Grey zdemaskowany - Juli Slattery, Dannah Gresh - ebook
Opis

Singielki, nastolatki, żony, matki, ciotki, babcie, siostry… to książka dla was!

Oto książka, której powstania kompletnie nie planowałyśmy. Inspiracją do jej napisania stała się seria Pięćdziesiąt twarzy Greya, którą przeczytało tak wiele kobiet (nawet wierzących!), czego, mówiąc szczerze, się nie spodziewałyśmy. Jak to się stało, że ta słabo napisana trylogia rozeszła się w nakładzie ponad 70 milionów egzemplarzy zaledwie w trakcie pierwszego roku sprzedaży? I nie chodzi tu tylko o tę konkretną serię, w której zaczytują się kobiety, ale o cały nurt podobnych pozycji, które zalały rynek do tego stopnia, że – jak donosi BBC – pozostała część branży wydawniczej została wręcz „pożarta” przez erotykę. Erotyka to najlepiej sprzedający się gatunek literatury kobiecej.

Niektórzy widzą w historii Christiana i Anastazji, bohaterów trylogii Pięćdziesiąt twarzy Greya, opowieść o miłości i uzdrowieniu. Inni uważają ją za poniżającą i pornograficzną. Każda ze stron biorących udział w debacie ma swoje argumenty, bez wątpienia także ty masz swoją opinię na ten temat.

Zapraszamy cię więc w podróż za kulisy, demaskując Greya. Nie tylko chcemy zajrzeć za kulisy tej konkretnej serii i odkryć wszystkie twarze Greya, byś mogła zobaczyć Bożą prawdę o tym, jak ta i podobne książki mogą wpływać na twoje życie, ale chcemy też wpuścić nieco światła w te sfery twojego życia seksualnego, które często pozostają spowite cieniem. Ta książka nie jest jedynie reakcją na fenomen trylogii Pięćdziesiąt twarzy Greya. Ostatecznie jest ona o TOBIE – o twoich tęsknotach, pytaniach, o tobie jako kobiecie spełnionej zarówno seksualnie, jak i duchowo. Mamy nadzieję, że znajdziesz w niej coś, czego głęboko potrzebujesz i że pomożemy ci oddzielić prawdę od fikcji w realnym życiu.

O autorkach:
Dannah Gresh - ekspert zajmujący się seksualnością i związkami oraz osoba doradzająca zaangażowanym duchowo kobietom.

dr Juli Slattery - psycholog kliniczny i współfundator służby, która koncentruje się na życiu intymnym kobiet.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 184

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Tytuł oryginału:

Pulling Back the Shades

Przekład:Katarzyna Dumańska

Redakcja:

Zespół VOCATIO

Korekta:Zespół VOCATIO

Skład i łamanie:Studio KARANDASZ

Projekt okładki:Studio KARANDASZ

Zdjęcie na okładce: fotolia.com (51188863)

This book was first published in the United States by Moody Publishers, 820 N. LaSalle Blvd., Chicago, IL 60610 with the title Pulling Back the Shades, copyright © 2014 by Dannah Gresh and Juli Slattery. Translated by permission.

All rights reserved.

Copyright to the Polish edition © 2016 by VOCATIO

All rights to the Polish edition reserved.

Większość cytatów biblijnych pochodzi z Nowego Przekładu Dynamicznego przygotowywanego przez Wydawnictwo NPD we współpracy z VOCATIO. Copyright © by NPD

All rights reserved.

Wszelkie prawa do wydania polskiego zastrzeżone. Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana, ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.

W sprawie zezwoleń należy zwracać się do:

Oficyna Wydawnicza VOCATIO

02-798 Warszawa, ul. Polnej Róży 1

e-mail:[email protected]

Redakcja: tel. (22) 648 54 50,

Dział handlowy: tel. (22) 648 03 78, fax (22) 648 03 79

e-mail:[email protected]

Księgarnia internetowa:

e-mail:[email protected]

www.vocatio.com.pl

ISBN: 978-83-7829-206-7

Skład wersji elektronicznej:Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

Podziękowania dla Lindy Dillow

Lindo, z odwagą przygotowałaś nam drogę do tego,by otwarcie rozmawiać o seksualności w sposób, który chwali Boga. Jesteśmy głęboko wdzięczne za twoje świadectwo wiary i za to, jak bardzo pobłogosławiłaś nasze życie.

Wyznanie Dannah i Juli

Oto książka, której powstania kompletnie nie planowałyśmy. Inspiracją do jej napisania stała się seria Pięćdziesiąt twarzy Greya, którą przeczytało tak wiele kobiet, czego, mówiąc szczerze, się nie spodziewałyśmy. Jak to się stało, że ta słabo napisana trylogia rozeszła się w nakładzie ponad 70 milionów egzemplarzy tylko w trakcie pierwszego roku sprzedaży? I nie chodzi tu wyłącznie o tę konkretną serię, w której zaczytują się kobiety, ale o cały nurt podobnych pozycji, które zalały rynek do tego stopnia, że – jak donosi BBC – pozostała część branży wydawniczej została wręcz „pożarta” przez erotykę. Erotyka to najlepiej sprzedający się gatunek literatury kobiecej.

Pojawienie się Pięćdziesięciu twarzy Greya okazało się przełomowym wydarzeniem, które rozpętało szał na książki erotyczne, czyniąc ich lekturę czymś całkowicie zwyczajnym. Ta trylogia stała się dla kobiet i literatury erotycznej tym, czym dla mężczyzn i pornografii było pojawienie się internetu.

Niektórzy widzą w historii Christiana i Anastazji, bohaterów trylogii Pięćdziesiąt twarzy Greya, opowieść o miłości i uzdrowieniu. Inni uważają ją za poniżającą i pornograficzną. Każda ze stron biorących udział w debacie ma swoje argumenty, bez wątpienia także ty masz swoją opinię na ten temat. (Powinnaś wiedzieć, że nasza opinia opiera się tylko na lekturze książek, bo nie obejrzałyśmy filmowej ekranizacji powieści). Zanim jednak wyrazimy nasze opinie, musimy na chwilę zatrzymać się i podzielić się z wami tym, jakie były nasze początkowe reakcje, jeśli chodzi o całe to zamieszanie.

*

Ja (Dannah) natknęłam się na tę książkę za sprawą mojego męża, który usłyszał o niej przy okazji medialnego szumu, jaki wywołała. Pewnego wieczoru nie mógł już tego dłużej znieść.

„Musisz napisać o tym książkę” – powiedział z niedowierzaniem Bob. Postawił przede mną laptopa i nacisnął przycisk „play”. Na ekranie pojawił się spot reklamujący amazon.com w programie Saturday Night Live. Reklama dotyczyła oferty prezentowej na Dzień Matki. Miała nią być książka, o której nigdy wcześniej nie słyszałam: Pięćdziesiąt twarzy Greya. Spot pokazywał kobiety czytające tę powieść i masturbujące się w różnych sytuacjach. Pierwsza z nich robiła to w łóżku w sypialni, gdy nagle mąż z dziećmi weszli tam, przynosząc jej na tacy śniadanie. Druga masturbowała się podczas kąpieli w wannie, kiedy mąż z synem zaskoczyli ją, wnosząc koszyczek z prezentami z okazji Dnia Matki. Jeszcze inna została przyłapana na tym przez dorosłego już syna, który przywiózł jej w prezencie nową pralkę.

Odsunęłam komputer i powiedziałam mężowi rzeczowo: „Kochanie, nie mam zamiaru o tym pisać. Nie sądzę, by wierzące kobiety sięgały po taką szmirę”.

Następnego dnia moja mama powiedziała mi, że jej przyjaciółka właśnie skończyła czytać pierwszy tom tej serii. Tydzień później moja przyjaciółka powiedziała mi, że jej 70-letnia mama wpisała się na długą listę oczekujących na wypożyczenie tej książki w bibliotece.

Okazało się, że gdziekolwiek nie spojrzałam, przyjaciółki, ciotki, kuzynki czy znajome albo już czytały tę książkę, albo właśnie zastanawiały się, czy powinny ją przeczytać. Niektóre z nich wręcz ekscytowały się tym, że ludzie wreszcie zaczęli mówić o takich rzeczach, jak choćby dawanie klapsów.

A wszystko to wierzące kobiety.

Najwyraźniej jako ekspert zajmujący się seksualnością i związkami oraz osoba doradzająca zaangażowanym duchowo kobietom musiałam jednak poruszyć ten temat. Opublikowałam więc na swoim blogu wpis zatytułowany „Nie czytam Pięćdziesięciu twarzy Greya”, który wywołał lawinę kontrowersji. Ponad 1400 kobiet skomentowało ten wpis, dzieląc się z rozmachem swoimi opiniami. Niektóre stawały w obronie książki i swojego prawa do jej przeczytania, krytykując mnie za bycie negatywną. Inne przyznawały mi rację. Wiele zastanawiało się, jak mogę krytykować tekst, którego nawet nie przeczytałam.

Tak czy inaczej nie zrobiłam tego.

Poznałam za to niezliczone historie kobiet, które przeczytały serię Pięćdziesiąt twarzy Greya albo inne powieści erotyczne. Uświadomiło mi to, że byłam w ogromnym błędzie: wierzące kobiety czytają erotykę.

Czytają ją rozmodlone babcie.

Czytają ją zaangażowane młode aktywistki walczące z handlem ludźmi.

Czytają ją żony pastorów.

Czytają ją uczące się w domu nastolatki.

Czytają ją szefowe fundacji charytatywnych.

Czytają ją misjonarki.

Czytają ją profesorki wykładające religioznawstwo.

Żydówki, muzułmanki, chrześcijanki.

Zanim zdecydowałam, że nie przeczytam tej książki, długo i poważnie myślałam nad swoimi powodami. Jeden był dość oczywisty – ogłosiłam publicznie, że tego nie zrobię. Jednak poza tym chciałam przełamać mit, że koniecznie trzeba coś przeczytać, by mieć na ten temat kompetentną opinię i wziąć udział w debacie. Zdecydowałam się zaangażować w tę dyskusję z innego punktu widzenia, przez pryzmat historii kobiet, na których życie miała wpływ literatura erotyczna. W każdym kolejnym mailu wylewały one przede mną swoje serca. Wiele z nich było na tyle odważnych, by podzielić się swoimi historiami. Niektóre z tych historii przeczytacie w tej książce.

Moja przyjaciółka Juli podeszła do tego tematu w inny sposób.

*

Ja (Juli) jestem psychologiem klinicznym i współfundatorem służby, która koncentruje się na życiu intymnym kobiet. Fenomen Pięćdziesięciu twarzy Greya od razu przykuł moją uwagę. Szczerze mówiąc, myślałam, że to tylko przemijający trend. Nie spodziewałam się, że ta iskra roznieci taki pożar.

Gdy zaczęłam przeprowadzać wywiady na temat tej trylogii, postanowiłam, że nie dołączę do grona jej czytelniczek. Niektóre kobiety komentowały moją decyzję, mówiąc: „Skąd możesz wiedzieć, że te książki są złe, skoro sama ich nie przeczytałaś? To tak naprawdę historia o miłości!”.

Gdy uświadomiłam sobie, że Dannah i ja jesteśmy przynaglane przez Boga do napisania tej książki, zdałam sobie sprawę z tego, że w końcu będę musiała przeczytać Pięćdziesiąt twarzy Greya. Nie miałam jednak na to ochoty. Mój mąż Mike i ja przez wiele lat pracowaliśmy nad tym, by nasze życie seksualne było czyste i satysfakcjonujące. Nie chciałam ryzykować czytania czegoś, co mogłoby splamić to, o co walczyliśmy. Pod osłoną modlitwy zabrałam się za lekturę, prosząc Boga o mądrość rozeznawania prawdy.

Te książki nie są czarno-białe. Pomiędzy niezliczonymi i bardzo obrazowymi aktami seksualnymi Christian i Ana szukają miłości. Ktoś mógłby nawet stwierdzić, że na końcu tej dziwnej, fikcyjnej historii leczą się wzajemnie. Pomimo że czytałam tę książkę w duchu modlitwy – dosłownie czytałam ją na kolanach – historia mnie wciągnęła. Nawet moje ciało dało się wciągnąć. Były momenty, kiedy czułam się przerażona tak obrazowymi i wypaczonymi scenami seksualnymi – ale czułam się też pobudzona. Te książki mają siłę i wywarły na mnie znaczący wpływ. Ciężko mi uwierzyć kobiecie, która mówi: „Przeczytałam wszystkie trzy części trylogii. W ogóle na mnie nie podziałały”. Mam ochotę zapytać wtedy: „Więc dlaczego przeczytałaś je wszystkie? Coś jednak musiało przykuć twoją uwagę!”.

*

Na kolejnych stronach rozpoczniemy podróż za kulisy, demaskując Greya. Tytuł i podtytuł książki mają podwójne znaczenie. Nie tylko chcemy zajrzeć za kulisy tej konkretnej serii i odkryć wszystkie twarze Greya, byś mogła zobaczyć Bożą prawdę o tym, jak ta i podobne książki mogą wpływać na twoje życie, ale chcemy też wpuścić nieco światła w te sfery twojego życia seksualnego, które często pozostają spowite mrokiem. Ta książka nie jest jedynie reakcją na fenomen trylogii Pięćdziesiąt twarzy Greya. Tak naprawdę jest ona o TOBIE – o twoich tęsknotach i pytaniach; o tobie jako kobiecie pragnącej być spełnioną zarówno seksualnie, jak i duchowo. Mamy nadzieję, że znajdziesz w niej coś, czego głęboko potrzebujesz.

Jesteśmy przekonane, że Bóg powołał nas do tego, byśmy razem napisały tę książkę. Obu nam mocno ciąży to, że Pięćdziesiąt twarzy Greya wywiera na kobiety tak duży wpływ, i chcemy pomóc ci oddzielić prawdę od fikcji w realnym życiu. Gdy zaczęłyśmy pisać, zauważyłyśmy, że Bóg dał nam obu nieco inne podejście do tego tematu, przez co miałyśmy w kilku kwestiach nieco odmienne zdania. Zamiast więc ujednolicać nasze opinie, potraktowałyśmy tę książkę jako zapis swojego rodzaju konwersacji. Dlatego osobiste teksty Dannah zostały opublikowane tą czcionką, a teksty Juli – tą.

Wspólnie prosiłyśmy Boga o Jego mądrość dla ciebie, kobiety, której On otworzył w Chrystusie drzwi do swej miłości. Pięćdziesiąt twarzy Greya stało się dla wielu kobiet rewolucją seksualną. Modlimy się, by nasza książka również przyniosła kobietom zmianę – dając nadzieję i uzdrowienie mocą Bożej prawdy.

1Wiemy, dlaczego kobiety czytają takie książki

Zdradzimy ci mały sekret: możesz być wierzącą kobietą i jednocześnie zmagać się w sferze seksualnej.

Mamy i córki, liderki grup biblijnych, misjonarki, studentki, przedsiębiorcze singielki, zamężne gospodynie domowe, rozmodlone starsze kobiety aktywnie służące Bogu toczą seksualne potyczki w swoim życiu. One:

• tęsknią za męskim dotykiem;

• przeżywają wirtualne pokusy;

• bywają zawiedzione w swych małżeńskich sypialniach;

• odczuwają fizyczną samotność.

Kobieta pozostawiona sama sobie, bez nikogo, z kim mogłaby porozmawiać, może w końcu przekształcić seksualne zmagania we wstydliwe sekrety:

• angażując się w seks pozamałżeński;

• rozwijając wirtualny romans;

• uzależniając się od pornografii.

Przez bardzo długi czas kobiety w kulturze chrześcijańskiej nie miały społecznego przyzwolenia, by otwarcie przyznawać się do swoich seksualnych tajemnic. I wtedy na rynek weszła trylogia Pięćdziesiąt twarzy Greya – seria, która zaoferowała bogactwo bardzo dosłownych scen erotycznych opakowanych w romantyczne love story. Nagle pojawiła się akceptowalna dla wierzących kobiet przestrzeń do ich seksualnych fantazji. Ich tęsknoty i marzenia znalazły w końcu ujście w erotycznej prozie, która przyniosła żonom obietnicę: twoje małżeństwo może zostać odświeżone miłosną pasją w sypialni; a singielkom pozwoliła ukierunkować ich seksualne pożądanie, definiując partnera, jakiego muszą poszukać.

Chcemy cię zapewnić, że nie jesteś sama. Wierzące kobiety zmagają się ze wstydem związanym z ich życiem seksualnym. Rozmawiałyśmy o tym z wieloma z was i wiemy, jak bardzo wasze serca potrzebują odpowiedzi na pytania, których w kościołach bardzo często nikt nie chce stawiać.

Tak więc wraz z rosnącą liczbą coraz bardziej szczerych i otwartych liderów chrześcijańskich chcemy podejść do tego tematu w zupełnie inny sposób. Dlaczego? Bo chcemy naśladować Jezusa.

Jezus spotkał przy studni kobietę, która nie była w stanie zaspokoić swojego emocjonalnego pragnienia, pijąc wciąż jedynie ze źródła swoich seksualnych doświadczeń (napiszemy nieco więcej o tej historii w rozdziale 8). Zbliżając się do niej, przekroczył granice rasowej, religijnej i płciowej poprawności. Uratowanie tej kobiety przez podanie jej Żywej Wody było dla Niego ważniejsze niż zachowanie zwyczajów.

Na stronach tej książki prawdopodobnie złamiemy kilka niepisanych „chrześcijańskich zasad”, które zostały jednak ustalone przez człowieka, a nie przez Boga. Żaden temat nie będzie dla nas zakazany, jeśli poruszenie go pozwoli uratować twoje serce i doprowadzić cię do źródła Wody Żywej.

Dołożyłyśmy już wiele starań, by przynieść ci nadzieję, włączając w to decyzję Juli o przeczytaniu trylogii Pięćdziesiąt twarzy Greya. Z sercem wypełnionym modlitwą i z psychologicznym kapeluszem na głowie poszła tam, gdzie żadna z nas tak naprawdę nie miała ochoty się znaleźć. Czytając tę książkę, opierając się na mieszance wybuchowych emocji, których osobiście doświadczała podczas lektury, i wspierając się latami zawodowego doświadczenia, zidentyfikowała pięć niezaspokojonych tęsknot kobiecego serca.

W tym samym czasie ja, opierając się na rozmowach z czytelniczkami trylogii i na lekturze wskazówek, które wydawcy przygotowali dla autorów literatury erotycznej (zwanych sekspertami), wyodrębniłam pięć cech „dobrej” książki erotycznej.

Stworzyłyśmy te listy całkowicie oddzielnie, bez wzajemnych konsultacji. Zobacz, jak dobrze się uzupełniają.

PIĘĆ RZECZY, ZA KTÓRYMI TĘSKNIĄ KOBIETY

CECHY BESTSELLEROWEJ LITERATURY EROTYCZNEJ

Oderwać się od rzeczywistości.

Skoncentrowanie na kobiecych fantazjach.

Być uwielbianą przez mężczyznę.

Wprowadzenie na plan niewinnej bohaterki, która sprawia, że mężczyzna zapomina o istnieniu innych kobiet.

Być chronioną przez silnego mężczyznę.

Wprowadzenie na plan kontrolującego samca alfa, który dominuje nad kobietą.

Uratować mężczyznę.

Przedstawienie bohaterki jako jedynej kobiety, która jest w stanie zaspokoić najgłębsze i najmroczniejsze potrzeby mężczyzny.

Prowadzić aktywneżycie seksualne.

Zapewnienie szczegółowych opisów aktów seksualnych.

Wiemy dobrze, że takie książki jak Pięćdziesiąt twarzy Greya nie przykuwają uwagi kobiet jedynie swymi walorami rozrywkowymi. Erotyk wciąga cię strategicznie i po mistrzowsku, wykorzystując to, za czym twoje serce skrycie tęskni. Czy myślałaś, jakie niezaspokojone pragnienia i potrzeby przyciągają cię do takich książek?

KOBIETY PRAGNĄ ODERWAĆ SIĘ OD RZECZYWISTOŚCI

Wiele kobiet daje się wciągnąć w świat literatury erotycznej dlatego, że czują się znudzone i desperacko potrzebują ucieczki od szarej codzienności. Są takie etapy w naszym życiu, kiedy większość dni wypełniają nam rutynowe czynności i wydaje się, że już nigdy nie spotka nas nic nowego czy ekscytującego. Kobiety często czują się wtedy samotne i zdesperowane. Chcą znów poczuć, że krew może szybciej krążyć, chcą znów marzyć i mieć nadzieję. Cóż więc złego w fikcyjnej historii, która wyrwie cię na chwilę z tej szarej codzienności? Jeśli nie możesz liczyć na prawdziwą przygodę, to przynajmniej możesz się nacieszyć tą wymyśloną – ze szczęśliwym zakończeniem w pakiecie.

Erotyk obiecuje, że chociaż na chwilę wyrwie cię z twojego nudnego życia i zapewni ci sporą dawkę przygody – nawet jeśli to wszystko rozgrywa się tylko w twojej głowie. Przez krótką chwilę możesz znów poczuć, że żyjesz, wyobrażając sobie, jak by to było zakochać się szaleńczo we wspaniałym mężczyźnie, być tak piękną, że ludzie nie mogliby oderwać od ciebie wzroku, i przeżywać oszałamiające orgazmy na życzenie.

Prawda jest taka, że twoje serce zostało stworzone do przeżywania przygody, intrygi, romansu i napięcia. Dzięki temu czujesz, że żyjesz. Bóg zaprojektował twoje ciało tak, by odpowiadało eksplozją pobudzających hormonów, takich jak adrenalina, dopamina i kortyzol, kiedy życie staje się ekscytujące czy choć częściowo nieprzewidywalne.

Twoja tęsknota jest uzasadniona. Jednak jesteśmy przekonane, że są sposoby, by zdobyć to, czego szukasz, bez naruszania Bożych standardów.

KOBIETY PRAGNĄ BYĆ UWIELBIANE PRZEZ MĘŻCZYZNĘ

Moje randki z Mikiem zaczynały się robić coraz bardziej poważne. Staliśmy na podjeździe przed domem moich rodziców, a on całował mnie na dobranoc, trzymając mnie w ramionach. Spojrzał w górę na rozgwieżdżone niebo nad Florydą i krzyknął: „Boże, chcę tę!”. W tamtym momencie przez moje ciało przebiegł dreszcz. Spośród wszystkich kobiet we wszechświecie Mike chciał właśnie mnie!

W każdej powieści romantycznej, książce erotycznej czy innym czytadle bohaterka tęskni za doświadczeniem bycia wybraną i uwielbianą przez mężczyznę. Autorzy książek wcale tego nie wymyślili – ich historie zwyczajnie odzwierciedlają to, czego każda kobieta w głębi serca pragnie.

Pewna kobieta, której mąż jest niepełnosprawny fizycznie, ujęła to w ten sposób:

„Lektura Pięćdziesięciu twarzy Greya w pewnym sensie dała mi nadzieję. Byłam w stanie czuć miłość głównego bohatera, Christiana, ale czułam też to, w jaki sposób ta dziewczyna była nim owładnięta. Mam trzydzieści lat i moja codzienność jest bardzo trudna. Możliwe, że już nigdy nie doświadczę miłości mojego własnego męża, więc jeśli lektura tej książki może mi ten brak zrekompensować, to świetnie. Jestem opiekunką mojego męża, zajmuję się też dwójką naszych dzieci, nie wspominając już o wszystkich domowych obowiązkach. Każda z książek składających się na tę trylogię ma ponad 500 stron, a przeczytałam je wszystkie w ciągu czterech dni. Przykuły moją uwagę i szczerze mówiąc, była w tym jakaś tęsknota. Chcę takiej miłości!!!”.

Może ty też pamiętasz, jak w pierwszych latach małżeństwa czułaś się dla niego tą „jedyną i niepowtarzalną”, a może wciąż czekasz na to, by zostać właśnie tą, której on chce. Czy twoje serce cierpi i pragnie być uwielbiane?

KOBIETY PRAGNĄ BYĆ CHRONIONE PRZEZ SILNEGO MĘŻCZYZNĘ

Czy nie wydaje ci się dziwne, że w kulturze, która na każdym kroku podkreśla kobiecą wolność i niezależność, książka o niewoli rozchodzi się jak ciepłe bułeczki? Nagle słowa takie jak „poddanie”, „pan” i „posłuszeństwo” są nie tylko akceptowalne, ale wręcz seksowne. Nawet najbardziej liberalne kobiety świata mediów mówią o tym dreszczu emocji, jaki budzi silny mężczyzna. Podczas dyskusji na temat Pięćdziesięciu twarzy Greya, jaka odbyła się w programie telewizyjnym The View, pięć nieustraszonych kobiet – Whoopi Goldberg, Joy Behar, Elisabeth Hasselbeck, Sherri Shepherd i Barbara Walters – zastanawiało się nad tym, dlaczego kobiety tak bardzo pokochały tę książkę. Barbara przyznała, że „kiedy wracasz do domu, chcesz, by to mężczyzna przejął dowodzenie”1.

To mogłoby się wydawać niespodziewane, ale w gruncie rzeczy wcale tak nie jest. Powtarzany jak mantra zwrot „nie potrzebujesz faceta” przyczynił się do stworzenia kultury silnych kobiet i słabych mężczyzn. Otwieranie drzwi przed kobietą czy nawet zapraszanie dziewczyny na randkę nie są już postrzegane jako coś romantycznego czy rycerskiego. Mężczyźni usłyszeli: „Odsuńcie się – damy sobie radę same!”.

Tymczasem my skrycie tęsknimy za tym, co zniszczyła nasza własna niezależność – za silnym, pewnym siebie mężczyzną. Jest coś wspaniałego, a nawet erotycznego w zaufaniu sile mężczyzny, który potrafi zaopatrzyć, ochronić i poprowadzić. I tak kobiety gubią się pomiędzy tęsknotą za silnym mężczyzną a niechęcią do bycia kontrolowaną. Pytamy naszych mężów czy chłopaków: „Dlaczego nie chcesz przejąć dowodzenia?”, a kiedy okazują siłę, odpowiadamy: „Możesz dowodzić, ale nie w ten sposób!”.

Pomyśl o tym, jakie bajki lubiłaś oglądać, gdy byłaś małą dziewczynką. Były to Mała syrenka, Narzeczona dla księcia, Kopciuszek albo bardziej współczesna wersja tej samej historii w Długo i szczęśliwie. Pomyśl o Buttercup czekającej na wybawienie z rąk prostego pastuszka w Narzeczonej dla księcia. „Mój Westley po mnie wróci” – mówiła. I tak, wrócił, a nasze serca się rozpływały, choć nigdy nie przyznałybyśmy się, że pragniemy czegoś takiego w prawdziwym życiu. Dlaczego? Bo to mogłoby obnażyć naszą słabość – a słabość nie jest w modzie, nie cieszy się popularnością wśród współczesnych kobiet!

W Urzekającej autorka, Stasi Eldredge, analizowała konflikt pomiędzy pragnieniem znalezienia silnego mężczyzny a byciem kobietą ukształtowaną przez współczesny feminizm. Napisała tak: „Uwielbiam czuć się kobietą, której się pragnie i o którą się walczy. To pragnienie jest zakorzenione na dnie serca każdej małej dziewczynki – i każdej kobiety. Mimo to większość z nas się tego wstydzi. Bagatelizujemy to uczucie. Udajemy, że tak naprawdę to wcale nie jest takie ważne. Jesteśmy przecież kobietami XXI wieku – jesteśmy silne, niezależne, zdolne. Dziękuję bardzo. Uhm… w takim razie kto kupuje te wszystkie romansidła?”2.

Ponad 70 milionów kobiet. Oto kto.

KOBIETY PRAGNĄ URATOWAĆ MĘŻCZYZNĘ

Wszystkie znamy te historie, w których dobra dziewczyna wierzyła, że będzie w stanie okiełznać niegrzecznego chłopca. Niektóre kobiety są owładnięte pragnieniem uratowania mężczyzny, którego kochają. Bardziej pociągają je mężczyźni z problemami, którzy potrzebują pomocy, niż zwyczajni, nieskomplikowani „mili goście”. Znoszą niegrzeczne, czasem nawet agresywne zachowanie mężczyzny, mając nadzieję, że „moja miłość kiedyś go zmieni”.

Seria Pięćdziesiąt twarzy Greya i wiele innych erotyków wykorzystują tę tęsknotę, robiąc z niej główny wątek całej historii. Christian, główny bohater powieści, ma wszystko. Jest przystojny, młody, bogaty, utalentowany, odnosi sukcesy. I gdyby jego opis skończył się w tym miejscu, to szczerze mówiąc, nie byłby aż tak interesujący. Czar jego dwuwymiarowej postaci prysłby tak samo, jak pryska urok hollywoodzkich łamaczy serc z pierwszych stron kolorowych pism. Ale to, co czyni Christiana bardziej pociągającym i intrygującym, to jego pogmatwane wnętrze – tajemnicze, mroczne rany z dzieciństwa, których żaden psycholog nie jest w stanie wyleczyć. Christian śmiertelnie boi się prawdziwej bliskości i próbuje zastąpić ją perwersyjnym seksem. Mówiąc w skrócie, potrzebuje kobiety, która uratuje go przed nim samym. Jego wewnętrzna niedoskonałość dodaje nieodpartego uroku jego zewnętrznej perfekcji. Trzeba go uratować. Serce Any krwawi, bo widzi w Christianie małego, skrzywdzonego, wykorzystywanego chłopca, który nigdy nie zaznał prawdziwej miłości. I choć czasami martwi się o swoje własne bezpieczeństwo, to jak mogłaby zostawić go samego? Ona nie tylko chce mu pomóc – ona chce go ocalić.

W każdej z nas tkwi to głęboko zaszczepione pragnienie, by dokonać znaczącej zmiany w życiu mężczyzny. Pragnienie niesienia pomocy mężczyźnie, którego kochasz, jest godne pochwały, w zasadzie jest nawet biblijne. Bóg stworzył cię, byś była dopełnieniem czy „pomocą” dla mężczyzny, którego poślubisz. Wspaniale, że Bóg wyposażył cię też we wrodzone pragnienie, by właśnie tak postępować. Jednak jak każde zdrowe pragnienie, również to może zostać wypaczone i skrzywione. I właśnie to doprowadziło Kim do wejścia w toksyczną relację:

„W trakcie ostatniego roku szkoły średniej nasz wspólny przyjaciel przedstawił mnie Danowi. Dan był kilka lat starszy ode mnie. Był oddanym chrześcijaninem i właśnie wybierał się do seminarium, by w przyszłości zostać pastorem odpowiedzialnym za uwielbienie w kościele. Błyskawicznie zaiskrzyło między nami i byłam przekonana, że znalazłam mężczyznę, którego mogłabym poślubić. Ale po jakimś czasie, gdy zaczęliśmy się spotykać, Dan zaczął mnie coraz bardziej kontrolować, był zazdrosny i paranoicznie reagował na moje wcześniejsze relacje. Stale mnie przesłuchiwał, wypytując, o czym właśnie myślę, dlaczego się spóźniłam, i często oskarżał mnie o to, że nie jestem mu wierna. Kłótnie i oskarżenia przybierały na sile. Krzyczał na mnie, obrzucał wyzwiskami, aż w końcu przeszedł do rękoczynów.

Patrząc wstecz, zastanawiam się, dlaczego po prostu tego nie przerwałam. Jestem silną osobą, ostatnią, którą ktoś mógłby podejrzewać o zaangażowanie się w tak niezdrową relację. Ale Dan miał trudną przeszłość: toksycznego ojca i problemy z narkotykami. Chciałam udowodnić, że jestem osobą godną zaufania i że moja bezwarunkowa miłość jest wystarczająco silna, by to przetrwać, i że się nie poddam. Chciałam widzieć w nim to, co najlepsze, i wierzyć, że z Bożą pomocą może się zmienić. Niestety, tak się nie stało”.

Nie ma nic romantycznego w trwaniu przy agresywnym mężczyźnie. To tylko kolejny przykład tego, jak piękne pragnienie może zostać wypaczone przez zło. Tymczasem seria Pięćdziesiąt twarzy Greya krąży właśnie wokół tej myśli, przekonując, że miłość kobiety może ocalić mężczyznę od jego demonów.

KOBIETY PRAGNĄ PROWADZIĆ AKTYWNE ŻYCIE SEKSUALNE

I w końcu dochodzimy do seksu. Powiedzmy to sobie jasno… wiele, jeśli nie większość kobiet pragnie seksu pokazywanego przez filmy i okładki kolorowych magazynów, takich jak Cosmopolitan. Może nie wyszłaś jeszcze za mąż, ale twój apetyt na seks jest żywy – i jesteś sfrustrowana. A może jesteś mężatką, ale potrzeby seksualne twojego męża nie są tak silne, jak twoje. Możliwe też, że twoja seksualność nosi głębokie rany wykorzystywania z czasów dzieciństwa. Dlatego bliskość mężczyzny kojarzy ci się z lękiem, a jednak wciąż pragniesz być kochana i dotykana.

Niezależnie od tego, jakie były twoje doświadczenia, jak każda kobieta pragniesz wypełnienia się tej obietnicy seksualnego spełnienia i tęsknisz za tym, by móc się w nim całkowicie zapomnieć. Pragniesz doświadczyć głębokiej przyjemności i zaspokojenia, które, jak słyszałaś, są częścią aktu seksualnego. Jednak twoje zwyczajne, codzienne życie ci tego nie zapewnia. Wchodzisz więc w świat erotyki. Nie potrzebujesz tu żadnego mężczyzny, nie ryzykujesz, że będziesz miała złamane serce, nawet nie musisz nakładać makijażu… po prostu zaczynasz czytać i możesz rozbudzić swoje ciało i swój umysł, kiedy tylko zechcesz.

Naładowane seksem książki wydają się dużo mniej szkodliwe niż angażowanie się w przelotne związki, zdradzanie męża czy oglądanie pornografii w internecie. Może tłumaczysz sobie, że to akceptowalny sposób, by rozładować napięcie seksualne, jeśli jesteś singielką. A może, jak twierdzi wiele kobiet, książki takie jak Pięćdziesiąt twarzy Greya mogą pobudzić twoje libido i pomóc ci stać się kochanką, jaką zawsze chciałaś być dla swojego męża.

Chcemy powiedzieć coś bardzo jasno: twoje pragnienia seksualne nie są złe. Bóg stworzył cię jako osobę seksualną. Twoje ciało i twój umysł łączy tęsknota za seksualną przyjemnością i bliskością. Niestety często religijny przekaz oddziela bycie kobietą seksualną od bycia kobietą wierzącą. Zamiast zachęcać cię do tego, byś szukała Bożego planu dla swojej seksualności, zostajesz pozostawiona sama sobie, wydana na pastwę ziemskich substytutów próbujących zaspokoić twoje pragnienia.

Niezależnie od tego, czy jesteś singielką czy mężatką, czy jesteś seksualnie aktywna czy nie, w tej książce zajmiemy się twoim pragnieniem bycia kobietą seksualną i równocześnie kobietą wierzącą. Nie musisz rezygnować ze swojego pragnienia poznania Boga, by móc cieszyć się swoją seksualnością.

UKRYTE PRAGNIENIA

Te pragnienia nie są powodem do wstydu.

Co więcej, nie możemy ich ignorować, upychając je gdzieś w najciemniejszym kącie naszego serca. Szatan ma moc działania w ukryciu i w ciemności, ale jego moc znika, kiedy odkryjemy nasze pragnienia i zmagania, pozwalając, aby zostały oświetlone Bożą światłością. Wtedy możemy bezpiecznie o nich rozmawiać i poddawać je Bogu.

Moja przyjaciółka Rita, która jest singielką, wcale nie ukrywa tego, że chciałaby mieć się do kogo przytulić, zjeść z kimś kolację, śmiać się i razem nieść ciężar finansowych decyzji. Mając pięćdziesiąt lat, wprost mówi o tym, że któregoś dnia ma nadzieję na seks. A mimo to jest naprawdę szczęśliwa. Zapytałam ją kiedyś, jak to możliwe, że z jednej strony tak bardzo chce mieć męża, a jednocześnie nie dała się złapać w pułapkę rozczarowań i jest jedną z najbardziej radosnych i zadowolonych kobiet, jakie znam. Odpowiedziała, że kluczem jest to, by być całkowicie świadomą swoich pragnień i włożyć wysiłek w to, by znaleźć bezpieczne miejsca, w których można o nich rozmawiać i weryfikować je w świetle tego, co mówi Jezus.

Niestety, wiele kobiet nie czuje się na tyle bezpiecznie, by przyznać, że są samotne, znudzone i sfrustrowane seksualnie. Żyjąc w przekonaniu, że „chrześcijańskie kobiety powinny mieć te uczucia pod kontrolą”, zakopują głęboko swoje pragnienia i właśnie wtedy pojawia się niebezpieczeństwo.

Literatura erotyczna, pornografia czy romanse pozamałżeńskie przyciągają nas głównie wtedy, gdy ignorujemy nasze pragnienia. Właśnie to przytrafiło się Susie.

Susie to wierząca kobieta. Razem z mężem są mocno zaangażowani w pracę w lokalnej wspólnocie kościelnej. Zdecydowali się też na prowadzenie edukacji domowej swoich dzieci. W okresie, w którym na rynku pojawiło się Pięćdziesiąt twarzy Greya, Susie była coraz bardziej sfrustrowana codziennym, żmudnym organizowaniem szkolnych zajęć. Znudzona swoim życiem zaczęła szukać dodatkowych emocji w sferze seksualnej. Jako lider grup kobiecych w lokalnym kościele nie czuła się na siłach, by podzielić się z kimkolwiek tym, co sama przeżywa. Rozwiązaniem jej problemów stała się lektura powieści erotycznych. Oto, co do nas napisała:

„Nie jestem w stanie wyrazić tego, jak bardzo kocham moje dzieci. Odkąd pamiętam, bardziej niż kimkolwiek innym chciałam być żoną i matką. Jednak jakiś czas temu poczułam, że moje życie jest monotonne i nudne. Doskwierało mi to mocno i pomyślałam, że przydałaby mi się jakaś ekscytująca rozrywka. Szczerze mówiąc, temperament seksualny mojego męża nie przystaje do mojego. Nie zrozumcie mnie źle – kiedy uprawiamy seks, mój mąż całkowicie mnie zaspokaja – ale on ma dużo mniejszą potrzebę dotyku i bliskości fizycznej. Może minąć tydzień, a jemu nawet nie przemknie przez myśl, żeby mnie pocałować. Czuję się smutna i samotna.

Przeczytałam Pięćdziesiąt twarzy Greya trzy razy… to rozbudziło moją ciekawość i zachęciło do sięgnięcia po inne tego rodzaju pozycje. Spędzałam całe wieczory, zaczytując się w tych książkach. Kiedy tylko mogłam, zaszywałam się w kącie z książką w dłoni. Wmawiałam sobie, że potrzebuję małej ucieczki od rzeczywistości.

Codzienne życie zaczęło mnie coraz bardziej frustrować. Byłam coraz bardziej niezadowolona ze swojego małżeństwa i z naszego życia seksualnego. To było straszne. Mój mąż nie mógł mnie zaspokoić – i to była moja wina.

Zaczęłam myśleć o tym, żeby spakować walizkę i uciec do innego życia”.

W końcowym rozliczeniu literatura erotyczna nie dała Susie tego, czego oczekiwała. Chociaż Pięćdziesiąt twarzy Greya wyszło naprzeciw jej pragnieniom wyrwania się z codziennej rutyny i ożywienia w dziedzinie seksualnej, to jednak zamiast znalezienia spełnienia i satysfakcji w tych dziedzinach, była coraz bardziej sfrustrowana i nieomal straciła kontakt z rzeczywistością tego, co znaczy być żoną i matką. Po prostu dała się zwieść.

Każda z nas ma podobne pragnienia! Gdy pisałyśmy tę książkę, nie chodziło nam tylko o to, by pomóc wam zrozumieć, dlaczego przeczytałyście, czytacie czy chcecie przeczytać serię Pięćdziesiąt twarzy Greya. Chciałyśmy skierować waszą uwagę na zdrowe sposoby zaspokojenia tych pragnień. Zbyt wiele kobiet – takich jak Susie – zostało oszukanych i zaczęło wierzyć, że książka erotyczna czy internetowy romans mogą spełnić ich najgłębsze potrzeby. Czas zdemaskować tę pułapkę i odkryć drogę, która prowadzi do prawdziwego Życia3.

Pozbywanie się Greya (mroku, szarości)

Zajrzyj teraz do swego serca, do miejsca, gdzie skrywasz

najgłębsze pragnienia i wpuść tam nieco światłości.

Korzystając z listy pięciu kobiecych tęsknot, która znajduje się na stronie 22,

odpowiedz sobie na pytanie, które z nich w twoim życiu pozostają niezaspokojone, przez co możesz być bardziej narażona na

angażowanie się w świat erotyki czy pornografii.

Możesz napisać list do Boga, wyrażając swoją

frustrację z powodu tych niezaspokojonych pragnień.

Dobrze jest to z siebie wyrzucić!

2Pięćdziesiąt twarzy podstępu

Mój ulubiony film to Masz wiadomość. Internetowy świat głównej bohaterki zostaje skonfrontowany z rzeczywistością. Romans Kathleen Kelly (Meg Ryan) i jej tajemniczego wielbiciela, którego nick to „NY152”, opiera się wyłącznie na wymianie e-maili. Jej umysł tworzy i idealizuje związek, karmiąc się tylko słowami zawartymi w elektronicznej korespondencji. Kobieta nie zdaje sobie sprawy z tego, że spotkała swojego tajemniczego wielbiciela w prawdziwym życiu. To Joe Fox (Tom Hanks), znienawidzony przez nią mężczyzna, którego wady absolutnie wykluczałyby możliwość pojawienia się pomiędzy nimi jakiegokolwiek uczucia. A może jednak nie? Nasz bohater, spotkanie po spotkaniu, ostrożnie rozwija ich relację w prawdziwym świecie z nadzieją, że kiedyś uda mu się zdobyć serce ukochanej.

W ostatniej scenie filmu Kathleen w końcu zgadza się na spotkanie z „NY152” w Parku Riverside na Manhattanie. Kiedy dostrzega Joego, zdaje sobie sprawę z tego, że jej marzenia właśnie się realizują, chociaż nie w sposób doskonały. Uświadamia sobie w końcu, że mężczyzna, którego zna, jest lepszy, bo rzeczywisty. Przez łzy wyznaje mu: „Pragnęłam, żebyś to był ty. Tak bardzo chciałam, żebyś to był ty”.

Wiecie, co jest jeszcze bardziej romantyczne od tej filmowej sceny? Scena odegrana dziesięć lat później w tym samym parku w dniu dwudziestej rocznicy naszego ślubu. Bob uratował mnie z mojej rzeczywistości pełnej pilnowania terminów, podwożenia dzieci i robienia zakupów. Odtworzył romantyczne sceny z filmu, zabierając mnie do tych wszystkich miejsc w Nowym Jorku, w których Kathleen i Joe stopniowo się w sobie zakochiwali. W końcu wylądowaliśmy w Parku Riverside, gdzie wyznał mi, że po tych dwudziestu latach on wciąż chce, żebym to była ja. (Gdyby jeszcze tylko sprzątał po sobie skarpetki!). Wiem, że ta historia brzmi niesamowicie cukierkowo. Zapewniam was jednak, że każde z nas ma sporo swoich obciążeń, o których opowiem w kolejnych rozdziałach tej książki, ale co jakiś czas – w trakcie tej naszej romantycznej historii – mój mężczyzna zaskakuje mnie czymś, co jest strzałem w dziesiątkę!

Kobiety kochają wielkie romantyczne odloty. Bądź jednak ostrożna, dokąd one cię poprowadzą. Fikcyjne czy wirtualne relacje obiecują bowiem satysfakcję i spełnienie, ale koniec końców prowadzą tylko do głębokich rozczarowań. Spotkałyśmy kobiety, które sięgnęły po powieści erotyczne, jedynie po to, by nieco ożywić relacje seksualne ze swoim mężem. Jednak lektury te po jakimś czasie sprawiały, że dobre dotąd pożycie seksualne z mężem zaczynało tracić w ich ocenie swoją jakość i w efekcie stawało się dla nich coraz mniej satysfakcjonujące. Zaczynały nawet dochodzić do wniosku, że nigdy dotąd nie były zadowolone z tego, co działo się w ich małżeńskim łożu. Singielki opowiadały nam, że pornografia zapewnia im ujście dla kumulujących się potrzeb seksualnych, do czasu aż wyjdą za mąż. Tymczasem prawda jest taka, że pornografia niszczy wrażliwość tak bardzo potrzebną do budowania rzeczywistego związku. Wskutek tego niejeden raz musiałyśmy opatrywać serca głęboko poranione wirtualnymi znajomościami, które nie potoczyły się dobrze. To, co z pozoru wydawało się niewinne, kończyło się dramatem i nieszczęściem.

Jak więc rozpoznać, że coś, co wydaje się jedynie romantyczną ucieczką, w rzeczywistości jest szalenie niebezpiecznym zagrożeniem?

ROZPOZNAWANIE ZAGROŻEŃ, JAKIE NIESIE ZE SOBĄ FANTASTYKA EROTYCZNA

Mając za sobą lekturę trylogii Pięćdziesiąt twarzy Greya, mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że książki tego rodzaju to nie tylko fikcja – to nie historia, która mogłaby się wydarzyć, a się nie wydarzyła – ale wręcz fantastyka – czyli coś, co nigdy się nie zdarza i w żaden sposób nie może być prawdziwe. Erotyka taka jak Pięćdziesiąt twarzy Greya to przykład fantastyki, która w subtelny sposób wciąga czytelnika w nierealne sytuacje. Działa podobnie jak klasyka tego gatunku: Władca pierścieni. Wprowadza nas do zupełnie nierzeczywistego świata fantazji. Wyobrażenie sobie odwiedzin w królestwie, które nie istnieje, może zdawać się dość zabawne. Jednak w życiu niektórych osób fantastyka staje się niebezpiecznym oszustwem. Czy w związku z tym powinniśmy unikać wszystkich książek i filmów, których fabuła nie jest solidnie osadzona w rzeczywistości?

Poniżej podajemy dwa pytania, które pomogą ci samodzielnie ocenić, czy dana forma fantastyki lub fikcji zawiera elementy zagrożenia i niebezpiecznej mistyfikacji.

Jakie prawa ulegają zmianie?

Jedna z najsłynniejszych historii fantastycznych zaczyna się tak: „Dawno temu, w odległej galaktyce…”. Od samego początku autor Gwiezdnych wojen zaprasza cię do wyjścia poza to, co uznajesz za prawdę, i wyobrażenia sobie wraz z nim innej galaktyki, innego czasu, z innymi założeniami. Historia jest pełna stworów takich jak Wookiee i gadające roboty, zakrzywień czasoprzestrzeni i podróży kosmicznych. Przyjmujemy te nielogiczne elementy, mając pełną świadomość, że stanowią część wizji jakiegoś wyimaginowanego fantastycznego świata.

W podobny sposób literatura erotyczna zaprasza cię do innego świata, lecz ona nie daje ci jasnego sygnału, że wkraczasz do jakiejś „innej galaktyki” – wyimaginowanej i nierzeczywistej. Erotyka ukazuje romantyczne historie, które z psychologicznego punktu widzenia zwyczajnie nie mogą się wydarzyć. Ich scenariusze są wręcz niemożliwe do realizacji w ramach normalnego życia. Jednak zabiegi literackie sprawiające, że literatura erotyczna jest w istocie całkowicie nierealistyczna są znacznie bardziej subtelne i podstępne, a przez to stokroć bardziej niebezpieczne. Zamiast manipulować prawami fizyki i nauki, autorzy literatury erotycznej, tacy jak E.L. James, manipulują prawami rządzącymi moralnością i światem ludzkich relacji.