Wydawca: National Geographic Kategoria: Styl życia Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 130 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Gambia. Kraina uśmiechu - Sergiusz Pinkwart, Magdalena Micuła, Dominik Skurzak

Złociste plaże, aktywny wypoczynek, dzika przyroda, tajemnicze obrzędy i niezwykli ludzie. Pierwszy polski przewodnik po turystycznym raju w zachodniej Afryce.


Mały kraj z wielką historią

Gambia. Kraina uśmiechu

Położona na zachodnim, subsaharyjskim wybrzeżu Afryki Gambia wcina się wąskim klinem w głąb Senegalu. Z frankofońskim sąsiadem łączą jednak anglojęzycznych mieszkańców Gambii mocne więzi przyjaźni i współpracy. Bratobójcze konflikty targające krajami zachodniej Afryki omijają ten region, uznawany za najbezpieczniejszy i najbardziej przyjazny turystom nie tylko na Czarnym Lądzie, ale i na świecie. Względnie wysoki poziom życia i stabilny system polityczny dają nadzieję, że spragnieni słońca i wypoczynku turyści spędzą tu wspaniałe wakacje.
Oddajemy w Państwa ręce pierwszy polski przewodnik po Gambii. Z roku na rok podwaja się liczba Polaków wypoczywających na gambijskim „uśmiechniętym wybrzeżu”. Tym, którym nie wystarcza relaks w hotelach all inclusive, chcemy zaproponować:

WYCIECZKI wzdłuż Atlantyckiego wybrzeża, uznawanego za najpiękniejsze w całej subsaharyjskiej Afryce Zachodniej. Eskapady w górę rzeki Gambii, do wioski legendarnego wodza Kunta Kinte rozsławionego przez serial „Korzenie”.

EKSPLOROWANIE CZARNEGO LĄDU, rejsy pirogą po porośniętych mangrowcami rozlewiskach delty rzeki Gambii, piesze wycieczki po parkach narodowych, wyprawy do tajemniczych megalitycznych kamiennych kręgów – pamiątki po zaginionej afrykańskiej cywilizacji, podglądanie hipopotamów i zakupy na miejscowych targach, gdzie spotykają się kupcy ze wszystkich subsaharyjskich krajów.

EMOCJONUJĄCE DOŚWIADCZENIA od głaskania krokodyli, poprzez naukę gry na tradycyjnej, 21-strunowej harfie, rejs po szerokiej na 30 km rzece, podglądanie stu gatunków ptaków i metafizyczną kontemplację ruin twierdzy, która przez wieki była ostatnim kontaktem milionów niewolników z afrykańską ziemią.

PORADY Z PIERWSZEJ RĘKI fotografików, podróżników i dziennikarzy, wodzów tubylczych wiosek i obieżyświatów, którzy osiedlili się w Afryce, dotyczące sposobów zachowania, ulubionych miejsc i lokalnych zwyczajów i obrzędów.

WSPANIAŁE ZDJĘCIA, które pomagają podjąć decyzję o wyjeździe na wyprawę życia i umożliwiają gruntowne poznanie każdego miejsca.

Opinie o ebooku Gambia. Kraina uśmiechu - Sergiusz Pinkwart, Magdalena Micuła, Dominik Skurzak

Fragment ebooka Gambia. Kraina uśmiechu - Sergiusz Pinkwart, Magdalena Micuła, Dominik Skurzak

OD AU­TORÓW

Za­chod­nia Afry­ka rzad­ko ko­ja­rzy się z tu­ry­stycz­nym ra­jem. W me­diach do­mi­nują za­trważające in­for­ma­cje o groźnych wi­ru­sach, woj­nach do­mo­wych, w których lo­kal­ni watażko­wie dają ka­ra­bi­ny dzie­ciom, czy ta­jem­ni­czych ma­gicz­nych ry­tuałach vo­odoo. Większość pol­skich tu­rystów atlan­tyc­kie wy­brzeże Afry­ki zna je­dy­nie z Ma­ro­ka. Na południe znaj­dują się już tyl­ko leżące geo­gra­ficz­nie w Afry­ce, ale należące do Hisz­pa­nii Wy­spy Ka­na­ryj­skie. A da­lej? Ki­bi­ce piłkar­scy wy­mie­nią Se­ne­gal, Wy­brzeże Kości Słonio­wej i Ni­ge­rię, jed­nak pa­nu­je opi­nia, że za­pusz­cza­nie się w te re­jo­ny to sza­leństwo. Gdy więc pierw­sze pol­skie biu­ro podróży zaczęło wysyłać tu­rystów do za­chod­nio­afry­kańskiej Gam­bii, podświa­do­mie cze­ka­liśmy na wia­do­mości mrożące krew w żyłach. Tym­cza­sem wcza­so­wi­cze wra­ca­li za­do­wo­le­ni, a z ich opo­wieści wyłaniał się ob­raz kra­ju spo­koj­ne­go, bez­piecz­ne­go, do­brze sko­mu­ni­ko­wa­ne­go z Eu­ropą, nie­zwy­kle cie­ka­we­go przy­rod­ni­czo i hi­sto­rycz­nie. Mu­sie­liśmy to spraw­dzić oso­biście.

I rze­czy­wiście Gam­bia za­chwy­ciła nas od pierw­sze­go dnia. Po­zna­wa­liśmy ją jed­nak po­wo­li, stop­nio­wo, naj­pierw sami, a po­tem przy po­mo­cy nie­oce­nio­nych współpra­cow­ników, którzy z cza­sem sta­li się na­szy­mi przy­ja­ciółmi, La­za­ra Ku­ja­bie­go z Gam­bia To­urism Bo­ard i Ousma­na Sen­gho­re­go, którym z całego ser­ca dzięku­je­my za wysiłek włożony w po­wsta­nie tego prze­wod­ni­ka.

Kraj, który na ma­pach Afry­ki wygląda jak nit­ka, ma po­wierzch­nię nie­wie­le większą od naj­mniej­sze­go pol­skie­go wo­jewództwa, opol­skie­go, za to wpi­sa­ny w kon­tu­ry Pol­ski ciągnąłby się wzdłuż Wisły z War­sza­wy do Gdańska, jest za­ra­zem niesłycha­nie ważny geo­po­li­tycz­nie, stra­te­gicz­nie i hi­sto­rycz­nie. To tu mie­liśmy naszą je­dyną za­morską ko­lo­nię. Wpraw­dzie było to w XVII w. za czasów pa­no­wa­nia Jana Ka­zi­mie­rza, a pod­bo­je w na­szym imie­niu pro­wa­dzi­li żegla­rze z zależnej od Rzecz­po­spo­li­tej Oboj­ga Na­rodów Kur­lan­dii, ale gdy­by nie tra­gicz­ne w skut­kach woj­ny ze Szwecją, to kto wie, jak by się losy po­to­czyły. A tak „na­szych” Kur­land­czyków wy­par­li Ho­len­drzy, a następnie An­gli­cy, którzy założyli tu swoją pierwszą stałą osadę na afry­kańskim kon­ty­nen­cie. Han­dla­rze nie­wol­ników, wy­ko­rzy­stując przy­jazną dla żeglu­gi rzekę Gam­bia, wdzie­ra­li się w głąb Czar­ne­go Lądu, wywożąc na­wet 3 mln Afry­kańczyków na plan­ta­cje w Ame­ry­ce Północ­nej. Jed­nym z po­rwa­nych za młodu był należący do ludu Man­din­ka niezłomny wo­jow­nik Kun­ta Kin­te. Jego hi­sto­ria wy­ci­skała łzy wi­dzom se­ria­lu Ko­rze­nie w cza­sach, gdy te­le­wi­zja w Pol­sce miała je­dy­nie dwa kanały, a ame­ry­kańskie fil­my były w niej rzad­kością.

Dzi­siej­sza Gam­bia to kraj, który do­sko­na­le spraw­dza się jako bra­ma do Czar­nej Afry­ki. Tu­ry­stom spra­gnio­nym luk­su­su i wy­po­czyn­ku ofe­ru­je spokój i eks­klu­zyw­ne re­sor­ty, w których można bez końca sączyć drin­ki nad ba­se­nem. Jeśli tyl­ko będą mie­li ochotę wstać z leżaka, w gra­ni­cach krótkie­go spa­ce­ru bądź kur­su taksówką zo­baczą ba­jecz­nie ko­lo­ro­we lo­kal­ne tar­gi lub zajrzą w pasz­cze kro­ko­dy­li. Glob­tro­te­rzy mogą ru­szyć w eg­zo­tyczną podróż w górę rze­ki, by po­dzi­wiać nie­ska­laną przy­rodę w licz­nych re­zer­wa­tach przy­rody. Nic też nie stoi na prze­szko­dzie, by w ciągu ty­go­dnio­we­go (a jesz­cze le­piej dwuty­go­dnio­we­go) po­by­tu spróbować zarówno uroków plażowa­nia, jak i przeżyć afry­kańską przy­godę. To mały kraj na­prawdę wiel­kich możliwości. Od­da­je­my w Państwa ręce pierw­szy pol­ski prze­wod­nik po Gam­bii z na­dzieją, że będzie źródłem in­spi­ra­cji do podróży Wa­sze­go życia.

Mag­da­le­na i Ser­giusz Pin­kwar­to­wie oraz au­tor fo­to­gra­fii Do­mi­nik Sku­rzak

Gam­bia w pigułce

Plaże po­kry­te drob­nym, złotym pia­skiem, ciepły oce­an, pal­mo­we gaje, na­mo­rzy­no­we lasy w wypełnio­nej słoną, morską wodą del­cie rze­ki. Luk­su­so­we ho­te­le dla naj­bar­dziej wy­ma­gających tu­rystów, cie­ka­we eco-lod­ges, które sta­no­wią do­sko­nałą bazę wy­pa­dową do ob­ser­wa­cji kil­ku­set ga­tunków ptaków, mrocz­ne po­zo­stałości dzie­dzic­twa ko­lo­nial­ne­go, a przede wszyst­kim nie­zwy­kle przy­jaźni lu­dzie. To właśnie Gam­bia. Kraj o jed­nym z naj­wyższych na świe­cie współczyn­ników bez­pie­czeństwa. Wyjątko­wy nie tyl­ko na tle Afry­ki Za­chod­niej, ale i całego kon­ty­nen­tu.

Ciepły, ale nie upal­ny sub­tro­pi­kal­ny kli­mat i nie­wiel­kie – w po­rze su­chej – za­grożenie ma­la­rią czy­nią z Gam­bii tu­ry­stycz­ny raj dla spra­gnio­nych zimą słońca Eu­ro­pej­czyków z chłod­nych, północ­nych re­jonów na­sze­go kon­ty­nen­tu. Naj­większym bo­gac­twem Gam­bii są jed­nak lu­dzie: przy­jaźnie na­sta­wie­ni do przy­byszów, po­moc­ni, po­zba­wie­ni agre­sji i szyb­ko uczący się języków ob­cych. Już po pierw­szym se­zo­nie, w którym Po­la­cy zaczęli przy­jeżdżać do Gam­bii, do re­sortów tu­ry­stycz­nych, w niektórych plażowych ba­rach i ho­te­lach można się było w naj­istot­niej­szych kwe­stiach han­dlo­wych do­ga­dać po pol­sku, a wi­dok Gam­bij­czyków ćwiczących słówka z an­giel­sko-pol­skich słowników wca­le nie jest rzad­ki.

Położenie

Gam­bia to maleńki kraj w Afry­ce Za­chod­niej (za­le­d­wie 11 295 km2), wciśnięty wąskim kli­nem w Se­ne­gal. Od za­cho­du jej brze­gi ob­my­wa Oce­an Atlan­tyc­ki, po­zo­stałe sąsiedz­two – wschod­nie, północ­ne i południo­we – sta­no­wi Se­ne­gal. To naj­mniej­sze państwo kon­ty­nen­tal­nej Afry­ki jest jed­no­cześnie kra­jem o wyjątko­wo dzi­wacz­nym kształcie. Cały ob­szar kra­ju to pas zie­mi długi na 400 km i roz­legły w naj­szer­szym miej­scu na nie­co po­nad 50 km wokół del­ty Gam­bii i wzdłuż jej bie­gu. Rze­ka całko­wi­cie do­mi­nu­je w kra­jo­bra­zie kra­ju. Ta­kie wa­run­ki geo­gra­ficz­ne po­wo­dują, że na podróż kil­ku­set­ki­lo­me­tro­wej długości prze­smy­kiem w górę rze­ki de­cy­dują się nie­licz­ni, a większość tu­rystów od­wie­dzających Gam­bię po­prze­sta­je na wi­zy­cie na jej wy­brzeżu. Gam­bia po­sia­da również inny re­kord – ma naj­mniejszą wy­so­kość mak­sy­malną po­nad po­zio­mem mo­rza, do­chodzącą do 53 m n.p.m, spośród państw kon­ty­nen­tal­nych na świe­cie. Ad­mi­ni­stra­cyj­nie kraj po­dzie­lo­ny jest na 5 okręgów, a te na 37 dys­tryktów. Po­dział kra­ju obej­mu­je jed­no mia­sto wy­dzie­lo­ne – Gre­ater Ban­jul Area ze sto­licą państwa Bandżulem.

Dzie­ci po­ma­gają ro­dzi­com w pra­cy w go­spo­dar­stwie do­mo­wym.

Gam­bia to przede wszyst­kim rze­ka. Z każdego zakątka kra­ju jest do niej bli­sko.

Ry­ba­cy wypływają na połów na sze­ro­kie wody Gam­bii małym czółnem. Nie za­wsze jest to bez­piecz­ne. Tu załodze za­brakło pa­li­wa. Ura­to­wał ich nasz fo­to­graf.

Gam­bia zna­czy rze­ka

Rze­ka Gam­bia sta­no­wiąca klu­czo­wy ele­ment kra­jo­bra­zu kra­ju, na­zy­wa­ne­go „państwem rze­ki”, płynie sze­ro­kim ko­ry­tem w do­li­nie oto­czo­nej przez nie­wy­so­kie wzgórza i piasz­czy­sty płasko­wyż. Około 200 km w głąb lądu woda w rze­ce nadal jest słona, żyje w niej fau­na cha­rak­te­ry­stycz­na dla wód mor­skich (można ob­ser­wo­wać m.in. del­fi­ny i pe­li­ka­ny), a także po­ra­sta ją flo­ra ty­po­wa dla wy­brzeża, jak gęste lasy na­mo­rzy­no­we. Wiel­kie pola man­growców są wy­ko­rzy­sty­wa­ne jako atrak­cja tu­ry­stycz­na (ob­ser­wo­wanie ptaków, rej­sy łodzia­mi), a także jako ho­dow­le ko­lo­nii ostryg gęsto ob­le­piających wy­stające z wody ko­rze­nie tych słono­wod­nych roślin.

Rze­ka bywa nie­bez­piecz­na. Mimo tego nie­wiel­kie łódki wy­pra­wiają się w sam śro­dek jej nur­tu.

Kro­ko­dyl w porośniętym rzęsą świętym sta­wie Ka­chi­kal­ly.

W słod­kich wo­dach w górze rze­ki żyją kro­ko­dy­le i hi­po­po­ta­my. Po Gam­bii pływają potężne stat­ki han­dlo­we, pro­my tu­ry­stycz­ne, a także nie­wiel­kie, ko­lo­ro­we łodzie miej­sco­wych. Gam­bij­czy­cy mówią: „Gam­bia zna­czy rze­ka”, bo to ona przez wie­ki była naj­ważniej­szym szla­kiem ko­mu­ni­ka­cyj­nym. I do dziś żywi ich, do­star­cza ryb i owoców mo­rza, a przede wszyst­kim jest ogromną atrakcją tu­ry­styczną. Na całej długości rze­ki nie ma w Gam­bii ani jed­ne­go mo­stu.

Łodzie ry­bac­kie na brze­gu sze­ro­kiej na kil­ka­naście ki­lo­metrów rze­ki.

Ogólne in­for­ma­cje o kra­ju

Po­wierzch­nia: 11 295 km2

Lud­ność: 1 690 000

Sto­li­ca: Bandżul

Język urzędowy: an­giel­ski

Ple­mio­na/główne języki ple­mien­ne: Man­din­ka, Fula, Wo­lof, Jola

Re­li­gia do­mi­nująca: is­lam

Wa­lu­ta: da­la­si (GMD) (1 złoty to ok. 12 da­la­si)

Stre­fa cza­so­wa: czas uni­wer­sal­ny (GMT), cały rok (la­tem odej­mu­je­my 2 go­dzi­ny od cza­su pol­skie­go, a zimą 1 go­dzinę)

Nu­mer kie­run­ko­wy: +220

Ustrój: re­pu­bli­ka

Głowa państwa: pre­zy­dent Yahya Jam­meh

Sto­li­ca państwa, Bandżul.

Tan­cerz z ple­mie­nia Wo­lof. Spek­ta­kle nawiązujące do tra­dy­cji i tańce ry­tu­al­ne są istot­nym ele­men­tem kul­tu­ry.

Jak uga­sić pra­gnie­nie w wy­so­kiej tem­pe­ra­tu­rze i ile to kosz­tu­je?

Kli­mat

Zimą ba­oba­by tracą liście. Za­zie­le­nią się z początkiem pory desz­czo­wej.

Kraj leży w stre­fie kli­ma­tu zwrot­ni­ko­we­go, który cha­rak­te­ry­zu­je się dużą am­pli­tudą tem­pe­ra­tur do­bo­wych, a także spo­rym zróżni­co­wa­niem śred­nich tem­pe­ra­tur w ciągu roku. O ile śred­nie rocz­ne tem­pe­ra­tury w tej stre­fie kli­ma­tycz­nej prze­kra­czają 20°C, o tyle tem­pe­ra­tura najchłod­niej­sze­go mie­siąca wy­no­si między 10 a 20°C, naj­cie­plej­sze­go prze­kra­cza zaś 30-35°C.

Duże opa­dy występują najczęściej w po­rze desz­czo­wej (let­nie półro­cze, od czerw­ca do paździer­ni­ka). Roślin­ność na te­re­nie kra­ju to w większości sa­wan­na, a w górnym bie­gu rze­ki lasy ga­le­rio­we – rosnące nad brze­giem i w do­li­nach za­le­wo­wych tro­pi­kal­ne rośliny czer­pią wodę z płytko położonych wód grun­to­wych. W dol­nym bie­gu rze­ki do­mi­nują lasy na­mo­rzy­no­we i roz­ległe te­re­ny ba­gni­ste. U ujścia rze­ki jest chłod­niej i występują większe wia­try. To efekt bli­skości oce­anu. Gam­bia żyje z rybołówstwa i rol­nic­twa. Upra­wia się tu orzesz­ki ziem­ne, ryż, ku­ku­rydzę, pro­so i sor­go. Są także plan­ta­cje pal­my ole­istej, wy­ko­rzy­stu­je się również ra­fie i ba­oba­by.

Afry­kańskie dro­gi po­kry­te la­te­ry­tową na­wierzch­nią to najczęściej spo­ty­ka­ny trakt ko­mu­ni­ka­cyj­ny.

Se­gre­ga­cja ryb po po­ran­nym połowie na wy­brzeżu w Fa­ja­rze.

Jak do­trzeć?

Najłatwiej jest sko­rzy­stać w se­zo­nie z lotów czar­te­ro­wych wraz z po­by­ta­mi wa­ka­cyj­ny­mi. Z War­sza­wy do Bandżulu do­trze­my czar­te­ra­mi biur podróży ope­rujących na tej tra­sie. Prze­lot od­by­wa się z międzylądo­wa­niem tech­nicz­nym na Wy­spach Ka­na­ryj­skich lub w Afry­ce Północ­nej (najczęściej Ma­ro­ko – Aga­dir lub Ca­sa­blan­ca). Jeżeli chce­my do­trzeć do Bandżulu na własną rękę re­gu­lar­ny­mi li­nia­mi, możemy do­le­cieć z Pol­ski z prze­siad­ka­mi na przykład przez Bruk­selę, Li­zbonę lub Wy­spy Ka­na­ryj­skie. Podróż trwa około 10-12 go­dzin. Są też loty ta­nich hisz­pańskich li­nii Vu­eling bez­pośred­nio z War­sza­wy do Bandżulu (za­zwy­czaj ok. 500 euro od oso­by w dwie stro­ny). Nie­co ta­niej będzie, jeśli wy­ku­pi­my bi­let z Bar­ce­lo­ny. Między­na­ro­do­we lot­ni­sko znaj­du­je się 20 km od sto­li­cy Gam­bii.

Ze sto­li­cy Se­ne­ga­lu, Da­ka­ru, można się tu do­stać taksówką lub bu­sem.

Gam­bij­scy kie­row­cy muszą wy­ka­zy­wać się nie tyl­ko re­flek­sem, ale i cier­pli­wością.

Podróżowa­nie na miej­scu

Po Gam­bii naj­wy­god­niej jest po­ru­szać się taksówka­mi. W stre­fach tu­ry­stycz­nych i przed ho­te­la­mi na podróżnych cze­kają zie­lo­ne taksówki tu­ry­stycz­ne re­ko­men­do­wa­ne przez rząd Gam­bii. Tym­cza­sem po uli­cach jeżdżą żółte taksówki, z których ko­rzy­stają miej­sco­wi. Są one często dzie­sięcio­krot­nie tańsze od cer­ty­fi­ko­wa­nych po­jazdów prze­zna­czo­nych dla tu­rystów (cenę należy ne­go­cjo­wać przed podróżą). Ofi­cjal­ne przed­sta­wi­ciel­stwo tu­rystyki Gam­bii prze­strze­ga jed­nak, że tyl­ko zie­lo­ne taksówki są cer­ty­fi­ko­wa­ne, za­re­je­stro­wa­ne i w ra­zie wy­pad­ku lub kra­dzieży można od­na­leźć kon­kret­ny po­jazd. Kie­row­cy żółtych taksówek, prze­jeżdżając koło tu­rystów, trąbią i można z łatwością ich za­trzy­mać. Nie ma jed­nak gwa­ran­cji, że będzie­my podróżować sami. Prze­ciw­nie, Gam­bij­czy­cy, po­dob­nie jak my w cza­sach PRL-u, ko­rzy­stają z taksówek, do­sia­dając się do auta z in­ny­mi podróżnymi.

Al­ter­na­tyw­nym środ­kiem trans­por­tu są bu­si­ki gal­la gal­la, które kur­sują zarówno na bli­skich, jak i na dal­szych tra­sach.

Wer­sja jesz­cze bar­dziej lo­kal­na to zwykłe sa­mo­cho­dy oso­bo­we lub moc­no wysłużone te­renówki zwa­ne bush taxi. To naj­bar­dziej prak­tycz­ny sposób podróżowa­nia dla nie­wy­ma­gających tu­rystów.

Ob­ju­czo­na lo­kal­na taksówka.

Aby prze­kro­czyć rzekę Gam­bia, mu­si­my zde­cy­do­wać się na rejs pro­mem kur­sującym między Bandżulem a Barrą na za­cho­dzie lub między Somą a Fa­ra­fen­ni w połowie bie­gu rze­ki. Jed­nost­ki często są w złym sta­nie i pływają prze­pełnio­ne, przez co nie uchodzą za bez­piecz­ne. Pro­my kur­sują od wscho­du do za­cho­du słońca. To je­dy­ny sposób prze­pra­wy, bo na całej długości rze­ki nie ma ani jed­ne­go mo­stu.

Po­nie­waż Gam­bij­czy­cy to sza­le­nie przy­ja­zny i otwar­ty naród, po­wszech­ne jest także podróżowa­nie z za­przy­jaźnioną ro­dziną czy nowo po­zna­ny­mi ludźmi ich pry­wat­ny­mi środ­ka­mi trans­por­tu. Za­nim jed­nak zde­cy­du­je­my się na taką podróż, po­win­niśmy za­cho­wać szczególną ostrożność. Turyści podróżujący sa­mo­cho­dem (z uwa­gi na stan dróg naj­le­piej te­re­no­wym – równa as­fal­to­wa na­wierzch­nia to rzad­kość) po­win­ni mieć między­na­ro­do­we pra­wo jaz­dy, OC jest obo­wiązko­we. Stan dróg jest zły, większość po­jazdów jest w kiep­skim sta­nie tech­nicz­nym umiejętności kie­rowców nie dorównują ich tem­pe­ra­men­to­wi, dro­gi są źle oświe­tlo­ne (lub nieoświe­tlo­ne), często też tuż przed maskę po­jazdu wy­bie­gają zwierzęta.

Cer­ty­fi­ko­wa­na taksówka dla tu­rystów.

Wio­ska ry­bac­ka Tan­ji to nie­zwykły ple­ner fo­to­gra­ficz­ny.

Co zo­ba­czyć, jeśli ma się tyl­ko ty­dzień?

Co naj­mniej je­den dzień należy poświęcić na zwie­dza­nie Bandżulu i jego naj­większych atrak­cji – Mu­zeum Na­ro­do­we­go, Arch 22 i Al­bert Mar­ket. Aby doświad­czyć au­ten­tycz­ne­go, ko­lo­ro­we­go, pełnego cha­osu na­stro­ju Gam­bii, trze­ba wy­brać się do cen­trum naj­większej aglo­me­ra­cji kra­ju – Ser­re­kun­dy. War­to tu zo­ba­czyć ko­lo­ro­wy targ, gdzie sprze­da­je się lo­kal­ne wy­ro­by, ubra­nia z ba­ti­ku, eg­zo­tycz­ne owo­ce i wa­rzy­wa. Także je­den dzień zaj­mu­je wy­ciecz­ka pro­mem z Bandżulu do wio­ski Ju­fu­reh i na Kun­ta Kin­teh Is­land. Ko­lej­ny dzień to podróż do wio­ski ry­bac­kiej Tan­ji, zwie­dza­nie mu­zeum et­no­gra­ficz­ne­go, a wie­czo­rem spek­takl o za­cho­dzie słońca, pod­czas którego dzie­siątki łodzi wra­cają z połowów, a na plaży od­by­wa się barw­ny i roz­krzy­cza­ny targ ryb­ny. Można także wy­brać się do Bi­ji­lo Fo­rest Park, gdzie na wol­ności żyją małpy, jeżozwie­rze i wie­le ga­tunków mo­ty­li, rosną ra­fie i im­po­nujące ba­oba­by. Ko­niecz­nie należy od­wie­dzić Ka­chi­kal­ly Cro­co­di­le Pool, święte je­zio­ro, gdzie żyje po­nad set­ka kro­ko­dy­li, które można pogłaskać i zro­bić so­bie z nimi zdjęcie. Kil­ka dni war­to spędzić na sze­ro­kich piasz­czy­stych plażach ob­my­wa­nych fa­la­mi Oce­anu Atlan­tyc­kie­go.

Zachód słońca w Tan­ji. Naj­bar­dziej mi­stycz­ny mo­ment.

Wi­dok z Kotu Brid­ge na po­zo­stałości sta­re­go mo­stu.

Co zo­ba­czyć, gdy mamy więcej cza­su?

Poza atrak­cja­mi wspo­mnia­ny­mi w po­przed­nim aka­pi­cie war­to wy­brać się na targ ręko­dzieła Bri­ka­ma Craft Mar­ket lub po­je­chać do eko­lo­gicz­ne­go San­de­le Lod­ge, gdzie można kupić su­szo­ne owo­ce i prze­two­ry przy­go­to­wy­wa­ne w zgo­dzie z na­turą (i pod­pa­trzeć, jak się je robi), wziąć udział w se­sji jogi w bu­szu, a także nabyć po­mysłową biżute­rię ze zna­le­zio­nych na plaży od­padków. Można pójść na spa­cer wzdłuż stru­mie­nia Kotu, gdzie oprócz ob­ser­wo­wa­nia ptaków na ob­fi­tujących w zróżni­co­wa­ne ga­tun­ki te­re­nach w oko­li­cach Kotu Brid­ge nie za­szko­dzi sko­rzy­stać z wie­lu plażowych atrak­cji ofe­ro­wa­nych przez miej­sco­wych, jak jaz­da kon­na, kon­cer­ty czy wy­ciecz­ki te­ma­tycz­ne i tra­dy­cyj­na ko­la­cja w domu u gam­bij­skiej ro­dzi­ny. A także wy­brać się w górę rze­ki, by obej­rzeć wpi­sa­ne na Listę świa­to­we­go dzie­dzic­twa kul­tu­ral­ne­go i przy­rod­ni­cze­go UNE­SCOka­mien­ne kręgi Was­su. Można wy­ko­rzy­stać ten czas na od­wie­dze­nie parków na­ro­do­wych i re­zer­watów przy­ro­dy, a także atrak­cje ofe­ro­wa­ne przez niektóre ho­te­le, jak na przykład kar­mie­nie sępów.

Ty­po­wa gam­bij­ska dro­ga lo­kal­na. W po­rze desz­czo­wej za­mie­ni się w grząskie błoto.

Pie­niądze

Wa­lutą w Gam­bii jest da­la­si (GMD). Dzie­li się na 100 bu­tutów. Na początku lat 70. XX w. wa­lu­ta zastąpiła fun­ta gam­bij­skie­go. Według obec­ne­go kur­su 100 da­la­si to 7,90 złotych. Nie można kupić ich w Pol­sce, ale przy­wie­zio­ne z kra­ju euro i do­la­ry można wy­mie­nić na miej­scu. Wa­lutę wy­mie­nia się w kio­skach sy­gno­wa­nych przez We­stern Union i kan­to­rach w stre­fach tu­ry­stycz­nych. Trze­ba bar­dzo uważać na kurs i wy­da­wa­nie pie­niędzy przez sprze­dawcę, po­nie­waż po wy­mia­nie do­sta­je­my gru­by zwi­tek bank­notów o ni­skich no­mi­nałach. Należy je dokład­nie prze­li­czyć, bo po­wszech­nie zda­rzają się oszu­stwa. Naj­le­piej i naj­wy­god­niej płacić za wszyst­ko gotówką. Płatność kar­ta­mi w Gam­bii nie jest roz­po­wszech­nio­na. Ban­ko­matów nie ma wie­le, po­dob­nie jak ter­mi­na­li płat­ni­czych, choć sta­le po­ja­wiają się nowe w lep­szych ho­te­lach, re­stau­ra­cjach i skle­pach. Wie­le banków i kan­torów jest na Ka­ira­ba Ave­nue w Ser­re­kun­dzie. Używa­nie kart kre­dy­to­wych wiąże się często z wy­so­ki­mi opłata­mi i nie­ko­rzyst­nym kur­sem wy­mia­ny.

Ten plik bank­notów to równo­war­tość 400 złotych.

Tu, na stra­ga­nie, han­dlu­je się kar­ta­mi te­le­fo­nicz­ny­mi.

Elek­trycz­ność i dostęp do In­ter­ne­tu

Do­bre łącza wifi są za­zwy­czaj wyłącznie w naj­wyższej kla­sy ho­te­lach, jak pięcio­gwiazd­ko­wy She­ra­ton czy Ka­ira­ba Be­ach Ho­tel – choć w dru­gim z wy­mie­nio­nych łącze działa tyl­ko w lob­by. Po­dob­nie jest w obiek­tach o gor­szym stan­dar­dzie. Kiep­skiej jakości In­ter­net jest do złapa­nia w lob­by ho­te­lo­wym lub w głównej re­stau­ra­cji, a i to nie za­wsze. Połącze­nia rwą się, często trze­ba pro­sić obsługę o re­star­to­wa­nie ro­ute­ra. Po­dob­nie w re­stau­ra­cjach – na­wet te, które szczycą się po­sia­da­niem łącza wifi, za­zwy­czaj mają kiepską jakość połącze­nia.

Nie po­ma­gają częste w Gam­bii awa­rie i wyłącze­nia prądu. Gniazd­ka w ho­te­lach mają napięcie 220 V. W większości do­sto­so­wa­ne są do eu­ro­pej­skich urządzeń elek­trycz­nych. Występują również gniazd­ka na wtycz­ki używa­ne w Wiel­kiej Bry­ta­nii, war­to więc za­opa­trzyć się w od­po­wied­nią przejściówkę.

Życie co­dzien­ne w Bandżulu. Oko­li­ce Al­bert Mar­ket.

Wizy

Tu­ry­stycz­ne wizy do Gam­bii dla Po­laków zo­stały znie­sio­ne w lip­cu 2013 r.

Wy­ma­ga­ny jest je­dy­nie pasz­port z ter­mi­nem ważności powyżej sześciu mie­sięcy. W celu zasięgnięcia szczegółowych in­for­ma­cji w spra­wach wi­zo­wych należy kon­tak­to­wać się z Kon­su­la­tem Ho­no­ro­wym Re­pu­bli­ki Gam­bii w War­sza­wie:

www.gam­bia.pl

tel.:+48 22 425 55 57

fax:+48 22 760 86 72

con­su­la­te@gam­bia.pl.

Pamiętaj­my, że do sąsied­nie­go Se­ne­ga­lu wizy wciąż obo­wiązują. Jeśli chce­my wy­brać się na wy­cieczkę do po­bli­skie­go Da­ka­ru, mu­si­my pamiętać o wy­ro­bie­niu wizy w am­ba­sa­dzie Se­ne­ga­lu (Fa­ja­ra, Ka­ira­ba Ave­nue). Pro­ce­du­ra jest pro­sta i wszyst­ko po­win­no trwać naj­wyżej pół dnia. Należy je­dy­nie przed­sta­wić pasz­port wraz z kse­ro­ko­pią, jed­no zdjęcie, wypełnić for­mu­larz i zapłacić 50 euro.

Główna uli­ca Ser­re­kun­dy. Tu bije ser­ce naj­większe­go mia­sta Gam­bii.

Zdro­wie

Obo­wiązko­we jest po­sia­da­nie do­wo­du ważnego szcze­pie­nia prze­ciw­ko żółtej fe­brze w między­na­ro­do­wej książecz­ce szcze­pień. Szcze­pie­nie należy wy­ko­nać od­po­wied­nio wcześniej (za­le­ca się co naj­mniej na 10 dni przed wy­lo­tem, bo wówczas do­pie­ro uzy­sku­je się pełną od­por­ność). Za­le­ca­ne są szcze­pie­nia prze­ciw żółtacz­ce (wi­ru­so­we za­pa­le­nie wątro­by typu A i B), cho­le­rze, tężcowi, po­lio, du­ro­wi brzusz­ne­mu, błoni­cy i me­nin­go­ko­kom. Sta­now­czo za­le­ca się także pro­fi­lak­tykę an­ty­ma­la­ryczną, którą należy roz­począć przed wy­jaz­dem i kon­ty­nu­ować po po­wro­cie do kra­ju, jak również sto­so­wa­nie sil­nych środków prze­ciw in­sek­tom. War­to także wy­ku­pić do­dat­ko­we, kom­plek­so­we ubez­pie­cze­nie podróżnego, w tym od następstw nieszczęśli­wych wy­padków, po­kry­wające kosz­ty ho­spi­ta­li­za­cji i ewen­tu­al­ne­go trans­por­tu me­dycz­ne­go do kra­ju.

Bez­pie­czeństwo i prze­pi­sy

Choć Gam­bia ucho­dzi za kraj nie­zwy­kle bez­piecz­ny, należy za­cho­wać środ­ki ostrożności obo­wiązujące w sąsied­nich kra­jach: uni­kać podróżowa­nia po zmro­ku, omi­jać po­dej­rza­ne grup­ki młodych mężczyzn, chro­nić gotówkę i do­ku­men­ty przed kra­dzieżą kie­szon­kową, szczególnie w noc­nych klu­bach i w ter­mi­na­lach pro­mo­wych. Za nie­bez­piecz­ne uzna­je się także podróżowa­nie nocą w po­bliżu gra­ni­cy z Se­ne­ga­lem. Ko­bie­ty narażone są na za­cze­pia­nie przez mężczyzn, którzy po­szu­kują part­ne­rek z pasz­por­tem eu­ro­pej­skim. Pro­ble­mem w kra­ju jest tu­ry­sty­ka sek­su­al­na. Używa­nie ja­kich­kol­wiek środków odu­rzających jest w Gam­bii za­bro­nio­ne. Wszyst­kie przestępstwa związane z nar­ko­ty­ka­mi są su­ro­wo ka­ra­ne, w naj­cięższych przy­pad­kach także karą śmier­ci.