Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Każdy może być odważny – wystarczy uwierzyć w siebie.
Jak odnaleźć w sobie siłę, gdy coś budzi w nas strach? Jak nauczyć się nowych rzeczy, jeżeli wydają się trudne i nieosiągalne? Jak odkryć w sobie pokłady cierpliwości i nie poddać się po pierwszej porażce?
Bohaterowie książki „Dobre bajki o tym, że warto być odważnym” mierzą się z wyzwaniami znanymi każdemu dziecku. Próbują nowych rzeczy, uczą się radzić sobie z lękiem, stają w obronie innych, przyznają się do błędów – wszystko po to, aby się przekonać, że odwaga nie polega na nieodczuwaniu strachu, lecz na działaniu mimo własnych obaw.
Każde opowiadanie pokazuje, że wiara we własne możliwości pomaga pokonywać trudności, a małe kroki prowadzą do wielkich sukcesów. Ciepłe historie, pełne humoru i bliskich dzieciom sytuacji wspierają rozwój emocjonalny, budują pewność siebie i zachęcają do rozmów o uczuciach.
„Dobre bajki o tym, że warto być odważnym” to mądra, wartościowa i inspirująca lektura dla przedszkolaków.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 35
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Redaktorka inicjująco-prowadząca: Urszula Pitura
Redakcja: Katarzyna Sarna
Korekta: Jolanta Olejniczak-Kulan
Liternictwo okładkowe: Agata Łuksza
Projekt okładki i skład: Wojciech Bryda
Copyright © 2026 for the Polish edition by Świetlik, an imprint of Wydawnictwo Kobiece sp. z o.o.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.
Wydanie I
Białystok 2026
ISBN 978-83-8466-024-9
Grupa Wydawnictwo Kobiece | www.WydawnictwoKobiece.pl
Na zlecenie Woblink
woblink.com
plik przygotował Jan Żaborowski
Niedźwiadek Antoś lubił długo obserwować różne zabawy i zajęcia, zanim spróbował ich sam. Niektórzy mówili, że jest ostrożny, a inni, że po prostu lubi najpierw pomyśleć. A prawda była taka, że niedźwiadek… bał się nieznanych mu rzeczy. Naprawdę nie czuł się dobrze w sytuacjach, które były dla niego nowe.
Kiedy pierwszy raz zobaczył wysoką zjeżdżalnię na placu zabaw, długo stał na dole i mruczał pod nosem:
– Hmmm… Może lepiej, żeby najpierw ktoś sprawdził, czy ona działa…
Gdy w przedszkolu pojawiły się farby do malowania palcami, Antoś patrzył na nie podejrzliwie.
– A jeśli nigdy się nie zmyją z łapek?
Bał się też spróbować jazdy na hulajnodze. Nie dlatego, że na hulajnodze można było się mocno rozpędzić, ani dlatego, że droga była stroma. Po prostu było to dla niego coś nowego.
– To może ja tylko potrzymam kierownicę… tak… na początek.
I potrzymał ją bardzo dzielnie, a tak naprawdę…
Siedział na kanapie.
Ale pewnego poranka wydarzyło się coś absolutnie wielkiego.
Mama powiedziała do Antosia:
– Synku, zapisałam cię na lekcje pływania.
Niedźwiadek zamarł. Wcale nie bał się wody. Lubił pluskać się przy brzegu i kopać w mokrym piasku. Jednak uczenie się czegoś zupełnie nieznanego… to poważna sprawa.
– Będzie instruktor i dużo innych dzieci – dodała mama.
W głowie Antosia kłębiły się myśli: „Co, jeśli wszyscy będą umieli pływać, a ja… się nie nauczę?”. Tyle że zamiast głośno to powiedzieć, tylko pokiwał głową.
– Jasne – mruknął. – Pływanie. Łatwizna.
Następnego dnia Antoś włożył nowe kąpielówki w niebieskie paski. Do plecaka spakował ręcznik, czepek, butelkę wody i kanapkę z dżemem. Bo każdy wie, że poważne sprawy wymagają odpowiedniego przygotowania.
Kiedy szedł z mamą nad jezioro, poczuł coś dziwnego, jakby ktoś włożył mu do środka kilka niespokojnych motylków. Zaczął masować łapką brzuszek.
– Wszystko w porządku? – zapytała mama.
– Tak – odpowiedział szybko. – Ja tylko… rozgrzewam brzuch.
Na miejscu było już sporo dzieci. Wydry chlapały się w wodzie przy brzegu, bobry poprawiały sobie czepki, a przy torbie z kolorowym sprzętem stał instruktor Cezary.
– Witajcie, młodzi pływacy! – zawołał pogodnie. – Dziś zaczynacie swoją wspaniałą przygodę!
Antoś przełknął ślinę.
Instruktor zaprowadził grupę do odgrodzonej części jeziora, gdzie woda sięgała dzieciom do pasa i gdzie każdy mógł swobodnie stanąć na dnie. Rozdał wszystkim po długim, miękkim przedmiocie.
– Co to? – zaciekawił się niedźwiadek.
– Makaron – wyjaśnił rozbawiony instruktor.
– Czy będzie też sos? – zapytał z nadzieją Antoś.
Wydry wybuchnęły śmiechem.
– Tego się nie je! – zawołała jedna z nich.
Niedźwiadek spojrzał na trzymany w łapkach przedmiot z niedowierzaniem.
– Nie? To po co on jest?
Instruktor uśmiechnął się szeroko.
– Ten makaron pomaga pływać. A teraz… do wody!
Dzieci ruszyły z piskiem. Tylko niedźwiadek zrobił to bardzo ostrożnie, najpierw włożył jedną stopę, potem drugą. Woda była chłodniejsza, niż się spodziewał, więc się wzdrygnął.
– Ojej – skomentował.
Instruktor dmuchnął w gwizdek, żeby zwrócić uwagę całej grupy.
– Zaczniemy od bardzo prostego ćwiczenia – oznajmił. – Porobimy bąbelki.
Dzieci spojrzały na niego z ciekawością.
– Robi się je tak, że zanurzamy pyszczek w wodzie i wydmuchujemy powietrze. Spróbujcie!
Wydry natychmiast zanurkowały i po chwili wokół nich pojawiło się mnóstwo bąbelków.
Antoś spojrzał na jezioro. Przypomniał sobie coś, co mówiła mu mama, gdy się denerwował.
– Najpierw trzy spokojne oddechy – wymruczał.
Więc zrobił wdech…
Wydech…
Jeszcze jeden.
W końcu się schylił, dotknął wody czubkiem nosa i bardzo ostrożnie dmuchnął.
Pojawił się jeden mały bąbelek.
Niedźwiadek natychmiast podniósł głowę.
– O! Zrobiłem jeden! – zawołał zaskoczony.
– I to jest świetny początek – pochwalił go instruktor.
Wkrótce okazało się, że wydry robią znaczne postępy w nauce. Jedna z nich zaczęła już nawet przepływać krótkie odcinki między bojkami. Chlapała przy tym łapkami i śmiała się głośno. Bobry również szybko się ośmieliły i zaczęły próbować swoich sił w pływaniu.
Dalsza część w wersji pełnej
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Spis treści
Antoś już nie boi się nowych rzeczy
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Spis treści
Meritum publikacji
