Wydawca: Insignis Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 60000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
14 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 352 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Girl Online w trasie - Zoe Sugg

Penny jest już spakowana.

Kiedy Noah zabiera Penny w swoją europejską trasę koncertową, dziewczyna wprost nie posiada się ze szczęścia – nareszcie spędzi ze swoim fantastycznym rockandrollowym chłopakiem mnóstwo czasu! 

Okazuje się jednak, że wyobrażenia Penny rozmijają się z rzeczywistością. Borykając się z zapełnionym grafikiem Noah, problematycznym kolegą z zespołu oraz pogróżkami od zazdrosnych fanek, Penny zastanawia się, czy naprawdę jest stworzona do życia w trasie. Nie może nic poradzić na to, że tęskni za rodziną, przyjacielem Elliotem, a także… za swoim blogiem, Girl Online. 

Czy Penny uda się pogodzić miłość do Noah z życiem w zgodzie ze sobą? A może straci wszystko w pogoni za wymarzonym latem?

***

Zoe Sugg to angielska vlogerka, youtuberka i świeżo upieczona pisarka. Fanom znana jest pod pseudonimem Zoella. Jej debiutancka powieść, Girl Online, wydana w 2014 roku, pobiła wszelkie rekordy sprzedaży. 

Książka okazała się tak niebywałym sukcesem, że niecały rok później doczekaliśmy się kontynuacji przygód uroczej Penny, którą pokochały miliony czytelników! Dziewczyna, która pod nickiem Girl Online dzieli się swoimi najskrytszymi myślami o przyjaźni, chłopcach, szkole i szalonej rodzince, podbiła również serca polskich nastolatków.

Opinie o ebooku Girl Online w trasie - Zoe Sugg

Cytaty z ebooka Girl Online w trasie - Zoe Sugg

Someone Like You – Adele Irreplaceable – Beyoncé We Are Never Ever Getting Back Together – Taylor Swift End of the Road – Boyz II Men I Will Survive – Gloria Gaynor (za pomysł dziękujemy francuskiemu artyście ulicznemu, z którym tańczyliśmy wczoraj pod wieżą Eiffla) Since U Been Gone – Kelly Clarkson Forget You – CeeLo Green Without You – Harry Nilsson I Will Always Love You – Whitney Houston You Could Be Happy – Snow Patrol The Scientist – Coldplay With or Without You – U2 Survivor – Destiny’s Child Single Ladies (Put a Ring on It) – Beyoncé Losing Grip – Avril Lavigne

Fragment ebooka Girl Online w trasie - Zoe Sugg

Zoe Sugg, czyli Zoella, jest brytyjską vlogerką z Bright­on. Publikując filmiki o modzie, urodzie i stylu życia, zdobyła miliony subskrybentów na portalu YouTube. Jeszcze więcej osób ogląda jej kanał każdego miesiąca. W 2011 roku zdobyła nagrodę „Cosmopolitan” za najlepszy blog urodowy, a rok później – wyróżnienie za najlepszy vlog poświęcony urodzie. Zoe dwukrotnie uzyskała tytuł najlepszej brytyjskiej vlogerki – podczas Radio 1 Teen Awards 2013 i 2014. W 2014 i 2015 roku zdobyła nagrodę Nickelodeon Kids’ Choice dla ulubionej brytyjskiej vlogerki, a podczas Teen Choice Awards 2014 wyróżniono ją tytułem Web Star w kategorii Moda i Uroda.

Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim, dzięki którym to wszystko stało się możliwe

20 czerwca

Jak przetrwać związek na odległość, kiedy twój chłopak jest megaciachem i gwiazdą rocka

Ściągnij Skype’a, WhatsAppa, Snapchata i wszystkie inne komunikatory, jakie uda ci się znaleźć. Całymi nocami rozmawiaj ze swoim chłopakiem ubrana w jednoczęściową piżamę model panda, dopóki nie zaczną ci się zamykać oczy i naprawdę nie będziesz musiała iść spać.Zawsze, kiedy obudzisz się stęskniona, słuchaj Jesiennej dziewczyny na ripicie.Zainstaluj na telefonie apkę, która pokazuje godzinę tam, gdzie właśnie jest twój chłopak, żebyś niechcący nie obudziła go o trzeciej nad ranem na pogaduszki (co zdarzyło mi się już jakieś dziesięć razy).Kup kalendarz i odliczaj dni do chwili, kiedy znów go zobaczysz (a tak przy okazji, dziś zostało ich już tylko PIĘĆ).Wygraj jakimś cudem na loterii, żebyś mogła rzucić szkołę i polecieć tam, gdzie jest twój chłopak – wtedy już nigdy nie będziecie musieli rozstawać się na tak długo.W żadnym wypadku NIE wchodź do internetu i NIE oglądaj teledysków superatrakcyjnej gwiazdy pop Leah Brown, na których tańczy i wygina się seksownie przy twoim wyżej wspomnianym chłopaku na oczach milionów rozszalałych fanów.I NIE wpisuj do wyszukiwarki jego imienia i nazwiska, żeby sprawdzić, jak świetnie się bawi, kiedy ty wkuwasz do egzaminów.

Moi kochani czytelnicy, nawet gdyby któregoś dnia naszła mnie ochota, by dać wszystkim dostęp tego bloga, nigdy tego nie zrobię.

Bo dobrze wiem: nie mogę przyznać, że martwię się o swój związek, mam kompleksy i jestem zazdrosna, chociaż mój chłopak to najsłodszy facet na świecie, który nie dał mi do tego żadnych powodów, prawda?

Powiedzcie mi, że kiedyś będzie łatwiej. Nie wiem, jak ja to wytrzymam.

Girl Offline… która już nigdy nie będzie online xxx

Pięć dni później

Powinien istnieć oficjalny zakaz pisania egzaminów w salach z widokiem na morze.

Czy to sprawiedliwe, że musimy tkwić w ławkach, walcząc ze skurczami palców od ściskania długopisu przez dwie godziny bez przerwy, kiedy za szybą tak cudownie skrzy się światło roztańczone na falach? Niby jak mam sobie przypomnieć, kim była czwarta żona króla Henryka VIII, skoro rozprasza mnie śpiew ptaków i mogę przysiąc, że słyszę radosną, beztroską melodyjkę zapowiadającą przyjazd samochodu z lodami?

Potrząsam głową, żeby rozwiać wizję wafelka z puszystą chmurką lodów, z której zawadiacko wystaje czekoladowy batonik, i zamiast tego próbuję nawiązać bezpośrednie połączenie z mózgiem mojego najlepszego przyjaciela, Elliota. On nie miałby najmniejszego problemu z faktami i datami na egzaminie z historii. Nazywam go Wiki, bo wydaje mi się, że jego mózg mieści w sobie tyle samo wiedzy co Wikipedia, podczas gdy moja pamięć przypomina raczej Snapchat – wszystkie informacje z powtórki już z niej wyparowały.

Wzdycham i próbuję się skupić na pytaniu egzaminacyjnym, ale słowa rozmywają mi się przed oczami i nie potrafię rozczytać własnych bazgrołów. Mam nadzieję, że temu, kto będzie oceniał moją pracę, pójdzie lepiej.

Decyzja, żeby zdawać historię na egzaminie końcowym GSCE, nie była najlepszym pomysłem. Wybrałam po prostu to samo co inni. Jedynym przedmiotem, na którym naprawdę mi zależało, była fotografia. Tak naprawdę nie mam pojęcia, kim chcę zostać, kiedy skończę szkołę.

– No dobrze, odłóżcie długopisy – prosi egzaminator z przodu sali.

Natychmiast zasycha mi w gardle. Nie wiem, ile czasu rozmyślałam o niebieskich migdałach, za to wiem, że nie skończyłam odpowiadać na wszystkie pytania. Od tych egzaminów zależy, czego będę się uczyć w przyszłym roku, a ja już dałam plamę. Dłonie mam lepkie od potu. Teraz nie słyszę śpiewu ptaków za oknami. Zamiast tego w uszach huczy mi skrzeczenie mew – mam wrażenie, że wyśpiewują chórem: „Pała, pała, pała”. Ściska mnie w żołądku i robi mi się niedobrze.

– Idziesz, Penny? – Podnoszę wzrok i widzę, że przy ławce czeka na mnie Kira, moja przyjaciółka i koleżanka z klasy. Nawet nie zauważyłam, kiedy egzaminator zabrał moją pracę.

– Tak, już. – Łapię torbę i wstaję się z krzesła.

W chwili, kiedy się prostuję, mdłości nagle zastępuje fala ulgi. Niezależnie od tego, jak mi poszło, mam to za sobą: mój ostatni egzamin. Na ten rok już koniec ze szkołą!

Przybijam Kirze piątkę z rozanielonym uśmiechem. Czuję się mocniej związana z moją klasą – zwłaszcza z bliźniaczkami, Kirą i Amarą – niż przez poprzednie lata w szkole. Po katastrofie z początku roku wszyscy stanęli za mną murem – to był prawdziwy mur przyjaźni, który osłonił mnie przed medialną burzą. Kiedy okazało się, że spotykam się z gwiazdą rocka, Noah Flynnem, w mediach rozpętało się prawdziwe piekło. Potem dziennikarze odkryli mój blog, ujawnili prywatne szczegóły z mojego życia i oskarżyli mnie o rozbicie związku Noah, który miał się wtedy umawiać z Leah Brown, wielką gwiazdą pop. To było jedno z najgorszych doświadczeń mojego życia, ale przetrwałam je dzięki przyjaciołom. A wszystkie te przejścia sprawiły, że bardziej się ze sobą zżyliśmy.

Wychodzimy na korytarz, a Kira pyta:

– Uczcimy to burgerami w GBK? Wszyscy tam idziemy przed koncertem. Na pewno strasznie się cieszysz, że znów zobaczysz się z Noah.

Czuję w brzuchu znajome łaskotanie. Pewnie, że się cieszę – ale jestem też zdenerwowana. Nie widziałam Noah od przerwy wielkanocnej, kiedy przyjechał spędzić ze mną moje szesnaste urodziny. Teraz mamy dla siebie dwa tygodnie. I chociaż to moje największe marzenie – i chociaż nie jestem w stanie myśleć o niczym innym – dręczy mnie też pytanie, czy będzie tak samo jak wcześniej.

– Spotkam się z wami na miejscu – odpowiadam. – Muszę zabrać kilka rzeczy z sali panny Mills, a potem idę do domu, żeby się przebrać.

Kira ściska mnie za ramię.

– Bosz, ja też muszę wymyślić, co założę!

Odchodzi szybkim krokiem, a ja uśmiecham się lekko na pożegnanie, ale euforia z powodu skończenia egzaminów zniknęła i znów ogarniają mnie wątpliwości. Wątpliwości w rodzaju: Czy-mój-chłopak-nadal-mnie-lubi. Wiem, że powinnam bardziej wierzyć w to, że podobam się Noah taka, jaka jestem. Łatwo powiedzieć, jeśli tak się składa, że twój pierwszy chłopak to obecnie jeden z najbardziej znanych młodych artystów na świecie.

Korytarze szkoły są już niemal puste, więc ciszę przerywa tylko skrzypienie moich conversów na podłodze wyłożonej linoleum. Nie mogę uwierzyć, że to moje ostatnie spotkanie z panną Mills, która uczy nas fotografii. Bardzo mi pomogła w tym roku – oprócz rodziców jest chyba jedyną osobą, której tak naprawdę zwierzyłam się z tego, co wydarzyło się w czasie przerwy z okazji świąt Bożego Narodzenia. Nawet Elliotowi nie zawsze wszystko mówię. I nie podejrzewałam, jak bardzo potrzebuję kogoś, kto mnie wysłucha bez oceniania.

W dodatku raz dostałam ataku paniki w prowizorycznej ciemni, którą panna Mills urządziła w szafie wnękowej w swojej sali. To było kilka tygodni po tym, jak w internecie zrobiło się głośno o mnie i Noah. Ciemnia zwykle działa na mnie kojąco, ale tym razem było inaczej. Zrobiło mi się słabo i prawie wpadłam na odczynniki – może zaszkodziły mi opary, może źle się poczułam w małej, zamkniętej przestrzeni, a może zestresowało mnie to, że właśnie wywoływałam zdjęcie przystojnej twarzy Noah, której miałam nie zobaczyć przez całe wieki. Na szczęście było już po lekcjach, więc oszczędziłam kolegom ze szkoły kolejnego widoku Spanikowanej Penny w akcji. Panna Mills poiła mnie wtedy herbatą i karmiła ciasteczkami, dopóki jej wszystkiego nie opowiedziałam – kiedy już otworzyłam usta, nie mogłam przestać mówić.

Od tamtej pory zawsze mi pomaga, ale wiem, co pomogłoby mi najbardziej: mój blog. Blogowanie dawało mi poczucie wolności. Po opublikowaniu ostatniej notki, „Od bajki do horroru”, zmieniłam ustawienia Girl Online, żeby była blogiem prywatnym, i czułam, że czegoś mi brakuje – wciąż mnie korciło, żeby dzielić się myślami ze światem. Przez ponad rok Girl Online była miejscem, w którym dawałam ujście mojej kreatywności i moim emocjom. Tęskniłam za tym uczuciem i za czytelnikami, którzy stali się moimi przyjaciółmi. Wiedziałam, że gdybym się do nich zwróciła, wspieraliby mnie w tym trudnym momencie, tak jak wspierali mnie na początku moich zmagań z atakami paniki.

Ale kiedy wyobrażałam sobie, że publikuję na blogu nową notkę, przed oczami natychmiast stawał mi obraz setek złośliwych ludzi pochylonych nad klawiaturą, którzy tylko czekają, żeby zmieszać mnie z błotem. Chociaż tylu czytelników okazało mi ciepło i życzliwość, wystarczył jeden przykry komentarz, żebym znów wpadła w rozpacz. Nigdy nie czułam się taka bezsilna. Nie byłam w stanie niczego napisać. Zwykle słowa same spływały mi spod palców, ale teraz wszystko brzmiało sztucznie i nie tak, jak trzeba. Zamiast bloga zaczęłam prowadzić pamiętnik w zeszycie, ale to nie było to samo.

Próbowałam opisać swoje uczucia pannie Mills. W mojej wizji internauci zamieniają się w klaunów z mocnym makijażem. Kiedy się uśmiechają, widać ich ostre, rekinie zęby. Wyglądają jak potwory, ale zamiast czaić się w ciemnościach, otwarcie na mnie czyhają. Łączą w sobie wszystko, czego najbardziej się boję. Są jak milion koszmarów w jednym. Przez nich mam ochotę się spakować i przeprowadzić do puszczy amazońskiej, żeby zamieszkać z jakimś nieznanym plemieniem, które wierzy, że samoloty to złe duchy zesłane przez bogów. Elliot mi o nim opowiedział. Założę się, że nikt tam nie słyszał o Girl Online ani o Noah Flynnie. Założę się, że nie wiedzą o istnieniu Facebooka. Ani Twittera. Ani virali, które chyba nigdy nie znikają.

Gdybym chociaż mieszkała tylko w Brighton w Wielkiej Brytanii, wszystko byłoby w porządku. Większość szkoły zdążyła już zapomnieć o „skandalu” ze mną w roli głównej, tak jak zapomnieli, kto wygrał X Factor w zeszłym roku. Mój tata mówi, że dzisiejsze gazety jutro posłużą za papier na rybę z frytkami. I ma rację – nikogo już nie interesuje ani mój blog, ani mój związek z Noah. Tylko że ja nie mieszkam w środku dżungli. Tak naprawdę nie mieszkam nawet w Brighton w Wielkiej Brytanii. W rzeczywistości jestem obywatelką planety Internet, a to teraz dla mnie najgorsze możliwe miejsce – boję się, że w internecie nikt nigdy nie zapomni o tym, co się wydarzyło.

Ale internet przyniósł mi przynajmniej jedną dobrą rzecz. Po tym, jak Pegasus Girl stanęła po mojej stronie, wymieniłyśmy się adresami mailowymi i teraz nie jest już najwierniejszą czytelniczką Girl Online, tylko jedną z moich najlepszych przyjaciółek – chociaż jeszcze się nie spotkałyśmy twarzą w twarz. Kiedy po raz tysięczny żaliłam się jej, jak tęsknię za Girl Online, powiedziała mi, że mogę zmienić ustawienia bloga tak, żeby mogli go odwiedzać tylko ci, którym dam hasło. Teraz ona, Elliot i panna Mills są jedynymi osobami, które czytają moje wypociny, ale to lepsze niż nic.

Widzę pannę Mills przez szkło w drzwiach do jej sali. Jasnobrązowe włosy opadają jej na czoło, kiedy pochyla się nad biurkiem, oceniając prace. Pukam we framugę, a ona podnosi głowę i uśmiecha się do mnie:

– Cześć, Penny. Jak tam, masz już z głowy ten rok?

Potakuję.

– Właśnie skończyłam pisać egzamin z historii.

– To świetnie! Wchodź.

Czeka, aż usiądę na jednym z twardych, plastikowych krzesełek. W sali rozstawione są czarne płyty piankowe z projektami fotograficznymi moich kolegów i koleżanek, przygotowane na wakacyjną wystawę. Chociaż panna Mills mnie namawiała, nie chciałam, żeby znalazły się wśród nich moje prace. Ukończyłam wszystkie projekty, ale nie mogłam znieść myśli, że ktoś zobaczy moje zdjęcia. Większość kolegów publikowała swoje portfolia online, ale ja przestałam wrzucać fotografie do internetu po Bożym Narodzeniu. Przerażała mnie myśl, że ktoś je znajdzie i wykorzysta, żeby się ze mnie nabijać. Zamiast tego wywoływałam zdjęcia i co tydzień przynosiłam teczkę pannie Mills. Fizyczny akt tworzenia działał na mnie terapeutycznie.

Panna Mills wyciąga moją teczkę i wręcza mi ją.

– Świetna robota, Penny, jak zwykle – mówi z uśmiechem. – Teraz przez jakiś czas nie będziemy się widziały, prawda? Chciałabym z tobą porozmawiać o twoim ostatnim wpisie na blogu. Naprawdę będzie ci łatwiej, wiesz?

Wzruszam ramionami. Jakoś udaje mi się przeżyć każdy dzień i na razie to wszystko, co umiem z siebie wykrzesać.

Panna Mills mówi dalej, jakby czytała mi w myślach.

– Według mnie stać cię na dużo więcej niż życie z dnia na dzień. Możesz się rozwijać, Penny. Tyle przeszłaś w tym roku szkolnym. Cieszę się, że postanowiłaś kontynuować naukę, zwłaszcza fotografii, ale nie przejmuj się tak wyborem przedmiotów. Nie musisz jeszcze wiedzieć, co chcesz robić.

Chciałabym jej wierzyć, ale to trudne. Wydaje mi się, że tylko ja jedna nie mam jeszcze na siebie pomysłu. Elliot tego nie rozumie. On wie, że chce studiować projektowanie mody i marzy o tym, żeby kiedyś stworzyć własną markę. Właśnie się dowiedziałam, że Kira planuje zostać weterynarzem, dlatego wybrała zajęcia z biologii i matematyki, żeby dostać się na dobry uniwersytet. Amara jest genialna z fizyki i odkąd pamiętam, chce podbić świat nauki, więc też ma już plan. Ja lubię tylko robić zdjęcia i pisać bloga, którego w dodatku publikuję w tajemnicy dla garstki najbliższych przyjaciół. Nie widzę w tym wielkiej kariery.

Wiem, że rozciąga się przede mną ocean możliwości, ale utknęłam na brzegu, bo nie jestem jeszcze gotowa się w nim zanurzyć.

– Czy pani zawsze chciała zostać nauczycielką? – pytam.

Panna Mills parska śmiechem.

– Raczej nie. Właściwie to był… przypadek. Chciałam zostać archeolożką! Dopóki nie zdałam sobie sprawy, że archeologia to nie przygody w stylu Indiany Jonesa, tylko klasyfikowanie maleńkich odłamków kości całymi godzinami. Bardzo długo czułam się zagubiona.

– Ja też tak się właśnie czuję – mówię. – Zagubiona we własnym życiu. A nie umiem się posługiwać kompasem. Czy można iść przez życie z GPS-em?

Znów rozśmieszam pannę Mills.

– Nie wiem, co usłyszysz od innych dorosłych, ale zdradzę ci pewien sekret: nie musisz jeszcze nic wiedzieć. Masz dopiero szesnaście lat! Możesz się bawić! Ciesz się życiem. Odwróć ten swój wewnętrzny kompas do góry nogami, zakręć nim i potrząśnij mocno, żeby sam stracił orientację w terenie. Powiedziałam ci już, że zaczęłam uczyć przypadkiem, ale musisz wiedzieć, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną. – Panna Mills pochyla się w moją stronę z uśmiechem: – Pewnie nie możesz się doczekać dzisiejszego koncertu. Na moich lekcjach uczniowie nie mówili o niczym innym. Noah jest suportem The Sketch, tak?

Odpowiadam uśmiechem, zadowolona ze zmiany tematu. Serce podskakuje mi w piersi na myśl o tym, że znów spotkam się z Noah. W pewnym momencie Skype i SMS-y przestają wystarczać – i ten moment właśnie nadszedł. Poza tym pierwszy raz zobaczę, jak śpiewa na żywo przed tysiącami piszczących dziewczyn.

– Tak, otwiera koncert. To dla niego ważny wieczór.

– Na to wygląda. No dobrze, uważaj na siebie w wakacje. I nie zapomnij przygotować się do zajęć. – Nauczycielka wskazuje na moją teczkę. – Jesteś pewna, że nie chcesz nic wystawić? Masz tu kilka niesamowitych prac, które zasługują, żeby je docenić.

Kręcę głową. Panna Mills wzdycha, ale wie, że nie wygra tej walki.

– Słuchaj, mogę powiedzieć ci tylko jedno: pisz dalej bloga, Penny. To twój talent. Potrafisz nawiązać kontakt z czytelnikami, nie zaniedbuj tego. Niech to będzie twoja wakacyjna praca domowa ode mnie, oprócz zdjęć. Kiedy wrócisz, czekam na dokładną relację z twoich podróży.

Uśmiecham się, wsuwając teczkę do torby.

– Bardzo mi pani pomogła w tym roku, panno Mills. Dziękuję.

Myślę o naszym letnim projekcie fotograficznym. Panna Mills poprosiła, żebyśmy poszukali wokół siebie „nowych perspektyw”, spojrzeli na świat z innego punktu widzenia. Nie mam jeszcze pojęcia, jak to zrobię, ale jestem pewna, że w trasie z Noah będę miała milion okazji.

– Nie ma za co, Penny.

Wychodzę z sali i znów idę opustoszałymi korytarzami. Czuję, jak serce wali mi w piersiach, kiedy przyśpieszam i zaczynam truchtać, a potem pędzić przez szkołę najszybciej, jak umiem. Wybiegam na zewnątrz, wyrzucam ręce do góry i robię obrót na progu. Na myśl o tym, jak obciachowo muszę wyglądać, oblewam się rumieńcem, ale ten rok szkolny był najtrudniejszy w moim życiu. Wolność jeszcze nigdy nie smakowała tak cudownie.

25 czerwca

Oficjalny koniec egzaminów! (I jak sobie poradzić, kiedy znów się zaczną)

Proszę o werble… mój rok szkolny właśnie się skończył! Basta! Finito!

Nie było tak źle. Powtarzam: nie było tak źle. Z małą pomocą przyjaciela (wielkie dzięki dla mojego najlepsiejszego kumpla, Wikiego!) wymyśliłam kilka strategii, jak sobie radzić, kiedy ma się wrażenie, że cały dzień to nauka… nauka… i jeszcze więcej nauki!

Jeśli nie zapiszę ich od razu, to na pewno do przyszłorocznych egzaminów całkiem wylecą mi z głowy. Chociaż miałam już wiele testów i sprawdzianów, z jakiegoś powodu zawsze budzą we mnie takie samo przerażenie.

Pięć sposobów na przetrwanie egzaminów (rady osoby, która NIENAWIDZI egzaminów)

Powtórz materiał Okej, niektórzy uznają, że to oczywiste, ale w tym roku zrobiłam sobie kalendarz dla każdego przedmiotu i za każdą godzinę powtórek przylepiałam w nim złotą gwiazdkę. Czułam się trochę tak, jakbym cofnęła się w czasie do podstawówki, ale kiedy widziałam swoje postępy (czyli konstelację złotych gwiazdek w kalendarzu), było mi dużo raźniej.Łapówki Nie chodzi o przekupywanie nauczycieli ani egzaminatorów, tylko samego siebie! Po każdym skończonym tygodniu powtórki (patrz sposób 1) szłam do lodziarni Gusto Gelato i w nagrodę kupowałam sobie lodowego burgera. Nie ma lepszej motywacji niż słodka przekąska!Zacznij od trudnych pytań Najlepsza rada Wikiego! Mówi, żeby na początku skupić się na pytaniach za najwięcej punktów, żeby nie utknąć z nimi na koniec i nie powypisywać jakichś głupot.Kawa Mnie kawa nie smakuje, ale zdaniem mojego brata naprawdę pomaga. Próbowałam ją kiedyś pić przy nauce, ale po każdym łyku wzdrygałam się z obrzydzenia, a potem nie mogłam zasnąć przez całą noc, bo trzęsłam się z nerwów. Więc może to jednak nie najlepsza rada…Marzenia o wakacjach Pamiętaj, że życie zaczyna się po egzaminach! Tak naprawdę właśnie to pomogło mi je przetrwać – myśl, że już niedługo znów zobaczę Chłopaka z Brooklynu…

Girl Offline… która już nigdy nie będzie online

W drodze do domu ogarnia mnie coraz większe podekscytowanie – do tego stopnia, że wpadam do kuchni tanecznym krokiem. Co okazuje się bardzo na miejscu, bo mama, ubrana w brokatową suknię prosto z „Tańca z gwiazdami”, właśnie robi obrót na czarnobiałych kafelkach, rozkołysana w obłędnej salsie z Elliotem. Alex, chłopak Elliota, wykrzykuje ich ocenę ze stołka przy wyspie, naśladując jednego z sędziów w programie:

– Siedem punktów!

Zwyczajne popołudnie w rezydencji Porterów…

– Penny, kochanie, już jesteś! – woła mama. – Nigdy mi nie mówiłaś, że Elliot tak świetnie tańczy.

– To człowiek o wielu talentach!

Kończą efektowną figurą: mama przechyla Elliota.

Alex i ja gotujemy im spontaniczne owacje.

– Idziemy na górę? – pytam Elliota i Alexa, którzy jednocześnie kiwają głowami.

Na ich widok czuję znajome ukłucie w sercu. Elliot i Alex są parą idealną – odległość nie komplikuje im życia, jak mnie i Noah. Mogą się spotykać, kiedy chcą, nie muszą się martwić strefami czasowymi ani jakością połączenia na Skypie. Czują się w swojej obecności całkowicie swobodnie.

Właściwie spędzają razem tyle czasu, że w mojej rodzinie mają już nawet wspólne przezwisko, jak Brangelina czy Kimye. Nazywamy ich Alexiot.

– Czy Alexiot zostaje na obiedzie!? – woła mama, zanim znikamy na piętrze.

– Nie, idziemy na burgery do GBK przed koncertem! – odkrzykuję.

– Naprawdę? – pyta Elliot, unosząc brew.

Kulę się lekko.

– Kira nas zaprosiła. Może być?

Alexiot wymienia spojrzenie, ale najwyraźniej dochodzi do porozumienia.

– Jasne, Pennylopo – rzuca Elliot i sięga za siebie po dłoń Alexa, a ja uśmiecham się do nich.

Pamiętam dzień, kiedy się poznali. To było niedługo przed walentynkami. Elliot zaciągnął mnie kolejny raz do second-handu na obrzeżach Brighton Lanes, chociaż zajrzeliśmy tam dzień wcześniej i oboje wiedzieliśmy, że nie pojawiło się jeszcze nic nowego. I nagle zobaczyłam za ladą nowego ekspedienta. Zajęło mi to kilka sekund, ale poznałam jego przygarbioną sylwetkę.

– Penny, nie mogę, on jest taki słodki! – Elliot wciągnął mnie za wieszak pełen ubrań i zarzucił sobie na głowę ogromne boa.

– To Alex Shepherd – powiedziałam. – Chodzi do naszej szkoły, jest dwa lata starszy. – Oczywiście wiedziałam, kim jest, ale głównie dlatego, że Kira się w nim bujała. Zniżyłam głos do szeptu. – Jesteś pewny, że jest gejem?

– A myślisz, że przyprowadziłbym cię tu, gdybym nie był pewny? Robimy do siebie słodkie oczy od dwóch tygodni, odkąd zaczął tu pracować.

– Ty do wszystkich robisz słodkie oczy – zauważyłam, szturchając go łokciem w żebra.

– Ale nie tak. – Mrugnął do mnie teatralnie, a ja zachichotałam.

– To dlaczego jeszcze z nim nie zagadałeś?

– Zagadam, tylko… potrzebuję więcej czasu.

Czyli Alex gra w przeciwnej drużynie. Wiedziałam, że Kira będzie załamana tą wiadomością, ale w końcu jej przejdzie. Wydawał mi się trochę zbyt wymuskany dla Elliota, ale w jego oczach migotały przekorne iskierki, które każdemu zawróciłyby w głowie. Wyjrzałam zza wieszaka, żeby mu się przyjrzeć, ale napotkałam jego wzrok, więc podniosłam rękę i pomachałam do niego lekko.

– Penny, co ty wyprawiasz? – szept Elliota zabrzmiał przynajmniej oktawę wyżej.

– Przyśpieszam czas – uśmiechnęłam się szeroko. – Poza tym byłam po prostu uprzejma. Patrzył w naszą stronę. Okej, tylko spokojnie, idzie do nas.

– Co? – Elliot zrobił się biały jak ściana, ale opanował się na tyle, żeby przygładzić włosy. – Jak wyglądam? Wiedziałem, że nie trzeba było zakładać dziś tego kapelusza! Jest zbyt pretensjonalny; mogłem włożyć coś swobodniejszego.

– Elliot, gadasz od rzeczy. – Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby był taki zakłopotany. Ściągnęłam mu z głowy boa, żeby nie tkwiło tam jak zapomniany pluszak. – A w tym kapeluszu jest ci… – Nie zdążyłam dokończyć zdania, bo nagle stanął koło nas Alex.

– W czym mogę pomóc? – zapytał z lekkim uśmiechem. Ani przez chwilę nie spuszczał wzroku z Elliota.

– Możesz za mnie wyjść – wymamrotał Elliot pod nosem.

– Słucham? – Alex zmarszczył lekko brwi.

– Nie, nic… zastanawiałem się po prostu, czy nie pomógłbyś mi znaleźć szalika, który będzie pasował do mojego kapelusza. – Miałam wrażenie, że Elliot zmienia się na moich oczach. Natychmiast przestał się denerwować i odzyskał swoją zwykłą pewność siebie.

– Jasne. Mam tu coś w stylu Wielkiego Gatsby’ego, co będzie w sam raz. – Alex podszedł do innego wieszaka.

– Wiesz, że żona F. Scotta Fitzgeralda nie chciała za niego wyjść, dopóki nie podpisał umowy na publikację książki? – zapytał Elliot, idąc za nim.

– Nie, za to wiem, że był kiepski z ortografii – odpowiedział Alex bez zająknięcia.

Patrzyłam, jak idą przez sklep, przerzucając się faktami z życia autora, którego jeszcze nie czytałam (nie widziałam nawet ekranizacji jego książki). Wyglądali, jakby znali się przez całe życie. Wtedy zrozumiałam, że muszę zostawić Elliotowi pole do działania. Nie chciałam być piątym kołem u wozu.

Ale, jak to ja, cofając się, weszłam prosto na wieszak z płaszczami i zrzuciłam na podłogę stos futer i etoli. Czerwona jak burak zaczęłam podnosić futra i ciężkie płaszcze, ale nie mogłam sobie poradzić z plątaniną materiału. Wiadomo, musiałam zepsuć wielką chwilę Elliota.

Obaj natychmiast pojawili się obok mnie.

– Ja to posprzątam, nie przejmuj się – uspokajał mnie Alex.

– Pomogę ci – zaproponował Elliot. Pochylili się i chwycili po jednym końcu tej samej długiej futrzanej etoli, a potem ciągnęli ją, dopóki ich dłonie się nie zetknęły. Mogłabym przysiąc, że powietrze przeszyła iskra elektryczna. Przypomniała mi się scena z Zakochanego kundla, kiedy psiaki jedzą spaghetti z klopsikami – bo ten film akurat widziałam, i to wiele razy, kiedy byłam mała. Wymamrotałam jakieś przeprosiny i znów spróbowałam wymknąć się ze sklepu. Tym razem żaden z nich tego nie zauważył. Od tamtej pory są nierozłączni. Lubię sobie wyobrażać, że moja niezdarność odrobinę w tym pomogła.

Teraz Alexiot musi mi pomóc znaleźć odpowiedź na jedno zasadnicze pytanie: w co się ubrać na pierwsze od dwóch miesięcy spotkanie twarzą w twarz ze swoim chłopakiem? Pędzimy po schodach do mojej sypialni na ostatnim piętrze. Alex ma tak długie nogi, że wskakuje po dwa stopnie naraz. Jest dużo wyższy ode mnie i od Elliota.

– Hej, Penny, czy ty przypadkiem nie wyjeżdżasz jutro w trasę? – pyta Alex z góry, stając w drzwiach do mojego pokoju.

– Dlaczego pytasz?

Ale dobrze wiem, o co mu chodzi. Moja sypialnia wygląda, jakby przeszło przez nią tornado. Wszystkie ubrania, które kiedykolwiek miałam na sobie – łącznie z apaszkami, paskami i czapkami – tworzą ogromną stertę na łóżku. Biurko jest zarzucone stosami notatek do egzaminów, a po podłodze walają się kawałki tektury, bo pracowałam tam nad teczką na zajęcia z fotografii.

Jedyne miejsce, w którym panuje porządek, to ława w oknie wykuszowym. Przypięłam tam wycinek z magazynu plotkarskiego ze zdjęciem, na którym Noah mnie obejmuje, podpisanym: Noah Flynn ze swoją dziewczyną. Nigdy wcześniej nie byłam w gazecie i chociaż mam na tym zdjęciu okropnie potargane włosy, zostawiłam je sobie na pamiątkę. Przy oknie wisi też kalendarz oklejony od góry do dołu złotymi gwiazdkami, z dzisiejszą datą zakreśloną na czerwono.

Elliot przemyka na palcach przez pobojowisko na podłodze.

– No pięknie. Ocean Strong nie umie się pakować.

Ocean Strong to imię, które wymyśliliśmy z Elliotem dla mojego alter ego – postaci, w którą wczuwam się zawsze, kiedy zaczynam się czymś stresować. Wzorowaliśmy się na Beyoncé, która na scenie wyobrażała sobie, że jest Sashą Fierce, żeby dodać sobie odwagi. Ona nie potrzebuje już Sashy, a ja mam nadzieję, że kiedyś przestanę potrzebować Ocean Strong. Ale na razie traktuję to imię jak kamizelkę ratunkową, która pomoże mi utrzymać się na powierzchni, kiedy zaleje mnie fala paniki.

Wskazuję chłopakom łóżko.

– Chyba najlepiej będzie, jak usiądziecie tu. – Przekładam wierzchołek sterty swetrów na krzesło przy toaletce.

– Trochę się boję, że pod tymi wszystkimi ciuchami ukrywasz martwe ciało Megan – mówi Elliot, marszcząc nos.

– Akurat – pokazuję mu język.

Kiedy zaczęłam chodzić do szkoły, Megan była moją najlepszą przyjaciółką, ale od tego czasu zmieniła się nie do poznania – stała się samolubną dziewczyną, która bez przerwy strzela sobie selfie i myśli tylko o chłopakach. W zeszłym roku zaczęła mi zazdrościć „związku” z Olliem, chłopakiem, w którym strasznie się kochałam, zanim poznałam Noah. Nic się między nami nie wydarzyło, ale Megan nie mogła znieść nawet myśli, że moglibyśmy zostać parą. To Ollie znalazł w internecie mojego bloga, kiedy był jeszcze anonimowy, i rozpoznał Noah Flynna na zdjęciu, a potem opowiedział o wszystkim Megan. Ona skojarzyła fakty i powiadomiła media, zdradzając mój sekret prasie i całemu światu.

Dostali za swoje, kiedy razem z Elliotem natknęliśmy się na nich w kawiarni, a nasze koktajle mleczne dziwnym zrządzeniem losu wylądowały na ich głowach. Od czasu afery koktajlowej nie miałam zbyt wiele kontaktu z Megan. Wiadomość o naszym starciu – moim największym akcie odwagi i samoobrony – natychmiast rozeszła się po całej szkole.

Ale takim dziewczynom jak Megan nic nie może zaszkodzić na długo. Jest tak pewna siebie, że przykre i kompromitujące sytuacje spływają po niej jak woda po kaczce. Zaczęła nawet żartować, że to właśnie koktajlom zawdzięcza swoją mleczną cerę. W dodatku dostała się do najlepszej szkoły teatralnej w Londynie. Znów jest perfekcyjna i nietykalna.

Ollie też odchodzi z naszej szkoły. Przeprowadzają się całą rodziną, żeby pomóc jego bratu w karierze tenisowej. Współczuję Olliemu. Chociaż tak mnie potraktował, nadal nie wierzę, że ma zły charakter. Szkoda, że będzie musiał żyć w cieniu swojego brata. I tak oto moi „najwięksi wrogowie” znikają z Brighton. Teraz będę się zmagać tylko sama z sobą.

Elliot klaszcze w dłonie. Widzę, że włączył mu się tryb pedanta w stylu Moniki z Przyjaciół.

– Okej, gdzie twoja walizka?

– Yy, chyba gdzieś pod Alexem.

Alex zrywa się z łóżka i zaczyna grzebać w piramidzie ubrań, na których siedział. Po chwili przez ciuchy zaczyna przeświecać jaskrawy róż mojej wypchanej po brzegi walizki.

– Przypomnij mi jeszcze raz, na ile wyjeżdżasz? – prosi Alex, przyglądając się jej ze zdumieniem.

– Nie będzie jej czternaście dni, trzy godziny i dwadzieścia jeden minut – odpowiada Elliot. – Będę liczył każdą sekundę!

– Moi rodzice chyba też – dodaję z nieśmiałym uśmiechem.

– Długo musiałaś ich przekonywać, żeby się zgodzili? – pyta Alex.

– No wiesz, tylko dwa miesiące, odkąd Noah zaproponował to w Wielkanoc! Szczerze mówiąc, sama nie miałam pewności, czy sobie poradzę. – Trasa koncertowa z Noah to była dla mnie wielka sprawa. Pierwszy raz miałam gdzieś wyjechać całkiem sama. I chociaż omówiliśmy z rodzicami każdy możliwy szczegół tej podróży, nadal się denerwowałam.

– No pewnie, że tak. Przeżyjesz coś niesamowitego, strasznie ci zazdroszczę. A teraz otwieraj walizkę i pokaż, co spakowałaś.

Posłusznie rozpinam suwak i wzdrygam się lekko, widząc, co leży na wierzchu. Elliot wyciąga rękę i wyjmuje największy wełniany sweter, jaki widzieliście w życiu, z długimi, wygodnymi rękawami, którymi mogę się prawie owinąć. Należy do mojej mamy, która nosiła go – jak sama mówi – wyłącznie w ciąży, nigdy wcześniej i nigdy później.

Elliot przykłada sweter do siebie. Sięga mu za kolana.

– Pamiętasz, że jedziecie w trasę w środku lata? Na pewno chcesz zabrać ze sobą całe stado owiec?

Wyrywam mu sweter z rąk.

– Czuję się w nim bezpiecznie. – Przytulam materiał do twarzy i wdycham zapach ulubionych perfum mamy. Zapach domu. – Ma mi pomóc na ataki paniki. Panna Mills powiedziała, że jeśli się martwię, że będę się denerwować i tęsknić, to powinnam zabrać ze sobą coś, co daje mi poczucie bezpieczeństwa. Co będzie kojarzyło mi się z domem. Uznałam, że pakowanie całej kołdry nie byłoby zbyt praktyczne. Ten sweter był drugi na liście.

Elliot bierze go ode mnie, składa równo i odkłada z powrotem do walizki.

– No dobrze, może zostać. Ale to już nie! – Wyciąga łososiową koszulę z naszytymi na kieszeniach różyczkami z materiału. – Jedziesz w trasę koncertową, a nie na popołudniową herbatkę do babci!

– Okej, wyjmij ją – śmieję się. – Pakowanie nie jest moją mocną stroną!

Elliot masuje sobie skronie teatralnym gestem.

– Penny, czasem myślę, że nie ma dla ciebie ratunku! Będziemy musieli zająć się tym później. Ale wracając do tematu: W co się ubierzesz dziś wieczorem?

Teraz moja kolej na dramatyzowanie.

– Przymierzyłam dosłownie wszystko, co mam w szafie! I nic nie znalazłam. Myślisz, że mogę narzucić po prostu czarny top i dżinsy?

Elliot gromi mnie wzrokiem.

– Nie ma mowy. Będziesz wyglądać zbyt zwyczajnie.

– A może to? – Alex podnosi czarną rozkloszowaną sukienkę, o której zupełnie zapomniałam. Ma wzór w maleńkie białe i żółte stokrotki. Kupiłam ją któregoś dnia na stronie ASOS zamiast uczyć się do egzaminów z Kirą i Amarą, ale jeszcze nigdy jej nie włożyłam.

– Idealna sukienka! – woła Elliot. – Szanowni państwo, przedstawiam wam mojego chłopaka – genialnego stylistę!

Alex wzrusza ramionami.

– Hej, pracując za ladą można się nauczyć paru trików.

Podaje mi sukienkę, a ja wymykam się do łazienki, żeby się przebrać, a potem staję przed lustrem.

Nie mogę uwierzyć, że wreszcie zobaczę koncert Noah. Czekałam na tę chwilę i bałam się jej, odkąd zadzwonili do niego z informacją, że będzie suportem na trasie zespołu The Sketch. Ściągam gumkę z koka, a długie rude włosy opadają mi falami na ramiona. Mama pokazała mi sztuczkę z eyelinerem, którą postanawiam teraz wypróbować: przedłużam kreski na górnych powiekach odrobinę za kąciki oczu. Moje spojrzenie od razu staje się bardziej kocie i tajemnicze. Może nawet mi to pasuje. Od dziś mój oficjalny tytuł to: Dziewczyna Noah Flynna.

W uszach brzmią mi pierwsze dźwięki albumu Noah i zaczynam myśleć, że naprawdę tracę rozum, ale kiedy otwieram drzwi łazienki, zdaję sobie sprawę, że Elliot i Alex włączyli Żywioły, jedną z ośmiu piosenek na płycie Jesienna dziewczyna. Każda nowa piosenka Noah jest lepsza od poprzedniej – ale, oczywiście, nadal najbardziej lubię tytułowy utwór, który napisał dla mnie.

Alexiot trzyma się za ręce, a Elliot opiera głowę na ramieniu Alexa. Wyglądają megasłodko i nie chcę im przeszkadzać. Ale Elliot najwyraźniej mnie usłyszał, bo ogląda się przez ramię – i opada mu szczęka.

– Wyglądasz zabójczo, Ocean Strong!

– Dzięki, dzięki – odpowiadam, dygając lekko.

– No dobra, dzieciaki, lecimy z tym koksem – rzuca Elliot, przeciągając samogłoski.

Alex i ja patrzymy na niego ze zmarszczonymi brwiami.

– Co, nie podoba się wam mój amerykański slang? Uznałem, że trochę poćwiczę przed spotkaniem z Noah. Okej, czas na dodatki! – Wsuwa mi na nadgarstek kilka bransoletek i dobiera do nich długi naszyjnik. – Jeszcze tylko conversy i jesteś gotowa.

Przeglądam się w dużym lustrze.

– Świetnie wyglądasz, Pen. To idealna stylizacja – ocenia Elliot. – Leah Brown, może i jesteś największą gwiazdą pop na świecie, ale mojej przyjaciółki nie przebijesz.

Pozwalam sobie na uśmiech i mówię sobie w duchu, że ładnie mi w tej sukience. I to prawda. Czuję się pewna siebie. Ale i tak sięgam po kurtkę. Elliot krzywi się na jej widok.

– No co? – pytam. – W restauracji może być zimno.

– No właśnie, musimy się zbierać! – Elliot zerka na zegarek.

– Tom! – wołam do mojego brata na dole. – Zawieziesz nas?

Odpowiada mi chrząknięciem, które postanawiam uznać za zgodę.

Ale kiedy wychodzimy z domu, Alex nie wsiada z nami do samochodu, tylko wpycha dłonie do kieszeni.

– Przepraszam, muszę jeszcze wpaść do domu i coś załatwić. Spotkamy się na koncercie, okej?

Elliot kurczy się w sobie. Jego dobry humor wyparowuje bez śladu.

– Na pewno? – pytam. – Pewnie myślisz, że to strasznie nudne, siedzieć z bandą szesnastolatków, ale większość z nich jest fajna.

– Nie o to chodzi – odpowiada Alex. – Po prostu mam coś do zrobienia.

– Aha, w porządku.

Pochyla się i całuje Elliota przelotnie, ale ten wyraźnie nie jest w nastroju. Za to po odejściu Alexa wzrusza ramionami i znów jest sobą.

– Chodźmy!

Kilka minut później nasz szofer Tom zatrzymuje się przed GBK. Elliot wyskakuje z samochodu i już mam wysiąść za nim, kiedy mój brat wychyla się i łapie mnie za rękę.

– Jeśli wpakujesz się w jakieś kłopoty albo będziesz potrzebowała pomocy, od razu do mnie zadzwoń, zrozumiano, Pen-pen?

Przytulam się do niego, i chociaż przez cały czas siedzi sztywno wyprostowany, wiem, że tak naprawdę mnie kocha.

W piątkowy wieczór ulice Brighton wypełniają się ludźmi: jedni dopiero wracają z Londynu z pracy, inni ruszają już w miasto, żeby dobrze się bawić. Jakiś chłopiec, który wygląda na młodszego ode mnie, gra na gitarze przed restauracją. Nikt się nie zatrzymuje, żeby go posłuchać – łącznie z Elliotem, który jest tak zaprzątnięty swoimi sprawami, że nie zauważyłby nawet Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej – ale ja mimowolnie przystaję. Gra tak pięknie, że nie mogę się ruszyć.

– Mogę zrobić ci zdjęcie? – pytam, kiedy wybrzmi ostatni akord.

– Jasne – odpowiada. Pstrykam mu kilka ujęć, a potem wyjmuję funta z portmonetki i wrzucam monetę do jego futerału na gitarę. Chłopak uśmiecha się do mnie, a ja pędzę już do restauracji, bo nagle zaczyna lać deszcz. Typowe angielskie lato.

Wszyscy już są. Elliot wybiega mi na spotkanie i staje przede mną.

– Tylko nie panikuj – zaczyna.

– Jak to? – marszczę brwi. A on przesuwa się w bok.

Za nim stoi Megan.

Ubrana w taką samą sukienkę jak ja.

Owijam się kurtką jeszcze ciaśniej, żeby zasłonić sukienkę. Megan uśmiecha się uroczo. Nie wygląda na zbyt przejętą naszą wpadką – ale to pewnie dlatego, że zdążyłam się już zarumienić ze wstydu jak burak. Mam ochotę odwrócić się i po prostu wymaszerować z restauracji, ale Elliot łapie mnie za dłoń i ją ściska.

– No nie mogę, Penny, założyłyśmy identyczne sukienki! – woła Megan, odrzucając na ramię długie, kasztanowe włosy. – Też znalazłaś ją na stronie ASOS? Lepiej, żeby Noah nie zobaczył mnie pierwszej, bo jeszcze się pomyli i to mnie da wejściówkę za kulisy. – Puszcza oko, a mnie robi się niedobrze ze zdenerwowania. Nie mogę przestać myśleć, że Megan wygląda w tej sukience dużo lepiej niż ja.

– Nie bądź taka dziecinna, Megan. To zwykła sukienka, a z twoim charakterem potrzebujesz raczej przeszczepu mózgu – odparowuje Elliot.

Kira, która siedzi przy stoliku za Megan, posyła mi przepraszający uśmiech i wzrusza ramionami. Czuję ukłucie w sercu na myśl, że mogła powiedzieć Megan, jaką zamówiłam sukienkę. Ale potem upominam się, że nie mogę popadać w paranoję.

– Fajnie, że przyszłaś, Penny! – woła Kira. – Noah też będzie?

Czuję, jak wszyscy się odwracają, żeby na mnie spojrzeć, nawet ludzie przy innych stolikach. Śmieję się nerwowo.

– Och, chyba nie. Noah jest zajęty przygotowaniami do koncertu. Spotkam się z nim po wszystkim.

Elliot ciągnie mnie przez restaurację do najdalszego boksu, w jakim możemy usiąść, żeby nie urazić reszty. Chyba cała moja szkoła i połowa szkoły Elliota wybiera się na ten koncert. Oczywiście, wszyscy się cieszą, że zobaczą Noah Flynna, ale to headliner, zespół The Sketch, jest teraz megapopularny. Ci czterej chłopcy ze Stanów Zjednoczonych w zeszłym roku wdarli się na szczyty list przebojów piosenką Jest tylko jedna. Grali już w Manchesterze i Birmingham, ale to pierwszy koncert, na którym wystąpi z nimi Noah. Będzie im towarzyszył przez resztę europejskiej trasy, a ja jadę razem z nim.

Ze stresu i podekscytowania mam motyle w brzuchu.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Polecamy również kreatywną Książkę bez sensuAlfiego Deyesa – chłopaka Zoelli!

Książka bez sensu to dzieło niezwykle popularnego angielskiego vlogera Alfiego Deyesa. Na swoim kanale YouTube Pointless Blog, subskrybowanym aż przez cztery miliony użytkowników, Alfie zamieszcza zabawne wideorelacje z codziennego życia.

Książka bez sensu to zaproszenie, by wziąć udział w kreatywnych rozrywkach Alfiego. Wraz z nim wykonuj zwariowane zadania! Obserwuj z tą książką ludzi. Weź ją na randkę. Sprawdź, na ile schodów wyjdziesz, zanim spadnie Ci z głowy. Poproś nieznajomego o rysunek. Stwórz własny komiks. Alfie rozpoczął tę książkę, ale dokończysz ją Ty!

Tytuł oryginału

Girl Online: On Tour

First published 2015

Published by the Penguin Group Penguin Books Ltd, 80 Strand, London wc2r orl, England

www.penguin.com

Text copyright © Zoe Sugg, 2015

All rights reserved. The moral law of the author has been asserted

Przekład

Olga Siara

Redakcja i korekta

Maria Brzozowska | textoria.pl, Dominika Pycińska

Konwersja

woblink.com

Krój pisma Thirsty Rough w napisie Girl Online i w nagłówkach rozdziałów

Copyright © Yellow Design Studio | www.yellowdesignstudio.com

Okładka

ilustracje: copyright © Ahoy There;

serce z dłoni: copyright © Brand New Images / Getty Images;

dziewczyna z aparatem: copyright © Silas Manhood;

zdjęcie Autorki na z tyłu okładki: copyright © Zoe Sugg

Copyright © for this edition Insignis Media, Kraków 2015

Wszelkie prawa zastrzeżone

ISBN 978-83-65315-13-7

Insignis Media, ul. Szlak 77/228–229, 31-153 Kraków

telefon / fax +48 (12) 636 01 90 | biuro@insignis.pl

www.insignis.pl | facebook.com/Wydawnictwo.Insignis

Twitter, Instagram, Snapchat: insignis_media

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com