Wydawca: Wydawnictwo Literackie Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 69 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Gdyby mi została tylko godzina życia - Roger-Pol Droit

„Gdyby mi została godzina życia, tylko jedna godzina dokładnie,

nieubłaganie, co bym z nią zrobił?

jakie wykonać czynności?

o czym myśleć, co odczuwać, czego chcieć?

jaki ślad za sobą zostawić?

spadł na mnie ten bardzo stary, ale i całkiem świeży problem

ostatniej godziny, wziął się z otchłani wieków, wyłonił

się dziś rano”.

Każdy z nas z pewnością flirtował z tego rodzaju myślami. Roger Pol-Droit w książce Gdyby mi została tylko godzina życia proponuje nam przejmujące myślowe ćwiczenie. Bardziej pouczające niż wszystkie wykłady o filozofii razem wzięte. Jeśli mielibyście tylko chwilę na to, by sporządzić bilans życia, co uznalibyście wtedy za najistotniejsze? Takich pytań nigdy dość.

Dla Rogera-Pol Droita gra to sprawa śmiertelnie poważna. Gdy pada pytanie: „Co zrobiłbyś, gdyby została ci tylko godzina życia?”, nie zamierza dawać czytelnikowi ani minuty więcej na odpowiedź. W najnowszym dziele wyznaje między innymi, że on oddałby się pisaniu, czynności, która „pozwala zachować pył chwili”, nie omieszka jednak dodać, że „miłość jest jedyną rzeczą na świecie, która jest czegoś warta”.

„Le Monde”

Opinie o ebooku Gdyby mi została tylko godzina życia - Roger-Pol Droit

Fragment ebooka Gdyby mi została tylko godzina życia - Roger-Pol Droit

© ODILE JACOB, 2014 © Copyright for the Polish translation by Wydawnictwo Literackie, 2014 Tytuł oryginału: "Si je n’avais plus qu’une heure à vivre" PROJEKT GRAFICZNY OKŁADKI: Marek Pawłowski REDAKTOR PROWADZĄCY: Barbara Górska REDAKCJA: Lucyna Kowalik KOREKTA: Anna Dobosz, Ewa Kochanowicz, Krzysztof LisowskiWydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl e-mail: ksiegarnia@wydawnictwoliterackie.pl fax: (+48-12) 430 00 96 tel.: (+48-12) 619 27 70 ISBN: 978-83-08-05692-9 Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione.

to nastąpiło nagle

to nastąpiło nagle,

narzuciło mi się, nie wybrałem tego, nie wykoncypowałem

to od razu stało się oczywiste, nieuniknione, apodyktyczne

trzeba było to zrobić, nie wiem, w jaki sposób ani dlaczego, ani dokąd zmierzałem, ani co mogło mi się przytrafić

projektu ani nie opracowałem, ani nie przygotowałem, ani nie przewidziałem, on mną zawładnął, ku mojemu zdziwieniu, niemal wbrew mojej woli

próbowałem nawet, ale niezbyt długo, postępować tak, jakbym niczego nie dostrzegł, patrzyłem w inną stronę, wykonywałem inne zadania, nie było rady, to coś we mnie wniknęło, władcze, ekspansywne, nagłe, nie do ominięcia, nawet nie do zrozumienia, szczególnie nie do zrozumienia, to ono mi rozkazywało

pewnie jakimiś podziemnymi korytarzami długo wędrowało, zanim wychynęło z rażącą oczywistością

z początku miałem wrażenie, że nigdy wcześniej o tym nie myślałem,

a jednak wydawało mi się, że coś mgliście pamiętam, jakiś dawny plan, i że odnajduję jakieś postanowienie sprzed lat

tajemną zażyłość z perspektywą śmierci, unicestwienia i wyostrzone poczucie skończoności

to niekoniecznie smutne, raczej ostre, dojmujące, wyszlifowane, jak żądanie, by niczego nie udawać

wyobrazić sobie rychły koniec, doświadczyć konsekwencji

nie ja pierwszy to robię, ale teraz mam ochotę się o to pokusić

gdyby mi została godzina życia, tylko jedna godzina dokładnie, nieubłaganie, co bym z nią zrobił?

jakie wykonać czynności?

o czym myśleć, co odczuwać, czego chcieć?

jaki ślad za sobą zostawić?

spadł na mnie ten bardzo stary, ale i całkiem świeży problem ostatniej godziny, wziął się z otchłani wieków, wyłonił się dziś rano

wyobraźmy więc sobie: za trzy tysiące sześćset sekund i ani o jedną więcej… krótkie czknięcie, długie westchnienie, spazm, skurcz, jeszcze coś, a potem już nic, ustanie pracy serca, oddychania, płaski elektroencefalogram

skończy się dla mnie świat, bezkresna czułość, śmiech dzieci, ceremonia parzenia herbaty, alchemia win, nienawiść nienawiści i wszystko, co z tego wynika,

koniec życia, witajcie tajemnice:

tajemnico ustania,

tajemnico tego, co po tamtej stronie,

tajemnico tego, co trzeba zrobić przedtem,

wtedy wszystko staje się coraz bardziej intensywne, pilne i gęste

trzeba by rozwiać złudzenia, pozory, odjąć to, co zbędne, od razu zmierzać do tego, co najistotniejsze, ale gdzie jest to najistotniejsze?

co ja o tym wiem i kto to wie? to, co zbędne, także pragnie uchodzić za najistotniejsze

a jednak nie ma czasu do stracenia, bo już zaczęło się odliczanie

rzecz jasna, to sztuczna konstrukcja, ja tworzę hipotezę, robię tak, jakby to było naprawdę,

jest mało sytuacji konkretnych, w rzeczywistości rzadko zdarzają się sytuacje, w których wiedziałbym, że zniknę dokładnie za godzinę

trzeba by się napić cykuty, jak skazany Sokrates, czujący sztywnienie nóg, wiedzący, że wkrótce trucizna dotrze do podbrzusza, potem do serca,

albo też znaleźć się w celi śmierci teksaskiego więzienia, po odrzuceniu prośby o łaskę, gdy ustalono porę zastrzyku

to nie są sytuacje zbyt częste

w banalnej codzienności oczywiście nie zna się dnia ani godziny

umiera się przez przypadek albo wskutek jakiegoś zdarzenia, nie bardzo wiedząc dlaczego, tak naprawdę nie myśląc, z reguły nie podejmując żadnej decyzji: wypadek, zawał, udar, autobus, cokolwiek

nić rwie się nagle, bez ostrzeżenia, w jednej chwili

albo długo trwająca choroba, stopniowa degradacja, nadzieja niknąca z każdym krokiem, na każdym stopniu, i człowiek pada, nie zastanowiwszy się ani razu nad tym, co najważniejsze,

a tego właśnie nie chcę, nie mogę znieść

chciałbym coś skrobnąć, choćby w pośpiechu, nawet na chybcika, nawet nie szlifując zdań, nie wygładzając składni, właściwie nie wiem jak

ale naprawdę chcę zobaczyć,

pokusić się o przefiltrowanie tego, czego w życiu mogłem się nauczyć, a co mogłoby, ewentualnie, posłużyć innym

wyobrazić sobie, że umrę za godzinę, za godzinę i ani o sekundę później, za godzinę, nie później, jak śpiewa Aznavour,

więc to istotnie jest gra, to historia, którą tworzę, fikcja, konstrukt myślowy, coś w rodzaju maty gimnastycznej, ale służącej do ćwiczeń umysłowych

*

gra, to się tylko tak mówi

gra, to się tylko tak mówi

nie ma co wzruszać ramionami, twierdzić, że „to tylko gra”, czyli nic poważnego, nic znaczącego

zasadniczy błąd

nie ma nic poważniejszego niż gra

dobrze o tym wiedział Montaigne: „trzeba mieć na uwadze, że igraszki dzieci to nie są igraszki i oceniać je jako ich najpoważniejsze zatrudnienia”1

jednak zacny szlachcic się myli, mając na myśli tylko dzieci, gdyż każde ludzkie działanie ma strukturę gry

„mówimy sobie, że będziemy piratami” albo odkrywcami, kowbojami, Indianami, mnichami, pielgrzymami, urzędnikami, filozofami, policjantami, prezesami, badaczami, królami Nawarry, błaznami, architektami, aptekarzami, piekarzami, sklepikarzami, muzykami, klaunami, lekarzami…

wszystko jedno

nie ma ludzkiego działania, nawet najpoważniejszego, bez tego dekretu wyobraźni, ustanowienia znormalizowanej przestrzeni, szczególnej reprezentacji

„mówimy sobie, że będziemy…”, zawsze tak zaczyna się medytacja, działanie, projekt

zwłaszcza nie ograniczać się do gier teoretycznych

tę samą strukturę odnajdujemy wszędzie: mówimy, że będziemy kowalem, adwokatem, mechanikiem samochodowym, rolnikiem, generałem, piosenkarzem

będziemy się zastanawiali

będziemy poszukiwali Miasta Sprawiedliwego

lub na tropie cnoty, prawdy, piękna, miłości, w poszukiwaniu istoty języka, pochodzenia władzy, sensu czasu, charakteru przestrzeni…

Platon mówi o tym „grać na poważnie”, Ksenofont przypisuje powiedzenie Sokratesowi, definiując filozofię, ale zawsze chodzi o grę

załóżmy, że mój kres jest bliski

termin jest wyznaczony za godzinę, ostatecznie, nieodwołalnie, nie sposób się targować, nie ma ucieczki

ta gra, którą mogą uprawiać wszyscy, jest zawsze kwestią wyboru, podejmowanego w skrytości ducha przez jednego człowieka

tego, który tym razem umrze

w tej grze to będę ja

polega ona na eksplorowaniu przestrzeni wypełnionej przez ten krótki czas,

w fundamentalnym, ekstremalnym doświadczeniu, w którym w zasadzie niemożliwe będzie udawanie, kluczenie, przybieranie maski, odgrywanie roli,

w doświadczeniu, które nas obnaża, zmusza do mówienia prawdy, bez względu na konsekwencje, nawet jeśli są one szokujące, niemiłe, zniechęcające, odrażające

Michel de Montaigne, Próby, t. 1, tłum. Tadeusz Żeleński (Boy), Warszawa 1957, s. 180 i 181. (Wszystkie przypisy pochodzą od tłumaczki). [wróć]

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki