Gniewnik. Bushido po czterdziestce - Rafał Poniewierski - ebook

Gniewnik. Bushido po czterdziestce ebook

Rafał Poniewierski

2,0
6,06 zł

lub
Opis

Bushido to kodeks japońskich samurajów. Każdy z nas przekraczając pewną granicę wieku powinien odnaleźć własną „drogę samuraja”. Drogę „pasji”, która pozwala dorosnąć a nie zestarzeć się.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 30

Oceny
2,0 (1 ocena)
0
0
0
1
0



Rafał ‌Poniewierski

GNIEWNIK

BUSHIDO PO CZTERDZIESTCE

IlustratorRafał ‌Poniewierski

© Rafał Poniewierski, 2017

© Rafał Poniewierski, ‌ilustracje, 2017

Bushido to kodeks japońskich ‌samurajów. ‌Przekraczając pewną granicę wieku ‌każdy z nas powinien ‌odnaleźć własną ‌„drogę ‌samuraja”. ‌Drogę ‌„pasji”, która ‌pozwala ‌dorosnąć a nie zestarzeć się.

Czytaj wiersze, ‌których nie pojmujesz

Słuchaj ‌muzyki, która ‌w duszy nie gra

Patrz ludziom ‌w oczy bezwstydnie

Kolorowe myśli ‌jak pióra wyrywaj

Zielonych ‌traw ‌głaskaj soczyste fale

Zimne ‌krople deszczu łykaj ‌rozkosznie

Szum ‌wiatru ‌łap w koszuli żagle

Dziękuj Bogu, ‌że nic nie rozumiesz

Zrozumiesz, zamilkniesz.

ISBN 978-83-8126-377-1

Książka powstała ‌w inteligentnym ‌systemie wydawniczym Ridero

DEDYKUJĘ MOIM ‌RODZICOM

Kogo nie boli,

ten nie pisze wierszy,

bo i po co?

Wiersze piszą ci,

których boli,

tak jakby ‌mogły one zmienić cokolwiek…

Wiersze ‌piszą ci,

których ‌zawiodły

wszystkie

przeciwbólowe środki…

A więc wiersze

to dla nich

uśmierzające

tabletki ‌ze słów.

Tabletki ze słów — Jan Rybowicz

Od Autora

Myśli ‌nazwane. Zastanawiałem się długo czym ‌są formy ‌poetyckie zawarte w tej ‌książce. Przecież nie wierszem. Tak się wierszy ‌nie pisze. Znawcy tematu na pewno ‌mają racje. Na pewno. Wiersz ‌ma swoją językową kompozycję, ‌strukturę i wykorzystuje różnorodne środki ‌stylistyczne. ‌Myśli źle skrojone i rozproszone. ‌Przy tym pozostańmy.

Książka ta, ‌to swoiste ‌„bushido po czterdziestce”. Droga ‌do dorastania, dojrzałości psychicznej ‌i emocjonalnej a także pasji pisania. ‌Pasji, która ‌w dziwny ‌sposób splotła się ‌i przybrała na sile z magiczną granicą ‌czterdziestu lat. Kryzys ‌wieku średniego? Jeżeli ‌tak, ‌to piękny to czas.

Gniew, który w ostatnich ‌latach gościł ‌we mnie i nadal tli się, był ‌impulsem powstania ‌niniejszego tomiku ‌wierszy. Gniew, za który obwiniałem wszystko i wszystkich dookoła (w tym najbliższych za co ich przepraszam) jest przekleństwem mego serca ale w dziwny sposób także siłą napędową mojej twórczości.

Czy to poezja? Nie wiem. Wszystkie myśli są osobiste. Niezrozumiałe nawet dla mnie. Na żadnej nic nie zarobię. Każdej swą duszę oddam. Dla mych ukochanych, o tak. Małe obole, mały po mnie ślad.

Czy pisać? Najlepiej to ilustruje wyjątek jednego z wierszy Charlesa Bukowskiego:

jeżeli musisz czekać, aż z ciebie wybuchnie,

czekaj cierpliwie

jeżeli w końcu jednak nie wybucha,

rób co innego

jeżeli najpierw musisz przeczytać to żonie,

swojej dziewczynie albo chłopakowi,

rodzicom czy komukolwiek,

nie jesteś gotów

kiedy naprawdę przyjdzie pora

i jeśli zostałeś wybrany,

zrobi się samo

i odtąd już będzie się robiło

póki nie skonasz ty albo ono w tobie

innej drogi nie ma

i nigdy nie było.

Znaczy chcesz być pisarzem?

Taki los

Dyszą nad duszą poety piosenki o śmierci

Jego, biegną kurierzy z miną radosną

Zmarł poeta, zmarł wczesną wiosną

Zapchane półki miernotą, teraz będzie złoto

Oddycha jeszcze strofami, dobić go dobić

Szybciej będzie z nami, kieszeniami

Coś tam powiedzcie towarzyszu, naskrobcie

Że zacny, wybitny, że ładne miał spodnie

Czasami w smutku, czasem w winie tonął godnie

Ręce zacierają wydawcy

Wielbią nekrologi czytelnicy

Wiersze najlepiej czyta się w kostnicy

Bym chciał

Nikomu nie zabroniłem

Kopać kasztany pod ławkę jesienią

Nikomu nie zabroniłem

Marzyć z zamkniętą przyłbicą

Nikomu nie zabroniłem

Toczyć kule po nierównościach sumienia

Nikomu nie zabroniłem

Zanurzyć się i tonąć by niczego nie zmieniać

Nikomu nie zabroniłem

Rzucić kartami losu, obrazić się i wyjść

Nikomu nie zabroniłem

Kochać Ciebie, bilet w kieszeni powrotny

Nikomu nie zabroniłem

Smarować kanapki, tatusiu czegoś żal

Nikomu nie zabroniłem

Wyplatać ze snów zapomniane miejsca

Nikomu nie zabroniłem

Boże jakbym czasami chciał

Zmęczone

Zmęczeniu rękę podaj przyjacielu

Tak wolno zaciska się pięść

Pachniało po oknem, jaśmin o tak

Wyprzedzić myśl, zaspała gdzieś w metrze

Stumilowy krok, chęć niechęci da znać

Wybiec naprzeciw pragnieniu, za karę piekący bat