Drogi wędrownych doradców - Piotr Plebaniak - ebook + książka

Drogi wędrownych doradców ebook

Piotr Plebaniak

0,0
48,00 zł

lub
Opis

道不同,不相為謀

Gdy różne wami kierują zasady,

to jedną drogą nie dacie iść rady

Aforyzmy, maksymy, przysłowia — zwiemy złotymi myślami. Ta metafora jest trafna: już to, że przetrwały, świadczy o ich trafności i głębi. Na specjalną uwagę zasługują myśli z kultur nam dalekich — a Wschodowi przypisujemy od dawna mądrą tajemniczość. Możemy ją znaleźć i w tej książce.

— Jerzy Bralczyk

Wędrowni doradcy... To oni zbudowali fundament chińskiej cywilizacji. Żyli w czasach nieustannych wojen i chaosu. Wędrowni doradcy byli iskrą, która rozproszyła te ciemności. Choć zrodzeni przez chaos, byli tchnieniem złotego wieku postępu i twórcami epoki harmonii i pokoju.

Dwa i pół tysiąca lat temu setki wędrownych doradców, takich jak Sun Zi (autor traktatu Sztuka wojny i Konfucjusz, błąkały się od dworu do dworu wojujących władców. Liczyli na szansę sprawdzenia swoich pomysłów w praktyce i sławę. To oni i ich następcy stworzyli wzorzec, który dwa tysiąclecia później stał się inspiracją dla najprężniejszego organizmu XIX-wiecznej Europy - Prus. Zbiorowy wysiłek tych wolnych strzelców to w oczach kolejnych pokoleń złoty wiek rozkwitu Chin, to oni stworzyli Państwo Środka.

Książka, którą trzymasz właśnie w ręku za pomocą maksym i słynnych sentencji opowiada o ludziach, których kolektywny wysiłek zbudował Państwo Środka. O sile ich woli, rewolucyjnych pomysłach i dumnie zrealizowanych dziełach. Ale to też opowieść o ich rozterkach, samotności i codziennych wyrzeczeniach.

Jedna z opowieści to epizod z życia taoistycznego filozofa Zhuang Zi (Mistrz Zhuang). On to zapisał w swej księdze „Gdzież znajdę tego, który zapomniał o słowach? To z nim właśnie chciałbym porozmawiać.” (吾安得夫忘言之人而馬之言哉!). Filozof ten wolał w biedzie i studiować naturę Wszechświata , niż uczestniczyć w dworskim życiu. Gdy jeden z władców zaprosił go do objęcia urzędu doradcy, taoista odrzekł, że od prestiżowej pozycji i sowitej zapłaty woli patrzeć, jak żółwica tapla się w nadrzecznym błocie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
Oceny
0,0
0
0
0
0
0



To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Piotr Plebaniak

Drogi wędrownych doradców

Wydawnictwo Polskie Towarzystwo Geopolityczne, Warszawa 2021

Książki Piotra Plebaniaka
https://chiny.pl/ksiazki
To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Piotr Plebaniak

Drogi wędrownych doradców

Wydawnictwo Polskie Towarzystwo Geopolityczne, Warszawa 2021

https://chiny.pl/ksiazki
To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Cywilizacja jest strumieniem z brzegami. Strumień jest czasem wypełniony krwią ludzi zabijających, kradnących, krzyczących i robiących to, co historycy zazwyczaj zapisują. Tymczasem na brzegach, niezauważeni, ludzie budują domy, kochają, wychowują dzieci, śpiewają piosenki, piszą wiersze, a  nawet pobielają posągi. Historia cywilizacji jest tym, co wydarzyło się na brzegach.

— Will Durant, amerykański historyk, filozof i pisarz

To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Wstęp

Budowniczowie cywilizacji (impresja)

Czym dla pojedynczego człowieka jest świadomość, tym dla całego narodu i ludzkości jest cywilizacja. To niezwykle wrażliwy na zakłócenia proces. „Aby człowiek został wykształcony, potrzeba stu lat”1, pisze chiński mędrzec czasów Konfucjusza, Mistrz Guan. Tak jak lata starannej edukacji i rozmaitych wpływów kształtują człowieka, tak kultura narodu czy obszaru kulturowo-etnicznego formuje się przez całe pokolenia.

Cywilizacja to samoudomowienie człowieka. W sferze mentalnej, poprzez akumulowanie żmudnie budowanej kultury: moralności, etosu pracy, etyki etc. W sferze biologicznej, poprzez uzależnienie naszej zdolności do życia od materialnych wytworów cywilizacji: gotowania i konserwowania żywności, narzędzi, lekarstw... co różni nas od żyjących w stanie natury zwierząt. To udomowienie ma swoje plusy. Ale niech te plusy nie przesłonią nam minusów.

Cywilizacje i kultury to mentalne „system operacyjne”. To zestaw z mozołem wypracowywanych, a potem udoskonalanych narzędzi, takich jak system polityczny, medycyna czy etyka traktowania innych ludzi i jej kodyfikacja w postaci prawa. Generuje to fascynujący paradoks. Wytwory cywilizacji czynią naszą biologiczną egzystencję możliwą i wygodną. Ale są one też buforem bezpieczeństwa dla „błędów” i „aberracji”, które bez pancerza cywilizacji prowadziłyby do zguby. W warunkach naturalnych kończyłyby się one niedolą lub nawet śmiercią nie dość czujnego człowieka. Albo zagładą plemienia, narodu, imperium czy całej kultury.

Cywilizacja nas rozleniwia. Tak jak układ odpornościowy człowieka, tak zagnieżdżona w naszych umysłach cywilizacja potrzebuje treningu, by zbudować, a potem zachować sprawność. Takim treningiem dla organizmu ludzkiego są szczepionki. Ani pojedynczy człowiek, ani wspólnota kulturowa, etniczna czy narodowa lub skupiona wokół idei nie mogą zapomnieć, jak cienka linia dzieli je od kąsającej bezlitośnie natury i czyhających wokół konkurentów.

Przełom XX i XXI wieku to złoty okres rozwoju cywilizacji. Współczesny nam, zbudowany i dozorowany przez Stany Zjednoczone okres prosperity i pokoju dał ludzkości błogosławieństwo globalnej wymiany towarów i ludzi. Dał, ale nie na wieczność. Ułudą jest wizja „końca historii”. Piękny sen może urwać się w dowolnej chwili. i to brutalnie. Póki orkiestra globalnej wymiany handlowej gra, wszyscy świętują ogólnoświatowy potlacz dobrobytu. Gdy jednak muzyka zamilknie, nie dla wszystkich starczy krzesełek.

Będzie to moment, w którym przekonamy się, jak grubą warstwą humanitaryzmu czy miłości bliźniego pokryta jest nasza zwierzęca historia. Dowiemy się też, czy ta warstwa namalowała się dzięki postępowi moralności i „ducha ludzkiego”, czy też może bajecznie taniej energii, dzięki której taniej jest zasoby kupić, niż zrabować.

Najboleśniej mogą się o tym przekonać państwa uzależnione od importu żywności. Nieprzyjemne otrzeźwienie czeka też jednak państwa, w których pogrążeni w dobrobycie i hedonizmie obywatele zatracili etos pracy i polegają na importowanej sile roboczej. Każdy brak samowystarczalności jest zagrożeniem. Wszyscy tkwimy w złudnym poczuciu bezpieczeństwa. Odgrodzeni zasiekami cywilizacji od śmiertelnych zagrożeń popadliśmy wszyscy w butę. Odgrodzeni antybiotykami od chorób, maszynami od konieczności pracy; wybawieni niską umieralnością od wyrzeczeń niezbędnych do wydania na świat i wykształcenia przyszłych pokoleń, które będą i nośnikiem, i strażnikiem cywilizacji; uratowani możliwością „podkradania” z całego świata wykwalifikowanych specjalistów, zależnie od doraźnej potrzeby.

Tymczasem ruchy kulturowe, które widzieliśmy w działaniu przy sprawie koszuli dra Matta Taylora czy spięciu ideologicznym prof. Alessandra Strumia z CERN... rosną w siłę.

Cywilizacja to proces kooperacji rozciągnięty nie w przestrzeni, a w czasie – na pokolenia, z których każde kolejne korzysta z osiągnięć poprzedników. Trwanie cywilizacji to historia kumulowania zdolności do wytwarzania mentalnych i materialnych fundamentów biologicznego trwania ludzi. Kultura to filozofia i praktyka wytwarzania dóbr materialnych. Uwarunkowana jest środowiskiem naturalnym, tradycją, rozumieniem świata i miejsca, jakie zajmuje w nim człowiek i społeczność, wymianą kulturową (otwartość na zmiany i geograficznie uwarunkowana ich możliwość), obecnością mniej lub bardziej agresywnych sąsiadów...

W wizji Karola Marksa pojawia się trafiająca w punkt teza, wedle której władzę ma ten, kto kontroluje środki produkcji dóbr materialnych. W świecie niematerialnych produktów kultury odpowiednikiem środków produkcji są ludzie przynoszący na świat nowe idee.

Kultury i cywilizacje, zupełnie jak organizmy biologiczne, to homeostaty, czyli organizmy, dla których naczelną motywacją i instynktem jest utrzymanie się przy życiu i wydanie potomstwa.

Jak bakterie, które wymieniają między sobą fragmenty kodu DNA, by bronić się przed nowymi lekami, tak kultury czerpią od siebie nawzajem, by podpatrzone u konkurencji pomysły wykorzystać w niekończących się zmaganiach o zasoby i przetrwanie. Taka wymiana idei była fundamentem rozkwitu idealnie umiejscowionej do tego starożytnej Grecji. Taka wymiana kultur była źródłem wspaniałego rozkwitu chińskiej dynastii Tang.

Pojedynczy ludzie też uczą się od siebie nawzajem. Pojedyncza osoba ma myśli, marzenia, ideały, rozwiązania codziennych problemów. W skali całych kultur są to wielkie idee, które popychają jej reprezentantów do kolektywnego działania. To wizje działania państwa, jak choćby idee twórców chińskiego legizmu. Ich metody zarządzania państwem umożliwiły stworzenie totalitarnego imperium Qin, rządzonego przez słynnego Pierwszego Cesarza. Idee ludzi mających Wizję równie dobrze posłużą do eksterminacji sąsiadów, zniesienia niewolnictwa, czy wysłania ludzi na Księżyc.

Kultura wypracowana i kierująca życiem zbiorowości to system operacyjny homeostatu. Kultura to pakiety programów i procedur. Działają one w synergii, a ich funkcją jest służyć przetrwaniu i zachowaniu tożsamości. Te pakiety mogą być lepsze lub gorsze: w danym czasie, na danym etapie rozwoju technologii, z lepszym lub gorszym sąsiedztwem.

Kultura jest środowiskiem dla kolektywnego osiągania celów. To wielki galimatias pełen sprzeczności, stworzony często przez ludzi o skrajnie przeciwnych poglądach, ambicjach, wizjach pożądanego stanu świata. To przestrzeń skonstruowana z myśli. To historia zapisana ideami, które trafiły lub nie trafiły na swój czas. Ideami, które zwykle powstały w umyśle i sercu pojedynczego człowieka.

Ta książka to opowieść właśnie o takich ludziach. i o takich, którzy dawali władcom narzędzia władzy, jak legiści. O naukowcach takich jak Wernher von Braun, doceniony przez przywódców dwóch aspirujących imperiów. O wizjonerach takich jak Nikola Tesla, który pragnął „zaprząc siły natury w służbę ludzkości”, uważany przez Einsteina za najgenialniejszego człowieka na Ziemi... A który umarł w biedzie i poniżeniu. O pionierach nauki jak niepomny na siły historii, zanurzony w świecie własnych myśli Archimedes, który – według legendy – pochłonięty pracą miał powiedzieć do żołnierza, który przyszedł go zabić: „Nie psuj moich kół”.2

Hualien-Taitung, lipiec 2019

To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Część I Statecraft

Czasy dynastii Zhou to rozciągnięte na dziesięciolecia i stulecia słabnięcie władzy jej królów. Podlegli im zarządcy prowincji na początku byli namiestnikami z nominacji. W posłuszeństwie trzymała ich siła militarna króla i bojaźń regulowana rytuałem li 禮. Jednak rozmiar państwa Zhou był jak na ówczesne czasy zbyt duży. Realny wpływ jego władców upadał, gdy namiestnicy prowincji stawali się książętami udzielnymi. Cały rejon środkowego biegu Rzeki Żółtej pogrążał się w politycznym chaosie, wojnach i feudalnych zatargach, w któ-rych większy pożerał mniejszego.

Ale nie ma tego złego…! Konieczność efektywnego zarządzania coraz potężniejszymi organizmami feudalnymi zmuszała władców do rządzenia głową, a nie pięścią. Pod presją niewybaczających błędów zmagań z sąsiadami władcy odkryli, że zamiast głupkowatych i aroganckich pociotków, do zarządzania państwem lepiej zatrudniać wykształconych specjalistów.

Tymi specjalistami byli przedstawiciele nowej klasy społecznej, zwani shi 士 (uczeni mężowie). Stali się oni elitą intelektualną ówczesnych narodów chińskich. Dbali o sprawne funkcjonowanie państwa, zapewniali prestiż jego władcy... iniewidzialną ręką rynkupchali cywilizację do przodu.

Jak grzyby po deszczu powstawały szkoły myśli i skutecznego działania. Pojawiali się mędrcy-pustelnicy. Zaszyci w odległych dolinach kształcili uczniów, którzy potem wędrowali od dworu do dworu, by oferować swoje usługi władcom. Byli to wędrowni mędrcy youshui 游說 – freelancerzy, jak byśmy nazwali ich dziś. Wolni strzelcy do wynajęcia. Oferowali usługi eksperckie w zarządzaniu ekonomią i armią państwa. Zajmowali się również kształtowaniem prawa, filozofią, astrologią, prowadzeniem wojen, rolnictwem…

Rozdział 1 Taoistyczni mistycy

Protonaukowcy i alchemicy cywilizacji zachodniej zgłębiali zagadki świata natury rzucając jej wyzwanie. Współcześni naukowcy, kontynuując te tradycje, szukają miejsc, w których znane prawa przestają obowiązywać, w których świat działa inaczej, niż mówią ich wcześniejsze mniemania i teorie. Dzięki temu są w stanie odkryć prawa lepsze, bliższe prawdy.

Taoiści podziwiali porządek Natury. Dostrzegali w niej szereg prawidłowości i poświęcali się ich studiowaniu, aby dostroić swoje działania i plany do rytmów Kosmosu. Taoizm nie był dociekliwy. Ponad wszystko przedkładał intuicyjną mądrość, zupełnie nie interesując się stworzeniem aparatu logiki i racjonalizmu. Były one częścią świata stworzonego przez człowieka, a więc z zasady zaburzały harmonię Natury, jej doskonałość. Taoiści patrzyli więc na nie krzywo i z niesmakiem.

W chińskich społeczeństwach późniejszych wieków życie regulował rytuał li 禮. Człowiek musiał w nim spełniać swoje powinności. Miejsca na realizację własnych marzeń nie było.

Taoizm był dla wielu sposobem uwolnienia się z okowów konfucjańskich norm stworzonych przez ludzi.

道可道非常道7

Dào kě dào fēi cháng dào

„Nie myśl. Patrz!” (Dao, o którym można mówić,nie jest Wiecznym Dao)

To „Nie myśl. Patrz!”8 jest słynną maksymą filozofa Ludwika Wittgensteina. Jest w moim odczuciu szalenie zbieżne z esencją taoizmu: nie próbuj zrozumieć. Ogranicz się do percepcji, obserwacji i działania.

Bo po cóż analizować chwilowe stany świata, skoro dalece ważniejsza jest generalna zasada kierująca zmianami? a skoro ta wszechobecna zasada została już odkryta, po cóż ją roztrząsać i badać? i znów, jakże bliskie jest to słowom filozofa Wittgensteina, który swój słynny Traktat logiczno-filozoficzny przyrównał do drabiny, którą należy odrzucić po użyciu, gdyż nie jest już potrzebna.

Dla mistyków taoistycznych Dao to coś nienazywalnego; coś tak pierwotnego, że wymyka się opisom słownym. Uznali, że próby uchwycenia go w słowa doprowadzą do powstania setek interpretacji i idących z nimi zniekształceń. Myśliciele zaprzestaliby prób rozumienia całości, a bez końca roztrząsaliby nieistotne szczegóły. To trochę jak w indyjskiej przypowieści o tym, jak mędrzec wskazuje na księżyc, a głupiec patrzy na jego palec.

Taoistyczne postrzeganie zjawisk świata jako przejawów Dao jest bardzo podobne do platońskiej jaskini i cieni rzucanych na jej ścianę. Ten tzw. idealizm platoński głosi, że my, ludzie, skazani jesteśmy na poznawanie świata właśnie poprzez te cienie, które nazywamy błędnie rzeczywistością; poznawanie prawdziwego świata, a więc i wiecznotrwałej istoty bytów idalnych, jest ponad nasze zdolności postrzegania i rozumienia.

Źródło: Dao De Jing 道德經 [Księga Drogi i Cnoty]; epoka Zhou.

Niewyrażalne Dao i Księga przemian

Dao to bezosobowy ład rządzący Wszechświatem, jego podstawowy mechanizm oraz wszystkie ukryte i jawne prawidła. Wydarzenia dają się przewidzieć dzięki temu, że są to powiązane ze sobą przejawy dynamicznej równowagi przeciwieństw, tradycyjnie wyrażanej za pomocą „drabiny” dwóch komplementarnych sił – Yin i Yang.

Słynna Księga przemian jest instruktażem obserwacji, ale też wpływania na Wszechświat. Uczy ona za pomocą wróżb, które pomagają dostroić się do rytmu Wszechświata, w harmonii z jego prawidłami kierować ścieżkami swojego życia.

Dostrzec oscylację wszelkich zjawisk i stać się ich częścią to zrozumieć nienazywalne Dao. Dla tych, którzy dostąpią takiego oświecenia – którzy widzą, że we wszystkim można znaleźć kiełkujące lub ukryte przeciwieństwo – przeszłość i przyszłość jest otwartą księgą.

Księga nazywana jest również Księgą Starego Mistrza, w nawiązaniu do tytułu honorowego jej domniemanego autora. Inny, popularny w Polsce zapis toTao Te Ching.

荃者所以在魚, 得魚而忘荃

碲者所以在兔, 得兔而忘碲。

言者所以在意, 得意而忘言。

吾安得夫忘言之人而馬之言哉!

„Wiecięrz na ryby istnieje po to, aby łapać ryby; gdy się schwyta ryby, zapomina się o wiecięrzu. Sidła [na zające] istnieją po to, aby chwytać zające; gdy się schwyta zające, zapomina się o sidłach. Słowa istnieją po to, aby wyrażać myśli; gdy się wyrazi myśl, zapomina się o słowach. Gdzież [jednak] mogę znaleźć człowieka, który zapomniał o słowach i z którym [dlatego właśnie] mógłbym porozmawiać?”. Tłumaczenie Marcina Jacoby

得意忘言

Dé yì wàng yán

Gdy myśl została już uchwycona,możesz zapomnieć o słowach

Amerykański pisarz Elbert Hubbard powiedział: „Jak możesz zrozumieć moje słowa, skoro nie możesz zrozumieć mojego milczenia?”.

W szczęśliwym i zgranym małżeństwie rozmowa nie jest potrzebna, aby zrozumieć odczucia lub intencje drugiej osoby. Nie tylko w małżeństwie można rozumieć się bez słów. Mogą to robić członkowie każdego dobrze zgranego zespołu, każdy, kto dzieli z kimś głębokie rozumienie sprawy.Słowa to tylko nędzna namiastka duchowego kontaktu.

Przekorny aforyzm Stanisława Jerzego Leca łączy i rozumienie bez słów, i nienazywalność głębokich prawideł Wszechświata: „Z genialnej myśli można usunąć wszyskie słowa”. Słowa są jak drabina, o której pisał Wittgenstein. Niezbędne do podzielenia się myślą, jednak na głębszym poziomie już tylko przeszkadzają. Wang Bi, słynny komentator Księgi Drogi i Cnoty, pisał:

„Ten, kto rozprawia, sprzeciwia się wieczności (chang 常); kto nazywa, oddziela to, co nazwane, od natury (ziran 自然); kto rozpatruje, biorąc pod uwagę egoistyczne cele, niszczy naturę (xing性) tego, co bada; kto usiłuje precyzyjnie uchwycić, traci kontakt ze źródłem [w którym to, co zaistniało, ma swój początek]”9.

Źródło: Zhuangzi 莊子, 南華真經 [Prawdziwa księga południowego kwiatu]; Epoka Wiosen i Jesieni.

„O kluczu, każdy w swym więzieniu, myślimy”

Nasz codzienny język jest bardzo ograniczony i ułomny. Powstał, aby służyć do wpływania na zachowanie innych ludzi, a nie aby być narzędziem w zadaniu poznania i opisania świata, którego złożoność i skale postrzegania wykraczają poza wąskie pasmo dostępne ludzkim zmysłom. Poza tym, każdy człowiek posługuje się własnym rozumieniem słów. Taki prywatny, wewnętrzny język filozofowie nazywająidiolektem.

Znaczenie słów i to, ile ze świata rozumiemy, ukształtowane jest poprzez osobiste doświadczenie, pozycję społeczną itp. „Oko widzi tylko to, co umysł gotowy jest przyjąć,” podpowiada słynny filozof Henri Bergson. i tym kulawym narzędziem chcemy zrozumieć Wszechświat. Co za arogancja.

Na pomoc przychodzą języki sztuczne, z których najważniejszym jest matematyka. Wedle słynnych słów Galileusza jest ona alfabetem, za pomocą którego Bóg opisał Wszechświat. W oryginalnym dziele Il Saggiatorez 1623 roku, czytamy:

Filozofia jest treścią tej księgi, a na myśli mam Wszechświat, który nieprzerwanie jest otwarty naszym spojrzeniom, jednak nie może być zrozumiany zanim nie nauczymy się języka, którym jest zapisany. A jest [ta księga] zapisana językiem matematyki, którego alfabetem są trójkąty i koła, i inne figury matematyczne, bez których pomocy nie sposób pojąć choć jednego słowa, a bez których błąkamy się bezsensownie w mrocznym labiryncie.

Doktryna niedziałania wuwei 無為

Wei oznacza działanie niezgodne z Naturą, zakłócenie biegu spraw sprzeczne z cyklem przemian, biegiem rzeczy rządzonym przez Dao. Takie narzucanie światu woli człowieka jest niepożądane i kontrproduktywne.

My, współcześni ludzie Zachodu, nazwiemy to po prostu ekonomią działania. W kosmologii chińskiej prowadzi też jednak do bardziej poważnych następstw. Działanie na siłę jest zstąpieniem z drogi środka. Ta szalenie ważna koncepcja (tzw. Doktryna Środka) oznacza unikanie skrajności.

Są one niebezpieczne dlatego, że przyspieszają lub powodują katastrofalne, trudne do przewidzenia wydarzenia. Trwonienie pieniędzy spowoduje biedę. Zbytnia pewność siebie przyniesie porażkę, a zachłanność – stratę. Droga środka to umiarkowanie, niewybieganie zbyt daleko do przodu, cierpliwość niesiona życiowym doświadczeniem.

Ci z nas, którzy znają film Koyaanisqatsi, dostrzgą wspólny element przesłania twórców filmu i nauk taoistów. Budowa cywilizacji niesie wiele zagrożeń i z samej swojej istoty jest wyzwaniem rzuconym Naturze bez należytego zgłębienia jej praw.

道常無為而無不為

Dào cháng wúwéi ér wúbùwéi

Dao nic nie robi, a jednaknie pozostaje nic, co jest niezrobione

Dla nas, ludzi Zachodu, jest oczywiste, że aby zmienić coś w otaczającym nas świecie, trzeba wydatkować siłę. Dla taoistów jednak oczywiste jest coś zupełnie innego – zmiana zajdzie sama. Wystarczy cierpliwie poczekać. i obserwować. Wcale nie trzeba wydatkować wysiłku i przciwstawiać się biegowi zdarzeń. „Nie zawracajcie kijem Rzeki Żółtej!”, pouczają nas chińscy mędrcy, przekornie mrużąc oczy. „Zrozumcie naturę zjawiska i jego cyklicznych zmian. Wyczekajcie odpowiedniej chwili na działanie. Dzięki temu, przy minimalnym wysiłku uzyskacie maksymalny efekt!”.

To jest ta cząstka filozofii Wschodu, która magnetycznie nas przyciąga i fascynuje. Jest między innymi samą esencją filozofii wschodnich sztuk walki. Wykorzystujemy w nich siłę nie własną, a przeciwnika. Odpowiednio ją kanalizujemy i przechwytujemy, by zadziałała na naszą korzyść. Wygląda więc na to, że za większością technik w dżudo czy kung-fu czai się nie łupanie pięścią w nos, a poważna, zapatrzona w naturę świata filozofia.

Źródło: Księga Drogi i Cnoty; epoka Zhou.

Cnota De

De to zdolność, czy też potencjał, do wpływania na bieg rzeczy, a więc na przemiany Dao. Choć tłumaczone najczęściej jako „cnota”, bliżej jego znaczeniu do „biegłości”, „władzy” lub „autorytetu moralnego”.

Kultywować De to postępować zgodnie z nakazem Niebios. A strażnikami, czy też dysponentami cnoty De, byli zmarli przodkowie. Ta zsyłana z zaświatów pomyślność jest szalenie podobna w dzialaniu do naszej zachodniej, chrześcijańskiej opatrzności Bożej: ten, kto popełni grzech śmiertelny, wypada spod jej ochronnego parasola.

W Chinach władcy pielęgnujący De zapewniali sobie Mandat Niebios, który legitymizował ich władzę. Niech no tylko któryś z władców zaniedba troszczenia się o przodków, którzy w tej grze rozdają karty, i przestanie być wzorem moralnym dla poddanych! Gdy na dodatek władca, gnębiąc poddanych, utraci ich przychylność, nieszczęście gotowe. Podwójny upadek moralny władcy prędzej czy później prowadzi do zakłócenia produkcji żywności i rozbicia politycznego: reżim upada, a świat ogarnia chaos. Tak właśnie domykały się słynne chińskie cykle dynastyczne.

治大國若烹小鮮

Zhì dàguó ruò pēng xiǎo xiān

Rządy nad wielkim krajemsą jak smażenie małych rybek

Jeśli kucharz zbyt często odwraca smażone ryby, rozpadną się i stracą przez to swój cieszący oko wygląd.

Doktryna niedziałania,wuwei,była promowana przez wędrownych mędrców wspomagających władców w poszukiwaniu sposobu możliwie efektywnego rządzenia państwem. Do tego zadania doktryna przyjęła postać maksymy wu wei er zhi 無為而治 (dosł. sprawuj rządy poprzez brak ingerencji).

Aby osiągnąć pożądany stan państwa, urzędnicy powinni ograniczyć ilość praw do niezbędnego minimum. Należy unikać nadmiernej ingerencji w życie ludu. Władca nie powinien też wtrącać się do działań podległych sobie urzędników. No proszę! Wyszło na to, że w kwestii ingerencji państwa w gospodarkę taoiści byli zwolennikami szkoły chicagowskiej. Albo i – o zgrozo! – austriackiej czy nawet laissez faire.

Źródło: Księga Drogi i Cnoty.

不出戶,知天下, 不窺鏞,見天道

Bù chū hù, zhī tiānxià, bù kuī yōng, jiàntiān dào

Nie wychodząc z domu poznasz wszytko to, co pod Niebem; Nie patrząc przez okno, ujrzysz Drogę Niebios

Wiemy już, że Dao to skryty mechanizm Wszechświata, koryto, którym płynie rzeka wszystkich zdarzeń. Gdy uda się pojąć tę tajemnicę wszechrzeczy, codzienne zdarzenia ważne są jedynie z punktu widzenia uwikłanych w nie rozgorączkowanych ludzi. W dodatku są też łatwe do przewidzenia.

Kto rozumie zasady rządzące wydarzeniami, ten bez wychodzenia z domu wie, co się zdarzyło i co się dzieje. Ci zaś, którzy nie pojmują Dao, choć mają przed oczami jego przejawy, nie pojmą ani logiki tego, co mają przed nosem, ani tym bardziej ustrzec się przed nieszczęściem. Nawiązując do słów Jezusa: patrzą i nie widzą, słuchają i nie słyszą, szukają miary i nie mogą zmierzyć10.

Jezus nie był taoistą. Chyba. Stanisław Lem jednak już raczej był. Niezwykle doniosłą koncepcję, w fascynujący sposób podobą do „perełki mądrości” Mistrza Lao, najcelniej wyraził bowiem właśnie Lem:

W tej książce mówimy o poezji. Zakończmy więc urywkiem wiersza innego honorowego taoisty:

Świat zobaczyć w ziarenku piasku, Niebo w dzikiej roślinie, Nieskończoność uchwycić w ręku, A Wieczność w godzinie.

William Blake, Wróżby niewinności, tłumacz nieznany

Zobaczyć świat w ziarenku piasku, Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,W godzinie – nieskończoność czasu.

William Blake, Wróżby niewinności, tłum. Zygmunt Kubiak

Źródło: Księga Drogi i Cnoty.

Pejzaż górski, epoka Qing (fragment)
Świat Natury i cywilizacja

Technologiczne owoce cywilizacji to m.in. zdolność walki z chorobami i głodem. Zamienił stryjek siekierkę na kijek! Otoczeni nowoczesną medycyną i innymi osiągnięciami cywilizacji popadamy w butę. Ta pewność siebie może nas kosztować bardzo wiele. Teraz bowiem nasze życie zależy nie od kaprysów Natury, ale rozumności nas samych.

Ważną dla nas lekcją skończyła się próba zmiany egipskiej pustyni w rajski ogród. Było to po wybudowaniu tamy na Nilu w latach pięćdziesiątych XX wieku. Sztuczne nawadnianie pustyni spowodowało podniesienie się lustra wód gruntowych. Wody te wyniosły na powierzchnię zalegające pod piaskami pokłady soli, co znacznie pogorszyło plony. Uregulowanie to kosztowało miliardy dolarów. Dziś egipscy rolnicy podtrzymują wysokość plonów poprzez intensywne nawożenie.

Rokroczne wylewy Nilu przestały przynosić życiodajne substancje, które z antycznego Egiptu czyniły spichlerz Imperium Rzymskiego. i tu czai się niebezpieczeństwo. Uzależnienie od kaprysów klimatu i Nilu Egipcjanie zastąpili uzależnieniem od ropy, dostępu do importowanych maszyn i zagranicznych rynków zbytu.

Lao Zi

Stary Mistrz, bo tak dosłownie tłumaczy się jego imię, jest obecnie uważany za postać legendarną. Miał żyć pod koniec Epoki Wiosen i Jesieni. Jego prawdziwe imię to Li Er 李耳 – w owej epoce nazwiska Lao nie było jeszcze w użyciu.

Lao miał pracować jako archiwista na dworze króla Zhou i wspierał władcę w zawiadywaniu państwem. Ostatecznie postanowił spędzić resztę życia w odosobnieniu i wyruszył w podróż na zachodnie pustkowia. Przewodnik towarzyszący mu w wyprawie miał go uprosić: „Skoro zamierzasz żyć w odosobnieniu, może zapiszesz dla mnie swoją mądrość?”.

Księga przenosi nas do magicznej krainy paradoksów. Większość z nich jest pozorna, jak choćby ten, że w największej sile kiełkuje skrycie rodząca się słabość. Mistrz Lao naucza o nieistnieniu przeciwieństw. Uczy nas, że aby osiągnąć jakiś pożądany stan, możemy zacząć od osiągnięcia jego odwrotności. „Aby coś zmniejszyć, wpierw trzeba rozszerzyć, aby coś osłabić, najpierw trzeba wzmocnić. Aby coś obalić, trzeba coś wynieść w górę...”. Doradza też: „ugnij się, a pozostaniesz wyprostowany; bądź pusty, a pozostaniesz pełny. Bądź wyczerpany, a będziesz wypoczęty”.

Gdyby tytuł tej księgi mądrości przetłumaczyć na współczesny język wydawniczego marketingu, mógły on brzmieć np.: Zaprzęgnij wzorce Wszechświata i Opatrzność Niebios do twojego sukcesu.

Opowieść o kucharzu Paodingu12

Książę Wenhui z państwa Liang obserwował pracę swojego kucharza Paodinga, który rozbierał tusze świeżo ubitego wołu. Praca przebiegała tak sprawnie, że władca spytał kucharza: „Jakżeś doszedł do takiej wprawy?”.

Kucharz, odłożywszy nóż, odpowiedział: „Sługa twój kieruje się Dao, które wyżej stoi od kunsztu i sztuki. Gdym ledwie zaczął dzielić tusze, widziałem przed sobą jedynie wołu. Po trzech latach praktyki nie widziałem już wołu[, a sumę wszystkich jego kości, mięśni i organów]. Teraz poznaję je duchowo, a nie patrzę oczyma. Powstrzymałem poznanie zmysłowe, a oparłem się na naturalnej zasadzie. Mogę więc ciąć zgodnie z budową zwierzęcia”.

„Dobry kucharz zmienia nóż po roku, gdyż tnie. Mierny kucharz zmienia nóż co miesiąc, gdyż rąbie. Mój nóż ma już lat dziewiętnaście; pociął tysiące wołów, lecz jego ostrze jest ciągle niczym nowe, jakby dopiero co wyszło spod ręki kowala”.

Dodał po chwili: „Gdy jednak przyjdzie mi do cięcia bardziej skomplikowanej części, gdzie ścięgna i kości się stykają, zawsze pracuję bardzo uważnie, poświęcając całą moją uwagę, aż połać mięsiwa oddziela się niczym skiba oranej ziemi. Dopiero wtedy prostuję me plecy i z zadowoleniem kończę mą pracę”.

„Dobrze powiedziane” skonstatował król. „Słuchając twych słów zaprawdę nauczyłem się sztuki pielęgnowania życia”.

目無全牛

Mù wú quán niú

Nie widzieć wołu jako całości

To chengyu jest esencją opowieści o kucharzu Paodingu i oznacza tyle, co „rozumieć dogłębnie naturę rzeczy lub czynności”. Obecnie opisuje ono mistrzowskie umiejętności – i te imponujące, i te, które trudno zauważyć. Choć akurat to chengyu nie zakorzeniło się w codziennym użyciu, Chińczycy opowieść tę znają z innego:

庖丁解牛 PáodīngjiěniúPaoding rozbiera tuszę wołu

Gdy więc wskazać komuś jego mistrzowską robotę i skomentować ją frazą „Paoding rozbiera wołu,” natychmiast z wielkim zadowoleniem pokiwa głową w potwierdzeniu.

Źródło: Zhuangzi 莊子 [Prawdziwa księga południowego kwiatu], tłum. Marcin Jacoby; Okres Walcząch Państw.

Znak jie解 – rozdzielać, wyjaśniać

Pewna część znaków chińskiego pisma to ideogramy. Dzięki temu, mając wprawę, można domyślić się ich znaczenia lub stwierdzić „no tak, rzeczywiście!”. Czasami takie „wyjaśnienie” znaku jest zgodne z etymologią, czasami nie ma z nią żadnego związku. Naukę języka chińskiego, a zwłaszcza znaków tradycyjnych, można sobie uprościć „nie widząc znaku jako całości” i stosować rozmaite sztuczki mnemotechniczne oraz układać historyjki.

Znak jie 解 składa się z trzech elementów, które same są osobnymi znakami pisma.

W wypadku tego znaku wystarczy pamiętać o opowiastce z rzeźnikiem: za pomocą noża oddziela się róg (i kości) od całego zwierzęcia.

乖人看一眼, 呆子看到晚

Guāi rén kàn yīyǎn, dāizi kàndào wǎn.

Światłemu wystarczy jedno spojrzenie, głupiec będzie się gapił do wieczora [i nie zrozumie]

Rozumienie otaczającego nas świata niektórym przychodzi z łatwością, a innym z potwornym mozołem. Jak każdą inną umiejętność, także i tę można trenować.

Jednym z aspektów zdolności poznawczych jest, oprócz testów IQ (ilorazu inteligencji), umiejętność rozpoznawania wzorców, regularności, praw, którymi rządzą się zachowania ludzi oraz świat dookoła nich. i zwierzęta, i człowiek wyposażeni zostali w umiejętność rozpoznawania tych wzorców: cech przedmiotów i zdarzeń, które powtórzyły się i znów się powtórzą.

U zwierząt i roślin rozpoznaniem zmian w otoczeniu rządzą instynkty i reakcje zakodowane w genach i warunkowane przez ich ekspresję (epigenetyka). Gdy gęś zobaczy cień orła, nie zastanawia się, tylko ucieka. Proste. Gdy roślina oświetlana jest światłem odpowiednio wydłużających się wiosennych dni – „wie”, że wiosna za progiem i może bezpiecznie wykiełkować. Tak, kochani, rozpoznawanie wzorców służy istotom żywym do przewidywania przyszłości.

Źródło: Bao Chang 鮑昌, Gengzi fengyun 庚子風雲 [Zagrożenia 37 roku]; ChRL.

為學日益 為道日損

Wéixué rìyì wéidào rì sǔn

Dla zdobycia wiedzy codziennie coś dodawaj, dla zdobycia mądrości codziennie coś odejmuj13

Człowiek bardzo skomplikował sobie własny świat. Nauczył się nie widzieć przejawów Dao i żyć w oderwaniu od nich. Czyż nie zazdrościmy dzieciom tego, że w toku rozwoju nie zdążyły się wyzbyć niewinnej szczerości i nierozumienia kłamstw, nie zdążyły też nabyć obłudy?

Z drugiej strony, jakże często nie rozumiemy czegoś nie przez brak wiedzy, ale przez jej nadmiar. Albo przez Nabyte od innych ludzi przesądy i fałszywe mniemania sprawiają, że sami nie chcemy dostrzec oczywistych faktów, które dostrzega małe, niewinne dziecko. Źle jest, tak na marginesie, gdy prawdę wolno mówić tylko dzieciom i szaleńcom.

Taki zew pierwotnej niewinności przejawia się również w zachodniej kulturze. W Nowym Testamencie czytamy słowa Jezusa: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18,3).

Ten zew słyszymy w filmieStowarzyszenie umarłych poetów. Mottem tego filmu jestcredo pisarza naturalisty H.D. Thoreau, który postanowił samotnie zamieszkać w lesie z dala od zgiełku świata: „pragnąłem żyć pełnią życia i wysysać z niego całą kwintesencję, aby wykorzenić wszystko, co nie jest życiem, abym w godzinie śmierci nie odkrył, że nie żyłem”14.

Źródło: Księga Drogi i Cnoty; epoka Zhou.

Przemierzałem świat w poszukiwaniu wyjaśnień zjawisk, których nie rozumiałem. Skąd brały się muszle na szczytach gór. Dlaczego grzmot trwa dłużej niż to, co go powoduje i dlaczego natychmiast po jego stworzeniu błyskawica staje się widoczna dla oka, podczas gdy grzmot wymaga czasu na podróż. Dlaczego kamień rzucony na wodę tworzy kręgi fal, i dlaczego ptak utrzymuje się w powietrzu. Te pytania wypełniały moje myśli przez całe życie.

— Leonardo da Vinci

聖人之心靜乎!天地之鑑也,萬物之鏡也。

Shèngrén zhī xīnjìng hū! Tiāndì zhī jiàn yě, wànwù zhī jìng yě.

Umysł mędrca jest lustrem nieba i ziemi, w którym odbijają się wszystkie rzeczy

Niechże przemówią do siebie z Leonardo i mistrz Zhuang — dwaj duchowi bracia oddzieleni dwoma tysiącami lat.

Źródło: Zhuangzi 莊子, [Prawdziwa księga południowego kwiatu].

To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Rozdział 5 Dowcipnisie i spryciarze

Chińscy mandaryni, czyli „ludzie renesansu”, to ludzie wyrafinowani, wykształceni. Siłą rzeczy więc skomplikowani. Tacy ludzie lubują się w fortelach i podstępach. Dodatkowo, głęboko w kulturze i duchowości chińskiej użycie przemocy, w tym zabijanie i wymierzanie kar, było postrzegane jako kalające moralnie.

Zmagania i konflikty w świecie mandarynów toczyły się tak, aby nie tylko przeciwnik, ale i przełożony nie zorientował się, że ma miejsce zaburzający harmonię konflikt interesów. Im uczynek był bardziej konfrontacyjny i im bardziej polegał na użyciu nagiej siły, tym bardziej zaburzał harmonię. Poza tym, to konfucjańscy ideolodzy pisali historię tak, jak im pasowało.

To nie przemożna siła, a sprytny manewr wynosił na piedestał oraz zapewniał sławę i subtelny uśmieszek przyszłych pokoleń. Fortele i plany były tym wyżej oceniane, im bardziej były dla przeciwnika niewidoczne. Obrazić kogoś tak, żeby się w tym nie zorientował – mistrzostwo świata. „Z uśmiechu rodzi się śmiech, a dopiero z niego rodzi się uśmieszek,” pisał Stanisław Jerzy Lec. To właśnie o taki myk tutaj chodzi.

Zmagania dwóch mistrzów podstępu często stawały się sławne. Zwycięskie posunięcie osiągało z czasem rangę anegdoty historycznej, a nawet pozostawało w pamięci jako przysłowie lub idiom chengyu. W stosowaniu przebiegłych planów, zwanych ji 計, wspomagał przebogaty zbiór literatury: powieści, traktaty i opowiastki.

观海听涛

Guān hǎi tīng tāo

Spoglądaj na morze i wsłuchuj się w fale

Wróćmy na chwilę ze starożytnych krain do współczesności. Po lewej widzimy treść kaligrafii słynnego współczesnego mistrza tej sztuki Li Taiyanga (李太阳, ur. 1957). Kaligrafię skomponował on w 2009 roku z przeznaczeniem na prezent dla wizytującego Chiny prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy. Natychmiast stała się ona przedmiotem gorączkowych domysłów w chińskim internecie.

Absolutnie niewinnie wyglądająca poetycka fraza została odczytana jako wyrafinowana mandaryńska kpina z obdarowanego. Otóż jej drugi znak uznano za skrót od 中南海 (czyt. Dżong nan haj), siedziby chińskiego rządu przylegającej do Zakazanego Miasta w Pekinie. Natomiast czwarty znak tej kaligrafii to drugi znak imienia Hu Jintao, ówczesnego prezydenta Chin. Prezydent Obama natychmiast zyskał w Chinach przydomek „Obserwator Morza” (Guanhai 观海).

Nie byłaby to pierwsza krotochwila w wykonaniu tajemniczo uśmiechających się „czerwonych mandarynów”. W 2006 roku prezydent George Bush jr otrzymał piękne reprodukcje słynnego traktatu militarnego Sztuka wojny. Pojawiły się komentarze, że przekazanie przeciwnikowi księgi z najcenniejszą mądrością militarną było drwiną z władz umysłowych obdarowanego... gdyż nie ma on cech kognitywnych, umożliwiających skorzystanie ze starożytnej mądrości.

Źródło: Treść kaligrafii słynnego współczesnego mistrza tej sztuki Li Taiyanga 李太阳.

Brama Xinhua prowadząca do Zhongnanhai, kompleksu rządowego i siedziby KPCh w Pekinie

Opowieść o wyszczekanym dyplomacie

Zhang Yi zasłynął jako niezwykle skuteczny dyplomata. Trudno o postać bardziej pozbawioną skrupułów i zasad moralnych. Pochodził z państwa Wei. Wedle legend, podobnie jak słynny wnuk mistrza Suna, Sun Bin, był uczniem Mistrza Doliny Duchów.

Gdy zakończył naukę, ruszył w świat jako wędrowny doradca. Podróżował od kraju do kraju, aż w końcu postanowił osiedlić się w państwie Qin – służba na dworze tego władcy najbardziej przypadła mu do gustu.

Pewnego razu, udawszy się w misję dyplomatyczną, uczestniczył w bankiecie wydanym przez pierwszego ministra państwa Chu. W trakcie eleganckiej, ale nadal libacji skradziono drogocenną, nefrytową pieczęć. Słudzy gospodarza donieśli: „Zhang Yi jest biedny i pozbawiony skrupułów. Z pewnością to on ukradł pieczęć”. Zhang Yi został uwięziony, ale nawet po wymierzeniu kary 100 rózg nie przyznał się do kradzieży. Został więc w końcu wypuszczony.

Gdy powrócił do domu, jego żona napomniała go: „Przestańże siedzieć ciągle w książkach i intrygować, może dzięki temu unikniesz poniżeń”. „A czy mój język jest nadal na swoim miejscu?”, spytał Zhang Yi. „No tak...”, odparła żona. „W takim razie nic mi się nie stało”, zakończył zadowolony małżonek.

Po całej tej historii Zhang Yi kontynuował służbę na dworze Qin, gdzie swoimi radami wydatnie przyczynił się do zagarnięcia państwa Chu, w którym doznał upokarzającej zniewagi.

視吾舌尚在不?

Shì wú shé shàngzài bù?

Czy mój język nadal jest na swoim miejscu?

Pod koniec Okresu Walczących Królestw bezpardonowa walka między mocarstwami sprawiła, że postępowanie zgodne z nakazami rytuału czy honorem traciło rację bytu. Amoralne intrygi, a więc esencja wojny wedle słów mistrza Suna, stały się przykrą normą.

Nad takimi symptomami upadku porządku społecznego i moralności ubolewał już znacznie wcześniej Konfucjusz. Ale Okres Walczących Państw, długo po śmierci tego Wielkiego Nauczyciela, był jeszcze gorszy.

Źródło: Zapiski historyka; epoka Han.

Opowieść o stawce większej niż życie

Po wspólnym obaleniu znienawidzonego reżimu Qin przywódcy rebelii skonfliktowali się. Zamiast przywrócić do życia swoje dawne ojczyzny, rozpoczęli bezpardonową walkę o przejęcie imperium władającego Wszystkim, Co pod Niebem. Głównymi rywalami stali się dawni sojusznicy: Xiang Yu oraz podlegający mu Liu Bang.

W pewnym momencie Xiang Yu schwytał ojca swego rywala i zagroził, że jeśli tamten nie podda się, zakładnik zostanie stracony. Miało to nastąpić przez ugotowanie — ówcześnie praktykowany sposób wymierzania kary śmierci przestępcom.

Liu Bang nie dał się zastraszyć. Przypomniał swojemu adwersarzowi, że dawniej połączeni byli braterstwem broni, a więc ojciec Liu Banga jest też poniekąd ojcem Xiang Yu. Skoro więc jeden z braci chce uczcić ojca w tak nietypowy sposób, to drugi z synów uprzejmie prosi o możliwość uczestnictwa w ceremonii poprzez otrzymanie części posiłku.

吾翁即若翁;必欲烹而翁,幸分我一杯羹!

Wú wēng jíruò wēng;bì yù pēng ér wēng,xìng fēn wǒ yī bēi gēng!

Skoro pragniesz ugotować mojego ojca, to przyślij miskę strawy, abym i ja mógł uczcić jego pamięć!

Ten passus ze słynnej opowiastki historycznej mówi jasno: gdy gra toczy się o najwyższe stawki, towarzysząca nam na co dzień moralność idzie w odstawkę.

Źródło: Zapiski historyka.

Amoralne gui 詭

Stosowanie siły, w tym wszystko, co wiązało się z przemocą i zabijaniem, kalało moralnie i duchowo. To jedna z przyczyn, dlaczego w zapisach historycznych skrupulatnie i metodycznie fałszowanych przez konfucjańskich uczonych, bohaterowie wojenni nie cieszyli się dobrym imieniem.

Wszystko, co w jakiś sposób naruszało harmonię Wszechświata, a później konfucjańskich porządków społecznych, było drogą gui–guidao 詭道. To zaś, co było związane z kultywacją cnót oraz pielęgnowaniem cywilizacji i edukacji, było drogą prawidłową zhengdao 正道.

Metod gui nie można było używać ani wobec swoich ziomków, ani otwarcie. No właśnie – otwarcie. Jeśli tylko udało się komuś nieczyste zagranie zrealizować w ukryciu, pozory harmonii były zachowane. Dlatego wszelkie konflikty interesów rozgrywano tak, żeby dla postronnych wszystko wyglądało sielankowo.

Bardzo ciekawą zabawą myślami jest zestawienie koncepcji gui z naszym chrześcijańskim pojęciem grzechu – podobnie jak przy pojęciu cnoty De, dalekigo odpowiednika Bożej opatrzności.

Opowieść o skradzionej pieczęci

Do pewnego sądu w małym powiecie niedaleko Szanghaju przybył nowo mianowany cesarski inspektor. W urzędzie karty były dawno rozdane i nowy układ sił nie był w smak lokalnemu zarządcy. Ponieważ przybysza nie dało się okręcić wokół palca, zdecydował się na radykalny postępek, mający doprowadzić do odwołania nowego szefa. Zarządca wykradł inspektorską pieczęć urzędową. Wydawanie rozporządzeń było bez niej niemożliwe.

Inspektor, choć w mig zorientował się, czyją sprawką było zniknięcie pieczęci, nie rozgłosił jej utraty. Zamiast tego udał chorego i zamknął się w swojej rezydencji. Zgodnie z wymogami rytuału, odczekawszy kilka dni, podstępny urzędnik złożył mu wizytę.

Nagle do pomieszczenia wbiegł służący krzycząc: „Ogień, ogień!”. Wszyscy ruszyli do ucieczki. Wtedy inspektor chwycił kasetkę na pieczęć i na oczach licznych świadków dał ją urzędnikowi mówiąc: „Proszę, zaopiekuj się tym, a tymczasem salwujmy się ucieczką”.

Urzędnik, wzięty przez zaskoczenie, przyjął kasetkę i opuścił rezydencję wraz z nią. Wtedy dopiero połapał się, że pożar był celową inscenizacją. i że jeśli odda kasetkę pustą, zostanie oskarżony o kradzież pieczęci.

Następnego dnia, gdy inspektor wrócił do obowiązków, w obecności innych kasetka została zwrócona. Z pieczęcią w środku.

Zdjęcia: Pieczęcie z czasów dynastii Han. Na dole: dwustronna, z otworem do noszenia na rzemyku

御史智取官印

Yùshǐ zhìqǔ guānyìn

Inspektor podstępem odzyskuje pieczęć

Aby dać komuś nauczkę lub osiągnąć swoje cele, konfrontacja jest często zupełnie niepotrzebna. Wystarczy chwilę pomyśleć, aby tak zaaranżować sytuację, że przeciwnik wpadnie we własne sidła.

Źródło: opowiastka ludowa.

Opowieść o sprytnej zagrywce śledczego

W czasach panowania dynastii Song niejaki Chen Xiang 陳襄 został wysłany do odległego miasteczka, by objąć urząd w radzie miejskiej. Pewnego razu Chen dostał do rozwikłania sprawę kradzieży dużej sumy pieniędzy w miejscowej gospodzie. Zatrzymano podejrzanych, wśród których musiał znajdować się złodziej, jednak nikt z aresztowanych nie przyznał się do kradzieży. Nie było też dowodów, na podstawie których można by było wskazać winnego.

Pełniący obowiązki sędziego Chen oznajmił, że zamierza skorzystać z pomocy świętego dzwonu, który był obdarzony boską mocą odróżniania ludzi występnych od uczciwych. Dzwon przechowywany był w świątyni na drugim krańcu miasta. Święty obiekt wypożyczono i ustawiono w jednej z sal na tyłach sądu.

Sędzia skłonił się głęboko przed dzwonem, prosząc go o pomoc. Wtedy piętnastu podejrzanych miało po kolei dotknąć dzwonu rękami. Jeśli dzwonu dotknie osoba niewinna, będzie on milczał. Jeśli jednak dzwonu dotknie złodziej, dzwon zabrzmi. Zasłoniono okna — test miał się odbyć w całkowitych ciemnościach. Jeden po drugim podejrzani podchodzili do dzwonu, aby położyć na nim ręce.

Żaden dźwięk się nie rozległ. Wyglądało na to, że wszyscy przeszli test. Wtedy odsłonięto okna, a sędzia nakazał, aby aresztanci pokazali dłonie. Czternastu podejrzanych miało ręce ubrudzone, a piętnasty miał czyste. Sędzia Chen, zadowolony z sukcesu, rzekł: „Tyś jest złodziejem!”.

Przed testem Chen, przypuszczając, że złodziej nie odważy się dotknąć dzwonu, pokrył go skrupulatnie sadzą. Sprytnie? Pewnie, że tak.

神鐘辨盜

Shén zhōng biàn dào

Święty dzwon znajduje złodzieja

Odrobina sprytu sprawi, że przeciwnik popełni błąd. W tej opowieści przebiegły sędzia musi wśród ludzi głoszących swoją niewinność znaleźć złodzieja.

Źródło: pochodzenie anegdoty nieznane. Pojawia się w kompilacji 夢溪筆談 [Pędzlem malowane opowieści znad strumienia snów] autorstwa Shen Kuo (沈括, 1031–1095); dynastia Song.

Królik z białego nefrytu, epoka Qing

兔子不吃窩邊草

Tùzi bù chī wōbiān cǎo

Królik nigdy nie je trawy wokół własnej nory

Przestępca nie działa w pobliżu własnego domu. Nawet największy łajdak nie będzie czynił szkody swoim bliskim i sąsiadom.

To powiedzonko wręcz idealnie nadaje się do tego, by dać w żartobliwy sposób kosza koleżankom lub kolegom z miejsca pracy.

Źródło: Li Yingru 李英儒, powieść Yehuo chunfēng dou gucheng 野火春风斗古城 [Perypetie w starożytnym mieście], ChRL.

Małpy w gaju, epoka Song

置猿檻中,則與豚衕,非不巧捷也,無所肆其能也

Zhì yuán jiàn zhōng, zé yǔ tún tóng, fēi bùqiǎo jié yě, wú suǒ sì qí néng yě

Zamknij małpę w klatce, a upodobni się do świni. Nie dlatego, że straci spryt i zwinność, a dlatego, że nie będzie mogła wykorzystać swoich naturalnych możliwości

To okoliczności, najbliższe otoczenie, decydują najczęściej o tym, czy i jak zdołamy przekuć nasze talenty, predyspozycje i życiowe aspiracje w realne osiągnięcia.

Ludzie wyrafinowani, a zwłaszcza chińscy mandaryni, specjalizują się w obrażaniu kogoś tak, aby tego nie zauważył. Możliwe też jest coś odwrotnego – pod pozorem zniewagi docenienie czyjejś zdolności.

Jeśli więc zwrócić się do kogoś słowami: „Jesteś małpą, która zmieniła się w świnię”, czy będzie to komplement? Wszak mówimy takiej osobie, że tylko w wyniku niesprzyjających okoliczności jej talent i wysiłki nie mogą ujawnić się w pełnej krasie. A któż myśli w głębi serca inaczej?

Źródło: Księga Huainanzi.

Opowieść o doprowadzaniu ludzi do pionu

Działo się to w państwie Wei za panowania lorda Wenhou. Ximen Bao otrzymał stanowisko prefekta. Dokonując objazdu danych mu w zarząd ziem odkrył, że najżyźniejsze tereny nadrzeczne całkiem niedawno wyludniły się. Częste zalewanie domostw przez występującą z brzegów rzekę Zhang było jednak tylko częścią odpowiedzi.

Otóż w okolicy działała szajka szantażystów. Terroryzowali oni mieszkańców głosząc, że bóstwo rzeki musi być rok w rok przekupywane ofiarą z młodego dziewczęcia. Rodziny, które miały u siebie pannę w odpowiednim wieku, były zmuszane do płacenia haraczy przestępcom, by uchronić córki od strasznego losu. Co roku znajdywano jednak nieszczęśniczkę, którą przywiązywano do tratwy i puszczano w nurt rzeki, w którym szybko tonęła. To właśnie z tego powodu okolica wyludniła się.

Nowy prefekt zażyczył sobie zobaczyć brankę ducha rzeki i wziął udział w najbliższej ceremonii. Człek nie w ciemię bity, a i w sytuacji rozeznany, na ceremonię przybył w licznej eskorcie. Stwierdziwszy z oburzeniem, że branka nie była wystarczająco urodziwa, rzekł do przywódcy gangu: „Czemu nie odwiedzisz boga rzeki z przeprosinami za opóźnienie ceremonii do czasu, aż znajdziemy odpowiednią żonę dla niego?”.

Rozkazał swoim przybocznym przywiązać przywódcę gangu do tratwy, którą szybko puszczono, by zapadła się w nurt. Po dłuższej chwili Ximen zwrócił się do członków gangu: „Wasz przywódca jakoś wolno załatwia tę sprawę, wyślijmy mu asystenta do pomocy”. i znowu nakazał swoim przybocznym, aby pochwycili i wysłali na dno rzeki zastępcę przywódcy gangu. Potem kolejnego. W końcu na spotkanie boga rzeki wysłano lokalnego sędziego.

Wtedy pozostali przy życiu członkowie gangu byli już tak śmiertelnie przerażeni, że rzuciwszy się na kolana, poczęli żebrać o łaskę. Ximen wtedy wyłożył na światło dzienne wszystkie przestępstwa gangu i zabronił odprawiania ceremonii na zawsze. Pod jego rządami miasto Ye ponownie zaczęło rozkwitać.

Mostek we wspaniałych ogrodach w Suzhou, tuż obok Wielkiego Kanału

河伯娶妻

Hé bó qǔ qī

Duch rzeki bierze brankę

Osoby w roli reformatora, przybywające do takiego spatologizowanego układu z zewnątrz, jak Ximen Bao, muszą mieć bardzo silną osobowość. Muszą mieć też dobry plan na przebojowe wejście i zniszczenie zastanych układów. Nie mogą pozwolić, aby nieformalne struktury władzy przetrwały i dalej dominowały życie społeczności. Wspomnijmy tu przytoczone w innym miejscu słowa: „bez praw nie ma cywilizacji”.

Prawa i obyczaje wyznaczają, co jest właśniwe, a co nie – niezależnie od tego, czy jest to racjonalne. Każda organizacja, każde miejsce pracy, ale nawet wioska i miasteczko ma swój utrwalony sposób działania, któremu podlegają pracownicy czy członkowie społeczności. Ten sposób działania, gdy raz się przyjmie i wszyscy uznają go za oczywisty, jest „niereformowalny” – niemożliwy do wykorzenienia bez „stalinowskich czystek”.

Źródło: Zapiski historyka; dynastia Han.

Opowieść o zdobywaniu serc i umysłów

W Okresie Walczących Królestw pierwszym ministrem państwa Qi był niejaki Meng Changjun. Wspierał on mieszkańców rodzinnych stron żywnością. Jednym z darbiorców był niejaki Feng Xuan, który pewnego razu został wysłany z misją zebrania czynszów na ziemiach będących własnością Meng Changjuna.

Po przybyciu na miejsce Feng Xuan ogłosił rolnikom, że wszystkie zaległe czynsze niniejszym anuluje. Wśród ciężko pracujących chłopów wybuchła wielka radość, a jednocześnie wdzięczność dla wspaniałego i chojnego Menga.

Gdy jednak Feng Xuan złożył raport z tego, co zrobił, Meng był bardzo niezadowolony. Feng Xuan tak wyjaśnił swój postępek: „Choć uczyniwszy tak ująłem ci fortuny, zyskałem serca twoich najemców. To jest dalece ważniejsze”. Minister Meng, choć niechętnie, musiał się z tym zgodzić.

Gdy następnego roku Meng zakończył służbę i powrócił do rodzinnej wsi, mieszkańcy stali przy drodze i radośnie go witali. Meng był zaskoczony i zakłopotany. Feng Xuan podpowiedział: „To dowód ich wdzięczności za twoją wielkoduszność. Pamiętaj jednak, że zapobiegliwy królik ma trzy wyjścia z nory. To jest tylko jedno. Wciąż musisz więc znaleźć kolejne dwa”.

狡兔有三窟

Jiǎo tù yǒu sān kū.

Sprytny królik ma trzy wyjścia z nory

Natura ludzka już taka jest, że nie należy liczyć na wdzięczność innych ludzi. Ale czasami można. Bądź zapobiegliwy i przygotuj zawczasu plan awaryjny.

Źródło: Intrygi Walczących Państw.

Uczeni przy wodospadzie (fragment)

Koniec złotego okresu

Proklamowanie cesarstwa w roku 221 p.n.e. definitywnie zakończyło okres bujnego i swobodnego rozkwitu myśli. Zadziałała wieczna prawidłowość dziejowa. Imperia muszą rozsnuć duchową władzę nad umysłami poddanych – konkurencyjne ideologie bądź religie należy unicestwić. Ludzie myślący inaczej niż trzeba byli eliminowani na równi ze swoimi dziełami.

Pierwszy Cesarz imperium Qin nakazał konfiskatę dzieł odbiegających od oficjalnej, jedynie słusznej ideologii.Zwoje opisujące historię państw innych niż Qin, bądź niebezpieczne w inny sposób, były rekwirowane lub niszczone. Część klasycznych dzieł zniknęła więc bezpowrotnie. Inne przetrwały najgorsze czasy pieczołowicie zamurowane w ścianach budynków, złożone w zapomnianych grobowcach lub zachowane w żywej pamięci uczonych i kopistów.

To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Aneksy

O chińskim systemie datowania historycznego

Przed zaadaptowaniem kalendarza zachodniego w Chinach datowano wydarzenia według er panowania, zwanych nianhao 年號. Konwencja rozpowszechniła się iugruntowała decyzją jednego zcesarzy dynastii Han. Okresy panowania władcy dzielono pierwotnie na początkowy, środkowy ikońcowy– nie były one tożsame ani zimieniem, ani imieniem pośmiertnym władcy. Zmianę nazwy powodowały pomyślne lub niepomyślne wydarzenia, wczym brano pod uwagę zalecenia wróżbitów.

Brak jednolitej konwencji inależytej kodyfikacji systemu zliczania lat powoduje wiele zamieszania. Dyskusyjne jest nawet opieranie się na kryteriach legalności władzy, związanej zprzejęciem przez nowego władcę Mandatu Niebios. Stąd rozbieżności, merytorycznie uzasadnione, występują czasem nawet wdziełach rozeznanych wtemacie historyków.

Wszystkie zawiłości itrudności dobrze ilustruje ten przykład: pierwszy cesarz dynastii Han, Liu Bang 劉邦, sam jako datę rozpoczęcia swojego panowania wskazywał rok 207 p.n.e., natomiast inna konwencja za początek jego panowania uznaje rok 206p.n.e., wktórym otrzymał tytuł króla niewielkiej krainy Han– nadany mu przez Xiang Yu, przywódcę buntu przeciw poprzedniej dynastii Qin. Obaj stali się wkrótce rywalami idopiero ostateczne pokonanie Xiang Yu w202 roku p.n.e. uznaje się za początek faktycznego panowania nowej dynastii.

Chronologia chińskich okresów historycznych

Xia (夏) . . . . . . . . ok. 2100–1600 p.n.e.

Shang (商) . . . . . . . ok. 1600–1022 p.n.e.

Zhou (周) . . . . . . . . ok. 1022–256 p.n.e.

Zachodnia Dynastia Zhou (西周) 1022–771 p.n.e.

Wschodnia Dynastia Zhou (東周) . . . . . 770–256 p.n.e.

Epoka Wiosen i Jesieni (春秋) . . . . . . . . . . 770–476 p.n.e.

Okres Walczących Państw (戰國) . . . . 475–221 p.n.e.

Qin (秦) . . . . . . . 221–207 p.n.e.

Han (漢) . . . . . . . . . . 206 p.n.e.–220 n.e.

Zachodnia Dynastia Han (西漢) . . . . . 206 p.n.e–24 n.e.

Xin 9 p.n.e.–23 n.e.

Wschodnia Dynastia Han (東漢) . . . . . . . 25–220

Trzy Królestwa (三國) . . . . 220–280

Wei (魏) . . . . . . . . . 220–265

Shu (蜀) . . . . . . . . . . . . . . . . . . 221–263

Wu (吳) . . . . . . . . 222–280

Jin (晉) . . . . . . . . . . . . 265–420

Zachodnia Dynastia Jin (西晉) . . . . . . . . . . 265–316

Wschodnia Dynastia Jin (東晉) . . . . . . . . 317–420

Szesnaście Królestw (十六國) . . . . . . . . 304–439

Południowe i Północne Dynastie (南北朝) . . . . . 20–589

Południowe Dynastie (南朝) . . . . . .. . . 420–589

Song (宋) . . . . . . . . . 420–479

Qi (齊) . . . . . . . . . . 479–502

Liang (梁) . . . . . . . . . . . . 502–557

Chen (陳) . . . . . . . . . . . . . . . 557–589

Północne Dynastie (北朝) . . . . . . . . . . . . 386–581

Północne Wei (北魏) . 386–581

Wschodnie Wei (東魏) 534–550

Zachodnie Wei (西魏) . 535–557

Północne Qi (北齊) . . . 550–577

Północne Zhou (北周) 557–581

Sui (隋) . . . . . . . . . . . . . 581–618

Tang (唐) . . . . . . . . . . . . . . 618–907

Pięć Dynastii i Dziesięć Królestw (五代十國) . . . 916–979

Liao (遼) . . . . 916–1125

Song (宋) . . . . . . . . . 960–1279

Północna Dynastia Song (北宋) . . . . . . . 960–1127

Południowa Dynastia Song (南宋) . . . . . . . . . 1127–1279

Jin (金), państwo Dżurdżenów . . . . . . . . 1115–1234

Yuan (元) zwana też Mongolską . . . . . . . 1271–1368

Ming (明) . . . . . . 1368–1644

Qing (清) zwana też Mandżurską . . . 1644–1911

Indeks alfabetyczny sentencji (wg pinyin)

Bù chū hù, zhī tiānxià, bù kuī yōng, jiàntiān dào

不出戶, 知天下, 不窺鏞, 見天道

Cāng hǎi sāng tián

滄海桑田

Céng jīng cānghǎi nán wéi shuǐ

曾經滄海難為水

Dànóng, dàgōng, dà shāng wèi zhī sānbǎo

大農, 大工, 大商謂之三寶

Dào cháng wúwéi ér wúbùwéi

道常無為而無不為

Dào kě dào fēi cháng dào

道可道非常道

Dào lù yǐ mù

道路以目

Dào wǒ hǎo zhě shì wú zéi, dào wú è zhě shì wú shī

道我好者是吾賊,道吾惡者是吾師

Dé yì wàng yán

得意忘言

Dú wànjuǎnshū, xíng wànlǐ lù

讀萬卷書,行萬里路

Dú cǐ zé wèi wángzhě shī yǐ

讀此則為王者師矣

Gé wù zhì zhī

格物致知

Gēn hǔ jìn shān gēn yīng fēitiān

跟虎進山跟鷹飛天

Gù jiān zhě shèngwáng zhī dào yě, wánggōng-dàrén zhīsuǒyǐ ān yě, wànmín yī-shí zhīsuǒyǐ zú yě

故兼者聖王之道也, 王公大人之所以安也, 萬民衣食之所以足也

Guāi rén kàn yīyǎn, dāizi kàndào wǎn

乖人看一眼, 呆子看到晚

Guān hǎi tīng tāo

观海听涛

Guān yì dàoren

觀弈道人

Guānguānxiānghù

官官相護

Hǎi kuò cóng yúyuè, tiānkōng rèn niǎo fēi

海闊從魚躍, 天空任鳥飛

Hé bó qǔ qī

河伯娶妻

Hé hǎi bù zé xì liú

河海不擇細流

Hú sǐ shǒu qiū

狐死首丘

Jí shí xíng lè

及時行樂

Jiàn ān sī mǎ, dǔ wù sī rén

見鞍思馬 睹物思人

Jiàn xián ér bù jí zé huǎn qí jūn yǐ

見賢而不急則緩其君矣

Jiān’ài fēi gōng jiéyòng baó zàng

兼愛 非攻 節用 薄葬

Jiǎo tù yǒu sān kū

狡兔有三窟

Jīnrén bùjiàn gǔshí yuè, jīn yuè céngjīng zhào gǔrén 241

今人不見古時月, 今月曾經照古人

Jǔbēi yāo míngyuè, duì yǐng chéng sān rén

舉杯邀明月;對影成三人

Jūnzǐ yǒu sān jiàn: jiàn hū qián, jiàn hū rén, jiàn hū jìng; Qián wéi xùn, rén wéi xián, jìng wéi míng

君子有三鑒: 鑒乎前, 鑒乎人, 鑒乎鏡。 前惟 訓, 人惟賢, 鏡惟明

Kě yù ér bùkě qiú

可遇而不可求

Lìn xiāng rú bùjì sīchóu

藺相如不計私仇

Lóngyǎn shí zhū, fèng yǎn shí bǎo, niú yǎn shí qīngcǎo

龍眼識珠, 鳳眼識寶, 牛眼識青草

Lù yī rén ér qiānwàn rén jù

戮一人而千萬人懼

Měi lǎn xīrén xìng gǎn zhī yóu, ruò héyī qì; hòu zhī shì jīn, yì yóu jīn zhī shì xī

每覽昔人興感之由, 若合一契; 後之視今, 亦猶今之視昔

Míng luò sūn shān

名落孫山

Mù wú quán niú

目無全牛

Néngbù jūn shǒu yī yě, huò yǐ fēng, huò bùmiǎn yú píngpì kuàng, zé suǒ yòng zhī yì yě

能不龜手一也, 或以封, 或不免於洴澼絖, 則所用之異也

Piāopiāo hé suǒ sì? Tiāndì shā’ōu

飄飄何所似? 天地沙鷗

Qián bụ̀jiàn gǔrén hòu bụ̀jiàn láizhě niàn tiāndì zhī yōuyōu;

dú chuàngrán ér tì xià 前不見古人 後不見來者 念天地之悠悠 獨愴然而涕下

Qín néng bǔ zhuō

勤能補拙

Ránzé jūn zhī suǒ dúzhě, gǔrén zhī zāopò yǐ fū!

然則君之所讀者,古人之糟魄已夫!

Rén gè yǒu zhì, bùkě qiǎng yě

人各有至, 不可強也

Rénshēng rúcǐ zì kělè, qǐ bì jú shù wéirén jī?

人生如此自可樂, 豈必局束為人鞿?

Qián jù hòu gōng

前倨後恭

Shén yǐ zhī lái, Zhī yǐ cáng wǎng

神以知來, 知以藏往

Shén zhōng biàn dào

神鐘辨盜

Shēng wú yī rì zhī huān, sǐ yǒu wànshì zhī míng

生無一日之歡, 死有萬世之名

Shèngrén wúcháng xīn, yǐ bǎixìng xīn wèi xīn

聖人無常心, 以百姓心為心

Shèngrén zhī xīnjìng hū! Tiāndì zhī jiàn yě, wànwù zhī jìng yě.

聖人之心靜乎! 天地之鑑也, 萬物之鏡也。

Shì wú shé shàngzài bù?

視吾舌尚在不?

Shìgù shèng bīng xiān shèng érhòu qiúzhàn, bàibīng xiān zhàn érhòu qiúshèng.

是故勝兵先勝而後求戰, 敗兵先戰而後求勝

Tiānxià wú nánshì zhǐpà yǒuxīnrén

天下無難事 只怕有心人

Tùzi bù chī wōbiān cǎo

兔子不吃窩邊草

Wǎng zhě suī jiù, yúwèi rìxīn

往者雖舊, 餘味日新

Wànjuàn shānjī, yī piān yín chéng

萬卷山積,一篇吟成

Wéi yǒu yīdiǎn xiàng Wáng Xīzhi

唯有一點像王羲之

wéixué rìyì wéidào rì sǔn

為學日益 為道日損

Wǒ fēi Yáo-Shùn zhī dào,bù gǎn yǐ chén yú wáng qián, gù Qí rén mòrú wǒ jìng wáng yě.

我非堯舜之道, 不敢以陳於王前, 故齊人莫如我敬王也

Wú jiāng yè wěi yū tú zhōng

吾將曳尾於塗中

Wú wēng jíruò wēng, bì yù pēng ér wēng, xìng fēn wǒ yī bēi gēng!

吾翁即若翁; 必欲烹而翁, 幸分我一杯羹!

Wú yǒu bùrú jǐ zhě

無友不如己者

Xiāng wù yún nóng shī, qīnghuī yùbì hán.

香霧雲鬞濕, 清輝玉臂寒

Xiāo guī Cáo suí

蕭規曹隨

Xíngxíng, zhòng qí qīng zhě, qīng zhě bù zhì, zhòng zhě bù lái, cǐ zhī wèi yǐ xíng, qù xíng, xíng qùshì chéng

行刑, 行刑重其輕者, 輕者不至, 重者不來, 是謂以刑去刑

Xiūshēnqíjiā zhìguó píng tiānxià

修身齊家治國平天下

Xīzhě Zhuāng Zhōu mèng wéi húdié

昔者莊周夢為蝴蝶

Xuán liáng cì gǔ

懸梁刺股

Yán yǒu jìn ér yì wúqióng

言有盡而意無窮

Yìjū ér wú jiāo, zé jìnyú qínshòu

逸居而無教,則近於禽獸

Yīngxióng wúyòng wǔzhīdì

英雄無用武之地

Yùshǐ zhìqǔ guānyìn

御史智取官印

Zhì dàguó ruò pēng xiǎo xiān

治大國若烹小鮮

Zhì hé zhě, bù yǐ shān hǎi wèi yuǎn; dào guāi zhě, bù yǐ zhǐchǐ wèi jìn

志合者,不以山海為遠;道乖者,不以咫尺為近

Zhì míng yǐ zhǐ shí

制名以指實

Zhì yuán jiàn zhōng, zé yǔ tún tóng, fēi bùqiǎo jié yě, wú suǒ sì qí néng yě

置猿檻中, 則與豚衕, 非不巧捷也, 無所肆其能也

Zhìguó zhī yǒu fǎshù shǎngfá yóuruò lù xíng zhī yǒu xī chē liángmǎ yě

治國之有法術賞罰猶若陸行之有犀車良馬也

Zhīrén zhě zhì zìzhī zhě míng

知人者智自知者明

Zhòu yǐ jiǎzǐ rì wáng, Wǔ Wáng yǐ jiǎzǐ rì xīng

紂以甲子日亡,武王以甲子日興

Zhuāngzi yuē: zǐ fēi wǒ, ānzhī wǒ bùzhī yú zhī lè?

莊子曰:子非我,安知我不知魚之樂?

Indeks kaligrafii

Gdy myśl została już uchwycona...

Doktryna niedziałania wuwei

Doskonal siebie samego, dbaj o rodzinę, zarządzajswym państwem, by całemu światu przynieść spokój

Studiuj zjawiska tego świata, aż osiągniesz pełne ich zrozumienie

Unoszę kielich, by zaprosić księżyc, on rzuca cień i jest nas już trzech

Jeśli dwoma powoduje jedno pragnienie...

Raduj się, póki możesz. Chwytaj dzień!

Czytając dawne rymy...

Siedząc na górze dziesięciu tysięcy ksiąg, zdołam ledwie jedno zdanie wygłosić

Słowa mają swój kres, ale znaczeniu [które niosą] nie ma końca

Jeśli podążasz za tygrysem, dotrzesz do gór, jeśli podążasz za orłem, wzlecisz ku niebu

Nie miej przyjaciół innych niż ty sam

Indeks ramek z ciekawostkami

Niewyrażalne Dao i Księga przemian

„O kluczu, każdy w swym więzieniu, myślimy”

Doktryna niedziałania wuwei無為 44

Cnota De德

Świat natury i cywilizacja

Lao Zi 老子

Znak jie解

Znak państwo – guo國

Buzujący świat idei

Szkoły pomniejszych opinii, logików i rolników

Szkoła moistów 墨家

Legizm – nie moralność, a przymus

Prawidłowe rzeczy nazywanie 正名

Nieuchronny konflikt trzech przeciwności

– konfucjanizm, moizm i taoizm

Szkoła strategów 兵家

Inskrypcje wróżebne

Trudno być cesarzem

Amoralne gui詭道

Koniec złotego okresu

Współczesne echa konfucjańskich porządków

Święty Mąż kaligrafii

Li Bai 李白

Imię grzecznościowe 字

Samotny Syn Niebios

Du Fu 杜甫

Han Yu 韓愈

Wang Wei 王維

Indeks reprodukcji malarstwa i fotografii

Chińskie nazwy prezentowanych dzieł sztuki do wglądu na stronie internetowej drogi.chiny.pl.

Pejzaż górski, epoka Qing, NPM Tajpej

Spotkanie artystów, epoka Ming (fragment)

Przedmowa Lanting (fragment reprodukcji z epoki Song)

Uczeni przy wodospadzie, epoka Ming, NPM Tajpej

Rybak przy pracy, epoka Song, domena publiczna

(fot.) Słynne ogrody literatów w Suzhou

Uczony w górach, epoka Ming (fragment), NPM Tajpej

Martwy jeździec, epoka Qing

Inskrypcja na kości, epoka Shang, NPM Tajpej

Panorama bitwy, epoka Qing (fragment)

Portret cesarza dynastii Ming, epoka Ming, NPM Tajpej

(fot.) Brama Xinhua prowadząca do Zhongnanhai, kompleksu rządowego i siedziby KPCh w Pekinie

Królik z białego nefrytu, epoka Qing, NPM Tajpej

Małpy w gaju, epoka Song, NPM Tajpej

(fot.) Mostek we wspaniałych ogrodach w Suzhou, tuż obok Wielkiego Kanału

(fot.) Szczęściu w egzaminach trzeba pomóc

Przedmowa Lanting (fragment reprodukcji z epoki Song), domena publiczna

Mistrzowsko wykonana jadelitowa kapusta pekińska, epoka Qing, NPM Tajpej

Wieśniak z kozą, epoka Ming, NPM Tajpej

(fot.) Wieża Youzhou w Pekinie (współczesna atrapa)

Brama miejska, epoka Ming, NPM Tajpej

Pejzaż górski (fragment), NPM Tajpej

Wieśniak z kozą (fragment)

Motyl i chryzantemy, epoka Song, domena publiczna

Dzika przyroda, epoka Ming (fragment), MPM Tajpej

Partia warcab z małżonką, epoka Song (fragment), domena publiczna

Wróbelki wśród gałązek wierzby, epoka Song

Polskie przekłady utworów źródłowych

Dialogi konfucjańskie

1. przeł. Krystyna Czyżewska-Madajewicz, Mieczysław Jerzy Kunstler, Zdzisław Tłumski, Ossolineum, Wrocław 1976. 2. przeł. Jarek Zawadzki (jako Rozważania), CreateSpace, Seattle 2015.

I-cing, Księga przemian

przeł. Richard Wilhelm, Latawiec, Warszawa 1994.

Tao-te-king, czyli Ksiega Drogi i Cnoty

przeł. Tadeusz Żbikowski [w:] „Literatura na świecie” nr 1/1987.

Fragmenty z dzieła »Meng-tsy« (Mencjusz)

przeł. Aleksy Dębnicki, [w:] Przegląd Orientalistyczny nr 1/1955.

Sy-Ma Ts’ien, Syn Smoka. Fragmenty Zapisków historyka

przeł. Mieczysław Kunstler, Czytelnik, Warszawa 2000.

Przekazy Zuo (fragmenty)

przeł. Zbigniew Słupski, [w:] Wczesne piśmiennictwo chińskie – wybór tekstów, Agade, Warszawa 2001.

Intrygi walczących państw (fragmenty)

przeł. Zbigniew Słupski oraz Małgorzata Religa, [w:] Wczesne piśmiennictwo chińskie – wybór tekstów, Agade, Warszawa 2001.

Wu Cz`eng-en: Wędrówka na Zachód

przeł. Tadeusz Żbikowski, Czytelnik, Warszawa 1984.

Zhuangzi, Prawdziwa księga południowego kwiatu

przeł. Marcin Jacoby, Wydawnictwo iskry, Warszawa 2009.

Polecane książki

Ian M. Morris, Dlaczego Zachód rządzi - Na razie

przeł. Tomasz Bieroń, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2015.

O sztuce rządzenia według Mozi, Mengzi, Xunzi, Han Feizi

przeł. Małgorzata Religa, (dwujęzyczne polsko chińskie wydanie, tłumaczenie wybranych fragmentów), Dialog 2016.

Księżyc nad Fuzhou. Wiersze z epoki Tang

przeł. Małgorzata Religa, (przekład wierszy z epoki Tang, wydanie dwujęzyczne), Dialog 2016.

Podziękowania

Każda książka, zupełnie tak, jak i człowiek, to sumaryczny wynik rozmaitych wpływów. To nie tylko praca zbiorowa pokoleń ludzi, którzy w przebłysku „geniuszu” czy z mozołem dochodzili do wniosków i spostrzeżeń. To też praca pokoleń tych, którzy „szukali dziury w całym”, aby w myśl świetnego aforyzmu Kisiela odrzucić wszystko, co dało się podważyć.

W przypadku dzieł takich jak filmy czy książki, ostatni etap należy do tych, którzy dali się namówić na przeczytanie nieukończonego dzieła i zgodzili wytknąć wszelkie niedostatki tekstu i potknięcia autora.

Ten ostateczny szlif pomogli nanieść, w kolejności alfabetycznej, pani Anna Cieślińska oraz pan Krzysztof Cieśliński, Magda Gusiew-Czudżak, płk Jacek Lasota, pan Dariusz Makowski, pani Elżbieta Migdał (prowadząca wspaniały blog o kulturze Państwa Środka), pan Jan Świerkowski oraz Kasia i Bartek Ufnalscy.

Wszystkim wam bardzo dziękuję za bezpardonową krytykę, porady i sugestie, dzięki którym udało się wyrugować z tej książki niejasności, błędy merytoryczne i inne usterki (oby wszystkie), a uzupełnić ją przy tym o ciekawe spostrzeżenia, których autor samodzielnie nie sformułował.

O autorze

Piotr Plebaniak — socjolog, laureat stypendium tajwańskiego Ministerstwa Edukacji i doktorant Wydziału Historiografii w Chinese Culture University w Tajpej na Tajwanie.

Bada wzajemny wpływ postrzegania świata i sztuki wojennej w starożytnej Grecji i cywilizacji konfucjańskiej (chińskiej) oraz ich oddziaływania na współczesną mentalność, sposób zarządzania konfliktami i wzorce toczenia wojen rozwijane w obu tych regionach.

Zainspirowany powieścią Obcy w obcym kraju Roberta Heinleina został pasjonatem poznawania obcych kodów kulturowych. Z kolei lektura Myśli nieuczesanych Stanisława Jerzego Leca skazała go na kompulsywne kolekcjonowanie sentencji i aforyzmów.

Zawodowo zajmuje się — zależnie od dyktanda chwili — prewencją, deeskalacją lub wszczynaniem awantur. Prywatnie miłośnik długodystansowych podróży motocyklowych i porządnej kiełbachy wypieczonej nad ogniskiem gdzieś hen, na końcu nieuczęszczanej drogi.

Spis treści

Drogi wędrownych doradców

Wstęp

Budowniczowie cywilizacji (impresja)

Część I Statecraft

Rozdział 1 Taoistyczni mistycy

Rozdział 5 Dowcipnisie i spryciarze

Aneksy

O chińskim systemie datowania historycznego

Chronologia chińskich okresów historycznych

Indeks alfabetyczny sentencji (wg pinyin)

Indeks kaligrafii

Indeks ramek z ciekawostkami

Indeks reprodukcji malarstwa i fotografii

Polecane książki

Podziękowania

O autorze

Landmarks

Cover

To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

1 Piotr Plebaniak, Starożytna mądrość chińska w sentencjach, Zysk i S-ka, Poznań 2018, s. 63.

2 Powyższa impresja to ekstrakt z rozdziału „Czy wyrwiemy się z cyklu cywilizacyjnego” książki Siły psychohistorii.

7 Sentencje recytowane w językach chińskich czytelnik może odłsuchać na stronie internetowej książki sentencje.chiny.pl.

8 Cytat za: Ludwig Wittgenstein,Dociekania filozoficzne, tłum. B. Wolniewicz, Warszawa 1972, (66).

9Laozi,Księga dao i de z komentarzami Wang Bi, WUJ 2006, s. 17.

10 Mt 13,13-14 oraz Mk 4,12. Parafraza oparta naBiblii Tysiąclecia, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań 2012.

11 Stanisław Lem,Summa technologiae, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1984, s. 154.

12 Zupełnie jak w zamieszczonej w Starożytnej mądrości chińskiej opowieści o starcu, który traci konia, imię Paoding ma długą i skomplikowaną historię. Pao to kucharz, a Ding to nazwisko rodowe. Należałoby więc je pisać „kucharz Ding”. Ale współczesne słowniki identyfikują całą frazę „paoding” jako nazwę powszechną - kucharza.

13 Lepsze tłumaczenie, wręcz przesycone duchem taoistycznych aforyzmów, choć zbyt dalekie od oryginału, podpowiedział mi pan Lech Jęczmyk: „wiedza polega na gromadzeniu odpowiedzi, mądrość polega na uwalnianiu się od pytań”.

14Walden, czyli życie w lesie, (tłum. Halina Cieplińska, Rebis, Poznań 1999, s. 143.