10 osób interesuje się tą książką

Opis

Ta książka zawiera przełomową analizę typów osobowości. Gretchen Rubin, podczas swoich wnikliwych badań nad naturą ludzką, mających odzwierciedlenie w jej pracach uświadomiła sobie, że zadając proste pytanie: „Jak reaguję na oczekiwania?”, zdobywamy prawdziwie rewelacyjną wiedzę o sobie, która może diametralnie zmienić Twoje postępowanie.
Autorka odkryła, że każdy z nas przynależy do jednej z czterech grup zwanych tendencjami: prymusów, sceptyków, obowiązkowych lub buntowników. Owe tendencje wpływają na każdy aspekt naszego zachowania, więc zrozumienie tego systemu pozwala nam podejmować trafniejsze decyzje, dotrzymywać terminów i działać skuteczniej, dzięki obniżonemu poziomowi stresu i wypalenia.
Prawie milion osób rozwiązało już internetowy test Rubin, a menedżerowie, lekarze, nauczyciele, współmałżonkowie i rodzice wykorzystują jej system, aby pomagać ludziom dokonywać istotnych zmian w ich życiu. Nie mniej ważne jest to, że ułatwia on zrozumienie samych siebie i pomaga żyć.
Dzięki cennym spostrzeżeniom, przekonującym wynikom badań i trafnym, zabarwionym humorem przykładom Cztery tendencje mogą pomóc wam stać się naprawdę szczęśliwszymi, zdrowszymi, wydajniej pracującymi i bardziej twórczymi ludźmi. O sukces jest znacznie łatwiej, gdy wiadomo, dlaczego, jak i kiedy nasze działania odnoszą skutek.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 264

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


RecenzjeCzterech tendencji

Do rozwoju osobistego i szczęśliwego życia najbardziej przyczynia się samowiedza, która pozwala na skuteczniejsze działanie. Gretchen Rubin oferuje narzędzia, dzięki którym nie tylko zrozumiecie siebie i innych, ale też zrobicie właściwy użytek ze zdobytej wiedzy. Książka Cztery tendencje, wnikliwa, ważna i pełna praktycznych rad, pomoże wam pokonać największe przeszkody na drodze do szczęścia i sukcesu.

Shawn Achor (prymus), autor książek The Happiness Advantage i Before Happiness

Gretchen Rubin odkryła nowy system ułatwiający zrozumienie siebie i innych. Znając swoją tendencję, możemy działać skuteczniej i szybciej osiągnąć cel. A także pomóc w tym innym. Jako naukowiec od dwudziestu lat badający zachowania, nałogi i zmiany trybu życia jestem pod wrażeniem prostoty i siły Czterech tendencji jako narzędzia potrzebnego każdemu, kto pragnie uczynić swe życie lepszym. Stosuję ten system w swoich programach klinicznych, aby pomóc ludziom poznać ich tendencję, dzięki czemu mogą zmienić swoje zachowania, takie jak nadmierna nerwowość i dojmujący stres.

Judson Brewer, doktor medycyny i filozofii (sceptyk), autor książki The Craving Mind, profesor medycyny i psychiatrii na wydziale lekarskim University of Massachusetts

Przełomowy system czterech tendencji stworzony przez Gretchen Rubin jest prostym, ale głęboko przemyślanym i potężnym narzędziem, które pomaga nam lepiej poznać własny charakter, wykorzystywać jego zalety i niwelować wady. Autorka, z typowym dla siebie humorem i wnikliwością, dostarcza nam narzędzi, dzięki którym możemy uczynić swoje życie takim, jakie chcemy, jakie jest dla nas dobre. Jakieś zaskoczenie? Kiedy poznacie cztery tendencje, zaczniecie je dostrzegać wszędzie.

Susan David, doktor filozofii (prymuska), współzałożycielka Instytutu Treningu Personalnego i autorka książki Sprawność emocjonalna

Jeśli chcecie coś zmienić w swoim życiu, potrzebujecie Gretchen Rubin. Jej pomysły są oryginalne, naturalne i rewolucyjne… Wszystko jedno, czy chcecie schudnąć, sprawniej pracować czy być lepiej zorganizowani. Rubin pokaże wam, jak zmienić swoje nawyki (prawie) bez wysiłku. Niżej podpisana lepiej sypia, kasuje więcej e-maili, schudła prawie dwadzieścia kilo i na zawsze pozostanie dłużniczką Rubin.

Viv Groskop (buntowniczka), dziennikarka i satyryczka

Kocham Gretchen Rubin, która pomaga mi zrozumieć siebie i ludzi wokół mnie.

Cathy Rentzenbrink (obowiązkowa), autorka The Last Act of Love

Tytuł oryginału: The Four Tendencies. The indispensable personality profiles that reveal how to make your life better (and other people’s lives better, too)

Przekład: Władysław Jeżewski

Projekt okładki: Ola Kulik

Redakcja:Dorota Śrutowska

Korekta:Zofia Kozik

Redakcja techniczna: Teresa Ojdana

Copyright © 2017 by Gretchen Rubin

Copyright © for the Polish edition

by Wydawnictwo Studio

EMKA Warszawa 2018

Wszelkie prawa, włącznie z prawem do reprodukcji tekstów i ilustracji w całości lub w części, w jakiejkolwiek formie – zastrzeżone.

Wydawnictwo Studio EMKA

[email protected]

www.studioemka.com.pl

ISBN 978-83-66142-07-7

Skład i łamanie: www.pagegraph.pl

Skład wersji elektronicznej:

konwersja.virtualo.pl

Dla Christy Fletcher (sceptyczki)

Gretchen Rubin praktyczne odpowiedzi na nurtujące nas (często) pytania:

– Ludzie mogą na mnie polegać, czemu więc ja nie mogę polegać na sobie?

– Dlaczego mówią mi, że zadaję za dużo pytań?

– Jak mam pracować z kimś, kto nie chce robić tego, o co go proszę?

– Co mam powiedzieć nastoletniej córce, która chce rzucić szkołę?

– Dlaczego nie mogę przekonać pacjentów, żeby poddali się określonej terapii?

– Jak spowodować, aby moi podwładni pracowali wydajniej, nie marnując czasu i nie popadając w konflikty?

W końcu dochodzę do wniosku, że moją największą ambicją jest być tym, kim jestem.

Dziennik Thomasa Mertona (buntownika)

TWOJA TENDENCJA

1Cztery tendencje

Skąd się wzięły cztery tendencje • Tendencja a charakter • Czemu warto poznać swoją tendencję • Dlaczego poznanie czyjejś tendencji jest przydatne

Wchodząc pewnego wietrznego zimowego popołudnia do restauracji Atlantic Grill, nie przypuszczałam, że czeka mnie jedna z najważniejszych rozmów w życiu.

Zaczęłam jeść zamówionego cheeseburgera, a wtedy koleżanka, zajęta swoją sałatką, powiedziała coś, co miało zaprzątać moje myśli przez kilka lat. Mimochodem, między jednym kęsem a drugim, rzuciła:

– Chciałabym regularnie biegać, ale jakoś mi się nie udaje i to mnie martwi.

Po chwili dodała:

– W szkole średniej należałam do drużyny lekkoatletycznej i nigdy nie opuszczałam treningów. Dlaczego teraz nie mogę się zmobilizować do biegania?

– Dlaczego? – powtórzyłam jak echo.

– No wiesz, strasznie trudno znaleźć czas dla siebie.

– Hmmm… – mruknęłam w odpowiedzi.

Zmieniłyśmy temat, ale nawet po rozstaniu z koleżanką nie mogłam przestać myśleć o tym, co mi powiedziała. Była przecież tą samą osobą, co w szkole średniej, i chciała robić to samo, co wtedy. Dawniej była w stanie biegać, a teraz już nie. Dlaczego? Chodziło o wiek, motywację, sytuację rodzinną, miejsce zamieszkania, solidarność członków drużyny czy o jeszcze coś innego?

Koleżanka skarżyła się, że nam wszystkim „trudno znaleźć czas dla siebie”. Tyle że ja nie mam żadnych trudności ze znalezieniem czasu dla siebie. Skąd ta różnica między nami?

Przez następne kilka lat usiłowałam znaleźć odpowiedź na te pytania.

Skąd się wzięły cztery tendencje

Podobno na świecie są dwie kategorie osób: tych, którzy dzielą ludzi na dwie kategorie, i tych, którzy tego nie robią.

Z całą pewnością należę do pierwszej. Interesuję się naturą ludzką i staram się znajdować prawidłowości w naszych zachowaniach oraz przyczynach tych zachowań.

Od lat badam zagadnienie szczęścia i doszłam do wniosku, że nie ma czarodziejskiej, uniwersalnej recepty na szczęśliwsze, zdrowsze i bardziej owocne życie. Dla każdego będzie ona inna – to, co dobre dla jednej osoby, może być wręcz przeciwieństwem tego, co odpowiednie dla innej. Jedni są rannymi ptaszkami, inni nocnymi markami. Jednym wychodzi na dobre opieranie się pokusom, innym dogadzanie sobie. Jedni lubią prostotę, inni luksus.

To nie wszystko. Zastanawiając się nad problemem swojej koleżanki, uznałam, że odmienności typu „ranne ptaszki kontra nocne marki” są powierzchowne, że fundamentalna różnica między ludźmi istnieje gdzieś znacznie głębiej – to coś wyrazistego, oczywistego, czego jednak nie potrafiłam nazwać.

Starając się uchwycić to „coś”, zaczęłam zadawać pytania czytelnikom swojej strony internetowej. Pytałam między innymi: „Co sądzisz o noworocznych postanowieniach?”, „Czy przestrzegasz przepisów drogowych – dlaczego tak lub dlaczego nie?”, „Czy zapisałbyś się na kurs dla zabawy?”. Z odpowiedzi zaczęły się wyłaniać prawidłowości. Było to wręcz niesamowite – jakby grupy ludzi umówiły się, żeby odpowiadać tak samo.

Jeśli na przykład chodziło o noworoczne postanowienia, grupa osób udzieliła praktycznie jednobrzmiącej odpowiedzi: „Dotrzymam postanowienia, jeśli jest przydatne, ale nie zrobię tego w Nowym Roku, bo 1 stycznia to arbitralna data”. Wszyscy użyli słowa „arbitralna”. Zaintrygowało mnie to, bo arbitralność daty 1 stycznia nigdy mi nie przeszkadzała. Ale wszyscy członkowie tej grupy odpowiadali identycznie. Zaczęłam się więc zastanawiać: co ich łączy?

Wielu innych respondentów odpowiedziało: „Nie podejmuję już noworocznych postanowień, bo nie potrafię ich dotrzymać – nigdy nie mam czasu dla siebie”.

Odpowiedź jeszcze innej grupy brzmiała: „Nigdy nie podejmuję postanowień, bo nie lubię wiązać sobie rąk”.

Wiedziałam, że jest w tym jakaś ważna prawidłowość, ale nie umiałam jej określić.

Męczyłam się przez kilka miesięcy i w końcu moje wysiłki zostały nagrodzone. Siedząc przy biurku w swoim domowym gabinecie, rzuciłam okiem na odręcznie i nieporządnie spisaną listę zadań do wykonania. Nagle doznałam olśnienia. Proste, rozstrzygające pytanie brzmiało: „Jaki jest twój stosunek do oczekiwań?”. eureka!

Znalazłam klucz. Czułam się tak, jak musiał się czuć Archimedes, kiedy nagi wyskoczył z kąpieli. Nie ruszałam się z miejsca, ale mój umysł pracował gorączkowo. Myślałam o oczekiwaniach. Zrozumiałam, że wszyscy stajemy wobec dwojakiego rodzaju oczekiwań:

• zewnętrznych – czyli takich, jakie mają wobec nas inni, na przykład wyznaczając nam termin ukończenia jakiejś pracy,

• wewnętrznych – czyli takich, jakie sami mamy wobec siebie, na przykład dotrzymanie noworocznego postanowienia.

Moje najważniejsze spostrzeżenie było takie: w zależności od stosunku do zewnętrznych i wewnętrznych oczekiwań możemy wyróżnić cztery typy osobowości:

Prymusi ochoczo akceptują zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne oczekiwania.

Sceptycy kwestionują wszystkie oczekiwania; spełniają oczekiwanie tylko wtedy, gdy uznają je za uzasadnione, więc w efekcie akceptują tylko wewnętrzne oczekiwania.

Obowiązkowi chętnie spełniają zewnętrzne oczekiwania, ale mają trudności ze spełnianiem wewnętrznych.

Buntownicy stawiają opór wszystkim oczekiwaniom, zarówno zewnętrznym, jak wewnętrznym.

Jak widać, było to bardzo proste. Za pomocą jednego krótkiego pytania cała ludzkość została podzielona na cztery kategorie.

Wreszcie zrozumiałam, dlaczego moja koleżanka miała trudności z wyrobieniem w sobie nawyku biegania: była obowiązkowa. Jako zawodniczka szkolnej drużyny wiedziała, że jej koleżanki i trener mają wobec niej oczekiwania, potrafiła się więc wykazać. Kiedy została sama ze swoimi oczekiwaniami, nie była w stanie ich spełnić. Zrozumiałam też powtarzalność wypowiedzi moich respondentów na temat noworocznych postanowień. Pojęłam również wiele innych rzeczy.

Moje odkrycie nazwałam systemem czterech tendencji. Wyjaśnił on dostrzeżone przeze mnie prawidłowości w ludzkich zachowaniach. Potrafiłam wreszcie wytłumaczyć to, co wszyscy mieli przed oczami – ale czego nikt inny nie zauważył.

Kiedy narysowałam swój system na kartce, w postaci czterech zachodzących na siebie jednakowych kółek, ukazał się schemat przypominający zwinięty liść paproci lub muszelkę łodzika. Byłam dumna, że odkryłam prawo natury: naturę człowieka.

A może stworzyłam coś bardziej w stylu Tiary Przydziału z powieści o Harrym Potterze?

Po sformułowaniu zasad systemu starałam się wyciągnąć z niego jak najwięcej wniosków. „Strategia czterech tendencji” znalazła się w pierwszym rozdziale mojej książki Lepiej!, poświęconej zmianie nawyków. Pisałam o czterech tendencjach na swojej stronie internetowej, gretchenrubin.com. Z siostrą i współpracowniczką, Elizabeth Craft, mówiłam o nich w naszej cotygodniowej audycji internetowej, Happier with Gretchen Rubin („Jak być szczęśliwszym. Gretchen Rubin zaprasza”). Ilekroć omawiałam swój system, spotykałam się z żywą reakcją czytelników i słuchaczy.

Większość ludzi potrafi określić swoją tendencję na podstawie krótkiego opisu. Dla osób, które nie mają pewności albo chcą, aby przeanalizować ich odpowiedzi, opracowałam specjalny test. Setki tysięcy osób rozwiązało test czterech tendencji, który można znaleźć w drugim rozdziale tej książki oraz na stronie happiercast.com/quiz. Odpowiedzi na pytania testowe i stosunek ludzi do samego testu też dostarczyły mi mnóstwo materiału do badań. (Zauważyłam na przykład, że gotowość do rozwiązania testu zależy od tendencji. Sceptycy pytają czasem: „Dlaczego miałbym poświęcać czas i siły na rozwiązywanie tego testu?”, a buntownicy myślą: „Każesz mi rozwiązywać test? Wykluczone”).

Aby sprawdzić swoje spostrzeżenia dotyczące czterech tendencji, postanowiłam poddać badaniu grupę dorosłych Amerykanów, reprezentatywną dla ludności kraju pod względem płci, wieku i zarobków.

Jaki jest najważniejszy wynik tego badania? Rozkład czterech tendencji w populacji. Obowiązkowi, stanowiący czterdzieści jeden procent ogółu, tworzą największą grupę. Drugie miejsce zajmują sceptycy. Najmniej liczną tendencją są buntownicy, siedemnaście procent – dziwię się, że aż tylu ich jest – a moja tendencja, prymusi, jest tylko odrobinę liczniejsza: stanowi dziewiętnaście procent. Badanie potwierdziło też wiele moich spostrzeżeń dotyczących czterech tendencji. Jeśli na przykład chodzi o postanowienia noworoczne, to najczęściej podejmują je prymusi, buntownicy ich nie cierpią, sceptycy podejmują je, gdy jest sprzyjająca okazja, a nie w jakiejś arbitralnie wybranej chwili, obowiązkowi zaś często rezygnują z wyzwań, bo wcześniej mieli kłopoty z ich realizacją.

Doskonaląc swój system, przypisałam każdej tendencji jeden z kolorów sygnalizacji świetlnej. Żółty to sceptycy, bo tak jak żółte światło ostrzega nas, żebyśmy zastanowili się „chwilę”, co robić dalej, sceptycy zawsze pytają: „Moment, ale dlaczego?”, zanim spełnią oczekiwanie. Zieleń reprezentuje obowiązkowych, którzy chętnie „idą naprzód”, a czerwień to kolor buntowników, którzy najczęściej „zatrzymują się”, czyli odmawiają. Ponieważ w sygnalizatorach nie ma czwartej barwy, dla prymusów wybrałam niebieską, która wydaje się najbardziej dla nich stosowna.

Im głębiej badałam tendencje, tym wyraźniej widziałam ich ogromne znaczenie.

Poznając cztery tendencje, lepiej potrafimy zrozumieć samych siebie. Ta samowiedza jest bardzo ważna, bo szczęśliwe życie możemy mieć tylko w zgodzie z naszym charakterem, naszymi zainteresowaniami i wartościami.

Równie ważne jest to, że dzięki uwzględnieniu czterech tendencji lepiej zrozumiemy innych. Jeśli poznamy wzajemnie swoje tendencje, będziemy mogli zgodniej żyć i wydajniej współpracować – jako koledzy z pracy i szefowie, nauczyciele i trenerzy personalni, mężowie i żony, rodzice i dzieci, lekarze i pacjenci.

System czterech tendencji pozwala nam lepiej zrozumieć świat wokół.

Tendencja a charakter

Nasza tendencja jest z góry zaprogramowana. Nie ma na nią wpływu to, czy urodziliśmy się jako pierwsze dziecko czy następne, nie zależy od środowiska rodzinnego, płci ani religii, w jakiej nas wychowano. Nie ma związku z ekstrawersją ani introwersją. Nie zmienia się w zależności od tego, czy jesteśmy w domu, w pracy czy z przyjaciółmi. Przychodzimy z nią na świat. I towarzyszy nam przez całe życie.

O dziwo, zdecydowana większość ludzi należy dokładnie do jednej z moich czterech kategorii. Czasami trudno jest określić tendencję dziecka (wciąż na przykład nie potrafię powiedzieć, którą tendencję reprezentuje jedna z moich córek), ale po osiągnięciu dorosłości tendencja jest wyraźnie widoczna. Wyjąwszy dramatyczne przeżycia, które potrafią zmienić charakter – takie jak otarcie się o śmierć, poważna choroba albo walka z nałogiem – właściwa nam tendencja, kształtująca nasze postrzeganie i zachowanie, pozostaje w ciągu życia bez zmian.

Zależnie jednak od okoliczności nasza tendencja może nam utrudnić lub ułatwić życie. Ciągłe pytania sceptyka mogą w Korei Północnej zaprowadzić go do więzienia, a w Dolinie Krzemowej – zapewnić mu awans.

Trzeba też pamiętać, że ludzie, nawet jeśli reprezentują jedną tendencję, mają ogromnie zróżnicowane typy osobowości. Bez względu na tendencję niektórzy są mniej lub bardziej troskliwi, ambitni, inteligentni, władczy, charyzmatyczni, sympatyczni, nerwowi, energiczni albo ciekawi świata. Cechy te w bardzo dużym stopniu wpływają na sposób, w jaki przejawia się ich tendencja. Ambitny buntownik, który chce być szanowanym szefem firmy, będzie zachowywał się inaczej niż ktoś, komu nie zależy na karierze.

Ludzie często twierdzą, że stanowią mieszankę tendencji. Mówią: „Jestem obowiązkowym i prymusem” albo „Moja tendencja zmienia się w zależności od tego, gdzie jestem i z kim się stykam”. Brzmi to przekonująco, ale po odpowiedzi na dodatkowe pytania okazuje się, że w przypadku prawie każdej osoby można dokładnie określić jej tendencję. Jedną.

Co prawda, jak będzie o tym mowa w podrozdziałach „Zróżnicowanie w obrębie tendencji”, często „skłaniamy się” ku sąsiedniej tendencji, ale mimo to pozostajemy w obrębie własnej.

Oczywiście jest też faktem, że niezależnie od naszej podstawowej tendencji każdy ma w sobie coś z prymusa, sceptyka, obowiązkowego i buntownika. Wszyscy spełniamy oczekiwanie, gdy chcemy uniknąć konsekwencji jego zlekceważenia. Nawet buntownik będzie zapinał pasy w samochodzie, jeśli zapłaci kilka mandatów. Wszyscy możemy zakwestionować jakieś oczekiwanie, zirytować się marnowaniem naszego czasu albo odmówić zrobienia czegoś, co wydaje się nam arbitralnie narzucone. Wszyscy spełniamy pewne oczekiwania, bo są one dla kogoś ważne. Najbardziej zdeterminowana prymuska opuści cotygodniowe zebranie w firmie, jeśli zachoruje jej dziecko.

I bez względu na swoją tendencję wszyscy pragniemy niezależności. Wolimy, żeby nas proszono, niż wydawano nam rozkazy. A jeśli poczucie, że inni nami rządzą, staje się zbyt silne, wywołuje „reaktancję”, czyli opór psychiczny wobec ograniczania naszej wolności lub prawa wyboru.

Po jednej z prelekcji o czterech tendencjach podszedł do mnie słuchacz i powiedział: „Na pewno jestem sceptykiem, bo moim zdaniem każdy powinien mieć prawo jeździć z taką prędkością, jaką uznaje za bezpieczną!”.

Uśmiechnęłam się, bo nie można stawiać sprawy na zasadzie: „Nie przestrzegam ograniczeń prędkości, więc jestem sceptykiem”, „Odmawiam zmywania naczyń, więc jestem buntownikiem” albo „Przepadam za listą zadań do wykonania, więc jestem prymusem”. Żeby określić swoją tendencję, musimy wziąć pod uwagę wiele zachowań i powodów, dla których tak się zachowujemy. Na przykład sceptyk i buntownik mogą odrzucić to samo oczekiwanie, ale sceptyk myśli przy tym: „Nie zrobię tego, bo to nie ma sensu”, a buntownik: „Nie zrobię tego, bo nie będziesz mi mówił, co mam robić”.

Przekonałam się, że chociaż każda z czterech tendencji ma swoje wady, najwięcej kłopotów sprawia obowiązkowość i buntowniczość – zarówno samym obowiązkowym i buntownikom, jak i ludziom, którzy mają z nimi do czynienia. (Dlatego rozdziały o buntownikach i obowiązkowych są dłuższe od tych poświęconych prymusom i sceptykom).

System czterech tendencji często próbuje się dopasowywać do innych modeli osobowości, takich jak „wielka piątka”, StrengthsFinder, enneagram, Myers-Briggs, VIA, a nawet cztery domy ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.

Interesuje mnie każdy system, który pomaga zrozumieć naturę ludzką, ale moim zdaniem nie można mówić, że „to” jest tym samym co „tamto”. Każdy model poszerza naszą wiedzę, która zostanie zubożona, jeśli wszystkie systemy wrzucimy do jednego worka. Żaden pojedynczy model nie jest w stanie opisać natury ludzkiej w całej jej różnorodności i głębi.

Uważam też, że wiele modeli osobowości upycha do swoich kategorii zbyt dużo elementów. Tymczasem cztery tendencje dotyczą tylko jednego aspektu naszego charakteru – niezmiernie istotnego, lecz zawsze tylko jednego z wielu, które składają się na osobowość człowieka. System czterech tendencji wyjaśnia zarówno to, dlaczego działamy, jak i to, dlaczego powstrzymujemy się od działania.

Czemu warto poznać swoją tendencję

Odnoszę czasem wrażenie, że ludzie starają się odkryć, która tendencja jest „najlepsza”, i przypisać ją sobie. Nie ma jednak najlepszej ani najgorszej tendencji. Najszczęśliwsze, najzdrowsze i najbardziej twórcze osoby nie skupiają się na tym. Są to ci, którzy zrozumieli, jak wyzyskać zalety swojej tendencji, zniwelować jej wady i stworzyć najbardziej odpowiedni dla siebie model życia. Dzięki mądrości, doświadczeniu i samowiedzy, jakie zapewnia nam system czterech tendencji, możemy wykorzystywać czas bardziej produktywnie, podejmować lepsze decyzje, zmniejszać stres, prowadzić zdrowszy tryb życia i owocniej współpracować z ludźmi.

Jeśli natomiast nie określimy swojego miejsca w systemie czterech tendencji, nie poznamy czynników, które decydują o naszym sukcesie lub porażce.

– Reprezentuję pewnego dziennikarza prasowego – powiedziała mi agentka literacka. – Jest znakomity, żadnych kłopotów z terminami, wspaniała etyka pracy. Teraz jednak wziął urlop, żeby napisać książkę, i popadł w niemoc twórczą.

– Założę się, że nie chodzi tu o niemoc twórczą – odpowiedziałam. – Twój dziennikarz to prawdopodobnie obowiązkowy. Jak ma termin, pisze bez trudu. Ale wobec odległego czasu oddania tekstu i braku bezpośredniego nadzoru nie potrafi pracować. Powinien poprosić redaktora, żeby raz na tydzień go skontrolował. Mógłby też przyłączyć się do jakiegoś kółka pisarskiego albo co miesiąc przysyłać ci określoną liczbę stron. Ten człowiek wymaga po prostu jakiegoś systemu zewnętrznej kontroli.

Bez znajomości czterech tendencji możemy też mieć nierealistyczne oczekiwania co do zmiany ludzkich zachowań. Pewna kobieta napisała do mnie: „Mój mąż jest buntownikiem. Przygnębia mnie myśl, że taki ma charakter i że nigdy się nie zmieni. Czy buntownik to ktoś, kto jeszcze «nie dojrzał» i nie zrozumiał, że ludzie nie będą tańczyć tak, jak on im zagra? Może jednak on kiedyś w końcu będzie inny?”. Nie chciałam tego pisać wprost, ale nie sądzę, żeby mąż mojej korespondentki kiedykolwiek się zmienił. Ludzie często pytają mnie: „Czy tendencja powinna determinować wybór zawodu?”. Każdą tendencję da się pogodzić z prawie każdym zawodem, ale kwestia współzależności tendencji i rodzaju zawodu jest ciekawa i warta rozważenia. Znam na przykład zawodowego trenera psów, który jest prymusem i wykonuje swój zawód z właściwym prymusom zaangażowaniem. Mogę jednak sobie wyobrazić, że tę pracę dobrze wykonują również sceptycy, obowiązkowi i buntownicy.

Ale nawet jeśli ludzie o każdej tendencji mogą pracować w dowolnym zawodzie, nie znaczy to, że powinni. System czterech tendencji pozwoli nam zrozumieć, dlaczego mniej lub bardziej lubimy pewne rodzaje pracy. Jeden z czytelników napisał:

Teraz dopiero wiem, dlaczego nienawidzę swojego zajęcia. Jestem stuprocentowym sceptykiem, a pracuję jako księgowy. Nie chce mi się śledzić na bieżąco ciągłych zmian tych tysięcy arbitralnych przepisów, które koniec końców nie mają większego sensu. A to nie pozwala mi odnosić sukcesów i czerpać zadowolenia z pracy.

Dzięki znajomości swojej tendencji będziemy mieli dla siebie więcej wyrozumiałości: „ej, taki już jestem, to nie moja wina. Robię, co mogę”. Jak napisała pewna prymuska: „Rodzice zawsze mi mówili, żebym się tak nie spinała, mój nieżyjący mąż powtarzał mi to samo, a teraz robi to moja córka. Ja jednak czuję się o wiele lepiej, gdy przestrzegam zasad, które sobie ustaliłam”.

Pewien buntownik opowiadał:

Kiedy się dowiedziałem, że jestem buntownikiem, zrozumiałem, dlaczego moja długoletnia terapia nic nie dała. Analizowaliśmy mój brak dyscypliny, wypróbowywaliśmy i odrzucaliśmy metody, które nie przyniosły skutku (zewnętrzna kontrola? ha!). Nie chodzi o to, że pewne metody nie skutkują w przypadku buntowników. Sęk w tym, że mówi nam się (w co często wierzymy), że coś jest z nami nie w porządku. Człowiek, który dobrze radzi sobie w życiu i odnosi sukcesy zawodowe, wciąż ma kłopoty z płaceniem rachunków, kończeniem projektów i realizowaniem ich? Nie potrafi spełniać oczekiwań – i to nawet własnych? To wygląda nie tylko niezwykle; w dzisiejszym świecie to zakrawa na patologię. Ale pani system pokazuje, że tak nie jest. Dzięki niemu mogę się skupić na tym, co mi pomaga, a nie na tym, co jest ze mną nie tak.

Obowiązkowy napisał do mnie:

Długi czas okropnie się męczyłem, bo nie umiałem dotrzymać żadnych terminów, które sam sobie wyznaczałem. A przecież jako scenarzysta telewizyjny byłem sumiennym pracownikiem, który zawsze na czas oddaje scenariusz szefowi. Tę nieszczęsną przypadłość nazywałem rozmaicie: lenistwem, nieodpowiedzialnością, niedojrzałością i wieloma określeniami, które nie przeszłyby przez pani filtr do spamu. Nadając mi nową nazwę – obowiązkowy – pozwoliła mi pani siebie zaakceptować. Mogę przestać wściekać się na siebie i skoncentrować na wymyślaniu sprytnych sposobów, by zabrać się do pracy. Już dzięki temu wydajniej pracuję, ale najważniejsze, że czuję się szczęśliwszy.

Kiedy poznamy swoją tendencję, będziemy mogli zwiększyć szanse na sukces. Zmiana charakteru jest właściwie niemożliwa, ale dość łatwo można zmienić okoliczności, aby bardziej odpowiadały naszej tendencji – dążąc do większej jasności, uzasadnienia, zewnętrznej kontroli lub do wolności. Znajomość swojej tendencji pozwoli stwarzać sytuacje, w których wyjdą na jaw nasze zalety.

Dlaczego poznanie czyjejś tendencji jest przydatne

Poznając tendencję innej osoby, będziemy wobec niej bardziej tolerancyjni. Przede wszystkim zrozumiemy, że jej zachowanie nie jest wymierzone przeciwko nam. Że sceptyk nie zadaje pytań po to, aby wprawić szefa w zakłopotanie albo poderwać autorytet profesora. Sceptyk po prostu zawsze pyta. Moja czytelniczka napisała: „Przez ostatnie siedem lat żyłam z buntownikiem. Pocieszające, że jego sposób bycia jest tak samo naturalny dla niego, jak dla mnie bycie obowiązkową”.

Dzięki znajomości tendencji danej osoby znacznie łatwiej ją przekonać do czegoś, zachęcić, uniknąć z nią konfliktu. Jeśli nie uwzględnimy czyjejś tendencji, nasze słowa mogą nie odnieść skutku, a nawet wywołać efekt przeciwny do zamierzonego. Jest oczywiste, że jeśli chcemy się porozumieć, musimy używać właściwego języka – wypowiedź musi brzmieć przekonująco nie dla nas, lecz dla naszego rozmówcy. Biorąc pod uwagę system czterech tendencji, będziemy mogli formułować argumenty tak, aby przekonały ludzi o innym systemie wartości.

Jeśli natomiast nie uwzględnimy tendencji, zmniejszymy swoje szanse powodzenia. Im bardziej prymus poucza buntownika, tym większy opór stawia buntownik. Sceptyk może dostarczyć obowiązkowemu słusznych przesłanek do podjęcia działania, ale te logiczne argumenty trafią w próżnię, bo dla obowiązkowego liczy się zewnętrzna kontrola.

Jeden z czytelników przesłał mi zestaw dowcipów o żarówce ilustrujących różnice między tendencjami:

Jak skłonić prymusa do wymiany żarówki?

Odpowiedź: Już ją wymienił.

Jak skłonić sceptyka do wymiany żarówki?

Odpowiedź: A po co nam ta żarówka?

Jak skłonić obowiązkowego do wymiany żarówki?

Odpowiedź: Poprosić, żeby ją wymienił.

Jak skłonić buntownika do wymiany żarówki?

Odpowiedź: Sam to zrób.

Dietetyczka sceptyczka napisała: „Mój cel to poprawić styl odżywiania się ludzi w naszym kraju. Piszę książkę, w której zamierzam pokazać, w jaki sposób system ekonomiczny i kulturalny wpływa na sposób jedzenia”. Była pewna, że jeśli poda przekonujące argumenty, wszyscy zmienią swe nawyki żywieniowe – jak to sceptyczka!

Żeby jednak znaleźć zrozumienie, musimy odwołać się do tendencji innych ludzi, a nie do swojej. Ta zasada obowiązuje lekarzy, profesorów, trenerów, szefów, współmałżonków, rodziców, współpracowników, nauczycieli, sąsiadów i ludzi wszelkich zawodów, którzy chcą innych do czegoś nakłonić – słowem, nas wszystkich.

Nawet przemawiając w szerszym gronie, można trafić do przekonania ludziom o każdej tendencji. Z twórczym przykładem na to zetknęłam się pewnego popołudnia, wygłaszając odczyt o czterech tendencjach na seminarium biznesowym. Szef grupy, zanim przedstawił mnie słuchaczom, dość obszernie wyjaśnił im, dlaczego powinni pojawić się punktualnie i we właściwym miejscu na pozostałych imprezach przewidzianych w programie seminarium.

Kiedy skończyłam, z radością usłyszałam, jak kieruje swoje uwagi do przedstawicieli poszczególnych tendencji. „Wam, prymusi, z góry dziękuję za wysłuchanie mojej prośby o punktualność. Sceptycy, podałem wam wiele powodów, dla których powinniście przybyć na czas na wszystkie spotkania. Was, obowiązkowi, nie spuszczam z oka i liczę, że będziecie punktualni. A wy, buntownicy, do baru możecie wpaść później”. Brawo!

Nawet dobór słów może wywołać różne reakcje przedstawicieli odmiennych tendencji. Dziecko buntownik zareaguje przychylniej, jeśli zostanie zapytane: „Chciałbyś teraz pograć na fortepianie?”, natomiast dziecko prymus będzie zadowolone, gdy mu się przypomni: „Pora poćwiczyć na fortepianie”.

To, że ludzie często nie słuchają zaleceń lekarzy, ma fatalne następstwa. Złe odżywianie się, brak ruchu, alkohol, nadmierne zażywanie leków i palenie papierosów należą do najważniejszych przyczyn chorób i śmierci w Stanach Zjednoczonych – a wszystkie te zachowania podlegają naszej świadomej kontroli. Uwzględniając tendencje ludzi, mamy większe szanse namówić ich do ograniczenia słodyczy, chodzenia na dwudziestominutowe spacery, rzucenia picia, brania lekarstw i do ćwiczeń rehabilitacyjnych.

Należy jednak pamiętać, że system czterech tendencji ma nam pomóc w lepszym zrozumieniu siebie, a nie ograniczyć naszą indywidualność i nasze możliwości. Mówi się czasem: „Kiedy się określasz, ograniczasz się”. Moim zdaniem systemy wymagające samookreślenia są bardzo przydatne, ponieważ stanowią punkt wyjścia do zdobycia samowiedzy. System czterech tendencji nie ma być klatką krępującą rozwój ani etykietką, która determinuje nas we wszystkich aspektach, ale reflektorem oświetlającym ukryte cechy naszego charakteru.

Kiedy zrozumiemy siebie i dowiemy się, w jaki sposób właściwa nam tendencja wpływa na nasze widzenie świata, będziemy mogli kształtować okoliczności tak, aby odpowiadały naszej naturze. A kiedy pojmiemy, jak tendencje innych osób wpływają na ich punkt widzenia, będziemy w stanie lepiej się z nimi porozumieć.

Dzięki systemowi czterech tendencji przekonamy się, że subtelna zmiana słownictwa, krótka rozmowa albo drobna korekta procedury mogą wystarczyć, aby całkowicie zmienić postępowanie danej osoby. Ma to doniosłe znaczenie. Jeśli pacjent regularnie bierze leki na nadciśnienie, będzie żył dłużej. Jeśli student wykona zadania zlecone przez profesora, zaliczy następny rok. Jeśli mąż i żona będą umieli spokojnie ze sobą rozmawiać, ich małżeństwo przetrwa. A jak przestanę wysyłać w weekend służbowe e-maile, nie będę irytować ludzi, z którymi pracuję.

Jedno z największych codziennych wyzwań brzmi: „Jak skłonić ludzi – włącznie z samym sobą – aby robili to, czego od nich oczekuję?”. System czterech tendencji bardzo ułatwia sprostanie temu zadaniu.

2Poznaj swoją tendencję

Rozwiąż test czterech tendencji

Ze wszystkich zadań, jakie stawia przed nami życie, praca nad charakterem i kierowanie nim są najważniejsze… koniecznie powinniśmy spokojnie i starannie ocenić swoje skłonności, bez złudzeń, które ukrywają wady i wyolbrzymiają zalety, i bez nadmiernego pesymizmu, niepozwalającego dostrzec możliwości doskonalenia. Musimy unikać fatalizmu, który mógłby nas skłonić do przekonania, że nie mamy władzy nad własną naturą, ale też jasno zdawać sobie sprawę, że to panowanie nie jest nieograniczone.

William Edward Hartpole Lecky, The Map of Life

Aby poznać swoją tendencję, rozwiąż poniższy test albo zajrzyj na stronę happiercast.com/quiz.

Rozwiązując test, wybieraj odpowiedzi, które wydają ci się na ogół prawdziwe w odniesieniu do ciebie; nie szukaj wyjątków od reguły ani nie skupiaj się na jednej dziedzinie swego życia.

Ta sama liczba odpowiedzi dla dwóch tendencji nie oznacza, że twój charakter jest kombinacją tych tendencji. Wybierz tę, która określa cię trafniej.

Znasz siebie najlepiej. Jeśli uważasz, że inna tendencja opisuje cię właściwiej, zaufaj sobie.

1. Czy dotrzymujesz noworocznego postanowienia – na przykład że będziesz pić więcej wody albo prowadzić dziennik – jeśli przed nikim się z tego nie rozliczasz?

a) Tak. Potrafię dotrzymywać postanowień, nawet tych, o których wiem tylko ja.

b) Potrafię dotrzymywać postanowień, ale podejmuję je w każdej sprzyjającej chwili. Nie czekam na Nowy Rok.

c) Dotrzymywanie tego rodzaju postanowień przychodzi mi z trudem, więc nie mam zwyczaju ich podejmować. Jeśli sprawa dotyczy tylko mnie, często mam problemy z działaniem.

d) Nie. Nie lubię wiązać sobie rąk w żaden sposób.

2. Które z poniższych zdań najtrafniej wyraża twój pogląd na kwestię zobowiązań wobec samego siebie.

a) Podejmuję zobowiązanie wobec siebie tylko wtedy, gdy jestem przekonany, że ma sens.

b) Jeśli rozliczam się przed kimś ze swoich zobowiązań, dotrzymuję ich – ale jeśli nikt poza mną o nich nie wie, mam z tym trudności.

c) Staram się podejmować jak najmniej zobowiązań.

d) Zobowiązania wobec siebie traktuję z taką samą powagą, jak zobowiązania wobec innych.

3. Czasami irytujemy się na samych siebie. Czy najczęściej jesteś zirytowany, bo…

a) Męczy mnie ciągła potrzeba uzyskiwania więcej informacji.

b) Ktoś oczekuje, że wykonam jakieś zadanie, a ja nie chcę go wykonać.

c) Mam czas dla innych, ale nie potrafię go znaleźć dla siebie.

d) Nie mogę zerwać ze swoimi nawykami ani złamać swoich zasad nawet wtedy, gdy tego chcę.

4. Jeśli wyrobiłeś sobie dobry nawyk, co pomogło ci w nim wytrwać?

a) Dość łatwo jest mi wytrwać w nawykach, nawet gdy nikogo innego to nie obchodzi.

b) Dokładnie zbadałem sprawę, jak i po co mam wytrwać w tym nawyku.

c) Potrafiłem wytrwać w dobrym nawyku tylko wtedy, gdy rozliczałem się z tego przed kimś.

d) Zwykle unikam zobowiązywania się do czegokolwiek.

5. Jeśli inni skarżą się na twoje zachowanie, najmniej zdziwiłoby cię, gdyby powiedzieli, że…

a) Postępujesz zgodnie ze swymi dobrymi nawykami, które liczą się tylko dla ciebie, nawet gdy jest to dla kogoś niewygodne.

b) Zadajesz zbyt wiele pytań.

c) Poświęcasz czas innym, gdy cię o coś proszą, ale nie potrafisz znaleźć czasu dla siebie.

d) Robisz tylko to, co chcesz i kiedy chcesz.

6. Które z poniższych zdań najbardziej do ciebie pasuje?

a) Stawia innych – klientów, rodzinę, sąsiadów, kolegów z pracy – na pierwszym miejscu.

b) Jest zdyscyplinowany – nawet gdy nie ma to sensu.

c) Nie chce, żeby nim rządzić.

d) Zadaje niezbędne pytania.

7. Ludzie irytują się na mnie, bo jeśli mnie o coś proszą, niechętnie to robię (nawet jeśli chodzi o szefa lub klienta).

Raczej tak.

Ani tak, ani nie.

Raczej nie.

8. Robię to, co według mnie ma największy sens, nawet jeśli oznacza to ignorowanie obowiązujących zasad lub czyichś oczekiwań.

Raczej tak.

Ani tak, ani nie.

Raczej nie.

9. Zobowiązania wobec innych powinny być zawsze dotrzymywane, ale zobowiązań wobec siebie można nie dotrzymywać.

Raczej tak.

Ani tak, ani nie.

Raczej nie.

10. Czasami nie robię tego, co chcę zrobić, bo ktoś chce, żebym to zrobił.

Raczej tak.

Ani tak, ani nie.

Raczej nie.

11. Czasem mówię o sobie, że lubię zadowalać ludzi.

Raczej tak.

Ani tak, ani nie.

Raczej nie.

12. Nie mam nic przeciwko łamaniu reguł i gwałceniu konwenansów – często sprawia mi to przyjemność.

Raczej tak.

Ani tak, ani nie.

Raczej nie.

13. Podaję w wątpliwość system czterech tendencji.

Raczej tak.

Ani tak, ani nie.

Raczej nie.

Wyniki

7. „Raczej tak” wskazuje na buntownika.

8. „Raczej tak” wskazuje na sceptyka.

9. „Raczej tak” wskazuje na obowiązkowego.

10. „Raczej tak” wskazuje na buntownika.

11. „Raczej tak” wskazuje na obowiązkowego.

12. „Raczej tak” wskazuje na buntownika.

13. „Raczej tak” wskazuje na sceptyka.

PRYMUS„Dyscyplina to moja wolność”.

„Potrafię robić to, co chcę, i to, czego nie chcę”.

„Dlaczego nie zrobiłeś tego tak, jak ci kazałem?”

„Twój brak przewidywania to nie moje zmartwienie”.

„Rób to, co słuszne, nawet jeśli nazywają cię sztywniakiem”.

„Zrób to i już”.

3Zrozumieć prymusa

„Rób to, co słuszne, nawet jeśli nazywają cię sztywniakiem”.

Zalety • Wady • Zróżnicowanie w obrębie tendencji • Dlaczego prymusi mają silny instynkt samozachowawczy • Jak prymusi radzą sobie z „usztywnieniem” • Dlaczego prymusi muszą jasno artykułować wewnętrzne oczekiwania

W życiu stykamy się z oczekiwaniami dwojakiego rodzaju: zewnętrznymi, które mają wobec nas inni – jak sporządzenie na czas sprawozdania, i wewnętrznymi, które mamy wobec siebie – na przykład chodzenie spać przed jedenastą.

W systemie czterech tendencji prymusi są tymi, którzy chętnie spełniają zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne oczekiwania. Zawsze dotrzymują terminów w pracy i bez trudu potrafią wytrwać w noworocznym postanowieniu. Robią najczęściej to, czego oczekują od nich inni, ale ich oczekiwania wobec siebie są dla nich nie mniej ważne.

Prymusi zawsze są gotowi dotrzymywać zewnętrznych i wewnętrznych postanowień, więc lubią też korzystać z wszelkich terminarzy i planować. To ludzie, którzy budzą się z myślą: „Co mam dziś w planie i na liście spraw do załatwienia?”. Lubią wiedzieć, czego się od nich oczekuje, a nie lubią popełniać błędów i sprawiać ludziom zawodu – sobie również.

Prymusom łatwiej niż przedstawicielom pozostałych tendencji przychodzi podejmowanie decyzji i wprowadzanie ich w życie; z łatwością też wyrabiają sobie nowe nawyki.