Jako-Tako - Franek Kulka - darmowy ebook
lub
Opis

Jako — Tako jest Japończykiem, który pomieszkuje wszędzie. Pomaga nam wszystkim codziennie i w każdej sprawie. Pomógł mi też sklecić parę wierszy, za co mu serdecznie dziękuję. wierszykidladzieci.pl/kulka/

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 29

Popularność


Franciszek Kulka

Jako-Tako

Ilustrowała Olga Kuleczka

IlustratorOlga Kuleczka

© Franciszek Kulka, 2017

© Olga Kuleczka, ilustracje, 2017

Jako — Tako jest Japończykiem, który pomieszkuje wszędzie. Pomaga nam wszystkim codziennie i w każdej sprawie. Pomógł mi też sklecić parę wierszy, za co mu serdecznie dziękuję.

ISBN 978-83-8104-934-4

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Jako-Tako

Jest Japończyk pewien w świecie

Pisali o nim w gazecie

Wygląda on dość nijako

Nazywa się Jako-Tako

Z nieznanej bliżej przyczyny

Ma on co dzień imieniny

Które celebruje wszędzie

W domu, w szkole i w urzędzie

Choć Japończyk z pochodzenia

Wszystko robi od niechcenia

Za to wciąż powtarza wszędzie:

Nie martw się, jakoś to będzie

Tłumaczy się czasu brakiem

Bo go spędza z Byle-Jakiem

Który dobrym jest kolegą

Cóż on zrobiłby bez niego?

Jak nieszczęścia, co parami

Wchodzą drzwiami i oknami

Zawsze skorzy do pomocy

Czy to w dzień, czy późno w nocy

Gdy gdzieś tylko jest potrzeba

Spadają tam prosto z nieba

By ratować sytuację

I wyłożyć swoje racje

Choć spokojni są z natury

Prowokują awantury

Których sami są przyczyną

Więc się ich obarcza winą

Bardzo często ci panowie

Przebywają na budowie

Doskonale się tam bawią

Coś zepsują, coś naprawią…

Choć na bakier są z techniką

Chętnie służą mechanikom

Potrafią naprawić wszystko

Nie za dobrze, za to szybko

W piłkę także często grają

Jako tako się kiwają

A strzelają byle jak

Bo precyzji u nich brak

Lubią ich dosłownie wszyscy

Bo są bardzo towarzyscy

A najbardziej lubią dzieci

Oni zaś kochają śmieci

Jako-Tako jak posprząta

To się wszystko wala w kątach

Gdy mu Byle-Jak pomoże

To wygląda jeszcze gorzej

Nie lubią obaj się uczyć

Wolą się po mieście włóczyć

Ciągle mają też ochotę

By gdzieś spłatać jakąś psotę

A największe już swawole

Wyczyniają obaj w szkole

Uwielbia ich szkolna młodzież

Czują się jak ryby w wodzie

Tam, gdzie zadań jest dość dużo

Chętnie swą pomocą służą

Są na luzie, się nie męczą

Zawsze każdego wyręczą

Jako-Tako się nauczy

Coś tam bąknie, coś tam mruczy

A Byle-Jak coś podpowie

I tak jakoś radzą sobie

Ślimacza wolność

Tuż po deszczu ścieżką śliską

Pełzł raz ślimak na ściernisko

Ścisk potworny był na ścieżce

Nikt nikogo puścić nie chce

Wszyscy spieszą gdzieś przed siebie

Dokąd pędzą? — tego nie wiem

Wyprzedziła go dżdżownica

To jest taka pierścienica

Która wilgoć bardzo lubi

I z innymi też się czubić

Zaczęła drwić sobie z niego:

Spiesz się pan, panie kolego

Wszyscy ruszają się żwawo

Tylko pan jakoś niemrawo

Pan się szybciej ruszać raczy

Jak można się tak ślimaczyć!

Na to odpowiada ślimak

Nie ma się też na co zżymać

Niech się ściga ten kto woli

Ja tam spieszę się powoli

Za panią ja nie nadążę

A spóźnić się zawsze zdążę

Następna była stonoga:

Pan to jest zawalidroga!

Noga za nogą się wlec

Można się po prostu wściec!

Na to ślimak niezrażony:

Taki jestem już stworzony

By się noga za nogą wlec

Trzeba ze dwie nogi mieć

Ja mam tylko jedną nogę

Więc się ruszam tak jak mogę

Później minął go też żółw

Który był złośliwy znów:

Pan tak rusza się żałośnie

Chyba trawa szybciej rośnie

Ja też przecież dom swój dźwigam

Ale pana w cuglach ścigam

Lecz ślimaka te uwagi

Nie wytrącą z równowagi:

Ja nie muszę nigdzie gnać

Mnie na wolność dzisiaj stać

I choć się powoli ruszam

Do niczego się nie zmuszam

Nie poganiam też nikogo

Po prostu się cieszę drogą

Nie wiem czemu was to złości

Jam jest wolny w swej wolności

I urządził sobie przerwę

Myśli — trochę się rozerwę

Spełzł powoli na bok z drogi

I … leniw(i)e zjadł pierogi