Wydawca: Harlequin Polska Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2013

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Gorąca noc - Maya Banks

 

Tylko jedna noc? Ale za to pełna namiętności? Bardzo proszę. Lecz ta jedna noc z Cameronem kończy się niespodziewaną ciążą. Peppa z tym facetem nie chce mieć nic wspólnego i postanawia wychowywać dziecko sama. Cameron nie potrafi pogodzić się z jej decyzją, ale co musiałby zrobić, by Peppa zmieniła o nim zdanie?

Opinie o ebooku Gorąca noc - Maya Banks

Fragment ebooka Gorąca noc - Maya Banks

Maya Banks

Gorąca noc

Tłumaczenie: Katarzyna

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Peppa Laingley denerwowała się mimo woli. Zależało jej, by parapetówkę jej przyjaciółki Ashley uznano za udaną, a w końcu to ona odpowiadała za catering.

Nie powinna się denerwować. Cóż znaczy, że majątek gości Ashley przekracza wysokość krajowego długu? No dobrze, Peppa zamierzała otworzyć kawiarnię świadczącą usługi cateringowe i byłoby miło, gdyby wszystko poszło gładko i wieść o jej sukcesie rozniosła się we właściwych kręgach.

Zakręciła się na pięcie w przestronnej kuchni Ashley. Gdzie podziewają się przeklęci kelnerzy? Jak na zawołanie drzwi się otworzyły i stanął w nich niespełna dwudziestoletni mężczyzna. Peppa spojrzała na niego załamana.

– Jak pan wygląda?

Popatrzył na nią zmieszany.

– Biała koszula? Czarne spodnie? Wyglansowane buty? Ostrzyżone i uczesane włosy?

– Przepraszam, proszę pani. Przyszedłem w zastępstwie. Myślałem, że wszystko tu dostanę.

– Pierwszy raz? – Peppa westchnęła.

– Tak – odparł. – Kolega mówił, że można nieźle zarobić. Właśnie za niego przyszedłem.

Peppa zmrużyła oczy. No świetnie. Nie ma nawet porządnego kelnera. Jakiś kretyn odpuścił sobie wieczór i przysłał kolegę, który pewnie podzieli się z nim zarobkiem. Chłopak nie poradzi sobie z obsługą tylu gości. Będzie zmuszona wkroczyć do akcji i mu pomóc. A myślała, że wypije wino z koleżankami i pobuszuje po nowym domu Ashley.

Chwyciła chłopaka pod rękę i pociągnęła w stronę schodów.

– Musimy ci znaleźć coś do ubrania.

Chłopak potulnie poszedł za nią. Peppa wdarła się do garderoby Devona i w pośpiechu przeglądała jej zawartość.

– Rozbieraj się – rzuciła.

Chłopak zaczerwienił się po szyję.

Nagle za ich plecami rozległo się chrząknięcie.

– To ja przyjdę później.

Na dźwięk tego głosu Peppę ciarki przeszły. Teraz i ona oblała się rumieńcem. Gdy się odwróciła, Cameron Hollingsworth stał oparty o drzwi, patrząc na nią z rozbawieniem.

– No, no, nie wiedziałem, że lubisz młodszych.

Peppa nie rozumiała, jak to się dzieje, że ten człowiek zawsze znajduje ją w krępującej sytuacji. Była pozbieraną i elokwentną kobietą sukcesu. Prowadziła firmę, ludzie rzadko ją onieśmielali. Jednak ilekroć spotykała przyjaciela Devona, zawsze wychodziła na idiotkę. Za nic w świecie nie da się upokorzyć. Zmierzyła Cama ostrym wzrokiem, po czym ruszyła przed siebie, rzucając mu koszulę i spodnie.

– Dopilnuj, żeby się w to przebrał. Za dwie minuty ma być na dole.

Ku jej radości Cameron osłupiał. Potem ściągnął brwi i spojrzał na chłopaka.

– Co do diabła? Czy to nie ciuchy Deva?

– Potrzebny mi kelner. Inaczej nikt nie dostanie nic do picia ani do jedzenia – wycedziła. – Nie mam nikogo prócz niego. Nie zawiodę Ashley, więc do roboty.

Minęła Cama szybkim krokiem i zeszła na dół, nie czekając na jego reakcję.

Kiedy wróciła do kuchni, ustawiła tace i wyjęła kieliszki do wina i do szampana, cały czas burcząc pod nosem. Prosiła o trzech kelnerów. Przysłali tylko studenta, który potrzebuje kasy. No świetnie.

Gdy chwilę później chłopak pojawił się w kuchni, ku zaskoczeniu Peppy prezentował się nieźle. Spodnie i koszula były na niego ciut za duże, ale wyglądał czysto i porządnie. Włosy zaczesał do tyłu, odsłaniając czoło.

Włożyła mu do rąk tacę z tartaletkami z homarem i wypchnęła go do pokoju, gdzie Ashley i Devon zabawiali gości. Potem napełniła winem połowę kieliszków stojących na wyspie kuchennej. Do pozostałych nalała szampana.

– Pomóc ci w czymś?

Odwróciła się z butelką w ręce.

– Pomóc?

Cameron powoli pokiwał głową.

– Nie sądzisz chyba, że sama sobie z tym poradzisz?

Najpierw przeraziła ją propozycja Cama, a potem, gdy już skończył, zirytowała.

– Za nic nie pozwolę, żebyś sobie pobrudził rączki – warknęła. – Wbij sobie do głowy, że mam wszystko pod kontrolą. Pomocnik się nie pojawił, to nie moja wina. Jedzenie jest znakomite, muszę tylko dostarczyć je do rąk cennych gości.

– Zdawało mi się, że właśnie zaoferowałem ci pomoc, a ty mnie obrażasz – zauważył oschle.

Ściągnęła brwi. Boże, jaki on przystojny! Czemu nie jest odpychająco brzydki? Albo łysy? Chociaż zdarzają się łysi, od których trudno wzrok oderwać. Dlaczego w obecności Cama najprostsze czynności sprawiają jej kłopot?

– Jesteś gościem – odparła. – Nie wspominając o tym, że się na tym nie znasz. Przywykłeś do bycia obsługiwanym.

– Skąd wiesz, na czym się znam? – zapytał, sięgając po tacę.

Nie znajdowała na to odpowiedzi i ze zdumieniem patrzyła, jak Cam z tacą wyszedł z kuchni. Oparła się o zlew. Serce biło jej tak szybko, aż w głowie jej się zakręciło.

Cameron Hollingsworth był atrakcyjnym arogantem, który z wielu powodów do niej nie pasował, miał jednak w sobie coś, co działało na nią w niezwykły sposób.

Odkąd Ashley związała się z Devonem, Peppa widywała go dosyć często. Cameron i Devon byli przyjaciółmi i partnerami w interesach, w konsorcjum luksusowych hoteli. Peppa, która przyjaźniła się z Ashley, bywała na tych samych spotkaniach towarzyskich i imprezach co Cam. Na ślubie Ashley posadzono ich obok siebie, lecz on prawie jej nie zauważał.

To ją najbardziej irytowało. Ten pociągający mężczyzna ani trochę się nią nie interesował. Może nie jest w jego typie? Co prawda nie miała pojęcia, jakie kobiety mu się podobają. Nigdy nie widziała go z kobietą. Kusiło ją, by choć lekko wstrząsnąć jego światem.

Zdała sobie sprawę, że traci czas. Wzięła kolejną tacę, nabrała głęboko powietrza, by się uspokoić, po czym ruszyła do salonu. Uśmiechała się z nadzieją, że błyszczyk na jej wargach nadal lśni. Reszta makijażu do tej pory pewnie już z niej spłynęła. Przemieszczając się pomiędzy gośćmi, z ulgą zobaczyła, że wielu z nich trzyma kieliszki z winem. Cam dobrze się spisał.

– Pep, co robisz? – spytała cicho Ashley.

Peppa gwałtownie odwróciła głowę i spotkała się wzrokiem z osłupiałą przyjaciółką.

– Hej, Ash. Jak leci? Wszyscy już są?

Ashley zmarszczyła czoło.

– Czemu roznosicie z Camem drinki i przekąski? I kim jest ten chłopak w ubraniu Devona?

– Tylko się nie denerwuj, Ash. To nie służy dziecku – powiedziała Peppa.

Ashley splotła ramiona na widocznym już brzuchu i przygwoździła Peppę srogim spojrzeniem.

– Pep, zwróciłam się do ciebie, żeby ci pomóc. Liczyłam, że dzięki temu zyskasz reklamę. Ale najlepsza przyjaciółka ma mi towarzyszyć, a nie mnie obsługiwać.

Peppa westchnęła i podała Ashley jedną z przekąsek.

– No wiesz, kelnerzy się nie pokazali. Masz tylko mnie, tego chłopca w ciuchach twojego męża i pana przystojniaka.

Ashley szeroko otworzyła oczy.

– Mówisz o Camie?

Peppa spojrzała na nią rozdrażniona.

– Z całą pewnością nie mówię o tym dzieciaku!

– No, no – zdziwiła się Ashley. – Nie miałam pojęcia. To znaczy Cam z tą melancholią jest na swój sposób interesujący, ale nie pomyślałabym, że tobie się podoba.

Peppa, ilekroć na niego spojrzała, czuła podniecenie.

– Chętnie bym sprawdziła, jak smakują jego wargi – mruknęła.

Ashley zaśmiała się, a potem zakryła usta.

– Przestań się na niego gapić! – syknęła Peppa. – Jakbyś machała chorągiewką z napisem: Halo, właśnie cię obgadujemy.

Ashley odwróciła się do Cama plecami, wciąż znacząco uśmiechnięta.

– Jak go namówiłaś do pomocy? Zatrzepotałaś rzęsami?

– Nie wiem – odparła Peppa. – Właściwie sam się zaoferował. Niezbyt uprzejmie go potraktowałam.

– Ty? Nieuprzejmie?

Peppa popatrzyła na nią spode łba.

– Daj już spokój.

Ashley położyła dłoń na jej ramieniu, stanęła na palcach i spojrzała ponad ramieniem Peppy.

– Zdaje się, że ktoś mnie szuka. Ale poważnie, Peppo, jedzenie nie jest takie ważne, żeby moja przyjaciółka musiała je serwować. Odłóż tacę i wypij z nami drinka.

Peppa przełożyła tacę do drugiej ręki i rozejrzała się po pokoju. Wśród gości było tylu potencjalnie ważnych klientów, że nie mogła przepuścić okazji. Ashley dała jej szansę. Nie zmarnuje jej.

– Potem. Twoi goście wyglądają na głodnych. Muszę trochę się przejść i zamienić słowo tu i tam.

Zanim Ashley odpowiedziała, Peppa zmieszała się z tłumem gości.

– Zwariowałeś?

Devon patrzył na Cama, jakby miał przed sobą szaleńca. Cam odstawił pustą tacę na szafkę i uśmiechem odpowiedział na zdębiałą minę przyjaciela.

– Nie pierwszy raz to słyszę.

– Bawisz się w kelnera?

– Peppa potrzebuje wsparcia. Sprawiała wrażenie, że zaraz się załamie. Uznałem, że Ashley nie byłaby szczęśliwa.

Devon przyglądał się przyjacielowi dłuższą chwilę.

– Wiesz co? Nie wciskaj mi kitu.

Cam zignorował Devona, dostrzegając w tłumie Peppę. Poruszała się z lekkością i wdziękiem. Przyciągała wzrok. Podążał za nią spojrzeniem, gdy z uśmiechem podchodziła do kolejnych gości i witała się z nimi. Kiedy się śmiała, był zły, że nie słyszy jej śmiechu.

Od miesięcy przyglądał się Peppie. Za pierwszym razem, kiedy ją zobaczył, zwróciła jego uwagę. Wtedy jednak jej nie poznał. Dopiero na trzeciej imprezie, gdzie znaleźli się oboje, zostali sobie przedstawieni. Traktował ją wówczas tak jak większość osób, uprzejmie i z dystansem, choć w rzeczywistości nie pozostał wobec niej obojętny.

Nie zdawała sobie sprawy, że ją zapamiętał. Jak drapieżnik ofiarę. Obserwował i czekał na idealny moment, gdy weźmie ją do łóżka i zapomni o całym świecie, wtulony w miękkie ciało. Wyobrażał sobie, wręcz czuł, jak wplata palce w jej jedwabiste ciemne włosy. Wyobrażał sobie Peppę siedzącą na nim z odchyloną głową, gdy on trzyma ją za biodra. Przeklął pod nosem, bo jego ciało reagowało na te fantazje. Na Boga, jest na parapetówce. Tu chodzi o rodzinne szczęście, dzieci, psy. Nie o to, jak szybko dotarłby z Peppą do domu oddalonego stąd o kilkaset metrów, by spędzić z nią gorącą noc.

Dałby głowę, że jej się podoba. Często, gdy nie zdawała sobie sprawy, że Cam ją obserwuje, zerkała na niego z pożądaniem. Te skradzione spojrzenia sprawiały mu przyjemność, w tych chwilach nie udawała.

Przez większość czasu skrywała się za pozorami arogancji. Jaka jest naprawdę? Był pewien, że ciepła, sentymentalna i lubi się przytulać. Nie mógł się doczekać chwili, gdy jej dotknie i usłyszy koci pomruk zadowolenia.

– Cam, co do diabła?

Odwrócił się i zobaczył Deva, który wciąż stał obok.

– Nie powinieneś zajmować się żoną?

Devon potrząsnął głową.

– Masz pojęcie, jak żałośnie wyglądasz, kiedy gapisz się na nią jak ciele na malowane wrota?

Cam się zirytował.

– Nie wiem, o czym mówisz.

– Mnie nie oszukasz – prychnął Devon. – Boże, po prostu podejdź do niej i pogadaj. A potem weź ją do sypialni, na litość boską!

– O tak, zrobię to – odparł Cam. – Zamknę ją w sypialni na całą noc.

Devon dał wyraz swojej irytacji, po czym oddalił się szybkim krokiem. Cam nie zwrócił na to uwagi. Był zbyt zaabsorbowany Peppą. Zauważył, że jej taca jest pusta. Rozglądała się po pokoju, lekko ściągając brwi. Szukała wzrokiem studenta i była zła. W końcu ruszyła w stronę kuchni. Cam wziął tacę, którą odstawił chwilę wcześniej, i pospieszył jej śladem.

Gdy wszedł do kuchni, usłyszał przekleństwa, które zawstydziłyby niejednego wilka morskiego. Uśmiechnął się, gdy Peppa zagroziła, że skopie tyłek każdemu kelnerowi, który jej się postawi.

– Gdzie ten chłopak? – zapytał.

Peppa podskoczyła, a półmisek, który napełniała, omal nie spadł na podłogę. Obróciła się z wściekłą miną.

– Skończ z tym wreszcie!

Uniósł ręce i cofnął się o krok.

– Zwiał – odparła. – Nie oddał nawet ciuchów! Koszula kosztuje więcej, niż dostanę za catering!

Cam położył dłoń na jej ramieniu. Peppa znieruchomiała. Słyszał jej przyspieszony oddech. Nie mylił się. Miała miękkie, a jednocześnie jędrne ciało i gładką skórę. Zawdzięczała to genom albo regularnej gimnstyce. Założyłby się, że ćwiczy. Sprawiała wrażenie osoby zdyscyplinowanej.

– Devon nie przejmie się brakiem białej koszuli i czarnych spodni – zauważył. – Ma ze dwa tuziny takich samych. To sztywny gość. Nie przepada za urozmaiceniami, jeśli wiesz, co mam na myśli.

– Nieprawda. – Stanęła w obronie Devona. – Jego garderoba jest kosztowna, ale w stylu sportowym.

Cam wzruszył ramionami.

– Cóż, skłamałbym, mówiąc, że zaglądałem do jego szafy.

Peppa krótko się zaśmiała.

– Cieszę się, że cię rozśmieszyłem.

– Wyobraziłam sobie, jak grzebiesz w szafie Devona.

Cam przesunął palcem wzdłuż jej ramienia.

– Mam zrobić rundkę z winem i szampanem czy dla odmiany wziąć tacę z jedzeniem? Do diabła. Proponuję, żebyśmy zanieśli do salonu kilka butelek, niech sami sobie nalewają, a my obejdziemy ich z przekąskami i popatrzymy sobie, jak się urzynają.

Przez chwilę mu się przyglądała.

– Nie pomyślałabym, że masz poczucie humoru.

Uniósł brwi, zbity z tropu jej szczerością. Peppa się zaczerwieniła i na moment zamknęła oczy. Kiedy sądził, że wyjąka przeprosiny, podniosła powieki.

Nie mógł się powstrzymać i parsknął śmiechem. Tym razem ona uniosła brwi.

Przysunął się do niej. Była tak blisko, że Camerona otoczył jej zapach. Pogłaskał jej policzek, odgarniając do tyłu włosy, tak jedwabiste, jak sobie wyobrażał. Nawinął kosmyk na palec i lekko pociągnął.

– Oto moja propozycja – mruknął. – Zróbmy jeszcze jedną rundkę. Zanieśmy im drinki i jedzenie, żeby mogli się obsłużyć, a potem zmywajmy się stąd i jedźmy do mnie.

Peppa rozchyliła wargi, jej jasnozielone oczy błyszczały.

– Czy to niemoralna propozycja?

– Założę się o twój słodki tyłeczek, że tak.

– Na pewno potrafisz lepiej się zachować.

Cam popatrzył na nią pytająco.

– Albo zabiorę swój słodki tyłeczek do domu. Bez ciebie.

Podobała mu się, taka butna. Pochylił głowę i pocałował ją w usta. Położył dłoń na jej karku i przyciągnął ją do siebie. W tym momencie poczuł, jak bardzo jej pragnie.

Gdy ją puścił, oboje z trudem łapali oddech, a spojrzenie Peppy było zamglone.

– Co powiesz na to, żebym zabrał cię do domu i żebyśmy kochali się do rana? – spytał cicho.

Peppa zwilżyła wargi.

– Teraz lepiej.

Jej schrypnięty głos tak na niego działał, że jeszcze chwila, a wziąłby ją na podłodze w kuchni, nie przejmując się, czy ktoś ich zobaczy.

– Weź tacę z jedzeniem – rzekł z napięciem. – Ja zaniosę wino.

ROZDZIAŁ DRUGI

Wyprowadził ją tylnym wyjściem. Poczuła ostry powiew zimowego powietrza. Puściła rękę Cama i mocniej otuliła się płaszczem, ale on chwycił ją znów za nadgarstek i pociągnął za sobą. Gdy dotarli do czarnego jak noc luksusowego suva, Cam przystanął i spojrzał na Peppę, marszcząc czoło.

– Jak przyjechałaś?

Nie miała samochodu. Nie miała też prawa jazdy, co stanowiło pewien problem, gdyż do pracy potrzebowała samochodu dostawczego.

– Ashley przysłała po mnie samochód.

Cameron uniósł brwi.

– A jak przywiozłaś to wszystko z Nowego Jorku?

Zaczerwieniła się, jakby ją oceniał.

– Zakupy zrobiłam na miejscu. Wino mi dostarczono. Ashley ma świetną kuchnię. – Peppa coś o tym wiedziała, bo ją zaopatrzyła. Ashley nie miała pojęcia o gotowaniu. Peppa starała się to zmienić.

Cam otworzył drzwi od strony pasażera i dosłownie wepchnął ją do środka.

– Załatwię samochód, który rano odwiezie cię do miasta.

Z tymi słowy zatrzasnął drzwi, a ona siedziała zdegustowana faktem, że jeszcze z sobą nie spali, a on już myśli o tym, jak jej się pozbyć.

Cameron zapalił silnik, nim usiadł za kierownicą. Kobieca duma Peppy została nieco ugłaskana tym pośpiechem.

Wiedziała, że Cam mieszka niedaleko. Ashley wspominała, że są bliskimi sąsiadami.

Cam zaciskał dłonie na kierownicy. Wkrótce skręcił i przez bramę wjechał na podjazd, dodając gazu. Pogrążony w ciemności dom nie wyglądał przyjaźnie. Peppa słyszała Devona żartującego z „kamiennego monstrum”, „jaskini Camerona”. Zanim się zatrzymali, w domu zamrugały światła. Peppa zdała sobie sprawę, że Cam zapalił je pilotem z samochodu. Pochyliła się do przodu, usiłując coś zobaczyć, ale właśnie wjechali do garażu.

Wysiadła i stanęła przy drzwiach, by ukryć zdenerwowanie. Cameron wprowadził ją do środka, trzymając dłoń nisko na jej plecach i lekko popychając ją naprzód.

Weszli prosto do przestrzennej kuchni, która wzbudziła w Peppie wielką zazdrość. Dla kogoś takiego jak ona to był prawdziwy raj. Kuchnia lśniła czystością. Peppa zastanowiła się, czy ktoś kiedykolwiek z niej korzysta.

Cam nie zatrzymał się tam dłużej. Ciągnąc za sobą Peppę, niemal przebiegł przez ogromny salon do holu, gdzie znajdowało się wejście od frontu, i ruszył po schodach na górę. Kiedy w końcu dotarli do sypialni, Peppa lekko się zadyszała. Nim złapała oddech, Cam przytulił ją mocno i zaczął całować tak gwałtownie, że straciła głowę.

– Jesteś taka piękna – szeptał. – Doprowadzasz mnie do szaleństwa, nawet jak stoisz w drugim końcu pokoju.

Uśmiechnęła się z satysfakcją. Nie ma chyba kobiety, która nie chciałaby tego usłyszeć. Tymczasem Cam dość szorstko odsunął ją od siebie, wciąż trzymając dłonie na jej ramionach.

– Zanim się zapomnimy, musimy uzgodnić kilka spraw.

Mówił spokojnie, lecz jego oczy płonęły, przyprawiając ją o ciarki. Żaden mężczyzna tak nie pożerał jej wzrokiem.

– Trzeba je od razu wyjaśnić, żeby potem nie było nieporozumień.

Peppa uniosła brwi i delikatnie zrzuciła z ramion jego dłonie. Przycupnęła na skraju łóżka i skromnie założyła nogę na nogę.

– Mów. Słucham.

Spojrzał na nią, jakby nie był pewien, czy z niego nie żartuje. Co jest tak ważne, że przerwał grę wstępną? Co prawda daleko jeszcze się nie posunęli, lecz kiedy ją całował, czuła, jakby już się kochali.

– Nie interesują mnie stałe związki. Chcę, żebyś wiedziała, że jeśli pójdziemy do łóżka, nie będzie dalszego ciągu. Nie zadzwonię do ciebie za parę dni. W ogóle nie zadzwonię. Spodziewam się, że rano stąd wyjdziesz, a ja załatwię samochód, który odwiezie cię do miasta.

Peppa wybuchnęła śmiechem. Była to ostatnia rzecz, jakiej oczekiwał. Sądził raczej, że tupnie nogą i naburmuszona wymaszeruje z sypialni. Ona tymczasem z uśmiechem wstała i wolnym krokiem ruszyła w jego stronę. Stanąwszy naprzeciw niego, przesunęła palcami wzdłuż zapięcia koszuli.

– Zbyt poważnie to traktujesz. Nie liczę na oświadczyny. Jeżeli myślisz, że po tej nocy uczepię się ciebie jak rzep i będę błagać cię o więcej, czeka cię rozczarowanie. Chcę tylko dobrego seksu. Jesteś w stanie mi to dać?

Jego nozdrza drgnęły, w niebieskich oczach pojawił się wyraz ulgi. Natychmiast chciał ją wziąć w objęcia.

– Nie tak szybko, mądralo. Ja też mam kilka spraw, o których musisz wiedzieć.

Popatrzył na nią zaskoczony.

– Zakładam, że masz prezerwatywy. Nie ma prezerwatyw, nie ma bzykania. Na wypadek, gdybyś chciał wiedzieć, jestem zdrowa. Nie twój interes, kiedy ani z kim ostatnio się kochałam, ale od tamtej pory badałam krew. Nie uprawiam seksu bez zabezpieczeń.

– Mam prezerwatywy – odparł. – Ja też jestem zdrowy. Mam gdzieś... – Odchrząknął. – Nie obchodzi mnie, z kim ostatnio się kochałaś ani kiedy. Ja też miałem przerwę. Jestem zdrowy i zawsze używam gumek.

– No to chyba wyczerpaliśmy temat. – Pocałowała go.

Pożądanie omal nie doprowadziło Cama do zawrotu głowy. Była taka, jak sobie wyobrażał, i o niebo lepsza. Słodka, ostra, zadziorna, uwodziła go. Podobała mu się niecierpliwość, z jaką wyciągnęła koszulę ze spodni. Przywykł, że to on jest atakującym, ale Peppa w tej roli nadzwyczaj go podniecała.

Kiedy wsunęła palce za pasek spodni i rozpinała rozporek, wziął głęboki oddech, by nad sobą zapanować. Natychmiast objęła jego członek. Stanęła na czubkach palców, by pocałować Cama, a równocześnie pieściła go dłonią.

– Bardzo miałabym chęć uklęknąć, żebyś przeżył coś, czego w życiu nie przeżyłeś, ale za pierwszym razem z nowym facetem jestem bardziej wymagająca. Oczekuję, że najpierw on zatrzęsie moim światem.

To było wyzwanie, bo cóż innego? Cameron odsunął się od niej i rozbierał ją niecierpliwie, aż została jedynie w najseksowniejszej bieliźnie, jaką zdarzyło mu się widzieć.

Prawdziwa syrena w czerni. Czarne włosy i czarna koronkowa bielizna, stanik, który więcej odsłaniał, niż zakrywał. Jej włosy wyglądały, jakby właśnie wstała z łóżka. A oczy! Była olśniewająca, emanowała seksem.

Przewrócił ją na materac, z przyjemnością patrząc, jak się przeciąga i zmysłowo układa, by stanowić dla jego oczu ucztę. Chciał nią nasycić wszystkie zmysły. Chciał jej dotykać, słyszeć, jak szepcze jego imię namiętnym głosem. A przede wszystkim pragnął poznać każdy centymetr jej ciała.

Świadomy, że jeśli teraz nie sięgnie po prezerwatywę, wkrótce o niej zapomni, wyjął z szuflady szafki właściwe pudełko i rzucił je na łóżko. Potem położył się na Peppie i znów zaczął ją całować.

To było szaleństwo. Peppa na każdy jego pocałunek odpowiadała równie namiętnym. Jej dłonie wędrowały po ciele Cama, poznając jego zakamarki. Pamiętając swoją fantazję, Cam przewrócił się na plecy, ciągnąc Peppę za sobą, aż znalazła się na nim. Rzeczywistość była o niebo lepsza niż fantazja Cama. Niczego nie da się porównać z tym, co czuł, gdy Peppa ściskała go udami.

– Rozbierz się – poprosił. – Teraz, dla mnie, chcę na to patrzeć.