Wydawca: Armoryka Kategoria: Humanistyka Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 414 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Hunowie. Historia i tradycja - Michał Jakliński

Zamierzeniem niniejszego studium jest ukazanie wizerunku Hunów i jego różnych odcieni od czasów starożytnych do niemal nam współczesnych. W pierwszym rozdziale zawarto ogólną charakterystykę społeczeństw koczowniczo-nomadycznych. Jest on wprowadzeniem do tematyki i argumentem w obronie postawionej przez autora hipotezy, że Hunowie nie różnili się od nich za bardzo. Drugi przedstawia historię Hunów od czasów najdawniejszych do ich zejścia ze sceny dziejów. Rozdział trzeci jest charakterystyką Hunów w oparciu o analizę współczesnych im źródeł historycznych uzupełnionych późniejszymi badaniami naukowymi. Kolejne rozdziały odsyłają miejscami do poprzednich. Czwarty omawia wizerunek Hunów w podaniach i literaturze ludów germańskich. Rozdział piąty dotyczy genezy ewenementu Hunów w kulturze węgierskiej. Ostatni rozdział potraktowano jako uzupełnienie piątego i czwartego oraz ciekawostkę. Niniejsza praca pomyślana została jako popularnonaukowa, adresowana do ludzi, którzy z tematyką huńską dopiero się zapoznają. Dlatego skupiono się na wybranych, najważniejszych zagadnieniach, a pozostałe tylko zasygnalizowano z nadzieją, że Czytelnik zaciekawiony będzie później sam drążył powyższy temat. Na pierwszy rzut oka może odstraszać odbiorców rozmiar komentarzy (przypisów). Ma on jednak swoje uzasadnienie. Podano w nim nie tylko odsyłacze do literatury, ale przedstawiono też istotne kwestię, których nie można było zawrzeć w tekście głównym, gdyż w przeciwnym razie ciągłość narracji mogłaby zostać zaburzona. W przypisach przytoczono również wiele fragmenty źródeł historycznych.

Opinie o ebooku Hunowie. Historia i tradycja - Michał Jakliński

Fragment ebooka Hunowie. Historia i tradycja - Michał Jakliński

Michał Jakliński

Hunowie. Historia i tradycja

Armoryka

Sandomierz

Projekt okładki: Juliusz Susak

Ilustracja na okładce: Mór Than (1828-1899), fragment obrazu Attila lakomája (1870).

Hungarian National Gallery in Budapest, źródło: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/archive/b/b5/20060407105555!MorThanFeastofAttila.jpg

Copyright © 2013 by Michał Jakliński & Wydawnictwo „Armoryka”

Wydawnictwo ARMORYKA

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

tel +48 15 833 21 41

e-mail:wydawnictwo.armoryka@interia.pl

http://www.armoryka.strefa.pl/

ISBN 978-83-64145-56-8

Wstęp

Zamierzeniem niniejszego studium jest ukazanie wizerunku Hunów i jego różnych odcieni od czasów starożytnych do niemal nam współczesnych..

W pierwszym rozdziale zawarto ogólną charakterystykę społeczeństw koczowniczo-nomadycznych. Jest on wprowadzeniem do tematyki i argumentem w obronie postawionej przez autora hipotezy, że Hunowie nie różnili się od nich za bardzo. Drugi przedstawia historię Hunów od czasów najdawniejszych do ich zejścia ze sceny dziejów. Rozdział trzeci jest charakterystyką Hunów w oparciu o analizę współczesnych im źródeł historycznych uzupełnionych późniejszymi badaniami naukowymi. Kolejne rozdziały odsyłają miejscami do poprzednich. Czwarty omawia wizerunek Hunów w podaniach i literaturze ludów germańskich. Rozdział piąty dotyczy genezy ewenementu Hunów w kulturze węgierskiej. Ostatni rozdział potraktowano jako uzupełnienie piątego i czwartego oraz ciekawostkę.

Niniejsza praca pomyślana została jako popularnonaukowa, adresowana do ludzi, którzy z tematyką huńską dopiero się zapoznają. Dlatego skupiono się na wybranych, najważniejszych zagadnieniach, a pozostałe tylko zasygnalizowano z nadzieją, że Czytelnik zaciekawiony będzie później sam drążył powyższy temat. Na pierwszy rzut oka może odstraszać odbiorców rozmiar komentarzy (przypisów). Ma on jednak swoje uzasadnienie. Podano w nim nie tylko odsyłacze do literatury, ale przedstawiono też istotne kwestię, których nie można było zawrzeć w tekście głównym, gdyż w przeciwnym razie ciągłość narracji mogłaby zostać zaburzona. W przypisach przytoczono również wiele fragmentów źródeł historycznych. Dlatego nie należy ich pomijać w trakcie czytania. Żeby lektura stała się znośną można zastosować taką moją metodę: Najpierw czytamy całe zdanie do końca, a potem przypisy do niego dołączone.

Charakterystykę najważniejszych źródeł historycznych i ich autorów wykorzystanych w pracy zamieszczono w Aneksie I. Tu ograniczę się tylko do omówienia najważniejszych opracowań historycznych o Hunach.

Z obcojęzycznych na pierwszym miejscu należy wymienić klasyczne już dzieło osiemnastowiecznego historyka angielskiego E. Gibbona Zmierzch i upadek Cesarstwa Rzymskiego. Dalej standardową monografię poświęconą historii i kulturze Hunów pióra austriackiego archeologa J. O. Maenchen-Helfena. Do nowszych pozycji należą Upadek Cesarstwa Rzymskiego P. Heathera oraz biografie M. Rouche’a i J. Mana przy czym ta ostatnia ma charakter ściśle popularnonaukowy. Pomocna okazuje się też Historia Gotów H. Wolframa.

W polskiej literaturze problematykę huńską od strony archeologicznej przedstawiają monografię K. Dąbrowskiego, M. Mączyńskiej, A. Kokowskiego. Aspekt polityczny ujął L. A. Tyszkiewicz, M. Pawlak, A. Krawczuk, J. Kuranc oraz miejscami J. Strzelczyk w swej monografii poświęconej Wandalom i M. Wilczyński w zbiorze biografii najważniejszych Germanów w armii rzymskiej. Kwestię postrzegania Hunów przez im współczesnych omawia książka T. Kotuli i artykuł M. Wilczyńskiego.

Przy omawianiu obecności Hunów w literaturze pomocne okazały się książki B. Bednarka, A. M. Kempińskiego, G. Labudy, B. Kürbisówny i artykuł R. Grzesika.

Jeśli chodzi o tematykę koczowniczą to posługiwałem się pracami orientalistów w szczególności L. Gumilewa, S. Kałużyńskiego, E. Tryjarskiego, T. Sulimirskiego i W. Szymańskiego.

W przypadku Węgrów najbardziej wszechstronna okazała się dla mnie praca G. Györffyego, wybitnego węgierskiego znawcy najdawniejszych dziejów Węgier i dynastii Arpadów. Z polskich pozycji na uwagę zasługują te autorstwa E. Dąbrowy, W. Felczaka, J. Snopka. Książka A. Nawrockiego posłużyła mi jako antologia fragmentów najważniejszych źródeł historycznych o Węgrach.

Na koniec kilka uwag technicznych. Daty jeżeli nie zaznaczono inaczej odnoszą się do lat naszej ery. W tekście głównym podaje jedną z form pisowni nazw i imion. Pozostałe zamieściłem w przypisach. Daty w nawiasach przy osobach władców oznaczają lata panowania, chyba że zaznaczono inaczej. Używam polskich odpowiedników imion węgierskich jeśli takie istnieją; dlatego Jan Hunyadi zamiast Janos Hunyadi.

Niniejsza książka jest rozbudowaną i poprawioną wersją mojej pracy magisterskiej, pod tym samym tytułem, obronioną w Instytucie Historii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie w czerwcu 2010 r. Mojemu promotorowi dr hab. Markowi Wilczyńskiemu chciałbym serdecznie podziękować za cenne uwagi i opiekę merytoryczną.. Wdzięczny jestem również pracownikom bibliotek, antykwariatów, księgarń bez których pomocy większość z wykorzystanych pozycji byłaby dla mnie nieosiągalna.

W obecnym drugim wydaniu poszerzono bibliografię o nowe pozycje dotyczące tematu i wybranych zagadnień z problematyki świata Barbaricum oraz czasów końca Starożytności i wczesnego Średniowiecza, które niejednokrotnie zostaną tu poruszone. Rozbudowano znacznie Aneks II z tekstami źródłowymi. Oprócz tego dokonano poprawek drobnych błędów stylistycznych, ortograficznych i uzupełniono niedopowiedzenia.

Wykaz skrótów

AAC – Acta Archaeologica Carpathica

AAPCh – Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis. Studia Historia

Amm. Marc. – Ammianus Marcellinus, Dzieje rzymskie

Ang. P. – Augustyn ze Stargardu (Angelus), Protokół

Anon. Val. – Excerpta Valesiana (Anonymus Valesianus)

Bat. – Ibn Battuta, Osobliwości miast i dziwy podróży 1325-1354

Bwf – Beowulf

Chau. – Geoffrey Chaucer, Opowieści kanterberyjskie. Wybór

DH – Jan Długosz, Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego

Eug. P. – Eugipiusz, Żywot św. Seweryna (Pamiętnik)

Euagr. – Ewagriusz Scholastyk, Historia Kościoła

Fad. – Ibn Fadlān, Kitāb (Księga)

F. Kall. – Filip Kallimach, Attyla

Flak. – Gajusz Waleriusz Flakkus, Argonautyki. Ksiąg osiem

Foc. – Focjusz, Biblioteka

fr. – fragment

GH – Anonimowego notariusza króla Béli „Gesta Hungarorum”

Greg. Tur. – Grzegorz z Tours, Historie. Historia Franków

Hdt. – Herodot, Dzieje

Jos. BI – Józef Flawiusz, Wojna żydowska

Just. – Marek Junianus Justynus, Zarys dziejów powszechnych starożytności na podstawie Pompejusza Trogusa

Claud. BG – Klaudiusz Klaudianus, O wojnie z Gotami

Claud. in Ruf. – Klaudiusz Klaudianus, Przeciwko Rufinowi

cod. – kodeksBiblioteki Focjusza

Kom. – Anna Komnena, Aleksjada

KH – Kwartalnik Historyczny

Kron. PC – Marcin Polak, Kronika papieży i cesarzy

Kron. węg.-pol. – Żywot św. Stefana króla Węgier czyli Kronika węgiersko-polska

Kron. wlkp. – Kronika wielkopolska

ks. – księga

LH – Latopis hustyński

LPD – Historia Królestwa Słowian czyli Latopis popa Duklanina

MP – Marko Polo, Opisanie świata

MWP – Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

Mich. Psel. – Michał Psellos, Kronika czyli historia jednego stulecia Bizancjum (976-1077)

Miech. T. – Maciej z Miechowa, Opis Sarmacji Azjatyckiej i Europejskiej oraz tego, co się w nich znajduje (Traktat o dwóch Sarmacjach)

NG – Opowieść o Norna-Geście

NP – Nasza Przeszłość

Nib. – Pieśń o Nibelungach

Nik. Brye. – Nikefor Bryennios, Materiały historyczne

P. Diac. HR. – Paweł Diakon, Historia rzymska

P. Diac. HL. – Paweł Diakon, Historia Longobardów

Paus. – Pauzaniasz, W świątyni i w micie. Z Pauzaniasza „Wędrówki po Helladzie”

PA – Przegląd Archeologiczny

PH – Przegląd Historyczny

PL – Pamiętnik Literacki

Plut. Crass. – Plutarch z Cheronei, Krassus

PML – Powieść minionych lat.

Proc. HA. – Prokopiusz z Cezarei, Historia sekretna

Proc. B. – Prokopiusz z Cezarei, Historia wojen (O wojnach)

PZ – Przegląd Zachodni

RH – Roczniki Historyczne

RH KUL – Roczniki Humanistyczne Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

Rub. – Wilhelm z Rubruk, Opis podróży

Rut. Nam. – Klaudiusz Rutiliusz Nomantius, Przeciw Stilichonowi

ryc. – rycina

s. – strona, strony

SH – Studia Historyczne

Sid. Apoll. L. – Sydoniusz Apolinary, Listy

Sid. Apoll. Ant. – Sydoniusz Apolinary, Panegiryk na cześć cesarza Antemiusza

Sid. Apoll. Awt. – Sydoniusz Apolinary, Panegiryk na część cesarza Awitusa

Skyl. – Periplus Skylaksa z Karyandy

Socr. – Sokrates Scholastyk, Historia Kościoła

Soz. – Hermiasz Sozomen, Historia Kościoła

SSS – Słownik Starożytności Słowiańskich

Stryj. K. – Maciej Stryjkowski, Kronika polska, litewska, żmudzka i wszystkiej Rusi

Stryj. O. – Maciej Stryjkowski, O początkach, wywodach, dzielnościach, sprawach rycerskich i domowych sławnego narodu litewskiego, żemojdzkiego i ruskiego…

SWI – Słowo o wyprawie Igora

SŹr. – Studia Źródłoznawcze

Tac. R. – Tacyt, Roczniki

Tac. D. – Tacyt, Dzieje

Thie. – Kronika Thietmara

THM – Tajna historia Mongołów

V.V. – Wiktor z Wity, Dzieje prześladowania Kościoła w Afryce przez Wandalów

Veg. – Flawiusz Wegecjusz Renatus, Zarys wojskowości

Völs. – Saga o Völsungach

W. Koch. – Wespazjan Kochowski, Lata potopu 1655-1657

Zos. – Zosimos, Nowa historia

ŻK – Żywot Konstantyna

ŻM – Żywot Metodego

[kursywa] – przypis autora (M. J.) w cytacie

Pieśni Eddy Poetyckiej:

Akv. – Pieśń o Atlim

Atm. – Grenlandzka pieśń o Atlim

Fm. – Pieśń o Fafnirze

Gdr. – Podżeganie Gudruny

Gdr. I – Pieśń o Gudrun I

Gdr. II – Pieśń o Gudrun II

Gdr. III – Pieśń o Gudrun III

Grp. – Wieszczba Gripira

Hlr. – Droga Brunhildy do Helju

Hm. – Pieśń o Hamdirze

Nif. – Zamordowanie Niflungów

Oddr. – Płacz Oddruny

Rm. – Pieśń o Reginie

Sdf. – Pieśń o Sygrdrifie

Sgm. – Pieśń o Sigurdzie Krótka

Sg. – Fragment pieśni o Sigurdzie

Ludy stepu

Najpierw trzeba wyjaśnić często mylone ze sobą pojęcia: koczownik – człowiek prowadzący nieosiadły, wędrowny tryb życia1 ; nomada – to również koczownik, ale jednocześnie i pasterz; koczujące ludy pasterskie – grupy, społeczności, które czerpią środki do życia głównie z hodowli, tę zaś uprawiają przenosząc się cyklicznie z miejsca na miejsce, dzięki czemu wytwarza się ścisła zależność ludzi od stanu pogłowia zwierząt, tych zaś od pastwisk, z kolei pastwisk od klimatu i działalności człowieka2 .

Wyróżnia się trzy formy nomadyzmu:

Merydionalna (Południkowa) – stada przepędza się na zimę ku południowi, na lato – ku północy (najlepsza w warunkach stepu)3 ;

Pustynna (Pierścieniowa) – koczuje się wzdłuż łańcucha studni albo wokół jednej zasobnej w wodę;

Pionowa (Transhumancja) – stosowana w górach, z wypasem na halach latem i zimowiskiem w dolinach. Także wędrówka całej ludności wraz z trzodami4 .

Przedkładana praca omawiać będzie koczowników-nomadów Wielkiego Stepu. Rozciąga się on pośrodku kontynentu euroazjatyckiego od Ussuri po Dunaj. Od północy ograniczony jest syberyjską tajgą, strefą lasostepu i lasów wschodnioeuropejskich, od południa zaś łańcuchami górskich szczytów, pustyniami (Gobi, Kyzył-kum) i morzami. Dzieli się na dwie części. Wschodnia nosi miano Azji Wewnętrznej (Środkowej, Centralnej). W niej leży Mongolia, Dżungaria i Wschodni Turkiestan. Od Syberii oddzielają ją grzbiety Sajanów, Chamar-Daban i Gór Jagłonowych, natomiast od Tybetu – Kunlun i Nanshan, od Chin – Wielki Mur, przebiegający pomiędzy suchym stepem i subtropikami północnych Chin; od zachodu – Góry Ałtaj, Saur i Zachodni Tien-szan. Cześć zachodnia obejmuje obecny Kazachstan, stepy nadaralskie, nadkaspijskie, nadazowskie, nadczarnomorskie oraz węgierską Pusztę w Kotlinie Karpackiej. Łącznie teren Wielkiego Stepu ma prawie 8000 km długości, i do 600 km szerokości.

Słabo rozbudowana sieć hydrograficzna, zwłaszcza w zachodniej części pasma stepów, oraz brak zwartej pokrywy leśnej, zdolnej do akumulowania wilgoci, zadecydowały o ujemnym bilansie wodnym na tych terenach. Średnia opadów waha się tu na ogół 300-450 mm rocznie, przy parowaniu znacznie przekraczającym te wartości (900-1000 mm). Wielkie rzeki strefy stepowej, Dniepr, Don, Wołga czy Ural, zasilane są poza nią (głównie na północy w strefie leśnej), natomiast mniejsze rzeki osiągają maksimum swego zasilania (60-70% stanu rocznego) w okresie wiosennych roztopów. Czynniki te powodują, że obszary stepowe są szczególnie wrażliwe na wszelkie odchylenia klimatyczne wpływające na zmiany bilansu wodnego. Szczególnie silna jest tu zależność od długotrwałych zmian aktywności wyżów podzwrotnikowych, odpowiedzialnych nie tylko za napływ ciepłych, wysuszających mas powietrza, ale i za wypieranie ku północy niosących opady niżów atlantyckich. Prowadziło to do pogorszenia bilansu wodnego na obszarach stepowych, do zmian w strukturze naturalnych środowisk roślinnych, a w konsekwencji do przesuwania się prowincji geobotanicznych. W azjatyckiej (syberyjskiej) części pasa stepów istotnymi czynnikami ekologicznymi były z kolei silny kontynentalizm klimatu i bliskość strefy wiecznej zmarzliny. Wpływało to niekorzystnie na długość okresu wegetacyjnego.

Cyklony znad Atlantyku przynoszą wilgoć aż po barierę gór, oddzielających step wschodni od zachodniego. Nad Mongolią wisi ogromny antycyklon, nie przepuszczający wilgotnych wiatrów z zachodu. Jest on przeźroczysty i z łatwością przenikają przezeń promienie Słońca rozpalające powierzchnie ziemi. Na wiosnę promienie gorącej powierzchni gleby rozprasza dolne warstwy atmosfery, dzięki czemu powstałymi w ten sposób szczelinami przedostają się wilgotne masy powietrza z Syberii, a na południu – pacyficzne monsuny. Wilgoci tej jest dostatecznie dużo, by step okrył się zielenią i dostarczył zwierzętom trawy na cały rok. Natomiast w zachodniej części stepu grubość pokrywy śnieżnej przekracza 30 cm i z nadejściem ocieplenia wytwarza się na niej bardzo twarda skorupa szreni. Wówczas bydło pada z głodu. Cyklony i monsuny zmieniają niekiedy swój kierunek i wtedy hulają nie po stepie, lecz gdzieś po leśnych obszarach kontynentu, a zdarza się nawet, że i po terenach polarnych, to jest po tundrze. Wówczas to wąski kamienisty pas pustyń Gobi i Bet Pak Dała poszerza się znacznie spychając florę, a w ślad za nią i faunę, na północ, ku Syberii, i na południe, w stronę Chin i Sogdiany5 .

Tereny Wielkiego Stepu zamieszkiwały w przeszłości ludy należące do różnych grup etnicznych. Scytowie, Sakowie, Massageci, Partowie (Parnowie), Sarmaci (Sauromaci) należeli do irańskiej grupy języków indoeuropejskich. Najliczniejsze są tu ludy ałtajskie obejmujące trzy blisko spokrewnione z sobą grupy: ludy tureckie (tiurskie), mongolskie i tungusko-mandżurskie6 . Były one (na niektórych obszarach są nadal) głównie nomadami czemu sprzyja przewaga na tych obszarach suchoroślowej roślinności trawiastej co zauważył perski historyk Raszyd ed-Din: „Przede wszystkim należy wiedzieć, że w każdej strefie ziemi żyje odrębna ludność, osiadła i koczownicza. Zwłaszcza w tych rejonach, gdzie są pastwiska i trawy, oddalonych od miast i osiedli, bywa wielu koczowników…”7 .

Typowymi strojami nomadów azjatyckich były długie spodnie (luźne, workowate lub obcisłe), buty z cholewami, długie kubraki-kaftany (na górze obcisłe, dole – luźne), ściągane pasami oraz czapki. Uzupełnieniem są chroniące przed wiatrem, śniegiem i deszczem płaszcze, kożuchy, chałaty i futra. Rolę mieszkania pełnił szałas, namiot, jurta8 . Do transportu zapasów, sprzętów, broni itp. używano wozów lekkich (dwukołowe) i ciężkich (cztero-, sześciokołowe).

W skład stad nomadów wchodziły konie, woły, wielbłądy, krowy, owce, i kozy. Były też muły i osły. Końmi jeżdżono wierzchem, woły i wielbłądy zaprzęgano do wozów, krowy, owce i kozy były podstawowym źródłem mięsa, mleka i wełny. Dzięki surowcom uzyskanym z hodowli tych zwierząt wśród nomadów rozwinęło się i stało na wysokim poziomie wyprawianie skór i futer, tkactwo, obróbka kości i rogu oraz przetwórstwo mleczne. Z mleka klaczy, krów, owiec, kóz i wielbłądzic otrzymywali kumys (napój alkoholowy), sery, masło, maślankę, jogurt i twaróg. Z wełny owiec i wielbłądów – tkaniny i wojłok (niskogatunkowy filc z wełny z domieszką sierści bydlęcej i ewentualnie włókien roślinnych), kóz i wołów – skóry. Sporządzali z tego ubrania i okrycia namiotów. Z kości i rogu robiono różne przedmioty np. igły, groty strzał, oszczepów, harpunów, różne ozdoby, klingi noży. Byli też obeznani z obróbką metali. Posiadali zręcznych płatnerzy, kotlarzy, kowali i potrafili wykonywać (w przeciwieństwie do rolników) szereg różnych rzemiosł. Trudniej jednak u nich było o mistrzostwo zawodowe, specjalizacje. Wędrowny tryb życia pozwalał nomadom na uzupełnianie ich gospodarki i diety mięsno-mlecznej9 przez myślistwo, zbieractwo płodów lasów i stepu, rybołówstwo i prymitywne formy uprawy ziemi (jeśli były ku temu warunki). Handlowali też częścią wytwarzanych przez siebie produktów.

Na przełomie II i I tys. p.n.e. (wczesna epoka żelaza) ukształtował się ostatecznie stereotyp cywilizacyjny nomadów. Wcześniej w V-IV tys. p.n.e. (epoka brązu) zaczęły kształtować się w środowisku stepowym specyficzne dla tej strefy formy gospodarki.

Przykładowo: Każda rodzina (ród), po przybyciu na nowe pastwiska, zakłada swoje obozowisko (kureń), wokół którego wypasa zwierzęta. Cała strefa wypasu przypomina koło, którego centrum stanowi obozowisko. Każde zwierzę ma inną szybkość przemieszczania się podczas wypasu. Najbliżej obozowiska pasą się najwolniej owce, następnie bydło rogate, a najszybciej na skraju tego koła – konie. Zwierzęta podczas wypasu zataczają koło, gdy zaś dojdą do punktu wyjścia, a więc wyjedzą paszę z całego obszaru, ród musi zmienić miejsce koczowania. Liczba poszczególnych zwierząt musi być tak dobrana, by nastąpiło równoczesne zakończenie wypasu tak przez konie na zewnątrz koła, jak i owce wewnątrz. Średnica takiego „rodzinnego koliska” wynosi przeciętnie 50-100 km, w zależności od urodzaju pastwisk. Rodzina nomadów hoduje dla swej egzystencji 500-3000 owiec, 500-2000 bydła rogatego i 200-500 koni. Przy czym tych granicznych wielkości, a także stosunku pomiędzy poszczególnymi zwierzętami, nie można przekroczyć. Zbyt duża liczba zwierząt spowodowałaby potrzebę rozszerzenia granicy koła, wtedy jednak brakowałoby ludzi do ich nadzoru, a sam proces produkcji (tj. udoju zwierząt, transport do uboju na konsumpcje itp.) stałby się nieopłacalny. Jeśli zaś nastąpiłby spadek pogłowia zwierząt, ród nie byłby w stanie się wyżywić. Ta zaś ilość pogłowia zwierząt zapewnia egzystencje dla rodu liczącego 20-200 pasterzy. Mianem pasterzy określamy tu dorosłych mężczyzn, którzy nadzorują stada, a nie łączną liczbę wszystkich członków rodziny (rodu). Mniej ich być nie może, gdyż uniemożliwiłoby to sprawne nadzorowanie stad i ich ekonomiczne eksploatowanie. Większej zaś liczby stado nie jest w stanie wyżywić10 .

Z powyższego wynika, że gospodarka ta jest z natury ekstensywna. Wymaga dużych przestrzeni, wystarczających co najmniej do wykarmienia stada przez cały rok. Jeśli uwzględnimy przy tym, że brak w niej bodźców skłaniających do ulepszania (bardziej do konserwatyzmu) i omówione już warunki klimatyczne panujące na stepie to wyjdzie na to, że pozwala ona jedynie na skromne zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych człowieka. Ostre zimy lub susze następujące co kilka lat przyczyniały się do nadmiernej redukcji zwierząt hodowlanych, z kolei intensywne wypasy dużych stad wzmagają proces wysuszania i wywiewania pokrywy glebowej, przyczyniając się w rezultacie do pustynnienia stepów. Groziło to wielu rodzinom śmiercią głodową11 . W takiej sytuacji szanse na przeżycie dawało jedynie szukanie nowych pastwisk z poza trasy corocznych wędrówek danego plemienia, wyparcie sąsiada z jego własnych i ich zagarnięcie, albo organizowanie najazdów na zamożniejsze plemiona, lub ludy osiadłe, celem zagarnięcia ich dóbr12 . Obowiązek organizowania takich wypraw spoczywał na przywódcach rodowych i plemiennych13 . Jeśli któryś z nich odznaczał się wielkimi umiejętności bojowymi, charyzmą i dopisywało mu szczęście to mógł w przeciągu swego życia stworzyć niekiedy potężne imperium, którego stawał się władcą przybierając tytuł chana lub kagana (chagana). Jego władza była niemal nieograniczona. Decydował o wszelkiego rodzaju przedsięwzięciach zbiorowych w tym o wojnie i przymierzach. Był zwierzchnikiem i głównodowodzącym armii. Pełnił też funkcje najwyższego prawodawcy, sędziego, a zakresie religijnym stawał się również najwyższym ofiarnikiem. Gdy zaś jego następcy nie odznaczali się powyższymi zaletami to owe dzieło mogło się równie szybko rozpaść jak tworzyło14 .

Można śmiało powiedzieć, że na terenach Wielkiego Stepu dochodziło ciągle do masowych przesunięć plemion (ludów) poszukujących paszy czy też rozgromionych przez silniejszego przeciwnika, oraz powstawania i upadku ich państw. Działania wojenne połączone z zaborczością i zbójectwem, były nie tylko drugą (obok hodowli) niezwykle ważną podstawą gospodarczą, ale i powszechnym, codziennym elementem życia ludów stepu15 .

Wszystkie te omówione wyżej czynniki – warunki naturalne stepu, zależna od nich gospodarka oraz częste konflikty, zatargi i wojny między plemionami – doprowadziły do ukształtowania się charakterystycznej świadomości i mentalności koczowniczej. Do jej głównych cech należało podejrzliwość, bezwzględność w boju, poczucie konieczności stosowania daleko posuniętych środków ostrożności. To ostanie przejawiało się w notorycznych zmianach (zrywaniach) przymierzy, przez co koczownicy uzyskali w oczach ludności osiadłej opinie ludzi o z natury zmiennym, przewrotnym charterze16 . Ponieważ każde ugrupowanie rodowe żyjące na stepie może być samowystarczalne wytworzyło się u ich członków szczególne zamiłowanie do nieograniczonej swobody, ruchu i wolności. Nomadzi byli dumni z swej swobody; z wyższością i pogardą patrzyli na rolnika przywiązanego do swego domostwa i kawałka ziemi17 . Pobyt w zamkniętej przestrzeni miast wydawał im się monotonny i nie do zniesienia. Rolników i mieszkańców miast uznawali za naturalny obiekt zdobywania łupów18 .

W tradycji stepowej nie ma granicy między organizacją społeczeństwa i wojska. Wojsko staje się niejako ludem. Nomada był zawsze gotów do walki; w stepie w każdej chwili mogli napaść nań wrogowie. Od najmłodszych lat nabywał w sposób naturalny cech umożliwiających mu przetrwanie (wytrzymałość fizyczna, odporność na głód, pragnienie, mróz i upał, wspaniałe zespolenie z koniem podczas jazdy, zręczność we władaniu bronią) co inni osiągali drogą długiego treningu, z dużym wysiłkiem (choć nie zawsze)19 . Rzemiosło wojenne było dla niego, w przeciwieństwie do krajów o kulturze osiadłej, gdzie tylko cześć mieszkańców je uprawiała, czymś tak naturalnym i zwykłym, że inny stosunek do otaczającego świata zupełnie dla niego nie istniał20 . W sytuacjach krytycznych walczyli wszyscy zdolni do noszenia broni, również kobiety21 .

Standardowym uzbrojeniem każdego wojownika Wielkiego Stepu był łuk w łubiu (futerale), kołczan ze strzałami, nóż-sztylet, nahajka (bat) i arkan (lasso). To ostatnie były bardzo przydatne przy braniu przeciwnika w niewole i ściąganiu go z konia22 . Uzupełnieniem była krótka (250 cm) włócznia do walki wręcz lub wiązka oszczepów-dzirytów do miotania. Miecze lub szable częściej spotykano u arystokracji plemiennej. Prostemu żołnierzowi musiał wystarczyć do walki czekan23 lub maczuga. Oporządzenie łucznicze (staropol. Sa(ha)jdak) noszono na dwa sposoby: albo wzorem tureckim – kołczan ze strzałami zawieszony był na pasie głównym u prawego boku ukośnie do tyłu z lotkami ku górze, a łuk w łubiu w takiej samej pozycji, u lewego boku, albo wzorem scytyjskim – w tzw. gorycie (gorythos), zszytym ze sobą kołczanem i łubiem zawieszonym na plecach lub pasie24 .

Armia opierała się przede wszystkim na lekkozbrojnych konnych łucznikach. Można wyróżnić ludy u których ciężkozbrojni byli liczni, ale nigdy nie przekraczali połowy łącznej całości konnicy25 . Dla przykładu skład konnicy Mongołów w okresie ich podbojów (XII-XIV w.) przedstawiał się następująco: ciężka 40%, lekka – 60%26 . Zbroje były najczęściej płytkowe (lamelkowe, karaceny) do których zbrojniki (płytki) otrzymywano z odpowiednio ciętych kopyt, kości, rogu lub odpowiednio utwardzanych płatów skóry. Rzadko z metalu27 . Podobnej konstrukcji były hełmy. Prostszym uzbrojenie ochronnym powszechnym u szeregowych były małe okrągłe skórzano-wiklinowe tarcze, pikowane kaftany (przeszywania, tigelaja) czy kurty z utwardzanych kilku warstw skóry. Noszone przez nich czapki były niekiedy miejscami wzmacniane.

Sposoby walk nomadów charakteryzowały się nieangażowaniem do walki z wrogiem całych swych sił (trzymaniem odwodów), szybkością w ataku, pościgu, a także w ucieczce, łatwością rozpraszania i formowania na nowo własnych oddziałów28 . Bardzo często stosowano oskrzydlenia, zaskoczenia i różne podstępy mające zmylić wroga i wywołać panikę w jego szeregach29 . Często wciągano nieprzyjaciela w głąb swego terytorium, stasowano taktykę spalonej ziemi, ciągle nękano go podjazdami, aż w końcu tak osłabionego rozgramiano w decydującym starciu30 .

Umiano walczyć pieszo. Wokół miejsc wybranych na obozowisko ustawiano i łączono mocno ze sobą wozy ciągnięte na wyprawy formując w ten sposób tabor31 . Klasycznym przykładem manewru nomadów jest Partyjski strzał (staropol. Tatarski taniec) i Scytyjski krąg.

Partyjski strzał – lekkozbrojni konni łucznicy nacierali na przeciwnika w szyku luźnym (ok. 2 m na jeźdźca). Gdy ich formacja znajdowała się w odległości około 90 m, rozpoczynała galop i wypuszczała strzały. W odległości około 45 m, skręcała w prawą stronę i ciągle strzelając, galopowała wzdłuż szyku przeciwnika. Potem wycofywała się, strzelając przez ramię do tyłu w kierunku wroga, wychodząc z zasięgu jego strzał. Po kilkakrotnych takich atakach, siły przeciwnika były już na tyle wyczerpane, że do akcji mogli wkroczyć ciężkozbrojni. Manewr często stosowany w połączeniu z pozorowanym odwrotem (mong. mangudai), który skłaniał wroga do ruszenia w pościg, powodował rozluźnienie jego szeregów i wciągał go tym samym w pułapkę daleko od własnego obozu32 .

Scytyjski krąg – linia konnych łuczników najpierw podjeżdżała kłusem (truchtem) do linii nieprzyjaciela starając się utrzymać szyk. W odległości 500-400 m od wroga przechodzono w galop, a następnie rozpoczynano ostrzał w lewo na skos. W odległości około 50-30 m od piechurów, a 200-150 od kawalerzystów na dany sygnał robiono zwrot w prawo. Pierwszego zwrotu dokonywał dowódca jadący na prawym skrzydle, reszta podążała jego śladem gęsiego (pododdziały, na które dzieliła się linia, nie mogły być większe niż 30-50 wojowników, gdyż większa ich liczba spowodowałaby zator albo też wpadnięcie lewoskrzydłych w szyk nieprzyjaciela) Dowódca zaczynał zataczać koło, a zanim cały jego szyk. W czasie gdy wojownik znajdował się naprzeciw nieprzyjaciela, prowadził ostrzał, a podczas przejazdu z tyłu kręgu (nawrót) poprawiał swój ekwipunek i wyrównywał swoją pozycje w szyku. Nie strzelano w szyk nieprzyjaciela w sposób przypadkowy, lecz kierowano ostrzał na wybrany przez dowódcę punkt (wojownika). To skoncentrowanie padających z różnych kierunków i pod różnymi kątami strzał utrudniało efektywnie zasłonięcie się tarczą – szyk w tym miejscu najczęściej pękał. Dowódca w zależności od sytuacji to przybliżał się, to znów oddalał od szyku przeciwnika. Szczególnie niebezpieczne było to dla piechoty nie posiadającej w swym składzie łuczników. Sama nie mogąc dosięgnąć przeciwnika swymi włóczniami narażona była na ostrzał z kilkudziesięciu, a czasem kilku metrów. Wówczas żadna tarcza czy zbroja nie dawała dostatecznej ochrony. Zresztą skoncentrowany ostrzał mógł uczynić z tarczy „poduszkę do igieł”, którą nie można już było się zasłaniać ze względu na jej ciężar. Łucznicy normalnie zataczali dwa, co najwyżej trzy kręgi, wystrzeliwując do 12 strzał, po czym w rzędzie za dowódcą wycofywali się ustępując miejsca następnej linii. Ta powtarzała ten sam manewr. W tym czasie strzelająca linia zajmowała miejsce za ostatnią linią w szyku poczynając od prawego, to jest dowódcy. Taktyka ta była niezwykle przejrzysta i prosta. Zawsze skręcało się w prawo, zawsze też doszlusowywało do prawoskrzydłowego poprzednika. Jeśli była możliwość wystawienia na polu bitwy co najmniej trzech linii i możliwość wymiany koni oraz pobrania zapasu nowych strzał, manewr ten można było powtarzać w nieskończoność (niektóre bitwy koczowników trwały nawet po kilka dni).

W zależności od zachowania się przeciwnika manewr ten mógł ulec kilku podstawowym zmianom:

jeżeli linia przeciwnika nie byłą ciągła lub też w wyniku ostrzału powstawały w niej wyrwy, poszczególni dowódcy mogli wykonać następujący manewr. W wyrwę zdzierano się poczynając od dowódcy, a następnie skręcając w lewo zaczynano ostrzeliwać wroga od tyłu. Jeśli powstała następna wyrwa, zamykano krąg wokół oderwanych w ten sposób sił przeciwnika. Wówczas też decydowano się na wystrzelenie wszystkich strzał z kołczanów. Dużą rolę odgrywało tu dowodzenie wyższego szczebla. Powstały krąg był o wiele większy, wiec aby miał odpowiednią siłę, należało do niego włączyć oddziały następnej linii bojowej. Podczas trzymania przeciwnika w tak zamkniętym kręgu starano się strzelać nie w tarcze przeciwników stojących do nich twarzą, lecz ponad ich głowami w plecy przeciwników broniących przeciwległej strony;

tym samym sposobem starano się przedrzeć na tyły przeciwnika na jego skrzydle dążąc do jego zagięcia. Zaatakowani od tyłu musieli zmienić front, a w efekcie nie mogli posuwać się do przodu. Oto właśnie w tej taktyce chodziło – zamienić gwałtowny atak w walkę na wyczerpanie prowadzoną bronią miotającą;

w przypadku konnego przeciwnika nacierającego galopem możliwość zastosowania scytyjskiego kręgu była bardzo ograniczona szybkością przesuwania się przeciwnika. W zasadzie stosowano go jedynie przy spotkaniu dwóch linii konnych łuczników. Wówczas tak jedni, jak i drudzy zataczali koła, linia zaś walki wyglądała jak dwie strefy (linie) wirujących kręgów;

gdy przeciwnik szarżował zamiarem wszczęcia starcia na broń białą, taktyka łuczników wyglądała trochę inaczej. Tak jak poprzednio galopowali w jego kierunku ostrzeliwując go z łuku, następnie jednak zawracali bez zamykania koła. Przy zwrocie nie zawracali jednak gęsiego za dowódcą (zabierało to zbyt wiele czasu), lecz wykonywali zwrot w tył przez prawe ramię każdy indywidualnie. Uciekając prowadzili ostrzał do tyłu (partyjski strzał) dążąc jednocześnie na skrzydło, to znaczy w lukę ugrupowania następnej linii, aby tym samym odsłonić pole ostrzału następnej linii. Powodowało to krótkotrwałe zdwojenie siły ognia (jednocześnie strzelały linie wycofująca się i atakująca). Gdy przeciwnik pod wpływem strat rozpoczął odwrót, od dowódców poszczególnych linii zależało, czy zawrócą by kontynuować pościg, czy też powrócą do obozu (lub na tyły szyku). Decyzja ta zależała głównie od ilości strzał, jakimi jeszcze dysponowano. Podczas ostrzału łucznicy celowali głównie w konie przeciwnika, z czego wynikała niezmiernie istotna rola spoczywająca na dowódcach przeciwnika prowadzących szarże poszczególnych linii bojowych. Otóż konie trafione strzałami potrafią jeszcze dość długo kontynuować bieg. Dopiero po pewnym czasie padają martwe z wykrwawienia. Należało ocenić, czy liczba rannych zwierząt jest na tyle duża, że należy bezzwłocznie zaprzestać pościgu i dać sygnał do odwrotu, czy też bardziej opłacalne okaże się kontynuowanie ataku aż do dopadnięcia przeciwnika. Mogło bowiem dojść do sytuacji, że konie padną przed rozbiciem przeciwnika, a wówczas spieszeni ścigający zginą, zanim nadejdzie pomoc w postaci następnej szarżującej linii. Często na odwrót, bardziej opłacalne było kontynuowanie natarcia, jeśli wiedziano, że droga powrotna jest dłuższa, a w jej trakcie zawsze będą ciężkozbrojnym następować na piety konni łucznicy;

wobec przeciwnika konnego, z reguły poruszającego się o wiele szybciej, istniała potrzeba wystawienia o wiele większej liczby konnych łuczników. Normą było 9-10 linii33 .

W powyższych taktykach chodziło przede wszystkim o dezorganizacje i zmęczenie przeciwnika ciągłym ostrzałem niż zdziesiątkowanie jego szeregów. Grad strzał nie dający wytchnienia nawet na chwile musiał osłabić znacznie morale, powodował także okaleczenie koni i ludzi, co wpływało zwłaszcza na ograniczenie walorów ofensywnych przeciwnika34 . Warunkiem ich powodzenia, było nie tyle osobiste umiejętności hippiczno-strzeleckie wojownika, jego zgranie w zwartej masie towarzyszy, co podstawowa broń jaką był łuk refleksyjny (odwracalny). Wynaleziony został prawdopodobnie w Chinach około I tys. p.n.e., a następnie dzięki nomadom Wielkiego Stepu rozpowszechnił się z czasem na kraje Bliskiego Wschodu, wschodnie rubieże Europy (Ruś-Rosja, Litwa, Polska, Mołdawia, Wołoszczyzna, Węgry) z jednej strony, aż po Indie – drugiej. O skuteczności i niezawodności tej broni świadczy fakt jej długiego używania (do XIX w., gdzieniegdzie pocz. XX).

W ogóle łuk tworzy wygięty pręt zwany łęczyskiem i rozpięta między jego końcami cięciwa. Umiejscowione pośrodku łęczyska zgrubienie przeznaczone do bezpośredniego uchwycenia broni dłonią, tzw. majdan (na ogół specjalnie owinięty sznurem, rzemieniem lub skórą) dzieli je na dwa ramiona: górne i dolne. Pole wewnętrzne (od strony przyszłego strzelca) całego łuku nazywa się brzuścem, a zewnętrzne (od strony celu) – grzbietem. Zaczepy na cięciwę na końcach ramion łuku to gryfy (rogi). W zależności od kształtu i budowy wyróżnia się łuk prosty (równikowy) i krzywy (azjatycki, wschodni, kompozytowy lub złożony). Ten drugi dzieli się na kilka odmian: refleksyjny, rewersyjny, retrofleksyjny, fleksyjny35 .

Łuk refleksyjny był bardzo skomplikowaną konstrukcją. Jego wykonanie wymagało żmudnej i cierpliwej pracy trwającej nawet kilka lat. Ogólnie można rzec, że jego łęczysko składało się z wielu sklejanych ze sobą kawałków drewna i ścięgien zwierzęcych. Gryfy i majdan wzmacniano płytkami z rogu lub kości. Przy zdjętej cięciwie oba końce łęczyska były wyraźnie zagięte do przodu przez co broń przybierała kształt litery „C”. Natomiast nakładając cięciwę należało odgiąć ramiona łęczyska w stronę przeciwną (stąd nazwa) i wówczas łuk przypominał spłaszczoną literę „M”36 . Jego długość w linii krzywej (z nałożoną cięciwą) wynosiła 100-140/160 cm. Właśnie to odwrotne przegięcie, połączone z sprężystością różnych surowców z których broń robiono, pozwalało na zgromadzenie większej energii potencjalnej już w momencie zakładania cięciwy niż w przypadku łuku prostego.

Wszystko to powodowało, że łuk refleksyjny posiadał ze wszystkich łuków największy zasięg bo liczący 500 m, i skuteczność ostrzału – do 250 m. Dla porównania zasięg sporego (dł. 180-200 cm) łuku długiego (walijskiego) to 300 m (skuteczność 200 m), kuszy – 365 m (skuteczność 150 m)37 .

Przykładowo podaje niżej proces budowy łuku mongolskiego. Jego rdzeniem jest płaska, cienka, długa i dokładnie wysuszona brzozowa deseczka. Końce łuku, wykonane również z suszonego drewna brzozowego, musiały mieć naturalne wygięcie. Wkleja się w nie odpowiednio uformowane płytki z kości krowy mających wycięciami na cięciwę. Od strony wewnętrznej do brzozowego rdzenia przykleja się długie, płaskie płytki z rogu kozła górskiego lub bawołu chińskiego (w przypadku ich braku – rogu krowy), a do zewnętrznej – płytki ze ścięgien zwierzęcych odpowiednio spreparowane. W tym celu ścięgna suszy się do stwardnienia, następnie międli aż uzyskują puszystość i miękkość waty, po czym moczy w rybim kleju i suszy uzyskując twarde, elastyczne, cienkie płytki. Partie łuku wyłożone płytkami rogowymi i ze ścięgien okleja się następnie naokoło, lekko skośnie, paskami kory brzozowej zabezpieczającej przed wilgocią. Na koniec w centralną, wewnętrzną cześć łuku wkleja się płytkę drewnianą, rogową lub kościaną, a na jej zewnętrzną stronę płytkę kościaną. Cięciwę wykonuje się z surowej, twardej skóry padłego (najlepiej z głodu, zawiera wtedy bowiem niewiele tłuszczu) wielbłąda, konia lub byka. Splata się ją z 4 rzemieni skręconych wpierw pojedynczo, potem razem. Charakteryzuje się ona bardzo małą rozciągliwością (do 1 mm), wymaga jednak stałej ochrony przed wilgocią. Cięciwę nakładano bezpośrednio przed użyciem łuku. Podczas przejazdów musiał on „odpoczywać”, gdyż stale napięty łatwo pękał. Wysiłek wymagany do naciągnięcia cięciwy aż do ucha jest porównywalny z siłą potrzebną do podniesienia ciężaru 28-34 kg. Osoba nie wyćwiczona męczy się po 3 naciągach38 .

Wyjątkową pozycje łuku w życiu koczowników azjatyckich najlepiej odmalowują słowa z Tajnej historia Mongołów: „Jeżeli komuś, kto jeszcze żyje, nieprzyjaciel odbierze kołczan, to po co wtedy żyć? Czy dla męża jest coś piękniejszego, niż leżeć po śmierci ze swoim łukiem i kołczanem?”39 . Z kolei rolę konia (symbolu siły i potęgi) na którym wędrowali, pilnowali stad, polowali i wojowali: „Cóż wart jest Mongoł, który stracił konia?”40 .

Charakterystycznym wojennym zwyczajem ludów stepowych, było zdzieranie z zabitego wroga skalpów, którymi przyozdabiano własny rząd koński lub sporządzanie z jego czaszki pucharu do picia używanego podczas specjalnych uroczystości41 . Niekiedy przywiązywali ich spreparowane głowy lub czaszki do siodeł.

Jeśli chodzi o religię koczowników to w większości przypadków był to szamanizm z elementami animizmu (wiara w istnienie duszy u istot żywych i rzeczy martwych), totemizmu (wiara w mitycznego zwierzęcego protoplastę rodu, plemienia), manizmu (kult przodków) oraz zapożyczeniami różnych wierzeń. Powszechna była wiara w magię i wróżby. Oddawano cześć głównie zjawiskom przyrody, żywiołom i ciałom niebieskim (Słońce, Księżyc, gwiazdy). U ludów ałtajskich najwyższy był Tegri (Tegrin, Tän(g)ri) – bóg Nieba i stwórca świata. Wybierał chana (kagana) i przekazywał mu mandat upoważniający go do sprawowania władzy. Gdy zaś sprawy plemienia źle się przedstawiały, sam mógł bezpośrednio interweniować lub go opuszczał42 . Wierzono w życie pozagrobowe traktowane jako kontynuacje doczesnego. Najczęstszą formą pochówku u nomadów azjatyckich, była inhumacja pod kurhanem43 . Zmarłego grzebano z rzeczami jego codziennego użytku (narzędzia, odzież, rynsztunek itp.), jedzeniem, częścią zwierząt domowych, w szczególności końmi, specjalnie zabijanymi w trakcie pogrzebu44 . W przypadku osób znacznych i możnych zdarzało się, choć stosunkowo rzadko i nie obowiązkowo, pogrzebanie z nim i ludzi (jego żon, sług, gwardzistów itp.). Rzadziej stosowano kremację45 . Niektóre ludy (Scytowie, Turcy Orchońscy, Połowcy) stawiały na grobach kamienne, rzadziej drewniane, stelę (antropomorficzna czworoboczna płyta) lub rzeźby wyobrażające zmarłego (Baby), albo zabitych przez niego w walce wojowników którzy, jak wierzono, mieli mu z tej racji służyć na tamtym świecie (Bałbały)46 .

Dzieje polityczne Hunów

Etnogeneza Hunów nie została do dziś wyjaśniona. W XVIII w. francuski sinolog Joseph de Guinnes wysnuł teorię, że wywodzili się oni z ludu Hiung-nu47 , który pod koniec IV w. p.n.e. na terenie obecnej Mongolii Wewnętrznej (Południowej) i Zabajkala stworzył potężne państwo stepowe, prowadzące przez wiele lat wojny z Chinami, uciążliwe dla tych drugich. Około 58 r. p.n.e. nastąpił jego podział na cześć południową (Hu Południowi) podlegającą Chinom i niezależną północną (Hu Północni). Ta druga została zniszczona w latach 89-93 n.e. w wyniku najazdu koalicji Chin, Tinglingów, Sienpijczyków i mieszkańców doliny Turfanu. Niedobitki niezależnych Hiung-nu ruszyły na zachód i po latach ukazały się w Europie jako Hunowie48 . Teoria ta jest ciągle kwestionowana. Zwraca się uwagę zwłaszcza na zbyt wielki dystans nie tyle przestrzenny, co czasowy między Hiung-nu a Hunami, ale nic nie wskazuje na to, by ktokolwiek mógł udowodnić jakąś inną. Trudność polega m.in. na tym, że zarówno Hiung-nu, jak i Hunowie nie byli jedności etnicznie. Przewodzili związkom licznych, różnorodnych plemion koczowniczych, które wchłaniali. Plemiona te nie różniły się między sobą pod względem warunków bytu materialnego czy struktury społecznej, wobec czego niełatwo je wyodrębnić49 . Dlatego wydaje się słuszne stwierdzenie L. A. Tyszkiewicza, iż: „…rezygnacja z utożsamiania Hunów z plemieniem Hiung-nu i hipotezy, że po odejściu od Wielkiego Muru przez Azję Centralną przeszli do Europy, uniemożliwia jakąkolwiek logiczną tezę o dziejach tego […] ludu. […] Odrzucenie identyczności Hunów z Hiung-nu czy choćby historycznego pochodzenia od nich pozbawia nas możliwości odtworzenia ich wcześniejszej historii”50 .

Przyczyny wkroczenia Hunów do Europy też nie są znane, ale najprawdopodobniej było tak samo jak w przypadku historii innych ludów stepowych. Nagłe zmiany klimatyczne wymusiły wędrówkę w celu znalezienia nowych pastwisk dla zwierząt albo silniejsze plemię wyrzuciło słabsze z jego dotychczasowych terenów. Dla przykładu: Awarowie zostali przepędzeni z Azji do Europy przez Turków Orchońskich. Pieczyngów wypierali na zachód kolejno Ujgurzy, Karłucy, Oguzowie, Chazarowie i Połowcy. Tych ostatnich zepchnęli do Europy Mongołowie51 .

Historie Hunów można przedstawić w trzech okresach: I – utrwalanie pozycji w Europie, II – osiągnięcie szczytu potęgi za Attyli, III – rozpad państwa i etnosu huńskiego.

I (ok. 370/375-434)

Przed przybyciem Hunów sytuacja polityczna Rzymu wyglądała następująco. We wschodniej części panował cesarz Walens (od 364), a w zachodniej jego bratankowie Gracjan (375-383) i Walentynian II (375-392). Podział plemienny ziem na północny-wschód od granic cesarstwa przedstawiał się zasadniczo w ten sposób. Miedzy dolnym Donem, dolną Wołgą, a Kaukazem zamieszkiwali Alanowie, nad Morzem Azowskim Herulowie (Heruli), na stepach nadczarnomorskich na wschód od Dniestru Ostrogoci (Greutungowie) i Skirowie. Na zachód od Dniestru, na terenach obecnej Mołdawii, Wołoszczyzny i Siedmiogrodu, Wizygoci (Terwingowie) i Tajfalowie (inny odłam Gotów). Na północny-zachód od nich siedziby swoje mieli Gepidowie (Gepidzi). Nad Cisą Jazygowie, a we współczesnym Banacie inne plemiona Sarmatów, zwłaszcza Roksolanowie.

Około 370 r. Hunowie pojawili się na stepach nadwołżańskich i podporządkowali sobie Alanów (cześć z nich uciekła na zachód). Tak wzmocnieni o nowych „sojuszników”, następnie pod wodzą Balambera (pierwszy znany huński władca) zniszczyli na przełomie 375 i 376 r. państwo Ostrogotów. Król ostrogocki Hermanaryk widząc, że nie jest w stanie się obronić przed napastnikami popełnił samobójstwo52 , a cześć jego ludu, która nie chciała uznać władzy Hunów, uciekła do Wizygotów niosąc wieść o nowym zagrożeniu53 . Pod koniec 376 r. Wizygoci uciekając przed Hunami poprosili Walensa o prawo osiedlenia się w granicach Imperium. Cesarz przyznał im je gdyż, w ten sposób zaistniała dla niego możliwość rozwiązania problemu trudności z rekrutacją żołnierzy, braku pieniędzy na utrzymanie armii oraz rezygnacje z utrzymania kosztownych oddziałów na granicy dolnego Dunaju, której mieli by w tej sytuacji strzec Goci. Oprócz tego zarysowała się możliwość pokonania Persów (toczył z nimi właśnie wojnę) siłami Wizygotów. Jednak nie ziściła się myśl cesarza. Na skutek błędów przy organizowaniu przeprawy Wizygotów przez Dunaj, a następnie zdzierstwa rzymskich urzędników względem nich, podnieśli oni oręż (377) i zaczęli łupić prowincje bałkańskie. Cesarz starał się ich powstrzymać, ale poległ w 378 r., w bitwie pod Adrianopolem (ob. Edirne)54 . Wojnę ostatecznie zakończył nowy cesarz Teodozjusza I Wielki (379-395, od 394 nad całością Imperium) pokojem w r. 382 (tzw. fedus teodozjański)55 , który dał Rzymowi możliwość wytchnienia.

Tymczasem Hunowie nie przekroczyli Dunaju w pogoni za „zbiegami”. Ich ekspansja zatrzymała się właściwie na Dniestrze. Nie tworzyli jeszcze spójnego organizmu państwowego; byli podzieleni na wiele grup działających na własną rękę niezależnie od siebie. Poważna zmiana nastąpiła tuż przed śmiercią Teodozjusza I Wielkiego i ostatecznym podziałem cesarstwa pomiędzy jego synów, Arkadiuszem (395-408), pod opieką Rufina i Honoriuszem (395-423), pod opieką Stylichona/Stilichona (pół-Wandal, pół-Rzymianin) na Wschodnie i Zachodnie. W zimie 394-395 r. Hunowie przeszli po zamarzniętym Dunaju i złupili Trację. Natomiast inna ich wataha pod wodzą Basicha i Kursicha przekroczyła Kaukaz i w latach 395-397 złupiła Armenię, Kapadocję, Cylicje i Syrię56 :

„Inni nadciągnąwszy szlakiem, którego przejścia nikt się po nich nie spodziewał: przez wąwóz nad Morzem Kaspijskim i przez śniegi Armenii, napadają na bogactwa wschodu. Już dymią pastwiska mieszkańców Kapadocji i góra Argajos, na której rodzą się chyrze konie. Już głęboka rzeka Halys [