Jak prowadzić grupę teatralną - Grzegorz Noras - ebook + książka

Jak prowadzić grupę teatralną ebook

Grzegorz Noras

0,0
15,01 zł

lub
Opis

Niech nikt się nie łudzi, że dostanie w tej książce gotową odpowiedź na to pytanie. Prowadzenie grupy teatralnej to przygoda, której nie da się zaplanować. Może być zarówno fascynująca, jak i koszmarna. Wszystko pod warunkiem że mówimy o grupie teatralnej, a nie o grupie robiącej sztuki teatralne. Prawdziwa przygoda z teatrem to rozwój zdolności aktorskich, które każdy z nas posiada, poprzez rozwój osobowości. Dotyczy to zarówno młodych aktorów, jak i prowadzących teatr. Niuanse słowne dotyczące teatru, których pojawia się mnóstwo, pokazują, jak różny może on być: teatr ruchu, kabaret, teatr dramatyczny, teatr muzyczny, piosenka aktorska, scenka improwizacyjna… Niech to nikogo nie przerazi, możemy prowadzić grupę teatralną bez świadomości takich szczegółów. Wystarczy mieć pomysł. Dla mnie najlepsze grupy teatralne na przeglądach miały inspirującego prowadzącego, a nie nauczyciela, który chciał wystawić sztukę. Dla takich ludzi jest ta książka.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 430




Projekt okładki

Krzysztof Krawiec

Korekta

Małgorzata Stempowska

Copyright © by Grzegorz Noras, 2019

ISBN 978-83-946855-7-7

Napisałeś książkę i chcesz ją wydać? Zapraszamy do serwisu Rozpisani.pl.
Znajdziesz tu szeroki zakres usług wydawniczych, dzięki którym Twoja książka trafi do księgarń.
Pomożemy Ci dotrzeć do czytelników na całym świecie!

Konwersja do epub i mobi A3M Agencja Internetowa

GDZIE JESTEŚ (zamiast wstępu)

Jeśli chcesz prowadzić zajęcia teatralne, musisz sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie, w jakim miejscu jesteś. Zadowolenie z siebie to pierwszy sygnał... by nie być z siebie tak zadowolonym. Taki stan powinieneś osiągnąć gdzieś po dziesięciu latach pracy twórczej. Wystarczy popatrzeć na „artystów” disco polo. Uważaj, byś się taki nie stał! A kiedy to się stanie? Proste! Gdy pracujesz z dzieciakami po to, by rodzice byli zadowoleni.

Teraz mały test. Wymyślasz dla dzieci przedstawienie, bo nie masz już siły na szukanie nowych, ciekawych tekstów w internecie. Sztuka zaczyna się od słów: „Idzie nasz Kapturek przez las, śpiewa sobie ulubioną piosenkę i spotyka... ”.

Teraz zadanie dla ciebie. Wymyśl:

1) jaką piosenkę śpiewa Kapturek;

2) trzy osoby i dwa zwierzęta, które spotyka;

3) dwie rzeczy, które znajduje.

Masz na to minutę, może dwie. Pomysły spisz na małej kartce – koniecznie musisz to zrobić. Hallo! Hallo! Tylko proszę nic nie zmieniać i nie dopisywać. Jak zostało wymyślone, niech zostanie.

Czas start!

• 10 sekund.

• 10 sekund.

• 10 sekund.

• 10 sekund.

• 10 albo 20 sekund.

• Dodatkowa minuta.

NIE CZYTAĆ DALEJ, DOPÓKI NIE 
WSZYSTKO ZOSTAŁO NAPISANE.

Niezadowolenie z siebie to pierwszy stopień w rozwoju twórczym. Niech cię sumienie męczy, że nie wymyśliłeś „Imagine” Johna Lennona.

Starczy. Teraz możesz iść do kuchni, by zrobić herbatę czy kawę, a jeśli to godzina słuszna, nalać sobie wina, piwa czy drinka do sączenia. Odradzam wypicie kielicha czystej, bo to wbrew pozorom nie tworzy dobrej atmosfery do pracy z dziećmi i młodzieżą.

Podzielmy odpowiedzi na pięć grup świadczących o twoich twórczych możliwościach.

POZIOM A – twórczość typu disco polo. 

POZIOM B – nieśmiała próba rozwoju. 

POZIOM C – dobry kierunek.

POZIOM D – nastawienie na odtwórczość. 

POZIOM E – kłopoty ze sobą.

POZIOM F – przeintelektualizowanie. To zaczynamy.

POZIOM A

Piosenka

Wszystkie dziecięce piosenki o lesie, wodzie, szumie wiatru i kotach łażących po płotach. Piosenka z „Bajek samograjek” Jana Brzechwy. Niby nowoczesne przeboje typu „Taki mały, taki duży może świętym być”.

Ludzie

Ludzie związani z lasem, czyli leśniczy, drwal, nawet młynarz czy kowal z okolicznej wioski.

Zwierzęta

Tradycyjne zwierzątka spotykane w polskich lasach. Jeśli masz ponadto wizję, by zwierzątko było „ładne”, to już tragedia.

Rzeczy

Wszystko, co jest związane z tradycyjnymi bajkami: jakaś różdżka, złoto, dziwny kwiat czy zaczarowany arbuz.

POZIOM B

Piosenka

Piosenka zmyślanka; piosenka, w której dziecko bawi się melodią, łącznie z fałszowaniem; puszczanie z płyty melodii i pod-

śpiewywanie w tle ogólnie znanych przebojów popowych.

Ludzie

Tradycyjni ludzie związani z lasem, ale w skomplikowanej sytuacji: drwal, który obciął sobie palec, leśniczy, który przesadnie kocha las, kucharz z tasakiem, któremu z patelni uciekł królik. Ludzie z całkiem innej „bajki”: Królewna Śnieżka, Lewandowski, dzieciak na deskorolce czy pracownik McDonalda.

Zwierzęta

Zwierzęta, które mieszkają w lesie, ale też w skomplikowanej sytuacji: króliczek, który zgubił się w lesie, dobry wilk, skrzecząca sroka ćwicząca do konkursu „Mam talent”, żaba pragnąca być pocałowaną. Mogą być postacie z innych bajek albo zwierzęta z innych kontynentów: słoń Trąbalski, tygrys w kropki, głodny krokodyl nielubiący ludzkiego mięsa.

Rzeczy

Coś popularnego wśród dzieci: hamburger, album z piłkarzami, telefon komórkowy, szalik Realu Madryt. Dowolna rzecz, która inaczej działa niż normalnie: grzebień do głaskania stopy, magnetofon zabijający kleszcze, butelka po piwie samonapełniająca się sokiem warzywnym (nie stosować w pracy z przedszkolakami).

POZIOM C

Piosenka

Dowolna piosenka, przy której Kapturek potrafiłby sobie akompaniować (tylko jeśli to potrafi) na flecie czy bębnie. Może być krótki fragment refrenu, powtarzany wiele razy. Warunkiem jest ciekawy głos. Może być fraza piosenki „Jestem kobietą”.

Jestem kobietą,

Wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie.

Wolna jak rzeka,

Nigdy, nigdy nie poddam się.

Jestem kobietą,

Jestem dobrem, jestem złem.

Jestem wodą, jestem ogniem,

Jawą i snem.

Może też być dowolna piosenka z płyty z ciekawym układem choreograficznym.

Ludzie

Ludzie lasu, którzy niosą jakieś przesłanie albo są parodią aktualnej sytuacji: leśniczy jadący na harvesterze, drwal ostrzegający przed kleszczami, kucharz szukający jadalnych owoców leśnych. Postacie nie z tej ziemi: Harry Potter z przyjaciółmi, uczeń, który zagubił się w bajce, fanki Justina Biebera. Można iść w abstrakcję lub humor: sepleniąca nimfa wodna ostrzegająca Kapturka nie wiadomo przed czym, pokracznie chodząca paniusia na szpilkach, która chce zamienić się z Kapturkiem butami, zakochany książę, który pragnie pocałować dziewczynkę, drugi Czerwony Kapturek.

Zwierzęta

Pomysłów tysiące. Dowolne zwierzę zagrane w sposób charakterystyczny. Ślimak, który wciąż się Kapturka o coś pyta, a robi to wolno. Pies, który szuka właściciela, bo został porzucony w lesie. Wilk, który przeprasza, że zjada ludzi. Motyl narzekający na skrzydła i marzący, by znów zostać poczwarką. Żabojeż – nowe zwierzę. Mała mysz, która chce wykałaczką zabić Kapturka.

Rzeczy

Mogą być towary zakazane, np. butelka z piwem (dla młodzieży), której się nie da otworzyć, portfel z pieniędzmi i z adresem właściciela, obraz znanego malarza, najlepiej abstrakcja. Mogą być rzeczy nie z tej ziemi: gadający widelec, wnyki, do których wpada Kapturek, czy smutny samotny jaskier, który przeraźliwie wrzeszczy, gdy Kapturek schodzi ze sceny. Rzecz musi zaskoczyć widza.

POZIOM D

Piosenka

Dowolna piosenka, którą staramy się śpiewać ładnie, skupiając się na technice śpiewania. Śpiewanie, gdy w tle słychać piosenkę z płyty.

Ludzie

Skupienie się na scenografii. Szukanie w internecie gotowej przeróbki bajki w sposób nierefleksyjny (niedopasowanie scenariusza do poziomu gry aktorów). Mogą być bohaterowie powiązani z lasem: Robin Hood z kolegami, Tarzan z małpą czy Ania z Zielonego Wzgórza. Mogą być bohaterowie filmowi lub postacie z kreskówek: Harry Potter, Piotruś Pan czy Hans Kloss.

Zwierzęta

Znowu dbałość o kostium. Zwierzę nietypowe, ale niedające się dobrze zagrać: żyrafa, słoń, gazela. Tradycyjnie bohaterowie książkowi lub filmowi: król Julian z Madagaskaru, Pszczółka Maja, Shrek, sto drugi dalmatyńczyk.

Rzeczy

Rzeczy powszechnego użytku albo nowości: porzucony rower, spinner, kanapka z McDonalda, berecik z antenką czy komplet do snurkowania.

POZIOM E

Piosenka

Piosenki jak „Seksapil to nasza broń kobieca” albo „Pij, pij, pij, bracie, pij, na starość torba i kij”.

Ludzie

Facet w majtkach, transwestyta albo gej. Z drugiej strony pijaczek, dostawca piwa albo facet szukający zsiadłego mleka, bo ma kaca.

Zwierzęta

Napalony króliczek, któremu uciekła żona. Pawian, którego nikt nie kocha, bo ma pryszcza na tyłku. Wstawiony miś koala czy komar, który się napił krwi pijaczka.

Rzeczy

Zużyta prezerwatywa, książka o wychowaniu seksualnym młodzieży czy Kamasutra. W wersji drugiej oczywiście butelka wina czy wódki albo różdżka zamieniająca wodę w wino.

POZIOM F

Piosenka

Uwertura do opery „Carmen” czy piosenka Grechuty „Będziesz moją panią”.

Ludzie

Znani ludzie, np. Henryk Sienkiewicz, Mikołaj Kopernik, Józef Piłsudski czy Edward Stachura. Jakieś popularne postacie literackie, np. Don Kichot lub Jean Valjean.

Zwierzęta

W tym przypadku raczej obracamy się w krainie literatury i filmu: królik z Alicji w krainie czarów, Kaczor Donald, Ferdynand Wspaniały, Koziołek Matołek, Łysek z pokładu Idy, Polinezja – papuga doktora Dolittle.

Rzeczy

Zaczarowana dorożka, harmonia, książka „Latarnik”, różdżka, która może zmienić świat, czy taśma zgubiona przez Jamesa Bonda.

*

To mniej więcej tyle. Mam nadzieję, że znalazłeś się w odpowiednim miejscu. Radzę jednak zachować trochę rezerwy w ocenie siebie, bo w sztuce nic nie jest oczywiste. Nawet marny pomysł można poprawić aktorsko, a najlepszy zepsuć, choćby reżysersko.

Dlatego nawet jeśli Kapturek będzie śpiewał: „Gdybym to ja miała skrzydełka jak gąska”, a przy tym żonglował jabłkami wyciągniętymi z koszyka, efekt będzie wspaniały. Uratować tę piosenkę można też przekomarzaniem się śpiewem z inną (niewidoczną) dziewczynką.

Tak samo dobry sposób śpiewania „Jestem kobietą”, gdy jest żałosny akompaniament, wypada marnie (naturalnie tę wersję możemy stosować w liceum). Wykorzystanie w scence słonia Trąbalskiego, gdy dzieci go nie znają, też nie ma sensu.

Ta mała próba zmierzenia się ze sztuką ma na celu uświadomienie nam własnych możliwości, by robiąc teatr, nie próbować zasklepić się w jakichś ramach, czy to teatru, czy wierności pierwowzorowi, czy strachu przed śmiesznością lub przed rodzicami, czy obawy przed krytyką przełożonych...

Teatr to sposób wyrażania się przez człowieka. Jeśli więc chcecie coś robić, to najważniejsze, byście zrozumieli, że teatr przede wszystkim zmieni was, a dzieciom czy młodzieży tylko pokaże mały kawałek świata, który być może okaże się bramą do poznania innego świata.

Zajmowanie się teatrem dla teatru to zamknięcie się w świecie sztuki, a nie otwarcie na ludzi, którego sztuka jest częścią. Jeśli zajęcia teatralne otworzą młodzież na piękno, to nieważne będzie, czy to będzie piękno przyrody, literatury czy muzyki. Dlatego tak często cierpię, gdy na przeglądy przyjeżdżają grupy teatralne dukające odtwórczo jakieś teksty albo na siłę próbujące rozśmieszać publiczność.

Teatr dziecięcy nie musi zachwycać publiczności spektaklem, on ma zachwycać człowiekiem, a w tym przypadku możliwościami aktorskimi dziecka.

Przez cały mój twórczy rozwój widziałem zadziwionych rodziców, którzy nie potrafili uwierzyć, że ich syn czy córka potrafią tak grać. Nie dotyczyło to na ogół dzieci, których rodzice mieli wysokie mniemanie o swoich „gwiazdach”, bo skromność to podstawa w stawaniu się kimś wielkim.

MIĘDZY IDEAŁEM A PRAKTYKĄ

Zanim zaproponuję ćwiczenia teatralne, muszę przygotować wszystkich na zderzenie teorii z praktyką. W zajęciach twórczych można być pewnym, że nic nie wyjdzie tak, jak się założyło. Przykłady można mnożyć. Oto kilka supłów, które musisz rozwiązać, decydując się na pracę aktorską z dziećmi.

Ślepiec

Świetne ćwiczenie, które pozwala na wyciszenie człowieka. Tempo ćwiczeń pozwala opanować nadmiar energii, z którą dzieciaki przychodzą na zajęcia. Wersji tegoż jest masa. Podam swoją.

Zajęcia przeprowadzam w teatrze ze sceną i dużą widownią. Wyganiam dzieci z sali, a sam kładę na siedzeniach dla widzów jakąś rzecz (czapkę, patyczek po lodach, chrupkę, piłeczkę – mogą być różne rzeczy). Na karteczkach piszę numery siedzeń, na których są rzeczy, które dzieci będą musiały znaleźć, czyli na przykład 5-12, 6-6, 11-2. Każde dziecko dostaje teraz karteczkę (za drzwiami) i z zamkniętymi oczami wchodzi do sali, by znaleźć określoną rzecz. Można dla utrudnienia wprowadzić je wszystkie, trzymające się za ręce, na scenę i kazać każdemu obrócić się kilka razy. Sala teatralna to schody, poręcze, siedzenia (nie zawsze przymknięte), czyli jest duża skala trudności w poruszaniu się po niej. W normalnej sali lekcyjnej utrudniam dzieciom ćwiczenie poprzez rozwieszenie na sali grubego sznura i chaotyczne rozstawienie krzeseł. W zajęciach przeprowadzanych w pustej sali lekcyjnej określam miejsce ukrycia rzeczy opisowo: za środkowym kaloryferem, pod biurkiem pani, na półeczce pod tablicą, w lewym dalszym kącie klasy.

Zaczynamy! I tu krach: ćwiczenie, które miało trwać co najmniej pięć minut, trwa 20 sekund. Wystarczy jeden „kombinator”, który podgląda i wrzeszczy po 10 sekundach „mam”, a zaraz reszta zaczyna podglądać. Na ogół jeden na pięciu jest uczciwy.

Ćwiczenie, które ma uczyć współpracy, empatii i uruchamiania jednego zmysłu kosztem innych, staje się głupiutką zabawą. Najgorsze, co teraz możemy zrobić, to... zrezygnować z niego, bo nie wyszło. Kolejność jest inna. Trzeba przemyśleć przebieg ćwiczenia i spróbować wprowadzić zmiany. Oto kilka propozycji:

1. Dajemy dzieciom opaski na oczy (często i tak podglądają albo się męczą, bo je uciskają).

2. Wycofujemy „kombinatora” z zabawy i powtarzamy ćwiczenie (najczęściej znajdzie się drugi „kombinator”).

3. Ograniczamy liczbę ćwiczących (pozostali niestety przeszkadzają).

4. Dajemy nagrodę (chrupkę) osobie, która dotarła ostatnia do swojej rzeczy (to często najlepszy sposób).

5. Publicznie krytykujemy nieuczciwego aktora (pomysł nie zawsze się sprawdza).

6. Powtarzamy ćwiczenie, aż uznamy, że było ono zrobione uczciwie (może być nudne za piątym razem).

7. Próba publiczna – bierzemy jedną osobę i podajemy jej numer siedzenia. Tym razem oczy szczelnie zawiązujemy szalikiem czy opaską. Mówimy „start”, uruchamiamy stoper i patrzymy na ćwiczącego. Patrzący widzą, jakie jest tempo ćwiczenia, i porównują je ze swoim ćwiczeniem (dość skuteczne, choć „kombinator” może i tego nie załapać).

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że współczesne dzieci ćwiczą byle jak i jeśli na to pozwolimy, zajęcia teatralne staną się tanią zabawą aktorską, która właściwie nie rozwija nikogo. Moment przejścia z zabawy do pracy twórczej kończy się często utratą połowy grupy, ale jest to konieczne. Lepiej nie mieć grupy niż udawać, że się coś robi. Zresztą jestem zwolennikiem mówienia prawdy – zamiast grupy teatralnej prowadźmy grupę zabawową. To wcale nie jest wstyd, że prowadzi się taką grupę, szczególnie w czasach, gdy zabawy mogą być bezmyślne.

W każdym razie zanim nauczymy się dobrze przeprowadzić ćwiczenie, musimy nabrać doświadczenia i to jest normalne. Obawiam się, że większość ćwiczeń, które się w tej książce pojawią, będzie trzeba przeorganizować.

Scenariusz zajęć

Wreszcie udało ci się przygotować pierwszy scenariusz zajęć. Trochę intuicyjnie, trochę ściągnęłaś z internetu, trochę z tej książki. Scenariusz został opracowany na dwunastoosobową grupę teatralną, bo tyle dzieci na ogół chodzi na zajęcia. Przygotowałaś rekwizyty, kupiłaś dwie paczki chrupek, nawet nie zapomniałaś trzech płyt CV, bo będą konieczne. Przychodzisz pół godziny wcześniej na zajęcia i robisz więcej miejsca na sali. Wreszcie wybiła godzina zajęć, a tu... trójka dzieci. Co się stało? Pojawi się jeszcze druga trójka, ale się spóźni, bo Basia była u ortodonty, Julka musiała być do końca mszy, a Damian przyszedł później, gdyż musiał skończyć mecz, a pogoda w końcu świetna. Mamy w takim przypadku trójkę normalnych dzieci, które chcą uczestniczyć w zajęciach, i trójkę zadowolonych z siebie spóźnialskich, bo jednak przyszli, choć są tak rozkojarzeni, że wciąż są częścią siebie u dentysty, w kościele lub na boisku. A gdzie pozostała szóstka? Okazuje się, że ma w szkole kiermasz i tam uczestniczy w konkursach i występach. Zapomnieli o tym ostatnio powiedzieć!

Co robić? Scenariusz jest tak dobry, że żal z niego korzystać z połową zespołu. Wiesz jednocześnie, że za tydzień już nie będziesz miała tyle zapału. Za tydzień zresztą miała być próba do występu. Jeśli przesuniesz zajęcia zgodnie ze scenariuszem, to występ będzie do kitu. To są zajęcia z dziećmi, nie możesz więc wypić piwa i zakląć. Pozostaje tylko improwizacja, czyli scenariusz tworzony na taką okazję. Musisz mieć w zanadrzu przynajmniej trzy takie.

Niestety to nie będzie wyjątkowo pechowy dzień, a raczej standardowa sytuacja, którą przeżyjesz przynajmniej dwa razy w semestrze. Pół biedy, jak masz grupę szkolną, którą prowadzisz trzy lata, bo opuszcza szkołę. Stare scenariusze będziesz wykorzystywać. Jeśli jednak prowadzisz grupę przez 10 lat (dom kultury), to wciąż musisz tworzyć scenariusze zajęć zastępczych. Radzę je spisywać, bo zawsze można je wykorzystać co kilka lat. Dziecko przedszkolne inaczej gra księżniczkę niż dojrzała już dziewczyna z liceum.

PODSTAWOWE ĆWICZENIA AKTORSKIE

Czas na omówienie ćwiczeń aktorskich składających się na naukę aktorstwa. Podzieliłem je na kilka gatunków, byśmy wiedzieli, jak mamy się poruszać między nimi. Mieszanie pojęć „scenka aktorska”, „scenka inspirowana”, „scenka improwizowana” nie ma znaczenia dla dzieci, ale opiekun grupy powinien wiedzieć, w jakiej strefie szkolenia aktorskiego się porusza. Dlatego nie robimy młodzieży egzaminów złożonych z pytań: Czym jest scenka dramowa? Nas interesują efekty pracy. W końcu, odżywiając się, nie musimy znać składu pokarmów i minerałów w nich zawartych. Dzieci jednakowo traktują zadanie aktorskie typu „wyciągnij pieniądze od wujka” jak „ułóż się do snu na stołku”. To my wiemy, że w pierwszym wypadku musimy wykorzystać zdolności improwizacji i logicznego myślenia, a w drugim – praktyczność i spryt, który mamy w sobie. Przy omawianiu typów zadań podam kilka ich przykładów, kładąc nacisk na trudności, jakie mogą się pojawić podczas ich stosowania. Musimy zdawać sobie sprawę, że są one czymś normalnym, dlatego trzeba być na nie przygotowanym.

Etiuda jednoosobowa

To podstawowe ćwiczenie aktorskie. Wystarczy kawałek sceny, czytaj: kawałek wydzielonego miejsca, na którym pojawia się pojedyncza osoba. Zdecydowanie lepiej, żeby nie była to od razu scena, bo mogąca usztywniać ćwiczącego. Tego typu ćwiczenie świetnie robi się w klasie – wskazujemy miejsce przed tablicą i podajemy tytuł zadania, np. „Strzyknięcie w plecach podczas przeciągania”. Zadanie można wzmocnić ograniczeniem jego trwania do minuty. Z pewnością nie można pozwolić, by polegało ono na wejściu na scenę, przeciągnięciu się i grymasie twarzy.

Przy etiudach jednoosobowych musimy nauczyć aktora myślenia poprzez odpowiedzi na pytania:

• Skąd przyszedł (zawsze skądś przychodzimy)?

• Jakie myśli ma w głowie (jedzenie, chęć grania na komputerze, danie w łeb młodszemu bratu)?

• Dlaczego się przeciąga (chce sobie krzyknąć, idzie się położyć)?

• Czy jest w domu sam (czy mama jest w kuchni, co robi jego pies)?

• Czy gra siebie, czy jakąś postać?

Z powodu dużej niecierpliwości dzieci tego typu etiudy nie mogą być zbite w blok dłuższy niż półgodzinny, dlatego warto je przerwać po występie połowy uczestników i powrócić do nich po jakiejś relaksującej zabawie.

Do etiud jednoosobowych zaliczam też ćwiczenia całej grupy, kiedy każdy ćwiczy osobno, niezależnie od siebie. Może lepiej byłoby je nazwać ćwiczeniami jednoosobowymi, ale nie róbmy zamieszania. W tym przypadku dzieci są rozrzucone po sali i dostają takie samo zadanie: ulep trolla z niewidzialnej gliny, wymyśl ćwiczenia odprężające prawą rękę czy szukaj ciekawych zapachów w promieniu dwóch metrów. Nie wolno im się ze sobą kontaktować.

Podczas etiud jednoosobowych ważne jest, aby aktor był zdany tylko na siebie. Wiele osób świetnie się czuje w dialogach i kontaktach z innymi. Tu ważne jest, by nauczyć się myśleć samemu, nie czekając na pomoc koleżanki czy kolegi.

Wazon

W tym zadaniu dziecko ma zagrać kelnera i ustawić wazon na stoliku w kawiarni tak, by się ładnie prezentował.

Uwaga! Podczas ćwiczenia stosujemy prawdziwe rekwizyty, czyli: stolik i minimum dwa krzesła, obrusik, wazon (nie musi być szklany), tacę, ściereczkę do zawieszenia na ręce. Można dodatkowo wykorzystać: kwiatek, świeczkę i zapałki, menu czy serwetki dla klientów.

Teraz każemy młodemu aktorowi wykonać tę etiudę z założeniem, że ma być ciekawa i przyciągnąć uwagę widza. Zaczyna się. Praktyka jest taka, że w górze mamy las rąk, a dzieci biją się o kolejność wykonania. Jaki jest efekt? Na pierwszych pięciu zajęciach poziom ćwiczeń jest fatalny.

1. Jurek wykonuje ćwiczenie w ciągu 15 sekund.

2. Basia stawia wazon tak, jak to robi u siebie w domu.

3. Kasia przynudza, że aż strach.

4. Piotrek wciąż się obraca tyłem do widowni.

5. Ania nie ma w sobie za grosz wdzięku.

6. Julia mizdrzy się do publiczności.

7. Reszta grupy przeszkadza występującym (najczęściej dlatego, że ze sceny wieje nudą).

8. Łukasz się wydurnia.

9. Danka myśli (dokładnie – nie myśli), że ćwiczenie polega na położeniu wazonu, a nie zaciekawieniu tą czynnością.

10. Patryk nie ogląda ćwiczeń innych i popełnia te same błędy, które już zostały zrobione i omówione.

Ćwiczenie, które jest solą pracy aktorskiej, jest nudne i zamiast łączyć grupę, to ją rozbija. Co zrobić, by jednak stało się w miarę dobre i sensowne? Znowu trzeba wprowadzić modyfikacje.

1. Narzucamy czas ćwiczenia. Dobrym wyjściem jest pół minuty. Gdy czas się kończy, wydaję dźwięk: pi, pi, piiiiii, co zmusza do zakończenia etiudy.

2. Wymagamy, by przed podejściem do stolika wykonać jakąś inną etiudkę niezwiązaną z pracą kelnerską – przegonienie muchy, zasznurowanie buta, pomachanie koledze kelnerowi, wąchanie ciekawego zapachu z kuchni czy poślizgnięcie się.

3. Puszczamy muzykę. Na wyższym poziomie pracy muzyka dla każdego ćwiczącego jest inna. Wtedy jednak celem jest rytmiczność, a nie pomysłowość. Niemniej jeśli każdy gra przy muzyce, to musi się zmieścić w czasie utworu.

4. Gdy ćwiczenie jest nudne, sami wołamy kelnera (w roli szefa kuchni): „No kończ wreszcie i chodź do mnie!”.

5. Proponujemy grę „w roli”, czyli kelner ma dodatkowe zadanie: rozmawia przez telefon, kuleje, podjada ciasteczka z bufetu lub szuka telefonu po kieszeniach. Podpowiedzi muszą być proste, bo etiuda „Wazon” grana „w roli” to następny poziom aktorstwa, wprowadzony za jakiś miesiąc.

6. Odsunięcie osób przeszkadzających.

7. Zmuszenie do myślenia na scenie, czyli podpowiedzenie aktorom, by odpowiedzieli sobie na pytania: Czy lubię swą pracę? Co się wydarzyło rano w domu (mój nastrój)? Czy to ostatni dzień w pracy i zostaję zwolniony?

8. Każdy aktor dostaje dodatkowo inny rekwizyt – patelnię, sztućce, zapalniczkę czy zepsute krzesło.

Ćwiczenia z gazetą

Czytanie gazety w określonej roli to też pewien standard, ale zrobić z tego dobre ćwiczenie, to już wyzwanie. Najpierw wybieramy wersję bez słów:

• bawienie się gazetą podczas czytania,

• budzenie się strachu przy czytaniu,

• chowanie twarzy,

• zagranie radości po sprawdzeniu numerów totolotka i wygranej,

• emocje podczas czytania (mogą być różnego stopnia),

• przewracanie stron rękoma upaćkanymi klejem,

• odganianie muchy,

• robienie głupich min przy czytaniu.

Czytanie gazety w określonej roli ze słowami, czyli na głos, to następny etap:

• byle jak,

• ze zdziwieniem,

• groźnie,

• jak ksiądz,

• jąkając się,

• jedząc lizaka,

• nerwowo.

Przy tego typu ćwiczeniach proszę notować spostrzeżenia, bo modyfikacji może być wiele, a najlepsze trzeba stosować. Z takiej etiudy można też zrobić scenki. Wystarczy dać dwie różne role – dziecko czyta głośno artykuł swojej niedosłyszącej babci, a dziadek sklerotyk chodzi po pokoju i wciąż pyta, gdzie są jego okulary.

Patyczek

Uczestnicy rozproszeni są po sali, można puścić jakąś muzykę. Każdy dostaje patyczek (np. po lodach) do ręki i będzie wykorzystywał go w roli jako: nóż przy krojeniu warzyw do zupy, kredę, którą obrysowuje miejsce pod postawienie domu letniego, sprzęty w łazience, pędzel do malowania obrazu, narzędzie do poprawiania otoczenia (piła, kilof, farba), różdżkę.

Ćwiczenia dwuosobowe

Dobre na wyciszenie grupy. Gdy dzieci ćwiczą pojedynczo, reszta grupy się nudzi, a gdy pracuje się w całej grupie, dzieci nawzajem się rozpraszają, bo trudno im się skupić na roli i wariują. Dwie osoby na ogół się dogadają, choć należy patrzeć kątem oka, która grupa tego nie potrafi. Bardzo często zdarza się, że na zajęcia uczęszcza osiem dziewcząt i jeden chłopak. Powstaje problem, by ktoś chciał ćwiczyć z chłopakiem. Lepiej wtedy utworzyć trójkę, niż na siłę go męczyć. W ćwiczeniach dwuosobowych łatwiej się dogadać ćwiczącym, choć należy obserwować, jak wygląda współpraca w grupie. Oczywiście i tu są zadania proste, które nie wymagają większej współpracy (poruszaj się jak koleżanka), i są też trudne (wymyśl, jak ma wyglądać powrót syna czy córki do domu po ucieczce z niego). W ćwiczeniach tych aktor nie musi mieć świadomości widza, bo celem jest pobudzenie wyobraźni, a nie występ.

Efekty tej pracy mogą być pokazywane w postaci scenki, jednak najważniejsza jest ocena pomysłów i współpracy, a nie jakość wykonania, bo tym zajmiemy się przy scenkach. I tu pojawia się największy problem – dzieci chcą się pokazać i wypada zobaczyć, co przygotowały. Przy dziesięcioosobowej grupie mamy pięć spektakli, których pokazanie może zająć przeszło pół godziny, co znudzi tych, którzy już wystąpili, i zdenerwuje tych, którzy jeszcze nie wystąpili.

Lekcja dobrego wychowania

Przygotowujemy muzykę relaksacyjną, która będzie tłem, bo nie będziemy się porozumiewać słowem, tylko gestem. Jeden z ćwiczących jest nauczycielem, drugi uczniem (potem możemy to zmienić). Trzeba będzie przeprowadzić lekcję dobrego wychowania. Czas ćwiczenia powinien wynosić około kwadransa (siedem minut do zmiany ról). Prawdopodobnie dzieciom szybko wyczerpią się pomysły. Jeśli to się zdarzy, a ćwiczenia zamienią się w pajacowanie, zatrzymujemy muzykę. Podrzucamy kilka pomysłów (tylko kilka), by pobudzić wyobraźnię: jak ładnie chodzimy, jak kłaniamy się, jak puszczamy bąka na boku czy jak mówimy good morning.

To ćwiczenie nie musi być pokazywane przed wszystkimi, ale każda grupa może zaprezentuje jeden z elementów dobrego wychowania. Jedna pokaże, jak ładnie dygać, inna – jak odkrztuszać kawałek jabłka czy śpiewać w ogrodzie. Konieczne jest jakieś zamknięcie tego ćwiczenia, by wszyscy widzieli, co jest dobre, a co złe. Podczas ćwiczeń pilnujemy, by aktor, który z radością grał nauczyciela, następną rolę miał niedominującą i odwrotnie. Często się zdarza, że dzieci chcą grać tylko takie role, które lubią. Jedno chce być wciąż ciapą, inne – generałem.

Afirmacja

Dzieci czy młodzież mają się nawzajem komplementować podczas zadania. Ćwiczenie to jest łatwiejsze dla młodzieży, ale można zrobić je z dziećmi. Dla ułatwienia możemy zasygnalizować, kim są grające osoby, na przykład: dwie modelki, które się lubią;

• dwie modelki, które się nie lubią;

• rodzic i dziecko;

• dwie plotkujące sąsiadki;

• piosenkarze (mają śpiewać);

• dwa typy spod ciemnej gwiazdy;

• dwaj obcokrajowcy nieznający dobrze języka.

Podczas ćwiczenia można łagodnie przejść do komplementowania rzeczywistości i chwalić swoje wakacje, swoją klasę itp.

Prowadzenie ślepca

Inny typ ćwiczenia typu „ślepiec”, tym razem z zawiązanymi oczami. Jeden uczeń ma zawiązane oczy, a drugi go prowadzi. Narzucamy różne sposoby sterowania: słowami (może być słowotok), dotykiem, komendami (stój, prawo, lewo, obrót), szczekaniem psa. Patrzymy, jak ćwiczenie się rozwija. Niechaj trwa jak najdłużej, bo uczy empatii.

Można wprowadzić utrudnienia, np.: ślepca prowadzi osoba niemówiąca, podczas wędrówki nie można dotknąć sprzętu (krzesła, ściany), nie można się z nikim zderzyć. Można zrobić dodatkowe utrudnienia, bo dzieci pamiętają układ sali lub sprzętów. Teraz, kiedy ławki są ustawione w poprzek klasy, trzeba będzie sobie radzić tylko dzięki przewodnikowi. Oczywiście po jakimś czasie zmiana. Czasem skuteczniejsze jest, by zmieniać układ co dziesięć minut, czyli jestem ślepcem owe dziesięć minut, potem zmiana i po dziecięciu minutach znowu zmiana.

Ćwiczenia grupowe

Tym razem aktorzy będą pracować w większych grupach, minimum trzyosobowych, najlepiej zaś pięcioosobowych. Wszyscy wiemy, że dzieci coraz gorzej pracują w grupach, dlatego praca ta nie zawsze jest efektywna. Efekty takich ćwiczeń są tak przypadkowe, że nie mają większego sensu. Szczerze mówiąc, rzadko stosuję pracę w takich grupach. Dzieci uwielbiają improwizację, co nie ma wiele wspólnego z ćwiczeniem grupowym. Czasem mam wrażenie, że trzeba uczyć pracy zespołowej od podstaw. Zostawienie dzieci tylko z tematem nie rozwinie ich, bo nie słuchają. Jeśli pięcioosobowa grupa ma przygotować scenkę pt. „Pięciu ludzi w kolejce”, w której każdy z aktorów ma być jakąś ciekawą, z punktu widzenia aktorskiego, postacią (słabo mówiący po polsku obcokrajowiec, ukrywający twarz bandyta, rozgadana blondynka, gbur i zachwycająca się wszystkim kobieta), to grupa gada przez pięć minut o byle czym, a gdy ma wystąpić, improwizuje na poziomie dzieci z przedszkola. Oni nie rozumieją, że trzeba przygotować się do scenki i omówić:

• do jakiego sklepu to kolejka?

• jakim głosem każdy mówi (swoim czy zmienionym);

• jaki rekwizyt może mieć postać;

• o czym będzie rozmowa;

• kto z kim się pokłóci;

• w jakiej kolejności wejdą na scenę itd.

Nie wszyscy potrafią dostrzec wygłup poprzez improwizację i świadome rozśmieszanie widza. Tego trzeba uczyć, a jest to dość uciążliwe.

Podstawą udanego ćwiczenia jest dobry duch w grupie. Zawsze są takie osoby, które tchną pozytywną energię, przez co praca się układa. Niestety na cztery grupy najwyżej dwie pracują dobrze, dlatego preferuję podczas zajęć wspólne ćwiczenia grupowe wspólne, przy których przynajmniej nikt się nie nudzi. Prowadzenie ćwiczeń grupowych jest jednak konieczne z kilku powodów. Po pierwsze między aktorami tworzy się wieź i buduje się autorytet. Po drugie uczymy się empatii. Po trzecie wreszcie wszyscy muszą poczuć, że sukces grupowy to całkiem inny rodzaj zadowolenia niż zadowolenie z siebie.

Co się stało?

Grupa przedstawia widowni kilka klatek z filmu (od 3 do 7). Poszczególne klatki to: miła rozmowa, przyniesienie paczki dla gospodarza, wyciągnięcie z niej noża i pogrzeb. Reszta grupy (widzowie) zgaduje, co się wydarzyło między klatkami i jak powiązać je w logiczną całość. Omawianie powinno trwać najwyżej kilka minut. Potem następuje odegranie całego fragmentu i ponowne omówienie filmu. Zapewne pojawi się kilka spięć między aktorami, co ożywi samą rozmowę, a teatr jest po to, by rozmawiać. Następnie to samo robi druga grupa. Możemy podrzucić jakiś tytuł filmu, ale wszystko zależy od kreatywności grupy. Pod koniec zajęć można stworzyć film zawierający wątki przygotowane wcześniej, najwyżej trochę je zmienić.

Pomnik grupy

To jedna z łatwiejszych i bardziej lubianych przez młodzież form pracy grupowej. Jedna osoba z grupy mówi tytuł kompozycji, np. „Zło”, i przyjmuje na scenie określoną pozę w formie rzeźby. Teraz następna osoba wkomponowuje się w tę rzeźbę. Dzieci ćwiczą same. Możemy obserwować pracę w grupach, a gdy zacznie się rozprzężenie, warto samemu podrzucić tematy. W takim przypadku każdemu członkowi grupy należy przydzielić cyfrę od 1 do 5 (w grupach pięcioosobowych). Teraz rzucamy temat – zaczyna jedynka, potem już dowolnie ktoś podchodzi do rzeźby. W następnej rzeźbie zaczyna dwójka i znowu dowolnie ktoś dochodzi. Proponuję, żeby tematy przygotować wcześniej, ale dobrze móc też coś podrzucić na miejscu, np.: „Wiatr”, „Cisza przed burzą”,

„Dom wariatów”, „Jeden wariat trzech normalnych”, „Gdzie jest mój zegarek”, „Chata za wsią”, „Morderca”, „Milusi piesek”, „Banda pięciorga”, „Potwór czterogłowy”, „Meta”, „Pchły na psie”, „Pies na pchłach”, „Koniec dnia”, „Koniec świata”, „Pięć supłów”.

Reklamy

Grupy mają przygotować reklamy filmów. Jedna ma trwać 5 sekund, druga – 35 sekund. Można wykorzystać muzykę. W reklamie muszą występować wszyscy. Proponowane tytuły:

• „Jest nie najgorzej”;

• „Gęsi mają brzydkie kupry”;

• „Kot kotowi nie zamiauczy”;

• „Kto głupszy, ten lepszy”;

• „Berwonal to kuzorten”;

• „Drzewa na start”;

• „Wszystkie zwierzęta są nasze”;

• „Czerstwy chleb jest zdrowszy”;

• „Coca-cola, co to jest”;

• „Tic tac i jesteś świeższy”;

• „Mądrzejszy nigdy nie zdąży”.

Inną formą jest zrobienie reklamy na cztery sposoby. Najpierw tworzymy minutową, potem skracamy ją do pół minuty, piętnastu sekund, aż wreszcie sześciu sekund. Dzieci muszą wyciąć z reklamy najmniej ciekawe fragmenty, czyli stają się montażystami – jak w rzeczywistości.

Ćwiczenie grupowe wspólne

Ten typ ćwiczeń jest praktycznie obowiązkowy. Mamy teraz takie czasy, że każde dziecko jest najważniejsze i chce skupiać uwagę innych na sobie. Nawet gdy stworzyliśmy grupę dziesięcioosobową, nie jesteśmy w stanie przeprowadzić zajęć, skupiając się na jednym ćwiczącym. Fakty są brutalne – jeśli jeden uczeń ćwiczy, to pozostałych dziewięciu uniemożliwia mu dobre wykonanie zadania. Praktyka jest taka, że spośród tych niećwiczących pięciu biega po sali, dwóch bawi się rekwizytami czy gra na telefonie, a dwóch czasem spojrzy, co się dzieje. Uwagi dla ćwiczącego, ważne dla wszystkich aktorów, nie trafiają do uszu całej grupy. Jeśli podzielimy uczestników na trzy grupy trzyosobowe, wiele się nie zmieni, bo ćwiczenia z jedną grupą będą dłuższe i pozostałe grupy, nieskupione na tym, co się robi, znowu nic nie wyniosą z zajęć. Cóż, dzieci nie potrafią się uczyć na błędach innych, dlatego znów uniemożliwiają sobie nawzajem pracę.

Nie ma wyjścia, musimy mieć w zanadrzu kilka ćwiczeń, w których będzie uczestniczyć cała grupa. Okazało się, przynajmniej w moim przypadku, że to najlepszy sposób na skuteczność pracy. Z początku będzie koszmarnie, ale potem może da się coś zrobić.

Zasada podczas tych ćwiczeń jest prosta: wszyscy biorą w nich udział. Teraz w ćwiczeniu „W kolejce” nie uczestniczy pięciu aktorów, ale cała grupa. Można sobie wyobrazić chaos, jaki teraz powstanie, dlatego trzeba zmobilizować grupę, by tego uniknąć. Potrzebny jest bodziec. Każemy, na przykład, kolejkowiczowi znaleźć sposób na przesunięcie się do przodu: ciąża, ból brzucha, dziecko płaczące w samochodzie. Na początku może się zrobić bałagan, bo dzieci są nauczone, „wygrywać” w każdej scence. Jeśli każdemu nowemu kolejkowiczowi każemy znaleźć sposób na przesunięcie się w kolejce do przodu, może się zacząć robić bałagan, bo dzieci są nauczone, przynajmniej na początku, „wygrywać” w każdej scence. Dopiero z czasem przychodzi umiejętność ustępowania, która okazuje się o wiele ciekawsza niż wygrywanie. Dajmy jednak grupie szansę, a nuż się uda. W grupach starszych stażem musi się udać, bo jeśli nie, to znaczy, że dzieci się nie rozwijają. Możemy też inaczej mobilizować aktorów do współpracy. Właściciel sklepu (przed nim stoi kolejka) wydaje karteczki, na których jest napisane na przykład:

„Dzisiaj promocja, jeśli ludzie w kolejce ustawią się według dat urodzin, każdy dostanie w prezencie lizaka”. Powinna nastąpić samoorganizacja grupy. Teraz można podrzucić następną kartkę z inną promocją i innym poleceniem. Kilka przykładów na ustawienie się: wzrost, głos (kto głośniej płacze), rozpiętość ramion, kto opowie ciekawszy kawał, kto chodzi bardziej wykrzywiony, kto ma piękniejsze usta itd.

Z całą pewnością ten typ ćwiczeń grupowych jest najciekawszy, lecz musimy się go nauczyć, bo umiejętność samoorganizacji w pracy aktorskiej jest niezwykle ważna, jeśli nie najważniejsza. Wypada dodać, że scenka jest improwizowana, bo przygotowanie jej w tak dużej grupie jest niemożliwe. Nawet jeśli ktoś coś ustali, to i tak inaczej to będzie wyglądało przy odtwarzaniu.

Ćwiczenia grupowe wspólne mają inny cel – rozwój umiejętności bycia w roli i pracy w dużej grupie.

Szkoła

Jedno z kultowych ćwiczeń aktorskich. Jedna, dwie osoby grają nauczycieli, reszta to uczniowie. Układ ławek i krzeseł na scenie jak w klasie. Zadanie wydaje się proste, bo każdy wie, jak wyglądają lekcje. Tylko czy da się to wykonać? Naturalnie tematy lekcji muszą być ciekawe, by pobudzić dzieciaki do działania. Oto kilka z nich: „Lekcja uprzejmości”, „Wizyta dyrektorki na lekcji”, „Jak spać na krześle”, „Bunt”, „Niegrzeczna klasa”, „Nowa nauczycielka”, „Kulturalne jedzenie chrupki”.

Takie scenki mogą trwać i godzinę, pytanie tylko, czy dzieci się dogadają. Praktyka jest brutalna: większość dzieci gra urwisów i nie da się ich opanować.

Często stosuję metodę, że jestem woźnym, dzięki czemu usuwam ze scenki dziecko uniemożliwiające normalną pracę. Można spróbować, żeby dzieci najpierw przygotowały taką lekcję, ale odradzam, bo i tak się nie dogadają, a zrobią tak, jak im wyjdzie, a nie jak ustaliły na próbie. Trzeba zdać się na improwizację, niech przynajmniej nauczą się ją stosować z sensem. Obserwujemy, czy scenka się rozwija i czy ma sens, a nie staje się głupią zabawą we wrzeszczące dzieci. Lekcję zawsze można przerwać i zaproponować kilka zmian (mówimy tylko wtedy, gdy podniesiemy rękę i pozwoli na to nauczyciel, nie wolno chodzić po klasie, lekcja głuchoniemych).

W tego typu ćwiczeniach nic się nie da przewidzieć, dlatego warto próbować je wprowadzać co jakiś czas. Często udają się wspaniale, ale sukces jest możliwy dzięki tak wielu czynnikom, że trudno stosować jakiś gotowy wzorzec.

Przewodnik

Tym razem ćwiczenie jest krótsze i można je łatwo przerwać, jeśli zamieni się w bezsensowną gadaninę. Każdy z aktorów po kolei będzie grał przewodnika, a reszta grupy będzie zwiedzającymi. Ta sytuacja pozwoli zrozumieć, jak źle się gra, gdy ktoś się wygłupia. Sytuacja jest prosta – na scenę wychodzi przewodnik, a za nim kroczy pozostała grupa zwiedzających. Przewodnik oprowadza, a oni zadają pytania. Ćwiczenie najlepiej się sprawdza w zespole do ośmiu osób.

Propozycje dotyczące zwiedzania:

• przewodnik oprowadzający po teatrze;

• strażak tłumaczący, jak uciec z teatru w razie pożaru;

• inspicjent pokazujący kulisy teatru, gdzie występował Robert de Niro;

• bileterka tłumacząca, jak znaleźć miejsce oznaczone na bilecie;

• astronom w obserwatorium (przygotować coś przypominającego lunetę);

• przewodnik z wycieczką, w czasie przerwy, w drodze na szczyt;

• trener i drużyna w czasie przerwy;

• ukryci w schronie przeciwatomowym i generał;

• zaczajeni na schwytanie nietoperza i przewodnik;

• muzeum powietrza i naukowiec.

Jak widać, można zamienić przewodnika na kapitana, trenera czy naukowca. Możliwości są większe, bo scenka nie powinna się dłużyć, już trzyminutowa będzie dobra. Jeśli mamy osiem osób, to i tak ćwiczenie będzie trwało z pół godziny. Można wprowadzić zasadę, że mamy dwóch przewodników albo trenera i pomocnika trenera.

Las

Każde dziecko jest częścią lasu. Dajemy wszystkim czas na decyzję, co chcą zagrać. Niech to raczej będą rośliny, bo pozwoli to uniknąć zamieszania. Z grupą dojrzałą można wykorzystać zwierzęta, ale nie za dużo. Nie musimy się przedstawiać – to, kim jesteśmy, da się wywnioskować z przeprowadzanych rozmów. Na scenę wchodzi jedna osoba – będzie chodzić po lesie i prowadzić rozmowy. Każdy gra swą rolę i próbuje się dogadywać z mieszkańcami lasu. Możliwości ról dla osoby wchodzącej do lasu:

• ktoś chce się wysikać, drzewa nie chcą tego;

• Jaś i Małgosia (mogą wejść dwie osoby) pytają o drogę drzewa, zające, myśliwego itd.;

• ekolog, który prosi o uwagę mieszkańców lasu;

• rozwrzeszczane dzieciaki (jak widać, może się w lesie pojawić grupa);

• chłopak z nożem chce wyryć serce na drzewie;

• wiatr, który psoci lub znęca się nad drzewami;

• złodziej, który myśli, że to sad, i potrząsa drzewami czy krzakami;

• drwal chcący ścinać drzewa wybiera, od którego zacząć;

• leśniczy, który rozmawia z drzewami, bo las szykuje się do zimy.

Krąg

Krąg to bardzo specyficzny układ grupy. Można w nim robić rzeczy inne niż w klasycznej grupie. Warto przynajmniej raz usiąść w nim na zajęciach. To tu najlepiej wychodzą ćwiczenia dykcyjne, tu też patrzymy sobie w oczy i potrafimy się skupić trochę dłużej. Najważniejsze są oczywiście rozmowy, szczególnie w starszych grupach, dobrze też wychodzą zajęcia muzyczno-rytmiczne. Nie każda grupa teatralna dobrze się czuje w kręgu, dlatego nie ma sensu siedzieć w nim na siłę.

To dobrze, to źle

Tworzymy opowiadanie. Zaczyna wyznaczony uczestnik, a potem włącza się następny, zgodnie z ruchem zegara, i prowadzą dialog według zasady:

1 – Jestem dziś szczęśliwa.

2 – To dobrze.

3 – Wcale nie tak dobrze, bo jutro mam klasówkę.

4 – To źle.

5 – Wcale nie tak źle, bo jak ją dobrze napiszę, to dostanę 20 zł.

6 – To dobrze.

7 – Wcale nie, bo wtedy mama mi będzie wypominała, że mnie utrzymuje.

8 – To źle.

9 – Wcale nie, bo rzeczywiście cały czas pracuje, bym miała lepiej niż ona.

10 – To dobrze.

11 – Wcale nie, bo jak dużo pracuje, to jest smutna...

Naturalnie nie jest to rozmowa we dwoje, ale toczy się w kręgu, w kolejności siedzenia. Dość trudne, ale ciekawe.

Maszyna dźwiękowa

Każdy siedzący w kręgu, po kolei, dodaje dźwięk pracującej maszyny. W miarę dochodzących głosów tworzy się oczywiście chaos, ale próbujmy go opanować. Ktoś może dodawać odgłosy z zewnątrz – szefa besztającego pracownika czy fragment audycji radiowej. Możliwy układ dźwięków: trrr, zzz, koniec, drdr, uuuu, bzzz, uuu, żartujesz, pstr, ggg, teraz to koniec. Ważne, by rytm był różny: zzz pojawia się co pięć sekund, drdr jest ciągłe, a uuu nieregularne. Jeśli maszyna zadziała płynnie, wyłączamy ją. Uruchamiamy drugą maszynę: pierwszy dźwięk wydaje następna osoba w kręgu. Możemy spróbować nagrać dźwięk maszyny i wspólnie go wysłuchać.

Muzyka

Działanie aktorskie przy muzyce to całkiem inny typ pracy niż lekcja muzyki. Niezależnie od tego, że każdy aktor powinien uczyć się śpiewać i mieć zajęcia typowo muzyczne, to melodia i rytm mają w nauce aktorstwa inne znaczenie. Przełamanie się, zgodne z powiedzeniem: „śpiewać każdy może”, jest obowiązkowe. Jeśli ktoś w to nie uwierzy, nie zostanie aktorem. Każdy kiedyś będzie grał rolę, w której będzie sobie coś podśpiewywał w kuchni czy na spacerze. Nie można mieć takiej blokady, przeszkadzającej w grze. Śpiewać każdy może, choć nie każdy śpiewa ładnie. Duża liczba śpiewających aktorów nabyła tę umiejętność właśnie podczas zajęć aktorskich.

To wspaniale, gdy aktor w naszej grupie chodzi na dodatkowe zajęcia muzyczne – staje się wtedy skarbem. Może zagrać Jasia grającego na fujarce czy Julię śpiewającą na balkonie dla Romea, który pije colę w małej kawiarence pod tymże balkonem. Można to zrobić naprawdę profesjonalnie. Nic na scenie tak nie wzbogaca aktora, jak drobna umiejętność twórcza pokazana podczas spektaklu. Prowadzący z muzycznym zacięciem śmiało może zrobić typowe zajęcia rytmiczne czy uczyć dzieci śpiewania piosenek między etiudami teatralnymi. Już na pewno jednak na każdych zajęciach powinna się pojawić muzyka.

Działanie do muzyki

Scenariusz do pracy z muzyką musi być przygotowany w domu. Nie przy każdej muzyce da się prowadzić zajęcia aktorskie; musimy się tego nauczyć, nabywając doświadczenie. Wybieramy utwór, najlepiej trzy-, czterominutowy, i wymyślamy do niego działanie. Musi ono uwzględniać powierzchnię i rodzaj sali, w której prowadzimy zajęcia.

• Sala z widownią – każde dziecko dostaje jeden rząd widowni (około dziesięciu foteli czy krzeseł) i musi znaleźć sobie najlepsze miejsce do oglądania. Zaznaczamy, że akcja dzieje się podczas spektaklu i zmiana miejsca musi się odbywać cicho. Można posadzić na sali kilka osób, które będą uciszać niesfornych widzów.

• Mała klasa – sugerujemy, że jesteśmy zamknięci w windzie z krzesłem i musimy się na nim ułożyć do snu, bo nie da się wezwać pomocy. Każdy ma jeden metr kwadratowy powierzchni z krzesłem.

• Duża pusta sala – spacerujemy po parku, ale nie wchodzimy w relację z innymi, można to robić przy następnym utworze.

• Dowolna sala – jesteśmy w łazience i przeprowadzamy poranną toaletę. Warto tu wydzielić jakąś powierzchnię, by nie biegać po łazience.

• Dowolna sala – rzucamy na salę duży wór z wieloma rekwizytami (szmaty, zakrętki, piłeczki, skarpetki, patyczki). Każde dziecko musi wziąć pięć rekwizytów i zrobić z tego swój dom. Można puścić dwa utwory. Koniecznie należy rozgraniczyć powierzchnię dla dzieci.

Naturalnie wszyscy ćwiczą jednocześnie, choć czasem możemy pozwolić na współpracę, choćby przy budowie domu. Podczas ćwiczenia stoimy z boku i pilnujemy, by działanie odbywało się w odpowiednim rytmie.

Przekazywanie rzeczy w rytm

Stoimy, najlepiej w kręgu, i przekazujemy sobie rekwizyty. Polecam różne i nietypowe, tak by obok siebie było duże pudło i śmieć. Dobrać liczbę rzeczy do wielkości grupy. Pilnujemy, by ćwiczenie nie przerodziło się w zabawę. Przerywamy czasem muzykę i każemy się skupić na muzyce. Rzeczy do przekazania: duży pluszak, mały pluszak, ogryzek, koc, ziarenko piasku, plastikowy nóż, pomięty papier, zegarek, telefon, duże pudło, stara skarpetka, piękny wazon, zdjęcia, plecak, spodenki.

Należy pilnować, by dzieci nie przekazywały rekwizytu błyskawicznie. Jeśli jedno dziecko wkłada galotki, to drugie nie może dać mu kulki z papieru, tylko coś z nią robić, choćby bąbel do czapeczki. Pozbywanie się rekwizytu świadczy o małej wyobraźni.

Jeśli dzieci już się znudziły ćwiczeniem, zmieniamy zasady, czyli puszczamy melodię ponownie. Tym razem przekazujemy te rzeczy w roli: znudzonego i sfrustrowanego gówniarza, niedowidzącej babci czy takiegoż dziadka, słodkiej idiotki, naukowca starającego się opisać przedmiot, małego dziecka lub bojącego się zarazków człowieka.

To jeszcze nie wszystko ‒ możemy puścić melodię ponownie i zasugerować, że tym razem przedmiot jest dziwny, bo jest: klejący, zimny, niepokojący, ciężki, fascynujący, denerwujący czy zaczarowany.

Czas ćwiczenia dobieramy do atmosfery na zajęciach, ale trzy tury wystarczą. Można wrócić do niego za miesiąc, przy innej muzyce.

Taniec twórczy – elementy

Taniec twórczy to zaskakująca umiejętność łączenia muzyki, tańca i aktorstwa. Szukamy spokojnej muzyki (te ćwiczenia możemy robić bez muzyki) i każemy dzieciom wykonywać prostą czynność, może to być wieszanie prania. Zwracamy uwagę, by ruchy były płynne i odbywały się bez pośpiechu. Tradycyjnie sugerujemy, by utrudniać sobie pracę (wejść na drabinę, czyścić brudne sznury, oliwić żabki do wieszania, podciągać pranie).

Ćwiczymy tak długo, by czynność zapisała nam się głowie i się ugruntowała, dlatego musi to trochę trwać. Nie skupiamy się na wymyślaniu sposobów wieszania prania, ale na płynności ruchów. Po kilku minutach (gdy utwór się skończy) każdy próbuje stworzyć z tego własny taniec, oparty na ruchach w ćwiczeniu. Można próbować, już wspólnie, wymyślić taniec dla całej grupy. Jeden pokazuje, inni powtarzają. Możliwe czynności: pisanie kapiącym piórem, przyprawianie zupy, malowanie mieszkania, oglądanie TV czy łowienie ryb.

Relaks

Relaksacja jest konieczna na zajęciach aktorskich. Znowu nie ma tu norm. Dzieci nie potrzebują klasycznego relaksu, wystarczy im zabawa ruchowa, ewentualnie mecz sportowy. Młodzież już inaczej to widzi, choć klasyczny relaks nie jest jeszcze możliwy. Uwzględniając wiek dojrzewania, pewne formy relaksu, jak „masaż prawej łydki”, mogą się wydawać zbyt trudne do wykonania. Pewnie, że inaczej relaks wygląda z grupą z kilkuletnim stażem, a inaczej z nowo założonym zespołem. Dlatego najważniejsza jest obserwacja. Nie ma sensu pisać o tradycyjnych formach relaksu typu: wizualizacja dowolnego opowiadania, leżenie przy muzyce czy zabawa ciałem kolegi. Myślę, że każdy nauczyciel powinien mieć swoje ulubione formy relaksu. Może być i tak, że aktor sam wymyśli relaks dla grupy.

Magnes

Grupa porusza się po sali. Prowadzący od czasu do czasu mówi, co (kto) przyciąga do siebie, a co (kto) odpycha. Możliwe polecenia:

• leciutkie przyciąganie do ściany z oknami,

• mocne przyciąganie do podłogi,

• przerywane przyciąganie w kierunku drzwi,

• przyciąganie się tych samych kolorów,

• odpychanie się tych samych kolorów,

• odpychanie się przeciwnych płci,

• przyciąganie się takich samych płci,

• lekkie przyciąganie się na odległość 10 cm osób o podobnym kolorze włosów,

• odrzucanie ciała od światła,

• lewe kończyny przyciągają okna, prawe ścianę bez okien,

• przyciąganie chaotyczne,

• odpychanie chaotyczne.

Obserwujemy grupę i wydajemy takie polecenia, by każdy czuł się bezpieczny. Można to ćwiczenie stosować w innych wariantach. Na przykład chłopcy leżą na ziemi i się nie ruszają, dziewczyny wykonują te same polecenia, zwracając uwagę na leżących. W innej wersji dziewczyny na siedząco próbują złapać chłopców, którzy wykonują ćwiczenia z magnesem.

Nie muszę chyba mówić o delikatności podczas ćwiczenia. Niestety nie jest to dziś powszechne.

Gra sportowa w roli

Aktorzy grają w jakąś grę sportową (można wymyślić dowolną, choćby rzut piłeczką pingpongową do czapki) w określony sposób: przesadnie miło, wciąż się obrażając, ciapiasto, zalotnie, niedowidząc. Podstawą jest bezpieczeństwo, dlatego unikamy gier, w których można się rozpędzić i z użyciem niebezpiecznych przedmiotów. Odpada piłka nożna, koszykowa, a nawet siatkowa. Przerywamy grę, gdy zamienia się ona w głupią, niebezpieczną zabawę, na przykład jeden z graczy chowa piłkę pod koszulkę i nie chce jej oddać. Sędzia może przerwać mecz w dowolnym momencie i zarządzić zbiorową afirmację przeciwnika. Może też poprosić o wbicie sobie samobójczej bramki, by nikomu nie było smutno. Bezpieczne jest rzucanie do siebie miękkimi piłeczkami wielkości piłek do tenisa. Każdy dostaje po piłeczce i rzuca nią w przeciwnika. Osoba trafiona schodzi z boiska, a piłki może przejąć każdy grający. Cała sala jest boiskiem, można się po nim dowolnie przemieszczać.

Usypianie człowieka

To najbezpieczniejsze ćwiczenie z ciałem partnera, przebiega bez mówienia. Usypiamy w ciszy, przy odpowiedniej muzyce. Stosujemy tradycyjne pieszczoty ‒ mogą być wykonywane pluszakiem ‒ można stosować ciche murmurando, okrywanie kocem czy poprawianie poduszki, mówić zmyśloną bajkę. Potem zmiana. Usypianie może być połączone z przeniesieniem śpiącego w inne miejsce. W praktyce trzeba leżącego przenieść na płachtę i na niej przeciągnąć w inne miejsce. Dobrze jest to robić w trójkę (dwóch usypiających i jeden śpiący).

Słuchanie

Zachowujemy całkowitą ciszę i słuchamy:

• bicia swego serca,

• odgłosów ulicy,

• wszystkich odgłosów,

• odgłosów wydawanych przez prowadzącego.

W tym przypadku też trzeba mieć wprawę. Czasem wystarczy szelest gazety, by był efekt. Można poszukać odgłosów drażniących. Nie za bardzo nadaje się instrument. Można posłużyć się odgłosami zwierząt nagranymi na taśmie. Nieźle wychodzi puszczanie początków melodii. Między dźwiękami należy stosować przerwy. Zmiana głośności dźwięków też może się okazać ciekawa.

Po ćwiczeniu warto porozmawiać w grupie o wrażeniach. Z czasem można stworzyć specjalną taśmę do relaksacji.

Scenki

Scenki to osobna część działań aktorskich. Opisywanie ich szczegółowo przekracza objętość tej książki. Przedstawię zatem tylko kilka możliwości, jakie dają one podczas pracy aktorskiej. Dodam, że istnieje dziesięć typów scenek. Minimum.

Scenka do ćwiczeń„Kelner z wazonem w tle”

Typowa etiuda dla dwóch osób. Umieszczam ją w dziale „Scenka”, bo bliżej jej do zadania aktorskiego. Jedna osoba gra kelnera, druga klienta. Mają przygotować krótką scenkę w kawiarni, związaną z zamówieniem dania. Pojawi się jednak problem wazonu i trzeba go rozwiązać. Co to może być? Kilka propozycji:

1) woda w wazonie brzydko pachnie,

2) klient poprosi o usunięcie wazonu,

3) klient potłucze wazon,

4) klient ukradnie wazon,

5) klient wrzuci kozę z nosa do wazonu,

6) klient napije się wody z wazonu,

7) woda rozleje się na obrus.

Pomysłów mogą być setki. Scenka ma być przygotowana wspólnie, w dwie osoby (absolutnie nie powinna to być improwizacja). Nie wolno też dopuścić do tego, by dzieci przygotowały sobie scenkę na boku, a potem ją odtwarzały, bo nie będzie ona tak świeża. Mają tylko ustalić ramy scenki, czyli:

• określić typ kelnera (nerwowy, ciamajda, pedant),

• określić typ klienta (patrz wyżej),

• ustalić dodatkowe rekwizyty (nóż, słuchawki na uszy, telefon, gazeta),

• ustalić czas trwania scenki.

Scenka nie musi mieć akcji; jesteśmy skupieni na grze aktorów i umiejętności wykorzystania pomysłów.

Dyspozycje wydane i czekamy na efekty. A jak wygląda praktyka? Proszę:

1) scenka trwa za długo,

2) scenka jest długa i nudna,

3) jedna grupa ściąga pomysły od drugiej,

4) wszystko jest improwizacją,

5) pomysły są fatalne,

6) dzieci przeszkadzają sobie nawzajem,

7) więcej jest w tym zabawy niż pracy twórczej.

Wystarczą dwa warsztaty i tak wykonane ćwiczenia, a odechciewa się nam dalszej pracy w grupach. Znowu musimy coś wymyślić, by nie zepsuć zajęć.

1. Ograniczamy czas scenki do 3-5 minut.

2. Przy dużej grupie dzieci robią 3-4 scenki, potem wymyślamy jakąś zabawę dla wszystkich i wracamy do pozostałych grup.

3. Źle przygotowaną scenkę brutalnie przerywamy. Dzieci mogą ją poprawić po jakimś czasie albo tracą bezpowrotnie szansę pokazania jej (może się czegoś nauczą i na następnych zajęciach będą lepiej pracować).

4. Sami podrzucamy pomysły ról podczas jej wykonywania, wtedy scenka staje się scenka inspirowana i dzieci grają, improwizując. Przykładowa podpowiedź: klient może być złodziejem, który wczoraj w kinie ukradł kelnerowi portfel. Aktorzy muszą tak grać, by klient nie pokazywał twarzy (gazeta, chusteczka, kominiarka).

Tak wyglądają realia pracy aktorskiej z dziećmi czy młodzieżą. W pracy z młodzieżą inaczej musimy dobierać tytuły scenek. Może się pojawić dodatkowy element gierek damsko-męskich: kelnerka podrywa klienta, klient jest wstawiony czy klientka to była teściowa. Musimy tak dobierać pomysły, by samemu się świetnie bawić, jednak jeśli tylko my się bawimy, to trzeba przemyśleć sens dalszej pracy.

Scenka inspirowana„Pilot”

To podstawowy rodzaj scenki w budowaniu roli i uczeniu aktorstwa. Polega na tym, że instruktor wprowadza aktorów w scenkę, buduje wyobrażenie roli i zarysowuje kierunek rozwijania się akcji. W praktyce jest to mniej więcej minutowy monolog wprowadzający. Przy grupach dojrzałych czas ten może być krótszy. Przykładowe wprowadzenie do scenki inspirowanej „Pilot”:

Na scenę wzywam dwie osoby, np. chłopaków. Jednemu daję do ręki paczkę chusteczek higienicznych, które robią za pilota, i sadzam go na krześle. Drugi ma stanąć przy ścianie. Rozpoczynam monolog:

Jesteściebraćmi.Ty(mówię do siedzącego z pilotem) oglądasz mecz.DzisiajgraLewandowski.Meczdecyduje,czyPolskabędziemiała medal na mistrzostwach Europy. Do pokoju wchodzi twój brat(każę osobie bez pilota podejść do kolegi) imówisz:„Dawaj pilota,dziśwtorek”.Rzeczywiściemacietakiukład,żepilotemrządzi jedna osoba. Wponiedziałek, środę i piątek jeden, awe wtorek,czwartekisobotędrugi.Dziśwtorekiprawodopilotamaszty (wskazuję na osobę bez pilota). Ty (wskazuję na tego z pilotem) nie chcesz dać, bo wiadomo, mecz. Mówisz: „Daj spokój, przecież mecz! Polska reprezentacja gra o mistrzostwo”. Nie udaje ci się jednak przekonać brata i musisz oddać pilota. Ty (mówię do stojącego w drzwiach) włączaszkanałprzyrodniczyikomentujesz to,cowidzisznaekranie:„Popatrz,ślimak.Idzie.(Przerwa). Idzie. Ale zasuwa, aż mu się jeden różek położył. O, patrz! Stanął! Ale numer! Stoi i się nie rozgląda. Zmęczył się pewnie”. Brat kibic nie możejużwytrzymać (wskazuję siedzącego): „Przestańślimaki oglądać! Tam nasi grają, pewnie już bramkę strzelili, a ty jakieś głupoty”.Ty sięodzywasz(mówię do tego, który teraz trzyma pilota): „Dobrazmieniękanał,żebyśsięnieczepiał.Patrz,film dla dzieci. Leci ludek, leci, leci. Walnął się w głowę! Ale śmieszy film. Podniósłsięidalejleci.Popatrz,przeleciał naczerwonym.Wpadł dokanału.Ciekawe,czyprzeżyje.Przeżył!”.Itakdalej,itakdalej. Tychceszoglądaćmeczisięwkurzasz,atywciążzmieniaszkanałyikomentujeszto,cowidzisz.Możetobyćrozmowaoelektrowni, opera, mecz szachów czy transmisja z rejsu po Atlantyku. Możesz to robić złośliwie albo jakbyś był niezbyt rozgarnięty. Mam nadzieję, że rozwiniecie tę scenę własnymi pomysłami.

Jak widać, rozwinięcie jest dość długie. Powinno oczywiście zawierać miejsce akcji, kiedy to się dzieje i zarys ról aktorskich. Dzieci na ogół bardzo się spieszą do scenki i szybko ją kończą. Musimy je nauczyć, że scenka tego typu trwa minimum pięć minut. Monologu nie uczymy się na pamięć. Najlepiej samemu bawić się pomysłami, jakie nam wpadną do głowy. Radzę, by nie wymyślać wciąż nowych ‒ pomysł ze ślimakiem można śmiało powtarzać, a z żubrem, który idzie przez puszczę, może się skojarzyć dzieciakom z piwem i scenka zacznie bawić w nieprzewidziany sposób.

Scenka aktorska„W parku”

Scenka aktorska to nic innego jak opowiadanie aktorskie. Musimy ułożyć ją według zasad: wstęp, rozwinięcie, punkt kulminacyjny, zakończenie. Jest ona najtrudniejsza, bo wymaga od aktorów przygotowania całego przedstawienia. Improwizacja nie będzie tu za bardzo potrzebna. Trzeba ułożyć plan i go odtworzyć. Dobre scenki aktorskie tworzy się na zajęciach po roku pracy. Najwcześniej. Dzieci, mając scenkę inspirowaną o tym samym tytule „W parku”, kiedy dostają gotowe role, świetnie ją odgrywają, tu natomiast muszą wymyślić akcję i jej rozwinięcie, co staje się bardzo trudne.

Na początkowych zajęciach oczywiście uczę dzieci, jak mają budować akcję. Potem im co najwyżej pomagam. W scence aktorskiej nigdy nie przygotowuję scenariusza sam, tylko go spisuję na kartce na podstawie otwartej rozmowy. Wygląda ona mniej więcej tak:

R (ja, czyli reżyser) – Scenkę aktorską zaczynamy od punktu kulminacyjnego. Co może się wydarzyć w parku, żeby warto było o tym opowiadać?

A1 (aktor pierwszy) – Koparka przejeżdża dzieciaka.

R – Może być. Ale jak mamy coś zagrać, kiedy mamy jednego trupa i aresztowanego operatora? Ledwo zaczniecie opowiadanie, zaraz się skończy. Musi być jakiś konflikt.

A2 – Dzieci się pobiją.

R – Dobra. Przynajmniej się nie zabiją. Piszemy w punkcie kulminacyjnym „bójka dzieci”. Teraz przechodzimy do zakończenia. Jak się to zakończy?

A3 – Wszyscy się pozabijają!

R – Znowu nikt nie będzie mógł grać. Inaczej. A4 – Wszyscy zostaną przyjaciółmi.

R – Dobra, i pójdą do McDonalda. A5 – Może jeden trup.

R – Dobra. Jeden wyląduje w szpitalu. Czyli zakończenie jest. Teraz musimy znaleźć bohaterów. Jest nas ósemka i tyle ról musimy znaleźć.

Pojawia się las rąk, bo wszyscy chcą grać bijące się dzieci.

R –Cicho. Mamy: trzy role dziecięce, bo jeden dzieciak będzie miał siostrę; trójkę rodziców, bo będzie jedna samotna matka i jedno małżeństwo. Razem mamy sześć osób. Kto może być w parku?

A4 – Policjant. R – Świetnie. A5 – Lodziarz.

R – Dobra. Bohaterowie są. Teraz pytanie, dlaczego się pobili.

A6 – O drużyny. To kibice.

R – To małe dzieci. Zresztą dzieci nie muszą się pobić same, to może być spowodowane zabawą.

A7 – Jedno dziecko uderzyło drugie kamieniem. R – To już lepiej, ale nie kamieniem tylko piłką.

A5 – Piłką się nie da zabić.

R – I dobrze. Czyli do parku przychodzą dwie rodziny: matka z dwójką dzieci i rodzice z jednym dzieckiem. Rozkładają się na kocykach obok siebie. Najpierw są uprzejmi, ale to się zmienia. Matka słucha głośnej muzyki, a jej dzieci wrzeszczą przy zabawie. Rodzina z jednym dzieckiem wciąż je i śmieci. Wreszcie dzieci samotnej matki uderzają piłką w torbę z jedzeniem i psują przygotowane galaretki. Następuje kłótnia, podczas której jedno z dzieci uderza z całej siły piłką drugie dziecko. Reszta to już szczegóły. Przychodzi policjant i łagodzi konflikt.

A2 – A lodziarz?

R – Cały czas chodzi po parku i wrzeszczy: „Lody, lody dla każdego, pryszczatego, kudłatego!”.

Jak widać, dzieci nie mają takiego wpływu na scenariusz, jak by chciały. Najpierw muszą się nauczyć, co jest ciekawe w opowiadaniu. Zabicie bohatera nie ożywia akcji. Wprowadzenie dwóch rodzin, które będą w konflikcie, zrobi to znakomicie. Marudny lodziarz też ożywi rozmowy. Naturalnie z czasem coraz mniej interweniujemy, ale na początku trzeba nauczyć je opowiadać aktorsko.

Teraz pojawia się problem – grać na żywca czy zrobić jedną próbę. Na początek można zrobić próbę, ale tylkojedną, bo tylko rola, którą wymyślamy, improwizując, jest żywa. Za trzecim czy dziesiątym razem staje się ona odtwórcza i na ogół nie jest już prawdziwa.

Scenki aktorskie można również zadawać dzieciom jako zadanie domowe.

Scenka czasowa – jednominutowa

Scenki te mają na celu wyrobienie umiejętności przykuwania uwagi widza i swobody bycia na scenie. Aktorzy muszą znaleźć pomysł na wypełnienie minuty grą aktorską. Scenka jest bez treści, ważna jest umiejętność działania na scenie. Powód jest prosty: jeśli w filmie do kawiarni wejdzie dziecko, zamówi colę i w tym momencie nastąpi wybuch bomby atomowej, to widz może nie zauważyć gry aktora, a już na pewno nie zdąży pokochać dziecka, które za chwilę stanie się dymkiem. Jeśli chcemy stworzyć odpowiedni nastrój, to dziecko, zanim zamówi colę, musi wykonać kilka czynności, które wzbogacą tę scenę, czyli:

• wejdzie i wytrze nosek,

• zacznie szukać pieniędzy i znajdzie tylko 50 gr w monetach dziesięciogroszowych,

• zawiąże bucik, bo sznurówki się mu przecierają,

• podejdzie do okna, wypatrując mamusi,

• zje połowę starego biszkopta wyjętego z kieszeni itd.

Te pomysły starczą i na pięć minut, ale dziecko wymyśli ich znacznie mniej. Dzieci nie czują potrzeby wydłużania scenek, chyba że gaduły (aktor-gaduła niekoniecznie dużo mówi), które przynudzają bez przerwy. Aktor musi się nauczyć, kiedy przeciąga akcję i jak ją znów pobudzić. Gdy skończy się minuta, warto chrząknąć, by dziecko wiedziało, że minęła. Oto kilka scenek najlepszych do tego typu ćwiczenia:

• dziecko i budzik,

• dziecko i budzik, kiedy budzikiem jest inne dziecko,

• gazeta, czytanie,

• krzywe drzewo, które ma się przewrócić,

• lustro – poprawa urody,

• naciąganie rodzica na loda,

• ogrodnik i kwiatek (podlewanie, zdejmowanie mszyc),

• ogryzanie