Opis

 

 

Niedźwiedź jako symbol Rosji jest zachodnim osiemnastowiecznym wynalazkiem. Zawarło się w nim barbarzyństwo, agresja, okrucieństwo, lenistwo. Wizerunek Rosji-niedźwiedzia określał i określa granice „świata cywilizowanego”, sprzyja kształtowaniu świadomości „europejskiej”. Budząc strach, pomaga uzasadnić określoną politykę zagraniczną wobec ZSRS i Rosji.

Celem książki jest zbadanie semiotyki wizerunku rosyjskiego niedźwiedzia w Rosji i kulturach europejskich oraz etapów jego rozwoju. Autorzy spróbowali prześledzić wpływ niedźwiedziej metafory na postrzeganie Rosji w świecie, a także sposób, w jaki wykorzystuje się go do legitymizacji lub delegitymizacji rosyjskiej władzy oraz w polityce rosyjskiego nacjonalizmu.

Wydanie zawiera niemal 300 kolorowych ilustracji przedstawiających wizerunek rosyjskiego niedźwiedzia od czasów najdawniejszych aż po współczesne.

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 338

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Recenzenci: prof. ALEKSANDER LIPATOW, prof. WŁADIMIR NIEWIEŻYN
Redakcja tekstu i korekta: MAŁGORZATA KRYSTYNIAK, JOLANTA KARBOWSKA
Projekt okładki: PIOTR PERZYNA, ALC Marketing
Ilustracja na okładce: Satyryczna mapa Europy z połowy XIX wieku (wydawca: Mols-Marschal, Bruksela)
© Copyright by Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia 2013
ISBN 978-83-64486-39-5
Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia ul. Jasna 14/16a, 00-041 Warszawa tel. + 48 22 295 00 30, fax + 48 22 295 00 31 e-mail:[email protected]
Konwersja:eLitera s.c.

CZY METAFORY POTRAFIĄ ZABIJAĆ?

Russia, si mutes apices ex ordine primos,non inconveniens Ursia nomen erit.

Sebastian Klonovic, Roxolania (koniec XVI w.)[1]

„Brutalny, brudny niedźwiedź rosyjski”. „Rosyjska kultura może zgwałcić cywilizację europejską” – tak zatytułowano wnioski z przebadania prasy brytyjskiej („The Independent”, „The Times”, „The Telegraph”, „The Observer” i „The Guardian”) z lat 1998–2006 pod kątem pojawiających się w niej przejawów rusofobii[2]. Przeanalizowano ponad 500 tekstów. Wniosek: w postrzeganiu Rosjan przez Brytyjczyków na pierwsze miejsce wysuwa się stereotyp barbarzyństwa. Rosja to kraj barbarzyński, skłonny do stosowania przemocy, Rosjanin zaś to „brutalny niedźwiedź”, po którym niczego dobrego spodziewać się nie można[3].

Polskie spojrzenie na Rosję jest jeszcze bardziej krytyczne, do czego walnie przyczyniła się historia naszych kilkusetletnich konfliktów. „Barbarzyńskość i tyrania – te dwa przeświadczenia zdają się dominować także w polskich oglądach Rosji” – pisze Michał Bohun i wyjaśnia: „Pojęcia Wschodu (Północy) jako obcego, nieludzkiego świata, Azji, barbarzyństwa, dzikości, wrogości, despotyzmu, niewolnictwa, okrucieństwa, pychy, podstępu, jak i wiele innych mają romantyczne korzenie. To właśnie one przenikają do obiegowych, potocznych wyobrażeń na temat Rosji i Rosjan, budujących także współczesny negatywny stereotyp”[4].

Z badań przeprowadzonych przez BBC World Service w latach 2005–2006 wśród mieszkańców 33 krajów świata wynika, że większość Europejczyków biorących udział w badaniach (Hiszpanie, Niemcy, Anglicy, Włosi, Francuzi, Polacy i Finowie) negatywnie oceniło rolę Rosji w świecie (najgorzej Polacy i Finowie). Pozytywnie postrzegają Rosję jedynie kraje pozaeuropejskie, np. Irak, Iran, Chiny, Indie oraz niektóre państwa afrykańskie. Wśród 33 przebadanych krajów w 16 ocenia się Rosję negatywnie, w 13 pozytywnie, jednak, co ciekawe, jeszcze gorszy wynik uzyskały Stany Zjednoczone Ameryki – 18 do 13, najgorszy zaś Iran – 24 do 5. Najlepiej na świecie postrzegana jest natomiast Europa jako całość – jednogłośnie pozytywnie[5].

W rankingu „siły narodowych marek” Rosja w 2010 r. wśród 110 państw zajęła dopiero 81. miejsce (Polska 82.!)[6]. Na Portalu Edukacyjnym Statystyki Publicznej czytamy: „Kraj, podobnie jak każdy inny produkt, również posiada swoją markę. Jej siła determinowana jest zarówno przez czynniki ekonomiczno-prawne, jak i społeczne. Zdaniem ekspertów, obecnie najważniejsze w budowaniu silnej marki państwa jest postrzeganie go przez międzynarodową społeczność. Jest to związane z kulturą danego kraju, społeczeństwem, działalnością handlową i markami produktów. Ranking narodowych marek – Country Brand Index – jest opracowywany od 2005 r. przez międzynarodową firmę konsultingową FutureBrand”, ostatni zaś z 2010 r. przy współpracy z BBC World News[7]. W 2005 r. ranking był opracowany dla 25 krajów i Rosja zajęła w nim 24., przedostatnie, miejsce, wyprzedzając jedynie Turcję (Polska była 19.). W 2006 r. uzyskała 20. pozycję z 35 (Polski nie uwzględniono), w 2007 – 21. z 40 (Polska 28.)[8], w 2008 – 22. z 50 (Polska 30.)[9] i w 2009 – 72. z 98 państw (Polska 85.)[10].

Rosja jako państwo ma więc słabą markę, Polska niestety nie lepszą. W 2010 r. w rankingu przodowały Kanada, Australia, Nowa Zelandia, USA i Japonia, a z krajów europejskich Szwajcaria, Francja, Finlandia, Wielka Brytania, Szwecja i Niemcy. Rosję i Polskę wyprzedziły m.in. Nepal, Albania, Malta, Kuba, Bahrajn i Wietnam. Z krajów Unii Europejskiej markę gorszą od Polski miały jedynie Estonia i Rumunia[11]. Wiele „ideologicznych paradygmatów określających podobieństwo Rosji i Polski” w tym względzie bardzo sensownie odnotował młody politolog rosyjski Artiom Malgin: „wyolbrzymione wyobrażenie o własnej roli odgrywanej w sprawach międzynarodowych, postrzeganie państw sąsiadujących jako krajów, które wymagają, a często nawet żądają roztoczenia nad nimi opieki przez Moskwę lub Warszawę; nadmierne operowanie w odniesieniu do samych siebie takimi pojęciami, jak moralność, duchowość, cierpienie, męczeństwo czy heroizm [...], głęboko zakorzenione historyczne mity-koncepcje, które częściowo odpowiadają rzeczywistości i niewątpliwie ją kształtują. [...] Irracjonalne postrzeganie własnego kraju jako czegoś specyficznego, wyjątkowego, jako mocarstwa”[12].

Ani jednej marki rosyjskiej i polskiej nie znajdziemy na liście stu Best Global Brands. W 2010 r. znalazły się na niej 52 marki amerykańskie na czele z Coca Colą, IBM i Microsoftem, 10 niemieckich (m.in. Mercedes i BMW), 7 francuskich (m.in. Louis Vuitton i Danon), 6 Japońskich (m.in. Sony i Toyota), po 5 szwajcarskich (m.in. Nescafe i Nestle) i brytyjskich (m.in. HSBC i Barclays), 3 włoskie (m.in. Gucci i Ferrari), po dwie kanadyjskie (Thomson Reuters i BlackBerry), koreańskie (Samsung i Hyundai), szwedzkie (Ikea i H&M), hiszpańskie (Zara i Santander), holenderskie (Shell i Heineken) oraz po jednej fińskiej (Nokia) i meksykańskiej (Corona Extra)[13].

Na tym w zasadzie zakończymy zestawianie wizerunków Rosji i Polski w świecie. Nie to jest tematem naszej rozprawy. Za pomocą powyższych zestawień chcieliśmy jedynie pokazać, że nie jesteśmy uprzedzeni do Rosji, że mamy również świadomość skromnego wizerunku Polski w świecie. O ile jednak Polski nikt się nie boi i dlatego świat nie zawraca sobie specjalnie nią głowy, o tyle strach przed Rosją zakorzenił się na stałe w mentalności zachodniej. Rosja jest zbyt ogromna i zbyt nieobliczalna, by można było poprzestać na stwierdzeniu, że podobnie jak Polska ma w oczach Zachodu słabą markę. Słabą markę ma w biznesie i opinii społecznej, natomiast w kategorii wroga zewnętrznego jej „marka” jest wciąż bardzo silna. Świadczy o tym chociażby bardzo niepoprawny politycznie emblemat-naszywka kontyngentu Luftwaffe, pełniącego służbę w ramach operacji NATO pod kryptonimem Baltic Air Policing nad Litwą, Łotwą i Estonią od stycznia do kwietnia 2011 r.

Rys. 1 © KAM

Wizerunek brutalnego rosyjskiego niedźwiedzia, zagrażającego Litwie, Łotwie i Estonii, przed którym bronią tych państw samoloty Luftwaffe, wzbudził oburzenie Rosjan oraz reakcję dyplomatyczną przedstawiciela Federacji Rosyjskiej przy NATO Dmitrija Rogozina. Okazało się, że naszywki były „nieoficjalne” i strona niemiecka przeprosiła Rosjan za zaistniały incydent, zapewniając, że cały zapas emblematów został zniszczony[14].

Niedźwiedź z naszywek zniknął tym samym z europejskiej debaty dyplomatycznej. Jego losu nie podzieliły jednak inne wizerunki rosyjskiego kudłacza, z niesłabnącą popularnością goszczące na łamach prasy europejskiej.

***

Niedźwiedź jako symbol Rosji jest zdecydowanie zachodnim osiemnastowiecznym wynalazkiem. Zawarło się w nim barbarzyństwo, agresja, okrucieństwo, lenistwo. Europejskość – symbol cywilizacji – to jedynie jego zewnętrzna maska: dla Gottfrieda Leibniza Rosjanie byli „ochrzczonymi niedźwiedziami”. Zwykle z niedźwiedziem utożsamiane jest całe imperium, choć niekiedy staje się on symbolem tylko archaicznej i zacofanej Rosji, którą bez powodzenia próbuje zreformować światła władza. Wywołuje to u Europejczyków poczucie własnej wyższości cywilizacyjnej, ale i strach, by nie obudzić groźnej bestii, niekiedy zaś chęć oswojenia jej lub przynajmniej uwiązania na łańcuchu.

Wizerunek Rosji-niedźwiedzia określał i określa granice „świata cywilizowanego”, sprzyja kształtowaniu świadomości „europejskiej”. Budząc strach, pomagał uzasadnić określoną politykę zagraniczną wobec ZSRS i Rosji. Drapieżny niedźwiedź lepiej przekonuje przeciętnego mieszkańca Zachodu co do konieczności rozszerzenia NATO niż najdoskonalsze traktaty politologiczne, których przecież nie czyta.

Także w Rosji, trawestując słynne słowa Jewgienija Jewtuszenki, niedźwiedź to więcej niż niedźwiedź. Tym bardziej teraz... Kult niedźwiedzia jako zwierza totemicznego był rozpowszechniony wśród wielu ludów zamieszkujących tereny dzisiejszej Rosji, jednak przesadą byłoby rozpatrywanie jego wizerunku w roli prastarego, jednoczącego i mobilizującego do kolektywnych działań symbolu, z którym Rosjanie utożsamialiby siebie i swoje państwo. Takim symbolem była Matka Rosja, o czym świadczy chociażby sowiecka propaganda z okresu drugiej wojny światowej. Najbliższe lata będą jednak sprzyjały niedźwiedziowi.

Celem naszej książki jest zbadanie semiotyki wizerunku rosyjskiego niedźwiedzia w Rosji i kulturach europejskich oraz etapów jego rozwoju. Pragniemy prześledzić wpływ niedźwiedziej metafory na postrzeganie Rosji w świecie, a także sposób, w jaki wykorzystuje się go do legitymizacji/delegitymizacji rosyjskiej władzy oraz w polityce rosyjskiego nacjonalizmu. Chcemy zanalizować rolę odgrywaną przez wspomniany symbol w stosunkach międzynarodowych oraz procesie integracji europejskiej.

Metodologia pracy zasadza się na założeniu, że niedźwiedzie postrzeganie Rosji tworzone było pod wpływem, z jednej strony, specyfiki kulturowej danych narodów, ich zaprogramowania kulturowego[15], z drugiej zaś – uniwersalnych mechanizmów związanych z: 1) konstruowaniem obrazu wroga[16]; 2) potrzebą budowania narodowej i „europejskiej” samoświadomości – tak w kulturach europejskich, jak i w samej Rosji – w opozycji do siebie nawzajem[17].

CZĘŚĆ I

NIEDŹWIEDŹ JAKO STRAŻNIK GRANIC

Bodaj najistotniejszą rolę w dyskursie kultur europejskich z Rosją odegrał spór o to, czy Rosja należy do tej samej cywilizacji[18]. Zachodnia tożsamość z reguły wyklucza ze swego kręgu kulturowego Rosję, traktując ją jako państwo-granicę[19] cywilizacji zachodniej – w aspekcie geograficznym, kulturowym, wyznaniowym, politycznym (choć zachodni dyskurs o Rosji nie jest ani niezmienny, ani homogeniczny)[20]. Ważną rolę w tym procesie alienowania Rosji odgrywał polski dyskurs o niej – w pewnym okresie Zachód patrzył na Rosję w znacznym stopniu oczami Polaków. Ci postrzegali swą ojczyznę jako kraj stojący pod względem kulturowym wyżej niż Rosja i zapewne dla potwierdzenia polskiej tożsamości niezbędna była Polakom owa barbaryzacja, orientalizacja i niedźwiedziowatość rosyjskości i sowieckości.

Norweski antropolog Fredrik Barth wykazał, że w istocie granicę etniczną pozwala zdefiniować nie tyle „kulturowo określony zespół ludzi, którzy znajdują się w jej obrębie”, ile granica symboliczna, oddzielająca od siebie członków poszczególnych etnosów[21]. Wspomniane granice symboliczne tworzone są za pomocą etnicznych „markerów”, czyli elementów kultury, odbieranych przez samych członków grupy jako atrybuty odróżniające ich od otaczających grup[22]. Barth podkreśla, że stanowią one przedmiot ostrej konkurencji, związanej z dychotomią władza–podporządkowanie. Walka toczy się zarówno o prawo do wytyczania granic, jak i wybór samych markerów. Różne grupy polityczne podkreślają wagę jednych diakrytów, inne natomiast stawiają pod znakiem zapytania[23]. Tym samym dyskurs związany z tożsamością zbiorową odnosi się do kształtowania nie tylko granic zewnętrznych, lecz również wewnętrznych. I właśnie rosyjski niedźwiedź odgrywa w nim rolę symbolicznego strażnika.

Zdaniem badaczy, takich jak norweski politolog i antropolog społeczny Iver B. Neumann, Rosja stanowi klasyczny przykład „obszaru pogranicznego” Europy. Od wieków jawi się ona Europejczykom jako państwo-anomalia, twór niedookreślony. Dowodem na poparcie tej tezy ma być powątpiewanie Europy w XVI i XVII w. w chrześcijańskość Rosji, w XVIII w. – w jej sukcesy europeizacyjne, w XIX w. – w siłę militarną, w XX w. – w potencjał mocarstwowy, obecnie zaś – w jej dobrą wolę stania się członkiem światowej wspólnoty.

Europejski dyskurs polityczny i historiozoficzny dotyczący Rosji wykazuje także wiele podobieństw z dyskursem postkolonialnym/orientalnym, analizowanym przez amerykańskiego[24] literaturoznawcę Edwarda W. Saida. Udowadnia on, że mieszkańcy Zachodu posługują się, świadomie i nieświadomie, dyskursem orientalnym, zgodnie z którym Zachód stanowi główny punkt odniesienia w rozważaniach na temat uniwersalnych wzorców cywilizacyjnych oraz tzw. wartości ogólnoludzkich, Wschód zaś uosabia wszystko to, co tradycyjnie kojarzone jest z brakiem kultury i zacofaniem. Zgodnie z tą logiką, Zachód jest racjonalny, twórczy, władczy i męski, Wschód zaś – „myślący sercem”, niekreatywny, uległy i kobiecy. Jak stwierdza Said, istotę kultury europejskiej stanowi jej niedający się wykorzenić eurocentryzm. „Gromadził on – pisze badacz – doświadczenia, terytoria, ludzi, historie, studiował je, weryfikował, przede wszystkim jednak podporządkowywał je »kulturze«, rozumianej przez pryzmat idei białej, chrześcijańskiej Europy. [...] Cechą wspólną wszystkich podbitych ludów było to, że postrzegano je jako służebne wobec wyższej, bardziej cywilizowanej, rozwiniętej i dojrzałej moralnie Europy, której rola w świecie nieeuropejskim polegała na rządzeniu, instruowaniu, ustanawianiu prawa, rozwijaniu i, we właściwym czasie, dyscyplinowaniu, zwalczaniu, a niekiedy i eksterminowaniu”[25]. Ten sposób myślenia, zrodzony na Zachodzie, zinternalizowany został także w psychice mieszkańców Orientu.

Europejski dyskurs na temat Rosji oddaje, w sposób mniej lub bardziej świadomy, logikę myślenia kategoriami: Zachód (Europa) – Wschód, kultura – natura, cywilizacja – barbarzyństwo, postęp – zacofanie, demokracja – despotyzm. Przyjmuje się, że taki sposób postrzegania świata wykształcił się w Europie Zachodniej wraz z nadejściem nowożytności, w pełni zaś doszedł do głosu w epoce Oświecenia. Badacze kultury, tacy jak rosyjscy semiotycy Jurij Łotman i Borys Uspienski, dostrzegli w skłonności do tworzenia tego rodzaju opozycji binarnych, mającej cechować zachodnich Europejczyków, przejaw patrzenia na resztę świata jako obszar niekultury, chaosu, tabula rasa. Ten sposób myślenia implikować miał z kolei w nich wiarę w możliwość oświecenia barbarzyńców. Z jednej strony, miał wiązać się z przejawianym przez nich cywilizacyjnym misjonizmem. Z drugiej, oznaczać miał gotowość do traktowania obszaru niekultury jako terenu ekspansji – ochoczej i bezpardonowej[26].

Między bestiaryzacją a humanizacją Innego

W pracy pragniemy poddać analizie także inne czynniki, pod których wpływem tworzone są przez Europejczyków wyobrażenia Rosji i Rosjan.

Jak zauważa psycholog Gordon Allport, wszystkie grupy etniczne kształtują własny styl życia, ze specyficznym rodzajem kodów, wierzeń, standardów, wrogów, w celu zaspokojenia potrzeby posiadania wspólnej tożsamości[27]. W potrzebie przynależności odczuwanej przez jednostkę ma mieć źródło również akceptacja i manifestowanie przez nią stereotypów[28]. Zbiorowości przejawiają wyraźną skłonność do tworzenia poglądów pozytywnych w odniesieniu do własnej grupy oraz negatywnych – na temat innych, szczególnie gdy są nimi przedstawiciele sąsiadujących narodów[29]. Stereotypy nie tylko uwrażliwiają na potencjalne przywary grupy własnej, lecz także z mankamentów tych czynią komponent ujemnych stereotypów obcych grup[30]. Stereotypy te powstają z reguły jako negatywne, lustrzane odbicia autostereotypów[31]. Mówią też więcej nie o tych, których dotyczą, lecz o tych, którzy je stworzyli i wyznają[32].

Raz wykształcony stereotyp jest z zasady trwały, niezmienny, oporny na działanie czasu, a nawet ślepy na zmiany, które winny go podważyć. Trwa dłużej niż rzeczywistość, która go wytworzyła, nawet w sytuacji, gdy jest z niej już całkowicie wyabstrahowany[33].

Uniwersalny leksykon wszech nauk i sztuk Heinricha Zendlera, wydany w połowie XVIII w., opisywał Rosję jako kraj rozległy, obfity w bogactwa naturalne, lecz barbarzyński i zacofany, będący „jedną z najsroższych europejskich monarchii, gdzie życie i mienie poddanych znajdowało się całkowicie w rękach monarchy”. Rosjanie scharakteryzowani zostali jako ludzie „zdolni, wytrwali i uważni”, zarazem jednak nieufni, wyniośli, uparci i posępni z natury oraz skłonni do zdrady. Rosyjskie kobiety, zdaniem autorów leksykonu, wiodły „ograniczony tryb życia” i były „tak srogo traktowane przez mężów, że wiele z nich bało się zamążpójścia i wolało pójść do klasztoru”[34].

Przytoczone barbarzyńskie wyobrażenia o Rosji okazały się żywotne również w późniejszych wiekach. Przekonuje o tym chociażby widok niemieckiej reklamy widowiska z udziałem „owłosionego człowieka z lasu i jego syna z dziewiczych puszcz Rosji” z 1873 r. czy zdjęcie owłosionego rosyjskiego turysty, firmujące artykuł Rosjanie nadchodzą! opublikowany w czasopiśmie „Stern” w roku 2005[35].

Stereotypy nie muszą jednak odgrywać wyłącznie roli negatywnej. Nie tyle dostarczają dysfunkcjonalnego, wypaczonego obrazu rzeczywistości, czy są pożywką dla uprzedzeń, ile stworzone są, by wyjaśnić zawiłości stosunków między poszczególnymi zbiorowościami i tym samym pomóc nam ogarnąć otaczającą rzeczywistość[36].

Są one również w stanie ewoluować wraz ze zmianą wizji świata i tożsamości społeczeństw będących ich depozytariuszami.

O ile tradycyjne teorie stosunków międzynarodowych czerpią z nauk historycznych i rozważań o geopolityce, o tyle najnowsze ujęcia, zwane umownie postpozytywistycznymi, do których należy konstruktywizm, powołują się na dorobek psychologii społecznej. „Poprzez uczestnictwo w kolektywnym rozumieniu – stwierdza Alexander Wendt, jeden z jego czołowych teoretyków – tworzymy własne tożsamości – względnie stabilne opinie i oczekiwania na swój temat. I to właśnie one – kolektywne znaczenia, tożsamość – tworzą struktury, które wyznaczają nasze działania”[37]. Na tej samej zasadzie kształtowane są również zachowania państw, w tym interesy państwowe i narodowe. Kluczowy wpływ mają na nie przekonania elit, tożsamości i normy społeczne. Sama struktura polityczna – argumentuje Wendt – niewiele mówi nam o zachowaniu państwa: „Nie wskazuje, czy dwa państwa będą przyjaciółmi, czy wrogami, będą nawzajem uznawały swoją suwerenność, będą połączone związkami dynastycznymi, będą rewizjonistyczne lub zachowawcze”[38].

Zgodnie z teorią konstruktywizmu można również próbować wyjaśnić specyfikę relacji między Zachodem a Rosją. W jej myśl, prowadzona przez Zachód polityka antyrosyjska i antysowiecka nie miała podłoża w logice Realpolitik, lecz w tej, zgodnie z którą „rzeczywistość istnieje tylko w oku patrzącego”. Byłaby więc uwarunkowana przede wszystkim tym, że kraje Zachodu tradycyjnie tworzyły swą cywilizacyjną tożsamość na budowaniu opozycji wobec Rosji jako Wschodu, Innego, Wroga. Z kolei oswajanie obcości, którego ważną przesłanką była m.in. idea „nowego myślenia” Michaiła Gorbaczowa, przełożyło się w konsekwencji na odwilż we wzajemnych stosunkach, w końcu zaś – u progu lat dziewięćdziesiątych XX w. – życzliwy stosunek do koncepcji „wspólnego europejskiego domu”.

***

Zgeneralizowanymi wyobrażeniami o zjawiskach, ludziach i rzeczach karmi się świat metafor. Jak zauważają George Lakoff i Mark Johnson, metafora jest podstawowym instrumentem upraszczania obrazu świata, czynienia go bliższym ludzkiemu doświadczeniu. Daje ona gotowe rozwiązanie, uwalniając od konieczności głębszego namysłu, pozwalając przejść do porządku dziennego nad sprzecznościami i, co za tym idzie, umożliwiając mitologizację polityki[39].

W myśl wspomnianej teorii, zwierzęca metafora państwa rosyjskiego pozwala momentalnie przenieść na nie wszystkie skojarzenia wiązane z niedźwiedziem i przedstawić ten kraj jako krwawy, agresywny, barbarzyński i zacofany. Umożliwia ona również esencjalizację nawet sprzecznego wewnętrznie wizerunku Rosji dzięki ukazaniu przypisywanych jej cech jako odwiecznych i niezmiennych. Wreszcie zaś, prowadzi do dehumanizacji tego kraju, pozbawiania go ludzkiego oblicza. Wszak z niedźwiedziem należy obchodzić się tak, jak z innymi dzikimi zwierzętami.

Na niedźwiedzią metaforę można również spróbować spojrzeć z perspektywy antropologicznej. Socjologowie, tacy jak Ingrid Hudabiunigg, badając problematykę zwierzęcych metafor obecnych w dyskursie publicystycznym, powołują się na tezy Edmunda Leacha o przenoszeniu na poszczególne kategorie zwierząt postaw wobec określonych grup społecznych i etnicznych. Brytyjski antropolog wydzielił następujące etapy stopniowania dystansu wobec osób, miejsc i świata fauny:

a) ja – rodzeństwo – kuzynostwo – sąsiedzi – obcy,

b) ja – dom – gospodarstwo – okolica – odległe miejsce,

c) ja – zwierzęta domowe – zwierzęta hodowlane – miejscowa zwierzyna łowna – dzikie bestie [w zoo][40].

Badacz zauważył ponadto, że we wszystkich trzech wymiarach te same, analogiczne wobec siebie, kategorie „obiektów” postrzega się jako „swojskie”, „obce” lub „ambiwalentne”. Dwie pierwsze kategorie odnoszą się każdorazowo do skrajnych pozycji ciągów. Obiekty zajmujące pozycje pośrednie tworzyć mają kategorię ambiwalentną, łączącą cechy „swojskości” i „obcości”, tym samym zaś należącą w mniejszym lub większym stopniu do sfery tabu.

Przenosząc tezę Leacha na grunt rozważań o zwierzęcych metaforach obecnych w satyrze politycznej, należałoby skonstatować, że dystans do poszczególnych państw wyraża się w niej stopniem ich „bestiaryzacji”. Pod którą jednak z wymienionych kategorii fauny podpada metafora rosyjskiego niedźwiedzia? Klasyfikacja Leacha sugeruje, że ukazywanie państw pod postacią zwierząt usprawiedliwiało traktowanie ich jako zwierzyny. Jednak do każdej z owych kategorii podchodzono w odmienny sposób:

– do zwierząt domowych – z gwałtownością z reguły czułych uczuć, należnych najbliższym,

– do zwierząt hodowlanych – z poczuciem więzi, odczuwanym wobec krewniaków,

– do zwierząt łownych – z wielością reakcji, przejawianych w relacjach z pobratymcami, od neutralności, przez niechęć, po potrzebę rywalizacji, wreszcie – jawną wrogość,

– do egzotycznych bestii – jako do Obcych-Wrogów, wywołujących uczucie grozy, połączone z pragnieniem odizolowania lub unicestwienia.

W ciągu wieków Europejczycy posługiwali się symboliką rosyjskiego niedźwiedzia, traktując go naprzemiennie jako zwierzę łowne, tresowane lub – od końca XIX w. – zamknięte w zoo. Przegląd wizerunków rosyjskiego niedźwiedzia w europejskim dyskursie społecznym wskazuje więc, że przez większą część swych dziejów oscylował on między ostuprzedzeń42atnimi dwiema spośród zaprezentowanych zwierzęcych kategorii. Oznacza to, że wspomnianą metaforę traktowano nie tylko w kategoriach niechęci wobec Obcego, lecz również z pewną dozą niejednoznaczności. Sytuacja ta – jak utrzymują badacze, tacy jak Ingrid Hudabiunigg – zradykalizować się miała jednak wraz z nastaniem zimnej wojny i utrzymać również po jej zakończeniu. Analizując obecny dyskurs prasowy na temat Rosji, Hudabiunigg wysuwa tezę, że prezentowany tam obraz rosyjskiego niedźwiedzia wyraźnie odnosi się do idei Rosji jako odległej bestii – Obcego[41].

W obronie godności niedźwiedziej metafory dodać należy jednak, że wymiar „swojskość” – „obcość” jest u brytyjskiego antropologa miernikiem poziomu „barbarzyńskości” ambiwalentnie rozumianej. Oznacza ona negatywnie waloryzowaną dzikość, ale też i wzbudzającą respekt siłę, niezależność, opór przed ujarzmieniem. Poza tym, ranking Leacha plasuje niedźwiedzią metaforę wyżej niż inną, niemieszczącą się już w nim kategorię zwierząt, definiowaną przez niego jako „insekty”. Dość pokaźna liczba państw, narodów i społeczności prezentowanych pod tą postacią wzbudzać ma w odbiorcach „zrobaczałych” przekazów już tylko żądzę unicestwienia, na dodatek motywowaną obrzydzeniem.

***

Pragniemy tutaj także prześledzić, w jakich formach niedźwiedzia metafora znajduje odzwierciedlenie w karykaturze.

Właśnie w grafice satyrycznej dostrzec można szczególnie wyraźnie sposób percepcji Innego, w tym odzwierciedlenie stereotypów i uprzedzeń[42]. Stanowi ona jedno z najbardziej interesujących źródeł, ukazujących te aspekty relacji między kulturami, których czasem nie dostrzega się w innych materiałach. Siła emocjonalna tych przekazów uzmysławia ich rolę w postrzeganiu stosunków między kulturami.

Austriacki historyk sztuki Ernst Gombrich stwierdza: „Karykaturzysta potrafi zmitologizować świat polityki, nadając mu cechy fizjonomii ludzi lub zwierząt. Łącząc mit z rzeczywistością, tworzy fuzję, amalgamat, zaspokajający emocjonalne potrzeby czytelnika. […] Arsenał karykaturzysty odpowiada sposobowi pojmowania, za pomocą którego ogarniamy świat. […] Kontrast światła i cienia, piękna i brzydoty, tego, co wielkie i małe, leżący u podłoża mitycznego uniwersum karykatur, nie działałby na nas tak bardzo, gdybyśmy sami nie przejawiali skłonności do kategoryzowania świata za pomocą wspomnianych emocjonalnych metafor”[43].

Satyra, w tym graficzna, musi być rozpoznawalna. Z tego powodu karykaturzyści często odwołują się do starych, dobrze znanych symboli, zrozumiałych dla możliwie najszerszego kręgu odbiorców. Zasada ta bodajże najdobitniej daje o sobie znać obecnie, w dobie globalizacji i uniformizacji masowych przekazów. Symbole w nich występujące napędzają z kolei proces konstruowania i legitymizacji stereotypów[44].

Karykatura, zwłaszcza polityczna, to sztuka utylitarna. Im gorsze relacje między państwami, tym częstsze, a zarazem mniej pochlebne wizerunki medialne „drugiej strony”. Nikogo tak chętnie nie uwiecznia się w karykaturze, jak Wroga. Im lepsze relacje wzajemne – tym rzadziej ukazuje się je w satyrze. Nad Wrogiem podbitym zalega milczenie. Europejski obraz Rosji wpisuje się w ten uniwersalny schemat. Kraj ten gościł na łamach prasy satyrycznej najczęściej wtedy, gdy postrzegany był przez Europejczyków jako zagrożenie.

Karykatura jest jednak sztuką, w której górę nie zawsze bierze utylitaryzm. Stanowi ona także lustro, w którym odbijają się narodowe stereotypy i uprzedzenia: w sposób świadomy, lecz także między wierszami. Europejska sztuka satyryczna wpisuje się również w ten socjologiczny schemat. Europejczykom często trudno bywa uciec od zakodowanych antyrosyjskich fobii. Najdobitniej wskazuje na to analiza przedstawień Rosji zestawiona z analizą wizerunków innych państw, ukazujących się w czasopismach satyrycznych. Przede wszystkim, kraj ten – i jego mieszkańcy – był i bywa znacznie częściej animalizowany, przedstawiany za pomocą zwierzęcych personifikacji. Ukazuje się go tak nawet wtedy, gdy wydźwięk karykatur ma być dla Rosji pozytywny. Kraj ten bywa nie tylko jednym z przedstawicieli zwierzyńca państw/narodów, lecz także – częściej – jedynym zwierzęciem w grupie ludzi[45]. Trudno znaleźć natomiast, poza Rosją, europejską karykaturę, w której uczłowieczonej postaci tego kraju towarzyszyłyby zezwierzęcone sylwetki innych państw.

Rys. 2

Równocześnie, współcześni medioznawcy są zgodni, że agresja i patos charakteryzujące dzieła dawnych karykaturzystów odchodzą w przeszłość. Wiązać ma się to ze znaczącym osłabieniem przemożnej jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego wieku siły oddziaływania prasowych karykatur, obecnie przyćmionych przez inne media, takie jak fotografia, film i telewizja. Wyrażane dawniej ze śmiertelną powagą wrogość i ksenofobię często zastępują obecnie komiksowość, pastisz, autoironia[46].

Rys. 3

Przyczyn tego zjawiska badacze dopatrują się też, paradoksalnie, w uzyskaniu przez prasę prawa do nieograniczonej swobody wypowiedzi. Długofalowo – stwierdzono – prowadzi ona do złagodzenia ekspresyjności i brutalności debaty publicznej[47]. W łagodzeniu zjadliwości karykatur istotną rolę odgrywać ma także maestria twórców, zdolnych do wyrażenia najsubtelniejszych idei za pomocą oszczędnych środków wyrazu. Dzieje się tak również w odniesieniu do metafory rosyjskiego niedźwiedzia – uczłowieczanego nierzadko w swej zwierzęcości.

CZĘŚĆ II

NIEDŹWIEDŹ W EUROPEJSKIEJ MITOLOGII

„Na początku był lęk – rozpoczyna swą opowieść Ryszard Kiersnowski, najwybitniejszy znawca problematyki niedźwiedziej w Polsce – Najdawniejsze wzmianki o niedźwiedziu, zawarte w tekstach biblijnych, chociaż metaforyczne, obrazują tę trwogę przed zwierzem, niemal równą bojaźni bożej. »Pan [...] czyha na mnie jak niedźwiedź, jak lew w ukryciu«, zawodzi prorok Jeremiasz w Trenach [3, 10; przekład za wyd. Brytyjskiego Zagranicznego Towarzystwa Biblijnego, Warszawa 1976], zaś Salomon naucza: »Ryczącym lwem i zgłodniałym niedźwiedziem jest bezbożny władca dla ubogiego ludu« [Przypow., 28,15]. Lew i niedźwiedź – ta para współwystępuje też w kilku innych wersetach Pisma jako równorzędni, najgroźniejsi drapieżcy”[48].

Zapewne z lęku zrodził się podziw. Odnalezione przez archeologów jaskinie z olbrzymią ilością kości niedźwiedzi z czasów kultury mustierskiej środkowego paleolitu (od ok. 300–200 tys. do ok. 40 tys. lat temu) pozwalają przypuścić, że kult tego zwierza pojawił się już wśród neandertalczyków. Szczególnie interesujące są odkrycia w jaskini Petershöhle koło Norymbergi, gdzie odnaleziono 54 niedźwiedzie czaszki ułożone w stos, w jaskini Drachenloch w Szwajcarii zaś – czaszki i łapy w sarkofagu przykrytym kamienną płytą, co by świadczyło o ich obrzędowym pochówku[49]. Zdaniem Borysa Rybakowa, niedźwiedź był pierwszym zwierzem kultowym. Ariel Golan idzie jeszcze dalej i uważa, że niedźwiedź był „najstarszym uosobieniem boga w ogóle”[50].

Kultowy, a niekiedy wręcz rodzinny stosunek do niedźwiedzia odzwierciedlił się w określaniu go w różnych kulturach takimi słowami, jak: dziadek, ojczulek, wujaszek, złota łapa, łapa miodowa, futrzany ojciec, człowiek w futrze, gospodarz itp.[51] Słowianie nazwali go miodojadem, miedwiediem (wiedzącym, gdzie jest miód) – niedźwiedziem, co przejęli Węgrzy (medve)[52]. „Zarazem – pisze Kiersnowski – wytworzyło się drugie słowiańskie określenie niedźwiedzia w postaci »mieszka« lub zbliżonej (»misza«, »miś«, »mieczka«), oznaczające powolne, niezgrabne zwierzę, zgodnie z semantyką podobnych wyrazów rosyjskich, czeskich, a także żywego do dziś polskiego zwrotu »nie omieszkać«. »Mieszka« został przyjęty przez Litwinów jako nazwa używana obocznie z wyrazem »łokys« (u Łotyszy »łacis«), określającym »kudłacza«[53]. Angielskie bear pochodzi od staroangielskiego słowa bera, pochodzenia germańsko-normańskiego (niemieckie Bär, skandynawskie björn)[54]. W kulturze germańskiej niedźwiedź był symbolem wojownika. Stąd i staroangielski termin beorn oznaczający zarówno niedźwiedzia, jak i wojownika.

Szacunek dla niezwykłej siły niedźwiedzia znalazł wyraz w kulcie niedźwiedzich łap. Ślady tego kultu odnaleziono m.in. w okolicach Nowogrodu – w warstwach neolitycznych niejednokrotnie odkopywano tam kości łap w jednym pochówku z ludzkimi. Kult ten potwierdzają również materiały archeologiczne oraz folklor krajów skandynawskich i nadbałtyckich[55].

Inną szczególną cechą niedźwiedzia była jego antropomorficzność[56], wyrażająca się m.in. zdolnością chodzenia na dwóch łapach. Podobieństwo do człowieka, zaobserwowane przez naszych dalekich przodków, sprzyjało wyobrażeniu o pokrewieństwie człowieka i niedźwiedzia.

„Zauważono – pisze Anna Krawczyk-Tyrpa – że niedźwiedź oskórowany przypomina nagiego człowieka. Według niektórych nagą kobietę. To nasuwało myśl, że jest to człowiek okryty futrem. [...] Szczególne podobieństwo budowy ciała niedźwiedzia i człowieka dostrzegano w stopie. To powodowało, że choć dla jednych niedźwiedzie łapy były przysmakiem, inni wzdragali się przed ich konsumpcją, traktując to prawie jak kanibalizm. [...] U Ajnów i innych ludów wschodniej Azji, gdzie hoduje się w domach niedźwiadki, karmi się je tak samo jak ludzi. Chodzi się z nimi na wizyty [...] Najbardziej zdumiewającym zrównaniem niedźwiedzia z człowiekiem jest chyba karmienie go piersią przez kobietę, co u Ajnów dość częste, ale zdarzało się i gdzie indziej. [...] Z dalekiej przeszłości pochodzi przeświadczenie, że niedźwiedzie spółkują na sposób ludzki. [...] Innym wątkiem są liczne opowieści o porwaniu kobiety przez niedźwiedzia, po czym następuje zgodne i długie pożycie małżeńskie. Często z takich par rodzili się herosi, protoplaści rodów. [...] Innym dowodem na antropomorfizację naszego bohatera jest nadawanie mu imion (nazwisk, tytułów) ludzkich. W różnych krajach są to: Marcin, Martin, Meister Petz, Betz, Michaił Iwanowicz Toptygin, stara pani Maszka, frate Nicolae, pan Mika, Marucha”[57]. I odwrotnie – niedźwiedź często pojawia się w imionach i nazwiskach ludzi: Björn, Bjarki, Behring[58], Arkas, Orson, Ursula, Urszula, Ursus, Ursyn, Ursyna, Niedźwiedzki, Berason, Bärson, Miedwiediew itp.[59]

Istotną cechą niedźwiedzia był także jego zimowy sen – zdolność „umierania i zmartwychwstawania” wraz z przyrodą[60]. W wielu kulturach stał się on autorytetem w sprawach życia i śmierci, jego przebywanie pod ziemią i pojawianie się na wiosnę symbolizowało możliwość powrotu do życia[61]. Ariel Gołan przypuszcza, że ponieważ niedźwiedzie, na które polowali neandertalczycy, zamieszkiwały jaskinie, myśliwi mogli uznać je za gospodarzy wnętrza ziemi. Kojarzenie niedźwiedzia z ziemią może mieć związek z tym, że niedźwiedź zasypia, gdy ziemia zamiera[62]. Będąc gospodarzem podziemi, niedźwiedź, rzecz jasna, niejednokrotnie był odbierany także jako przedstawiciel sił nieczystych. W wielu kulturach utożsamiano go wręcz z diabłem i siłami piekielnymi[63].

W mitologii starożytnej Grecji stosunek do niedźwiedzi był bardziej pozytywny. Synami Polifonty (wnuczki Aresa) i niedźwiedzia byli Agrios (Dziki) i Oreios (Górski). To niedźwiedzice wychowywały na Krecie samego Zeusa, wykarmiły Parysa oraz Atalantę, „swoistą odmianę Artemidy”[64]. Artemida czczona była początkowo pod postacią niedźwiedzicy. Zdaniem Kiersnowskiego, „dopiero wtórnie wykształcił się mit o Arkasie jako eponimie i protoplaście Arkadyjczyków. Miał on być synem samego Zeusa oraz nimfy Kallisto, jednej z towarzyszek Artemidy. Bogini, wykrywszy, iż Kallisto jest w ciąży, przemieniła ją za karę w niedźwiedzicę, która urodziła syna. Po latach Arkas zabił na polowaniu swą matkę-niedźwiedzicę, a Zeus przeniósł następnie ich oboje na niebo jako konstelacje. Mit ten został opisany przez wielu autorów, m.in. Owidiusza i Pauzaniasza, uzyskując kilka wersji”[65].

Przykład ostatniego ze wspomnianych mitów wskazuje również na kolejny wymiar konotacji znaczeniowych wiązanych przez Greków z niedźwiedziem – postrzeganie go jako zwierzęcia Północy. Konstelacje niebieskie, w które Zeus przemienił Kallisto i Arkasa, to nic innego, jak dwa gwiazdozbiory nieba północnego: Wielkiej i Małej Niedźwiedzicy[66]. Utożsamienie, szczególnie pierwszego z nich, z niedźwiedzią symboliką odzwierciedla się nawet w warstwie leksykalnej: w identyczności słowa „niedźwiedź” i nazwy konstelacji Wielka Niedźwiedzica. Bezpośrednie utożsamienie drugiego gwiazdozbioru z Północą wiąże się natomiast z faktem, iż w jego skład wchodzi Gwiazda Polarna, będąca głównym wyznacznikiem stron świata na półkuli północnej, niezmiennie wskazującym Północ[67]. Poza tym, słowo arctos oznacza nie tylko niedźwiedzia, lecz również biegun północny i Północ, rozumianą jako kierunek świata[68].

W legendach anglosaskiego średniowiecza synem niedźwiedzia był m.in. heros Beowulf (wilk na pszczoły), w Skandynawii – herosi Bjarki (niedźwiadek lub syn niedźwiedzia), Beorn Beresun (ojciec jarla Sivarda Mocnego z Northumberland) oraz Björn – protoplasta duńskiej dynastii królewskiej, prapradziadek Swenda Estridsena, na Żmudzi – siłacz Meszkauskis (syn niedźwiedzia). Niedźwiedzica jakoby wykarmiła również protoplastę włoskiego rodu Orsinich itp.[69] Kiersnowski opisom legendarnych synów i wychowańców niedźwiedzia poświęcił w swojej książce obszerny rozdział[70].

Desakralizacja wizerunku niedźwiedzia następowała wraz z rozwojem chrześcijaństwa. Kościół nie mógł zignorować tego pogańskiego symbolu, choć jednomyślności w jego interpretacji nie było. Dla przykładu, św. Hieronim ze Strydonu słowa z Księgi Ozeasza (13,8) – „Napadnę na nich jak niedźwiedzica, której wzięto młode, i rozedrę w piersi ich serce” – zinterpretował jako symbol Chrystusa sądzącego, zaś słowa Trenów (3,10) – „Czyha na mnie jak niedźwiedź, jak lew w ukryciu” – odniósł bezpośrednio do Boga[71]. To jednak przypadek odosobniony – z reguły chrześcijanom niedźwiedź kojarzył się z siłami nieczystymi, z diabłem, chyba że był oswojony – wówczas niekiedy nabierał cech pozytywnych[72].

Kalina Wojciechowska uważa jednak, że „sama figura/postać niedźwiedzia [w Biblii i apokryfach] może być interpretowana jako symbol dwóch przeciwstawnych sił: boskiej i demonicznej”[73]. Jej zdaniem, „do innej kategorii należą te fragmenty, które z jednej strony opisują agresję niedźwiedzicy, z drugiej [...] implikują gotowość matki do obrony potomstwa za wszelką cenę (Oz 13,8; 2 S, 17,8; Prz 17,12). Właśnie ten obraz niedźwiedziej matki walczącej o swoje dzieci wykorzystywany był i jest w ukazywaniu macierzyńskiego obrazu Boga zdecydowanego bronić swoje dzieci/swój lud przed niebezpieczeństwem/grzechem. [...] Przyjęło się uważać, że samica niedźwiedzia uosabia pozytywne aspekty osobowości, którą symbolizuje (w tym przypadku Boga Jahwe), podczas gdy samiec odzwierciedla te negatywne. Jednak w przypadku symboliki biblijnej nie jest to takie jednoznaczne [...]. Rzeczywiście, z jednej strony Bogu, porównywanemu do niedźwiedzicy, przypisuje się takie cechy jak kobieca, matczyna delikatność, tkliwość, troska o potomstwo. [...] Z czasem obraz niedźwiedzicy-matki z małymi został jeszcze bardziej schrystianizowany i zalegoryzowany. Wyjście młodych niedźwiadków z jaskini, gdzie się urodziły, na światło dzienne, odczytywano jako symbol zmartwychwstania Chrystusa. [...] Z drugiej strony nadmierne uwypuklenie atrybutów żeńskich w tym niedźwiedzim obrazie Boga groziło stworzeniem zbyt synkretycznego Jego wizerunku. Trzeba bowiem pamiętać, że niedźwiedzie/niedźwiedzice były zwierzętami, z którymi kojarzono grecką Artemidę oraz poświęcone jej dziewczęta nazywane po prostu niedźwiadkami[74]. Podobieństwa ambiwalentnego postrzegania Boga Jahwe i bogini Artemidy narzucają się same. [...] Niewątpliwie te skojarzenia niedźwiedzia/niedźwiedzicy z Artemidą (i rzymską Dianą) oraz opisy niepohamowanego apetytu na miód i żądzy sprawiły, że chrześcijanie zaczęli dostrzegać w zwierzęciu symbol rozwiązłości. O nieprzyzwoitych zachowaniach niedźwiedzi rozpisuje się Hildegarda w swojej encyklopedii przyrodniczej Physica, gdzie umieszcza przykłady zachowań ocierających się o zoofilię: »Gdy więc człowiek jest w stanie żądz i rozwiązłości [...], niedźwiedź zwęszy go prawie na pół mili i przybiega doń, jeśli może, mianowicie niedźwiedź do kobiety, a niedźwiedzica do mężczyzny i uprawiają z nimi stosunek płciowy«. Brygida Szwedzka [XIV w.] do pożądliwości ciała dodaje jeszcze pożądanie wszelkich dóbr materialnych”[75].

W średniowieczu i w dobie renesansu wizerunkowi niedźwiedzia (męski element) często towarzyszyła małpa (element żeński), również symbolizująca rozwiązłość. Niekiedy go ujeżdżała, niekiedy prowadziła[76] (małpa-Napoleon ujeżdżająca lub prowadząca niedźwiedzia-Rosję na uwięzi pojawi się później na wielu rysunkach początku XIX w. w karykaturze angielskiej[77]). Heinrich Aldegrever (XVI w.) ze szkoły Albrechta Dürera zobrazował w grafice Rozwiązłość tę cechę w postaci kobiety z niedźwiedziem.

Rys. 4 © Trustees of the British Museum

O stosunku Polaków czasów renesansu do niedźwiedzia świadczy przytoczony przez Kiersnowskiego fragment Wizerunku własnego żywota człowieka poczciwego Mikołaja Reja z opisem diabła Warchoła:

Łeb jako u niedźwiedzia, a baranie rogi,

Zęby jako u wieprza, a u szkapy nogi,

Ręce jako u żaby, skrzydła z jakiejś błony,

Jako u nietoperza czarnym przesadzone.

Goły po pas, a na doł by niedźwiedź kosmaty,

Kiedy go psi oskubią; wiszą po nim płaty[78].

Niedźwiedzia postrzegano też jako obżartucha i łakomczucha. Szczególnie podkreślano jego upodobanie do miodu[79]. Niekiedy, choć o wiele rzadziej – jak pisze Wojciechowska – „wizerunek zwierzęcia wspinającego się po miód mógł symbolizować fascynację Bożym słowem, które dla ust wiernego było słodsze niż miód (Ps 119,103) oraz dążenie do mądrości »słodkiej dla duszy jak miód jest słodki i smaczny dla podniebienia« (Prz 24,13). Taką symbolikę zdaje się potwierdzać drzeworyt na stronie tytułowej hiszpańskiej Biblii Niedźwiedziej (Biblia del Oso) z 1569 r.”[80]

Rys. 5

Niedźwiedź był też alegorią niekontrolowanego gniewu[81]. Aldegrever, tworząc serię rysunków o ludzkich wadach i zaletach, uosobienie gniewu (Irę) przedstawił jako jeźdźca na niedźwiedziu.

Rys. 6 © Trustees of the British Museum

Przypisywano mu też gburowatość, lenistwo, wiarołomstwo, nieprawość i inne przywary[82]. Jego siła z reguły, w odróżnieniu od mądrej i szlachetnej siły lwa, była głupia, wredna i występna – jak siła diabelska[83]. Diabeł w cielsku niedźwiedzia pojawia się np. na słynnych Drzwiach Bernwarda w Katedrze Wniebowzięcia Matki Boskiej w Hildesheim, podszeptując Piłatowi jakieś niecne rady[84].

Rys. 7

Jak wspomniano, inny był stosunek do niedźwiedzia oswojonego. Niejeden święty Kościoła korzystał z jego usług. Według legendy niedźwiedź przynosił drwa do ogniska św. Gawłowi (Gallowi), a nawet pomógł mu w budowie kaplicy[85].

Rys. 8

Podobna historia przydarzyła się św. Sergiuszowi z Radoneża.

Rys. 9

Natomiast św. Korbinian nakłonił niedźwiedzia, który rozszarpał mu konia, by dźwigał jego bagaże do samego Rzymu.

Rys. 10

Niedźwiedź św. Korbiniana znajduje się na tarczy herbowej papieża Benedykta XVI (wcześniej był na jego herbie kardynalskim).

Rys. 11

Rys. 12

Przykładów tego rodzaju moglibyśmy podać dużo więcej, ale nie jest to tematem naszej książki. Odnotujmy więc jeszcze tylko obecność wizerunku niedźwiedzia w widzeniu czterech bestii z Księgi Daniela.

Rys. 13

„Cztery ogromne bestie wyszły z morza, a jedna różniła się od drugiej. Pierwsza podobna była do lwa i miała skrzydła orle. Patrzałem, a oto wyrwano jej skrzydła, ją zaś samą uniesiono w górę i postawiono jak człowieka na dwu nogach, dając jej ludzkie serce. A oto druga bestia, zupełnie inna, podobna do niedźwiedzia, z jednej strony podparta, a trzy żebra miała w paszczy między zębami. Mówiono do niej: »Podnieś się! Pożeraj wiele mięsa!« Potem patrzałem, a oto inna podobna do pantery, mająca na swym grzbiecie cztery ptasie skrzydła. Bestia ta miała cztery głowy; jej to powierzono władzę. Następnie patrzałem i ujrzałem w nocnych widzeniach: a oto czwarta bestia, okropna i przerażająca, o nadzwyczajnej sile. Miała wielkie zęby z żelaza i miedziane pazury; pożerała i kruszyła, depcąc nogami to, co pozostawało” (Dn 7,3-8)[86].

Zdaniem Lewona Nersiesiana, wczesne interpretacje tego widzenia można sprowadzić do dwóch wersji. Najstarszą sformułował w III w. Hipolit Rzymski: lew symbolizował imperium babilońskie, niedźwiedź – perskie, pantera – imperium Aleksandra Macedońskiego, czwarta bestia – rzymskie, gdzie narodzić się miał Antychryst. Według wersji drugiej, Efrema Syryjczyka, bestie symbolizowały: babilońskie królestwo Nabuchodonozora, państwo medyjskie Dariusza Wielkiego, perskie Cyrusa Wielkiego i podzielone imperium Aleksandra Macedońskiego[87].

Z czasem ilość interpretacji wzrosła. Ludy uciśnione przedstawiały swoich ciemiężycieli jako danielowe bestie. Flawiusz Lucjusz Dekster Barcinonensis zobaczył w nich Alanów, Wandalów, Swewów i Gotów – plemiona germańskie pustoszące Półwysep Iberyjski. Później kojarzono je ze Szwabami, Bawarami, Sasami i Frankami[88].

W ten sposób niedźwiedź z widzenia Daniela po raz pierwszy stał się uosobieniem wrogiego państwa/imperium/cywilizacji. O Rosji wówczas, rzecz jasna, nikt jeszcze nie słyszał.

Niedźwiedź w heraldyceoraz w symbolice państw i narodów

Niedźwiedź jest również symbolem popularnym w heraldyce, występując m.in. w herbach licznych miast niemieckich i szwajcarskich, a także rosyjskich i polskich (w Polsce m.in. Chełma, Ostrołęki, Przemyśla, Tomaszowa Mazowieckiego, Kościerzyny, Ożarowa, warszawskich Ursusa i Ursynowa, w szlacheckim herbie Rawicz; w Rosji – w herbach Permu, Jarosławia, Jugorska, Neftejugańska, Kraju Chabarowskiego oraz wielu innych miejscowości i obszarów administracyjnych). Najsłynniejsze odzwierciedlenie znalazł w herbach niektórych europejskich stolic, takich jak Madryt, Berno i Berlin[89].

Według niepotwierdzonych przekazów pierwotna nazwa Madrytu brzmiała Ursaria, na cześć niedźwiedzi, w które obfitowały okoliczne puszcze. Teoria ta straciła jednak współcześnie na popularności. Pewne pozostaje natomiast, że już najwcześniejsze wersje herbu Madrytu zawierały motyw drzewa owocowego i niedźwiedzicy. Jeszcze w okresie średniowiecza drzewo zostało utożsamione z madrońo, czyli drzewkiem truskawkowym, na pamiątkę owoców, którymi mieszkańcy żywili się w czasie zarazy dziesiątkującej miasto. Niedźwiedzica w kolejnych wersjach herbu stanęła na łapach, zadzierając łeb ku koronie drzewa. Tę właśnie formułę herbu ostatecznie zatwierdził cesarz Karol V w pierwszej połowie XVI w. Poźniej zaś niedźwiedzica w świadomości potocznej... przeobraziła się w niedźwiedzia[90].

W historiografii niemieckiej do niedawna przyjęty był pogląd, że nazwa Berlin ma genezę od przydomka Niedźwiedź, nadanego Albrechtowi I, który w 1157 r. po podbiciu ziem Serbo-Łużyczan założył na ich obszarze Marchię Brandenburską. Popularna była również inna hipoteza, zgodnie z którą nazwa miasta wywodzi się od słowa Bärlein – „niedźwiadek” i nawiązuje do istnienia nad Szprewą, w miejscu, gdzie później założono miasto, niedźwiedziego brodu. Dodajmy jednak, że w ostatnich dziesięcioleciach obie teorie postawione zostały pod znakiem zapytania[91].

Z kolei niedźwiedź obecny w herbie landu i miasta Berlin przez stulecia wyewoluował z drugorzędnej figury, współwystępującej na pieczęciach i tarczach herbowych z brandenburskim i pruskim orłem w ich dolnej części, do oficjalnie ustanowionego, wyłącznego symbolu miasta. Co ciekawe, w pełni afirmatywnej personifikacji, jako zwierz „dumny i pełen energii, silny i potężny”, doczekał się dopiero w 1935 r., z inicjatywy narodowych socjalistów[92]. Po drugiej wojnie światowej nazistowski herb Berlina znalazł kontynuację w godle Berlina Wschodniego. W zmienionym i, co paradoksalne, jeszcze bardziej wojowniczym wcieleniu niż w czasach hitlerowskich (!) miś berliński pojawił się natomiast w herbie Berlina Zachodniego, ustanowionym w 1954 r. po wieloletnich, silnie zideologizowanych debatach nad wyglądem godła, mającego reprezentować miasto odcinające się od nazistowskiej historii, równocześnie zaś będące najdalej na wschód wysuniętą placówkę wolnego świata w Europie[93]. Herb zachodnioberliński stał się również po 1991 r. godłem zjednoczonego miasta i stolicy Niemiec[94].

Niedźwiedzim rodowodem szczyci się również Berno. Zgodnie z przekazem źródłowym, założył je w XII w. książę Bertchold V von Zähringen, którego imię znaczy „władca niedźwiedzi”. Nazwa miasta pochodzi, według legendy, od pierwszego zwierzęcia, jakie książę napotkał w miejscowym lesie i upolował[95]. Inne podanie, spopularyzowane u progu XIX w. przez Zygmunta Wagnera, głosi, że misiem, który zainspirował księcia Bertcholda, była waleczna niedźwiedzica. Stanęła ona w obronie szlachetnie urodzonej Mechtchildy i jej córeczki, gdy – samotnie przemierzając las – zostały zaatakowane przez wilka. Bertchold, dowiedziawszy się o bohaterskiej postawie niedźwiedzicy, tym bardziej godnej podziwu, że przypłaciła ją życiem, miał zakrzyknąć: „Chcę być twoim spadkobiercą! Zbuduję tu miasto, które stanie się przystanią dla uciśnionych”[96]. Z kolei zdaniem Wolfa-Dietera Storla, czarny niedźwiedź, który wraz z założeniem miasta znalazł się w jego herbie, wywodzi się od walecznego niedźwiedzia Mani – zwierzęcia totemicznego Alemanów[97].

Dowodem szczególnej roli, którą niedźwiedzie pełnią w życiu miasta, jest jednak nie tylko herb Berna i liczne obecne w mieście rzeźby z motywami niedźwiedzi. Są nim również dzieje berneńskiej „niedźwiedziej jamy” (Bärengraben). Pierwsza wzmianka o niej pojawia się w roku 1441. Choć sama koncepcja zwierzyńca nawiązywała do rzymskich tradycji zabawiania publiczności przez dzikie zwierzęta, to berneńskie niedźwiedzie od początku pełniły funkcję daleko ważniejszą niż atrakcja dla gawiedzi. Stały się szybko wizytówką miasta. Wierzono, że ich los jest ściśle związany z losem grodu: ich zdrowie i płodność zwiastować miały berneńczykom dobrobyt, zaś niespodziewana choroba i śmierć – nieszczęście[98].

Co ciekawe, również samym mieszkańcom Berna Szwajcarzy przypisują cechy, które z wyglądu i charakteru mają upodabniać ich do niedźwiedzi. Zgodnie z rozpowszechnionym stereotypem, typowy berneńczyk to człowiek silny, o krępej budowie ciała, twardo stąpający po ziemi, powściągliwy i uparty[99].

Z niedźwiedziami Europejczycy kojarzyli również przez wieki całkiem pokaźną liczbę narodów i państw. Z białymi – kraje Europy Północnej, takie jak Dania, Szwecja i Norwegia[100], z brunatnymi – państwa Rzeszy, takie jak „nieokrzesana” Saksonia, a nawet Rzeczpospolitą. Jako dowód posłużyć może popularny w kręgu niemieckojęzycznym, krążący anonimowo jeszcze w pierwszej połowie XVIII w., ilustrowany Krótki opis ludów, zamieszkujących Europę, oraz tego, co je wyróżnia[101]. Dowiadujemy się z niego, że przez pryzmat niedźwiedzich cech oraz symboliki Niemcy postrzegali właśnie państwo polsko-litewskie. Dodajmy, że zwierzęciem, z którym autorom Opisu kojarzyła się Rosja, był... osioł, mający symbolizować lenistwo, głupotę i przekorę poddanych cara[102]. Nic dziwnego: wspomniany opis powstał na obszarze monarchii habsburskiej. Jego autor siłą rzeczy w sposób najbardziej pochlebny sportretował dominujące narody, znajdujące się – aktualnie lub w niedalekiej przeszłości – pod panowaniem Habsburgów: Niemców i Hiszpanów. W obrazie Rosji i wschodniego sąsiada monarchii zawarł natomiast ambiwalencję, odzwierciedlającą złożony charakter relacji między nimi a cesarstwem[103].

Z niedźwiedzimi cechami kojarzeni byli również Niemcy, na dodatek przez siebie samych. Świadczy o tym opis cech przypisywanych temu narodowi, zawarty w dziele Paula Ludolpha Berckenmeyera Curieuser Antiqvarius, opublikowanym w Hamburgu w 1731 r. Autor, powołując się na mądrość ludową, sugeruje, że o ile Francuzi, prowadząc interesy, zachowują się jak orły, Anglicy jak lwy, Włosi jak lisy, o tyle Niemcy – jak niedźwiedzie[104].

Mianem niedźwiedzia określane bywały nawet Wielka Brytania[105] i Turcja. Niedźwiedzią metaforą ostatniego z wymienionych krajów posłużył się m.in. Julian Klaczko, wybitny polski eseista i dyplomata pełniący na początku lat siedemdziesiątych XIX w. funkcję radcy dworu przy austriackim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W swoich wspomnieniach o niuansach polityki europejskiej doby „dwóch kanclerzy” – Ottona von Bismarcka i Aleksandra Gorczakowa – snuł on rozważania m.in. na temat misji pruskiego ministra spraw zagranicznych gen. Ottona von Manteuffla w St. Petersburgu w sierpniu 1866 r.: „Poseł francuski w Berlinie nie mylił się, mówiąc [...] o »niedźwiedziu«, którego skórę sprzedał nad brzegami Newy [niemiecki] generał i dyplomata. [...] Był to niedźwiedź z Bałkanów, który już od dłuższego czasu stał na niepewnych nogach, i o którym car Mikołaj już 20 lat temu powiedział, że jest chory”[106].