Wydawca: Edipresse Książki Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2015

Happy Detoks. 10-dniowy holistyczny program odnowy organizmu ebook

Kasia Bem  

3.72727272727273 (11)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 201

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Happy Detoks. 10-dniowy holistyczny program odnowy organizmu - Kasia Bem

Kompletny, holistyczny przewodnik oczyszczania ciała, umysłu i emocji dla nowoczesnych kobiet, które świadomie podchodzą do kwestii zdrowia i odżywiania oraz które odpowiedzialnie chcą zadbać o swój organizm. Autorka opisuje własną metamorfozę i zachęca czytelniczki do podjęcia 10 – dniowego programu oczyszczającego Happy Detoks.

Opinie o ebooku Happy Detoks. 10-dniowy holistyczny program odnowy organizmu - Kasia Bem

Fragment ebooka Happy Detoks. 10-dniowy holistyczny program odnowy organizmu - Kasia Bem

Okładka

Strona tytułowa

Kasia Bem

Happy

Detoks

10-dniowy holistyczny program odnowy organizmu

Mojej Rodzinie, której miłość

Strona redakcyjna

Copyright © Katarzyna Bem, 2015

Copyright © Edipresse-Kolekcje, 2015

Zdjęcie autorki na okładce: Paweł Figurski

Grafika na okładce: Shutterstock.com

Fotografie w książce: archiwum prywatne, Fotolia, Forum

Dyrektor wydawniczy: Małgorzata Franke

Dyrektor ds. projektów specjalnych: Magdalena Cylejewska

Redaktor naczelna: Anka Woźniak

Product manager: Katarzyna Mirowska

Redaktor prowadząca: Marta Urbaniak

Projekt graficzny i skład: Urban Zen Studio

Konsultacja merytoryczna: Zuzanna Antecka

Fotoedycja: Alexander Morgunov

Korekta: Joanna Kozłowska

Informacje zawarte w tej książce nie są poradą medyczną.

W przypadku poważnych schorzeń i dolegliwości nie powinny być wprowadzane w życie bez fachowej konsultacji lekarskiej.

Druk: Drukarnia Perfekt SA

ISBN: 978-83-7945-225-5

Wydawnictwo Edipresse-Kolekcje Sp. z o.o.

ul. Wiejska 19

00-480 Warszawa

Biuro Obsługi Klienta

czynne pon.–pt. 8.00–17.00

tel.: 22 584 22 22

faks: 22 584 22 32

e-mail: bok@edipresse.pl

Konwersja do formatu EPUB: Legimi Sp. z o.o. | www.legimi.com

Zamiast wstępu

„Życie jest proste. Wszystko się wydarza dla Ciebie, nie Tobie. Wszystko dzieje się w idealnie dobrym momencie, ani zbyt wcześnie, ani zbyt późno. Nie musi Ci się to podobać, tyle że jest łatwiej, jeśli będzie”.

— Katie Byron

Nie spotykamy się przypadkiem. Przypadki nie istnieją. Sięgnęłaś po tę książkę, bo masz ku temu powód. Może nawet nie wiesz dokładnie jaki, ale nie analizuj tego. Widocznie tak miało być. To bez znaczenia, co Cię przyciągnęło, ważne jest, że trzymasz w ręku książkę, która zmieni Twoje życie. Napisałam ją z pasji i serca. Z przekonaniem i odpowiedzialnością dzielę się z Tobą wiedzą, narzędziami i praktykami, które odmieniły życie moje i setek kobiet, także stosujących polecane przeze mnie metody. Wszystko, o czym tu przeczytasz, przetestowałam na sobie i osobach, które biorą udział w moich warsztatach z jogą i dietą oczyszczającą. Jestem im ogromnie wdzięczna, gdyż to właśnie oni nieustannie zachęcali mnie do napisania książki. Przez ostatnie kilka lat słyszałam słowa zachęty na tyle często, że w końcu postanowiłam to zrobić. Z całego serca dziękuję za dodanie mi skrzydeł. Mam nadzieję, że ta książka będzie zachętą i inspiracją dla tych z Was, które wierzą, że nie ma rzeczy niemożliwych, a także w to, że zmiany trzeba zaczynać od siebie i u podstaw. A nie ma niczego bardziej podstawowego od oddechu i jedzenia. I nikogo ważniejszego niż Ty – lepiej w to uwierz! Jedz dobrze, oddychaj pełną piersią i kochaj siebie – to moje przesłanie dla Ciebie, fantastycznej kobiety, która sięgnęła po tę książkę. Tak, to o Tobie – jesteś fantastyczna! ☺

Z życzliwością i pasją

Kasia Bem

Rozdział I

Każdy koniec jest początkiem

„Kiedy zgasło nade mną

słońce, 

musiałam sama

stać się słońcem. 

To było trudne, 

ale teraz

jaka wygoda”.

— Anna Świrszczyńska

Wydajesz mi się znajoma

Mantra So-ham: „Ty i ja to jedno”.

Ogromnie jestem ciekawa Ciebie – kobiety, która sięgnęła po moją książkę. Chociaż tak naprawdę mam wrażenie, że Cię znam. Znam Ciebie, bo siebie znam. Na poznawanie siebie poświęciłam wiele lat. Czasem było to przyjemne, czasem bolesne i trudne, ale zawsze ważne i potrzebne, bym mogła żyć, tak jak chcę, i być tym, kim pragnę. Dziś jestem nauczycielką jogi i medytacji. Na moje warsztaty i sesje jogi przyjeżdża kilkaset osób rocznie, głównie kobiety. Przekonałam się przez te wszystkie lata, że choć różnimy się od siebie na podstawowym poziomie postrzegania: Ty (załóżmy) jesteś blondynką, ja brunetką, Ty (być może) nosisz markową biżuterię, ja kolorowe koraliki z Indii, Ty jesteś singielką, ja w związku (lub akurat na odwrót), Ty pracujesz w dużej korporacji (lub nie), ja uczę jogi – to wszystko to tylko etykietki bez znaczenia, tworzące sztuczne różnice, gdyż na poziomie najgłębszych naszych pragnień i motywacji jesteśmy w gruncie rzeczy takie same. Chcemy być szczęśliwe i chcemy, aby nasi bliscy byli szczęśliwi. Chcemy kochać i być kochane. Pragniemy akceptacji, tęsknimy za bliskością, potrzebujemy przyjaźni. Czasem czujemy się słabe, a czasem silne, czasem spokojne, a czasem na skraju załamania nerwowego. W tej naszej biegunowości tkwi wielka moc, pod warunkiem że odkryjemy, zaakceptujemy i pokochamy siebie. Gdy rozmawiam z kobietami, jestem pełna podziwu dla łączącej nas wszystkie pasji, mocy i determinacji. Kobiety są niesamowite! Ile w nas gotowości do zmiany! Wszystkie nosimy w sobie wielki potencjał do przeżywania życia od jego najlepszej strony. Doświadczam tego osobiście każdego dnia i byłam świadkiem przemian wielu kobiet, z których każda udowadnia, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko zakasać rękawy, przejąć odpowiedzialność, chwycić za ster, złapać wiatr w żagle i dobić do portu, który nazywa się szczęście.

Szczęście to duże słowo? Jeśli Cię przeraża, nie czytaj tej książki. Do bycia szczęśliwą potrzebna jest odwaga i determinacja. Tak, po drodze do tego stanu, który jest dostępny każdej z nas, trzeba będzie wziąć się w garść, podjąć kilka niewygodnych decyzji, wyjść ze strefy komfortu, zmierzyć się ze sobą i dokonać zmian. Ja nie mam wątpliwości, że warto, ale moje życie to moja sprawa, a Twoje życie to Twoja. Nikt za Ciebie pracy nie wykona. Jak mawiają Indianie: możesz doprowadzić konia do wodopoju, ale nie zmusisz go, żeby się napił. W tej książce znajdziesz mnóstwo inspiracji, ale to Ty zdecydujesz, co z nimi zrobić.

Nawet jeśli teraz jesteś na zakręcie, nawet jeśli nie lubisz swojego odbicia w lustrze, nawet jeśli tkwisz w relacji bez perspektyw, nawet jeśli wydaje Ci się, że utknęłaś w martwym punkcie swojej kariery lub związku, to ja Ci mówię, że to bardzo dobrze. To znakomity punkt wyjścia do zmiany. Dlaczego masz mi uwierzyć? Bo zmieniłam w swoim życiu wszystko!

Moja droga do szczęścia

„Wiesz, że nie możesz być szczęśliwa, jeżeli czasami nie bywasz nieszczęśliwa, prawda?”

– Lauren Oliver

Moja życiowa układanka rozsypała się po trzydziestce. Wcześniej, zanim zostałam nauczycielką jogi i medytacji, przez kilkanaście lat pracowałam w wielkich korporacjach, odnosząc sukces za sukcesem. O ile w pracy (najczęściej jako dyrektorka zarządzająca dużymi zespołami) i w domu (jako mama małego chłopca i żona równie zapracowanego męża) dawałam z siebie wszystko, o tyle zaniedbywałam swoje prawdziwe potrzeby, marzenia i pragnienia. Mój największy błąd? Wszystko i wszyscy byli ważniejsi ode mnie. Czas dla siebie traktowałam jako fanaberię albo egoizm. To po pierwsze. Po drugie, nie miałam pojęcia o metodach pracy z ciałem i umysłem, takich jak joga, medytacja, uważność, które prawdopodobnie mogły zadziałać terapeutycznie i profilaktycznie już wtedy, gdybym tylko wiedziała, jak z nich korzystać. Po trzecie, choć zawsze ważne było dla mnie zdrowe odżywianie, nie miałam na ten temat takiej wiedzy, jak dziś. Beztrosko piłam pięć kaw każdego dnia, co wieczór winko, a gdy dopadał mnie stres lub wymagający projekt, jadłam nieregularnie byle co i potrafiłam wypalić paczkę papierosów dziennie. Nic, co ludzkie, nie było mi obce.

Gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że w przyszłości zostanę nauczycielką jogi i medytacji, pomyślałabym, że postradał zmysły. Ja i joga?! Błagam! Co za dziwaczny pomysł? Co za niedopasowana para! Przy mojej energii to ja mogę biegać, skakać, pływać, latać, ale nie siedzieć nieruchomo przez półtorej godziny. Nie, to nie dla mnie. Tak właśnie myślałam i próbowałam rozładować stres w klubach fitness, biegając, jeżdżąc na nartach, pływając na desce windsurfingowej albo imprezując. Było miło, a jednak wewnętrzne napięcie nie znajdowało ujścia. Jakaś ważna część mnie domagała się uwagi, ale ja tego nie widziałam (a może nie chciałam widzieć?). Byłam potwornie zajęta, biegłam na tenisa, gnałam na służbowe kolacje, pędziłam na spotkania z przyjaciółmi, nie dosypiałam, automatycznie realizowałam zadania z niebezpiecznie wydłużającej się listy spraw, w pracy dostawałam nagrody, w domu jedną ręką ubierałam synka, drugą suszyłam włosy, a nogą domykałam piekarnik, w którym piekła się ulubiona przez domowników toskańska zapiekanka z bakłażanów. Nawet do głowy mi nie przyszło, że stoję nad krawędzią. Nawet wtedy, gdy przez pół roku spałam noc w noc najwyżej przez dwie godziny. Nawet wtedy nie wyhamowałam. Dam radę, myślałam. Przecież zawsze dawałam. Do czasu.

W końcu znalazłam się na ostrym zakręcie, zaliczyłam rozwód i kilka epizodów choroby dwubiegunowej, z których najdłuższy wyłączył mnie z normalnego funkcjonowania na pół roku. Okresy manii przeplatały się z depresją. Choroba dosłownie ścięła mnie z nóg. Pewnego dnia nie miałam siły wstać z łóżka. I tak mijał dzień za dniem, a ja się nie podnosiłam. Przepaliły się styki. Organizm był mądrzejszy ode mnie i odmówił współpracy z idiotką. Nie szanujesz się, nie słuchasz, to teraz masz – taki wysłał mi komunikat. Nikomu nie życzę podobnego braku kontaktu ze sobą. Zanim doszłam do siebie, minęło sześć miesięcy. A potem dopadł mnie kolejny epizod choroby, a po nim kolejny. To był trudny czas. Wyszłam z choroby dzięki wielkiej miłości, trosce i wsparciu moich ukochanych rodziców, dziadków, brata, byłego męża, przyjaciół oraz cudownych lekarzy. Jednak z połamanymi skrzydłami. Niepewna, wypalona, bezradna, słaba, nieszczęśliwa, przestraszona. To byłam na ówczesny moment ja. Ta sama, która wcześniej z uśmiechem i pieśnią na ustach przenosiła góry i odnosiła sukces za sukcesem.

Jednak tamta trauma doprowadziła mnie do miejsca, w którym pewnie stoję dziś: świadoma, spełniona i szczęśliwa. Jeśli cuda się zdarzają, to ja jestem cudem, jeśli można zmienić w swoim życiu wszystko, to ja zmieniłam, jeśli mi się udało, to i Tobie się uda. Proste!

Skoro już mowa o upraszczaniu, to wyznam, że uwielbiam tabelki, zestawienia i podsumowania. Zawsze tak miałam. To mój sposób na ogarnięcie rzeczywistości. W tej książce dużo będzie takich tabelkowych patentów. Za i przeciw, zyski i straty, mocne i słabe strony. Myślę, że to porządkuje sprawy. Zatem siebie też ujmę w tabelce, tak dla jasności.

Proszę bardzo – oto ja przed detoksem i po nim:

JA KIEDYŚ:

JA DZIŚ:

matka, żona,

menedżerka wysokiego szczebla,

głównie dyrektorka w korporacjach reklamowych i medialnych,

ale też redaktorka, dziennikarka,

copywriterka,

odnosząca sukces za sukcesem,

nieustająco pracownica roku,

zaganiana, zestresowana, rozrywkowa,

imprezowa, alkoholowo-nikotynowa,

bez kontaktu ze sobą, bez oddechu,

bez refleksji, bez czasu dla siebie,

wiecznie na diecie niskokalorycznej, kompulsywnie

objadająca się ptasim mleczkiem.

Rozmiar M.

matka, kobieta niezależna,

nauczycielka jogi i medytacji.

Pasjonatka zdrowego trybu życia.

Kobieta pogodzona i pogodna.

Zrelaksowana.

Świadoma siebie i swoich potrzeb.

Z uśmiechem na co dzień,

ze smutkiem za pan brat.

Zaprzyjaźniona ze swoimi wzlotami

i upadkami. Pełna radości.

Wulkan energii. Nie pije, nie pali.

Wegetarianka na zrównoważonej diecie.

Oddycha pełną piersią.

Medytuje. Pisze. Spełniona.

Lubi siebie. Bardzo!

Rozmiar M.

Dziś dobrze rozumiem tamtą siebie sprzed lat. Jestem jej starszą, mądrzejszą przyjaciółką. Przez te lata udało mi się to, czego ta młodsza ja jeszcze nie potrafiła – zaakceptowałam i pokochałam siebie! Na tyle, żeby nie krzywdzić się tym, co mi nie służy. W każdej dziedzinie mojego życia. Ciało, umysł, emocje, relacje, dieta – to wszystko domagało się oczyszczenia i odtrucia. Wykonałam w swoim życiu wielką pracę, wywróciłam wszystko do góry nogami, były momenty trudne, chwile zwątpienia, ale nigdy nie straciłam z oczu swoich marzeń. Podążyłam za swoją pasją i zobacz, gdzie jestem – trzymasz w ręku moją książkę! Chcę Ci przez to powiedzieć, że gdy kochasz to, co robisz, niemożliwe nie istnieje. Często jednak, by dotrzeć do swojego marzenia i móc je zrealizować, trzeba zaprosić siebie samą na detoks. Potraktuj tę książkę jako zaproszenie do odkrycia i spełnienia swoich marzeń.

Zapraszam serdecznie!

Rozdział II

Zmień swoje życie teraz

„Ludzie, którzy tracą czas, czekając, aż zaistnieją najbardziej sprzyjające warunki, nigdy nic nie zdziałają. Najlepszy czas na działanie jest teraz!”

– Mark Fisher

Happy Detoks – co to takiego?

„Nie mam czasu być nieszczęśliwa. Życie to świetna zabawa”.

– Fannie Flagg

Wyobrażam sobie Ciebie jako kobietę nowoczesną i praktyczną w takim sensie, że nie wydaje mi się, żebyś miała ochotę pół dnia siedzieć w kuchni i pichcić wymyślne dania. Nie sądzę też, abyś codzienne chciała obsesyjnie poświęcać czas na kilkugodzinne ćwiczenia. Nie widzę Cię także zbierającej i suszącej majową pokrzywę czy prowadzącej domową uprawę trawy jęczmiennej. Jeśli jesteś podobna do mnie, to pewnie chciałabyś dostać do ręki skuteczny, prosty program, który zadziała i którego efekty odczujesz szybko. Spodoba Ci się pomysł wypicia na śniadanie gęstego koktajlu z warzyw i owoców, bo jest zdrowy, pyszny i prosty w przygotowaniu, a w dodatku wszystkie jego składniki kupisz w warzywniaku za rogiem. Chętnie włączysz do swojego menu kaszę jaglaną, gdy przeczytasz o jej niezwykłych właściwościach prozdrowotnych. Poświecisz 30 minut dziennie na jogę, oddech i medytację, gdy przekonasz się, jak bardzo odmienią Twoje życie i samopoczucie na korzyść. Jeśli tak właśnie jest, to spodoba Ci się Happy Detoks – dziesięciodniowy holistyczny program oczyszczający dla szczęśliwych, aktywnych kobiet, które mają apetyt na życie i które – gdy decydują się na takie generalne porządki – chcą, żeby dodawały im one skrzydeł, a będąca ich częścią dieta była smaczna

I tak będzie! Happy Detoks opiera się na prostej i pysznej (czekoladowy mus na deser, a co!) Happy Diecie pH, której założenia są na tyle nieskomplikowane, że bez trudu będziesz mogła korzystać z niej na co dzień.

Happy Dietę wspierają najskuteczniejsze narzędzia czerpiące z jogi, takie jak proste zestawy asan, prawidłowy oddech i medytacja. Na potrzeby programu Happy Detoks opracowałam krótkie, kilku- i kilkunastominutowe moduły, tak by można je było łatwo włączyć do codziennego napiętego planu dnia.

Potężna trójca – by moc była z Tobą!

Joga, ćwiczenia oddechowe i medytacja to potężna trójca, która odgrywa pierwszorzędną rolę w procesach oczyszczających ciało, emocje i umysł. Joga jest wspaniałym masażem dla organów wewnętrznych, poprawia ich ukrwienie i wydolność, wspomaga układ limfatyczny w usuwaniu toksyn. Świadomy oddech oczyszcza na poziomie fizjologicznym, a dodatkowo odgrywa ogromną rolę w transformowaniu i „odtruwaniu” naszych emocji. Umysł doskonale rozjaśnia wykonywana codziennie, choćby pięciominutowa, medytacja, najlepiej o stałej porze. Wystarczy usiąść na podłodze lub krześle, utrzymując prosty kręgosłup, zamknąć oczy, dłonie ułożyć na kolanach, złączyć kciuk i palec wskazujący, zaś uwagę skierować na oddech. Nawet taka krótka praktyka medytacyjna jest dla umysłu tym, czym prysznic dla ciała – oczyszczającym i odświeżającym zabiegiem.

Wystarczy usiąść...

Happy Detoks – Wschód wita Zachód albo na odwrót

„Nie bój się tego, co nowe – chociaż miły Ci spokój”.

– Tytus Carus Lukrecjusz

Happy Detoks łączy wiedzę czerpiącą z nowoczesnej dietetyki z mądrością Wschodu, według której jedzenie, oddech, joga i medytacja traktowane są jako sposób na wewnętrzną równowagę, zdrowie, urodę i długowieczność. Happy Detoks dostarczy Ci wyczerpujących informacji na temat pokarmów o najkorzystniejszym pH oraz ich wykorzystania. Poznasz żywność, która leczy i odwraca procesy starzenia. Nauczysz się przygotowywać zaskakująco proste posiłki z powszechnie dostępnych produktów, które sycą i zawierają bogactwo minerałów, witamin, składników odżywczych i żywych enzymów. Zobaczysz, jak przyrządzać zielone koktajle i soki, zdrowe posiłki i słodycze bez cukru. Dowiesz się, jak za pomocą prostych ćwiczeń oddechowych i pozycji jogi przyśpieszyć procesy oczyszczania, odnowy i od­mładzania.

Happy Detoks to nie dieta

Oczyszczanie organizmu często mylone jest z dietą. Owszem, specyficzny sposób odżywiania się jest częścią całego procesu, ale utrata wagi znajduje się na ostatnim miejscu korzyści wynikających z detoksu. Z punktu widzenia jogi i ajurwedy, a także większości systemów medycznych innych niż medycyna konwencjonalna, człowieka należy traktować holistycznie. Proces odtruwania w takim niekonwencjonalnym podejściu będzie zatem służył nie tylko znaczącej poprawie pracy narządów wewnętrznych, odmłodzeniu czy polepszeniu wyglądu. Gdy dieta oczyszczająca jest odpowiednio wsparta relaksem, łagodną praktyką asan, oddechem i medytacją, wówczas oczyszczamy również nasze myśli i emocje, osiągając doskonałe samopoczucie, wewnętrzną równowagę i spokój. W takim stanie umysłu świadomie zaczynamy dokonywać dobrych dla nas wyborów.

Po co Ci Happy Detoks?

„Szczęście nie przychodzi z zewnątrz. Zależy od tego, co jest w nas samych”.

– Dale Carnegie 

Dla naszego organizmu oczyszczanie to jak przegląd dla samochodu. Powinniśmy robić je regularnie, by przez długie lata utrzymać się w jak najlepszym zdrowiu fizycznym i psychicznym. Problem tkwi w tym, że o samochody dbamy bardziej niż o samych siebie! Gdy w aucie zapala się czerwona lampka, pędzimy na stację, by dolać dobrej jakości paliwa. A gdy nasz organizm próbuje zakomunikować swoje potrzeby, zwykle go ignorujemy. Na zmęczenie zamiast relaksu aplikujemy sobie kawę, akumulatory ładujemy napojami gazowanymi, podkręcamy poziom energii cukrem. Stres, pośpiech, byle jaka dieta, niska świadomość własnych potrzeb, brak ruchu i czasu dla siebie – oto jak zazwyczaj wygląda nasza rzeczywistość. Większość z nas tak bardzo przywykła do niskiej jakości życia, że akceptuje je takim, jakie jest, bo już nawet nie pamięta stanu dobrego samopoczucia, które samoistnie zapewnia zdrowy, niezaburzony i odtruty organizm. Mało tego, ponieważ nie jest nam ze sobą dobrze „od środka”, sięgamy na zewnątrz po to, co sprawi, że przez chwilę poczujemy się lepiej. Wszyscy znamy specjalistów od polepszania nastroju i błyskawicznego podnoszenia poziomu energii: alkohol, używki, cukier, przetworzone jedzenie, ucieczkę w pracę, władzę czy powierzchowne relacje. Rzeczywiście, przez moment czujemy się lepiej, ale w długofalowej perspektywie ci nasi chwilowi przyjaciele okazują się najgorszymi wrogami, którzy dzień po dniu rujnują nasze życie, zdrowie i spokój ducha.

Zadziwiające, że tak samo łatwo nie przychodzi nam zaprzyjaźnienie się z naszymi prawdziwymi sprzymierzeńcami, zwłaszcza jeśli taka korzystna relacja wymagałaby od nas odrobiny wysiłku. Łatwiej nam zostać godzinę dłużej w pracy niż znaleźć godzinę na jogę, łatwiej wydać pieniądze na leki niż na organiczne jedzenie, łatwiej zjeść kanapkę niż pięć porcji warzyw i owoców dziennie, łatwiej siedzieć w poczekalni u lekarza niż na poduszce medytacyjnej. Łatwiej i przyjemniej jest się zatruwać, odtruwanie nie jest niestety ani proste, ani przyjemne – zwłaszcza na początku. Jeśli jednak zależy nam na dobrym samopoczuciu, zdrowiu i wyglądzie, jest ono absolutnie konieczne!

Gdzie te toksyny?

„Dla nikogo nie jest ani za wcześnie, ani za późno, by zacząć troszczyć się o zdrowie swej duszy”.

– Epikur

Gdyby ktoś zapytał nas, gdzie naszym zdaniem znajdują się toksyny, bez namysłu wskażemy na sztuczne dodatki do żywności, zanieczyszczone powietrze i wodę, chemiczne środki czystości. Nieco więcej świadomości trzeba, by dostrzec toksyny, które zatruwają nas w mniej oczywisty sposób. Określenia takie jak toksyczne związki, toksyczne przyjaźnie, toksyczna praca, toksyczne emocje nie są nam wprawdzie obce, ale nieczęsto odnosimy je do własnego życia, a nawet jeśli zdajemy sobie sprawę z ich istnienia, to najchętniej zamiatamy je pod dywan. Tymczasem detoks, tak jak pojmuję go ja, to nie tylko odpowiednia dieta i ćwiczenia, ale zagadnienie znacznie szersze. Będę chciała Cię zachęcić, byś zaprosiła na detoks nie tylko swoje ciało, ale żebyś też zajęła się sobą jako całością. Oczywiście, Twoje ciało jest bardzo ważne. Ma być zadbane, kochane (przez Ciebie!) i sprawne, ale nie dlatego, by stać się kolejną próżną formą w pustym świecie, tylko po to, aby stworzyć najpiękniejsze mieszkanie dla serca, umysłu i duszy. Twoje ciało jest świątynią, nie śmietnikiem, dlatego tak ważne jest, aby wszystko, co tę świątynię buduje, było najwyższej jakości – od sposobu, w jaki się odżywiasz, po jakość Twoich myśli i uczuć. Dlatego w programie Happy Detoks oprócz właściwej diety tak ważne są joga, oddech i medytacja. Dopiero takie połączenie przyniesie Ci doskonałe samopoczucie fizyczne i psychiczne. Właściwy relaks, właściwe ćwiczenia, właściwy oddech, właściwa dieta, pozytywne myślenie i medytacja to fundamenty, na których zbudujesz szczęśliwą i piękną siebie – zarówno na zewnątrz, jak i w środku.

Twój organizm – najlepsza oczyszczalnia świata!

„Twój los zależy od twoich nawyków”.

– Brian Tracy

Twoim największym sprzymierzeńcem w procesie oczyszczania jest sam organizm. Można powiedzieć, że odwala za Ciebie całą brudną robotę. Ten cud natury jest jak perfekcyjna maszyneria, której podstawowym celem jest usuwanie, neutralizowanie i przetwarzanie toksyn. Ten proces zachodzi praktycznie bez przerwy. Każda wizyta w toalecie, odkrztuszanie, pokasływanie, oddychanie czy pocenie się to nic innego jak wydalanie toksyn. Wraz z kałem i moczem usuwamy toksyczne odpady przemiany materii, wydychając, pozbywamy się trującego dwutlenku węgla, odkrztuszanie i pokasływanie to sposoby na usuwanie zanieczyszczeń z układu oddechowego, zaś skóra jest potężnym narządem, przez który eliminujemy toksyny. Naturalne procesy oczyszczające i regenerujące zachodzą także w czasie snu oraz w trakcie czasu świadomie przeznaczonego na relaks, czyli za każdym razem, gdy nasz układ wegetatywny pracuje w trybie parasympatycznym[1]. Tak się dzieje, kiedy praktykujemy jogę, oddech czy medytację.

Problem polega na tym, że czasem ta najlepsza oczyszczalnia świata ogłasza strajk. Ale co ma zrobić, gdy bez opamiętania dokładamy do pieca, fatalnie się odżywiając i wiodąc opłakany w skutkach tryb życia. Jak głoszą statystyki, przeciętny Europejczyk zjada trzy razy więcej niż potrzebuje i w dodatku jakość tego pożywienia pozostawia wiele do życzenia. Dieta większości Amerykanów to już prawdziwa katastrofa. Wystarczy wspomnieć, że puszka coca-coli to równowartość dziewięciu łyżeczek cukru, a w skład współczesnej zachodniej diety w 90 proc. wchodzą: białko zwierzęce, tłuszcz, rafinowany cukier i skrobia!

„Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem”.

– Arystoteles

Według jogi i ajurwedy posiłek idealny to taki, który w jednej trzeciej wypełni żołądek pokarmem stałym, w jednej trzeciej płynnym, a jedną trzecią pozostawi pustą. Przyjmuje się, że na jeden posiłek wystarczy nam tyle, ile mieści się w naszych dłoniach, gdyż to w przybliżeniu objętość naszego żołądka. Taka ilość jedzenia jednorazowo w trzech porcjach, a do tego dwie małe przekąski dziennie pozwalają zachować długowieczność i dobre zdrowie na lata. Według statystyk przeciętnie jemy około dwóch kilogramów pożywienia każdego dnia. Czy to nie przerażające!? Sześćdziesiąt kilogramów jedzenia miesięcznie i grubo ponad pół tony rocznie! Nic dziwnego, że jesteśmy schorowani z przejedzenia, a jednocześnie niedożywieni. Dlaczego? Bo to, co jemy, nie odżywia nas, tylko napycha!

[1] Układ parasympatyczny (nazywany też przywspółczulnym) jest częścią autonomicznego układu nerwowego, który odpowiada za procesy regenerujące i uzdrawiające poprzez powrót do stanu równowagi fizjologicznej. W tym trybie funkcjonowanie AUN regulowane są funkcje życiowe organizmu: spowalnia akcja serca, reguluje się metabolizm, rozluźniają się napięcia mięśniowe, spada ciśnienie tętnicze krwi, obniża się poziom hormonów stresu, mózg wytwarza więcej endorfin, oddech spowalnia i pogłębia się. Cały organizm podlega głębokiej regeneracji. Drugą częścią AUN jest układ sympatyczny (współczulny), który odpowiada za mobilizację organizmu nazywaną reakcją walki lub ucieczki. Wtedy to organizm mobilizuje się do działania – wzrasta napięcie mięśniowe, wydzielenie hormonów stresu, kortyzolu i adrenaliny, przyśpiesza akcja serca, wzrasta ciśnienie tętnicze krwi i przyśpiesza oddech.

Czas na Happy Detoks

Nasz cudowny organizm potrzebuje detoksu, gdy traci swoją naturalną zdolność do eliminacji zanieczyszczeń, czyli gdy na skutek przeciążenia toksynami nie radzi sobie dłużej z usuwaniem szkodliwych substancji. Zatrucie organizmu to nic innego jak jego nadmierne zakwaszenie i niedotlenienie. Niestety w dzisiejszych czasach zdarza się ono bardzo często i prowadzi do WSZYSTKICH poważnych chorób, w tym wszelkich odmian raka.

Powszechne dziś objawy zatrucia organizmu to:

• ciągłe zmęczenie,

• senność,

• bóle głowy, stawów, kręgosłupa,

• zdenerwowanie, niepokój, lęk, stany depresyjne, zmiany nastroju, niestabilność emocjonalna,

• skłonność do używek, cukru,

• problemy z koncentracją,

• obniżona odporność organizmu,

• obłożony język,

• cienie pod oczami,

• plamki na skórze,

• powracające stany zapalne i przeziębienia,

• wysypki,

• wzdęcia.

Jeśli odczuwasz niektóre z powyższych objawów – czas na detoks!

Happy Detoks – zdrowsza i młodsza Ty w 10 dni

„Jeśli chcesz kochać świat, zbawiać go, to wspaniale. Lecz najpierw pokochaj i nakarm siebie”.

– Stuart Wilde

Podstawowy program oczyszczający Happy Detoks zajmuje 10 dni: 3 dni trwa faza eliminacyjna, 4 dni – faza Happy Dieta pH (w tym 1 dzień monodieta), 3 dni – faza wyjścia. Bezpiecznie Cię przez niego przeprowadzę – dostaniesz przepisy i ćwiczenia na każdy dzień. Ty masz być tylko wytrwała, zdyscyplinowana i zdeterminowana. Po zakończeniu detoksu poczujesz się o niebo lepiej, a do tego będziesz wiedziała, jak utrzymać znakomite samopoczucie – nie zostawię Cię bez wskazówek. Materiał zawarty w tej książce dostarczy Ci takiej dawki wiedzy i inspiracji, że będziesz mogła bez problemu modyfikować program w zależności od swoich potrzeb i możliwości. Moim celem jest, aby Happy Detoks był pierwszym krokiem na Twojej drodze do spełnionego, szczęśliwego życia, w którym Ty sama dajesz sobie uwagę, troskę i miłość. Przeprowadzenie programu Happy Detoks jest początkiem wspaniałej przygody. Chciałabym, żebyś po przeczytaniu tej książki pomyślała: „Ależ to proste i inspirujące! Nie mogę się doczekać, żeby zacząć Happy Detoks!”. W takim razie nie czekaj – zmień swoje życie teraz!

Happy Detoks20powodów do szczęścia

Efekty detoksu są fenomenalne, warte wszelkich wyrzeczeń!

1. Świetne samopoczucie

2. Promienna cera

3. Błyszczące oczy

4. Mocne włosy i paznokcie

5. Redukcja cellulitu

6. Jędrna skóra

7. Odmłodzony organizm

8. Właściwa waga

9. Większa kreatywność

10. Jasny umysł

11. Lepsza samoocena

12. Zwiększona witalność

13. Niesamowita energia

14. Poczucie, że można góry przenosić

15. Ożywione zmysły

16. Odzyskany smak

17. Chęć wprowadzenia zmian

18. Rozstanie się z nałogami

19. Głęboka regeneracja psychofizyczna

20. Odzyskanie kontroli nad swoim życiem

Rozdział III

Happy Detoks w 5 krokach!

„Szczęście to umiejętność, którą można wytrenować”.

– Mathieu Ricard

5 kroków do szczęścia

Polubisz Happy Detoks, bo to przyjazny program: ma jasne założenia, są w nim proste przepisy i nieskomplikowane ćwiczenia dla ciała i umysłu. Owszem, dużo w nim nowości, ale po kilku dniach bez trudu opanujesz podstawowe zasady.

Oparłam go na 5 krokach:

Krok 1

Eliminacja, czyli pożegnaj toksyczne gagatki!

Krok 2

Alkalizacja, czyli przywróć organizmowi optymalne pH.

Krok 3

Suplementacja, czyli wspomóż procesy oczyszczania.

Krok 4

Joga, oddech, medytacja – czyli sięgnij po wszechpotężne narzędzia mocy.

Krok 5

Realizacja, czyli rozpocznij 10-dniowyPROGRAM HAPPY DETOKS.

Ważne jest, abyś przed rozpoczęciem oczyszczania uświadomiła sobie, że Happy Detoks to nie błyskawicznie działająca pigułka szczęścia. To holistyczny program docelowo uzdrawiający ciało i duszę, który wymaga, abyś to TY przejęła odpowiedzialność za swoje życie, bo to TY masz na nie wpływ, nikt inny! Happy Detoks wymaga twojego zaangażowania, determinacji i głębokiego przekonania, że jesteś na tyle ważna, aby poświęcić sobie trochę czasu i zachodu. Jeśli masz problem z miłością własną, to powtarzaj sobie jak mantrę: KOCHAM I SZANUJĘ SIEBIE NA TYLE, ŻEBY PRZEPROWADZIĆ HAPPY DETOKS.

Twoja mantra: „Kocham siebie na tyle, żeby przeprowadzić detoks”.

Jeżeli zależy Ci na długotrwałych, wymiernych efektach oczyszczania organizmu, musisz być gotowa na zmianę długoletnich nawyków i wprowadzenie do swego życia nowych przyzwyczajeń, które na początku mogą nie budzić twojego entuzjazmu. Jak oświadczył swego czasu Mark Twain: „Jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, czego nie lubisz, picie tego, czego nie chcesz, i robienie tego, na co nie masz ochoty”. Mylił się. Ze swojego doświadczenia wiem, że apetyt na zdrowie, szczęście i dobre samopoczucie rośnie w miarę zdrowienia, a zdrowe nawyki zaczynają nam z czasem smakować tak bardzo, że mamy ochotę wciąż wprowadzać nowe. Wkrótce przekonasz się o tym sama.

Rozdział IV

KROK 1 – żegnajcie toksyny!

„Motywacja jest tym, co pozwala Ci zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala Ci wytrwać”.

– Jim Ryun

Pierwsze, co musisz zrobić, aby poczuć się lepiej, to przestać obciążać organizm toksynami – radykalnie i restrykcyjnie! Jeśli zamierzasz iść na jakiekolwiek ustępstwa, to nie ma sensu, żebyś w ogóle zaczynała Happy Detoks. Twoje zadanie w pierwszej fazie oczyszczania to wykluczenie z diety płynów i pokarmów, które Cię zatruwają.

Tak, wiem, że właśnie te lubisz najbardziej. A wiesz dlaczego? Twój zatruty organizm jest od nich uzależniony (tak!) oraz dodatkowo zatracił swoją naturalną zdolność rozróżniania tego, co dla niego dobre, a co złe. Też kiedyś myślałam, że detoks to ekstrawagancja dla nawiedzonych osób, dopóki nie zaczęłam sama się oczyszczać. Każdy, nawet najkrótszy detoks przywracał mi smak i apetyt na to, co zdrowe. Oczywiście, nie jestem święta, więc po pierwszym oczyszczaniu swoje kroki skierowałam prosto do lodziarni. Kupiłam sobie moje ulubione czekoladowe lody. I wiesz co? Po kilku „lizach” wyrzuciłam je do kosza – były obrzydliwie słodkie. Nie smakowały mi. Mimo że lody to zwyczajnie głupi pomysł po detoksie, to doświadczenie pokazało mi, że mój odtruty organizm nie chciał już takiego sztucznie podkręconego, słodkiego smaku. Ale aby się o tym przekonać, musiałam wcześniej przejść oczyszczanie.

Na tydzień przed rozpoczęciem programu całkowicie wyeliminuj ze swojego pożywienia szkodliwe, zakwaszające i zatruwające toksyny!

To konieczne! Rozpoczęcie detoksu „z marszu” może przynieść więcej szkód niż korzyści. Podstawą oczyszczania jest całkowite odstawienie produktów zakwaszających organizm na rzecz lekkiej diety zasadowej, która pomoże przywrócić prawidłowe pH organizmu, dzięki czemu nie będzie on wykorzystywał energii na strawienie pokarmu tylko na procesy oczyszczania. Aby zminimalizować przykre odczucia towarzyszące odtruwaniu, należy się do tego procesu świadomie przygotować.

By odczuć kapitalną poprawę zdrowia, samopoczucia i wyglądu, ogranicz, a najlepiej zrezygnuj z kofeiny (kawy, herbaty, napojów typu coca-cola, drinków energetyzujących), alkoholu, cukru, papierosów, białej mąki, mięsa, mleka, jajek i innych produktów pochodzenia zwierzęcego. Stanowczo odradzam rozpoczęcie detoksu z dnia na dzień, bez wyeliminowania na co najmniej trzy dni tych produktów z diety. Papierosy, alkohol i kawę należy odstawić NA TYDZIEŃ WCZEŚNIEJ!

To nie będzie łatwe, wiem dobrze☺, ale nieprawdopodobnie złagodzi skutki oczyszczania i ułatwi cały proces. Jeśli to dla Ciebie pomocna wskazówka – nie wystawiaj się w tym czasie na pokusy i po prostu oczyść lodówkę z takich produktów – łatwiej jest oprzeć się czemuś, czego nie masz pod ręką.

Jesteś tym, co jesz

Wprawne oko natychmiast rozpozna, jak wygląda na co dzień twoja dieta. Osoba na lekkiej, zbalansowanej diecie warzywno-owocowej z dodatkiem kasz, ziaren i dobrych tłuszczów, zwykle tryska zdrowiem. Ma promienną cerę bez przebarwień, jasne białka oczu, błyszczące włosy i doskonałe paznokcie. Osoba, w której diecie dużo jest przetworzonej żywności, białego cukru, mąki i używek, ma często opuchniętą twarz (na skutek zatrzymania wody w tkankach), co deformuje rysy i dodaje lat. Na jej skórze z powodu przeciążenia funkcji wątroby pojawiają się plamy i przebarwienia, zaś ogólne zatrucie organizmu objawia się wypryskami i wszelkiego rodzaju alergiami. Alkohol dramatycznie wysusza cerę, a palenie papierosów to dla naszej urody jak zanurzenie pędzla do nakładania różu w popiele i namalowanie sobie nim rumieńców. Dieta ma kolosalne znaczenie dla naszego wyglądu! Nie można być piękną, nie będąc zdrową.

Happy Detoks: faza eliminacyjna

„Patrz na siebie jak na osobę, którą chcesz się stać, a nie jak na taką, którą jesteś dziś”.

– Brian Tracy

Podstawą Twojej diety w fazie eliminacyjnej będą surowe, gotowane i pieczone warzywa oraz owoce i pełne ziarna zbóż. W dużych ilościach dostarczają witamin, minerałów oraz enzymów potrzebnych każdej komórce. Zawierają także błonnik, który jak ostra szczotka wymiata z jelit wszystko to, co nie powinno w nich zalegać. Na tym etapie zaczynamy już wspierać cały proces odpowiednim relaksem, praktyką jogi, oddechem i medytacją, co przyśpieszy i ułatwi odtruwanie organizmu oraz podziała kojąco na system nerwowy, umysł i emocje (przepisy i ćwiczenia znajdziesz w kolejnych rozdziałach).

Co jeść i pić, przygotowując się do detoksu

•Kasze z warzywami lub owocami. Najlepszym wyborem w procesach oczyszczania, ze względu na odczyn zasadowy, jest kasza jaglana (w następnej kolejności wybieraj: komosę ryżową, czyli quinoę, jęczmień, kaszę gryczaną, brązowy ryż). Kaszę jaglaną można zjeść na śniadanie ugotowaną z wodą i owocami, na lunch z surowymi warzywami w formie sałatki z dobrą oliwą, na kolację z warzywami gotowanymi lub smażonymi, a także jako krupnik jaglany.

•Koktajle owocowo-warzywne – wszelkie możliwe połączenia. Śmiało miksuj świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy z bananem, truskawkami, ananasem, jabłkiem, gruszką lub kiwi z sałatą, szpinakiem, natką pietruszki, awokado i odrobiną wody. Takie koktajle to niesamowicie sycące bomby witaminowe.

•Zupy – lekkostrawne i pożywne, są świetne na lekką kolację z kromką pełnoziarnistego pieczywa.

•Sałatki bez ograniczeń – owocowe lub warzywne, z lekkim winegretem, posypane uprażonymi ziarnami słonecznika, dyni lub siemieniem lnianym.

•Dużo wody, wody i jeszcze raz wody! Jeśli nie lubisz zwykłej wody, „ożyw” jej smak plasterkiem pomarańczy, cytryny, ogórka, listkiem mięty albo bazylii.

•Herbaty ziołowe, czerwone i zielone.

• Jeśli kawa musi być, to niech to będzie maleńkie espresso raz dziennie.

Możesz, jeśli myślisz, że możesz!

Trudne początki

„Ludzie tęsknią za całkowitą odmianą, a jednocześnie pragną, by wszystko pozostało takie jak dawniej”.

– Paulo Coehlo

Na tym etapie programu Happy Detoks musisz być przygotowana na to, że czasem, aby stać się szczęśliwą, trzeba najpierw być nieszczęśliwą. No cóż, początki bywają trudne, ale efekty, uwierz mi, bezwarunkowo warte są wyrzeczeń. Dla każdego detoks będzie zupełnie innym doświadczeniem, uzależnionym od ogólnego stanu zdrowia, dotychczasowego trybu życia, nawyków żywieniowych, poziomu stresu na co dzień, doświadczenia w przeprowadzaniu tego typu procesów. Niezależnie jednak od indywidualnych czynników, każdy – w mniejszym lub większym stopniu – odczuje nieprzyjemne skutki odtruwania. Są to zupełnie NORMALNE OBJAWY. Na skutek uwalniania się toksyn do krwiobiegu następuje tak zwany kryzys oczyszczania, zwany także kryzysem ozdrowieńczym, czyli przeciążenie nimi organizmu. Najbardziej typowe objawy to: bóle głowy, nudności, senność lub bezsenność, obłożenie języka białym nalotem, nieświeży oddech, silny zapach potu i moczu, zaparcia, uczucie zimna, objawy grypopodobne, wypryski na skórze, zapchane zatoki, chwiejność emocjonalna, rozdrażnienie. Pierwsze dni oczyszczania organizmu nie są ani łatwe, ani przyjemne, zwłaszcza dla osób, które na co dzień prowadzą niehigieniczny tryb życia. Detoks jest zwykle największym wyzwaniem dla tych, którzy piją dużo kawy, alkoholu i palą papierosy, gdyż pojawiają się u nich również objawy odstawienia. Objawy te należy przetrzymać. Najgorsze, co można zrobić, to wziąć tabletkę przeciwbólową. Zamiast tego pij dużo wody i herbat ziołowych, a w miarę możliwości odpoczywaj.

Wszystko jest w głowie

„Możesz zrobić wszystko, co zechcesz. Powstrzymuje cię tylko twoja myśl, która mówi ci, że nie możesz tego zrobić… Bo kim jest «ja», które nie może, i czym jest «nie mogę», jeśli nie wytworem umysłu?”

– Dipa Ma

Znasz takie powiedzenie: „Możesz, jeśli myślisz, że możesz”? Dotyczy wszystkiego, za co się zabierasz, także detoksu. Twoje odpowiednie nastawienie psychiczne jest bardzo ważnym elementem sukcesu całego programu odtruwającego. To ważne, byś nie traktowała tych 10 dni z programem Happy Detoks jako okresu wyrzeczeń, męki i odejmowania sobie od ust ulubionych przysmaków. Ten czas ma być dla Ciebie wspaniałą przygodą – odkrywaniem siebie i nowych smaków. Świętem, w którym Ty traktujesz siebie jak boginię, a swoje ciało jak świątynię. Doświadczeniem, które pokaże Ci, jak wspaniale możesz się poczuć, gdy wreszcie zatroszczysz się o siebie i zadbasz, aby to, na co masz wpływ, karmiło Cię oraz wspierało, odżywiając w takim samym stopniu Twoje ciało, jak i duszę. Zanim zabierzesz się za Happy Detoks, odpowiedz sobie na pytanie: po co robisz ten program? Żeby poczuć się lepiej? Odzyskać formę? Odpocząć od toksyn? Zmieścić się w ulubione dżinsy? Zyskać lepsze zdrowie i samopoczucie? Poczuć się młodo, lekko i świeżo? Nie ma lepszych ani gorszych odpowiedzi. Najważniejsze jest, aby jasno sprecyzować swój cel i mieć go w tyle głowy przez cały czas trwania detoksu. To bardzo pomaga.

Rozdział V

KROK 2 – przywróć organizmowi optymalne pH!

„Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby”.

– Hipokrates

Zasady są po to, aby się ich trzymać!

„Zadbaj o swoje ciało. To jedyne miejsce, w którym mieszkasz”.

– Jim Rohn

Na początek trochę chemii. Każdy słyszał o pH – to wskaźnik kwasowości lub zasadowości substancji. Mierzy się go w skali od 0 do 14. Substancja neutralna ma wskaźnik pH 7, wszystko powyżej tego jest zasadowe, wszystko poniżej – kwasowe. A jak się ma ta minipowtórka z chemii do naszego zdrowia i samopoczucia? Otóż nasz organizm najlepiej funkcjonuje w warunkach równowagi kwasowo-zasadowej, a jest ona zachowana, gdy pH krwi wynosi 7,35–7,45. Wtedy jest w niej odpowiedni poziom tlenu, a komórki mogą prawidłowo funkcjonować. Niebezpieczne dla organizmu zachwianie równowagi występuje przy pH mniejszym niż 6,8 i większym niż 7,8. Aby organizm funkcjonował prawidłowo i utrzymywał odpowiednie pH, powinno się stosować w odżywianiu zasadę 75 proc. do 25 proc.: to znaczy, że produkty zasadowe powinny na co dzień stanowić 75 proc. Twojej diety.

Niestety, sposób odżywiania, poziom stresu, zanieczyszczone środowisko, za mało ruchu na świeżym powietrzu powodują, że mało kto może się pochwalić właściwym, dobrze zbalansowanym pH. U znakomitej większości jest ono poważnie zaburzone (najczęściej mocno kwaśne), co w konsekwencji prowadzi do złego samopoczucia, braku energii, spadku odporności i wielu chorób. Zakwaszony organizm zaprasza do rozwoju bakterie, pasożyty i grzyby. Powszechnymi objawami zakwaszenia mogą być: ciemne kręgi pod oczami, gorycz lub kwas w ustach, nudności, zaparcia, język obłożony białym nalotem, niska odporność organizmu, częste infekcje i różnego rodzaju stany zapalne, wysypki skórne (w tym egzema, pryszcze, krosty), niestabilność emocjonalna, chroniczne zmęczenie, zawroty głowy, brak energii, bóle stawów, reumatyzm, zespół jelita drażliwego, zgaga, otyłość, a nawet rak. Zakwaszenie organizmu często nazywane jest samozatruciem lub toksemią. Nie muszę pewnie dodawać, że łatwiej jest organizm zakwasić, niż zalkalizować.

Co zakwasza organizm? Na czarnej liście są: alkohol, papierosy, kawa, czarna herbata, mięso, cukier, nabiał, produkty wysoko przetworzone, wszystko, co jest szprycowane chemią, konserwantami i pestycydami, niektóre rośliny strączkowe, margaryny i oleje rafinowane, napoje gazowane. Nie znaczy to, że powyższe produkty mają całkowicie zniknąć z Twojej diety, ale zalecane jest ich ograniczenie i wprowadzenie do niej produktów, które alkalizują organizm. Ja pozwalam sobie na produkty z czarnej listy w weekend. Tylko!

Czarna Lista:

Poznaj produkty, które w największym stopniu zakwaszają Twój organizm i zaburzają jego funkcjonowanie oraz optymalne pH.

Cukier