Iluzoryczne przymierze - Jesse Kauffman - ebook
Opis

 

Kiedy pierwsza wojna światowa przeciągała się w roku 1915, niemieckie armie na froncie zachodnim utknęły w miejscu, zmagając się z mocno okopanymi siłami brytyjskimi i francuskimi. Jednak na Wchodzie obraz zmagań przedstawiał się inaczej. Armia cesarska rozgromiła Rosjan, zajęła polskie terytorium i podjęła próbę utworzenia polskiego państwa satelickiego. Iluzoryczne przymierze Jesse Kauffmana, historyka z Eastern Michigan University, analizuje trzyletnią okupację na terenie Królestwa Polskiego i wyjaśnia, dlaczego ambitne niemieckie zamierzenie budowy państwa skończyło się porażką. Książka jest próbą nowego spojrzenia na „zapomnianą” okupację Polski i prześledzenia złożonych relacji między polskim społeczeństwem a instytucjami władz okupacyjnych.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 464

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Tytuł oryginału

ELUSIVE ALLIANCE. THE GERMAN OCCUPATION OF POLAND IN WORLD WAR I

Redaktor prowadzący

Michał Karpowicz

Redakcja

Jolanta Karbowska

Korekta

Bernadeta Lekacz

Indeks

Radosław Kierełowicz vel Kieryłowicz

Projekt okładki i stron tytułowych

Mimi Wasilewska

© Copyright 2015 by the President and Fellows of Harvard College. Originally published by Harvard University Press

© Copyright for the Polish edition by Państwowy Instytut Wydawniczy, 2018

Wydanie pierwsze

Państwowy Instytut Wydawniczy

ul. Foksal 17, 00-372 Warszawa

tel. 22 826 02 01

Księgarnia internetowawww.piw.pl

www.fb.com/panstwowyinstytutwydawniczy

Skład i łamanie: Tomasz Ginter

ISBN 978-83-06-03551-3

Skład wersji elektronicznej:

Kamil Raczyński

konwersja.virtualo.pl

WSTĘPNIEZNANA WOJNA I ZAPOMNIANA OKUPACJA

Wojska niemieckie wkroczyły do Warszawy – po raz pierwszy w dwudziestym wieku – 5 sierpnia 1915 roku, kiedy to na froncie wschodnim dobiegały końca rozpoczęte tej wiosny liczne ofensywy sił austriacko-niemieckich. „Przypatrywałem się z ciekawością tym żołnierzom – napisał pewien warszawianin, trzydziestosześcioletni ekonomista, Mieczysław Jankowski – ubranym w zielonkawoszare mundury i pikielhauby [...] dobrze wyekwipowanym i porządnie ubranym, i ich sprzętowi utrzymanemu, pomimo długich walk, we wzorowym porządku”1. Długa kampania, w której brały udział te oddziały, wciąż trwała. Niemieckie wojsko kontynuowało marsz na wschód i przed upływem następnego miesiąca, kiedy to działania bojowe wreszcie ustały, państwa centralne zdołały wyprzeć całkowicie armie cara Mikołaja II z Europy Środkowej. Front rozciągał się teraz od wybrzeża Bałtyku na zachód od Rygi, na południe wokół Pińska i na bagnach Prypeci na wschód od Brześcia Litewskiego, aż do habsburskiego miasta Czerniowce u podnóża Karpat.

Zwycięzcy od razu napotkali problem, jakim było zabezpieczenie ich podboju i wypełnienie pustki administracyjnej pozostawionej przez wycofujące się armie rosyjskie, które prócz niszczenia mostów, deportacji ludności cywilnej i wzniecania pożarów w trakcie odwrotu zabrały wszelkie zasoby państwa rosyjskiego. Na północy i wschodzie, na terenach dzisiejszej Litwy, Łotwy i Białorusi, podbite terytorium oddano pod kontrolę dowództwa armii niemieckiej, czyli Ober-Ost, która to nazwa wywodzi się od Oberbefehlshaber Ost – Naczelne Dowództwo Armii Cesarstwa Niemieckiego, stanowiącego na tych ziemiach najwyższą władzę. Na południu, na terytorium, które było częścią rosyjskiego zaboru Polski, Austriacy utworzyli Generalne Gubernatorstwo z siedzibą w Lublinie2. Na pozostałych, wcześniej rosyjskich terenach Polski, Niemcy ustanowili Generalne Gubernatorstwo Warszawskie, rozległą administrację okupacyjną, zatrudniającą urzędników i oficerów, i kierowaną przez generała pułkownika Hansa Hartwiga von Beselera. Władza ta przetrwała ponad trzy lata, aż do końca wojny.

Co Niemcy robili, sprawując władzę nad tym krnąbrnym i niespokojnym terytorium w środku Europy? Czy przedstawiciele Generalnego Gubernatorstwa snuli jakieś dalekosiężne plany związane z ziemiami polskimi, które znalazły się pod ich rządami? Czy plany te zyskały określony instytucjonalny wyraz? Do jakiego stopnia polityka Generalnego Gubernatorstwa była powiązana z polityką krajową w Prusach, gdzie kipiał zajadły konflikt polsko-niemiecki? Jak miejscowe napięcia i konflikty wpływały na przebieg okupacji? Co działania rządu okupacyjnego mówią nam o Niemczech w czasie pierwszej wojny światowej i o samej wojnie? Co postępowanie Generalnego Gubernatorstwa mówi nam o ciągłości historii Niemiec? Zagadnieniom tym historycy poświęcili zadziwiająco mało uwagi. Głównym dziełem na temat niemieckiej okupacji Polski podczas pierwszej wojny światowej pozostaje Polnische Nation und deutsche Politik im Ersted Weltkrieg historyka niemieckiego Wernera Conze („Naród polski i niemiecka polityka podczas pierwszej wojny światowej”), opublikowane ponad pięćdziesiąt lat temu3. Dostrzega się jednak pewne zmiany: w ostatnich latach kilku polskich i niemieckich badaczy zainteresowało się tym pomijanym epizodem pierwszej wojny światowej4. Natomiast w przypadku francuskich, brytyjskich i amerykańskich badaczy wciąż pozostaje on – jak nazwał to jeden z niemieckich historyków – „zapomnianą okupacją”5.

Bez względu na powody takiego stanu rzeczy, może on być przynajmniej po części tłumaczony szerszym i uporczywym lekceważeniem wschodniego teatru pierwszej wojny światowej. Od niemal wieku do wyobraźni uczonych i zwykłych ludzi przemawia to, co działo się na froncie zachodnim. Obrazy kojarzone z tą wojną – koszmarny i krwawy klincz okopów, rzeź żołnierzy piechoty atakującej gniazda karabinów maszynowych, pierwsze starcia asów lotnictwa nad polami bitewnymi, rozczarowania i rozpacz młodych ludzi wciągniętych w wir wojny – zrodziły się głównie za sprawą działań bojowych na zachodzie (a także dzięki wybitnym poetom i powieściopisarzom, którzy tam walczyli). Podobnie naukowa dyskusja na temat wojny od dawna koncentrowała się właśnie na tym obszarze, choć badania przestały ograniczać się jedynie do analizy polityki na najwyższych szczeblach oraz operacji militarnych i zaczęły uwzględniać też metodologie historii społecznej i historii kultury6. Jak zauważył Vejas Liulevicius, tytuł książki Winstona Churchilla o froncie wschodnim, The Un-known War („Nieznana wojna”), był równie trafny w roku 2000, co w 1939, kiedy ukazała się drukiem7. Zatem fakt, że niemieckie władze wojskowe przez trzy wojenne lata rządziły Polską, obszarem kipiącym od politycznych i społecznych napięć, że łączył on Niemcy, Austrię i Rosję na zasadzie złożonych zależności, że był zamieszkany przez naród, którego współobywatele na terenie Rzeszy angażowali się w zajadłą walkę z państwem, broniąc się przed asymilacją, że stanowiło to dla Niemiec źródło szczególnych problemów i że wreszcie, dwadzieścia lat później, kraj ten zostanie poddany brutalnym działaniom hitlerowców w straszliwej kampanii zniewolenia i zbrodni – nie znalazł odpowiedniego odbicia w piśmiennictwie historycznym. Książka niniejsza jest próbą zmiany tego stanu rzeczy, analizą istoty i działań niemieckich władz okupacyjnych, co pozwoli zrozumieć wiele kluczowych zagadnień historii niemieckiej, polskiej i żydowskiej, a także, w szerszym zakresie, historii tej wojny, mocarstw i nacjonalizmu, a także Europy Środkowej w pierwszej, niezwykle burzliwej połowie dwudziestego wieku.

Niemcy, wkraczając do Polski w 1915 roku, nie zastanawiali się szczególnie nad tym, co mogą uczynić z jej terytoriami, gdyby dzięki przebiegowi wojny znalazły się one pod ich panowaniem. Skutkom takiego braku wyobraźni strategicznej zapobiegł inteligentny i ambitny oficer niemiecki, który rządził okupowaną Polską jako generał-gubernator warszawski – Hans Hartwig von Beseler. Podczas pełnienia swej funkcji generał Beseler doszedł do przekonania, że jest w interesie Niemiec popieranie (i jednocześnie kontrolowanie) odbudowy państwa polskiego w Europie Środkowej. Ten satelicki twór miał być według jego koncepcji monarchią konstytucyjną podległą Niemcom, jeśli chodzi o politykę zagraniczną i wojskową, lecz autonomiczną w kwestiach polityki kulturalnej i wewnętrznej. Przez cały czas trwania okupacji to ambitne zamierzenie znalazło wyraz w powołaniu licznych instytucji, a ich celem była realizacja projektu, który dziś nazwalibyśmy „budowaniem państwa”. W Warszawie wznowiono działalność polskiego uniwersytetu dziesiątki lat po tym, jak Rosjanie przekształcili ten główny stołeczny ośrodek nauki wyższej w placówkę państwa rosyjskiego i rosyjskiej kultury; w publicznych szkołach stopnia podstawowego uczono historii i literatury w języku polskim, obchodzono uroczyście ważne wydarzenia, otaczano kultem postaci z polskiej historii, zwłaszcza jej wersji heroicznej, i wystawiano sztuki polskich pisarzy patriotycznych zakazane pod carskimi rządami; utworzono rząd centralny, powstał także zalążek armii; miastami zarządzały obieralne rady lokalne, którą to praktykę wprowadziły niemieckie władze okupacyjne. Instytucje te ewoluowały z biegiem czasu. Powoływano je często, by służyły doraźnym celom, takim jak zapewnienie Niemcom uznania za granicą czy też przerzucenie ciężaru zarządzania administracyjnego na miejscowe władze. W miarę jednak jak krystalizowała się Beselerowska wizja Polski i jej miejsca w powojennym politycznym porządku, instytucje te stały się głównymi ośrodkami niemieckiego przedsięwzięcia, jakim było budowanie państwa polskiego. Ogólnie rzecz biorąc, służyły one dwóm celom. Pierwszym było przygotowanie – „edukacja” (Erziehung), jak lubił to określać Beseler – Polaków Królestwa Kongresowego do autonomii. Drugim zaś było stworzenie w czasie wojny instytucjonalnych fundamentów, na których miało powstać przyszłe państwo.

Projekt ten upadł ostatecznie z przyczyn, które przeanalizuję w swojej książce. Niemniej jednak, analiza i rozpatrywanie tej okupacji – jej ideologii i instytucji, wpływu na ludność miejscową, związku między charakterem niemieckich zamierzeń i celów a środkami użytymi do ich realizacji – wzbogaca i ukazuje skomplikowaną naturę kilku kluczowych historycznych zagadnień. Być może głównym z nich jest określenie stopnia ciągłości między Niemcami hitlerowskimi a wcześniejszymi epokami historii niemieckiej.

DROGI ODRĘBNE, PARCIE NA WSCHÓD I ZWROT KOLONIALNY

Wydarzenie, jakim była pierwsza wojna światowa, odgrywało zasadnicza rolę w podtrzymywaniu i wzmacnianiu przekonania, że historia Niemiec zamyka się w pojęciu Sonderweg – „droga odrębna” – i że zjawisko to prowadzi nieuchronnie do zniszczeń i zbrodni. Do takiego stanu rzeczy przyczyniła się też walnie wyjątkowo sugestywna książka Fritza Fischera z roku 1961, Griff nach der Weltmacht: Die Kriegszielpolitik des kaiserlichen Deutchsland, 1914/18 (która ukazała się po angielsku pod tytułem Germany’s Aims in the First World War)8. Fischer wysunął w niej tezę, że Niemcy – motywowani głównie wewnętrznymi problemami natury politycznej – ponoszą w ogromnym stopniu odpowiedzialność za wzniecenie konfliktu, dzięki któremu, jak mieli nadzieję, uda im się podbić i zagarnąć znaczne terytoria. Fischer nie był pierwszym historykiem, który udokumentował, że Niemcom przyświecały tak „ekspansjonistyczne” cele. Wyjątkowy był jednak w tym wypadku „wszechogarniający” charakter oskarżenia. Korzystając z bogatych archiwów, Fischer dowodził, że żaden odłam społeczeństwa nie był odporny na pokusę podboju. Organizacje i pojedyncze osoby niemal wszystkich opcji politycznych reprezentujących świat cesarza Wilhelma były skażone aneksjonizmem. Fisher wskazywał głównie na kanclerza Bethmanna Hollwega, uważanego przez niektórych historyków, takich jak Gerhard Ritter, za umiarkowanego, ale oskarżanego przez Fischera o gorliwe i pełne chciwości zaangażowanie w ten imperialny projekt9. Przypisywanie Bethmannowi udziału w (domniemanej) walce Niemiec o przyjęcie roli potęgi imperialnej sprawiło, że argumentacja Fischera odnosiła się nie tylko do pierwszej wojny światowej: Bethmann Hollweg zajął teraz trwałe miejsce w ponurym panteonie chciwych niemieckich zdobywców obok Bismarcka i, oczywiście, Hitlera. Dzięki tak gładkiemu połączeniu pierwszej wojny światowej z drugą i Niemiec cesarskich z nazistowskimi książka Griff nach der Weltmacht odegrała znaczącą rolę w przeforsowaniu idei, że Sonderweg stanowiło główną siłę napędową w historii Niemiec i że obie wojny są niemal identycznymi wariacjami tego samego tematu10. Pogląd Fischera, jakoby Niemcy z rozmysłem i podstępnie zmierzali do wszczęcia wojny, nie jest już powszechnie podzielany, ale idee stanowiące sedno jego dowodu – że Niemcy były odpowiedzialne za wojnę, że Niemcy byli spragnieni kolonialnych w swym stylu aneksji na terenie Europy i że pierwsza wojna światowa jest zwyczajnie pojmowana jako ograniczona próba generalna przed drugą – zyskały powszechną aprobatę11.

Owo trwałe przekonanie wynika po części z ogromnego i zrozumiałego rezonansu, jaki powyższe argumenty zyskały dzięki drugiej wojnie światowej, ale też dzięki licznym opracowaniom publikowanym przez studentów Fischera i intelektualnych spadkobierców jego tezy. Najważniejszą, zwłaszcza jeśli chodzi o domniemane niemieckie ambicje na Wschodzie, jest książka jego ucznia Immanuela Geissa, Der polnische Grenzstreifen, 1914–1918 („Polski pas graniczny, 1914–1918”)12. Geiss dokumentuje w niej różnorakie plany opracowywane w Niemczech podczas wojny – wskazując, jak czyni to Fischer, zarówno dowódców wojskowych, jak i elity cywilne – których celem była aneksja połaci terytorium granicznego między Niemcami a ówczesnymi ziemiami polskimi zaboru rosyjskiego. Plany te zakładały germanizację owego pasa granicznego metodą wydalania jego polskich i żydowskich mieszkańców i sprowadzania niemieckich osadników. Przegrana w wojnie i trwałe bariery kulturowe tamtego okresu nie pozwoliły na realizację tego planu. Jednak samo istnienie idei zgermanizowanego pasa granicznego stanowi w przekonaniu Geissa ważny rozdział w „prehistorii narodowego socjalizmu” – prehistorii, która miała się ziścić niedługo potem pod postacią brutalnej hitlerowskiej okupacji Polski13. Podobnie jak w przypadku Fischera, argumenty Geissa nabrały przez dziesięciolecia walorów powszechnie akceptowanej prawdy, a jego dzieło odegrało istotną rolę w budowaniu ogniwa między nazistowskimi a cesarskimi Niemcami14.

Tezy Geissa prócz tego, że odzwierciedlają uporczywie nośną interpretację roli Niemiec w pierwszej wojnie światowej, stanowią też przykład innej głównej narracji w obrębie historii niemieckiej, która to narracja czasem zbiega się, a czasem jest równoległa z wizją Niemiec, które z powodu wewnętrznych patologii zmierzały w sposób nieunikniony ku barbarzyństwu narodowego socjalizmu. Wariant tej metanarracji w odniesieniu do ziem wschodnich zakłada niejako istnienie w Niemczech jątrzącej się, kulturowej i instytucjonalnej wrogości wobec Europy Wschodniej, która to wrogość znalazła najpełniejszy wyraz pod rządami nazistów15. Wczesny wariant tego argumentu – że Europa Wschodnia była ofiarą wielowiekowego niemieckiego „parcia na Wschód” (Drang nach Osten), które znalazło swe zbrodnicze spełnienie w czasach Hitlera – został oceniony jako twór zajadłych propagandystów i zdyskredytowany16. Bardziej współczesne prace na temat niemiecko-wschodnioeuropejskich relacji skupiają się raczej na bardziej subtelnych czynnikach kulturowych, takich jak ideologie i mentalności17. Zgodnie z pokrewnym wątkiem argumentacji relacje Niemiec z Europą Wschodnią, a zwłaszcza okropności zgotowane jej przez nazistów, można wyjaśnić dzięki odwołaniu się do szerszej historii kolonializmu europejskiego. W takiej interpretacji, znanej powszechnie jako „zwrot kolonialny”, ziemie wschodnie odgrywały dla Niemiec taką samą rolę, jaką odgrywały dla innych krajów europejskich na przykład Indie czy Kongo, choć w zgodzie z tendencją do historycznego analizowania ideologii i mentalności kładzie się tu nacisk na sposób, w jaki Niemcy „myśleli” o Wschodzie18. Wreszcie, trzeci wariant literatury historycznej dotyczącej Niemiec i Wschodu skupia się głównie na wschodnich prowincjach Prus i poważnym demograficznym i kulturowym konflikcie państwa ze znaczącą polską mniejszością narodową zamieszkującą te tereny. Tutaj także metodologie i kierunki badań zmieniały się przez dziesięciolecia, ale w tym wypadku kładzie się głównie nacisk na antagonizmy i jątrzącą się nienawiść w takich miejscach, jak Prowincja Poznańska i Prusy Zachodnie – coś, co sączyło się wąskim toksycznym strumieniem, który zasilał rozległy nurt brutalności nazistowskich Niemiec19.

OKUPACJE I PIERWSZA WOJNA ŚWIATOWA W HISTORII EUROPEJSKIEJ

Koncepcja trwałych i skupionych na Wschodzie patologii łączących Niemcy wilhelmińskie z nazistowskimi znalazła swój wyraz w niedawnych pracach dotyczących niemieckich okupacji podczas pierwszej wojny światowej. Długo negowane przez historyków (w przeciwieństwie do okupacji podczas drugiej wojny światowej), zaczynają one stanowić przedmiot zainteresowania badaczy20. Podczas gdy uwaga pod tym względem skupiała się głównie na terenach zachodnich, najbardziej znaczącą książką o okupacjach podczas pierwszej wojny światowej jest War Land on the Eastern Front: Culture, National Identity and German Occupation in Word War I Vejasa Liuleviciusa („Wojna lądowa na froncie wschodnim: kultura, tożsamość narodowa i okupacja niemiecka podczas pierwszej wojny światowej”), studium na temat instytucji i polityki Ericha Ludendorffa, a także władzy sprawowanej przez Ober-Ost – Naczelne Dowództwo Armii Cesarstwa Niemieckiego21. Choć Liulevicius dostrzega w działaniach rządu okupacyjnego i traktowaniu cywilów znajdujących się pod jego kontrolą zalążki późniejszej hitlerowskich okupacji na terenie Europy Wschodniej, nie stanowi to głównego przedmiotu zainteresowania autora. Liulevicius skupia się przede wszystkim na czymś, co można by określić w szerokim sensie jako niemieckie „postrzeganie” okupowanego terytorium, i tym, jak owo postrzeganie znalazło ostatecznie swój wyraz w okropnościach drugiej wojny światowej. Z tego, jak żołnierze wyrażali swoje opinie o nieznanym otaczającym ich świecie i starali się go zrozumieć – dowodzi Liulevicius – wyłaniało się zjadliwie patologiczne niemieckie spojrzenie na „Wschód”. „Widok brudnych, pozbawionych jakiegokolwiek porządku ziem objętych działaniami wojennymi – pisze autor – rodził u tych, którzy na nie patrzyli, zmienne i niebezpieczne skojarzenia”. „Chęć zdobywania zmagała się z obrzydzeniem, rodząc napięcie, które wyrażało się w pragnieniu dokonania gwałtownej zmiany i oczyszczenia”22. Podobnie jak Grenzstreifen, wizja ta potrzebowała jedynie krótkiego okresu wylęgania w Niemczech, nim została siłą przeniesiona poza granice, by siać mordercze spustoszenie na Wschodzie. Po części właśnie dzięki przełomowej książce Liuleviciusa badania naukowe dotyczące okupacji podczas pierwszej wojny światowej zaczynają wskazywać na zmianę zainteresowania, które skupia się z wolna na Wschodzie; pojawiło się ostatnio kilka książek na temat wschodnich okupacji, w uzupełnieniu do War Land… Najważniejsza z nich, autorstwa Christiana Westerhoffa, dzieli uwagę między Ober-Ost a Generalne Gubernatorstwo Warszawskie i skupia się przede wszystkim na roli pracy przymusowej podczas tych okupacji. Westerhoff wyraża więcej wątpliwości co do tego, jak blisko są ze sobą powiązane okupacje z czasów pierwszej i drugiej wojny światowej, i zauważa różnice między nimi. Jednak, podobnie jak Liulevicius, dostrzega drzemiące trucicielskie siły i ocenia, że pierwsza wojna światowa była ważna o tyle, o ile pomogła wprowadzić w życie, jakkolwiek pośrednio, brutalność nazistów23.

Prace dotyczące zachodnich okupacji niemieckich w podobny sposób podtrzymywały przekonanie o płynnym przejściu od pierwszej wojny światowej do drugiej. Najważniejszą książką pod tym względem jest German Atrocities 1914: A History of Denial („Niemieckie okrucieństwa 1914: dzieje zaprzeczania”) Johna Horne’a i Alana Kramera24. Autorzy dowodzą definitywnie, że w trakcie początkowych inwazji w roku 1914 rzeczywiście dochodziło do okrucieństw – w tym do powszechnego rozstrzeliwania cywilów – i że były one sankcjonowane przez niemieckich dowódców. Choć obaj nie skupiają się szczególnie na ciągłości historii niemieckiej – ich książka jest traktowana głównie jako studium inwazji, nie zaś okupacji – German Atrocities przyczyniła się w dużym stopniu do utrwalenia przekonania o związku między obiema wojnami światowymi i związanymi z nimi okupacjami25. Nie wykluczając działania takich czynników, jak strach czy zagubienie, w opisywanych i analizowanych wydarzeniach, które tak starannie udokumentowali, widzą ich przyczynę w pewnych cechach charakterystycznych niemieckiej kultury militarnej, w tym głębokiej nienawiści wobec nieregularnych sił bojowych i pogardzie dla ogólnie akceptowanych praw i zasad prowadzenia wojny. To także, jak dowodzą, miało znaleźć swój pełny wyraz w hitlerowskiej okupacji Europy i znalazło odzwierciedlenie w traktowaniu przez narodowych socjalistów zarówno ludności cywilnej, jak i żołnierzy oddziałów nieregularnych. Inne prace na temat zachodnich okupacji wytyczają ten sam kierunek, co jest widoczne w samych tytułach, spośród których warto wymienić dwa przykłady: Rehearsals(„Próby generalne”) iThe Red Scars („Czerwone blizny”)26.

ZAPOMNIANA WOJNA POLSKI

W przeciwieństwie do określonej roli, jaką pierwsza wojna światowa odgrywa w niemieckiej historii i historiografii, a także trwałego zainteresowania ze strony zarówno naukowców, jak i ogółu społeczeństwa we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii, wojna ta w historii Polski i jej pamięci zawsze jawiła się jako bardziej skomplikowana i niejednoznaczna. Zainteresowanie samą wojną było żywe tuż po jej zakończeniu z oczywistego powodu, gdyż doprowadziła ona do przywrócenia polskiej państwowości. Jednakże piśmiennictwo historyczne w tym okresie miało głównie charakter polityczny oraz polemiczny i przekładało się na rywalizację i walkę dwóch głównych postaci owych czasów, Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego. Ci dwaj odwieczni rywale odegrali znaczącą i określoną rolę w walce o powrót Polski na mapę Europy, więc stronnicy każdego z nich przedstawiali w czasopismach, gazetach i książkach argumenty mające na celu dowiedzenie, że „ich” przywódca polityczny zasługuje na największe uznanie, jeśli chodzi o odzyskanie przez Polskę niepodległości. Jednak zainteresowanie pierwszą wojną światową zniknęło po nieporównywalnej z niczym katastrofie i traumie tej drugiej. Poprzednia została dosłownie wymazana ze świadomości zarówno badaczy, jak i ogółu społeczeństwa, nie wspominając już o tym, że niewiele o niej napisano w dziesięcioleciach po roku 1945, wszelkie analizy zaś napotykały polityczne i ideologiczne ograniczenia komunizmu. Przywrócenie polskiej państwowości wciąż stanowiło główny temat polskiego piśmiennictwa historycznego ery komunizmu, ale zgodnie z interpretacją marksistowską to rewolucje w Austrii, Niemczech i – ponad wszystko – w Rosji podkopały potęgi imperialistyczne i doprowadziły do odzyskania przez Polskę niepodległości. Prace te w przeważającej mierze skupiały się na wojennych działaniach mało znanych i marginalnych ruchów socjalistycznych, które tym samym zyskały całkowicie niezasłużone miano pionierów w walce o polską niepodległość27. Niemieckie ustępstwa uzyskane w wyniku wojny są lekceważąco traktowane w tych opracowaniach jako fikcja, a ich celem było zachowanie kontroli nad Polską, która miała pełnić rolę „obszaru... wyzysku, źródła siły roboczej i mięsa armatniego [i] bariery obronnej przed Rosją”, a wszystko to służyło „gospodarczym, militarnym i politycznym motywom, interesom i celom niemieckiego imperializmu w środkowej i wschodniej Europie”28. Upadek komunizmu nie zaowocował odrodzeniem zainteresowania w Polsce pierwszą wojną światową, choć kilku polskich historyków napisało w ostatnim czasie znakomite książki, które mogą świadczyć o naukowym zaangażowaniu w tę tematykę29. Setna rocznica wybuchu wojny też powinna wzbudzić na nowo zainteresowanie tym okresem. Mimo wszystko pierwsza wojna światowa wciąż pozostaje w cieniu tej drugiej i jest nierozerwalnie związana z odrodzeniem polskiej niepodległości; każe to postrzegać tę wojnę w pozytywnym świetle, co już od dawna nie zdarza się w krajach, które w niej uczestniczyły30.

Niniejsza książka jest próbą nowego spojrzenia na tę „zapomnianą” wojnę i okupację Polski – przedstawia szeroki obraz złożonych relacji między polskim społeczeństwem a instytucjami i siłami powołanymi do istnienia w wyniku tejże wojny, wystawia też nową ocenę jej miejsca we współczesnej historii Polski. Jednocześnie stanowi wyzwanie dla wielu tradycyjnych argumentów i interpretacji dotyczących Niemiec i rzekomej zawoalowanej nazistowskiej brutalności, stale obecnej w dziejach tego kraju. Przede wszystkim okupacja cesarskich Niemiec nie może być w żaden sposób porównywana do groteskowego wręcz barbarzyństwa hitlerowców. Jest z pewnością prawdą, że polskie społeczeństwo, pozostając podczas pierwszej wojny światowej pod władzą niemiecką, musiało znosić liczne trudności. Jednakże miały one charakter głównie ekonomiczny; natomiast niczym nieusprawiedliwione, niepohamowane i chaotyczne prześladowania i zbrodnie, które stanowiły rdzeń i nieodłączny element doświadczeń okupacyjnych polskiego społeczeństwa podczas drugiej wojny światowej, były praktycznie nieobecne w trakcie tej pierwszej. Różnice są jednak głębsze. Obie okupacje były zasadniczo odmienne zarówno pod względem celów politycznych, jakie zamierzano osiągnąć, jak i użytych w związku z tym środków. Cesarskie Niemcy pragnęły stworzyć państwo wasalne, oparte w pewny stopniu na aprobacie jego mieszkańców. Dlatego też okupanci złagodzili i zliberalizowali wiele surowszych restrykcji w dziedzinie życia kulturalnego i politycznego narzuconych przez Rosjan; choć Niemcy nie wahali się potwierdzać swojej władzy, gdy spotykała się z rzuconym jej wyzwaniem albo zagrożeniem, i uczynili wiele, by zrazić do siebie okupowaną ludność i wzbudzać jej niechęć, mieli bezustannie świadomość faktu, że ich ambicje polityczne spełzną na niczym, jeśli ich władza będzie oparta wyłącznie na sile. W rezultacie niemiecka okupacja podczas pierwszej wojny światowej sprowadzała się zasadniczo do zachowania równowagi między zgodą a przymusem. Zbyt drastyczne działania oznaczałyby wzbudzenie trwałego oporu i nienawiści; działania zbyt łagodne zagrażałyby stabilności władzy i zapewne niemieckiemu wysiłkowi wojennemu. Hitlerowcy natomiast byli wolni od takich zmartwień. W ich przekonaniu Polska miała stać się niewolniczą kolonią, a jej słowiańscy mieszkańcy, podludzie, byli przeznaczeniu do kulturowej – a niewykluczone, że i fizycznej – zagłady. Polskie życie polityczne w trakcie okupacji hitlerowskiej zostało całkowicie unicestwione, a ci, którzy, jak przypuszczano, mogą żywić nadzieję na jego odrodzenie, byli mordowani albo więzieni. Życie kulturalne spotkał podobny los, a wszelkie wykroczenia karano śmiercią. Los Uniwersytetu Warszawskiego stanowi dobitny i wymowny przykład różnicy między obydwiema okupacjami i dwiema politycznymi wizjami, które za nimi stały: podczas pierwszej wojny światowej Niemcy przywrócili funkcjonowanie uczelni i wspierali ją, podczas tej drugiej hitlerowcy zamknęli Uniwersytet, a każdemu, kto starał się obejść restrykcje i zakazy dotyczące polskiej edukacji, groziło uwięzienie albo śmierć. Niektórzy profesorowie pracujący podczas pierwszej okupacji na swoich wydziałach zginęli w hitlerowskich obozach koncentracyjnych.

Względnie przychylna postawa Cesarsko-Niemieckiego Generalnego Gubernatorstwa każe też się zastanowić, do jakiego stopnia narodowościowy konflikt na polskich ziemiach zaboru pruskiego dostarczył ideologicznego paliwa dla hitlerowskiej brutalności. Gdyby przed rokiem 1914 relacje prusko-polskie były tak zatrute, że niemal groziłyby wybuchem ludobójstwa, to dlaczego napięcia związane z wojną i spowodowany przez nie zanik wszelkich oporów nie doprowadziły do większych przejawów przemocy i brutalności w okupowanej Polsce? Nie zaprzeczając, że konflikty końca dziewiętnastego wieku odegrały pewną rolę w kształtowaniu hitlerowskiej wrogości wobec Polski, staram się dowieść w tej książce, że żywiona przez nazistowskie Niemcy nienawiść w stosunku do niej zrodziła się pod wpływem pierwszej wojny światowej i jej pokłosia – nie tylko utraty terytoriów na rzecz państwa polskiego, ale też faktu, że niemiecka armia okupacyjna w Polsce buntowała się i przekazywała uzbrojenie Polakom31. Wojny militarne, co wielokrotnie wykazywano, wzbudzają przepełnione nienawiścią „wojny kulturowe”, które należy „rozbroić” równie skutecznie jak armie32. Nienawiści zrodzone w wyniku działań wojennych i powojennych wydarzeń w Polsce nigdy nie zostały w Niemczech „rozbrojone”, z fatalnymi w skutkach konsekwencjami.

POSZUKIWANIE ŁADU W EUROPIE ŚRODKOWEJ (1905–1947)

Oprócz wyczerpującego wyjaśnienia źródeł hitlerowskiego barbarzyństwa w Polsce książka ta przedstawia kilka nowych argumentów dotyczących interpretacji i postrzegania okupacji niemieckiej. U ich podstaw legły dwie zasadnicze koncepcje: to, że okupacja powinna być rozpatrywana w kontekście politycznych i społecznych napięć, a także niepokojów dręczących Europę w pierwszej połowie dwudziestego wieku, i że okupacja ta nastąpiła w szczególnym schyłkowym okresie – ani wojny, ani pokoju – kiedy to panowało powszechne przekonanie, że dawny porządek został nieodwracalnie zniszczony, przy jednoczesnej głębokiej niepewności, jeśli chodzi o to, co powinno go zastąpić33.

Wybitni badacze zaczęli niedawno sugerować, że pierwsza wojna światowa musi być niejako wkomponowana w historię wczesnej dwudziestowiecznej przemocy i niestabilności, rozległą zarówno chronologicznie, jak i geograficznie. John Horne na przykład proponuje włączenie tej wojny w dłuższą narrację, która zaczyna się wraz z pierwszą wojną bałkańską 1912 roku i kończy w 1923 takimi wydarzeniami, jak zwrot ku „socjalizmowi w jednym państwie” w Rosji i kres tureckiej wojny o niepodległość34. W celu zrozumienia niemieckiej okupacji Polski książka ta proponuje jeszcze szerszy chronologicznie i geograficznie kontekst.

Co do chronologii, koniecznym punktem wyjściowym jest rewolucja rosyjska 1905 roku. Ten polityczny wstrząs rozpętał na przygranicznych terytoriach Rosji przemoc o przerażającej skali w takich miejscach, jak ziemie nadbałtyckie i Polska, którą Niemcy będą okupować dziesięć lat później35. Stabilizacja osiągnięta pod koniec rewolucji była zwodnicza i należy ją postrzegać jako chwilowe zawieszenie wrogości; w Europie Środkowej wciąż wrzały uśpione konflikty o charakterze napięć społecznych, narodowościowych i religijnych, które niejednokrotnie przenikały się w złożony i skomplikowany sposób. Kiedy na przykład łotewski chłop, bolszewik, zamordował swojego niemieckiego pana stanu szlacheckiego, to czy był to wyraz nienawiści narodowościowej, gniewu społecznego czy zapału rewolucyjnego? Trudno znaleźć, jeśli to w ogóle możliwe, odpowiedź na owo posępne pytanie, leży ono jednak w znacznej mierze u podstaw tragicznej historii europejskich „skrwawionych ziem”36. Antysemici, socjaliści (umiarkowani zwolennicy reform i bojowi rewolucjoniści), nacjonaliści wysuwający żądania w imieniu prawdziwego czy wyimaginowanego narodu polskiego, ukraińskiego, niemieckiego, rosyjskiego, białoruskiego, łotewskiego i estońskiego (żądania, które były nie tylko wzajemnie nie do pogodzenia, ale też często charakteryzowały się sprzecznymi wizjami w obrębie tego samego ruchu nacjonalistycznego), syjoniści przeróżnej maści, chrześcijanie obrządku katolickiego i prawosławnego, rozczarowani i bojowo nastawieni robotnicy przemysłowi, aktywiści chłopscy – przedstawiciele wszystkich tych grup i inni mieli własne wizje tego, jak należy przywrócić polityczny i społeczny porządek w Europie Środkowej. Obok nich oczywiście funkcjonowali konserwatywni lojaliści, którzy liczyli na utrzymanie status quo albo przynajmniej jakiejś jego możliwej do zaakceptowania wersji.

Napięcia te, które ujawniły się w roku 1905, zostały niejako uwolnione, a nawet spotęgowane, kiedy pierwsza wojna światowa zniszczyła środkowoeuropejski porządek polityczny. Ocena sposobu, w jaki niemieckie instytucje okupacyjne radziły sobie z tymi całkowicie wewnętrznymi napięciami i ambicjami, dowodzi, że przebieg okupacji musi być postrzegany i rozumiany w szerszym kontekście nie tylko niemieckiej, ale też środkowoeuropejskiej historii. Jak staram się dowieść w tej książce, okupacja stanowi niezwykle istotny rozdział w opowieści, która po swym zaraniu w roku 1905 i tymczasowym oraz pozornym okresie stabilizacji, począwszy od podpisania pokoju ryskiego w 1921, kończy się ostatecznie wraz z falą wysiedleń i narzuceniem granic w roku 1947. Był to długotrwały zmierzch wielowiekowych imperialnych rządów na tych terenach, kiedy to wewnętrzne i zewnętrzne siły doprowadziły do upadku sprawujących władzę potęg, a przeróżne ideologie i ruchy polityczne przedstawiały swoje wizje ich następców. Przedstawienie roli odgrywanej przez rodzimych aktorów – mieszkańców tych ziem – służy też korekcie tradycyjnego, skupionego wyłącznie na Niemczech podejścia do tego okresu historii owego regionu. Jak wnikliwe zauważa Tara Zahra, nauka dotycząca Niemców w Europie Środkowej jest nieświadomym kopiowaniem aspektów niemieckiego nacjonalistycznego myślenia o Wschodzie: postrzeganie mieszkańców Europy Środkowej jako biernych ofiar Niemców (czy jako wytworów niemieckiej wyobraźni ideologicznej) dowodzić ma pośrednio, że jedynymi ludźmi, którzy tak naprawdę mieli znaczenie w tym regionie, są w ostatecznym rachunku Niemcy37.

W książce tej zawarta jest także teza, że niemiecki plan stworzenia państwa w Polsce zbiegł się ze szczególnym momentem wojny na Wschodzie. Michael Geyer, pisząc o Niemczech między rozejmem w listopadzie 1918 a podpisaniem traktatu wersalskiego w następnym roku, określa ten okres jako trwanie „gdzieś między wojną a powojennością”38. Charakteryzuje to doskonale osobliwy charakter lat 1915–1918 w okupowanej Polsce. Oczywiście, wojna toczyła się wciąż w najlepsze na wielu frontach, ale walki na terenach Generalnego Gubernatorstwa zakończyły się w znacznej mierze do sierpnia 1915 roku (jest coś surrealistycznego w fakcie, że Niemcy prowadzili w okupowanej Polsce gorące dyskusje z nauczycielami na temat języka, jakim należy posługiwać się w szkołach, albo omawiali złożoności polityki z przedstawicielami polskich elit i wysokimi urzędnikami w eleganckich salach Zamku Królewskiego, podczas gdy bitwy toczone na wschodnim, włoskim czy zachodnim froncie pochłaniały setki tysięcy istnień). Pomaga to wyjaśnić ważny charakter i znaczenie niemieckiego planu w Polsce. Podczas gdy polityka niemiecka w różnych aspektach, zwłaszcza gospodarczych, była obliczona na wspomożenie wysiłku wojennego, liczne działania, a także funkcje pełnione przez najważniejsze instytucje powołane do życia miały się przyczynić do określenia kształtu politycznego  p o w o j e n n e j  Europy Środkowej. Niemiecka strategia nie polegała wyłącznie na wygraniu wojny; stanowiła też część świadomego programu powojennej rekonstrukcji, a tym samym osiągnięcie pokoju39. Te wzajemnie sprzeczne aspekty narzucały polityce niemieckiej dwa różne i antagonistyczne kierunki. Niemożność ich zharmonizowania stanowiła jeden z najważniejszych powodów, dla których przymierze, jakie Niemcy chcieli zawrzeć z Polską, musiało pozostać nieosiągalne.

Geyer zauważa dalej, że temu przejściowemu okresowi towarzyszyło wyraźne i rozpowszechnione poczucie, iż dawny porządek przeminął na zawsze, zniszczony doszczętnie na polach bitewnych i w okopach. Jednak pytanie, co ma się pojawić w jego miejscu, pozostawało otwarte; dawne i niepodważalne przekonania zniknęły w chmurach dymu dział i gazów bojowych, lecz nowe normy i wartości, które miały je zastąpić, nie skrystalizowały się jeszcze w powszechną wizję świata powojennego40. W zasadniczy sposób wymaga to akceptacji suwerennego państwa-narodu, którego wyłonienie się z politycznego pobojowiska wojny jako fundamentalnej jednostki organizacyjnej w sensie polityki wewnętrznej i zagranicznej od dawna jest postrzegane jako coś oczywistego. Jak jednak zauważył dziesiątki lat temu Alfred Cobban, podział Europy na suwerenne państwa-narody był zjawiskiem w większości nieprzewidzianym przez ówczesnych aktorów – nawet tych najbardziej utożsamianych z triumfem narodowego samostanowienia pod koniec wojny, jak chociażby Woodrow Wilson41. Kwestia ta zostanie wyczerpująco omówiona w posłowiu do tej książki; chwilowo należy odnotować, że niemiecki plan budowy państwa polskiego miał być zrealizowany w tym okresie niepewności i przeróżnych politycznych eksperymentów. Postrzeganie niemieckiego planu jako próby powojennej rekonstrukcji i umiejscowienie go w  g l o b a l n y m  kulturowym kontekście wizji powojennego świata pozwala zrozumieć, że niemiecka okupacja była po prostu jednym z wielu sposobów, w jaki owocześni aktorzy próbowali przywrócić porządek i promować własne interesy w nowym, niepewnym świecie. Lekceważenie (czy odrzucenie) przez historyków niemieckich zamiarów stworzenia satelickiego państwa w Polsce zawiera w sobie milczącą akceptację narodu-państwa jako analitycznej (i moralnej) normy, która jest ahistoryczna; strefy buforowe, państwa wasalne, federacje i różne formy dominacji imperialnej – wszystko to zawierało się w tym, jak każdy uczestniczący w konflikcie naród wyobrażał sobie powojenny świat (nie wspominając już o wizjach radykalnej transformacji, forsowanych przez bolszewików i Woodrowa Wilsona). Uświadomienie sobie tego pozwala pełniej zrozumieć międzynarodowy – kulturowy i polityczny – kontekst, w którym Niemcy przeprowadzali swój eksperyment budowy państwa polskiego. Stanowi też pomocny punkt wyjścia dla tymczasowych porównań tak zwanych niemieckich celów wojennych (w rzeczywistości celów powojennych) z celami wojennymi innych państw, bez konieczności uciekania się do sterylnych i bezowocnych analiz wzajemnego okrucieństwa i chciwości (choć warto tu wspomnieć, że niemieckie zamiary związane z Polską wypadają pod wieloma względami pozytywnie na tle mało budujących sporów, jakie Rosja, Francja i Wielka Brytania toczyły o imperialne łupy na Bliskim Wschodzie, podczas gdy żołnierze tych państw ginęli dziesiątkami tysięcy w rzekomo wspólnej – i rzekomo szlachetnej – sprawie42).

Wreszcie, wojny i ich zakończenia nie oznaczają zgrabnej historycznej cezury; siły historyczne, które działały przed konfliktem zbrojnym, ulegają często przyspieszeniu albo zmieniają się w inny sposób, przez samą wojnę, a następnie wpływają na wydarzenia po jej zakończeniu43. Kiedy patrzy się na to szerzej, dotyczy to ogólnych konfliktów w tym regionie, począwszy od 1905 roku, jak już wspomniano powyżej. Jednak bardziej szczególnym historycznym zjawiskiem, które splatało się z samą wojną i niemiecką okupacją i które miało ulec po tej wojnie całkowitej zmianie, z głębokimi konsekwencjami nie tylko dla Europy Środkowej, ale całego regionu, była od dawna nabrzmiewająca „sprawa polska”.

„SPRAWA POLSKA” OD KONGRESU WIEDEŃSKIEGO DO OKRESU POPRZEDZAJĄCEGO PIERWSZĄ WOJNĘ ŚWIATOWĄ

Na terenie Europy Środkowej znajdowało się niegdyś bardzo silne i geograficznie rozległe państwo, polsko-litewska Rzeczpospolita44. W wieku osiemnastym, w wyniku zaborów dokonanych przez jej sąsiadów, Rzeczpospolita zniknęła z mapy Europy. Jeśli potem istniały jakiekolwiek nadzieje na odrodzenie państwowości polskiej, zostały one ostatecznie pogrzebane na kongresie wiedeńskim, kiedy to Austria, Rosja i Prusy ponownie podzieliły między sobą terytorium nieistniejącej Rzeczypospolitej. Był to brzemienny w skutki fakt o ogromnych konsekwencjach nie tylko dla mieszkańców zaanektowanych ziem polskich, ale też dla samych zaborców45.

Przez cały dziewiętnasty wiek polityka każdego z państw zaborczych wahała się między względną tolerancją a dotkliwą represyjnością, co znalazło swój najbardziej drastyczny wyraz w Rosji. Po kongresie wiedeńskim car Aleksander I nadał Królestwu Polskiemu liberalną w dużym stopniu konstytucję. Jednak w roku 1830 wybuchło powstanie listopadowe, którego celem było odzyskanie niepodległości. Po jego zdławieniu doszło do znacznego ograniczenia swobód, wprowadzono też restrykcje dotyczące życia kulturalnego. Do większej liberalizacji doszło w latach sześćdziesiątych, gdy na czele rządu cywilnego Królestwa Polskiego stanął Aleksander Wielopolski. Jako konserwatywny arystokrata, Wielopolski uważał, że dzięki rosyjskim ustępstwom wobec polskich żądań większej autonomii kulturalnej i politycznej wzmocni się lojalność polskich poddanych wobec cara. Jednak bardziej bezkompromisowi patrioci polscy wykorzystali sytuację i wywołali powstanie styczniowe w 1863 roku46. Pokłosiem zdławionej rebelii znowu była fala represji, tym razem znacznie brutalniejszych niż w przypadku poprzedniego zrywu. Zamknięto polskie instytucje, dokonano też egzekucji wielu powstańców, tysiące jego uczestników zesłano na Syberię i inne tereny wschodnie. Tak zaczął się okres rusyfikacji w niegdysiejszym Królestwie Polskim, którą to nazwę zniesiono. W Kraju Nadwiślańskim, jak teraz nazywano Polskę, rosyjski stał się w szkołach językiem wykładowym, a wszelkie manifestacje polskiego patriotyzmu, jak na przykład kult polskich bohaterów narodowych, zostały zakazane, co miało między innymi na celu stłumienie w Polakach jakiegokolwiek poczucia odrębności narodowej, bezskutecznie jednak; Królestwo Kongresowe aż do dwudziestego wieku było wylęgarnią przeróżnych ruchów niepodległościowych. W roku 1905 niezadowolenie (narodowe, jak i w tym przypadku społeczne) ponownie doprowadziło do rewolucji. W nadziei na ocalenie polskich terytoriów Mikołaj II obiecał ustępstwa, choć niewiele to dało. Tak więc mieszkańcy ziem zaboru rosyjskiego w przededniu pierwszej wojny światowej żywili poczucie głębokiej krzywdy, podsycanej przez wciąż żywe wspomnienia prześladowań i zdławionych ambicji.

W Austrii panowała wzajemna wrogość przez dziesiątki lat po kongresie wiedeńskim, ale pod koniec dziewiętnastego wieku Habsburgowie nadali Galicji (część ich terytoriów zaborowych) szeroką polityczną i społeczną autonomię. Galicja była zdominowana politycznie przez polską szlachtę, a kultura kwitła na uniwersytetach w Krakowie i Lwowie, nie wspominając już o wykształconych elitach. Habsburska próba zbudowania polskiej lojalności opierającej się na tolerancji okazała się wielkim sukcesem; zabór ten cieszył się znaczną stabilnością po przegranym szlacheckim powstaniu 1846 roku i dokonanej przez chłopów rzezi jego uczestników, a galicyjskie elity okazywały cesarzowi posłuszeństwo. Niemniej jednak, w przededniu wojny nawet w tym spokojnym zakątku polskiej Europy pojawiło się wrzenie, kiedy to nowe ruchy polityczne, takie jak Narodowa Demokracja, rzuciły wyzwanie tradycyjnemu systemowi lojalności, narastający nacjonalizm zaś i niezadowolenie chłopów doprowadziły do napięć między Ukraińcami, Polakami i Żydami. W roku 1908 ukraiński nacjonalista zastrzelił namiestnika Galicji Andrzeja Potockiego, co było przejawem rozpadu dziewiętnastowiecznego porządku w zaborze austriackim.

Dzieje Polaków w zaborze pruskim są niezwykle istotne dla zrozumienia działań Niemców w okupowanej Polsce, ponieważ towarzyszyła im określona reputacja (a także reputacja dwóch pozostałych potęg). Przez większość dziewiętnastego wieku na ziemiach zaboru pruskiego panował względny spokój, a Prusy nie doświadczyły tego rodzaju spektakularnych powstań, jakie od czasu do czasu wybuchały po drugiej stronie granicy na terenach rosyjskich. Jednakże od momentu powstania Rzeszy w roku 1914 relacje między państwem pruskim a poddanymi polskimi były systematycznie zatruwane przez trwającą dziesięciolecia wrogość Prus wobec Polaków, zarówno oficjalną, jak i nieoficjalną. Za inicjację owego uporczywego kryzysu relacji prusko-polskich odpowiada Kulturkampf. Czy Polacy byli wykalkulowaną ofiarą i celem tego działania, wciąż stanowi temat pewnej debaty, ale atakowi Bismarcka na Kościół katolicki towarzyszył bez wątpienia szereg antypolskich przedsięwzięć, w tym restrykcje nakładane na zrzeszenia i placówki oświatowe. Ponadto, antykatolicki rdzeń Kulturkampfu przekładał się na działania, które były postrzegane przez Polaków jako atak na ich narodowość. Na przykład ustawy majowe, z ich zacieśnieniem kontroli nad duchowieństwem, zyskały na polskich terytoriach Prus dodatkowe znaczenie. Jeśli jednym z celów Kulturkampfu było w rzeczywistości osłabienie nastrojów narodowych, to skończył się on żałosną klęską. W ostatecznym rozrachunku jego rezultatem było wzbudzenie wśród mieszkańców zaboru – po raz pierwszy – powszechnego poczucia krzywdy przekraczającego ideologiczne, społeczne i geograficzne bariery47.

Prusy bez wątpienia nie wyciągnęły wniosków z porażki Kulturkampfu, ponieważ oficjalna wrogość państwa wobec Polaków tylko się nasiliła w następnej dekadzie. Pod kierownictwem ministra kultury Gustava von Gosslera państwo wprowadziło restrykcje w stosunku do nauczania w języku polskim na terenach zaboru, podczas gdy niemieckie szkoły na Wschodzie cieszyły się wsparciem państwowym. W dodatku, w roku 1886 Prusy uchwaliły niesławną ustawę kolonizacyjną, na mocy której powołano do istnienia komisję kolonizacyjną, ta zaś miała za zadanie kupować od Polaków ziemię i osadzać na niej Niemców. Mniej więcej w tym samym czasie wśród niektórych Niemców zaczęło narastać przekonanie, że w zaborze pruskim zaczyna się zacięta walka o narodowość – walka, którą ich państwo przegrywa. Statystyki wskazywały, że polska populacja zaczyna przewyższać liczebnie niemiecką, co budziło obawy, że prowincje polskie staną się ofiarą „słowiańskiego zalewu”48.

Atak państwa pruskiego na polskich poddanych złagodniał nieco za kanclerza Leo von Capriviego, ale bardzo umiarkowane ustępstwa jego rządu doprowadziły do powstania nowej organizacji politycznej oddanej walce o niemiecką supremację na Wschodzie, Niemieckiego Związku Marchii Wschodniej (Deutscher Ostmarkenverein), jak nazywała się oficjalnie od roku 1899. Została założona przez Adolfa Hansemanna, Hermanna Kennemanna i Heinricha von Tiedemanna, a jej członkowie uważali się za żołnierzy na froncie walki z „polskim zagrożeniem”. Nie tylko apelowali do władz państwowych, by utrzymały agresywne antypolskie stanowisko na Wschodzie, ale też starali się wzbudzać niepokój wobec polskiego zagrożenia wśród niemieckiej populacji poza granicami Prus, gdyż uważali, że nie jest ona dostatecznie uczulona na tę sprawę49. Wyjaśnia to, dlaczego jeden z najsłynniejszych członków organizacji, Max Weber, podczas swego inauguracyjnego wystąpienia we Fryburgu w roku 1895, z dala od walki narodowościowej na Wschodzie, przestrzegał głównie przed demograficzną przewagą Polaków zaboru pruskiego, których określał jako „gorszą rasę”50. Organizacja nigdy nie była zbyt liczna, ale zapał, z jakim jej członkowie starali się zrealizować swoje cele, uczynił z Hakaty (od pierwszych liter nazwisk jej założycieli) synonim szowinistycznej antypolskiej wrogości51.

Upadek Capriviego zakończył „epokę pojednania” między państwem niemieckim a Polakami, a wroga pruska Polenpolitikosiągnęła swój szczyt między politycznym końcem kanclerza a wybuchem pierwszej wojny światowej. Oficjalna niechęć wobec Polaków znów przybrała formę polityki państwowej, kiedy rządził Hohenlohe, ale dopiero za kanclerstwa Bernharda von Bülowa antypolskie działania Prus osiągnęły prawdziwą kulminację. Wojna, jak zauważył w latach osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku Bülow, mogła stanowić dla Prus ogromną i wyczekiwaną szansę „wygnania en masse Polaków z ich terytoriów”. Nic zatem dziwnego, że to za jego rządów państwo zaczęło eliminować ostatnie bastiony polskiej edukacji w zaborze pruskim, powoli, lecz nieuchronnie zabraniając uczenia religii po polsku, co wywołało na początku dwudziestego wieku falę strajków w polskich szkołach52. Rok po ich zakończeniu Prusacy uchwalili wyjątkowo opresyjną ustawę w dziejach państwa: rozporządzenie o wysiedleniu. Będąc odpowiedzią na niepowodzenie komisji kolonizacyjnej, ustawa ta umożliwiała państwu pruskiemu konfiskowanie przemocą ziem polskich. Wprowadzenie owego prawa wywołało burzę zarówno w Prusach, jak i za granicą, a państwo niemieckie zaskarbiło sobie jedynie wrogość; ustawa została zastosowana tylko raz, w roku 1912, w przypadku czterech polskich majątków ziemskich obejmujących łącznie siedemnaście tysięcy hektarów (ich właścicielom zapłacono za skonfiskowane mienie)53. Zważywszy na spektakularne i trwające dziesięciolecia niepowodzenia niemieckiej polityki na terenie zaboru pruskiego i głęboką wrogość, jaką wywoływały, trudno zrozumieć, co mogłoby doprowadzić do wzajemnie akceptowanego rozwiązania impasu, w którym znajdowały się Niemcy i ich polscy poddani przed wybuchem wojny. Kiedy do niego doszło, niektóre polskie gazety, w sposób oczywisty, zadeklarowały sympatię wobec ententy, jeden zaś z dziennikarzy napisał w roku 1914, że „heroiczna obrona Antwerpii pozostanie na zawsze jedną z najpiękniejszych kart historii, świadectwem niezwykłej siły narodu... który zmagał się z potężnym wrogiem także w imię swej niepodległości”54.

***

Idee, interesy i napięcia, które określały polską politykę i działania na terenie każdego zaboru, były odmienne. Lecz relacje każdego państwa zaborczego z polską mniejszością miały jeden wspólny aspekt, co więcej, był on wyjątkowy w kontekście sprawy polskiej w tym okresie; jest on też nieodzowny dla zrozumienia zawirowań historii polskiej w dziewiętnastym i na początku dwudziestego wieku. Polska stanowiła klasyczną imperialną „strefę konfliktu” w sensie określonym przez Erica Weitza – miejsce, gdzie polityka zagraniczna i wewnętrzna są ze sobą głęboko i nierozerwalnie związane55. W wyniku rozbiorów każde z mocarstw stało się domem znacznego odłamu polskiej populacji, zatem ich polityka polska na terenie podległych im zaborów była nierozerwalnie powiązana z ich stosunkiem do dwóch pozostałych mocarstw. Wydaje się, że w owym czasie uświadamiał to sobie w pełni tylko brytyjski przedstawiciel na kongresie wiedeńskim, wicehrabia Castlereagh, najbardziej dalekowzroczny i wnikliwy analityk sprawy polskiej w czasie owego kongresu (nie jest z pewnością przypadkiem, że wywodził się z angielsko-irlandzkiej arystokracji). „Jestem przekonany – pisał w styczniu 1815 roku – że jedyną nadzieją na utrzymanie obecnie spokoju w Polsce [...] a także na zachowanie przez Austrię i Prusy ich części tego Królestwa, jest to, by oba państwa przyjęły polski system administracyjny jako obronę przed [względnie przychylnymi] działaniami Rosjan”.

Zalecenie Castlereagha ujmuje zwięźle to, co miało się stać największym i najbardziej dokuczliwym problemem mocarstw zaborczych w kontekście sprawy polskiej i stanowi jednocześnie wytyczną dla polityki wewnętrznej, która zakłada jej głębokie implikacje polityczne na arenie zagranicznej56. Ogólnopolskie powstanie mogło doprowadzić do gwałtownej katastrofy w Europie Środkowej, wojna domowa zaś i wojny poza granicami kraju mogłyby przemienić się w zdumiewający i niepowstrzymany wybuch przemocy z rodzaju tych, jakie kojarzone są z wojnami religijnymi. I na odwrót, wrogości między dwoma czy więcej mocarstwami mogły, wzbudzając wewnętrzne niezadowolenie, wywołać pokusę wykorzystania mniejszości polskiej drugiego kraju w charakterze broni, przy jednoczesnym kreowaniu się na orędownika polskiego wyzwolenia (oczywiście, oznaczałoby to konieczność przewartościowania własnej wewnętrznej polityki wobec Polaków, co stanowiło potencjalnie niebezpieczny sposób działania). Bismarck podsumował to genialnie: „Polska – jak kiedyś zauważył – jest orężem, który przejmiemy wbrew własnym życzeniom, ponieważ nie mamy pod ręką nic dostępniejszego. Jest jak gorące żelazo, którego użyjemy w swojej obronie”57. Pokusa instrumentalnego potraktowania polskiego patriotyzmu na wypadek wojny nie ograniczała się jedynie do mocarstw zaborczych. Jakiekolwiek państwo, które tego pragnęło, mogło próbować wykorzystać polskie niezadowolenie dla celów swej polityki zagranicznej. Tak więc międzynarodowe napięcia między Austrią, Prusami i Rosją wzbudzały na nowo zainteresowanie kwestią polską ze strony zarówno polskich działaczy i aktywistów, jak i innych mocarstw, takich jak Francja i Wielka Brytania (w roku 1831 Carl von Clausewitz stwierdził zirytowany, że tylko nieliczni z jego rodaków zdają się zauważać, że jakiekolwiek wzmocnienie polskiej siły oddziaływałoby w  n i e u n i k n i o n y  sposób na siłę Francji wobec Niemiec)58. Napoleon III na przykład chciał walczyć w wojnie krymskiej częściowo po to, by wesprzeć polskie powstanie przeciwko Rosji. Brytyjczycy nie podchodzili do tego entuzjastycznie, ostrzegając przed nieprzewidzianymi komplikacjami i możliwym rozprzestrzenieniem się niekontrolowanych, także domowych, wojen w całej Europie – wysuwając argument, że linie uskoków państwowego systemu Europy przebiegają, tak jak to widzieli współcześni, właśnie przez Polskę59.

Splot czynników obcych i wewnętrznych w polskiej „strefie konfliktu” jest kluczem do zrozumienia, w jaki sposób i dlaczego państwa zaborcze traktowały swoje polskie mniejszości tak, a nie inaczej. W tym wypadku polityka mocarstw może być traktowana niemal jak termometr określający stan zdrowia europejskiego społeczeństwa pod koniec dziewiętnastego wieku, gdzie represje i ucisk wskazują na normalność, a stabilność i tolerancja pokrewne są gorączce dowodzącej poważanej choroby. W przekonaniu Bismarcka twarda polityka wobec Polaków była nieodzowna dla zachowania pokoju w Europie Środkowej, zwłaszcza z Rosją, a dobre stosunki niemiecko-rosyjskie oznaczały stosowanie ucisku na terenach zaboru pruskiego60. Zapoczątkowana przez rząd Capriviego „era pojednania” jednakże wynikała po części z niepowodzenia traktatu reasekuracyjnego i groźby ponownego konfliktu wojennego z Rosją61. „Nasza zgoda na kilka godzin nauki w języku polskim tygodniowo w szkołach – powiedział członkom swojego gabinetu Caprivi w roku 1893 – jest ceną, jaką warto zapłacić za utrzymanie Polski po naszej stronie”62. Równie symptomatyczna, jeśli chodzi o wzrost napięcia międzynarodowego, była prośba wyrażona przez carskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Sazonowa, by zrewidować twardą politykę Rosji wobec terytoriów polskich. Przekonany, że zbliża się wojna, Sazanow uważał, iż wrogowie jego kraju bez większych trudności zmobilizują Polaków przeciwko carskiemu imperium. Dowodził (bezowocnie), że jest w najlepszym interesie Rosji, by odwrócić sytuację i zaskarbić sobie lojalność Polaków63. Austriacka Galicja tymczasem okazała się w latach poprzedzających pierwszą wojnę światową wyjątkowo tolerancyjną wylęgarnią prężnych i zbrojnych ugrupowań antyrosyjskich. Obejmowały one usankcjonowane prawnie organizacje, takie jak Związek Strzelecki, a także Związek Walki Czynnej. Ten ostatni był tworem o niejasnym statusie prawnym i został powołany do życia w celu koordynacji działań i szkolenia polskich bojowników w Galicji. Połączywszy ostatecznie przeróżne organizacje strzeleckie, Związek zaczął podlegać bezpośrednio Józefowi Piłsudskiemu i jego PPS-owi64.

PPS i Piłsudski reprezentowali jeden z polskich ruchów politycznych, który starał się o poparcie ze strony rodaków i szukał nowego rozwiązania sprawy polskiej na początku dwudziestego wieku. Innym ruchem była Narodowa Demokracja, na której czele stał przeciwnik Piłsudskiego, Roman Dmowski. Istniały też oczywiście inne ruchy polityczne, chociażby partie chłopskie, radykalni lewicowi socjaliści i Stronnictwo Polityki Realnej; do roku 1907 nawet w PPS nastąpił rozłam na dwie frakcje. Jednak Narodowa Demokracja i piłsudczykowskie skrzydło PPS były dobrze zorganizowane i zdeterminowane. Ich wpływu nie zmniejszały granice oddzielające jeden zabór od drugiego. Narodowa Demokracja cieszyła się ogromną popularnością wśród miejskich elit na polskich terenach w całej Europie, podczas gdy intelektualiści i studenci, zwłaszcza w Galicji i na ziemiach zaboru rosyjskiego, tworzyli kult osoby Piłsudskiego. Podobnie jak w przypadku zaborców i ich polskiej polityki, ambicje obu ugrupowań łączyły w sobie elementy polityki zagranicznej i wewnętrznej. Tym samym oba prezentowały odmienne wizje nie tylko tego, co miało stanowić politykę rodzimą, ale też określały zakres swojej przestrzeni politycznej w Europie Środkowej. Narodową Demokrację Dmowskiego charakteryzowały integralny nacjonalizm i zajadły antysemityzm. W aspekcie międzynarodowym Narodowa Demokracja szukała rozwiązania sprawy polskiej pod auspicjami Rosji. Jej wrogość była skierowana głównie na Zachód, przeciwko znienawidzonej idei hakatyzmu, przy jednoczesnym pragnieniu przejęcia względnie zamożnych i dobrze rozwiniętych polskich terytoriów Niemiec. PPS natomiast odrzucała rasowo określany nacjonalizm i była całkowicie oddana sprawie polskiej niepodległości. Jej geograficzne ambicje stanowiły dokładne przeciwieństwo Narodowej Demokracji, gdyż miała nadzieję odzyskać dla Polski wschodnie ziemie nieistniejącej już unii polsko-litewskiej. Dla Piłsudskiego i jego zwolenników każdy z zaborców był wrogiem, z którym należy się w pewnym momencie rozprawić. Najbardziej jednak znienawidzonym przeciwnikiem pozostawała Rosja. Koniec rosyjskich rządów w Królestwie Kongresowym stanowił dla PPS w przypadku jej politycznych planów warunek sine qua non65.

Tak przedstawiała się sprawa polska w przededniu pierwszej wojny światowej. Kiedy doszło do jej wybuchu w roku 1914, zarówno główne polskie partie polityczne, jak i mocarstwa zaborcze starały się narzucić swoje rozwiązanie tej kwestii pośród zgliszczy dawnego europejskiego porządku politycznego. Zwycięstwo w tej walce oznaczało możliwość stabilności albo wolności, przegrana zaś być może coś w rodzaju „polskiej Serbii”66 wspieranej przez jedno z wielkich mocarstw i próbującej uporczywie rozbudzić dążenia niepodległościowe polskich poddanych innego mocarstwa. Na tym tle sprzecznych i wzajemnie wykluczających się ambicji politycznych, a także wysoce skomplikowanej kwestii narodowej, która wymykała się gwałtownie spod kontroli, Beseler przedstawił własne rozwiązanie, które starał się następnie wcielić w życie.

1. PROMETEUSZ W OKOWACHNIEMIECKI PODBÓJ I OKUPACJA POLSKI

W sierpniu 1914 roku wszelkie więzy pętające dotąd sprawę polską stały się jedną z pierwszych ofiar wojny. Od początku konfliktu wielkie mocarstwa Europy Środkowej starały się wykorzystać polskie niezadowolenie na rzecz swego wysiłku wojennego, a armie maszerujące do boju niosły obietnice świetlanej przyszłości związanej z polskimi aspiracjami narodowymi. Dosłownie w ciągu jednego dnia polski patriotyzm, będący dotąd źródłem potencjalnej destabilizacji międzynarodowej, stał się bronią w walce o militarną i polityczną przewagę na froncie wschodnim. Niemcy, pomimo odwiecznej wrogości wobec polskich dążeń niepodległościowych, zaczęły zabiegać aktywnie o polskie poparcie i sympatię, ale nie zastanawiały się zbyt poważnie nad tym, co ów patriotyzm oznaczałby, gdyby w wyniku „zawieruchy wojennej” niemieckie armie zawędrowały na ziemie zaboru rosyjskiego. Kiedy znalazły się one w 1915 roku pod niemiecką okupacją, temu niedostatkowi wyobraźni strategicznej zaradził ambitny niemiecki generał-gubernator Hans Hartwig von Beseler. Podczas pełnienia swej funkcji w Polsce nabrał przekonania, że w najlepszym interesie Niemiec leży wspieranie – a tym samym kontrolowanie – nowego polskiego państwa w Europie Środkowej. Owo zależne państwo, jak dowodził, byłoby użytecznym sprzymierzeńcem w przyszłej potencjalnie wojnie z Rosją – albo Austrią. Beseler wierzył też, że nie może ani nie powinno być powrotu do epoki rozbiorów; jej bezustanne zawirowania i niepokoje dowiodły, że kluczowe dla stabilności Europy Środkowej jest inne rozwiązanie sprawy polskiej. Co więcej, wojna – która zmiotła wszelkie ograniczenia i jednocześnie pobudziła aspiracje – położyła kres jakiejkolwiek możliwości przywrócenia status quo ante bellum. Nie ulegało wątpliwości, że jakieś państwo albo ruch polityczny zechce wykorzystać tę sytuację na polskich terenach Europy dla własnych celów. Niemcy nie mogły pozwolić sobie na obojętność wobec wyniku tej walki o spożytkowanie sprawy polskiej.

Podczas gdy konkretny obraz i charakter nowego Królestwa Polskiego (a także jego lokalizacja) ulegały w trakcie wojny modyfikacjom, wizja stworzona przez Beselera pozostawała w ogólnych zarysach niezmienna. Nowo ukonstytuowane państwo miało być utworzone z dawnych ziem Królestwa Kongresowego, przy możliwym przesunięciu wschodnich granic, i stanowić monarchię konstytucyjną o pełnej autonomii w kwestii polityki kulturalnej i wewnętrznej. Na mocy licznych traktatów i porozumień ten satelicki twór państwowy zostałby na trwałe osadzony w orbicie niemieckiej gospodarki; zapewniłby Niemcom także kontrolę nad najważniejszymi według Beselera elementami nowej administracji: polityką zagraniczną i kwestiami militarnymi. Pomimo chwil zwątpienia i rozpaczy, Beseler pozostał do końca wojny wierny swojej wizji.

Dzięki jego rozległej władzy jako generał-gubernatora nie musiało to pozostać jedynie wizją. W okresie od 1916 do 1918 roku ambicje Beselera w odniesieniu do Polski przełożyły się na liczne działania i powołanie instytucji, które miały służyć realizacji owej wizji (proces, który według niego wymagałby w najlepszym razie dziesiątków lat). Jednak, pomijając Generalne Gubernatorstwo, jego pole działania było ograniczone i musiał bardzo się starać, by przekonać licznych sceptyków w armii i rządzie, że jego koncepcja jest ze wszech miar słuszna – może nie doskonała, ale najmniej zła spośród ryzykownych i szkodliwych (z niemieckiego punktu widzenia) opcji. Beseler próbował ze zmiennym szczęściem zyskać pełne poparcie państwa niemieckiego dla swoich ambicji i często sądził, że jego wysiłki napotykają opór ze strony polityków i dowódców wojskowych, których uważał za krótkowzrocznych i głupich. Sądził, że postawa tych ludzi stanowi jedną z przeszkód, które stają na drodze jego dążeniu do osiągnięcia celu, jakiemu się poświęcił, co skłaniało go do wybuchów irytacji, kiedy to sfrustrowany określał samego siebie jako „Prometeusza w okowach”, prześladowanego za to, że starał się mężnie przynieść światło pogrążonej w mroku ziemi. Nie zważał jednak na mityczną przestrogę przed niebezpieczeństwami nadmiernej pychy.

WYBUCH WOJNY I MOBILIZACJA POLSKIEJ OPINII

Zarówno Niemcy, jak i Rosja starały się na początku wojny w dość nieporadny sposób zjednać sobie polską przychylność zarówno w kraju, jak i za granicą. W Niemczech starania o złagodzenie w jakimś stopniu polskiej wrogości, która była wynikiem ich polityki i działań, podjęto jeszcze przed formalnym przystąpieniem do wojny, co dowodziło, że Niemcy nigdy nie tracili z oczu faktu, iż polska opinia miałaby znaczenie w każdej środkowoeuropejskiej wojnie. W ostatnich dniach lipca 1914 roku cesarz poprosił Watykan o mianowanie konserwatywnego Polaka Edwarda Likowskiego arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim i poznańskim, na którym to urzędzie wakat trwał od roku 1906 (Watykan się zgodził i Likowski objął stolicę arcybiskupią pod koniec sierpnia)67. Kiedy już wybuchły walki, celem niemieckiej propagandy stali się też Polacy mieszkający w Rosji. Pospiesznie sformułowana niemiecka odezwa wzywająca do powstania i walki o „wolność i niepodległość” przeciwko „moskiewskiemu jarzmu” została dostarczona drogą powietrzną nad liniami frontu między 7 i 8 sierpnia. Wezwania te, sprzyjające w jawny sposób Niemcom, zostały zlekceważone przez większość mieszkańców zaboru rosyjskiego. Obraz Niemiec jako zaciekłego wroga polskich aspiracji, podsycany przez dziesiątki lat przez polsko-pruski konflikt narodowościowy, był zbyt trwały, by dało się go zmienić za pomocą prymitywnej propagandy. Na dodatek polską wrogość wobec Niemców spotęgowało zachowanie wojska w granicznym Kaliszu w sierpniu 1914 roku, kiedy to z niejasnych do dzisiaj przyczyn Niemcy zbombardowali i spalili miasto, a także dokonywali egzekucji ludności cywilnej. W miarę jak wojna podsycała współzawodnictwo o zyskanie polskiej lojalności, Rosjanie robili wszystko, by wspomnienie o brutalnych działaniach w Kaliszu pozostało żywe, zwłaszcza że odwracało to uwagę od aktów przemocy dokonywanych przez samych Rosjan. Po części dzięki rosyjskiej propagandzie postępowanie Niemców w Kaliszu rozpalało powszechny gniew Polaków jeszcze przez wiele miesięcy, a nawet lat68.

Mobilizacja na terenach zaboru rosyjskiego w momencie wybuchu wojny przebiegała znacznie sprawniej, niż się spodziewano. Zważywszy na trudną sytuację i brak stabilności podczas rewolucji 1905 roku i później, obawiano się powszechnie, że Polacy będą się sprzeciwiać czy nawet buntować, gdy mobilizację ogłoszono. Jednak polscy poddani cara nie tylko zgłaszali się karnie do wojska; rosyjskie oddziały – w tym także Kozacy – były witane entuzjastycznie na ulicach Warszawy69. Rosjanie wydali wtedy swoją własną odezwę, odwołując się do polskich sentymentów i dążeń oraz mając nadzieję jak Niemcy, że uda im się wykorzystać polskie niezadowolenie na rzecz swojego wysiłku wojennego. Odezwę, poprzedzoną długimi sporami politycznymi, wydał 14 sierpnia 1914 roku wielki książę Mikołaj Mikołajewicz (nie nosiła ona, podobnie jak w przypadku niemieckim, podpisu władcy):

Polacy!

Wybiła godzina, w której przekazane Wam marzenie ojców i dziadów ziścić się może.

Przed półtora wiekiem żywe ciało Polski rozszarpano na kawały, ale dusza jej nie umarła. Żyła ona nadzieją, że nadejdzie godzina zmartwychwstania dla Narodu Polskiego i dla pojednania się braterskiego z Wielką Rosją.

Wojsko rosyjskie niesie Wam błogą wieść owego pojednania. Niechaj się zatrą granice rozcinające na części Naród Polski.

Niech Naród Polski połączy się w jedno ciało pod berłem Cesarza Rosyjskiego. Pod berłem tym odrodzi się Polska, swobodna w swojej wierze, języku i samorządzie [...]

Z sercem otwartym, z ręką po bratersku wyciągniętą, kroczy na Wasze spotkanie Wielka Rosja. Wierzy ona, iż nie zardzewiał miecz, który poraził wroga pod Grunwaldem70. [...]

Nadzwyczajny manifest wielkiego księcia (nadzwyczajny, ponieważ pomija całkowicie rolę odegraną przez Rosję w „rozszarpaniu na kawały żywego ciała Polski”) został lepiej przyjęty w zaborze rosyjskim niż prymitywny apel niemiecki, choć nie wszyscy dali się przekonać. „Polska dobrze pamiętała modlitwę Mickiewicza o wojnę ludów – odnotował Włodzimierz Gałecki, nauczyciel, odnosząc się do Litanii pielgrzymskiej poety („O wojnę powszechną za Wolność Ludów! prosimy Cię, Panie... O śmierć szczęśliwą na polu bitwy, prosimy Cię, Panie”)71. „Teraz, gdy nadeszła wojna – ciągnął Gałecki – Polska nie była zainteresowana autonomią z łaski cara”72. Bez względu na oddziaływanie na opinię publiczną, manifest rosyjski był niezwykle znaczącym wydarzeniem. Zwracając się wyraźnie do Polaków zaboru zarówno niemieckiego jak i austriackiego, a także zgłaszając roszczenia do ziem obu państw, Rosja poczyniła krok, który w sposób nieunikniony utrudnił negocjacje pokojowe między obiema stronami, z czego zdawano sobie wówczas powszechnie sprawę. Londyński „The Times” odnotował 17 sierpnia, że „oferta cara, jeśli odniesie skutek, sprawi, że spór między Rosją i dwiema potęgami centralnymi pozostanie nierozwiązany. Jest to najbardziej widomy sygnał ze strony Rosji, że wojna z jej wielkimi sąsiadami będzie toczyła się na noże”. Podobnie francuski pisarz Émile Faguet zauważył, że manifest oznacza, iż Rosja pozostanie  „n a   z a w s z e  [...] w stanie wrogości wobec Prus i Austrii”. W dodatku manifest podsycał polskie ambicje, jednocześnie znosząc polityczne i mentalne więzy, które dotąd je ograniczały. Tak więc już w sierpniu 1914 roku przedwojenny porządek uległ zniszczeniu, być może nieodwracalnie73. Fundamentalnie nowe rozwiązanie sprawy polskiej stało się nie tylko możliwe, ale wręcz nieuniknione.

Polacy byli celem działania nie tylko odgórnego; wybuch wojny oznaczał też znaczne ożywienie aktywności oddolnej. Na terenie całego zaboru rosyjskiego przeróżne elity i środowiska organizowały się w Komitety Obywatelskie, te zaś rozprzestrzeniły się na ziemie austriackiej Galicji; sprzeciwiały się one respektowaniu „granic ustalonych przez zaborców”. Zakładane początkowo w celu ulżenia trudom narzuconym społeczeństwu przez mobilizację, te lokalne organizacje, powiązane z Komitetem Obywatelskim w Warszawie, zaczęły niebawem odgrywać rolę państwowych jednostek administracyjnych. Na ogół były one zdominowane przez konserwatystów i narodowych demokratów. Kierownikiem Komitetu w Warszawie był na przykład książę Zdzisław Lubomirski, który wcześniej promował kulturę polską na obszarach zaboru carskiego, a jego zastępcą – Stanisław Grabski, narodowy demokrata, który później odegrał znaczącą rolę w rządzie II Rzeczypospolitej74. Choć z reguły lojalistyczne i prorosyjskie komitety stanowiły najbardziej widomą oznakę polskiej aktywności politycznej, organizacje opozycyjne także przystąpiły do działania, choć się z tym nie afiszowały. W sierpniu z inicjatywy Józefa Piłsudskiego powstała na przykład Polska Organizacja Wojskowa, powołana do walki z rosyjskim zaborcą. Rewolucyjno-socjalistyczne partie, takie jak PPS-Lewica, Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy, a także żydowski socjalistyczny Bund, utworzyły Międzypartyjną Radę Robotniczą75. Oczywiście, nie wszyscy włączyli się ochoczo w życie polityczne; spędzający wraz z rodziną wakacje na terytorium austriackim nauczyciel Gałecki znalazł się w państwie będącym w stanie wojny z jego własnym, w dodatku, takim, gdzie kolej została przejęta przez armię. Jego główną troską stało się dotarcie wraz z rodziną do domu, co ostatecznie udało mu się dzięki licznym – niepewnym i niewygodnym – podróżom pociągami76. Niemniej jednak polityczna aktywność uwolniona w Polsce przez wybuch wojny oznaczała, że przed przybyciem Niemców w sierpniu 1915 roku zostały uruchomione potężne siły, z którymi przyszłe władze okupacyjne musiały dojść do porozumienia.