Wydawca: Zielona Sowa Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2011

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 53 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Figa tęskni za domem - Holly Webb

Główna bohaterka jest podekscytowana przenosinami do nowego domu na wieś. Nie może się doczekać, kiedy dołączy do niej jej suczka – labradorka. Rodzice postanowili, że suczkę na czas przeprowadzki wezmą do siebie dziadkowie. Dziewczynka i suczka nigdy jeszcze nie rozstawały się na tak długo. Dziewczynka okropnie tęskni za swoją małą przyjaciółką, a i suczka chciałaby już być w nowym domu swojej pani…

Wszystkich fanów książek Holly Webb i miłośników czworonogów zapraszamy na stronę:

www.zaopiekujsiemna.com.pl

Świetna zabawa dla wirtualnych opiekunów, forum i wiele konkursów!

Opinie o ebooku Figa tęskni za domem - Holly Webb

Cytaty z ebooka Figa tęskni za domem - Holly Webb

Były zamknięte, więc Figa zaczęła drapać w próg. Drzwi nie zawsze zamykały się jak należy i czasami udawało się je otworzyć, jeśli pchnęła nosem we właściwym miejscu. Figa naparła na drzwi. Z dumą zamachała ogonem, gdy się uchyliły, a potem wbiegła do środka.
Ćśśś, on wcale tak nie myśli. Przykro mi, Figo, powinnam była dopilnować, żebyś nie weszła z powrotem. Suczka, wciąż roztrzęsiona, wtuliła się w jej grubą bluzę. Przynajmniej Madzia się na nią nie gniewała. Pisnęła z rozkoszą, gdy dziewczynka podrapała ją za uszami. Wiedziała, że Madzia zawsze będzie się nią opiekować.

Fragment ebooka Figa tęskni za domem - Holly Webb

Czytaj inne książki Holly Webb:

Zagubiona w śniegu

W poszukiwaniu domu

Wróć, Alfiku!

Gdzie jest Rudek?

Czaruś, mały uciekinier

Kto pokocha Psotkę?

Mgiełka, porzucona kotka

Figa tęskni za domem

Holly Webb

Ilustracje: Sophy Williams

Przekład: Jacek Drewnowski

ISBN: 978-83-265-0175-3

Dla Toma, Robina i Williama

Tytuł oryginału: Ellie the Homesick Puppy

Przekład: Jacek Drewnowski

Redaktor prowadzący: Magdalena Tytuła

Korekta: Marzena Kwietniewska-Talarczyk

Typografia: Stefan Łaskawiec

Skład i łamanie: MEDIA SPEKTRUM

Copyright © for the Polish edition

by Wydawnictwo Zielona Sowa 2011

Wszystkie prawa zastrzeżone

Text copyright © Holly Webb, 2010

Illustrations copyright © Sophy Williams, 2010

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.

ul. Cegielniana 4A, 30-404 Kraków

tel./fax 12-266-62-94, tel. 12-266-62-92

www.zielonasowa.pl

wydawnictwo@zielonasowa.pl

Rozdział pierwszy

– Madziu, miałaś pakować te książki, a nie czytać!

Madzia popatrzyła na mamę ze skruchą.

– Przepraszam! Znalazłam ją przy swoim łóżku. Zapomniałam, że w ogóle ją miałam. Nie czytałam jej od lat – z ociąganiem włożyła książkę do pudła i westchnęła.

Mama uśmiechnęła się.

– No bez przesady, możesz jej na razie nie pakować… I tak mamy jeszcze dwa dni do wyjazdu. Oszalejesz bez książki do czytania.

Madzia skinęła głową i położyła książkę na poduszce, a mama zeszła z powrotem po schodach. Dziewczynka usiadła na łóżku i z niedowierzaniem pokręciła głową.

– Jeszcze dwa dni, Figo. Tylko dwie noce spania w tym pokoju – mruknęła.

Figa wdrapała się jej na kolana, merdając ogonem, a potem czule polizała jej dłoń. Nie wiedziała, czemu w głosie Madzi pobrzmiewa niepokój, ale chciała pomóc.

– Też jesteś podekscytowana, prawda? – powiedziała z uśmiechem dziewczynka. – Ale ty nie musisz iść do nowej szkoły, szczęściaro – pogłaskała złociste uszy Figi i szczenię zadrżało ze szczęścia. Potem znowu zwinęło się na kołdrze w małą puchatą kulkę.

Przeprowadzka budziła zarazem podniecenie i lęk. Jej pokój w nowym domu był znacznie większy niż tutaj, co bardzo Madzię cieszyło, ale z drugiej strony wiedziała, że będzie tęsknić za swoją najlepszą przyjaciółką Basią i wszystkimi koleżankami ze szkoły. Wczoraj pożegnali się przed feriami wielkanocnymi, a cała klasa zrobiła dla niej dużą planszę, na której były zdjęcia i krótkie wiadomości od wszystkich. Mało się nie rozpłakała, gdy ją dostała, na myśl o tym, że tak bardzo się starali, żeby jej zrobić przyjemność. Teraz plansza leżała na biurku, bo Madzia chciała ją bardzo ostrożnie spakować na samym końcu, na wierzch jednego z pudeł. Popatrzyła na nią i westchnęła.

W sumie wcale nie wyprowadzali się bardzo daleko – mniej więcej piętnaście kilometrów stąd. Nie na drugi koniec kraju, nic z tych rzeczy. Oznaczało to jednak nową szkołę, ma się rozumieć, i całe mnóstwo nowych ludzi. Nowe przyjaciółki, powiedziała sobie Madzia z naciskiem.

Najlepsze było to, że już za dwa dni Madzia i Figa będą mogły wyjść tylnymi drzwiami i wędrować, dokąd zechcą. Tutaj miały tylko park, a dziewczynka nie mogła wyprowadzać Figi sama. Wiedziała, że będzie musiała bardzo uważać, spacerując po wiejskiej okolicy w pobliżu nowego domu. Za każdym razem, gdy o tym wspominała, mama mówiła, że musi być odpowiedzialna i nie odchodzić zbyt daleko. Ale tak czy owak będzie miała las na skraju ogródka! Po prostu super! Będzie też mogła zabierać Figę do babci, która mieszkała blisko ich nowego domu i dało się do niej dojść piechotą.

Madzia pogłaskała lekko złocisty, miękki grzbiet Figi, a suczka wydała z siebie zaspane skomlenie i przekręciła się, zachęcając dziewczynkę, by po głaskała ją po brzuszku. Ziewnęła szeroko, odsłaniając bardzo białe ząb ki, po czym otworzyła oczy, z miłością mrugając powiekami do swojej pani.

Madzia uśmiechnęła się do niej.

– Nie mogę się doczekać, kiedy zabiorę cię na spacer do tego lasu – szepnęła radośnie. – To będzie najlepsza rzecz pod słońcem!

Figa zeskoczyła i szczęknęła z podnieceniem i nadzieją.

Dziewczynka parsknęła śmiechem.

– Usłyszałaś słowo na „s”, prawda, Figo? Nie do wiary, że znowu chcesz wyjść. Wróciłyśmy dopiero godzinę temu!

Figa merdała ogonem jak szalona, patrząc na swoją panią, ta jednak pokręciła głową.

– Przykro mi. Mama mówi, że muszę się pakować.

Suczka nie rozumiała słów Madzi, ale wiedziała, co oznacza ten ton. Spaceru nie będzie. Położyła się z powrotem na łóżku, smętnie opierając łebek na łapach. To prawda, że były na długim spacerze, ale teraz, gdy trochę sobie pospała, miała ochotę na powtórkę.

Dziewczynka śmiała się z niej.

– Niezła z ciebie aktorka! Zachowujesz się tak, jakbym cię nigdy nie wyprowadzała. To nie w porządku, bo wiesz, że bardzo bym chciała. Ale muszę wszystko popakować – westchnęła. – A mama dała mi tylko te pudła. Mówi, że jeśli nie zmieszczę do nich swoich rzeczy, będę musiała je posegregować i coś wyrzucić – z niepokojem rozejrzała się po pokoju. Jak wcisnąć to wszystko do paru pudełek?

Madzia podeszła do parapetu i zaczęła pakować swoją kolekcję zabawkowych piesków. Miała ich mnóstwo. Różnych ras, ale prawie połowa to były labradory, jak Figa. Suczka była biszkoptowym labradorem, lecz Madzia uważała, że „biszkoptowy” to niewłaściwe słowo. Naprawdę Figa była miodowozłocista, z jasnokremową sierścią na brzuszku. Uszy miała o ton ciemniejsze od reszty, a do tego nadzwyczaj jedwabiste. Mama uważała, że suczka z wiekiem ściemnieje i cała sierść dopasuje się barwą do uszu, ale dziewczynka nie miała co do tego pewności. Figa i tak będzie rosła jeszcze bardzo długo. Miała teraz cztery miesiące. Ale choć była tylko szczenię ciem, zawsze tryskała energią.

Suczka z błyskiem w oku obserwowała, jak jej pani zakleja pudło taśmą. Wyglądało to dość zabawnie. Uszy jej drgały, merdała też lekko ogonem. Może powinna skoczyć na tę taśmę? Nigdy nie była całkiem pewna, co jest niegrzeczne, a czasami besztano ją za skakanie na różne rzeczy…

Nagle nadstawiła uszu. Usłyszała, że ktoś idzie. Machając ogonem, pod niosła się na łóżku, żeby wyjrzeć przez okno, po czym posłała Madzi ciche alarmujące szczeknięcie. To była Basia!

Zanim Basia zdążyła zadzwonić, Madzia i Figa wypadły z pokoju i zbiegły po schodach do drzwi wejściowych. Figa bez trudu wygrała ten wyścig. Jak zawsze. Była niewiarygodnie szyb ka. Drapała w drzwi łapami, szczekając z podnieceniem, dopóki Madzia jej nie dogoniła.

– Ćśśś! Figuniu, ćśśś! Cofnij się, zobacz, nie mogę otworzyć, kiedy trzymasz łapy na drzwiach, prawda?

Suczka cofnęła się, dysząc z emocji. Znała przyjaciółkę swojej pani i liczyła na to, że jej wizyta oznacza jednak spacer. Przywykła do wspólnych spacerów, bo Madzia i jej mama zwykle zabierały Basię w drodze do szkoły. Figa często chodziła też z Madzią za róg, do domu Basi, gdy wybierały się do parku, gdyż rodzice nie chcieli, żeby dziewczynka chodziła tam sama, nawet jeśli była z nią Figa.

– Cześć, Madziu! Mama powiedziała, że mogę przyjść i pomóc ci się pakować, jeśli twoi rodzice nie mają nic przeciwko temu – Basia spojrzała z nadzieją na tatę przyjaciółki, który wszedł do przed pokoju, z wysiłkiem dźwigając duże pudło kuchennym sprzętem.

– Hyyyp! W porządku – odparł, ostrożnie stawiając pudło. – Ale naprawdę się pakujcie, dziewczynki, dobrze? Zamiast tylko gadać.

Basia rozejrzała się po pokoju Madzi.

– Ile tych pudeł! – usiadła z ponurą miną na łóżku, a Figa od razu podeszła, by polizać ją po twarzy. – Uch, bez przesady, Figo! Oj, Madziu, od dawna wiem, że wyjeżdżasz, ale teraz wydaje się to takie prawdziwe.

Madzia usiadła obok niej, a suczka radośnie wcisnęła się między dziewczynki.

– Wiem. Przy