Wydawca: GWP Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2015

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 133 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Jak mówić by nas słuchano - Iwona Majewska-Opiełka

Doskonały wybór dla tych, którzy chcą opanować lub udoskonalić swoje zdolności oratorskie. Dzięki tej lekturze szybko dowiesz się w jaki sposób komunikować się z dużym audytorium, przekonać innych do swoich racji, ale również jak zabłysnąć elokwencją podczas mniej oficjalnych spotkań. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla wykładowców, managerów czy trenerów. Pomaga ona również lepiej komunikować się z najbliższymi. Autorka przedstawia w książce proste techniki i metody pomagające przełamać naturalny lęk przed publicznymi wystąpieniami oraz rady jak się prezentować w trakcie mówienia. Podkreśla również, że ważny jest całokształt występu, a nie tylko treść przemówienia. Dzięki systematycznym ćwiczeniom każdy może stać się mówcą doskonałym.
Dzięki  metodom zawartym w tej książce:
• zrobisz dobre, pierwsze wrażenie
• wzbudzisz szacunek u słuchaczy
• zainteresujesz audytorium
• zyskasz pewność siebie w trakcie mówienia
• będziesz wyluzowany
• pozbędziesz się stresu

Opinie o ebooku Jak mówić by nas słuchano - Iwona Majewska-Opiełka

Cytaty z ebooka Jak mówić by nas słuchano - Iwona Majewska-Opiełka

Boże, daj mi siłę zmienić to, co mogę zmienić. Daj mi cierpliwość i  pokorę, bym pogodził się z  tym, na co nie mam wpływu. I  daj mi mądrość odróżniania jednych rzeczy od drugich. Jedni przypisują autorstwo tych słów świętemu Franciszkowi
Jerzy Bralczyk: Jeśli chcesz, by słyszeli, co mówisz, powinieneś to rozumieć; gdy chcesz być rozumianym, musisz o  tym głęboko myśleć; gdy chcesz wywołać głębokie myślenie, musisz to sobie wyobrazić; jeśli chcesz, by słuchacz sobie to wyobraził, powinieneś to czuć; czucie zaś wywołasz przeżywaniem tego, co mówisz. Przeżywanie wywołać trudno 21
Tadeusza Niwińskiego, autora książek Ja: wszystkim, którzy urodzili się bez instrukcji życia , Ty to masz i  rozwijaj: wszystkim, którzy wierzą, że mogą oraz My, czyli jak być razem .
Zacznij od posłuchania znakomitych przemówień sławnych ludzi. Nawet jeśli nie rozumiesz języka, w  jakim są wygłaszane, wsłuchaj się w  to, jak są wyrażane emocje, a  także przyjrzyj się gestykulacji, postawie, przeczytawszy wcześniej tekst przemówień. Zwróć uwagę na słownictwo, na jego zabarwienie emocjonalne. Obejrzyj nagranie bez fonii. Przeanalizuj wszystkie elementy. Oto przykłady najbardziej wartych tej pracy przemówień: ■  homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy świętej odprawionej na placu Zwycięstwa w  Warszawie 2 czerwca 1979 roku; ■  przemówienie Lecha Wałęsy wygłoszone w  Kongresie Stanów Zjednoczonych 15 listopada 1989 roku; ■  przemówienie Johna F.  Kennedy’ego wygłoszone w  Berlinie 26 czerwca 1963 roku; ■  przemówienie Martina Luthera Kinga wygłoszone 28 sierpnia 1963 roku w  czasie słynnego marszu w  Waszyngtonie, z  powtarzającym się zdaniem „miałem sen” 40 ; ■  inauguracyjne przemówienie prezydenta Baracka Obamy z  20 stycznia 2009 roku. Dla porównania przesłuchaj jakiekolwiek przemówienie Władysława Gomułki. Tak nie należy przemawiać! Choć trzeba powiedzieć, że wśród komunistycznych oficjeli byli
Zmiażdż dżdżownicę. Pocztmistrz z  Tczewa. Koszt poczt w  Tczewie. Bezczeszczenie cietrzewia cieszy moje czcze trzewia. I cóż, że ze Szwecji? Sasza szedł suchą szosą. Król Karol kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego. Chrząszcz brzmi w  trzcinie w  Szczebrzeszynie. W szczękach chrząszcza trzeszczy miąższ. Czcza szczypawka czka w  Szczecinie. Chrząszcza szczudłem przechrzcił wąż. Strząsa skrzydła z  dżdżu. A trzmiel w  puszczy, tuż przy Pszczynie, straszny wszczyna szum…
Mów do mnie jeszcze… Za taką rozmową tęskniłem lata… Każde twoje słowo słodkie w  mem sercu wywołuje dreszcze – mów do mnie jeszcze… Mów do mnie jeszcze… Ludzie nas nie słyszą, słowa twe dziwnie poją i  kołyszą, jak kwiatem, każdem słowem twem się pieszczę – mów do mnie jeszcze… Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Mów do mnie jeszcze Tak można słuchać każdego, nie tylko gdy mówi o  miłości. Wiem

Fragment ebooka Jak mówić by nas słuchano - Iwona Majewska-Opiełka

Copyright by Iwona Majewska & Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2009.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w żaden sposób reprodukowana lub odczytywana w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.

Wydanie drugie

Redakcja: Patrycja Pacyniak

Korekta: Agnieszka Adamska

Skład: Mirosław Tojza

Projekt okładki: Monika Pollak

Zdjęcie na okładce: © Petek ARICI/E+/Getty Images

ISBN 978-83-7489-633-7

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Sp. z o.o.

ul. J. Bema 4/1a, 81–753 Sopot

www.funkybooks.pl

www.gwp.pl

Skład wersji elektronicznej: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

Wstęp,czyli dlaczego ja

Od ponad pół wieku mówię – i zwykle ludzie mnie słuchają. Odkąd pamiętam, potrafiłam zainteresować innych tym, co mam do powiedzenia. Mówienie uczyniłam swoim zawodem. Prowadzę szkolenia, wykładam, udzielam wywiadów albo wypowiadam się jako ekspert na tematy związane z kierowaniem ludźmi, rozwojem kobiet czy edukacją. Przekazuję wiedzę, nade wszystko jednak poprzez odpowiedni dobór słów i treści motywuję ludzi do lepszej pracy, pełniejszego życia, zmian w sposobie myślenia i działania.

Niejednokrotnie słyszę, że mówię interesująco, że dobrze się mnie słucha, a niektórzy wypowiadają się o mojej pracy wręcz entuzjastycznie. Częste dowody wdzięczności świadczą o tym, że istotnie sprawiam słuchaczom przyjemność; liczne listy z opisem wprowadzonych w życiu zmian dowodzą, że mnie posłuchali. Wydaje się zatem, że jestem właściwą osobą do napisania książki o tym, jak zdobyć umiejętność mówienia w taki sposób, by nas słuchano.

Jednakże Czytelnik, który szuka zestawu technik uczących, co i jak robić oraz czego i dlaczego unikać, czyli gotowej recepty na to, by inni go słuchali, może poczuć się rozczarowany, nie znajdzie tu bowiem niczego takiego. Ta książka jest przede wszystkim o tym, jak stać się dobrym mówcą, jak opanować tę niełatwą sztukę. Mówi raczej o tym, jakim trzeba być, niż co robić, i dotyczy nie tyle rozwoju zdolności mówienia, ile rozwoju osobowości. Bo jak powiedział Johann Wolfgang von Goethe:

Aby zrobić coś, trzeba być kimś.

Wprowadzenie, czyli zacznijmy od początku

Od czego zaczniemy naukę mówienia w sposób wartki, ciekawy, przykuwający uwagę? Co przede wszystkim powinniśmy wiedzieć i umieć, żeby nas nie tylko słuchano, ale i posłuchano, czyli żeby zrobiono to, do czego namawiamy? Po pierwsze, musimy się nauczyć… słuchać innych. Po drugie, musimy się nauczyć języka, w którym chcemy się wypowiadać. Po trzecie, musimy nauczyć się tego, jak w ogóle należy się uczyć. Po czwarte, będą nam potrzebne pewne cechy charakteru.

Te cztery elementy będą się przewijać przez książkę w różnej konfiguracji. Trudno powiedzieć, który z nich jest najważniejszy. W dużym stopniu zależy to od celu, w jakim mówimy (od tego, co chcemy osiągnąć), a także od naszych odbiorców (od tego, jacy to ludzie). Kiedy chodzi nam jedynie o to, by słuchano opowiadanych przez nas dowcipów, z pewnością wystarczą w miarę sprawne posługiwanie się językiem oraz umiejętność słuchania, przydatna do odbierania reakcji słuchaczy na nasze słowa. Kiedy jednak chcemy zaciekawić własną osobą przypadkowych ludzi i zabłysnąć przed nimi, potrzebujemy nie tylko umiejętności słuchania, ale przede wszystkim wiedzy ogólnej oraz wystarczająco wysokiego poziomu samooceny. Gdy naszym celem jest dłuższe skupienie uwagi innych ludzi na tym, co mówimy, w grę wchodzą nie tylko ładny język i wiedza z określonej dziedziny, ale także pewne umiejętności oratorskie.

Oratorstwo to sztuka pięknego przemawiania.

Potrzebne nam będą również wysoka samoocena i zdolność panowania nad własnym ciałem oraz nad swoimi emocjami. Staje przed nami poważne wyzwanie, gdy zależy nam nie tylko na tym, by nas słuchano, ale także na tym, żeby nam uwierzono i zrobiono to, do czego namawiamy, bądź też żeby zrobiono to bez względu na pobudki. W pierwszym przypadku oprócz umiejętności językowych musimy również mieć autorytet. Musi stać za nami prawda naszych dokonań, niepodważalna słuszność prezentowanych przez nas idei, wielki entuzjazm lub charakter. W drugim przypadku potrzebna jest nam świetna znajomość właściwości języka. Musimy wiedzieć, jak niektóre słowa wpływają na zachowanie ludzi, na zmianę nastroju czy opinii. Takie umiejętności są niezbędne politykom i twórcom reklam oraz osobom, które pracują w działach public relations powstających w coraz większej liczbie przedsiębiorstw.

Public relations(PR) to świadome, zaplanowane, systematyczne działania mające na celu tworzenie, utrwalanie oraz rozwijanie komunikacji zarówno wewnątrz organizacji, jak i pomiędzy organizacją a społecznością, w której ta funkcjonuje, a także doprowadzanie do wzajemnego zrozumienia między nimi.

Widzimy zatem, jak wiele potrzebujemy, by mówić tak, aby nas słuchano. Na każdy z tych tematów można napisać oddzielną książkę. Sadzę jednak, że przedstawione tu zagadnienia mogą pomóc w każdej sytuacji.

1Mowa jest srebrem,a milczenie złotem, czyliwarto słuchać

W tytule tego rozdziału przywołuję znane wszystkim i często powtarzane powiedzenie, które – jak sądzę – warto przemyśleć. Czasami bowiem powtarzamy jakieś zdania, nie zastanawiając się nad ich sensem, nie mówiąc już o korzystaniu z mądrości, jaką ze sobą niosą. Tak jest i w tym przypadku. Społeczeństwa Zachodu od małego uczą swoich członków wszelkiego rodzaju ekspresji słownej: mówienia, wypowiadania się, pisania. Uczą tego rodzice, dziadkowie, nauczyciele, trenerzy. Niewiele osób zachęca do słuchania, a jeszcze mniej go uczy. Tymczasem, mając dwoje uszu i tylko jedne usta, moglibyśmy zachowywać takie proporcje w komunikacji. Byłoby to pożyteczne dla naszych kontaktów, dla naszych wypowiedzi i dla zbyt głośnego świata.

Trzeba nauczyć się słuchać, by móc pięknie i ciekawie mówić.

Zastanówmy się nad tym, jakie korzyści wyciąga z uważnego i prawdziwego słuchania przyszły mówca. Ludzie mogą pozostawać w satysfakcjonujących relacjach komunikacyjnych, co wyraża się chęcią przebywania ze sobą i dzielenia się myślami, a to z kolei prowadzi do wzajemnego zrozumienia. Wbrew pozorom nie dotyczy to jedynie bliskich relacji, ale wszelkich związków, w których mamy do czynienia z komunikacją.

Często jeżdżę taksówkami i zwykle rozmawiam z kierowcą. Rozmowa jako taka charakteryzuje się tym, że (przynajmniej) dwie osoby z zainteresowaniem i przyjemnością wymieniają poglądy, czyli słuchają, radzą, pytają… Słuchają! Zwykle odbywa się to właśnie w taki sposób i wtedy obie strony (ja na pewno) odczuwają radość z rozmowy. Jest jednak dwóch kierowców, których już od dawna nie słucham. Obaj panowie tylko mówią, nie słuchają moich komentarzy i sprostowań, nie dostrzegają oznak zdziwienia. Nie zwracają uwagi na moje reakcje. Nie nawiązują ze mną kontaktu, a w tej sytuacji to oni są za to odpowiedzialni. W teorii komunikacji takie typy nazywa się „egoistycznymi gadułami”. Tacy ludzie nie mają szans skorzystać z dobrodziejstw słuchania. W tym szczególnym przypadku jest jeszcze jedna przyczyna tego, że ich nie słucham: wypowiedzi kierowców zmierzają w kierunku, którego nie lubię – są bezzasadnym oskarżaniem innych, naiwnym tłumaczeniem swoich błędów albo opowiadaniem historii z cyklu „świat jest do niczego”. Odpowiadam im zdawkowym „mhm” albo milczę, pogrążona we własnych myślach. Czasem zaczynam się wręcz irytować i zastanawiać, czy mogłabym wykluczyć owych dwóch nieumiejących się komunikować kierowców już podczas zamawiania taksówki. To oczywiste, że nie mam również ochoty obdarowywać ich napiwkami. Gdyby pozwolili mi się wtrącić, mogłabym skierować rozmowę na inne tory1.

Nie bądź egoistycznym gadułą.

Słuchanie jest ważne również podczas przemawiania do większych grup. Komunikować się z grupą – to umieć mówić coś do wszystkich, adresując to do każdego z osobna, i powiedzieć coś każdemu z osobna, mówiąc jednocześnie do wszystkich. Aby móc tak mówić, trzeba mieć odpowiednie informacje o słuchaczach i wyzwolić w nich właściwe nastawienie. Gotowość odbiorców do słuchania bowiem w dużym stopniu decyduje o jego powodzeniu. Słuchanie odgrywa w tych relacjach dużą rolę.

Korzyści płynące ze słuchania

■ Budowanie przyjaznego klimatu – ludzie chcą być słuchani; kiedy ich słuchamy, czują się ważniejsi i wierzą, że mamy w stosunku do nich uczciwe zamiary.

■ Zdobywanie wiedzy o przyszłych odbiorcach, o ich zdolnościach percepcyjnych, umożliwiającej posługiwanie się odpowiednim językiem i właściwymi innymi formami komunikacji.

■ Zdobywanie wiedzy o potrzebach słuchaczy, pozwalającej na odwoływanie się do tych potrzeb i – w miarę możliwości – reagowanie na nie lub ich zaspokajanie.

■ Zdobywanie wiedzy o sytuacji, w jakiej znajdują się osoby słuchające – to umożliwia dobranie odpowiednich środków przekazu, wybór tematu i miejsca, przeznaczenie odpowiedniej ilości czasu.

■ Nabywanie wiedzy ogólnej – od innych można się wiele nauczyć.

■ Zdobywanie wiedzy na temat mówienia – można się nauczyć, jaki sposób mówienia jest odbierany najlepiej.

■ Zdobywanie wiedzy, która pozwala nam potem zabłysnąć dobrą pamięcią czy odwołaniem się do czyjejś wypowiedzi.

■ Zdobywanie wiedzy chroniącej przed powtarzaniem się, przed mówieniem tego, co powiedział już ktoś inny.

■ Umożliwianie znalezienia odpowiednich argumentów, przykładów czy po prostu słów.

■ Pobudzanie do refleksji nad własnym sposobem mówienia.

■ Zdobywanie wiedzy chroniącej przed powtarzaniem się, przed mówieniem tego, co powiedział już ktoś inny.

■ Umożliwianie znalezienia odpowiednich argumentów, przykładów czy po prostu słów.

■ Pobudzanie do refleksji nad własnym sposobem mówienia.

Warto zatem pamiętać, że jeśli tylko jest taka możliwość, to należy słuchać swoich słuchaczy… Nawet podsłuchać, przechadzając się pomiędzy nimi czy siedząc w jednym pomieszczeniu. Wsłuchiwanie się w głos naszych słuchaczy, odbiorców czy wyborców może znacznie zwiększyć szansę na to, że będą chcieli nas słuchać. Słuchając innych, uczymy się również mówić tak, by inni chcieli z uwagą poświęcać nam swój czas. Korzystamy niejako, często nieświadomie, z najlepszych wzorów.

2Polski, czylinasz język ojczysty

Przywiązuję do języka wielką wagę. Nie tylko delektuję się jego pięknem i dbam o to, by język, którym mówię, był zarówno poprawny, jak i ładny, ale zwracam również uwagę na to, jaki program dla słuchaczy (i dla mnie samej) niosą moje słowa. W efekcie słuchanie tego, co mówię, sprawia ludziom przyjemność niezależnie od treści, jakie niesie ze sobą moja wypowiedź. To na pewno wpływa na ich chęć słuchania mnie i na to, ile czasu są w stanie ze mną wytrzymać.

Jakiś czas temu w Sopocie usłyszałam wielki komplement: „Jeszcze nie widziałem, by ktoś potrafił przez tak długi czas utrzymać uwagę tak wielu osób”. A mówiłam o oświacie i konieczności dostosowania jej do wymogów naszych czasów, nie o miłości ani o zarabianiu pieniędzy. Te ostatnie tematy same w sobie są ciekawe.

Ładny, urozmaicony, bogaty język zwiększa szansę na to, że będziemy słuchani.

Język może i powinien być źródłem przyjemnych doznań. Piękny język przydaje się szczególnie wtedy, gdy przemawiamy publicznie, ponieważ to najczęściej wówczas możemy mieć problem z tym, by ludzie nas słuchali. Unosi on ludzi na fali piękna i rytmu. Jeśli jednak czyjś sposób mówienia jest zbyt płynny i potoczysty, to może prowadzić do – wprawdzie przyjemnego – uśpienia. Wtedy przydaje się emocjonalne operowanie językiem albo znajomość podstawowych zasad retoryki.

Retoryka – to sztuka i teoria wygłaszania mów; zajmuje się wykorzystywaniem różnych środków wzmacniających siłę wypowiedzi, które nadają jej ozdobny i wzniosły charakter. Nazywam tak również wyszukany sposób mówienia, mający na celu przekonanie słuchacza do własnych racji.

Często używa się słowa „retoryka” z dezaprobatą, mówiąc na przykład o pustej retoryce jakiegoś przemówienia. Nawet jeśli w istocie nie ma w nich głębi, to takich przemówień słucha się – niestety – z przyjemnością. Niestety, ponieważ czasem tę zależność wykorzystują politycy. Kilku polskich polityków dzięki tej umiejętności utrzymywało się w sejmie przez kilka kadencji.

Znajomość podstaw retoryki ma być zatem jedynie wskazówką, punktem wyjścia czy ratunkiem w trudnej sytuacji, nie zaś podstawą przemawiania.

Na podstawie języka, jakim mówi, dokonuje się osądu tego człowieka – wnioskuje się o jego narodowości, pochodzeniu społecznym, wykształceniu i środowisku, z jakim można go identyfikować.

Słownictwo mówi nam o środowisku, z jakiego pochodzi mówca, a także o poziomie jego kompetencji.

Oba elementy – środowisko i poziom kompetencji mówcy – są bardzo ważne dla rozpatrywanego tu zjawiska: bycia słuchanym.

W PigmalionieGeorge’a Bernarda Shawa profesor Higgins uczy prostą kwiaciarkę, Elizę Doolittle, posługiwania się językiem tak poprawnym i pięknym, że jest ona nie tylko słuchana, ale uważana za kobietę z wyższych sfer i… cudzoziemkę. Dlaczego cudzoziemkę? Autor tego domniemania stwierdza, że rodowici Anglicy nie mówią tak ładnie we własnym języku. Niestety jest w tym ziarno prawdy. Więcej wagi przywiązujemy do starannego mówienia, gdy posługujemy się językiem obcym. Mniej jest w naszych wypowiedziach słów slangowych, gwarowych czy potocznych „wypełniaczy”.

W środowisku naukowym – ale nie tylko – można przyjąć tak zwaną hipotezę doktora Foksa. Brzmi ona następująco: „Uprawniony do zabrania głosu mówca, który wypowiada niezrozumiałe treści, będzie uznany przez słuchających za eksperta w swojej dziedzinie”. Myron L. Fox przeprowadził w gronie wykształconych ludzi z kręgów psychologii dyskusję na temat zastosowania teorii gier matematycznych do edukacji fizycznej, a w rolę naukowca prezentującego ten temat wcielił się… aktor. Wygłosił wykład, który był „patchworkiem informacyjnym” – mieszaniną treści pochodzących z artykułów z „Scientific American”, dowcipów, „wzajemnie sprzecznych twierdzeń i pozbawionych sensu odniesień do zupełnie innych zagadnień. Cały ten bezsensowny bełkot, językowo »opakowany« w wysokospecjalistyczny żargon, został dobrze przyjęty i oceniony”2. Sama znam takie przykłady, tyle że nie jest to mistyfikacja, ale kamuflowanie swojej niekompetencji w jakiejś dziedzinie. Często bowiem ludzie nieznający prawdziwie i głęboko danego zagadnienia posiłkują się językiem naukowym lub górnolotnymi wyrażeniami po to, by wydawać się mądrzejszymi lub by inni ich nie zrozumieli i nie mogli ocenić.

Język ma być piękny, ale prosty i zrozumiały dla odbiorcy.

Język powinien być dostosowany do możliwości słuchającego. Brak zrozumienia utrudnia skupienie uwagi na przekazywanych treściach; co prawda, początkowo może je nawet nasilić, ale w konsekwencji wygrają zmęczenie i trudność w nadążaniu za mówcą. Moja zasada postępowania jest prosta: jeśli jakieś zjawisko można nazwać, używając polskiego wyrazu, to wybieram polski wyraz. Słowami obcojęzycznymi lub trudnymi posługuję się jedynie wtedy, kiedy nie mam wyboru albo chcę pokazać, że… znam te słowa i właśnie z wyboru ich nie używam. Czasami i tak trzeba!

Jan