Ewolucja w architekturze - Michał Michalczyk - ebook

Ewolucja w architekturze ebook

Michał Michalczyk

0,0
2,02 zł

lub
Opis

Książka wpisuje się w program utworzenia przy Muzeum Narodowym w Krakowie oddziału architektury jako dziedziny pokrewnej sztuce. Publikacja obejmuje trendy architektoniczne na przestrzeni ostatnich 50 lat poprzez porównanie budynków wzniesionych w omawianych latach. Pokazuje też przykłady architektury światowej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 44

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Michał Michalczyk

Ewolucja w architekturze

& Malarstwo ostatniej dekady XX wieku

© Michał Michalczyk, 2019

Książka wpisuje się w program utworzenia przy Muzeum Narodowym w Krakowie oddziału architektury jako dziedziny pokrewnej sztuce. Publikacja obejmuje trendy architektoniczne na przestrzeni ostatnich 50 lat poprzez porównanie budynków wzniesionych w omawianych latach. Pokazuje też przykłady architektury światowej.

ISBN 978-83-8189-494-4

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

EWOLUCJA W ARCHITEKTURZE

Chcąc opisać drogę ewolucji ludzkości w dziedzinie architektury trzeba by sięgnąć do legend zawartych w starodrukach. Źródła dowodzą, że ludzkość wyszła z jaskiń, by budować dla siebie wygodne i ciepłe domy będące schronieniem i enklawą dla rodziny. Przez tysiąclecia byt człowieka tkwił w fazie szczątkowego rozwoju do czasu, gdy nastąpiło przyjęcie postawy wyprostowanej, jak na gatunek przystało. Czy w tej ewolucji pomógł przypadek, czy może geniusz umysłu człowieczego tego nie da się rozstrzygnąć. Są naukowcy dowodzący, że Bóg stworzył nas małpami, które same udoskonaliły się w procesie rozwoju, są też tacy, którzy twierdzą, że w rozwoju pomogli nam bogowie przybyli z kosmosu. Teologowie mówią wprost, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, a skoro tak to też ziemia powinna mieć niebiańską architekturę. W mojej teorii wszystko co nas otacza powstało wskutek wielkiej katastrofy w kosmosie jakie ciągle tam dzieją się. Co było na początku tylko Bóg — stwórca może wiedzieć. Ten slogan nie jest teorią, raczej potocznym powiedzeniem, a słowo ma różne znaczenie dla różnych ludzi. Dla jednych Bogiem stwórcą był Wielki Wybuch, dla innych istota nadprzyrodzona, która stworzyła życie gdzieś w kosmosie, a wędrujące planetoidy to życie zaszczepiły na ziemi, tak jak wiatr rozsiewa rośliny. Jedno jest pewne, powstało życie na naszej planecie i przetrwało. Warunki w kosmosie są skrajnie nieznośne, na naszej planecie w miarę korzystne, to jednak w warunkach aury i otaczającej natury przetrwać nie da się istocie niedostatecznie przystosowanej do zmiennych warunków. Podejrzewamy, że pierwsze istoty „człowiecze”, których jesteśmy potomkami musiały chronić się nie tylko przed ogromnymi drapieżnikami mięsożernymi, ale też przed zimnem, wilgocią podobnie jak współcześnie z tą różnicą, że nadrzędnym drapieżnikiem jest człowiek, a jego niedoścignionymi wrogami bakterie, grzyby, wirusy i inne stworzenia. Z opisów i legend wiemy, że początkowo nasz gatunek rezydował w naturalnych jaskiniach, grotach, a z czasem nauczył się budować domy. Czy sam to wymyślił, czy pomagali mu kosmici nie sposób zdecydowanie powiedzieć. Naukowcy i badacze starożytnych grot skalnych, komnat drążonych w litej skale i zatopionych miast podsuwają coraz to nowe tropy, które analizują i definiują na własny sposób. Z naszej najnowszej historii już udokumentowanej mamy niezły pasztet architektoniczny, od ziemianek po ogromne pałace i piramidy. Badacze lub też twórcy dziedziny architektonicznej lubują się w tworzeniu nazewnictwa dla każdej epoki, dla każdego nowego stylu, chyba tylko po to, by wykazać się elokwencją i znajomością tematu. Mieliśmy konstruktywizm lat dwudziestych po trzydzieste dwudziestego wieku, gdzie stawiano nacisk na konstrukcję budowli, był brutalizm pod koniec lat czterdziestych z naciskiem na wyeksponowanie materiału, z którego budowla powstała. Pamiątką po tym okresie jest w Krakowie Bunkier Sztuki, na którym elewacje świecą gołym betonem z odciskami desek szalunkowych. Modnym okresem był modernizm po roku 1918, a sięgający do lat siedemdziesiątych, stawiający na prostotę formy i funkcjonalność, początkujący budowanie koszmarnych wizerunkowo miast i ulic. Odreagowaniem był postmodernizm od połowy lat sześćdziesiątych, kiedy to architekci jakby zerwali się ze smyczy upodobań inwestorów i zaczęli projektować według własnych upodobań i wizji. W architekturze światowej poszli dalej. Wykreowali styl nazywany metabolizmem, gdzie budowle zaczęły przybierać niekonwencjonalne formy podpatrzone w przyrodzie, domy przypominały drzewa obwieszone galeriami i tarasami. Style z lat sześćdziesiątych daleko od nas, początkujące w Azji, stawiały na nowe materiały, konstrukcje ogarnięte szkłem jak zwierzęta skórą. Najśmielszą formą zarazili się twórcy stylu Blob ( kropla) projektujący obiekty płynne pod względem formy, mające wrażenie obłości. Tu nie lada kłopot musieli mieć konstruktorzy i budowlańcy, by takie formy wyprodukować w warunkach polowych. Te formy trafiły też pod Kraków, są widoczne z przejazdu autostradą w kierunku Katowic. Nie wiem jak nazwać przebijające się współcześnie formy pod nazwą słoneczne tarasy, gdzie zamiast stropodachu mamy konstrukcję szklaną pozwalającą lokatorowi spać złudnie „pod gołym niebem”. Domy takie urosły pod Krakowem nieopodal północnej obwodnicy. Jak widać na podstawie opisu przytoczonych stylów architektonicznych dwudziestego wieku niekoniecznie inspiracją musiał nas natknąć przybysz z kosmosu, chociaż nigdy nic nie wiadomo do końca. Jeśli nie w klasyczny sposób prezentowany na grafice biegającej „w sieci”, gdzie zielony ludzik przytula się do istoty ziemskiej, to może istoty pozaziemskie mają wpływ na ludzką wyobraźnię. Model na wspomnianej grafice może mieć uzasadnienie w ewolucyjnym procesie postawienia czworonożnej małpy na dwie człowiecze nogi.

Potocznie