Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Źrebaki i rumaki - Agnieszka Mielech - ebook
Opis

Piąty tom przygód rezolutnej Emi i jej przyjaciół z Tajnego Klubu.

Nowy rok szkolny na pewno będzie wyjątkowy – przecież do Tajnego Klubu dołączył chłopak! I to Nie-Byle-Chłopak, ale Franek, syn profesora Kaganka.

Dzieciaki wciąż wspominają wakacje w Żabim Rogu, tęsknią za przyjaciółmi, no i za klaczą Malagą. Wkrótce otrzymują zaproszenie na ślub Heli i Kostka. Państwo młodzi i goście pojadą na uroczystość na koniach, w jeździeckim rynsztunku. Dzieciaki przekonają rodziców, żeby zapisali je na naukę jazdy konnej. Ich ulubionym rumakiem zostanie Brava. Niestety, klacz zaczyna chorować. Gdy właściciele decydują się oddać zwierzę, Brava znika w tajemniczych okolicznościach… Tajny Klub musi działać!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 124

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Agnieszka Mielech

EMIi Tajny Klub Superdziewczyn

Źrebaki i rumaki

Ilustracje Magdalena Babińska

Tekst i ilustracje © Agnieszka Mielech

Edycja © Grupa Wydawnicza Foksal, 2015

Projekt okładki oraz ilustracje: Magdalena Babińska

Redaktor inicjujący: Marta Lenartowicz

Redaktor prowadzący: Joanna Liszewska

Redakcja: Julia Celer

Korekta: Marta Krzemińska

Skład: www.pagegraph.pl

Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o.

ul. Foksal 17, 00-372 Warszawa

tel. 22 828 98 08, 22 894 60 54

[email protected]

www.gwfoksal.pl

ISBN 978-83-280-2211-9

Wszystkie postaci, zdarzenia, miejsca i produkty opisane w tej książce zostały wymyślone, a jeśli są rzeczywiste – wykorzystano je wyłącznie w celach fikcyjnych.

Wszelkie prawa zastrzeżone

All rights reserved

Żadna część tej publikacji nie może być powielana, przekazywana lub wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez uprzedniej zgody Wydawcy.

Skład wersji elektronicznej: Michał Olewnik / Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.i Tomasz Szymański / Virtualo Sp. z o.o.

Z Tajnego Dziennika Emi

Cześć, to ja, Emi. Właśnie kończą się wakacje. I ja, i mój dziennik mieliśmy długie i wyjątkowe lato. Ale po kolei.

Jeszcze zanim skończył się rok szkolny, obiecałam sobie, że nie zapomnę o pisaniu, ale przyznam się, że byłam bardzo zajęta. Tego lata Tajny Klub Superdziewczyn zawędrował do Żabiego Rogu. Zostaliśmy zaproszeni do domu nad rzeką, gdzie mieszka moja babcia Stanisława. Oczywiście nie maszerowaliśmy całą drogę, tylko jechaliśmy samochodami. My i nasi rodzice. Po drodze widzieliśmy mnóstwo bocianów. Okazało się, że podążamy szlakiem bocianich gniazd.

Nie wyjaśniłam jeszcze, dlaczego ciągle piszę „liśmy”: w Żabim Rogu był z nami ktoś spoza Klubu. Chłopak! Franek.

A potem sprawy zaszły za daleko i do naszej dziewczyńskiej paczki po razy pierwszy został przyjęty chłopak! Niewiarygodne, nie uważacie? Ale prawdziwe. Teraz Franek mówi, że mamy Tajny Klub Superdziewczyn i Superchłopaka. Ale my, dziewczyny-założycielki, nazwy Klubu nie zmienimy NIGDY.

Pewnie chcielibyście wiedzieć, jak wygląda Żabi Róg.Będę szczera – to miejsce zupełnie inne niż miasto. Nie ma tu korków na drogach ani supermarketów. Są za to sad, pasieka i stadnina. No i biblioteka, w której zaczęła się największa wakacyjna przygoda Tajnego Klubu!

Nie zdradzę wam wszystkiego, powiem krótko: rozwiązaliśmy zagadkę zaginionych książek. Poznaliśmy Helę, która pracuje w bibliotece i Kostka, który uczył nas jeździć konno na pięknej klaczy Maladze. Całe dni spędzaliśmy na łące nad rzeką albo w stajni. Było MEGA!

Pożegnanie z Żabim Rogiem i kapsuła czasu 

Nie zauważyłabym wcale, że zbliża się wrzesień, gdyby pewnego poranka babcia nie powiedziała:

– Nie chcę was wyganiać, ale już za tydzień zaczyna się szkoła, więc chyba powinniście się zbierać do miasta.

Wylegiwaliśmy się właśnie w ogródku, a kiedy babcia wypowiedziała słowo „szkoła”, zastygliśmy. Pierwsza odezwała się pani Laura:

– Jak to? To już minęły wakacje? Zupełnie wypadłam z rytmu.

– Chyba nie musimy już wracać do domu? – oburzyła się Flora.

Babcia się uśmiechnęła i wytłumaczyła:

– Tutaj, w Żabim Rogu, czas lubi się zatrzymywać.

Franek dodał:

– Czas jest skomplikowany. I wcale nie płynie tak, jak nam się wydaje. Jeśli będziemy poruszać się z prędkością światła, czas będzie nam upływał wolniej, niż gdybyśmy dalej siedzieli sobie w ogródku.

– Filozofujesz – upomniałam go.

– Właściwie to już chyba przenieśliśmy się w czasie… do szkoły… – Flora westchnęła.

Franek, niezrażony tą uwagą, ciągnął swój wywód:

– Czas jest czwartym wymiarem czasoprzestrzeni. I zależy od pola grawitacyjnego… Był kiedyś taki fizyk Einstein1, on to wszystko wymyślił.

Flora spojrzała na Franka zniecierpliwiona i się wykrzywiła.

– A skąd ty to wiesz?

– Tak mówi mój tata. – Franek wzruszył ramionami. – Poza tym każdy fizyk to wie. Kiedy będę starszy, zrobimy doświadczenie i sam się przekonam, jak naprawdę płynie czas.

Babcia spojrzała na niego zza okularów i oceniła:

– Widzę, że już naprawdę czas do szkoły. Wasze ciała i umysły wypoczęły nadzwyczajnie. Wydaje mi się, że jesteście gotowi do dalszych przygód z nauką.

– Nie znam tego Einsteina, ale widziałam kiedyś w telewizji, że jacyś ludzie coś robili z czasem. Chyba… Wiem! Zrobili kapsułę czasu! – rzuciła Flora.

– Ee, stara historia – mruknął Franek.

– A ja myślę, że możemy zrobić coś takiego tutaj, w Żabim Rogu! – upierała się.

Nie słyszałam dotąd o kapsule czasu. Przypuszczałam, że chodzi o statki kosmiczne i podróże w czasie. Przysłuchiwałam się więc z ciekawością.

– Musimy zdecydować, kiedy potomni powinni otworzyć naszą kapsułę – powiedział Franek.

– Jak takie coś wygląda? – zapytała Fan.

Wtedy Franek wskoczył pomiędzy grządki, chwycił patyk i energicznie zaczął kreślić nim coś na ziemi.

– To wygląda jak pudełko – oświadczyłam.

– Punkt dla ciebie – potwierdził z uznaniem Franek. – Kapsuła czasu to taka skrytka zrobiona z superwytrzymałego materiału. Może przypominać pudełko albo skrzynię.

– Ale ja widziałam w telewizji, że to była kula – upierała się Flo.

– To może być jakikolwiek pojemnik – uspokoił ją nasz specjalista od czasu. – Do środka trzeba włożyć rzeczy, które są szczególnie ważne dla ludzi żyjących w naszych czasach. Zakopuje się go głęboko pod ziemią w jakimś znanym miejscu. Skrytka może być otwarta za wiele setek lat. Pozwoli naszym potomkom dowiedzieć się, jak żyliśmy.

Zaczęliśmy się zastanawiać, co powinno się znaleźć w kapsule czasu, którą zakopiemy w Żabim Rogu. Flora uważała, że należy włożyć do niej kawałek pizzy i telefon komórkowy.

– Niech ludzie za tysiące lat się dowiedzą, jak pyszna była pizza. No i że mieliśmy już komórki!

Faustyna doszła do wniosku, że nie można zapomnieć o muzyce. Zaproponowała, aby w kapsule znalazły się skrzypce.

– Dlaczego akurat skrzypce? – zdziwiłam się. Nie przepadałam za skrzypcami, wolałam gitarę albo klarnet.

– Fortepian i harfa są za wielkie – pouczyła nas Faustyna. – A skrzypce są w sam raz.

Ja z kolei byłam za tym, aby umieścić w kapsule książkę. Najlepiej jakieś historie detektywistyczne. No i rzecz jasna paczkę mojej ulubionej gumy do żucia.

– Może dorzucimy jakiś film? – zaproponowała Aniela. – Może Auta? Jak myślicie?

Nie było sprzeciwu, pomysły przyjęto jednogłośnie.

– Dodałabym buteleczkę z ziarnami zbóż – wtrąciła się babcia.

Franek skoczył na równe nogi.

– To pani wie, co znajdowało się w amerykańskiej kapsule czasu2?!

Babcia się wypierała twierdząc, że nic nie wie, tłumaczyła, że zboże wydało się jej oczywiste:

– Ziarna mają szansę przetrwać i nawet za wiele tysięcy lat będzie można je wysiać – wyjaśniła.

Do rozmowy wtrąciła się pani Laura:

– Ja też dorzucam buteleczkę. Z najlepszymi perfumami! I najwyższe szpilki!

Flora podeszła do jej pomysłu krytycznie.

– Mamo! Czy ty naprawdę wierzysz, że za tysiąc lat ludzie nadal będą się męczyć na wysokich obcasach?

Pani Laura uparła się, że chce przekazać następnym pokoleniom ważne informacje na temat elegancji.

Wreszcie ustaliliśmy zawartość naszej kapsuły czasu. Znajdą się w niej: kawałek pizzy, komórka, skrzypce, książka o detektywach, guma do żucia, film na DVD, szpilki i perfumy, a także buteleczka z ziarnami zbóż.

– Ha! – odezwał się Franek. – Zapomniałbym! Powinniśmy jeszcze napisać list z przesłaniem do nowych pokoleń. Taki był w każdej kapsule czasu.

Fau i ja pobiegłyśmy po kartki i długopisy. A potem rozpoczęliśmy pracę nad listem. Postanowiliśmy, że powinien być prawdziwy i od serca. Przekrzykiwaliśmy się jedno przez drugie, aż w końcu ja, szefowa Tajnego Klubu, musiałam wziąć sprawy w swoje ręce.

– Szanowny Klubie! Cisza!!! – wrzasnęłam najgłośniej, jak potrafiłam.

Ustaliliśmy, że każde z nas napisze w liście kilka zdań. Zdecydowaliśmy też, że nasza kapsuła czasu może zostać otwarta po stu pięćdziesięciu latach. Dodaliśmy po prostu wiek członków Tajnego Klubu, pani Laury i babci i właśnie tyle nam wyszło. Mega!

List od Tajnego Klubu Superdziewczyn i Superchłopaka (niech ci będzie, Franek!) do przyszłych potomków Ziemian, zamknięty w kapsule czasu w Żabim Rogu.

My, członkowie Tajnego Klubu Superdziewczyn i Superchłopaka, oświadczamy, że 22 sierpnia 2014 roku zakopaliśmy w Żabim Rogu KAPSUŁĘ CZASU. Mamy nadzieję, że minęło już 150 lat, bo właśnie wtedy mieliście otworzyć skrytkę.

Na pewno jesteście ciekawi, kto przygotował i ukrył kapsułę czasu. Jest nas pięcioro. Wymieniamy imiona w kolejności alfabetycznej: Aniela, Emi, Faustyna, Flora i Franek. Są też z nami pani Stanisława, babcia Emi, oraz pani Laura, mama Flory, a także Czekolada pies cioci Julii. Chcemy przekazać przyszłym pokoleniom Ziemian, co dla nas było ważne na początku XXI wieku.

Po pierwsze: przekazujemy Wam kawałek pizzy (najlepsza pizza to cztery sery, pycha) i paczkę truskawkowej gumy do żucia, bo to nasze ulubione jedzenie. Ale przestrzegamy Was, bo wiadomo, że to nie jest zdrowa żywność.

Po drugie: telefon komórkowy. Mówi się na niego „smartfon”, czyli „mądry telefon”. Chyba znacie angielski, bo to właśnie jest nazwa angielska. Ciekawe, jakie telefony są w waszych czasach?

Po trzecie: rzeczy kulturalne: skrzypce (ten duży przedmiot z dłuższą rączką), na których grają muzycy w filharmonii (wolelibyśmy przekazać Wam harfę, na której gra Faustyna, ale to jest wielki instrument i nie mamy na niego miejsca), książkę detektywistyczną dla dzieci oraz film na płycie DVD (ten srebrny krążek), który należy odtworzyć w specjalnym urządzeniu.

Po czwarte: przedmioty, które mogą Wam się wydać najdziwniejsze. To coś, co wygląda jak łódka na słupku, to but. Trudno uwierzyć, ale to prawda. Noszą to eleganckie kobiety, na obu stopach. Zastanawiacie się, jak mogą w tym chodzić? My też! Ponadto eleganckie kobiety wylewają na siebie płyn, który nazywa się „perfumy” i znajduje się w tej kryształowej buteleczce. Jest ona bardzo mała, za to bardzo droga. Jeśli nie spodoba się Wam zapach (my po tym okropnie kichamy), możecie to sprzedać w internecie. Albo dać w prezencie jakiejś miłej pani. To podobno działa na kobiety.

Po piąte: w innej buteleczce znajdują się ziarna zbóż. Są tu pszenica, żyto i owies. Możecie wysiać je do ziemi, a potem, kiedy wyrosną z nich rośliny, skosić je i przerobić ziarno na mąkę, z której upieczecie chleb. Sprawdźcie w Wikipedii3, co to jest mąka. Aha, ziarna można wykorzystać na paszę dla zwierząt. Ale nie wiemy, jakie macie zwierzęta i co one jedzą.

Na koniec każde z nas złożyło swój podpis pod listem. Nawet Czekolada odbiła swoją ubłoconą łapę. Teraz czekało nas najważniejsze zadanie: zgromadzić wszystkie przedmioty, znaleźć odpowiednią skrzynkę, która przetrwa sto pięćdziesiąt lat, oraz miejsce, w którym ją zakopiemy.

– To nie będzie proste – zauważył Franek. – Skąd weźmiemy skrzypce?

– Ja szpilki już mam – oświadczyła pani Laura, podlewając kwiatki. – Dam te niebieskie, w tym sezonie ten kolor jest zupełnie niemodny.

– Mamo, lepiej się przyznaj, że nie możesz w nich chodzić. Ciągle narzekasz, że są zbyt wysokie – odezwała się Flora.

Nagle usłyszeliśmy szczęk furtki, a zaraz potem głos Kostka:

– Ktoś tu rozmawia o szpilkach? To sygnał, że uciekacie już do miasta! W Żabim Rogu nie ma nawet miejsca, aby paradować w takich butach.

– Elegancka kobieta zawsze znajdzie sposób, aby zaprezentować się na wysokich obcasach – oświadczyła z godnością pani Laura.

Nasz sąsiad stanął przed nami obwieszony sprzętem do łowienia ryb. Babcia, która razem z panią Laurą podlewała kwiaty, przywitała go ciepło:

– Wyjąłeś mi to z ust. Właśnie rozmawialiśmy o tym, że w Żabim Rogu czas lubi się zatrzymać, ale gdzie indziej pędzi. I pora już do szkoły.

Franek opowiedział Kostkowi o swojej teorii czasu, to znaczy o teorii tego Einsteina i o tym, co przygotowujemy.

– Kapsuła czasu… Bardzo ciekawe. Pozwólcie, że zdejmę swój wędkarski rynsztunek i przyjrzę się waszym planom.

– Ile ryb dzisiaj złapałeś? – zapytała Faustyna.

– Nie łowię ryb. Siedzę nad wodą, patrzę przed siebie i sprawdzam, czy biorą. Ale zaraz potem wypuszczam je wolno. Niech pływają w rzece. Ekosystem4 musi zachować równowagę.

Potem rozmawialiśmy o kapsule czasu, o tym gdzie moglibyśmy ją zakopać i jak zdobyć wszystkie rzeczy, które zamierzaliśmy w niej umieścić. Doszliśmy do wniosku, że Faustyna mogłaby narysować skrzypce i dorzucić jakieś nuty. Model telefonu komórkowego postanowiliśmy przygotować z papieru. Wystarczyło odrysować dokładnie najnowszy smartfon pani Laury. Solidna skrzynka na kapsułę też się znalazła. Kostek postanowił przeznaczyć na to kufer po książkach, znalezionych w stajni.

– To mocne stare drewno. Powinno przetrwać jeszcze sto pięćdziesiąt lat.

Popołudnie upłynęło nam na kompletowaniu kapsuły czasu i pakowaniu naszych rzeczy. Pani Laura i babcia zadecydowały, że nazajutrz wracamy do miasta.

Wieczorem zakopaliśmy kapsułę czasu, a potem zrobiliśmy pożegnalne ognisko. Babcia opowiedziała nam o swoich dziadkach, czyli moich prapradziadkach i o tym, jak kiedyś żyło się w Żabim Rogu.

Ciężko nam się było rozstawać z tym uroczym miejscem i jego mieszkańcami. Wtedy babcia powiedziała coś bardzo ciekawego:

– Ludzka pamięć to też kapsuła czasu.

Koniec wakacji i szałas superbohaterów

Tego ranka obudziłam się, jak ostatnio, bardzo wcześnie. Byłam gotowa szturchnąć Florę, która spała obok mnie, i pobiec na dwór. Chciałam skakać po mokrej jeszcze trawie i obserwować, jak przyroda budzi się po letniej nocy. Wyciągnęłam rękę i… nic. Obok mnie nie było Flory! Przetarłam oczy ze zdziwienia. Jak to? Gdzie są wszyscy? Byłam zupełnie sama w pokoju. I pokój wydawał się inny niż ten w letnim domu babci…

Rozejrzałam się uważnie dookoła i wtedy zrozumiałam. Obudziłam się w swoim domu. To był mój pokój, którego nie widziałam od kilku tygodni! Wygramoliłam się z łóżka. Bardzo uważnie sprawdziłam, czy wszystko znajduje się na swoim miejscu. Właściwie to nie wiem, kto mógłby coś tutaj pozmieniać. Cały Tajny Klub był przecież w Żabim Rogu!

Pod stołem nadal mieściła się moja tajna baza, czyli najlepsza kryjówka na świecie – no, może poza szałasem w Żabim Rogu. Ale to tutaj trzymam swój Tajny Dziennik i inne skarby. Obok stał mój ulubiony fotel, który często służy za rakietę kosmiczną albo jakiś inny pojazd. Jest taki mięciutki! Lubię się w niego wtulić, kiedy jestem smutna. Ale właściwie czemu miałabym się smucić? No tak, za cztery dni zaczyna się szkoła. Nie mogłam się jednak zdecydować, czy to wystarczający powód do smutku… Będę przecież już w trzeciej klasie. I dostanę nowe podręczniki! Mega! Lubię nowe książki, są takie czyściutkie i świeże. No i fajnie pachną. A jeszcze fajniejsze są w środku! Na moim biurku piętrzyła się już góra zeszytów, które kupiłyśmy z mamą jeszcze przed wyjazdem na wakacje. Muszę je wszystkie obłożyć i podpisać. Dobrze, że mam naklejki, okładki i długopisy, od razu będę mogła zacząć.

Rozłożyłam przybory na podłodze i zabrałam się do pracy. Na każdy obłożony zeszyt przykleiłam kolorową naklejkę. Potem napisałam starannie: „EMILIA S. GACEK, 3C”.

Praca szła mi nadzwyczaj dobrze. Z radości pogwizdywałam cichutko pod nosem. Przypomniałam sobie, że pani Laura miała taką małą książeczkę, o której mówiła, że to podręcznik szczęścia. Z niej właśnie dowiedziałam się, że gwizdanie to dobra metoda, żeby poczuć się szczęśliwym.

Kiedy rozmyślałam o tym, jak to jest być szczęśliwą, usłyszałam cichutkie skrobanie do drzwi. „Przecież nie ma tu myszy, jak w Żabim Rogu” – pomyślałam.

Drzwi się uchyliły i do pokoju weszła mama.

– Wstałaś dzisiaj bardzo wcześnie – zauważyła.

– Tak już mam po Żabim Rogu – oświadczyłam. – Kury nas tam budziły.

– Świetnie! – ucieszyła się mama. – Będziesz błyskawicznie szykować się do szkoły. A teraz zapraszam cię na mały piknik. Uczcimy koniec wakacji.

Przeciągnęłam się leniwie.

– Ciągle nie mogę uwierzyć, że już niedługo początek roku szkolnego.

Mama przyniosła do pokoju wielką tacę ze smakołykami. Były jajka na miękko, cienkie kromki chleba, małe dojrzałe pomidorki i koktajl owocowy.

Na podłodze rozłożyłyśmy koc.

– Sypią się z niego ziarenka piasku – zauważyłam.

Mama się tym nie przejęła.