Wydawca: Vocatio Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2012

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 60000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
14 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 609 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Inspiracje na każdy dzień roku - Zig Ziglar, Ike Reighard

Czy pragniesz żyć pełnią życia? Zig Ziglar, jeden z najbardziej szanowanych mówców i pisarzy motywacyjnych, ma nadzieję i wierzy, że tego właśnie chcesz. W tej książce znajdziesz ulubione biblijne fragmenty Ziga, oparte na nich refleksje, pytania zachęcające do odniesienia tych rozważań do własnego życia oraz inspirujące cytaty dające motywację do dobrego przeżycia każdego dnia. Inspiracje na każdy dzień roku Ziga Ziglara pomogą ci odkryć i osiągnąć życiowy cel, lepiej wykorzystać wrodzony potencjał oraz odnaleźć i pogłębić więź z Jezusem.

Zig Ziglar to nauczyciel i trener motywacyjny, który przemierza świat, niosąc przesłanie dobrego humoru, nadziei i otuchy. Jego unikalny styl wypowiedzi oraz pasja przekazywania mocnych treści zapewnia mu międzynarodowe uznanie. Obecnie uważa się go za jednego z najbardziej wszechstronnych autorytetów w dziedzinie zajmującej się badaniem ludzkiego potencjału.

Dr Dwight „Ike” Reighard jest pastorem, autorem książek oraz mówcą i trenerem korporacyjnym, który próbuje wnieść trochę życia w marzenia innych ludzi. Ike i jego żona Robin mają dwoje dorosłych dzieci i mieszkają w stanie Georgia.

Opinie o ebooku Inspiracje na każdy dzień roku - Zig Ziglar, Ike Reighard

Fragment ebooka Inspiracje na każdy dzień roku - Zig Ziglar, Ike Reighard

Dla Paige’a Pattersona – mojego wieloletniego przyjaciela i powiernika, który wywarł na mnie ogromny wpływ, pomagając mi pokonać wiele trudności, jakie napotkałem na swej drodze. Darzę Paige’a Pattersona miłością i szacunkiem oraz wdzięcznością za to, że zechciał być moim przewodnikiem, gdy byłem jeszcze młodym i początkującym chrześcijaninem.

Zig Ziglar

Pragnę podziękować Patowi Springle, z którym współpracuję od ponad dziesięciu lat oraz Donnie Monroe, mojej głównej asystentce i przyjaciółce od przeszło dwudziestu lat. Dziękuję także czterem najważniejszym dla mnie dziewczynom: Robin – za bycie najlepszą żoną i przyjaciółką na świecie od ponad ćwierć wieku, Abigail – za współpracę pisarską i pomysł na tę książkę oraz Danielle i Addi – dziękuję, moja wspaniała córko, za błogosławieństwo w postaci wnuczki, która zachwyca nas z każdym dniem coraz bardziej!

dr Ike Reighard

Tytuł oryginału:

The One Year Daily Insights with Zig Ziglar

Przekład:

Laura Bigaj

Redakcja:

Anna Kaszubowska

Korekta:

Zespół VOCATIO

Redakcja techniczna:

Małgorzata Biegańska-Bartosiak

Projekt okładki:

Radosław Krawczyk

Zdjęcie na okładce:

shutterstock.com (79277821), obraz: olej na płótnie, Claude Monet (1840-1926), The Church at Varengeville, 1882, Barber Institute of Fine Arts, Birmingham

Fragmenty biblijne za wydaniem: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2003.

Copyright © 2009 by Zig Ziglar and Dwight “Ike” Reighard

Copyright for the Polish edition © 2012 by Oficyna Wydawnicza VOCATIO with permission of Tyndale House Publishers, Inc.

All rights to the Polish edition reserved

Wszelkie prawa do wydania polskiego zastrzeżone.

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy. W sprawie zezwoleń należy zwracać się do:

Oficyna Wydawnicza VOCATIO

02-798 Warszawa, ul. Polnej Róży 1

e-mail:vocatio@vocatio.com.pl

Redakcja: fax (22) 648 63 82, tel. (22) 648 54 50

Dział handlowy: fax (22) 648 03 79, tel. (22) 648 03 78

e-mail:handlowy@vocatio.com.pl

Księgarnia Wysyłkowa Vocatio

02-798 Warszawa 78, skr. poczt. 54

tel. (603) 861 952

e-mail:ksiegarnia@vocatio.com.pl

www.vocatio.com.pl

ISBN 978-83-7829-157-2

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

Słowo wstępne

Kiedy w roku 1985 zaproszono mnie do wygłoszenia wykładu w dużym kościele w Dallas (Teksas), mówiąc o pokonywaniu gigantów we własnym życiu, posłużyłem się cytatem Ziga Ziglara pochodzącym z książki Do zobaczenia na szczycie. Po zakończeniu wykładów, wysoki, szczupły, nienagannie ubrany mężczyzna podszedł do mnie i powiedział:

– Bardzo podobało mi się to, co mówił pan o Zigu Ziglarze.

– Czyżby był pan fanem Ziga? – zapytałem.

„Fan” milczał przez krótką chwilę, po czym oznajmił:

– To ja jestem Zig Ziglar!

W taki sposób, ku memu wielkiemu zaskoczeniu (i zakłopotaniu), poznałem jednego z moich idoli.

Na długo przed tym, gdy dane mi było poznać Ziga Ziglara osobiście, jego książka Do zobaczenia na szczycie zainspirowała mnie do wprowadzenia znaczących zmian w moim życiu. Po jej przeczytaniu zacząłem stawiać sobie różnorakie cele. Jednym z pierwszych było ukończenie studiów. Pozostając pod wpływem książki Ziga, zrobiłem licencjat, następnie uzyskałem tytuł magistra, a wreszcie stopień doktora.

Wkrótce po tym, jak spotkałem i zaprzyjaźniłem się z Zigiem, w sobotnie poranki zacząłem otrzymywać od niego wiadomości, które okazały się dla mnie wielkim błogosławieństwem. Przygotowując się do niedzielnych zajęć ze swoim kółkiem biblijnym, Zig gromadził i analizował pomysły na każdą lekcję. Wkrótce zostałem jego „dyżurnym pastorem” i teologiem-amatorem. Omawiając z nim fragment z Pisma Świętego, który w danym tygodniu miał być tematem zajęć, sięgałem po swoją wiedzę biblijną, by nakreślić mu kontekst ogólny, oraz po wiedzę wyniesioną ze studiów, dzięki której udzielałem mu konsultacji społeczno-ekonomicznych, geograficznych, jak również duszpasterskich. Z czasem sobotnie poranki z Zigiem stały się nie tylko naszym rytuałem, ale także prawdziwym błogosławieństwem, za które jestem mu ogromnie wdzięczny.

Nasza wieloletnia przyjaźń odzwierciedlona została w dwóch książkach: Schronienia Donny Van Liere i Eddiego Carswella oraz Ponad szczytem, która stanowi kontynuację książki Do zobaczenia na szczycie. Zig posłużył się w niej moim doświadczeniem przejścia od „bezkształtnego ogółu” do „znaczącego konkretu”.

Od samego początku połączyła nas niezwykła więź owocująca piękną relacją, która – niemal tak mocno jak moja relacja z Jezusem Chrystusem – ukształtowała mnie jako męża, ojca, chrześcijanina i ewangelizatora.

dr Ike Reighard

Poprosiłem Ike’a, by towarzyszył mi w pisaniu tej książki, gdyż od wielu lat darzę szacunkiem i zaufaniem jego duchową intuicję oraz wiedzę biblijną. Jestem przekonany, że – podobnie jak ja – wyniesiecie wiele korzyści z mądrości i wiedzy, jaką Ike Reighard ubogacił tę książkę. Przygotowaliśmy warte zapamiętania cytaty, fragmenty Pisma Świętego i zachęcające do refleksji, codzienne rozważania umiłowanego Słowa Bożego. Modlimy się, aby te spotkania z Biblią każdego dnia przyczyniały się do pogłębienia waszej relacji z naszym Panem i Zbawicielem – Jezusem Chrystusem.

Zig Ziglar

1styczniaJedno

Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie. (Flp 3,13-14)

Paweł Apostoł był najwybitniejszym ewangelizatorem w dziejach Kościoła, ale nie czuł pychy z tego powodu. Wiedział bowiem, że wciąż ma nad czym pracować. Jego dni były wypełnione zakładaniem nowych wspólnot kościelnych, udzielaniem porad ich przywódcom oraz niesieniem Ewangelii do najdalszych zakątków ówczesnego świata. Niemniej jednak, opisując wszystkie swoje działania, św. Paweł ogranicza się do słowa „jedno”. Posługując się językiem biznesowym, można by to zinterpretować jako „ścisłe trzymanie się określonego celu”. By zdobyć ten upragniony cel, trzeba działać dwutorowo: nie rozpamiętywać przeszłości, ale patrzeć w przyszłość.

Przeszłość może nas pogrążać na dwa różne sposoby. Niektórzy wstydzą się porażek, jakie ponieśli w życiu osobistym czy zawodowym. W konsekwencji raz po raz nękają ich negatywne wspomnienia, a podejmowane przez nich decyzje podszyte są żalem i obawą przed popełnieniem tego samego błędu. Inni, którzy niegdyś odnieśli pasmo sukcesów, żyją chwalebną przeszłością. Zamiast wykorzystać osiągnięcia do dalszego rozwoju, wolą wspominać stare dobre czasy. Jednakże tkwiąc w przeszłości – czy przegranej, czy chwalebnej – pozwalamy, by życie przeciekało nam przez palce. Posłuchajmy św. Pawła, który poucza: „zapomnij o tym, co było, i idź do przodu”.

Jaki kierunek mamy obrać? Powinniśmy patrzeć przed siebie, by wypełniać to, co Bóg dla nas przewidział. Paweł zachęca nas, abyśmy walczyli w słusznej Bożej sprawie – takiej, która przyczynia się do tego, że ludzie stają się lepsi, a królestwo Boże się rozszerza. Takie sprawy mogą pojawiać się wszędzie – w pracy, w sąsiedztwie, w domu czy w Kościele.

Na progu Nowego Roku skup się na tym, co św. Paweł określa jako „jedno”.

O jakich porażkach z przeszłości trudno ci zapomnieć? Jakimi sukcesami wciąż żyjesz?

Czy istnieje jakaś słuszna Boża sprawa, która jest droga twemu sercu? Wyjaśnij swoją odpowiedź.

W momencie, w którym twoje wspomnienia przerosną twoje marzenia, twoja dusza zacznie obumierać. IKE REIGHARD

Rób to, co musisz, kiedy musisz, a przyjdzie dzień, kiedy zaczniesz robić to, co chcesz, kiedy chcesz. ZIG ZIGLAR

2styczniaZapisz to!

I odpowiedział Pan tymi słowami: Zapisz widzenie, na tablicach wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi; a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie.(Ha 2,2-3)

Niektórzy ludzie wiodą życie włóczęgi. Stać ich na wiele, jednak nigdy tak naprawdę nie wyznaczyli sobie celu. Cel, który nie ma konkretnego kształtu, nie jest w stanie zmobilizować nas do czegoś wielkiego. Dopiero jasne rozeznanie tego, co Bóg dla nas przygotował, przykuwa naszą uwagę i rodzi energię do realizacji danego zamierzenia. Kiedy Habakuk się modlił, Bóg kazał mu zanotować prorocze widzenie. Aby wówczas coś zapisać, należało wyryć słowa rylcem na glinianej tabliczce. Ponieważ było to bardzo pracochłonne zajęcie, autorzy tekstów starannie dobierali słowa, aby nie marnować ani czasu, ani gliny.

Musimy zapisywać swoje widzenia przy pomocy zrozumiałych, konkretnych słów, które trafią prosto do naszego serca. Sprecyzowana wizja wyzwala nas z chaosu, dzięki czemu nie błąkamy się bez sensu, nie chwiejemy się ani nie cofamy, ale idziemy odważnie do przodu. Klarowna, czytelna wizja chroni przed obojętnością i mobilizuje do tego, by osiągnąć cel.

Pamiętajmy jednak o tym, że – jak mówi Bóg do proroka – to nie my decydujemy o tym, kiedy widzenie się wypełni. Rzadko kiedy marzenia urzeczywistniają się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Znacznie częściej droga do ich spełnienia prowadzi przez liczne upadki i wzloty, opóźnienia i rozczarowania. Mimo to, jeśli będziemy wierni postawionym celom i Temu, który je nam objawił, nic nie stanie nam na przeszkodzie.

Czy masz jasną, konkretną wizję swojego życia?

Jakie korzyści mogłaby ci przynieść (albo już przynosi) taka wizja?

Wzrastamy dzięki marzeniom. Wszyscy wielcy ludzie są niepoprawnymi marzycielami. Niektórzy z nas pozwalają marzeniom umrzeć, podczas gdy inni troszczą się o nie, chronią je i pielęgnują, gdy jest źle… by wyciągnąć je w lepszych czasach, które prędzej czy później nadejdą. WOODROW WILSON

3styczniaBoży plan na nasze życie

Temu widzeniu z nieba nie mogłem się sprzeciwić, królu Agryppo! (Dz 26,19)

Wielu ludzi marzy o bogactwie, sławie, władzy i wygodnym życiu, nie zdając sobie sprawy z tego, że istnieje jedno marzenie, które przewyższa pozostałe.

Tym marzeniem jest szukanie i wypełnianie Bożego planu w naszym życiu.

Gdy apostoł Paweł stanął przed królem, by uzasadnić swoje postępowanie, nie tłumaczył się, dlaczego podejmował takie, a nie inne decyzje. Obrany przez niego kierunek nie wynikał przecież z osobistych planów. Paweł otrzymał wizję od samego Boga i całe swoje życie poświęcił temu, aby ją wypełnić. Tę linię obrony zastosował, stojąc przed królem. Nieodparta wizja wyzwala posłuszeństwo, które pozwala nam przekraczać własne lęki.

Ludzkie marzenia noszą w sobie obietnicę lepszego życia, jednak tak naprawdę tylko Bóg może nas zmienić, nasycić, zachwycić i nadać naszemu życiu ostateczny sens. Bóg dał nam wszystko, co miał i tego samego żąda od nas. W jednej z najpiękniejszych książek o tematyce chrześcijańskiej, Oswald Chambers napisał: „Człowiek może być posłuszny Bożej wizji tylko wówczas, gdy ogołoci się ze wszystkiego w Jego imię – gdy da z siebie wszystko ku Jego chwale. Jest to możliwe wyłącznie dzięki nieustannemu przypominaniu sobie o Bożych planach”1. Paradoksem chrześcijaństwa można by nazwać to, że odnajdujemy siebie dopiero wtedy, gdy zaczynamy żyć tylko dla Boga. Nie warto więc uciekać od tego, co Bóg dla nas przewidział.

Czy rozpoznajesz Boży plan na twoje obecne życie?

Czy odczuwasz jakiś lęk, który uniemożliwia ci realizację tego planu? Jeśli tak, co to za lęk? W jaki sposób możesz go pokonać?

Rób wiele dla Boga i wiele od Niego oczekuj. WILLIAM CAREY

4styczniaOdkryj swoje talenty

Wszyscy najbieglejsi spośród pracowników wybudowali przybytek z dziesięciu tkanin z kręconego bisioru, z fioletowej i czerwonej purpury, z karmazynu, z cherubami wyszytymi przez biegłego tkacza. (Wj 36,8)

„Najbieglejsi spośród pracowników” wykorzystali otrzymane od Boga talenty, aby pomóc w wykończeniu Przybytku. Każdy z nas ma zdolności, dzięki którym łatwiej mu realizować Boży plan w swoim życiu. Umiejętności nabyte są również bardzo ważne, polegając jednak tylko na nich, nie zajdziemy zbyt daleko. Wszyscy znamy ludzi, którzy, mimo wieloletniej nauki, nie nadają się do pracy, jaką wykonują. To ci, którzy pracują tylko dlatego, że muszą. Ich prawdziwe życie zaczyna się dopiero w piątek po południu i trwa do znienawidzonego poniedziałkowego poranka. Być może i ty należysz do takich osób!

Spróbuj skupić się na swoich zaletach, a nie wadach. Jeśli zajęcie, którym się parasz, odpowiada otrzymanym od Boga zdolnościom, to jesteś na najlepszej drodze do spełnienia Bożego planu. Stajesz się coraz bardziej pomysłowy, radosny, zrelaksowany i chętny do pomocy tym, którzy radzą sobie gorzej.

Niektórzy z nas rozminęli się jednak ze swym powołaniem. Takie osoby nie mają nawet nadziei na to, że kiedykolwiek będą czerpać satysfakcję z podejmowanych działań. To prawda, że od czasu do czasu Bóg wyprowadza nas na pustynię, aby nauczyć nas czegoś ważnego, jednak wcale nie mamy żyć jak wieczni pustelnicy. Nie możemy być bierni. Musimy odkrywać swoje ukryte talenty i pomnażać je najlepiej jak potrafimy. Nie jest to bynajmniej kwestia wyboru. Pewnego dnia staniemy przed Bogiem, by rozliczyć się ze swego ziemskiego życia. Wtedy On z pewnością zapyta nas, w jaki sposób wykorzystaliśmy zdolności, którymi nas obdarzył. Pragnąłbym wówczas usłyszeć: „Spisałeś się znakomicie!”. A ty?

Jakie czynności i zadania cię uskrzydlają?

Co musiałbyś zrobić, aby twoja praca bardziej rozwijała talenty, które otrzymałeś od Boga?

Jakość nigdy nie jest kwestią przypadku, ale wynikiem przemyślanej pracy. Aby stworzyć coś wspaniałego, trzeba tego pragnąć. JOHN RUSKIN

5styczniaNajlepiej jak potrafisz

Obok naprawiał złotnik Uzzjel, syn Charhajasza, a obok niego naprawiał Chananiasz, jeden z handlarzy olejkami; potem pozostawiono mur Jerozolimy bez zmian aż do Muru Szerokiego. (Ne 3,8)

Bywa tak, że Bóg pragnie, abyśmy dawali z siebie wszystko, nawet jeśli brakuje nam kwalifikacji. Kiedy Nehemiasz wrócił do Jerozolimy, by naprawić jej mury i przywrócić godność ludowi Bożemu, miasto było w opłakanym stanie. Jego trud wydawał się bezcelowy, jednak Nehemiasz wierzył, że dla Boga wszystko jest możliwe. Zgromadził zatem ludzi i zachęcił ich do pracy przy noszeniu kamieni, umacnianiu drzwi i naprawianiu fortyfikacji broniących miasta przed najeźdźcami.

Na kartach opowieści Nehemiasza spotykamy wiele osób angażujących się w różnorodne zajęcia wynikające z potrzeby chwili. Ludzie ci nie zastanawiają się godzinami, czy na pewno zrealizują się w określonej pracy. Zamiast tego zakasują rękawy i zaczynają działać. Uzzjel był z zawodu złotnikiem, jednak gdy poproszono go o pomoc w przenoszeniu ciężkich kamieni, nie padło z jego ust ani jedno słowo skargi. Po prostu zabrał się do pracy. Obok niego pracował Chananiasz, który na co dzień zajmował się sprzedawaniem olejków, a nie lepieniem zaprawy murarskiej, uderzaniem młotkiem czy taszczeniem kamiennych cegieł. Mimo to bez zająknięcia trudził się na budowie ramię w ramię ze złotnikiem.

Być może w twoim otoczeniu znajdują się osoby, które stale narzekają na to, że praca, jaką wykonują, nie odpowiada w pełni ich zainteresowaniom. Nie pozwól, aby ich gorycz ci się udzieliła. Zamiast tego zakasz rękawy i staraj się najlepiej jak potrafisz. Z pewnością zyskasz zaufanie przełożonego i szacunek kolegów, a może nawet zaczniesz czerpać satysfakcję z tego, czemu się poświęcasz! Kiedy robisz więcej niż to, za co ci płacą, otrzymujesz więcej niż tylko wynagrodzenie.

Czy odczuwasz pokusę narzekania na swoją pracę? Na co najczęściej narzekasz?

Jak długo będziesz wykonywać pracę, w której zupełnie się nie odnajdujesz?

Niektórzy ludzie rodzą się wielcy, ale nieliczni ludzie rodzą się mistrzami w swym fachu. To raczej kwestia wytrwałości. Mistrzostwa nie osiąga się nieświadomie poprzez wykonywanie przypadkowych zajęć ani nie znajduje się go ot tak pomiędzy jedną rozrywką a drugą. Mistrzostwo wymaga wewnętrznej dyscypliny i wytrwałości dążenia do celu. JOHN W. GARDNER

6styczniaDruga i trzecia szansa

I was, umarłych na skutek występków i „nieobrzezania” waszego [grzesznego]ciała, razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża. (Kol 2,13-14)

Kilka lat temu Chuck Swindoll zapytał swoją siostrę:

– Jakie jest twoje ulubione uczucie?

– Ulga – odpowiedziała po chwili zastanowienia.

Zgadzam się z nią w zupełności. Jeśli mamy być wobec siebie szczerzy, to musimy przyznać, że nie są nam obce plugawe myśli, żądze i czyny. Choć na ogół zakładamy maskę rzetelności i przyzwoitości, to pod spodem ukrywamy wiele wstydliwych cech. Często grzeszymy przeciwko Bogu i przeciwko bliźnim – zarówno w pracy, jak i w domu, przez co oczywiście nie czujemy się najlepiej.

Niemniej jednak wcale nie musimy żyć z poczuciem winy, jakie rodzi się wskutek grzechu. Jedną z najważniejszych prawd wiary chrześcijańskiej jest ta, że miłosierny i łaskawy Bóg udziela nam przebaczenia. On nie usprawiedliwia naszych grzechów, mówiąc: „To wcale nie jest takie złe” albo „Nie przejmuj się, to nic takiego”. Bóg nazywa grzech po imieniu, bo wie, jak wiele poświęcił, by nas z niego oczyścić.

W Liście do Kolosan św. Paweł odwołuje się do rzymskiego prawa stosowanego wobec dłużników. Jeśli ktoś nie był w stanie oddać zaciągniętych pożyczek, zamykano go w więzieniu, a na drzwiach celi przybijano zwój pergaminu z listą wszystkich długów. Dopóty więzień pozostawał w zamknięciu, dopóki wszystkiego nie spłacił. Gdy Jezus zobaczył, że tkwimy w więzieniach własnych win, zdjął listę naszych grzechów z drzwi naszych serc i przybił ją do krzyża, na którym spłacił je do zera.

Wolność zawsze ma swoją cenę. Chrystus obdarza swą łaską za darmo, jednak sam złożył za nią najwyższą ofiarę. Pokochał nas tak bardzo, że oddał za nas swoje życie, dlatego powinniśmy przyjąć z wdzięcznością Jego przebaczenie. Gdy to uczynimy, będziemy mogli doświadczyć niezwykłej ulgi i oddać chwałę Temu, który odkupił wszystkie nasze winy.

Jaka jest różnica pomiędzy usprawiedliwieniem grzechu a udzieleniem przebaczenia?

Jakie twoje myśli lub czyny domagają się Jezusowego przebaczenia?

Oto tajemnica bogactwa łaski, która uświęca grzeszników: wskutek cudownej zamiany nasze grzechy nie należą już do nas, ale do Chrystusa, a świętość Chrystusa nie należy już do Niego, ale do nas. MARTIN LUTHER

7styczniaOdwaga szczerości

I powiedzieli mi: Ci pozostali, którzy w tamtejszym okręgu uniknęli uprowadzenia, znajdują się w wielkiej biedzie i pohańbieniu; mur Jerozolimy jest zburzony, a bramy jej są ogniem spalone. I oto, gdy to usłyszałem, usiadłem, płakałem i trapiłem się całymi dniami, pościłem i modliłem się w obecności Boga niebios. (Ne 1,3-4)

Większość z nas przez całe życie usiłuje robić wrażenie pięknych i mądrych. To naturalne, że chcemy, aby inni dobrze o nas myśleli, jednak jedną z rzeczy, którą cenię najbardziej, jest absolutna szczerość – zarówno wobec siebie samego, jak i wobec przeżywanych sytuacji. Nehemiasz miał pracę godną pozazdroszczenia. Był blisko króla i prowadził wygodne życie. Jednakże nigdy nie zapominał o Bożych sprawach. Zależało mu na tym samym, na czym zależało Bogu, toteż wieść o tym, że mieszkańcy Jerozolimy cierpią, złamała mu serce. Nehemiasz nie zbagatelizował problemu, ale też nie popadł w panikę. Zamiast tego pozwolił, aby do jego duszy dotarła brutalna prawda, na którą zareagował właściwie: usiadł i zapłakał.

Najpierw Nehemiasz odbył szczerą rozmowę z przynoszącym złe wieści posłańcem, a następnie – z Bogiem. Tylko odwaga pozwala zdobyć się na szczerość. Zdecydowanie łatwiej odwrócić wzrok, gdy zauważamy, że czegoś potrzeba nam albo ludziom wokół nas. Możemy usprawiedliwiać się tym, że zrobiliśmy już wszystko, co w naszej mocy, albo że nie mamy czasu, by przyjść komuś z pomocą. Niemniej jednak, wymówki nie zniwelują problemu. Lepiej jest, wzorem Nehemiasza, przyjąć brutalną prawdę, bo tylko wówczas będziemy mogli na nią zareagować autentycznym współczuciem.

To dopiero początek historii Nehemiasza. Wkrótce przystąpił on do działania: zebrał odpowiednie środki, zmotywował ludzi i zabrał się za odbudowę murów Jerozolimy. Jego starania nie byłyby jednak skuteczne, gdyby najpierw nie spojrzał w oczy brutalnej prawdzie o rzeczywistości.

Jakie potrzeby widzisz we własnym życiu i w życiu twoich bliźnich?

W jaki sposób szczera odpowiedź na dostrzeżone potrzeby mogłaby się stać zalążkiem zmian?

Od czasu do czasu ludzie potykają się o prawdę, jednak większość z nich szybko się wówczas podnosi i idzie dalej, jak gdyby nic się nie stało. WINSTON CHURCHILL

8styczniaDzieło

Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili. (Ef 2,10)

Nasze talenty, cechy osobowości i atrybuty fizyczne nie są dziełem przypadku, ale Boga, który stworzył nas właśnie takimi, jakimi nas przewidział. Paweł pisze, że jesteśmy „dziełem” Boga. Greckie słowo określające dzieło to poiema, od którego – jak nietrudno zgadnąć – pochodzi wyraz „poezja”. Poezja to piękna ekspresja myśli cechująca się zamierzoną budową i doskonałym doborem słów. Wybór wyrazów stawia sobie za cel to, aby każdy werset jak najpełniej oddawał intencję poety. Nie ma w wierszu elementów przypadkowych – poezja jest wynikiem talentu, zamysłu i celu autora.

Na podobnej zasadzie Bóg tworzy każdego z nas – wykorzystuje swoje talenty, by ukształtować naszą osobowość i obdarzyć nas takim charakterem i wyglądem, jaki dla nas wybrał. Każdy z nas jest inny, bo dla każdego z nas Bóg ma jedyny i niepowtarzalny plan. Apostoł Paweł zwraca również uwagę na to, że Boży plan nie jest spontanicznym wymysłem. Bóg przygotował ów plan dla nas bardzo dawno temu, jeszcze „przed założeniem świata” (Ef 1,4).

Kiedy jesteśmy dumni ze swych osiągnięć, pamiętajmy o tym, skąd pochodzą wszystkie nasze zdolności. Jeśli natomiast czujemy się zagubieni lub zniechęceni tym, że nie widzimy żadnego konkretnego sensu czy celu naszego życia, bądźmy pewni, że wszechmogący Bóg na pewno ma dla nas swój plan. Tak czy inaczej, pamiętajmy o tym, że Bóg jest poetą, a my – Jego wierszami.

Co czujesz na myśl o tym, że jesteś dziełem Boga?

W jaki sposób Bóg posługuje się tobą „dla dobrych czynów”?

Bóg nie kocha nas dlatego, że jesteśmy cenni. Jesteśmy cenni dlatego, że Bóg nas kocha. FULTON J. SHEEN

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ci, którzy wykorzystują swe talenty, by służyć Panu, będą mieli również udział w radości Pana. ZIG ZIGLAR

9styczniaSprawozdanie

Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre. Tak więc przejęci bojaźnią Pana przekonujemy ludzi. (2 Kor 5,10-11)

Jakie działania podejmujesz, gdy wiesz, że za kilka tygodni czeka cię sprawozdanie ze swej działalności przed twoim przełożonym? Większość z nas przewertowałaby wówczas listę swoich obowiązków, aby upewnić się, czy na pewno zostały zrealizowane. Zapewne przyjrzelibyśmy się również relacjom łączącym nas z kolegami z pracy. Stawka może okazać się bardzo wysoka. Być może zechcemy otrzymać awans lub podwyżkę albo po prostu usłyszeć, że dobrze się spisujemy, dzięki czemu zostaniemy na danym stanowisku. Robimy zatem, co w naszej mocy, aby w rozmowie z szefem wypaść jak najlepiej. Innymi słowy, fakt, że czeka nas owo sprawozdanie, wywiera ogromny wpływ na nasze decyzje.

Pismo Święte mówi nam, że pewnego dnia nasz najwyższy Szef wezwie nas, by odebrać sprawozdanie z całego życia. Staniemy przed obliczem Jezusa Chrystusa, by zdać Mu relację z wyborów, na które odważyliśmy się jako chrześcijanie. Wielu wyznawców Chrystusa nie zdaje sobie sprawy z tego, że Bóg osądzi ich z wiary. Większość wie, że na końcu czasów nastąpi sąd nad ludźmi, którzy nie wierzą w Boga, jednak mało kto ma świadomość tego, że odbędzie się również sąd nad tymi, którzy oddali swoje życie Chrystusowi. Tego dnia zarówno ty, jak i ja, spojrzymy w oczy Jezusowi, który przyjrzy się wszystkiemu: decyzjom, które wypływały z pobudek egoistycznych i tym, które podejmowaliśmy, dla dobra innych ludzi; czynom, które popełnialiśmy, myśląc, że nikt nie widzi oraz tym dokonywanym w nadziei, że patrzy na nas cały świat. Cały nasz egoizm ulegnie wtedy ostatecznemu zniszczeniu, a my otrzymamy nagrodę, na jaką zapracowaliśmy, służąc Bogu.

Tego jednego sprawozdania Chrystus zażąda od nas. Zacznijmy przygotowywać się do niego już dziś, szukając woli Boga i Jego ścieżek. Chciałbym, aby moje sprawozdanie okazało się dobre w oczach Pana. A ty?

Gdybyś miał złożyć Jezusowi sprawozdanie ze swojego życia już dziś, jak myślisz – z czego byłby zadowolony, a co by Go zasmuciło?

W jaki sposób świadomość tego, że w przyszłości przedstawisz Bogu takie sprawozdanie, wpływa na twoje obecne postępowanie?

Najważniejszą refleksją, jaką kiedykolwiek miałem, jest myśl o mojej własnej odpowiedzialności przed Bogiem. DANIEL WEBSTER

10styczniaObraz i podobieństwo

A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi! (Rdz 1,26)

Gdy dorastaliśmy, nasze poczucie tożsamości formowało się na podstawie komunikatów, które otrzymywaliśmy od rodziców, a następnie od przyjaciół, nauczycieli i pracodawców. Niemniej jednak, najważniejszy komunikat orzekający o naszym jestestwie pochodzi od Boga – naszego Ojca w Niebie, który ukształtował nas jako dzieło swego geniuszu i miłości. Niezależnie od tego, co twierdzą o nas inni, nie jesteśmy ani wynikiem przypadku, ani pomyłką natury. Wszechmogący Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo! To prawda, że grzech zniekształcił ten obraz, jednak wciąż nosimy w sobie tę niezbywalną godność, którą Bóg nadał Adamowi i Ewie w Raju.

Kogo widzisz, kiedy spoglądasz w lustro? Czy kogoś, kto został stworzony przez Boga, pochodzi z królewskiego rodu i posiada nieskończoną wartość? Dopiero wówczas, gdy spojrzymy na siebie w takiej optyce, uświadomimy sobie dwie rzeczy. Po pierwsze, łaska Boża jest nam absolutnie niezbędna. Tylko dzięki niej uzyskamy Boże przebaczenie wtedy, kiedy postąpimy wbrew naszej prawdziwej tożsamości. Po drugie, powinniśmy żyć jak potomkowie wielkiego Króla. Przestańmy zatem błaznować i zacznijmy zachowywać się jak królewscy następcy, aby Boże podobieństwo rzeczywiście było w nas widoczne.

Co widzisz, kiedy patrzysz w lustro? Odpowiedz szczerze.

Jak mogłyby się zmienić twoje obecne poglądy i wybory, gdybyś zaczął postrzegać siebie jako osobę, która została stworzona jako owoc geniuszu wszechmogącego Boga?

Skoro Bóg istnieje, a my zostaliśmy stworzeni na Jego obraz, to możemy znaleźć ostateczny sens i prawdę w tym, co On nam przekazuje. FRANCIS A. SCHAEFFER

11styczniaŚwiątynia

Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele! (1 Kor 6,19-20)

Być może macie ochotę odpowiedzieć: „Mówisz do mnie, Panie? Wcale nie czuję, że jestem świątynią Ducha Świętego”.

Jedną z najbardziej fascynujących prawd chrześcijaństwa jest to, że kiedy przyjmujemy Chrystusa jako swego Zbawiciela, wstępuje w nas Jego Duch. Nie unosi się On gdzieś daleko, w chmurach, ale żyje w nas. Na tej samej zasadzie, na jakiej Chrystus zstąpił z nieba i zamieszkał na ziemi, aby głosić Bożą miłość, przebaczenie i potęgę, Duch Święty wkracza w życie każdego chrześcijanina, aby co dnia obdarzać mądrością, odwagą i siłą. Duch Święty jest zawsze – dosłownie i w przenośni – tak blisko, jak nasz własny oddech.

Wnioski, jakie wypływają z tej prawdy, są zdumiewające. Nigdy nie jesteśmy sami. Gdy osiągamy sukces, pamiętamy o tym, że to On dał nam tę możliwość. Gdy cierpimy, towarzyszy nam Ten, który pocieszył Marię i Martę po śmierci ich brata (zob. J 11,5-44). Kiedy czujemy się bezradni, możemy być pewni, że On wskaże nam drogę. A gdy długo milczy, możemy cierpliwie czekać, bo już wiele razy udowodnił, że objawia się we właściwym czasie.

Pozostawanie świątynią Ducha Świętego rodzi odpowiedzialność. Reprezentujemy Króla Królów przed każdym, kogo napotykamy na swojej drodze, jesteśmy Jego świadkami (zob. 2 Kor 5,20). Świadomość tego, że jesteśmy świątyniami samego Boga, niech skłoni nas do refleksji nad tym, co mówimy, co czynimy i czym żyjemy.

Czy – jako Boża świątynia – potrzebujesz remontu? Uzasadnij swoją odpowiedź.

Jaką nadzieję niesie ci ta prawda? Jakie wyzwanie przed tobą stawia?

Choć każdy chrześcijanin posiada Ducha Świętego, Duch Święty nie posiada każdego chrześcijanina. A.W. TOZER

12styczniaBłogosławieni, by błogosławić

Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. (Lb 6,24-26)

Wszyscy pragniemy być błogosławieni. Kiedy Bóg przemieniał naród niewolników w zdrowe i radosne społeczeństwo, przekazał słowa błogosławieństwa Mojżeszowi, który miał przypominać je swojemu ludowi tak często, jak to tylko możliwe. Naród izraelski potrzebował błogosławieństwa w postaci Bożej ochrony, obecności i dobroci, czyli dokładnie tego samego, czego my dziś potrzebujemy. Błogosławić oznacza okazywać przychylność, a my pragniemy przecież, aby Bóg był dla nas przychylny. Nie tułamy się po świecie, nie myśląc ani trochę o Bogu. Pragniemy raczej, aby oświecał nas swoją mądrością we wszystkim, co robimy, aby pokazywał nam drogę oraz pomagał osiągać sukcesy osobiste i zawodowe.

Jednakże ta prośba o błogosławieństwo nie gwarantuje nam życia pozbawionego problemów. Bóg zapobiega wielu nieszczęściom, ale zezwala jednocześnie na różnorakie trudności, abyśmy stale pamiętali o tym, że musimy Mu ufać. Przeciwności odsłaniają nam prawdę, że Bóg jest wierny i nie opuszcza nas w potrzebie. On pozostaje z nami w każdej sekundzie naszego życia, a my możemy doświadczać Jego pokoju, gdyż On rozumie naszą sytuację nawet lepiej niż my sami. Gdy pokładamy w Bogu tak głęboką ufność, wokół nas roztacza się blask, który oświetla wszystkich, którzy nas otaczają. Doświadczając Bożego błogosławieństwa, jesteśmy w stanie błogosławić innych.

Czy powyższa modlitwa o błogosławieństwo odzwierciedla aktualne pragnienie twojego serca? Jeśli tak, módl się jej słowami za siebie i za tych, których kochasz.

Jak rozumiesz to, że można być błogosławionym, a jednocześnie być błogosławieństwem dla innych?

Moim zadaniem nie jest stworzenie siebie od nowa, ale jak najlepsze wykorzystanie tego, co stworzył we mnie Bóg. ROBERT BROWNING

13styczniaPotrzeba zachwytu

Posłuchaj, Hiobie, zaczekaj! A cuda Boże zrozumiesz. (Hi 37,14)

Z ludzkiego punktu widzenia Hiob miał wszelkie powody ku temu, by zwątpić w dobroć i moc Boga. Stracił wszystko, co miał, a jego przyjaciele jeszcze go za to obwiniali. Bóg wtrącił się jednak w jego rozpacz, mówiąc: „Posłuchaj mnie, Hiobie. Wiem, że bardzo cierpisz, ale odzyskasz wiarę, patrząc na cuda, jakie stworzyłem”. Kiedy słabnie nasza wiara, my również możemy sycić oczy zachwycającym Bożym stworzeniem, aż poczujemy, że ufność rozpala się na nowo.

W książce Niewidoczne dla oczu dr Richard Swenson ze szczegółami opisuje małe i wielkie cuda Bożego stworzenia. Weźmy chociażby nieogarnione ludzkim rozumem rozmiary wszechświata. Światło najbliższej gwiazdy, która świeci na wieczornym niebie, potrzebuje aż czterech lat, aby do nas dotrzeć… i to z prędkością 186 000 mil na sekundę! A wszechświat obejmuje przecież setki miliardów galaktyk, z których każda ma od stu do dwustu miliardów gwiazd. Boże stworzenie nie jest jednak cudowne tylko dlatego, że jest ogromne. Skomplikowana struktura DNA, układu nerwowego i innych części ludzkiego organizmu świadczy o tym, że Bóg dba o najdrobniejsze szczegóły równie starannie, jak o całokształt.

Aby dostrzec w stworzeniu potężną, a zarazem subtelną dłoń Boga, trzeba się najpierw zatrzymać i uważnie przyjrzeć. Miotając się nieustannie wśród swoich spraw, skupiamy się wyłącznie na własnych problemach. Nawet w najtrudniejszych chwilach życia możemy wzmacniać swoją wiarę, przystając i odnajdując Bożą moc i łaskę w cudach uczynionych Jego ręką.

Kiedy po raz ostatni oniemiałeś z zachwytu nad cudem Bożego stworzenia?

Jaki związek istnieje między cudem a codzienną wiarą?

Miarą sukcesu jest siła wiary. LUCJUSZ ANNEUSZ SENEKA

14styczniaWięzienie lub szkoła

Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś – nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. (Rz 5,3-5)

W życiu najważniejsze jest to, aby patrzeć na wszystko z właściwej perspektywy. Jeśli trudne osoby czy sytuacje traktować będziemy jak zagrożenia, wkrótce staną się one naszym więzieniem. Nasza dusza będzie w nich tkwić jak skazańcy w średniowiecznych lochach, którzy albo tracili chęć do życia, albo liczyli na to, że ich problem sam się rozwiąże, albo też desperacko próbowali uciec w jakikolwiek możliwy sposób.

Niezależnie od tego, czy nasze problemy spowodowane są naszymi własnymi błędami, cudzymi grzechami, katastrofami, na które nie mieliśmy wpływu, czy też czymkolwiek innym, trudności wcale nie muszą być naszym więzieniem. Mogą stać się szkołą, w której wiele się nauczymy – pod warunkiem, że będziemy uważać.

Niektórzy chrześcijańscy kaznodzieje twierdzą, że Bóg pragnie, abyśmy wszyscy żyli w dobrobycie, mieli dużo pieniędzy i doświadczali wyłącznie dobrodziejstw. Takie podejście może sprawiać, że ich książki lepiej się sprzedają, ale na pewno nie pomaga w momencie, gdy Bóg dopuszcza do nas problemy, aby nauczyć nas większej ufności w Jego moc. W Liście do Rzymian św. Paweł zachęca do przyjęcia innej perspektywy – aby dostrzec w problemach nie więzienie, ale szkołę, w której Bóg przykuwa naszą uwagę, przemienia nasz charakter i daje nam niezłomną nadzieję na to, co najcenniejsze – Jego wolę i Jego ścieżki. Lekcje, których udziela nam Bóg, prowadzą nas ostatecznie do Jego serca. W nim zaś doświadczamy Jego dobroci i miłości mocniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Problemy trapią wszystkich. Jak chcemy je traktować – jako więzienie czy raczej jako szkołę?

Z jakimi problemami obecnie się zmagasz?

Gdybyś spojrzał na swoje trudności jak na Bożą szkołę, czy reagowałbyś na nie inaczej?

Wszystko, co mnie w życiu spotyka, przefiltrowane jest przez Ojca, Syna i Ducha Świętego. ALAN REDPATH

15styczniaOstatnia deska ratunku?

O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! (Flp 4,6)

Troski łatwo mogą się stać naszą zmorą. W ciągu dnia przeżywamy, że za mało zrobiliśmy, a nocą zadręczamy się myślą, że to, co osiągnęliśmy, zostanie zaprzepaszczone. Odtwarzamy w głowie różnorakie rozmowy tylko po to, by udowodnić sobie, że powiedzieliśmy coś niedorzecznego, a potem obwiniamy się za własną głupotę. Martwimy się o to, że coś szwankuje w naszym małżeństwie lub, jeśli jesteśmy samotni, że nigdy nie znajdziemy męża czy żony. Nieustannie zamartwiamy się o wszystko – o pieniądze, życie seksualne, dzieci czy relacje z teściami. Gdy jesteśmy w pracy, zastanawiamy się, co nas czeka w domu, a gdy jesteśmy w domu, nie możemy przestać niepokoić się, co może spotkać nas w pracy.

Święty Paweł wkracza w tę spiralę negatywnych myśli, mówiąc: „O nic się już zbytnio nie troskajcie”. Niektórzy z nas mieliby pewnie ochotę odpowiedzieć: „Jasne. On nie ma przecież zielonego pojęcia o moich problemach”. Tymczasem św. Paweł doskonale się orientuje. On także miał na głowie mnóstwo trudnych spraw, a mimo to nauczył się koncentrować przede wszystkim na dobroci i wielkości Boga (zob. Flp 4,8). Wypracował również zwyczaj nieustającej modlitwy, ona natomiast nie chodzi w parze ze zmartwieniem – prędzej czy później jedno wypiera drugie.

Często zapominamy o modlitwie, a szkoda, bo gdy z niej rezygnujemy, odcinamy się od źródła pokoju, nadziei i radości. Kiedy prosimy Boga o cokolwiek, dziękujemy Mu za Jego mądrość i wyrażamy ufność w to, że Jego wola wypełni się we właściwym czasie, możemy doświadczać Bożego pokoju nawet w najtrudniejszych okolicznościach. Zyskujemy również pewność, że Bóg wysłucha każdej naszej prośby.

O co zazwyczaj się martwisz?

Oddaj to wszystko Bogu na modlitwie, podziękuj za Jego mądrość i moc i zaufaj, że obdaruje cię we właściwym czasie.

Możesz się łamać, ale nigdy załamać. MARY CROWLEY

Jeśli skupisz się na tym, co dobre, odkryjesz jeszcze więcej łask, za które możesz dziękować Bogu. ZIG ZIGLAR

16styczniaSzczęśliwy lud Boga

Szczęśliwy lud, którego Bogiem jest Pan – naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie. (Ps 33,12)

Czy istniał kiedykolwiek naród, który dostąpił tak wielkiego błogosławieństwa jak Stany Zjednoczone? Historycy i pastorzy mogą toczyć spory o to, jakie były prawdziwe intencje i przekonania naszych założycieli, ale jedno nie ulega wątpliwości: na przestrzeni dziejów Bóg obdarzał nas wielkimi dobrami materialnymi, wolnością i opieką.

Jak to wszystko wykorzystujemy? Powinniśmy sobie odpowiedzieć na to pytanie. Stanowczo za często używamy owoców Bożego błogosławieństwa do zaspokojenia bieżących zachcianek, zamiast inwestować je z myślą o przyszłości. Historia Narodu Wybranego ukazuje, że Bóg udzielił Izraelitom swego błogosławieństwa po to, by oni stali się nim dla narodów całego świata. Gdy w Izraelu zaczęli szukać schronienia obcokrajowcy, wdowy i sieroty, Bóg dał jego mieszkańcom jeszcze więcej bogactw i swobód.

Chrześcijanie zamieszkujący obecnie Stany Zjednoczone mają niepowtarzalną okazję do tego, aby rzeczywiście zmienić świat na lepsze. Można inwestować własną wolność w zaangażowanie polityczne, działalność społeczną, misje czy walkę z globalnym ociepleniem. Niezależnie od tego, do czego powoła nas Bóg, możemy być pewni jednego: Bóg pragnie, aby bogaci pomagali biednym, wolni wyzwalali uciśnionych, a mądrzy dawali nadzieję zagubionym.

Nasz kraj opływa w nieprawdopodobne bogactwa, którymi Bóg obdarza nas swą szczodrą ręką. Pamiętajmy o źródle łask, jakich doświadczamy, i dbajmy o ich właściwe wykorzystanie, aby przemieniać świat w imię Chrystusa.

Jakimi łaskami, których brakuje innym narodom, Bóg nas obdarzył?

W jaki sposób możesz zainwestować swoje bogactwo i wolność, aby zmienić życie innych na lepsze?

Choć jesteśmy narodem wielowyznaniowym, w naszym Narodowym Dniu Modlitwy łączymy się w jedno, aby prosić Boga o miłosierdzie i opiekę, pomoc i nadzieję, abyśmy zawsze pamiętali o Jego sprawiedliwości i dziękowali Mu za wszelkie łaski. RONALD REAGAN

17styczniaPorwać za sobą innych

W tych rzeczach się ćwicz, cały im się oddaj, aby twój postęp widoczny był dla wszystkich. (1 Tm 4,15)

Czego szukają ci, którzy z różnych przyczyn nas naśladują? Każda z tych osób udzieliłaby zapewne innej odpowiedzi na to pytanie. Jedni potrzebują kogoś, kto będzie dla nich autorytetem, drudzy szukają w nas starszego brata czy siostry, jeszcze inni po prostu chcą się czegoś od nas nauczyć lub uzyskać pomoc w przygotowaniu czegoś dla nich ważnego. Ci, którzy naśladują innych, mają jednak jedno wspólne pragnienie – aby osoba, na której się wzorują, miała konkretny cel i realizowała go z autentyczną pasją. Te dwa warunki nie są może zbyt wygórowane, jednak nader rzadko spełniają się jednocześnie.

W swoim liście św. Paweł udzielił Tymoteuszowi kilku wskazówek dotyczących strategii dobrego przywódcy. Apostoł nie chciał jednak, aby jego młody przyjaciel robił cokolwiek na siłę. Udzielił mu wobec tego dobrej rady: zanim cokolwiek zrobisz, rozważ to bardzo dobrze, aby zapadło ci głęboko w serce i stało się nieodłączną częścią twojego życia. Jednakże to nie wszystko. Nie wystarczy tylko o czymś myśleć, trzeba jeszcze zaangażować się w to całym sobą – ciałem, umysłem i duchem. Kiedy inni zobaczą, jak wielkie jest twoje zaangażowanie, nie będą mogli tak po prostu przejść obok – raczej zatrzymają się i pójdą za tobą.

Święty Paweł wiedział, że prawdziwe przywództwo nie wypływa z podręcznikowej wiedzy, ale z głębi serca. Wydając określone polecenia na zebraniach zarządu, możemy poruszać ciała naszych pracowników, jednak ich serca poruszymy dopiero wówczas, gdy zobaczą, że doskonale znamy sprawę, którą się zajmujemy, i że jesteśmy jej całkowicie oddani. Tylko dogłębną wiedzą i autentyczną pasją możemy naprawdę porwać za sobą innych ludzi.

Jak dalece jesteś świadomy własnej roli, na ile znasz swój cel i czy realizujesz go z niekłamanym entuzjazmem?

Czy potrafisz porywać za sobą innych ludzi?

Myślę, że moja modlitwa wynika bardziej z pewnej postawy niż z czegokolwiek innego. Zamiast wdawać się w czczą gadaninę, codziennie i cierpliwie proszę wielkiego Boga o to, aby pozwolił mi ze sobą rozmawiać. Proszę Go o mądrość, wiedzę i siłę do pełnienia Jego woli. Owocem jest to, że nieustannie proszę i otrzymuję. GEORGE WASHINGTON CARVER

18styczniaTajemnica szczęścia

Nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. (Flp 4,11-12)

Wielu z nas ma błędne wyobrażenie o szczęściu. Często myślimy, że nasze życie będzie lepsze, jeśli zdobędziemy tę czy inną rzecz, lub przeciwnie – gdy pozbędziemy się tego czy tamtego. Niemniej jednak, przy głębszym zastanowieniu możemy uzmysłowić sobie fakt, że znamy przecież wiele osób, które coś zdobyły lub czegoś uniknęły, a mimo to nie czują się szczęśliwsze od nas. Tajemnicy szczęścia trzeba zatem szukać gdzie indziej.

Tajemnicę tę udało się posiąść św. Pawłowi, który zrozumiał, że bogactwo, sława, uroda czy inne ziemskie przyjemności mogą dawać tymczasowe zadowolenie, ale nigdy nie zapewnią nam prawdziwego szczęścia. Ono pochodzi z wnętrza. Doświadczymy go dopiero wtedy, gdy przestanie nam zależeć na tym, co zewnętrzne. Niektórzy z nas potrafią popaść w zły nastrój z powodu zaplamionej koszuli czy nieudanych zakupów. Apostoł Paweł natomiast miał tak głębokie poczucie szczęścia, że był w stanie cieszyć się życiem nawet wtedy, gdy nie mógł zaspokoić swoich podstawowych potrzeb. Był szczęśliwy niezależnie od tego, czy miał akurat pełną czy pustą kieszeń, ubogi czy suto zastawiony stół, czy odczuwał spokój, czy też cierpiał z powodu swych prześladowców.

W pokoju pewnego wykładowcy akademickiego wisi plakat z napisem: „Człowiek szczęśliwy to nie ten, który dostaje wszystko, co ceni, ale ten, który ceni wszystko, co dostaje”. Zazdrość, zawiść i chciwość wysysają z nas życie i pozbawiają nas poczucia autentycznego szczęścia. Zamień namiastki szczęścia na wdzięczność za to, co już masz, a poczujesz, że żyjesz w pełni!

Jak rozumiesz słowa: „Człowiek szczęśliwy to nie ten, który dostaje wszystko, co ceni, ale ten, który ceni wszystko, co dostaje”?

Jakie kroki mógłbyś podjąć, aby zbliżyć się do tajemnicy prawdziwego szczęścia?

Największa klęska, jaka może się nam przytrafić, to poczucie zadomowienia się na tym świecie. MALCOLM MUGGERIDGE

19styczniaSzczere i czyste

Słowa Pańskie to słowa szczere, wypróbowane srebro, bez domieszki ziemi, siedmiokroć czyszczone. (Ps 12,7)

Rozmiar otaczającej nas technologii sprawia, że codziennie docierają do nas tysiące różnorodnych komunikatów. Aby określić stan człowieka nieustannie atakowanego informacjami pochodzącymi z komputerów, telefonów komórkowych i innych urządzeń, Linda Stone, która pracowała dla firm takich jak Apple i Microsoft, stworzyła pojęcie „stałej pobieżnej koncentracji”. Zgodnie z jej definicją, „stała pobieżna koncentracja to pobieżna koncentracja, w stan której wprowadzamy się bez ustanku (…). Chcemy przekazywać i otrzymywać informacje. Chcemy przeszukiwać je pod kątem najkorzystniejszych możliwości i optymalizować nasze szanse, działania i kontakty w każdym możliwym momencie”.

Często nie potrafimy określić prawdziwej wartości otrzymywanych komunikatów. Zapominamy o tym, że najcenniejszym i najbardziej pożądanym przesłaniem, jakie możemy usłyszeć, jest Słowo Boże. Psalmista opisuje komunikaty Boga jako „słowa szczere”, które można porównać z siedmiokrotnie czyszczonym srebrem. Cyfra siedem symbolizuje w Biblii pełnię i doskonałość. Słowo Boże jest zatem doskonałe oraz idealnie odzwierciedla naturę Boga. Jest ono najlepszym wyznacznikiem prawdy oraz daje światło i życie tym, którzy je zachowują.

Powinniśmy analizować Słowo Boże w najwyższym skupieniu. Jeśli go nie rozumiemy, musimy zastanawiać się nad nim głębiej, aż odczytamy jego przesłanie. A kiedy Bóg posłuży się swym słowem, aby nakierować nas na właściwą drogę, najlepiej zrobimy, gdy odpowiemy: „Tak, Panie, pragnę Ciebie słuchać”. Słowo Boże sprowadza nas na Boże ścieżki, przez co stanowi najcenniejszą informację, jaką możemy usłyszeć w ciągu dnia.

Co robisz z listami czy e-mailami, które są dla ciebie szczególnie ważne?

Co oznaczałoby dla ciebie autentyczne zachowywanie Słowa Bożego?

Najważniejsza wiedza to znajomość Bożej woli, a najważniejsze osiągnięcie to wypełnianie jej. GEORGE W. TRUETT

20styczniaMyśli i słowa

Niech znajdą uznanie słowa ust moich i myśli mego serca u Ciebie, Panie, moja Skało i mój Zbawicielu! (Ps 19,15)

Jezus powiedział: „Z obfitości serca usta mówią” (Mt 12,34). Możemy ukrywać to, co naprawdę myślimy o danej osobie czy sytuacji, jednak prędzej czy później nasze słowa odsłonią nasze prawdziwe przekonania. Większości z nas bardzo trudno zdobyć się na szczerość, dlatego czasami (być może zbyt często) lawirujemy pomiędzy naszymi myślami i mówimy co innego, niż chcemy w istocie powiedzieć.

Tymczasem osoba, która traktuje Chrystusa poważnie, nie tylko musi przekazywać własne myśli, ale także myśleć jak Bóg, aby zarówno w swych słowach, jak i przekonaniach odzwierciedlać Jego ścieżki.

W jaki sposób możemy uczyć się rozpoznawania Bożej woli? Na pewno poprzez uczynki miłosierdzia wobec potrzebujących, przebaczenie tym, którzy nas skrzywdzili i powstrzymanie się przed wypowiadaniem bluźnierstw. Otwieramy się na Boga także wtedy, gdy bardzo szczerze opowiadamy Mu o swoich słabościach i zranieniach. W takich chwilach Bóg wie, że poświęcamy Mu całą uwagę, dlatego jest gotowy objawiać nam tajemnice swojej miłości.

Nasze słowa są jak termometr odzwierciedlający temperaturę naszych serc i wskazujący stopień naszej gotowości do zmiany. Im bardziej cenimy łaskę Boga, Jego wiedzę i Jego siłę, tym bardziej pragniemy jednoczyć się z Nim na wszelkie możliwe sposoby, co ujawnia się zwłaszcza w słowach i myślach.

W jaki sposób twoje słowa odzwierciedlały twoje myśli przez ostatnie 24 godziny?

Co mógłbyś zrobić, aby zarówno w słowach, jak i myślach zbliżyć się do Boga?

Serce głupca jest w ustach; usta mędrca – w sercu. BENJAMIN FRANKLIN

21styczniaMoc imienia

Jedni wolą rydwan, drudzy konie, a nasza siła w imieniu Pana, Boga naszego. (Ps 20,7)

W wielu kulturach, zwłaszcza starożytnych, imię miało wielkie znaczenie – odzwierciedlało charakter lub ważny atrybut danej osoby. Stosowane w Biblii imiona Boga pomagają nam zatem odkryć Jego wielkość. Przykładowo: imię Elohim mówi nam o tym, że Bóg jest Stwórcą, El Roi – o tym, że widzi wszystko, imię Jehovah-jireh obiecuje, że On o wszystko zadba, a Adonai zapewnia, że Bóg jest jedynym Panem wszechświata. Wszystkie te imiona (i wiele innych) są jak ścianki brylantu skrzącego się światłem Bożej mocy, chwały i dobroci. Wzmacniają one nasz szacunek dla Boga i podsycają wiarę w Niego na dobre i na złe.

Często pokładamy ufność w rzeczach, które kojarzą nam się z mocą i władzą, jak rydwany i konie lub nieruchomości czy konta bankowe. Zamiast zaufać Bogu, wolimy upatrywać źródła siły we własnych umiejętnościach, osiągnięciach, w pieniądzach rodziców, w reputacji współmałżonków lub w tysiącu innych rzeczy. Bywa, że próbujemy dosłownie wszystkiego, zanim wreszcie dojdziemy do wniosku: „To był błąd. Trzeba było zaufać Bogu!”.

Psalmista doskonale wiedział, że częściej szukamy siły w rzeczach widzialnych niż w Bogu, którego nie da się zobaczyć. Rzeczy materialne mają swoją wartość, ale mają również wiele ograniczeń. Tymczasem to Bóg, którego – jak mówią Jego imiona – miłość i potęga nie ma granic, powinien być naszą pierwszą, a nie ostatnią deską ratunku.

W jakich widzialnych rzeczach najczęściej pokładasz swoją ufność?

Jak Bóg zapatrywałby się na to, że jest twoją pierwszą, a nie ostatnią deską ratunku?

Kto mi kradnie worek, kradnie drań marną (…) rzecz, (…) ale kto dobre imię mi wydziera, grabi mi dobro, z którego sam nie ma korzyści, mnie zaś przyprawia o nędzę. WILLIAM SZEKSPIR, OTELLO

22styczniaWłaściwa kolejność

Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. (Mt 6,33)

Wielu chrześcijan błędnie interpretuje przesłanie Jezusa zawarte w powyższym wersecie, sądząc, że wzywa nas On do tego, abyśmy skupili się wyłącznie na Nim i nie myśleli o niczym innym na tym świecie. Choć interpretacja ta jest bliska prawdy, nie oddaje sedna tego, co Jezus chce nam przekazać. Mówi On bowiem wyraźnie, abyśmy starali się „najpierw” o Niego, a dopiero potem o wszystko inne. Oznacza to, że nadal musimy jeść, spać, wychowywać dzieci, spłacać kredyty i naprawiać samochody, ale wszystkie te aspekty życia będą układać się właściwie tylko wówczas, gdy na pierwszym miejscu postawimy Chrystusa.

Często próbujemy brać sprawy we własne ręce i kompletować je – jak elementy układanki – w jakąś sensowną całość. Na ogół czujemy, że mamy wszystkie potrzebne kawałki, jednak nie zawsze wiemy, gdzie dokładnie je umieścić. Podejmujemy coraz to nowe próby ułożenia wszystkiego jak należy, ale i tak ciągle okazuje się, że poszczególne cząstki zupełnie do siebie nie pasują. W rezultacie jesteśmy coraz bardziej zmęczeni i znerwicowani.

Wtedy przychodzi do nas Jezus i mówi: „Zaczekaj! Widzę, że bardzo się starasz, ale ci nie wychodzi. Ukażę ci lepsze rozwiązanie: postaw Mnie w centrum swojego życia, a zobaczysz, że wszystkie elementy zaczną idealnie do siebie pasować”.

Być może myślimy teraz: „Ciekawe, gdzie ja Go jeszcze wcisnę. Postawić Chrystusa na pierwszym miejscu? Ani mi się śni!”. Jednak jeśli przyjmiemy Jego radę, przyjmiemy również obietnicę, że będzie nas prowadził, będzie nam błogosławił i nada naszemu życiu sens, jakiego do tej pory nie dostrzegaliśmy. Czy jesteśmy gotowi zaryzykować?

Co według ciebie oznacza postawienie Jezusa na pierwszym miejscu?

Czy podejmiesz to wyzwanie? Uzasadnij swoją decyzję.

Buduj już dziś na mocnej, dobrej skale; abyś jutro mógł także miejsce swe odnaleźć. HENRY WADSWORTH LONGFELLOW

Bóg pokazał mi, że może i pragnie zastąpić mi wszystko, czego mi brakuje, ale nic nie jest w stanie zastąpić mi Jego. ZIG ZIGLAR

23styczniaWszyscy potrzebujemy pasterza

Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć. (Ps 23,1-2)

Mieszkańcy amerykańskiego stanu Teksas bardzo szczycą się swoim dziedzictwem. Potrafią (godzinami!) opowiadać o swoim twardym charakterze i wspominać samotnych odkrywców ropy naftowej lub poganiaczy bydła, którzy potrafili pędzić przez dzikie prerie kilkudziesięciotysięczne stada krów. Twardy charakter i silne poczucie niezależności nie są jednak cechą spotykaną tylko w Teksasie. W innych częściach Ameryki i reszty świata także podziwiamy ludzi, którzy świetnie sobie radzą bez niczyjej pomocy.

Jednakże chrześcijanin nigdy nie jest sam. Mamy Pasterza, który nas prowadzi i który ma prawo kierować naszym życiem dlatego, że sam wykupił nas z niewoli grzechu. Ten Pasterz nie narzuca nam swojej władzy, jest czuły i bardzo dyskretny.

Dawid, autor dzisiejszego biblijnego cytatu, wiedział sporo o pasterstwie, gdyż sam przez wiele lat się nim zajmował. Jako król Izraela często odwoływał się do doświadczenia zdobytego na pastwiskach i lubił porównywać postać troskliwego pasterza do Boga, który strzeże swego ludu i go prowadzi. Podobnie jak Dawid opiekujący się swymi owcami o każdej porze roku, Bóg wiedzie swój lud tam, gdzie jest żywność, woda i schronienie. Owce to zwierzęta, które łatwo wpadają w panikę, a wtedy zdarza im się zapomnieć, że ich jedynym ratunkiem jest pasterz. Jesteśmy do nich bardzo podobni. Jeśli naprawdę zaufamy naszemu Pasterzowi, On sprawi, że niczego nam nie zabraknie.

Jaką władzę ma nad nami Bóg jako nasz Pasterz?

Jakie obietnice daje nam Bóg jako nasz Pasterz?

Oto mądra, rozsądna wiara chrześcijańska: kiedy człowiek oddaje siebie, swoje życie i wszelkie nadzieje w ręce Boga; kiedy Bóg bierze tego człowieka pod swoje skrzydła, przez co człowiek ów już nie musi się niczego bać! GEORGE MAC DONALD

24styczniaOtwarte oczy, otwarte ręce

Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia i zamieszkam w domu Pańskim po najdłuższe czasy. (Ps 23,6)

Dobroć Boga to Jego skłonność do okazywania przychylności i moc udzielania błogosławieństw, przy czym nie jest to stan jednorazowy – Boża dobroć płynie do nas nieustannie, a jej źródło jest niewyczerpane. Łaska Boża ma nieco inny odcień. Bożym standardem jest doskonałość, jednak ludzie są słabi i każdego dnia zdarzają im się upadki. Zasługujemy na karę, jednak dzięki łasce nie otrzymujemy jej. Co za ulga!

W jednej ze swych najbardziej popularnych pieśni Dawid wychwala Bożą miłość. Podkreśla, że dobroć i łaska Boga będą towarzyszyć mu przez wszystkie dni życia – nie tylko wtedy, kiedy będzie w świątyni czy kiedy okaże Bogu wdzięczność i posłuszeństwo. Psalmista wyraźnie liczy na dobroć Boga na co dzień, nawet gdy zgrzeszy i po raz kolejny będzie potrzebował Jego łaski.

Dawid wielokrotnie doświadczał Bożej dobroci i łaski. Pragnął również jak najczęściej doświadczać Bożej obecności. Przed przyjściem Chrystusa Bożej obecności można było doświadczyć w świątyni jerozolimskiej. Dziś obecność ta nie jest już związana ze świątynią. Duch Boży żyje w każdym chrześcijaninie, toteż tak naprawdę nigdy nie jesteśmy sami. Jeśli nasze oczy duszy będą otwarte, zaczniemy odkrywać dobroć i łaskę Boga w każdym miejscu, a z Bożego błogosławieństwa będziemy czerpać obiema rękami. Wszystko jest nam już dane, wystarczy to tylko dostrzec.

Jakie są znaki Bożej dobroci i łaski w twoim obecnym życiu?

Co możesz zrobić, aby lepiej uzmysłowić sobie Bożą obecność?

Silną fortecą jest nasz Pan, twierdzą niezwyciężoną; lekarzem wszystkich naszych ran, niezawodną ochroną. MARTIN LUTHER

25styczniaŻyj pełnią życia

Ubodzy będą jedli i nasycą się, chwalić będą Pana ci, którzy Go szukają. Niech serca ich żyją na wieki. (Ps 22,27)

Jedną z najbardziej destrukcyjnych postaw życiowych jest przekonanie o tym, że zasługujemy na coś lepszego. Psycholog i pisarz Larry Crabb zaobserwował, że wielu chrześcijan stawia siebie w centrum wszechświata, a Boga uważa za kogoś, kto ma ich uszczęśliwiać i zadowalać. Crabb uważa, że traktujemy Boga jak chłopca na posyłki – wydajemy Mu polecenia i dajemy napiwki, gdy spisuje się dobrze, a narzekamy, kiedy nie dostajemy tego, czego się spodziewaliśmy2.

Właściwe podejście prezentuje człowiek, który ma świadomość, że przed majestatem i świętością wszechmogącego Boga jest „nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi” (Ap 3,17). Wszystko, co mamy i kim jesteśmy, zawdzięczamy właśnie Bogu. Jeśli zaakceptujemy ten fakt, to – jako biedacy – będziemy cieszyć się z otrzymanych darów i możliwości, zamiast nieustannie żądać nowych rzeczy i złorzeczyć, że ich nie dostajemy.

Szukajmy Boga w pokorze i cieszmy się, że możemy Go poznawać. Jeśli uświadomimy sobie, że tak naprawdę to On jest naszym najcenniejszym skarbem, nasze serca przepełnią się radością. Stwórca całego wszechświata darzy nas bezgraniczną miłością i pragnie, abyśmy wzięli udział w najbardziej fascynującej przygodzie, jaką komukolwiek było dane przeżyć. To właśnie dzięki temu nasze serca „żyją na wieki”!

W jaki sposób traktowanie Boga jak chłopca na posyłki niszczy naszą relację z Nim?

Pomyśl przez chwilę o majestacie i łasce Boga, o Jego miłości i przywileju bycia Jego partnerem w dziele zmieniania ludzkich historii.

Czy chcesz żyć na tak zwanej „wysokiej stopie życiowej”? W takim razie musisz zejść nieco niżej. ANDREW MURRAY

26styczniaZwyciężać świat

Miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie. Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara. A kto zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?” (1 J 5,3-5)

W Nowym Testamencie słowo „świat” stosowane jest na dwa różne sposoby. Czasem oznacza ono po prostu ziemię i jej mieszkańców („Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” J 1,29), innym razem odnosi się do grzesznej, egoistycznej postawy życiowej. Mówiąc o „zwyciężaniu świata”, św. Jan ma na myśli ów drugi sens.

Żyjemy w kulturze, która obiecuje o wiele więcej, niż może tak naprawdę dać. Każdego dnia jesteśmy bombardowani obietnicami, które mamią urodą, bogactwem, sukcesem, sławą i przyjemnością. Wszystkie pokusy zapewniają, że są w stanie nasycić nasze serca i zaoferować nam prawdziwe szczęście, a my często wierzymy w te kłamstwa. Gdyby przychodziły do nas w postaci małych diabełków z różkami, od razu byśmy je rozpoznali, ale przez to, że – podobnie jak sam szatan – często przybierają one niewinną postać, łatwo dajemy się nabrać.

Dlaczego powinniśmy zwyciężać świat? Dlatego, że świat może nas pochłonąć tak bardzo, że zaczniemy oddalać się od Boga. Pokusy odciągają naszą uwagę, podważają naszą wiarę w Boga, demoralizują nas i osłabiają nasze relacje z innymi. Wiara w fałszywe obietnice nadweręża, wręcz niszczy wszystkie obszary naszego życia.

Nie da się zwyciężyć świata przez wypowiedzenie magicznego zaklęcia czy też poprzez sam fakt chodzenia do kościoła. Wojny wygrywa się dzięki starannemu planowaniu, gromadzeniu odpowiednich zasobów, odwadze, a zwłaszcza dzięki posłuszeństwu dowódcy. W naszej walce ze światem możemy zwyciężyć tylko wówczas, gdy będziemy trzymać się Jezusa, gdy rozszyfrujemy i odrzucimy wciskane nam kłamstwa i gdy będziemy posłuszni Bogu.

Podaj przykłady kłamstw, jakie narzuca nam świat. Dlaczego tak łatwo jesteśmy skłonni w nie uwierzyć?

W jakim stopniu udaje ci się zwyciężać świat na obecnym etapie życia? Jakie kroki mógłbyś podjąć, aby twoja walka była bardziej efektywna?

Chrześcijaństwo wiele razy umierało i powstawało z martwych, gdyż tylko chrześcijański Bóg znalazł sposób, by wydostać się z grobu. G.K. CHESTERTON

27styczniaPójść za Jezusem

Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną. (Mk 10,21)

Kiedy czytamy o bogatym młodzieńcu, często wyobrażamy go sobie jako osobę chciwą i zarozumiałą, co jednak nie wydaje się być prawdą. Ów młodzieniec miał w sobie autentyczne pragnienie Boga. Właśnie dlatego podbiegł do Jezusa, upadł na kolana i z głębi serca zapytał o sposób osiągnięcia życia wiecznego (zob. Mk 10,17).

W Ewangelii św. Marka widać wyraźnie, że słynna wskazówka, jakiej Jezus udzielił bogatemu młodzieńcowi, aby sprzedać cały majątek i rozdać pieniądze ubogim, wynika z miłości, nie zaś z niechęci. Jezus pragnie, abyśmy kochali Go całym sercem, jednak my nie możemy kochać Go w ten sposób, jeśli nasze serca zajęte są przez inne osoby lub rzeczy. Bożek to nie tylko kamienna figurka przedstawiająca pogańskie bóstwo. Bożkiem może być wszystko, co zajmuje w naszych sercach najważniejszą pozycję: mąż, żona lub dzieci, praca, zainteresowania, pieniądze, sława, uroda czy inne dobra. W rozmowie z bogatym młodzieńcem Jezus bezbłędnie wskazał na jedyną rzecz, jaka uniemożliwiała temu człowiekowi doświadczenie pełnego zjednoczenia z Bogiem – pieniądze.

W walce z fałszywymi bożkami nie wolno stosować półśrodków. Trzeba wyrwać bożka ze swojego serca i zastąpić go jedynym Bogiem. Bożkiem bogatego młodzieńca były pieniądze, toteż Jezus powiedział mu wprost: „Sprzedaj swój majątek, a pieniądze rozdaj ubogim”. Jezus nie mówi tych słów każdemu, jednak ilekroć wskazuje bożka panoszącego się w czyimś sercu, żąda radykalnych działań. Tylko takie mogą zakończyć się powodzeniem.

Dopiero wówczas, gdy odrzucimy nasze bożki, będziemy w stanie wziąć krzyż posłuszeństwa i lojalności wobec Chrystusa, by pójść za Nim, dokądkolwiek nas poprowadzi. Dopiero wtedy doświadczymy pełni życia, którą może nam dać tylko Chrystus. Jeśli w to nie uwierzymy, będziemy kłaniać się bożkom, które prędzej czy później zabiorą nam wszystko, co mamy, i pozostawią w nas jedynie pustkę.

Jak zachowałbyś się, gdybyś to ty był ewangelicznym bogatym młodzieńcem?

Czy Duch Święty podpowiada ci, że w twoim sercu mieszka jakiś bożek? Jeśli tak, co zamierzasz z tym zrobić?

Ci, którzy noszą korony w niebie, wcześniej nosili krzyże na ziemi. CHARLES HADDON SPURGEON

28styczniaWłaściciel czy zarządca?

Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy. (Ps 24,1)

W gospodarce kapitalistycznej własność stanowi podwalinę społeczeństwa. Zarabiamy zatem pieniądze i kupujemy różne rzeczy w przekonaniu, że jesteśmy ich właścicielami. Pismo Święte rzuca jednak nieco inne światło na kapitalizm. Okazuje się bowiem, że ziemia i wszystko, co się na niej znajduje, zostało stworzone przez Boga, który – jako Stwórca – jest jej prawowitym właścicielem. Bóg powierza nam wprawdzie pewne dobra na jakiś czas, ale tak naprawdę nie jesteśmy ich właścicielami, lecz zarządcami.

Konsumpcyjna mentalność każe nam cenić rzeczy i ludzi o tyle, o ile przynoszą nam wymierną korzyść. Jeśli sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi i mocni, pragniemy ich, ale jeśli nie dają nam niczego, chętnie się ich pozbywamy. Tymczasem, jako zarządcy dóbr należących do Boga, powinniśmy raczej uznać, że wszystko, co mamy (w tym zdolności, dzięki którym zarabiamy pieniądze), pochodzi od Niego. Podstawowe pytanie, jakie musimy sobie zadawać, brzmi: „Panie, w jaki sposób powinienem to spożytkować?”. Jeśli będziemy zadawać sobie to pytanie wystarczająco często, być może zmienimy pewne nawyki związane z trwonieniem własnego majątku i zaczniemy przeznaczać więcej pieniędzy na sprawy, które bardziej podobają się Bogu.

Oczywiście, Bogu najbardziej podobają się sprawy, które służą innym ludziom: naszym rodzinom, przyjaciołom, sąsiadom i kolegom z pracy. Bóg nieprzypadkowo postawił ich na naszej drodze, dlatego i tu powinniśmy stawiać sobie podobne pytanie: „Panie, co mogę zmienić w moich relacjach, aby być dla innych lepszym i bardziej przypodobać się Tobie?”.

Popatrz na siebie jak na zarządcę dóbr należących do Boga. Czy takie spojrzenie mogłoby zmienić sposób, w jaki wykorzystujesz pieniądze i inne zasoby?

Czy świadomość, że to Bóg postawił na twojej drodze takie, a nie inne osoby, mogłaby zmienić twoje relacje z nimi?

Gdzie twoja przyjemność, tam twój skarb. Gdzie twój skarb, tam twoje serce. Gdzie twoje serce, tam twoje szczęście. ŚW. AUGUSTYN

29styczniaWszystko w imię Jezusa

I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. (Kol 3,17)

Wielu chrześcijan próbuje oddzielić religię od innych sfer życia. Ich relacja z Bogiem ogranicza się do uczestnictwa w niedzielnej mszy świętej, ewentualnie codziennego czytania fragmentu Biblii i kilkuminutowej modlitwy. Poza tymi momentami zupełnie o Bogu nie myślą. Tymczasem, jedną z najbardziej uderzających prawd jest to, że Bóg jest z nami zawsze, w każdej minucie i sekundzie naszego życia. Możemy pogłębiać relację z Nim, służyć Mu i pokładać w Nim ufność każdego dnia, niezależnie od tego, czy jesteśmy w domu czy w pracy, w samochodzie czy na polu golfowym, w sypialni czy w sali wykładowej.

W swej odkrywczej i ambitnej książce zatytułowanej Wezwanie Os Guinness definiuje cel naszego życia jako „prawdę o tym, że Bóg woła nas do siebie tak stanowczo, że wszystko, czym jesteśmy, co robimy i co mamy, powinno być gorliwą, dynamiczną i zdecydowaną odpowiedzią na Jego wezwanie i służbę”3. Taka perspektywa nadaje znaczenie każdej chwili naszego życia i wzywa nas do tego, abyśmy pozostawali integralni we wszystkich swoich wyborach i relacjach, gdyż nie reprezentujemy Boga tylko w określonych momentach, ale ustawicznie.

Czy takie spojrzenie inspiruje cię do lepszego wykorzystania każdego dnia? Czy też z przerażeniem uświadamiasz sobie, że pewne aspekty twojego życia nie są takie, jakie powinny być? Cóż… najwłaściwiej byłoby odpowiedzieć twierdząco na obydwa pytania.

Jakie są konsekwencje rozdzielania życia na sferę religijną i świecką?

Czy byłbyś w stanie przyjąć koncepcję wezwania określoną przez Guinnessa?

Nigdy nie osiągnięto niczego wielkiego bez entuzjazmu. RALPH WALDO EMERSON

Żeby zrobić, musisz być, a żeby mieć, musisz zrobić. ZIG ZIGLAR

30styczniaPewny grunt

Oddaj mi, Panie, sprawiedliwość, bom nienagannie postępował i nie byłem chwiejny, pokładając nadzieję w Panu. (Ps 26,1)

Czyste sumienie ma wielką wartość. Kiedy kładziemy się spać bez konieczności wspominania zdarzeń i rozmów, podczas których daliśmy się złapać w sieć kłamstw, możemy cieszyć się zdrowym snem. A rozmawiając ze współmałżonkiem, z dziećmi czy kolegami z pracy, możemy patrzeć im prosto w oczy, bo nie boimy się, że coś mogłoby wyjść na jaw. Dopiero w takim stanie ducha potrafimy wołać: „Oddaj mi, Panie, sprawiedliwość” bez obawy, że ktoś zarzuci nam nieszczerość.

Dlaczego tak często uciekamy się do kłamstwa (lub, innymi słowy, zniekształcamy prawdę)? Być może chcemy wypaść dobrze w czyichś oczach, uniknąć konsekwencji jakiegoś czynu albo po prostu wyrabiamy w sobie nawyk fałszowania prawdy. Niemniej jednak, jako uczniowie Chrystusa jesteśmy wezwani do życia w prawdzie. Czasem jest ona chwalebna, a czasem wymaga ujawnienia naszej ciemnej strony. Tak czy inaczej, król Dawid (który doznał zarówno chwały, jak i wstydu) zachęca nas do tego, abyśmy mówili prawdę, żyli w prawdzie i rozjaśniali prawdą życie innych. Jeśli pokładamy ufność w Bogu, On daje nam siłę do tego, abyśmy stawali twarzą w twarz z tym, co w naszym życiu trudne i bolesne. Jeśli upadniemy, możemy prosić Boga o przebaczenie, wyznać swój grzech temu, kogo skrzywdziliśmy i ponownie wstąpić na drogę prawdy.

Jak czyste jest obecnie twoje sumienie?

Jak rozumiesz koncepcję osoby wewnętrznie zintegrowanej?

Osoba wewnętrznie zintegrowana żyje w prawdzie z Bogiem, sobą i najbliższymi. IKE REIGHARD

31styczniaJego potęga

W końcu bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. (Ef 6,10-11)