Dolomity. Tom II. Zachód - Dariusz Tkaczyk - ebook

Dolomity. Tom II. Zachód ebook

Dariusz Tkaczyk

5,0
69,00 zł

Opis

Przewodnik dla turystów – podtytuł tej publikacji wiele mówi o jej charakterze. Jest ona przeznaczona dla tych, którzy chcą aktywnie spędzić czas i potrzebują dobrej informacji o terenie, w którym przyjdzie im to zrobić. W tym wypadku chodzi o Dolomity – niezwykle malownicze góry, dobrze znane Polakom z wypadów na narty, ale także coraz częściej – z letnich górskich wędrówek słynnymi via ferratami.

Warto sięgnąć po Dolomity nie tylko dlatego, że są jedynym przewodnikiem po tym regionie wydanym po polsku. Jego niewielkie rozmiary są bogato wypełnione treścią: szczegółowymi opisami dróg górskich, z uwzględnieniem czasów ich przejść i trudności, jakie mogą stwarzać. Autor opisuje też niespodzianki jakie można spotkać na szlaku i podaje wskazówki jak ich uniknąć. Pisze nie tylko o walorach przyrodniczych Dolomitów, ale i historycznych.

Trasy ilustrowane są przejrzystymi, dwukolorowymi schematami i mapami graniowymi. Dobre wyobrażenie o krajobrazie dają także liczne panoramy górskie oraz szereg kolorowych zdjęć. Jest to już drugie wydanie tego przewodnika – uaktualniono w nim wszelkie informacje praktyczne, przede wszystkim dane dotyczące schronisk. Nie brakuje ciekawostek krajoznawczych i osobistych komentarzy autora, który wiele z opisywanych tras przeszedł na własnych nogach.

Przewodnik otrzymał Nagrodę Magellana 2014 w kategorii „przewodnik tekstowy” i wyróżnienie w konkurie Książka Górska Roku 2014 w Lądku Zdroju.

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 465

Oceny
5,0 (1 ocena)
1
0
0
0
0



Profile tras: opracował Dariusz Tkaczyk, rysował Maciej Tkaczyk

Projekt reklamy: Igor Browiński

Redakcja: Elżbieta Antosik

Współpraca redakcyjna i korekta: Aleksandra Jeżewska, Ewa Pietraszek

Zdjęcie na I stronie okładki: Gran Cir ponad przełęczą Gardena

Panoramy górskie: Jan Babicz

Zdjęcia: Dariusz Tkaczyk, Barbara Rolbiecka-Tkaczyk, Grzegorz Tkaczyk

Autor dołożył wszelkich starań, aby opisy tras możliwie wiernie odpowiadały rzeczywistości. Przechodzenie tras tu opisanych odbywa się jednak na własne ryzyko i autor oraz wydawca nie biorą odpowiedzialności za ewentualne wypadki wynikające z używania przewodnika.

© Copyright by Dariusz Tkaczyk, Przemysław Chlebicki

978-83-7136-150-0

Wydanie III zmienione

Warszawa 2014

Plik ePub przygotowała firma eLib.pl

al. Szucha 8, 00-582 Warszawa

e-mail: [email protected]

www.eLib.pl

Dla Maćka

Sassolungo ponad doliną Val Gardena

Od Autora

Im więcej chodzę po górach, w różnych krajach świata, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Dolomity to miejsce idealne do uprawiania turystyki. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Pragnący wypoczynku w stylu wczasowym ma do wyboru piękne wsie w słonecznych dolinach, ze stylową zabudową. W góry wyprowadzają liczne wyciągi, pracujące również latem. Można korzystać z wędrówek, a jednocześnie wracać na noc w dolinę do przytulnego albergo czy na wygodny kemping w otoczeniu zieleni. Turyści zainteresowani poznawaniem gór mogą tak zwiedzić znaczną część Dolomitów, w tym również wymagające więcej wysiłku, ambitne trasy. Jeżeli ktoś chciałby zakosztować, jak smakuje zachód słońca widziany wysoko w górach, to polecam klimatyczne schroniska, gdzie co prawda bez luksusów, ale w wyjątkowej atmosferze można wspaniale spędzić czas. Niezależnie jaką formę wędrówki wybieramy, nie mający sobie równych krajobraz Dolomitów jest z nami. Możemy iść łatwą ścieżką albo wspinać się trudną, powietrzną granią. Siatka szlaków jest gęsta i fenomenem Dolomitów jest to, że sąsiadują ze sobą trasy spacerowe, długie przejścia wysokogórskie i, będące znakiem firmowym tych gór, ferraty – ubezpieczone drogi wspinaczkowe, na których każdy turysta przy niewielkim przygotowaniu może zażyć przygody gdzie indziej niedostępnej.

Podobnie jak pozostałe tomy, i ta książka stanowi zamkniętą całość i może być używana niezależnie od pozostałych.

Dziękuję wszystkim za pomoc w jej powstaniu, a zwłaszcza Zespołowi Redakcyjnemu Wydawnictwa Sklepu Podróżnika, które prowadzi od lat ambitne, własne projekty wydawnicze.

Czytelnikom życzę udanych dni w Dolomitach. Do spotkania na szlaku!

Dariusz Tkaczyk

Wieże Vajolet i schronisko Re Alberto

Wstęp

Położenie Dolomitów, drogi dojazdu i komunikacja

Dolomity leżą po południowej stronie głównego łańcucha Alp, w całości na terenie Włoch. Północną granicę tworzy rozciągająca się równoleżnikowo dol. Val Pusteria (niem. Pustertal), która oddziela je od głównej grani alpejskiej. Granicą zachodnią jest dol. Valle Isarco (niem. Eisacktal), która poniżej Bolzano łączy się z dol. Adygi (wł. Adige, niem. Etsch). Granicą wschodnią jest dol. Piave, a na północnym wschodzie dol. Val di Sesto (niem. Sextental) i Val Padola oddzielają je od łańcucha Alp Karnickich. Na południu oddzielone dol. Val di Fiemme i Val Travignolo Dolomity sąsiadują z grupą Catena dei Lagorai, która, choć formalnie bywa zaliczana do Dolomitów, różni się zupełnie krajobrazem i budową i leży poza obszarem zainteresowania turystycznego. Dolomity rozciągają się równoleżnikowo na ok. 80 km, a południkowo na ok. 70 km.

Dojazd samochodem z Polski odbywa się zwykle przez Innsbruck i przeł. Brennero (niem. Brenner), z której szybko można dojechać do północnych rejonów Dolomitów przez dol. Val Pusteria lub dol. Isarco. Inną możliwością dostania się do dol. Val Pusteria jest droga z Lienz, leżącego na terenie Austrii. Dojazd ze wschodu prowadzi przez przejście graniczne Tarvisio do dol. Piave.

Podróż w Dolomity pociągiem w najszybszym wariancie trwa ok. 16 godzin (Warszawa – San Candido), nie ma połączeń bezpośrednio z Polski. Nie jest to także tani sposób podróżowania. Amatorzy kolei powinni jednak zwrócić uwagę na taryfy nocne, często atrakcyjne cenowo. Możliwości połączeń i przesiadek można znaleźć w internecie: www.db.de (kolej niemiecka), www.oebb.at (kolej austriacka), www. trenitalia.com (kolej włoska), www.cd.cz (kolej czeska), a także www.pkp.pl. Obecnie bogata oferta tanich lotów stanowi dla kolei poważną konkurencję. Przy pewnej dozie szczęścia można dolecieć np. do Bergamo już za kilkadziesiąt zł (w Bergamo na lotnisku Orio al Serio lądują samoloty tanich linii lotniczych, nazywających to lotnisko dla celów marketingowych Mediolanem). Innymi lotniskami położonymi w pobliżu Dolomitów są Wenecja, Werona, Treviso, Mediolan (Linate) i Innsbruck. Warto przed wyjazdem prześledzić rozkłady lotów tanich przewoźników. Także tradycyjne linie lotnicze (LOT, Lufthansa) miewają atrakcyjne ceny przelotów na tych trasach. Przy planowaniu podróży nie zaszkodzi rozeznać się w bieżącej ofercie, a można trafić na prawdziwe okazje.

Dolomity poprzecinane są siecią dobrych dróg, pozwalających dojechać do korzystnie położonych punktów wyjścia. Oprócz normalnych dróg o nawierzchni asfaltowej istnieje wiele dróg bocznych o nawierzchni gruntowej lub wąskich dróg asfaltowych, które pozwalają dojechać do niektórych schronisk, wysoko położonych parkingów itp. W ostatnich latach obserwuje się tendencję do zamykania tych dróg bocznych, co jest niewątpliwie korzystne dla środowiska. Komunikacja wewnątrz Dolomitów możliwa jest samochodem lub autobusem publicznym. Autobusy są tanie (patrz dodatek o cenach), jednak kursują często jedynie na najbardziej popularnych trasach. Z rozkładami jazdy i szczegółowymi taryfami można zapoznać się na stronie www.dolomitibus.it. Drogi są wolne od opłat – z niewielkimi wyjątkami, jak np. droga z Misuriny do hotelu Auronzo (patrz dodatek o cenach) czy droga z Ponticello na przeł. Passo Pratopiazza. Niektóre drogi boczne są dostępne jedynie dla turystów, którzy mają wykupione miejsca w leżących przy nich pensjonatach.

Sieć dróg w Dolomitach

Głównymi węzłami komunikacyjnymi są: na północy S. Candido, Dobbiaco i Brunico, na południu Pieve di Cadore i w mniejszym stopniu Belluno, na zachodzie Bolzano i Bressanone. Dużym węzłem jest również położona w kotlinie śródgórskiej Cortina d’Ampezzo. Przy planowaniu wyjazdu należy przestudiować zawarty w przewodniku opis dolin, który omawia szczegółowo możliwości komunikacyjne każdej z nich.

Kilka uwag o budowie Dolomitów

Potoczne, ale prawidłowe wyobrażenie Dolomitów – pionowa skała ponad soczystą zielenią łąk. Urwiska Stevia ponad halą Cisles

Ponieważ w pierwszym tomie została omówiona budowa geologiczna Dolomitów, obecnie zwrócę uwagę na kilka typowych, ciekawych form występujących na terenie opisywanym w drugim tomie. Podstawową różnicą pomiędzy pozostałymi częściami Alp a Dolomitami jest fakt, że Dolomity nie są górami fałdowymi, lecz w znacznej części zbudowane są z warstw ułożonych regularnie, zgodnie z procesem ich narastania. O ile górne warstwy zbudowane z dolomitu – specyficznej skały wapiennej – doskonale widać w większości wysokich gór, to dolne ukryte są zwykle pod powierzchnią ziemi. W niektórych miejscach można je jednak podziwiać. Typowym przykładem jest Seceda – góra na północ od Ortisei, która wygląda jak przekrojony tort. Kolorystycznie piękna jest również północna strona Sass de Putia. Domieszki miękkich skał, zwykle wulkanicznych, powodowały nierównomierną erozję i tworzenie się zróżnicowanych, niekiedy bajkowych kształtów. Doskonałym przykładem jest tu zachodnia strona Latemaru, gdzie bogactwo form jest niezwykłe, a małe i większe turnie nie stoją jedynie na grani, lecz schodzą nisko na zbocze, tworząc skalny labirynt.

Przyroda górska ma swój urok

Wpływ działalności lodowców najlepiej przestudiować w okolicach Marmolady. Stronę północną tego najwyższego w Dolomitach szczytu pokrywa płaszcz lodowy. Nie może on się co prawda równać ze wspaniałymi rzekami lodu występującymi gdzie indziej w Alpach, ale mimo to robi wrażenie. Interesująca jest również strona południowa tej góry. Tu lodowiec zostawił doskonale widoczne ślady – gigantyczną gładką ścianę i płaskie dno wielkiej dol. Ombretta. Zupełnie niesamowity, niespotykany gdzie indziej jest płaskowyż Altipiano delle Pale di San Martino, tworzący centrum grupy Pala. To wysokogórskie plateau było niegdyś dnem lodowca, którego resztki zalegają jeszcze na północnych stokach Cima della Fradusta. Wędrówka przez płaskowyż przenosi nas w zupełnie inny, dawno zaginiony świat.

Ukształtowanie powierzchni i budowa geologiczna

Niezwykłe bogactwo form występujące w Dolomitach jest spowodowane budową geologiczną tych gór, odmienną od innych grup górskich, oraz oddziaływaniem czynników kształtujących powierzchnię, jak lodowce, erozja itp. Podstawowym budulcem interesujących nas gór jest dolomit, skała osadowa różniąca się od typowej skały wapiennej. Nazwa skały związana jest z nazwiskiem odkrywcy – francuskiego uczonego Deodata de Dolomieu – i przyjęła się na określenie całej rozległej grupy górskiej, co jest rzadkością, bowiem nazwy gór mają zwykle inne, bardziej naturalne pochodzenie. Dolomieu, mając dziewiętnaście lat, w roku 1769 odkrył, że dostarczona mu próbka skał różni się od zwykłej skały wapiennej. Okazało się po bliższych badaniach, że skała jest związkiem wapnia i magnezu. Dolomieu był nikomu nie znanym amatorem i odkrycia dokonał tuż po pobycie w więzieniu, na które został skazany za udział w pojedynku i zabicie przeciwnika; tylko młody wiek uratował go przed karą śmierci. Geologii i innych nauk ścisłych uczył się właśnie w więzieniu, wcześniej był żołnierzem zawodowym. Wyniki prac przesłał po wielu latach do Nicolasa de Saussure’a, naukowca z Genewy – syna sławnego Horacego Benedykta de Saussure’a. Saussure senior był nie tylko naukowcem, lecz także alpinistą, i w owym czasie uważano, że to właśnie de Saussure jest pierwszym zdobywcą najwyższego szczytu Alp – Mont Blanc. Dolomieu, który był pod wrażeniem legendy rodu de Saussure’ów, sugerował, aby nowo odkryty rodzaj skały nazwać saussurit. Młody Saussure propozycji nie przyjął, co więcej, sam zaproponował, aby skałę nazwać dolomit. Nazwa przyjęła się szybko. Oprócz gigantycznego „pomnika”, jakim są góry, Dolomieu ma również swój normalny pomnik w stolicy turystycznej Dolomitów – Cortinie d’Ampezzo.

Skały jak okiem sięgnąć – dolina Val de Mesdi

Skały osadowe nie są jedynym, choć podstawowym i najbardziej charakterystycznym budulcem Dolomitów. Typowa budowa geologiczna przedstawia się następująco: najniższą warstwę tworzą skały krystaliczne, na nich leżą podatne na wietrzenie skały pochodzenia wulkanicznego, tworzące łagodne formy wzgórz i hal. Z nich wyrastają pionowe turnie i baszty zbudowane z dolomitu. Skały nie są jednorodne, lecz często wykazują domieszki, które tworzą piękny optycznie przekładaniec. Również domieszki są odpowiedzialne za nierównomierną podatność na erozję i tworzenie się zróżnicowanych, niekiedy bajkowych kształtów.

Wiele z pionowych ścian czy rozległych kotłów zawdzięcza swoje powstanie okresowi zlodowacenia. Zachowało się wiele świeżych, świetnie widocznych w terenie form polodowcowych. Dziś zlodowacenie obejmuje tylko niewielki fragment Dolomitów, a jedyny prawdziwy lodowiec znajduje się na północnej stronie Marmolady.

Sieć rzeczna i wody są typowe dla obszarów wapiennych, krasowych, o przepuszczalnym podłożu. Woda lubi tu często znikać, aby pojawiać się znacznie niżej w dolinie. Mimo tego sporo jest jezior, które stanowią prawdziwą ozdobę gór, szkoda tylko, że wiele z nich leży dosyć nisko i jest obiektem nadmiernego zainteresowania turystycznego.

Dolomity nie tworzą typowych łańcuchów górskich, lecz zbudowane są z gniazd oddzielonych od siebie głębokimi dolinami. Również formy poszczególnych szczytów odbiegają znacznie od spotykanych zazwyczaj standardów, można tu spotkać szczyt w formie cienkiej jak igła turni sąsiadujący z prawie idealnym prostopadłościanem, zakończonym płytą tak równą i wielką jak boisko piłkarskie. To właśnie bogactwo form i ich niepowtarzalność jest największym skarbem tych gór.

Najlepsza pora roku na wyjazd w Dolomity

Czytelnicy przewodników oczekują możliwie jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kiedy najlepiej jest pojechać w określone miejsce. Jest to zwykle odpowiedź trudna, czy wręcz niemożliwa, a w przypadku gór obarczona dużym błędem. Ale wiele lat wyjazdów pozwoliło mi wypracować taktykę, która statystycznie rzecz biorąc, dawała dobre wyniki. Najlepszą porą na wyjazd w Dolomity, ze względu na warunki klimatyczne, jest późne lato, co w tutejszych warunkach oznacza koniec lipca – początek września. Oczywiście od tych reguł są wyjątki, i tak najlepszą pogodę – trzy tygodnie nieustannego, suchego wyżu – miałem od połowy lipca. Jednak są to wyjątki i generalnie pogoda staje się bardziej spokojna wraz z postępem lata, przy czym uspokojenie idzie od północy na południe. Oznacza to, że szybciej będziemy mieli stabilne warunki na północy, podczas gdy na południu nadal mogą nas gnębić burze. Różnica wynosi ok. 10 dni. Jednocześnie druga połowa lata to czas, kiedy liczba turystów jest zdecydowanie największa. Główny sezon zaczyna się w połowie lipca i trwa do końca tygodnia, w którym jest 15 sierpnia. Tydzień później liczba turystów istotnie spada. Dotyczy to w szczególności terenów poza prowincją Alto Adige i głównie dolin. W schroniskach również jest nieco mniej ludzi, ale jedynie poza weekendami. Ceny w pensjonatach i na kempingach są nieco niższe i dużo łatwiej o miejsce. Ceny w schroniskach nie ulegają zmianie. Jednocześnie pogoda w sierpniu jest zwykle dobra. Przy niewielkich załamaniach potrafi się utrzymać do pierwszych dni września. Latem występują często burze, zwykle krótkotrwałe, po upalnym dniu. Dłuższe załamania pogody są połączone z dużym spadkiem temperatury i nierzadko opadem śniegu. Pod koniec lata pogoda uspokaja się i jest znacznie bardzie przewidywalna, choć załamania mogą mieć dłuższy, wielodniowy charakter. Na początku sezonu, czyli na przełomie czerwca i lipca, charakter turystyki jest nieco inny. Góry są bardzo piękne. Roślinność jest świeża, nie spalona słońcem, na halach kwitną łany kwiatów, jeziora nie są wyschnięte, a potoki prowadzą wodę. Wczesne lato jest również dobre do wędrówek w niższych partiach, bowiem temperatury nie są tak wysokie, natomiast mogą występować poważne problemy z zaśnieżeniem utrzymującym się w wielu miejscach, zwłaszcza w zacienionych żlebach i rynnach, na półkach, zboczach czy wysokich graniach. W drugiej połowie września i na początku października zdarzają się okresy znakomitej pogody. Góry są prawie całkiem puste, a schroniska od 20 września zamknięte; w wielu otwarte są natomiast bezpłatne pomieszczenia, znajdujące się zwykle w budynkach pomocniczych. Jednakże w październiku temperatury w nocy i w dzień w wyższych partiach gór są niskie i utrzymują się śniegi, co powoduje, że przechodzenie trudniejszych tras staje się niemożliwe.

Niewyobrażalne bogactwo form – Torre Winkler, grupa Catinaccio

Zamiast historii

Obszerny rys historyczny znajduje się w pierwszym tomie przewodnika. Tu chciałbym jedynie zwrócić uwagę na cechy charakterystyczne obszaru opisywanego w tomie drugim. Zachodnie Dolomity są interesującą mieszanką kultur, która wytworzyła się podczas ponad tysiącletniej burzliwej historii. Do czasu I wojny światowej znaczne obszary Dolomitów należały do Austro-Węgier. Jednak tylko niewielka część terytorium zasiedlona była przez Tyrolczyków – ludność, dla której językiem ojczystym był niemiecki. Do dzisiaj stanowią oni większość mieszkańców górskich dolin, takich jak Aferer Tal, Villnöss, Eggental, Tierser Tal oraz obrzeża hali Seiser Alm. W większych miejscowościach, a zwłaszcza w miastach, liczniejsi są Włosi. Dziś te rejony leżą w autonomicznej prowincji Alto Adige/Südtirol. Kiedyś było tu bardzo niespokojnie, a osiągnięcie obecnego stanu równowagi zajęło dużo czasu (patrz tom pierwszy). Prowincja jest dwujęzyczna. Dotyczy to nie tylko napisów i nazw, również dzieci w szkołach – i to niezależnie od pochodzenia – uczą się dwóch języków. Podobnie jest w urzędach, sklepach itp.

Doliny dalej na wschód zamieszkują Ladynowie – pierwotna ludność tych terenów, która niegdyś przyjęła język i kulturę Rzymu. Została jednak wyparta z zachodnich obrzeży przez Germanów, a z południowych przez Włochów. Dziś Ladynowie zamieszkują zwarcie tylko jedną dolinę – Val Gardenę. Większe ich skupiska znajdują się jeszcze w sąsiednich dolinach: Val Badia i Val Cordevole oraz częściowo w Val di Fassa. Najtrwalszym śladem wpływu ich kultury są specyficzne nazwy, występujące zwłaszcza w grupach Puez, Odle i Sella, np. Lech – jezioro, Piz – szczyt, Furcela – przełęcz.

Na przynależność państwową Dolomitów największy wpływ miała I wojna światowa. Jej ślady są dokonale widoczne do dnia dzisiejszego w rejonie Marmolady, Col di Lana czy Costabelli. Zostały one szczegółowo opisane w poszczególnych rozdziałach. Część ścieżek wojennych, tuneli itp. wykorzystano do budowy interesujących tras turystycznych, choć jest ich znacznie mniej niż w części wschodniej.

Sposób opisu tras

Zasadniczą część przewodnika stanowią opisy tras, których lektura pozwala się zorientować, że chodzić po Dolomitach może każdy. Są tu opisane zarówno zupełnie łatwe wycieczki dla wczasowiczów, jak i długie trasy wysokogórskie oraz ferraty – ubezpieczone drogi wspinaczkowe, jedna z atrakcji tych gór.

W przewodniku zastosowany został segmentowy układ tras, który – moim zdaniem – ma służyć przygotowywaniu w domu pomysłu na wyprawę, jak i być pomocny bezpośrednio w terenie. Dolomity podzielone zostały na rejony i grupy. Podział ten odpowiada standardowemu podziałowi geograficznemu. Podstawą opisu dróg turystycznych jest siatka tras, której węzłami są schroniska lub inne istotne skrzyżowania szlaków. Każda z tras i każdy obiekt (miejscowość, schronisko, biwak itp.) ma swój numer (poprzedzony literą T lub D), do którego odwołuję się w opisach i w indeksie. Numery tras występują również na zamieszczonych uproszczonych mapach graniowych. Czytelnik może więc komponować sobie jedno- lub wielodniową trasę według własnego uznania, składając ją z poszczególnych etapów jak z klocków. Taki układ ma dla Czytelnika tę zaletę, że zostawia mu swobodę w kształtowaniu swojej własnej koncepcji pobytu w górach. Ponadto jest on dogodny dla samodzielnych turystów, którzy wiedzą, jak zaplanować trasę. Ponieważ jednak przewodnik przeznaczony jest również dla początkujących miłośników turystyki górskiej, w każdym z rozdziałów opisujących poszczególne grupy górskie podaję gotowe przykłady najciekawszych wycieczek o zróżnicowanych stopniach trudności. Zamieszczone mapy graniowe służą wyłącznie ogólnej orientacji co do wzajemnego położenia poszczególnych tras. Nie nadają się do poruszania się z nimi w terenie, bowiem zostały uproszczone, a proporcje zostały zmienione tak, aby na przykład odległy punkt wyjścia zmieścił się na schemacie. Dobra mapa topograficzna jest niezbędna.

Przypominający twierdzę bastion Selli. Widok na Sas Pordoi i dolinę Lasties od zachodu

Dodatkowym elementem ułatwiającym zaplanowanie drogi są profile wybranych tras. Oczywiście skala odległości (w kilometrach) jest różna od skali wysokości (w metrach). Nie ma jednak innego sposobu, aby w sposób wyrazisty pokazać profil. Nie można więc odczytywać z niego nachylenia stoku. Starałem się zamieścić moim zdaniem najciekawsze i najistotniejsze turystycznie trasy. Aby przewodnik był w miarę poręczny, konieczne stało się podzielenie go na dwa tomy, opisujące oddzielnie część wschodnią i zachodnią.

Przed każdym z rejonów obejmujących kilka grup górskich zamieszczony został rozdział opisujący sieć dolinną. Oprócz charakterystyki turystyczno-geograficznej dolin, zostały przedstawione punkty wyjścia w góry możliwe do osiągnięcia samochodem i, o ile jest to możliwe, środkiem komunikacji publicznej (zwykle autobusem). Wybierając się w góry, warto dobrze przestudiować opisy i zadać sobie pytanie, gdzie należy zacząć, skąd wyjść na wysokie szlaki. Pytanie to jest w Dolomitach istotne, bowiem wybierając „niewłaściwą” stronę jakiegoś masywu, zamiast urozmaiconej wędrówki czy wspinaczki skalnej znajdziemy się np. w dolinie, którą będziemy podchodzić monotonnie 5 godzin piarżystym zboczem.

Opis grupy górskiej rozpoczyna jej ogólna charakterystyka. Nacisk położono na zrozumienie jej układu, ze szczególnym uwzględnieniem krajobrazu i możliwości uprawiania turystyki. Właśnie charakterystyka turystyczna będzie dla Czytelnika najciekawsza, bowiem już na początku lektury rozdziału dotyczącego danej grupy pozwoli mu się zorientować, czy teren odpowiada jego oczekiwaniom. Szczegółowo opisuję schroniska oraz inne punkty węzłowe szlaków.

Opisy tras podawane są w zasadzie z dołu do góry, lub, jeżeli droga przebiega trawersem, to w bardziej uczęszczanym kierunku. Od tych zasad są wyjątki. Dotyczą one takich odcinków, które są klasycznymi drogami zejściowymi lub ich pokonywanie w kierunku przeciwnym jest bardzo żmudne i nieatrakcyjne. Opis zaczyna się od nagłówka, który podaje numer trasy w przewodniku oraz jej skrótowy przebieg lub nazwę własną. Numeracja nie jest ciągła. Numery niezagospodarowane przeznaczone są na uzupełnienia. Pod nazwą podane są podstawowe dane o trasie, takie jak trudność w skali opisanej poniżej, czas przejścia oraz (o ile jest to istotne) przewyższenie.

Trudności

Należy uważnie przeczytać skalę trudności, która, tam gdzie jest to możliwe, odwołuje się do najbardziej popularnych tras turystycznych w Tatrach Polskich. Szczególnie istotne jest zapoznanie się z wyższymi stopniami skali, które odnoszą się do przechodzenia ferrat, czyli ubezpieczonych dróg wspinaczkowych, gdzie turysta napotka trudności znacznie przewyższające te, które mógł przeżywać na szlakach tatrzańskich. Oczywiste jest, że z ferratami należy zapoznawać się, stopniując trudności. Wejście na ferratę, która przekracza nasze możliwości, jest niebezpieczne i na pewno nie sprawi nam radości. Zastosowana skala trudności nie ma nic wspólnego ze skalą wspinaczkową UIAA, dlatego nie używam oznaczeń cyfrowych, lecz wyłącznie skali przymiotnikowej. Od tej zasady są wyjątki. W przewodniku zostało bowiem opisanych kilka klasycznych wejść szczytowych, które przeznaczone są w zasadzie dla alpinistów, ale doświadczony turysta alpejski może również odważyć się na ich przejście. Są to drogi o trudnościach do II UIAA, ale brak ubezpieczeń oraz wysokogórski teren wymagają posiadania doświadczenia wspinaczkowego. Zostało to zawsze uwzględnione w opisie.

Czas przejścia zakłada niewielkie obciążenie bagażem.

Przewyższenie jest istotnym elementem planowania, czego chyba nie trzeba uświadamiać doświadczonym turystom. Warto jednak przypomnieć, że jeżeli trasa trwająca np. 5 godzin przebiega bez konieczności pokonywania większych przewyższeń, to jest ona znacznie mniej męcząca niż trasa o tym samym czasie trwania, ale podczas której musimy pokonać przykładowo 1000 m podejścia.

Poniżej podstawowych danych o trasie podana jest jej zwięzła charakterystyka. Warto uważnie przeczytać ten blok tekstu, który mówi nam, czego możemy się spodziewać. Pozwala to uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek i wybrać takie trasy, które są dla nas interesujące. Pod blokiem charakterystyki zamieszczony jest właściwy opis przebiegu drogi. Czasami są to opisy dosyć skrótowe, o ile droga jest prosta orientacyjnie i prowadzi np. cały czas dnem doliny, a otoczenie się nie zmienia. Niektóre trasy są opisane szerzej. Dotyczy to zwłaszcza tras skomplikowanych orientacyjnie lub wyjątkowo ciekawych, gdzie co chwilę coś się dzieje. Przy opisach ferrat Czytelnik zauważy, że często blok charakterystyki jest rozbudowany. Ma to na celu uświadomienie ich istotnych cech jeszcze przed wejściem na trasę, co pozwala na uniknięcie przykrych niespodzianek. Na tego typu drogach mamy bowiem do czynienia z największym zróżnicowaniem trudności. Przy opisie wszelkiego typu tras podano również sposób ich ewentualnego oznakowania w terenie i na mapie.

Sposób uprawiania turystyki górskiej w Dolomitach. Podstawowe wyposażenie

Dolomity są górami łaskawymi dla turysty i nawet bez większych przygotowań i bez specjalistycznego sprzętu można wiele dokonać i zobaczyć. Jednakże jeśli chcemy w pełni wykorzystać fantastyczne możliwości oferowane przez te góry, warto zapoznać się z niniejszym rozdziałem i odpowiednio się przygotować. Jest wiele podobieństw, ale i wiele różnic pomiędzy sposobem uprawiania turystyki w górach Polski i w Dolomitach. Najłatwiejsze trasy są dostępne dla każdego i prowadzą wygodnie założonymi ścieżkami czy dróżkami, łatwymi orientacyjnie, choć oznakowanie najczęściej znacznie odbiega od stosowanego w Polsce; co więcej, na wielu odcinkach w ogóle może nie być oznakowania. O sposobach oznaczania szlaków piszę obszernie poniżej. Ze względu na rozległość gór oraz znaczne przewyższenia nie wolno lekceważyć nawet pozornie prostych tras. Wszystko tu trwa nieco dłużej, a cele znajdują się dalej i wyżej, niż byśmy się spodziewali. Należy starannie planować zwłaszcza dłuższe, bardziej wymagające kondycyjnie przejścia. Częstym problemem jest brak wody, szczególnie dotkliwy w czasie letnich upałów oraz w przypadku biwaku. Nie należy lekceważyć słońca, które ze względu na większe wysokości oraz położenie Dolomitów na południu Alp operuje z dużą intensywnością. Konieczne jest nakrycie głowy, zabezpiecznie skóry odpowiednimi kremami i ochrona oczu przed blaskiem, spotęgowanym bielą skał.

eżeli planujemy wędrówkę wyłącznie po dolinnych dróżkach, wystarczą zwykłe buty turystyczne, nawet niekoniecznie górskie. Zresztą, jak sami zauważymy, na dolomitowych trasach używana jest pełna gama obuwia. Jeżeli wybieramy się na wysokogórskie trasy czy wręcz ferraty, potrzebne jest solidne obuwie o dobrej, przyczepnej podeszwie. Trudnym sprawdzianem dla butów są piarżyska, których tu pełno. Szczególnie te dzikie, gdzie nie ma ścieżki i gdzie kamienie tną jak brzytwa.

W Dolomitach króluje pionowa skała. Ubezpieczone drogi wspinaczkowe dają fascynującą możliwość poznania jeszcze jednego wymiaru gór nawet przez turystów pozbawionych doświadczenia taternickiego. Bezpieczne przechodzenie ferrat wymaga posiadania sprzętu do autoasekuracji oraz kasku. Jak ten sprzęt powinien wyglądać, opisałem w rozdziale poświęconym technice chodzenia po ferratach.

Lodowce zajmują niewielką powierzchnię Dolomitów i poza jedną trasą (wejście na Marmoladę drogą klasyczną) nie jest potrzebne pełne wyposażenie lodowcowe. Natomiast, zwłaszcza w partiach szczytowych czy zacienionych rynnach, przez całe lato utrzymuje się śnieg i lód. Przydatne tam stają się wówczas czekan lub nawet raki. Przy charakterystyce trasy podaję, czy sprzęt ten jest konieczny. Warunki śniegowe są jednakże bardzo zależne od pogody i należy zawsze je ocenić. Przy dobrych warunkach nawet częściowo zaśnieżone trasy, jak np. północno-zachodnia grań Marmolady czy granie Tofan, nie wymagają dodatkowego sprzętu.

Zdecydowana większość tras w Dolomitach jest zupełnie łatwa. Natomiast wrażenia są jak najbardziej wysokogórskie. Widok na Sass Maor i Cima della Madonna w grupie Pala. W dole schronisko Pradidali

W Dolomitach to kolejka czeka na ciebie, a nie ty na kolejkę

Atrakcją krajoznawczą są liczne i długie tunele, będące pozostałością wojennych zmagań w czasie I wojny światowej. Do ich przechodzenia konieczne jest posiadanie latarki, ale taką zapobiegliwy turysta i tak powinien mieć przy sobie.

Dolomity są dobrze, a miejscami nawet zbyt dobrze zagospodarowane. Mimo to istnieją całe doliny, granie czy obszary, które są dzikim pustkowiem. Wędrując po nich, prawie nie spotkamy ludzi. Warto o tym pamiętać, kiedy wybieramy się na trasę, i zastanowić się, czy możemy liczyć na pomoc w razie ewentualnego wypadku. Sposób zawiadamiania ratownictwa górskiego podany jest w rozdziale poświęconym niebezpieczeństwom gór.

Dla wielu turystów poznawanie gór ściśle związane jest z samochodem. Łatwo nim dotrzeć do wysoko położonych parkingów, zwykle bezpłatnych, skąd poprowadzone są łatwe drogi podejściowe, często wiodące do schronisk. Po odbyciu wycieczki jeszcze tego samego dnia, a właściwie popołudnia, następuje powrót na parking i zjazd w dolinę na nocleg. Tak postępuje większość turystów, których nazwałem „turystami dziennymi”. Tam, gdzie są wyciągi lub kolejki, zjawisko to jeszcze się potęguje. Okolice schronisk i drogi dojścia do nich są w dzień zatłoczone, ale znikoma liczba ludzi pozostaje na nocleg i przebywa wczesnym rankiem i popołudniem na szlaku. W miejscach bardziej oddalonych od parkingów, szczególnie na takich trasach, które trudno jest przejść w ciągu jednego dnia, panuje pustka. Często wystarczy pół godziny, aby z obszaru o ogromnym natężeniu ruchu znaleźć się na samotnej trasie. Jeżeli nie mamy samochodu, to do wielu miejsc, nawet położonych bardzo wysoko w górach, możemy dojechać autobusem komunikacji publicznej. Używam ich z dużą przyjemnością, są bowiem niezatłoczone, tanie i wygodne, a obsługa miła, tzn. nikt nas nie wygoni ani nie będzie żądać dodatkowej opłaty nawet za największy plecak. Autobusy są również przydatne, jeżeli nasza wycieczka nie jest okrężna i nie wracamy do punktu wyjścia.

Oznakowanie w Dolomitach polega na namalowaniu biało-czerwonego paska i podaniu numeru szlaku. Numer szlaku pojawia się jednak jedynie na drogowskazach i mapach. W terenie numer jest podawany w wyjątkowych sytuacjach, kiedy pełni rolę drogowskazu. Jest więc niezwykle istotne, aby zwłaszcza na krzyżówkach wybierać właściwą trasę, bowiem kolorem szlaki się nie różnią. Oznakowanie w terenach częściej uczęszczanych jest w dobrym stanie.

Również latem możemy mieć ten sam komfort pobytu w górach co zimą, ale taniej. Jadalnia pensjonatu w Selva di Val Gardena

Nieco gorzej jest na mniej uczęszczanych szlakach i na wielu wejściach szczytowych, gdzie oznakowania często brak, a drogę znaczy wydeptana wąska perć czy kamienne kopczyki. Ze względu na charakter gór chodzenie na skróty może skończyć się tragedią. Niewinne zbocze może nagle zmienić się w urwisko, a próby jego pokonywania zwykle źle się kończą. Orientacja jest stosunkowo łatwa na ferratach. Drogę wyznacza tu ciąg ubezpieczeń, którymi są zwykle stalowe liny, rzadziej drabiny, pręty wbite w skałę itp. Na odcinkach ferraty pozbawionych ubezpieczeń oznakowanie jest zwykle wystarczające i lepsze, niż na normalnych szlakach. Czasami droga wyprowadza na dzikie piarżyska, przez które nie wiedzie ścieżka. Warto wtedy skonfrontować mapę z terenem i stwierdzić, dokąd schodzimy, lub wręcz starać się zlokalizować wcześniej docelową ścieżkę.

Spanie w dolinach. Rozwój turystyki letniej spowodował, że dostępność gór (przy wychodzeniu z dolin) istotnie wzrosła. Przyczyniło się do tego powiększenie sieci wyciągów funkcjonujących latem. Mapy np. wydawnictwa Tabacco, odnotowują ten fakt, odpowiednim kolorem oznaczając wyciągi czynne latem, co pozwala zaplanować trasę wycieczki. Możliwe stało się uprawianie turystyki na wzór urlopu zimowego. Wygodny nocleg w pensjonacie lub na kempingu, wyjazd w góry samochodem lub wyciągiem i powrót wieczorem w dolinę. Oczywiście nie wszystkie cele da się w ten sposób osiągnąć, i moim zdaniem nic nie przebije świtu oglądanego z tarasu schroniska, ale pobyt typu wczasowego z rodziną czy kombinacja dolin i schronisk daje duże możliwości zorganizowania sobie wakacji. Ceny w pensjonatach latem, zwłaszcza poza głównym sezonem, są znacząco niższe niż zimą. Przy planowaniu turystyki z wyjściem z dolin należy mieć na uwadze, że wiele parkingów jest płatnych, również niektóre znajdujące się przy stacjach dolnych wyciągów. Opłaty są zwykle umiarkowane, od 3 do 5 EUR za dzień.

Turystyka wysokogórska nabiera innego wymiaru, gdy korzystamy ze schronisk. Pradidali

Sercem każdego schroniska jest jadalnia – tutaj w schronisku Rosetta. Utrzymanie tych obiektów budzi szacunek zważywszy, jak krótko trwa sezon

Spanie w górach nie stanowi żadnego problemu, o ile korzystamy ze schronisk. Stan schronisk i poziom obsługi w stosunku do ceny musi budzić szacunek, kiedy uświadomimy sobie, że cały ruch turystyczny odbywa się pomiędzy 20 czerwca a 20 września, z czego prawdziwego natłoku turystów możemy spodziewać się jedynie pomiędzy połową lipca a 25 sierpnia. Poza latem schroniska są w zasadzie zamknięte, poza tzw. schronem zimowym. Pobyt w Dolomitach z wykorzystaniem schronisk to gwarancja doskonałego urlopu. Jeżeli planujemy pobyt w czasie głównego sezonu (15 lipca – 25 sierpnia), zdecydowanie zalecam rezerwację miejsca, choćby telefoniczną. Zwykle, oprócz włoskiego, przynajmniej część obsługi mówi po angielsku albo po niemiecku (uwaga: inaczej niż w Polsce, w przypadku telefonów stacjonarnych po numerze kierunkowym +39 pozostaje cyfra 0). W górach możemy spotkać również prywatne schroniska lub pensjonaty. Zarówno w schroniskach zrzeszonych, jak i prywatnych obowiązują podobne reguły. Możemy kupić nocleg lub wariant noclegu z wyżywieniem. W schroniskach związkowych na nocleg przysługuje zniżka (50%) dla członków klubów alpejskich (nie tylko włoskich).

Można zapisać się do Austriackiego Związku Alpejskiego, gdzie istnieje nawet sekcja polska. Oprócz zniżek, członkostwo daje bardzo dobre ubezpieczenie obejmujące ratownictwo w górach, i to nie tylko latem, lecz także zimą. Szczegóły na stronie: http:// www.alpenverein.com.pl/cms (sekcja polska). Płacić za członkostwo można w EUR lub w PLN. Korzystne jest zwłaszcza członkostwo rodzinne.

Zniżki na jedzenie nie obowiązują. Możemy wykupić wariant ze śniadaniem i obiadokolacją (najbardziej opłacalny, jeżeli zamierzamy mało nosić i generalnie kupować jedzenie) lub dokupić samo śniadanie czy kolację z listy. Śniadania mają charakter symboliczny, natomiast obiadokolacja jest obfita i składa się z trzech posiłków: pierwsze danie to zupa albo danie z makaronem, na drugie zwykle jest mięso lub ser, ale już bez dodatków. Do tego dochodzi deser, a dla członków związku dodatkowo sałatka. Za napoje płacimy oddzielnie. Wino (stołowe) jest w cenie piwa lub tańsze. Zamówienia są zbierane wcześniej. Obowiązuje bezwzględna cisza nocna. W schroniskach (o ile nie wybierzemy wariantu z dodatkowo płatną pościelą) musimy mieć własną wkładkę do spania (inlet) lub śpiwór. Przykrycia są wystarczające, dlatego nie trzeba nosić śpiwora, jeśli korzystamy ze schronisk. Jeżeli nie mamy wkładki do spania, należy zakupić ją na miejscu – kiepskiej jakości, jednorazową. Zdecydowanie zalecam posiadanie własnej wkładki. Najlepsze i najlżejsze są wykonane z jedwabiu.

Nocleg w biwaku wymaga przygotowania. Przełęcz Forcella Grande del Latemar i biwak Rigatti

W wyżej położonych schroniskach występują problemy z wodą. Ta w kranach nie nadaje się do picia. Możliwość kąpieli jest w schroniskach ograniczona. Za ciepłą wodę należy zapłacić (ok. 2–3 EUR).

Kempingi są usytuowane w wielu atrakcyjnych miejscach, choć ich rola w turystyce wysoko w górach jest ograniczona. Ceny są umiarkowane, zależne od standardu i położenia. Zdarzają się tanie kempingi w bardzo ciekawych miejscach, np. w Misurinie czy Pecol. Za kąpiel należy czasami płacić oddzielnie.

Schrony (biwaki) – korzystanie z niezagospodarowanych schronów wymaga pewnego przygotowania. Schrony mają zwykle formę metalowej kapsuły z 9-cioma miejscami do spania na piętrowych pryczach, ciasno upakowanych w jej wnętrzu. Funkcje biwaków pełnią również niekiedy dawne zabudowania pasterskie lub budynki pozostałe po I wojnie światowej. W biwaku mogą znajdować się koce, ale nie jest to regułą. Gorzej, że często w pobliżu nie ma wody. Schrony służą w zasadzie do nocowania w sytuacjach wyjątkowych, lecz coraz więcej turystów planuje w pełni świadomie pobyt w nich, szczególnie jeżeli stoją w odludnej, niezagospodarowanej okolicy. W pełni sezonu może się więc zdarzyć, że nie będziemy jedynymi, którzy liczą na nocleg w schronie. Dotyczy to zwłaszcza schronów leżących na trasach popularnych ferrat. Warto być przygotowanym również na taką ewentualność.

Biwakowanie, zwłaszcza to z rozbijaniem namiotu, jest na całym obszarze Dolomitów zakazane. Spotyka się (rzadko) namioty w pobliżu schronisk, rozbijane po uzgodnieniu z gospodarzem, a także, sporadycznie, biwakowanie w miejscach ustronnych, poza głównymi obszarami turystycznymi i jedynie w nocy. Istotne jest, aby nie używać otwartego ognia. Oczywistą regułą jest znoszenie śmieci w dolinę, co odnosi się również do normalnego wędrowania. Zakopywanie śmieci nie jest rozwiązaniem. Biwak pod gołym niebem, bez rozbijania namiotu, wysoko w górach jest dozwolony.

Ferrata – ubezpieczona droga wspinaczkowa

Via ferrata – to określenie można znaleźć w wielu językach świata. Jest pochodzenia włoskiego i oznacza dosłownie „droga żelazna”. Mówimy tak nie tylko po włosku, ale również po angielsku, co stanowi istotny wyjątek, bowiem zwykle transfer pojęć i nazw odbywa się w odwrotnym kierunku. Jedynie w krajach niemieckojęzycznych wypracowano własną nazwę „Klettersteig” – co oznacza ścieżkę (drogę) wspinaczkową. Zwycięstwo języka włoskiego wynika z przyczyn historycznych, bowiem idea ferraty, choć zrodziła się w kilku miejscach, to we Włoszech, właśnie w Dolomitach, znalazła swoje ukoronowanie, a ferraty stały się dzisiaj jedną z ważniejszych atrakcji przyciągających turystów w te góry.

Via ferrata, w ujęciu klasycznym oznacza drogę wspinaczkową lub w prostszej postaci ścieżkę albo trasę turystyczną, wzdłuż której zamontowano szereg urządzeń ułatwiających jej pokonanie oraz zapewniających możliwość asekuracji. Podstawowym elementem ubezpieczającym jest stalowa lina (poręczówka) przymocowana do skały co kilka metrów (często gęściej). Miejsca mocowania stanowią odpowiednik przelotów we wspinaczce klasycznej. Oznacza to, że turysta dysponujący odpowiednim sprzętem (lonżą) jest w stanie asekurować się samodzielnie, wspinając się wzdłuż linii ubezpieczeń. To, że potrzeba tak niewiele zarówno od strony sprzętowej, jak i organizacyjnej, aby wspinać się atrakcyjną drogą, podziwiając dookoła wspaniałe krajobrazy, jest jedną z podstawowych przyczyn dużej popularności ferrat. Stały się one dzisiaj odrębną kategorią turystyczno-sportową. Ferraty, oprócz poręczówki, są zwykle uzbrojone w dodatkowe elementy ułatwiające pokonanie trasy – drabiny, klamry, stopnie lub pręty wbite w skałę, mosty wiszące i linowe.

Ferraty otwierają nowe perspektywy – Pitla Cir

Podstawa ferraty – stalowa poręczówka

Historia górskich dróg ubezpieczonych zaczyna się w połowie XIX wieku. Pionierzy alpinizmu zaczęli podejmować wtedy działania, które zmierzały do budowania ułatwień i choćby częściowego ubezpieczenia tras wejściowych na dopiero co zdobywane szczyty. Na początku XX wieku idea ubezpieczeń górskich była już zdecydowanie skierowana na rodzący się bardziej masowy ruch turystyczny. Powstały istniejące do dzisiaj ferraty w Dolomitach, takie jak wejście granią zachodnią na Marmoladę drogą Seyfferta (rok 1903) czy, nieco później, typowo wspinaczkowa, trudna trasa na ścianie Piz Selva, zwana ferratą Mesules. Z tego też okresu pochodzi tatrzańska Orla Perć, która jednak – niestety – nie została nigdy przebudowana do formy pełnowartościowej ferraty, stając się jedynym w swoim rodzaju skansenem.

Potężny impuls do budowy dróg ubezpieczonych dała I wojna światowa. Sytuacja geopolityczna sprawiła, że front pomiędzy wojskami Austro-Węgier a Włochami przebiegał na znacznym odcinku przez Dolomity. Walki szybko przeniosły się z dolin na szczyty i granie, bo kto je kontrolował, panował również nad przełęczami i przejściami przez góry. Ponieważ front ustabilizował się, dla osiągnięcia przewagi lub obrony pozycji rozpoczęła się faza intensywnych prac inżynieryjnych. Do wysoko położonych stanowisk poprowadzono drogi wykorzystujące trasy wspinaczkowe, które nie znajdowały się pod ostrzałem. Siłą rzeczy były to często wejścia niesłychanie śmiałe. Ze względu na konieczność transportu sprzętu oraz konieczność ruchu ludzi były one ubezpieczane. Idąc dzisiaj tymi odnowionymi ferratami, nie sposób nie podziwiać odwagi i wytrzymałości żołnierzy obu stron, którzy w tych warunkach walczyli i przebywali, przecież nie tylko latem. Swój militarny początek mają np. ferraty Ivano Dibona i Renato de Pol w masywie Cristallo, Via della Pace na Furcia Rossa (Fanes) i inne ferraty w okolicy przeł. Falzarego, praktycznie wszystkie ferraty w części centralnej Dolomiti di Sesto, takie jak Monte Paterno, Strada Alpini, wejścia na Croda Rossa i cały szereg innych. Wyjątkowe są szlaki prowadzące sztolniami, którymi próbowano przedostać się w pobliże wroga i go wysadzić. Najdłuższe z nich są na Lagazuoi Piccolo, ciekawe na ferracie Lipella (Tofana di Rozes) i na ferracie Veronesi.

Dużo powietrza pod stopami – ferrata Porton, Pala

W latach dwudziestych i trzydziestych najciekawszym zrealizowanym projektem była Via delle Bocchette w grupie Brenta. Przy okazji budowy tego łańcucha ferrat pojawiły się rozważania natury etycznej, dotyczące sposobu prowadzenia trasy. Wyznaczono ją wzdłuż grani, przez wysokie przełęcze, ale nie wyprowadzono na żaden szczyt. A przecież łatwo byłoby np. zrobić odejście na Cima Tosa (najwyższy szczyt Brenty). Zrobiono tak świadomie, aby zostawić szczyty do eksploracji alpinistycznej. Jednocześnie jednak stworzono trasę niezwykle atrakcyjną zarówno pod względem estetycznym, jak i poznawczym. Nie szukano na siłę trudności, lecz odwrotnie, starano się utrzymać równowagę pomiędzy niezbędną dawką adrenaliny podczas wspinaczki a wędrowaniem po górach.

Po II wojnie światowej budowa nowych ferrat postępowała. Powstawały ciekawe, duże projekty realizowane przez wiele lat, zwykle przez związki alpejskie. Również górskie formacje wojskowe budowały nowe drogi, często śmiałe i trudne, ale zrównoważone. Na całe szczęście Dolomity ominęła na razie (poza nielicznymi wyjątkami) moda na budowę sztucznie poprowadzonych ferrat typu sportowego, które służą wyłącznie zaspokojeniu poszukiwania przez ludzi mocnych wrażeń i z poznaniem gór mają niewiele wspólnego.

Co dają ferraty turyście? Przede wszystkim otwierają nowy wymiar gór. Można wejść na wielkie szczyty wymagającymi drogami przez ściany takie jak Lipella na Tofanie, czy powietrznym filarem jak Alleghesi na szczyt Civetta. Niektóre szczyty dostępne są turystycznie wyłącznie poprzez ferratę. Wspaniałe są drogi, które prowadzą trawersami przez wielkie ściany lub powietrznymi graniami. Również w te miejsca turysta nie miałby szans się dostać bez ferraty. Jest przy tym sporo ferrat, które są bardzo atrakcyjne, a jednocześnie nietrudne, i turysta, nazwijmy go „tatrzański”, jest w stanie przejść bezpiecznie te drogi bez dodatkowego przygotowania kondycyjnego i technicznego, dysponując odpowiednim sprzętem. Jeżeli będzie się nam podobać, to czekają trudniejsze wyzwania. Są ferraty prowadzące w pełnej ekspozycji przez pionowe ściany, niektóre pokonują przewieszki czy gładkie, pozbawione stopni trawersy. Te trudniejsze ferraty wymagają odpowiedniego przygotowania. Wymagania techniczne i kondycyjne są opisane w części poświęconej skali trudności.

Sprzęt potrzebny do wspinania się ferratami

Bezpieczne poruszanie się na ferratach wymaga posiadania specjalistycznego sprzętu. Kładę nacisk na słowo bezpieczne, bowiem oczywiście można przejść ferratę, nie korzystając z autoasekuracji. Sprzęt sam w sobie w żaden sposób nie pomaga we wspinaczce, a wręcz ją spowalnia przez konieczność przepinania karabinków. Na drogach o wyższej skali trudności to właśnie przepinanie jest często najtrudniejszą, wymagającą najwięcej wysiłku operacją. Jednakże zadanie autoasekuracji jest inne. Ma nas uratować w sytuacji krytycznej, kiedy w wyniku poślizgnięcia się czy wykruszenia skały lub po prostu ze zmęczenia, stracimy równowagę i jedynie asekuracja jest w stanie powstrzymać nasz upadek. Odpadnięcie przy braku asekuracji kończy się, ze względu na zwykle przepaścisty teren, tragedią.

Podstawowy sprzęt nie różni się od tego używanego powszechnie w górach. Na ferratę należy wybierać się w stroju, który będzie zapewniał swobodę ruchu. Pamiętajmy o ciepłej odzieży i kurtce przeciwdeszczowej. Buty powinny zapewniać bardzo dobrą przyczepność, podeszwa winna być średnio sztywna, ale but musi być stabilny. W razie wątpliwości lepiej wybrać sztywniejszy niż mniej sztywny. Na ferratach o skali trudności „bardzo trudno” i „wyjątkowo trudno” dobrze jest, kiedy przód buta zapewnia możliwość stania na małych stopniach. Są już modele, które mają ten obszar specjalnie ukształtowany. Chcę jednak uspokoić, że każdy dobry but górski sprawdzi się na ferracie, szczególnie że często długie podejścia przez piargi czy odcinki trawiaste na samej trasie wspinaczki wymagają użycia butów uniwersalnych. Nawet na wyjątkowo trudnych drogach buty o miękkiej podeszwie lub typowo wspinaczkowe nie sprawdzają się (chociaż czasami widzi się osoby je używające), bowiem uzbrojenie w żelastwo jest duże, a podejść do ferraty zwykle też w czymś trzeba.

Plecak powinien być niewielki, wąski, aby można się było przeciskać przez kominy. Jeżeli ferrata jest częścią naszego podejścia do schroniska, należy zadbać o to, aby był jak najlżejszy, bo ciężar na plecach znacząco zmniejsza komfort wspinaczki. Czołówka jest wyposażeniem obowiązkowym. Na długich, zwłaszcza wysokogórskich przejściach, rozsądne jest posiadanie worka biwakowego.

Sprzęt do asekuracji to uprząż i specjalna lonża. Zdecydowana większość turystów na ferratach preferuje uprząż biodrową. Badania potwierdzają, że przy prawidłowym jej użyciu daje bezpieczeństwo przy zapewnieniu dużego komfortu i swobody ruchów. ednakże uprząż biodrowa wymaga kontrolowanego zachowania się podczas odpadnięcia i utrzymania pozycji ciała, co nie może być trenowane przez turystę. Zwłaszcza przy lotach na dłuższym dystansie lub przy noszeniu cięższego plecaka występuje tendencja do obracania się do tyłu. Oczywiście ideałem jest, jeśli mamy choćby szczątkowe przeszkolenie wspinaczkowe, gdzie kontrolowane odpadanie może być ćwiczone. Uprząż całościowa lub kombinacja uprzęży biodrowej i pasa piersiowego (prawidłowo związana węzłem ósemkowym) jest bardzo dobrym rozwiązaniem, zalecanym zwłaszcza dla dzieci lub kiedy wspinamy się z cięższym plecakiem.

Podstawowy sprzęt – kask, uprząż, lonża

Sposób wiązania uprzęży z zabezpieczeniem taśmą zrywaną

Lonża jest elementem, który łączy nas poprzez uprząż z liną stalową (poręczówką). Przeszła ona sporą ewolucję i prawdopodobnie nie jest to koniec jej rozwoju. Współczesne konstrukcje mają kształt litery Y, gdzie na dwóch końcach ramion znajdują się karabinki o kształcie dopasowanym do używania na ferratach. Mają ergonomiczny kształt i blokadę przypadkowego otwarcia oraz są znacząco większe niż standardowe, co ułatwia operowanie nimi na poręczówce. Ponieważ przeciążenia podczas odpadnięcia mogą być znaczne, większe niż podczas klasycznej wspinaczki (hamowanie odbywa się na krótkim odcinku), lonża posiada element, który pozwala wytracić istotną część tej energii. Dziś najbardziej popularne są dwa rozwiązania.

Starsze, ale skuteczne, to dodatkowa lina przewleczona przez płytkę o odpowiednio dobranych otworach. W razie odpadnięcia lina przewleka się przez płytkę, zwiększając drogę hamowania i wytracając energię poprzez tarcie. Niezwykle istotne jest, aby zapewnić linie przechodzącej przez płytkę możliwość pełnego przewleczenia się w przypadku zadziałania mechanizmu asekuracyjnego. Należy przestudiować uważnie instrukcję producenta i dokładnie się do niej stosować. Zwykle metodą jest zaczepienie tej trzeciej liny o pas w taki sposób, aby siła upadku mogła to zaczepienie łatwo zerwać. Niektórzy doświadczeni turyści przymocowują tę linę do uprzęży łatwo zrywającą się taśmą. Rozwiązaniem bezpiecznym, choć mniej wygodnym podczas wspinaczki (lina tworzy wtedy pętlę, która plącze się pod nogami), jest przypięcie luźnego końca liny do miejsca mocowania lonży do uprzęży.

Drugim sposobem rozwiązania problemu wytracania energii jest taśma zszyta w harmonijkę. W momencie upadku szwy są zrywane w sposób kontrolowany. Istnieją modele, w których siła zrywania może być nastawiana w zależności od wagi wspinacza. Taśma jest wygodną metodą. Zajmuje mało miejsca i trzecia lina nie przeszkadza w operowaniu lonżą. Całość jest bardziej kompaktowa.

Karabinki łączą się z taśmą lub płytką linami. Na rynku są modele zarówno z linami nieelastycznymi, jak i elastycznymi. W przypadku tych pierwszych należy starannie dobrać ich długość, bowiem zbyt krótkie będą znacząco zmniejszały naszą możliwość operowania nimi, natomiast zbyt długie będą się plątać pod nogami. Wad tych nie mają liny elastyczne, które wydawały się doskonałym i eleganckim rozwiązaniem problemu. Ich zastosowanie spowodowało, że lonża stała się krótka i zwarta, wygodna w operowaniu.

Entuzjastyczna ocena lonży z taśmami elastycznymi zmieniła się w wyniku wypadku, który zdarzył się latem 2012 roku, kiedy to uległy zerwaniu obie taśmy. Część firm wycofała swoje produkty z rynku, a część wymieniła taśmy na inne. Obecnie bezpieczne są taśmy czy liny nieelastyczne lub elastyczne, ale wprowadzone na rynek już po analizie tego zdarzenia.

Na ferratach o wysokich stopniach trudności korzystne jest posiadanie krótkiego odcinka liny z karabinkiem, którą można się na sztywno przypiąć do poręczówki i odpocząć. Niektóre lonże są już fabrycznie w takie liny wyposażone.

Obowiązkowym elementem wyposażenia jest kask. Należy używać jedynie atestowanych, alpinistycznych. Nie lekceważmy nigdy zagrożenia spowodowanego spadającymi odłamkami skał. Ze względu na duży ruch turystyczny jest to zagrożenie realne i nie mające nic wspólnego z trudnością trasy.

Dodatkowa lina stosowana jest rzadko. Używa się jej na najtrudniejszych ferratach lub w niekorzystnych warunkach pogodowych (śnieg, mokra lub zalodzona skała), kiedy dodatkowa asekuracja słabszych partnerów pozwala im bezpiecznie przejść. Aby użycie liny miało sens, należy znać techniki klasycznej asekuracji. Tempo wspinaczki spada wtedy w sposób istotny. Nieco inną sprawą jest użycie rozszerzonego zestawu do autoasekuracji, który zawiera krótki, kilkunastometrowy odcinek liny wraz z płytką hamującą. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, aby od góry asekurować dodatkowo początkujących lub dzieci. Czasami spotykana asekuracja – za pomocą krótkiego odcinka liny po prostu przymocowanego do ciała – przy lotnym podchodzeniu na ferracie jest pozbawiona sensu, podobnie jak lotna asekuracja na śniegu czy w lodzie. Zwykle spadają obie osoby.

Rękawiczki są pożądanym elementem wyposażenia i poprawiają komfort, zwłaszcza na odcinkach siłowych. Najlepsze są specjalistyczne, ale i większość rowerowych spełni swoją rolę. Powinny być oczywiście wolne na końcach palców.

Raki i czekan są potrzebne jedynie na określonych trasach i informacja ta jest zawsze podana w przewodniku. Jest bardzo niewiele tras, które wymagają pełnego sprzętu lodowcowego. Częstsze są przypadki pól śnieżnych lub lodowców pozbawionych na trasie przejścia szczelin, do pokonania których wystarczają lekkie raki i czekan. Na polach śnieżnych czekan może być zastąpiony kijkami, a raki minirakami. Do oceny możliwości przejścia terenu zaśnieżonego lub fragmentu lodowca potrzebne jest doświadczenie. Pomaga również zapoznanie się z aktualną sytuacją śnieżną na trasie, np. w schronisku. W przypadku zaśnieżenia lub zalodzenia stromych przejść, rynien czy kominów, ferrata może utracić swój ubezpieczony charakter, a wspinaczka w lodzie, choćby na krótkim odcinku, może być skrajnie niebezpieczna. Należy wtedy zawrócić i zrezygnować z przejścia.

Mapa w terenie wysokogórskim jest niezbędna. Orientacja na ferracie jest zwykle prosta, bo prowadzi nas ciąg ubezpieczeń i dobre oznakowanie, ale do ferraty trzeba podejść, a po jej pokonaniu gdzieś przejść lub zejść. GPS uważam w stromych górach za mało przydatny, lepszy jest wysokościomierz, np. w zegarku, prawidłowo używany z mapą. Na samej ferracie nie można kierować się oczywiście mapą. Również ocena wizualna ścieżki może być bardzo myląca. Pamiętajmy, że w terenie gór wapiennych prawie każda półka wygląda jakby była wygodną magistralą, a żleb wyglądający zachęcająco może kończyć się urwiskiem. Musimy trzymać się oznakowanej trasy, a jeśli zabłądzimy, wrócić do ostatniego miejsca, które było jednoznaczne. Dobrze jest, jeżeli znamy zejścia awaryjne z ferraty (o ile takie są) i ogólnie wyobrazimy sobie przejście – gdzie wystąpią najtrudniejsze miejsca, gdzie można odpocząć, jaki jest punkt, z którego odwrót będzie trudny w przypadku załamania się pogody.

Technika przechodzenia ferraty

Technika przechodzenia ferraty nie odbiega od normalnych sposobów stosowanych w taternictwie. Należy stosować metodę trzech punktów, tzn. jedynie jedna kończyna jest w ruchu. Ciało powinno być odchylone od skały. Nie należy kleić się do niej, aby stopy miały dobry punkt podparcia. Główny ciężar wspinania powinny ponosić nogi. Warto zapoznać się z podstawowymi technikami taternickimi, co znacząco poprawi nasze możliwości na ferratach.

Istotnym elementem techniki jest przepinanie karabinków. Jest to czynność czasochłonna i należy ją możliwie zautomatyzować. Przyjmijmy żelazną zasadę, że zawsze wpięte mamy oba karabinki, a w miejscach przelotów przepinamy je jeden po drugim. Dzięki temu jesteśmy zawsze ubezpieczeni. Liny lonży mają stałą tendencję do skręcania się. Częściowo zapobiega temu przepinanie karabinków w kolejności, w jakiej doszły do przelotu. Niektóre lonże mają element obrotowy w miejscu łączenia, ale z doświadczenia wynika, że niewiele to pomaga. W momencie przepinania karabinków należy mieć możliwie stabilną pozycję. Na ferratach wymagających technicznie, od stopnia trudnego w górę, to właśnie przepinanie karabinków i konieczność utrzymywania ciężaru np. na przewieszce, korzystając z jednej ręki, stanowi główne wyzwanie. Należy zwracać uwagę na klinowanie się karabinków na przelotach. Zanim wyjdziemy w górę na nogach, warto sprawdzić, czy mogą się przesunąć swobodnie po linie. Jeżeli nie, to mogą zablokować nasz dynamiczny ruch lub będziemy musieli się cofnąć, będąc w niewygodnej pozycji. Niektórzy przesuwają karabinki przed dłońmi, ale uważam, że technika ta jest dobra jedynie na trawersach. Na odcinkach pionowych prowadzenie karabinków przed sobą utrudnia wspinanie.

Prawidłowa postawa na ferracie – staramy się wspinać po skale, a lina służy do ubezpieczania

Pomiędzy przelotami powinien znajdować się jedynie jeden wspinający. Odstępy pomiędzy wspinającymi powinny być zdecydowanie większe niż odległość od przelotu do przelotu. Dotyczy to również drabin. Na tych ostatnich warto się ubezpieczyć do szczebli np. na dłuższym odcinku, przy przechodzeniu z jednej na drugą lub na drabinach przewieszonych bowiem łatwo sobie wyobrazić, że pionowa lina, która towarzyszy drabinie, nie daje zabezpieczenia aż do następnego przelotu. Generalnie warto zachować zdrowy rozsądek i obserwować przebieg ubezpieczeń, bo to nie samo wpięcie do poręczówki nas zabezpiecza, ale możliwość zatrzymania upadku. W wielu miejscach (zwłaszcza na początku ubezpieczeń) asekuracja jest iluzoryczna albo nie istnieje.

Dzięki ferratom można wejść na ciekawe szczyty. Catinaccio d’ Antermoia

Na większości ferrat występują krótsze lub dłuższe fragmenty nieubezpieczone. Są to odcinki np. biegnące półkami – łatwe, ale w dużej ekspozycji, granie – łatwe, ale bardzo powietrzne lub mocno rozczłonkowane zbocza. Na prostszych ferratach odcinki nieubezpieczone nie przekraczają I stopnia UIAA, na trudniejszych zdarzają się odcinki I+ i II.

Przejście pól śnieżnych wymaga podstawowych umiejętności poruszania się w śniegu. Na lodowcu, trasy przejścia na ferratach są wyznaczone albo wyraźnie widoczne. Na lodowcach ze szczelinami (Marmolada) należy iść w zespole i się ubezpieczać.

Zwróćmy uwagę na prawidłowe obliczenie czasu przejścia, zwłaszcza kiedy mierzymy się z drogami o wyższych stopniach trudności lub kiedy zaczynamy przygodę z ferratami. Spotykam się coraz częściej z niebezpieczną praktyką zaniżania czasu potrzebnego do przejścia drogi. Autorzy traktują ferraty jako element sportowy i podają czasy przejścia na granicy możliwości kondycyjnych normalnego górołaza. Nie można zapominać, że ferrata pozostaje drogą turystyczną – mamy mieć czas na odpoczynek, robienie zdjęć i po prostu na przebywanie w górach. Jeżeli ktoś chce się wspinać sportowo, to powinien wybrać wspinaczkę klasyczną.

Istotne jest, aby zaczynać przechodzenie ferrat, stopniując trudności. Będziemy wtedy czerpali dużą przyjemność z pokonywania dróg i poznawania nieznanej innym strony gór. Natomiast przebywanie w terenie eksponowanym na trasie, która przekracza nasze możliwości przejścia, jest nie tylko obciążające psychicznie, ale po prostu niebezpieczne.

Zagrożenia na ferratach

Odpadnięcie od skały to największe zagrożenie na ferracie. Jest tak dlatego, że przeciążenia są tu duże, lot może być długi, a uderzenie w skałę może przynieść poważne konsekwencje nawet wtedy, kiedy wszystko zadziała prawidłowo. Nie rozważamy obsunięcia na łagodniejszym stoku lub na trawersie, gdzie skuteczność asekuracji jest wysoka. Powinniśmy wspinać się, będąc daleko od granicy własnych możliwości technicznych, jak i kondycyjnych. Również to różni ferratę od wspinaczki klasycznej, gdzie kalkulowanie odpadnięcia jest praktyką powszechnie stosowaną. Opinię tę potwierdzają dane dotyczące wypadków. Na ferratach klasycznych wypadkowość, przeliczona na czas przebywania na trasie, jest jedynie minimalnie wyższa niż w przypadku normalnej wędrówki. Sytuacja jest inna na ferratach sportowych, gdzie wypadkowość jest ok. 3 razy większa, a ofiarami są zwykle doświadczeni turyści. To jeszcze raz potwierdza, że idea ferraty sportowej jest ułomna, a asekuracja iluzoryczna. Znacznie bezpieczniej jest podczas wspinaczki klasycznej. Na szczęście w Dolomitach zdecydowana większość tras to ferraty klasyczne.

Warunki pogodowe

W przypadku ferrat w górach, zwłaszcza alpejskich, obowiązują reguły dotyczące obserwacji i uwzględniania w swoich planach pogody. Należy to robić szczególnie starannie w przypadku ferrat, na których nie ma możliwości szybkiego wycofania się z trasy. Pogoda na długie wejścia graniowe czy w ścianie musi być stabilna. Podczas burzy należy zejść z linii poręczówki i ulokować się w miejscu stosunkowo bezpiecznym, najlepiej siedząc na jakiejś izolacji (kawałek karimaty, plecak). Nogi powinny być złączone. Staramy się zachować odstęp od ścian.

Na wielu nawet łatwych ferratach, a na trudniejszych zawsze, występują odcinki wspinaczki, gdzie musimy liczyć na tarcie podeszwy o skałę lub wspinamy się na małych występach. W czasie deszczu ferraty stają się znacząco trudniejsze. Jeszcze gorzej jest w przypadku oblodzenia lub ośnieżenia. Należy wtedy rozważyć, czy bezpieczne przejście jest w ogóle możliwe, i w razie czego wycofać się. Zwróćmy uwagę, że nawet jeżeli pokonamy dane miejsce, to dalej może być jeszcze trudniej. Inną przeszkodę stanowią pola śnieżne lub śnieg zalegający rynny czy kominy. Znajdują się one zwykle w określonych miejscach i powinniśmy być przygotowani na ich pokonanie.

Kwestia spadających odłamków skał była już poruszana przy omawianiu kasków. Zwracam uwagę, że wszędzie, a zwłaszcza na prostych zboczach czy dobrze urzeźbionych ścianach, zalega wiele odłamków skał. Chodźmy starannie i odpowiedzialnie, uważajmy na to, jak stawiamy stopy, bo nasz pośpiech może kogoś pod nami drogo kosztować.

Skala trudności

Nie powstała do dzisiaj jednolita światowa, a nawet europejska skala trudności dróg turystycznych. Zaczynając pisać o Dolomitach i ferratach ponad 20 lat temu, zaproponowałem skalę opisową o 5 stopniach. Dla pierwszych dwóch stopni podałem również odpowiedniki turystyczne z Tatr Polskich, aby przybliżyć ideę ferrat szerszemu gronu turystów. Identyczna w podziale jest skala austriacka. Ma ona również 5 stopni i oznacza je literami od A do E. Skala włoska, rzadko spotykana, jest również 5-stopniowa, natomiast Niemcy wprowadzili skalę 6-stopniową. Poniżej podaję autorski opis skali trudności oraz odpowiedniki austriackie i niemieckie.

Stopnie skali trudności

Bez trudności

Trasa prowadzi ścieżką lub bezdrożem niewymagającym wspinaczki.

Nieco trudno

Odcinki drogi przebiegają przez skały, dla zachowania równowagi należy podpierać się rękami. Wysiłek niewielki. Krótkie odcinki ubezpieczone, niewymagające autoasekuracji w przypadku turystów o doświadczeniu ferratowym. Zwykle mała ekspozycja. W Tatrach Polskich odpowiadają temu mniej więcej normalna droga na Giewont i większość odcinków Orlej Perci. Austria – st. trudności A, Niemcy – st. trudności K1.

Dosyć trudno

Dłuższe odcinki wspinaczki skalnej, wymagające podpierania się rękami. Skała dobrze urzeźbiona, dużo wygodnych stopni i chwytów. Odcinki eksponowane, wymagające autoasekuracji. W Tatrach Polskich odpowiadają temu stopniowi najtrudniejsze odcinki Orlej Perci. W górach alpejskich należy mieć na uwadze zwykle długość drogi oraz o wiele większą ekspozycję. Austria – B, Niemcy – K2.

Trudno

Od tego punktu skali zaczynają się drogi wymagające doświadczenia alpejskiego. Długie odcinki wspinaczkowe połączone ze sporym wysiłkiem i użyciem siły ramion. Miejscami mniejsze i niezbyt wygodne stopnie i chwyty. Duża ekspozycja. Wymagana autoasekuracja. Krótkie odcinki mogą prowadzić przez dobrze ubezpieczone przewieszki lub trudnym terenem nieubezpieczonym. Nie ma tras turystycznych w Tatrach Polskich odpowiadających temu stopniowi trudności. Austria – C ; Niemcy dzielą ten stopień trudności na dwa: K3 jest bliższy dolnemu krańcowi skali, tj. ferrata raczej turystyczna, podczas gdy K4 zahacza już o bardzo trudno.

Bardzo trudno

Odcinki wspinaczki wymagające dużej siły rąk. Miejscami ogromna ekspozycja. Ubezpieczenia często niezapewniające pełnego bezpieczeństwa ze względu na występowanie długich odcinków w pionowej skale, zabezpieczonych liną z dużymi odstępami mocowań. Ze względu na kondycyjny aspekt pionowych odcinków, bez miejsc odpoczynkowych, krótka lina do lonży zdecydowanie zalecana. Austria – D; Niemcy – K5.

Wyjątkowo trudno

Ekstremalne drogi, wymagające pokonywania np. przewieszek siłą ramion, trawersowania eksponowanych, gładkich i nie dających oparcia dla nóg fragmentów ścian. Przeznaczone dla ludzi o zacięciu sportowym i dużym doświadczeniu, najlepiej połączonym z przygotowaniem wspinaczkowym. Zalecana krótka lina w lonży do odpoczynku. Austria – E; Niemcy – K6.

Czasami konieczność, a czasami jedynie bajer – mostki na ferratach. Sella – Brigata Tridentina

Bezpieczne poruszanie się po Dolomitach

Wysokość – Dolomity nie są górami, jak na warunki alpejskie, wysokimi. Najwyższy szczyt, Marmolada, ma wysokość jedynie 3343 m. Mimo tego nie należy lekceważyć problemu aklimatyzacji i poświęcić nieco czasu na przystosowanie się do wysokogórskich warunków. Czas ten jest oczywiście zróżnicowany i uzależniony od indywidualnych dyspozycji.

Klimat, woda – klimat Dolomitów jest znacznie łagodniejszy niż większości gór alpejskich. Mniej tu opadów, bo Dolomity leżą w cieniu głównego łańcucha Alp. Uciążliwością jest często zbyt intensywne nasłonecznienie, wymagające koniecznie ochrony głowy i odpowiedniego smarowania ciała oraz picia dużej ilości płynów. W Dolomitach woda lubi znikać i możemy przez dłuższy czas nie napotkać jej na trasie. Dotyczy to w szczególności wejść szczytowych, wędrówek po płaskowyżach czy wspinaczki ferratami, ale nawet w dolinach bywają z nią problemy. Woda brana bezpośrednio z potoków słabo gasi pragnienie, jest bowiem pozbawiona składników mineralnych. Problemem mniejszym niż w innych częściach Alp, ale nieporównanie bardziej istotnym niż w Tatrach, jest zaśnieżenie lub oblodzenie szczytowych czy zacienionych zboczy, grani, żlebów i rynien.

Burze – w Dolomitach burze bywają często. W niektórych rejonach, zwłaszcza w okolicach wysokich, izolowanych szczytów, pojawiają się z dużą regularnością po słonecznym dniu, po południu lub wieczorem. Ich przebieg jest gwałtowny, z dużą liczbą wyładowań. Przebywanie na szczytach i graniach jest wtedy bardzo niebezpieczne, szczególnie że szczyty są często znacznie oddalone od swoich wysokich sąsiadów i wyładowania koncentrują się na niewielkiej przestrzeni. Wyjątkowo niebezpieczne w czasie burzy jest przebywanie na ferratach, z racji znacznej ilości żelastwa użytego na ubezpieczenia, a najczęściej stosowane liny stalowe działają jak piorunochrony.

Spadające kamienie – jest to jedno z najpoważniejszych zagrożeń, występujących głównie podczas wspinaczki na ferratach. Szczególnie zagrożone są te odcinki ferrat, gdzie turyści znajdują się wprost ponad nami. Sam doświadczyłem tego wielokrotnie, raz wyłącznie kask uratował mnie przed poważniejszymi następstwami. Również fragmenty rynien i żlebów są często idealnymi torami dla spadających kamieni. Na niektórych odcinkach zagrożenie może występować nawet podczas zwykłej wędrówki. Skała w Dolomitach nie wszędzie jest mocna, w wielu miejscach leżą na niej drobniejsze odłamki. W opisach tras zwracam uwagę na szczególnie zagrożone odcinki. Wybierając się na ferratę, należy mieć na głowie kask, choć przez wielu turystów nie jest on używany (dotyczy to zwłaszcza Włochów). Wspinając się czy idąc po zboczu, półce, żlebie itp., róbmy to ostrożnie, pamiętajmy o ludziach znajdujących się pod nami.

Lawiny śnieżne – w warunkach letnich jest to praktycznie niespotykane zagrożenie.

Wpadnięcie do szczeliny – przez jedyny duży lodowiec Dolomitów, lodowiec Marmolady, wiedzie wydeptana trasa, co skłania wielu turystów do wchodzenia na niego bez sprzętu i bez związywania się liną. Jest to przyczyna wielu wypadków.

Odpadnięcie podczas wspinaczki – zostało opisane w rozdziale dotyczącym techniki przechodzenia ferrat.

Ukąszenie przez żmiję – południowe rejony Dolomitów, a zwłaszcza dzikie doliny, są miejscem, gdzie licznie występują żmije, które jednak starają się zejść człowiekowi z drogi i same nie atakują. Przed ukąszeniem chroni odpowiednie obuwie oraz zachowanie podstawowych środków ostrożności.

Sposób wzywania pomocy, ratownictwo

Nawet przy zachowaniu wszelkich zasad przebywania w górach może się zdarzyć, że będziemy potrzebowali pomocy. Służba ratownicza (wł. Soccorso Alpino) jest organizowana głównie przez CAI oraz, w zależności od miejsca i rozmiaru wypadku, przez jednostki Carabineri (policję) lub Alpini (żołnierzy górskich). Przed wyjściem na wycieczkę warto zostawić wiadomość, dokąd i jaką trasą zamierzamy iść i kiedy planujemy powrócić. Ratownictwo lokalne posiada w każdej z miejscowości odrębne telefony o różnych numerach, których podawanie tu nie ma większego sensu. Miejsca, gdzie można zameldować o wypadku, to schroniska, stacje kolejek, hotele, pensjonaty itp. Numer ratownictwa ogólnego jest wszędzie taki sam, 112.

Sygnał wzywania pomocy

Podobnie jak w polskich górach, w Alpach obowiązuje następujący sposób wzywania pomocy:

Sygnał wzywania pomocy nadawany jest 6 razy na minutę w regularnych odstępach. Sygnałem może być wołanie, gwizdanie, mruganie lusterkiem, światłem latarki itp.

Jeżeli sygnały zostały odebrane, grupa ratunkowa odpowiada 3 razy na minutę.

Na rysunku obok zamieszczono międzynarodowe sygnały alarmowe.

Międzynarodowe znaki alarmowe

Mapy

Mapa jest absolutnie niezbędnym elementem wyposażenia turysty. Służy nie tylko do orientacji, ale i planowania pobytu w górach. Pozwala na wyobrażenie sobie ukształtowania terenu i wnosi wiedzę krajoznawczą, której inaczej nie sposób zdobyć.

Ze względu na skomplikowany charakter krajobrazu Dolomitów najlepsze są mapy w skali 1:25 000. Cały interesujący nas obszar pokrywają mapy, których jakość jest generalnie bardzo dobra. Dostępne są mapy różnych wydawców, a wybór to kwestia indywidualnych preferencji i sposobu podziału arkuszy. Najchętniej korzystam z produktów dwóch firm: Tabacco i Kompass – obie dostępne w Polsce w pełnym asortymencie w Sklepie Podróżnika./

Mapy Tabacco charakteryzują się wyjątkowo dobrą czytelnością i plastycznością przedstawienia terenu. Są przy tym po prostu piękne. Sieć ścieżek pokazana jest w sposób subtelny, wymaga jednak dokładnego studiowania, i o ile teren pokazany jest precyzyjnie, to ścieżki czasami nie do końca tę precyzję zachowują. Mapy Tabacco zawierają również sporo informacji dodatkowych, jak np. o wyciągach czynnych latem, co ma istotne znaczenie przy planowaniu przejść, jeżeli naszym punktem wyjścia jest dolina.

Mapy firmy Kompass w skali 1:25 000 przedstawiają ukształtowanie terenu czytelnie, ale w sposób bardziej uproszczony i schematyczny niż Tabacco. Treść turystyczna jest silnie wyeksponowana, łatwa do ogarnięcia na pierwszy rzut oka, co dla wielu osób jest zaletą. Kompass często aktualizuje mapy, a podział arkuszy jest dogodny.

Cały obszar wraz z przylegającymi dolinami pokrywają również mapy Kompassa w skali 1:50 000. Treść turystyczna jest przejrzysta, z tyłu mapy wydrukowano skrótową informację lub dołączono książeczkę z opisem. Ich wadą jest schematyczne odwzorowanie skomplikowanego terenu górskiego, zaletą przystępna cena i to, że obejmują większe obszary.

Dostępne są również mapy innych wydawców, jak Freyta&Berndt oraz LagirAlpina. Freytag&Berndt ma koncepcję wydawniczą zbliżoną do Kompassa, przy nieco subtelniejszym przedstawieniu rzeźby terenu, natomiast LagirAlpina jest bliższa koncepcji Tabacco, przy uproszczeniu rzeźby, ale dobrej treści turystycznej.