Jedz, śmiej się i walcz ! - Joanna Jędrzejczyk, Jan Paszkowski - ebook

Jedz, śmiej się i walcz ! ebook

Joanna Jędrzejczyk, Jan Paszkowski

4,2

Opis

Najmodszy uczestnik i wielkie odkrycie pierwszej edycji Masterchefa, Jan Paszkowski – przepisy. Joanna Jędrzejczyk – polska mistrzyni mieszanych sztuk walki z międzynarodowymi sukcesami – część motywacyjna. A całość dedykowana pamięci mamy Janka, która niedawno przegrała walkę z chorobą.

O tym, jak walczyć ze sobą i o siebie i nie dać sobie odebrać radości – w książce tego niecodziennego duetu. A do tego 60 przepsiów na kolorowe dania poprawiające humor.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 91

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




Oo Joanny

OD JOANNY

„Jesteś dla mnie inspiracją”, „Pomogłaś mi zrozumieć, co chcę robić w życiu”… Bardzo się cieszę, gdy to słyszę. To wielka radość budzić zainteresowanie nie tylko jako sportowiec, ale i człowiek. Staram się codziennie żyć w zgodzie ze sobą, pomagać innym. Mieć oczy i uszy otwarte, odnajdywać wskazówki, które daje mi Bóg. I dostrzegać ludzi, których codziennie spotykam na mojej drodze. Nikt nie jest perfekcyjny, nikt nie ma idealnego życia, ale też nie ma rzeczy niemożliwych, to moje credo. Nie zapomnę, jak rok temu, gdy przegrałam walkę, pomyślałam: był sukces za sukcesem, teraz muszę pokazać, jak się podnosić z upadku, jak poradzić sobie, gdy jest pod górkę. Chcę też opowiedzieć, jak cieszyć się codziennością, jaką frajdę sprawia mi gotowanie, sport, spotkania z bliskimi, pomoc dzieciom, tym najbardziej potrzebującym, chorym i bezbronnym. Pokazać, że warto wciąż się uczyć, rozwijać. Że radość nie polega na bogactwie, na byciu znaną i lubianą, tylko na prostych rzeczach, o których często zapominamy. Dlatego chciałam napisać tę książkę i dać kopa innym ludziom. Pozytywnego kopa, który skłoni ich do rozwoju, zmian. Zachęcić, byście poszli za głosem swojego serca. Podzielić się przepisami na pyszne jedzenie i dobre życie. Każdy może osiągnąć sukces, pójście za swoimi marzeniami prędzej czy później da efekty. Jestem tego najlepszym przykładem.

Felietony Joanny

Pracuj z pasją

PRACUJ Z PASJĄ

Daj się życiu poprowadzić, słuchaj intuicji. Czasem coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się nierealne, okazuje się naszym powołaniem. Podaruj sobie szansę.

Moja siostra bliźniaczka zawsze była chuda jak palec. Ja wyglądałam przy niej jak kuleczka. Nie miałam kompleksów, ale chciałam trochę schudnąć. Kolega namówił mnie na muay thai. Po trzech miesiącach treningów ubyło mi 10 kilogramów, ale najważniejszy zysk był inny: odnalazłam pasję, odkryłam talent. I poszłam za tym głosem. Miałam 16 lat, to dość późno na zaczynanie uprawiania wyczynowo sportu. Ale ja tego bardzo chciałam. Zrozumiałam, że lubię rywalizację, pokonywanie barier. Po pół roku trenowania… zdobyłam mistrzostwo Polski. Uprawiałam też boks, teraz MMA. Zdobyłam 6 tytułów mistrzyni świata w boksie tajskim, 5 mistrzyni Europy. Uwierzyłam, że sporty walki to moja droga. Nawet gdyby kariera się nie rozwinęła, byłabym wdzięczna za to, że mogłam spróbować, bo to mnie ukształtowało, wzmocniło psychicznie.

Od czego zacząć? Od pierwszego kroku. Tak po prostu. Niech to nie będzie wielkie wyzwanie, by się nie zniechęcić, gdy coś się nie uda, ale też nie zbyt proste, by się nie znudzić. Praca może być zarabianiem kasy, ale idealnie gdy jest też przyjemnością, rozwojem. Żeby tak się stało, trzeba ją lubić i nie poddawać się, gdy jest „pod górkę”. Nie ma idealnego przepisu na sukces. Jego składowymi są na pewno ciężka praca, idea, która nam przyświeca, determinacja i marzenia. A marzeniom trzeba pomóc, nic nie zostanie nam podane na tacy. Często trwamy w strefie komfortu. Rodzice są prawnikami, ja też zostanę prawnikiem. Rodzice nic nie osiągnęli, ja też nic nie osiągnę. Nie, to tak nie działa. Miałaś kiedyś marzenia? Wróć do tego, co lubiłaś, nawet jeśli to było w podstawówce. Malowałaś? Czemu nie spróbujesz teraz? Może to wniesie barwy do twojego życia. Nie bój się próbować. Ja też szukałam. Uprawiałam koszykówkę, wspinaczkę, fotografię. Okazało się, że mam talent do sportów kontaktowych. Gdy zaczęłam trenować, nie miałam pieniędzy, wykonywałam sto telefonów dziennie, szukając sponsorów, ale zaparłam się i osiągnęłam cel. Szczęściu trzeba pomóc. A jak coś się uda: daj sobie nagrodę. I idź dalej.

Nie zawsze wygrywam, ale i tak wiem, że jestem najlepsza, udowodniłam to wielokrotnie. Doszłam w życiu do wielkich rzeczy, jednak najważniejszym zwycięstwem jest dla mnie to, że to doceniam. Nie muszę się wszystkim podobać, nie wszyscy muszą się zachwycać tym, co robię, nie wszyscy muszą mnie kochać. Najważniejsze, że ja siebie lubię i żyję w zgodzie ze sobą.

Ludzie potrzebni jak powietrze

LUDZIE POTRZEBNI JAK POWIETRZE

Sukces dzielony z bliskimi smakuje podwójnie. Przegrana przeżywana w pojedynkę podwójnie boli. Nie jesteśmy samotnymi wyspami.

Wychowałam się w domu pełnym miłości, rodzice wpajali mi szacunek do innych. Prowadzili sklep spożywczy. By im pomóc, wstawałam o piątej rano, jechałam na giełdę po zakupy, wykładałam towar na półki, potem

biegłam na trening. Mistrzyni świata stoi za ladą? – dziwili się znajomi. A czemu nie? – odpowiadałam. Rodzina zawsze była i będzie dla mnie najważniejsza. Daje poczucie stabilizacji, ukojenie. Dzięki niej czuję się dobrym, spełnionym człowiekiem. Równie ważni są przyjaciele, choć gdy osiągnęłam sukces, wielu straciłam. Zabolało. Moja kariera wymaga poświęceń, pracy, wyjazdów. Od niektórych usłyszałam: zmieniłaś się, nie masz dla mnie czasu, olewasz mnie. Nie mogli lub nie chcieli zrozumieć, że mam do przejścia trudną drogę, by osiągnąć wymarzony cel. Jeżeli kogoś lubimy, darzymy uczuciem, poczekajmy na niego, nawet jeśli to długo potrwa. Prawdziwego przyjaciela poznaje się nie po tym, że jest z tobą w biedzie, ale po tym, że nie opuści cię, gdy jesteś na szczycie.

Mimo takich doświadczeń nikogo nie skreślam. Staram się podchodzić do każdej znajomości neutralnie, poznać człowieka, by wyrobić sobie o nim zdanie. Każdy z nas jest piękną, odrębną historią. Nie powinniśmy czuć się lepsi czy gorsi, tylko wyjątkowi. Każda spotkana osoba nas czegoś uczy. Nawet jeśli nie polubimy się od razu, nie palmy mostów. Bo może się okazać, że w najmniej spodziewanym momencie ten ktoś będzie miał wpływ na nasze życie. Amerykanie mówią: chcesz zrozumieć, dlaczego człowiek zachowuje się tak, a nie inaczej – włóż jego buty. Nawet agresja, złość mogą mieć powód: szef zadzwonił z pretensjami, dziecko chore. Postawmy się w sytuacji tego człowieka, bądźmy bardziej wyrozumiali.

Lata temu poznałam Pawła Słowińskiego, gwiazdę sportów walki. Dostrzegł we mnie potencjał: „Chcę, żebyś została moją małą siostrą” – powiedział. Szok. Zmotywował mnie, pomógł w treningach, ściągnął do Holandii, przedstawił najlepszym trenerom, którzy czuwali nad moim rozwojem. Oni z kolei poznawali mnie z kolejnymi osobami, które miały wpływ na moją karierę… Od Pawła zaczęła się moja sportowa passa, dzięki niemu zostałam mistrzynią świata. Jeden człowiek prowadzi do drugiego, jedno wydarzenie ma wpływ na kolejne. Życie jest jak wielkie puzzle. Wystarczy trochę cierpliwości, a fragmenty układanki w odpowiednim czasie wskoczą na odpowiednie miejsce.

Walcz i nie krzywdź

WALCZ I NIE KRZYWDŹ

Przegrana różni się od porażki tym, że porażka to degradacja – nie dałam rady, jestem do niczego. Przegrana to doświadczenie, nauka, wzmocnienie.

Przeżywam, gdy coś mi nie wychodzi, nie jestem z kamienia. Stoczyłam ponad 100 walk w muay thai i boksie, przeszłam do MMA, osiągałam sukces za sukcesem. Gdy po 6-krotnej obronie tytułu mistrzowskiego nagle przegrałam, popłakałam się. Wtedy mój 6-letni siostrzeniec mocno mnie przytulił. To była najważniejsza lekcja w moim życiu, pomyślałam: co ten płacz zmieni? Dwa dni później wrzuciłam do sieci filmik, uśmiechałam się na nim. Ktoś napisał: i z czego się cieszysz? „Z tego, że mam piękne życie, wspaniałą rodzinę, mogę wstać z łóżka, po prostu żyję”, odpisałam. „Ale przegrałaś” – ktoś odparował. Tak, ale to nie znaczy, że moje życie jest przegrane. Wbrew pozorom ta przegrana dużo mi dała: ludzie zobaczyli we mnie nie maszynę, ale normalną kobietę, człowieka. Gdy mnie pytają, kto jest dla mnie inspiracją, odpowiadam: ja sama. To nie jest buta, bo tylko ja wiem, na co mnie stać i ile od siebie wymagam. Jeśli chcemy wymagać od innych, najpierw wymagajmy od siebie. Przykre doznania zmieniam w kopy motywacyjne, by się rozwijać. Upadki to próby, na które jesteśmy wystawiani raz za razem. Najważniejsze jest otrząśnięcie się, wyciągnięcie wniosków i napisanie kolejnego rozdziału.

Dlatego nie uznaję słowa porażka. Dla mnie porażka to poddanie się, odpuszczenie sobie, klęska. To prowadzi do strachu, że coś mi odbiorą. Gdybym tak myślała, nigdy nie uprawiałabym sportów kontaktowych. Bałabym się siniaków, złamanego nosa, odebrania tego, co potocznie nazywa się kobiecością. Nie, ja się czuję kobietą w stu procentach! Codziennie coś mi się nie udaje, codziennie się potykam. Przegrywam, i to jest ok. Ale nie ponoszę porażek, nie mówię sobie po upadku: już nie wstaję, dalej nie idę. Słowa mają moc. Gdy je wypowiadasz, dajesz im energię.

W 2015 roku broniłam mistrzowskiego tytułu. W trakcie starcia złamałam kość śródręcza. Pokonałam ból, dokończyłam pojedynek, wygrałam. Nawet przez moment nie myślałam, by przerwać walkę. Bo walczyć trzeba do końca, mimo przeciwności. Siła jest w nas. Leży w naszych sercach i głowach. To mną kieruje całe życie.

Żeby dobrze walczyć, trzeba szanować i kochać ludzi. Wtedy staniemy twarzą w twarz z przeciwnikiem, nie wrogiem. Wróg to ktoś, kogo chce się zniszczyć, zmiażdżyć. Wrogiem gardzisz. Z kolei przeciwnik to osoba, z którą się mierzysz, a po skończonej walce podajesz mu rękę, dziękując za starcie, które zawsze czegoś uczy. To się tyczy nie tylko sportu. Choroby, słabości łatwiej jest pokonywać niż niszczyć. Twój wybór, którą ścieżką pójdziesz. Ta pierwsza jest prostsza.

Wierz i pozwól wierzyć

WIERZ I POZWÓL WIERZYĆ

Dzięki wierze łatwiej pokonywać życiowe trudności. Ufam, że Bóg ma dla mnie plan.

„Chodzisz do kościoła, dajesz na tacę? Księża są beznadziejni”, słyszę od jednych. „Mówisz głośno, że jesteś katoliczką, szacun!”, mówią inni. A czego mam się wstydzić, czym chwalić? Nie jestem zakładnikiem religii, nie muszę nikogo nawracać. Wiara to wolność, wolna wola. Więc proszę, daj mi tę wolność, nie neguj, że chodzę do kościoła, tak jak ja nie neguję, że jesteś niewierzący. Mam wielu przyjaciół z różnych krajów, kultur, wyznawców różnych religii. Nie skupiam się na tym, w co wierzą, tylko jakimi są ludźmi. Jeśli wierzysz w słońce i się do niego modlisz – rób to, bylebyś był szczęśliwy i nie krzywdził innych. Wiara to energia, Bóg to energia – a my z tej energii czerpiemy. Czy ktoś wierzy w Buddę, czy w Chrystusa, to tak naprawdę, na końcu, jest jeden Bóg, nieważne, jak go nazwiemy.

Mnie wiara zawsze w życiu pomagała być dobrym, wrażliwym człowiekiem, trzymała w ryzach, bym nie odleciała. Dawała siłę do przezwyciężania kryzysów. Wiem, że Bóg ma dla mnie plan, dlatego jest mi łatwiej radzić sobie z przeciwnościami. Gdy coś się nie udaje, tłumaczę sobie, że tak ma być, bo czeka mnie coś innego, lepszego. Ufam temu procesowi. Wierzę w zbawienie i życie wieczne, w to, że w chwili śmierci zrozumiem, jaki był sens mojego życia. Oczywiście płaczę, złoszczę się, gdy coś mi nie wychodzi, ale potem myślę: ok, widocznie tak miało być.

Modlitwa jest formą medytacji, codzienną walką dobra ze złem. Chodzi o to, by się nie poddać swojej mrocznej stronie, wciąż nad sobą pracować.

A wiara w siebie? Też jest ważna. Często gdy dzieje się coś złego, zadaję sobie pytanie: czemu ja? Ale też pytam o to, gdy dzieje się coś dobrego. Czym sobie zasłużyłam? Może to jest ten plan? Mam ciężko pracować, osiągać sukcesy, być z dala od rodziny, ale dawać siłę innym ludziom poprzez motywację, energię, którą im przekazuję.

Nic nie dzieje się bez powodu. Upadki są ciężkie do przyjęcia, ale zła passa potrwa tydzień, czasem miesiąc, albo i lata, ale przyjdzie ten jeden słoneczny dzień, na który warto czekać. Trzeba wierzyć, że nadejdzie.

Smakuj życie

SMAKUJ ŻYCIE

Naucz się odpoczywać i… czasem sobie odpuszczać. Złap oddech, oczyść głowę, wyciągnij wnioski. Wszystko zależy od ciebie – ty wybierasz, jak będziesz się czuć.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki