Ekonomiczna Ekologiczna Kuchnia - Monika Mrozowska - ebook
Opis

Przekonaj się, że w kuchni ekologia może iść w parze z ekonomią. I fantastycznymi smakami!

„Na zdrowiu nie oszczędzamy" takie hasło w kontekście prawidłowego odżywiania pojawia się często. Dlatego zdrowa, ekologiczna kuchnia kojarzy się z artykułami z wyższej półki. Tymczasem robiąc przemyślane zakupy, kierując się wskazówkami zawartymi w książce Moniki Mrozowskiej, czytelnik szybko przekona się, że zdrowa i ekologiczna może być niedroga. W wielu przypadkach dużo tańsza od dań z kuchni wysoko przetworzonej.

Znajdą się tu przepisy na wszystkie główne posiłki, desery oraz drobne przekąski.
W książce pod tytułem KUCHNIA EKOnomiczna udowodnimy, że szybki obiad dla całej rodziny można przygotować za kilkanaście złotych.
Znajdzie się w niej również lista  niedrogich nieprzetworzonych produktów wysokiej jakości łącznie z orientacyjnymi cenami za 1 kg lub 1 litr, które później posłużą do przygotowania 65 przepisów.

Monika Mrozowska – aktorka, propagatorka zdrowego odżywiana. Od wielu lat proponuje zdrowe i smaczne potrawy widzom programu „Dzień Dobry TVN”. Autorka i współautorka książek kulinarnych – m.in. Słodkie i zdrowe, czyli desery, które możesz jeść codziennie oraz Słodko zdrowo świątecznie. Wegetarianka. Z pasją angażuje się w akcje prozdrowotne, przede wszystkim związane z edukacją żywieniową.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 70

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Redakcja i korekty: Melanż
Projekt okładki: Paweł Panczakiewicz/PANCZAKIEWICZ ART.DESIGN
Skład i łamanie: Plupart
Redaktor prowadzący: MAGDALENA CHORĘBAŁA
Dyrektor produkcji: ROBERT JEŻEWSKI
Zdjęcia: Okładka: WOJCIECH OLSZANKA Wnętrze: MONIKA MROZOWSKA
© Copyright by Wydawnictwo Zwierciadło Sp. z o.o., Warszawa 2017 Text © copyright by Monika Mrozowska 2017
Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.
ISBN 978-83-8132-010-8
Wydawnictwo Zwierciadło Sp. z o.o. ul. Postępu 14, 02-676 Warszawa tel. (22) 312 37 12 Dział handlowy:[email protected]
Konwersja:eLitera s.c.

Czy można jeść ekologicznie, a jednocześnie ekonomicznie? Certyfikowana żywność ekologiczna jest droga, a na pewno droższa od tej, która takich oznaczeń nie posiada, dlatego kupowanie jej kojarzy się z pewnego rodzaju „luksusem”. Robienie zakupów w eko-sklepach i na eko-bazarach jest – owszem, wyrazem troski o własne zdrowie, ale równie często sygnałem dla innych: „Uwaga, jestem bardziej świadomym konsumentem od ciebie, jem lepiej, drożej, więc jestem od ciebie zdrowszy. I kropka”.

Wróćmy w takim razie do początku.

Czym właściwie jest ekologia? Bo co do tego, że jest to ostatnio bardzo popularne słowo, chyba nikt nie ma wątpliwości. Tylko co ono właściwie oznacza?

Ekologia (z greckiego: eikos – „dom”, logos – „słowo”, „nauka”) to nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, zajmująca się badaniem oddziaływań pomiędzy organizmami a ich środowiskiem oraz między samymi organizmami.

Co w takim razie zrobić, by „oddziaływanie” pomiędzy człowiekiem a organizmami, które on spożywa, w możliwie najmniejszym stopniu zaburzało funkcjonowanie całej przyrody? Czyli co, jak i ile jeść, żeby skutki naszych fizjologicznych potrzeb powodowały jak najmniejsze spustoszenie?

A czym jest żywność ekologiczna?

Jest ona produkowana metodami mającymi zapewnić ochronę zdrowia społeczeństwa i środowiska. Producenci i przetwórcy żywności ekologicznej mają obowiązek oznaczania swoich produktów certyfikatami. I tu niestety pojawia się problem. Często wysokie ceny żywności ekologicznej tłumaczy się dużymi kosztami produkcji. Tymczasem kosztowne jest samo zdobycie takiego certyfikatu, dlatego wiele średnich i małych firm, które mają bardzo dobry asortyment, nie decyduje się na taki krok.

A teraz spójrzmy na to z drugiej strony. Jak przeciętny konsument zapatruje się na żywność ekologiczną?

Możemy tu zaobserwować kilka postaw.

Często pod wpływem impulsu lub mody kupujemy produkty, których nazw nawet nie potrafimy wymówić poprawnie, a im bardziej egzotycznie one brzmią, tym lepiej. Postanawiamy, że od dzisiaj będziemy się zawsze zdrowo odżywiać i intensywnie ćwiczyć. Patrzymy z góry na osoby, które ostentacyjnie zjadają przy nas frytki i popijają je piwem. Kupujemy karnet na siłownię albo nową matę do jogi, wracamy ze sklepu z torbą eko-produktów i mamy „zajawkę” przez tydzień, a ci bardziej wytrwali nawet przez miesiąc. Po jakimś czasie z przerażeniem stwierdzamy, że gotowanie w domu kosztuje nas więcej niż jedzenie na mieście w restauracjach, w związku z czym wracamy do starych przyzwyczajeń.

Są również tacy, którzy w myśl zasady „Każdy kiedyś na coś umrze” jedzą wszystko, co wpadnie im w ręce. Nie przejmują się straszeniem, że coś jest niezdrowe albo wręcz może zrobić im poważną krzywdę. Ich koszyk z zakupami czasami przypomina szczegółowo opracowany plan samozagłady: żywność wysokoprzetworzona, fast food, konserwanty, sztuczne barwniki, aspartam... Żadnych warzyw, żadnego błonnika, skład produktu przypomina tablicę Mendelejewa, a wszystko doprawione jest szczyptą glutaminianu sodu. Bo czemuż by nie! Wszystko jest dla ludzi!

Można też „zaufać ekspertom” i bez zawracania sobie głowy zdecydować się na tzw. pudełka. Tylko szukając ekonomicznego rozwiązania dla całej rodziny, warto się zastanowić, czy jest to najlepszy pomysł. Poza tym, co zrobić w sytuacji, gdy pudełkowa dieta przewiduje na piątkowy obiad sałatkę z rukolą, suszonymi pomidorami i komosą ryżową, a dzieciom zamarzą się akurat naleśniki? Wciskać im na siłę sałatkę? Zjeść samemu podwójną porcję, a ostatecznie i tak wylądować w kuchni przy smażeniu naleśników? Czy może wyrzucić pudełka do śmieci?

W moim domu podstawowa zasada brzmi: „Marnujemy najmniej jedzenia, jak to tylko możliwe”.

Nie zawsze się to udaje, ale robiąc zakupy na bieżąco, w małych ilościach, przeważnie jemy to, na co mamy ochotę, a nie to, co musimy, tylko dlatego że właśnie kończy się termin przydatności do spożycia.

Czy istnieje jakaś czwarta alternatywa? Chcesz jeść zdrowo już zawsze. Nie tylko przez tydzień czy miesiąc. Chcesz jeść smacznie, nie myśląc ciągle o tym, że czegoś ci nie wolno, bo „ jesteś na diecie”. Nie chcesz wydawać fortuny na zakupy, bo albo cię na to nie stać, albo masz mnóstwo innych wydatków.

Chcesz robić zakupy „pod domem”. Nie masz możliwości, by wygospodarowywać kolejną godzinę albo więcej z twojego cennego czasu, którego i tak masz ciągle za mało, żeby jeździć po mieście i w jednym sklepie kupować mąkę, a w kolejnym, na drugim końcu miasta – nabiał.

Wcale ci się nie dziwię, bo i mnie wydaje się to nierealne. Wolę pójść na spacer, obejrzeć z moją starszą córką serial, poczytać książkę, poukładać z synkiem puzzle. Wiem, wiem są przecież sklepy internetowe, ale i w tym przypadku musimy myśleć ze sporym wyprzedzeniem, co będziemy jeść, a przecież ochota na „coś” pojawia się nagle i musi być jak najszybciej zaspokojona. Jak miałabym powiedzieć moim dzieciom, że na ukochane babeczki muszą poczekać dwa dni, aż zjawi się kurier, skoro one chcą je zjeść teraz, natychmiast? Kierując się zasadą: „Jestem tym, co jem”, chcę być swoją najlepszą wersją z możliwych, ale... przy minimalnym zaangażowaniu.

I właśnie dlatego opracowałam te przepisy i przeliczyłam, ile orientacyjnie kosztuje ich przygotowanie. Bazują one na prostych składnikach, których nie kupuję w sklepach ze zdrową żywnością, bo wychodzę z założenia, że lepiej zjeść normalną kaszę, bez certyfikatu, kupioną w sklepie koło domu, niż jeść super zdrowo, ale okazjonalnie, a na co dzień zapychać się wysokoprzetworzoną żywnością.

A co zrobić z resztkami, które zostają po obiedzie? Nie musimy mieć przecież ochoty na odgrzewanie tego samego dania w nieskończoność, ale z drugiej strony szkoda wyrzucić pół blachy upieczonych warzyw, prawda? Co zrobić z włoszczyzną, na której gotujemy wywar warzywny? Na ogół ląduje w śmieciach, a można z niej przecież zrobić pyszny warzywny pasztet...

Niektóre produkty rzeczywiście warto kupować w sklepach ekologicznych. W książce znajdują się wyliczenia, w których uwzględniłam cenę zwykłego masła o zawartości tłuszczu 82%, ale dla porównania w „Liście składników” podałam też orientacyjną cenę masła ekologicznego.

Przy zdrowym gotowaniu warto pamiętać również o sezonowości i kupować np. pomidory w lipcu i sierpniu. W styczniu lepiej przestawić się na koncentraty i przeciery, bo znajduje się w nich mniej szkodliwych składników niż w „świeżych pomidorach”, które jadą do nas z drugiego końca świata.

Kupujmy jak najwięcej produktów, które w naturalnych warunkach rosną w naszym klimacie. Zamiast zachwycać się tzw. superfood o egzotycznie brzmiącej nazwie, gotujmy częściej buraki, do potraw dorzucajmy czosnek i przychylniejszym okiem spójrzmy na kaszę gryczaną.

A przede wszystkim gotujmy mniej, a nie jak dla pułku wojska. Mniejsze zakupy, mniej gotowania, mniej przejadania się i mniejsze wydatki. Poza tym większość przygotowanych w domu posiłków, w zamkniętych pojemnikach w lodówce można bezpiecznie przechowywać do czterech dni. Dlatego nie bójmy się jeść resztek. W Polsce statystycznie marnuje się mniej więcej ¼ kupionej żywności. Aż tyle ląduje na śmietniku, bo kupujemy zbyt dużo.

Dlatego na zakupy idziemy z listą, czytamy skład produktów, do koszyka wrzucamy to, co rzeczywiście jest nam potrzebne, a nie to, co przyciągnie naszą uwagę kolorowym opakowaniem.

Od dziś zdrowa, smaczna i ekonomiczna kuchnia stoi przed wami otworem! Powodzenia!