Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
29,98 zł
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 29,98 zł
Inteligencja emocjonalna to jedna ze sztandarowych publikacji naukowych. Żywo dyskutowana na całym świecie, przynosi odpowiedź na nurtujące pytania. Jak to się dzieje, że zdolni uczniowie stają się zaledwie przeciętnymi pracownikami, albo że osoby o wysokim ilorazie inteligencji nierzadko z trudem radzą sobie w życiu? Jeśli nawet pytanie to wydaje się banalne, to odpowiedź, którą dokumentują najnowsze badania naukowe, obala dotychczasowe poglądy na rolę intelektu w odnoszeniu życiowego sukcesu życiowego. Zależy on bowiem w głównym stopniu od samoświadomości, czyli od kontrolowania własnych emocji, zapału i wytrwałości w dążeniu do celu, a także od zdolności do empatii i umiejętności zachowań społecznych. Czyli – jak to określa autor – współczynnika inteligencji emocjonalnej.
Inteligencja emocjonalna nie jest cechą wrodzoną. Książka wskazuje, kiedy i jakimi metodami można ją kształtować w dzieciach, aby zapewnić im jak najwłaściwsze wykorzystanie wrodzonych zdolności w uzyskaniu sukcesu w życiu. Mimo że nie jest poradnikiem, najprawdopodobniej zetknął się z nią każdy zainteresowany rozwojem osobistym.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 709
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Czas: 16 godz. 43 min
Lektor: Maciej Więckowski
Tytuł oryginału EMOTIONAL INTELLIGENCE
Copyright © 1995 by Daniel Goleman Introduction copyright © 2005 by Daniel Goleman Copyright © 2026 for the Polish edition by Grupa Wydawnicza Media Rodzina Sp. z o.o. Pierwsze polskie wydanie Media Rodzina Sp. z o.o., 1997
Konsultacja naukowaprof. dr hab. Irena Obuchowska
Projekt okładkiJacek Pietrzyński
Opracowanie uaktualnionej wersji okładkiRadosław Stępniak
Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentów książki – z wyjątkiem cytatów w artykułach i przeglądach krytycznych – możliwe jest tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.
Grupa Wydawnicza Media Rodzina popiera ścisłą ochronę praw autorskich. Prawo autorskie pobudza różnorodność, napędza kreatywność, promuje wolność słowa, przyczynia się do tworzenia żywej kultury. Dziękujemy, że przestrzegasz praw autorskich, nabywasz książki legalnie i nie udostępniasz ich publicznie, np. w Internecie. Dziękujemy za to, że w ten sposób wspierasz autorów i pozwalasz wydawcom nadal publikować ich książki.
ISBN 978-83-68625-82-0
2026.1
Grupa Wydawnicza Media Rodzina Sp. z o.o. ul. Poznańska 102, 60-185 Skórzewo tel. 61 827 08 [email protected]
Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.
Dla Tary,źródła mądrości emocjonalnej
Moja żona, Tara-Bennett-Goleman, psychoterapeutka, była dla mnie prawdziwą partnerką w procesie twórczym na wczesnym etapie myślenia, które doprowadziło do powstania tej książki. Jej dostrojenie do emocjonalnych prądów, które kryją się pod powierzchnią myśli i interakcji, otworzyło przede mną nowy świat.
Po raz pierwszy usłyszałem zwrot „wykształcenie emocjonalne” od Eileen Rockefeller-Growald, założycielki i ówczesnej prezes Instytutu Propagowania Zdrowia. To właśnie rozmowa z nią zaostrzyła moje zainteresowanie tym tematem i ukształtowała ramy poszukiwań, których końcowym rezultatem stała się ta książka. Przez te lata obserwowałem z przyjemnością, jak Eileen uprawia to pole wzdłuż i wszerz.
Pomoc finansowa, której udzielił mi Instytut Fetzera w Kalamazoo w stanie Michigan, pozwoliła mi skorzystać z owego luksusu, jakim jest wolny czas, który mogłem poświęcić na pełniejsze zbadanie tego, co może oznaczać „wykształcenie emocjonalne”. Jestem też wdzięczny Robowi Lehmanowi, prezesowi Instytutu, za zachętę, której udzielił mi na samym początku, a która w istotny sposób wpłynęła na moje postanowienie ukończenia tej pracy. Wyrazy wdzięczności za stałą współpracę należą się również Davidowi Skoyterowi, dyrektorowi programowemu Instytutu. To właśnie Rob Lehman namówił mnie, na początku moich poszukiwań, do napisania książki na temat wykształcenia emocjonalnego.
Mam olbrzymi dług wdzięczności wobec setek badaczy, którzy przez te lata dzielili się ze mną swymi odkryciami, a których wysiłki zostały tu syntetycznie przedstawione. Peterowi Saloveyowi z Yale zawdzięczam sam pomysł „inteligencji emocjonalnej”. Wiele zyskałem też dzięki pedagogom i realizatorom sztuki prewencji, którzy znajdują się w czołówce rodzącego się ruchu na rzecz wykształcenia emocjonalnego, a którzy wtajemniczyli mnie w arkana swej sztuki. Ich wysiłki w celu polepszenia społecznych i emocjonalnych umiejętności dzieci oraz przekształcenia szkół w środowisko bardziej przyjazne człowiekowi były dla mnie źródłem nieustającej inspiracji. Do osób tych należą: Mark Greenberg i David Hawkins z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, David Schaps i Catherine Lewis z Centrum Badań Rozwoju Dziecka w Oakland w Kalifornii, Tim Shriver z Ośrodka Badań Dziecka w Yale, Roger Weissberg z Uniwersytetu Illinois w Chicago, Maurice Elias z Uniwersytetu Rutgersa, Shelley Kessler z Instytutu Nauczania i Uczenia im. Goddarda w Boulder w Kolorado, Chevy Martin i Karen Stone McCown z Ośrodka Kształcenia się Nueva w Hillsborough w Kalifornii oraz Linda Lantieri, dyrektorka Krajowego Centrum Twórczego Rozwiązywania Konfliktów w Nowym Jorku.
Szczególny dług mam wobec osób, które przejrzały różne części maszynopisu tej pracy i podzieliły się ze mną uwagami na jej temat: Howarda Gardnera z Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Harvarda, Petera Saloveya z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Yale, Paula Ekmana, dyrektora Laboratorium Interakcji Międzyludzkich Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, Michaela Lernera, dyrektora Wspólnoty w Bolinas w Kalifornii, Denisa Pragera, ówczesnego dyrektora programu ochrony zdrowia w Fundacji Johna D. i Catherine T. MacArthurów, Marka Gerzona, dyrektora Wspólnego Przedsięwzięcia w Boulder w Kolorado, Mary Schwab-Stone z Ośrodka Badań Dziecka przy Wydziale Medycznym Uniwersytetu Yale, Davida Spiegla z Instytutu Psychiatrii Wydziału Medycznego Uniwersytetu Stanforda, Marka Greenberga, dyrektora Programu Szybkiej Ścieżki na Uniwersytecie Waszyngtońskim, Shoshony Zuboff z Harvardzkiej Szkoły Biznesu, Josepha LeDoux z Centrum Neurologii na Uniwersytecie Nowojorskim, Richarda Davidsona, dyrektora Laboratorium Psychofizjologii na Uniwersytecie Wisconsin, Paula Kaufmana z Umysłu i Środków Przekazu w Point Reyes w Kalifornii, Jessiki Brackman, Naomi Wolf oraz – szczególnie – Fay Goleman.
Pomocnymi konsultacjami służyli mi: Page DuBois, klasycysta specjalizujący się w grece z Uniwersytetu Południowej Karoliny, Matthew Kapstein, etyk i religioznawca z Uniwersytetu Columbia oraz Steven Rockefeller, biograf Johna Deweya z Middlebury College. Przykłady różnych sytuacji emocjonalnych zebrała Joy Nolan, natomiast Margaret Howe i Annete Spychalla sporządziły dodatki na temat skutków programów kształcenia emocjonalnego. Zasadniczego wyposażenia dostarczyli Sam i Susan Harrisowie.
Moi redaktorzy w „The New York Times” pomagali mi wręcz cudownie w poszukiwaniu nowych odkryć w sferze emocji, których wyniki ukazywały się po raz pierwszy na łamach tego pisma i które stały się podstawą wielu zawartych w tej książce twierdzeń i spostrzeżeń.
Toni Burbank, redaktor tej książki w Bantam Books, pobudzał mnie swoim entuzjazmem i wnikliwymi uwagami do wytrwania w zamiarze i do myślenia.
A moja żona, Tara Bennett-Goleman, zapewniła mi otoczkę ciepła, miłości i inteligencji, które pozwoliły mi doprowadzić ten zamiar do końca.
Kiedy pracowałem nad tą książką w 1994 roku, pomysł bycia inteligentnym w zakresie emocji, a więc „inteligencji emocjonalnej”, był znany tylko małej garstce ludzi. Termin ten został zaproponowany przez Petera Saloveya, będącego wtedy profesorem Uniwersytetu Yale, i Johna Mayera, jego byłego studenta, w mało znanym (i już nieistniejącym) czasopiśmie psychologicznym.
Trafiłem na ten artykuł w 1990 roku, będąc dziennikarzem w dziale naukowym „New York Timesa”. Zelektryzował mnie koncept, który wprowadzał nowy sposób myślenia o naszych emocjach. Inteligencja emocjonalna łączyła to, co do tamtej pory było uważane za przeciwieństwa: uczucia i rozum.
Użyłem więc tego terminu jako tytułu niniejszej książki – ponieważ w zręczny sposób łączy szeroki zakres ustaleń naukowych dotyczących nie tylko emocji, ale też rozwoju dziecka, nowej wizji edukacji, doskonalenia się w pracy, by wymienić tylko kilka wątków, które wykroczyły daleko poza rzeczony artykuł. Czerpałem również z początkowych odkryć neuronauki – dziedziny zajmującej się emocjami i mózgiem, będącej wówczas zupełnie nowym zagadnieniem.
Niniejsza książka spopularyzowała koncept inteligencji emocjonalnej, co potwierdził sam Peter Salovey, obecnie rektor Uniwersytetu Yale. Początkowo moje cele były skromne: przed publikacją myślałem, że jeśli pewnego dnia przypadkowo usłyszę rozmowę, w której ktoś ze zrozumieniem użyje określenia „inteligencja emocjonalna”, będzie to dowód na to, że udało mi się rozpowszechnić to pojęcie. Rzeczywistość przerosła jednak wszelkie oczekiwania. Pojęcie to funkcjonuje już na całym świecie, a książka została przetłumaczona na ponad czterdzieści języków i stała się bestsellerem w wielu krajach.
Skrót EQ [emotional intelligence] jest powszechnie używany w wielu językach (ja jednak wolę formę EI). Inteligencja emocjonalna pojawia się nawet w takich miejscach jak komiksy Dilbert, a samo pojęcie stało się określeniem tego, czy ktoś ma umiejętności interpersonalne, czy nie. Zdarza się nawet, że niektóre osoby szukające partnerów na portalach randkowych wymieniają wśród swoich zalet wysoki poziom inteligencji emocjonalnej.
Pojęcie EI od lat pojawia się w Internecie, i co za tym idzie, doczekało się kilku błędnych interpretacji, które pragnę wyjaśnić. Po pierwsze, inteligencja emocjonalna NIE stanowi 80% sukcesu jednostki. To założenie pochodzi z opacznego zrozumienia danych sugerujących, że IQ może stanowić 20% (a prawdopodobnie mniej) zawodowego sukcesu. W rzeczywistości na sukces składa się wiele innych czynników oprócz EI.
Następnym błędem jest twierdzenie, że EI zawsze znaczy więcej niż IQ. EI może być ważniejsze od IQ, jeśli chodzi o zdrowie i relacje międzyludzkie (choć nigdy nie widziałem danych, które by to potwierdzały), ale nie wtedy, kiedy mówimy o akademickich osiągnięciach. Kolejny niesłuszny pogląd głosi, że inteligencja emocjonalna znaczy mniej więcej tyle, że ktoś jest miły – w rzeczywistości EI może znaczyć, że ktoś jest szczery lub asertywny, kiedy przychodzi do powiedzenia nieprzyjemnej prawdy w danej sytuacji. I na koniec, dla porządku, przypominam, że nie jestem „wynalazcą” ani „ojcem” idei inteligencji emocjonalnej. Po raz pierwszy spotkałem się z tym terminem w artykule Petera Saloveya i Johna Mayera z 1990 roku, a są i tacy, którzy sugerują, że był on w użyciu nawet przed tą datą.
Zająłem się pojęciem EI po dwóch latach spędzonych w Południowej Azji, gdzie uczyłem się o tradycjach kontemplacji, i po ponad dekadzie prowadzenia z moją żoną Tarą Bennett-Goleman warsztatów, podczas których wykorzystywaliśmy narzędzia medytacji do pracy z problemami, które na ogół rozwiązuje się na terapii. Praca Tary zaowocowała książkami Alchemia emocji: w jaki sposób nasz umysł może uzdrawiać nasze serce i Mind Whispering: A New Map to Freedom from Self-defeating Habits. Kontynuowaliśmy prowadzenie warsztatów i zastanawialiśmy się nad zastosowaniem metod kontemplacji, takich jak uważność. Kiedy zacząłem zajmować się EI, nieustanna praca z Tarą wpłynęła na mój sposób myślenia, szczególnie na dostrzeżenie zasadniczej roli samoświadomości.
Do tej pory powstało tuzin (lub więcej) modeli ilustrujących, co znaczy inteligencja emocjonalna (lub EI), a pośród nich ten mojego autorstwa. Od publikacji pierwszego wydania tej książki moje myślenie ewoluowało. Pierwotnie wyróżniałem pięć składników EI, tak jak to zrobiłem w artykule What Makes a Leader? opublikowanym w „Harvard Business Review” w 1998 roku (nawet teraz, ponad dwie dekady później, to najczęściej przedrukowywany artykuł tego czasopisma). Jednak późniejsze badania sugerują, że dwa z nich – motywację i samoregulację – można połączyć w jeden: samozarządzanie emocjonalne.
Mój model inteligencji emocjonalnej ma trzy poziomy: obwody mózgowe, składowe, które wyłaniają się z aktywności tych obwodów oraz kompetencje, które zależą od każdej ze składowych EI. Po pierwsze, w grę wchodzą obwody neuronalne, zwłaszcza dynamika między korą przedczołową, która jest centrum wykonawczym mózgu, a obwodami emocjonalnymi, w szczególności ciałem migdałowatym, które z jednej strony wywołuje nasze zdenerwowanie, a z drugiej strony motywuje nas do działania. Od tych aktywności mózgu zależą składowe EI – samoświadomość i samozarządzanie emocjonalne.
Jednocześnie w przodomózgowiu istnieje zestaw obwodów odpowiadających za funkcje społeczne, takie jak empatia, dostrojenie i synchronia1*. Empatia i umiejętności społeczne w dużej mierze wynikają z aktywności tych „społecznych” obwodów mózgu.
Tak więc te autostrady neuronów leżą u podstaw czterech składowych mojego modelu EI: samoświadomości, samozarządzania emocjonalnego, świadomości społecznej i zarządzania relacjami. Zależy od nich dwanaście kluczowych kompetencji EI.
Moja relacja z EI sięga czasów studiów podyplomowych z psychologii z moim mentorem Davidem McClellandem. Przekonywał on pracodawców, aby próbowali zidentyfikować unikatowe kompetencje, które dostrzegają u „gwiazd” wśród swoich pracowników, i aby zatrudniali osoby, których umiejętności pasują do kompetencji „gwiazd”, a także by pomagali podwładnym rozwijać i wzmacniać owe kompetencje. Jego praca oraz innych podobnie myślących badaczy pozwoliły stworzyć dziedzinę „modelowania kompetencji”, z której korzysta obecnie większość światowej klasy organizacji, a w szczególności ich liderów. Przyjrzałem się umiejętnościom, które czynią ludzi „gwiazdami” i zidentyfikowałem ich podstawy w niektórych aspektach inteligencji emocjonalnej.
Miałem szczęście pracować z moim kolegą, absolwentem Harvardu, pomocnikiem McClellanda, a później badaczem, Richardem Boyatzisem, który był jednym z twórców metody modelowania kompetencji. Richard jest teraz zasłużonym profesorem w Weatherhead School of Management na Uniwersytecie Case Western Reserve. Kompetencje EI w moim modelu wywodzą się z wcześniejszych badań Richarda i jego kolegów z Hay McBer, w szczególności Signe i Lyle’a Spencerów2*. Dzięki zręczności statystycznej Richarda zdołaliśmy ograniczyć dwadzieścia kompetencji EI do dwunastu.
W każdej z czterech składowych EI znajdują się kompetencje, które czynią człowieka wysoko skutecznym. Deficyt którejś składowej, dajmy na to samozarządzania, sprawia, że kompetencje oparte na tej składowej ucierpią – danej osobie będzie trudno, na przykład, utrzymać dążenie do odległego celu3*.
Kompetencje samozarządzania zawarte w moim modelu EI stały się popularne pod różnymi nazwami. Pozytywne nastawienie zostało nazwane „nastawieniem na rozwój”, osiągnięcia – „krzepą”, zdolność adaptacji – „obrotnością”, a regulacja emocjonalna „elastycznością”. Każda z nich ma znaczenie – ale żadna nie poradzi sobie w pojedynkę. Brakuje im empatii i reszty umiejętności społecznych, które przynależą do kolejnej składowej EI – zarządzania relacjami4*.
Analiza tego, jak dobrze różne modele, poza IQ i osobowością, przewidują faktyczną wydajność pracy, wykazała najsilniejszą korelację między narzędziami podobnymi do zawartych w moim ulepszonym modelu5*. Narzędziem oceny w moim modelu EI jest metoda 360˚, która zakłada, że osoba ocenia siebie na podstawie zaobserwowanych wskaźników – konkretnych zachowań – w każdej z dwunastu kompetencji EI. Dana osoba ocenia siebie samą, ale musi poprosić o ocenę również dziesięć zaufanych osób, które dobrze ją znają.
Uzyskane w ten sposób informacje zwrotne dają osobie wgląd w to, jak jest postrzegana i jakie są jej mocne i słabe strony w obszarze EI. Takie dane mogą mieć duże znaczenie, dlatego najlepiej, żeby zostały przekazane przez instruktora, który potrafi przedstawić je jako strategię uczenia się, a nie samooceny. Szkocki poeta Robert Burns ujął to następująco:
Och, niechby bogowie dali nam dar
Widzenia siebie, tak jak widzą nas inni.
Co następne dwadzieścia pięć lat przyniesie w temacie inteligencji emocjonalnej? Być może, co zaskakujące, rozwój sztucznej inteligencji (AI) w miejscach pracy okaże się sprzyjać inteligencji emocjonalnej. Podczas gdy AI rośnie w siłę i zastępuje ludzi na stanowiskach na każdym poziomie, prognozuje się, że zaistnieje szczególne zapotrzebowanie na rozwinięte umiejętności z zakresu EI.
Umiejętność wysyłania i odbierania emocjonalnych wiadomości w bardzo krótkim czasie jest w tym momencie daleko poza zasięgiem naśladujących ludzi programów AI. Prawdopodobnym jest, że w miarę postępu ery świadomych maszyn, wyczuwanie i zarządzanie emocjami, szczególnie w relacjach, pozostanie jednym z rodzajów inteligencji, które utrudnią rozwój AI. To oznacza, że ludzie i stanowiska pracy wykorzystujące EI są bezpieczni – nie zastąpią ich maszyny. Tak wynika z ankiety przeprowadzonej wśród ponad dwóch tysięcy dyrektorów i pracowników wszystkich szczebli6*. Prawie trzech na czterech dyrektorów widzi EI jako umiejętność niezbędną w miejscach pracy w przyszłości, ponieważ automatyzacja rutynowych zadań zderza się z niemożnością stworzenia sztucznej inteligencji skutecznej w działaniach wymagających umiejętności emocjonalnych.
Weźmy choćby medycynę. Oczywiście, analizy Big Data dotyczące niewykrywanych przez ludzi relacji przyczynowo-skutkowych rozwijają nasze metody leczenia chorób i bez wątpienia nadal będą to robić. Skomputeryzowane roboty już teraz usprawniają wiele chirurgicznych procedur. Ale kiedy przychodzi do opieki nad pacjentem – ciepła i obecności, jakie prawdziwy człowiek może dać cierpiącemu choremu – roboty nie są w stanie sobie z tym poradzić. A doświadczenia pacjentów w zaskakującym stopniu zależą od jakości interakcji międzyludzkich, a nie tylko i wyłącznie od standardu opieki medycznej.
Ogólnie rzecz ujmując, firmy powinny położyć większy nacisk na zatrudnianie ludzi posiadających kompetencje EI lub szkolenie obecnych pracowników w zakresie tego wyjątkowego ludzkiego (i możliwego do nauczania) zestawu umiejętności. Powinny również skupić się na udzielaniu pracownikom informacji zwrotnych na temat ich inteligencji emocjonalnej, wraz z możliwością uzupełniania brakujących umiejętności i dostrzegania obiecujących kompetencji u młodszych pracowników, co przyspieszy ich awans.
Korzyści, które otrzymuje firma zatrudniająca pracowników z wysokim poziomem EI obejmują wyższą produktywność i satysfakcję pracowników, rosnące udziały na rynku i mniej porażek7*. Zalety z perspektywy pracownika to między innymi lepsze samopoczucie i większe zdolności adaptacyjne, a także mniejszy strach przed zostaniem zastąpionym przez maszynę. Badania pokazują, że firmom, które zainwestowały w doskonalenie umiejętności EI u swoich pracowników, inwestycja ta zwróciła się czterokrotnie.
Ponieważ wartość EI rośnie wraz z postępem sztucznej inteligencji, w przyszłości dobre firmy będą kładły dużo większy nacisk na EI niż obecnie, w tym podczas procesu rekrutacji. (To niełatwe zadanie – sugeruję zatrudnianie na okres próbny od trzech do sześciu miesięcy, aby ocenić ludzką „chemię”, którą tworzy nowy pracownik.) Najważniejsze będą jednak szkolenia i rozwój w zakresie EI8*.
Podczas gdy inteligencja emocjonalna odnalazła swoją niszę w świecie zawodowym, moja koncepcja oryginalnie skupiała się na edukacji w formie, która obecnie nazywana jest „uczeniem się umiejętności społecznych i emocjonalnych” (lub SEL). W niniejszej książce postuluję nauczanie dzieci tego podstawowego zestawu umiejętności na równi ze standardowymi akademickimi przedmiotami, takimi jak matematyka czy czytanie. Rok przed wydaniem tej książki, w 1994 roku zostałem współzałożycielem The Collaborative of Academic, Social, and Emotional Learning (CASEL), organizacji która do dziś kontynuuje rozpowszechnianie SEL, zachęca do badań oceniających jego skuteczność i opracowuje najlepsze metody. CASEL świętowała swoje dwudzieste piąte urodziny w 2019 roku.
Pięć zasad CASEL obejmuje cztery składowe EI i dodaje jedną – rozsądne podejmowanie decyzji, czyli „produkt uboczny” posiadania spokojnego, jasnego, dostrojonego umysłu. Zdolność ta pozwala na przykład nastolatkowi, który czuje ze strony przyjaciół presję, by brać narkotyki, powiedzieć „nie” i pozostać częścią ich grupy. Uczniowie uwielbiają zajęcia SEL, choćby dlatego, że pomagają im one przebrnąć przez takie trudności i melodramaty dorastania.
W dziesiątą rocznicę wydania tej książki opublikowano przełomową metaanalizę, która wykazała ogromne korzyści dla uczniów mających dostęp do programu SEL9*. Badanie ponad 750 000 uczniów wykazało znaczną redukcję antyspołecznych problemów, takich jak dręczenie, przemoc i nadużywanie narkotyków, wraz ze wzrostem pozytywnych zachowań – dobrej frekwencji i radości z chodzenia do szkoły. Być może największą niespodzianką był jedenastoprocentowy wzrost w wynikach testów kompetencji. Od tego czasu kolejne badania dokumentują te same korzyści płynące z SEL10*.
Jestem uradowany tym, jak szeroko rozprzestrzenił się SEL. Kiedy pisałem tę książkę, istniała tylko garstka programów, które mogłem wskazać. Obecnie, wielkie miasta jak Chicago czy Los Angeles zaczęły wdrażać programy w swoich szkołach, a nawet w całych stanach, jak w Illinois. Kraje od Indii po Argentynę i Singapur są w trakcie wdrażania programów SEL na swoich terytoriach. UNESCO podjęło ogólnoświatową inicjatywę promowania SEL w szkołach. A to tylko kilka z bardziej widocznych punktów na mapie rozrostu SEL.
Zdaje się, że zapotrzebowanie na SEL będzie wzrastać w Stanach Zjednoczonych. Słyszałem, że obecni uczniowie są samotni jak nigdy dotąd – być może jest to efekt uboczny bycia pochłoniętymi przez media społecznościowe, które odizolowują dzieci od świata, a jednocześnie pozwalają na (kiepskiej jakości) interakcje z mnóstwem rówieśników. Dodajmy do tego brak poczucia bezpieczeństwa w szkole, związany z faktem, że przez rosnącą liczbę masakr ćwiczenia na wypadek strzelaniny są na porządku dziennym.
W książce, którą napisałem z Peterem Senge’em z MIT, zaproponowaliśmy trzy dodatki do SEL w przyszłości11*. Pierwszy, uważność, wydaje się oczywistym sposobem na promowanie samoświadomości wraz z zarządzaniem emocjami (ten sam pas obwodów neuronowych zarządza zarówno koncentracją, jak i kontrolą impulsów). Uważność – na przykład skupianie uwagi na oddechu i ignorowanie w tym czasie wszystkiego, co mogłoby nas rozproszyć – jest podstawowym treningiem koncentracji. Z naukowej perspektywy wzmacnia on „kontrolę poznawczą”, umiejętność skupienia się na tym, co jest w danej chwili najważniejsze (np. twojej pracy domowej), i zignorowania wszystkiego innego (np. SMS-a, którego właśnie dostałeś od znajomego). Inne zalety powiązane z kontrolą poznawczą to opóźnienie gratyfikacji w dążeniu do celu, lepsza gotowość do nauki i koncentracja.
W niniejszej książce przywołuję „test cukierka”, serię eksperymentów psychologa Waltera Mischela i jego grupy z Uniwersytetu Stanford, w której czterolatkowie byli sadzani przy stole, na którym leżał cukierek, i mieli dokonać wyboru między zjedzeniem go od razu, a poczekaniem chwilę i dostaniem dwóch. Ten i kilka innych testów mierzących kontrolę poznawczą wykorzystano w badaniu naukowców z Nowej Zelandii przeprowadzonym na ponad tysiącu dzieci w wieku od czterech do ośmiu lat12*.
Kiedy dzieci te zostały zbadane jako dorośli po trzydziestce, kontrola poznawcza okazała się silniej korelować z ich sukcesem finansowym, zdrowiem i byciem dobrymi obywatelami niż ich dziecięce IQ i zamożność rodziny, w której dorastali. Wydaje się to wyrównywać życiowe szanse w przypadku nierówności w dzieciństwie.
Co znaczące, te dzieci, które miały słabą umiejętność kontroli poznawczej na początku badania, ale nabyły ją do ósmego roku życia, w dorosłości radziły sobie tak samo dobrze jak dzieci, które miały tę siłę woli w wieku wcześniejszym. Kontrola poznawcza może być umacniana przez systematyczne ćwiczenia. Dlatego Senge i ja rekomendujemy dodanie jej do programów SEL – ponieważ zwiększa zarówno samoświadomość i umiejętności samozarządzania.
Druga z naszych propozycji: wzmacniać troskę i współczucie, dodając ćwiczenia, o których wiadomo, że zwiększają empatię. Stwierdzono, że takie ćwiczenia powodują nie tylko wzrost empatii, ale też to, że ludzie są bardziej skłonni pomóc komuś w potrzebie i bardziej szczodrzy w przekazywaniu datków na cele charytatywne13*. Badacze wyróżnili kilka metod na osiągniecie tego efektu, wiele z nich można dostosować tak, by były odpowiednie do pracy z dziećmi. Dostrojenie się do uczuć i potrzeb innych pozwala dziecku być opiekuńczym i troskliwym – innymi słowy, współczującym.
Trzecim krokiem proponowanym przez nas dla SEL jest włączenie nauki o systemach. Pozwala to młodym ludziom na pełne zrozumienie systemów takich jak technologia, ekonomia czy środowisko. Zrozumienie działania systemów może prowadzić do bardziej świadomej oceny problemów i skuteczniejszego ich rozwiązywania. Może to oznaczać podejmowanie mądrzejszych decyzji przy wyborze strategii, na przykład do walki z degradacją środowiska, którą starsze pokolenia zostawiły współczesnym młodym ludziom jako niechlubne dziedzictwo.
Na Uniwersytecie Emory opracowano szkolny program zawierający wszystkie opisane wyżej punkty. Program o nazwie Social, Emotional and Ethical Learning (w skrócie SEE Learning) został oficjalnie uruchomiony w Nowym Delhi w 2019 roku i już został wdrożony w szkołach w kilku krajach14*. SEE Learning korzysta z najlepszych praktyk CASEL i kładzie nacisk na pomaganie uczniom w nauce uważności, kultywowaniu etyki i znajdowaniu rozwiązań poprzez myślenie systemowe – to model postępu, za którym opowiadaliśmy się razem z Peterem Senge’em.
Podsumowując, skromny projekt, który zapoczątkowała ta książka – mały gest w kierunku uczynienia świata lepszym miejscem – zaowocował szeregiem działań. Mam nadzieję, że pomoże to przyszłym pokoleniom przetrwać w obliczu tragicznych dylematów, z którymi będą musiały się zmierzyć.
Peter Senge opowiadał mi o dwunastoletniej uczennicy prezentującej swój projekt – turbinę wiatrową, którą zbudowała z kolegami i koleżankami z klasy15*. Na zakończenie powiedziała do widowni złożonej z dwustu pięćdziesięciu dorosłych: „My, dzieci, często słyszymy: >>Jesteście przyszłością<<”. I dodała: „Nie zgadzamy się z tym. Nie mamy tyle czasu. Musimy zacząć zmiany teraz. My, dzieci, jesteśmy gotowe. A wy?”.
Przypis1
Przypis2
Przypis3
Przypis4
Przypis5
Pisałem Inteligencję emocjonalną w poczuciu głębokiego kryzysu społecznego w Ameryce, wyznaczonego gwałtownym wzrostem brutalnych przestępstw, samobójstw, narkomanii i innych wskaźników zapaści emocjonalnej, szczególnie wśród młodzieży. Moim zdaniem receptą na te dolegliwości publiczne jest poświęcenie większej uwagi emocjonalnym i społecznym umiejętnościom naszych dzieci i naszym własnym oraz intensywniejsze kształcenie i doskonalenie tych przymiotów ludzkiego serca.
Moi polscy przyjaciele twierdzą, że w ich życiu społecznym niewiele można znaleźć podobieństw do kryzysu społecznego w Ameryce, że polska kultura, historia i problemy są odmienne. A mimo to moja recepta dla Polski jest podobna.
Wiem bowiem od moich polskich przyjaciół, że żyją w atmosferze coraz większego zagrożenia brutalną przestępczością oraz że muszą stawiać czoło wyzwaniom demokracji, w której inteligencja emocjonalna ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju zdrowych stosunków obywatelskich. W przeciwnym razie poczucie alienacji społecznej może pewnego dnia doprowadzić do poważniejszych zaburzeń w tkance życia społecznego.
We współczesnych społeczeństwach istnieją coraz powszechniejsze tendencje do zwiększania autonomii jednostki, czego skutkiem jest rosnąca rywalizacja – niekiedy brutalna, co możemy obserwować w szkołach wyższych i innych miejscach pracy – oraz zanikająca solidarność, prowadząca do izolacji i uwiądu powiązań społecznych. Ta powolna dezintegracja społeczeństwa, wzrost egoizmu i bezwzględności następują w czasach, w których realia ekonomiczne i społeczne wymagają coraz pełniejszego współdziałania i wzajemnej troski.
Atmosferze pogarszającego się samopoczucia ogółu społeczeństwa towarzyszą oznaki narastającego kryzysu emocjonalnego. Kiedy to piszę, gazeta lokalna donosi, że młodzi ludzie w Polsce czarno widzą swoją przyszłość, ponieważ gospodarka rynkowa przyniosła ze sobą wielkie bezrobocie, że – mimo iż gospodarka polska należy do najzdrowszych w Europie Środkowej – pogorszyły się warunki życiowe, a wzrostowi przedsiębiorczości towarzyszy poczucie coraz większej niepewności.
Takie tendencje społeczne i emocjonalne są wczesnymi ostrzeżeniami, świadczącymi o pilnej potrzebie opanowania abecadła emocjonalnego, podstawowych umiejętności ludzkiego serca. W naszej epoce są one nie mniej ważne niż umiejętności intelektualne, równoważą racjonalizm współczuciem. Alternatywą dla nich jest zubożony intelekt, ster, na którym nie można zbytnio polegać w zmiennych czasach. Głowa i serce potrzebują się wzajemnie.
Za tak poważnym traktowaniem emocji przemawiają odkrycia neurologii. Dostarczają nam one krzepiących wieści. Mówią, że jeśli poświęcimy więcej uwagi inteligencji emocjonalnej – podniesieniu samoświadomości, skuteczniejszemu panowaniu nad ogarniającymi nas przykrymi uczuciami, zachowaniu optymizmu i wytrwałości mimo niepowodzeń, rozwijaniu zdolności empatii i troskliwości, współpracy oraz nawiązywaniu i podtrzymywaniu poprawnych stosunków z innymi – to możemy spoglądać w przyszłość z większą nadzieją.
Daniel Goleman
Każdy może unieść się gniewem – to łatwe. Ale pałać gniewem do właściwej osoby, we właściwym natężeniu, właściwym czasie, właściwej sprawie i we właściwy sposób – to jest niełatwe.
Arystoteles, Etyka nikomachejska
Było nieznośnie parne sierpniowe popołudnie w Nowym Jorku. W taki dzień koszula lepi się do ciała, a ludzi ogarnia rozdrażnienie i ponury nastrój. Wracałem do hotelu. Kiedy wsiadałem do autobusu na Madison Avenue, zaskoczył mnie kierowca, czarny mężczyzna w średnim wieku, który z przyjaznym uśmiechem zawołał entuzjastycznie: „Cześć! Jak leci?” W ten sam sposób witał każdego następnego pasażera wsiadającego do przedzierającego się z trudem przez gęsty ruch uliczny autobusu. Każdy był tak samo zaskoczony jak ja, a ponieważ posępny nastrój tego dnia udzielił się wszystkim, tylko nieliczni odpowiadali na jego pozdrowienie.
Jednak w miarę jak autobus pełzł przez zapchaną sznurami pojazdów sieć ulic, w jego wnętrzu następowała powolna, niemal magiczna przemiana. Kierowca wygłaszał z myślą o naszym pożytku niekończący się monolog, żywo i barwnie komentując sceny przesuwające się za oknami: „W tym sklepie jest fantastyczna wyprzedaż, w tamtym muzeum cudowna wystawa... a słyszeliście o tym nowym filmie, który właśnie zaczęli grać w kinie za rogiem?” Jego zachwyt nad bogatymi możliwościami, które oferowało miasto, był zaraźliwy. Każdy, zanim wysiadł, zdążył otrząsnąć się z przygnębienia otaczającego go niczym skorupa i kiedy kierowca krzyczał: „Na razie, życzę przyjemnego dnia!”, uśmiechał się w odpowiedzi.
Od tamtego wydarzenia minęło blisko dwadzieścia lat, ale nadal tkwi ono w mojej pamięci. Byłem wówczas tuż po doktoracie z psychologii, ale w owych latach nauka ta nie poświęcała wiele uwagi takim przemianom ani ich przyczynom. Psychologia nie wiedziała nic albo prawie nic o mechanice emocji. Mimo to, wyobrażając sobie rozprzestrzeniające się po całym mieście wirusy dobrych uczuć, które musieli rozsiewać pasażerowie opuszczający ów autobus, zrozumiałem, że jego kierowca jest swego rodzaju orędownikiem pokoju, posiadającym magiczną niemal moc przekształcania przepełniającej pasażerów drażliwości i posępności w cieplejsze uczucia i skłaniania ich do tego, by choć trochę otworzyli swe serca.
W jaskrawym kontraście z tym wydarzeniem sprzed dwudziestu lat pozostają przykładowe wiadomości z gazety z bieżącego tygodnia:
W miejscowej szkole dziewięciolatek dopuszcza się aktów wandalizmu, oblewając farbą ławki, komputery i drukarki oraz uszkadzając samochód stojący na szkolnym parkingu. Powód: paru trzecioklasistów nazwało go „dzidziusiem”, postanowił więc udowodnić im, do czego jest zdolny. Przypadkowe zderzenie dwóch nastolatków w tłumie tłoczącym się przed klubem rapowym na Manhattanie doprowadziło do przepychanki, która zakończyła się tym, że jeden z odepchniętych wyciągnął pistolet automatyczny kalibru 38 i zaczął strzelać na oślep. Ośmiu nastolatków odniosło rany. Dziennikarz relacjonujący to zdarzenie zauważa, że podobne strzelaniny spowodowane drobnymi oznakami lekceważenia odbieranymi jako wyraz braku szacunku stały się w ostatnich latach powszechnym zjawiskiem w całym kraju.Raport donosi, że sprawcami 57 procent morderstw popełnionych na dzieciach poniżej dwunastego roku życia są ich naturalni lub przybrani rodzice. Prawie połowa z nich tłumaczy, że „starali się po prostu nakłonić dziecko do posłuszeństwa”. Powodem owych pobić ze skutkiem śmiertelnym były najczęściej takie „złe zachowania”, jak blokowanie przez dziecko dostępu do telewizora, jego płacz albo pobrudzenie pieluszki.Młody Niemiec staje przed sądem oskarżony o podpalenie zamieszkanego przez Turków domu. W pożarze zginęło pięć kobiet i dziewcząt. Oskarżony jest członkiem ugrupowania neonazistowskiego. Opowiada o niemożności utrzymania się w pracy, o piciu, o obwinianiu za własne niepowodzenia obcokrajowców. Ledwie słyszalnym głosem mówi: „Nie przestaje mnie dręczyć myśl o tym, co zrobiliśmy, i jest mi ogromnie wstyd”.Każdego dnia docierają do nas podobne doniesienia o zaniku kultury, wrażliwości i uprzejmości, o stale wzrastającym poczuciu zagrożenia, o złych impulsach, które rozładowują się w napadach furii. W rzeczywistości ukazują one jedynie powiększony obraz tego, co odczuwamy w naszym życiu codziennym i dostrzegamy u otaczających nas ludzi – obraz emocji wymykających się spod kontroli. Nikt z nas nie jest uodporniony na owe gwałtowne przypływy niepohamowanej złości i następującego po nich żalu; w taki czy inny sposób pojawiają się one w życiu wszystkich.
W ostatnich dziesięciu latach obserwujemy stały napływ podobnych doniesień świadczących o coraz większym niedostosowaniu emocjonalnym, desperacji, lekkomyślności i szaleńczych zachowaniach w naszych rodzinach, społecznościach i życiu zbiorowym. Odnotowujemy narastającą wściekłość i rozpacz znajdujące także swój wyraz w cichej samotności dzieci z kluczami zawieszonymi na szyi i pozostawianymi z telewizorem w roli opiekuna, w bólu dzieci porzuconych, zaniedbanych czy maltretowanych, w skrytych w czterech ścianach mieszkania ohydnych aktach przemocy i znęcania się nad małżonkami. Gwałtowny wzrost liczby przypadków depresji na całym świecie oraz zjawiska świadczące o narastającej fali agresji – nastolatki z rewolwerami i pistoletami w szkołach, kończące się strzelaniną wypadki na szosach, niezadowoleni pracownicy masakrujący swoich byłych kolegów i szefów – wskazują na zataczającą coraz szersze kręgi emocjonalną zapaść. W ostatniej dekadzie weszły do codziennego słownika takie określenia, jak wykorzystywanie emocjonalne, ostrzelanie z jadącego samochodu i stres pourazowy, a życzliwy potoczny zwrot „Miłego dnia!” ustąpił miejsca gniewnemu i zaczepnemu „To będzie twój ostatni dzień!16*
Książka ta jest przewodnikiem wskazującym, jak znaleźć sens w tym bezsensie. Jako psycholog, a przez ostatnich dziesięć lat również jako dziennikarz „The New York Timesa”, śledziłem postępy w naukowym poznaniu i zrozumieniu sfery irracjonalności. Patrząc z tej perspektywy, dostrzegłem dwie przeciwstawne tendencje – z jednej strony, stałe pogarszanie się naszego życia emocjonalnego, z drugiej, pewne budzące nadzieję środki zaradcze.
Dlaczego zająłem się tym właśnie teraz
W ostatniej dekadzie, mimo napływu opisanych wyżej złych wieści, byliśmy świadkami niesłychanego rozkwitu naukowych badań nad emocjami. Najbardziej ekscytujące są obrazy pracującego mózgu, których ujrzenie umożliwiły takie nowoczesne metody, jak techniki tomografii komputerowej. Po raz pierwszy w historii naszego gatunku ukazały one to, co zawsze pozostawało głęboką tajemnicą, a mianowicie: jak właściwie działa ta niezwykle skomplikowana masa komórek w chwilach, gdy myślimy i czujemy, snujemy wyobrażenia i marzenia lub śnimy. Zalew danych neurobiologicznych pozwolił nam lepiej zrozumieć, w jaki sposób ośrodki mózgowe wprawiają nas we wściekłość lub skłaniają do wylewania łez oraz jak na naszą dolę i niedolę reagują starsze części mózgu, które motywują nas do miłości i do walki. Dzięki owej bezprecedensowej jasności obrazu działania emocji wraz z ich wszystkimi wadami pojawiły się w centrum zainteresowania pewne nowe środki zaradcze umożliwiające nam wyjście ze zbiorowego kryzysu emocjonalnego.
Z napisaniem tej książki, będącej pokłosiem owych badań, musiałem poczekać, aż ich wyniki staną się wystarczająco kompletne. Chwila ta nadeszła tak późno dlatego, że nauka odnosiła się do miejsca uczuć w życiu psychicznym z zaskakującym lekceważeniem, pozostawiając odkrywanie kontynentu emocji przyszłym badaczom. W pustkę tę wdarła się rychło fala książek z rodzaju „pomóż sobie sam”, wypełniając ją zamętem rad udzielanych w dobrej wierze, ale opierających się w najlepszym wypadku na opiniach klinicystów i w większości pozbawionych jakichkolwiek podstaw naukowych. Teraz nauka może wreszcie odpowiedzieć autorytatywnie na owe pilne i niepokojące pytania dotyczące najbardziej irracjonalnych sfer naszej psychiki i nakreślić w miarę precyzyjnie mapę ludzkiego serca.
Mapa ta stanowi wyzwanie dla wszystkich, którzy przyjmują wąską definicję inteligencji, dowodząc, że jej iloraz jest czymś genetycznie określonym i danym z góry, czego nie może zmienić doświadczenie życiowe, a nasz los i nasze życie wyznaczone są w dużym stopniu przez zdolności, których jest on miarą. Argument ten pomija bardziej istotne pytanie: co możemy zmienić w naszych dzieciach, aby lepiej wiodło im się w życiu? Jakie czynniki wchodzą w grę w sytuacjach, kiedy osoby o wysokim ilorazie inteligencji zawodzą, a osoby o miernych wynikach tego ilorazu radzą sobie nadspodziewanie dobrze? Upierałbym się przy twierdzeniu, że wspomniane różnice są spowodowane poziomem zdolności określanych tutaj mianem inteligencji emocjonalnej – do których należą: samokontrola, zapał, wytrwałość i zdolność motywacji. A umiejętności tych, jak się przekonamy, można dzieci nauczyć, dając im tym samym większą szansę wykorzystania potencjału intelektualnego wygranego na loterii genetycznej.
Do stworzenia im tej możliwości skłania nas silny imperatyw moralny. Żyjemy w czasach, kiedy coraz szybciej zdaje się zanikać tkanka życia społecznego, coraz bardziej rwą się spajające ludzi więzi, a egoizm, przemoc i bezduszność wydają się rozkładać podstawowe dobra wspólnej egzystencji. Znaczenie inteligencji emocjonalnej wynika z powiązań istniejących między uczuciami, charakterem i instynktem moralnym. Jest coraz więcej dowodów na to, że postawy etyczne wywodzą się z leżących u ich podłoża możliwości emocjonalnych. Emocje przejawiają się przede wszystkim w postaci impulsów, źródłem zaś wszystkich impulsów jest uczucie, które musi wyrazić się w działaniu. Osoby, które zdane są na łaskę i niełaskę impulsów, którym brakuje zdolności samokontroli, cierpią na swego rodzaju deficyt moralny, ponieważ zdolność panowania nad impulsami jest podstawą woli i charakteru. Z tej samej przyczyny korzenie altruizmu tkwią w empatii, czyli zdolności wczuwania się w emocje innych osób, natomiast brak zrozumienia dla potrzeb innej osoby i niezdolność pojęcia jej rozpaczy prowadzą do nieliczenia się z nią. A jeśli istnieją jakieś dwie postawy moralne, które są szczególnie potrzebne w naszych czasach, to z całą pewnością są nimi właśnie opanowanie i współczucie.
Nasza podróż
W książce tej służę za przewodnika w podróży przez odkrycia naukowe dające nam wgląd w emocje. Jej celem jest umożliwienie lepszego zrozumienia niektórych z najbardziej kłopotliwych sytuacji w naszym życiu i w otaczającym nas świecie po to, by zrozumieć, co to znaczy włączyć inteligencję do emocji i jak to zrobić. Pomóc nam może już samo zrozumienie tego, ponieważ uczynienie przedmiotem poznania sfery uczuć ma na nią wpływ nieco podobny do tego, jaki wywiera obserwator zjawisk zachodzących na kwantowym poziomie w fizyce – przez sam fakt obserwowania zmieniający to, co obserwuje.
Naszą podróż zaczynamy w Części I książki od nowych odkryć w dziedzinie emocjonalnej architektury mózgu, wyjaśniających najbardziej kłopotliwe momenty w naszym życiu, kiedy to uczucie zagłusza wszelkie racjonalne argumenty. Zrozumienie wzajemnego oddziaływania struktur mózgowych, które rządzą naszym postępowaniem w chwilach szału i trwogi albo uniesienia i radości, mówi dużo o tym, w jaki sposób uczymy się nawyków emocjonalnych, które mogą niweczyć nasze najlepsze intencje, jak również o tym, co możemy zrobić, aby stłumić nasze destrukcyjne czy autodestrukcyjne impulsy emocjonalne. Co najważniejsze, przedstawione tam dane neurobiologiczne sugerują, że istnieją możliwości kształtowania nawyków emocjonalnych u naszych dzieci.
W Części II zobaczymy, jak odkryte przez neurologów czynniki kształtują podstawową umiejętność życiową zwaną inteligencją emocjonalną, a więc zdolność hamowania impulsów emocjonalnych, odczytywania najskrytszych uczuć innych osób, gładkiego układania sobie stosunków międzyludzkich – jak ujął to Arystoteles – rzadką umiejętność „złoszczenia się na właściwą osobę, we właściwym stopniu i właściwym momencie, we właściwym celu i we właściwy sposób”. (Czytelnicy, których nie interesują szczegóły neurobiologiczne, mogą przejść od razu do tej części.)
W tym rozszerzonym modelu bycia „inteligentnym”, emocje zajmują centralne miejsce wśród potrzebnych w życiu uzdolnień.
W Części III analizujemy niektóre kluczowe różnice wynikające z posiadania lub nieposiadania wspomnianych uzdolnień, wskazując, w jaki sposób pomagają utrzymać związki z najbardziej cenionymi przez nas osobami albo jak ich brak niszczy owe związki, jak siły rynkowe, które przekształcają nasze życie zawodowe, uzależniają w niespotykanej dotąd mierze sukcesy w pracy od inteligencji emocjonalnej oraz dlaczego toksyczne emocje stwarzają identyczne zagrożenie dla naszego zdrowia fizycznego jak wypalanie kilku paczek papierosów dziennie, gdy tymczasem równowaga emocjonalna pomaga nam zachować zdrowie i szczęście i osiągnąć powodzenie.
Każdy z nas otrzymuje w dziedzictwie genetycznym pewien zespół cech emocjonalnych, które określają nasz temperament. Jednak wchodzące tu w grę połączenia mózgowe są niezwykle elastyczne, a zatem nie jesteśmy skazani na taki czy inny temperament. Jak pokazuje Część IV, lekcje emocji, których uczymy się jako dzieci w domu i w szkole, kształtują obwody emocjonalne, sprawiając, że lepiej lub gorzej opanowujemy podstawy inteligencji emocjonalnej. Znaczy to, że dzieciństwo i dojrzewanie są okresami krytycznymi dla tworzenia się zasadniczych nawyków emocjonalnych, które kierują naszym życiem, i że dają one szanse na nauczenie dziecka tego, co w tym zakresie jest pożądane.
Część V przedstawia niebezpieczeństwa, na jakie naraża się osoba, która w procesie dojrzewania nie zdoła przyswoić sobie umiejętności panowania nad sferą emocji. Ukazuje, jak deficyt inteligencji emocjonalnej zwiększa naszą podatność na całą gamę zagrożeń: od depresji, poprzez skłonność do stosowania przemocy, aż do zaburzeń łaknienia i narkomanii. Omawia również osiągnięcia pionierskich szkół uczących dzieci emocjonalnych i społecznych umiejętności, które potrzebne są im, by mogły w przyszłości prowadzić przyzwoite życie.
Najbardziej chyba niepokojące z przedstawionych w tej książce danych pochodzą z wielkiej liczby ankiet przeprowadzonych wśród rodziców i nauczycieli. Ukazują one ogólnoświatowe „dążenia” do tego, by obecne pokolenie dzieci było bardziej niespokojne niż poprzednie, by dzieci były bardziej samotne, przygnębione, nerwowe, skłonne do martwienia się, bardziej impulsywne i agresywne, by łatwiej wpadały w złość i trudniej dawały się utemperować.
Jeśli jest na to jakieś lekarstwo, musi nim być sposób przygotowania naszego potomstwa do życia. Jak dotąd pozostawiamy bowiem emocjonalną edukację naszych dzieci przypadkowi, co daje coraz bardziej zgubne wyniki. Jedynym rozwiązaniem jest nowe spojrzenie na zadania szkoły, na to, co może ona zrobić, by wychować i ukształtować całego człowieka, zajmując się jednocześnie jego umysłem i sercem. Książkę kończy przegląd innowacyjnych metod stosowanych przez nauczycieli chcących nauczyć dzieci podstaw inteligencji emocjonalnej. Jestem pewien, że nadejdzie dzień, kiedy programy kształcenia obejmować będą rutynowe uczenie podstawowych ludzkich umiejętności, takich jak samoświadomość, samokontrola i empatia oraz sztuka słuchania, rozwiązywania konfliktów i współdziałania.
W Etyce nikomachejskiej, filozoficznym traktacie o cnocie, charakterze i dobrym życiu, Arystoteles nawołuje do inteligentnego kierowania naszym życiem emocjonalnym. Dobrze wykorzystane, własne namiętności są źródłem mądrości; kierują naszym myśleniem, wyznaczają pożądane wartości, zapewniają nam przetrwanie. Mogą jednak łatwo sprowadzić nas na manowce i zdarza się to stanowczo zbyt często. W ujęciu Arystotelesa problem polega nie na naszym emocjonalnym reagowaniu, ale na odpowiedniości emocji i jej wyrazu. Pytanie brzmi: jak włączyć inteligencję do naszych emocji i przywrócić kulturę i uprzejmość w codziennych kontaktach, a troskę w życiu społecznym?
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
1 J.A. Durak, R.P. Weissberg, „A Major Meta-analysis of Positive Youth Development Programs”, prezentacja na dorocznym spotkaniu American Psychological Association, Washington, DC, sierpień 2005. Zobacz także R.P. Weissberg, „Social and Emotional Learning for School and Life Success”, skierowane do Society for Community Research and Action (APA Division 27), Distinguished Contribution to Theory and Research Award, na dorocznym spotkaniu American Psychological Association, Washington, DC, sierpień 2005. ↩
2 N.R. Rigss, M.T. Greenberg, C.A. Kusche, M.A. Pentz, „The Role of Neurocognitive Change in the Behavioral Outcomes of a Social-Emotional Prevention Program in Elementary School Students: Effects of the PATHS Curriculum”, 2005, przejrzane. ↩
3 Model inteligencji emocjonalnej wydaje się wyłaniać jako struktura, która ma wpływ na wiele dziedzin psychologii. Szeroki wachlarz tych, na które wpływa (i które na nią wpływają), obejmuje dziedziny od neurobiologii po psychologię zdrowia. Najsilniejsze związki łączą EI z psychologią rozwojową, kliniczną i poradnictwem psychologicznym oraz psychologią organizacji. Kursy z zakresu EI włącza teraz do swoich programów wiele uczelni prowadzących zajęcia z tych przedmiotów. ↩
4 J.D. Mayer, P. Salovey, D.R. Caruso, „Models of Emotional Intelligence”, w: R.J. Sternberg, red., Handbook of Intelligence, Cambridge, Eng.: Cambridge University Press, 2000. ↩
5 Dzieci oceniane w 1999 roku: Thomas M. Achendbach i In., „Are American Children’s Problems Stall Getting Worse? A 23-year Comparison”, Journal of Abnormal Child Psychology, 31 (2003): 1-11. ↩
W innym eksperymencie, ukazującym rolę kory przednich części płatów czołowych w przezwyciężaniu strachu, szczury laboratoryjne – które często wykorzystuje się w tych badaniach – nauczyły się obawiać tonu, któremu towarzyszył wstrząs elektryczny. Następnie część tych szczurów poddawano lobotomii, to znaczy zabiegowi chirurgicznemu polegającemu na przecięciu połączeń między przednimi częściami płatów czołowych i ciałem migdałowatym. Potem przez kilka dni wszystkie szczury słyszały ten ton, ale nie doznawały wstrząsu elektrycznego. Powoli zapominały o strachu, którym nauczyły się reagować na ten ton. Jednak szczury z przeciętymi połączeniami między płatami czołowymi i ciałem migdałowatym potrzebowały prawie dwukrotnie dłuższego czasu niż pozostałe na oduczenie się lęku. Świadczy to o tym, że przednie części płatów czołowych odgrywają kluczową rolę w panowaniu nad strachem i – ogólnie – w przyswajaniu wiedzy emocjonalnej. Eksperyment ten przeprowadziła Maria Morgan, magistrantka w kierowanym przez LeDoux Centrum Neurologii na Uniwersytecie Nowojorskim.
1* „Społeczne” obwody mózgu częściowo opisałem w mojej książce The New Science of Human Relationships (New York: Bantam Books, 2006). ↩
2* Zob.: Lyle i Signe Spencer, Competence at Work: Models for Superior Performance (Wiley, 1993). David McClelland był założycielem McBear (znanego potem jako Hay McBear; a obecnie jako część Korn Ferry, ponieważ fuzje i przejęcia przyniosły zmiany i nazw, i graczy). Zobacz, jak wypracowaliśmy dwanaście kompetencji w naszym modelu EI: https://dsqapj1lakrkc.cloudfront.net/media/sidebar_downloads/ESCI_Technical_Manual_nav_04052017.pdf. ↩
3* Dla lepszego zrozumienia którejkolwiek z dwunastu kompetencji EI ocenionych przez ECSI zobacz Building Blocks of Emotional Intelligence, zestaw dwunastu poradników, z których każdy skupia się na jednej z tych kompetencji. Dostępny na KeyStepMedia.com. ↩
4* ECSCI porównuje własną ocenę jednostki z anonimowymi (a więc bardziej szczerymi) ocenami osób, które dobrze ją znają i których opinie szanuje. Jest to lepszy niż samoocena sposób na ustalenie, jak dobrze ktoś poradzi sobie w swojej pracy. ↩
5* Jedna z wielu metaanaliz, która pokazuje, że wybrana przeze mnie ocena (the Emotional and Social Competence Inventory – 360) jest silniejszym predykatorem wydajności pracy i zadowolenia z niej: Ernest H. O’Boyle Jr i in., The Relation Between Emotional Intelligence and Job Performance: A Meta-analysis, „Journal of Organizational Behavior”, 2011, https://doi.org/10.1002/job.714. I że ludzie są bardziej zadowoleni z pracy dla inteligentnego emocjonalnie szefa: C. Miao i in. (2016). Leader Emotional Intelligence and Subordinate Job Satisfaction: A Meta-analysis of Main, Mediator, and Moderator Effects, „Personality and Individual Differences”, 102, s. 13–24. https://doi.org/10.1016/j.paid.2016.06.056. ↩
6* Capgemini Institute, „Emotional Intelligence – the Essential Skillset for the Age of AI”, 2019, https://www.capgemini.com/us-en/news/emotionalintelligence-report/. ↩
7* Te korzyści z EI są wyróżnione w raporcie Capgemini z 2019 roku. ↩
8* Ponieważ rozwój EI wydaje się coraz bardziej istotny, pomogłem założyć organizację szkoleniową opartą na mojej pracy. Zobacz: https://golemanei.com/. ↩
9* Joseph A. Durlak i in., The Impact of Enhancing Students’ Social and Emotional Learning: A Meta-analysis of School-Based Universal Interventions, „Child Development”, 2011, 82, 1, s. 405-432. ↩
10* Podsumowanie tych odkryć zobacz na stronie: https://casel.org/research/. ↩
11* Daniel Goleman i Peter Senge, The Triple Focus: A New Approach to Education (Northampton, MA: KeyStepMedia, 2014). ↩
12* Terrie Mofit i in., A Gradient of Childhood Self-control Predicts Health, Wealth, and Public Safety, „Proceedings of the National Academy of Sciences” 108, nr 7, 2011, s. 2693–2698, http://www.pnas.org/cgi/doi/10.1073 /pnas1010076108 ↩
13* Przegląd badań nad zwiększeniem empatii i współczucia można znaleźć w rozdziale 6 książki Altered Traits: Science Reveals How Meditation Changes Your Mind, Brain, and Body Daniela Golemana i Richarda J. Davidsona (New York: Penguin, 2017), [Przekład polski: Trwała przemiana. Co nauka mówi o tym, jak medytacja zmienia twoje ciało i umysł, tłum. Piotr Szymczak, Media Rodzina, Poznań 2018].. ↩
14* https://seelearning.emory.edu/ ↩
15* Goleman i Senge, s. 85. ↩
16* „Make my day” zamiast potocznego grzecznościowego „Have a nice day”; w ten sposób Clint Eastwood grający w filmie „Brudny Harry” brutalnego policjanta zwracał się do swoich oponentów, co miało znaczyć: „Rób coś, żeby mój dzień był interesujący, kiedy do ciebie strzelam” – przyp. red. ↩
