Wydawca: Słowo/obraz terytoria Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2018

Dzieje grzechu. Dyskurs pornograficzny w polskiej prozie XX wieku (na wybranych przykładach) ebook

Ewa Stusińska  

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 373 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Dzieje grzechu. Dyskurs pornograficzny w polskiej prozie XX wieku (na wybranych przykładach) - Ewa Stusińska

Procesy przeciw pornografii literackiej, a później również filmowej i artystycznej, które rozpoczęły się od słynnej sprawy Pani Bovary i trwały przez prawie cały wiek XX, dotykają problemu prawnych, formalnych i gatunkowych wyznaczników pornografii. Czy dzieła pornograficzne mają jakąś wspólną cechę? Pomimo rozlicznych problemów definicyjnych można wyodrębnić jedną – pornografia nie jest i nie była nigdy formą seksualności spotykaną w naturze. Innymi słowy – pornografia jest dziedziną kultury. Dlatego celem tej książki jest potraktowanie pornografii jako kategorii kulturowej, przyjrzenie się jej z dystansu, ograniczenie obiegowej oczywistości, zanalizowanie teoretycznego i praktycznego kontekstu oraz naszkicowanie chociaż w uproszczony sposób jej historii. Praktycznym celem jest zaś zaproponowanie metodologicznej podstawy porn studies, a także pokazanie, jak w krytyczny sposób czytać pornografię literacką.


To znakomita praca, bogata w wiedzę, frapująca interpretacyjnie. Zamysł autorki polega na ujęciu pornografii nie jako wstydliwych marginesów kultury, lecz jako moralnego i estetycznego wyzwania idącego z marginesów ku centrum. Przemysław Czapliński


Pracę Ewy Stusińskiej uważam za pionierskie i oryginalne opracowanie zagadnienia trudnego, dotąd tak rzetelnie i twórczo niepodejmowanego na naszym gruncie. Krzysztof Kłosiński

Opinie o ebooku Dzieje grzechu. Dyskurs pornograficzny w polskiej prozie XX wieku (na wybranych przykładach) - Ewa Stusińska

Fragment ebooka Dzieje grzechu. Dyskurs pornograficzny w polskiej prozie XX wieku (na wybranych przykładach) - Ewa Stusińska

WprowadzenieHistoria pornografii

Jeśli nie byłoby żadnych ograniczeń w seksie, tak w życiu, jak i w literaturze, jeśli wolność seksualna nie byłaby traktowana jako raj dla radykałów albo czyściec dla konserwatystów, jeśli seks byłby czymś oczywistym, jak inne neutralne aktywności, na przykład jedzenie czy pływanie, wtedy może powietrze byłoby wystarczająco przejrzyste, by pytanie o seks w literaturze mogło stać się pytaniem czysto literackim, a nie polem bitwy w kwestiach moralnych i społecznych. Jeśli seks byłby wolny, nie miałby nic wspólnego z ideą wolności1.

Historia pornografii jest zawsze historią „pornografii”2. Do jej powstania na przełomie XVIII i XIX wieku, a także późniejszego rozwoju przyczyniły się transformacje polityczne i kulturowe, upadek absolutyzmu, powstanie społeczeństwa obywatelskiego, emancypacja kobiet, wytworzenie sfery prywatnej i sekularyzacja moralności, zmiany modelu kontroli, wynalazki technologiczne i wiele innych czynników ze sfery nauki, polityki, kultury i moralności, w których rezultacie pornografia wyodrębniła się jako oddzielna dziedzina. Od tego czasu zmieniały się jej dominujące media (książka, fotografia, film), reguły klasyfikacji, oceny i funkcje. Zmieniała się też sama pornografia. Obecnie jej najbardziej popularnym przedstawieniem jest film pornograficzny, o czym świadczy jego przemożna dominacja na rynku, a także liczba prac krytycznych mu poświęconych. Wypracowanie cech takich jak: określone reguły gatunku (między innymi struktura widzialności, money shot), ograniczona liczba kategorii i motywów fabularnych, a także przekonanie przedstawicieli branży filmowej, że porno „nie lubi” innowacji, nie oznaczają jednak, że pornografia osiągnęła swoją czystą postać, Weberowski typ idealny. W XXI wieku „tradycyjna debata skupiła się na «porno» ze stratą dla «grafii»”3.

Tymczasem procesy przeciw pornografii literackiej, a później również filmowej i artystycznej, które rozpoczęły się od słynnej sprawy Pani Bovary i trwały przez cały wiek XX, dotykają problemu prawnych, formalnych i gatunkowych wyznaczników pornografii, które do tej pory nie zostały satysfakcjonująco rozwiązane. Czy dzieła pornograficzne mają jakąś wspólną cechę? Pomimo rozlicznych problemów definicyjnych można wyodrębnić jedną – pornografia nie jest i nigdy nie była formą seksualności spotykaną w naturze. Innymi słowy – pornografia jest dziedziną kultury. Dlatego, podobnie jak Foucault traktował „seksualność”, należy potraktować pornografię jako kategorię kulturową, przyjrzeć się jej z dystansu, ograniczyć obiegową oczywistość, zanalizować teoretyczny i praktyczny kontekst oraz naszkicować chociaż w uproszczony sposób jej historię, która nierozdzielnie łączy się z historią zakazu i cenzury. Celem tej książki jest analiza pornografii literackiej, jednak bez szerszego kulturowego kontekstu nie byłaby ona zrozumiała.

Przedmiotem niniejszej pracy jest pornografia, czyli reprezentacje słowne lub obrazowe, bądź, by być bardziej precyzyjnym, praktyki reprezentacji, a nie praktyki seksualne. Fakt reprezentacji musi zostać szczególnie podkreślony: nie zajmujemy się po prostu „treścią”4.

Literatura i sztuki wizualne to – zdaniem Susanne Kappeler – domeny reprezentacji. Historia pornografii jest historią neutralizacji tego medium, uczynienia jego języka i konwencji czymś transparentnym. Dlatego właśnie krytyka pornografii powinna przede wszystkim przesunąć punkt ciężkości z analizy treści ku analizie form reprezentacji i kontekstu, w jakim były one kształtowane.

Badania nad pornografią pokazują ponadto, iż jest ona doskonałym kluczem do zrozumienia wielu kwestii, jako że obejmuje zagadnienia z zakresu: historii prawa i obyczajów, normy językowej, wiedzy biologicznej, różnicy seksualnej jako problemu politycznego, stosunków społecznych i dyskursu władzy, wreszcie możliwości transgresji w wymiarze politycznym, społecznym i estetycznym. Temat pornografii postanowiłam ująć historycznie i możliwie szeroko, by przejść do kwestii w tej pracy najważniejszych, czyli związków pornografii i literatury. Chociaż pornografia nie ma w Polsce bogatej literatury podmiotu ani literatury przedmiotu5, była i jest narzędziem walki z niewygodnymi pisarzami lub sposobem promocji „kontrowersyjnych” powieści. Analizując trzy dwudziestowieczne teksty oskarżane o pornograficzny charakter, postaram się odpowiedzieć na pytanie, co konstytuuje pornografię na gruncie literatury, a także zanalizować dyskurs pornografii.

1. Pochodzenie terminu

Tradycyjnie przyjmuje się, że termin „pornografia” pochodzi ze starożytnej greki, gdzie porne oznaczało ‘nierządnicę’, agraphein – ‘pisanie’, ‘rytowanie’ lub ‘rysowanie’. Pornografia oznacza więc pisanie o nierządnicach. Samo porne wywodzi się od pernemi (‘eksportować jako niewolnika do sprzedania za granicą’, później ‘eksportować’ także o innych towarach na sprzedaż). Prostytutki w starożytnej Grecji były na ogół niewolnicami zakupionymi na rynku niewolników, co tłumaczy łączność etymologiczną wyrazów. W rzeczywistości określenie „pornografia” zostało ukute prawdopodobnie znacznie później. Karl Otfried Müller, niemiecki historyk sztuki i autor Handbuch der Archäologie der Kunst z 1848 roku, przywołuje terminpornographos, który występuje w księdze trzynastej, rozdziale dwudziestym pierwszym Deipnosophistai Atenajosa (III wiek naszej ery) i oznacza piszącego o niewolnicach6. Nie mamy jednak pewności, czy greckie pornographos funkcjonowało już wcześniej czy pochodziło od samego Atenajosa. Faktem jest, że termin nie pojawia się w żadnym innym tekście pisanym aż do przełomu XVIII i XIX wieku. W dodatku we wspomnianym utworze znajdujemy analogicznie utworzone słowo zographos, oznaczające twórcę malującego „z natury”, pejzażystę. W tym kontekście możemy przypuszczać, że pornographos odnosiło się do sztuki literackiej, jednak nie było zwrotem powszechnie używanym, a być może jedynie neologizmem utworzonym na potrzeby dysputy sofistów z Deipnosophistai.

2. Ponowne narodziny

Pornografia jako kategoria używana w dzisiejszym rozumieniu tego słowa pojawia się w czasach nowożytnych pod koniec XVIII i na początku XIX wieku. Wcześniej żadne nowożytne świadectwa pisane nie zawierały tego terminu, pomimo że bez wątpienia istniały jego desygnaty. Jaka była więc geneza powstania terminu? W Historii seksualności Foucault pokazuje, że przez wiele wieków normy regulujące rozwiązłość były całkiem swobodne, a dopiero od wieku XVIII wprowadzono bardziej restrykcyjne rozróżnienie na seksualność podporządkowaną rozrodczości, czyli uszlachetnioną przez związek małżeński, oraz seksualność zepchniętą w sferę milczenia lub patologii. Na przełomie wieków nie tyle zmieniły się zachowania seksualne, ile zmianie uległ stosunek społeczeństwa do własnej seksualności. Nowe reguły klasyfikacji wymagały odpowiedniego dyskursu. Tę rolę od klasycyzmu zaczęły zajmować medycyna, psychiatria i prawo, które stały na straży właściwego rozgraniczenia obu sfer. W tym właśnie okresie narodziła się pornografia.

Bezpośrednim impulsem sięgnięcia przez nowożytnych po starożytny termin nie była jedynie wzrastająca popularność tekstów o charakterze literackim, ale potrzeba stworzenia dyskursu, który umożliwiłby naukowe ujęcie ważkich kwestii dotyczących ludzkiej seksualności, a zarazem umożliwił ich „moralną” lekturę, dyskursu sytuującego się pomiędzy hipokryzją a zgorszeniem. Kendrick wskazuje szczególnie na dwie kwestie, które odegrały kluczową rolę dla rozwoju pornografii: znaleziska archeologiczne z okresu imperium rzymskiego oraz dziewiętnastowieczny problem prostytucji. Thomas Laqueur dodaje z kolei inny kulturowy fenomen – kwestię masturbacji, a Nancy Armstrong – powstanie i popularyzację powieści. Wszystkie te zjawiska życia kulturowego łączyły się ze sobą i miały największy wpływ na powstanie pornografii.

3. Zapotrzebowanie na pornografię

Odkrycie Pompejów w XVIII wieku, a także systematyczne prace archeologów w XIX wieku nie tylko odsłoniły doskonale zakonserwowane przez pył wulkaniczny budynki, ale też odlewy ciał i drobnych przedmiotów, czyli świadectwa kultury i życia codziennego mieszkańców miasta zakonserwowanego w czasie swojej świetności (24 sierpnia79 roku naszej ery) i „ożywionego” w czasach nowożytnych. Jednym z najbardziej szokujących odkryć była bardzo rozwinięta kultura seksualna pompejan. Przedmioty o fallicznych kształtach, fontanny przypominające Priapa, freski ukazujące sceny miłosne nie stanowiły wyłącznie – jak się początkowo wydawało – wyposażenia domów publicznych lub sypialni małżonków, ale były normalnym wystrojem większości domów, a nawet ulic miasta. Problemem, z jakim musieli zmierzyć się badacze, stała się rzeczowa klasyfikacja zabytków oraz kwestia ich ekspozycji w muzeum i udostępnienia odwiedzającym. Przedmiot badań okazał się zarazem wartościowy i niemoralny. Podział na właściwe i niewłaściwe, „czyste” i „brudne”, prywatne i publiczne przestał być jednoznaczny. Poszukując rozwiązania, które nie hamowałoby rozwoju wiedzy, a jednocześnie ograniczyłoby dostęp do demoralizujących obscenów, w Muzeum Narodowym w Neapolu wydzielono specjalną część, „Sekretny Gabinet”, do którego wstęp mieli tylko mężczyźni o wyższym statusie społecznym, a znajdujące się tam przedmioty opisano zgodnie z regułami nowej taksonomii. W przewodniku kolekcji z 1870 roku czytamy: „Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, rozpatrując każdy przedmiot, który trzeba było opisać, tylko i wyłącznie z archeologicznego i naukowego punktu widzenia. Zgodnie z naszą intencją, zachowaliśmy pod każdym względem spokój i powagę. Podczas sprawowania świętych obowiązków człowiekowi nauki nie wolno się niczego wstydzić ani z niczego wyśmiewać. Oglądaliśmy te posążki jak anatom przypatruje się zwłokom”11.

Pisanie o nierządzie mogło trafić do szerokiego grona za cenę podporządkowania seksualności celom poznawczym. Badane treści nie były opisywane ze względu na swój cel (ars erotica), ale już od początku nierozerwalnie połączone z naukowym znaczeniem (scientia sexualis).

Sceny seksualne na murze w Pompejach.

Sceny seksualne na murze w Pompejach.Jeden z obiektów „Sekretnego Gabinetu” w Muzeum Narodowym w Neapolu.

Obiekty z Pompejów umieszczone w „Sekretnym Gabinecie”.

Drugim obszarem ludzkiej seksualności, który wymagał naukowej klasyfikacji, był problem prostytucji. Podobnie jak pisanie o nierządzie, również kwestia prostytucji ma bogatą historię i towarzyszy ludzkości od zarania dziejów. Czasy jej „świetności” przypadają zwykle na okresy, w których restrykcyjne przepisy dotyczące obyczajów i moralności mają swój rewers w postaci istnienia świata, gdzie zabronione przyjemności realizowane są nielegalnie i na ogromną skalę. Takim okresem niewątpliwie był wiek XIX. Tadeusz Boy-Żeleński pisał: „Wiek XIX zmienił to [zwyczaj wczesnego zawierania związków małżeńskich – E. S.]: służba wojskowa, długie studia, powolna kariera – opóźniły zakładanie domowego ogniska niemal do trzydziestego roku życia. Dziesięć lat musowego celibatu w dobie najżywszego głodu miłości toż to fakt społeczny niezmiernej doniosłości! […] Ale asceza – to za wielkie słowo; po prostu – prostytutka, która stała się na wiek cały filarem moralności społecznej, niemal urzędnikiem państwowym. Równocześnie, utrwalając jej nieodzowność, społeczeństwo wdeptało ją w błoto tak głęboko jak nigdy”12.

Obiekty z Pompejów umieszczone w „Sekretnym Gabinecie”.

Rozdźwięk między życiem płciowym a oficjalną etyką i prawem był zawsze wyraźny. Jednak również w tej sferze podział na publiczne i prywatne uległ zachwianiu. O ile prostytucja podtrzymywała system i instytucję rodziny, choroby weneryczne stały się dla nich zagrożeniem. Analogicznie jak w przypadku odkrycia Pompejów i stworzenia „Sekretnego Gabinetu”, kwestia nierządu domagała się takiego unormowania, które z jednej strony umożliwiłoby dostęp (choć ograniczony), ale z drugiej strony zapewniałoby kontrolę (higiena, prawo). Problemem stało się stworzenie dyskursu, bowiem przedmiot badań był zarówno niemoralny, jak i użyteczny dla porządku społecznego.

Dlatego od połowy XIX wieku obserwujemy ogromny przyrost literatury pornograficznej. Przy czym określenie „pornograficzna” odnosi się tu do kwestii seksualności, przefiltrowanej przez nowoczesne standardy mówienia o seksie. W latach 1851–1853 powstała sześciotomowa praca Paula Lacroix Histoire de la prostitution chez tous les peuples du monde, depuis l’antiquite la plus reculée jusqu’à nos jours par Pierre Dufour. Wcześniej wydano: Alexandre Parent-Duchâtelet La prostitution à Paris auXIXe siècle, Michael Ryan Prostitution in London, with a Comparative View of That of Paris, and New York (1839), J. D. TalbotThe Miseries of Prostitution (1844). Najpełniejszym wydawnictwem była praca Williama Actona z 1857 roku:Prostitution, Considered in Its Moral, Social and Sanitary Aspects, in London and Other Large Cities: with Proposals for the Mitigation and Prevention of Its Attendant Evils. Wymienione pozycje trafiły do publicznych księgarń, a ich wysoka cena, a także konwencje językowe miały być od tej pory jedynym gwarantem, że nie dostaną się w niepowołane ręce. Podobnie jak w przypadku „Sekretnego Gabinetu”, do którego wstęp mieli tylko dorośli mężczyźni z klas wyższych, dbano, by prace o prostytucji nie zostały odczytane inaczej niż zakładała to intencja autora, na co w największym stopniu narażone miały być kobiety, dzieci oraz członkowie niższych warstw społeczeństwa.

Ilustracja z pracy Lacroix.

Kolejnym problemem, choć historycznie wcześniejszym od obscenicznych wykopalisk oraz kwestii prostytucji, była sprawa masturbacji. Laqueur za symbol problematyzacji związku pomiędzy jednostką a porządkiem społecznym uznaje rok 1712, datę wydania książki o wymownym tytule Onania; albo Ohydny Grzech Samozaspokojenia, i wszystkie jego Straszliwe Następstwa, tyczące się obuPŁCI, wraz z Duchową i Cielesną Poradą dla tych, którzy już obciążyli się tą wstrętną praktyką. A także stosowna Przestroga dla Młodzieży narodu ObuPŁCI…13.

Od tego momentu czyn onanisty zaczął być postrzegany nie tylko jako wykroczenie przeciw naturze, ale również moralności, kulturze i społeczeństwu. Głównym argumentem były oczywiście zło moralne oraz choroby fizyczne, które przypisywano onanistom – od zwiotczenia mięśni i osteoporozy po ślepnięcie i nieodwracalne zmiany w mózgu. Autor Samotnego seksu analizuje okoliczności, w których masturbacja zyskała konkretną nazwę „onania”/„onanizm”, stała się problemem społecznym, a zatem „przesunęła się z odległego horyzontu moralnego na pierwszą linię etycznych walk”14. Laqueur wyjaśnia, dlaczego praktyka, która zdaniem większości lekarzy i psychologów stanowiła i stanowi, zwłaszcza w okresie dorastania, normalną aktywność człowieka, stała się nagle problemem: „[…] reprezentowała, w wymiarze cielesności, niektóre z najgłębszych napięć nowej kultury rynku; samotny seks był dla społeczeństwa obywatelskiego tym, czym pożądliwość była dla porządku chrześcijańskiego. […] Masturbacja przejęła niektóre główne cnoty społeczeństwa obywatelskiego i przekształciła je w występki; stała się mrocznym podbrzuszem nowego porządku społeczno-kulturalnego i trwałym zagrożeniem dla najgłębszego rdzenia, dla serca tego porządku”15.

Potrzeba unormowania tej kwestii poprzez dotarcie do winowajcy, który w tajemnicy i odosobnieniu dopuszczał się potępianego uczynku, wymagała sięgnięcia po środki bardziej skuteczne niż regulacje prawne czy pouczenia moralistów. Podobnie jak w przypadku prostytucji, najlepszą drogą okazała się literatura. Ogromne powodzenie Onanii…, jej liczne przedruki, wznowienia i tłumaczenia, kolejne dzieła, zajmujące się tą tematyką (między innymi L’Onanisme, dissertation sur les maladies produites par la masturbation Tissota z 1760 roku), kulturowe i literackie inspiracje (wzmianki o masturbacji w Emilu Rousseau) osiągnęły paradoksalny rezultat. Z jednej strony poszerzyły świadomość społeczną, zwiększyły wiedzę na temat uprawianego procederu, dostarczyły odpowiedniego języka, by o nim dyskutować, wzbudziły wstyd oraz zaostrzyły społeczną klasyfikację czynu i tak dalej. Z drugiej strony zaś stworzyły dyskurs, w którym nieustanna zachęta do mówienia doprowadziła do ogromnego wzrostu publikacji pełnych poufałych wyznań i drobiazgowych opisów, które same w sobie wpływały na wyobraźnię i stanowiły zachętę do masturbacji. Pisma o obscenicznych przedmiotach (eksponaty sekretnego muzeum), nierządnicach (prostytutkach) i nierządzie (masturbacji), ogólnie o seksualności przedstawionej w nawiasie ze znakiem ujemnym16, przeznaczone do umoralniania lub uświadamiania czytelników, stały się interesujące dla zawartości samego nawiasu. „Seks musi znajdować ujście, zwłaszcza u młodych ludzi. Dlatego w naszej wspaniałej cywilizacji znalazł je w masturbacji. Przecież masa literatury popularnej, większość naszych rozrywek istnieją tylko po to, aby prowokować masturbację”17.

4. Popularyzacja/pornografizacja lektury

Rozwój pornografii jest nierozerwalnie związany i uzależniony od rozwoju powieści18.

Aż doXVIII wieku materiały dotyczące seksualności, poczynając od fachowych podręczników medycznych przez obsceniczne dzieła klasyków na utworach Aretina kończąc, funkcjonowały w bardzo wąskim obiegu. Dostępne były jedynie dla warstw uprzywilejowanych w sensie wykształcenia (znajomość łaciny i greki), zamożności (wysoka cena prac naukowych czy przewodników po galeriach) lub przynależności do wyższej klasy (obieg ksiąg zakazanych – na przykład satyry Aretina czy książki de Sade’a). Dlatego nie było rozróżnienia pomiędzy książkami zakazanymi z powodów politycznych, religijnych czy moralnych19. Wzrost industrializacji i urbanizacji spowodował „rozwój nowej sfery prywatności, prywatnego doświadczenia lub, jak mówią dziś socjologowie, prywatyzacji. Powieść jest tą formą sztuki, która zarówno wyraża, jak i odpowiada na zapotrzebowanie tego nowego rodzaju doświadczenia”20.

Rozwój powieści i masowe czytelnictwo stworzyły potrzebę ochrony/kontroli szerszych warstw społecznych przed treściami, które – prezentowane również dla celów poznawczych – mogły być niezrozumiane przez niewykształconego czytelnika. Nancy Armstrong zauważa, że historia powieści nie może być zrozumiana bez historii seksualności21. I odwrotnie. Zdaniem autorki popularna trzytomowa lub trzyczęściowa struktura książki, odpowiadająca wiktoriańskiej konstrukcji rodziny i dla niej adresowana (ojciec, matka i dziecko), zaczęła być zastępowana w drugiej połowie XIX wieku przez krótsze i wygodniejsze wydania, jak na przykład powieść w odcinkach, przeznaczone do samotnej lektury.

Sir John Lavery, Miss Auras, The Red Book, 1907.

Niezależnie od treści, już sama lektura, izolująca jednostkę od społeczeństwa, zamykająca ją w sferze własnej fantazji, rozbudzająca pragnienia okazała się wyzwaniem dla władzy22. Od początku XVIII wieku zwrócono uwagę na związek wyobraźni z podnieceniem, lektury z masturbacją. Ujęcie pornografii, ograniczone wyłącznie do wywołania podniecenia u odbiorcy, jest pokłosiem tamtej redukcji. Zarówno czytanie, jak i onania łączą się bowiem z samotnością, zamykaniem podmiotu we własnych granicach, wyborem wyobraźni zamiast rzeczywistości. W broszurze doktora Bergera wydanej we Lwowie w 1873 roku czytamy: „Onanista powinien ze wszystkich sił unikać samotności. Ona powiększa pożądliwość […] obudza także imaginację, drażni ją plugawymi obrazami, które osłabioną już duszę niepojętą siłą […] na nowo w otchłań zbrodni za sobą pociąga”23.

Niebezpieczne z punktu widzenia władzy wydają się nie tylko konsekwencje pozytywne, takie jak stymulacja indywidualnej wyobraźni, ale i negatywne – odmowa uczestnictwa w wymianie stanowiącej filar struktury społecznej. Bardziej niebezpieczny nie był jednak żaden niedostatek, utrata czegoś, ale naddatek24. Dlatego wzmożeniu nadzoru nad ciałem i umysłem (zwłaszcza nieletnich i kobiet) przez instytucję cenzury, przyszły w sukurs inne dyskursy związane z regulacją seksualności. „Wraz z upadkiem zewnętrznych ograniczeń, taka buntowniczość powieści doprowadziła do kryzysu: jeśli każdy czytał powieści, i jeśli powieściopisarze nie odpowiadali za szkodę, którą czynią, jedyną deską ratunku było pozwanie książek do sądu”25.

5. Cenzura obsceny. Prehistoria pornografii

Wartość „obsceniczności” czy pornografii nie jest usytuowana w samym przedstawieniu, ale w jego zasięgu26.

Historia cenzury książek na dobrą sprawę dopiero od przełomu XVIII i XIX wieku objęła książki pornograficzne. Wcześniej tego typu literatura – jak wspominałam – nie istniała jako oddzielna kategoria, a opisy funkcji seksualnych zaliczane były do znacznie szerszej kategorii obscenów literackich, swoistej prehistorii pornografii. W XVI wieku w Anglii i we Francji, po raz pierwszy od antyku, weszły do użytku terminy przeznaczone do oznaczania nieprzyzwoitych słów. W tym samym czasie we Włoszech, po raz pierwszy w historii, autorzy tych słów stali się obiektem oficjalnej cenzury27.

W 1523 roku Giulio Romano namalował na ścianach watykańskiej Sali Konstantyna szesnaście obrazów przedstawiających kopulujące w różnych pozycjach pary. Malowidła przeznaczone były dla oczu wyłącznie grupy uprzywilejowanych osób i nie wzbudzały żadnych kontrowersji, dopóki inny artysta, Marcantonio Raimondi, nie stworzył ich reprodukcji w postaci grafik, które nazwał I Modi, a pisarz Pietro Aretino – nie uzupełnił ich w drugim wydaniu o szesnaście sonetów własnego autorstwa, zwanych Sonetami rozpustnymi (1527). Dzieło trafiło do użytku publicznego. W rezultacie grafik trafił za to do więzienia watykańskiego, pisarz popadł w niełaskę, a wszystkie kopie dzieła zostały zniszczone na polecenie papieża. Zdaniem Joan DeJean był to pierwszy w historii przypadek cenzury treści ze względu na obecność transgresyjnych seksualnie materiałów. „Sprawa I Modi była najbardziej oczywistym ostrzeżeniem, że nowoczesne, ponowne wynalezienie obsceniczności właśnie się rozpoczęło”28. W 1557 roku powstał Indeks Ksiąg Zakazanych, na którego liście znalazła się między innymi Sztuka kochania Owidiusza, Dekameron Boccaccia i utwory Aretina.

W 1623 roku we Francji powstała diatryba pod tytułem La Doctrine curieuse des beaux esprits de ce temps autorstwa jezuity François Garasse’a. Tekst doskonale wpisywał się w ducha kontrreformacji, potępiając libertynizm, ale co istotniejsze ostrze zarzutów kierował po raz pierwszy przeciwko literackiej obscenie. Traktował ją jako przestępstwo przeciw moralności. Był to jednak raczej odosobniony przypadek. Dzięki Molierowi i jego uwagom zawartym w 1663 roku w Krytyce szkoły żon termin „obsceniczny” został oderwany od antyreligijnego i niemoralnego znaczenia na rzecz „przestępstwa” językowego, jak na przykład przekleństwa. Taki był de facto charakter utworów Boccaccia i Aretina. Obsceniczność wiązała się raczej z krytyką społeczną utrzymaną w duchu towarzyskiego żartu, należała do repertuaru satyry i podobnie jak średniowieczny karnawał podważała dominujący porządek. I właśnie dlatego, a nie ze względu na obrazę uczuć religijnych, zaczęła spotykać się z cenzurą ze strony władców świeckich i kościelnych. Obsceniczna seksualność była zatem niepokojąca nie tyle ze względu na problematyczność aktu seksualnego, ile przede wszystkim na jego literackie wykorzystanie (satyrę, krytykę władzy) i społeczny zasięg.

W 1655 roku w Paryżu doszło do procesu sprawców publikacji utworu L’École des Filles, ou la Philosophie des dames. W 1660 roku w Londynie został uwięziony wydawca i prawdopodobnie autor The Wandering Whore29. Również w Londynie w 1683 roku John Wickins został skazany na karę grzywny za wydanie The Whore’s Rhetorick, a w 1749 roku wydano nakaz aresztowania autora, drukarza i wydawcy Fanny Hill. Wspomnień kurtyzany. Były to jednak wydarzenia rzadkie. Zjednoczone Królestwo było pierwszym europejskim krajem, w którym podjęto się prawnego uregulowania kwestii cenzury. W 1787 roku król Jerzy III wydał edykt pod tytułem Proklamacja zachęty do pobożności i cnoty, i zapobiegania rozpuście, profanacji i niemoralności, w tym zwalczania wszystkich rozwiązłych i wyuzdanych grafik, książek i publikacji [w celu] rozproszenia trucizny dla umysłów młodych i nieświadomych i ukarania wydawców i sprzedawców. W 1802 roku powstała organizacja Society for the Suppression of Vice and for the Encouragement of Religion and Virtue throughout the United Kingdom, której celem było wcielenie w życia królewskiego rozporządzenia. Z czasem zaczęły powstawać jej kolejne oddziały. Pierwsza ustawa dotycząca obscenicznych publikacji (Obscene Publications Act) została zatwierdzona w 1857 roku. Był to pierwszy akt prawny wprowadzony przeciw materiałom obscenicznym.

Podobne zaostrzenie prawa można było zaobserwować w Stanach Zjednoczonych. W 1821 roku książka Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany została zakazana ze względu na obsceniczność (sprawa Commonwealth vs Holmes, 17 Mass. 336). Był to prawdopodobnie pierwszy tego typu zakaz dzieła literackiego w USA. W 1842 roku został wydany Tariff Act (c. 270, 28, 5 Stat. 566), pierwszy amerykański akt prawny zakazujący importu nieprzyzwoitych druków, obrazów i grafik. W całym kraju powstawały organizacje pocztowe zwalczające obsceniczne materiały. Anthony Comstock, prezydent agencji pocztowej, jedna z kluczowych postaci tego ruchu, doprowadził do zniszczenia stu siedemdziesięciu pięciu ton materiałów uchodzących za obsceniczne, aresztowania za ich rozpowszechnianie czterysta osób, ukaranych grzywną w łącznej wysokości 237 134 dolarów30.

Ilustracja do jednego z pierwszych wydań Fanny Hill. Wspomnień kurtyzany Johna Clelanda.

Proces zaostrzania się prawa zbiegł się z popularyzacją lektury („Aby obsceniczność stała się problemem, musi stać się czymś publicznym. Musi zacząć krążyć na znacznie mniej kontrolowanym i bardziej publicznym rynku kultury druku”31) i malejącym analfabetyzmem („Dla pierwszych nowoczesnych cenzorów obsceniczność była przestępstwem jedynie w świecie druku”32). Ustawy i precedensowe rozprawy sądowe długo miały na celu sprzedawców i wydawców, a głównym narzędziem cenzury stała się kontrola kolportażu. W 1898 roku George Bedborough został aresztowany i skazany za sprzedaż siedmiotomowych Studies in the Psychology of Sex autorstwa Havelocka Ellisa. Podobny los spotkał Williama Lazenby’ego, wydawcę magazynu „The Pearl”, i Harry’ego Nichollsa za Walpole Press. W 1900 roku The British Museum zniszczyło sześć skrzyń z obscenicznymi materiałami z kolekcji Henry’ego Spencera Ashbee’ego, przekazanymi bibliotece po jego śmierci. W 1930 roku pięć tysięcy książek erotycznych zostało spalonych w Stanach Zjednoczonych dzięki specjalnym uprawnieniom poczty w ramach kary za łamanie przyzwoitości. Choć palenie książek stawało się coraz częstsze, to cenzura polegająca na kontroli kolportażu była coraz mniej efektywna. Dlatego konieczne było wynalezienie innego rodzaju kontroli druku33. „Zupełnie jak kocioł mający wybuchnąć, świat dyskursu zmagał się z takimi napięciami, które nie mogły być dłużej utrzymane w ukryciu. Ten konflikt musiał zostać ujawniony. I ujawnił się z nawiązką”34.

5.1. Pani Bovary i Kwiaty zła w sądzie

Ponieważ lektura stała się powszechnie dostępna, jak pokazuje przykład Emmy Bovary czytającej romanse w klasztorze, jedynym sposobem odzyskania kontroli nad społeczeństwem było pozwanie książek do sądu. I jako jedna z pierwszych trafiła tam Pani Bovary. Jej proces odbył się 29 stycznia i6 lutego1857 roku. Walter Kendrick uznaje, że właśnie pozwanie do sądu książki Flauberta nadało ton kolejnym rozprawom i wytyczyło główne sposoby argumentacji w sprawach dotyczących pornografii. Sądy, próbując narzucić ograniczenia prawne, musiały bowiem najpierw zdefiniować oskarżany przedmiot. „Procesy utworów literackich są słusznie określane jako przykłady zbiorowego «społecznego czytania», w których społeczne praktyki czytelnicze i kryteria oceny są zmobilizowane, zdefiniowane i sprawdzone, jak również zostają one podważone przez pozwane dzieło”35.

Podczas procesu książki Flauberta zarzuty stawiane przez oskarżyciela i tezy wygłaszane przez obrońcę dotyczyły zagadnień obrazy moralności publicznej, deprawacji młodzieży i kobiet, ale również granic sztuki („Sztuka bez reguł nie jest dłużej sztuką; jest jak kobieta, która pozbywa się wszystkich ubrań”), granic reprezentacji („Bez mgły, bez zasłon – ukazuje nam [autor] naturę w całej swojej nagości i surowości”36), intencji autora i tak dalej. Jak zwrócił uwagę Dominic LaCapra, sprawa Pani Bovary dotyczyła rozstrzygnięcia kluczowych pytań na temat natury tekstu literackiego: 1) kwestii określoności lub nieokreśloności znaczenia; 2) „polityki” tej nieokreśloności (czy była to forma kulturowego elitaryzmu, sprzeciw wobec burżuazyjno-kapitalistycznego światopoglądu czy fikcja literacka?)37. Zdaniem Rancière’a sąd nad Panią Bovary był symbolem zmian, jakie zaszły w związku z lekturą: zatarcia różnicy pomiędzy rzeczywistością i fikcją38, prozą życia i poezją, estetyzacją i sztuką, a także wytworzenia nowego rodzaju pragnień, które stały się podstawą nowoczesnej histerii rozumianej szerzej jako konstrukcja kulturowa, a nie jednostka kliniczna (cierpienie, które nie ma organicznej przyczyny, ale jest spowodowane „ekscesem” myśli39). Pod zarzutem obrazy moralności kryło się więc nie tyle przedstawienie nierządu fizycznego, ale zobrazowanie ekscesu wyobraźni, jaki u współczesnego czytelnika (tu: Emmy Bovary) prowokowała lektura. Tak rozumiana histeria to dla Rancière’a synonim podniecenia, wywołanego „nadmierną dostępnością słów, myśli i obrazów”, nieodłączny element współczesnego życia. W XIX wieku literatura dopuściła tę histerię do głosu, stała się dla niej ramą. Jednak sam Flaubert widział w niej chorobę i zagrożenie dla sztuki, dlatego musiał zabić swoją bohaterkę, prawdopodobnie dzięki czemu sąd uniewinnił go z zarzutów o obrazę moralności i religii. Najmocniejszym argumentem w procesie okazało się właśnie zakończenie książki, sugerujące ocenę jej bohaterki. Czy gdyby Flaubert nie zabił pani Bovary, wyrok sądu pozostałby uniewinniający?

20 sierpnia1957 roku francuski rząd oskarżył wydawcę Kwiatów zła, Auguste’a Poulet-Malassisa, oraz ich autora, Charlesa Baudelaire’a, o obrazę moralności publicznej40. Autor przyjął trojaką linię obrony: 1) występek został przedstawiany w wierszach tak, by był odstraszający dla czytelnika; 2) wiersze czytane jako część większej całości zachowują wymiar moralny; 3) inni pisarze – Alfred de Musset, George Sand, Honoré de Balzac – pisali bardziej skandaliczne rzeczy. Jednak prokurator Pinard (notabene ten sam, który przegrał proces w sprawie Pani Bovary) przyjął nową linię oskarżenia. Po pierwsze uniezależniał tekst od intencji autorskiej (przedstawienie występku w celu dania moralnej lekcji) i uzależnił go od indywidualnej lektury (również niewyrobionych moralnie/literacko czytelników). Po drugie doprowadził do przyznania przez sąd, że siła „niemoralnych” przedstawień nie tylko przeważa nad „moralnymi”, ale również nad „moralną” wymową książki jako całości. Pinard skupił się w swojej mowie na wyrwanych z kontekstu cytatach. Tym samym podważona została idea integralności dzieła. Co ciekawe, Pinard nieświadomie antycypował modernistyczny typ lektury: „fragmentaryczny, przypadkowy, nienarracyjny, chaotyczny, odpowiadający stanowi rozproszenia i uprzedmiotowieniu życia w nowoczesnym mieście”41. Baudelaire przegrał proces i został skazany na karę grzywny w wysokości trzystu franków (później zmniejszoną do pięćdziesięciu), a wydawca – stu franków. Kwiaty zła zostały dopuszczone do druku z wyjątkiem sześciu wierszy (proces dotyczył trzynastu wierszy). Zakaz obowiązywał do 1949 roku. Flaubert pisał do Baudelaire’a: „To coś nowego: ścigać tom wierszy. Dotąd sądy zostawiały poezję w spokoju. Moje oburzenie nie ma granic”.

ManuskryptPani Bovary.

Obydwa procesy na ponad sto lat wyznaczyły dominujący model prawnej cenzury książek zawierających otwarcie seksualne motywy. Z jednej strony sądy rozpatrywały utwory jako całość, uzależniając dopuszczenie obscenicznych treści do druku pod warunkiem ich moralnego lub poznawczego znaczenia (funkcjonalizując seksualność) w kontekście całości utworu. Z drugiej strony cenzurowały całe książki lub nieodpowiednie fragmenty, nie zważając na ich znaczenie w szerszym ujęciu, mając rzekomo na uwadze czytelnika, który samodzielnie tego znaczenia mógłby nie zrozumieć. Żadna z powyższych praktyk nie uwzględniała estetycznego wymiaru obscenicznych passusów.

Strona tytułowa pierwszego wydania Kwiatów zła.

Historia kolejnych procesów „obscenicznych”, a później „pornograficznych” książek przynosi kolejne interpretacje roli literatury, jej znaczenia i wpływu, kolejne polityki reprezentacji, aż do stopniowej liberalizacji tekstu na rzecz wzmożonej kontroli nad obrazem i filmem. Symbolicznym ostatnim zwycięstwem nad cenzurą był proces wydawnictwa Penguin Books Ltd. z 1960 roku w sprawie wydania pełnej angielskiej wersji Kochanka Lady Chatterley. Rozprawa była faktyczną próbą wprowadzonej w życie w 1959 roku ustawy (Obscene Publication Act), w której punkt czwarty wykluczał cenzurę, jeśli materiał działał w „interesie nauki, literatury, sztuki lub dydaktyki, bądź innych obiektów użyteczności publicznej”42. Obrona powołała trzydziestu pięciu świadków, między innymi anglikańskiego biskupa i profesora literatury, by potwierdzić wartość książki. Oskarżyciel nie powołał żadnych świadków, a jego główna linia oskarżenia skupiła się na wpływie książki na umysły pewnych grup społecznych: „Czy pozwoliłby pan swoim młodym synom i córkom – ponieważ dziewczynki potrafią czytać tak samo jak chłopcy – przeczytać tę książkę? Czy jest to książka, którą położyłby pan we własnym domu? Czy jest to książka, którą chciałby pan, by przeczytała pana żona albo służąca?”43 Wobec zmian, jakie zaszły w społeczeństwie, tego typu argumenty nie mogły być już podtrzymane. Wydawnictwo Penguin Books dostało zgodę na wydanie książki. Utwór Lawrence’a w dniu premiery wyprzedał się w liczbie dwustu tysięcy egzemplarzy.

„Werdykt był ważnym krokiem w kierunku wolności słowa pisanego, przynajmniej dla prac o wartości literackiej (prace bez wartości literackiej nie były bezpieczne aż do procesu magazynu «Oz» w 1971, a prace w ogóle pozbawione wartości – do uniewinnienia książki Inside Linda Lovelace w 1977 roku)”44.

Philip Larkin skomentował liberalizację prawa następująco:

Sexual intercourse began

In nineteen sixty-three

(Which was rather late for me)

Between the end of the

Chatterley ban

And the Beatles’ first LP45

6. Kobieta nie do pary

Przełom XIX i XX wieku był okresem wielkich niepokojów społecznych i politycznych w całej Europie. Skrystalizowały się ekstremistyczne ruchy społeczne, trwała walka o niezawisłość narodową, coraz głośniejsze stawały się kampanie sufrażystek, emancypantek i homoseksualistów, szerzyła się prostytucja i syfilis, kwitła dekadencja. „Fundamenty państw murszeją, ale fasady pałaców, kościołów i domów bogatego mieszczaństwa lśnią przepychem dawno przebrzmiałych stylów”46. Najsłynniejszy seksista epoki, Otto Weininger, argumentował, że popularność dandyzmu i homoseksualizmu należy tłumaczyć tylko ogólną feminizacją”47. Razem z postępującą emancypacją kobiet, nastąpił kryzys męskości48.

W tym okresie popularną figurą uogólnionego lęku społeczeństwa została wolna kobieta i jej nieokiełznana rozkosz. W literaturze europejskiej pojawia się więc cały legion kobiet fatalnych, wampirów, modliszek, diablic49. Niezwykle częste stały się przedstawienia Salome, fenickiej bogini Astarte, siostry biblijnej Ewy – Lilith, w mniejszym lub większym stopniu upostaciowujących mit chuci. Kwitł mizoginizm reprezentowany przez Schopenhauera, Nietzschego, Strindberga, Weiningera i innych. Jak tłumaczy Araszkiewicz, w XIX wieku „kobieta, pozbawiona władzy ekonomicznej, miała dostęp jedynie do władzy związanej z jej płcią i cielesnością: macierzyństwa i zmysłowości”50. Jednak przełom XIX i XX wieku nie stworzył wymienionych mitów, a jedynie dokonał ich adaptacji w kulturze i sztuce.

Linda Williams, amerykańska teoretyczka badań nad pornografią, przytacza fragment Narodzin bogów Hezjoda, tekstu pochodzącego z VIII wieku przed naszą erą, by ukazać starożytną proweniencję jednego z najstarszych mitów o seksualności –  m i t u   n i e p o s k r o m i o n e j   r o z k o s z y   k o b i e t. 

„Powiadają, że Tejrezjasz zobaczył dwa węże parzące się na wzgórzach Kiteronu. Gdy zabił samicę, przemienił się w kobietę, natomiast gdy zabił samca, na powrót stał się mężczyzną. Zeus i Hera zdecydowali, że to właśnie Tejrezjasz rozstrzygnie, kto odczuwa większą przyjemność podczas stosunku: kobieta czy mężczyzna. On odrzekł: «Mężczyzna odczuwa jedynie jedną dziesiątą rozkoszy; lecz kobiece zmysły odczuwają wszystkie dziesięć części». Hera wpadła we wściekłość i oślepiła go, ale Zeus obdarzył go darem jasnowidzenia”51.

Wściekłość Hery z powodu przypisania jej prawie całej rozkoszy badaczka tłumaczy tu opozycją, jaką już w starożytności przypisywano samokontroli jako źródłu siły i władzy, a tym samym przewagi mężczyzny nad kobietą. Do tego mitu ponownie zaczęto odwoływać się w XVIII wieku. Jego podstawą był lęk.

Zdaniem antropologii strukturalnej większość istniejących form i norm społecznych jest ufundowana na sprowadzeniu roli kobiety do obiektu wymiany (zakaz kazirodztwa oraz reguły pokrewieństwa). Społeczny „obieg” kobiet, ustalony przez mężczyzn jako podstawa struktury społecznej, został dokładnie opisany przez Claude’a Lévi-Straussa52. Jak twierdzi Roland Barthes, kultura zachodnia opiera się na trzech mechanizmach wymiany, gwarantujących jej kulturową homeostazę: retoryce (słowa odpowiadają rzeczom, a język rzeczywistości), hermeneutyce (krążenie sensu – znaki i znaczenia), ekonomii (rzecz i jej wartość)53. Tak jak masturbacja czy samotna lektura była niezgodą na wymianę tego, co jednostkowe i empiryczne, na ogólne i idealne, podobnie można odczytać rolę samotnej kobiety w strukturze społecznej.

Anarchia (seksualna) rozpoczęła się – jak pisze Elaine Showalter – od „kobiety nie do pary”. Zdaniem badaczki pojawienie się w XIX wieku dużej grupy kobiet pozostających poza legalnym związkiem małżeńskim stało się podstawą podważenia binarnego systemu seksualności i przypisanych mu ról płciowych54. Wolna kobieta okazała się problemem społecznym: nie mogąc być utrzymywaną przez męża czy ojca, musiała mieć warunki, by zarobić na własne utrzymanie, a w konsekwencji – zdobyć odpowiednie wykształcenie, możliwość rywalizacji z mężczyznami na rynku pracy, własną reprezentację polityczną, a także reprezentację kulturową. Lęk dotyczący zachwiania tradycyjnych ról płciowych nieodzownie łączył się więc z niepokojami tożsamościowymi, rasowymi, społecznymi czy narodowymi. Wokół niego zogniskowały się zagadnienia o tajemniczości kobiet oraz ich potencjalnym zgubnym wpływie na mężczyzn i całe społeczeństwo. Szczegółowo te kwestie były badane na przykładzie społeczeństwa francuskiego55 czy amerykańskiego56, gdzie kryzys męskości zbiegł się ze zmianą modelu funkcjonowania rodziny, systemu wartości (połączenie męskości nie z walecznością, ale ze statusem finansowym) i tym podobnymi. Wielu teoretyków dopatruje się jego związku z narodzinami nazizmu. „Lęk związany z tożsamością, silniejszy wśród mężczyzn austro-niemieckich niż francuskich, ma swój udział w powstaniu nazizmu i ogólnego faszyzmu europejskiego. Dojście Hitlera do władzy w podświadomości odczuwane było jako obietnica odnowy męskości…”57

Od XIX wieku dyskurs o kobiecie rozmnożył się na niebywałą dotąd skalę. Większość męskiego dyskursu skupiła się wokół kwestii „Czego pragnie kobieta?”, „Kim jest kobieta?” Jak pisała Virginia Woolf: „Czy macie pojęcie, ile książek o kobietach powstaje w ciągu jednego tylko roku? Czy macie pojęcie, ile z nich piszą mężczyźni? Czy jesteście świadome tego, że stanowicie bodaj najszerzej dyskutowane zwierzę świata?”58. Potrzeba ochrony władzy uruchomiła produkcję wiedzy. Owo pragnienie wydobycia sekretu (rozkoszy) kobiet przyjęło zdaniem Showalter pod koniec XIX wieku kilka postaci: dosłownego rozpruwania kobiety nożem przez seryjnego mordercę prostytutek (Kuba Rozpruwacz), skalpelu lekarza wykonującego sekcję zwłok (najczęściej używano ciał zmarłych prostytutek), artysty lub pisarza używającego ostrej wyobraźni lub fallicznego pióra59. Mnie interesuje przede wszystkim trzecia strategia i potrzeba uprzedmiotowienia kobiety przez pisarza/artystę w celu upodmiotowienia męskiego twórcy i czytelnika.

Zdaniem Kappeler współczesne podejście do sztuki wynika z głęboko zakorzenionych w strukturze reprezentacji relacji dominacji i opresji, które są powszechne. Dlatego nie sprowadzają się one jedynie do przedstawiania kobiety jako przedmiotu, ale również do takiej konceptualizacji i produkcji dyskursu, które zakładają autoprezentację panującej (męskiej) grupy i dystrybucję ról wedle schematu dominacja–uległość. Jest to możliwe dzięki czołowym modelom filozoficznym i estetycznym tekstu, jak i szerzej – całej komunikacji. Innymi słowy nie chodzi tylko o reprezentację kobiety w tekście pornograficznym, w którym nie może ona jako jego konstrukt przyjąć innej pozycji niż bierna (lub wejść w rolę męską), ale również o produkcję czytelniczki, która jako efekt systemu społecznego nie może wyrazić sprzeciwu wobec tekstu. Uniemożliwiają jej to kwestia wolności słowa i wolności twórczej, status tekstu i autora w kulturze, a także inne superstruktury kulturowych znaczeń. Nie zawsze tak jednak było. Dla Rolanda Barthes’a rok 1850 (notabene data bliska procesowi Pani Bovary) jest cezurą odgraniczającą klasyczne-realistyczne rozumienie sztuki z pozycją autora jako źródła sensu od dzisiejszego współczesnego modelu dzieła literatury, w którym nie „ja” czynię cokolwiek, lecz język, a ręka oddzielona jest „od wszelkiego głosu, niesiona przez czysty gest zapisu (a nie wyrazu)”60. Zmiana statusu autora tekstu prowadzi między innymi do tego, że „nigdy nie pytamy, co pornograf stara się «powiedzieć» – jaka, innymi słowy, jest jego odpowiedzialność jako autora konkretnej wypowiedzi. Zamiast tego omawiamy bezcielesne («oderwane») teksty, filmy lub obrazy. Pornograf znajduje schronienie u swojego kulturalnego brata, artysty”61.

Kappeler uważa, że pozycja kobiety w pornografii jest symptomem jej podrzędnej roli w dominującym męskim dyskursie. Nie wystarczy więc analiza reprezentacji kobiety w tekście, ale konieczna jest analiza polityki tej reprezentacji i superstruktur filozoficznych i estetycznych, które takie przedstawienie umożliwiają.

7. Historia czy historie seksualności?

Prace Foucault, Marcusa, Kendricka, Laqueura i Kappeler pokazały, że historia nowoczesności nie jest jedynie historią wyzwalania, ale również historią zamiany jednej formy władzy na inną. Hipoteza represji, twierdząca, że począwszy od przełomu XVII i XVIII wieku seksualność jest w coraz większym stopniu kontrolowana przez instytucje poprzez mechanizmy zakazu, cenzury czy przemilczenia, okazała się niewystarczająca wobec faktycznej nadprodukcji wiedzy o seksie. Nakazy dyskrecji i obyczajności w sferze publicznej nie przeszkadzały bowiem powstaniu wyspecjalizowanych dyskursów psychiatrii, pedagogiki i innych, które przejęły kontrolę nad seksualnością innymi metodami niż przemoc, zakaz czy cenzura, ale poprzez przemieszczenie, intensyfikację, reorientację i przemianę samego pragnienia62.

W Historii seksualności sama pornografia, obok między innymi psychiatrii, medycyny i pedagogiki, została przez Foucault zaliczona do dyskursów władzy nad seksualnością, określanych wspólnie jako scientia sexualis i przeciwstawionych ars erotica. O ile dyskursy scientia sexualis powstały, by kontrolować seksualność, o tyle ars erotica uznawana jest za domenę rozkoszy i przedstawiana przede wszystkim w relacji do samej siebie jako praktykowanie i gromadzenie doświadczenia. Foucault sugeruje, by nie ujmować historii seksualności wyłącznie w ramach represji, jak wskazywał Freud. Autor Słów i rzeczy postuluje, by ukazywać wzajemne uwikłanie wiedzy (produkowanie nowych dyskursów o seksualności), władzy (możliwość kontroli poprzez dostęp do różnorodnych przejawów seksualności) i rozkoszy (stymulowanie rozwoju nie dla niej samej, ale dla jej związków z władzą). Ukonstytuowanie się seksualności, jakie dokonało się w społeczeństwie zachodnim od czasów klasycyzmu, wytworzyło wieloaspektowe i ruchome pole stosunków sił, a nie jednolity system władzy represjonującej seks. W ramach tego ujęcia Foucault uwzględnia cztery alternatywne reguły: immanencji (dyskurs władzy nie jest zewnętrzny wobec seksualności), ciągłych zmian (nie ma charakteru stałego), podwójnego uwarunkowania oraz taktycznej poliwalencji dyskursów (pojawienie się dyskursu powoduje większą kontrolę, ale i wyzwala dyskurs zwrotny, mogący przemówić we własnym imieniu, używając opresyjnego języka, na przykład dyskurs homoseksualizmu).

U źródeł pornografii tkwi bowiem ambiwalencja. Z jednej strony pornografia  o p i s y w a ł a  obsceniczne treści: zabytki odkryte w Pompejach, kontrolę ciała czy prawny status prostytutek. Z drugiej strony  p r o d u k o w a ł a  obsceniczne treści (na przykład katalogi z wystawy, naukowe rozprawy o prostytucji i onanii), mogące wzbudzić podniecenie seksualne, co musiano zakładać, starannie ograniczając ich dostępność dla kobiet, nieletnich czy osób z klas niskich. Nowy dyskurs dążył do  k o n t r o l i  seksualności poprzez stworzenie neutralnego, naukowego języka, przejrzystych kategorii, logicznych dychotomii ujmujących nieczystą zawartość, a zarazem poprzez powielenie treści, przeznaczonych wcześniej dla nielicznych, otwierał drzwi do ich  d e m o k r a t y z a c j i,  a tym samym i demokratyzacji pożądania. Pragnąc zapanować nad swoim przedmiotem, de facto stwarzał go. Próbując nadać mu obiektywne ramy, wyzwolił reakcję zwrotną – dyskurs zaczął niejako przemawiać w swoim imieniu, wykorzystując często terminy, które miały go zmarginalizować.

O ile erotyka istniała zawsze, o tyle pornografia jest stosunkowo młodym fenomenem. Począwszy od znalezisk z Pompejów, kwestii prostytucji i masturbacji, „implantacji perwersji” w naukowych dyskursach jak psychiatria i pedagogika, ulegała ona znacznym zmianom. Zgodnie z przedstawionymi wyżej zasadami fakt, że współczesne społeczeństwa zachodnie nie wytworzyły zasad erotyki jak starożytny Rzym, Indie, Chiny czy Japonia, nie oznacza, że scientia sexualis nie funkcjonuje w jakiejś mierze jako ars erotica. „Być może ta produkcja prawdy, jakkolwiek onieśmielona modelem naukowym, zwielokrotniła, zintensyfikowała, a może nawet stworzyła własne wewnętrzne rozkosze”63. Pomimo dominującego przekonania o negatywnym stosunku władzy do seksu, dominującej instancji cenzury i zakazu, jednolitego i monotonnego mechanizmu negowania wszystkiego, co z seksualnością związane (jurydyczna koncepcja władzy), relacja władzy/wiedzy do rozkoszy ma bardziej złożony charakter.

Czy powyższe obserwacje oznaczają, że sztuka Zachodu ostatecznie zrezygnowała z dziedzictwa sztuki kochania, podstawiając na jej miejsce własny wybrakowany produkt? Czy związek seksualności z dyskursami wiedzy/władzy oderwał rozkosz od praktyki i doświadczenia seksu? Czy sama rozkosz przestała być źródłem rozkoszy, zastąpiona przez zwielokrotnione i zintensyfikowane produkowanie prawdy o rozkoszy: mówienie/pisanie/czytanie o rozkoszy, rozkosz analizy, rozkosz wyznania i tak dalej? Myślę, że odpowiedź nie jest wcale oczywista. Wzrost zainteresowania seksualnością niewątpliwie doprowadził do nowej formy kontroli, mógł jednak spowodować również powstanie „dyskursu zwrotnego”64. Czy taki los nie spotkał w XX wieku pornografii? Czy podobnie jak homoseksualizm nie zaczęła ona „przemawiać we własnym imieniu, rewindykować swoją legalność lub «naturalność», często posługując się nawet słownictwem i terminami, za pomocą których dyskwalifikowała ją medycyna”65 lub inne dyskursy? Czy pornografia, wykluczona początkowo ze sfery erotyki jako jej perwersyjny rewers, nie stała się nową erotyką? Kwestii spornych jest znacznie więcej.

W XX wieku tematyka pornografii była szczególnie mocno dyskutowana wokół trzech zjawisk: 1) kwestii liberalizacji/komercjalizacji seksualności, czyli pytania o spuściznę rewolucji seksualnej; 2) związku pornografii z awangardą i cenzurą, czyli pytania o walor artystyczny utworów o seksualności; 3) krytyki feministycznej, która zadała pytanie o strukturę ideologiczną pornografii.

7.1. Porno i cywilizacja

Czy wzajemne zależności między wolnością i represją, produktywnością i destrukcją, dominacją i postępem naprawdę konstytuują zasadę cywilizacji?66

Związek między erosem a cywilizacją w XX wieku szczególnie silnie konceptualizowany był przez Freuda (metapsychologia, teoria popędów i rekonstrukcja prehistorii rodzaju ludzkiego) i szkołę frankfurcką.

7.1.1. Eros spętany: Freud

Historia człowieka – jak twierdzi Freud – jest historią represji67. Cywilizacja zaczyna się tam, gdzie następuje wyrzeczenie się popędów. Rola kultury, którą autor Wstępu do psychoanalizy definiuje jako „wszystko, w czym życie ludzkie wzbiło się ponad swe zwierzęce uwarunkowania i w czym różni się ono od życia zwierząt”68 i używa zamiennie z cywilizacją, polega z jednej strony na „legalnej” realizacji pierwotnych popędów poprzez ich sublimację, z drugiej zaś – na represji egoistycznych i destrukcyjnych pragnień. W efekcie te pragnienia pozostają wiecznie niezaspokojone, a Eros spętany.

Freud zwraca uwagę na podobieństwo procesu kulturowego z procesem rozwoju indywiduum, filogenezy z ontogenezą. Sublimacja popędów ma znaczenie zarówno dla konstytucji dojrzałej jednostki, jak i dla ukształtowania cywilizowanego państwa, dzięki czemu wyższe aktywności psychiczne – naukowe, artystyczne, ideologiczne – mogą zaistnieć w życiu społeczności. Tendencja do ograniczania życia seksualnego zaczyna się już od najmłodszych lat wraz z wprowadzeniem zakazu kazirodztwa („być może najpoważniejsze okaleczenie, jakiego doznaje życie miłosne człowieka”69), narzuconego przez rodziców, a następnie zinstytucjonalizowanej, a wreszcie ucieleśnionej kontroli popędów. Zasada przyjemności zostaje zastąpiona przez zasadę rzeczywistości. Podążając za przymusem ekonomicznym, kultura odbiera seksualności duży potencjał energii psychicznej i inwestuje go w inne produktywne działania. „Na wyżynach stosunku miłosnego nie ma miejsca”70 na zainteresowanie społeczeństwem, środowiskiem, pracą, a nawet płodzeniem dzieci. Dlatego proces wychowania indywiduum i jego socjalizacji zakłada stworzenie „nad-ja”, którego funkcją będzie aktywność cenzorska i wymierzanie kary.

„Kultura dzisiejsza wyraźnie daje do zrozumienia, że dopuszcza stosunki seksualne jedynie na bazie wyłącznej i nierozerwalnej więzi mężczyzny i kobiety, że nie lubi seksualności jako autonomicznego źródła rozkoszy i że skłonna jest je tolerować tylko jako dotąd niezastąpione źródło rozmnażania ludzi”71.

W rozważanej przez Freuda teorii popędów pojawia się jednak ważne sformułowanie, że Eros i Tanatos występują rzadko – a być może nigdy – oddzielnie, co – jak zauważa autor Kultury jako źródła cierpień – znajduje najpełniejszą manifestację w sadyzmie i masochizmie (notabene uprzywilejowanych sposobach kontaktu seksualnego w pornografii). Rolą kultury jest rozdzielenie tych dwóch popędów – sublimacja Erosa w akceptowalne formy współżycia i represja popędu niszczenia poprzez wykształcenie silnego nad-ja i poczucia winy. Największą barierą dla rozwoju kultury jest więc ludzka skłonność do agresji – środkiem jej niwelowana jest funkcja nad-ja, którą potocznie określamy mianem sumienia. W rezultacie jest to uwewnętrznienie agresji, obrócenie jej przeciwko własnemu ego. Z napięcia między owym surowym superego a poddanym mu ego rodzi się świadomość winy i potrzeba kary. To właśnie jest źródłem cierpienia jednostki.

Zdaniem Freuda ograniczenia nałożone na seksualność są konieczną ofiarą rozwoju cywilizacyjnego. Fakt, że zasada rzeczywistości musi ciągle być ustanawiana na nowo, świadczy jednak o tym, że jej panowanie nie jest ostateczne, a „stan natury” – polimorficznej seksualności – nie jest raz na zawsze przekreślony przez cywilizację. „Trzeba więc żywić nadzieję, że druga z dwóch «niebiańskich» potęg, odwieczny Eros, podejmie wysiłek, by wytrwać w walce ze swym równie odwiecznym przeciwnikiem. Któż jednak przewidzi konsekwencje i wynik tej walki?”72

7.1.2. Eros wyzwolony: Marcuse–McNair

Teoria Herberta Marcusego ma silne zakorzenienie w kontrkulturze lat sześćdziesiątych i zachodniej rewolucji obyczajowej, która – postulując wyzwolenie się od zasady rzeczywistości i oddanie się pod panowanie zasady przyjemności – była próbą zdecydowanego zerwania nie tylko ze stanem zdiagnozowanym przez Freuda, lecz także z problemem imperatywu etycznego Kanta. Zdzisław Krasnodębski – cytuję za Leną Magnone73 – twierdzi, że „w filozofii Kanta akty intelektualne, postępowanie według zasad racjonalnego myślenia i racjonalnej etyki było działaniem spontanicznym, stanowiącym najwyższe potwierdzenie ludzkiej wolności, a więc i ludzkiej autonomii, a doznania zmysłowe, instynkty i pragnienia w ogóle nie były aktem podmiotu, lecz stanowiły przejaw jego pasywności; uleganie im oznaczało poddanie się zewnętrznym wpływom, a więc było równoznaczne ze zniewoleniem, z autodegradacją człowieka do rangi cząstki przyrody. W nowym etosie – wręcz przeciwnie – sądzi się, że pasywni jesteśmy wtedy, gdy działamy wedle zasad rozumowych, które okazują się tylko narzuconymi z zewnątrz, biernie przyjętymi konwencjami społecznymi. Spontaniczni i autonomiczni jesteśmy wtedy, gdy dajemy upust naszym pragnieniom, nie skażonym przez kulturę”74.

O ile dla Kanta wolność człowieka była wolnością od determinacji przyrodniczej i wolnością do moralności, o tyle dla Marcusego stała się wolnością od represji seksualności.

Zdaniem Marcusego społeczeństwo Zachodu osiągnęło bowiem wystarczająco zaawansowany stopień produkcji, by przestać sublimować energię seksualną. Dalsza represywna organizacja popędów nie może być dłużej tłumaczona „walką o byt”, ale świadczy o interesie dominacji. Obecny stan został zbudowany na niewolnictwie i coraz bardziej depersonalizującej się władzy. Odwołując się do Nietzschego, Marcuse charakteryzował obecną cywilizację: „Na tej drodze nie ma alternatywy, żadna wolność duchowa czy transcendentalna nie może zrekompensować represyjnych podstaw kultury. «Rany ducha», jeśli w ogóle się goją, pozostawiają blizny. Przeszłość staje się panią teraźniejszości, a życie – daniną składaną śmierci […]”75.

Marcuse postuluje powstanie nowej zasady rzeczywistości – cywilizacji bezrepresyjnej, w której nie będzie potrzebna żadna instytucjonalna czy zinternalizowana kontrola społeczna nad jednostką. Jej skutkiem będzie kres przewagi seksualności genitalnej i erotyzacja całego ciała. Przyjemność stanie się celem samym w sobie. Dojdzie również do dezintegracji instytucji, w których zorganizowane były stosunki międzyludzkie (a zwłaszcza monogamicznej i patriarchalnej rodziny)76. Zdaniem Krasnodębskiego oznacza to również „odrzucenie kapitalistycznej ekonomii i demokracji parlamentarnej, stanowiących tylko neurotyczne symptomy represji seksualnej”77. Rozprzestrzenienie, a nie eksplozja libido doprowadzi do swobodnej gry indywidualnych potrzeb i zdolności. W przeciwieństwie do sadomasochistycznych orgii, za pomocą których odreagowuje współczesne sfrustrowane społeczeństwo (pornografia), nowe libido, poprzez erotyzację każdej aktywności, przekształci perwersyjną treść przedcywilizacyjnych stadiów78. Zdaniem Marcusego uwolnienie popędów nie będzie więc zagładą cywilizacji, ale nową jej formą, w której popęd Erosa ustanowi zupełnie nowe stosunki społeczne, a popęd Tanatosa nie ujawni swojej destrukcyjnej mocy, lecz ulegnie seksualnej samosublimacji.

Pojęcie seksualnej samosublimacji, zaproponowane przez Marcusego, jest pochodną kategorii „represyjnej desublimacji”, silnie krytykowanej przez Adorna. Jak pisze Žižek, społeczeństwo post-liberalne, rezygnując z mediacji ego (pomiędzy spontanicznym, popędowym id a wyrazicielem społecznych obowiązków, czyli superego) zapada w hipnotyczny sen, poprzez który dokonuje się socjalizacja nieświadomości. Innymi słowy, w społeczeństwie burżuazyjnym, liberalnym, którego Freud był przedstawicielem, ego – w konflikcie pomiędzy własnymi pragnieniami a wymogami społeczeństwa – pełniło funkcję stabilizującą. Społeczeństwo post-liberalne, rezygnując z tej mediacji, oddaje indywiduum całkowicie pod kontrolę porządku społecznego, a hołdowana przez ten porządek zasada „Enjoy yourself!” jest – zdaniem Žižka – zawoalowaną postawą „Ulegaj pokusie!”, którą kreuje społeczeństwo, a nie indywiduum79. Jak pisze Magnone, „«regresyjne», kompulsywne, ślepe, automatyczne zachowania, które charakteryzują id, zamiast wyzwalać od presji istniejącego porządku społecznego, stosują się doskonale do żądań superego, i są włączone w działanie na rzecz społecznego porządku. W konsekwencji, siły społecznej represji sprawują bezpośrednią kontrolę nad popędami”80.

Czy uwolnienie erosa w cywilizacji Zachodu jest możliwe? Czy droga, którą zaproponował Marcuse i którą za hasło przyjęła rewolucja obyczajowa lat sześćdziesiątych, przyniosła rezultaty? Zdaniem Briana McNaira efektem ruchów kontrkulturowych stała się z jednej strony demokratyzacja pożądania, z drugiej – pornografizacja kultury szerokiego odbiorcy (rozszerzenie pornosfery) oraz zjawisko „porno-chic”81 – swoistej mody na porno. Faktem jest, że „stymulowana przez rozwój technologiczny ekspansja”82 pornografii doprowadziła do szerszego dostępu do materiałów pornograficznych, a tym samym bardziej zróżnicowanej produkcji, docierającej do różnorodnych grup konsumenckich: „historia pornografii jest historią ewolucji technologii środków przekazu. Wplata się w nią historia walki o kontrolę nad nimi. Od prasy drukarskiej, przez fotografię, film i wideo po wiek komputerów środki masowego przekazu są demokratyzującą siłą, dającą coraz większej liczbie ludzi dostęp do potęgi przedstawienia”83.

W sferze publicznej pornografizacja umożliwiła widzialność marginalizowanym niegdyś tożsamościom i społecznościom seksualnym. Przyczyniła się do osłabienia wartości heteroseksizmu i patriarchalizmu84. Z drugiej strony doszło do zawłaszczenia sfery seksualności przez kapitalistyczne narzędzia rynkowe. Otwarcie seksualne przedstawienia, jeszcze niedawno traktowane jako zagrożenie dla społeczeństwa, stały się produktem na początku lat sześćdziesiątych. Typowe dla kultury współczesnej zjawisko porno-chic polega na „zawłaszczeniu konwencji właściwych pornografii przez przemysł rozrywkowy, modę i świat sztuki”85 i „przekształceniu porno w artefakt kultury większości”86. Pierwsza jego fala, która przypadła na lata siedemdziesiąte, dotyczyła wzmożonej produkcji prac awangardowych, dziennikarskich i krytycznych na temat pornografii o wyraźnym znamieniu akceptacji lub przynajmniej oswojenia. Chodziło więc o prace naukowe, ale również o utwory literackie czy produkty kultury masowej, które podjęły ironiczną grę z konwencjami porno (działalność artystyczna Jeffa Koonsa czy Madonny). W latach dziewięćdziesiątych porno-chic stało się jednak równie popularne w branży reklamowej, modzie i masowej produkcji i jako takie – zdaniem McNaira – stanowi kolejny etap „utowarowienia seksu i rozszerzenia konsumpcjonizmu”87. Skutki były więc obosieczne. „Rewolucja seksualna zapętliła się. Upowszechniła wyobrażenie, że stosunki seksualne są alfą i omegą egzystencji człowieka, a zarazem je «przezwyciężyła» – zbanalizowała, utechniczniła i uczyniła produktem rynku, na którym seks jest niezobowiązującą i coraz bardziej nudną zabawą. Seks jest zarazem demonizowany i trywializowany; wszędzie i nigdzie”88.

Zdaniem McNaira komercjalizacja seksu działa na korzyść postępowych tendencji, rozumianych ogólnie jako demokratyzacja pożądania i bunt przeciw elitarnym kryteriom estetycznym. Czy jednak erozja granicy między publicznym a prywatnym dokonana za sprawą nowych technologii wzmacnia czy osłabia autorytarną władzę społeczeństwa, demokratyzuje czy zniewala jednostki? Problem ten wciąż pozostaje nierozstrzygnięty.

7.2. Nowa estetyka

W 1947 roku, analizując twórczość Boccaccia, Erich Auerbach pisał: „Zapewne, erotyka stała się równocześnie – o czym w kulturze antycznej nie mogło być mowy – także i obdarzonym niezwykłą zdolnością do rozwoju zarodkiem problemów i konfliktów, praktycznym punktem wyjścia do powstania rodzącego się właśnie ruchu skierowanego przeciwko chrześcijańskiej kulturze średniowiecza; na razie jednak sama przez się nie miała ona jeszcze siły dostatecznej, by umożliwić sproblematyzowanie czy wręcz tragiczne ukształtowanie obrazu rzeczywistości”89.

Uwagi Auerbacha dotyczyły erotyki, stopniowo od czasów średniowiecza zyskującej znaczenie, by samodzielnie problematyzować obraz rzeczywistości. Na początku XX wieku Stanisław Przybyszewski w przedmowie do De profundis pisał: „jak nie