Wydawca: Armoryka Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2013

Elfy Brytyjskie gobliny, walijski folklor, elfia mitologia, legendy i tradycje ebook

Wird Sikes

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 162 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Elfy Brytyjskie gobliny, walijski folklor, elfia mitologia, legendy i tradycje - Wird Sikes

Oferowana przez nas książka to kompendium wiedzy na temat świata elfów. Taka publikacja została wydana po raz pierwszy po polsku. Zawiera rozdziały: Opowieści o elfach i starożytnej mitologii. Klasyfikacja elfów walijskich. Elfy znad jezior. Elfy górskie. Odmieńcy. Życie z Tylwyth Teg. Elfia muzyka. Elfie kręgi. Pobożność jako ochrona przed zakusami Tylwyth Teg. Elfie pieniądze i elfie dary ogólnie. Korzenie elfów walijskich.

Opinie o ebooku Elfy Brytyjskie gobliny, walijski folklor, elfia mitologia, legendy i tradycje - Wird Sikes

Fragment ebooka Elfy Brytyjskie gobliny, walijski folklor, elfia mitologia, legendy i tradycje - Wird Sikes

Wird Sikes

Elfy

Brytyjskie gobliny, walijski folklor, elfia mitologia, legendy i tradycje

Przełożył Marek Skowerski

Armoryka

Sandomierz

BIBLIOTEKA CELTYCKA, Nr 8

Redakcja serii: Andrzej Sarwa

Redaktor tomu: Władysław Kot

Projekt okładki i opracowanie graficzne: Juliusz Susak

Ilustracja na okładce: John Anster Fitzgerald (1823-1906), Fairies Looking Through A Gothic Arch (XIX wiek),

(licencjapublic domaine),

źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:FairiesGothicArch.jpg

Ilustracje w tekście autorstwa T. H. Thomasa (1839-1915) zaczerpnięto z książki British Goblins. Welsh Folk-lore, Fairy Mythology, Legends and Traditions, (licencjapublic domaine),

źródło: http://www.sacred-texts.com/neu/celt/wfl/index.htm

Tekst złożono czcionką IM FELL English.ttf -

The Fell Types are digitally reproduced by Igino Marini.

www.iginomarini.com,all rights reserved

Ornament na okładce złożono czcionką Owen Jones Celtic Borders.ttf,

której autorem i właścicielem jest Dave Nalle, The Scriptorium, www.fontcraft.com

Autor: Wirt Sikes (1836-1883)

Tytuł oryginału: British Goblins

Welsh Folk-lore, Fairy Mythology, Legends and Traditions

Podstawa przekładu: British Goblins

Welsh Folk-lore, Fairy Mythology, Legends and Traditions

by Wirt Sikes

with illustrations by T. H. Thomas [1839-1915]

London: S. Low, Marston, Searle & Rivington

[1880]

źródło tekstu:The Internet Sacred Text Archive:

http://www.sacred-texts.com/neu/celt/wfl/index.htm (29.12.2009);

licencja:This text is in the public domain worldwide.

Copyright © 2009, 2013 for the Polish edition by Wydawnictwo „Armoryka”

Copyright © 2009, 2013 by for the Polish translation by Marek Skowerski

Wydawnictwo ARMORYKA

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

tel (0-15) 833 21 41

e-mail: wydawnictwo.armoryka@interia.pl

http://www.armoryka.strefa.pl/

ISBN 978-83-64145-15-5

Konwersja:

Rozdział I Opowieści o elfach1 i starożytnej mitologii

A wieczorem, podążając ścieżką

Mleczarka skraca sobie piosenką

Swą samotną drogę;

Widzi elfy i ich królową

Jak tańczą w kole razem

I słyszy jak śpiewają, o najróżniejszych porach,

Swe urzekające pieśni.

Uzupełnienia nauki - Obecne wierzenia w elfy w Walii - Wiara kultury - Łatwowierność ignorancji - Kraina elfów w Walii za dawnych czasów - Elfi król - Legenda św. Collena i Gwyn ap Nudd - Zielone łąki morza - Elfy na jarmarku - Kraina tajemnic.

I.

Jeśli idzie o inne podziały w dziedzinie folkloru, to zdania uczonych są podzielone, jednakże w świecie elfów zanikają one zupełnie. Uzgodnione jest, że opowieści o nich stanowią relikty starożytnej mitologii, a filozofowie mówią o nich zgodnie. Jest więc tak jak być powinno, jest to bowiem świat, który przechowuje tak miłe wszystkim wspomnienia z poetyckiego okresu życia - dzieciństwa, kiedy to jeszcze sceptycyzm nie zasiał swego ziarna, a ignorancja jeszcze się nie ujawniła. Wiedza, która wprowadza sceptycyzm, jest nieskończenie cenniejsza niż wiara, którą tenże wypiera, jednakże mimo to są pośród nas tacy, którzy nie mieli ulotnego żalu za starą wiarą w elfy, wypieraną przez nowoczesną naukę. W tych starych wierzeniach było coś szczególnie fascynującego, to „dawno, dawno temu”, dużo mniej oparty na faktach świat, nie tak powszedni i szary, nie podlegający tak bardzo nieubłaganemu prawu grawitacji, optyki i tym podobnych. Jakież to dramaty się tam działy! Jakie wiersze, jakie marzenia, jakie przyjemności!

Ale skoro wiedza, jaką daje nam dorastanie niszczy to wszystko, to z pewną dozą satysfakcji możemy zwrócić się do pociechy, jaką daje nam elfia mitologia. Ulubione opowieści z dawna są „nieprawdą”- ale chociaż nie oferują tylko nudnego nonsensu, a na pewno mają dobry i dostateczny powód, żeby istnieć na świecie, możemy dalej je szanować. Mądrala, który zauważył, że ostatecznym celem legend o elfach jest „dać rozrywkę tym, którzy nieustannie szukają swoich korzeni” [Przegląd niedzielny, 20 Października, 1877], wyraził smutną prawdę w żartobliwy sposób. Ponieważ nikt już nie może spać spokojnie będąc świadomym swej ignorancji, pocieszeniem dla wielbiciela opowieści o elfach jest, że nie musi on wyrzucać ich do kosza jak jakichś zbędnych śmieci, wręcz przeciwnie, stają się one jeszcze bardziej interesujące w tym naukowym tyglu niż gdy były pokazywane w stary sposób.

II.

Pośród prostego ludu w Walii wiara w elfy jest dużo żywsza niżby był to w stanie zauważyć przygodny obserwator. Nawet wykształceni mieszkańcy Walii, którzy mieszkają tam całe swe życie, nie mogą być oceniani jako ktoś inny niż tylko przygodni obserwatorzy w tej materii. Są tacy mieszkańcy, którzy poświęcili temu tematowi wiele uwagi i na tej podstawie wykształcili opinię aż do stopnia wyższości ogólnej łatwowierności w tej sprawie. Ale większość wykształconych Walijczyków, jak się przekonałem, nie ma na ten temat żadnego zdania poza niemrawym zaskoczeniem, że ktoś w ogóle zadaje to pytanie. Niedawno, bo w 1858 roku, pewien pisarz o szerokiej wiedzy ogłosił w „Archaeologia Cambrensis”, że „podróżny może obecnie przejść z jednego końca Księstwa do drugiego bez bycia zaskoczonym czy zabawianym jakimikolwiek legendami o elfach czy popularnymi podaniami, które kiedyś przekazywane były z ojca na syna.” Jednakże w tym samym magazynie osiemnaście lat później znalazłem wypowiedź pana Johna Waltera Lukisa (przewodniczącego Stowarzyszenia Naturalistów z Cardiff) na temat dolmenów, grobowców i starożytnych obozów w Glamorganshire: „Zawsze istnieją opowieści o elfach i duchach powiązane z nimi, niektóre z nich jednak, chociaż wierzy w nie cała lokalna społeczność, są totalnym absurdem; tak naprawdę im bardziej absurdalnie brzmią, tym większa w nie wiara.” ['Archaelogia Cambrensis,' 4th Sc., VI., 174]. Moje własne obserwacje skłaniają mnie do wspierania świadectwa złożonego przez ostatniego znanego z imienia i nazwiska świadka. Wykształceni Europejczycy zazwyczaj twierdzą, że tego rodzaju wiara jest już dawno martwa w ich kraju lub przynajmniej w ich najbliższej okolicy. Przypisują oni takowe wierzenia i ich pozostałości w tej oświeconej epoce jakiemuś oddalonemu południu jeśli sami mieszkają na północy, północy, jeśli mieszkają na południu. Szczególnie zaś przypisują to poprzedniej epoce: w Walii poprzedniemu wiekowi, średniowieczu, bądź też czasom króla Artura. Rektor Merthyr, samemu będąc obecnie starcem, przypisuje je czasom swej młodości. „Jestem wystarczająco stary by pamiętać” pisał mi 30 stycznia 1877 „że tego typu wierzenia były bardzo szeroko rozpowszechnione pośród prostego ludu jakiejś czterdzieści, pięćdziesiąt lat temu”. Ludzie z tej wyższej kultury podtrzymywali tę wiarę we wszystko, co powiązane z elfami, jak mi się wydaje w każdym wieku prócz tych najodleglejszych. Chaucer w to wierzył i napisał pięć wieków temu [„Opowieść o Wyfie z Bathes” z „Opowieści kanterberyjskich”]:

Za dawnych dni, za króla Artura

W krainie tej pełno było elfów;

A mówię o setkach lat temu;

Ale teraz już nie uświadczy ich nikt.

W to samo wierzył Dryden, dwieście lat później, mówiąc o elfach:

Mówię o starożytnych czasach, bowiem teraz młodzian

Na próżno będzie przemierzać lasy

I nigdy nie mieć nadziei na zobaczenie nocnego korowodu.

We wszystkich późniejszych czasach autorzy pisali podobne rzeczy, ale już tak nie jest według nich, tak było tylko do niedawna. Prawdopodobnie prawda jest taka, że jeśli tylko zaczniesz żyć prostym życiem pełnym ignorancji, szczególnie mając za sąsiadów lud wsi, to znajdziesz jeszcze sporo ze starych wierzeń, mniej więcej tak samo silnych jak niegdyś przez ostatnie pięćset lat. Ale aby zejść do tego poziomu, trzeba się stać jednostką żyjącą tym życiem, tak jak ja to robiłem w Walii, i to nie tylko od czasu do czasu. Dopiero wtedy można usłyszeć prawdę, albo chociaż prawdziwe pozostałości klasy społecznej, której się poszukuje. Jednakże praktyka przypisywania wiary w elfy czasom tuż przed swoimi nie odnosi się do zabobonów w ogóle, ponieważ, jeśli rozważyć wiele z nich, wiara w nie w mniejszym lub większym stopniu w konkretnych czasach (jak na przykład historia czarownic) jest dobrze udokumentowanym faktem. Ograniczę jednak wywód na tę chwilę do sfery elfów. W tej sferze dominująca wiara w Walii może zostać określona jako zakorzeniona w ignorantach, jako najsilniejsza w regionach wiejskich i tych, gdzie znajdują się kopalnie, jako dziecinna i poetycka, oraz przypisana wszystkim innym miejscom oprócz tego, w którym mieszka rozmówca - czy to sąsiednia gmina, czy to hrabstwo, czy może odległe góry, lub też mroczna kraina Gwerddonau Llion, zielone łąki morza.

III.

W czasach Artura i przed nimi, ludzie z Południowej Walii uważali Północną Walię za krainę, w której głównie zamieszkiwały elfy. W zbiorowych wyobrażeniach ten odległy kawałek kraju był schronieniem olbrzymów, potworów, magów i wszystkich innych zaczarowanych istot. To stamtąd przyszły elfy z wizytą do słonecznych południowych krain. Najważniejszym filozofem tej zaczarowanej krainy był olbrzym, który siedział na czubku góry i patrzył w gwiazdy. Był tam też król-czarodziej o imieniu Gwydion, który posiadał moc przemiany siebie w najdziwniejsze z możliwych postaci. Chłop żyjący na wybrzeżu Dyfed (Demetia) widział w oddali, ponad niebieskimi falami oceanu, mroczne czubki gór przeszywające chmury, strzegące tego mistycznego regionu samym majestatem. Stamtąd schodziły chmury burzowe z domu huraganu, stamtąd rozwijały się gorejące sztandary Północnych Świateł; tam pośród nieprzeniknionej ciemności wznosiła się ścieżka do siedziby króla elfów. Te szczegóły są obecne w Mabinogion, wspaniałych opowiadaniach o walijskim uroku, tak wspaniale przełożone na angielski przez panią Charlotte Guest [„The Mabingion, z walijskiego Llyfr Coch o Hergest” przełożone i opatrzone komentarzami przez Lady Charlotte Guest. (Nowe Wydanie, Londyn, 1877.)]2 i wierzy się, że cały Mabingion, w którym można znaleźć te wszystkie szczegóły, został spisany w Dyfed. Był to region na zachodzie, dzisiejsze Pembroke, Carmarthen i Cardigan.

Współcześniejsze niż czasy wskazane powyżej, pewne tradycje umiejscawiają krainę elfów w dolinie Neath, w Glamorganshire. Szczególnie pewna stroma, ostro zwieńczona skała, zwana Craig y Ddinas, ma straszną reputację twierdzy elfiego plemienia [W Glamorganshire są dwa wzgórza o tej nazwie, a w Walii jest ich więcej]. Ich jaskinie i rozpadliny przez wieki stanowiły dla elfów ulubione miejsce, a na ich szczycie odbył się sąd ostatnich elfów, które kiedykolwiek pojawiły się w Walii. Nie muszę chyba mówić, że żyją ciągle ludzie, którzy pamiętają wizyty elfów na Caig y Ddinas, którzy jednak stwierdzają, że nie widuje się już elfów w tamtym miejscu. Wielu twierdzi, że to metodyści je przepędzili. Co więcej, istnieją niezliczone opowieści ukazujące jak elfy, gdy jeszcze było ich w Walii wiele, były podburzane do czynów z zapiekłej niechęci do różnorakich kaznodziejów. Co ciekawe, niechęć tę objawiały one również wobec abstynentów.

IV.

Władcą elfów, ich szczególnych strażnikiem i obrońcą, był pewien Gwyn ap Nudd. Był on również władcą całego goblińskiego plemienia. Jego imię często pojawia się w starożytnej poezji walijskiej. Pewien stary bard z czternastego wieku, który zwiedziony przez elfy wjechał na bagno u podnóża góry pewnej ciemnej nocy, nazwał ją „stawem rybnym Gwyn ap Nudd, pałacem dla goblinów i ich plemienia”. Skojarzenie tej legendarnej postaci z goblińską sławą doliny Neath staje się jasne gdy nadmienia się, że Nudd po walijsku jest wymawiane po prostu jako Neath, a nie w żaden inny sposób. Jeśli zaś idzie o elfią królową, to nie wydaje się ona istnieć pośród goblinów z Cambrii. Mimo to etymolodzy z Cambrii twierdzą, że imię Morgana pochodzi od Mor Gwyn, białej damy, a walijskie imię Morgan nie może nie być wymienione w tym kontekście, chociaż niekoniecznie ma ono jakieś wielkie znaczenie.

Legenda o św. Collen, w której pojawia się Gwyn ap Nudd, przedstawia go jako króla Annwyn (piekła czy też mrocznej krainy) oraz elfów. [„Greal” (cz.8, Londyn, 1805), str.337]. Collen odbywał okres umartwiania się jako pustelnik w swej celi pod nawiasem skalnym na pewnej górze. Tam pewnego dnia podsłuchał on dwójkę mężczyzn rozmawiających o Gwyn ap Nudd, a usłyszawszy o jego podwójnej naturze, zakrzyknął na tamtych, by powstrzymali swe języki miast rozmawiać o diabłach. Za to został on skrytykowany, bowiem król krainy elfów nie znosił takiego języka. Święty został wezwany przez króla na spotkanie na szczycie góry o północy i wreszcie po kilku początkowych odmowach się tam udał, biorąc ze sobą jednak butlę wody święconej. „A gdy tam dotarł, spostrzegł zamek przepełniony magią, dookoła zaś niego najprzedniejszych wojowników, oraz wielu minstreli grających każdy możliwy rodzaj muzyki głosu i struny, oraz konie niosące na grzbietach młodzieńców najprzystojniejszych na świecie i dziewczęta o wytwornym wyglądzie, pełne energii, ledwie stąpające po ziemi, o wdzięcznych ruchach, będące w kwiecie swej młodości; a każde z nich stanowiło dwór potężnego władcy. Na szczycie zaś zamku spostrzegł uprzejmego mężczyznę, który zaprosił go do wejścia mówiąc, że król oczekuje go przy suto zastawionym stole. Collen wszedł do zamku, a doszedłszy do komnaty królewskiej zobaczył monarchę siedzącego na złotym tronie. Ten zaś powitał Collena z honorami, po czym zaprosił go do jedzenia zapewniając człowieka, że każdego jego najbardziej wyszukane życzenie zostanie spełnione i że dostarczony mu będzie każdy napój czy alkohol, którego by sobie tylko mógł zażyczyć, oraz że czekać będzie na niego w gotowości wiele sług, gotowych na każde jego skinienie służyć mu przy stole, rozrywką, towarzystwem czy podarunkami w całym szacunkiem należnym człowiekowi o jego wiedzy. „Nie będę jadł liści z drzew,” powiedział Collen. „Czyż nie widziałeś nigdy w życiu lepszych sprzętów niż te tutaj czerwone i niebieskie?” zapytał król. Wtedy odparł Collen „Takich jak tutaj owszem.” „A cóż to za sprzęty?” zadał pytanie król. Wtedy Collen stwierdził „Z jednej strony czerwień wskazuje na gorąco, a z drugiej niebieski na zimno.” Z tymi słowy Collen wyciągnął swą butlę i rozlał wodę święconą wszystkim na głowy, a gdy to uczynił, nagle wszystko zniknęło z jego oczu i nie było już ani zamku, ani wojsk, ani mężczyzn, ani dziewcząt, ani muzyki, ani pieśni, ani rumaków, ani młodzieńców, ani uczty, ani czegokolwiek prócz zielonych grani na wzgórzu.”

V.

Trzecie popularne wierzenie w krainę elfów nawiązuje do Avalonu z Legend arturiańskich. Zielone łąki morza, nazwane w trójce Gwerddonau Lion są

Zielonymi, magicznymi wyspami, spoczywającymi

W słońcu i pięknie na spokojnej piersi Oceanu.

„Walijskie melodie” Parry'ego

Wiele niezwykłych przesądów wciąż istnieje gdy idzie o te wyspy. Miały one być schronieniem dla dusz pewnych druidów, którzy, nie będąc na tyle świętymi, by wstąpić do chrześcijańskiego nieba, nie byli jednak na tyle źli, by ich skazać na tortury annwn, dlatego też otrzymali wstęp do tego romantycznego, oczyszczającego z grzechów raju. W piątym wieku wyruszyła wyprawa dowodzona przez brytyjskiego króla Gavrana, która miała odnaleźć te zaklęte wyspy. Wyruszył on wraz ze swą rodziną na nieznane wody i nigdy już o nim nie słyszano. Ta wyprawa jest upamiętniona w tej trójce jako jedna ze Strat przez zaginięcie, zaś dwie pozostałe dotyczą Merlina i Madoga. Merlin wyruszył w podróż na statku ze szkła; Madog wypłynął w poszukiwaniu Ameryki, a żaden z nich nie wrócił, obaj zniknęli. W Pembrokeshire i południowym Carmarthenshire da się odnaleźć ślady tej wiary. Są tam na tym romantycznym wybrzeżu żeglarze, którzy ciągle jeszcze opowiadają o zaczarowanych zielonych łąkach leżących w kanale Irlandzkim, na zachód od Pembrokeshire. Czasem dane jest przez moment zobaczyć je śmiertelnikom, ale potem nagle znikają. Istnieją tradycje żeglarzy, którzy we wcześniejszej części obecnego stulecia zdołali postawić stopę na tych zaczarowanych wyspach - nie wiedząc przy tym, że to właśnie te wyspy, dopóki nie wrócili do swych łodzi i nie zobaczyli na własne oczy jak te skrawki lądu znikają z oczu ani nie zatapiając się w morzu, ani nie odlatując gdzieś w górę, tylko po prostu nagle znikając. Elfy mieszkające na tych wyspach miały jakoby regularnie przybywać na jarmarki w Milford Haven i Laugharne. Czyniły swe zakupy bez słów, wykładały pieniądze i znikały, zawsze pozostawiając za sobą wyliczoną sumę gotówki, którą zdawały się znać, mimo że nie pytały o ceny. Czasem były niewidzialne, ale często czyjeś bystre oko potrafiło je wypatrzeć. Zawsze w Milford Haven był jeden wybrany rzeźnik, do którego te elfy chodziły zamiast rozdawać swe względy bez namysłu. Ludowi zamieszkującemu Milford Haven dane było wyraźnie widzieć te czarodziejskie wyspy, leżące niedaleko od stałego lądu i wszyscy wierzyli, że żyje tam wiele elfów. Mówiło się też, że te elfy mogły chodzić tam i z powrotem między wyspami a lądem, dzięki ukrytemu przejściu podziemnemu rozciągającemu się pod dnem morza.

Odizolowany przylądek tworzący hrabstwo Pembroke postrzegany był jako tajemnicza kraina przez resztę Walii jeszcze długo po tym jak osiedlili się tam Flamandowie w 1113. Miała go jakoby spowijać tajemnicza mgła, mieszkańcy mieli mówić niezrozumiałym językiem, ni to angielskim, ni to francuskim, ni to walijskim, zaś z jego mglistych ciemności pochodziły najprzedziwniejsze opowieści i opisy cudów przekraczających ludzkie pojęcie. Z tej krainy przemawiały razem chrześcijaństwo i mitologia i trudno było powiedzieć komu się bardziej dziwić, poganinowi czy księdzu.

Rozdział II