Iliada - Homer - ebook
Opis

"Iliada" to poemat będący eposem heroicznym, którego autorstwo przypisuje się Homerowi. Jest to jeden z najstarszych zabytków literatury greckiej i europejskiej.

Epos obejmuje okres około 49 dni z dziesiątego – ostatniego roku wojny trojańskiej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 819

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


OD TŁUMACZA

O GIENIIUSZU HOMERA Z BARTHELEMY.

O GIENIIUSZU HOMERA Z POPE.

O ŻYCIU I DZIEŁACH HOMERA.

O TŁUMACZACH I TŁUMACZENIACH HOMERA.

O BITWACH ILIADY.

XIĘGA I.

XIĘGA II.

XIĘGA III.

XIĘGA IV.

XIĘGA V.

XIĘGA VI.

XIĘGA VII.

XIĘGA VIII.

XIĘGA IX.

XIĘGA X.

XIĘGA XI.

XIĘGA XII.

XIĘGA XIII.

XIĘGA XIV.

XIĘGA XV.

XIĘGA XVI.

XIĘGA XVII.

XIĘGA XVIII.

XIĘGA XIX.

XIĘGA XX.

XIĘGA XXI.

XIĘGA XXII.

XIĘGA XXIII.

XIĘGA XXIV.

UŁOMKI ILIADY PRZEZ RÓŻNYCH TŁUMACZONE.

XIĘGA III. Przekładania Jana Kochanowskiego.

POŻEGNANIE HEKTORA Z ANDROMACHĄ Z XIĘGI VI. Przekładania Minasowicza.

XIĘGA III. Przekładania X. Nagurczewskiego

XIĘGA IV. Przekładania X. Nagurczewskiego.

XIĘGA I. Przekładania Jacka Przybylskiego.

WYKŁAD ALFABETYCZNY IMION WŁAŚCIWYCH OZNACZAJĄCYCH MIEYSCA, LUB OSOBY WSPOMNIANE W ILIADZIE HOMERA.

Homer

ILIADA

Tłumaczenie: Franciszek Dmochowski

Projekt okładki: Avia Artis

W projekcie okładki wykorzystano portret Homera.

Autor: Anonim

Wydawnictwo Avia Artis

2017

ISBN 978-83-65810-77-9

OD TŁUMACZA

DO JW. JMCI PANA

JOZEFA KALASANTEGO

OLIZARA

KAWALERA ORDERU ORŁA BIAŁEGO

FRANCISZEK DMOCHOWSKI.

Gdybym to dzieło ofiarował JWW Mści Panu, iako Obywatelowi, który przez swoie przymioty, i postępowanie w życiu publiczném, powszechną sławę pozyskał; byłbyto hołd uszanowania należący się Cnocie. Gdybym ie ofiarował, iako Mężowi posiadaiącemu gust naywyższy w Naukach, i na ich łonie naymilszéy dla siebie szukaiącemu zabawy; byłbyto hołd szacunku oddany Dowcipowi. Ale powody ofiary moiéy, ieśli nie są poważnieysze od tamtych, tedy są bez wątpienia świętsze. Przyymiy ią JWW Mść Pan, iako daninę przyiaźni, iako wyraz nayszczerszéy wdzięczności. Miło dla mniewyznać publicznie, żem Ci iest winien tyle, ile człowiek człowiekowi winnym bydź może. Czas, okoliczności, sposób, nadały naywyższą cenę Twemu czynowi: głos serca naylepiéy Cię przeświadcza o iego szacunku; Ja szukam naywiększéy stąd dla mnie chluby, że go czuć umiałem. Może ta praca, ieśli nie z swoiéy wartości, (lubo niczego nie oszczędziłem, aby warta była oka Rodaków), to przynaymniéy z imienia Homera, które na sobie nosi, doydzie potomności. Niechże będzie świadectwem, oddaném nayślachetnieyszemu charakterowi, przez naysprawiedliwszą wdzięczność.

 Dan w Warszawie

 d. 4. Marca 1800.

O GIENIIUSZU HOMERA Z BARTHELEMY.

Homer żył około czwartego wieku po woynie Troiańskiéy. Już za iego czasów Grecy bardzo się w Rymotworstwie ćwiczyli. Źródło przyiemnych zmyśleń, które są istotą, lub ozdobą Poezyi, stawało się codzień obfitszém: ięzyk iaśniał obrazami, a im mniéy był prawidłami ścieśniony, tém łatwiéy podawał się potrzebom Poety. Dwa wielkie zdarzenia, woyna Tebańska i oblężenie Troi, stały się zabawą i ćwiczeniem naybiegleyszych dowcipów. Zewsząd poruszali się śpiewacy z lutnią w ręku, i ogłaszali Grekom dzieła ich dawnych bohatyrów.

 Już pokazał się był Orfeusz, Linus, Muzeusz i wielu innych Poetów, których dzieła poginęły, a którzy podobno przez to sławnieyszymi się stali. Już stanął na zawodzie Hezyod; ten Hezyod, który, iak mówią, był rywalem Homera, i który w stylu pełnym słodyczy i harnii, opisywał ród bogów, prace rolnicze, i inne rzeczy, które umiał interesuiącemi uczynić.

 Homer zatém zastał sztukę iuż od nieiakiego czasu wyszłą z dzieciństwa, a w któréy spółubieganie się codzień przyśpieszało postępek: wziął ią w piérwiastkowym iéy wzroście, i tak daleko wyniósł, że się iéy twórcą bydź zdaie.

 Mówią, iż opiewał woynę Tebańską i wiele innych dzieł złożył, któreby go z naypiérwszymi owego czasu Poetami zrównały: ale Jliada i Odyssea wynosi go nad wszystkich Poetów, którzy przed nim i po nim słynęli. W piérwszém dziele opisał niektóre okoliczności woyny Troiańskiéy, w drugiém powrot Ulissesa do kraiu swego.

 Podczas oblężenia Troi, zdarzył się taki przypadek, który szczególniéy zastanowił uwagę Homera. Achilles, obrażony od Agamemnona, oddalił się do swego obozu. Nieprzytomność tego bohatyra osłabiła woysko Greckie, a dodała serca Troianom: wyszli oni z miasta, stoczyli wiele bitew, w których prawie zawsze zwycięzcami byli: iuż nieśli ogień na okręty nieprzyiacielskie, kiedy Patrokl pokazał się w zbroi Achillesa. Rzuca się na niego Hektor, i śmiertelnym razem na ziemię go obala. Achilles, który na prośby piérwszych woyska wodzów ubłagać się nie dał, leci do boiu, mści się Patrokla śmierci, przez śmierć bohatyra Troiańskiego, sprawia obchód pogrzebowy dla swego przyiaciela, a za okup, nieszczęśliwemu Pryamowi wydaie ciało syna iego Hektora.

 Przypadki te, zdarzone w krótkim nader dni przeciągu, były skutkiem gniewu Achillesa przeciw Agamemnonowi, a w ciągu oblężenia czyniły osobny ustęp, który od niego łatwo można było oddzielić. Ten ustęp obrał sobie Homer za rzecz Jliady. W opisaniu trzymał się historycznego porządku: lecz żeby dał dziełu więcéy okazałości, wystawił sobie, podług przyiętego za iego czasów mniemania, że zaraz na początku woyny podzielili się bogowie między Troiany i Greki. Co żeby większy interes sprawiło, osoby te zrobił czynnemi: sztuka podobno nieznana przed nim, która dała początek rodzaiowi dramatycznemu; a któréy Homer z równie szczęśliwém powodzeniem użył w Odyssei.

 W tém dziele więcéy widać sztuki i umieiętności. Już dziesięć lat upłynęło, iak Ulisses brzegi Jlionu opuścił. Niesprawiedliwi przywłaszczyciele trwonili dobra iego; chcieli stroskaną przymusić żonę do powtórzenia związków małżeńskich, i do uczynienia wyboru, którego iuż dłużéy przewlekać nie mogła. W tym właśnie czasie otwiera się scena Odyssei. Telemak, syn Ulissesa, wyprawia się na lądy Greckie, chcąc się dowiedzieć od Nestora i Menelaia o losie oyca swego. Kiedy on bawił w Lacedemonie, tym czacem Ulisses rzuca wyspę Kalipsy, a po trudnéy żegludze, przez nawalnicę, na wyspę Feaków, przyległą Itace, wyrzuconym zostaie. Póki ieszcze handel nie zbliżył do siebie narodów, zbiegał się lud do cudzoziemca, chciwy dowiedzieć się o iego przypadkach. Przymuszony Ulisses zadosyć uczynić ciekawości dworu, w którym niewiadomość i upodobanie w rzeczach nadzwyczaynych do zbytku panowały, opowiada mu widziane od siebie dziwy, wzrusza go obrazem nieszczęść, które cierpiał, i odbiera pomoc w powrocie do państwa swego. Przyieżdża, daie się poznać synowi, i z nim skuteczne bierze środki do pomszczenia się na spólnych nieprzyiaciołach.

 Rzecz Odyssei trwa tylko dni cztérdzieści: lecz układ, który sobie obrał Homer, dał mu sposobność opisania wszystkich okoliczności powrotu Ulissesa, wyszczególnienia wielu przypadków woyny Troiańskiéy, i okazania własnych wiadomości, których nabył w swoich podróżach. Zdaie się, że to dzieło zaczął pisać w podeszłym wieku; widać to z wielości opowiadań, ze spokoynego osób charakteru, i z owego słodkiego i wolnego ciepła, iakie daie słońce, gdy do zachodu się zbliża.

 Lubo sobie założył Homer, podobać się szczególniéy wiekowi swoiemu; atoli widocznie okazuie się z Jliady, że narody zawsze są ofiarą rozdwoienia swoich wodzów; a z Odyssei, że roztropność z odwagą złączona, z naywiększych przeszkód, prędzéy lub poźniéy tryumf odnosi.

 Ledwie Iliada i Odyssea zaczęły bydź znane w Grecyi, gdy się Likurg w Jonii pokazał. Gieniiusz poety, przemówił do gieniiuszu prawodawcy. Gdzie lud pospolity same tylko przyiemne widział zmyślenia, tam odkrył Likurg prawidła mądrości. Przepisał obadwa poemata, i zbogacił niemi swoię oyczyznę. stamtąd się po wszystkich Grekach rozniosły. Pokazali się aktorowie, znani pod imieniem Rapsodów, oddzielaiący niektóre kawałki, i przebiegaiący z niemi całą Grecyą, która się ich słuchaniem nasycić nie mogła. Jedni opiewali męztwo Dyomeda, drudzy pożegnanie Andromachy, ci śmierć Patrokla, owi Hektora.  Przez takie rol podziały, zdawała się pomnażać sława Homera, ale ciąg Poematu psuł się nieznacznie: a gdy obawiać się należało, iżby z czasem nie było trudno złączyć z całością zbyt od siebie oddzielonych części; rozkazał solon Rapsodom, aby zgromadziwszy się, nie brali przypadkiem osobnych czynów; ale im przepisał, żeby w opiewaniu trzymali się tego porządku, iaki zachował autor, i aby, na czém piérwszy skończył, od tego drugi zaczynał.

 To rozporządzenie zapobiegło iednemu niebezpieczeństwu, ale zostawiło drugie, prędszego ieszcze zaradzenia potrzebuiące. Poemata Homera zostawione zapałowi i niewiadomości tych, którzy ie śpiewali, albo wykładali publicznie, kaziły się codzień w ich ustach. Przyprawiali oni ie o znaczne straty, i obce, a nie autora wiersze, do nich wciskali. Pizystrat i syn iego Hippark starali się o przywrócenie prawdziwego textu, radzili się biegłych Grammatyków, obiecali nagrody tym, którzyby im autentyczne Iliady i Odyssei ułomki przynieśli. Nareście po długiéy i ciężkiéy pracy, dwa te wspaniałe obrazy wystawili przed oczy Greków, równie pięknością układów, iak bogactwami szczególnych dzieła części zadziwionych. Rozkazał ieszcze Hippark, aby wiersze Homera podczas świąt Panateneyskich, w przepisanym od solona porządku, śpiewane były.

 Potomność, nie mogąca, podług czynów, mierzyć chwały królów i bohatyrów, zdaie się tylko zdała słyszeć odgłos, który na świecie zrobili, i z większą go ieszcze okazałością następnym wiekom przesyła. Lecz sławę autora, którego pisma zostaią, w każdém pokoleniu i w każdéy chwili porównywamy z temi prawami, które ią ustanowiły: i chwała iego, iest owocem ciągłych zdań i wyroków, które o nim wieki wydaią. Chwała Homera tém bardziéy wzrosła, im lepiéy poznano iego dzieła, i im lepiéy ie cenić umiano. Nigdy Grecy tyle, co dzisiay, oświeconymi nie byli, nigdy też większego podziwienia dla Homera nie mieli. Imię iego iest we wszystkich ustach, obraz przed wszystkich oczyma. Wiele się miast ubiega o ten zaszczyt, że w nich się urodził; drugie mu kościoły poświęciły. Argiienowie, którzy go w świętych obrzędach swoich wzywaią, corocznie posyłaią na wyspę Chio, dla uczynienia na cześć iego ofiary. Wiersze iego brzmią w całéy Grecyi, i są ozdobą nayokazalszych iéy uroczystości. W nich młodzież piérwszą naukę znayduie: w nich Eschil, sofokl, Archiloch, Herodot, Demosten, Platon, i naylepsi pisarze wyczerpnęli, po większéy części, te piękności, które w ich pismach iaśnieią: w nich snycerz Fidyasz i malarz Eufranor nauczyli się godnie bogów pana wystawiać.

 Cóżto za człowiek, który prawodawcom daie polityki prawidła? który Filozofów i Historyków sztuki pisania naucza, a Poetów i Mowców sztuki wzruszania? który wszystkie krzewi i ożywia talenta? a którego wyższość tak iest powszechnie uznana, iż względem niego nikt zawiści nie ma, iak względem słońca, które nas oświeca?

 Wiem ia, że Homer szczególniéy własnemu narodowi podobać się musi. Znacznieysze domy Greckie, w dziełach iego znayduią początki swoich zaszczytów, a różne państwa, epoki swoiéy wielkości. Częstokroć dosyć było na iego świadectwie, do przywrócenia dawnych granic, między dwoma sąsiedzkiemi narodami. Lecz ta chwała, spólna z wielą zapomnianemi dziś autorami, nie potrafiłaby zrobić tego zapału, iaki dzieła Homera sprawuią. Innych potrzeba było sprężyn, aby panowanie nad umysłami Greków otrzymać.  Jestem scytą i harmoniia wierszy Homera, ta harmoniia porywaiąca Greków, często się przed zbyt grubemi zmysłami moiemi ukrywa. Ale nie ieslem panem podziwienia mego, gdy go widzę, że tak powiem, wznoszącego się i lataiącego nad światem, rzucaiącego wszędzie wzrok zapalony, zbieraiącego ognie i farby, któremi rzeczy w jego oczach iaśnieią; znayduiącego się na radzie bogów, zgłębiaiącego skrytości serca ludzkiego; i natychmiast swoiemi ubogaconego wynalazkami, upoionego pięknościami natury, i nie mogącego znieść zapału, który go pożera, rozlewaiącego to wszystko obficie na swoie obrazy i wyrażenia, wystawuiącego w zapasach niebo z ziemią, i namiętności z namiętnościami; rażącego nas temi błyskawicami światła, które są tylko gieniiuszu udziałem, porywaiącego żywością uczucia, która prawdziwą czyni wysokość, i zawsze zostawuiącego w umyśle naszym wyraz głęboki, który go rozciągać i powiększać się zdaie. Bo to iest właściwą i rozróżniającą go od drugich cechą, że wszystko ożywia, że temi poruszeniami nas unosi, któremi sam iest przeięty, że wszystko głównieyszéy namiętności poddaie, że ią ściga w jéy zapędach, w jéy obłąkaniach, w jéy nieuwagach; że ią aż pod obłoki wynosi, i znowu gdy trzeba, przez moc uczucia i cnoty strąca na dół, tak właśnie, iak wiatry wybuchaiący płomień Etny na dno przepaści wpychaią; że obiął wielkie charaktery, że moc, męztwo, i inne osób swoich przymioty rozgatunkował, nie przez zimne i nudne opisy, lecz przez szybkie i śmiałe pęzla pociągi, albo przez nowe zmyślenia, a niby przypadkiem po dziełach iego rozsiane.

 Wstępuię z nim do nieba: poznaię zaraz Wenerę po téy taśmie, z któréy ustawicznie wybiegaią ognie miłości, niecierpliwe pragnienia, uwodzące wdzięki, i trudne do wyrażenia ust i oczu ponęty: poznaię Palladę po iéy popędliwości, po téy paiży, na któréy wisi strach, Niezgoda, Gwałt, i okropna głowa przerażaiącéy Gorgony. Jowisz i Neptun są naymocnieysi z bogów: lecz Neptunowi trzeba tróyzęba do wzruszenia ziemi, a Jowisz, iedném oka skinieniem, całym wstrząsa Olimpem. Zstępuię na ziemię. Achilles, Aiax i Dyomed są naywięksi między Grekami bohatyrowie. Ale Dyomed na widok woyska Troiańskiego uchodzi, Aiax, po kilkokrotnym odporze, ustępuie: Achilles się pokazuie, a woysko Troiańskie niknie.  Te różnice w świętych xięgach greckich, bo tak Iliadę i Odysseę nazwać można, nie są blisko siebie wydane. Gruntownie poeta swoie wzory założył; oddzielał w potrzebie cienie, które do ich rozróżnienia służyły: i miał ie zawsze przytomne w umyśle, wtenczas nawet, gdy momentalne charakterom swoim dawał odmiany. Bo sztuka tylko sama daie stałą iednakość charakteru: ale natura żadnego takiego charakteru nie wydaie, któryby się w różnych okolicznościach życia nie zmienił.

 Platon nie upatrywał dosyć godności w żalu Achillesa i Pryama; gdy piérwszy tacza się w piasku po śmierci przyiaciela swego Patrokla, a drugi się, na krok upodlaiący go, dla otrzymania ciała synowskiego, odważa. Lecz iakto dzika godność, która czucie przytłumia! Co do mnie, uwielbiam Homera, że równie, iak czyni natura, słabość obok mocy, a przepaść obok wysokości położył: uwielbiam go ieszcze więcéy za to, że mi, w nayprzemożnieyszym królu, naylepszego oyca, a nayczulszego przyiaciela, w naypopędliwszym bohatyrze, pokazał.

 słyszałem naganiaiących Homera, za mowy obelżywe, które iuż na zgromadzeniach, iuż w potyczkach, w usta swym bohatyrom kładzie. Natenczas rzuciłem okiem na dzieci, które są od nas bliższemi natury; na pospólstwo, które iest zawsze dziecięciem; na dzikich ludzi, którzy są zawsze pospólstwem; i postrzegłem, że w tych wszystkich, gniew, nim się okaże przez skutki, wprzód się okazuie przez chlubę, zuchwałość i obelgę.

 słyszałem i to zarzucaiących Homerowi, że w prostocie odmalował obyczaie tych czasów, które go poprzedziły. Rozśmiałem się z krytyki, i milczałem.

 Lecz gdy mu za występek poczytuią, że bogów upodlił, wtenczas przestaię na przytoczeniu odpowiedzi, danéy mi od oświeconego Ateńczyka. Homer, mówił on, podług przyiętego za iego czasów zdania, słabości naszych bogom udzielił. Grał ich potém na teatrze Arystofan, i oycowie nasi téy bezbożności poklask dawali. Naydawnieysi Teologowie utrzymywali, że bogowie i ludzie ieden maią początek: i prawie toż samo za dni naszych Pindar wyśpiewywał. Nigdy więc nie sądzono, aby tacy bogowie wyrównać mogli temu wyobrażeniu, które o bóstwie mamy. I w rzeczy saméy prawdziwa Filozofiia, przypuszcza wyższe nad nich iestestwo, które im swoiéy mocy powierzyło. Ludzie oświeceni oddaią mu cześć w cichości: insi zasyłaią swe śluby, a czasem i skargi do tych, którzy to naywyższe iestestwo zastępuią: Poeci zaś są podobni do poddanych króla Perskiego, którzy biią czołem przed monarchą, a powstaią zuchwale przeciw iego ministrom.

 Niech ci, którzy się oprzeć mogą pięknościom Homera, rozwodzą się nad iego wadami. Bo na cóż ukrywać? spoczywa często, a czasem i drzymie. Lecz w spoczynku swoim podobny iest do orła, który przebiegłszy niezmierne nieba przestrzenie, zmordowany, na wysokiéy skale upada: a sen podobny do snu Jowisza, który podług wyrazu samegoż Homera, budzi się ciskaiąc pioruny.

 Kto o Homerze, nie przez roztrząsanie, lecz przez uczucie, nie podług prawideł czestokroć dowolnych, lecz podług nieodmiennych praw natury, sądzić będzie; ten pewnie się przekona, iż godzien iest tego mieysca, które mu Grecy naznaczyli.

O GIENIIUSZU HOMERA Z POPE.

Powszechne iest zdanie, że gieniiusz wynalezienia, w wyższym stopniu Homer, nad wszystkich pisarzów, posiadał. Wirgiliusz może z nim sprawiedliwie walczyć o chwałę rozsądnego napisania: drudzy mogą sobie pochlebiać, że w innych gatunkach doszli doskonałości: ale co się tycze wynalezienia, nikt mu dotąd nie zrównał. Nie trzeba się więc dziwić, że go miano zawsze za naywiększego poetę, ponieważ naywięcéy wygórował w tym przymiocie, który iest prawdziwym gruntem Poezyi. W rzeczy saméy, talent wynalezienia rozdziela wielkie gieniiusze na różne rzędy, i każdemu swoie mieysce naznacza. Przy upornéy nauce, przy głebokiéy wiadomości, wspartéy sztuką i przemysłem, można wszystkie zwyciężyć trudności, można sobie prawo do wszystkiego przywłaszczyć, prócz chwały wynalezienia. Ale kto tym gieniiuszem zaszczycony, ma razem materyały i sztukę potrzebną do dobrego ich użycia. Bez takiego gieniiuszu rozsądek tyle tylko dokaże, że zręcznie z rzeczy swoiéy wyyśdź potrafi. sztuka iest zdatną szafarką, umieiącą przyzwoicie używać skarbów natury. Mimo wszystkich pochwał, które dziełom rozsądku dać można, nikt nie zaprzeczy, że wszystkie w nich umieszczone piękności przyznać trzeba wynalezieniu. Tak porządne ogrody, którym sztuka naydoskonalszy i naywybornieyszy układ dała, nie maią żadnego drzewa, żadnego kwiatu, któryby nie był darem natury. Całe wysilenie sztuki na tém się kończy; że nam wystawia piękności natury w porządku, który nas uderza, ściąga nasze oko, i którym, bez zmordowania, zabawiać się możemy. Z téy myśli łatwo dochodzę przyczyny, dla czego wielu krytyków dowcip rozsądny i porządny, nad dowcip wyniosły i obfity przenoszą. Łatwiéy dla nich zastanawiać się nad symetrycznym i ograniczonym ogrodem, dziełem sztuki: aniżeli przebiegać rozległy i rozmaity przestwór natury.

 Dzieło Homera, iest nakształt dzikiego ogrodu, w którym daią się widzieć piękności wszelkiego rodzaiu, ale w wielkiéy liczbie: i wcale dziwić się nie trzeba, ieśli ich oko, tak łatwo, iak w symetrycznym ogrodzie, rozeznawać nie może. służyłoby mu ieszcze porównanie obfitéy szkółki, zamykaiącéy zarodki i piérwsze płody każdego gatunku. Można w niéy, podług upodobania, wybrać sobie iakie krzewy, zasadzić ie, i do swoiéy przyprowadzić doskonałości. Jeżeli niektóre młode drzewa nadto w gałęzie i liść wybuiały, przyczyna tego nie inna iest, tylko żyzność gruntu: ieżeli się inne nie udały, to dlatego, że od drugich przyciśnione i przyduszone zostały.

 Tencito dzielny duch wynalezienia, roznieca w pismach Homera ogień, którego gwałtowność porywa człowieka, maiącego prawdziwie poetyckiego ducha: on ożywia wszystko, co tylko opisuie, wszystkiemu daie ruch, życie i czynność. Jeśli ma nas uwiadomić Homer o radzie woiennéy, lub bitwie, nie opowiada nam zimno, co się tam mówi, lub czyni: ale mocą swoiéy imaginacyi, ten boski poeta, odrywa czytelnika z jego mieysca, i przemienia go w słuchacza, lub świadka. Idzie iak woysko od niego opisane, i że użyię własnych poety wyrazów, zapala wszystko, co tylko napotka. Wszakże, chociaż iego imaginacya iest wszędzie żywa i mocna; iednak na początku poematu w całym swym blasku nie iaśnieie: ale nakształt koła, własnym zapalaiącego się biegiem , ogień iego rośnie z rzeczą, wnet staie się pożarem, który równie poetę, iak czytelnika ogarnia. Dokładny porządek, trafność myśli, piękność rytmu, wszystko to mogło się naleźć w wielu innych poematach: w niewielu przecięż rymotworcach widzimy ten ogień poetycki, ten entuzyazm, który iest nayślachetnieyszém dziełem imaginacyi. Bez tego atoli, na co się przydadzą w poemacie wszystkie inne przymioty, choćby do naywyższego doskonałości stopnia posunięte? Przeciwnie, ieśli w dziełach, w których nie starano się o nie, uyrzemy blask tego ognia; próżno przeciw nim targnie się krytyka: wtenczas nawet, gdy im odmówimy naszéy pochwały, dziwić się im przymuszeni będziemy. Gdziekolwiek on iaśnieie, mimo znayduiących się wad, sam ściąga naszę uwagę: tak iasność słońca nie pozwala nam widzieć skaz, które się w tym globie znayduią. Ten ogień w Wirgiliuszu, zdaie się, iakby przez śkło odbity, ale zawsze równy i stały. W stacyuszu i Lukanie rzuca niekiedy krótko trwaiące płomienie. W Miltonie iest nakształt ognia w piecu, którego gorące ciepło ustawnie przez sztukę utrzymywane. W szekspirze podobny do ognia niebieskiego, wtenczas razi nasze oczy, gdy się go naymniéy spodziewamy. Ale w Homerze, i w nim samym tylko, wszędzie żywe i czyste światło rozlewa, zapala wszystko, i nic mu się oprzeć nie może.

 Ponieważ talent wynalezienia iest panuiący w charakterze Homera, i szczególną kładzie różnicę między nim i innemi pisarzami; okażmy, iaką mu nad innych daie wyższość, w głównieyszych częściach, dzieło iego składaiących.

 Jako planeta, przez moc przyciągania, nayodlegleysze ciała w swoim zakresie prowadzi za sobą; tak Homer, przez moc swoiéy imaginacyi, zebrał do swego dzieła wszystko, co nayosobliwszego i naywspanialszego wystawia natura. Nie dosyć, iż ze sztuk i umiejętności wziął wszystkie zewnętrzne kształty i obrazy rzeczy, dla zrobienia tylu rozmaitych opisań, a tak trafnych i dokładnych; nie dosyć, że złożył charaktery bohatyrów z nayodmiennieyszych przymiotów, iakie bądź w namiętnościach, bądź w obyczaiach znaydować się mogą; czynnością gieniiuszu swego, przymuszony zapuścić się w obszernieyszą sferę, nową drogę i żadnemi nie określoną granicami, dla swoiéy imaginacyi wynalazł; i wymyślaiąc baykę, nowy świat, dla swoiego użycia, utworzył. Piérwszy Homer dał to Poezyi, co Arystoteles iéy duszą nazywa. Zastanówmy się wiec naprzód nad nim, iak nad wynalazcą bayki: ta rzecz, przed innemi, nasuwa się pod naszę uwagę.

 W troistym względzie można uważać baykę: iak podobną do prawdy, iak allegoryczną, i iak podziwienie sprawuiącą. Bayka podobna do prawdy, iest opowiadanie czynów, które w zwyczaynym biegu natury mogłyby się zdarzyć, ale przez użycie ich od Poety, z rzędu prawd wyłączone bydź muszą. Tego rodzaiu iest historya fundamentalna wiersza bohatyrskiego: iakoto, Powrót Ulissesa, Przybycie Troian do Italii. Gniew Achillesa iest rzeczą Iliady: materya nayprostsza i naykrótsza, iaką kiedy mógł obrać poeta. Ale Homer umiał iéy dać rozmaitą postać, przez tyle przypadków, które się z nią koniecznie połączone bydź zdaią, a z których tyle wynika naradzeń, mów, bitew, słowem, tyle wszelkiego gatunku ustępów; że inne poemata, w osnowie swoiéy tak rozwlekłe i tak mało trzymaiące się prawideł, nie interesuią nas ani tak żywo, ani tak ciągle, iak dzieło Homera. Widać w niém, że akcya zawsze dąży do swego celu. Rzecz Iliady nie trwa nad pięćdziesiąt dni. Wirgiliusz, nie poczuwaiąc się do takiego ognia i takiéy obfitości, chciał ich niedostatek zastąpić, obierając materyą więcéy czasu i czynów obeymuiącą, i w jednym rysie zamykaiąc osnowę Iliady i Odyssei, zrobił poema, które iednak ledwie ma czwartą część wierszy Homera. Podobnie czynili drudzy Poeci epiczni. Im mniéy mieli poetyckiego ognia, tém więcéy przymieszali baiek: przez to zepsuli iedność akcyi, a czytelnicy bląkaią się w tém mnóstwie przypadków, przez które aż nadto dzieła swoie przewlekli. Lecz nie tylko w wymyśleniu planu poematu słabi naśladowcy Homera, niżsi są od swego wzoru, ale nawet myśli ustępów swoich od niego pożyczać muszą. Jeżeli Homer daie nam dokładne wyliczenie woyska, oni, aby podobne zrobili wyliczenie, wszystkie natężaią siły. Jeśli sprawia igrzyska pogrzebowe dla Patrokla, Wirgiliusz podobne sprawia dla Anchizesa. Jeśli Ulisses odwiedza cienie, toż samo w Wirgiliuszu czyni Eneasz, a w syliuszu scypion. Jeżeli powaby Kalipsy powrót iego wstrzymuią, równie Eneasza zatrzymuie Dydo, Rynalda Armida. Achilles rozgniewany na Agamemnona, przez połowę poematu oddalony iest od woyska: Rynald niekontent z Goffreda, przez równy przeciąg czasu nie znayduie się w obozie. Homer daie boską zbroię Achillesowi; Wirgiliusz i Tasso czynią podobne dary swym bohatyrom. Wirgiliusz nie tylko krok w krok postępował śladami Homera, ale gdy się chciał puścić drogami, których mu ten wielki człowiek nie utorował, innych poetów Greckich wziął za przewodników. Jeśli damy wiarę Makrobiiuszowi, historyą synona i wzięcia Troi przepisał z Pizandra. Tenże autor twierdzi, że miłość Jazona i Medei w Apolloniiuszu, była wzorem, z którego utworzyła się czwarta xięga Eneidy. Pódźmy teraz do bayki allegorycznéy. Powszechne iest mniemanie, że Homer w swoich allegoryach zamknął taiemnice natury i Fizyki. Któż się nad tém nie zadziwi? Jak płodną musiał mieć imaginacyą poeta, który piérwszy w osobach wydał własności żywiołów, poruszenia duszy, cnoty i przymioty! który umiał dać im kształt i ubiór stosowny do ich charakterów, naznaczył im rolę zgodną z naturą rzeczy, przez te nowe iestestwa wystawionych! W następnych wiekach zrobiłże który poeta co podobnego w tym rodzaiu? Nic zaiste, i raczéy ich z rozsądnego uięcia, niżeli z obfitego przydania chwalimy. Bo gdy w poźnieyszych czasach sposób się odmienił, i umiejętności wzięły cechę naywiększéy prostoty, teraźnieysi poeci tak słuszne mieli przyczyny porzucić dawny sposób pisania, iak słusznie użył go Homer. Może ta okoliczność nie była nieszczęśliwa dla Wirgiliusza, że się urodził w wieku, kiedy mu nie było trzeba całego dowcipu wynalezienia, dla dopełnienia wszystkich allegorycznych części poematu.

 Bayka zadziwiaiąca zamyka rzeczy nadprzyrodzone, a szczególniéy to, co machiną poematu zowiemy. Jeśli nie piérwszy Homer, iak myśli Herodot, do Greków religii, bogów wprowadził; zdaie się, że piérwszy ich użył, aby Poezyą rzeczami zadziwiaiącemi ozdobił: i tak był szczęśliwy, że przez nie dziełu swemu naywiększy blask i godność nadał. Ci, których uaybardziéy obraża słowne brzmienie textu o bogach, nie oskarżaią Homera, iako wynalazcę tych świetnych marzeń. Filozofiia i Religiia może sprawiedliwie takowym machinom przyganiać: skutek atoli tak iest wielki, że w ich użyciu zawsze sobie ludzie podobali. Nic ieszcze dotąd nie wymyślono, coby okazalszy widok sprawiło; a ci, którzy co nowego na to mieysce wprowadzić usiłowali, wcale nie byli szczęśliwi. Nakoniec, po tylu odmianach, iakim państwa i religiie podlegały, bogowie Homera są ieszcze dotąd bogami Poezyi.

 Roztrząśniymy teraz charaktery osób, a uznamy, że żaden Autor tyle ich na scenę nie wyprowadził, że są nieskończenie odmienne, że w nas z wielką mocą i żywością poruszenie sprawuią. Każdy z bohatyrów ma coś sobie szczególniéy własnego: i żaden malarz nie mógł, odmiennemi rysami, twarzy ich bardziéy od siebie rozróżnić, iak ich rozróżnił Homer przez obyczaie. Trudno dokladniéy oznaczyć rozmaite stopnie przywar i cnót. sam przymiot odwagi, lubo w tak licznych charakterach Iliady, nieskończone ma różnice. Waleczność Achillesa czyni go zapalczywym i nieugiętym; popędliwa iest w Dyomedzie, iednak nie przeszkadza mu słuchać przestrogi i poddawać się rozkazom wodzów. Waleczność Aiaxa ma coś ciężkiego i dumnego: w Hektorze iest czynna i czuła. Przywiązanie do władzy i ambicya iest cechą odwagi Agamenmona: w Menelaiu połączona iest z dolbrocią i troskliwością o los ludu. W Idomeneiu widzimy prostego i naturalnego bohatyra. W sarpedonie zastanawia nas odwaga osłodzona przez grzeczność. Ta godna podziwienia i rozsądna rozmaitość, nie tylko się znayduie w głównieyszym przymiocie, składaiacym istotę każdego charakteru; ale widzieć ią można w rzeczach od niego zależących: i Homer daie na to baczność. aby w nie wyraźnie przymiot głównieyszy wpływał. Tak rostropność iest charakterem panuiącym Ulissesa i Nestora. W piérwszym iest sztuczna i ukryta; w drugim naturalna, otwarta i prawą idąca drogą. Z téy różnicy w rostropności, wynika różnica w ich odwadze: bo piérwszy wszystkie przedsięwzięcia zasadza na ostrożności, drugi na doświadczeniu. Nadtobyśmy się rozszerzyli, gdybyśmy w tym rodzaiu wszystkie przytaczali przykłady. Wirgiliusz nie wystawia nam charakterów, tak znacznemi rysami od siebie rozróżnionych. Ledwie można dostrzedz w nich odmiany: a gdzie nawet iest widocznieysza, nie tak nas żywo, iak w poecie Greckim, uderza. Charakter odwagi we wszystkich osobach prawie iednaki. Odwaga nawet Turna, nie ma nic sobie właściwego, chyba to tylko, że iest wyższa nad innych. Nie widzimy żadnéy cechy; rozróżniaiącéy męstwo Menesta, sergiesta, Kloanta. Łatwo także dostrzedz możemy, że we wszystkich bohatyrach stacyusza, iednakowa zapalczywość panuie. Odwaga zaiadła i dzika wydaie się w Kapaneiu, w Tydeiu, w Hippomedonie: i tak są podobni do siebie, żeby ich można wziąć za braci. Już dosyć zastanowiliśmy się nad charakterami. Jeżeli czytelnik zechce dłużéy nad tą zatrzymać się materyą, i roztrząsnąć w tym względzie wszystkie epiczne i tragiczne poemata; łatwo się przekona, że w tym rodzaiu wynalezienia, Homer nieskończenie iest wyższy od wszystkich poetów.

 Mowy uważać należy, iako ściśle z charakterami związane, ponieważ tyle są doskonałe, lub niedoskonałe, ile są zgodne, lub niezgodne z charakterami osób, na scenę wyprowadzonych. W Iliadzie, rozmaitość mów odpowiada rozmaitości charakterów: i większa iest, niżeli w którymkolwiek bądź poemacie. Każda tam rzecz ma swoie obyczaie. Trudno sobie wystawić, iak mało wierszy Homer, w tak długiém dziele, na opowiadanie używa. W Wirgiliuszu część dramatyczna nierównie mnieysza od historycznéy, i często iego mowy, są uwagami, albo raczéy myślami ogólnemi, któreby, w podobnych okolicznościach, w ustach innych dobrze się wydały. Ale że w nim osoby nie maią właściwego charakteru, więc przez wzgląd na zgodność rzeczy, mowy usprawiedliwić można. Czytaiąc Wirgiliusza, więcéy mamy autora przed oczyma, niż gdy czytamy Homera. Te wady są skutkiem zimnieyszéy imagiuacyi, która nas mniéy do rzeczy przywięzuie. Homer nas czyni swymi słuchaczami, Wirgiliusz, czytelnikami zostawia.

 Jeżeli nadto zastanowimy się nad sentymentami, obaczymy tenże blask imaginacyi w wysokości i delikatności myśli. Longin twierdzi, że Homer naywięcéy w téy części wygórował. Trzebaż innego dowodu, na okazanie wielkości i wyboru sentymentów Homera, iak to, że maią wielkie do Pisma sgo podobieństwo? Duport, w Gnomologii Homerowéj, zebrał bardzo wiele w tym rodzaiu przykładów. sprawiedliwie zatém ieden znakomity pisarz mówi, że ieśli Wirgiliusz nie ma wiele myśli nizkich i pospolitych, niema też znowu tyle ślachetnych i wysokich; i że Łaciński poeta rzadko się podnosi do tych wielkich sentymentów, gdy się wzorami Iliady nie zagrzeie.

 Jeżeli uważymy ieszcze opisy, obrazy, porównania, wszędzie panuiący gieniiusz wynalezienia postrzeżemy. Bo iakiemuż talentowi przyznać tę zdumiewaiącą liczbę wszelkiego rodzaiu obrazów, w których wszystkie szczegóły i okoliczności przyrodzenia przez rozległą i obfitą imaginacyą zebrane, znayduiemy? Ona sama mogła przedmioty, iak obecne, pod różnemi wględami uważać, i wyraźną ich cechę na sobie wycisnąć. Nie dosyć dla Homera, że nam doskonale rzecz każdą wydaie, często ią z rozmaitych stron w szczegółach pokazuie: a żaden malarz lepiéy nad niego dostrzegać nie umiał. Trudno się dość wydziwić iego bitwom: zabieraią one połowę Iliady, a tyle się w nich znayduie rozmaitych wydarzeń, że żadna bitwa nie iest do drugiéy podobna: nigdy dwóch bohatyrów iednako ranieni nie zostali. Nakoniec, taka iest obfitość ślachetnych wyobrażeń, że zawsze następna bitwa przewyższa poprzedzaiącą w wielkości, w okropności i pomieszaniu. Pewna, że w żadném poemacie epiczném nie znaydziemy tyle obrazów i opisów. Wszyscy poeci, którzy przyszli po Homerze, pożyczali ich od niego: a w szczególności Wirgiliusz nie ma prawie żadnego porównania, któregoby mistrzowi swemu nie był winien.

 Jeżeli przeniesiemy uwagę do wyrażenia, uznamy, iak świetna imaginacya poety nayżywszych mu obrotów dostarcza. Trudno nie wyznać, że on iest oycem stylu poetyckiego, i że piérwszy ięzyka bogów, ludzi nauczył. Można iego wyrażenie porównać do kolorów wielkich malarzów, które nawet, w nayniedoskonalszych dziełach, poznać ich daią. Wyraz iego mocny, pełen ognia i z naywiększą biegłością używany. sprawiedliwie Arystoteles powiedział: że ten sam poeta słowa żyiące wynalazł. W jego poemacie znayduią się figury i przenośnie śmielsze, niż w innych. Nigdy atoli nie używa wyższego wyrazu od rzeczy, którą maluie; owszem stosuie go do niéy nayściśléy. Zawsze w nim uczucie, daie moc i wielkość wyrazom: słowem, styl Homera zawsze iest do rzeczy stosowny. Ile iest ognia w myśli, tyle świetności w jéy wyrażeniu.

 Zapewne, dla podniesienia swego stylu, daleko wyżéy od stylu prozy, starał się używać Homer składanych przymiotników. Takowe składanie szczególniéy służy Poezyi, nie tylko, że podnosi i uślachetnia styl, ale że lepiéy napełnia liczbę rytmu, więcéy mu daie brzmienia i okazałości, a w słowach maluiąc rzeczy, tém mocnieysze wystawia ich obrazy.

 Nakoniec zastanowiszy się nad rytmem Iliady, uznamy, że swoię cenę winien wynalezieniu autora. Nie przestał Homer na ięzyku, iaki znalazł w niektórych powiatach Grecyi; ale z pomiędzy różnych dyalektów wybrał wyrazy, które za nayzdolnieysze do upięknienia i wydoskonalenia miary rytmowéy osądził. Uważał ie, iako skład mniéy, lub więcéy samogłosek i spółgłosek maiący, i używał w wierszu podług tego, iak mu chciał nadać więcéy słodyczy, lub mocy. U niego miara wiersza nie tylko nie zatrudnia myśli, ale wzmagając się razem z ogniem poety, maluie obrazy tém żywiéy i doskonaléy, że dźwięk wyrazów stosuie się do rzeczy, którą wystawia. stąd rodzi się owa przedziwna harmoniia, i musimy wyznać, że Homer, nie tylko miał dowcip nayobfitszy, ale naydelikatnieysze ucho, iakiém kiedy natura człowieka obdarzyć mogła. Na dowód téy prawdy; dosyć iest uważać sam dźwięk wiersza: nie umiejąc nawet ięzyka, czuć można w nim więcéy słodyczy, wspaniałości i rozmaitości, niżeli w jakiémkolwiek bądź piśmie w prozie, lub wierszu. Zgadzaią się krytycy, że Wirgiliusz w tym punkcie słabszy iest w porównaniu z Homerem: ale razem tę winę ięzykowi łacińskiemu przyznaią. Jakoż ięzyk Grecki przewyższa w tém inne ięzyki, tak co do brzmienia wyrazów, iako co do obrotu i spadku wiersza: żaden w téy mierze ięzyk porównać się z nim nie może. Znał to dobrze Wirgiliusz, i dlatego wszystkie siły natężył, aby ięzykowi swoiemu dał wdzięki, iakiemi tylko mógł bydź ozdobiony: osobliwie, nigdy nie uchybił dać wierszom brzmienia, stosownego do rzeczy. Ale ieżeli poecie Łacińskiemu większa liczba dziwi się w tym punkcie, niż poecie Greckiemu; nie masz w tém nic szczególnego. Mniéy krytyków zdatnych było sądzić o iednym, niż o drugim ięzyku. Dyonizy z Halikarnassu, w traktacie o szykowaniu wyrazów, wiele mieysc z Homera przytoczył, w których znayduią się tego gatunku piękności. Dosyć iest uważyć, że iego wiersze tak łatwo idą, iż zdaie się, iakoby Homer nie miał innéy pracy, tylko pisać to, co mu dyktowały Muzy; a razem tak są mocne i żywe, że nas iak dźwięk trąby obudzaią i zapalaią. Płyną na kształt rzeki, któréy wody, w równém zawsze poruszeniu, napełniają zawsze iéy koryto. Unoszą nas pędem silnym, ale razem naysłodszym.

 A zatém, z jakiegokolwiek bądź względu sądzić będziemy Homera, zawsze nas wynalezienie naywięcéy zastanowi: iego dzieło we wszystkich częściach uważane, z wynalezienia ma właściwą sobie cechę i zaletę. Osnowa w nim obszernieysza i obfitsza, niż w którymkolwiek poecie, charaktery żywiéy i mocniéy wydane, mowy silnieysze i dzielniéy przenikaiące, uczucia więcéy maiące ognia i ślachetności, wyrazy wyższe i śmielsze, miara wiersza bystrzeysza i rozmaitsza. Przekonany iestem, że w tém, com powiedział o Wirgiliuszu, pod tym względem, każdy zdanie moie za zgodne z charakterem tego poety osądzi, ani mnie o pokrzywdzenie iego obwiniać nie zechce.

 Pospolity sposób sądzenia o wielkich autorach, iest bardzo nierozsądny i błędny. Wyymuie krytyk niektóre z nich mieysca, porównywa iedne z drugiemi, i stąd przywłaszcza sobie prawo stanowić o szacunku całości. Nie tak w naszém roztrząsaniu sprawić się powinniśmy. Należy, wciąż czytaiąc autora, powziąć o iego charakterze, prawdziwe i pewne wyobrażenie, i uchwycić te cechy doskonałości, które są iemu właściwe. Nad tym głównym przymiotem szczególniéy zastanawiać się powinniśmy: stopień iego wygórowania, będzie wymiarem naszego szacunku.

 Nie widzimy, żeby który autor, a nawet iaki człowiek, celował nad innych więcéy, niż iednym przymiotem. Jeżeli Homer przewyższa wszystkich przez wynalezienie; Wirgiliuszowi, rozsądek w ułożeniu, daie podobne piérwszeństwo. Nie mówię ia, żeby tego przymiotu nie miał Homer, dlatego, że go Wirgiliusz w wyższym stopniu posiadał; albo że Wirgiliuszowi brakowało gieniiuszu wynalezienia, że takiego gieniiuszu miał więcéy Homer: Obadwa ci wielcy ludzie łączą te dwa przymioty, w wyższym może stopniu, nad wszystkich innych pisarzów. Dopiero porównywaiąc iednego z drugim, można powiedzieć: ten mniéy miał sztuki, ten mniéy imaginacyi. Homer był większym gieniiuszem, Wirgiliusz lepszym sztukmistrzem. W piérwszym dziwimy się robotnikowi, w drugim robocie. Homer nas porywa i unosi z taką mocą, która bynaymniéy na nasze zezwolenie nie oczekuie: Wirgiliusza wspaniałość, pełna wdzięków, nas pociąga. Homer rozlewa z ślachetną rozrzutnością; Wirgiliusz daie wspaniale, ale z umiarkowaniem. Homer podobny do Nilu. wylewa swoie skarby przez nagłe wezbrania: Wirgiliusza porównać można z rzeką, która nigdy nie wychodzi ze swego koryta, i któréy bieg zawsze iest spokoyny i iednaki. Gdy czytam ich bitwy, zdaie mi się, że poeci są podobni do sławionych od siebie bohatyrów. Homer podobny do swego Achillesa, którego nic nie wstrzyma, któremu nic się nie oprze, który wszystko rozpędza: im większy iest zgiełk i zamieszanie, tém większa w nim żywość i zapał. Wirgiliusz rozumnie śmiały, iak iego Eneasz, w naywiększym ogniu rozprawy, pokazuie się z krwią zimną, układa, rozporządza wszystko, i spokoynie bitwę wygrywa. Jeśli rzucimy okiem na ich machiny, porównamy Homera z Jowiszem, wzruszaiącym Olimp, rażącym błyskawicami, grzmiącym piorunami, i cały świat boiaźnią napełniaiącym. Wirgiliusz podobny iest do tegoż bóstwa, pełnego dobroci ku ludziom, naradzaiacego się z bogami, otwieraiącego im swoie myśli, i mądrze rozporządzaiącego założenie i wzrost narodów.

 Ale wreście to samo powiedzieć można o wielkich talentach, co o wielkich cnotach: są one bliskie iakiéy niedoskonałości: a trudno iest wytknąć granice, to iest ściśle oznaczyć, gdzie się kończy dobre, gdzie się złe zaczyna. Jak rostropność zbliża się niekiedy do nieufności, tak zbytek rozsądku czasem zimnym czyni poetę: a iak wspaniałomyślność może póyśdź aż do bezrozumnéy rozrzutności, tak zbytek imaginacyi powściągać się nie umie, i przesadzone twory wydaie. Takowe przyiąwszy prawidło, ieśli się nad wadami Homera zastanowimy, uznamy, że pochodzą z téy ślachetnéy przywary, albo lepiéy mówiąc, ze zbytku tego świetnego przymiotu.

 Między innemi zarzutami, uczynionemi Homerowi, naywięcéy się krytycy rozciągnęli nad temi zadziwiaiącemi wymysłami, w których go obwiniają o przestąpienie granic podobieństwa do prawdy. Lecz można to samo powiedzieć o wielkich gieniiuszach, co o ludziach olbrzymiéy postawy. Gdy całe swoie siły natężą, albo lepiéy mówiąc, gdy siebie samych przewyższyć pragną; dokazuią czynów, tak ogromnie wielkich, że ledwie im uwierzyć można. Ta uwaga powinnaby nas wstrzymać od naganiania Homera, że wprowadził mówiące konie, i Wirgiliusza, że mirty krwią ciekące odmalował. Trzeba było udać się do pomocy iakiego bóstwa, aby takiemu wymysłowi zachować podobieństwo do prawdy.

 Dla téy saméy rozległości imaginacyi, porównania w Homerze są zanadto rozciągłe i przydaniem wielu okoliczności obciążone. stąd sądźmy o iéy żywości i mocy, że poeta nie mógł iéy zatrzymać w téy iednéy okoliczności, do któréy ściągało się porównanie: przydaie on wszelkie ozdoby i obrazy, mogące mieć iakikolwiek z nią stosunek: w takich atoli stopniach umié ie układać, że nigdy glównéy okoliczności nieprzyćmiaia. Porównania Homera są podobne do owych obrazów, gdzie postać głównieysza, nie tylko ma swoie wymiary, zgodne z oryginałem; ale ieszcze bierze ozdobę z perspektywy i innych okras, które z rzeczy zręcznie wyciągnione bydź mogły. Przez tęż samę uwagę łatwo wymówić skupienie wielu porównań, które iedne po drugich następuią, gdy mu imaginacya poddawała mnóstwo różnych, a stosownych do rzeczy obrazów. W tymże samym sposobie, nie trudno odpowiedzieć na inne podobnego gatunku zarzuty.

 Drudzy zarzucaią Homerowi, raczéy brak i małość dowcipu, niż zbytek. Ale doyrzałe roztrząśnienie okaże, że te mniemane wady, czasowi w którym żył, nie poecie, przyznane bydź powinny. Takie są: że bogów grubemi, a bohatyrów z przywarami i niedoskonałościami wystawił. Zanadto delikatni są dzisieysi krytycy, z niesmakiem patrzący, że w Homerze bohatyrowie sami się zatrudniaią rzeczami, które oni za podłe i niewolnicze uznaią. Mnie się zdaie, że dla człowieka rozsądnego, bardzo przyiemnym iest widokiem, prostota owego wieku, tak przeciwna przepychowi i zbytkom wieków następnych. Miło iest widzieć monarchów bez straży, synów królewskich pilnuiących trzód swoich, a córy królów czerpaiące własną ręką wodę z krynicy. Czytaiąc Homera, powinniśmy pamiętać, że mamy w ręku naydawnieyszego pisarza pogańskiego świata; a ta uwaga ukontentowanie nasze podwoi. Niech więc krytycy raz nad tém dobrze się zastanowią, że w Homerze poznaią się z narodami, których iuż nie masz, że się w naydawnieyszą zapuszczaią starożytność, że będą mieli przed oczyma rzeczy, których obrazu gdzie indziéy nie obaczą. Naostatek, niech maią w pamięci, że w samych dziełach Homera znayduią się obrazy tego dawnego świata. Tym sposobem wszystkie ich trudności znikną, a to, co niesmak w nich sprawiało, zmieni się dla nich w źródło roskoszy.

 Przez tę samę uwagę, wymówić ieszcze można w Homerze ciągłe używanie iednychże epitetów, w oznaczeniu bogów i bohatyrów: iak naprzykład, Feb zdala strzelający, Pallas modrooka, Achilles prędkonogi. smieszne i niesmaczne, mówią krytycy, takowe powtarzanie. Co się tycze epitetów, ściągaiących się do bogów; oznaczały one moc i urzędowanie tym bogom właściwe. Używano ich w obrzędach publicznych i ofiarach: skąd tyle nabrały powagi i uszanowania, że się stały nieoddzielnemi tych bóstw przymiotami. Trzeba było we wszystkich okolicznościach oddawać im hołd z temi razem przymiotami: inaczéy byłoby to uchybić istotnym obowiązkom Religii.

 Co się tycze oznaczeń bohatyrów, Boileau był tego zdania, że one służyły za przezwiska, i iako przezwiska były powtarzane. Grecy nie nosili imion swych oyców, a zatém, mówiąc o iakiéy osobie, starali się iakim sposobem onę od drugich osób rozróżnić. Więc mianowali albo imię rodziców, albo mieysce urodzenia, albo stan człowieka: iakoto: Alexander syn Filipa, Herodot z Halikarnassu, Dyogenes Cynik. Homer stosował się do zwyczaiów swoiego kraiu: a epitetów użył, iako poetyczniéy wyrażaiących. I my w naszych dzieiach podobne oznaczenia znayduiemy. Ale może ta uwaga bardziéy okazuie własność epitetów, niżeli od powtarzania ich wymawia. Przydaymy więc ieden domysł. Hezyod, wyliczaiąc wieki świata, umieścił wiek czwarty, między miedzianym i żelaznym. W nim żyli ci bohatyrowie, synowie bogów, którzy walczyli pod Tebami i pod Troią: nazwano ich półbogami, i z łaskawego względu Jowisza, roskoszne życie na wyspach szczęśliwych prowadzą. Takowe przypuściwszy mniemanie, nie mogłożby bydź, że między innemi boskiemi honorami, otrzymali i ten zaszczyt, równie iak bogowie, żeby ich imiona nigdy nie były wspominane, bez dołożenia przyiemnego im oznaczenia, a które razem rozgłaszało chwałę ich rodu, czynów i cnoty?

 Inne zarzuty przeciw Homerowi są mało warte odpowiedzi. Naywięcéy ie czynili ci nierozsądni krytycy, którzy chcieli wynieść Wirgiliusza z uszczerbkiem Homera; co właśnie na to wychodzi, gdyby kto chcąc wychwalić architekta, dowodził, że fundamenta iego budowy nic nie warte. Czytaiąc w nich porównania tych dwóch ludzi, zdaie się, iak gdyby nigdy nawet nie słyszeli, że Homer był piérwszy. Na tę iednak uwagę każdy pamiętać powinien, kto czyni porównania między tymi dwoma poetami. są tacy, którzy to samo naganiaią w Homerze, co chwalą, czemu się dziwią w Wirgiliuszu. Przenoszą utwór Eneidy nad Iliadę, że w piérwszéy bohatyr iest rostropnieyszy, umiarkowańszy, i iego czyn użytecznieyszy dla oyczyzny: a nie zważają, że dla tychże samych przyczyn, powinniby dadż Odyssei piérwszeństwo nad Eneidą. Chcieliby, aby Homer to uczynił, czego nigdy nie zamierzył czynić. Za złe maią, że nie wystawił Achillesa tak dobrym, tak doskonałym, iak Eneasz: a nie widzą, że moralność iego poematu wyciągała charakteru, wcale przeciwnego charakterowi bohatyra Eneidy. Tak rozprawia Rapin w porównaniu Homera i Wirgiliusza. Drudzy odłamuią sztuki Homera, mniéy wypracowane, niż Wirgiliusza, i one porównywają: Oto cały obrót skaligera w jego Poetyce. Inni obwiniają go o wyrazy, które im się zdaią zbyt podłe i nizkie: do tego im powodem iest częstokroć fałszywa delikatność, i śmieszna wykwintność, a nayczęściéy, że piękności oryginału czuć nie mogą. Tryumfuią natenczas, ale to z niezgrabności swoich tłumaczeń; tak czyni Perrault. Inni chlubiąc się z ślachetnieyszego sposobu postępowania, kładą różnicę między osobistą wartością Homera i iego dziełem: lecz gdy idzie o naznaczenie przyczyny téy wielkiéy sławy, którą mu Iliada zjednała, utrzymuią, że się na niewiadomości owego czasu, i przesądzie wieków następnych zasadza. Myśl tę daléy ieszcze posuwaią. Podług nich, Homera sława iedynie wzrosła z przyczyny sporów, które o niego całe miasta prowadziły: lubo, w rzeczy saméy, te spory były skutkiem podziwienia, które iuż miano dla tego wielkiego człowieka. Nie możnażby równie powiedzieć o Wirgiliuszu, lub innym pisarzu, któryby w jakimkolwiek bądź rodzaiu wygórował? Nie podobna, aby iego dzieła nie pociągnęły rozmaitych wydarzeń, które tém bardziéy imie autora rozgłoszą. Byłożby sprawiedliwą rzeczą, tym iedynie zdarzeniom iego chwałę przyznawać? W takim sposobie postępuie la Motte, który iednak zgadza się, że w jakimbykolwiek żył wieku Homer, byłby naywiększym poetą w swoim narodzie: a w tém znaczeniu, można go uważać za nauczyciela tych nawet, którzy go przewyższyli.

 Wszystkie więc zarzuty, nie są zdolne osłabić praw Homera, które mu nadaią chwalebne imie piérwszego wynalazcy. A ponieważ wynalezienie jest cechą charakteryczną Poezyi; póki następcy nie wyrównaią mu w tym przymiocie, póty w dziedzictwie piérwszego mieysca zostanie. Mnieyszy dowcip może bydź podległy mniéy wadom, zyska podziwienie u pewnego rodzaiu krytyków: lecz ten ogień imaginacyi pociągnie głośnieysze i powszechnieysze okrzyki. Homer nie tylko iest wynalazcą Poezyi, ale w tém przechodzi wszystkich wynalazców, że następcom swoim wydarł chwałę wynalezienia. Z jego materyałów mogą oni co odciąć, inaczéy rozłożyć, ale nic nie przydadzą. On pokazał w sobie, co może naywyższa i naypłodnieysza imaginacya utworzyć. Jeśli nie we wszystkich usiłowaniach zarówno potrafił się utrzymać, to dlatego, że we wszystkiém sił swoich doświadczał. Takiego rodzaiu dzieło może bydź przyrównane do drzewa, które z naywiększą starannością i przemysłem pielęgnowane, kwitnie i naywybornieysze owoce wydaie. Natura i sztuka wysiliły swoię dzielność do iego wzrostu: ukontentowanie i pożytek, szacunek iego pomnaża. Jeśli rozsądek iaką w niém wadę upatruie, tę chyba, że nadto wybuiało w gałęzie, które, dla dania mu lepszego kształtu, obciąćby należało; lecz ta sama wada ze zbytecznéy drzewa płodności pochodzi.

O ŻYCIU I DZIEŁACH HOMERA.

Nic nie masz sławnieyszego nad imię Homera, nic niepewnieyszego nad okoliczności życia tego oyca Poezyi. To podziwienie, które w nas czytanie dzieł iego sprawuie, wzbudza oraz ciekawość dowiedzenia się, o czasie urodzenia, o sposobie życia tak nadzwyczaynego człowieka. Ale co o nim starożytność podała, i co troskliwie miłośnicy Poezyi Homera pozbierali, bardziéy próżną nasyca ciekawość, niżeli rozsądnemu umysłowi dogadza. Rzućmy iednak okiem, na te osobliwsze i dziwne o Homerze podania. W tym względzie są one godne zastanowienia, że okazuia, w jak wielkim szacunku ten rzadki człowiek bydź musiał, gdy iego urodzenie i życie tylą dziwnemi powieściami uzacnić chciano.

 Jedni powiadaią, że matka iego z piersi swoich miód w usta dziecięciu wpuszczała, że to dziecię znaleziono rano, z dziewięcią synogarlicami igrające, i z téy okoliczności kościół dla dziewięciu Muz wystawiono. Drudzy go czynią synem Merkurego; inni piszą, że Gieniiusz, kochanek Muz, był iego oycem. Inni twierdzą, i to naymniéy sporom podpada, że Homer był ślepy; tylko początek iego ślepoty cudownéy przyznaią okoliczności. Maiąc śpiewać czyny Achillesa, poszedł cień iego z grobu wywoływać. Wychodzi bohatyr w swoiéy świetnéy zbroi: przypatruie mu się poeta, ale blaskiem przerażony, zaćmiony, wzrok utraca. Wszystkie te podania nie z innego wynikaią źródła, tylko z entuzyazmu, który doskonałość wzbudza. Lecz ieśli miłośnicy Homera nadto chcieli uślachetnić iego urodzenie i życie; znaleźli się ludzie zazdrośni, którzy mu zupełnie chwałę dowcipu wydrzeć usiłowali, i stąd urodziły się dzikie przeciwnego rodzaiu o Homerze powieści.

 Dyodor sycyliyski wzmiankuje, że była Dafne sybilla, córka Tyrezyusza, która wyroki boga Delfickiego wspaniałemi wierszami wykładała, i że niemi Homer swoie poemata przyozdobił.

 suidas pisze, że Palamed, ieden z wodzów Greckich w czasie oblężenia Troi, był wybornym poetą, i że o téy woynie, wiele wierszy napisał: że Homer, przedsięwziąwszy w téyże materyi zrobić poema, dzieło Palamada zatracił.

 Inni innych cytuią pisarzów, chcąc odebrać Homerowi chwałę tworczego gieniiuszu. Wspominaią nieiakiego Korynna, iakoby ten zrobił poema o oblężeniu Troi; ale nie przywodzą nikogo, coby to poema widział. Mówią także o Dyktysie z Krety, i o Daresie z Frygii, których mamy ułomki, lubo fałszywie im przyznane. I tych także miał złupić Homer.

 Powiadaią ieszcze, że Homer zszedł się w Korcyrze z nieiakim Dcmodokiem, w Itace z nieiakim Femiiuszem. Piérwszy, podług Plutarcha, miał pisać o woynie Troiańskiéy: drugi, o powrocie wodzów Greckich do swoiéy oyczyzny.

 Ptolomeusz Efestyon twierdzi, że była w Memfis kobieta, zwana Fantazya, która daleko czasy Homera poprzedziła. Napisała dzieło o oblężeniu Troi, i o powrocie Ulissesa. Homer będąc w Egipcie, znalazł sposób, dostać tych dzieł, i wskazanego w nich planu trzymał się w układzie swoich poematów. Zapewne ta Fantazya, nie co innego była, tylko własny dowcip poety. Ale co dowodzą te wszystkie powieści? Nie zaprzeczamy, żeby nie byli iacy wierszopisowie, którzy poprzedzili Homera: lecz możnali twierdzić, aby im Homer swoie dzieła był winien?

 Nie tylko zarzucaią Homerowi wstydliwe xięgokractwo, utrzymuią nadto, że nie był piérwszym swego wieku poetą; że od Hezyoda w walce poetyckiéy był zwyciężony. Ale to twierdzenie żadnemi dowodami nie wsparte. Hezyod, mówiąc sam o swoiém zwycięztwie, nic nie wspomina o zwyciężonym, a o Homerze żadnéy wzmianki nie czyni. Nakoniec życie Homera szczególnieyszym kończą sposobem. Miał bydź ostrzeżony od wyroku, aby się chronił zagadek: nie dociekł iednak, coby przez to chciał wyrok znaczyć. W Chio zadali mu zagadkę rybacy: nie mogąc iéy rozwiązać, umarł z żalu i wstydu. Podobną powieść dziecinną mamy o śmierci Arystotelesa.

 Czytamy w Herodocie opis życia Homera: iest to tkanina drobności i rzeczy do wiary niepodobnych. Lecz że z niéy wzięte są po większéy części wszystkie baśnie o Homerze, przeto treść tego pisma umieszczamy.

 Homer urodził się w smirnie na 168 lat po oblężeniu Troi, a 622. przed wyprawą Xerxesa. Matka iego, imieniem Kryteis, bez związku ślubnego, została nim ciężarną. Posłana była od stryia swego do Kum z Izmaniiaszem, który był iednym z przewodców, do założenia osady w tém mieście, nowo zbudowaném. Obchodząc uroczystość, w towarzystwie innych niewiast, nad rzeką Melas, porodziła Homera: i z téy okoliczności dano mu imię Melezygena. Przez czas nieiaki żyła z pracy rąk swoich: aż nareście Femiiusz, nauczyciel szkoły w smirnie, poiął ią za żonę. Po śmierci oboyga rodziców, Homer wziął po Femiiuszu urząd nauczyciela, i tak dobrze się sprawił, że powszechny zyskał szacunek. Potém kapitan okrętu, imieniem Mentes, odciągnął go od szkoły, i do wędrowania z sobą namówił. Zwiedził z nim Hiszpaniią, Italią: ale dla płynienia oczu, musiał go w Itace zostawić. Tam przyiął Homera do swego domu ieden człowiek bogaty, sprawiedliwy, i miłosierny, który mu znacznieysze przypadki Ulissesa opowiedział. Powrócił Mentes, wziął go z sobą, i zawiózł do Kolofon, gdzie słabość iego oczu, tak się powiększyła, że nareście zupełnie oślepł. W tak smutnym stanie, poiechał do smirny, spodziewaiąc się pomocy od dawnych znaiomych, a razem, żeby się zupełnie Poezyi poświęcił. Próżne iego były nadzieie: przyszedł do ostatniéy nędzy. Udał się więc do Kum: tam ieden skórnik, zwany Tychy, dał mu u siebie przez czas nieiaki schronienie. Obiecywał chwałę miasta rozgłosić w swoich wierszach, byleby mu tylko sposób do życia opatrzono: lecz mieszkańcy odpowiedzieli, że ślepych żywić nie chcą. stąd poeta Homerem, to iest niewidzącym był nazwany. Z Kum udał się do Focei: tam nieiaki Testoryd, nauczyciel szkoły, obiecał go żywić, pod warunkiem, aby mu wiersze swoie przepisać pozwolił. Przystał na to Homer, ostatnią przyciśniony potrzebą. skoro tylko Testoryd dostał tak szacownego skarbu, udał się z nim do Chio: tam podobny do naszych komedyantów, cudze recytuiąc wiersze, nie mało zyskał pieniędzy, gdy tym czasem ich autor w Focei z głodu umierał. Osoby stamtąd przybyłe powiadały, że szkolnik w tém mieście też same wiersze rozgłaszał, któremi się w Focei Homer, iako swemi, zaszczycał. Przedsięwziął więc poeta póyśdź do Chio. Niedaleko tego miasta przyięty był od Glauka pasterza, którego psy ledwie go nie zjadły. Ten zaprowadził go do swego pana. Talenta Homera zjednały mu naylepsze przyięcie, tak dalece, że mu edukacyi dzieci swoich powierzył. Homer zrobił sobie wielką sławę, a Testoryd uciekać musiał. Założył w Chio szkołę Poezyi: zebrawszy cokolwiek maiątku, ożenił się i miał dwie córki. Imiona Menty, Femiiusza, Mentora, Tychego, dla tego są w Homera poematach wspomniane, aby się wywdzięczył swoim dobroczyńcom, których doznał pomocy. A ponieważ miał chęć udać się do Aten, mówił z pochwałą o tém mieście, chcąc przysposobić Ateńczyków do dobrogo siebie przyięcia. Wsiadł na okręt: ale ten zatrzymał się w samos. Tam Homer przepędził zimę, śpiewając swoie wiersze na ulicach, przy drzwiach domów znacznieyszych obywatelów. Znayduie się między iego dziełami pieśń, w któréy prosi o iałmużne, przedziwnie pięknie w Polskim iezyku , od Franciszka Kniaźnina wydana.

Do domu tego przychodzę,

Gdzie samo szczęście przebywa.

słyszałem wszędy po drodze:

Mąż tu w dostatki opływa.

Niechay otworzą te wrota!

skarb tu wnidzie nieprzebrany:

Za nim cześć, zdrowie, ochota,

I pokóy wszystkim żądany.

Użytku rodzay wszelaki

Zaymie śpichlerze, obory,

Pełne owoców przetaki,

Pełne warzywa komory.

Naraią swachy życzliwe

synowę piękną, i młodą:

Niech ią muły niepotkliwe

Do domu tego przywiodą.

Tu ona niechay wyszywa,

I nuci u swéy kądziele;

A z szczęśliwemi szczęśliwa,

Wasze pomnoży wesele.

Z jaskółką równie coroczną

Powrócę do was, powrócę:

Nogi tu moie wypoczną,

I piosnkę wdzięczną zanócę.

Oto iuż chwila upłynie,

Jako stoiemy przy progu:

Czyli co dacie, czyli nie,

Równo polecim was Bogu.

Nie mieszkać pospołu z wami,

Ani przyszedłem tu bawić:

Chodzę ia między Grekami

szukać uczynnych i sławić.

 W dalszéy podróży do Aten, w Jo wpadł w chorobę, z któréy umarł: pochowany na brzegu morskim.

 Może w tym opisie życia Homera przez Herodota, bydź co prawdziwego: iednak umysł rozsądny z trudnością się skłoni, aby wszystkie okoliczności uznał za prawdziwe.

 Inni wyciągali życie Homera, z jego poematów, mniemaiąc, że w wielu mieyscach dzieł swoich, własne wyraził przypadki. Naprzykład w Odyssei daie iednemu poecie imie Femiiusza: stąd wnoszą, że Femiiusz był iego mistrzem w Poezyi. Wspomina o poecie Demodoku, że, mimo swéy ślepoty, dobrze był przyymowany w domach królów: stąd domyślaią się, że Homer siebie samego w téy postaci wystawił, i że całe życie, śpiewaiąc swoie wiersze, u progu ludzi bogatych przepędził. W Odyssei rzucaią się na Ulissesa psy iego własnego pasterza: otoż to samo zdarzyło się Homerowi. Wspomina o Tychym rzemieślniku, który zrobił puklerz dla Aiaxa: iest to dowód wdzięczności Homera, za odebrane wsparcie od tego rzemieślnika. Mówią, że w obrazie kobiety, żyiącéy z pracy rąk swoich, własną matkę odmalował. Tak zmyślenia wzięte były za rzeczywiste przypadki, i gdzie poeta pięknemi obrazami chciał przyozdobić swe rytmy, tam znaleziono historyka, opisuiącego własne zdarzenia.

 Co można rozsądnie o Homerze powiedzieć, to zapewne, że nie zaraz żył po woynie Troiańskiéy. Niepodobna, żeby się urodził ślepym, lubo mógł w ciągu dalszego życia wzrok utracić. Dzieła iego naylepiéy zbiiaią tę mniemaną ślepotę. Z jaką dokładnością opisuie miasta, góry, rzeki! w jakich farbach wystawia swoie obrazy! z jaką mocą i rozmaitością wydaie wszystkie powierzchowne passyi wzruszenia! Mógłżeby w tym sposobie ślepy malować naturę? sprawiedliwa uwaga Paterkula: Jeżeli kto rozumie, że Homer ślepym się urodził, ten sam ze wszystkich zmysłów ogołocony. Dzieła iego są dowodem, że wiele wędrować musiał. Egipt w naydawnieyszych czasach był kolebką umieiętności. Dyodor sycyliyski dowodzi, że Homer ten kray odwiedził, ponieważ w swoich poematach czyni wzmankę o Egipskich umieiętnościach: a w swoich zmyśleniach ich obyczaie wyraża. Bogowie Homera noszą imiona piérwszych królów Egiptu. Dwunastodniowa uczta u Etyopów, ma stosunek z tém, że Egipcyanie, posągi swoich bogów, na tyleż dni do Etyopii, na pewną uroczystość, wysyłali. Zwyczay prowadzenia zmarłych za iezioro, na mieysce bardzo roskoszne, był mu powodem do utworzenia bayki o styxie i o polach Elizeyskich.

 Zdaie się, że szczególniéy Homer starał się poznać Grecyą, swoię oyczyznę. Druga xiega Iliady, w któréy wylicza okręty, dokładną Jeografiią całéy Grecyi zamyka. Znayduiemy w niéy imiona, i położenie miast, gór, równin, bieg rzek, rozległość i granice każdéy okolicy, własności każdéy ziemi. Oddali to świadectwo Homerowi ci, którzy na mieyscu iego opisania sprawdzali. Trzeba także przyznać, że Homer przebiegł całą Azyą mnieyszą, opisał doskonale królestwo Pryama, wszystkie narody sąsiedzkie i sprzymierzone wymienił. Może bydź, że w opisaniu podróży Ulissesa, gdzie wzmiankuie o portach sycylii, i przyległych wyspach, zaprowadził swego bohatyra na wszystkie mieysca, które sam zwiedził. Odbywszy te wędrowki, zapewne nad skończeniem i wydoskonaleniem swoich poematów pracował. Twierdzą, że na starość utracił oczy, i osiadł w Chio: powiadaią, że go tam odwiedził Likurg, prawodawca sparty. Ale podobnieysza do prawdy, że dopiero po śmierci Homera, przywiózł z Azyi Likurg iego poemata do Grecyi.

 Jeżeli z pism Homera mało dowiedzieć się można, o okolicznościach iego życia, są one niezbitém świadectwem iego oświecenia, dowcipu i serca. Był zapewne iednym z nayoświeceńszych swego czasu ludzi, i w poematach swoich, głównieysze owego wieku wiadomości poświęcił. Znał obyczaie narodów, znał z podania zwyczaie przeszłych wieków, nabył w swoich podróżach poznania ludzi, i umiał ich malować. Znał moralność, ieśli nie z teoryi, to z uczucia; miał wiadomość Chirurgii, bo w owych czasach, nayznakomitsi ludzie przykładali się do téy nauki. Można dostrzedz w Iliadzie iakieś początki taktyki dawnych; można widzieć, iak oni wzmacniali obóz, iak w polu bitwy staczali. Jeżeli kunszta były ieszcze w kolebce za iego czasów, iednak z opisów Homera pokazuie się, że się nad niemi ciekawie zastanawiał. Obfitość rzeczy, dowodzi mnóstwa iego wiadomości, a uwagi nad niemi, rozum głęboki i rozsądny. Ogień w jego opisach oznacza bystre poięcie i żywą imaginacyą. Dowcip przyiemny i wesoły musiał bydź udziałem tego, który rzecz swoię umiał tak pięknie ozdobić. Pochwały dawane swemu kraiowi, zaświadczaią, że był przywiązany do swoiéy oyczyzny; a z tonu, iakim mówi o dobroci, ludzkości, gościnności, trzeba wnosić, że sam te cnoty posiadał. Ze sposobu opowiadania dawnych historyy i licznych powieści, znayduiących się w jego dziełach, sądzić można, że lubił wiele mówić, i zdaie się, że siebie samego w osobie Nestora chciał wyrazić. Utrzymuią, że nie gardził winem i dobrém iedzeniem, ponieważ o tém często mówi w swych pismach. Jakoż Horacyusz powiedział:

Laudibus arguitur vini, vinosus Homerus.

Że Homer piiał, wina dowodzą pochwały.

 Można ieszcze twierdzić, że nie był nieprzyiacielem kobiet. W każdéy okoliczności, opisuie wdzięki płci pięknéy, wystawiaiąc ią iako cel żądań człowieka. Andromacha, Helena, Penelopa, odmalowane są w różnym sposobie, ale tak, że każda serce do siebie chwyta. Wodzowie, zachęcaiąc żołnierzy do męztwa, obiecuią im w nagrodę piękne kobiety. Ci sami wodzowie, maią w namiotach młode niewolnice, i stary nawet Nestor ma swoię dziewczynę. Lecz ieżeli wyrazy i wiersze Homera, daią nam uprzedzaiące wyobrażenie o miłych iego przymiotach, iakież dopiero zdanie powinniśmy o nim powziąć z jego milczenia? Ten wielki poeta, przy nadzwyczaynym gieniiuszu, musiał bydź razem nayskromnieyszym człowiekiem, gdy ani słowa o sobie samym nie powiedział.

 Iliada i Odyssea, są dwa dzieła, których niezaprzeczonym iest autorem Homer. Nie wszyscy się zgadzaią, że Batrachomyomachiią, czyli woynę myszy z żabami, on napisał: równie iest wątpliwa, czyli hymny, które pospolicie pod iego chodzą imieniem, prawdziwie do niego należą. Przyznaią ieszcze Homerowi dzieło komiczne, pod tytułem Margites; dzieła poważne: Zburzenie Echalii, którego Herkules miał bydź bohatyrem, Małą Iliadę, w któréy opisał wzięcie Troi i powrot Greków. Z tego poematu miał Wirgiliusz wziąć historyą synona. Wspominaią ieszcze i o innych dziełach Homera. Jeżeli iego ręki były, mamy sprawiedliwą przyczynę żałować, że nas nie doszły: ale Iliada i Odyssea, któremi się cieszymy, znośnieyszą nam czynią stratę innych dzieł tego oyca Poezyi.

 Wyłożywszy to, co się ściąga do życia Homera, przebieżmy teraz krótko historyą dzieł iego: zastanówmy się, iakie o nich zdania w różnych wiekach były wydane. Naywiększe dowcipy żyły częstokroć w ukryciu: nie znali ich spółcześni: albo że się w niskim i ubogim stanie urodziły, albo że kochały osobność, w któréy sobie szczególniéy ludzie uczeni podobaią, a osobliwie poeci. Dopiero po śmierci zaczęto się o nich pytać; i gdy imiona ludzi, którzy żyli wśród bogactw i świetności, dzisiay w wieczném zapomnieniu zagrzebane; ten i ów autor, nieznany za życia, stał się ozdobą swoiego wieku i oyczyzny, roskoszą potomności. To właśnie zdarzyło się Homerowi: żaden autor nie był mniéy znany, co do swoiéy osoby, a więcéy co do dzieł swoich.

 Podług Plutarcha, podróż Likurga do Azyi, iest piérwszą epoką sławy Homera. Wtenczas, mówi, obaczył dokładny zbiór iego Poezyi, który zapewne Kreofila wnuk dochował. Ten mędrzec widząc, że bawiący ton poety, nic nie uymował mocy Filozofii, że gruntowne maxymy mądrości i polityki, z wesołemi obrazami i przyiemnemi zmyśleniami połączył; przepisał te szacowne dzieła, i przyniósł z sobą do Grecyi. Prawda, że w tym kraiu znane iuż były wtedy cokolwiek wiersze Homera: widziano niektóre oddzielne z jego poematów ułomki, ale nikt ieszcze całego zbioru nie widział. samemu więc Likurgowi ten szacowny skarb winniśmy; bez iego starania zapewneby go niedbalstwo, niewiadomość, albo zły gust, o zgubę przyprawiły. Ten wielki polityk maiąc w przedsięwzięciu dadź prawa krnąbrnemu i niezgodnemu ludowi, widział, że dobra Poezya nayskuteczniéy przyłożyć się może do okrzesania i wykształcenia umysłów. Dlatego obowiązał Talesa, Kreteńskiego poetę, do napisania wierszy o posłuszeństwie i zgodzie. W zbiorze praw swoich zamierzył sobie złączyć i spoić w jedno ciało, swoich spółziomków, a razem ich strasznymi nieprzyiaciołom uczynić. Do tego celu zdawały mu się dziwnie zdatne wiersze Homera. Maxymy w jego poezyach, tu i owdzie rzucone, naywięcéy iedność i zgodę spółeczną zalecaią: całe zaś poema zapałem woyny oddycha. Dotego wiersz Iliady, interesował szczególniéy Lacedemończyków: w nim cała Grecya bierze się do broni, pod dowództwem króla sparty, i chwalebny tryumf nad Azyą odnosi. Dla téy przyczyny Iliada, tyle się podobać była powinna ludowi Lacedemońskiemu, ile podobała się prawodawcy, a tém samém przyłożyć się do szczęśliwego nowych praw zaprowadzenia. W téy pamiątce, widział mieszkaniec sparty, podniesione zaszczyty oyczyzny, a razem brał z niéy podnietę, aby tę chwałę utrzymał. Dlatego Kleomen w apoftegmatach Plutarcha, Homera Lacedemończyków poetą nazywał. Nakoniec, ieśli Homer wiele winien Likurgowi, niemnieysze są Likurga dla Homera obowiązki.

 Już wiersze tego poety pokazały się w Grecy i, ale ciągłego i zupełnego zbioru nie było. Oddzielne te ułomki, miały swoie tytuły: iakoto: Bitwa przy okrętach, Śmierć Dolona, WalecznośćAgamemnona, i t. d. Takowe ułomki nazywano Rapsodyami, a Rapsodami tych, którzy ie śpiewali. Z jakiém ukontentowaniem Grecy, znaydowali w tych Poezyach historyą swego kraiu, z pochwałą swych wodzów! widzieli w nich swóy obraz, iako zwycięzców Azyi. Nie mogli mieć nad to, ani pochlebnieyszego widoku, ani silnieyszéy do emulacyi pobudki, ani mocnieyszego powodu do połączenia sił swoich, dla podbicia kraiu, w którym ich przodkowie, tyle laurów zebrali. Poezye Homera, mówi Izokrates, stąd naywiecéy szacowne, że wynosi pochwałami tych, którzy wydali woynę Barbarzyńcom. Dlatego wiersze iego czytaią dzieci, aby się zawczasu uczyły, nienawidzieć barbarzyńców, i wiedziały, że my niezbłaganemi ich nieprzyiaciołmi iesteśmy, i aby piękne czyny przodków naszych, w czasie oblężenia Troi, nas do naśladowania ich męztwa zapalały.

 Przyznać iednak należy, że Poezye Homera, tak podzielone na sztuki, nie miały całéy swoiéy mocy i piękności: nie mogła w nich publiczność znaydować takiego ukontentowania, iakie nam całość historyczna przynosi. Likurg wydał w Lacedemonie, całe poemata Homera, ale bez ciągu i porządku. Ateny dopiero przyzwoity kształt dały temu zbiorowi. solon przepisał prawem, aby wiersze Homera publicznie czytane były. Pizystrat zebrał wszystkie sztuki, i zrobił z nich całość porządną, to iest dwa poemata Iliady i Odyssei, każde na XXIV. xiąg podzielone. Hyppark syn iego, zrobił dokładnieyszą edycyą pieśni Homera, i kazał ie śpiewać podczas świąt Panateneyskich. A tak Ateny maią tę sławę, że zachowały, odnowiły i nieiako wydoskonaliły dzieła Homera.

 W tymże czasie, nieiaki Cynetus przyłożył się wiele do edycyi poematów Homera. Z czasem kopiści zepsuli ie: bo nie tylko odmieniali wiersze, ale nawet swoie do nich mieszali. Byłyby dzieła Homera zupełnie zeszpecone i zepsute, gdyby filozofowie i królowie pomocnéy im ręki nie podali.

 Nikt się więcéy nie interesował do pism Homera, nad Alexandra wielkiego, bo żadna xięga nie mogła tyle pochlebiać iego ambicyi. Obowiązał więc Arystotelesa do zrobienia poprawnéy i czystéy edycyi. Potém sam się zatrudniał tą pracą. Przeyrzał dzieła Homera, z pomocą Anaxarka i Kalistena, i złożył w szacownéy szkatułce, którą między łupami Daryusza znalazł; i stąd ta edycya, edycyi szkatułkowéy, imie nosiła.

 Dzieła Homera były w wielkim szacunku w Egipcie pod panowaniem Ptolomeuszów. Monarchowie ci pochodzący z Greków, ćwiczyli się w naukach Greckich, sprowadzali uczonych do swego dworu, i za ich pomocą, naywiększą na świecie bibliotekę ufundowali. Pod Ptolomeuszem Filometorem pracował Arystark nad dziełami Homera, okazał w téy robocie bystry dowcip i rozsądek: a lubo niektórzy przeciw iego poprawkom powstawali, iednak tę edycyą starożytność naywięcéy szacowała, i powszechnie się iéy trzymała. Imie Arystarka, stało się imieniem oświeconego i rozsądnego krytyka, gdy przeciwnie imie Zoila, który w tymże prawie czasie wydał bezrozumną krytykę, przeciw Homerowi, oznacza krytyka niesprawiedliwego, bez rozsądku, bez gustu. Było ieszcze kilka innych edycyy Homera, ale ta, którą zrobił Arystark, wszystkie zgasiła.

 Ileż nie napisano komentarzów, nad dziełami Homera, i na ileż ięzyków nie były przełożone! Elien powiada, że Indyanie zrobili ich tłumaczenie, że ie Persowie w swoim ięzyku śpiewali. Dzisieysze narody, które cokolwiek ćwiczą się w naukach, starały się niemi ięzyki swoie zbogacić. Można powiedzieć, że Homer tysiąc razy był tłumaczony, bo go wszystkich narodów poeci naśladowali i przepisywali.

 Gdy dzieła Homera zaczęły pokazywać się na świat, w zachwycenie całą Grecyą wprawiły: a że natenczas, bardzo mało xiąg znaydowało się, cała uwaga zwrócona była do Iliady i Odyssei. Odkrywano w nich codzień nowe piękności. Opis bitew, podobał się nieskończenie woiennym ludom sparty i Macedonii. Wymyślenia dowcipne, żywe obrazy, ciekawe badania, przypadły do smaku Ateńczykom i Egipcyanom. Nie patrzano na pisma Homera, iako na proste Poezye, ale ie uważano, iak traktaty Geografii, Historyi, Fizyki, Religii, Moralności. Z nich krytycy prawidła, filozofowie układy, poeci zmyślenia czerpali. Czytano ie we wszystkich domach, dla oświecenia rozumu i wykształcenia serca. Młodzież uczyła się ich na pamięć, iak wybornych nauk. Każdy się wspierał powagą Homera. Aby dobrze myślić, trzeba było myślić iak on: i układ Fizyka tyle mógł sobie obiecywać dobre przyięcie, ile się zgadzał z wyobrażeniami poety. Woiownicy chcieli bydź podobni iego bohatyrom. Homer nie był człowiekiem: był bogiem. Wystawiano mu posągi, odprawiano na cześć iego igrzyska, miał kościoły w smirnie, w Chio, w Alexandryi. Elien zaświadcza, że Argiienowie, przyymuiąc gości, mieli zwyczay wzywać razem Apollina i Homera.

 Tak wielkie miano wyobrażenie o tym poecie, aż do wprowadzenia religii Chrześciiańskiéy. Ze natenczas wydano woynę pogaństwu. Homer także od pocisków nie był wyięty. Teologowie chrześciiańscy, znaleźli w jego pismach początek wszystkich zabobonów pogańskich, a razem dostrzegli, że przez nie same, mogą te zabobony obalić, i na pośmiewisko wystawić. Nazwano go teologiem nierozsądnym, oycem bayki i kłamstwa, autorem głupstwa ludzkiego. Z jednéy strony oskarżono go, że przeistoczył xięgi Moyżesza, i z nich materyi do swoich zmyśleń pożyczył. Naprzykład, z historyi wieży Babilońskiéy, utworzył baykę olbrzymów, do nieba szturmuiących. Niezgoda wygnana z Olimpu, oznaczała upadek Lucyfera, i t. d.