DwubieguNova... czyli ta, która kocha za bardzo - Małgorzata Strzelecka - ebook
lub
Opis

W tomiku poetka przenosi czytelnika w świat miłości - miłości skomplikowanej, trudnej, bolesnej i niejednoznacznej, wielobarwnej, rozdartej między rozpaczliwą potrzebą bliskości i lękiem przed nią, między odrzuceniem i odrzucaniem, paniczną ucieczką i silną potrzebą powrotu.


W jednym wierszu znajdziemy głębokie uczucie smutku, rezygnacji i straty, by w kolejnym rozpłynąć się w radosnych uniesieniach spełnienia i radości. Skrajne emocje oraz myśli o śmierci i przemijaniu pojawiają się tu na zmianę z euforycznymi stanami bezkresnej szczęśliwości i z gloryfikacją przedmiotu uczuć. Z wiersza na wiersz coraz bardziej zapadamy się w świat przedstawiony opowiedziany monologiem lirycznym dziewczyny, a potem kobiety, zatraconej bez reszty w miłości. 


Kobiety chwiejnej emocjonalnie z zaburzeniami typu borderline, chorobą afektywną dwubiegunową, walczącej z demonami zaburzeń o codzienność, normalny związek i o choćby pozory normalności.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 19


Wersja Demonstracyjna

Wydawnictwo Psychoskok Konin 2019

Małgorzata Strzelecka „DwubieguNova... czyli ta, która kocha za bardzo”

Copyright © by Małgorzata Strzelecka, 2019

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2019

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie

 może być reprodukowana, powielana i udostępniana w 

jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak

Projekt okładki: Małgorzata Strzelecka

Dostosowanie okładki: Adam Brychcy

Ilustracja na okładce: Dominik Strzelecki

Skład epub, mobi i pdf: Kamil Skitek

ISBN: 978-83-8119-480-8

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

http://www.psychoskok.pl/http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail:wydawnictwo@psychoskok.pl

Tym, bez których wiersze te nigdy by nie powstały

Trzydzieści lat - to brzmi dumnie…

…czyli wybór wierszy

z lat 2013-2018

Lęk

niczego nie ma choć jest

wszystko bez znaczenia 

upadłe liście 

mokre gwiazdy pod stopami 

podeptane 

lęk 

że może nas nie ma 

choć jesteśmy

Pytanie

dokąd idziemy 

z uśmiechem na twarzy 

mówisz mi 

że lubisz czereśnie 

i że mało ich było w tym roku 

obejmujesz mnie ramionami 

tak staję się cała

czerwcem 

i nie wiem już 

nie pamiętam 

o co cię właściwie pytałam

Tylko trochę

nie daję ci upominków

nie mówię ckliwych półsłówek 

nie zasypuję wiadomościami 

i pocałunkami 

nie padam ci w ramiona 

gdy przychodzisz 

uśmiecham się tylko

i patrzę 

i podaję ci rękę na zgodę 

udając przed całym światem 

że kocham cię 

tylko trochę

Jesiennym świtem

między słowami 

zabrakło nadziei 

jesienny świt 

zastaje mnie znów u okna 

liczę przycupnięte na drzewie 

ptaki

nie płaczę 

opieram tylko na dłoniach 

twarz zmęczoną 

natłokiem myśli 

i wczorajszymi pragnieniami 

wtartymi w poduszkę 

wraz z czarną maskarą 

nie płaczę 

przecież nie ma za czym 

wszystko zostało tam 

gdzie było 

w mojej głowie

Pożegnanie

po raz ostatni

podaj mi rękę

na pożegnanie 

a potem idź 

i nie odwracaj się za siebie 

bo jeszcze sił mi nie starczy 

bo jeszcze zmienię zdanie 

i pobiegnę za tobą 

i rzucę ci się w ramiona 

i będę cię całować 

i prosić byś został

zupełnie bez potrzeby

Cząsteczka światła

ach 

gdybym tylko mogła 

kochać cię jeszcze bardziej

zamienić się w miłość 

małą cząsteczkę światła 

rozpłynąć się w powietrzu 

byłabym dla ciebie

letnim wiatrem

kolorem soczystej zieleni

promieniem słońca

zapachem wiosny i bzu 

i spokojem 

kiedy zasypiasz

powiedz tylko

że chcesz

***

zwyczajnie jesteś 

a ja słyszę w tobie poemat

w natchnieniu 

próbuję cię nazwać i schwycić 

w sidła metafor i porównań 

zawrzeć w wersach 

lub między wersami 

a ty się wymykasz 

i śmiejesz się jasno 

jak rozćwierkane ptaki 

jak chmury woda jak wiatr 

umykasz przez palce 

ja tonę w tobie 

ty szumisz mienisz się 

i złocistością migoczesz 

nie umiem powiedzieć już 

jak i czemu tak właśnie

cię kocham

Pan budzik

marzeń nie ma 

zasnęły 

z głową na twardej poduszce 

oddycham 

powietrzem pełnym nocy 

szarym kurzem z parapetu 

twoje kroki w mojej głowie 

już rano 

czas wstać

Zegar Zen

 3:00   jestem prochem marnym a proch marny mną

 6:00   TRRAAACH

 9:00   szafa śpiewa

12:00  na niebie widać gwiazdy

wciąż (cię) kocham

Sztukmistrz

przysłaniasz sobą

ciszę niespokojną

ciężką od wspomnień

słów niewymówionych

przysłaniasz sobą

niebo ptaki kwiaty

i jednym ruchem dłoni

zmieniasz świat w mandarynkę

Kiedy

kiedy przyjdziesz

tęskno

patrzę w drzwi

zmęczona stukotem myśli

dzwonię i pytam

kiedy przyjdziesz

przerywany sygnał

tykający zegar

walący gong

serce

kiedy przyjdziesz

tylko cisza

ścian betonowych

jak pustynia

bez ciebie nie ma nic

Gdybyś

gdybyś mnie tylko przytulił

świat od razu stałby się lepszy

nie marzłabym tak

i znowu byłaby wiosna 

i niebo nie spadłoby mi na głowę

gdybyś mnie tylko przytulił

nie błąkałabym się w obłąkaniu

nie snuła i nie tułała

nie gubiła mokrych rzęs na poduszce

nie byłabym zagubiona

gdybyś tylko był

Jesień

przyszła jesień

kroplami deszczu

każdy dzień spływa po mnie

jak po kaczce

każda chmura jest szara

pod nogami leżą błyszczące kasztany

utytłanymi w błocie butami

rozgarniam przestrzeń 

pies szczeka polując na liście 

suche i spękane usta

ciężkie od tuszu rzęsy

stada wron rozkrzyczanych

zobacz uśmiecham się

mimo wszystko

a rower przejechał ulicą

Wpół do czwartej

znowu mijasz mnie bez słowa

znowu milknę wpół zdania

zatrzymuję się wpół kroku

zamiast chwycić cię za rękę

i powiedzieć że cię kocham

obgryzam paznokcie 

i liczę że się domyślisz

po bladej twarzy i wypiekach

i zapomnianych z roztargnienia kolczykach

a ty się uśmiechasz i znikasz

jak sen o poranku

jak złoty sierpień

i tylko cały pokój

cały świat 

pachnie Tobą

wpół do czwartej

wpół do kocham

wpół do nigdy

Prośba

daj mi szansę 

ja wszystko ci wynagrodzę

to że bywam roszczeniowa

trudna i ubieram się w czerń

wytłumaczę się za tamto wczoraj 

i za jutro i za zbyt słoną zupę

wszystko to przecież od łez

to nieważne że ona z tobą jest

Koniec Wersji Demonstracyjnej

Małgorzata Strzelecka jest video bloggerką prowadzącą na YouTubie kanał o zaburzeniach i chorobach psychicznych – DwubieguNova i o terapii alternatywnej EZOterapia by DwubieguNova. Z wykształcenia jest filologiem, z zawodu - bioenergoterapeutką i tarocistką. Od lat zmaga się chorobą afektywną dwubiegunową i osobowością chwiejną emocjonalnie. Cały swój czas poświęca więc pomocy osobom potrzebującym wsparcia i walce ze stygmatyzacją chorych psychicznie.

Dziękujemy za skorzystanie z oferty naszego wydawnictwa i życzymy miło spędzonych chwil przy kolejnych naszych publikacjach.

Wydawnictwo Psychoskok