Gramatyka w przekładzie - Wiraszka Łukasz - ebook + książka

Gramatyka w przekładzie ebook

Wiraszka Łukasz

0,0

Opis

Tematem przewodnim tomu jest znaczenie gramatyki w przekładzie interlingwalnym, a jego celem – ukazanie znaczeniotwórczej funkcji elementów gramatycznych w tekście źródłowym i jego przekładzie z perspektywy językoznawstwa kognitywnego. Wprowadzający rozdział teoretyczny przedstawia sformułowaną przez Ronalda Langackera tezę o symbolicznej naturze środków gramatycznych oraz przybliża podstawowe instrumentarium stworzonej przez niego teorii języka, jaką jest gramatyka kognitywna. Zasadniczą część pracy stanowią jednak napisane przez adeptów przekładu i przekładoznawstwa praktyczne studia, ukazujące słuszność tezy Langackera poprzez zastosowanie aparatu pojęciowego gramatyki kognitywnej w analizie konkretnych zjawisk i problemów tłumaczeniowych.

Książka pokazuje, że zastosowanie niełatwej teorii gramatyki kognitywnej w wyjaśnianiu zjawisk przekładowych przynosi wymierne korzyści w procesie kształcenia przyszłych tłumaczy, rozwija ich zdolności zniuansowanego rozumienia tekstu źródłowego (bez względu na jego typ) oraz wpływa korzystnie na jakość sporządzanych przekładów i ich ocenę. Zaprezentowane w pracy studia uczą krytycznego i kreatywnego myślenia, ukazują, w jakim zakresie podejmowane przez tłumacza decyzje translatorskie są uwarunkowane indywidualnie. Tom będzie cenną pomocą w dydaktyce przekładu na studiach filologicznych.

[Z recenzji dr hab. Ewy Daty-Bukowskiej, prof. UJ]

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 176

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0

Popularność




Wstęp

Niniejszy tom stanowi zbiór dziewięciu prac, którym przyświeca wspólny motyw: znaczenie gramatyki w przekładzie. Sformułowany w ten sposób temat pozwala na podwójną interpretację, co z kolei odzwierciedla dwa fundamentalne cele, jakie stawiają sobie autorzy. Z jednej strony, prezentowany zbiór tekstów ukazuje znaczenie gramatyki jako jednego z istotnych czynników wpływających na decyzje translatorskie. Inaczej rzecz ujmując, chodzi tu o próbę udzielenia odpowiedzi na pytanie, dlaczego gramatyka jest ważna w procesie tłumaczenia i dlaczego jej roli nie można sprowadzać do wymiaru czysto normatywnego, tzn. do zestawu reguł informujących tłumacza, jak stworzyć poprawny pod względem gramatycznym przekład. Odpowiedź na to pytanie wynika z kolei z rozumienia „znaczenia” gramatyki w sensie semantycznym. Bazując na formułowanej w ramach językoznawstwa kognitywnego tezie o symbolicznej naturze gramatyki, zebrane w niniejszym tomie prace pokazują także, w jaki sposób gramatyczne elementy tekstu źródłowego – podobnie jak jego elementy leksykalne – niosą ze sobą treści semantyczne, współtworząc w ten sposób przekaz, jaki tłumacz ma za zadanie oddać za pomocą języka docelowego.

Pierwszy rozdział tomu, zatytułowany „Gramatyka ma znaczenie”, ma charakter wprowadzający i teoretyczny. Łukasz Wiraszka ukazuje w nim, w jaki sposób gramatyczne aspekty języka nabierają znaczenia w świetle założeń językoznawstwa kognitywnego, oraz przybliża aparat pojęciowy gramatyki kognitywnej jako narzędzia identyfikacji i opisu struktury semantycznej gramatycznych elementów tekstu. Autor porusza również wybrane problemy związane z uwzględnianiem znaczenia gramatyki w przekładzie interlingwalnym.

Zasadnicza część publikacji obejmuje kolejne osiem rozdziałów, z których każdy stanowi odrębne studium przypadku, ilustrujące sformułowaną powyżej – oraz rozwiniętą w rozdziale 1 – tezę o symbolicznej naturze gramatyki. Ich autorami nie są uznani eksperci z zakresu przekładoznawstwa, lecz słuchacze wykładu poświęconego językoznawczym aspektom przekładu, prowadzonego w roku akademickim 2020/2021 przez prof. dr hab. Elżbietę Muskat-Tabakowską w Katedrze Przekładoznawstwa na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Młodzi adepci przekładu, uwrażliwieni na semantyczny potencjał gramatyki, pokazują, jak radzą sobie z oddaniem jej znaczenia w praktycznych projektach translatorskich, po czym wykorzystują elementy aparatu pojęciowego językoznawstwa kognitywnego do analizy porównawczej oryginału i przekładu. Wszystkie teksty mają tę samą strukturę: po krótkim wprowadzeniu przedstawiony zostaje materiał empiryczny, na który składają się fragment tekstu oryginalnego napisanego w języku polskim lub angielskim oraz jego tłumaczenie, stworzone przez autora danej pracy; najważniejszą część każdego z rozdziałów stanowią przedstawiane analizy przykładów ilustrujących znaczenie elementów gramatycznych tekstu źródłowego oraz ich tłumaczeń. Każdy z rozdziałów kończy krótkie podsumowanie.

W rozdziale 2 Anna Babiec przedstawia przykłady znaczących elementów gramatyki w przekładzie tekstu popularnonaukowego. Rozdział 3, autorstwa Aleksandry Piechoty, stanowi krótkie studium nad semantycznym wkładem elementów gramatycznych w opis relacji podróżniczej. Praca Martyny Panek (rozdział 4) ilustruje tezę przewodnią niniejszego tomu na przykładzie tłumaczenia tekstu publicystycznego o charakterze społeczno-politycznym. W rozdziale 5 Łukasz Markiewicz analizuje znaczenie gramatyki w przekładzie legendy o powstaniu Kielc. Następnie, w rozdziale 6, Katarzyna Dulowska omawia kwestie związane z gramatyką i językowym obrazem świata na przykładzie tłumaczenia tekstu literackiego. Kolejne dwa rozdziały poddają analizie znaczenie gramatycznych wykładników rodzaju. Natalia Ferens (rozdział 7) rozważa możliwości gramatycznego nieujawniania płci w narracji literackiej, podczas gdy Joanna Jędros (rozdział 8) podejmuje problem językowych aspektów niebinarności płciowej w tłumaczeniu na język polski. Na koniec, w rozdziale 9, Elżbieta Kolbuch omawia symboliczny wymiar elementów gramatycznych w przekładzie tekstu mówiącego o COVID-19.

Wartość prac zebranych w empirycznej części niniejszego tomu nie tkwi być może w akademickiej precyzji prowadzonego wywodu czy doskonałości omawianych decyzji translatorskich, lecz w podejmowanych przez autorów próbach wytłumaczenia znaczenia gramatyki w przekładzie na podstawie własnych tłumaczeń. Dzięki temu wpisują się one również doskonale w motyw przewodni serii {wy}tłumaczenia.

Zarówno redaktor, jak i autorzy poszczególnych rozdziałów pragną złożyć serdeczne podziękowania Pani Profesor Elżbiecie Muskat-Tabakowskiej za wszelkie wskazówki merytoryczne oraz cenne wsparcie na każdym etapie powstawania publikacji. Za liczne rzeczowe uwagi i korekty dziękujemy Pani Profesor Ewie Dacie-Bukowskiej oraz Pani Profesor Joannie Dybiec-Gajer. Podziękowania należą się również Pani Profesor Marii Piotrowskiej za życzliwą zachętę oraz poparcie inicjatywy wydania niniejszego tomu.

Rozdział 1

Gramatyka ma znaczenie

Łukasz Wiraszka

Uniwersytet Jagielloński w Krakowie

ORCID: 0000-0002-3653-5926

Gramatyka kojarzy się zwykle z regułami określającymi sposób uporządkowania i łączenia ze sobą wyrazów w jednostki wyższego rzędu, a także z paradygmatami odmiany elementów języka przez rozmaite abstrakcyjne kategorie – słowem: z zasadami tworzenia poprawnych zdań danego języka. Postrzegana w ten sposób gramatyka jest systemem formalnym, mającym niewiele wspólnego z wyrażanym za pomocą języka znaczeniem. Podobne rozumienie gramatyki cechowało jeden z głównych nurtów w lingwistyce XX wieku: gramatykę transformacyjno-generatywną, która według samego jej ojca założyciela, Noama Chomsky’ego, miała być – przynajmniej w początkowych stadiach powstawania tej teorii – „całkowicie formalna i asemantyczna” (1957: 93; tłum. – Ł.W.).

Czysto formalne i asemantyczne ujęcie morfologii i składni spopularyzowały w ubiegłym stuleciu wyrosłe na gruncie amerykańskiego strukturalizmu szkoły językoznawstwa, które – kierowane duchem behawioryzmu – odrzucały niekiedy nawet samą możliwość formułowania jakichkolwiek twierdzeń dotyczących znaczenia, szczególnie zaś dążyły do uniezależnienia opisu kategorii i zjawisk gramatycznych od semantyki (por. np. Lyons 1995: 230). I tak, choć gramatykę, a zwłaszcza składnię, zaczęto uważać za „centralny” podsystem języka, miała się ona ograniczać do operacji na formalnych, tzn. semantycznie pustych, symbolach, podczas gdy semantykę w ogóle uznawano za podsystem „peryferyjny” (Matthews 1995: 49). Kluczowym – z punktu widzenia podejmowanych tu rozważań – skutkiem przyjęcia takiego podejścia jest ograniczenie znaczeniotwórczej funkcji języka do semantyki jego elementów leksykalnych czy też, ujmując rzecz z innego punktu widzenia, niedostrzeganie różnic semantycznych pomiędzy wypowiedziami językowymi odnoszącymi się do tej samej sytuacji, lecz opartymi na odmiennych strukturach gramatycznych, np. pomiędzy zdaniem z czasownikiem w stronie czynnej i jego odpowiednikiem z czasownikiem w stronie biernej. Według teorii Chomsky’ego i jego zwolenników tego typu alternatywne struktury składniowe miały wynikać z zastosowania określonych transformacji, czyli operacji formalnych, niewpływających na komunikowane przez użytkownika języka znaczenie. Jak zauważa Lyons, wielu czołowych generatywistów twierdziło „stanowczo i programowo: «Transformacje nie mają znaczenia»” (1998: 99). W ten sposób formalnie różne wypowiedzi językowe na temat tego samego zdarzenia czy stanu rzeczy sprowadzano do tożsamych struktur semantycznych, opisywanych w kategoriach logiki formalnej lub warunków prawdziwości.

Językoznawstwo kognitywne – którego fundamenty stworzyli w reakcji na skrajnie formalistyczne zapędy generatywizmu jego pierwsi propagatorzy, m.in. George Lakoff i Ronald Langacker, proponuje w tej kwestii zupełnie „inne spojrzenie, mianowicie takie, iż gramatyka niesie ze sobą znaczenia” (Langacker 2009: 17; wyróżnienie w tekście). Stanowisko to wynika wprost z jednego z podstawowych postulatów teorii języka stworzonej przez Langackera, czyli gramatyki kognitywnej, zgodnie z którym leksykalne i gramatyczne elementy języka nie stanowią jakościowo całkowicie odmiennych bytów, realizowanych przez osobne moduły zdolności językowej człowieka, lecz tworzą kontinuum jednostek symbolicznych, z których każda składa się z bieguna fonologicznego (struktury fonologicznej) oraz powiązanego z nim bieguna semantycznego (struktury semantycznej) (Langacker 2009: 40–41). O ile znajdujące się na jednym końcu tego kontinuum jednostki leksykalne i ich połączenia (np. wyrażenia kotek; gruba książka; to stare drzewo) mają konkretną wymowę lub kształt graficzny oraz szczegółowo wyspecyfikowane znaczenie, o tyle zajmujące jego drugi koniec elementy stricte gramatyczne są jednostkami symbolicznymi o schematycznej strukturze fonologicznej i schematycznie wyspecyfikowanym znaczeniu. Tak więc, na przykład, kategoria leksykalna, jaką jest rzeczownik, stanowi jednostkę symboliczną będącą powiązaniem bliżej nieokreślonej – choć podlegającej ograniczeniom fonologicznym danego języka – struktury fonologicznej ze strukturą semantyczną, na którą składa się schematycznie pojmowana rzecz1 (w odróżnieniu, na przykład, od czasownika, którego strukturę semantyczną stanowi relacja temporalna, czyli proces). Podobnie zdania Studentka otworzyła książkę, Wiatr połamał to stare drzewo czy Słońce oślepiło kierowcę ciężarówki składają się z elementów o określonej strukturze fonologicznej i każdemu z nich odpowiada konkretne znaczenie, ich elementem wspólnym jest natomiast wzorzec składniowy zdania z czasownikiem przechodnim, w którym rzecz symbolizowana przez rzeczownik w funkcji podmiotu pełni rolę agensa, a rzecz oznaczana grupą imienną w funkcji dopełnienia bliższego – rolę patiensa. Można zatem stwierdzić, że konstrukcja składniowa typu NPagens + Vdziałanie + NPpatiens stanowi złożoną jednostkę symboliczną, posiadającą ogólnie wyspecyfikowane znaczenie, które można scharakteryzować na przykład tak: agens działa określoną siłą na patiensa, wywołując u niego pewną zmianę stanu (por. Tabakowska 2001b: 118 i nn.)2. W podobny sposób bardzo ogólnie wyspecyfikowanymi gramatycznymi jednostkami symbolicznymi są konstrukcje typu N + A (określające dany typ rzeczy symbolizowanej przez rzeczownik, np. ser żółty, piłka nożna, liczba parzysta) czy morfologiczna struktura rzeczownika z sufiksem deminutywnym N+{dem}, której strukturę semantyczną stanowi rzecz postrzegana jako mała lub miła, ładna, smaczna czy też – pomijając użycia ironiczne – w inny sposób oceniana pozytywnie. Konkretyzacjami (tj. konkretnymi przykładami) tej ostatniej struktury są w języku polskim takie rzeczowniki jak kotek, rybka, kotlecik czy papierosek. Na tak pojmowanej skali, pomiędzy konkretnymi elementami leksykalnymi a ogólnymi (schematycznymi) konstrukcjami występują w języku również jednostki symboliczne o pośrednich stopniach uszczegółowienia formy i znaczenia, np. ogólna struktura morfologiczna deminutywów rodzaju męskiego z przyrostkiem -ek, leżąca u podstaw takich wyrażeń jak piesek, nosek, papierosek itp.

Z powyższego wynika zatem, że językoznawstwo kognitywne nie wytycza ostrej granicy pomiędzy leksykalnymi i gramatycznymi elementami języka – różnica między nimi jest kwestią stopnia, zwłaszcza stopnia uszczegółowienia struktury semantycznej: podczas gdy znaczenie konkretnych jednostek leksykalnych i ich połączeń jest wyspecyfikowane w sposób szczegółowy, jednostki gramatyczne mają znaczenie określone w sposób bardziej schematyczny. Co więcej, podczas gdy w gramatyce transformacyjno--generatywnej zjawiska gramatyczne są ujmowane w postaci reguł o charakterze proceduralnym, w gramatyce kognitywnej przypisuje się im formę schematów, które – jak zresztą wszystkie inne typy jednostek językowych – sprowadzają się ostatecznie do określonych wzorców aktywności neuronalnej. Ponieważ językoznawstwo kognitywne dąży do zapewnienia zgodności formułowanych tez dotyczących zjawisk językowych z dostępną wiedzą na temat funkcjonowania ludzkiego umysłu (tzw. zobowiązanie do kognitywizmu – zob. Lakoff 1990), nie postuluje się w nim „odgórnych” reguł gramatycznych podlegających warunkowi maksymalnej oszczędności opisu, któremu hołdowali generatywiści. Przyjmując podejście do języka oparte na uzusie językowym (ang. usage-based), wymuszające orientację o charakterze „oddolnym”, wszelkie jednostki gramatyczne wyprowadza się jedynie z rzeczywistych przypadków użycia języka (Langacker 2003: 32–33). Elementy gramatyczne mają zatem postać jednostek schematycznych (schematów) w odróżnieniu od konkretnych wyrażeń, konstrukcji czy zdań, gdyż ujmują to, co dla nich wspólne – nie tylko pod względem formalnym, ale również semantycznym3. O ile dla teorii Chomsky’ego charakterystyczne było postulowanie rozmaitych abstrakcyjnych reguł i semantycznie pustych elementów wyjaśniających określony typ zjawisk gramatycznych, o tyle obowiązujący w gramatyce kognitywnej tzw. warunek zawartości (ang. content requirement) ogranicza rejestr dopuszczalnych jednostek językowych do jednostek fonologicznych, semantycznych i symbolicznych. Co więcej, jednostki te muszą występować jako elementy faktycznie używanych wyrażeń językowych bądź też wyłaniać się z nich w wyniku działania jednego z dwóch procesów poznawczych znanych z badań nad ludzkim umysłem: schematyzacji, czyli tworzenia struktur ogólnych poprzez wyciąganie tego, co wspólne dla odmiennych jednostek językowych, lub kategoryzacji, czyli identyfikacji określonej struktury jako konkretnej realizacji jednostki bardziej ogólnej (Langacker 2003: 41; Langacker 2009: 44 i n.). Dla przykładu, zgodnie z warunkiem zawartości jednostkami językowymi są, z jednej strony, należące do leksykonu języka polskiego rzeczowniki rodzaju męskiego z sufiksem deminutywnym -ik, takie jak konik, stolik czy samochodzik. Z drugiej jednak strony, warunek zawartości dopuszcza odwoływanie się w opisie języka do schematycznej jednostki symbolicznej, ujmującej to, co wspólne dla konkretnych deminutywów rodzaju męskiego z końcówką -ik. Trzeci typ jednostki językowej wynikającej z warunku zawartości obejmuje natomiast użycia języka rozpoznawane w procesie kategoryzacji jako realizacja istniejącej już, skonwencjonalizowanej jednostki schematycznej. Przykładem może tu być forma startupik (‘mały startup’) – nowatorska jednostka symboliczna stworzona zgodnie ze schematyczną konstrukcją deminutywną z sufiksem -ik. W ten sposób warunek zawartości wyklucza postulowanie elementów języka niewynikających wprost lub pośrednio z poświadczonych wypowiedzi jego użytkowników, zaś teza o znaczeniu gramatyki nabiera w świetle językoznawstwa kognitywnego wiarygodności psychologicznej.

W swym postulacie o symbolicznej naturze gramatyki kognitywiści idą jednak jeszcze dalej, przekonując, że:

Gramatyka jest nie tylko pełna znaczeń, lecz odzwierciedla nasze podstawowe doświadczenia poruszania się, postrzegania i oddziaływania na świat. (…) A zatem, jeśli gramatykę analizować właściwie, może nam ona wiele powiedzieć na temat znaczenia, jak i na temat naszych procesów poznawczych (Langacker 2009: 19).

Takie spojrzenie na gramatykę wynika z odrzucenia przyjmowanego przez generatywistów założenia o modularnej naturze języka: o ile zwolennicy teorii Chomsky’ego postrzegają język jako autonomiczną zdolność poznawczą realizowaną przez specjalnie do tego przeznaczony moduł umysłu, który to z kolei podzielony jest na osobne podmoduły odpowiedzialne za poszczególne aspekty języka, według językoznawców kognitywnych język jest integralną częścią aparatu poznawczego człowieka i wchodzi w ścisłą interakcję z innymi zdolnościami poznawczymi, takimi jak kategoryzacja, koncentracja uwagi, pamięć czy percepcja, na których zresztą w dużej mierze bazuje. Weźmy dla przykładu wyrażenie zając w trawie, którego gramatyka odzwierciedla ludzki sposób postrzegania i koncentracji uwagi: fakt, iż potencjalnie ruchome obiekty przykuwają naszą uwagę bardziej niż obiekty typowo statyczne, powoduje, że rozpoczynamy opis takiej sytuacji właśnie od zająca, a następnie odnosimy się do jego położenia względem trawy jako obiektu statycznego. Wyrażenie zając w trawie jest zatem naturalnym opisem omawianej sytuacji. Oczywiście, możliwe jest również stworzenie opisu alternatywnego, odnoszącego się do tej samej sytuacji, lecz gramatycznie „odwrotnego”: trawa wokół zająca. Takie ujęcie jest jednak nacechowane, wskazuje bowiem na dodatkowy wysiłek poznawczy ze strony osoby mówiącej, która z jakiegoś powodu podjęła decyzję o przeniesieniu uwagi z obiektu naturalnie ją przykuwającego na obiekt, który bardziej nadaje się na niezwracające uwagi tło (por. Langacker 1987: 120). I tak, o ile w kategoriach semantyki formalnej obydwa wyrażenia można by uznać za semantycznie równoważne warianty opisu tej samej sytuacji, językoznawstwo kognitywne nakazuje je uważać za znaczeniowo różne, ponieważ odzwierciedlają one dwa różne sposoby postrzegania opisywanej sytuacji przez użytkownika języka.

Utożsamianie znaczenia gramatycznych elementów językowych ze sposobami widzenia danej sceny przez użytkownika języka wiąże się z fundamentalnym dla semantyki kognitywnej postulatem identyfikacji znaczenia wypowiedzi językowej z powiązaną z nią konceptualizacją, czyli doświadczeniem mentalnym (Langacker 1987: 5; 2009: 18). Co istotne, termin „konceptualizacja” ma podkreślać dynamiczny i złożony charakter znaczenia kryjącego się za wypowiedziami językowymi: obejmuje ono nie tylko dane treści pojęciowe, ale również procesy mentalne odpowiedzialne za konkretny sposób ich przedstawienia, określany mianem „konstrukcji sceny” (ang. scene construal) lub „obrazowania” (ang. imagery) (Langacker 1987: 110 i n.). I choć kreślenie ostrej granicy pomiędzy treściami pojęciowymi a sposobem ich przestawienia jest w dużej mierze jedynie metodologiczną dogodnością – wszelkie doświadczenie mentalne jest bowiem ostatecznie funkcją ogółu aktywności neuronalnej użytkownika języka w danym momencie – gramatyczne zasoby języka wyrażają zwykle znaczenia o charakterze względnym i, jak wspomniano wyżej, schematycznym w porównaniu ze znaczeniem elementów leksykalnych. Z tego powodu uznaje się, że nadają one konceptualizacjom strukturę czy też tworzą ramy pojęciowe dla treści przywoływanych przez elementy leksykalne (Langacker 2009: 71; Talmy 2000: 21). Metaforycznie rzecz ujmując, można więc znaczenie elementów gramatycznych utożsamiać ze sposobem widzenia określonych treści przez dokonującego ich oglądu użytkownika języka, nazywanego w gramatyce kognitywnej „konceptualizatorem”. Ponieważ struktury gramatyczne danego języka stanowią zamkniętą klasę wspólnych dla wszystkich jego użytkowników jednostek symbolicznych, powiązane z nimi konceptualizacje nie są „niczym innym, jak usankcjonowanymi przez konwencję (i wobec tego zobiektywizowanymi) sposobami wyrażania kanonicznych obrazów świata: są to językowe obrazy świata widzianego oczyma «konwencjonalnego» obserwatora” (Tabakowska 1995: 17).

Według Langackera (2009: 17–18) gramatyka stanowi źródło znaczenia pod dwoma względami: z jednej strony za jednostki symboliczne uznaje się poszczególne elementy gramatyczne danego języka, z drugiej natomiast system gramatyczny umożliwia łączenie elementów leksykalnych w konstrukcje złożone, na przykład frazy czy zdania, w rozmaitych konfiguracjach, pozwalając użytkownikowi języka wyrażać różnorodne odcienie znaczeniowe opisywanych sytuacji i zdarzeń. Jako jednostki symboliczne same w sobie, elementy gramatyczne takie jak: rzeczownik (policzalny/niepoliczalny), czasownik (dokonany/niedokonany), imiesłów przymiotnikowy (czynny/bierny), podmiot, dopełnienie (bliższe/dalsze) itd. posiadają schematyczną strukturę semantyczną, w związku z czym już sam fakt wyboru jednego z nich do opisu wybranej sceny niesie ze sobą określone znaczenie. I tak, różnica semantyczna między pytaniami w przykładzie (1) poniżej wynika z tego, że w (1a) kawa występuje jako rzeczownik policzalny w liczbie pojedynczej i oznacza jedną filiżankę kawy, podczas gdy ten sam rzeczownik w (1b) występuje jako niepoliczalny (dopełniacz cząstkowy) i oznacza nieokreśloną jej ilość. Semantyczny wkład gramatyki rzeczownika w znaczenie wypowiedzi nie kończy się jednak na oznaczeniu ilości napoju. Jedna filiżanka w przykładzie (1a) może wskazywać na kontekst towarzyski (np. kawa jako „dodatek” do pogawędki), podczas gdy rzeczownik niepoliczalny w (1b) sugeruje raczej pytanie o potrzebę wypicia kawy ze względu na pobudzające działanie zawartej w niej kofeiny.

1a. Chceszkawę?

1b. Chcesz kawy?

Podobnie istotny wpływ zastosowanej kategorii gramatycznej na znaczenie wypowiedzi ilustruje przykład (2), gdzie czasownik dokonany w (2a) symbolizuje zakończenie opisywanej czynności i w konsekwencji zaistnienie jej efektu, zaś czasownik niedokonany w (2b) – skupienie konceptualizatora na samej czynności i jej trwaniu w ramach czasowych określonych przez okolicznik. Tak jak w poprzednim przykładzie, właściwości gramatyczne użytego wyrazu, w tym przypadku czasownika, mogą tu przyczyniać się do dalszej interpretacji całego zdania. Na przykład, niedokonany czasownik w (2b) może sugerować niewykonanie innych (niż „pisanie wypracowania”) czynności w czasie, o którym mowa.

2a. W weekend napisałam wypracowanie.

2b. W weekendpisałam wypracowanie.

Jak już wspomniano, jedną i tę samą sytuację można również przedstawić na różne sposoby w zależności od tego, w jaki sposób połączy się ze sobą poszczególne elementy leksykalne w konfiguracje bardziej złożone, co ilustrują poniższe dwa przykłady.

3a. Zgubiłem klucze.

3b. Zgubiły mi się klucze.

4a. Oszukała ją najlepsza przyjaciółka.

4b. Została oszukana.

O ile w (3a) podmiotem czasownika zgubić, użytego w stronie czynnej, jest osoba mówiąca, co sprawia, że zostaje ona przedstawiona jako odpowiedzialna za zgubienie kluczy, o tyle w (3b) podmiotem tego czasownika są klucze, co w połączeniu z celownikowym zaimkiem mi sugeruje bierną rolę mówiącego jako osoby jedynie doświadczającej negatywnych skutków opisanej sytuacji (por. Tabakowska 2003: 398). Z kolei zdania w przykładzie (4) ilustrują różnicę semantyczną pomiędzy zdaniem z czasownikiem w stronie czynnej z wyrażonym leksykalnie wykonawcą czynności (4a) a zdaniem z czasownikiem w stronie biernej (4b), umożliwiającym „ukrycie” agensa, a przez to zredukowanie dramaturgii opisywanej sceny w porównaniu z (4a).

Powyższe przykłady pokazują nie tylko to, że gramatyka niesie ze sobą znaczenie, lecz również to, że znaczenie elementów gramatycznych ma charakter subiektywistyczny i perspektywiczny (por. np. Geeraerts i Cuyckens 2007: 5). Gramatyczne aspekty języka nie pełnią więc roli referencyjnej, tzn. nie odzwierciedlają obiektywnych cech opisywanych scen i zdarzeń, lecz symbolizują określony sposób patrzenia na rzeczywistość, wybrany przez mówiącego spośród dostępnych w danym języku skonwencjonalizowanych obrazów świata. Podkreślając rolę ludzkiej zdolności do konceptualizacji treści pojęciowych na różne sposoby, gramatyka kognitywna oferuje aparat pojęciowy pozwalający uchwycić niekiedy bardzo subtelne odcienie znaczeniowe symbolizowane przez gramatyczne aspekty wypowiedzi językowych, a także różnice semantyczne pomiędzy językowymi opisami wykorzystującymi odmienne kategorie i konstrukcje gramatyczne, jak te w przykładach 1–4.

Skoro elementy gramatyczne wnoszą wkład w przekazywany za pomocą języka komunikat, nie ulega wątpliwości, że powinny być one uwzględniane w procesie przekładu: z jednej strony jako elementy znaczeniotwórcze tekstu źródłowego, z drugiej natomiast jako elementy składowe struktury semantycznej tekstu docelowego, tak aby – na ile jest to możliwe – odbiorca tłumaczenia mógł odtworzyć konceptualizację zbliżoną do tej, którą wywołuje oryginał u jego odbiorców. Istotnym wyznacznikiem jakości przekładu jest zatem ekwiwalencja na poziomie obrazowania (Tabakowska 2001a: 166). Jak przekonamy się poniżej, rozmaite aspekty struktury semantycznej związane z użyciem gramatycznych elementów języka można uchwycić i opisać za pomocą aparatu pojęciowego gramatyki kognitywnej. Wykorzystując liczne przykłady z poezji i prozy literackiej, w swojej pionierskiej monografii, opublikowanej pierwotnie po angielsku w 1993 roku, Tabakowska zilustrowała możliwości zastosowania Langackerowskich wymiarów obrazowania w badaniach przekładoznawczych, podkreślając jednocześnie, że granica pomiędzy literackim a nieliterackim użyciem języka jest płynna i nie stoi na niej „żaden słup graniczny” (2001a: 168). W związku z tym znaczenie struktur gramatycznych, a wraz z nim ekwiwalencja na poziomie obrazowania, mogą okazać się istotne również w przypadku tłumaczenia tekstów, które – na pierwszy rzut oka – odbiegają od standardowej definicji literatury pięknej tak dalece, jak na przykład teksty turystyczne czy naukowe. W ostatecznym rozrachunku, bez względu na typ i gatunek wypowiedzi, „[s]twierdzenie ekwiwalencji dwóch tekstów – oryginału i przekładu – jest więc stwierdzeniem ekwiwalencji dwóch konceptualizacji” (Tabakowska 2001a: 161).

Jeżeli przyjmiemy, że ostatecznym celem tłumacza jest osiągnięcie ekwiwalencji na poziomie konceptualizacji, której istotny aspekt stanowi – wynikający w dużej mierze z gramatyki – sposób obrazowania treści, możliwość osiągnięcia tego celu wydaje się przekreślać oczywisty fakt, że języki (źródłowy i docelowy) są od siebie nierzadko bardzo różne. Co więcej, najbardziej jaskrawe różnice między językami wynikają właśnie z odmiennych systemów gramatycznych. Przykłady takich różnic obejmują: obecność vs. brak rodzajników, odmienne systemy czasów i aspektu gramatycznego, rozbieżności dotyczące strony czasownika, inny szyk zdania, przynależność podobnych znaczeniowo rzeczowników do innych rodzajów gramatycznych, różnice w zakresie kategorii liczby itp.

Różnice pomiędzy systemami gramatycznymi języków źródłowego i docelowego prowadzą do zmian w procesie przekładu, które ponad pół wieku temu sklasyfikował – choć jedynie pod względem czysto formalnym – John Catford (1965), nazywając je przesunięciami (ang. translationshifts). Zgodnie z definicją sformułowaną przez Catforda (1965: 73), przesunięcie w przekładzie oznacza odejście od tzw. korespondencji formalnej (ang. formal correspondence), czyli zmianę skutkującą nieprzystawalnością struktury gramatycznej ekwiwalentnych jednostek tłumaczenia i oryginału. Tak na przykład, przesunięciem jest użycie w tłumaczeniu wyrazu należącego do innej części mowy niż jego odpowiednik semantyczny w oryginale (tzw. class shift), np. student medycyny→ a medicalstudent, gdzie polskiej formie rzeczownikowej medycyny odpowiada w angielskim tłumaczeniu przymiotnik medical, zmiana w obrębie danej kategorii gramatycznej (tzw. intra-system shift), np. zastosowanie rzeczownika w liczbie mnogiej w miejsce rzeczownika w liczbie pojedynczej lub rzeczownika niepoliczalnego: hair → włosy; The police have caught the criminal → Policja złapała przestępcę, czy po prostu użycie innej struktury składniowej (tzw. structure shift), np. konstrukcji w stronie czynnej w miejsce zdania w stronie biernej bądź po prostu innego szyku zdania. Przesunięcia w przekładzie w ujęciu Catforda przypominają jednak transformacje z wczesnych wersji teorii transformacyjno-generatywnej Chomsky’ego: są zabiegami czysto formalnymi bez istotnych skutków semantycznych. Zgodnie z założeniami językoznawstwa kognitywnego takie przesunięcia prowadzą natomiast zawsze do zmiany konceptualizacji, skutkując brakiem ekwiwalencji pod względem obrazowania.

Konsekwencje różnic gramatycznych pomiędzy językami w kontekście przekładu odnotował także Roman Jakobson, przekonując, że „[j]ęzyki różnią się między sobą w sposób istotny tym, co muszą przekazać, a nie tym, co mogą przekazać” (1989 [1959]: 378; wyróżnienie w tekście). Obserwacja ta wynika wprost z faktu, że gramatyka danego języka narzuca jego użytkownikom konieczność podejmowania wyborów – na przykład w zakresie kategorii gramatycznych mających w tym języku swoje wykładniki. Innymi słowy, podczas gdy użytkownik języka ma możliwość wyboru lub rezygnacji z wyboru określonego elementu leksykalnego, nie może on zrezygnować z wyrażenia treści symbolizowanych przez obowiązkowe wykładniki kategorii gramatycznych. W związku z tym osiągnięcie ekwiwalencji na poziomie konceptualizacji jest trudniejsze, gdy tłumaczy się na język, który w odróżnieniu od języka oryginału posiada daną kategorię gramatyczną, niż w przypadku tłumaczenia na język, który w odróżnieniu od języka źródłowego takiej kategorii nie posiada (Jakobson 1989 [1959]: 377). Dla przykładu, tłumacząc z języka, który nie ma gramatycznych wykładników liczby, takich jak chiński, tajski czy japoński (Pajdzińska 2018: 42), na język, który je zawiera, staniemy przed koniecznością wyboru liczby pojedynczej, mnogiej czy nawet podwójnej, przez co konceptualizacja, jaką wywoła u odbiorcy nasz przekład, będzie bardziej szczegółowa niż konceptualizacja u odbiorców oryginału. Podobnie, tłumaczenie z języka polskiego na język angielski pociąga za sobą konieczność wyboru rodzajnika będącego wykładnikiem (nie)określoności rzeczy symbolizowanej przez rzeczownik, zaś tłumaczenie w odwrotną stronę wymagać może wyrażenia niewskazanego w angielskim oryginale rodzaju gramatycznego, między innymi w przypadku osobowych form czasownika w czasie przeszłym, np. They saw → Widzieli/Widziały.

Naturalnie, przypadki odwrotne, tzn. tłumaczenie na język, który nie posiada wykładników określonej kategorii gramatycznej występującej w języku źródłowym, również mogą nastręczać tłumaczowi problemów związanych z osiągnięciem ekwiwalentnej konceptualizacji. Jednakże w tej sytuacji znaczenie kategorii gramatycznej języka źródłowego można próbować oddać przy użyciu leksykalnych elementów języka docelowego (Jakobson 1989 [1959]: 377). Na przykład brak gramatycznych wykładników rodzaju w języku angielskim można zrekompensować wskazując płeć osoby będącej wykonawcą czynności wyrażanej czasownikiem za pomocą odpowiednich rzeczowników, np. Widzieli → The men saw (por. także przykład podawany przez Jakobsona: pracownik/pracownica → a male/female worker). Taki zabieg, polegający na wyrażeniu w przekładzie elementem leksykalnym treści symbolizowanych w oryginale przez elementy gramatyczne lub odwrotnie, jest nota bene jednym z typów przesunięć wyróżnianych przez Catforda (tzw. level shift). Przykłady tego typu przesunięć w przekładzie, których celem jest maksymalizacja ekwiwalencji pod względem wywoływanej u odbiorców oryginału i przekładu konceptualizacji, dobrze ilustrują Jakobsonowską koncepcję „ekwiwalencji w sytuacji różnicy” (equivalence in difference) między systemem gramatycznym języka źródłowego i docelowego (Jakobson 1989 [1959]: 374).