Fallen Crest. Próba. Tom 4 - Tijan - ebook
lub
Opis

Nowy tom porywającej serii New Adult!

Sam i Masona czeka rok rozłąki. Ostatnio dziewczyna wiele przeszła i nic nie wskazuje na to, że teraz będzie łatwiej. Wręcz przeciwnie.

Do jej życia powraca biologiczny ojciec, a na uczelni Masona pojawia się Marissa. Okazuje się też, że Logan kocha Sam i to nie tak, jak powinien to robić przybrany brat.

Kiedy dziewczyna nie potrafi poradzić sobie z problemami i nie może znaleźć schronienia w ramionach Masona, zostaje jej tylko druga miłość – bieganie. Od zbliżających się zawodów zależy, czy dostanie stypendium na uczelni Masona i do niego dołączy.

Czy jednak dotrwa do tego czasu?

__

O autorce

Tijan swoją karierę z pisarstwem rozpoczęła stosunkowo późno. Jednak nie przeszkadza jej to tworzyć powieści, które kochają czytelniczki na całym świecie. Jest bestsellerową autorką „New York Timesa”, „USA Today” i „Wall Street Journal”. Pisze przede wszystkim romanse, zarówno serie, jak i standalone’y. Prywatnie jest właścicielką cocker spaniela, którego kocha ponad wszystko, partnerką mężczyzny, od którego jest absolutnie uzależniona i pióroholiczką – ma niepohamowany apetyt na pisarstwo! Doskonale się składa, bo jej książki to must-read.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 441

Popularność


Dedykuję tę książkę Wam, fanom Fallen Crest! Jesteście niesamowici! Kochacie Sam, Masona i Logana tak samo jak ja, a czasem mam wrażenie, że

••••••••••

W futbolu amerykańskim drużyna, która jest w posiadaniu piłki, może podjąć cztery próby, by rozegrać piłkę i tym samym zdobyć co najmniej dziesięć jardów boiska w kierunku pola punktowego drużyny przeciwnej. Po zdobyciu dziesięciu jardów pola drużyna atakująca ma prawo do kolejnej pierwszej próby, a zatem może ponownie podjąć cztery próby zyskania kolejnych dziesięciu jardów lub zdobycia punktów. Jeśli atakowi nie uda się uzyskać kolejnej pierwszej próby (zdobyć dziesięciu jardów pola), po czterech próbach traci posiadanie piłki na rzecz drużyny przeciwnej.

Zazwyczaj po niepowodzeniu w trzech próbach drużyna w czwartej próbie wykonuje wykop piłki, żeby odsunąć grę jak najdalej w stronę pola punktowego rywala, może też podjąć próbę strzału do bramki, jeśli jest wystarczająco blisko bramki przeciwnika, a jeżeli sytuacja w meczu zmusza do podjęcia ryzyka, rozgrywa czwartą próbę zwyczajnie*.

* Przypis pochodzi od tłumaczki.

Rozdział 1

Samantha

ogan mnie kocha.

Te słowa Tate prześladowały mnie od trzech miesięcy. Mogły wszystko zniszczyć. Już straciłam jedną rodzinę, nie mogłam stracić kolejnej. Wszystko by się spieprzyło, gdyby brat mojej pokrewnej duszy mnie kochał. Myślałam o tym nawet teraz, siedząc na łóżku, podczas gdy Mason spał obok mnie. Kiedy patrzyłam, jak śpi, łzy cisnęły mi się do oczu.

Lęk, przerażenie, paraliżujący strach – jak bym tego nie nazwała – przeszyły mnie na wskroś. Dziś Mason wyjeżdżał na studia. Ten dzień miał rozpocząć rok, który był dla mnie największym wyzwaniem w życiu.

Mason stał się dla mnie oparciem, pokarmem dla ducha, sposobem życia. Niektórzy twierdzili, że za bardzo na nim polegam, ale miałam to gdzieś. On i jego brat Logan chronili mnie wtedy, gdy inni mnie porzucili. Gdyby Logan faktycznie mnie kochał, wszystko by się popsuło. Ta rodzina, którą udało nam się stworzyć… Jej miejsce zajęłyby zazdrość i brak zaufania. Nie mogłam zapomnieć o tej groźbie, którą rzucił Mason rok temu: żadna dziewczyna nie stanie pomiędzy nim a jego bratem.

Cóż. Dzień dobry. Oto jestem.

Otworzył swoje zielone oczy i wydało mi się, że wcale nie spał. Spojrzał wprost na mnie, jak zawsze, od razu czujny i skupiony, po czym wyciągnął do mnie dłoń. Przesunął ją wzdłuż mojej ręki i odsunął koc, a potem objął mnie w talii. Pociągnął mnie w dół.

– Co się dzieje? – zapytał.

Ustawił mnie tak, że byłam teraz nad nim i chłonęłam go całą sobą. Cudownie się patrzyło na Masona Kade’a, a jeszcze cudowniej – dotykało. Całe jego ciało było muskularne i silne, a teraz leżało pode mną. Miał ponad sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu i szerokie, rozbudowane barki. Jego plecy były jak wyrzeźbione, zwężały się w kierunku talii, nadając mu idealny wygląd. Do tego ciemne, krótko ostrzyżone włosy, wyraźnie zarysowane kości policzkowe i nieschodzący z twarzy uśmieszek – bez problemu mógłby zostać modelem. Zamiast tego był przyszłą gwiazdą drużyny futbolowej Uniwersytetu Caina.

W Fallen Crest miał status boga. Logan też. W zeszłym roku przeżywałam piekło tylko dlatego, że byłam jego dziewczyną, ale szedł na uczelnię należącą do pierwszej ligi. To oznaczało, że rozgrywki będą transmitowane na całe Stany. A to szansa na kontrakt w Narodowej Lidze Futbolowej.

– Hej – wymruczał, muskając moją szyję nosem. Przytulił mnie mocniej, przyciągnąwszy jeszcze bliżej siebie. – Mów do mnie.

– Wyjeżdżasz. To wystarczy.

– Sam.

Pokręciłam głową. Przez całe lato byliśmy nierozłączni. Nie byłam pewna, czy potrzebowaliśmy tego oboje w równym stopniu, czy jednak ja pragnęłam tego bardziej. Powinnam była powiedzieć mu o moich wątpliwościach, o tym, co powiedziała Tate, ale nie byłam w stanie. Pary powinny się dzielić wszystkim, nawet jeśli to coś złego i mogłoby zranić drugą stronę. Wiedziałam, że Mason chciałby usłyszeć coś takiego, ale nie przeszło mi to przez gardło.

Życzyłam sobie, żeby to, co niosły ze sobą słowa Tate, było nieprawdą. Logan wcale mnie nie kochał, to tylko jakiś okrutny żart.

– Hej – zamruczał jeszcze raz i obrócił do siebie moją twarz, trzymając mnie za brodę. Patrzyłam mu teraz prosto w oczy. – Powiedz mi, co się dzieje. Wiem, że coś jest nie tak. Odcinałaś się przez całe lato, biegając więcej niż zwykle. – Przerwał. – Co jest?

„Powiedz mu. Po prostu mu powiedz, wyjaw mu prawdę, tak jak powinnaś”, usłyszałam w głowie, a potem wrócił jego głos: „Nie pozwolę, żeby ktokolwiek stanął między mną a moim bratem”.

Nie mogłam mu powiedzieć. Byłam tchórzem.

– Sam? – Ujął mój policzek i kciukiem starł cieknącą po nim łzę. – Wszystko będzie dobrze. Będziemy rozmawiać każdego wieczoru. O jedenastej, codziennie. To będzie dla mnie jak świętość, niezależnie od okoliczności. A ty zostaniesz w bezpiecznym miejscu. David może i wcześniej zawalił, ale teraz nadrabia. Stara się być dobrym ojcem, a poza tym masz jeszcze Malindę. To świetna kobieta. Analise jeszcze długo posiedzi na terapii w ośrodku, tak mówił mój tato. No i nie ma Kate. W tym roku nikt nie będzie z tobą zadzierał, a jeśli ktoś spróbuje, wystarczy, że powiesz o tym Loganowi. On się tym zajmie. Między nami wszystko jest w porządku. Nie masz się czym martwić. Kocham cię. – Usiadł i uniósł mnie, opierając się na wezgłowiu. Posadził mnie z powrotem na swoich kolanach. Dotyk jego silnych mięśni od razu spowodował u mnie wyrzut adrenaliny do krwi.

Moja ręka powędrowała do jego talii. Czułam, jak drży pod moim dotykiem. Miałam nad nim władzę. Był mój. Tak wiele dziewczyn go pragnęło, ale miałam go tylko dla siebie. Chłonęłam go całą sobą, co dodawało mi pewności siebie. Czułam się jak w siódmym niebie, wiedząc, że tak bardzo mnie kocha. Ta myśl, to uczucie wyparły słowa Tate z mojej głowy.

To, co wtedy powiedziała, nie miało znaczenia. Nie mogło.

– Wstawać, wszarze! – dobiegł nas głos Logana z korytarza, a po chwili usłyszeliśmy, jak wali pięścią w drzwi. – Dziś nie możesz nim rozporządzać, Sam. Musisz się nim podzielić. To mój brat i mnie też zostawia. – Znów zadudnił w drzwi. – To pierwsze ostrzeżenie. Masz trzydzieści minut, żeby go wykorzystać, ostro go przelecieć, a potem się ubrać. Ja też chcę z nim spędzić trochę czasu.

Klatka piersiowa Masona poruszyła się, kiedy wybuchnął śmiechem. Sięgnął do moich nóg i zaczął poruszać mną tak, że napierałam na niego.

– Chcesz mnie przelecieć? – zapytał brata.

Logan zawahał się, zanim odpowiedział:

– Tylko jeśli Sam tego nie zrobi. Zajmę twoje miejsce i poczujesz się jak w niebie.

Przewróciłam oczami.

– No to się szykuj.

Logan jęknął przez drzwi.

– Dlaczego ta rozmowa przybrała taki obrót? To trochę niepokojące.

– Przecież rozmowy z tobą zawsze tak się kończą. Jesteś dobijający.

– Dobijający? – Logan się zaśmiał. – Chyba raczej dominujący? A skoro już o tym mowa, to chyba nie musicie się tak spieszyć. Gdzie jest Kris? Mam ochotę znaleźć swoją własną dominę. Lubię się poddawać. Dzięki temu czuję się wyjątkowy i doceniony. – Wciąż mówił, a jego głos cichł, kiedy szedł wzdłuż korytarza. – Macie dwie godziny, Sam! Potem zaklepuję Masona dla siebie.

Mason zachichotał, co było dla mnie jak pieszczota, która przeszyła mnie na wskroś. Chwycił tył mojej głowy, unieruchamiając ją, i znów spojrzał mi w oczy.

– Wszystko będzie dobrze. Obiecuję.

Chciałam mu wierzyć.

– Wiem. – Ale było inaczej. Powinnam mu powiedzieć, lecz nie byłam w stanie. Jeszcze nie. Ale prędzej czy później się o tym dowie, a to oznaczało, że cały mój świat był zagrożony. Zamknęłam oczy i pozwoliwszy mojej głowie opaść do przodu, oparłam ją delikatnie o jego czoło. Mason, przysuwając usta do pocałunku, wyszeptał:

– Kocham cię, Samantho.

– Kocham cię, Masonie. – Zamierzałam czerpać jak najwięcej z tych chwil, które miałam z nim spędzić, pojechać razem z nim i pomóc mu się wprowadzić do nowego pokoju, a potem wrócić i rozpocząć rok szkolny w ostatniej klasie. W Fallen Crest będziemy tylko ja i Logan.

Resztę ogarnę później, wszystko po kolei. Podjęłam tę decyzję i pozwoliłam, żeby nasze usta mocno się zetknęły. Jęknął, czując, że pragnę jeszcze więcej, a niewiele później był już we mnie. Trzymałam go mocno. Nie chciałam go puścić.

Rozdział 2

Trzy tygodnie później

inął już prawie miesiąc, odkąd odwieźliśmy Masona na uczelnię. Musiał wyjechać wcześniej ze względu na treningi futbolu. Kiedy wróciłam do Fallen Crest, odcięłam wszelkie emocje. Pracowałam w Manny’s. Biegałam i unikałam Logana, ale dziś złapał mnie w pracy, żeby upewnić się, że będę na jego imprezie. Byłam na kilku latem, dosłownie na kilku. Były chyba ze trzy, na które zostałam zaciągnięta, w tym dwie przed wyjazdem Masona na studia.

Heather obiecała, że wpadnie później, ale musiała iść na jakiś czas do Channinga. Świetnie. Bez Masona i z Loganem złączonym ustami ze swoją dziewczyną jak glonojady przypomniałam sobie swój pierwszy miesiąc w drugiej klasie. Czułam się samotna. Trochę niepewna. Odczuwałam coraz większą potrzebę, by biegać. Gdy przechodziłam przez ulicę, widziałam, jak przed domem Logana zatrzymał się samochód i wysypała się z niego grupka ludzi, którzy pobiegli w stronę budynku. Wybuchnęłam śmiechem. Co za ironia. Wśród nich była Becky, osoba, która przyjaźniła się ze mną na początku drugiej klasy. Gwałtownie zamilkłam, kiedy zauważyłam, kim byli pozostali. Elita Akademii. Kiedy, do cholery, Becky zaczęła się z nimi zadawać?

Stali już przed drzwiami wejściowymi, a ja zatrzymałam się za nimi, stanąwszy na krawężniku przed domem Logana. Na razie nie mieli pojęcia, że tam jestem. Becky obejrzała się za siebie i zamarła. Wytrzeszczyła oczy i otworzyła nieco usta.

Wyglądała inaczej. Schudła. Jej kędzierzawe rude włosy były teraz ciemnokasztanowe i gładkie. Nie malowała się, gdy się przyjaźniłyśmy, ale teraz zauważyłam lekki makijaż. To jej pasowało. Dodawało głębi jej oczom. Usta wyglądały ślicznie. Tak, to określenie było odpowiednie. „Ślicznie”. Można było ją teraz określić niemal jako drobną. Miała na sobie krótką spódniczkę z falbanką na dole. Czarna koszulka wystawała spod jeansowej kurtki. Nie mogłam sobie przypomnieć, jakie buty wcześniej nosiła, ale na pewno nie były to efekciarskie sandały, które miała teraz na nogach. Słodkie i różowe.

– Twoja przyjaciółka przeszła metamorfozę – powiedziała Cass za mną. Zatrzymała się obok mnie, bawiąc się kluczykami do wozu.

Natychmiast jęknęłam w duchu. Kolejna cudowna zmiana. Zerknęłam i w jej spojrzeniu zobaczyłam wrogość, ale i zadowolenie z siebie. Odrzuciła do tyłu swoje blond włosy i uśmiechnęła się do mnie zarozumiale.

– Boli, prawda? – dodała. – Świadomość, że twoja przyjaciółka… przepraszam, ktoś, kto był twoją przyjaciółką, jest teraz w obozie wroga.

– Czy my jesteśmy wrogami?

– Nie jesteśmy przyjaciółmi. Odkąd spotykam się z Markiem, a ty sprawiłaś, że nie mogę się nawet pojawić w domu mojego chłopaka, nie powiedziałabym nawet, że jesteśmy znajomymi.

Oczy Becky pozostały szeroko otwarte, gdy nas obserwowała. Zauważyłam w nich strach.

Cass machnęła ręką, a na jej twarzy pojawił się fałszywy uśmiech.

– Wszystko jest w porządku, Becks. Wchodź. Wszystko w porządku.

Przewróciłam oczami. Nic nie było w porządku.

Kiedy drzwi się zamknęły i zostałyśmy tylko my dwie, Cass ruszyła naprzód. Odwróciła się i odskoczyła do tyłu, jakby ze mnie kpiła. Spojrzałam na nią gniewnie i podążyłam za nią, popychając ją, by szła coraz szybciej. Cass najwyraźniej nie miała nic przeciwko temu. Jeden z kącików jej ust przesunął się w górę, a jej zarozumiały uśmieszek zmienił się w zadowolony, pełen triumfu uśmiech. Kiedy zbliżyłyśmy się do drzwi, zaszydziła:

– Zabrałam ci przyjaciółkę, Strattan. Zastanawiam się, co jeszcze mogę ci ukraść…

– Jesteś wkurzona, bo Malinda wyrzuciła cię z domu? Czego oczekiwałaś? Jest matką Marka i zamierza poślubić mojego tatę. Kiedyś wylałaś na mnie wino. Znałaś Malindę przez większość swojego życia. Czy naprawdę sądzisz, że nie zareagowałaby na to? – Potrząsnęłam głową. – Jesteś głupia. Będę jej pasierbicą. Opowie się po mojej stronie.

– Taaa, jasne – zmrużyła oczy – zobaczymy. Skoro większość starej załogi skończyła szkołę, teraz jestem liderką. Ja, Amelia, Adam i Mark. Mieliśmy wolne miejsce i Adam poręczył za Becky. Pomyślałam: „A co tam!”. Zrobiłabym wszystko, żeby cię wkurzyć, zwłaszcza po tamtej nocy.

– Wiadomości z ostatniej chwili: Becky i ja nie przyjaźnimy się już od jakiegoś czasu. –Podeszłam bliżej, celowo naruszając jej przestrzeń. To nie była Szeregowa Księżniczka. Nie martwiłam się, że może sięgnąć po nóż. Nie, Cass była typową uczennicą Akademii Fallen Crest. Myślała, że jest kimś więcej, niż faktycznie była, a ja już raz z nimi zadarłam. I wygrałam. Uśmiechnęłam się do niej. Mason wyjechał. Sprawy z Loganem były niezręczne, a to oznaczało, że miałam w sobie całą masę negatywnych emocji. Sądziła, że może ze mną zaczynać? O nie. To ja znalazłam idealny cel. Kiedy mój uśmieszek robił się coraz większy, jej znikał. Pochyliłam się. Przycisnęłam ją do drzwi, a cała jej odwaga zniknęła. – Chcesz ze mną zadrzeć? – zapytałam. – Zrób to. Cieszę się, moja droga, bo potrzebuję, żeby ktoś odwrócił moją uwagę od prawdziwego zamieszania, które się dzieje w moim życiu.

Przełknęła ślinę.

Przechyliłam głowę na bok, bacznie się jej przyglądając, by poczuła się jeszcze bardziej nieswojo.

– Powinnam ci podziękować, że zgłosiłaś się na ochotniczkę. Po tym, jak rozprawiłam się z Szeregowymi Księżniczkami z liceum publicznego, wojna z Elitą będzie jak uczta. Serio.

Cass zamarła, a ja przewróciłam oczami. Odepchnęłam ją od drzwi i weszłam do środka. Ta gra może zacząć się później. Ten rok był ostatnim w szkole. Nawet jeśli Mason wyjechał, powinnam się nim cieszyć. Ruszyłam do kuchni. Może już czas, żebym zaczęła pić. Wydawało się, że wszyscy inni to lubią.

– Hej, Sam. – Jakiś chłopak mnie wyprzedził, ale go nie rozpoznałam. Gdy zbliżałam się do kuchni, witało się ze mną coraz więcej ludzi. Od dziewczyn nie czułam wrogości, a chłopcy nie byli już tacy spięci.

– To wszystko nasze dzieło.

Odsunęłam się, gdy Natalie, jedna z dwóch pozostałych Szeregowych Księżniczek z mojej szkoły, stanęła obok mnie.

Opierała się o kontuar, z piwem w dłoni i ponurą miną. Czarne włosy miała odgarnięte za uszy, a oczy mocno podkreślone tuszem do rzęs. Jej piersi prawie wyskakiwały z gorsetowej czarnej bluzeczki, a obcisłe jeansy z rozdarciami w okolicach krocza wyglądały raczej przerażająco.

– Co masz na myśli? – zapytałam.

Machnęła ręką, wskazując wokół siebie.

– To wszystko dzięki nam. Nie mamy już władzy. Kate i Parker skończyły szkołę. Zostałyśmy tylko ja i Jaz. Ty i Kade’owie zajęliście się naszymi groźbami, więc dziewczyny będą miłe w twojej obecności, bo nadal jesteś blisko Logana Kade’a, ale nie daj się zwieść. Chłopaki będą się zastanawiać, kto będzie cię teraz pieprzył, skoro Mason wyjechał.

– Nadal jestem z Masonem.

– Nie tutaj. – Upiła łyk i przewróciła oczami. Ona i Cass były podobne w swojej wrogości, ale jej postawa była bardziej wyzywająca. Wiedziałam z doświadczenia, że nie bała się spełniać gróźb. – Nikt nie zostaje z sympatią z liceum. – Spojrzała na Logana, który obściskiwał Kris w kącie i całował jej szyję. – Połowa ludzi zastanawia się, czy Logan będzie twoim następnym trofeum, czy zdecydujesz się na innego kolesia. Cholera. Trwają już zakłady, z kim się prześpisz do jesiennego zjazdu absolwentów.

– Nie wierzę ci.

Roześmiała się i wypiła resztę piwa jednym haustem. Wrzuciła puszkę do beczki w rogu i wyciągnęła rękę. Kolejne piwo trafiło do jej dłoni, przekazywane z ręki do ręki. Niezdrowe samozadowolenie rozświetliło jej twarz, gdy otwierała puszkę.

– Może i cię zaakceptowali, skoro Logan i Jax krążą wokół ciebie jak sępy, ale się nie oszukuj. Nie jesteś mile widziana. Przekonałaś się o tym w zeszłym roku dzięki nam. Powiedziałyśmy ci o tym głośno. Oni wszyscy – wskazała na pokój – podejdą cię od tyłu i dźgną nożem w plecy. Poczekaj. Będę stała obok, zajadając popcorn, kiedy to się stanie.

Gniew, który tlił się we mnie od czasu spotkania z Cass, wybuchł teraz płomieniami. Poczułam na plecach rękę, która popchnęła mnie do przodu. Krótka myśl rozbłysła mi w głowie. Mogłam wykorzystać tę szansę, więc się nie opierałam. Poleciałam naprzód, a moja pięść uderzyła Natalie w podbródek. Ups. Kiedy wciągnęła powietrze, wylałam na nią jej piwo. Obejrzałam się, zobaczyłam, że to Cass popchnęła mnie w drodze do kuchni, i sięgnąłem po jej włosy. Chwyciwszy je w garść, pociągnęłam ją do tyłu i pchnęłam w stronę Natalie. Poruszyłam ręką w górę, jakbym chwaliła się trofeum.

– Nie miej mi tego za złe. To ta słodka akademitka – powiedziałam do Natalie.

Oczy Cass rozszerzyły się, kiedy walczyła z moim uściskiem.

– Popchnęłam ciebie, nie ją.

– Popchnąłeś ją na mnie. – Natalie postawiła piwo na ladzie i odepchnęła się od blatu. Tłum wokół niej poczuł to napięcie. Wszystkie oczy zwróciły się ku nam i zapadła cisza.

– Nie zrobiłam tego. Przepraszam. To jej wina.

– Gówno mnie to obchodzi. – Natalie uśmiechnęła się do mnie drwiąco. Utkwiła we mnie spojrzenie i wiedziałam, że zdaje sobie sprawę, że celowo na nią wpadłam, ale tylko pokręciła głową.

Uśmiechnęłam się. To jeszcze nie koniec. Na razie dałam jej tylko nową zabawkę.

Becky i Amelia już stały obok, wpatrując się w Natalie, jakby była hieną okrążającą je na sawannie.

Świetnie. Zacisnęłam szczęki na tę myśl i ruszyłam do kuchni. Przede mną było jeszcze kilka osób, ale jakaś ręka sięgnęła, chwyciła mnie za ramię i zostałam pociągnięta przez tłum. Nikt nie stanął na mojej drodze; wszyscy się rozstąpili. Patrzył na mnie Logan, a Kris schowała się za nim.

– O co chodziło? – zapytał.

Wzruszyłam ramionami.

– Te same problemy, dzień jak co dzień.

Kris nie zwracała na mnie uwagi, ale nie przeszkadzało mi to. Poznałam ją w zeszłym roku, kiedy spotykała się z Adamem, a Jeff kręcił się koło niej, ale wydawało się, że to Adam wtedy wygrał. Pewnej nocy przyprowadził ją do domu, żeby oglądać filmy i spędzić czas z Markiem, ale Logan i Mason też tam byli. Nie mogłam powiedzieć, że to była miłość od pierwszego wejrzenia, bo Logan tylko rzucił na nią okiem i stwierdził, że ją przeleciał, więc to raczej coś w rodzaju miłości od drugiego wejrzenia. Cholera. Nawet tego nie byłam pewna. Wiedziałam tylko, że Logan zaczął się spotykać z Kris po tamtym wieczorze i obnosił się przed Adamem, że ukradł mu kolejną dziewczynę. Od tego czasu Adam nie pojawił się w domu Marka – czyli też w moim domu (wciąż się do tego przyzwyczajałam). Cass wspominała wcześniej o Adamie, ale gdyby tu był, jestem pewna, że raczej wolałby pozostać gdzieś w tle.

– Te same problemy? O czym mówisz?

Usłyszeliśmy dziewczęcy pisk. Rozpoznawszy, że to Cass, chwyciłam piwo z lodówki i oparłam się o blat obok Kris. Logan skrzywił się, patrząc na tłum, ale odwrócił się do mnie. Jego oczy były ciemne i niespokojne. Kris przesuwała dłonią po jego włosach. Obciął się na krótko, więc zamiast loków na głowie miał tylko ich sterczące końce. Kiedy wciąż na mnie patrzył, Kris naparła na niego ciałem. Jej dłoń zaczęła krążyć po jego piersi, unosząc koszulę. Jego mięśnie brzucha spięły się pod jej dotykiem i Logan wciągnął powietrze.

Uśmiechnęłam się do niego.

Wyrzucił z siebie sfrustrowane westchnienie.

– Co ty przed chwilą zrobiłaś?

– Nic.

– Logan – mruknęła Kris, całując go po szyi i ustach.

Odsunął się i pchnął ją na bok. Rozłożył palce na jej biodrze, ale ona już zaczęła do niego sięgać. Przyjrzawszy się jej bliżej, stwierdziłam, że była już bardziej niż wstawiona. Właściwie pijana w sztok. Kiedy próbowała łapać za jego koszulę, potrząsnął głową, żeby nie poddać się żądzy. Na jego twarzy znów pojawiła się ponura mina.

– Czy Natalie coś zrobiła?

– Wyluzuj, Logan.

– Nie. – Skrzywił się jeszcze bardziej.

– Teraz sama mogę sobie z tym poradzić. Nie jest tak jak wcześniej, cztery na jedną. Znam zasady tej gry. Znam reguły, jakimi rządzi się nasza szkoła. Teraz sama mogę się o siebie zatroszczyć.

Cofnął głowę o centymetr.

– Naprawdę?

Pokiwałam głową i otworzyłam piwo. Smakowało jak miedź.

– Pyszne. – Uśmiechnęłam się mimo to.

– Od kiedy pijesz?

Uniosłam ramię i pozwoliłam mu opaść. „Od kiedy Mason wyjechał”. Ta myśl przemknęła mi przez głowę, ale powstrzymałam ją. Zamiast tego powiedziałam:

– Od kiedy jestem w czwartej klasie. Daj spokój. Nie mam zawodów w tym tygodniu. Mogę się napić, chociaż w ten jeden wieczór.

Kris zdołała ominąć jego dłoń i owinąć ręce wokół jego talii. Nadal wpatrywała się we mnie. Dobroduszny Logan zniknął. Ten Logan był zacięty i szczerze mówiąc, rzadko widziałam go w takim stanie. Kiedy Mason był w pobliżu, Logan nie musiał się tak martwić, bo jego brat zajmował się wszystkimi poważnymi sprawami, ale teraz go tu nie było. W tym roku było inaczej, teraz to Logan musiał się tym zająć.

– Jestem. – Heather pojawiła się obok nas zdyszana. Uniosła brwi, kiedy spojrzała na Kris, teraz próbującą wsunąć rękę w spodnie Logana. Nie powstrzymał jej wszędobylskich dłoni, ale też nie odwracał ode mnie wzroku. Gdy Heather wskazała na tłum, spojrzałam na niego. Próbował czytać w moich myślach, tak jak robił to Mason. Usiłował się dowiedzieć, co się ze mną dzieje. Heather, nieświadoma naszej wymiany spojrzeń, stwierdziła:

– Jestem tutaj od dwóch sekund, a kwoki już się kłócą i mówią, że nic się nie zmieniło… – Urwała, gdy skupiła się na nas. – Och.

Logan zacisnął szczęki. Był wściekły z jakiegoś powodu. Gdy Kris uniosła jego koszulę i zaczęła całować go po klatce piersiowej, nie poruszył się. Wciąż patrzył mi w oczy. Ja też zacisnęłam zęby i uniosłam brodę. Mogliśmy grać w tę grę. Ale co ja najlepszego robiłam? Potwierdziłam, że coś jest nie tak. Logan nie był idiotą ani tchórzem. Znajdzie mnie później i będzie wypytywał, dopóki nie wyznam mu prawdy, albo, przełknęłam ślinę, powie o tym bratu, a Mason wyciągnie to ze mnie w ciągu kilku sekund.

Opanowałam złość, chociaż nie wiedziałam, co mnie tak wkurzyło, i spróbowałam się do niego uśmiechnąć.

Jego oczy zwęziły się jeszcze bardziej.

– No dobra. – Heather machnęła ręką między nami. – Nie mam pojęcia, co się dzieje, ale muszę siusiu. Sam, jestem pewna, że znasz ten dom jak własną kieszeń i wiesz, którędy najlepiej wśliznąć się niezauważenie do środka i z powrotem, więc może będziesz tak miła i zaprowadzisz mnie do najbliższej spokojnej łazienki?

Oderwałam wzrok od Logana i odwróciłam się.

– Tak, jasne.

– Wspaniale. – Wzięła mnie za rękę i postąpiła naprzód, popychając mnie w bok i zmuszając tym Logana, by się cofnął. Dała mi przestrzeń, której potrzebowałam. Z czym, do diabła, miałam problem? Patrzyła na Logana, ale odezwała się do mnie:

– Więc dokąd idziemy?

Szarpnęłam ją do tyłu. Zanim przecisnęłyśmy się obok lodówki, wyciągnęła rękę i chwyciła wielopak piwa. Przyciskając go piersi, odwróciła się i podążyła za mną, posławszy mi uśmiech.

– Jestem z odsieczą. Coś mi mówi, że potrzebujesz dziewczyńskiej rozmowy.

Westchnęłam. Uniknęłam przesłuchania przez Logana, ale czekało mnie inne. Ruszyłyśmy korytarzami i schodami, zmierzając do pokoju Masona. Kiedy zobaczyła zamek na szyfr zamontowany przed drzwiami, uniosła brwi. Wpisałam kod i weszłyśmy do środka.

– Nie jest głupi. Wiedział, że Logan będzie robił imprezy albo jego mama spróbuje tu węszyć. – Wskazałam na łazienkę. – Nie krępuj się.

– Nie znajdę tam nic ohydnego albo czegoś osobistego, prawda?

– Nie. Przeważnie przychodził do mnie.

– Kumam. – Odstawiwszy wielopak na biurko, wzięła ze sobą puszkę piwa i krzyknęła do mnie z łazienki: – Częstuj się. Coś mi mówi, że musisz się dzisiaj trochę znieczulić.

Już jedno piwo wypiłam, ale miała rację. Wzięłam kolejną puszkę.

Mason miał dużą kanapę i drugą mniejszą po jednej stronie pokoju. Biurko na zamówienie było wbudowane w ścianę, wciśnięte pomiędzy dwojgiem drzwi do szafy. Ogromne łóżko stało w rogu, na niewielkim podeście.

Opadłam na jedną z kanap, kiedy weszła Heather. Rozejrzała się i gwizdnęła.

– O cholercia. Domyślam się, że to tylko jeden z jego pokoi. Ma ich jakieś osiemset, co nie? W chacie jego mamy. Jego taty. Na uczelni. U ciebie. Gdzie jeszcze? – Wskazała na mnie ręką, w której trzymała piwo. – A, tak, w tym penthousie, do którego cię kiedyś zabrał. Styl życia nadzianych złamasów.

– Mason nie jest złamasem.

– Oj, jest, jest. – Roześmiała się, usiadłszy okrakiem na krześle przy jego biurku, naprzeciwko mnie. – Ale nie dla ciebie i dla nikogo, kogo kocha. Właśnie przez to jest tak cholernie atrakcyjny.

Bawiłam się zawleczką od puszki po piwie. Tęskniłam za Masonem. Ogarnęła mnie fala tęsknoty, odbierając mi oddech. Zaschło mi w gardle i na chwilę zapomniałam o słowach Tate. Czułam ramiona Masona wokół mnie. Czułam jego twardą pierś, gdy kładłam na niej głowę. Mogłam nawet poczuć miękkość jego palców, kiedy odgarniał kosmyk włosów za moje ucho, całując mnie miękko i delikatnie w czoło.

Poczułam, że za chwilę do oczu napłyną mi łzy, potrząsnęłam głową i oddaliłam od siebie tęsknotę. Pieprzyć, że droga zajęłaby trzy godziny, byłam gotowa wrzucić torebkę do samochodu i z miejsca do niego pojechać.

– Zamierzasz mi powiedzieć, czy zmusisz mnie, żebym wyciągnęła to z ciebie siłą? – Wyraźny, trzeźwy głos Heather był jak wiadro lodowatej wody wylanej mi na głowę. – Sam.

Podniosłam głowę. Wciąż bawiłam się zawleczką od puszki; odchrząknęłam.

– Tak?

– Dziewczyno. – Pochyliła się do przodu, przyglądając się badawczo mojej twarzy, i stwierdziła: – Lepiej zacznij mówić albo przyciągnę tutaj Logana i sprawię, że on puści farbę. Tak czy inaczej, wydobędę to z was.

– Po co?

Zaklęłam pod nosem, gdy uniosła brwi i odchyliła się do tyłu.

– Więc coś jest na rzeczy? Kurka wodna. Co jest grane?

Zwiesiłam głowę. Cholera. Mój sekret wyszedł na jaw. Właściwie to Heather równie dobrze może się dowiedzieć wszystkiego, zanim sumienie pożre mnie żywcem. Spojrzałam w górę, czując cały mój lęk, to, co mi ciążyło, cały ten destrukcyjny potencjał tamtych słów.

– Logan mnie kocha.

Rozdział 3

Mason

erknąłem na mój telefon. Była prawie dziesiąta, a Sam zadzwoni o jedenastej. Gdybyśmy teraz wyszli na imprezę, mógłbym przegapić jej telefon. Nie mogłem do tego dopuścić. Z Sam przez całe lato było coś nie tak. Martwiła się, że rozstajemy się na cały rok, wiedziałem o tym, ale przecież wszystko będzie dobrze. Jeden rok. Do dupy. Okej, może nie aż tak bardzo do dupy. Czasami to były tortury, ale nawet myślenie o niej i świadomość, że prawdopodobnie jest teraz z Loganem, podczas gdy ja miałem iść na jedną z imprez Nate’a, były jak rozgrzane żelazo w moim sercu.

Pieprzyć to. Nieważne. Musieliśmy to przetrwać, choć wcale mi się to nie podobało.

Mój współlokator wrócił spod prysznica i spiorunował mnie wzrokiem. Na szyi wisiał mu ręcznik. Sięgnął rękami do bioder. Pozwolił, żeby drugi ręcznik spadł na podłogę. Jego fałdki na brzuchu zadrżały, gdy powstrzymywał śmiech.

– Ty, człowieku. Matteo to się nie podoba. Ta impreza. Nic dobrego z tego nie wyniknie.

Pokazałem mu mój telefon.

– Skajpuję z moją dziewczyną.

Zaklął szpetnie, gdy pochylił się po swój ręcznik, po czym zniknął z powrotem w łazience.

Roześmiałem się, rzuciłem telefon na łóżko i skończyłem się ubierać. Kiedy nie usłyszał żadnych głosów, z powrotem wysunął głowę przez drzwi. Popatrzył na telefon i skrzywił się.

– Ale z ciebie ściemniacz, Kade. To nie było fajne.

– Wziąłeś swojego wielkiego kutasa sprzed moich oczu, prawda?

– Prawda. Możesz być zazdrosny. – Uderzył dłonią w pierś i znów zdarł z siebie ręcznik. – Jest jak helikopter. – Zaczął poruszać biodrami, a w ślad za nimi poruszał się jego penis. Wyszczerzył do mnie zęby, przyłożył rękę do swojej ogolonej głowy i dalej kręcił kółka. – Nigdy nie przestaje. Wszystkie dziewczyny to lubią. Powinieneś spróbować tego ruchu. Założę się, że twojej dziewczynie się spodoba.

Naciągnąłem na siebie koszulę i potrząsnąłem głową.

– Sam nigdy się nie skarżyła, ale będę o tym pamiętać.

Chrząknął i uderzył się w brzuch, sprawiając, że jego fałdki znów drgnęły.

– Tylko to się liczy: zadowolić swoją kobietę. Masz fajną babkę?

Matteo, nie czekając na moją odpowiedź, wszedł do swojej garderoby. Chwilę później wyszedł, trzymając spodnie, koszulę, parę bokserek i skarpetki. Kiedy usiadł na łóżku i zaczął naciągąć bokserki, spojrzał na mnie.

– Całkiem niezłe ciuchy. Musisz być nadziany, Kade.

Skrzywiłem się. Tak, ale nie chciałem, żeby pieniądze mnie definiowały.

– Moi nadziani rodzice nie płacili za te ubrania, jeśli do tego zmierzasz.

– Auć. Spoko, stary. Chciałem powiedzieć, że nie wyglądasz jak jeden z tych dzianych fiutków. – Podniósł ręce i uśmiechając się do mnie, cofnął się o krok. – Tylko się z tobą droczę. Czasami bywam trochę zbyt bezpośredni. – Uderzył się w klatkę piersiową.

– Czasami?

– No proszę, proszę. Ale jesteś zabawny, stary. Bardzo zabawny. – Wycelował we mnie dłoń i potrząsnął głową, zaśmiał się, chwycił portfel i włożył do niego dwie prezerwatywy. Potem jeszcze wsunął telefon do kieszeni, wstał i szeroko rozłożył ramiona. – Jak wyglądam?

Matteo był wysoki i dobrze zbudowany. Miał mięśnie, ale też sporo tłuszczyku. Idealnie jak dla ofensywnego gracza pierwszej linii. Trenowałem z nim przez trzy tygodnie, więc wiedziałem, że na boisku jest szybki i zacięty, ale poza nim jest beztroskim żartownisiem. Kusiło mnie, by powiedzieć mu, że wygląda jak jeden z tych bogaczy, o których mówił, ale się powstrzymałem. Miał na sobie białą koszulkę polo, modne szorty khaki i trampki, które wskazywały, że należy do kategorii dzianych fiutków. Wiedziałem, ile były warte, ale nie chciałem o nic pytać. To, skąd miał na nie kasę, mało mnie obchodziło. Nie znaliśmy się jeszcze na tyle dobrze.

– Wyglądasz w porządku. Masz nadzieję, że zaliczysz kilka lasek?

– Ja? – Uniósł brwi. Był opalony, miał białe zęby i przystojną twarz. Mógł to zrobić z łatwością. Z tego, co zauważyłem na kampusie, futboliści na Uniwersytecie Caina byli jak bogowie. Matteo nie miałby problemu z poderwaniem dziewczyny lub nawet dwóch, gdyby tylko chciał.

– Nie, nie, nie. Jestem zajęty. Mam się spotkać z dziewczyną na imprezie. A skoro już o tym mowa… – ponura mina, którą miał, gdy po raz pierwszy upuścił ręcznik, znów się pojawiła – nigdy nie chodzimy na imprezy bractwa Parka Sebastiana. Dlaczego dziś robimy wyjątek?

– Mój najlepszy przyjaciel wstąpił do bractwa. Jego tata do niego należał. – Uniosłem podbródek. – Dlaczego twoja dziewczyna idzie?

– Jej przyjaciółki lubią tych złamasów z bractwa. Ona nie, ale idzie ze względu na mnie. – Przerwał. – Mówisz o tym kolesiu, za którym wstawiałeś się u trenera, żeby pozwolił mu zamieszkać z nami w akademiku dla futbolistów?

– Tak. – Nate nie był zbyt zadowolony, gdy usłyszał, że cały akademik jest dla futbolistów. Nie był wystarczająco dobry, żeby dostać się do drużyny, ale nie wkurzał się z tego powodu. Idąc na uniwerek Caina, Nate zdawał sobie sprawę, że nie będzie ze mną w drużynie. Jednak kiedy dowiedział się o warunkach w akademiku, wybrał inną opcję. – Mówi, że to najlepsze bractwo.

Matteo zmarszczył brwi.

– Bo Sebastian to niezły dupowłaz. Ostrzegam cię, Kade. Będzie próbował wleźć ci w tyłek. Zawsze kręcił się wokół boiska i kocha futbolistów, a zwłaszcza tych, którzy mają zostać zawodowcami. Jest jak jego tata, senator. Trzymają ludzi blisko siebie, dopóki im się to opłaca, a potem ich porzucają.

Poszedłem za Matteo, który prowadził nas przez korytarz i schodami w dół. Czekało na nas kilku innych graczy. To pierwsza noc, po której nie mieliśmy porannego treningu. Kiedy Nate wspomniał o imprezie, pomyślałem, że pójdę, żeby go wesprzeć. Chłopaki się o tym dowiedzieli i teraz większa grupka chciała się do mnie przyłączyć.

Kiedy znaleźliśmy się na chodniku, trzy przecznice od akademika bractwa, zapytałem:

– Skąd to wszystko wiesz?

– Bo w zeszłym roku wyrolował mojego najlepszego kumpla.

– Tak?

– Jamiego Satture’a. Byli naprawdę dobrymi kumplami, dopóki Jamie nie został kontuzjowany i nie stracił stypendium. Myślał, że Sebastian mu pomoże, bo jego bractwo ma dużo kasy, a stypendium sponsorowała korporacja jego ojca, ale nie było opcji, człowieku. Ten kutas spławił go jak dziwkę. Ignorował go przez resztę roku. Niczego dobrego bym się po nim nie spodziewał, stary. Raczej trzymałbym się z daleka.

Zapamiętałem to sobie. Nie byłem popychadłem, ale ci ludzie tego nie wiedzieli. Wiedzieli, jaki byłem na boisku, ale nie znali mnie poza nim. Byłem czujny. Zdawałem sobie sprawę, w co wchodzę, i niezbyt mi się to podobało. Nate kumplował się z tymi kolesiami. W pewnym sensie to jak wakacje, być poza Fallen Crest. Nie było żadnych wojen. Ludzie nie planowali, jak wykończyć mnie, mojego brata czy moją dziewczynę. Byliśmy ja i futbol. Nawet Nate trzymał się z daleka, odkąd był zajęty bractwem. Miałem przeczucie, że to łatwe życie niedługo miało się skończyć. Jeśli Sebastian był w połowie tak zły, jak powiedział Matteo, nie polubiłby mnie. Mógłby pomyśleć, że jestem fajny, ale wkrótce dowiedziałby się, że nie można mną manipulować.

Westchnąwszy cicho, skrzywiłem się. Nie chciałem rozpętywać kolejnej wojny, ale jeśli miała nieuchronnie nastąpić, to trudno.

Ulica prowadząca do budynku bractwa była pełna samochodów, co nie było żadną niespodzianką. Na kampusie rzadko można było znaleźć wolne miejsce parkingowe. Kiedy skręciliśmy w przecznicę, było jasne, gdzie mieszka Nate. To był stary budynek z cegły, porośnięty na ścianach jakimś zielskiem. W cegle nad drzwiami wejściowymi wyryto greckie litery. Na trawniku stali ludzie. Drzwi były otwarte, a ze środka dochodziła muzyka. Gdy ruszyliśmy przez ulicę, ludzie zatrzymywali się i obserwowali nas. W ciągu ostatnich trzech tygodni przywykłem do anonimowości. Zajęcia jeszcze się nie zaczęły, więc nikt mnie nie znał, ale wystarczyło spojrzeć na tę grupkę chłopaków, wysokich i dobrze zbudowanych, i wszyscy wiedzieli, kim jesteśmy. Grupa dziewcząt na werandzie odwróciła głowy w naszą stronę. Widziałem ich zdumione spojrzenia, a kilku z nich opadły szczęki. Jedna upuściła nawet drinka.

– Poczekajcie.

Jeden chłopak odszedł od grupki facetów na trawniku. Zniknął w środku i po chwili inny koleś wyszedł razem z nim. Ten drugi był wyższy, tak wysoki jak ja, ale szczuplejszy. Mruknąłem z niezadowoleniem. To był Park Sebastian. Od razu się domyśliłem. Był ładnym chłopakiem i miał w sobie tyle arogancji, że można by nią wypełnić sterowiec. Gość był kolejnym Adamem Quinnem, a na samo jego wspomnienie zacisnąłem zęby. Wróciła mi ochota, żeby rozszarpać Quinna, ale to Park był moim nowym celem.

Jego wzrok zatrzymał się na Matteo, który uniósł podbródek. Sebastian zacisnął usta, jakby powstrzymując gniewne spojrzenie, ale podszedł do mnie. Zmarszczył brwi. Widziałem to wyraźnie. Główkował naprędce, zastanawiając się, czy już się kiedyś spotkaliśmy. Widzieliśmy się w dniu, w którym pomogłem Nate’owi się wprowadzić, ale tamtego dnia gówno go obchodziłem, a ja też miałem na niego wywalone. Ale wszystko się zmieniło. Moja sława jako napastnika rosła, odkąd pojawiłem się na uczelni. Miałem niezłe wyniki na boisku i na treningach, nie byłbym więc zaskoczony, gdyby to właśnie z tego powodu pozwolił Nate’owi mnie zaprosić. Nie zapraszał mnie przez całe lato. Gdy tak stałem i patrzyłem wprost na Sebastiana, zastanawiałem się, czy to właśnie on jest prawdziwym powodem, dla którego tu jestem.

Zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów, trzymając w ręku kubek piwa.

Nie lubiłem takich akcji w domu, a tym bardziej tutaj.

– Możemy odejść, jeśli sobie życzysz.

Podniósł głowę i zmrużył oczy, oceniając mnie jeszcze raz, ale tym razem wyraz jego twarzy był inny. Zaskoczyłem go. Podniósł kubek w kierunku Mattea i powiedział:

– Nie jestem w dobrej komitywie z drużyną futbolową. Bez urazy, po prostu mnie zaskoczyliście.

Matteo przestąpił z nogi na nogę i warknął cicho.

– Mój przyjaciel jest kandydatem do twojego bractwa. To on mnie tu zaprosił.

– Ciebie?

Zadał to pytanie, chcąc się dowiedzieć, kim jestem. Milczałem. Nie miałem zamiaru tańczyć tak, jak mi zagra.

– Mason! – Nate wyszedł przez główne drzwi i pomachał do mnie. Zbiegł z werandy i stanął obok Sebastiana. – To jest mój najlepszy przyjaciel, o którym ci mówiłem. Masonie Kade, to jest Park Sebastian, przewodniczący naszego bractwa.

Park zaczął wyciągać rękę. Rzuciłem Nate’owi ostrzegawcze spojrzenie, więc wkroczył między nas, zaśmiał się, kiedy przeszkodził Parkowi w przywitaniu, i wyciągnął rękę do Mattea.

– Jestem Nate. A ty jesteś współlokatorem Masona, prawda?

Matteo spojrzał na mnie z ukosa, ale uścisnął rękę Nate’a z rezerwą. Uniosłem kącik ust w uśmieszku i obszedłem Mattea tak, by stanąć po drugiej stronie Nate’a. Nie byłem już w zasięgu wzroku Sebastiana. Nate stał teraz pewnie między nami. Prawidłowo odczytując sytuację, odwrócił się do reszty chłopaków i wskazał na dom.

– Park powiedział, że wszyscy futboliści piją za darmo. Powiedzcie chłopakom obsługującym beczki, że Nate Monson za was poręczył. Będą wiedzieli, co to znaczy, chociaż pięć dolców to nie jest dla was kupa kasy.

Chłopaki ruszyli do środka. Gdybym tam został, Park jeszcze raz spróbowałby uścisnąć mi rękę, a ja zignorowałbym to po raz drugi. Nie zamierzałem podawać mu ręki. Nate wiedział, że wtedy sytuacja zrobiłaby się niezręczna, więc żeby nie dopuścić do zniewagi, uśmiechnął się szeroko do Parka.

– Mam zamiar oprowadzić Masona. Przez ostatnie kilka tygodni nie rozmawialiśmy zbyt wiele. – Klepnął mnie w ramię. – Był zajęty treningiem.

Sebastian cały czas stał w tym samym miejscu, z niezmiennie zafrasowaną miną. Drugi członek bractwa kiwnął głową, uśmiechnął się i pomachał mi.

– Miło cię poznać.

– Ciebie też.

Gdy tylko wyszliśmy z zasięgu słuchu, Nate mruknął do mnie:

– Kurwa, Mason. Całkiem szybko ci poszło.

Posłałem mu szeroki uśmiech.

– Taaa. Cóż, znasz mnie.

Jęknął, przeciskają się przez tłum.

– Chcesz się czegoś napić?

– Nie, trenuję.

– Ach. – Potrząsnął głową. – Nawet o tym nie pomyślałem.

 – Chłopaki mogą trochę golnąć, ale będą się zachowywać.

Kiwnął głową i kontynuował przebijanie się przez tłum, aż znaleźliśmy się na podwórzu. Chłopaki i dziewczyny poklepywali go po ramieniu, witając się i pozdrawiając go. Nate odpowiedział każdemu, dopóki nie znalazł stołu w tylnym kącie podwórka. Było tam kilka krzeseł, ale mieliśmy to miejsce dla siebie i mogliśmy z niego obserwować imprezę. Kiwnąłem głową. To mi się podobało. Kiedy usiedliśmy, zauważyłem, że ludzie wciąż nas obserwują.

– Skoro jesteśmy teraz sami… – zaczął Nate, kiedy usiadł naprzeciw mnie – nie lubisz Parka, jak przypuszczam?

– Jest dupkiem.

– Dopiero co go poznałeś.

– Więcej mi nie trzeba. Co z tobą? Nie jestem znany z tego, że źle oceniam ludzi.

Nate westchnął, a jego mina przez chwilę była poirytowana. Dostrzegłszy, że niektórzy gracze idą w naszym kierunku z piwem, zaklął.

– Niedobrze.

– Czemu?

– Bo Park chce cię poznać. Jego tata dał mu o tobie cynk i chciał, żeby zaprzyjaźnił się z tobą ze względu na twojego tatę. Pytał mnie o ciebie. Nigdy mu ciebie nie przedstawiałem, bo uznałem, że spotkanie z tobą twarzą w twarz pójdzie właśnie tak, jak to się stało przed chwilą. – Chłopaki byli już prawie przy nas, więc syknął tylko: – Nie chcę wojny w moim bractwie.

– Za późno.

Wstał, patrząc mi w oczy. Chłopaki zatrzymali się, gdy zobaczyli to napięcie między nami. Nate pokręcił głową.

– Naprawdę? To dla mnie ważne. Naprawdę to zrobisz?

– Gówno zrobię. – Na litość boską. To nie było Fallen Crest. Nie musiałem przecież deklarować wojny, a przynajmniej jeszcze nie teraz. To było na głowie Nate’a. – Jestem tutaj, żeby grać w futbol i studiować. To wszystko. Nie chcę się angażować w żadne towarzyskie zawiłości.

I to właśnie stanowiło problem. Taki właśnie był Park Sebastian. Całe moje ciało weszło w stan wzmożonej czujności, kiedy go zobaczyłem. Nawet bez ostrzeżenia Matteo oceniłbym go w ten sam sposób. Byłem zaskoczony, że Nate tego nie zrobił. Znowu zaklął i odsunął się od stołu. Moi koledzy z drużyny usiedli wokół niego, a Nate znów pokręcił głową.

– Muszę coś wymyślić.

– Zgadzam się.

– Kurwa, Mason. – Nate przechylił głowę na bok.

Nie odpowiedziałem mu. Powinien był się domyślić, że tak będzie.

– Czy ja kiedykolwiek przyjaźniłem się z kolesiami takimi jak on?

– On zna twojego tatę.

– A kiedy to miało dla mnie jakieś znaczenie?

– Zna mojego tatę.

Milczałem. To nie był mój problem, tylko jego, i Nate dobrze o tym wiedział. Przewrócił oczami, przesunął ręką po włosach i zaczął się oddalać.

– Muszę to jakoś załatwić.

Już go nie było; zniknął w tłumie.

Chłopcy nie wydawali się zaniepokojeni naszą rozmową. Kilku z nich przyglądało się dziewczynom, a Matteo mruknął do mnie, kiwając głową z aprobatą:

– To było niezłe, Kade, naprawdę niezłe.

Nie miał pojęcia. Uniósł kubek w powietrze.

– Toast za Kade’a. Myślę, że ten sezon będzie fantastyczny, na boisku i poza nim.

– Ooo tak.

– Twoje zdrowie!

– Szacun dla Kade’a.

Wyłączyłem się. Oni podnieśli swoje kubki, wznieśli toast i wrócili do picia. Siedzieliśmy tam, chociaż większość chłopaków ruszyła w poszukiwaniu lasek. Dziewczyna Mattea przyszła z kilkoma koleżankami, ale nie przysłuchiwałem się ich rozmowom.

Dopiero go poznałem, lecz intuicja podpowiadała mi, że Park Sebastian będzie sprawiał problemy.

Nate pojawił się trochę później, mniej spięty, ale i mniej trzeźwy. Wiedziałem, że to może być wyzwanie dla naszej przyjaźni. Czas miał to pokazać. Tęskniłem za Sam i Loganem.

Rozdział 4

Samantha

czy Heather zrobiły się wielkie i szybko wróciły do normy, ale zdążyłam już zauważyć tę zmianę.

– Hę? – zadrwiła zduszonym głosem.

I to tyle?

– Nie jesteś zaskoczona?

– Dziewczyno – zaczęła ochrypłym głosem. Zamrugała, odchrząknęła i powiedziała ostrzejszym tonem: – Nie sądzę, żeby to kogoś zdziwiło.

Zamknęłam oczy. Było gorzej, niż myślałam. Jeśli ona tak zareagowała – dobry Boże – to znaczy, że to była prawda. Na tę myśl moja klatka piersiowa się zacisnęła, a moje serce zaczęło walić jak młotem. Zaczęłam się pocić i ciężko oddychać. Miałam atak paniki, właśnie tutaj, na tej imprezie.

Heather obserwowała mnie, a kiedy zobaczyła, że usiłuję złapać trochę powietrza, wystrzeliła z krzesła.

– Jezu. – Wbiegła do łazienki i po chwili usłyszałam szum lejącej się wody. Wróciła z wilgotnymi chusteczkami. Przetarła mi czoło, pochyliła mnie do przodu i wsunęła mi głowę między kolana. Uklękła, poklepała mnie po plecach i dalej przyciskała mi chłodne okłady do czoła.

– Oddychaj, Sam. Oddychaj. – Zaczęła liczyć cichym, spokojnym głosem: – Jeden. Dwa. Trzy. Cztery. Pięć.

Brałam oddech z każdą kolejną liczbą, którą wypowiedziała. Kiedy doszła do sześćdziesięciu, znów mogłam normalnie oddychać i wyprostowałam się.

Heather pokręciła głową i cofnęła się, szeroko otwierając oczy. Potknęła się o siedzenie, opadła na nie z łoskotem i przycisnęła wierzch dłoni do twarzy.

– Borze szumiący, Sam. Jesteś blada jak ściana. Cholera. Myśl o tym, że Logan cię kocha, tak na ciebie działa?

Nie chciałam patrzeć w lustro. Widząc, że Heather spogląda na mnie wyczekująco z niepokojem, otworzyłam usta. Musiałam coś powiedzieć, ale nie mogłam wydobyć z siebie ani słowa. Gula w gardle skutecznie to powstrzymywała. Zamknęłam usta i zwiesiłam głowę. Co ja mam, do cholery, zrobić?

– Ty nie… – zaczęła i przerwała. – Ty nie odwzajemniasz jego uczucia, prawda?

Przeszyła mnie fala bólu. Podniosłam na nią udręczony wzrok. Nie mogłam odpowiedzieć na to pytanie. Nie, nie chciałam na nie odpowiedzieć, bo jeszcze nad tym nie myślałam.

Przyglądała mi się uważnie. Cokolwiek we mnie zobaczyła, odpowiedziało to na jej pytanie. Kiwnęła głową.

– Dobrze. Pomogę ci, jak tylko będę mogła. Jeśli będziesz chciała, żebym odwracała uwagę, używała siły, szantażowała kogoś czy podpaliła czyjś dom, to idę na to. Jestem przy tobie, cokolwiek się wydarzy. – Przerwała, słysząc samą siebie, a krew odpłynęła z jej twarzy. – Masz pojęcie, co by się stało, gdyby to wyszło na jaw? Cholera. To byłby koniec świata. Mason i Logan by się pozabijali.

Ból przeszył mnie jeszcze raz, tym razem z podwójną siłą. Już wcześniej miałam wrażenie, że w mój brzuch wbiło się tysiąc noży, ale po jej słowach wszystkie te noże jednocześnie zaczęły mnie patroszyć.

Zauważyła moje cierpienie i kiwnęła głową.

– Chyba wiesz.

W rzeczy samej.

– W porządku. Cóż – popatrzyła wokoło, wachlując się – po pierwsze, musisz się stąd wydostać. Logan nie może zobaczyć cię w takim stanie, bo poleci za tobą jak pies za kością. Nie odpuści, dopóki nie wciśniesz mu jakiegoś wystarczająco wiarygodnego kłamstwa.

Ruszyłyśmy w stronę drzwi, ale zatrzymała mnie i odwróciła w swoją stronę. Przyjrzała się mojej twarzy i zaklęła.

– Musisz nabrać trochę kolorów. Nie damy rady wymknąć się tak, żeby nikt cię nie widział. Natychmiast doniosą o tym Loganowi. – Gdy to mówiła, uniosła dłonie i uderzyła mnie delikatnie w policzki. Potem je jeszcze uszczypnęła. Nadal marszcząc brwi, przygryzła wargę i ciągnęła: – Wszyscy chcą znaleźć jakiś powód, żeby zbliżyć się do Logana, a ten byłby całkiem niezły. – Przerwała i zapytała: – Ufasz mi?

Wytrzeszczyłam oczy, ale nie dała mi ani chwili, żebym doszła do siebie, sięgnęła do czubka mojej głowy i popchnęła mnie w dół. Pochyliłam się, a ona pociągnęła mnie z powrotem w górę. Poczułam, jak krew zaczyna mi szybciej krążyć, i potrząsnęłam głową, żeby pozbyć się mgły przed oczami. Heather przeciągnęła palcami przez moje włosy, żeby je trochę napuszyć, a potem jeszcze raz potarła moje policzki. Cofnęła się o krok, a ja poczułam się w miarę normalnie. Pokiwała głową.

– Wyglądasz lepiej. Myślę, że to przejdzie.

Otworzyła drzwi. Przystanęłyśmy na chwilę, po czym ruszyłyśmy naprzód. Korytarz był pusty. Heather prowadziła, ale kiedy zmierzała w stronę imprezy, dotknęłam jej ramienia. Wskazałam przeciwną stronę.

– Tam są drzwi, przez które możemy się prześlizgnąć.

– Okej. – Jej głos zamienił się w szept i urwała. Roześmiała się i uśmiechnęła półgębkiem. – Dlaczego ja szepczę?

Też się roześmiałam, a ten normalny dźwięk dochodzący z mojej krtani zdał mi się dziwny.

– Bo próbujemy się wymknąć, nawet jeśli nie powinnyśmy czuć się z tego powodu winne.

– Masz rację. – Wyprostowała ramiona i uniosła głowę. – Zróbmy to, Strattan. Możemy się wymknąć jak dumni ninja.

Zaczęłam się śmiać, ale gdy szłyśmy dalej korytarzem, otworzyły się drzwi i śmiech uwiązł mi w gardle. Logan wychodził ze swojego pokoju. Heather zobaczyła go w tym samym momencie i zaklęła szpetnie.

Usłyszawszy ją, spojrzał w górę. Zmrużył oczy, zauważył nas i skierował się w naszą stronę. Wsunął ręce do kieszeni i zatrzymał na mnie wzrok na dłuższą chwilę, zanim zadał nam pytanie:

– Co robiłyście?

– Babskie pogaduszki – odezwała się Heather. – A ty co robiłeś?

– Kris urwał się film. Położyłem ją do łóżka.

– Czy twoje drzwi też mają szyfr?

Pokiwał głową.

– Tak, mam taki sam zamek jak Mason. – Ściągnął brwi, wciąż mi się przyglądając. Czułam, że coraz bardziej coś podejrzewa, i starałam się zachować maskę na twarzy. Logan nie mógł mnie przycisnąć. Może nie zdradziłabym, co powiedziała mi Tate i o czym teraz wiedziałam, ale nie byłabym w stanie ukryć, że coś jest nie w porządku. Byłby nieugięty, a to nie mogło wyjść na jaw. Za wszelką cenę.

– Wszystko w porządku? – zapytał łagodnym głosem.

Heather odezwała się pierwsza.

– Nic jej nie jest. Tęskni za Masonem, swoim chłopakiem, to wszystko.

Spojrzał na nią wisielczo.

– Wiem, kim jest mój brat, a poza tym dlaczego mówisz za nią?

– Bo tak chcę. Bo mam ochotę komuś przywalić, Kade, i jeśli nie chcesz, żebyś to był ty, lepiej się odsuń.

Nie ruszył się.

– Już – warknęła.

Nadal się nie ruszał. Opuścił tylko głowę i zmrużył oczy. Znowu spojrzał na mnie i poczułam ciężar jego wzroku. To nie miało znaczenia. Wiedział, że coś jest nie tak i że nie ma to nic wspólnego z kłamstwami, którymi nakarmiła go Heather. Logan był jak Mason. Wyczuwał ściemę. Odwrócił się tak, że stał teraz wprost przede mną, i zapytał:

– Co się dzieje? Bez żadnej cholernej ściemy. Powiedz mi, co jest grane.

Zamknęłam oczy; nakrył mnie. Potrząsnęłam głową.

– Nie mogę.

– Sam?

To się nie mogło stać.

– Logan, odpuść sobie.

Usłyszał ostrzeżenie w moim głosie i zdawał się oceniać mnie na nowo. Nigdy nie rozmawiałam z nim w ten sposób, dla nas obojga był to całkiem nowy grunt. Mason zawsze był tam wcześniej, pełnił rolę pośrednika. Był tym, któremu ufaliśmy, a teraz go zabrakło. Logana przepełniały obawy i wątpliwości i tylko skinął głową. Odsuwając się na bok, powiedział zranionym tonem:

– Okej. Odpuszczę.

Poczułam ukłucie winy. Zignorowałam je jednak i powiedziałam sobie, że tak było lepiej dla nas obojga.

– Dziękuję.

– Ale nie musisz wychodzić. A może jednak? Czy… – zawahał się, wciąż uważnie mnie obserwując – to dlatego wychodzisz, cokolwiek się stało?

– Ja… – Zwróciłam się ku Heather. Tak było, ale teraz… Wzruszyła ramionami. – Chyba nie.

– Dobrze, w takim razie może chcesz zagrać ze mną i Markiem w piwo-ponga? – Logan posłał mi uśmieszek. – Przegrani zdejmują koszulki.

Heather się roześmiała.

– To nie jest równa stawka. Jeśli przegrasz, będziesz moim piwnym niewolnikiem w następny weekend. – Uderzyła mnie łokciem. – Mark będzie musiał być jej niewolnikiem w domu.

– A jeśli przegracie?

Spojrzała na mnie, ale wzruszyłam ramionami.

– Jaka jest nasza kara?

Znów poczułam jego spojrzenie. Nie musiałam patrzeć, żeby wiedzieć, że chciałby, żebym mu powiedziała, co jest nie tak, ale spojrzałam w górę. Zobaczył ostrzeżenie w moich oczach.

– Zamiast tego to ty będziesz moją niewolnicą, Jax. Co ty na to?

– A Sam będzie piwną niewolnicą Marka w domu?

– Brzmi jak dobry układ.

Obaj udawali żartobliwe przekomarzanie, ale dla obojga były to tylko barwy ochronne. Miałam problem. Heather wiedziała jaki. Logan też chciał wiedzieć. Zmusiłam się do śmiechu.

– Skoro mamy ustalone warunki, zagrajmy. – Ruszyłam w dół. Cała rozmowa była niezręczna i wiedziałam, że gra też taka będzie.

Kiedy zeszliśmy na dół i udaliśmy się w stronę stołu do ping-ponga, ta chwila wydała mi się nierzeczywista. Pokój był pełen ludzi z mojej przeszłości. Natalie i Jasmine stały w kącie, pijąc i rozmawiając z kilkoma chłopakami. Obie przerwały, kiedy weszliśmy do pokoju, ale po chwili wróciły do swojej rozmowy. Naprzeciw nich stała Cass ze swoją grupą. Wpatrywali się w Szeregowe Księżniczki, ale widziałam strach czający się w spojrzeniu Cass. Trzymała torebkę z lodem na oku, a jej warga wyglądała na spuchniętą. Jej świta zgromadziła się wokół niej. Adam był gdzieś w tle, oparty o ścianę obok Marka. Rozmawiali i śmiali się z czegoś. Przeniosłam spojrzenie na osobę przed Adamem i zauważyłam, że to Becky. Obserwowała mnie. W jej oczach kryło się jakieś uczucie, ale nie chciałam go rozszyfrowywać. W pewnym sensie się pogodziłyśmy. Została zaproszona na moje przyjęcie urodzinowe, ale od tamtej pory się nie spotkałyśmy. Tak było dobrze. Zdecydowałam, żeby pozwolić jej i Adamowi odejść. Zawsze wiązały się z nimi jakieś dramaty i oboje w jakiś sposób mnie ranili. Kiedy spojrzała na Heather, zobaczyłam na jej twarzy ból i zazdrość.

Myślała, że zmieniłam ją na nowszy model, ale prawda była taka, że to Heather była moją prawdziwą przyjaciółką, nie Becky.

Logan stanął za stołem.

– Decraw, rusz tyłek. Jax i Sam rzuciły nam wyzwanie – krzyknął.

– COOO? – Mark zawył teatralnie i uśmiechnął się szelmowsko. Udawał urażonego, przyciskając dłoń do piersi. – Jak to możliwe? To bluźnierstwo. Jesteśmy niepokonanymi bogami piwo-ponga. Ośmielają się kwestionować naszą pozycję? – Zostawił grupę przyjaciół w teatralnym stylu, jakby Logan złapał go na wędkę i nawijał linkę na kołowrotek.

– Poważnie? – Heather stanęła obok mnie. Przestąpiła z nogi na nogę, wypinając biodro, i obnażyła zęby. – Czy ty aby nie przeginasz? To Kade rzucił nam wyzwanie. Nie na odwrót.

Uśmiechnęłam się. Mark przez lato zrobił się bardziej dowcipny. Kiedyś był beztroskim chłopakiem, który szedł z prądem, ale odkąd Logan zdecydował, że skoro Mason wyjechał, Mark będzie jego nowym najlepszym kumplem, ta dwójka stała się jak duet komediowy.

Mark zignorował Heather, podskoczył i wylądował z łoskotem przed Loganem. Udawali, że robią jakiś skomplikowany uścisk dłoni, zanim wypięli krocza w naszym kierunku. Tłum wokół nas zaczął się śmiać.

– Gdyby to był ktoś inny, zostałby wyśmiany, ale skoro coś takiego zrobił Logan Kade, ludziom się wydaje, że to najzabawniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek widzieli. – Heather pokręciła głową. Spojrzała w bok i szturchnęła mnie. – Czy to nie te twoje dwie byłe psiapsiółki?

Spojrzałam. Jessica i Lydia stały przy ścianie, sącząc drinki. Były z dwoma chłopakami, którzy ściskali je w talii. Gdy zobaczyły, że patrzę w ich stronę, wciągnęły brzuchy i wyciągnęły szyje, jakby chciały wyglądać na wysokie i smukłe.

Heather parsknęła śmiechem. Sama nie mogłam powstrzymać uśmiechu. W ich spojrzeniach była ta sama wrogość co zawsze. Lydia poruszyła się po chwili, ale Jessica nie odwróciła wzroku. Opuściła kubek i popatrzyła na mnie gniewnie. Westchnęłam.

– Tak, byłe. Teraz wydaje mi się, że to było tak dawno temu…

– To suki. Lepiej ci bez nich.

Nie widziałam na imprezie Jeffa. Przeszukałam wzrokiem tłum, ignorując zazdrość dziewcząt i zainteresowanie niektórych chłopaków. Rok temu byłam wyrzutkiem, a potem cały semestr musiałam walczyć o swoją pozycję w szkole Masona i Logana. Tym razem dla odmiany nikt nie planował mojego upadku. Pamiętałam o zawoalowanej groźbie Natalie, ale się nie martwiłam. W tym roku będzie inaczej. Czułam to w kościach. Od kiedy Mason wyjechał, tarcza celownicza na moich plecach nie była już taka wielka. Wciąż tam widniała z powodu mojej zażyłości z Loganem, ale już nie tak wyraźnie. To było wyzwalające uczucie, ale i beznadziejne, bo wiedziałam, że to głównie przez nieobecność Masona.

– Nic ci nie jest? – Heather czekała, obserwując mnie.

– Nie. – Pokręciłam głową.

– Strattan – warknął Logan z drugiego końca stołu. W ręku trzymał piłeczkę pingpongową i gestem wskazał na kubki z piwem stojące przed nami. – Jesteście gotowe na bycie naszymi niewolnicami w przyszły weekend?

Uśmiechał się. Wyglądał jak ten normalny, beztroski Logan, którego znała większość ludzi, ale wiedziałam, że po części grał. Nie odpuści, wiedząc, że coś jest nie tak. To tylko kwestia czasu, zanim to ze mnie wyciągnie. Po prostu nie byłam gotowa na ten moment, bo kiedy prawda wyjdzie na jaw, kiedy powiem mu, że wiem, wszystko się zmieni. A ja bałam się stracić jego i Masona.

Opuścił rękę, a uśmiech zniknął mu z twarzy, ustępując zatroskanej minie.

Odpędziłam tę myśl. Nie mogłam ich stracić, żadnego z nich. Posłałam mu uspokajający uśmiech i przysięgłam sobie, że nikt więcej się o tym nie dowie. Byłabym zdruzgotana, gdyby tak się stało.

Ponownie uniósł rękę, ale troska wciąż widniała w jego oczach. Gdy tak na niego patrzyłam, sam ukrył to uczucie i wykonał pierwszy rzut. Piłeczka wylądowała w kubku tuż przede mną i bez chwili wahania wychyliłam całe piwo. Mógł wygrać. Nie obchodziło mnie to. Byłam gotowa wypić tego wieczoru wszystko.

– No cóż. – Heather uśmiechnęła się do mnie. – Wygląda na to, że Sam jest gotowa na imprezowanie w tym roku.

Uśmiechnęłam się do niej półgębkiem, ale jednocześnie zwiesiłam głowę. Mason powinien tu być. Kiedy podniosłam wzrok, Logan mi się przyglądał. Nasze spojrzenia się spotkały i zobaczył cierpienie w moich oczach. Coś mi mówiło, że to zrozumiał. Skinął głową, poważniejąc na krótką chwilę. W tym ułamku sekundy była pomiędzy nami nić porozumienia. Oboje tęskniliśmy za Masonem.

To wszystko pogorszyło. Spadł na mnie ciężar, jakiego nigdy wcześniej nie czułam. Nikt nie mógł zostać zraniony. Wszystko zależało ode mnie. Tate wyjawiła mi tajemnicę i niezależnie od tego, czy uczucia Logana były prawdziwe, czy nie, wszystko spoczywało teraz na moich barkach.

Nie czekałam, aż rzucą ponownie. Wzięłam kolejny kubek i opróżniłam go.

Mark otworzył usta, ale podniósł ręce w górę w geście zwycięstwa.

– Nie przeszkadzaj sobie, Sam. Mama nie zrobi mojego prania, więc zgadnij, jakie dostaniesz zadanie. – Opuścił ramiona i zatarł ręce.

Nie obchodziło mnie to. Paliło mnie w piersi i gardle. Byłam gotowa zrobić wszystko, aby to uczucie zniknęło.