Wydawca: Illuminatio Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2017

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 424 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Jedz, baw się, śpij - Luiza DeSouza

Doświadczona opiekunka noworodków, która przez wiele lat opiekowała się dziećmi gwiazd, przedstawia wyjątkowy poradnik dla spanikowanych rodziców, którzy obawiają się tego, czy poradzą sobie z opieką nad niemowlakiem. Również i ci, którym wydaje się, że wiedzą wszystko o przewijaniu, karmieniu i usypianiu maluszków przyda się ta książka – w chwilach zwątpienia i momentach, w których już nie wiadomo co robić z płaczącym ciągle dzieckiem.

Z książki Jedz, baw się, śpij dowiesz się między innymi:

  • Jak wydostać się z błędnego koła pośpiechu i dezorganizacji przy niemowlaku?

  • Jak nawiązać przyjazną więź z dzieckiem zamiast wprowadzania sztywnych ram i technik opieki?

  • Jak dobrać sposoby karmienia, układania do snu i rodzaje zabaw do indywidualnych potrzeb niemowlaka i kolejnych etapów jego rozwoju?

  • Jak zapewnić długi i zdrowy sen noworodkowi i ile tak naprawdę powinien spać?

  • Jak przestać stresować się ilością zjedzonego przez dziecko pokarmu i naucz się obserwować jego potrzeby?

Zaufaj swojemu instynktowi, poświęć uwagę nowonarodzonemu człowiekowi i naucz się wsłuchiwać w jego potrzeby, odrzucając ogrom wytycznych i rad, którymi atakuje cię otoczenie.

Ciesz się rodzicielstwem, po prostu.

Opinie o ebooku Jedz, baw się, śpij - Luiza DeSouza

Fragment ebooka Jedz, baw się, śpij - Luiza DeSouza

Książkę tę dedykuję Dani Michelle Jaffe,

prześlicznej małej dziewczynce o oczach pełnych radosnego blasku i sercu pełnym magii.

Dani należy do grona moich najukochańszych dzieciaków.

Ta słodziutka dziewczynka wyrosła na wspaniałą kobietę, która nadal oczekuje i pragnie tylko jednego:

żeby ktoś okazał jej prawdziwą miłość, akceptację i zrozumienie.

Oby Dani i wszystkie dzieci na całym świecie mogły cieszyć się naszą miłością, troską i szacunkiem,

Przedmowa

Możliwość napisania przedmowy do książki mojej przyjaciółki, Luizy DeSouza, była dla mnie wielkim zaszczytem. Dzięki jej ogromnej wiedzy i doświadczeniu w zakresie opieki nad noworodkiem mogliśmy cieszyć się każdą chwilą naszych pierwszych miesięcy rodzicielstwa.

Gdy po raz pierwszy zostałam mamą, nie chciałam, aby ktokolwiek ingerował w moje relacje z noworodkiem. Jednak obecność Luizy przyniosła zadziwiające efekty. Ta kobieta pomagała nam zbudować silną więź z naszym synkiem, nawiązać kontakt wzrokowy, zdobyć jego zaufanie i ukształtować przywiązanie. Jej wysokie kompetencje, profesjonalizm i dogłębna znajomość zasad opieki nad noworodkiem – począwszy od kąpieli i spowijania, a skończywszy na prawidłowej pielęgnacji pępka naszego maluszka – zapewniały nam poczucie komfortu i wewnętrznego spokoju, które z całą pewnością udzieliły się naszemu dziecku i korzystnie wpłynęły na jego dalszy rozwój. Udało nam się przełamać stereotyp dotyczący wiecznie przerażonych i zestresowanych świeżo upieczonych rodziców, a także czerpać radość z tego, że tak szybko odnaleźliśmy się w nowych rolach.

Kiedy więc okazało się, że Luiza będzie mogła nam pomóc również przy drugim dziecku, byliśmy zachwyceni. Także tym razem jej obecność dodała nam otuchy, ułatwiając życie całej naszej trójki w gronie powiększonym o nowego członka rodziny. Nasza córeczka wciąż nuci swoją ulubioną kołysankę Cai Cai Balloon, którą śpiewała jej Luiza!

Cieszę się, że Luiza znalazła czas na to, żeby podzielić się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem. Stworzyła książkę, która może pomóc wielu rodzicom zdobyć podstawowe umiejętności w zakresie pielęgnacji noworodka i nabrać pewności siebie. Jestem pewna, że w książce tej znajdziecie odpowiedzi na zdecydowaną większość pytań (a może nawet wszystkie), które was najbardziej nurtują. Lektura książki Jedzenie, zabawa, sen zmniejszy wasze obawy i rozwieje wiele wątpliwości dotyczących pielęgnacji waszego nowo narodzonego dziecka.

Brawo, Luiza!

Cindy Crawford

MODELKA, AKTORKA FILMOWA I TELEWIZYJNA, MATKA DWOJGA DZIECI

Malibu, Kalifornia

Wstęp Niania na ratunek

Już od trzydziestu lat pomagam młodym mamom, takim jak ty, w opiece nad nowo narodzonym dzieckiem i dbam o to, aby zapewnić mu możliwie najbardziej komfortowy start. Bez względu na to, jak bardzo ekscytuje cię wizja powiększenia rodziny i jak dobrze w twoim odczuciu jesteś do tego przygotowana, musisz się liczyć z tym, że twoja nowa rola wymaga pewnej wiedzy, doświadczenia i wsparcia. Jak dotąd nie spotkałam jeszcze żadnej świeżo upieczonej mamy, która nie potrzebowałaby chociaż trochę otuchy i zachęty. Jako osoba przygotowana do sprawowania profesjonalnej opieki nad dzieckiem wprowadzę cię w tajniki jego właściwej pielęgnacji, abyś mogła sprostać nowym wyzwaniom, zachowując przy tym spokój i czerpiąc prawdziwą radość z rodzicielstwa. Dlatego często powtarzam moim klientkom: „Jestem tu dla twojego dziecka i dla ciebie”.

Kobiety, które pierwszy raz zostały matkami, często doświadczają poczucia bezradności i braku kompetencji. Można odnieść wrażenie, że są skazane na borykanie się z własnymi wątpliwościami lub sprzecznymi opiniami innych. Pamiętam, jak swego czasu jedna z moich klientek powiedziała: „Wydaje mi się, Luizo, że to, na co cierpię, to nie depresja poporodowa, lecz stan dezorientacji poporodowej!”. Ta kobieta wiedziała, jak nadal być dobrą żoną i córką, ale jeszcze nie nauczyła się, jak być dobrą matką.

Książki mogą okazać się cenną pomocą, ale kiedy zostajesz matką i musisz się sprawdzić w zupełnie nowej roli, najpierw sama powinnaś się zorientować i ocenić, które z przedstawionych pomysłów i rozwiązań sprawdzą się najlepiej w twoim przypadku. Moja rola polega na tym, aby pomóc ci dokonać samodzielnej oceny szeregu rad udzielonych przez twoją matkę, siostrę, przyjaciółki oraz wszystkich tzw. ekspertów, którym się wydaje, że wiedzą najlepiej, jak należy postąpić w danej sytuacji. Chociaż sama jestem ekspertem, to zamiast udzielania konkretnych wskazówek mogę ci jedynie doradzić, abyś się nie spieszyła i nie działała pochopnie. W przypadku wątpliwości warto zaufać własnemu instynktowi i wybrać takie rozwiązanie, które z jednej strony wyjdzie naprzeciw twoim oczekiwaniom, a z drugiej będzie odpowiadało osobowości twojego dziecka.

Pozwól zatem, że cię poprowadzę. Pozwól mi być twoim wsparciem. Pozwól mi wskazać ci to, czego szukasz i oczekujesz. Pozwól mi nauczyć cię pewności siebie w dokonywaniu świadomych wyborów. Wiem, że niełatwo jest być mamą. I nie licz tutaj na żaden cud. Czeka cię codzienna ciężka praca, a ja jestem po to, żeby ci w niej pomóc.

Nawet jeśli jest to już twoje drugie dziecko, nie nastawiaj się na to, że będzie ono pod każdym względem podobne do pierwszego. Moja przewaga nad tobą polega na tym, że w swojej trzydziestoletniej karierze miałam już pod opieką wiele różnych dzieci, z których zresztą każde głęboko zapadło mi w serce i pamięć. Dlatego, kiedy będziesz potrzebowała wsparcia, bądź pewna, że spojrzę na ciebie przez ramię i szepnę ci do ucha kilka słów otuchy. Właśnie w taki sposób pomogłam wielu młodym mamom stosunkowo łatwo przejść przez ten najważniejszy etap z życia kobiety.

Moje podejście do opieki nad dzieckiem

Macierzyństwo jest jednym z największych wyzwań, przed jakimi staje większość kobiet. Sprostanie temu zadaniu może okazać się łatwiejsze lub trudniejsze w zależności od tego, jaka jest matka, jakie dziecko i w jakich warunkach żyje rodzina. Mam nadzieję, że kiedy czytasz tę książkę, jesteś jeszcze w ciąży, ale nawet jeśli od twojego pobytu w szpitalu minął już tydzień lub dwa, możesz mieć wciąż pewne wątpliwości. Czy rzeczywiście powinnam postępować w taki sposób? Może akurat oglądałaś jakiś program w telewizji lub zanotowałaś sobie rady, których udzielał ci pediatra, a teraz obawiasz się, że nie możesz przestrzegać tych zaleceń. Albo po prostu się z nimi nie zgadzasz, ponieważ nie pasują do twojego stylu życia. Jednak zamiast odrzucić wszystkie te pomysły, zastanawiasz się, czy mogłabyś zrobić coś innego, co przyniosłoby twojemu dziecku jeszcze większą korzyść.

„Macierzyństwo” nie polega na przestrzeganiu jakiegoś konkretnego programu ani na opanowaniu pewnych „technik”. Nie ma tu wyraźnego podziału na to, co jest dobre, a co złe. Liczy się przede wszystkim wzajemne poznawanie się i nawiązanie bliskich relacji z dzieckiem. Uważam, że samo nastawienie jest tu o wiele ważniejsze niż metody, którymi się posługujemy.

Sprawując opiekę nad dziećmi, nie realizuję na to gotowej recepty ani nie lubię sztywno trzymać się wyznaczonych zasad. Nie miałoby to zresztą żadnego sensu, ponieważ nie ma dwóch matek o identycznym podejściu do macierzyństwa czy dwojga takich samych dzieci. Dlatego też nigdy przed podjęciem każdej kolejnej pracy nie wiem, z jakimi problemami będę musiała sobie poradzić. Weźmy dla przykładu Robertę, która właśnie przeżywała trudne chwile. Podczas karmienia Ryan nie mógł uchwycić brodawki, w efekcie czego sutki matki były obolałe i popękane. Każde karmienie piersią było dla niej bolesnym przeżyciem. Znam wiele matek, które zrezygnowały z karmienia piersią ze znacznie bardziej błahych powodów. Tymczasem ja pokazałam Robercie, jak można wykorzystać swój naturalny pokarm do złagodzenia bólu i tym samym przyspieszyć gojenie popękanych sutków. Zaleciłam jej częste smarowanie brodawek własnym mlekiem. Kiedy po dwóch latach wspominałyśmy mój pobyt u jej rodziny, Roberta wyznała: „Dzięki tobie, Luizo, udało mi się opanować niepokój. Uspokoiło mnie jednak nie to, co powiedziałaś, ani nawet nie to, co zrobiłaś. Czułam, jakbyś mi przekazała pozytywną energię”.

Na początku nie do końca wiedziałam, co miała na myśli. Zachowałam się przecież w typowy dla mnie sposób, dzieląc się z nią zdobytym doświadczeniem i zapewniając, że wspólnie damy radę pokonać ten problem. W końcu Roberta nie była pierwszą matką w mojej karierze, którą udało mi się uspokoić, a jej dziecko nie było pierwszym noworodkiem, który nie potrafił dobrze uchwycić brodawki i prawidłowo ssać. Kiedy jednak zaczęłam głębiej zastanawiać się nad słowami Roberty, zrozumiałam, o co jej chodziło. Najwidoczniej o moje podejście.

W tej książce nie chcę uczyć cię konkretnych metod ani odwoływać się do jakiegoś ustalonego programu działania. Postaram się natomiast nauczyć cię myśleć tak jak ja. To, że dzieci pod moją opieką doskonale się rozwijają, zawdzięczam trzem cechom: cierpliwości, otwartości i koncentracji uwagi na dziecku. Są one widoczne we wszystkim, co robię i mówię.

CIERPLIWOŚĆ. Wyrażenie, które w moim ojczystym języku brzmi: Vamos devagar ate acertar, da się z grubsza przetłumaczyć następująco: „Najlepszym sposobem na osiągnięcie celu jest stopniowe dochodzenie do zamierzonego efektu”. Opieka nad dzieckiem może czasami opierać się na metodzie prób i błędów, ale zawsze wymaga od nas dużo cierpliwości. Aby dobrze poznać swoje dziecko, musisz z nim najpierw spędzić sporo czasu. Tymczasem dla świeżo upieczonej mamy nie jest to wcale łatwym zadaniem. Weź zatem głęboki oddech. Są takie chwile, gdy opieka nad maluchem wydaje ci się prosta, ponieważ przebiega bez większych zakłóceń, ale niestety taki stan nie trwa wiecznie i wkrótce znów pojawiają się nowe problemy. Bywają dni, które ciągną się w nieskończoność. Jednak i na to znajdzie się prosta rada. Dla poprawy nastroju przypomnij sobie cytat: Amanha sera outro dia („Jutro jest nowy dzień”).

OTWARTOŚĆ. Sprawując opiekę nad noworodkiem, bądź otwarta na nowe doświadczenia oraz źródła informacji. Nauczę cię wszystkiego, czego sama się dowiedziałam na temat pielęgnacji malucha od momentu opuszczenia przez niego szpitala. Postaram się wzbudzić w tobie czujność i ciekawość wobec wszystkiego, co się dzieje w twoim życiu, a także w życiu wszystkich członków twojej rodziny. Jako niezwykle wrażliwa istota niemowlę jest w stanie pojąć więcej niż nam, dorosłym, się wydaje. Chociaż to ty jesteś dla swojego dziecka pierwszą i najważniejszą nauczycielką, gorąco cię zachęcam, abyś sama również próbowała nauczyć się czegoś od swojego dziecka. Rozwijaj wyobraźnię i ducha przygody. Każdy dzień może wnieść (i na pewno tak się stanie) w twoje życie coś nowego. Dzięki otwartości poznasz lepiej nie tylko własne dziecko, ale także dowiesz się więcej o samej sobie.

KONCENTRACJA UWAGI NA DZIECKU. Wiele moich klientek jest zaskoczonych moim spokojem i opanowaniem, co częściowo wynika z mojej wieloletniej pracy z noworodkami. Na przykład wiem z doświadczenia, że twoje dziecko nie będzie płakać w nieskończoność, ale ostatecznie zaśnie. Wiem również, że jeszcze dobrze nie pokonasz jednej przeszkody, a już na horyzoncie pojawi się kolejne wyzwanie. Ważne jest zatem, abyś potrafiła cieszyć się z każdego sukcesu, lecz także umiała patrzeć w przyszłość i przewidywać, co może się za chwilę wydarzyć. Żeby osiągnąć ten cel, powinnaś bacznie obserwować dziecko, śledzić jego postępy i przyglądać się jego reakcjom na sygnały dochodzące ze świata zewnętrznego. Musisz planować wszystko z wyprzedzeniem, pamiętając, by nie przyzwyczajać dziecka do zachowań, które w późniejszym czasie trzeba będzie zmienić. Jeśli jednak już do tego dopuścisz, powinnaś zdawać sobie sprawę z możliwych konsekwencji. Jeżeli dajmy na to będziesz regularnie kołysała dziecko przed snem, wkrótce nauczy się ono zasypiać tylko w ten sposób. Kiedy twoja pociecha znacznie przybierze na wadze, a ty będziesz zmagać się z ciągłym zmęczeniem, zaczniesz nagle rozpaczliwie poszukiwać nowego rozwiązania i bezskutecznie próbować zmienić ten nawyk. Tymczasem, jak mówią Brazylijczycy, Mais vale prevenir do que remediar („Lepiej zapobiegać niż leczyć”).

Niezależnie od tego, jakie wyzwania przyniesie ci macierzyństwo, będziesz mogła im sprostać dzięki cierpliwości, otwartości oraz bacznej obserwacji dziecka. W trakcie pracy spotkałam wiele zdezorientowanych, zaniepokojonych i niedoświadczonych kobiet, które z czasem przeobraziły się w kompetentne i, co ważniejsze, pewne siebie matki. Im bardziej jesteś pewna, że sobie poradzisz, tym większe szanse, że naprawdę ci się uda.

Za każdym razem, kiedy podejmuję pracę u kolejnej rodziny, podkreślam, że jestem tam dla dziecka. Ponieważ noworodek nie umie mówić, ja jestem jego głosem. Jednocześnie staram się być wrażliwa i wyczulona na wszelkie potrzeby matki. Dlatego też znaczna część materiału zawartego w tej książce ma cię nauczyć, jak zadbać o siebie równie dobrze jak o własne dziecko. Nie ma cenniejszego prezentu, jaki mogę podarować rodzinie, niż opanowana mama, która ufa swoim instynktom, potrafi zachować zdrowy rozsądek i nie boi się wprowadzania zmian ani poprawek, jeśli okaże się to potrzebne.

Jak już wspomniałam, nie istnieje prosta recepta na udane macierzyństwo. Dzieci pod moją opieką rozwijają się prawidłowo, ponieważ poświęcam im dużo czasu i z uwagą śledzę wszelkie ich poczynania. Dobra opieka nad małym dzieckiem to ciężka praca polegająca głównie na powtarzaniu codziennych czynności, a pierwsze trzy miesiące życia noworodka to okres pełen najtrudniejszych wyzwań. Warto im sprostać, aby móc w pełni cieszyć się z efektów pracy.

Moja podróż. Czemu zawdzięczam moją rozległą wiedzę o niemowlętach

Już jako dwudziestolatka zajmowałam się profesjonalną opieką nad noworodkami. Chociaż gdy dorastałam w São Paulo, nigdy nie myślałam poważnie o tym, aby zostać nianią, to gdy patrzę na tamte czasy z dzisiejszej perspektywy, dochodzę do wniosku, że właściwie całe moje życie podporządkowałam temu celowi. Moja mama, Mae, była moją pierwszą nauczycielką. Nie chodziła wprawdzie do szkoły, ale była mądrą, uczciwą i bardzo pracowitą kobietą. Łącznie ze mną miała pod opieką siedmioro dzieci. Godne podziwu było to, że pomimo gotowania, sprzątania i innych zajęć domowych Mae potrafiła jeszcze znaleźć czas na pomaganie innym.

Jeden z pierwszych zapamiętanych obrazów z okresu mojego wczesnego dzieciństwa przedstawia nasz niewielki salonik, wypełniony po brzegi matkami z małymi dziećmi. Mieszkaliśmy w ubogiej dzielnicy, gdzie większości kobiet nie było stać na wizytę u lekarza, więc przychodziły do naszego domu w poszukiwaniu wsparcia. Mae miała uzdrawiającą moc. Sadzała szlochającego noworodka na kolanach, masowała mu plecy, delikatnie prostowała mu najpierw jedną nóżkę, a potem drugą. Czasami przykładała dłoń do czoła dziecka, aby bijące z niej ciepło uspokoiło płaczącego malca. W trakcie wykonywania tych czynności mówiła coś po cichu. Wiedziałam, że modli się do Boga, prosząc o złagodzenie bólu dziecka.

Jako najstarsze dziecko w rodzinie utrzymywałam z matką bardzo bliskie relacje i muszę przyznać, że łączyła nas wyjątkowo silna więź. Stałam się silna i pewna siebie, ponieważ Mae już od wczesnego dzieciństwa traktowała mnie jak osobę dorosłą. Miałam zaledwie pięć albo sześć lat, kiedy mama zaczęła uczyć mnie gotować, sprzątać i zajmować się dziećmi – czyli wszystkich obowiązków, których ciężar spoczywał na jej barkach. W naszej wielodzietnej rodzinie zawsze było jakieś niemowlę, nawet po naszej przeprowadzce. Kiedy miałam dwanaście lat, przenieśliśmy się do Campinas, małego miasteczka oddalonego o półtorej godziny jazdy, gdzie mój ojciec dostał lepszą od dotychczasowej pracę w piekarni. Pięć lat później urodził się mój najmłodszy brat.

Już wcześniej opiekowałam się młodszym rodzeństwem, ale Francisco był dla mnie jak własne dziecko. Chociaż wiedziałam, że dotkliwie odczuję jego brak, mając siedemnaście lat, postanowiłam się usamodzielnić. Poza tym bardzo chciałam pomóc mojej rodzinie. Nie wiedziałam jeszcze, w jaki sposób mogę to zrobić, ale wkrótce okazało się, że życie może nas mile zaskoczyć, stwarzając nam wiele okazji do zrealizowania naszych celów.

Gdy skończyłam osiemnaście lat, wróciłam do São Paulo, aby odwiedzić kuzynkę, która pracowała w tym czasie jako pielęgniarka w renomowanym, portugalskim szpitalu charytatywnym – Beneficência Portuguesa. Kuzynka stwierdziła, że byłabym idealną kandydatką na dwuletni kurs zawodowy asystentki pielęgniarki. Jako stażystka pracowałabym w zamian za pokrycie kosztów zakwaterowania, wyżywienia i czesnego. Oczywiście od razu się zapisałam.

Przez pierwsze sześć miesięcy trwania programu przenoszono mnie z jednego oddziału do drugiego, aż w końcu wylądowałam na położniczym, gdzie szybko pokochałam pracę z noworodkami. Prawdę mówiąc, w ogóle nie czułam się tam jak w pracy. Obserwowałam, jak maleńkie, bezbronne istoty zmagały się z wyzwaniami życia poza łonem matki. Kiedy Lucia, siostra przełożona, dostrzegła pasję, z jaką podchodziłam do obowiązków, stała się moją mentorką. Dlatego też, gdy tylko na oddziale pojawił się wakat, zapytała mnie, czy zamiast kontynuować program nie chciałabym podjąć pracy na pełny etat. Oczywiście chętnie się zgodziłam, gdyż oznaczało to, że teraz zacznę zarabiać.

Moja praca z noworodkami na tym oddziale trwała ponad rok. Do szpitala zakładałam perfekcyjnie wykrochmalony, śnieżnobiały uniform, białe buty, siatkę na włosy i mały, spiczasty czepek. Na jednej zmianie pracowało sześć do siedmiu pielęgniarek. Każdej z nas przydzielano do opieki kilkoro dzieci w zależności od liczby młodych pacjentów przebywających na oddziale. Podczas mojej ośmiogodzinnej zmiany miałam zazwyczaj pod opieką od trzech do czterech noworodków, ale w czasie pełni Księżyca, kiedy rodzi się najwięcej dzieci i porodówki dosłownie pękają w szwach, ich liczba wzrastała do sześciu lub nawet siedmiu. Raz w tygodniu każda z nas pracowała w lactario, gdzie przygotowywano pokarm dla noworodków.

W tamtych czasach wszystko trzeba było gotować – smoczki, butelki, wodę. Noworodki nie przebywały wtedy na sali z matkami, tak jak to często bywa obecnie. Co cztery godziny, z zegarkiem w ręku, przynosiłyśmy je matkom do karmienia, po czym ponownie trafiały do oddzielnej sali. Dzieci ważono przed każdym karmieniem i po nim. Jeżeli waga dziecka po karmieniu odpowiednio się nie zwiększyła, podejrzewałyśmy, że matka ma za mało pokarmu w piersiach i dokarmiałyśmy dziecko przygotowaną mieszanką. Między jednym karmieniem a drugim podawałyśmy noworodkom słodzoną wodę, aby zapobiec odwodnieniu. Oczywiście dzisiejsze karmienie dzieci nie opiera się już na takich sztywnych zasadach. Zaprzestano także podawania wody noworodkom karmionym piersią.

Aby zarobić dodatkowe pieniądze, w wolne dni zajmowałam się domową opieką nad młodymi matkami. Dowiedziałam się wtedy, że w Brazylii kobiety pochodzące z bogatych rodzin zatrudniają pielęgniarki do opieki nad niemowlęciem na kilka tygodni lub nawet miesięcy. Poprosiłam więc przełożoną, aby udzieliła mi dodatkowych informacji na ten temat.

Już po kilku miesiącach Lucia poleciła moje usługi pewnemu znajomemu lekarzowi, którego żona właśnie urodziła trzecie dziecko. Ponieważ jedno ze starszych pociech miało zaraźliwego wirusa, małżonkowie postanowili pozostawić noworodka pod opieką babci, która mieszkała w mieście, podczas gdy matka z dwojgiem starszych dzieci miała spędzić ten czas w rodzinnym domku nad morzem.

Kiedy lekarz zawiózł mnie do luksusowego apartamentu babci, kobieta tylko raz spojrzała na mnie i zapytała doktora z niedowierzaniem: „Czy naprawdę zamierzasz zostawić swojego syna pod opieką tego dzieciaka?”.

Nie mogłam oczywiście mieć do niej pretensji. W końcu miałam dopiero dziewiętnaście lat, a w dodatku wyglądałam na piętnastolatkę. Na szczęście lekarz wstawił się za mną, ponieważ Lucia nie szczędziła mi pochwał. „Ona nie jest już dzieciakiem – odpowiedział. – I zapewniam cię, że doskonale zna się na rzeczy”.

Początkowo zostałam zatrudniona na miesiąc, ale ostatecznie mój pobyt u tej rodziny przedłużył się prawie trzykrotnie. Zadowolony ze sprawowanej przeze mnie opieki lekarz polecił mnie później swoim przyjaciołom. Od tego czasu informacje o moich usługach zaczęły szybko się roznosić pocztą pantoflową. Poza tym miałam szczęście, że nie byłam Niemką, jak większość prywatnie zatrudnianych pielęgniarek. Niemieckie pielęgniarki uchodziły za bardzo konserwatywne, a niektóre z nich nawet nie wpuszczały matek do pokoju dziecinnego. Ja byłam zupełnie inna – bardziej rozluźniona i elastyczna. Oczywiście troskliwie opiekowałam się noworodkiem, ale jednocześnie zależało mi na zaangażowaniu matki, ponieważ zdawałam sobie sprawę z tego, jak ważne jest dla niej budowanie więzi z dzieckiem.

I tak oto zostałam najlepszą pielęgniarką dziecięcą São Paulo. Pomimo mojego wieku matki, dla których pracowałam, ufały mi. Muszę nieskromnie przyznać, że jak na „dzieciaka” wiedziałam bardzo dużo, a może nawet więcej, niż mi się wydawało. Z tamtych czasów utkwiło mi w pamięci pewne wydarzenie. Kiedyś mój chłopak Fernando i ja postanowiliśmy spędzić weekend w Salto de Itu, małym miasteczku na obrzeżach São Paulo. Fernando był wtedy studentem socjologii, a ja miałam kilka dni wolnego. Zatrzymaliśmy się w niewielkim rodzinnym hoteliku. Podczas pierwszej spędzonej tam nocy, tuż przed zaśnięciem, usłyszeliśmy wrzask małego dziecka, w którym słychać było przeraźliwe: „ła, łaa, łaa”. Taki histeryczny płacz malucha prawie każdego może wyprowadzić z równowagi, a szczególnie wtedy, gdy akurat próbuje się zasnąć. Szybko rozpoznałam, że mamy do czynienia z płaczem noworodka. W końcu, nie mogąc już dłużej tego znieść, wyszłam z pokoju i zapukałam do drzwi głównego budynku. W środku zastałam babcię i dziadka, którzy wyglądali na czterdzieści parę lat, oraz rodziców, w wieku najprawdopodobniej zbliżonym do mojego. Wszyscy sprawiali wrażenie potwornie przemęczonych. „Mam na imię Luiza. Jestem pielęgniarką dziecięcą – wyjaśniłam. – Czy mogę państwu pomóc?”.

Po chwili wahania babcia podała mi dziecko. Patrząc na to wydarzenie z perspektywy czasu, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jako dwudziestodwuletnia dziewczyna byłam niesamowicie odważna. Wątpię, czy dzisiaj ktokolwiek w podobnej sytuacji odważyłby się zapukać w nocy do drzwi domu, w którym mieszkają zupełnie obcy ludzie. Rodzina niemowlęcia zapewniła mnie, że dziecko było kilka razy karmione i dostało herbatę rumiankową na złagodzenie ewentualnego bólu brzucha. Nic jednak nie pomagało. Za pozwoleniem rodziny owinęłam dziecko w becik i trzymałam je w pozycji pionowej, przytulone do moich piersi. Po kilku minutach maleństwo się uspokoiło i zasnęło jak aniołek.

Cała czwórka przyglądała mi się z zachwytem i niedowierzaniem, choć ja wcale nie uważałam, że zrobiłam coś niezwykłego. Po prostu wiedziałam, w jaki sposób należy trzymać dziecko, aby je uspokoić. Zdawałam sobie sprawę także z tego, że maluch był zbyt zmęczony płaczem, żeby zasnąć bez pomocy. Z kolei spowijanie noworodka uniemożliwia mu gwałtowne i niezamierzone ruchy, a trzymanie go w pozycji pionowej w pobliżu bijącego serca pomaga mu się uspokoić i zasnąć.

Kiedy po powrocie do pokoju opowiedziałam o tym, co się wydarzyło, Fernando rzekł: „Wygląda na to, Luizo, że masz prawdziwy dar!”.

Pewność siebie, która towarzyszy mi od tamtych lat aż po dziś dzień, została mi zaszczepiona przez mamę. Przez lata, które spędziłam, obserwując i pomagając Mae, nauczyłam się ufać swojemu instynktowi. Ponieważ mama mi zaufała, powierzając mojej opiece młodsze rodzeństwo, nie pozostało mi nic innego, jak tylko zaufać sobie samej. Dzięki pobytowi w Beneficência Portuguesa, gdzie miałam pod opieką jednocześnie kilkoro noworodków i często musiałam pracować pod ogromną presją, nabyłam szereg nowych umiejętności. Ponieważ byłam spragniona wiedzy i odczuwałam silną potrzebę ciągłego doskonalenia się i rozwoju zawodowego, zawsze pozostawałam otwarta na nowe pomysły i rozwiązania. Podpatrywałam zatem bardziej doświadczone pielęgniarki i z uwagą śledziłam ich działania, a także bacznie przyglądałam się pracy pediatrów oraz konsultantów laktacyjnych, z którymi pracowałam w szpitalu. Kolejnym etapem mojej podróży były Stany Zjednoczone, gdzie zaczęłam studiować rozwój fizyczny i psychiczny dziecka, a także podjęłam pracę w szkołach specjalnych w San Diego z dziećmi, które podobnie jak noworodki wymagały szczególnego zrozumienia i cierpliwości. Kiedy któryś z moich klientów pyta mnie dzisiaj: „Luizo, w jaki sposób udało ci się zdobyć tyle cennej wiedzy?” (a muszę przyznać, że często słyszę takie pytania), odpowiadam, że każdy mój następny krok wynika i czerpie doświadczenie z poprzedniego. Wiem również, że na budowanie pewności siebie i poczucia własnej wartości mają wpływ moje działania zakończone sukcesem. Widok prawidłowo rozwijającego się dziecka daje mi poczucie największego spełnienia.

Kiedy mam do czynienia z płaczącym dzieckiem, które trudno jest mi uspokoić, często myślę o mojej mamie. Oddalam się wtedy z maluchem w jakieś zaciszne miejsce i trzymam go blisko serca. Czasami masuję go w taki sam sposób, jak robiła to mama, albo próbuję naśladować jej ruchy, które wykonywała, kiedy miałam gorączkę lub coś mnie bolało, i przykładam dłonie do tułowia lub czoła płaczącego noworodka, żeby go pocieszyć i podnieść na duchu. Aby uspokoić maleństwo, zdarza mi się też wypowiadać po cichu swoje myśli. Co prawda nie modlę się, co często w takich sytuacjach robiła mama, lecz staram się dodać dziecku otuchy. Mój chłopak Fernando nie mylił się, twierdząc, że mam dar. Ja jednak uważam, że wszyscy go posiadamy, ale nie każdy z nas potrafi to wykorzystać. W tej książce nauczę cię, jak to zrobić.

Podzielę się z tobą swoim bogatym doświadczeniem i nauczę cię myśleć tak jak ja. Wykorzystując wiedzę, którą zdobyłam podczas długiej kariery zawodowej, pomogę ci zachować cierpliwość i otwartość, a także skoncentrować uwagę na twoim dziecku. W końcu nadejdzie taki czas, kiedy i ty zaczniesz sobie ufać. Oczywiście musisz liczyć się z tym, że czasami będziesz zmęczona i sfrustrowana. Masz jednak do tego pełne prawo, ponieważ frustracja i zmęczenie stanowią nieodłączną część macierzyństwa. Czeka cię trudna praca. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Ale wiem również, że stopniowo zaczniesz radzić sobie coraz lepiej, a każde twoje działanie uwieńczone sukcesem nie tylko będzie dla ciebie powodem do dumy, ale także zwiększy twoją pewność siebie, wiarę w swoje siły i zaufanie do własnego instynktu. W rezultacie nabierzesz przekonania, że jesteś w stanie poradzić sobie z każdą sytuacją. Zachowanie rozwagi i szczególnej ostrożności podczas pierwszych dni życia noworodka wpłynie korzystnie na jego rozwój emocjonalny i społeczny, a tobie zapewni udany początek macierzyństwa.

Mamo, jestem tu dla ciebie

Zwracam się do ciebie i z tobą rozmawiam, bez względu na to, czy jesteś matką biologiczną, czy adopcyjną. Bo to ty chronisz swoje dziecko i pomagasz mu zrozumieć otaczający je świat. Wprowadzasz je w nowe środowisko i chcesz ułatwić mu przystosowanie się do panujących tu warunków. Chociaż jestem pewna, że inni także kochają twoje maleństwo, to na tym etapie jego rozwoju ty jesteś dla niego najważniejszą osobą w życiu.

Twierdząc, że to ty jesteś głównym opiekunem, nie chciałabym w żadnym wypadku deprecjonować roli innych członków rodziny ani tym bardziej wykluczyć ich z uczestnictwa w sprawowaniu opieki nad dzieckiem. W swoim życiu spotkałam wielu ojców, którzy z entuzjazmem zmieniali dziecku pieluszki i nie wahali się ani chwili, gdy trzeba było wstać w środku nocy i przynieść ulgę cierpiącemu dziecku. Ale z doświadczenia wiem także, że przez pierwsze trzy miesiące życia noworodka to kobieta odgrywa kluczową rolę w jego pielęgnacji i ona jest obarczona przytłaczającą większością obowiązków.

Być może twój mąż przekazał rodzinie i przyjaciołom komunikat, który brzmiał: „Jesteśmy w ciąży”. Wielu młodych przyszłych ojców do tego stopnia przeżywa ten tak ważny w ich życiu etap, że używa tego zwrotu nie tylko w stosunku do partnerki, ale również do siebie. Oczywiście dziecko należy także do ojca, i co do tego nie powinno być żadnych wątpliwości. Jednak to w twoim ciele rozwija się dziecko i w twoim organizmie zachodzą zmiany. To tobie dokuczają bóle, mdłości oraz ogólny dyskomfort spowodowany dodatkowym obciążeniem. Chociaż dziecko należy do was obojga, to twoje życie ulegnie diametralnej zmianie, szczególnie podczas pierwszych kilku miesięcy po porodzie. Ty także zaczniesz pierwsza budować więź z dzieckiem.

Zdaję sobie sprawę również z tego, że współczesna rodzina nie zawsze opiera się na związku kobiety i mężczyzny. Pary gejów i lesbijek coraz częściej zakładają rodzinę poprzez adopcję. Męskie pary homoseksualne, które pragną zostać rodzicami, korzystają z usług surogatek, a pary lesbijskie szukają sobie dawców nasienia. Zauważyłam jednak, że nawet w takich związkach jedno z rodziców jest bardziej doświadczone i zaangażowane w opiekę nad dzieckiem, podczas gdy drugie utrzymuje rodzinę, ale tym samym poświęca mniej czasu noworodkowi.

Niezależnie od tego, jaki tworzysz związek, to jeśli w waszej rodzinie pojawia się dziecko i tobie przypada rola głównego opiekuna, na pewno zdajesz sobie z tego sprawę. Jeśli jesteś mężczyzną (bez względu na to, czy homo- czy heteroseksualnym) i właśnie czytasz tę książkę, to pamiętaj, że za każdym razem, kiedy używam określeń mama lub matka, zwracam się także do ciebie.

Jeśli czujesz, że rola głównego opiekuna to duża odpowiedzialność, na pewno się nie mylisz. Nie oznacza to jednak, że jesteś całkowicie zdana na własne siły. Idealna jest taka sytuacja, kiedy twój partner chętnie zadeklaruje pomoc przy opiece nad dzieckiem oraz gotowość do zaopiekowania się tobą. Jeśli masz kochającą rodzinę i bliskich przyjaciół, możesz mieć nadzieję, że osoby te chociaż trochę ułatwią ci przeżycie tych pierwszych, trudnych miesięcy, pełnych stresu, niepokoju i nieprzespanych nocy. Jednak niezależnie od twojej sytuacji rodzinnej, podaj mi teraz rękę i pozwól mi pokierować twoimi kolejnymi krokami. Pozwól mi służyć ci pomocą i wsparciem w tym trudnym zadaniu.

Jak korzystać z tej książki

W tej książce znajdziesz wszystko, czego sama się nauczyłam, i zarazem to, co powinnaś wiedzieć o pielęgnacji noworodka. Możesz mi wierzyć, że doskonale zdaję sobie sprawę, z jak ogromnymi emocjami i stresem wiążą się narodziny dziecka. Rodzicielstwo to przecież podróż w zupełnie nieznane tereny. Jest rzeczą naturalną, że taka perspektywa czasami może nas przerażać. Jednak zapewniam cię, że wraz z dorastaniem dziecka będziesz zdobywać wiedzę i doświadczenie.

Aby ułatwić korzystanie z tej publikacji, przekazuję ci tylko te informacje, które mogą okazać się niezbędne lub przydatne w danej sytuacji. Innymi słowy, wszystkie zawarte w niej porady i wskazówki podzieliłam według zagadnień i problemów, które mogą wystąpić podczas sprawowania opieki nad noworodkiem. Starałam się, żebyś mogła na przykład szybko się dowiedzieć, jak prawidłowo otulić noworodka, co znacznie ułatwia mu zaśnięcie, a zarazem żebyś nie miała złudzeń, że twoje dziecko prześpi spokojnie całą noc przed upływem co najmniej dwóch miesięcy od porodu. Aby treść książki była dla ciebie bardziej czytelna i zrozumiała, podzieliłam ją na części, z których każda obejmuje jeden, stosunkowo krótki i łatwy do opanowania etap rozwoju noworodka. Z pierwszej części, którą zatytułowałam Do biegu, gotowi..., dowiesz się, jak przygotować się do porodu. Jeżeli czytając tę książkę, jesteś w ciąży, to w rozdziale O czym musisz wiedzieć wcześniej wskażę ci, co warto mieć pod ręką, i podpowiem, jak wszystko należy zorganizować. (Nawet jeśli ci się wydaje, że jesteś dobrze przygotowana, radzę ci przeczytać ten rozdział, aby mieć pewność, że o niczym nie zapomniałaś.) Cztery pozostałe części książki poświęciłam kolejnym fazom rozwoju dziecka od chwili narodzin, do których należą:

pierwsze dziesięć dni,

pierwszy miesiąc,

drugi miesiąc,

trzeci miesiąc i później.

Każda z tych części składa się z kilku rozdziałów poświęconych zjawiskom i problemom, z jakimi możesz się spotkać na danym etapie rozwoju dziecka. Warto je wcześniej poznać, aby wiedzieć, jak zareagować, jeśli się pojawią. Na początku każdego rozdziału znajdziesz listę najważniejszych wyzwań, jakim będziesz musiała sprostać w opisywanym okresie, natomiast na końcu, w ramach podsumowania W skrócie, wykaz omówionych tematów, zilustrowanych kilkoma zdjęciami, dzięki czemu będziesz miała lepsze rozeznanie w tym, czego możesz się spodziewać.

Starałam się opracować tę książkę w taki sposób, aby ułatwić ci śledzenie i odnajdywanie tych informacji, które w danym momencie będą ci potrzebne. Wiele materiałów dodatkowych, na przykład z serii A jeśli..., dotyczącej najczęściej spotykanych problemów, znajdziesz w całej książce w ramkach lub na paskach bocznych.

Niechaj ta książka towarzyszy ci podczas codziennej opieki nad dzieckiem, abyś mogła na każdym kroku wzbogacać swoje doświadczenia macierzyństwa. Jednak zawsze pamiętaj, że każde dziecko jest inne i rozwija się w swoim własnym tempie i rytmie. Dlatego też podane tu przedziały wiekowe dla poszczególnych faz rozwojowych mają charakter jedynie orientacyjny. Dla przykładu: chociaż faza druga powinna z założenia obejmować pierwsze dziesięć dni życia noworodka, to w praktyce może ona trwać tylko do siódmego albo nawet do dwunastego dnia jego rozwoju. Wszystko zależy bowiem od wagi dziecka, przebiegu porodu i od ewentualnych problemów zdrowotnych matki lud niemowlaka.

Załóżmy, że twoje pierwsze dni macierzyństwa mają podobny przebieg jak u Roberty, jednej z moich dawnych klientek. Dziecko rodzi się z niedowagą i do tego ma problem z uchwyceniem sutka podczas karmienia, w rezultacie wolniej przybiera na wadze. Na domiar złego twoje pogryzione brodawki są popękane i obolałe. Wszystko to sprawia, że chociaż rozpoczynasz już trzeci tydzień macierzyństwa, wciąż musisz sobie radzić z problemami, które na ogół pojawiają się tylko w pierwszym tygodniu.

Istnieje także wiele czynników, które mają wpływ na to, jak będzie wyglądał twój powrót do domu po porodzie. Na to, w jakich warunkach będzie przebiegało twoje macierzyństwo, wpłynie oczywiście nastawienie poszczególnych członków rodziny. Ważne jest, na jaką pomoc możesz liczyć oraz kiedy będziesz musiała wrócić do pracy. Jeśli problematyka omówiona w ramach prezentacji wcześniejszej fazy rozwoju dziecka pojawi się ponownie w kolejnych rozdziałach, znajdziesz odnośniki do wszystkich ważnych informacji na dany temat, abyś mogła w każdej chwili do nich wrócić i ponownie je przeczytać.

Co istotne, na końcu każdej części poświęconej jednej fazie rozwoju dziecka znajdziesz miejsce na notatki. Wszyscy przecież wiemy, jak ważna jest bieżąca obserwacja dziecka i zapisywanie swoich spostrzeżeń w tym trudnym i pełnym niespodzianek okresie, kiedy pod wpływem zdenerwowania i pośpiechu można łatwo zapomnieć o czymś, co wydarzyło się zaledwie kilka dni wcześniej. Prowadzenie dokładnych zapisków pomoże ci także pod względem emocjonalnym, gdyż pozwoli ci poznać lepiej samą siebie, nabrać większego dystansu do kolejnych problemów oraz obiektywnie ocenić, co do tej pory udało ci się osiągnąć.

Dołożyłam wszelkich starań, aby ta książka była klarowna, czytelna i przydatna. Mam nadzieję, że z moją pomocą odniesiesz sukces jako cierpliwa, otwarta i troskliwa matka. Możemy przecież pracować jako zgrany zespół, który wspólnie powita twoje cudowne maleństwo i zapewni mu prawidłową opiekę od pierwszych chwil życia poza twoim łonem. Od tego momentu wyobrażajmy sobie, że czytamy tę książkę razem.

Etap I

NA KILKA TYGODNI PRZED PORODEM:

Do biegu, gotowi...

Rozdział 1

O CZYM MUSISZ WIEDZIEĆ WCZEŚNIEJ

Kiedy kolejna rodzina postanawia mnie zatrudnić – co zwykle następuje już na początku ciąży – składam jej wizytę na kilka tygodni przed terminem porodu, aby pomóc przyszłej mamie przygotować wszystkie rzeczy, które będą jej potrzebne w szpitalu (zobacz wykaz niezbędnych przedmiotów zamieszczony w ramce). Pomagam jej także zaaranżować pokój dziecięcy i sporządzić listę przedmiotów, które będą niezbędne po powrocie ze szpitala. Niektóre rodziny są bardzo przesądne i obawiają się, że kupowanie ubranek lub wyposażenia przed porodem może przynieść pecha. Chociaż muszę szanować i takie podejście, wiem, że jeśli wszystkie niezbędne rzeczy zostaną zgromadzone i przygotowane odpowiednio wcześniej, to twój powrót ze szpitala do domu będzie znacznie ułatwiony, a ty sama szybciej przyzwyczaisz się do zmian.

CO ZABRAĆ ZE SOBĄ NA PORODÓWKĘ

Spakowanie torby z niezbędnymi tuż po porodzie rzeczami to twój pierwszy krok w ramach przygotowań do udanego macierzyństwa. Niezależnie od długości twojego pobytu w szpitalu (jeśli nie będzie komplikacji, wrócicie do domu nawet po dwóch dniach) oraz od tego, czy porodówka zapewnia szpitalne ubranka dla dziecka (zadzwoń na oddział położniczy i poproś o dokładne informacje), pakunków wcale nie musi być aż tak dużo, jak ci się wydaje.

Rzeczy, które musisz zabrać dla siebie

Pomadka ochronna do ust (podczas porodu usta szybko wysychają)Opaska, spinka lub gumka do włosów (jeśli masz długie włosy będziesz chciała je związać na czas porodu)3 zestawy bieliznyPodpaski higieniczne (otrzymasz je w szpitalu, ale jeśli masz swoje ulubione, zabierz jedno opakowanie)2 koszule nocneSzlafrokKapciePrzybory toaletowe (szampon, odżywka, mydło, szczoteczka i pasta do zębów)Zeszyt i długopisKsiążki i czasopismaTelefon komórkowy, tablet i inne gadżety (opcjonalnie)

Co musisz zabrać dla swojego dziecka

W większości szpitali dzieci ubierane są w białe koszulki z długim rękawem i owijane cienkim kocykiem flanelowym. Jeśli jednak wolisz ubrać dziecko inaczej, a regulamin szpitala pozwala na to, aby noworodek był we własnym ubranku, zabierz od 2 do 3 kompletów. Na powrót dziecka do domu przygotuj ciepły kocyk, czapkę i dodatkowy zestaw ubranek. Pamiętaj, że zimą do szpitala trzeba zabrać dodatkową warstwę ubrania, aby ochronić malucha przed chłodem.

Z kolei niektórzy rodzice już przed porodem zdążą zgromadzić nadmiar dziecięcych gadżetów, urządzeń, zabawek i ubranek, które otrzymali od zapobiegliwych członków rodziny, przyjaciół i znajomych. Jeszcze inni, w obawie, że przygotowana wyprawka jest zbyt skromna i może okazać się niewystarczająca, kupują wiele zupełnie zbędnych rzeczy. Ci najbardziej zapobiegliwi uważają, że muszą mieć od razu wszystko. Tymczasem wcale nie jest to konieczne i nie ma potrzeby, żeby planować zakupy z tak dużym wyprzedzeniem. Na tym etapie powinnaś się zaopatrzyć tylko w to, co będzie niezbędne do pielęgnacji malucha podczas pierwszych trzech miesięcy – a jest tego o wiele mniej, niż ci się wydaje.

Wiele rzeczy składających się na wyprawkę dla dziecka możesz wypożyczyć. Nikt nie powiedział, że wszystko musi być nowe. Jeśli twój budżet jest napięty, znacznie zaoszczędzisz, kupując niektóre rzeczy używane lub z przeceny. Warto więc znacznie wcześniej przygotować sobie listę niezbędnych przedmiotów, aby mieć czas na poszukiwanie atrakcyjnych ofert cenowych w sklepach i na stronach internetowych. Pamiętaj tylko o tym, aby każdy zakupiony lub wypożyczony produkt spełniał wszystkie wymogi bezpieczeństwa w świetle przepisów prawnych.

Jednak niezależnie od tego, czy będą to produkty nowe, czy używane, wyprawkę dla noworodka, przygotowaną przed waszym powrotem ze szpitala, można ograniczyć do rzeczy naprawdę niezbędnych. Zanim jednak zaczniesz gromadzić przedmioty, będziesz musiała podjąć sześć decyzji. Zamieszczone poniżej pytania pomogą ci ustalić, co konkretnie będzie ci potrzebne, kiedy dziecko przyjdzie na świat oraz przez pierwsze trzy miesiące jego życia. Im szybciej odpowiesz sobie na te pytania, tym lepiej przygotujesz odpowiednie zaplecze, niezbędne do sprawowania należytej opieki nad maluchem. Zamiast wpadać w panikę z powodu braku potrzebnej rzeczy i zastanawiać się, jak ją zdobyć w ostatniej chwili, będziesz mogła skupić całą uwagę na dziecku i swoich pierwszych, macierzyńskich doświadczeniach. Odpowiadając sobie na te pytania, masz szanse dobrze się przygotować, przynajmniej od strony praktycznej.

Jak będzie wyglądał powrót z dzieckiem ze szpitala do domu oraz późniejsze spacery z maluchem?

Jak będę karmić dziecko?

Jak i gdzie będę ubierać i kąpać dziecko?

Czy będę używać pieluszek jednorazowych, czy z tkanin naturalnych?

Gdzie moje dziecko będzie spało?

W jaki sposób będę uspokajać, zabawiać i chronić swoje dziecko?

W następnej części tego rozdziału pomogę ci przemyśleć kolejno każdą z tych kwestii. Aby ułatwić ci rozeznanie w tym, co powinnaś jeszcze kupić lub wypożyczyć, przy każdym z pytań zamieściłam listę produktów, które mogą się okazać potrzebne lub pomocne w zależności od udzielonej przez ciebie odpowiedzi. Nawet jeśli wydaje ci się, że masz już wszystko, co będzie potrzebne, zachęcam cię do przeczytania tego rozdziału, by upewnić się, że o niczym nie zapomniałaś.

1. Jak będzie wyglądał powrót z dzieckiem ze szpitala do domu oraz późniejsze spacery z maluchem?

Jeśli tak jak większość rodziców planujesz powrót ze szpitala samochodem, będzie ci potrzebny fotelik dla dziecka. Znaczna część dostępnych na rynku fotelików rozkłada się, aby maluch mógł wygodnie się ułożyć. Sprawdź, czy prawidłowo zamontowałaś fotelik w samochodzie i czy wszystkie elementy są odpowiednio zapięte. W razie konieczności poproś drugiego rodzica, aby zwrócił się do policji lub straży o pomoc.

Musisz się także właściwie przygotować do pierwszych spacerów z noworodkiem. Będzie ci zatem potrzebny wózek głęboki typu gondola lub wózek spacerowy. Jednak większość dostępnych obecnie modeli łączy w sobie obie te funkcje. Są one składane i wyposażone w siedzisko, które można optymalnie dopasować do wzrostu dziecka.

PODRÓŻOWANIE

Fotelik do samochoduWózek głęboki lub spacerowyNosidełko typu „kangurek”Nosidełko

Zakładając, że przez pierwszy miesiąc dziecko waży średnio około 4 kg, możesz czasami odbywać z nim spacery, korzystając z nosidełka typu „kangurek”, które umożliwia ułożenie dziecka na klatce piersiowej. (Nosidła zakładane na plecy nie są wskazane dla noworodków). Jednak przed ewentualnym zakupem nosidła radzę ci skonsultować się z pediatrą. Zanim wyjdziesz na pierwszy spacer koniecznie zapoznaj się z instrukcją obsługi zakupionego sprzętu. Nosidła typu „kangurek” są bardzo poręczne i skutecznie pomagają uspokoić płaczące niemowlę.

2. Jak będę karmić dziecko?

Podstawowym pytaniem, na które musisz odpowiedzieć, jest to, czy będziesz karmiła swoją pociechę piersią, czy mlekiem z butelki. Pytam o to zawsze każdą swoją potencjalną klientkę, ponieważ od jej odpowiedzi zależy, jakie przybory będą jej potrzebne. Ze względu na liczne korzyści zdrowotne karmienie dziecka pokarmem naturalnym zdobywa ponownie ogromną popularność wśród większości matek na całym świecie i staje się modne. Dlatego prawie każda przyszła matka przynajmniej rozważa taką opcję. Pielęgnacja noworodków urodzonych o czasie i ważących od 2,5 do 3,5 kg przebiega na ogół bezproblemowo, a karmienie ich piersią w ciągu pierwszych kilku dni, chociaż może wydawać się dużym wyzwaniem, jest najlepszym, najzdrowszym i najłatwiejszym rozwiązaniem. Gotowe mieszanki mleka nie są wprawdzie drogie, ale jeżeli się okaże, że układ pokarmowy noworodka ich nie toleruje, wówczas będzie konieczny zakup o wiele kosztowniejszych substytutów.

Pomijając wygodę i koszty, według Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej (American Academy of Pediatrics), organizm niemowląt, które przez pierwsze sześć miesięcy karmione są wyłącznie piersią (bez pokarmów dodatkowych, soczków czy wody), jest odporniejszy na wiele chorób. Jeśli postanowisz karmić swoje dziecko piersią, to jego pierwszym pokarmem będzie siara – bogata w witaminy wydzielina gruczołów mlekowych, zwana też „naturalną szczepionką”, jaka nagromadziła się jeszcze w czasie ciąży. Ta substancja, której nie zastąpisz żadnym substytutem, działa na organizm noworodka jak lekarstwo, gdyż jej znaczna część pozostaje na powierzchni układu pokarmowego malucha, działając jako „płaszcz odpornościowy”.

KARMIENIE

ŚliniaczkiŚliniaczkiPieluszki wykonane z tkaniny

Do karmienia piersią

Biustonosze do karmieniaJednorazowe wkładki laktacyjneOdciągacz pokarmuTorebki i pojemniki do przechowywania odciągniętego mlekaPoduszka do karmienia typu Boppy lub twarda poduszka

Do karmienia butelką

Butelki do karmienia o pojemności 120 ml i 240 mlSmoczki silikonowe do butelekPlastikowe osłonkiSzczotka do mycia butelek i smoczków

Jednak z drugiej strony, nie każda kobieta może lub chce karmić piersią. Mieszanka modyfikowana na bazie krowiego mleka stoi na drugim miejscu po pokarmie naturalnym, ponieważ pod względem odżywczym jest podobna do mleka matki. Karmienie noworodka mieszanką modyfikowaną ma tę przewagę, że w razie konieczności mogą cię w tej czynności wyręczyć inne osoby. Poza tym dzieci karmione z butelki są dłużej syte i rzadziej odczuwają głód niż noworodki karmione piersią. (Jeśli jednak karmienie piersią przebiega prawidłowo, różnice te zanikają). Jeżeli zatem nie podjęłaś jeszcze ostatecznej decyzji, a czytając tę książkę, jesteś w ciąży lub tuż po porodzie, zachęcam cię, abyś spróbowała karmić piersią chociaż przez pierwsze trzy lub cztery dni (udzielę ci pomocnych wskazówek w rozdziale 7).

Niezależnie od wybranego sposobu karmienia noworodki ulewają pokarm podczas jedzenia. Aby uchronić dziecko przed przemoczeniem i nie zabrudzić swojego ubrania, musisz wcześniej przygotować zapas śliniaczków i ściereczek (można także wykorzystać do tego celu pieluszki z tkaniny). W dalszej części tego rozdziału wspólnie zastanowimy się nad tym, co jeszcze może ci się przydać do wybranego sposobu karmienia. Jeśli zdecydujesz się na karmienie piersią, możesz także potrzebować przyborów, które są niezbędne do karmienia drugim z wymienionych sposobów. Butelki znajdują bowiem zastosowanie nie tylko do karmienia zmodyfikowanymi mieszankami. Kiedy laktacja się ustabilizuje, a twoje piersi zaczną produkować większą ilość pokarmu, to ojciec, inny członek rodziny lub opiekunka mogą nakarmić malucha z butelki twoim własnym mlekiem. Poza tym trzeba się liczyć z tym, że karmienie piersią nie zawsze przebiega zgodnie z planem. Niektóre kobiety po pewnym czasie rezygnują z niego, a inne muszą wprowadzić mieszanki jako uzupełnienie pokarmu naturalnego.

Karmienie piersią

Zacznij od zakupu biustonosza do karmienia. Dobrze dobrany stanik zapewni ci odpowiednie wsparcie i zminimalizuje ból pleców. Ponieważ biustonosze do karmienia różnią się pod względem kroju i wzoru, wybierz taki model, który zapewni ci pełną swobodę ruchów oraz łatwe i szybkie otwieranie i zamykanie miseczki jedną ręką. Na zakup zdecyduj się dopiero wtedy, gdy upewnisz się, że krój i rozmiar biustonosza będą dobrze dopasowane do twojej sylwetki po porodzie. Warto też wcześniej zaopatrzyć się w jednorazowe wkładki laktacyjne, które, włożone do stanika, idealnie chronią ubranie przed zabrudzeniem. Chociaż wkładki laktacyjne nie należą do absolutnie niezbędnych akcesoriów, są bardzo praktyczne. Niektóre kobiety noszą je przez cały czas, inne tylko wtedy, gdy nie chcą zabrudzić lepszych ubrań.

Kup lub wypożycz pompę laktacyjną do odciągania pokarmu. Urządzenie to jest konieczne, jeśli planujesz odciągać pokarm z piersi i przelewać go do butelki, aby podczas twojej nieobecności twój partner lub opiekunka mogli nakarmić dziecko. Laktatory ręczne są znacznie tańsze od elektrycznych, ale za to odciąganie pokarmu przy ich pomocy jest bardziej czasochłonne. Dlatego też zazwyczaj zalecam karmiącym matkom wypożyczenie solidnej pompki elektrycznej. Niektóre mamy chcą także zainwestować w Boppy, specjalną poduszkę anatomiczną, ułatwiającą karmienie i pielęgnację noworodka. Ta duża, elastyczna poduszka, która kształtem dopasowuje się do mamy, stanowi stabilne i bezpieczne wsparcie dla noworodka przystawionego do piersi. Można jednak bez obaw wykorzystać do tego celu także tradycyjne, dosyć twarde poduszki do spania. Przygotuj ich tyle, ile potrzebujesz, aby zapewnić sobie odpowiednie wsparcie i komfort podczas karmienia i pielęgnacji malucha.

Karmienie butelką

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Etap II

Twoje pierwsze dziesięć dni z noworodkiem w domu

Dostępne w wersji pełnej

Etap III

PIERWSZY MIESIĄC:

Maluch zagościł już na dobre!

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Etap IV

DRUGI MIESIĄC:

Czy już dobrze się bawimy?

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Etap V

TRZECI MIESIĄC I PÓŹNIEJ:

Stopniowa adaptacja i spoglądanie w przyszłość

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Tytuł oryginału:

Eat, Play, Sleep:

The Essential Guide to Your Baby’s First Three Months

Przełożyła: Katarzyna Kmieć-Krzewniak

Redaktor prowadząca: Aneta Bujno

Redakcja: Aleksandra Marczuk

Korekta: Marta Pustuła

Projekt okładki: Krzysztof Kibart, www.designpartners.pl

Zdjęcie na okładce: LCalek (depositphotos.com)

Copyright © by 2015 by Luiza DeSouza

Atria Books, a Division of Simon & Schuster, Inc.

Copyright © 2017 for Polish edition by Wydawnictwo Kobiece,

an imprint of ILLUMINATIO Łukasz Kierus

Copyright © for Polish translation by Katarzyna Kmieć-Krzewniak

Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.

Wydanie elektroniczne

Białystok 2017

ISBN: 978-83-65442-69-7

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku:

www.facebook.com/vivantepl

www.vivante.pl

Wydawnictwo Vivante

E-mail: wydawnictwo@vivante.pl

Dział handlowy: zamowienia@vivante.pl

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com