Historia XIX wieku. Gospodarka i społeczeństwo - Jurgen Osterhammel - ebook
Opis

 

 

Jeśli większa część świata około roku 1910 wyglądała inaczej niż w roku 1780, to najważniejszą przyczyną tej fizycznej przemiany planety był przemysł. Autor z rozmachem opisuje zarówno osiągnięcia epoki industrializacji i telegramu, wiktoriański Internet, ruchy emancypacyjne, ale też jej upiory, takie jak: 16-godzinny dzień pracy, anarchię w rachubie czasu czy komercyjne wystawianie na widok publiczny „osobliwych” ludzi. Osterhammel pisze o hierarchiach społecznych, kreśląc ciekawy portret szlachty francuskiej, rosyjskiej, angielskiej, neobrytyjskiej w Indiach; opisuje transformację japońskich samurajów, chińskich mandarynów i fenomen mieszczaństwa.

s. 849 – 1009 (160 stron)

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 334

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Historia XIX wieku

Przeobrażenie świata

Gospodarka i społeczeństwo

Jürgen Osterhammel

Historia XIX wieku

Przeobrażenie świata

Gospodarka i społeczeństwo

Redakcja naukowa i posłowie

Witold Molik

Tłumaczenie

Izabela Drozdowska-Broering

Jerzy Kałążny

Adam Peszke

Katarzyna Śliwińska

Wydawnictwo Poznańskie

Poznań 2013

Tytuł oryginału: Jürgen Osterhammel, Die Verwandlung der Welt. Eine Geschichte des 19. Jahrhunderts, Verlag C.H. Beck oHG, München 2010

Copyright© Verlag C.H. Beck oHG, München 2010

Copyright© for the Polish translation by Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., Poznań 2013

Copyright© by Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., Poznań 2013

Redaktor: Ewa Dobosz

Redaktor techniczny: Dariusz Wierzbicki

Korekta: zespół

Projekt okładki: Dawid Czarczyński

Konsultacja merytoryczna: Christian Myschor

Ilustracje w książce pochodzą z archiwum wydawnictwa

Podręcznik akademicki

dotowany przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Objętość: 110 arkuszy wydawniczych

Nakład: 1000 egzemplarzy

ISBN 978-83-7177-959-6

Wersja elektroniczna 2014

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Dariusz Nowacki

Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o.

61-701 Poznań, ul Fredry 8

Sekretariat: tel. 61 853 99 10

Dział handlowy: tel. 61 853 99 16, fax 61 853 80 75

e-mail: handlowy@wydawnictwopoznanskie.com

http://www.wydawnictwopoznanskie.com

XII

ENERGIA I PRZEMYSŁ Kto, kiedy i gdzie uwolnił Prometeusza?

1. Industrializacja

Jeśli większa część świata około roku 1910 wyglądała inaczej niż w roku 1780, to najważniejszą przyczyną tej fizycznej przemiany planety był przemysł. Wiek XIX był epoką rozpowszechnienia na skalę światową produkcji przemysłowej i związanych z nią form społecznych. Nie był to jednak czas jednopostaciowej i równomiernej industrializacji. Tam, gdzie osiedlił się przemysł, a także tam, gdzie to się nie udało, gdzie późno podjęto próby lub całkowicie ich zaniechano – tam na nowo ustawiano lokalne zwrotnice, z których powstała nowa geografia centrów i peryferii, regionów dynamicznych i tych skazanych na stagnację. Co kryje się jednak pod pojęciem industrializacji? To z pozoru oczywiste pojęcie do dziś jest przedmiotem wielu debat.

Kontrowersje

Pojęcie indystrializacji było w obiegu już od roku 1837, sformułowania „rewolucja przemysłowa” użyto po raz pierwszy w roku 1799, a poparto naukowo w roku 1884, historycy nie doszli do jego jednolitej definicji[1]. Rozgałęziające się dyskusje o industrializacji są bardzo niejasne. Nie istnieje bowiem jedno konkretne pytanie, na którym koncentrowałaby się debata; wręcz przeciwnie: ciągle konieczne są wyjaśnienia, o czym właściwie się dyskutuje. Do owej niejasności przyczynia się fakt, że zaangażowani tutaj historycy obu płci podczepiają pod ten temat każdorazowo własne koncepcje z zakresu teorii ekonomii. Jedni postrzegają industrializację jako proces dającego się zmierzyć wzrostu gospodarczego, który napędzały przede wszystkim innowacje technologiczne, podczas gdy drudzy za ważniejsze uważają zmiany instytucjonalne oraz widzą w nich współdecydujący czynnik i chcą nawet zastąpienia pojęcia „rewolucja przemysłowa” terminem „rewolucja instytucjonalna”[2]. Badacze industrializacji zgadzają się w dwóch punktach. Z jednej strony przemysłowo-ekonomiczne i społeczne zmiany na świecie, które stały się widoczne na kontynentach około roku 1900, związane są z falą innowacji, która rozpoczęła się po roku 1760 w Anglii. Do tego zdania mogą przychylić się nawet ci, którzy uważają owe innowacje za raczej mało spektakularne, a co za tym idzie, twierdzą, że pojęcie rewolucji przemysłowej jest przesadzone. Z drugiej strony nikt nie przeczy, że uprzemysłowienie, szczególnie na początku tego procesu, nigdy nie było fenomenem narodowym, lecz zawsze regionalnym. Nawet ten, kto wysoko ocenia znaczenie regulacyjnych ram instytucjonalno-prawnych, jakie państwa narodowe mogły zaoferować w XIX w., doda, że uprzemysłowienie jest zdecydowanie zależne od dostępności dóbr naturalnych w danym miejscu i że niekoniecznie długofalowo musi wpływać na całe społeczeństwa narodowe. Tylko niewiele państw na świecie było około roku 1920 społeczeństwami przemysłowymi. Nawet w krajach europejskich, jak Włochy, Hiszpania czy Rosja, wpływ wysp rozwoju przemysłowego zdecydowanie nie promieniował na całość społeczeństwa[3].

Najciekawsze dyskusje toczą się dziś wokół niżej przedstawionych pytań.

Po pierwsze:nowe i bardziej wyrafinowane oceny bardzo fragmentarycznego materiału statystycznego dowiodły, że wzrost angielskiej gospodarki w ostatnim kwartale XVIII w. i w pierwszym kwartale XIX w. przebiegał wolniej i mniej regularnie, niż od dawna uważali zwolennicy teorii Wielkiego Wybuchu. Znalezienie danych na poparcie teorii dramatycznego przyspieszenia wzrostu gospodarczego okazało się być trudnym zadaniem – nawet w tzw. sektorach wiodących, chociażby w przemyśle bawełnianym. Skoro jednak industrializacja nawet u swoich „rewolucyjnych” angielskich źródeł zaczynała się łagodnie i stopniowo, to pojawia się pytanie, na bazie jakich starszych tradycji się rozwinęła. Niektórzy historycy cofają się obecnie nawet do wieków średnich i śledzą poszczególne kroki rozwoju, w których ciąg wpisuje się rewolucja przemysłowa.

Po drugie:nawet najwięksi sceptycy, którzy starają się zminimalizować wyniki rewolucji przemysłowej w wymiarze kwantytatywnym, muszą zmierzyć się z tezą, że istnieje wiele wartościowych świadectw ówcześnie żyjących, którzy w upowszechnieniu przemysłu i jego społecznych skutków widzieli radykalny przełom i początek „nowych czasów”. Tak było nie tylko w Anglii i w tych krajach europejskich, które w krótkim odstępie czasu podążyły tą samą drogą, lecz wszędzie na świecie, gdzie wkraczał wielki przemysł, gdzie wprowadzano nowe sposoby organizacji pracy, gdzie formowały się nowe hierarchie społeczne. Rodzi się więc pytanie o związki pomiędzy ilościowym i jakościowym aspektem opisu i analizy industrializacji. Przedstawiciele tzw. ekonomiki instytucjonalnej, którą uważa się za alternatywę (jednak niezbyt radykalną) panującej teorii neoklasycznej, dokonali tymczasem użytecznego podziału faktorów jakościowych na ograniczenia „związane z formą” działań gospodarczych (przede wszystkim pod postacią umów, praw itd.) oraz ograniczenia „niezależne od formy” (a więc przekazywane w danej kulturze normy, wartości, konwencje itd.)[4]. O tyle bogatszy i urozmaicony obraz uprzemysłowienia jest bezsprzecznie potrzebny. Jednak istnieje niebezpieczeństwo, że zbyt wiele aspektów i faktorów przysłoni obraz i trzeba będzie zrezygnować z elegancji „oszczędniejszych” modeli wyjaśniania.

Po trzecie:industrializację uważa się powszechnie za najważniejszą cechę pewnej obecnej w historii „europejskiej drogi odrębnej”. Fakt, że pod koniec wieku XIX zauważa się między poszczególnymi regionami świata niesamowite różnice w dobrobycie materialnym i ogólnego poziomu życia, wynika po pierwsze z tego, że niektórym społeczeństwom udało się przeprowadzić transformację przemysłowo-społeczną, a innym nie[5]. Z tego faktu zrodziły się różne pytania. Jedni zajmują się przyczynami owego „europejskiego cudu” (Eric L. Jones) i ogólnie rzecz biorąc dochodzą do wniosku, że Anglia, Europa, Zachód (lub też jednostka, którą uważa się tu za najważniejszą) dysponowały naturalno-geograficznymi, gospodarczymi i kulturalnymi warunkami, których w innych cywilizacjach rzekomo brakowało. Jest to wypróbowana perspektywa, która sięga aż po studia o historii gospodarczej świata i o etyce ekonomicznej wielkich religii światowych sporządzone przez Maxa Webera krótko po roku 1900. Inni obracają ostrze w drugą stronę, szukając podobnych warunków przede wszystkim w Chinach i pytając, dlaczego tam nie doszło do autonomicznego przełomu poziomu wydajności gospodarki[6]. Jeśli istniały tam faktycznie podobne warunki jak w Europie, to należałoby wyjaśnić, dlaczego z nich nie skorzystano.

Po czwarte:typowo podręcznikowy sposób przedstawienia industrializacji wychodzi zgodnie z tezą Walta W. Rostowa z założenia, że kolejne ekonomie osiągały punkt odbicia, pułap równoznaczny z take-off, od którego począwszy, dana gospodarka krajowa znajdowała się na stabilnej, nastawionej na przyszłość ścieżce „samostymulującego się” wzrostu. W ten sposób otrzymujemy szereg danych wyznaczających cezury na początku fazy ekonomicznego modernizmu poszczególnych państw. Jest to w dalszym ciągu z grubsza użyteczne wyobrażenie. Przypuszczenie Rostowa, że standardowy wzór uprzemysłowienia powtarzał się na zasadzie wewnętrznej logiki na przestrzeni czasu w kolejnych krajach, znajduje dziś jedynie niewielkie uzasadnienie. Przeciw niemu przemawia fakt, że przyspieszenie dynamiki gospodarczej zawsze wspierane było ze specyficznych źródeł wewnętrznych (endogennych) i zewnętrznych (egzogennych). Problem polega na obliczeniu dla poszczególnych przypadków każdorazowo trafnego stosunku owych czynników. Ponieważ nie ma przypadku nieangielskiego, a więc „nadrabiającego” uprzemysłowienia bez chociażby cząstkowego transferu technologicznego, wymiana „transnarodowa” zawsze odgrywała dużą rolę w historii industrializacji. Już w Wielkiej Brytanii początku wieku XIX mrowiło się od szpiegów technologicznych z Europy i USA. Wiele przemawia za tym, że brak systematycznej industrializacji, w każdym razie przed rokiem 1914, w takich krajach, jak: Indie, Chiny, Imperium Osmańskie czy Meksyk w znacznej części spowodowany był brakiem warunków politycznych i kulturalnych oraz skutecznego importu technologicznego. Tylko przez przyswojenie nowej wiedzy z zakresu produkcji i zarządzania można byłoby zmodernizować wysoko rozwiniętą tradycję gospodarczą w tych krajach – jak stało się to wcześniej w rzemieślniczej Francji[7]. Poszczególne regionalne oraz czasami także narodowe procesy industrializacyjne różnią się stopniem swojej autonomii. Na jednym końcu spektrum znajdują się napędzane wyłącznie przez kapitał zagraniczny i niewykraczające swoim zasięgiem poza wąskie enklawy implanty przemysłowych form produkcji, na drugim końcu możliwość przeprowadzenia szeroko zakrojonej industrializacji całej gospodarki narodowej według własnych reguł i z małym udziałem „kolonialnym”, jak to było w Japonii – jednak poza basenem północnego Atlantyku w XIX w. tylko tam.

Klasyczne teorie industrializacji

Dzisiejsze spory specjalistów nie mogą przysłonić faktu, że w ostatnich trzech dekadach niewiele wniesiono do starszych czy klasycznych koncepcji dotyczących uprzemysłowienia. Wspólnym punktem owych koncepcji jest postrzeganie industrializacji jako części szerszej transformacji socjoekonomicznej.

Karol Marks i marksiści (od roku 1867). Industrializacja jako przejście od feudalizmu do kapitalizmu na drodze akumulacji i koncentracji kapitału, organizacji fabryk i stworzenia warunków produkcyjnych, polegających na dobrowolnej pracy najemnej i przejmowaniu przyrostu dóbr powstałych w ten sposób przez właścicieli środków produkcyjnych, później uzupełniona przez teorie o przemianie kapitalizmu rynkowego w kapitalizm monopolistyczny (lub zorganizowany)[8].

Nikołaj Kondratiew (1925) oraz Joseph A. Schumpeter (1922/1939). Industrializacja jako cyklicznie ukształtowany proces rozwoju kapitalistycznej gospodarki światowej ze zmieniającymi się sektorami wiodącymi, który wynika z wcześniejszych procesów[9].

Karl Polanyi (1944). Industrializacja jako część szeroko pojętej „wielkiej transformacji”: uwolnienie emancypującej się sfery rynku z „zatopienia” wymiany handlowej w rzeczywistości społecznej gospodarki naturalnej, a także ogólne przezwyciężenie zależności pierwiastka ekonomicznego od zewnętrznych uwarunkowań społecznych, kulturowych i politycznych[10].

Walt W. Rostow (1960). Uprzemysłowienie jako przesunięty w czasie, ale podlegający uniwersalnej realizacji proces składający się z pięciu stadiów, z których trzecie, take-off, jest najważniejszym elementem: jest startem w trwały, eksponencjalny wzrost gospodarczy, który jednak nie musi być związany z określoną jakościową przemianą społeczną, jest więc neutralny w stosunku do systemu lub też słabo osadzony w kontekście[11].

Alexander Gerschenkron (1962). Industrializacja jako wynik nauki pokonywania przeszkód przez „opóźnionych” z wykorzystaniem zalet naśladowania oraz przy wykształceniu każdorazowo specyficznych narodowych form i ścieżek rozwojowych. Różnorodność w ramach powszechnej jedności ogółu procesu[12].

Paul Bairoch (1963). Uprzemysłowienie jako kontynuacja przeprowadzonej wcześniej rewolucji rolnej oraz następujące po niej powolne rozpowszechnienie się przemysłowych form gospodarczych na świecie przy jednoczesnej marginalizacji innych, nieznajdujących się w fazie uprzemysłowienia ekonomi[13].

David S. Landes (1969). Uprzemysłowienie jako proces wzrostu gospodarczego napędzany naprzemiennym wpływem innowacji technologicznych i rosnącego popytu, który w drugiej połowie XIX w. przez naśladowanie pionierskiego kraju Wielkiej Brytanii doprowadził do powstania ogólnoeuropejskiego modelu rozwoju[14].

Douglas C. North i Robert Paul Thomas (1973). Industrializacja jako produkt uboczny powstających przez stulecia w Europie ram instytucjonalnych, które zagwarantowały indywidualne prawa dyspozycyjne i tym samym wydajne wykorzystanie złóż naturalnych[15].

Nie wszystkie z powyższych teorii stawiają sobie dokładnie to samo pytanie, nie wszystkie używają określenia rewolucji przemysłowej[16]. Wspólną wykładnią jest dla nich (z wyjątkiem Northa i Thomasa) z grubsza nakreślona chronologia, w której czas między rokiem 1750 i 1850 stanowi luźno rozumiane ramy wielkiego przełomu. Niektóre podkreślają głębię i dramatyzm rozłamu (Marks, Polanyi, Rostow, Landes); ich wersje nazwać by można „gorącymi” teoriami. Inne są raczej „zimne” i biorą pod uwagę długą poprzedzającą omawiane zjawiska historię, zakładając raczej łagodne przejście (Schmupeter, Bairoch, North/Thomas). Różnie charakteryzuje się sytuację wyjściową przed transformacją: jako feudalny sposób produkcji, społeczeństwo agrarne, społeczeństwo tradycyjne, przednowoczesność. Odpowiednio opisuje się również (przejściowy) stan końcowy, czy to jako ogólnie rozumiany kapitalizm, czy jako świat naukowo-przemysłowy lub też, jak ma to miejsce u Karla Polanyiego, który wykazuje mniejsze zainteresowanie przemysłem niż wewnątrzspołecznymi mechanizmami regulacyjnymi, jako władzą rynku.

W końcu teorie te różnią się także pod tym względem, do jakiego stopnia ich twórcy faktycznie stosowali ich w kontekście globalnym. Teoretycy są w tym punkcie zazwyczaj nieco bardziej wielkoduszni niż historycy. Marks oczekiwał homogenizującego postępu rewolucyjnie rozsadzającego feudalizm kapitalizmu przemysłowego w wielu częściach świata; dopiero w starszym wieku czynił aluzje co do możliwej azjatyckiej drogi odrębnej („azjatycki sposób produkcji”). Spośród nowych teoretyków Rostow, Bairoch i Gerschenkron wykazywali największą gotowość wypowiadania się na temat Azji, jednak w przypadku Rostowa wypowiedzi te miały charakter schematyczny, świadczący o nikłym zainteresowaniu strukturalną specyfiką narodowych mechanizmów. Zdecydowanie nie wszystkim teoretykom chodziło o dychotomiczne pytanie, dlaczego okcydent się zdynamizował, a orient (rzekomo) pozostał statyczny, a więc o problem „dlaczego Europa?”, który podejmowano wielokrotnie od czasów późnego Oświecenia i Hegla. Tylko North i Thomas (raczej pośrednio), ale przede wszystkim David Landes, szczególnie w swoich późniejszych tekstach, uważają to pytanie za najważniejsze[17]. Bairoch nie dostrzega dwóch zwartych w sobie i porównywalnych jako monady przestrzeni cywilizacyjnych, lecz bada z wielką dokładnością, przypominając w tym Fernanda Braudela, interakcje między ekonomiami, interakcje, które przytacza dla wieku XIX i XX w., kładąc nacisk na ich znaczenie jako „niedorozwój”. Inaczej niż w tym samym czasie Rostow nie zakłada, że cały świat wcześniej czy później podąży tą samą ścieżką rozwoju, lecz podkreśla raczej rozbieżności. Gerschenkron bez problemu może zastosować swój model spóźnionej kompensacji zacofania gospodarczego Japonii; brak uprzemysłowienia interesuje go w tak samo niewielkim stopniu jak Schumpetera (czym z kolei różni się od Maxa Webera, którego myśl w innych punktach Schumpeterowi była bliska)[18].

Wielość teorii, które przedłożono od czasu powstania pionierskiej pracy Adama Smitha o bogactwie narodów w roku 1776, ukazuje kompleksowość zagadnień, zmusza jednak również do wyciągnięcia rozczarowujących wniosków, jak zrobił to w roku 1998 Patrick O’Brien: „Prawie trzy stulecia empirycznych badań i rozważań prowadzonych przez szereg najznamienitszych umysłów nauk historycznych i społecznych nie doprowadziły do powstania ogólnej teorii industrializacji”[19]. Jako ekonomista, O’Brien musi tego żałować, jako historyk nie jest przesadnie nieszczęśliwy z tego powodu. Jaki wielki projekt mógłby sprostać wielości zjawisk, a jednocześnie zachować prostotę i elegancję dobrej teorii?

Brytyjska rewolucja przemysłowa

Wzrost produktu krajowego brutto o 8%, jaki osiągnęły Chiny około roku 2000 (długodystansowa średnia wzrostu krajów przemysłowych po roku 1950 opiewała na około 3%), był w XIX-wiecznej Europie zupełnie niewyobrażalny. Biorąc pod uwagę, że chiński wzrost gospodarczy w dzisiejszych czasach nadal napędzany jest ekspansją przemysłu, a dopiero potem przez sektory postindustrialne jak usługi i telekomunikacja, rewolucja przemysłowa nabrała mocy i trwa faktycznie po dziś dzień. Przemysł nigdy nie był bardziej rewolucyjny niż dziś. Nie jest to jednak zapewne pojęcie rewolucji przemysłowej, którym posługują się historycy[20]. Według nich chodzi tu o złożony proces przemiany gospodarczej, który rozegrał się w latach 1750 i 1850 – przy czym nie trzeba tu być dokładnym co do dekady – na głównej brytyjskiej wyspie (nie w Irlandii). Wszystkie pozostałe zjawiska powinno się określać mianem uprzemysłowienia i na potrzeby chwili można formalnie nadać im miano utrzymującego się przez kilka dziesięcioleci wzrostu ilości realnych produktów (output) na głowę w ramach gospodarki narodowej wynoszącego więcej niż 1,5% w skali rocznej. W idealnym przypadku powinien z tym się wiązać odpowiedni lub nieco większy wzrost rzeczywistych dochodów społeczeństwa[21]. Wzrost ten osiągany jest na zasadzie nowego reżimu energetycznego, który odkrywa energię kopalnianą dla celów materialnej produkcji i efektywniej wykorzystuje znane źródła energii. Charakterystyczne jest oprócz tego, że w organizacji produkcji zmechanizowane wielkie przedsiębiorstwo, a więc fabryka, wprawdzie nie zastępuje wszystkich innych form, jednak osiąga dominującą pozycję. Industrializacja stoi zazwyczaj pod znakiem „kapitalizmu”, jednak nie musi. W XX w. niektóre kraje socjalistyczne osiągały przez pewien okres czasu wymierny sukces za sprawą uprzemysłowienia. Przesadą byłoby też oczekiwanie, że uprzemysłowienie przeniknie do wszystkich gałęzi danej gospodarki narodowej. Dzisiaj może to się wydawać oczywiste, w XIX w. jednak niemal nigdzie nie tak nie było. Kompletnie zmodernizowanych społeczeństw przemysłowych nie było wtedy nigdzie na świecie. Około roku 1900 obok USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec tylko nieliczne państwa w przybliżeniu trafnie można było określić terminem społeczeństwa przemysłowego. Godne uwagi ośrodki przemysłowe i niektóre z syndromów przemysłowo wywołanego wzrostu gospodarczego można było znaleźć w krajach utrzymujących się głównie z rolnictwa, jak Indie, Chiny, Rosja czy Hiszpania. O industrializacji powinna być więc mowa również wtedy, kiedy proces ten ogranicza się do kilku zaledwie sektorów czy regionów.

Nie wszystkie drogi do wzbogacenia się narodów prowadzą przez przemysł. Kraje o widocznie mocnych gospodarkach, jak Holandia, Dania, Australia, Kanada i Argentyna, mają to wspólnego z krajami wysoko uprzemysłowionymi, że we wszystkich gałęziach produkcji i w transporcie stosowały nowe technologie, a pod koniec XIX w. już połowa zatrudnionych pracowała w branżach pozarolniczych. Mimo to, na próżno szukać by tu obszarów przemysłowych. Również nie za każdym dużym aparatem wojskowym kryje się zaplecze przemysłowe, które jednocześnie może go utrzymywać i troszczyć się o podstawowe potrzeby życia cywilnego. Ważne, aby w dążeniach historii globalnej uzmysłowić sobie hierarchię poszczególnych aspektów. Podstawowym faktem ekonomicznym nowoczesności nie jest wzrost przemysłowy jako taki, lecz ogólne polepszenie warunków bytowych na świecie (które wyczytać można chociażby z długości życia) przy jednoczesnej rosnącej polaryzacji między ekstremalnym bogactwem i biedą w porównaniu poszczególnych regionów kuli ziemskiej.

Rewolucja przemysłowa dokonywała sie w Anglii. Tylko tam doszło do tej specyficznej kombinacji warunków, które umożliwiły nowy poziom osiągnięć gospodarczych. Najważniejsze czynniki, które do tego się przyczyniły, można bez trudu wyliczyć: istnienie dużego, narodowego terytorium gospodarczego, niepodzielonego granicami celnymi; pokój wewnętrzny od połowy XVII w.; korzystne warunki geograficzne dla taniego transportu, szczególnie jeśli chodzi o wodny transport przybrzeżny; wysoko rozwinięta tradycja mechaniki precyzyjnej i produkcji narzędzi; handel z koloniami na szeroką skalę, który ułatwiał zaopatrzenie w surowce i otwierał rynki zbytu; niespotykanie wydajna gospodarka rolna, która mogła pozwolić sobie na rezygnację z części siły roboczej; zainteresowanie ulepszeniami (improvement) w szeregach elit towarzyskich, a w ich węższych kręgach nawet jednoznacznie przedsiębiorcze nastawienie, przede wszystkim wśród odszczepieńców religijnych[22].

Porównując z innymi krajami z tej długiej listy, szczególnie zasługują na wyróżnienie ze względu na swoją wagę.

Po pierwsze.W Anglii jako skutek wzrostu gospodarczego, który utrzymywał się przez cały XVIII w., pojawiło się wyjątkowo duże zapotrzebowanie na dobra z wyższej półki, a więc na produkty, które znajdowały się pomiędzy dobrami pierwszej potrzeby i rzadkimi produktami luksusowymi. Powoli kształtująca się klasa średnia stała się uczestnikiem konsumpcji, która nie ograniczała się, jak to było w Europie kontynentalnej, do arystokracji i śmietanki kupieckiej. Przede wszystkim francuskim obserwatorom wydarzeń na Wyspach Brytyjskich rzucało to się w oczy: w przeciwieństwie do Francji, w Wielkiej Brytanii istniało już coś na kształt masowego rynku zbytu wytwarzanych przez przedsiębiorcówproduktów[23].

Po drugie.Na początku XVIII w. Wielka Brytania była zaangażowana bardziej niż każdy inny kraj europejski, nawet intensywniej niż Holandia, w handel zamorski. Szczególnie trzynaście kolonii w Ameryce Północnej z czasem stało się ważnymi rynkami zbytu towarów z Wysp Brytyjskich, których rynek wewnętrzny sam nie mógł wchłonąć rosnącej produkcji. W odwrotnym kierunku brytyjskie ogólnoświatowe kontakty handlowe i żegluga dalekomorska zapewniały tak podstawowe surowce jak bawełna, którą początkowo pozyskiwano z wysp zachodnioindyjskich a potem, do połowy XIX w., była owocem niewolniczej pracy Afrykańczyków w właśnie zajętym dzisiejszym południu USA. Tego rodzaju handel nie był pewnie ostatnim powodem wybuchu rewolucji przemysłowej, ale zapewne ważnym faktorem dodatkowym, bez którego innowacje techniczne nie mogłyby w takim wymiarze oddziaływać na ekonomię. W zamkniętej gospodarce narodowo-ekonomicznej wszystkie osiągnięcia rewolucji przemysłowej byłyby osiągalne jedynie za zdecydowanie wyższą cenę. W wieku XIX Wielka Brytania dopełniła swoją rolę „warsztatu świata” funkcją najważniejszego organizatora i dystrybutora handlu tymi surowcami i półproduktami, które potrzebne były na kontynencie europejskim. Również pozycja pośrednika miała swoje początki we wczesnej nowożytności. Te związki czekają jeszcze na dokładną analizę. Jasne jest jednak, że nie można zrozumieć rewolucji przemysłowej nie zważając na ogólnoświatowe powiązania gospodarcze. Rewolucja przemysłowa nie była tylko i wyłącznie produktem „domowej roboty”[24].

Po trzecie.Również Francja i Chiny były krajami z bogatą tradycją naukową i doświadczeniem technologicznym. Jednak w Anglii i Szkocji podzielone środowiska teoretyków i praktyków zbliżyły się do siebie bardziej niż gdziekolwiek indziej. Stopniowo wypracowano wspólny język rozwiązywania problemów, pod ręką była newtonowska fizyka stanowiąca o sposobie myślenia, który łatwo było przenieść na pole praktyki, a do tego stworzono instytucje, które ustabilizowały proces innowacji technicznych, w szczególności prawo patentowe. W ten sposób w Wielkiej Brytanii powstało coś, co mogłoby być kolejną definiującą industrializację cechą: normalizacja innowacji technologicznych. Inaczej niż we wcześniejszych epokach historii fale innowacji nie opadały lub nie znikały, nie pozostawiwszy rezultatów. Wielkie wynalazki nie wisiały w próżni, po części wynikały ze składającego się z małych kroków procesu układania i ulepszania poszczególnych części i nawet po powstaniu inspirowały powstawanie dodatkowych i kolejnych wynalazków. Ćwiczono poszczególne techniki i praktycznie do nich przyuczano. Nie zmarnowano żadnej przydatnej wiedzy. Ten wielki proces przebiegającego skokowo, jednak nieprzerwanego ciągu innowacji i jego przekuwania w konkretną kulturę techniczną rozpoczął się w Anglii, gdzie już we wczesnym XVIII w. osiągnięto nadzwyczaj wysoki i szeroko rozpowszechniony poziom kompetencji technicznej, który ustabilizował się przez rewolucję przemysłową. Wszystko to dokonało się w kraju, który nie był odizolowany od innych. Wiedza naukowa i techniczna cyrkulowała w XVIII w. w całej Europie, a także po drugiej stronie Atlantyku, a raz osiągnięta pozycja technologicznego lidera nie pozostała wyłącznie domeną Anglii. W wielu dyscyplinach naukowcy i inżynierowie z Francji, Niemiec, Szwajcarii, Belgii czy Ameryki Północnej szybko dogonili czy nawet wyprzedzili swoich brytyjskich kolegów[25].

Jeśli około roku 1720 w utopijny sposób opisać by obytemu w świecie obserwatorowi przyszłą rewolucję przemysłową i zapytać go, gdzie najprędzej można by oczekiwać takiego rozwoju wypadków, bez wątpienia wskazałby na Anglię, a obok niej pewnie również na Niderlandy i Flandrię, północną Francję, centralną Japonię, chińską deltę rzeki Jangcy, prawdopodobnie również na okolice Bostonu i Filadelfii. Cechą wspólną wszystkich tych regionów był rozruch w ekonomii we wszystkich możliwych wariantach: powszechny i zataczający widoczne coraz szersze kręgi szacunek dla pracy i pracowitości; wysoka i w dalszym ciągu rosnąca wydajność gospodarki rolnej; wysokorozwinięta wyspecjalizowana produkcja agrarna na potrzeby rynku, często związana z trudną dalszą obróbką i uszlachetnieniem; zaawansowana obsługa zagranicznych rynków zbytu; wydajny, mieszczący się częściowo w domostwach wiejskich, częściowo w większych manufakturach przemysł włókienniczy. Wszystko to w instytucjonalnie zapewnionych warunkach wolnej, a więc nie przymusowej czy pańszczyźnianej pracy, będącej w pewnym sensie – w Japonii i w Chinach mniej wyraźną – gwarancją własności kapitału produkcyjnego i „mieszczańskich” norm, na przykład zaufania wśród partnerów rynkowych i pewności umów. Anglia już około roku 1720 miała w pewnych aspektach pozycję lidera, jednak nie była ani wtedy ani później odosobnionym przypadkiem, kipiącą wolą działania wyspą w morzu rolniczej stagnacji. Nie dla wszystkich z wymienionych okolic do tej pory dostatecznie potwierdzono tą skądinąd wiarygodną hipotezę; trzeba będzie poczekać na kolejne wyniki badań. Jeśli chodzi o ich teoretyczne podłoże, dyskutuje się dziś nad koncepcją industrious revolution, rewolucji pracowitości. Wychodzi ona od spostrzeżenia, że w czasie rewolucji przemysłowej wzrosła produkcja, co nie przełożyło się jednak na proporcjonalne zwiększenie realnych dochodów. Teoria ta głosi, że podobne zjawisko wystąpiło w Europie Północno-Zachodniej, Japonii i w koloniach Ameryki Północnej już sto lat przed industrializacją: gospodarstwa domowe zwiększyły swoje wymagania konsumpcyjne, a tym samym swoje zapotrzebowanie, za co były gotowe pracować więcej niż wcześniej. Produkowano więcej, żeby móc więcej skonsumować. Rewolucja przemysłowa mogła nawiązać potem do owej dynamiki napędzanej popytem. Jednocześnie oznaczało to, że obciążenie ludności pracującej fizycznie wzrosło już prawdopodobnie przed rozpoczęciem industrializacji, a nie dopiero wtedy, kiedy szczęśliwi rolnicy zniknęli za ponurymi murami fabryk[26].

Ciągłość

Szczególnym aspektem szerszej koncepcji industrious revolution jest tzw. protoindustrializacja, którą odkryto na początku lat 70. XX w. i która do dziś zajmuje naukowców. Należy przez to rozumieć, mocno upraszczając, ekspansję wytwórstwa dóbr w domostwach wiejskich na potrzeby rynków ponadlokalnych[27]. Zazwyczaj produkcja ta odbywała się poza dawniejszymi miejskimi organizacjami cechowymi, jako system nakładczy organizowany przez miejskich przedsiębiorców i zakładał obecność niezagospodarowanej siły roboczej, a także gotowość do samowyzysku w rodzinie wiejskiej. Największe plony przynosi tam, gdzie lokalne układy władzy pozostawiają chłopom pewne pole manewru, jeśli chodzi o decyzje przedsiębiorcze, jednak zdarzają się też przypadki, gdzie zagęszczenie zakładów chałupniczych było popierane przez feudalnych posiadaczy ziemskich, czemu nie przeszkadzał kolektywizm gmin wiejskich[28]. Znaleziono rozmaite formy protoprzemysłu w wielu krajach, również w Japonii, w Chinach, Indiach, a także w Rosji, gdzie zjawisko najdokładniej zbadano na przykładzie przemysłu bawełnianego i wyrobu sprzętów żelaznych. Przypuszczenie, że mamy tu do czynienia z ważnym stadium przejściowym do industrializacji do tej pory nie znalazło potwierdzenia. Model ten zdaje się szczególnie nie pasować do Anglii. Rewolucja przemysłowa nie wyrastała poniekąd linearnie z szeroko pojętego protoprzemysłu[29]. Pierwsze trzy kwartały XVIII w. były w Anglii i w na szkockim Południu czasem tak ożywionego i produktywnego rozwoju, że instalacja pierwszych stosowanych w produkcji wielkozakładowej maszyn parowych jawiła się nie jako zupełny przełom, ale raczej jako konsekwentna kontynuacja istniejących już trendów. Zapewne istniał protoprzemysł, ale również powszechny wzrost produkcji i wydajności w rzemieślnictwie i wytwórstwie manufakturowym, jak na przykład w kuźniach noży i nożyczek z Sheffield[30]. Protoindustrializacja ułatwiła za to w kilku innych przypadkach późniejszą organizację industrializacji na skalę fabryczną. Z kolei zupełnie inne czynniki wpływały na stabilizację warunków protoprzemysłowych, nie dezaktualizując się jednocześnie mocą wewnętrznej dynamiki.

Jeśli szuka się ciągłości jeszcze wcześniej, to rewolucję przemysłową ująć można w ramy dłuższego ciągu wzlotów, które charakteryzowały część krajów zachodnio- i południowoeuropejskich od wieków średnich. Również muzułmański Bliski i Środkowy Wschód pod koniec I tysiąclecia, Chiny za panowania dynastii Song w XI i XII w., a potem ponownie pod rządami cesarzy z dynastii Qing w XVIII w. lub też morska Azja Południowo-Wschodnia w latach 1400 a 1650 przeżyły wyjątkowy rozkwit gospodarczy. Jeśli porównać rewolucję przemysłową z fazami rozwoju wcześniejszych cykli, to wywołany przez nią efekt wzrostu nie jest zupełnie odosobnionym zjawiskiem. Pewnym novum było to, że rewolucja przemysłowa i nawiązujące do niej uprzemysłowienie w poszczególnych krajach i regionach potwierdzały długotrwałe, stabilne zjawisko wzrostu gospodarczego, wokół którego wahadłowym ruchem poruszały się cyklicznie długie fale i fazy koniunktury. Wraz z rewolucją przemysłową oraz innymi przemianami społecznymi, które się z nią wiązały, skończyła się epoka z zasady stacjonarnej gospodarki, w której wzrost produktywności i zwiększenie dobrobytu po pewnym czasie ciągle ulegały erozji za sprawą przeciwważnych sił, przede wszystkim przez rozrastanie się społeczeństwa. W połączeniu z fazami rozwoju demograficznego, które w dużym stopniu wykazywały swoją własną dynamikę, rewolucji przemysłowej i następującemu po niej uprzemysłowieniu udało się już w pierwszej połowie XIX w. ostatecznie uciec z pułapki maltuzjańskiej[31].

Nadal można z przekonaniem mówić o wyjątkowości angielskiej rewolucji przemysłowej, mimo zarzutów z obu skrajnie różnych obozów opierających się na danych ilościowych sceptyków co do teorii wzrostu i argumentujących za pomocą czynników kulturowych zwolenników rewolucji instytucjonalnej, to zapożyczony z sektora lotnictwa, techniczny obraz wzbijania się w powietrze stanowi zbyt dramatyczny symbol. Z jednej strony dynamika gospodarcza nie załamała się bez uprzedzenia, zmieniając się w stan stagnacji: już przez cały wiek XVIII gospodarka brytyjska odnotowywała długotrwały i nieprzerwany wzrost. Z drugiej strony wzrost w pierwszych dekadach wieku XIX był mniej spektakularny, niż przez długi czas zakładano[32]. Dopiero z biegiem czasu nowa dynamika uwalniała się od kolejnych hamulców, aż około połowy wieku mogła się bez przeszkód rozwinąć. Pierwsze dziesięciolecia XIX w. były czasem ostrych konfliktów na tle społecznym, okresem przejściowym, raczej czasem inkubacji uprzemysłowienia niż jego właściwym przełomem. Wzrost gospodarczy tylko z trudem dotrzymywał kroku przyrostowi naturalnemu; jednak mimo wszystko rosnąca liczba mieszkańców nie obniżała poziomu życia, do czego dochodziło wcześniej niemal zawsze. Jednocześnie pewne grupy robotników popadły w skrajną nędzę. Nowe technologie, w tym wykorzystanie węgla kamiennego jako źródła energii, rozpowszechniały się początkowo powoli. Do roku 1815 panowały jeszcze warunki wojenne z wszystkimi obciążeniami finansowymi dla kraju. W warunkach przestarzałego systemu politycznego, który nie uległ zasadniczym zmianom od 1688 r., rządy miały bardzo ograniczone możliwości powołania do życia instytucji, które dopasowałyby się do nowych wymogów gospodarczych i społecznych. Umożliwiła to dopiero reforma ustroju politycznego z 1832 r. W ten sposób położono kres wpływowi niekontrolowanych „interesów” na kształtowanie decyzji politycznych, w szczególności życzeniom wielkich posiadaczy ziemskich i monopolistów. Wolny handel i automatyczna regulacja podaży pieniądza przez system waluty złotej zwiększyły racjonalność systemu. Dopiero po symbolicznym roku 1851, kiedy to Światowa Wystawa w Pałacu Kryształowym stała się oficjalnym debiutem przemysłowego Zjednoczonego Królestwa, powiodło się przejście od rewolucji przemysłowej do właściwej brytyjskiej industrializacji. Dopiero później odczuwalnie wzrósł dochód na osobę, maszyny parowe w fabrykach, na statkach i na szynach stały się najważniejszym medium transmisji energetycznej, a tendencyjnie malejące ceny żywności podważyły monopol arystokracji posiadającej dobra ziemskie[33].

Nie należy przeceniać początkowej przewagi Wielkiej Brytanii nad kontynentem europejskim. Słynne brytyjskie wynalazki szybko się rozpowszechniły i już w roku 1851 w Pałacu Kryształowym świat uświadomił sobie, że USA wyprzedziły Wielką Brytanię pod względem technologii budowy maszyn[34]. Mimo początkowych zakazów eksportowych brytyjską technikę szybko poznano w Ameryce Północnej, do czego przyczynili się przede wszystkim brytyjscy inżynierowie i robotnicy[35]. Podług skali czasowej historii ekonomicznej „opóźnienie” o trzy lub cztery dekady nie jest niczym spektakularnym. Niekiedy nawet poszczególne wynalazki potrzebują takiej przestrzeni czasu, żeby móc się rozwinąć i upowszechnić. Wielokrotnie usiłowano przypisać poszczególne narodowe okresy take-off do konkretnej daty. Jest to w dużej mierze pozorny problem. W niektórych krajach uprzemysłowienie faktycznie rozpoczęło się nagle, w innych niemal niezauważalnie; w jednych gospodarka od razu obrała kurs na wzrost, w innych kilkakrotnie nabierała rozpędu. Tam, gdzie państwo zajęło się uprzemysłowieniem, jak w Rosji po roku 1885 za ministra finansów Siergieja J. Wittego, różnica była bardziej widoczna niż tam, gdzie to nie zachodziło. Kolejność poszczególnych europejskich państw jest stosunkowo jasna, nawet jeśli zrezygnuje się z dokładnego datowania: Belgia i Szwajcaria były wczesnymi pionierami industrializacji, Francja zaczęła po roku 1830, Niemcy po 1850, pozostałe kraje Europy zdecydowanie później. Ważniejszy niż umniejscowienie w tego typu kolumnie jest ogólny obraz. Pokazuje on podstawową sprzeczność. Z jednej strony każdy kraj europejski szedł swoją własną ścieżką rozwoju przemysłowego. W żadnym z przypadków nie może być mowy o tym, że po prostu kopiowano model brytyjski – który nawiasem mówiąc, wcale nie był oczywistym i jasnym wzorem do naśladowania dla ówczesnych ludzi. Warunki brytyjskie były tak wyjątkowe, że niejako bezpośrednia imitacja nie byłaby raczej możliwa[36]. Jeżeli jednak cofniemy się o jeden krok, to dostrzeżemy z drugiej strony w wielości ścieżek narodowych coraz ściślejsze powiązania w ramach paneuropejskiego uprzemysłowienia. W drugiej połowie wieku uprzemysłowienie niemal wszędzie uzyskało wsparcie rządów, wymiana handlowa i umowy międzynarodowe (nie wyłączając wolnego handlu) przyczyniły się do integracji rynku ogólnoeuropejskiego, a kulturowa homogeniczność kontynentu ułatwiała w coraz większym stopniu wymianę techniczną i naukową[37]. Około roku 1870 niektóre z europejskich gospodarek były na tak zaawansowanym etapie, że zaczęły konkurować na pewnych rynkach zbytu z przemysłem brytyjskim. Wtedy przekonano się również o tym, co, oprócz korzystnych warunków naturalnych, konieczne było w celu przeprowadzenia udanego uprzemysłowienia. Z jednej strony reforma rolna, która uwalniała rolników od pozaekonomicznych środków przymusu, z drugiej inwestycje w celu stworzenia kapitału ludzkiego, a więc w szkolnictwo obejmujące całą paletę od masowej alfabetyzacji po państwowe ośrodki badawcze. To, że dobrze wykształcone siły robocze mogą zrekompensować brak ziemi i dóbr naturalnych, jest nadal aktualną nauką, którą w niektórych europejskich krajach i w Japonii wyciągnięto dopiero w ostatnich trzech dekadach XIX w.[38]

Przewagą produkcji na skalę przemysłową było to, że przynajmniej w jednej kwestii nie była ona rewolucyjna. Nie zniszczyła ona ogółu wcześniejszych form tworzenia wartości i nie stworzyła żadnego radykalnie odmiennego świata. Innymi słowy: przemysł przejawiał się i nadal przejawia się w wielu odmiennych formach i może w prosty sposób podporządkować sobie nieprzemysłowe formy produkcji, bez konieczności ich niszczenia. Wielki przemysł ze swoimi tysiącami zatrudnionych w jednym jedynym kompleksie fabrycznym był niemal wszędzie raczej wyjątkiem niż regułą. Obok opanowującej coraz to nowe sektory produkcji masowej – prawdopodobnie wynalazkiem Chińczyków, którzy na polu ceramiki i architektury drewnianej już stulecia wcześniej sprawdzili sposób produkcji oparty na podziale pracy i modularności[39] – utrzymywało się to, co nazywano flexibleproduction[40]. Tam, gdzie odnosiła ona szczególne sukcesy, dokonywało się uprzemysłowienie oparte na dialektyce centralizacji i decentralizacji[41]. Dopiero stalinowska polityka uprzemysłowienia podlegającego kontroli planów stanowiła od końca lat 20. radykalnie przeciwstawny model, który sprawdzał się tylko po części. Silnik elektryczny, który można zbudować we wszystkich wielkościach oraz, ogólnie rzecz biorąc, energia z gniazdka elektrycznego, nadały pod koniec XIX w. produkcji w małych zakładach nowego rozpędu. Matryca wszędzie wyglądała tak samo, również w Japonii, Indiach i Chinach. Wokół wielkich przedsiębiorców z ich rzucającymi się w oczy fabrykami narastały skupiska mniejszych dostawców i konkurentów. W ich zakładach panowały częstokroć, do momentu interwencji państwa, gorsze warunki pracy niż w wielkim przemyśle z jego uporządkowanymi procedurami, jego zapotrzebowaniem na wykwalifikowanych pracowników i jego niekiedy patriarchalnym obrazem własnym.

Druga rewolucja gospodarcza

Często mówiono o drugiej rewolucji przemysłowej, mając na myśli przestawienie się wiodących sektorów w późnym wieku XIX z bawełny i żelaza na stal (Big Steel osiągnęła zdecydowanie większy wymiar niż na jej początku przed 1880 r.), chemię i elektryczność. Z przesunięciem branżowym związane było również przesunięcie dynamiki przemysłowej z Wielkiej Brytanii do Niemiec i USA, przy czym oba kraje wykazywały zdecydowaną przewagę na polu nowych technologii[42]. Sensowniejsze niż ograniczenie się do technologii jest mówienie, jak określił to Werner Abelshauser, o znacznie szerszej drugiej rewolucji przemysłowej[43]. Wykształciła ona nowoczesny „koncern”, który miał stać się dominującą formą przedsiębiorstwa w XX w. Ta nowa fala zmian, którą należy datować na lata 80. i 90. XIX w., była w opinii Abelhausera jeszcze ważniejsza niż pierwotna rewolucja przemysłowa. Do jej wagi przyczynia się też fakt, że przyniosła ona ze sobą bezpośrednie globalne skutki, podczas gdy dalekosiężne oddziaływanie pierwszej rewolucji przemysłowej rozwijało się zdecydowanie powoli. W tej innowacyjnej cezurze w ostatnim kwartale XIX w. do zmiany wiodących technologii doszło coś więcej: całkowita mechanizacja produkcji w rozwiniętych gospodarkach narodowych, a więc zanik przedindustrialnych „gniazd”; przejście od formy indywidualnego właściciela-przedsiębiorcy do managera jako przeważającej formy społecznej i wiodącego typu kulturalnego; co się z tym wiąże: rozwój anonimowych spółek kapitałowych finansujących się z wyzyskaniem giełdy; postępująca biurokratyzacja prywatnie zarządzanej gospodarki i pojawienie się kontrolujących urzędników prywatnych z „białym kołnierzykiem”; koncentracja i wykształcanie się karteli a tym samym wypieranie klasycznego mechanizmu konkurencyjności; powstanie koncernów multinarodowych, które wspierane przez własny znak towarowy, brały rozprowadzanie towarów we własne ręce, zakładając w tym celu we współpracy z wieloma lokalnymi partnerami globalne sieci zbytu.

Ostatni punkt decydował o zmianie formy produkcji przemysłowej na całym świecie. W Chinach pojawiły się w latach 90. XIX w. amerykańskie i europejskie koncerny międzynarodowe, jak Standard Oil of New Jersey czy British-American Tobacco Corporation (BAT), i rozpoczęły dotychczas niespotykane penetrowanie rynku dóbr konsumpcyjnych. Jako koncerny zintegrowane wertykalnie, kontrolowały w tym samym stopniu swoje źródła surowcowe i zbyt swoich produktów. Z czystego przemysłu powstał w ten sposób business, nowy ponadnarodowy sposób przedsiębiorczego zarządzania, w ramach którego przedsiębiorstwa przemysłowe ściślej niż do tej pory kooperowały i związane były z bankami. Ów biznes przybrał po raz pierwszy w USA formę Big Business. Japonia, która rozpoczęła swoją własną industrializację dopiero w połowie lat 80. XIX w., miała na starcie szczególną przewagę, ponieważ niektóre z domów kupieckich utworzonych za czasów Tokugawy przetrwały do nowej ery i w pewnym sensie odnalazły swoją nową tożsamość pod postacią zaibatsu: dużych, mocno zróżnicowanych przedsiębiorstw, pozostających częstokroć własnością rodzin, które objęły duże części gospodarki wspólną oligopolistyczną kontrolą. Przypominały w mniejszym stopniu duże, zintegrowane wertykalnie konglomeraty, które podzieliły między siebie pod koniec XIX w. poszczególne sektory amerykańskiego przemysłu, ile raczej holding companies z raczej luźno powiązaną siecią rozmaitych interesów. Od około roku 1910 doszło do rosnącej zwartości i centralizacji wielkich zaibatsu, jak Mitsui, Mitsubishi czy Sumitomo. W wyniku tego Japonia stała się obok USA i Niemiec, inaczej jednak niż Wielka Brytania czy Francja, krajem wielkich zintegrowanych wertykalnie i horyzontalnie koncernów[44].

Wielkie Rozwidlenie

Toczona przez ostatnie trzy dekady przede wszystkim na łamach czasopism i tomów zbiorowych dyskusja o uprzemysłowieniu, która do tej pory nie znalazła syntetycznej formy, odniosła się z dystansem do wielkich teorii[45]. Badania stały się punktowe i skromnie zakrojone, trzymając się jednocześnie konwencjonalnych koncepcji wzrostu gospodarczego. Najbardziej wpływowy teoretyk historii globalnej lat 70. i 80. XX w., Immanuel Wallerstein, nie brał udziału w owej debacie. Cytuje on długi szereg dosyć starych zarzutów wobec koncepcji rewolucji przemysłowej i uważa ją za „absolutnie mylną”, ponieważ odwraca ona uwagę od głównego pytania o rozwój gospodarki światowej jako takiej[46]. Powrót Wielkich Teorii do debaty dotyczącej uprzemysłowienia został wywołany około roku 2000 paradoksalnie przez intensywnie prowadzone badania historyczne, które jednak nie dotyczyły Europy. Eksperci z zakresu regionalistyki doszli do wniosku, że Chiny i