Wydawca: Poligraf Kategoria: Języki obce Język: polski Rok wydania: 2015

Gramatyka angielska, czyli co musisz wiedzieć, żeby ją zrozumieć. Matura 2015 ebook

Tomasz Makaruk  

3.5 (2)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 144 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Gramatyka angielska, czyli co musisz wiedzieć, żeby ją zrozumieć. Matura 2015 - Tomasz Makaruk

„Gramatyka angielska, czyli co musisz wiedzieć, żeby ją zrozumieć” to książka przedstawiająca istotne zagadnienia gramatyki angielskiej w sposób opisowy i przystępny z nastawieniem na zrozumienie tego nielubianego elementu nauki języka. Opracowanie zawiera również rozdział o psychologicznych aspektach uczenia się oraz przedstawia praktyczne sposoby organizowania treści.
Książka adresowana jest zwłaszcza do maturzystów, którzy pragną uzyskać wysoki wynik z egzaminu maturalnego na poziomie rozszerzonym (jak również podstawowym). Wyjaśnia, dlaczego warto postawić na gramatykę, i motywuje do nauki. Z pewnością skorzystają z niej także osoby, które gramatykę angielską traktują jako dodatek do nauki języka, a nie widzą jej potencjału, który tylko czeka na wykorzystanie.
Książka zawiera też testy i zadania sprawdzające do omawianych zagadnień oraz kod do pobrania aplikacji na telefon z systemem Android, umożliwiającej ćwiczenie gramatyki na smartfonie.

Opinie o ebooku Gramatyka angielska, czyli co musisz wiedzieć, żeby ją zrozumieć. Matura 2015 - Tomasz Makaruk

Fragment ebooka Gramatyka angielska, czyli co musisz wiedzieć, żeby ją zrozumieć. Matura 2015 - Tomasz Makaruk

Wstęp

Korzyści z uczenia się gramatyki

Ta książka nie powstała przypadkowo. Po pierwsze, jest to pomysł, który pojawił się na skutek analizy wyników uczniów zdających maturę rozszerzoną z języka angielskiego, lat doświadczeń w przygotowaniach do tego poziomu egzaminu oraz, co dość istotne, ucznia, który pewnego dnia powiedział: „Może sor napisze e-booka?”. Po latach tworzenia własnych pomocy dydaktycznych i rozdawania ich uczniom słowa te stały się początkiem myślenia o stworzeniu e-booka (a w konsekwencji książki), który pozwoliłby przygotować się do matury rozszerzonej i pokazałby, co można zrobić, aby wydobyć z siebie 24% więcej na egzaminie maturalnym. Jest to jak najbardziej możliwe i na kolejnych stronach tej książki pokażę, w jaki sposób można tego dokonać, rozwijając jednocześnie poziom zaawansowania językowego, który będzie stanowił fundament pod znane i przydatne certyfikaty językowe, takie jak First Certificate in English oraz Certificate in Advanced English. Należy pamiętać, że matura jest jednocześnie sama w sobie celem głównym, ale też i celem pośrednim, ponieważ to z tych umiejętności językowych będziemy korzystali na lektoratach na wyższej uczelni, jak również w pracy zawodowej, jeśli będzie ona skojarzona z wymogiem znajomości języka angielskiego na odpowiednim poziomie.

 

Dlaczego warto?

Założenie, że jesteście w stanie podnieść swój wynik o prawie 24%, nie jest wielką tajemnicą. Oczywiście nie ma nic za darmo i nic samo nie przychodzi, jak to w życiu, często natomiast nie bierzemy pod uwagę pewnych elementów przygotowania, gdyż może nic o nich nie wiemy, albo wydają nam się za trudne lub wręcz nieosiągalne do opanowania. Kiedy nasz wynik jest na poziomie 50%, a może być 74%, jest to chyba znacząca różnica, prawda? Czy też przykładowo zamiast 66% moglibyśmy uzyskać wynik 90%, co już pozwoliłoby nam studiować na filologii angielskiej na dobrej uczelni (jeśli taki byłby nasz cel). A jeśli naszym celem byłoby zdanie egzaminu typu FCE lub CAE, to ćwiczenie umiejętności pozwalających na podniesienie wyniku końcowego byłoby świetną inwestycją w pracę nad częścią składową tychże egzaminów, czyli Use of English.

 

W czym tkwi szkopuł?

W gramatyce angielskiej. Te właśnie osoby, które poświęcą swój czas na gramatykę, mogą liczyć nie tylko na wysoki wynik na egzaminie rozszerzonym z języka angielskiego, ale również doskonalić się pod kątem egzaminów certyfikatowych. To praca nad gramatyką języka angielskiego daje solidne podstawy pozwalające uzyskać wysoki wynik. Gramatyka, która stanowi tutaj klucz do zaawansowanej znajomości języka angielskiego, może w sposób bezpośredni przełożyć się na podniesienie wyniku na egzaminie maturalnym. Jak? W prosty sposób. Matura rozszerzona z języka angielskiego według najnowszego „Informatora o egzaminie maturalnym z języka angielskiego od roku szkolnego 2014/2015” wydanego przez CKE, obowiązującego od roku 2014/15, obejmuje między innymi zadania sprawdzające znajomość struktur leksykalno-gramatycznych. Procentowo udział ten został określony na 24%. Kolejne 24% to rozumienie ze słuchu, 26% czytanie ze zrozumieniem oraz 26% za pracę pisemną. Pamiętając o tym, że w pracy pisemnej jednym z komponentów oceny jest poprawność środków językowych i zakres środków językowych, sprawdza się tym samym, czy dane struktury użyte przez zdającego zawierają się na poziomie podstawowym, średnio zaawansowanym lub zaawansowanym.Znając gramatykę lepiej, możemy otrzymać aż 50% za te dwie części egzaminu (pomijając słuchanie i czytanie ze zrozumieniem), i to wszystko tylko dzięki temu, że poświęcimy trochę więcej czasu na gramatykę. Aż boli czasami, kiedy analizując wyniki matury, widzę bezpośredni związek pomiędzy niskim wynikiem za część gramatyczno-leksykalną a niskim wynikiem za część pisemną. Można to zmienić.

 

Aż tak proste?

Odpowiedź na to pytanie brzmi: „niekoniecznie proste, lecz wykonalne”. Nikt nie lubi gramatyki. W pewnym sensie to nawet zrozumiałe, bo każdy chciałby mówić, używać języka, a nie stać się specjalistą w rozpoznawaniu struktur gramatycznych. Po pierwsze, jednak należy zdać sobie sprawę z tego, jakie są nasze cele i co powinniśmy zrobić, żeby bez większego wysiłku je osiągnąć. Jeśli naszym celem jest opanowanie języka angielskiego w stopniu komunikatywnym, to jako praktyk z wieloletnim doświadczeniem mogę pokusić się o stwierdzenie, że znajomość gramatyki wcale nie ułatwia komunikacji, a czasami ją wręcz utrudnia. Dzieje się tak dlatego, że skupiamy się na poprawności, „układając” niejako zdania poprawne gramatycznie, zamiast skupić się na komunikacji i reagowaniu. Komunikacji w języku angielskim można by poświęcić oddzielną książkę i tak może się kiedyś stanie, obecna jednak ma wam pomóc zdobyć więcej punktów na egzaminach. W czym więc tkwi problem? Co sprawia, że pomimo pracy nad gramatyką na regularnych lekcjach uczniowie wciąż tracą największą liczbę punktów w zadaniach gramatycznych? Otóż odpowiedzią jest: „niedocenianie przeciwnika”. To, że ktoś dostał kiedyś piątkę ze strony biernej, nie oznacza wcale, że już ją potrafi zastosować w warunkach egzaminacyjnych, jak również że wystarczy to na rozpoznanie i poprawne sparafrazowanie wypowiedzi, skoro jest kilka różnych konstrukcji w stronie biernej określonych wymaganiami egzaminacyjnymi. Problem ten wynika po prostu z tego, że my nie wiemy dokładnie, czego od nas będzie się wymagać. Wiemy jedynie, że część gramatyczna dotyczy zagadnień strony biernej, trybów warunkowych, czasowników modalnych, czasów gramatycznych czy zdań złożonych itd., ale nic poza tym. Stąd rodzi się niechęć do tej części egzaminu. Wydaje się ona wielce enigmatyczna. Innym problemem jest to, że część osób uważa, iż na tym poziomie językowym gramatykę ma opanowaną na czuja i że na pewno coś się uda wpisać. Kończy się to utratą cennych punktów, a przy świadomości, że 1 punkt to 2%, przestaje to być zabawne i powoduje niezadowolenie z wyniku końcowego. Prawdą jest, że zdecydowanie za mało skupiamy się na tym, co powinno zapewnić więcej punktów i pomóc w osiągnięciu naszego sukcesu egzaminacyjnego. Dodatkowo uboga gramatyka przekłada się na niski wynik w części pisemnej. Celem tej książki nie jest opisanie całego egzaminu ani podanie sposobu, jak rozwijać poszczególne jego części, aby uzyskać maksymalną liczbę punktów. Gdyby taki był jej cel, książka ta liczyłaby ok. 400 stron i byłaby typową publikacją na temat egzaminu maturalnego; na rynku istnieje bogata oferta takich pozycji. Celem niniejszej książki jest pokazanie, że to, do czego się najmniej przykładamy, najmniej doceniamy czy zwyczajnie odpuszczamy z lenistwa lub braku wiary we własne możliwości, może nam dać wynik wyższy o mniej więcej 24% na egzaminie maturalnym, a także świetne podstawy pod dalsze doskonalenie opanowania języka angielskiego na wyższym poziomie. To 24% więcej od tego, co mamy tu i teraz.

 

Co i jak robić?

W zasadzie nie ma cudownej recepty, która pozwoliłaby osiągnąć maksimum efektu, nie robiąc zupełnie nic. Takiej recepty zwyczajnie nie ma. I dobrze. Bo człowiek powinien planować swoją drogę rozwoju i konsekwentnie nią podążać. To, co zamierzam przedstawić, to sposób działania, który da możliwość realizacji planów zbliżających nas do osiągnięcia około 24% więcej poprzez pokazanie tych najtrudniejszych, nieznanych czy mało znanych zagadnień w sposób ułatwiający ich zrozumienie. Reasumując, z tego powodu nie jest to podręcznik obejmujący wszystkie możliwe zagadnienia gramatyczne, lecz jedynie te, z którymi są najczęściej problemy w trakcie nauki gramatyki angielskiej.

Podsumujmy. Stwierdziliśmy na początku, że gramatyka stanowi najbardziej zaniedbany obszar w sferze wymagań egzaminacyjnych. Gramatyka nauczana jest jako jeden z elementów i często ze względu na stopień zaawansowania uczniowie pomijają ją w procesie powtarzania do matury lub powtarzają, ale nie w takim stopniu, w jakim należałoby się nią zająć. Wiemy też, że zadania opierające się na znajomości gramatyki dają możliwość uzyskania 24% oraz że struktury leksykalno-gramatyczne na poziomie zaawansowanym (inaczej: zakres środków językowych) pozwalają na uzyskanie wyższego wyniku z pisania np. rozprawki lub artykułu, co w sumie już daje nam około 50% na egzaminie. I jest to prosta kalkulacja – połowa wyniku z egzaminu tylko za znajomość gramatyki na wyższym poziomie.

Mam nadzieję, że dostajesz tę książkę przynajmniej na kilka miesięcy przed maturą, ponieważ przećwiczenie zaprezentowanych tutaj zagadnień wymaga czasu. A jak wiadomo: Repetitio est mater studiorum (z łac. „Powtarzanie jest matką nauki”). Zasadniczą więc częścią przygotowania do egzaminu zawierającego elementy gramatyki jest gruntowne powtórzenie i przećwiczenie tych zagadnień, których znajomości nie jesteśmy pewni lub potrzebujemy czasu, aby lepiej je zrozumieć. Stąd zacznijmy od początku, za który uważam poznanie prawidłowości rządzących przyswajaniem wiedzy, a w szczególności języka obcego.

 

O uczeniu się języka

W tym podrozdziale rozprawimy się z zagadnieniami dotyczącymi uczenia się. Powinno nam to pomóc uczyć się lepiej. Jak wspomniałem wcześniej, gramatyka angielska jest dość rozległa oraz niekiedy znacznie odmienna od gramatyki polskiej. Niejednokrotnie nie mamy jednak wyjścia i musimy się z nią zaprzyjaźnić, gdyż chcemy zdać rozszerzony egzamin maturalny, zapisaliśmy się na certyfikowany egzamin językowy lub jesteśmy na studiach i musimy zdać egzamin językowy na poziomie B2. Czas zatem, abyśmy zrozumieli zasady rządzące procesem uczenia się. Uczenie się języka u dorosłego człowieka to bardziej trening, jednak trening oparty na świadomych procesach. Gramatykę trzeba po prostu zrozumieć. Można to wyjaśnić na przykładzie słuchania, które jest jedną z najtrudniejszych umiejętności według uczących się. Jeśli włączymy sobie nagranie z dużo wyższego poziomu, to nic nie zrozumiemy. Natomiast jeśli przeczytamy transkrypcję tego nagrania, przetłumaczymy trudne zwroty, przetłumaczymy całość, to odsłuchując ten sam tekst ponownie, zrozumiemy go lepiej. Dorosły człowiek, ucząc się, musi rozumieć to, czego się uczy. Potem nauka jest łatwa i przyjemna. Cytując Manfreda Spitzera: „Zakres zapamiętania przedstawionego materiału zależy od tego, jak bardzo się na danym materiale skupimy, to znaczy od procesów uwagi. Im człowiek bardziej uważny, tym lepiej zapamięta określone treści”[1].

Uczyć się można wszędzie. Tak naprawdę to jesteśmy ogromnymi marnotrawcami czasu, znajdując coraz to nowsze wymówki, aby tego nie robić. Pamiętając jednak, że mózg uczy się cały czas, pozostaje nam tylko pomóc mu i przyspieszyć cały proces. Uczenie się skojarzone jest z pamięcią. Interesująca jest sama fraza „uczenie się”, ponieważ podkreśla ona ciągłość. Nie brzmi ona np. „nauczenie się”, bo jest to stan docelowy i aby go osiągnąć, musi zajść pewien proces, dokonać się pewien wysiłek. Choć przy odpowiednim podejściu nauka wcale nie musi być czymś nieprzyjemnym. Ale czemu właśnie najczęściej jest? Aby to wyjaśnić, powinniśmy wiedzieć, jak działa nasza pamięć, co się dzieje, kiedy próbujemy się czegoś nauczyć, i jak przeciwdziałać procesowi zapominania. To, czego uczymy się na bieżąco, trafia do naszej pamięci krótkotrwałej. Według niemieckiego psychologa Hermanna Ebbinghausa 50% materiału zapominane jest w ciągu pierwszej godziny, a po 30 dniach pamiętamy jedynie 20% materiału[2]. Choć badania przeprowadzone przez Ebbinghausa mają swoje ograniczenia, ponieważ dotyczyły sylab bezsensownych (aby uniknąć możliwości skojarzenia materiału użytego do badań z czynnikami ułatwiającymi zapamiętywanie), to faktem niezaprzeczalnym jest, że zapominamy. Z kolei holenderski psycholog Willem Wagenaar odkrył, że pamięć zdarzeń nieprzyjemnych jest gorsza niż zdarzeń przyjemnych lub obojętnych, jednak łatwość ich przypominania rośnie przez 3 lata od ich wydarzenia się[3]. To może tłumaczyć niechęć do nauki, która jest dość silna u osób zdających egzaminy oraz uczniów w szkole. Ileż to razy starając się o lepszą ocenę bądź nie zdając egzaminu, byliśmy zawiedzeni i nie chcieliśmy podejmować kolejnego wysiłku, uznając, że nie warto. Otóż warto. Kolejnymi osobami, które mówią nam, że warto, są Manfred Spitzer i Tony Buzan. Pierwszy z nich, autor książki Jak uczy się mózg[4], stwierdza, że mózg uczy się cały czas, nawet jeśli wydaje nam się, że jest odwrotnie. Jedynym naszym ograniczeniem jest czas, którego potrzebujemy, a w zasadzie potrzebuje nasz mózg, na przetworzenie informacji, gdyż jest on różny dla każdego z nas i uzależniony też od rodzaju materiału, którego się uczymy. Drugi jest również autorytetem w dziedzinie mózgu, ale też technik uczenia się. Jest on twórcą wielu technik wpływających na skuteczność uczenia się. Jedną z tych technik jest mind map (mapa myśli), obecnie używana powszechnie w wielu dziedzinach nauki. Celem tej książki nie jest przedstawianie wszystkich możliwych metod uczenia się przydatnych w nauce języka obcego. Skupmy się raczej na tym, jak ten proces jest uwarunkowany i jak praktycznie możemy poprawić nasze podejście oraz rezultaty uczenia się. To, co nam jest przede wszystkim potrzebne do uczenia się, to motywacja, najlepiej wewnętrzna. Reszta przyjdzie z czasem szybciej, niż się spodziewamy.

 

Jak się lepiej uczyć

Kiedy wrócimy na moment do badań Ebbinghausa na temat zapominania, któremu niewątpliwie podlegamy tak czy inaczej, to warto wspomnieć o tym, że Ebbinghaus przeprowadzał badania na przykładzie list sylab bezsensownych (co można przyrównać w dużym uproszczeniu do uczenia się wyrazów i fraz w języku obcym). Okazało się, że ponowne przeczytanie listy wyrażeń następnego dnia skracało czas zapamiętania jej bezbłędnie o 50%. Na tym właśnie polegało badanie Ebbinghausa i na tym między innymi właśnie polega uczenie się. Na powtarzaniu. Nie musi to być oczywiście ani ciężką pracą, ani zajmować cennego czasu. Kiedy poznamy pewne zasady, którymi rządzi się proces zapamiętywania, uczenie się będzie łatwiejsze. Zapamiętywanie i zapominanie jest nierozerwalnie związane z funkcją ludzkiego umysłu – pamięcią. Do wyjaśnienia procesu uczenia się niezbędne nam będą dwa rodzaje pamięci, mianowicie pamięć krótkotrwała i pamięć długotrwała[5]. Wszystko to, czego uczymy się na bieżąco, trafia do naszej pamięci krótkotrwałej. Informacje te mogą być albo pobrane z pamięci długotrwałej, albo dostarczone przez zmysły i pozostają w niej przez bardzo krótki czas. Nas interesuje umieszczenie materiału, którego się uczymy, w pamięci długotrwałej.

Pamięć nie jest jakimś określonym miejscem w mózgu. Różne rodzaje pamięci znajdują się w różnych obszarach mózgu, np. przyjmuje się, że pamięć długotrwała umiejscawia się w korze mózgu w płatach czołowych i ciemieniowych, a dokładnie, co jest bardzo ważne dla naszych późniejszych wniosków, w synapsach łączących neurony[6]. Innym przykładem może być aktywacja kory słuchowej i tylnej części kory czołowej przez słowa. Stąd też można przyjąć, że pamięć korzysta z różnych obszarów mózgu poprzez sieć neuronów. Wyniki badań wspomnianych autorytetów warunkują niejako sposoby uczenia się. Te trzy bardzo ważne odkrycia, mianowicie: że zapominamy, a kiedy powtarzamy, to zapominamy wolniej (Ebbinghaus), że przechodzenie informacji przez hipokamp (część mózgu odpowiedzialna za zapamiętywanie) wzmacnia je (Spitzer) oraz że uczymy się poprzez tworzenie skojarzeń i wykorzystanie wyobraźni (Buzan), stanowią bazę wyjściową procesu uczenia się. Należy też pamiętać, że sens materiału (czyli nasze rozumienie materiału) oraz ładunek emocjonalny (np. nasza motywacja) mają ogromny wpływ na proces zapamiętywania. Dłużej pamiętamy to, co zrozumieliśmy, i łatwiej przywołać taką wiedzę, gdyż została ona zapamiętana jako sieć skojarzeń. Natomiast motywacja wewnętrzna (to, że chcemy, a nie musimy) jest dużo skuteczniejsza niż motywacja zewnętrzna (np. niezdany egzamin), która często ma konotacje negatywne i skutecznie nas zniechęca do nauki. Uczenie się jest więc procesem dość złożonym i bierze w nim udział wiele obszarów mózgu. Podczas uczenia się języka obcego współpracują również dwie półkule mózgu: lewa półkula odpowiada za posługiwanie się mową, a prawa zajmuje się przetwarzaniem brzmienia języka (akcentu, intonacji). Stąd wiemy na przykład, że słuchanie pobudza proces uczenia się, gdyż aktywuje obszary mózgu odpowiedzialne za mowę.

 

Teoria w praktyce

Z powyższych informacji wiemy już kilka ważnych rzeczy o uczeniu się. Jak powiedział Tony Buzan: „Wiedza o tym, jak się uczyć, jest najważniejszą umiejętnością w życiu”[7]. Trudno się z nim nie zgodzić, wiedząc, że żyjemy w świecie, w którym musimy się uczyć nowych umiejętności niemalże każdego dnia. Uczenie się staje się niejako codzienną koniecznością. Dobrze wiedzieć, że w tym „obowiązku” mózg jest naszym sprzymierzeńcem.

Z psychologii uczenia