Wydawca: Armoryka Kategoria: Edukacja Język: polski Rok wydania: 2013

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Germania - Tacyt

Germanią nazwali Rzymianie obszarom leżący na wschód od Renu i na północ od górnego i środkowego Dunaju. Tacyt po raz pierwszy pierwszy podjął się opisania tych barbarzyńskich, w mniemaniu Rzymian, plemion. W zwięzły sposób opowiada o ich siedzibach, obyczajach, wierzeniach, a także wymienia z nazwy wielu germańskich plemion. Prawdopodobnie nazwę Germanie rozciąga także i na inne północne niegermańskie a np. bałtyjskie czy ugrofińskie ludy. Germanie byli dla Rzymian trudnymi przeciwnikami. Jedynie kilka razy udawało się Rzymianom przekroczyć Ren, wszakże nigdy nie udało im się na dłuższy okres podporządkować terenów zamieszkiwanych przez plemiona germańskie.

Opinie o ebooku Germania - Tacyt

Fragment ebooka Germania - Tacyt

Publiusz Korneliusz Tacyt

Germania

przełożył Adam Naruszewicz

Redaktor: Władysław Kot

Projekt okładki: Juliusz Susak

Tekst książki według edycji: Kaia Korneliusza Tacyta, „Germania”. Edycja Tadeusza Mostowskiego, w Warszawie, w Drukarni No 646, przy Nowolipiu. 1804

Pisownię w znacznym zakresie uwspółcześniono

Wydawnictwo ARMORYKA

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

tel 15 833 21 41

e-mail:wydawnictwo.armoryka@interia.pl

http://www.armoryka.strefa.pl/

ISBN 978-83-64145-80-3

[I].

Germanię wszystkę od Galów, Retów i Pannonów Ren z Dunajem, a od Sarmatów i Daków góry i wzajemna trwoga dzieli. Dalsze ziemie zakrąża Ocean, pełen ogromnych zalewów i wysp niezmiernej wielkości, gdzie nieznajome nam pierwej, z królami swoimi, narody świeża wojna odkryła. Ren z przerwanego i niedostępnego Retejskich gór wierzchołka spadłszy, nachyla się nieco ku zachodowi, skąd potem bieg swój do oceanu północnego obraca. Dunaj bierze początek na górze Abnoba, mającej wolniej stoczyste boki i wstęp łacniejszy. Przechodzi wiele krajów, i wpada do Ponckiego morza sześciu ujściami, bo siódme w bagnach niknie.

[II].

Rozumiałbym że Germanie są właściwymi ziemi swojej rodakami, nie mając nic wspólnego we krwi z przychodniami obcych narodów, ponieważ dawniej szukający nowych siedlisk, wodną a nie lądową przedsiębrali podroż – a rzadko się kto i teraz z naszego świata, na niezmierny ów – i że tak rzekę – przeciwny ocean łodzią puszcza. Któż by się, zaiste, niepomnąc nawet na srogie burzliwego i nieznajomego żywiołu przygody, odważył zamienić Azję, Afrykę i Włochy na te siedziby, posadą miejsca, ostrością powietrza, obyczajami ziemianów smutne i dzikie, chybaby w nich ojczyzny szukał?

Wielbią Germanie w starożytnych rymach, bo tam żadnych innych ksiąg nie widać, Tuistona bożka, z ziemi urodzonego, i syna jego Manna, jakoby ojców i głowy narodu. Mannowi naznaczają trzech synów, z których poszły imiennicze narody Ingewonów tuż przy oceanie, Hermionów niżej, a Ingewonów za nimi jeszcze mieszkających. Niektórzy, biorąc swobodą mniemania z ciemnoty wieków odległych, przydała mu więcej synów, jakoby oni zaszczepili narody Marsów, Gambrywów, Swewów i Wandalów, które imiona według nich są najprawdziwsze i najdawniejsze. Wreszcie nazwisko Germanów jest nowe i świeżo nadane, ponieważ Tungrów dzisiejszych wtenczas dopiero nazwano Germanami, gdy przeszedłszy Ren, Galów wygnali. A tak jeden powiat wzmógłszy się powoli, imię od siebie wynalezione drugim współziomkom z bojaźnią broni zwycięskiej wraził. Powiadają nawet, że Herkules w ich kraju się znajdował, którego, idąc do bitew, przed innymi bohaterami opiewają.

[III].

Prócz wyżej wspomnianych mają jeszcze pewny rodzaj pieśni, których odgłosem, nazwanym Barditus, zagrzewają serca do boju i z niego o losie przyszłego powodzenia wróżą. Jakoż skoro się tylko zbrojne owe ozwą szeregi, wnet trwożą się same lub trwożą. Jest to raczej zbiór dźwięku, niżeli słów wyrazy. Przeto usiłują jak najokropniejsze wrzaski puszczać, zbliżając do ust puklerze, aby złamane głosy, potężniej się i ogromniej odbiciem swoim rozlegały. Wreszcie niektórzy twierdzą, że i Ulisses po długiej owej bajecznej wędrowni zapędzony wiatrami na ocean, odwiedził tameczne krainy, gdzie miasto Ascyburg, które dotąd nad Renem leży, zbudował i tym imieniem nazwał. Powiadają nadto, że dawniej na tymże miejscu widziany był ołtarz poświęcony Ulissesowi z przydanym ojca Laerta imieniem, że mogiły i groby z napisami greckimi. Dotychczas jeszcze na granicach Recji i Germanii znajdowały się, czego ja ani twierdzić ani zbijać mam wolę – niech sobie każdy wierzy lub przeczy, jak się podoba.

[IV].

Atoli do tych zdania przystaję, którzy rozumieją, że naród Germanów nigdy się obcymi małżeństwami nie zmieszał, i że zawsze był czystym, własnym, i sobie samemu podobnym narodem. Stąd idzie, że lubo w tak wielkiej ludu liczbie wszyscy do siebie są podobni: u wszystkich oczy srogie i błękitne, włosy żółtawe, ciała ogromne. Straszliwi są w pierwszym natarciu, do prac jednak ciężkich i ciągłych nie są zdolni. Sama posada i przyrodzenie kraju wezwyczaiła ich do znoszenia głodu i zimna: upały i pragnienia są dla nich nieznośne.

[V].

Lubo ziemia nie jest wszędy jednostajna – w powszechności jednak pełno tam sprośnych bagnisk i okropnych lasów. Powietrze ma wilgotne przy Galii, suchsze ku Norykowi i Panonii. Zboża rodzi podostatku, owoców niewiele. Obfituje w bydło, ale drobne: woły nawet upośledziło przyrodzenie w okazałe rogi, ozdobę i zaszczyt stadny – nagradza to jednak płodnością. Liczne obory, te są u nich jedyne i najmilsze bogactwa. Nie dali im bogowie ani złota ani srebra, nie wiedzieć czy z gniewu czy z miłości. Przeczyć atoli nie mogę, aby się kędy w górach tamecznych złote i srebrne kruszczyzny nie znajdowały. Któż z nich tego kiedy doświadczał?

Nie