Wydawca: Amber Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2016

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 341 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Ekstaza - M.S. Force

Sławny reżyser i młoda asystentka.
On pragnie jej, choć wie, że ona nigdy nie będzie kobietą, która zaspokoi jego marzenia.
Ona u szczytu spełnienia czuje, że on nigdy nie wpuści jej do swojego zakazanego świata.


Oscarowa noc, która kończy trylogię Quantum, trwa, Flynn Godfrey zdobywa nagrodę dla najlepszego aktora, a jego przyjaciel Hayden Roth – dla najlepszego reżysera.
Odbierając statuetkę, Hayden na oczach wszystkich całuje Addison, asystentkę Flynna. To kobieta, której pragnie jak żadnej innej, chociaż wie, że nigdy nie będzie jej miał naprawdę.
Addison York od dawna marzy o Haydenie, ale aż do tego wieczoru nigdy nie dał jej cienia nadziei. Czy jego pocałunek to wreszcie znak, na który tak długo czekała? Czy pusty gest słynnego reżysera?
Addie czuje, że Hayden broni się przed pożądaniem, które iskrzy między nimi. Obdarza ją doznaniami, o jakich nie śniła, ale wciąż nie chce wprowadzić jej do swojego mrocznego świata. Wie, że Hayden i Flynn coś przed nią ukrywają. Więc postanawia poznać tę tajemnicę na własną rękę…

Od Nowego Jorku i Hollywood po plaże Meksyku i kluby BDSM ognisty romans Haydena i Addie ma w sobie to, co najlepsze: romantyczność, namiętność, gorący seks i sekrety, które mogą zniszczyć wszystko. I bohaterów, którzy nie zawahają się przed niczym, by spełnić swoje pragnienia.

Opinie o ebooku Ekstaza - M.S. Force

Fragment ebooka Ekstaza - M.S. Force

Redaktorzy serii

Małgorzata Cebo-Foniok

Ewa Turczyńska

Korekta

Agnieszka Deja

Anna Raczyńska

Projekt graficzny okładki

Małgorzata Cebo-Foniok

Zdjęcie na okładce

© Vedran Vidovic/Hemera/Thinkstock

Tytuł oryginału

Rapturous

Copyright © 2016 HTJB, Inc.

All rights reserved

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana

ani przekazywana w jakiejkolwiek formie zapisu

bez zgody właściciela praw autorskich.

For the Polish edition

Copyright © 2016 by Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.

ISBN 978-83-241-5890-4

Warszawa 2016. Wydanie I

Wydawnictwo AMBER Sp. z o.o.

02-954 Warszawa, ul. Królowej Marysieńki 58

tel. 620 40 13, 620 81 62

www.wydawnictwoamber.pl

Konwersja do wydania elektronicznego

P.U. OPCJA

juras@evbox.pl

Rozdział 1

Addie

Kamuflaż rozbił oscarowy bank, a mnie pocałował Hayden Roth. Sama nie wiem, co jest większą sensacją. Otacza nas złoto statuetek. Hayden został najlepszym reżyserem, Flynn najlepszym aktorem, Jasper – operatorem, a wszyscy szefowie Quantum zdobyli nagrodę za produkcję najlepszego filmu. Wszyscy są w euforii i świętują na jednym przyjęciu za drugim. Ale ja myślę tylko o tym, że kiedy Hayden wygrał, pocałował mnie. Tak, jakby naprawdę coś czuł.

Marzyłam o pocałunku, odkąd go znam. Czyli od dziesięciu lat. Od tak dawna go pragnę. Wcześniej podejrzewałam, że on mnie też, ale nigdy żadne z nas nie dało się ponieść iskrzeniu między nami.

Może dlatego, że pracuję dla Flynna, najlepszego przyjaciela Haydena i jego partnera w interesach. I pewnie myśli, że jestem dla niego za młoda, chociaż sześć lat to żadna różnica. Nie mam siedemnastu lat tylko dwadzieścia siedem i jestem dorosła, ale obawiam się, że on może myśleć o mnie jak o dziewczynie, którą byłam, a nie o kobiecie, którą się stałam.

Natalie, żona Flynna, obejmuje mnie i ściska.

– Jak się bawisz?

– Genialnie. A ty?

– Najlepszy wieczór w moim życiu. Są tacy szczęśliwi!

– Flynn fruwa pod sufitem dlatego, że tu jesteś, nie z powodu Oscara. – Są w sobie szaleńczo zakochani i chociaż cieszę się szczęściem przyjaciółki i szefa, jestem zazdrosna. Też tego chcę. Takiej więzi, jaka ich łączy. Z mężczyzną, który jest dla mnie chwilowo nieosiągalny.

– Tak się cieszę, że wygrał! – wzdycha Natalie. – Zasłużył.

– Na pewno. – Imponująca rola Flynna jako nieustraszonego, ciężko rannego weterana wojennego była pewniakiem wśród nominacji do większości tegorocznych nagród i tak też się stało: zgarnął Złoty Glob, nagrody SAG i BAFTA, a teraz dostał jeszcze Oscara.

Haydenowi też się należy część chwały. Jako reżyser wydobył maksimum ze swojego najlepszego przyjaciela. Razem stać ich na wszystko, czego dowiedli dzisiaj i dowodzili przez ostatnich kilka miesięcy.

Siedzimy na przyjęciu „Vanity Fair”. Wciśnięta między Haydena i Natalie nie mogę przestać myśleć o cieple jego przylegającej do mnie nogi. Noga Natalie, znajdująca się z drugiej strony, jest mi kompletnie obojętna, choć przecież Natalie uwielbiam.

Chcę Haydena z jego skomplikowaną, otumaniającą, seksowną i frustrującą aurą. Wiele razy w ciągu tych wszystkich lat, gdy pielęgnowałam w sobie niewiarygodną miłość do niego, myślałam, że mogłam sobie wybrać znacznie prostszego mężczyznę do wielbienia. Na przykład takiego, który nie jest najlepszym przyjacielem i partnerem biznesowym mojego szefa, bo jedno i drugie sprawia, że jest poza moim zasięgiem. Albo gładkiego faceta bez ostrych krawędzi.

Nie jestem głupia i zdaję sobie sprawę, że obsesja na punkcie tak trudnego mężczyzny mi nie służy, ale co z tego? Spróbujcie to powiedzieć mojemu sercu, które zaczyna robić salta i piruety, gdy tylko on wejdzie do pokoju. Nie mówiąc już o takich sytuacjach jak ta, kiedy siedzi, przyciśnięty do mnie, emanując ciepłem, które wywołuje fantazje o nas dwojgu w łóżku.

Nieważne, że bycie z nim nie byłoby łatwe. I że Flynn by tego nie zaakceptował. Oraz że Hayden jest w kwestii swojego życia prywatnego bardziej tajemniczy niż CIA. Mój tata go nie znosi, a współpracownicy żyją w nieustannym strachu przed nieprzewidywalnymi wybuchami furii. Ale mam to gdzieś. Także to, że jego rodzina należy do najbardziej dysfunkcyjnych w Hollywood i że o czymś to świadczy.

Nic mnie nie obchodzi. Pragnę go, a po tym, jak mnie dzisiaj pocałował, płonę z pożądania i determinacji. Dzisiaj jest ten dzień. Kiedy później odwiezie mnie do domu, zrobię pierwszy krok i niech się dzieje, co chce. Mam serdecznie dość marzenia o czymś i jednocześnie całkowitej bierności w zdobywaniu tego. Czas działać albo odpuścić.

Jęczę w duszy z powodu tych głupot, które zaprzątają mi myśli, ale przecież cała ta sytuacja stała się jedną, wielką głupotą. Jeśli nie chce mnie jak ja jego, to dlaczego pocałował mnie jak swoją kobietę, kiedy dostał Oscara?

Tak jakby czytał mi w myślach, przerywa rozmowę z Jasperem i odwraca się do mnie z uśmiechem. W jego wykonaniu wygląda to raczej jak grymas ust.

– Wszystko w porządku? – pyta, a jego niebieskie oczy, zwykle chłodne, wypełnia ciepło, które można by wziąć za uczucie.

Muszę się pilnować, żeby nie westchnąć z rozkoszy, bo obdarzył mnie wyłączną uwagą.

– Pewnie. A u ciebie?

– Dobrze jak nigdy! – Teraz uśmiecha się szczerze i serdecznie. To tak rzadkie i ulotne u niego, że mam ochotę zrobić mu zdjęcie, zanim uśmiech zniknie.

– Tak się cieszę! Wiem, jak ciężko pracowaliście. Zasługujecie na wszystkie nagrody i wyróżnienia!

– Dziękuję. Jestem bardzo szczęśliwy.

Hayden jest skomplikowaną mieszanką, jednocześnie błyskotliwy i grymaśny, drobiazgowy i ambitny, bezwzględny i lojalny. Widzę, że do tego zestawu wyrazistych cech dołącza euforia i chyba aż za bardzo cieszę się jego szczęściem. Ciężko pracuje i rzadko pozwala sobie na radość z sukcesów.

Chociaż siedzimy ściśnięci jak sardynki w puszce, udaje mu się podnieść rękę i położyć na oparciu. Jeden ruch i mógłby obejmować mnie.

Wiercę się lekko, żeby się w niego wcisnąć i potrącić mu rękę. Opada na moje ramiona. Ryzykuję kontrolny rzut oka i ku swojemu zaskoczeniu widzę w jego oczach ciepło i pragnienie, które tylko dolewają oliwy do ognia mojej determinacji.

Biedak, nie wie, co go czeka.

Hayden

Konam powolną, bolesną i żałosną śmiercią, wciśnięty w ten cholerny ciasny boks ze słodkim ciałem Addie przytulonym do mnie. Kutas jest twardy jak jakiś cholerny kamień, a ja nie mogę na to nic poradzić. Nie wierzę, że kiedy wcześniej wywołali moje nazwisko, pocałowałem ją. Nie planowałem tego. Wręcz przeciwnie, planowałem nie robić nic niewłaściwego, co miałoby związek z nią.

Flynn poprosił, żebym wziął ją jako osobę towarzyszącą, by dzięki temu razem z nami świętowała przewidywany sukces Kamuflażu. Zgodziłem się, bo miał rację, wspierała ekipę przez cały okres wyczerpującej produkcji i zasługiwała, żeby tu być.

Choć jeśli mam być szczery, wolałbym, żeby tu była z mojego powodu. Lubię na nią patrzeć. Uwielbiam wdychać jej seksowny, uwodzicielski zapach i wyobrażać sobie, że ją pieprzę i chowam twarz w gęstych, jasnych włosach. Chciałbym się w niej zanurzyć i nigdy nie wypłynąć, żeby zaczerpnąć tchu.

Ale nie zrobię tego. Nie tknę jej nawet palcem, chociaż żądza sprzeniewierzenia się sobie mnie zabija, a jej obecność za każdym razem ją potęguje.

Unikam komplikacji w ten sam sposób, w jaki większość ludzi broni się przed zarazkami. Moja obsesja na punkcie Addison York jest skomplikowana. Mało, że Flynn by mnie po prostu zabił, gdybym chociaż na nią spojrzał nie tak, jak trzeba – a jego zdania nie mogę lekceważyć – to wiem, że ona zasługuje na kogoś lepszego.

Powinna być wielbiona, a nie wplątana w sieć moich lin i pieprzona aż do utarty tchu, co właśnie by się stało, gdybym pozwolił swojej wewnętrznej bestii się na nią rzucić. Ale nie pozwolę.

Gdyby tylko mój cholerny kutas odebrał tę wiadomość i uspokoił się, na litość boską, mógłbym wreszcie zacząć się cieszyć tym niewiarygodnym wieczorem. Nic się nie wydarzy, bez względu na to, jak bardzo tego chcę. Powtarzam sobie raz za razem, ale gdy ona się we mnie wtula i kładzie mi głowę na piersi, słyszę, jak mój fiut każe mi spadać.

Zerkam w lewo i widzę Flynna. Patrzy na mnie badawczo, a jego wzrok mówi: nie oszukasz mnie, udając, że w ogóle cię nie obchodzi pokładająca się na tobie Addie. Bo obchodzi. Znacznie bardziej niż powinna, a Flynn o tym wie, chociaż nigdy wprost nie potwierdziłem jego podejrzeń co do moich uczuć.

Ostatnio posunął się nawet do sugestii, że się w niej zakochałem. Zrobiłem to, co robię zawsze, gdy nasze z Addie imiona pojawiają się w jednym zdaniu: zaprzeczyłem. Co innego mógłbym zrobić? Ją wszyscy kochają, a ostatnie, czego mi trzeba, to żeby najbliżsi przyjaciele i partnerzy w biznesie odwrócili się ode mnie, gdy wszystko sknocę i zrobię jej krzywdę.

Bo przecież sknociłbym. Skrzywdziłbym ją. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości, dlatego trzymam się z daleka. Zazwyczaj. Teraz, gdy się do mnie przytula, pozwalam sobie ją objąć i cieszyć się tak rzadkim skróceniem dystansu.

I od razu do mnie dociera, jak wielki popełniłem błąd, gdy jej dotknąłem.

Cholera jasna. Skórę ma jedwabistą, delikatną i gładką. Jeden dotyk nie wystarczy. A czy teraz przypadkiem…? Kurwa, tak! Jęknęła! Muszę się stąd zabierać. Oddalić się od niej i od złowrogiego przyciągania, jakie się z nią wiąże. Tyle że nie mogę nawet drgnąć, bo cała ekipa siedzi ściśnięta w tym przeklętym boksie.

Nie mówiąc już o tym, że mam taką erekcję, że nie dam rady uciec, nie prezentując jej Addie i wszystkim dookoła. Kurwa! Oblewa mnie zimny pot. A kiedy jej dłoń ląduje na moim brzuchu, z trudem nad sobą panuję.

– Rusz się! – warczę do Jaspera, który siedzi koło mnie.

– Co? – przekrzykuje głośną muzykę i gwar rozmów.

– Muszę się odlać.

– A, dobra. Wypuśćcie Haydena! – instruuje Kristiana i Marlowe.

– Zaraz wrócę – mruczę do Addie. Pod wpływem mojego nieoczekiwanego ruchu podrywa się, a minę ma tak zdziwioną, jakby dopiero sobie uświadomiła, że na mnie leżała. Mnie to przecież nie przeszkadzało. Ani trochę. Wręcz przeciwnie, podobało mi się stanowczo za bardzo. Gramolę się z boksu i jednocześnie zdejmuję marynarkę. Przewieszam ją przez ramię w nadziei, że zakryje mój palący problem.

Przypominam sobie, jak w ósmej klasie na fizyce stanął mi na widok mojej koleżanki z ławki, Jamie, akurat kiedy wygłaszaliśmy referat przed całą klasą. Miała najlepsze cycki ze wszystkich dziewczyn z naszego rocznika i przez cały bity rok stawał mi z jej powodu. Byłem przekonany, że wszyscy zauważyli, ale nikt nic nigdy nie powiedział. A powiedzieliby, gdyby widzieli. Nigdy nie zapomniałem upokorzenia wiążącego się z odkryciem, że nie mam absolutnie żadnego wpływu na to, kiedy mój kutas postanowi się zrobić twardy.

Jako dorosły mężczyzna poświęciłem mnóstwo czasu i energii na ćwiczenie się w opanowaniu. Tym bardziej irytujące, że tego wieczoru straciłem nad sobą kontrolę już dwa razy!

Nie pamiętam, kiedy ostatnio spociłem się tylko dlatego, że jakaś kobieta siedziała obok mnie. Na litość boską, jestem przecież Domem! Moje opanowanie jest wręcz legendarne! Ale, zdaje się, z wyjątkiem sytuacji, gdy opiera się o mnie Addison York.

Wciąż zasłaniając się marynarką, toruję sobie drogę przez zatłoczoną salę i po drodze do męskiej toalety przyjmuję gratulacje i ściskam dłonie kolegów. Gdy wreszcie docieram do miejsca przeznaczenia, zamykam się w kabinie, marynarkę odwieszam na haczyk na drzwiach i opieram czoło o zimne kafelki na ścianie.

Weźmiesz się w garść, do jasnej cholery?!

Najchętniej bym w coś przywalił. W cokolwiek, byle się pozbyć frustracji i żądzy, która opętała mnie jak demon i nie mogę się jej pozbyć, choćbym bardzo chciał. Co ja sobie, kurwa, myślałem? Po co ją całowałem? Nic nie myślałem, to był odruch. W szczytowym momencie mojej kariery sięgnąłem po tę, której pragnąłem, nie pamiętam od jak dawna. Wziąłem sobie ją. Addie.

Szamoczę się z paskiem i tymi wkurzającymi guzikami i mam ochotę zakląć na głos, że tak się to ciągnie. W końcu mój kutas wyskakuje na wolność, twardy i rozgrzany. Biorę go do ręki, żeby zapewnić sobie ulgę od najboleśniejszego pragnienia, jakiego kiedykolwiek doznałem.

Nie mogę jej mieć. Nie będę jej miał. Nie mogę. Nie będę.

Myśli mi szaleją, gdy odtwarzam w głowie ten pocałunek, ulotną, magiczną chwilę, w której miałem absolutnie wszystko, czego w życiu pragnąłem: sukces zawodowy i kobietę, którą kocham. Kurwa.

Na zewnątrz kabiny słyszę głosy i tłumię jęk. Nigdy jeszcze nie przyznałem się nawet sobie, że ją kocham. Łapię kutasa tak mocno, że boli. Nie wierzę, że to robię, kilkadziesiąt centymetrów od kolegów i paparazzich, ale nie mogę powstrzymać tego, co zapoczątkowała.

Nie zapanuję nad czymś, co jest nie do opanowania. Kocham ją. Pragnę jej. Potrzebuję. I nie mogę jej mieć. W głębi mojego opętanego seksem mózgu rodzi się przytomna myśl i zanim dojdę, sięgam po chusteczkę. Każdy mięsień w moim ciele rozkoszuje się oczyszczającą duszę ulgą. Jest natychmiastowa i zniewalająca.

Oddycham szybko, zamykam oczy i trwam bez ruchu, czekając, aż mięśnie nasycą się tlenem. I aż mój kutas wreszcie wyluzuje, usatysfakcjonowany przynajmniej chwilowo. Drżącymi rękami doprowadzam się do porządku, zawijam chusteczkę w ciasny węzeł i wkładam do kieszeni marynarki.

Nie mam najmniejszego zamiaru zostawiać swojego DNA w chusteczce z moimi inicjałami w publicznej toalecie na hollywoodzkim przyjęciu. Takie jest życie celebryty. „Nie zostawiaj śladów”, to nasze motto.

Daję sobie jeszcze pięć minut i wreszcie robię siku, bo w zasadzie po to tu przyszedłem. Poprawiam ubranie, kilka razy głęboko oddycham i postanawiam, że dotrwam do końca wieczoru, wrócę do domu, a potem pojadę do klubu Quantum, gdzie ktoś na pewno mi pomoże zaspokoić buzującą we mnie żądzę.

Wychodzę w kabiny i zastaję pomieszczenie puste, nie licząc mężczyzny z obsługi. Dzięki Bogu, że tak się ułożyło. Myję ręce, opryskuję twarz zimną wodą i wycieram ręcznikiem, który podaje mi ten facet. Podejrzewam, że dobrze wie, co właśnie zrobiłem.

Ale nieważne. Dowód mam kieszeni, niech mi coś zrobi.

Idę już do drzwi, kiedy natykam się na Flynna, który właśnie wchodzi. Kładzie mi ręce na klatce piersiowej i wpycha mnie z powrotem do łazienki.

– Musimy pogadać.

– Nie.

– Musimy! – Na szczęście mówi cicho. – Między tobą a Addie… Dzieje się?

– Nic się nie dzieje.

– Wszyscy widzieliśmy, że ją pocałowałeś. Widzieliśmy w jej oczach zaskoczenie i radość, że wreszcie coś zrobiłeś.

– To był tylko pocałunek. – Staram się brzmieć nonszalancko, chociaż kompletnie tego nie czuję. – Nie ma z czego robić afery.

– Tylko że ona robi, bo dałeś jej nadzieję! Przysięgam na Boga, że jeśli ją skrzywdzisz, zabiję cię.

Flynn jest jednym z nielicznych ludzi na świecie, których szczerze kocham, ale w tej chwili najchętniej bym mu przywalił w tę śliczną, gwiazdorską twarz.

– Dzięki za ostrzeżenie. Mogę już iść?

– Posłuchaj. Jeśli w to wejdziesz… Nie wolno ci. Po prostu nie możesz.

Panuję nad głosem, bo inaczej obaj znajdziemy się jutro w brukowcach jako ci, którzy pobili się na przyjęciu „Vanity Fair”.

– Nie musisz mówić.

– Albo się zaangażujesz, albo spadaj – cedzi przez zaciśnięte zęby. – Mówię serio.

– Jesteś cholernym hipokrytą, wiesz o tym?

– A co to niby ma znaczyć?

– Pamiętasz, jak ci mówiłem, że nie powinieneś się angażować w związek z Natalie?

– To nie to samo!

– Nie? Przypadkiem nie dokładnie to samo? Miła dziewczyna, która zasługuje na kogoś lepszego niż my?

Za drzwiami są ludzie z branży i prasa, nie możemy pozwolić, żeby nam się to wymknęło spod kontroli. Chętnie poszlibyśmy na całość, ale wiemy, że nam nie wolno.

– To nie to samo. Addie jest…

Unoszę brwi.

– Wyjątkowa? To zamierzałeś powiedzieć? A Natalie nie? – To nigdy nie jest dobry pomysł, wciągać w sprzeczki czyjąś żonę, ale Flynn musi zobaczyć, jaki jest niesprawiedliwy. Zanim zdąży zaatakować, wkraczam do akcji: – Daj mi spokój. Nie dotknę jej. I na pewno nie zamierzam jej krzywdzić. Myślisz, że czemu przez cały czas trzymam się na dystans? Nie chcę jej ranić.

Zaczynam odchodzić, ale łapie mnie za rękę i obraca twarzą do siebie.

– Przyrzeknij.

Patrzę w oczy mojemu najstarszemu i najbliższemu przyjacielowi, mojemu partnerowi biznesowemu i jednej z nielicznych osób, które są dla mnie naprawdę ważne.

– Odczep się. – Wyrywam mu rękę i wychodzę z toalety, zanim popełnię wielki błąd i mu przywalę.

Rozdział 2

Addie

Od czasu tej nagłej wyprawy do toalety Hayden całkowicie mnie ignoruje. Nie mogę nawet złapać jego spojrzenia. Widziałam, że Flynn wyszedł za nim, a kiedy wrócili do stolika, byli spięci i nabuzowani.

– Co ich opętało? – pyta Natalie.

Zdaje mi się, że wiem, ale nie mogę zdradzić. Nawet jej. Gdybym to wypowiedziała na głos, prawda wyszłaby na jaw. Jestem pewna, że nasi wspólni przyjaciele coś podejrzewają, bo ani mnie, ani jemu nie udaje się ukrywanie przyciągania, ale odczucia a mówienie o tym to dwie zupełnie różne rzeczy.

– Nie wiem – mówię tylko. – Wiesz jacy są, w jednej chwili najlepsi przyjaciele, w następnej chcą się pozabijać. – Trzęsą mi się ręce, drży także moje wcześniejsze postanowienie zdobycia tego, co chcę. Waham się. Jeśli nie mogę go nawet skłonić do spojrzenia mi w oczy, jak mam go uwieść?

To nie tak, że dotąd nikogo nie miałam. Miałam. I to nie tak niewielu. Ale nigdy nie czułam przeszywającego strachu na myśl, co się stanie, gdy tak ostentacyjnie spróbuję zdobyć mężczyznę. Nie chcę wyjść na zarozumiałą ani nic w tym stylu, ale wiem, że większość ludzi uważa mnie za ładną. A mój tata twierdzi, że jestem najpiękniejszą dziewczyną na świecie. No ale dobra, on musi tak mówić.

Faceci zwracają na mnie uwagę, kiedy idę ulicą. Od czasów liceum, kiedy urosły mi cycki – lepiej późno niż wcale – a moje ciało zaokrągliło się w tych miejscach, które zwykły przyciągać ich wzrok. Dobrze, powiem to. Mam zabójczy tyłek. Lata przysiadów i wypadów z nogą naprzód oraz jeżdżenia na rolkach zaowocowały pupą, którą jeden z moich byłych chłopaków nazwał zjawiskową.

Podoba mi się to słowo. Mam zjawiskowy tyłek i fantastyczne cycki. Moje własne. A w Hollywood naturalny biust jest raczej wyjątkiem niż regułą. Pracuję dla największej gwiazdy filmowej świata. Mam wspaniałych przyjaciół i genialne mieszkanie niedaleko mola Santa Monica Pier – także dzięki mojemu cudownemu szefowi, będącemu jednocześnie starszym bratem, którego nigdy nie miałam – oraz mnóstwo znanych znajomych. Znam większość liczących się w Hollywood stylistów, nie mówiąc już o tym, że jestem bystra i zorganizowana lepiej niż ktokolwiek na tej czy jakiejkolwiek innej planecie.

Mogłabym mieć każdego faceta, jakiego zechcę, dlaczego więc ten jedyny, którego pragnę, mnie ignoruje?

– Chyba sobie robi jaja! – mówię i zieję ogniem w stronę Haydena.

Ups. Powiedziałam to na głos? Zerkam na Natalie, a jej mina potwierdza moje najgorsze przypuszczenia.

– Kto taki? – pyta.

Wspomniałam już, że po prostu uwielbiam żonę Flynna? Gdybym mogła stworzyć idealną kobietę dla niego, powstałaby Natalie. Jest urocza, słodka, szczera i kocha go za to, jaki jest, a nie dlatego, że jest sławny. Złapałyśmy kontakt w dniu, w którym się poznałyśmy i przez ten niedługi czas, odkąd zaistniała w jego życiu, przyjaźniłyśmy się. Strasznie chciałabym móc jej powiedzieć, co myślę i czuję, ale boję się, że przekroczę granicę, którą Flynn i ja wyznaczyliśmy między bliską przyjaźnią a relacją służbową. Kocham Natalie, ale nadal jest żoną mojego szefa.

– Powiedz mi. Co się dzieje? Pomogę ci.

Mówi dokładnie to, co chcę słyszeć, i nagle się okazuje, że mam gdzieś, czyją jest żoną. W tej chwili to po prostu przyjaciółka, której desperacko potrzebuję, dlatego korzystam z oferty.

– Zamierzam popełnić wielki błąd.

– Jak to? – Wpatruję się w Haydena, który stoi parę metrów od naszego stolika i rozmawia z topowymi aktorami. Wszyscy chcą dziś uszczknąć kawałek jego uwagi. Zgarnął największą nagrodę i jego nazwisko stało się najgorętsze w Hollywood. Gdyby ktoś mnie spytał, mogłam im to zasugerować już dawno temu. – Addie?

– Uwiodę go.

– Ach. Hm. Jaki masz plan?

– Gdy mnie odwiezie do domu, wezmę go za rękę i wciągnę do mieszkania. Nie przyjmę odmowy. – Odrywam wzrok od Haydena i przenoszę na Natalie, która wpatruje się we mnie wytrzeszczonymi oczami. – Jesteś przerażona?

– Nie, oczywiście, że nie.

– Pocałował mnie. Sama widziałaś.

– Cały świat widział.

– To coś znaczy. Zaryzykuję. Nie zamierzam się przejmować powodami, dla których nie powinnam tego robić. Mam dość pragnienia kogoś, kogo nie mogę mieć. Zwłaszcza kiedy wiem, że on też mnie pragnie. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, do jasnej cholery. Czas przestać się zachowywać jak dzieci!

– Tylko że…

– Co?

Zaczyna mówić, ale przerywa.

– Powodzenia.

– Uważasz, że zwariowałam?

– Nie. Wręcz przeciwnie, rozumiem cię. Po prostu… Bądź ostrożna. On… – Kręci głową. – Przecież znasz go lepiej niż ja.

Przez jej twarz przemyka coś w rodzaju poczucia winy, ale ten grymas znika, zanim zdołam się upewnić, co oznaczał. Dlaczego, na litość boską, Natalie miałaby mieć poczucie winy związane z Haydenem?! Jestem nakręcona, pewnie widzę rzeczy, których nie ma.

Flynn wraca do naszego boksu i obejmuje Natalie.

– Gotowa wrócić do domu na prywatne świętowanie?

– Jak tylko będziesz miał ochotę.

– Podwieźć cię, Addie?

– Nie, dzięki. Wrócę z Haydenem.

Zerka na Haydena, który ma w ręce nowego drinka i stoi w wianuszku kolejnych aktorów.

– Lepiej jedź z nami. On się dopiero rozkręca.

Jak mam konkurować z pięknymi kobietami, z którymi na co dzień pracuje? Które rzucają się na niego w nadziei, że zechce je mieć w następnym filmie? Niektóre zrobiłyby wszystko i dałyby mu wszystko, żeby osiągnąć cel.

Przestań, Addison! Jesteś warta więcej niż tysiąc tych dziewczyn. Nigdy nie poświęciłabyś swoich zasad dla posady. Zauważam, że Flynn na mnie patrzy i pewnie się zastanawia, co się ze mną dzieje.

– Będę go miała na oku i upewnię się, że dotarł do domu. – Wstaję, żeby ich oboje uściskać. – Jeszcze raz gratuluję. Bardzo się cieszę.

– Dzięki. – Całuje mnie w policzek. – Bez ciebie by się nie udało.

– Oboje wiemy, że to nieprawda, ale miło słyszeć.

– To święta prawda. Odezwę się jutro.

– Nie wątpię.

Natalie też mnie przytula i szepcze:

– Bądź ostrożna.

Nie mam pojęcia, o co jej chodzi. Ostrzega mnie przed Haydenem? Dlaczego miałaby to robić? Wie o czymś, czego ja nie wiem? Niemożliwe. Ona go zna od paru miesięcy, a ja od dziesięciu lat. Skąd miałaby wiedzieć? Uśmiecham się do niej uspokajająco i lekko popycham, żeby szła w swoją stronę. Udaję, że nie widzę, jak się odwraca i zerka przez ramię. Ma zmarszczone brwi i jest wyraźnie zaniepokojona. Myśli, że nie umiem o siebie zadbać? Uwielbiam ją, ale niepotrzebnie się martwi. Czemu czuję się jak jej młodsza siostra, skoro jestem o cztery lata starsza?

Zbieram się na odwagę i odbudowuję w sobie determinację do zdobycia tego, co chcę. Podchodzę i kładę mu rękę na plecach.

Podskakuje, gdy widzi, że to ja.

– Cześć – mówi, ale nadal unika mojego spojrzenia. Naprawdę jest aż takim tchórzem?

– Co byś powiedział, gdybyśmy stąd zniknęli? – Czekam na jego reakcję, a serce mi bije jak wściekłe.

W końcu patrzy mi prosto w oczy, a płomień, który w nich dostrzegam, chociaż zawsze są lodowato błękitne, mówi wszystko, co chcę. Pragnie mnie, ale nie chce tego. Dobra, z tym sobie poradzę.

– Hm. Jasne.

Żegnamy się z Jasperem, Kristianem i Marlowe. Chwytam go pod ramię, bo z jakiegoś powodu chwieję się na dziesięciocentymetrowych obcasach. Chociaż wcześniej byłam bardzo pewna siebie, teraz wzięcie byka za rogi robi ze mnie roztrzęsioną galaretę, a dziwna reakcja Natalie speszyła mnie jeszcze bardziej.

Ale ten pocałunek… Przeklęty pocałunek. Cokolwiek się teraz stanie, to będzie jego wina. On zaczął. A ja chcę skończyć, raz na zawsze. Najwyższy czas.

Natalie

Nie wiem, co robić. Powiedzieć Flynnowi o zamiarach Addie czy zachować to dla siebie? Ona nie ma pojęcia, że Hayden, Flynn i reszta szefów z Quantum są Domami. Nie wie o klubie Quantum ani o lochu Haydena w jego rezydencji w Malibu. Dzięki niemu najpierw dowiedziałam się o skłonnościach Haydena, a dopiero potem Flynna.

Brzuch mnie boli na myśl, że ona się tego zupełnie nie spodziewa. Ale przecież, przekonuję sama siebie, Hayden ją kocha. Nigdy by jej nie skrzywdził ani nie posunął się za daleko, ani… Boże, ale przecież nie wiem na pewno. Od naszego pierwszego, niefortunnego spotkania w parku w Greenwich Village poznałam go znacznie lepiej. Choć tak naprawdę nadal w ogóle go nie znam. A już na pewno nie mam pojęcia, jak traktuje w łóżku kobiety, nad którymi nie dominuje. Czy w ogóle uprawia waniliowy seks?

Nie wiem, a myśl, że Addie pakuje się w coś, na co zupełnie nie jest przygotowana, doprowadza mnie do szaleństwa. Nie jestem w stanie ukryć stresu przed moim bardzo spostrzegawczym mężem.

– Czym się denerwujesz? – pyta, gdy znajdujemy się na tylnym siedzeniu samochodu, który wynajął na oscarową noc.

– Niczym. – Addie była moją przyjaciółką od pierwszego dnia, przez całą burzę medialną, która się rozpętała, gdy moja przeszłość wypłynęła na światło dzienne, w czasie przygotowań do ślubu i w każdej innej sytuacji. Dzięki niej poczułam się mile widziana w nowym dla mnie życiu i chciałabym, żeby nasza przyjaźń się rozwijała. A jak ma się rozwijać, jeśli zawiodę jej zaufanie?

Flynn przysuwa się do mnie i w końcu znajduję się na jego kolanach. Obejmuje mnie, a jego usta robią z moją szyją coś, co sprawia, że niemal całkowicie zapominam o Addie i jej planach.

– Powiedz, co się dzieje. Ktoś ci powiedział coś przykrego? Kogo mam zabić?

– Nawet tak nie mów. Dość mamy tajemniczych morderstw, wystarczy do końca życia. – Wciąż nie mogę przestać myśleć o tym, że mój ojciec zabił prawnika, który sprzedał mnie prasie. Oczywiście nie po to, żeby mnie pomścić. Zrobił to dlatego, że ten sam prawnik oczernił jego ukochanego przyjaciela, tego, który mnie zaatakował i zgwałcił, gdy miałam piętnaście lat. Zawsze wolał Orena niż mnie.

– Dziewczyny dobrze się dziś bawiły. – Ma na myśli moje siostry, które pojechały już do domu, spędzić wieczór z jego rodzicami.

– Dzięki, że je zaprosiłeś.

– Jakbym mógł inaczej? Przecież są częścią naszej rodziny!

– Tak. – Wzdycham z ulgą. – Są. – Jestem przeszczęśliwa, że odzyskałam siostry. To najlepsze, co wynikło z tej burzy. Nie, najwspanialszy jest oczywiście Flynn, ale siostry plasują się tuż za nim. Przez te osiem lat, gdy się nie widziałyśmy, Candace i Olivia wyrosły na urocze młode kobiety. Jestem z nich bardzo dumna.

– Ktoś pytał Jaspera o Olivię – informuje Flynn.

Od razu się napinam.

– Jak to?

– Czy nie chciałaby zostać modelką.

– Poważnie?

– Jasper by mi nie powtórzył, gdyby to nie była poważna propozycja.

– Nie wiem, co o tym myśleć. Ma szkołę, pracę i… Ale właściwie…

– Przecież wiem! – Na jego ładnej twarzy pojawia się uśmiech. Ostatnio ma wiele do niego powodów. Przeszedł jak burza przez sezon nagród, zgarniając statuetki za swoją niesamowitą rolę w Kamuflażu, nie mówiąc już o tym, że wziął ślub. – Powiesz jej?

– Chyba muszę. Niech sama decyduje.

– Słusznie. – Całuje mnie w policzek, a potem w usta. – A teraz mi powiedz, czym się martwisz.

– Nie spodoba ci się to.

– I tak powiedz.

– Hayden pocałował Addie, a potem siedzieli przytuleni, widziałeś? – Cały czas siedzę mu na kolanach, więc czuję, że cały się napiął.

– I co?

– Ona zamierza go uwieść. Dzisiaj.

Szeroko otwiera brązowe oczy.

– Tak ci powiedziała?

Kiwam głową.

– Ale proszę cię, nie powtarzaj jej tego. Zwierzyła mi się, nie chcę, żeby myślała, że lecę do ciebie ze wszystkim, co mi powie.

– Jasne, skarbie, rozumiem. Jest twoją przyjaciółką. Ale nie masz się czym martwić. Hayden jej nie dotknie.

– Skąd ta pewność?

– Bo wie, że zabiłbym go, gdyby to zrobił, nie zamierzając się z nią związać na poważnie. Porozmawialiśmy sobie dzisiaj o tym w męskiej toalecie.

– O czym dokładnie?

– Kazałem mu dać jej spokój, jeśli nie jest zainteresowany związkiem. A ponieważ nie jest zainteresowany, nic nie zrobi. Wie, że ona jest zbyt ważna dla mnie i dla nas wszystkich, nie będzie z nią pogrywał.

– Z tego, co mówiła, nie przyjmie odmowy.

– Nic z tego nie będzie.

Serce mi się kraje na myśl o biednej Addie.

Flynn przesuwa palcem po moich ustach.

– Co tak smuci moją żonę?

– Martwię się o nią. Jej na nim naprawdę zależy. Rozumiem, dlaczego ich znajomość nie jest najlepszym pomysłem, ale nie mogę znieść myśli, że będzie rozczarowana.

– Ja też, ale to dla jej dobra. Ona oczekuje miłości, chce wyjść za mąż, mieć dzieci, żyć z kimś. A biorąc pod uwagę warunki, w jakich był wychowany Hayden, on nie ma ochoty na nic z tych rzeczy.

– Jak był wychowany?

– Jezu. – Flynn wzdycha głęboko. – Jego rodzina to była jedna wielka katastrofa. Rodzice rozstali się jeszcze przed jego narodzinami. Matka była uzależniona od prochów i alkoholu, wychodziła za mąż i rozwodziła się trzy razy, ale ponieważ Hayden jest jej jedynym dzieckiem, wszystkie jej problemy spadły na niego. Dopiero co opłacił jej kolejny odwyk i jest strasznie niespokojny, bo liczy, że tym razem się uda. A my tylko czekamy na moment, kiedy trzeba go będzie podtrzymywać na duchu, bo nic z tego nie wyjdzie. Jego ojciec ma teraz czwartą żonę, o trzy lata młodszą od nas, a Hayden całą masę przyrodniego rodzeństwa, którego prawie nie zna. I matka, i ojciec odnosili kiedyś sukcesy jako aktorzy, ale bardzo szybko ich sława przeminęła i teraz żyją przeszłością. Ojciec, gdy się od czasu do czasu odzywa do Haydena, doi z niego kasę. Poza tym siedzi cicho.

– Wiedziałam, że miał problemy, ale nie miałam pojęcia, że aż takie… – Ta historia trochę zmienia moje nastawienie do Haydena. Nie jest moim ulubionym przyjacielem Flynna, chociaż stanął po mojej stronie w czasie publicznej jatki w sprawie mojej przeszłości, ale wiem, jaki jest ważny dla mojego męża, więc staram się go akceptować.

– Bardzo się tego wstydzi. Stara się trzymać z daleka od tej całej masakry, ale nie ma najmniejszego zamiaru brać ślubu. Nie po tym wszystkim, na co naraziły go małżeństwa rodziców. Uważa, że małżeństwo jest dla idiotów.

– My wiemy, jak bardzo się myli, prawda?

– Zdecydowanie tak.

– Ty zmieniłeś zdanie. Może w sprzyjających okolicznościach i on się zdecyduje?

– Pewnie wszystko jest możliwe, ale jest bardzo głęboko poraniony. Nawet głębiej niż ja po tej całej akcji z Valerie. – Krzywi się na wspomnienie o swojej byłej żonie. – Rodzice zafundowali mu bardzo nieszczęśliwe dzieciństwo, więc kiedy teraz go proszą o pieniądze… – Flynn kręci głową z obrzydzeniem. – To dla niego trudne.

– Może potrzebuje kogoś takiego jak Addie?

– Widziałaś go w klubie. Wyobrażasz ją sobie związaną i torturowaną przez niego całymi godzinami w każdy możliwy sposób?

– Nie do końca, ale ty też mnie sobie tam nie wyobrażałeś, a co się okazało?

Wybucha warkotliwym śmiechem i nie mogę się nie uśmiechnąć.

– Myśli pani, że jest pani taka mądra, Pani G.?

– Wiem, że jestem mądra, a ty wiesz, że mam rację. Może ona wejdzie w jego styl życia tak samo gładko, jak ja w twój.

Wzdryga się.

– Nawet nie mogę sobie tego…

– Nie myśl o niej jako o Addie, ukochanej asystentce i młodszej siostrzyczce, której nigdy nie miałeś. Traktuj ją jak kobietę obdarzoną sercem i rozumem.

– Jasne, niech tylko nie będzie obok niej Haydena.

– To twój najlepszy przyjaciel.

– Tak i kocham go. Jest wspaniałym kumplem i świetnym partnerem w interesach, utalentowanym filmowcem i lepszym synem, niż zasłużyli jego rodzice.

– Ale?

– Boję się, że ją zrani.

– I staniesz im na drodze do ich szczęścia? Załamie się, jeśli nie zaakceptujesz jej wyboru.

– Ona jest wcieleniem radości, światła, miłości… A on jest mroczny, pełen smutku, skrzywdzony. Chciałbym szczęścia dla nich obojga, ale coś czuję, że to się dla niej źle skończy. – Łapie mnie za tyłek. – Ale już nie chce mi się o nich gadać. Chcę porozmawiać o nas i o tym, jak uczcimy mój wielki sukces.

– A na co masz ochotę?

Wsuwa dłoń pod moją czerwoną suknię od Givenchy i kładzie we wnętrzu mojego uda, a potem sunie w górę, żeby się upewnić, czy posłuchałam jego wcześniejszych wskazówek i nie włożyłam bielizny.

– Och, kurwa – szepcze. – Jak to możliwe, że mam cię cztery razy dziennie, a to i tak za mało?

Rozsuwam nogi, żeby go zachęcić, ale on się nie śpieszy.

– Dla mnie też, ale tak chyba nie będzie zawsze. A może?

– Jeśli dla ciebie może, to dla mnie też.

Śmieję się nerwowo. Nauczyłam się nie drażnić go w tych sprawach.

– Dotknij mnie, Flynn.

– Teraz ty wydajesz rozkazy?

– Proszę…

– Wiesz, jak mnie podejść.

Nie zdążam wpaść na żadną błyskotliwą odpowiedź, bo on odbiera mi mowę, wsuwając we mnie palce. Bez żadnych przygotowań, bez zabawowego drażnienia się. Boże…

– Flynn…

– Co, skarbie?

– Nie… – Zagina palce i znajduje punkt G. Jakby wcisnął jakiś magiczny guziczek. Przetacza się przeze mnie potężny orgazm. Jak zwykle używa mojego ciała jak maestro. – Zapomniałam, co chciałam powiedzieć.

Śmieje się cicho i dalej porusza palcami.

– Czyj to był pomysł, żeby wracać do domu?

– Twój. Mogliśmy być teraz w hotelu.

– A na co komu hotel? – Jestem oszołomiona szampanem i szczytowaniem, zupełnie się nie spodziewam, że nagle zabierze palce. Potem szybko manewruje przy spodniach i sadza mnie na swoim wyprężonym fiucie. Jęczę, jest tak duży. Z nim tak jest zawsze: gorąco i ciasno. Nie wiem, czy krzyczeć, czy wzdychać z przyjemności. Zwykle krzyczę, ale ponieważ za cienką przesłoną jest kierowca, dzisiaj się powstrzymuję.

Mocno ściska mnie za pośladki, a ja kładę mu głowę na ramieniu i dochodzę do siebie po morzu doznań. Poruszam się odrobinkę, a on robi się jeszcze większy i jeszcze twardszy. Rozsadza mnie i aż jęczę.

– Już dość!

Śmieje się cicho, więc ja też się uśmiecham. Często się tak „kłócimy”. Już myślę, że nie będzie większy, ale okazuje się, że właśnie tak. Za każdym razem.

– To twoja wina – upiera się. – Wszystko przez ciebie!

– Z mojego punktu widzenia ty to robisz!

– Czyli to my. Jesteśmy idealnie dopasowani.

Nie mogę temu zaprzeczyć, więc nawet nie próbuję.

– Chciałbym, żebyś mogła poczuć, jak to jest, być w tobie. Jak twoje mięśnie falują i mnie ściskają. Z trudem się opanowuję, żeby nie dojść, gdy tylko poczuję twój pierwszy ruch. – Mówi niskim głosem, prosto do mojego ucha, a ja aż się trzęsę. – Dawaj, skarbie. Spraw, żebym doszedł.

Na siedzeniu obok niego leżą dwie porzucone statuetki Oscara. Jakby nie miały znaczenia w zderzeniu z tym, co się teraz dzieje. Chce mi się śmiać.

– Co cię tak bawi? – pyta przez zaciśnięte zęby. Widzę, że walczy z sobą, żeby nie dojść od razu, bo zaczęłam go ujeżdżać. Wiem, że to dla niego wyzwanie, bo mówi mi o tym za każdym razem.

– Biedny Oscar Pierwszy i Oscar Drugi, porzuceni w ogniu namiętności.

– Mam gdzieś Oscary, kiedy mogę pieprzyć moją słodką Natalie.

Jakoś tam chciałabym być oburzona takim językiem, ale nie mogę zaprzeczyć, że ostre słowa mnie kręcą.

Odrzuca głowę i jęczy.

– Robisz się coraz bardziej mokra, gdy mówię takie rzeczy. Uwielbiam to.

A ja uwielbiam jego. Do szaleństwa. I jestem dumna z tych dwóch statuetek, które potwierdzają moje przekonanie, że jest najzdolniejszym aktorem swojego pokolenia. A do tego jest mój. Dzisiejszego wieczoru zasługuje na bycie bóstwem. Widzę, że jest w szoku, kiedy się unoszę, schodzę z niego i padam przed nim na kolana.

– Nat, co ty, do cholery…?

– Cśś. Baw się dobrze. – Nauczył mnie, jak mu sprawić największą przyjemność. Mocno łapię go u podstawy i ssę potężną główkę. Ruchami języka przesuwam go sobie do gardła.

– Ja pierdolę… – syczy. Łapie mnie mocno za włosy, a w jego twardym fiucie wyczuwam kolejną falę ciepła i wiem, że nie myśli już o niczym innym. Prowadzę go w górę, niemal na skraj wybuchu, a potem się wycofuję i robię to od nowa, aż mnie błaga, żebym zakończyła tę torturę.

– Nat, Chryste… Skarbie…