Wydawca: Burda Książki Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 93 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Gang - Artur Górski

To miała być opowieść o Januszu Cz., szefie gangu, działającego w strukturach tzw. mafii młodego Wołomina, skazanym na dożywocie za podwójne morderstwo w podwarszawskim lesie. Jednak wydarzenia, które miały miejsce dziesięć lat temu, doskonale obrazują, na czym w ogóle polegała rodzima przestępczość zorganizowana, rodząca się na gruzach Pruszkowa i Wołomina.

Kto i na czym zarabiał fortunę, a kto był tylko lichym pionkiem, przeznaczonym do odstrzału; kto opracowywał mafijne plany biznesowe, a kto wbrew zdrowemu rozsądkowi musiał je realizować i czym to groziło? - w "Gangu" znajdziesz odpowiedzi na te pytania. Autor spędził wiele godzin z najważniejszymi bohaterami tej tragikomedii i przewertował tysiące stron akt. Rezultat jest porażający.

Opinie o ebooku Gang - Artur Górski

Fragment ebooka Gang - Artur Górski

Artur Górski

Gang

Fragment

Od autora

Pewnego dnia do redakcji magazynu „Focus Śledczy”, gdzie pracuję, zadzwonił Janusz Cz. i zasypał mnie lawiną dat, nazwisk i pseudonimów, którą często przerywał zapewnieniem: „Ale ja z tym morderstwem nie mam nic wspólnego”. Potem znów do mnie dzwonił, i znów, i znów... Kiedy w końcu postanowiłem odwiedzić go w areszcie na Rakowieckiej, sprawę morderstwa w Wólce Radzymińskiej znałem już dość dobrze, choć głównie ze źródeł nieprzychylnych skazanemu.

W sierpniu 2000 roku w podwarszawskim lesie miała miejsce okrutna egzekucja – jej ofiarami padły dwie osoby związane z tak zwanym gangiem młodego Wołomina, który kontynuował działania mafii wołomińskiej. Kierował nim znany przestępca Jacek Klepacki. Za to podwójne zabójstwo sąd skazał na dożywocie Janusza Cz. – jednego z najbardziej wpływowych członków tej grupy, bohatera wielu reportaży kryminalnych. Rzecz w tym, że Cz. był wcześniej świadkiem koronnym i jego zeznania miały pogrążyć wołomińskich bandytów. Gdy odebrano mu ten status, niemal od razu przypisano mu morderstwo. Janusz Cz. do dziś nie przyznał się do winy.

Kiedy przebrnąłem przez setki stron akt tej sprawy, gdy odbyłem dziesiątki godzin rozmów z „aktorami” tego ponurego spektaklu, zorientowałem się, że zebrałem materiał nie tylko na artykuł prasowy. To kanwa do wstrząsającej (choć także porywającej) opowieści o polskiej przestępczości przełomu wieków – o ludziach, którzy ją tworzyli, i ofiarach, których los był na dobrą sprawę przesądzony już na początku spotkania ze złem.

Przestępczość zorganizowana w naszym kraju ma niewiele wspólnego z rzeczywistością kreowaną przez film i literaturę. Owszem, są wielkie fortuny i blichtr życia w luksusie, ale przede wszystkim ponura egzystencja ludzi z marginesu, potworna przaśność mafijnych machinacji i obyczajów oraz atmosfera nieustającego, zwierzęcego wręcz, strachu.

Narracja niektórych świadków i oskarżonych jest chaotyczna – pewne sytuacje czy transakcje niełatwo więc zrozumieć, szczególnie Czytelnikowi słabo zorientowanemu w mechanizmach rządzących bandyckimi interesami. Nie wszystkie zeznania zostały też w dokumentach dokładnie opisane, a jedynie zasygnalizowane, bo nie miały wielkiego związku ze sprawą.

Większość osób tego dramatu występuje w książce pod pierwszymi literami nazwisk lub pod zmienionymi nazwiskami. Mam świadomość, że to utrudni odbiór tekstu, ale z różnych względów nie mogłem postąpić inaczej. Zresztą nie o nazwiska tu chodzi, ale o wiwisekcję rodzimej „gangsterki”, która w tej sprawie pokazała swoje prawdziwe oblicze.

Artur Górski

Nie pamiętam, czy las był zielony

Wólka Węglowa. W lesie pojawiła się najpierw alfa romeo, zaraz potem mercedes, kilka minut później – lancia. Zgasły reflektory. Z alfy wyskoczyli Janusz Cz., Tadeusz Sz. i Dariusz R. Ten pierwszy podniesionym głosem kazał wysiąść z alfy dziewczynie. Świadek Andrzej P., który siedział w mercedesie przy otwartych drzwiach, mówił, że 23-latka była roztrzęsiona – szlochała i powtarzała: „Za co? Zostawcie mnie!”. R. i Sz. wzięli ją pod ręce i zaprowadzili w głąb lasu. Andrzej P. ciekawy rozwoju wypadków wysiadł z samochodu, oparł się o dach pojazdu i zapalił papierosa. Widział, że zarówno Cz., jak i Sz. mieli pistolety wetknięte za paski – ten pierwszy z tyłu, drugi z przodu. Świadek zaznaczył, że broń Janusza Cz. była koloru czarnego. Pistolety zobaczyła też na pewno dziewczyna, a wtedy już nie mogła mieć wątpliwości, po co ją tu przywieziono.

Trzy postacie niknęły w mroku. Do pozostałych przy samochodach dobiegał płacz dziewczyny oraz krzyki mężczyzn. Andrzej P. chciał podejść bliżej, by usłyszeć, o czym tak rozprawiają, ale nie zauważył rowu, potknął się i upadł. Być może dzięki temu – przynajmniej w jego mniemaniu – nigdy nie przekroczył cienkiej linii oddzielającej sprawców od świadków. A raczej – narratorów. Zresztą kiedy wysiadał z samochodu, Janusz Cz. powiedział do niego: „Na chuj żeś tu przyjechał?”, co oznaczało, że nie był tu potrzebny. Plan, którego kulminacja miała nastąpić chwilę później, nie przewidywał jego udziału – być może nie nadawał się do tego zadania. W pewnym sensie znalazł się na skraju lasu zupełnie przypadkiem, przez czyjąś pomyłkę. Równie dobrze mógłby siedzieć w swym domu w Falenicy i popijać piwo.

Padły dwa strzały. Wtedy P. wrócił do mercedesa i czekał na egzekutorów. Po niespełna dziesięciu minutach z lasu wyłonił się Cz. Trzymał w ręku reklamówkę. Włożył ją do bagażnika lancii. Potem została przekazana konkubinie Andrzeja P. – Wioletcie C., która także była na miejscu zdarzenia. Miała spalić zawartość reklamówki, tak, by nic z niej nie zostało. Pewnie nie do końca jej ufano, bo zrobiono to w obecności kilku gangsterów.

Kiedy jakiś czas po zabójstwie P. zapytał Wiolettę, co znajdowało się w reklamówce, odparła, że damskie rzeczy. Były to ubrania zamordowanej – po zabiciu wrzucono ją do dołu nago, co potwierdza policyjny protokół oględzin znajdujący się w aktach sprawy nr VK 61/07: „Zwłoki kobiety leżą ułożone w pozycji na wznak w wykopie ziemnym na głębokości jednego metra. Głowa w kierunku południowym. Twarz zwrócona nieco w kierunku prawego barku (...). Zwłoki są całkowicie obnażone, pokryte od przodu białą sypką substancją o wyglądzie wapna”.

Z kolei Wioletta C., której zeznania także obciążyły Cz., z dużym trudem wyławiała z pamięci fakty dotyczące tamtej nocy. W czasie rozprawy powiedziała: „Dziewczyna miała włosy do ramion, nie mogę sobie przypomnieć, czy była w spódnicy. Nie wiem, ile nas mogło być, było dosyć szarawo. Nie pamiętam, jaki był las. Nie pamiętam, czy las był zielony czy jesienny, nie wiem nawet, czy na drzewach były liście. Tam był gęsty las. Jeden samochód miał włączone tylne światła. Dokładnie widziałam, że to jest kobieta, bo przystawili ją do samochodu, a światła były z tyłu tego samochodu. Światło było koloru jasnego”. Wydaje się, że sędzia miała wątpliwości co do wiarygodności zeznań Wioletty C., bo w pewnym momencie poprosiła ją, by określiła odległość między drzwiami wejściowymi na salę a stołem sędziowskim. Kobieta odparła bez wahania: „nie mogę...”. A jednak przypominała sobie kolejne wydarzenia.

Potem los zastrzelonej dziewczyny podzielił jej partner. Przynajmniej tak zeznała Wioletta C.: „Po tych strzałach był wyprowadzony z samochodu jeszcze jeden mężczyzna. Zaprowadzili go do lasu. Nie pamiętam, ile osób prowadziło go w głąb lasu. Jak usłyszałam tamte strzały, to bałam się, że może mnie spotkać to samo, co ją”.

Nadkomisarz Robert Wysmułek z Wydziału Kryminalnego KPP w Legionowie zanotuje potem: „Realizując czynności w niniejszej sprawie, ustalono, że denatem jest S. Andrzej Krzysztof syn Józefa i Danuty z domu K., ur. 18. 10. 1967 r. (...) Dane potwierdzono badaniami daktyloskopijnymi przez CRD (Centralna Registratura Daktyloskopijna – przyp. ag)”.

Po tej egzekucji część grupy (całość liczyła 11 osób) udała się do motelu w pobliskim Wyszkowie, by obgadać alibi.

* * *

Tak w relacji dwóch świadków wyglądała głośna w swoim czasie mafijna egzekucja, która miała miejsce nocą z 23 na 24 sierpnia 2000 r. w podwarszawskiej Wólce Radzymińskiej. Ich zeznania pogrążyły kilka osób. Pozostali świadkowie twierdzili, że ta wersja nie ma nic wspólnego z prawdą. Sugerowali nawet, że mogła zostać stworzona na policji i w prokuraturze, żeby szybko zamknąć sprawę. Tak utrzymuje też skazany prawomocnym wyrokiem Janusz Cz. Ma nadzieję, że ktoś wreszcie zechce wysłuchać prawdy. I uwierzyć, że on nigdy nikogo nie zabił. Twierdzi, że tych dwoje prawie nie znał. A jeśli nawet trochę znał, to nic mu nie zrobili, przynajmniej nie na tyle, żeby musiał dokonywać na nich krwawej zemsty.

Zarzut, jaki postawiła prokuratura, brzmiał: „Januszowi Cz. podejrzanemu o to, że w nocy z 23/24 sierpnia 2000 r. w miejscowości Wólka Radzymińska, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, dokonał zabójstwa przy użyciu broni palnej w postaci pistoletu kal. 6.35 mm wz. Browning Ilony P. poprzez oddanie dwóch strzałów w głowę pokrzywdzonej, powodując w ten sposób obrażenia w postaci dwóch ran postrzałowych w bocznej części lewej okolicy podoczodołowej kanałem kierującym się poprzez kości twarzoczaszki ku tyłowi, dołowi i ku stronie prawej z pociskiem tkwiącym w obrębie prawej okolicy przedopolitycznej oraz w bocznej części łuku brwiowego i kanałem biegnącym przez zatokę czołową lewą do jamy czaszki, lewy płat skroniowy, prawy płat ciemieniowy z pociskiem tkwiącym w obrębie kanału skutkujące zgonem w/wym”.

Po lekturze tego opisu wydawałoby się, że strzały natychmiast zabiły kobietę. Jednak nie – sekcja wykazała, że została zakopana żywcem. Wprawdzie na pewno znajdowała się w stanie totalnej nieświadomości, ale w jej płucach odnaleziono grudki ziemi. Próbowała więc oddychać...

Ciąg dalszy w wersji pełnej

Na tych wydmach zakopali ciała

Dostępne w wersji pełnej

Czasem jest płaczliwy, mówi ściszonym głosem

Dostępne w wersji pełnej

W niczym nie przypomina mięśniaków

Dostępne w wersji pełnej

Ile hałasu robi drobny browning kaliber 6.35 mm

Dostępne w wersji pełnej

Kieruje się chęcią skorzystania z niższej kary

Dostępne w wersji pełnej

Mieli ambicje przywrócenia Wołominowi potęgi

Dostępne w wersji pełnej

Nie mając charyzmy ojca, rządził w grupie terrorem

Dostępne w wersji pełnej

Papierosy Marlboro koloru czerwonego

Dostępne w wersji pełnej

Po co mafia kręci filmy?

Dostępne w wersji pełnej

Produkowałem buty, ale nie siedmiomilowe

Dostępne w wersji pełnej

Lepiej, żebyś nie podskakiwał

Dostępne w wersji pełnej

Nie chciał być wyłącznie „słupem”

Dostępne w wersji pełnej

Człowiek, który grał na najwyższym szczeblu

Dostępne w wersji pełnej

Na dzień dzisiejszy dobrze się czuję

Dostępne w wersji pełnej

Copyright for the Polish edition © 2013 G+J

Gruner + Jahr Polska Sp. z o.o. & Co. Spółka Komandytowa.

Text © copyright by Artur Górski

G+J Gruner + Jahr Polska Sp. z o.o. & Co. Spółka Komandytowa. 02-674 Warszawa, ul. Marynarska 15

Dział handlowy:

tel. (48 22) 360 38 38

fax (48 22) 360 38 49

Sprzedaż wysyłkowa: Dział Obsługi Klienta, tel. 22 360 37 77

Redakcja: Zofia Rokita

Korekta: Jadwiga Piller

Projekt graficzny okładki: Michał Janicki

Zdjęcia na I stronie okładki: Shutterstock

Projekt i skład: Marzena Piłko

Redaktor prowadzący: Agnieszka Radzikowska

ISBN: 978-83-7778-214-9

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie, w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

Plik ePub przygotowała firma eLib.pl

al. Szucha 8, 00-582 Warszawa

e-mail: kontakt@elib.pl

www.eLib.pl