18 osób interesuje się tą książką

Opis

"Była jak światełko w tunelu.
Wyrywające mnie z ciemności”

Ava przyjeżdża do LA z zamiarem spełnienia swoich marzeń. Dostaje się do drużyny cheerleaderskiej LA GALAXY, gdzie może rozwinąć swoją pasję. Tam właśnie – poznaje JEGO. Chłopaka, na widok którego miękną jej kolana, a serce przyspiesza, ale... wie, że za związek z nim – zostałaby wyrzucona z drużyny.

Aiden to wschodząca gwiazda piłki nożnej w LA GALAXY – zna swoją wartość i skutecznie robi karierę. Przekonany jest, że to, co złe, dawno zostawił za sobą. Czy to, co było, rzeczywiście odejdzie w niepamięć, czy wywróci jego życie do góry nogami?

Przekonaj się, jak zakończy się historia dziewczyny o szlachetnym sercu i chłopaka, którego powoli dogania mroczna przeszłość…

***

„Glow and Shadow” to książka nie tylko o miłości i magii z nią związaną, ale przede wszystkim o walce, marzeniach i trudach, jakie niesie ze sobą życie. Porywający romans z niebezpiecznie seksownym sportowcem w roli głównej. Rose zabiera nas w czytelniczą podróż do świata, w którym rywalizacja przeplata się z sympatią, a radość z nienawiścią. Współczesna bajka, w której książę kusi niebezpiecznymi pragnieniami, a zakazane uczucie rozkwita najszybciej - Ewa Pirce

"Glow and shadow" to zaskakująca i w pełni przemyślana historia, w której walka o miłość jest silniejsza niż ta o przetrwanie. Autorka w doskonały sposób pokazuje, że nasze życie nie zawsze jest usłane różami i tylko od nas samych zależy, jak nim pokierujemy. Gwarantuję, że w tej historii zakochasz się już od pierwszych stron jej lektury, daje słowo! - Adriana Rak

Książka idealna dla miłośników lekkiej erotyki, powieści obyczajowych i new adult. Idealna do przedpołudniowej kawy i wieczoru z kieliszkiem wina! Bardzo kobieca, lekka i... wciągająca! Do ostatnich stron trzyma nas w napięciu i powoli, powoli przyśpiesza, żeby na sam koniec wgnieść nas w fotel! Polecam! Podczas jej czytania na pewno nie będziecie się nudzić. - Dagmara Sijka (wolne.litery)

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 394

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Copyright © by Ana Rose, 2019WYDAWNICTWO WASPOS, 2019All rights reserved

Wszystkie prawa zastrzeżone, zabrania się kopiowania oraz udostępniania publicznie bez zgody Autora oraz Wydawnictwa pod groźbą odpowiedzialności karnej.

Redakcja i korekta: Janusz Muzyczyszyn

Korekta: Adriana Rak

Projekt okładki: Marta Lisowska

Ilustracje w środku książki: copyright by © pngtree

Skład i łamanie: Wydawnictwo WasPos

Wydanie I

ISBN 978-83-66425-10-1

Wydawnictwo [email protected]

KATARZYNA EWA GÓRKA (@katherine_the_bookworm):

Reguły są po to, aby je łamać, a Ava i Aiden są w tym ekspertami. Ale to wszytko w imię prawdziwej miłości... ,,Glow & Shadow. Walka o marzenia” to powieść o dwójce bohaterów z charakterem, którzy podążają za marzeniem, jednocześnie próbując zapanować nad kłębiącymi się w nich uczuciami i demonami przeszłości, które niespodziewanie powracają, by zaatakować w najmniej odpowiednim momencie i wywrócić uporządkowane życie bohaterów do góry nogami. Sport, namiętność, wielka miłość, a to wszystko okraszone nutą niebezpieczeństwa. Takie połączenie tworzy hipnotyzującą mieszankę i sprawia, że zapragniecie więcej. Polecam!

ANNA RYDZEWSKA (Z fascynacją oksiążkach):

Zniewalający, hipnotyzujący i elektryzujący romans, który rozpala wyobraźnię do granic, angażuje wszystkie zmysły, a na dodatek już po przekroczeniu pierwszej strony staje się ekscytującym i niesłychanie przyjemnym nałogiem. Czy miłość zawsze jest skutecznym lekarstwem na głęboko zakotwiczony w sercu mrok? A może okaże się najgorszą słabością? Zanurzcie się w tej obezwładniającej, przesyconej emocjami powieści i przekonajcie się na własnej skórze, jak ciężko uwolnić się od miażdżących demonówprzeszłości!

AGNIESZKA NIKCZYŃSKA (Książki takie jakmy):

„Glow and Shadow. Walka o marzenia” to książka opowiadająca o dwóch stronach człowieczeństwa - tej jasnej i tej mrocznej. Bohaterowie tej powieści muszą podjąć walkę o swoje szczęście. Ta historia opowiada o tym, jak wielką siłą jest prawdziwa miłość, która potrafi pokonać każdąprzeszkodę.

KRYSTYNA MIESZKO (Literacki ŚwiatCyrysi):

,,Glow and Shadow. Walka o marzenia.’’ to powieść prawdziwie zmysłowa, sensualna, romantyczna i wstrząsająca . Pełna intensywnych emocji, uczuć i doznań. Trzyma w napięciu od początku do końca, łamie serca i skleja je na nowo. Jestem absolutnieOCZAROWANA!!!

KATARZYNA ABDULLAH (girlsbookslovers):

„Glow and SHADOW. Walka o marzenia” to nie tylko historia o młodzieńczej miłości,to również opowieść o przyjaźni, spełniających się marzeniach i skutkach podejmowanych decyzji, które mogą nieść za sobą poważne następstwa odbijające się na życiu bohaterów. Czy dokonają właściwych wyborów? Jeśli lubicie w książkach motyw szkoły i nielegalnych walk, to ta pozycja jest zdecydowanie dla Was. Szczerzepolecam!

Dla wszystkich, którzy we mniewierzyli…

PROLOG

Stoję w tym pieprzonym podziemiu. Miejscu zapomnianym przez Boga. Znów trafiłem tu przez mojego durnowatego starszego braciszka. Myślałem, że te czasy zostawiłem już dawno za sobą, a on z powrotem wpycha mnie w te obślizgłe łapska Dantego. Miałem nadzieję, że Mateo już dawno skończył z zakładami, jednak cholernie się przeliczyłem. Wiele lat temu spłaciłem jego długi, które zaciągnął u Dantego. A uwierzcie mi, wiele mnie to kosztowało. Gdy odchodziłem, ten dupek śmiał się, że przyjdzie czas powrotu i poświęceń. Teraz stoję i wiem, że jeśli wrócę, będę musiał pożegnać się z piłką. Kocham ją nad życie, jednak największym poświęceniem jest kobieta, dla której zostawiłbym wszystko. Pieprzony Mateo. Czemu znów mi to robi? Dante poinformował mnie w rozmowie telefonicznej, że Mateo ma poważne problemy i jedyną osobą, która może go z tego wyciągnąć, jestem ja sam. Wiem, co chce mi przez to powiedzieć. Jednak przyszedłem tu i czekam, aż jego przydupasy dostaną od niego pozwolenie na wpuszczeniemnie.

– Możesz wejść – mówi jeden z jegoochroniarzy.

Nie musi mnie prowadzić, sam dobrze wiem, gdzie mieści się jego biuro. Wchodzę do niego bezpukania.

– O, jak miło znów cię zobaczyć, Aiden. – Podchodzi do mnie i wyciąga rękę, jednak ja stoję bez ruchu. – Uroczy jakzawsze.

– Nie przyszedłem tu na pieprzone pogaduszki. – Widzę, że nic nie powie, póki nie usiądę, więc robię to, poirytowany. Za dobrze go znam i on o tym bardzo dobrze wie. Zarobił na mnie kupę kasy. Chce mojegopowrotu.

– Mateo jest mi winien dwieście tysięcy. – Kamień spada mi z serca, bo posiadam taką sumę. Spłacę go i nie będę musiał wracać. – Ale… – Zatrzymuje się i patrzy na mnie z chytrym uśmieszkiem. No jasne, zawsze jest jakieś pieprzoneALE.

– Ale co? – Patrzę na niego, mrużąc oczy. Oczekujęprawdy.

– Zatuszowałem pewnąsprawę.

– No jasne i co jeszcze? – warczę.

– Twój brat razem z kumplem zgwałcili w podziemiu pewnąlaskę.

– Kurwa, co takiego? Co on zrobił? – Nie spodziewałem się tego. Myślałem, że mój brat jednak zmądrzał, ale przeliczyłemsię.

– Laska była trudna do przekupienia. Sporo mnie to kosztowało. – Uśmiecha się znów i wiem, co mnie czeka. Pierdolone więzy krwi. Mój brat jest po uszy w gównie. I jeszcze lepsze, że mnie w to miesza. Ale wiem, że matka kolejny raz by tego nie przeżyła. Gdy byłem młody i walczyłem dla Dantego, ona prawie się przekręciła. A to wszystko winaMateo.

– Jak rozumiem, czegoś chcesz ode mnie – mówię jasno, chcę wiedzieć, na czymstoję.

– Mądry chłopak. – Kiwa głową. – Chcę twojego powrotu, jak siędomyślasz.

– Zostawiłem podziemie i teraz moje życie kręci się wokół piłki – przypominam mu, jakby nie wyczytał tego z gazet itelewizji.

– Kilka walk i twój brat będzie czysty – informuje mnie. – I zapomnę o tych dwustutysiącach.

No jasne, że zapomnisz, bo zarobisz na tym o wiele więcej. Pieprzonydrań.

– Jak sobie to wyobrażasz? – pytam, bo ja wcale tego nie widzę. Nie dam rady pogodzić piłki z walkami. – Na boisku muszę być cały, a nie wypieprzony przez jakiegośzawodnika.

– Twoja decyzja. – Patrzę jak popija burbon. – Mateo zniknął, ale laska zacznie mówić, jeśli nie pojawisz się na walkach w tęsobotę.

Co, do cholery? Ta sobota? Przecież to za trzydni.

– Oszalałeś! – krzyczę. Natychmiast drzwi do biura otwierają się i wpada dwóch jegogoryli.

– Chłopaki, wszystko w porządku. – Odprawia ich i wychodzą, warcząc coś pod nosem. Widzę, że ma nowych ludzi. Musiał wymienić tych, co byli za moich czasów. – Chłopcze, ja nigdy się nie mylę. Powinieneś wiedzieć, że zawsze wiem, comówię.

– To pierdolone trzy dni – informuję go, jakby dobrze tego nie wiedział. – Powiedz mi, ile czasu jestem już poza walkami? Nie, czekaj, przypomnę ci… – Liczę w pamięci, ile to już minęło. – Pieprzone sześć lat! I ty, kurwa, chcesz mnie rzucić na pożarcie tejpadlinie?

– Wiem, że sobie poradzisz. – Uśmiecha się do mnie, bo wie, że już mnie ma. – Masz do dyspozycji naszą najlepszą siłownię. A, i pamiętaj, jeśli schrzanisz, mam jeszcze pewienargument.

– Jaki? – Wiem, że już nic gorszego nie będzie od tego, co jużwiem.

– Chyba jest pewna panienka, na której cizależy…

Kurwa, o nie, co to to nie – pomyślałem zezgrozą.

– … więc pilnuj się, chłopcze. Kilka walk i jesteśwolny.

– Zostaw ją, popaprańcu, w spokoju! – Nie wiem nawet, kiedy trzymam go przyciśniętego do ściany na wyciągnięcie rąk. – Nie mieszaj jej dotego!

– O, jak wspaniale! – Śmieje się. – Spokojnie walcz i wygrywaj, a lasce nic się niestanie.

– Dasz jej spokój, a ja będę walczył na tych pieprzonych walkach. – Widzę prawdziwy i szczery uśmiech na jego obślizgłej gębie. Dałem mu, kurwa, najlepszy argument do szantażu. Pierdolone uczucia. Teraz obaj wiemy, że nie chodzi tu już o Mateo, tylko oNIĄ.

– A więc sobota. – Opuszczam go na podłogę, gdy to mówi. – I nie waż się nie pojawić, bo wiesz, cowtedy…

– Kurwa, wiem – warczę przez zaciśnięte zęby. Nie pozwolę jejskrzywdzić.

Otwiera drzwi i tym gestem informuje mnie, że rozmowa skończona. Ruszam się i wychodzę. Dzisiejszy dzień jest lekko wilgotny i staram się nim oddychać. Wszystko jest cholerniepopieprzone.

Kiedy dałem się w to wplątać i, kurwa, czemuJĄ!

ROZDZIAŁ I

AVA

Samolot wylądował pół godziny temu, a ja tkwię na lotnisku i czekam na swojego brata. Miał mnie odebrać, ale, jak się okazało, zapomniał i dopiero mój esemes mu o tym przypomniał. Siedzę sfrustrowana i zgrzana. Los Angeles jest dziś piekielnie gorącym miastem. Czuję, jak spływają po mnie strużki potu i marzy mi się tylko długi, zimny prysznic. Nagle słyszę piski dziewczyn i chyba wiem, czym to jest spowodowane. A, tak, nie wspomniałam przecież, że Matt jest w drużynie piłkarskiej LA GALAXY, a ja startuję do ich zespołu cheerleaderek. Moim marzeniem od zawsze było tańczenie i w tym zespole będę się mogła zrealizować. Od małego taniec był moją pasją i nic się nie zmieniło do tej pory. Za ponad miesiąc zacznę studia na UCLA, ale przyjechałam wcześniej, gdyż nabory do zespołu cheerleaderek drużyny LA GALAXY rozpoczynają się jutro. Matt ma zabrać mnie do miejsca, gdzie będę mieszkać i trenować przez najbliższy miesiąc. Bardzo mnie to stresuje. Dzisiejszą noc spędzę jednak w domu ojca. Moi rodzice rozwiedli się jakieś piętnaście lat temu. Ojciec wyjechał z Mattem do LA, a ja zostałam z mamą wPortland.

– Tu jesteś, Ava! – krzyczy do mnie Matt, przeciskając się przez tłum. Te laski naprawdę mnie wkurzają. Rozumiem, że jest jednym z najlepszych zawodników – nazywają ich przecież nowymi wschodzącymi gwiazdami – a od jakiegoś czasu gazety rozpisują się o nim oraz kilku jego kumplach, ale to nie znaczy, że te baby muszą rzucać się na niego jak jakieśsępy.

– Chodź, jedziemy.

Ruszam do niego z torbą na ramieniu, za sobą ciągnę walizkę. Widzę te wszystkie piorunujące spojrzenia, które chciałyby mnie pewnie zabić. Jezu, co jest z tymi laskami? Matt bierze ode mnie walizkę, gdy tylko się do niego zbliżam. Dziewczyny wokół nas próbują zwrócić na siebie uwagę i niby przypadkiem dotykają jego ciała. Nie powiem, mój brat jest niezły. Cholera, czy ja naprawdę myślę tak o własnym bracie? Walę się mentalnie w głowę. Ale, wracając do tematu, Matt jest nieźle zbudowanym, wysokim mężczyzną. Ma czarne jak smoła włosy, dokładnie tak, jak ja. Są krótko ścięte i lekko potargane nagórze.

– Wsiadasz? – Wyrywa mnie z moich myśli. Dociera do mnie, że stoi już przy drzwiach kierowcy i uroczo się do mnieuśmiecha.

– Uhm, tak – mówię, lekko zawstydzona. Nawet nie wiem, kiedy tak szybko doszliśmy do auta. Stanowczo za dużomyślę.

– To jak tam? Gotowa na UCLA? – pyta, odpalając samochód. – Tata robi dzisiaj małą imprezę. A raczej powiem ci, że dość sporą. – Śmieje sięrozbawiony.

– Boże, a mówiłam mu, że chcę odpocząć. – Krzywię się na samą myśl o tym, co mnie dziśczeka.

– Wiem, musi się pochwalić swoją córeczką. – Zaczyna mnie drażnić. – Gdyby tego nie zrobił, nie byłby sobą. – Znów się śmieje. – Jednak ja na niej długo nie zabawię. Mamy w LA imprezę. Wiesz, taką, której nie mogęprzegapić.

– No tak, jak to gwiazda LA. – Teraz ja się śmieję, a on przez chwilę patrzy na mnie zmrużonymioczami.

– Nawet tak o mnie nie mów. – Wzdryga się, jakby sama myśl o tym byłaniedorzeczna.

– Okej, jeśli zabierzesz mnie ze sobą. – Klepię go w ramię. – Nie mam ochoty siedzieć zestaruszkami.

– Nie wiem, czy to dobry pomysł. – Widzę, że się zastanawia. – Cholera, Ava, tam będzie sporo facetów. Naprawdę sporo i to takich, wiesz, ekstremalnych.

Parskamśmiechem.

– Ty tak na serio? – Kurde, chyba nie myślał, że ze mnie taka cnotka. Już dawno straciłam dziewictwo i nie należę do tych spokojnych. Wiem, jak wygląda świat i jakie są jego standardy. Nie mówię, że latam z jednego łóżka do drugiego. Nie jest tak, ale lubię się zabawić. Oczywiście, gdy wiem, że facet jest wart zachodu. Chyba to normalne. W końcu raz się żyje. Wzbudził tym bardziej mojąciekawość.

– Dobra – mówi, szczerząc się do mnie – ale mamprośbę.

– Wal śmiało. – Przechylam lekko głowę w jego stronę isłucham.

– W okolicy jest pewna dziewczyna w twoim wieku – zaczyna, a ja widzę, jak przełyka ślinę. – Wiesz, ona jest z tych spokojnych. Chciałbym, żebyś ją wyciągnęła z domu. Jest naprawdę sympatyczna. I też startuje w naborze do zespołu cheerleaderek, więc nie wątpię, że znajdziecie wspólnyjęzyk.

– Wpadła ci w oko? – Chichoczę.

– Nie, no co ty. – Teraz on się śmieje nerwowo. – Jest moją przyjaciółką i chciałbym, żeby wyszła wreszcie z tych swoich czterech ścian. A nie chcę jej sam zabierać, bo wiesz, jak to wtedy jest – ja, ona i inna laska. Głupio by towyglądało.

– Kumam i zgadzam się. – Kończymy ten temat, bo wjeżdżamy na podjazd przed domemojca.

Wysiadam, biorę swoją torbę i ruszam do drzwi. Pragnę jak najszybciej znaleźć się pod prysznicem. Witam się z tatą i biegnę do swojego pokoju. Już kilka razy byłam u niego i nawet urządziłam tu swój małykącik.

Po prysznicu czuję się jak nowo narodzona. Za oknem zaczyna się ściemniać, gdy ktoś puka do drzwi. Krzyczę, że są otwarte i po chwili w uchylonych drzwiach widzę głowęojca.

– Ava, goście się schodzą, więc jakbyś mogła… – Uśmiecha się słodko, cholera, to chybadziedziczne.

– Zaraz będę gotowa, ale długo nie zostanę. Matt zabiera mnie na imprezę! – wołam, a on robi wielkie oczy i szerzej otwiera drzwi. Dopiero wtedy zauważam, że jest ubrany w granatowy garnitur, śnieżnobiałą koszulę i dopasowany do tego krawat. Serio? Nie no, ja nie mogę. To przyjęcie jest aż takformalne?

– Tato, nie mów mi tylko, że muszę założyć sukienkę? – Błagam go wzrokiem, jednak jego mina jest poważna. Od zawsze lubiłam ubierać się luźniej. Wiecie, bluzeczki, szorty i te sprawy. Nie mówię, że nie ubierałam się w sukienki. Wtedy, gdy trzeba było, robiłam to bezzastanowienia.

– Tak, kochanie, i nie wiem, czy to dobry pomysł z tą imprezą z Mattem. – Uśmiecha siękrzywo.

– Tato, proszę, nie jestem małą dziewczynką. – Krzyżuję ręce na piersi. – Zresztą i tak długo z tobą nie pomieszkam. Jutro już będę w domu dla nowychczłonkiń.

– Dobra. – Podnosi ręce w geście poddania. – Tylko proszę, uważaj na siebie. Te imprezy w LA są szalone i jest tam wiele gwiazd. Nie chcę, żeby ci przez toodbiło.

– Idź lepiej do gości. – Odwracam go i wypycham za drzwi. – Zaraz przyjdę. – Uśmiecha się iodchodzi.

Szybko zaglądam do swojej walizki. Nie mam za dużo sukienek. Nie myślałam, że będę musiała w nich chodzić. Chyba będę musiała udać się na większe zakupy. Przydałoby się kilka seksownych kiecek. Cholera, jestem w LA. Jasne, że tak. Wyciągam z dna obcisłą czerwoną sukienkę. Pasuje. Może tylko być trochę przykrótka na taką imprezę. Do niej dobieram czarne pięciocentymetrowe szpilki i na włosach robię kilka delikatnych fal. Mały makijaż i już jestem gotowa, gdy ktoś znów puka do moich drzwi. Zanim zdążę coś powiedzieć, wchodziMatt.

– Pamiętasz o naszej umowie? – pyta i wciąga do mojego pokoju jakąś dziewczynę. Ale ta jest stanowczo nieśmiała. Jezu, czy on tak na serio? Jak mam z takiej panny zrobićimprezowiczkę?

– Pamiętam – mówię, podchodząc do blondynki średniego wzrostu. – Cześć, jestem Ava. – Wyciągam do niejrękę.

– Hannah. – Ściska ją i… kurde, dziewczyna ma silnyuścisk.

– Matt wspominał, że też startujesz w naborze do cheerleaderek UCLA. – Podnosi na mnie wzrok i widzę, jak na samo wspomnienie o tym jej oczy błyszczą. Jasny gwint, ta dziewczyna kocha taniec tak jak ja i już czuję, że będziemyprzyjaciółkami.

– Tak, i słyszałam, że ty też. – W jednej chwili z przygarbionej myszki stała się podekscytowaną, seksowną laską. Serio. Jest szczupła jak ja, ale w odpowiednich miejscachzaokrąglona.

– To co, odpękamy to przyjęcie i ruszamy na imprezę. – Zaczynam zacierać ręce, a Hannah chrząka, więc się na nią spoglądam. – Cojest?

– Ja nigdzie się nie wybieram – odpowiada cicho, ale nie na tyle, żebym niesłyszała.

– No to super, mój dzień nie mógł gorzej się skończyć. – Czuję się zrezygnowana. – Matt bez ciebie nigdzie mnie niezabierze.

– Uhm… – Widzę, że się zastanawia i, gdy na mnie patrzy, w moich oczach widzi błaganie. – No dobra, zrobię to dla ciebie w ramach powitania w LA. – Uśmiecham się i szybko obejmuję jąramionami.

– Jesteś wielka. – Śmieje się. – Czuję, że zostaniemyprzyjaciółkami.

– Wiecie co, starczy tych waszych uścisków – odzywa się Matt, przypominając nam osobie.

Przyjęcie było jak dla mnie dość sztywne. Dlatego gdy Matt zarządził, że wychodzimy, odetchnęłam z ulgą. Niestety, nie mogłam tego samego powiedzieć oHannah.

– Kochana, przy mnie będziesz świetnie się bawić – obiecuję. Obejmuję ją ramieniem i idziemy zaMattem.

Siadam razem z nią z tyłu auta. Podróż nie trwa długo i szybko docieramy naimprezę.

Dom jest wielki, a z jego wnętrza wydobywa się głośna, dudniąca basem muzyka. Wysiadamy i dostrzegam, że Hannah natychmiast się spina. Biorę ją za rękę i prowadzę za sobą. Matt bez chwili zawahania zostawia nas same i widzę, że Hannah podąża za nim wzrokiem. Gdy jakaś laska rzuca się mu na ramię, rzednie jej mina. Jasny gwint, chyba ktoś się tu w kimś podkochuje. Ciągnę ją za sobą do kuchni, gdzie zawsze są wszystkietrunki.

– O, kurwa, Hannah? Ta Hannah i impreza? – Słyszę za sobą jakiś piskliwy głosik i odwracam się w tym samym czasie, coHannah.

– Viki – szepcze Hannah. Patrzę raz na tę laskę, a raz na swoją nową przyjaciółkę. Widzę, że ta przełyka szybko ze zdenerwowania ślinę. Coś mi tu niepasuje.

– Największa cnotka przyszła na imprezę – zaczyna z niej drwić blond pinda. Zacieśniam nasz uścisk i daję Hannah trochę wsparcia. – Co, zdecydowałaś się wreszcie oddać swoją bezcenną cnotę? – Jezu, ta laska mówi stanowczo za głośno. Kilka par oczu zwraca się w naszą stronę. Muzyka gra głośno, ale ci, co są dość blisko nas, dobrze to słyszą. – Przepraszam, czy jest tu ktoś chętny na Hannah? – Nie, no to już stanowczo zawiele.

Chowam Hannah za siebie i staję twarzą w twarz z blond pindą. Znam takie laski i wiem, jak sobie z nimiradzić.

– Odwal się od niej. – Szturcham ją w ramię, a ta rozszerza oczy ze zdziwienia. Tak, maleńka, nie zadzieraj ze mną. Mam równie ostre pazurki. – Lepiej poszukaj pierwszego lepszego na numerek ze sobą, bo ty nie należysz do tych cnotliwych – dodaję.

– A ty kim jesteś i jak śmiesz się tak do mnie odzywać? – mówi do mnie ze wściekłością woczach.

– Stop, panie. – Nie wiadomo skąd przy naszym boku staje Matt i kilku jego kumpli. – Viki, może lepiej by było, jakbyś zajęła się czymś innym, niż jak zwykle robiłaprzedstawienie?

– Och, Matt, kochanie, możesz się mną zająć. – Kładzie dłoń na jego piersi i zaczyna się do niego przymilać. Całkowicie o naszapomina.

– Komuś zaraz rozpłyną się majtki – szepczę pod nosem, ale chyba mnie słyszy, bo w mgnieniu oka odwraca się domnie.

– Ty, ty. – Celuje we mnie palcem, a ja się śmieję. – Skąd ty się wzięłaś? Nigdy cię tu niewidziałam.

– No widzisz, nie widziałaś, bo do tej pory mieszkałam w Portland – wyjaśniamjej.

– To jest Ava, moja siostra – dodaje Matt, a ta pinda zdumiona otwiera szerokooczy.

– T… twoja kto? – Jest w ogromnymszoku.

– Nie dosłyszałaś? Siostra – powtarzam jej, bo chyba czegoś niezrozumiała.

Matt odciąga ją i razem z Hannah ruszamy do kuchni. Przy wyspie z alkoholem stoi roześmiany chłopak. Gdy mnie dostrzega, seksownie się do mnie uśmiecha. Jednak przyszłam tu po alkohol, nie na małe obściskiwanie się z pierwszym lepszym. Nie powiem, jest seksowny, ale mam przy boku Hannah. A po tym, co się stało przed chwilą, nie mogę jej zostawićsamej.

– Hej, piękne – odzywa się chłopak i oblizuje usta, patrząc na mnie. Rozpoznaję w nim zawodnika z zespołu Matta. – Jestem Zack. Czego sięnapijecie?

– Poprosimy coś mocnego. – Podchodzę i opieram się o wyspę, a on omiata mniewzrokiem.

– To proponuję shoty. – Stawia przed nami dwa kieliszki i napełnia jealkoholem.

– Dzięki – mruczę uwodzicielsko i wychylam shota. Hannah stoi obok i obserwuje mnie z niedowierzaniem. – Hannah, no, dalej. – Podnoszę kieliszek i podaję jej, nie przyjmującodmowy.

Nachyla się domnie.

– Nigdy nie piłam – mówi cicho. Chichoczę na jejwyznanie.

– Kochana, kiedyś musi być ten pierwszy raz. – Wciskam w jej dłoń kieliszek. Ta bez zastanowienia przechyla go i wypija. Za chwilę zaczyna piszczeć, a ja się śmieję. – Zack, poprosimy teraz drinki z dużą zawartością alkoholu. – Mrugam do niego, a on znów oblizuje usta i również do mnie mruga. To wyraźnezaproszenie.

Stoję w kuchni z Hannah i przez tłum nic nie widzę dobrze. Zerkam na Zacka i przesuwam butelki, bo chcę usiąść na wyspie. Jego buźka wykrzywia się w szerokim uśmiechu. Nie, kochanie, dziś nic nie dostaniesz. Siadam i przyciągam do siebie Hannah. Na całe szczęście mnie zasłania, bo sukienka stanowczo za wysoko mi siępodciągnęła.

– Ładna sukienka – szepcze w moje ucho Zack. Kurde, zauważył, że kiecka odkryła mi uda, na szczęście nadal zasłania mi prywatne rejony. Reaguję śmiechem na jego komentarz, ale go zbywam. Moje oczy lustrują towarzystwo. Szukam wzrokiem dwóch seksownych kolesi. Dla siebie i Hannah. Mój wzrok wędruje i gdy otwierają się rozsuwane drzwi na patio dostrzegam go. Cholera, skóra zaczyna mnie palić. Jeszcze nigdy nie widziałam tak boskiego faceta, adonisa w ciele mężczyzny. Boże, nie, nie. Gdzieś już go widziałam. Tak, jestem tego pewna. Nie no, to jest… Tak, to Aiden Milton. Czytałam ostatnio w magazynie sportowym, że jest uznawany za najseksowniejszego mężczyznę w świecie sportu. Ale ja mogę powiedzieć, że jest najseksowniejszym mężczyzną w każdej kategorii. Bije na łeb każdego mężczyznę z krwi i kości. Mój wzrok skupia się na nim. Ma na sobie czarną obcisłą koszulkę, która ukazuje część jego wielkiego umięśnionego ciała i tatuaże. Pod koszulką musi mieć imponujący sześciopak, bo nie odstaje ona w żadnym miejscu jego brzucha. Niżej jeansy, które niesamowicie opinają jego zgrabny tyłek. Do tego czarne buty. Włosy czarne, krótko ścięte, ale u góry spokojnie mogłabym za nie pociągnąć. Oczy są, hmm… Ciasteczko, spójrz w moją stronę. Kurde, nie mogę ich zobaczyć, bo stoi bokiem. Jego skóra jest brązowa, musi mieć jakieś latynoskie geny. Seksowny i napakowany, w sam raz dla mnie. Jednak u jego boku uczepiona jest jakaś szatynka i czar pryska. Ma pannę, więc jest poza moim zasięgiem. Już mam opuścić wzrok, gdy jego oczy spotykają się z moimi i orientuje się, że się mu przyglądam. Uśmiecha się do mnie seksownie i znacząco mruga. Serio? On puścił do mnie oczko? Jasne, że tak. Sama widziałaś na własneoczy.

Opuszczam wzrok i zeskakuję z wyspy. Muszę szybko przemyć twarz lodowatą wodą. Ten chłopak dziwnie na mniedziała.

Żegnamy się obie z Zackiem i idziemy do łazienki. Tam pochylam się nad umywalką i wciągam głębokie uspokajające wdechy. Staram się zapanować nad swoim rozpalonym ciałem, które pobudziło do życia gorące spojrzenie tamtego przystojniaka. Za drzwiami słyszę małe zamieszanie i nagle drzwi otwierają się zhukiem.

– Tu jesteś, jeszcze z tobą nie skończyłam. – Do środka wpada laska, z którą miałam małe spięcie, broniąc Hannah. Jak jej tam było? Chyba Viki. Hannah chce wejść za nią, ale ta wypycha ją i zamyka jej przed samym nosem drzwi. – Jak śmiałaś tak mnie poniżyć? – Prawie plujezłością.

– A jak ty śmiałaś tak wyśmiewać się z Hannah? – odpieramatak.

– Laska, masz pazurki, ale ja mam większe. Nie wiesz, z kim zadzierasz – ostrzega. Jakbym nie znała takich jak ona, to może i bym sięprzestraszyła.

– Nie groź mi. – Zaczyna podchodzić do mnie i zatrzymuje się przede mną na wyciągnięcie ręki. – Znam takie laski jak ty – mówię. – Uważacie się za lepsze, ale uwierz mi, puszczanie się na lewo i prawo nic ci nieda.

Tym ostatnim zdaniem rozwścieczam ją i rzuca się na mnie. Jednak ja jestem szybsza, robię w ostatniej chwili unik i ona uderza brzuchem o umywalkę. Znów chce spróbować swoich sił, ale drzwi otwierają się ponownie z łomotem i wchodzi, o cholera, Pan Seksowne Ciasteczko. Za nim reszta zMattem.

– Nic ci nie jest? – dopytuje Matt i szybko do mnie podchodzi. – Chryste, Ava, zostawić cię na chwilę i już sprawiaszkłopoty.

– To ta laska ma problem. – Rzucam jej groźnespojrzenie.

– Matt, naucz swoją siostrzyczkę pokory – odgryza sięViki.

Pan Seksowne Ciasteczko zaczyna się śmiać. I niemal od razu obie z Viki piorunujemy go wzrokiem. Zauważa to i momentalnie poważnieje. Mijam go w drzwiach i specjalnie uderzam ramieniem. Wybucha znów głośnym śmiechem, a ja czuję jego świeży, morskizapach.

Opieram się ościanę.

Stoję sama, bo Hannah gdzieśzniknęła.

Dobre dziesięć minut szukałam jej bez skutku i poddałamsię.

Muzyka dudni, a światła są przygaszone. Obserwuję, jak po kątach obściskują się dość konkretnie jakieś pary. Też staję w wolnym kąciku i przyglądam się bawiącym się wokółludziom.

– Czemu stoisz tu sama? – Słyszę męski głos i dociera do mnie świeży, morski zapach. Wiem, że to on. Tylko od niego do tej pory czułam takizapach.

– Zgubiłam gdzieś przyjaciółkę – mówię, nie odwracając się doniego.

– Chyba widziałem ją z Mattem. – Natychmiast obracam się w jegostronę.

– Co? – Otwieram szerokooczy.

– No, szli po schodach na górę. – Pokazuje mi wzrokiemschody.

– No to super – mamroczę zironią.

Nagle przysuwa się do mnie stanowczo za blisko, naruszając moją przestrzeń. Chcę się odsunąć, ale wtedy łapie mnie, przyciąga do siebie i wciąga nas głębiej w kąt. Jego ręce wędrują po moim ciele, zostawiają po sobie palący ślad, a ja wciągam powietrze i zamieram, gdy bezpardonowo ściska mójtyłek.

– Jesteś strasznie seksowna – szepcze i lekko przygryza mojeucho.

– Na pewno nie mniej od tej szatynki, co niedawno na tobie wisiała. – Cholera, nie powinnam tego mówić na głos. Wydałam sięsama.

– A jednak zauważyłaś to, skarbie. – Czuję jego oddech na szyi, gdy odgarnia moje włosy z lewej strony. – Katy jest jak lep. – Rozśmieszamnie.

Wtedy dostrzegam Hannah, odpycham go, na co mi pozwala i ruszam do niej szybko, uwalniając się od Pana SeksowneCiasteczko.