Jak zostać Mamą Mocy - Barbara Bielanik - ebook

Jak zostać Mamą Mocy ebook

Barbara Bielanik

0,0

Opis

Jak zostać Mamą Mocy to praktyczny przewodnik po macierzyństwie dla rodziców dzieci w wieku 2 — 10 lat. Powstał on na bazie kursu, w którym udział wzięło prawie 1000 kobiet, a inspiracją do jego napisania było Porozumienie bez przemocy. Praca z ebookiem pomoże Ci: Zrozumieć swoje dziecko i dogadać się z nim. Poznać uniwersalny system, któremu będziesz mogła zaufać. Poczuć lekkość w wychowywaniu dziecka. Znaleźć skuteczną alternatywę dla nagród i kar. Zyskać więcej zrozumienia dla siebie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 65

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




Barbara Irena Bielanik

Jak zostać Mamą Mocy

© Barbara Irena Bielanik, 2019

Jak zostać Mamą Mocy to praktyczny przewodnik po macierzyństwie dla rodziców dzieci w wieku 2—10 lat. Powstał on na bazie kursu, w którym udział wzięło prawie 1000 kobiet, a inspiracją do jego napisania było Porozumienie bez przemocy. Praca z ebookiem pomoże Ci: Zrozumieć swoje dziecko i dogadać się z nim. Poznać uniwersalny system, któremu będziesz mogła zaufać.

Poczuć lekkość w wychowywaniu dziecka.

Znaleźć skuteczną alternatywę dla nagród i kar. Zyskać więcej zrozumienia dla siebie.

ISBN 978-83-8189-077-9

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Wprowadzenie

Witam Cię na wstępie ebooka Jak zostać Mamą Mocy i cieszę się, że zdecydowałaś się na wspólne podążanie ścieżką żyrafy. Dziękuję za zaufanie i świętuję, że jest w Tobie pragnienie bycia jak najlepszą mamą.

Niezależnie od tego, jak dobrą czy kompetentną mamą czujesz się w tym momencie, mam dla Ciebie dobrą wiadomość.

JESTEŚ najlepszą mamą. Nie tylko jedyną, ale także najlepszą mamą, jaką Twoje dziecko jest sobie w stanie wymarzyć. Nie ma lepszej mamy od Ciebie!

Ja sama jestem matką i nieraz doświadczyłam zwątpienia, czułam się niepełna, bezradna, zagubiona czy po prostu po ludzku zła, jednak myśl, że dla swojego dziecka jestem jedyna, idealna, najwspanialsza, dodawała mi sił.

Zdarzało mi się również myśleć, że albo ze mną, albo z moim dzieckiem „jest coś nie tak”. Że moja wyczekana córka rosnąc, uczy się robić mi na złość, sprawdza mnie, bada moje granice, a przede wszystkim, że ja nie rozumiem mojego dziecka, a ono nie chce ze mną współpracować.

To są tylko przekonania, które nie mają nic wspólnego z faktami. Prawdopodobnie nie ominie Cię podobne myślenie i ja też nie ustrzegę Cię przed nim, jednak chcę Cię zaprosić do przeżycia przygody, która odczaruje macierzyństwo, pokaże jego blaski i cienie. Jednak najważniejsze, o co będę Cię prosić, to uważność, słuchanie i słyszenie, patrzenie na Twoje dziecko i widzenie go. Będę Cię zachęcała do zaufania swojej intuicji, do autentycznego kontaktu ze swoimi potrzebami. Będę uczyła Cię, jak rozpoznawać potrzeby dziecka i na nie reagować. Pokażę Ci, jak i gdzie możesz szukać pomocy, regenerować się, łapać równowagę.

Weź dla siebie tyle, ile potrzebujesz, i wracaj do tego materiału, kiedy tylko zechcesz. Pozostańmy też w kontakcie. Jestem otwarta na wszelkie sugestie i nie ma pytania, na które nie będę chciała odpowiedzieć. Napisz do mnie na [email protected]łymocy.pl Być może jeszcze nie znam odpowiedzi, jednak zawsze będę jej szukać dla Ciebie i siebie. Pozwól się więc poprowadzić ścieżką mocy, a największym sukcesem będzie, jeśli autentycznie odczujesz tę moc w sobie.

W drugiej części ebooka znajdziesz słowniczek pojęć, jakimi posługuję się w treści. Jeśli więc natrafisz na skrót lub słowo, które jest Ci nieznane, zajrzyj właśnie tam.Na końcu zamieszczam również listę uczuć, listę potrzeb oraz polecane przeze mnie książki, które z pewnością wzbogacą Twoją rodzicielską biblioteczkę.

A ponieważ jest to ebook z niespodzianką, zapraszam Cię do obejrzenia nagrań wideo, które były częścią kursu online Jak zostać Mamą Mocy, który prowadziłam w latach 2015—2018. Dostęp do nich uzyskasz poprzez link lub zeskanowanie kodu QR, który zamieszczam na końcu rozdziału.

Powodzenia!

Część 1

Case study

Chcę Ci opowiedzieć pewną historię. To moja historia. Nie znam lepszego modelu do eksperymentów poza mną samą. Przecież od dziecka o to właśnie nam chodzi, o uczenie się na błędach. Nie zawsze jednak nasze błędy dotyczą tylko nas samych. Czasem mają też ogromny wpływ na innych ludzi. Tak też było w historii, którą chcę Ci opowiedzieć.

Na pytanie, co jest dla ciebie najważniejsze w życiu, zawsze odpowiadałam miłość. Potem w naturalny sposób miłość podmieniłam na rodzina. Tak, to jest dla mnie najważniejsze w życiu. Rodzina, ta najbliższa, mąż, córka, potem druga. Z tą myślą robiłam wszystko, co w mojej mocy, żebyśmy byli szczęśliwi. Jestem pewna, że każdy z Was tak funkcjonuje. Robi wszystko, co może, żeby było dobrze.

Mnie zastanawiało czasem, dlaczego efekty moich działań odbiegają od ideału. Przecież byłam 1,5 roku na urlopie wychowawczym, kupowałam tylko najlepsze pieluszki, dzieci oglądały bajki tylko godzinę dziennie, karmiłam piersią przez rok, pisałam każdej córce pamiętnik, żeby mogła wrócić do chwil dzieciństwa, kiedy już wspomnienia w niej wyblakną. Do tego byłam zmęczona, gruba, zaniedbana i cholernie wkurzona. I jest to najłagodniejsze określenie, jakiego mogę użyć.

Czułam prawie permanentną złość, której źródła nie potrafiłam odkryć. 99% czasu ukrywałam ją, zajadałam słodyczami, siłą trzymałam w środku. Bardzo bałam się dać jej ujście.

Zastanawiasz się co z 1%. Bynajmniej nie przekazywałam go na szlachetne cele. Krzyczałam, wrzeszczałam, rzucałam zabawkami, zdarzyło mi się też uderzyć dziecko. Tak wtedy, jak i dziś, kiedy piszę te słowa, czuję ogromny ból. Wyrzuty sumienia. Żeby je zagłuszyć, jeszcze bardziej się starałam, budowałam kolejne zabezpieczenia, żeby złość nie wymykała się na zewnątrz. To było wbrew prawom fizyki, więc jak zamknięty szybkowar bez wywietrznika koniec końców i tak wybuchałam z siłą wulkanu. Czasem chciałam skończyć ten koszmar. Kiedy wyjechałam z domu, żeby zawieźć córki na basen i byłyśmy spóźnione o kilka minut, bo „strasznie się guzdrały” miałam ochotę rozwalić samochód o najbliższe drzewo. Gdyby nie było ich ze mną… kto wie. Ich krzyk, kiedy poczuły, że auto gwałtownie skręca….

kursy dla rodziców

Takie hasło wpisałam w wyszukiwarkę i serwery wypluły mi warsztaty z Porozumienia bez Przemocy. Ok, są za 2 tygodnie, w moim mieście, cena ok, idę. Żeby było mi raźniej, zaprosiłam koleżankę. Można było też przyjść z dziećmi. Nie było argumentu na NIE.

To, co wtedy się wydarzyło było olśnieniem! Zrozumiałam, że nigdy, przenigdy nie zadałam sobie pytania, czego potrzebują moje dzieci. Że nigdy w życiu ich nie słuchałam. Że nie współpracowałam z nimi. Że nie dawałam jasnych, czytelnych sygnałów. Że moja czułość przeplatana furią to nie jest najlepsze, co może spotkać kilkuletnią dziewczynkę. Najukochańszą istotę na świecie. Że moje dzieci są normalne. Że są ludźmi tylko mniejszego rozmiaru. I że zacząć muszę od siebie.

W dzisiejszej pierwszej lekcji pokażę Ci, na czym polega różnica i dlaczego wzbraniam się przed nazywaniem Porozumienia bez Przemocy metodą. Będę prowadzić Cię za rękę. Ale z góry chcę jasno przekazać, że to nie jest materiał, który sam wejdzie Ci do głowy. Nie wykujesz tu na pamięć 100 magicznych zaklęć, które zaczarują Twoje dziecko. To Ty pozwól mi się zaczarować.

Życzę Ci takiego olśnienia, jakiego ja doznałam. Wiem, że nie będzie łatwo. Wiem, że będziesz próbować, zniechęcać się i znowu próbować. Wiem, że każdy rozwiązany problem doda Ci skrzydeł. Wiem, że nieraz nie będziesz w stanie zatrzymać się i wybierzesz stary, znany schemat. Wiem to i chcę Ci powiedzieć tylko jedno słowo — próbuj. Ja będę przy Tobie. Będę pomagać, wspierać, tłumaczyć, służyć przykładami z życia. A Ty po prostu próbuj. I świętuj każde zwycięstwo.

Lekcja 14 kroki Porozumienia bez Przemocy

Dzisiejsza lekcja będzie najbardziej teoretyczna ze wszystkich. I nie mogę napisać najważniejsza, ale prawda jest taka, że bez jej otwarcia, przeczytania i zrozumienia, nie będzie możliwa realizacja żadnej z kolejnych lekcji. Dlatego bardzo Cię proszę, usiądź wygodnie z kubkiem ulubionego napoju i daj się porwać w podróż po krainie relacji międzyludzkich. Żeby ją odbyć musisz zrobić tylko 4 kroki.

Krok 1 — Obserwacja

To, co dzieje się zwyczajowo w naszym życiu nazwałam kiedyś patrzeniem z zamkniętymi oczami. Jest to nic innego, jak wykorzystywanie ekonomii naszego mózgu. Zamiast opisywać rzeczywistość taką, jaką naprawdę widzimy, mózg błyskawicznie dokonuje analizy i syntezy danych i jak kalkulator wypluwa nam wynik.

Spójrz jak to może działać.

Dziecko leży na kanapie, a my mówimy „co za leń”

W pokoju dziecka jest bałagan, a my mówimy „co za bałaganiarz”

Dziecko już czwarty raz przeszkadza nam w czytaniu książki — …………………

Sama już możesz dopisać, prawda?

A do tego zdania oceniające typu — on ZAWSZE wchodzi do domu w ubłoconych butach. Ona NIGDY nie gasi światła. On jest WIECZNIE nadąsana.

OK, mamy to. Teraz pytanie zasadnicze: A co w tym złego?

A zastanów się, proszę. Kiedy ktoś mówi Ci, że Ty ciągle jesteś nerwowa. Jak się z tym czujesz?

Kiedy ludzie oceniają Ciebie jako rozrzutną, a Ty wolisz wydać pieniądze na dobre buty i mieć je na dłużej niż kupować byle co.

Tak, OCENY SĄ PO PROSTU KRZYWDZĄCE. Często niesprawiedliwe, nie zachęcają do dialogu. Jestem niejadkiem? Ok, masz rację, nie będę jadł tej zupy. PRZECIEŻ JESTEM NIEJADKIEM.

Co proponuje Porozumienie bez Przemocy. Obserwację. Ona będzie bohaterką kolejnej lekcji.

Ale proszę, zanim ją otworzysz, wykonaj pewne ćwiczenie. Posłuchaj się, proszę. Posłuchaj czy często używasz ocen, przysłuchaj się, czy w Twoich wypowiedziach czają się etykietki, czy masz tendencję do używania (lub nawet nadużywania) słów nigdy, zawsze, ciągle, często, wiecznie, znowu itp.

Krok 2 — Uczucie

O czym pomyślałaś czytając nagłówek? O miłości czy złości? O radości czy frustracji? To powie Ci na przykład w jakim stanie ducha jesteś. Co czujesz!

Bo właśnie pytanieco czujesz? a nie jak się czujesz?zadajemy w Porozumieniu bez przemocy. Co więcej, to już wiedza z poziomu zaawansowanego, ale mówiąc czuję się… lub czuję, że… opisujemy tzw. uczucia rzekome, czyli takie, którymi maskujemy te prawdziwe, często w obawie przed ich ujawnieniem. Jeżeli temat Cię zaintrygował, rozwinięcie znajdziesz w dalszej części ebooka. To bardzo ciekawa przestrzeń do obserwacji.

Ale wróćmy do kwestii, co czujesz.

Gdybym poprosiła Cię o wymienienie uczuć, jakie znasz, to ile by ich było? Spróbuj wypisać je sobie. Tak, teraz.

A teraz poprzeczka wyżej. Które z nich autentycznie wyrażasz w kontaktach ze swoim dzieckiem?

Czy kiedy rano dziecko jak zwykle (ocena) grzebie się niemiłosiernie (ocena) to czujesz, że zaraz eksplodujesz (uczucie rzekome).

Tak mówimy na co dzień. A w Porozumieniu bez przemocy wygląda to następująco:

Kiedy dziś rano moja córka przez 5 minut nie chciała wyjść z łóżka, to czułam narastającą złość, zniecierpliwienie, strach, że spóźnię się do pracy.

Hmm, pewnie zastanawiasz się teraz, czy masz w ten sposób mówić do pięciolatki?

No jasne! Kto, jak nie Ty? Kto ma ją nauczyć wyrażania swoich prawdziwych uczuć, a nie ranienia ocenami i zrzucaniem na innych odpowiedzialności za swoje samopoczucie?

Dam Ci w prezencie jedno z wielu naprawdę „mocnych” słów Marshalla B. Rosenberga.

Nie jesteśmy odpowiedzialni za uczucia, jakie wzbudzamy w innych ludziach.

Przekonanie, że jesteśmy, wynika w dużej mierze z błędnych nawyków i wzorców porozumiewania się.

Podsumujmy: dysponując szerokim słownikiem uczuć, który pozwoli nam jasno i precyzyjnie nazywać i wyrażać uczucia, ułatwiamy sobie wzajemne kontakty.

Jeżeli chcesz, wykonaj zadanie domowe. Wypisuj uczucia, jakie znasz. Nie tylko te, które czujesz, ale również takie jakie odczytujesz u innych, również Twojego dziecka. Rób taką swoją listę. I bardzo ważne, pamiętaj proszę, że w PBP nie ma DOBRYCH i ZŁYCH uczuć. One po prostu są.

Mam nadzieję, że nasza podróż rozgrzała Cię trochę. Jesteśmy na półmetku.

Krok 3 — Potrzeby

Jeżeli to Twój pierwszy kontakt z PBP prawdopodobnie jesteś lekko zdziwiona. Ale przygotuj się na lekki zawrót głowy, bo potrzeby to najistotniejszy z kroków. Nie da się go przeskoczyć, pominąć. Od teraz nic już nie będzie takie samo.

Nasze dzieci mówią językiem potrzeb. To nic innego niż JA CHCĘ! I JA NIE CHCĘ!

My też w każdej minucie dokonujemy nieświadomych wyborów czego chcemy, a czego nie. Tylko życie nauczyło nas nie słuchać naszego wewnętrznego dziecka. A język potrzeb to wg. Rosenberga język serca. Coś, co płynie prosto z niego. I dlatego dzieci to potrafią, a my spychamy ten głos jak najgłębiej.

Zastanów się teraz proszę, czego potrzebujesz. Zrób to teraz. Wypisz wszystko, co przychodzi Ci do główy.

Może pojawiły się tam potrzeby podstawowe typu jedzenie, picie, powietrze. Może wolność, odpoczynek. Może radość, zabawa.

A teraz uwierz mi na słowo, nasze dzieci też CIĄGLE ODCZUWAJĄ POTRZEBY. I oczywiście zdarza im się, nawet często, wyrażać je w sposób dla nas trudny, ale to nie zmienia faktu, że potrzeby SĄ. I jedyną radą, jaką mogę Ci dać, to szukaj potrzeby dziecka, staraj się ją usłyszeć, wyłuskać spoza ja chcę i wtedy będziesz mogła zdecydować, czy zaspokoisz tą potrzebę czy nie. I pamiętaj, moje potrzeby są ważne i Twoje potrzeby są ważne. Czasem trzeba jednak zdecydować, które z nich będziemy spełniać najpierw.

Na koniec mocny cytat do powieszenia nad biurkiem ludzie nie działają przeciwko innym ludziom, ale dla zaspokojenia swoich potrzeb.

Podsumowując: Kiedy ludzie zaczynają mówić o tym, czego potrzebują i słyszeć potrzeby innych ludzi, dużo łatwiej jest się porozumieć i dogadać.

I ostatni mały wielki krok.

Krok 4 — prośba

Nie chcę Was oszukiwać i ryzykując, że to będą ostatnie słowa, które przeczytasz w tym kursie, proszę zrozum jedno zdanie.

Prośba zakłada odmowę.

Ty też możesz mi teraz odmówić.

Postaram się jednak poprosić Cię o to jeszcze raz, w czterech krokach Porozumienia bez Przemocy.

Widzę, że szukasz pomocy w wychowaniu dziecka. Czuję radość bo moja potrzeba współdzielenia zostaje zaspokojona. Jak by to było dla Ciebie, gdybyś czytała kolejne lekcje i wykonywała zaproponowane przeze mnie ćwiczenia?

Spójrz, ja nie wydaję polecenia. Ja zapraszam Cię do wyrażenia swojej opinii na ten temat.

Podsumowując — łatwiej wyrażać prośby, jeżeli wyraźnie zaznaczymy, że chcemy aby ją spełnili jedynie, jeżeli robią to w zgodzie z samym sobą.

Zanim przejdziesz dalej, proponuję Ci jeszcze zadanie domowe. Przyglądaj się sytuacjom, w których z automatu włącza Ci się ocenianie. Używasz wtedy przymiotników, epitetów, kategoryzujesz, szufladkujesz, osądzasz. Wypisz je sobie i zapamiętaj. Rozprawimy się z nimi w kolejnej lekcji.