Wydawca: AGORA SA Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2018

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 726 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Czerwony głód - Anne Applebaum

Anne Applebaum opowiada o zbrodni wręcz niewyobrażalnej, zwanej Hołodomorem. Na Ukrainie, «spichlerzu Europy», w latach 1931–33 umarło z głodu 3 mln ludzi. Mieszkańcom okradzionym przez stalinowskich rabusiów ze wszystkiego, co można uznać za żywność, została tylko trawa, kora drzew, psy, koty, ciała dzieci, mięso sąsiada, jeśli udało się go podstępnie zabić. Taką klęskę można było zorganizować, jedynie realizując szczegółowo opracowany zbrodniczy plan. Stalin taki plan miał. W 1929 roku zabrał się do kolektywizacji rolnictwa. Szczególnie trudno było zapędzić do sowchozów lub kołchozów ukraińskich chłopów. Gospodarz Kremla postanowił ich zniszczyć, mówiąc językiem bolszewików «jako klasę», i zagłodzić. Applebaum znakomicie i wnikliwie opisuje mechanizmy tej zbrodni Stalina, która swym rozmachem ustępuję tylko Holokaustowi, ale okrucieństwem i perfidią zrównuję się z tym, co zrobił Hitler” – Wacław Radziwinowicz

„Applebaum rozpoczęła pracę nad «Czerwonym Głodem» dawno temu i nie łączy jej z obecną rosyjską okupacją Ukrainy. Jednak wiedza o głodzie pomaga wyjaśnić postawy rosyjskich przywódców. Kreml usprawiedliwił rosyjską inwazję twierdzeniem, że naród ukraiński nie istnieje. Dawna polityka niszczenia narodu przekształciła się w powszechne twierdzenie, że naród nigdy nie istniał. Bądźmy pewnie, że Rosja nie jest Związkiem Radzieckim i dzisiejsi Rosjanie mogą sami zdecydować, czy zaakceptują stalinowską wersję przeszłości. Aby realnie mieć taki wybór, powinni zrozumieć swoją historię. To jeszcze jeden ważny powód, aby być wdzięcznym za tę niezwykłą książkę” – Timothy Snyder

Opinie o ebooku Czerwony głód - Anne Applebaum

Fragment ebooka Czerwony głód - Anne Applebaum

Tytuł oryginału: The Red Famine. Stalin’s War on Ukraine

Konsultacja: Wacław Radziwinowicz

Redakcja: Wojciech Górnaś/Redaktornia.com

Korekta: Teresa Kruszona

Projekt graficzny okładki: Ula Pągowska

Zdjęcie na okładce i wyklejce: BE&W, Albert Zawada

Opracowanie graficzne: Elżbieta Wastkowska

ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa

www.wydawnictwoagora.pl

WYDAWNICTWO KSIĄŻKOWE:

Dyrektor wydawniczy: Małgorzata Skowrońska

Redaktor naczelny: Paweł Goźliński

Koordynacja projektu: Magdalena Kosińska

Copyright © 2017 by Anne Applebaum

By arrangement with the author. All rights reserved.

© by Agora SA 2018

© copyright for the Polish translation by Barbara Gadomska, Wanda Gadomska 2018

Wszelkie prawa zastrzeżone

Warszawa 2018

ISBN: 978-83-268-2088-5 (epub), 978-83-268-2089-2 (mobi)

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

ЖEРТВАМOfiarom

1. Historyczny rozwój terytorium Ukrainy

2. Ukraina, 1922

3. Geografia fizyczna Ukrainy, 1932

4. Głód, 1932–1934

PODZIĘKOWANIA

Bez zachęty, rad i wsparcia, które okazał mi profesor Serhij Plochij i jego współpracownicy w Harvard Ukrainian Research Institute, ta książka by nie powstała. Uczeni z HURI już dziesięć lat temu zrozumieli, że nowe odkrycia w archiwach wymuszą nowe spojrzenie na historię Hołodomoru – i mieli rację. W różnych momentach pomagali mi różni członkowie instytutu, szczególnie jednak pragnę podziękować Ołehowi Wołowynie i Kostiantynowi Bondarence z projektu MAPA na Harvardzie, którzy wykonali ogromną pracę obejmującą statystyki, dane demograficzne, liczby i mapy.

Ogromnie wiele zawdzięczam również Marcie Baziuk z Holodomor Research and Education Consortium w Toronto, a także jej kijowskiej odpowiedniczce Ludmyle Hrynewycz z Holodomor Ukrainian Research Centre, które hojnie dzieliły się ze mną swą głęboką znajomością tematu. Składam podziękowania reżyserowi dokumentaliście Andrew Tkachowi i Władysławowi Berkowskiemu z archiwum fotograficznego CDKFFA za pomoc przy fotografiach. Profesor Andrea Graziosi z uniwersytetu w Neapolu pomógł mi nakreślić pierwotną koncepcję i w trakcie całego przedsięwzięcia mogłam liczyć na jego pomocne komentarze. Dwie niezwykłe młode historyczki, Daria Mattingly i Tetiana Boriak, pomagały mi w badaniach w Kijowie i innych ukraińskich miastach. Ian Crookston i profesor Oksana Myched, dwoje znakomitych byłych magistrantów Harvardu, przeczytali tekst pod kątem dokładności źródeł i transliteracji. Wielu innych ukraińskich historyków wysuwało sugestie, pożyczało mi książki i niepublikowane jeszcze artykuły. Wymieniam wszystkich w Przedmowie, chciałabym jednak dodatkowo raz jeszcze podziękować tu Jurijowi Szapowałowi i Hennadijowi Boriakowi. Jestem wdzięczna kolegom, którzy przeczytali wcześniejsze wersje maszynopisu, w tym Geoffreyowi Hoskingowi, Bogdanowi Klidowi, Lubomyrowi Luciukowi i Frankowi Sysynowi. Serdeczne dzięki Nigelowi Colleyowi i Russowi Chelakowi za pomoc przy historii Garetha Jonesa. Mam także dług wdzięczności wobec Romana Procyka z Ukrainian Studies Fund i darczyńców USF, szczególnie Luby Kladko, doktor Marii Fischer Slysh, Arkadija Mulak-Yatzkivsky’ego oraz Iwana i Heleny Panczaków, a także Semenenko Fund z W.K. Lypynsky East European Research Institute.

Podobnie jak uprzednio Stuart Proffitt z wydawnictwa Penguin w Londynie i Kris Puopolo w Nowym Jorku stanowili znakomity transatlantycki zespół wydawców, a George Borchardt był wspaniałym agentem. To już trzecia książka, którą mogłam napisać za pomocy tego tria. Zawsze będę im wdzięczna. Richard Duguid jak zawsze sprawnie kierował z Londynu produkcją tej książki, a Richard Mason był znakomitym i drobiazgowym redaktorem.

I na koniec kieruję podziękowania do Radka, Tadzia i Alexandra – z miłością.

PRZEDMOWA

Znaków ostrzegawczych nie brakowało. Już wczesną wiosną 1932 roku ukraińscy chłopi nie mieli co jeść. Doniesienia tajnej policji i listy nadsyłane z regionów uprawy zboża w całym Związku Radzieckim – z Przedkaukazia, Powołża, zachodniej Syberii – mówiły o dzieciach opuchniętych na skutek głodu, o rodzinach żywiących się trawą i żołędziami, o chłopach porzucających domy i wyruszających na poszukiwanie jedzenia. W marcu komisja medyczna natknęła się na trupy leżące na drodze we wsi nieopodal Odessy. Nikt nie miał dosyć sił, by zmarłych pochować. W innej wsi lokalne władze próbowały ukryć zgony przed obcymi. Zaprzeczały wydarzeniom, choć toczyły się one na oczach przybyszów[1].

Ktoś napisał bezpośrednio na Kreml, domagając się wyjaśnień:

Szanowny Towarzyszu Stalin, czy jakaś radziecka ustawa określa, że wieśniacy mają głodować? Bo my, pracownicy kołchozu, od 1 stycznia nie widzieliśmy u nas w gospodarstwie nawet kromki chleba. [...] Jak możemy budować ludową gospodarkę socjalistyczną, kiedy jesteśmy skazani na śmierć głodową, a do zbiorów jeszcze cztery miesiące? Za co ginęliśmy na froncie? Żeby głodować, żeby patrzeć, jak nasze dzieci konają z głodu?[2].

Inni nie potrafili uwierzyć, że to sowieckie państwo mogłoby ponosić odpowiedzialność za taką sytuację:

Codziennie dziesięć do dwudziestu rodzin umiera z głodu w miasteczkach, dzieci uciekają, a dworce pełne są uchodzących wieśniaków. Na wsi nie ostały się już żadne konie ani bydło. [...] Burżuje wywołali tu istną klęskę głodu, realizując kapitalistyczny plan, żeby nastawić całą klasę chłopską przeciwko radzieckim władzom[3].

Jednak to nie burżuje wywołali głód. Był on następstwem działań, za które ostateczną odpowiedzialność ponosi Józef Stalin, sekretarz generalny Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików). Wydał on zgubną decyzję zmuszającą chłopów do oddawania ziemi i wstępowania do kołchozów, wypędził z domów bogatszych chłopów – kułaków – doprowadził do narastającego chaosu. Wiosną i latem 1932 roku współpracownicy Stalina słali mu z całego ZSRR pilne wiadomości o kryzysie. Szczególnie zdesperowani byli członkowie kierownictwa Komunistycznej Partii (bolszewików) Ukrainy; kilku napisało do Stalina długie listy, błagając o pomoc.

Późnym latem 1932 roku wielu z nich wierzyło, że tragedii o wielkim wymiarze da się jeszcze uniknąć. Władze mogły poprosić o międzynarodową pomoc jak podczas poprzedniej klęski głodu w 1921 roku. Mogły wstrzymać eksport zboża albo całkiem odstąpić od brutalnych rekwizycji. Mogły wysłać pomoc do głodujących regionów – co zresztą częściowo uczyniły, ale w zdecydowanie niewystarczającym wymiarze.

Zamiast tego jesienią 1932 roku sowieckie politbiuro – kierownictwo WKP(b) – podjęło serię decyzji, które spowodowały rozszerzenie i pogłębienie klęski głodu na ukraińskiej wsi, jednocześnie uniemożliwiając chłopom opuszczenie republiki w poszukiwaniu jedzenia. W szczytowym momencie kryzysu zorganizowane grupy milicjantów i działaczy partyjnych – kierujących się głodem i strachem, a także od dekady nasiąkających retoryką nienawiści i teoriami spiskowymi – wkraczały do wiejskich domostw i zabierały wszystko, co nadawało się do jedzenia: ziemniaki, buraki, dynie, fasolę, groch, cokolwiek stało na piecu i w spiżarni, a także zwierzęta hodowlane i domowe.

Skutek był katastrofalny: między 1931 a 1934 rokiem w całym Związku Radzieckim zmarło z głodu co najmniej 5 milionów ludzi, z czego ponad 3,9 miliona Ukraińców. Emigracyjne teksty skalę klęski głodu w latach 1932–1933 wyraziły słowem Hołodomor. Termin ten stanowi połączenie ukraińskich słów hołod [głód] oraz mor [śmierć][4].

Śmierć głodowa to jednak nie cała historia. Podczas gdy na wsi umierali chłopi, sowiecka tajna policja podjęła działania przeciwko intelektualnym i politycznym elitom Ukrainy. W miarę pogłębiania się klęski głodu uruchamiano kampanię pomówień i prześladowań wymierzoną w ukraińskich intelektualistów, pracowników naukowych, muzealników, pisarzy, artystów, duchownych, teologów i urzędników publicznych. Każdy, kto był związany z Ukraińską Republiką Ludową – istniejącą krótko, bo tylko kilka miesięcy, poczynając od czerwca 1917 roku – lub był orędownikiem ukraińskiego języka lub historii, prowadził działania literackie lub artystyczne, ryzykował publiczne potępienie, uwięzienie, zesłanie do obozu pracy lub egzekucję. Jeden z najbardziej znanych przywódców Komunistycznej Partii Ukrainy, Mykoła Skrypnyk, nie mogąc znieść tego, co się wokół niego działo, w 1933 roku popełnił samobójstwo. Nie był jedyny.

Połączenie obu tych czynników – Hołodomoru zimą i wiosną 1933 roku oraz prześladowania ukraińskiej elity intelektualnej i politycznej w następnych miesiącach – doprowadziło do sowietyzacji Ukrainy, unicestwienia ukraińskiej idei narodowej i wyeliminowania jakiegokolwiek zagrożenia dla jedności ZSRR ze strony Ukrainy. Rafał Lemkin, polski prawnik żydowskiego pochodzenia, twórca pojęcia „ludobójstwo”, mówił o Ukrainie tego okresu jako o jego „klasycznym przykładzie”: „To przypadek ludobójstwa, zniszczenia nie tylko osób, ale kultury i narodu”. Od czasów, gdy Lemkin ukuł termin „ludobójstwo”, słowo to przyjęło węższy, bardziej prawniczy charakter. Stało się również kontrowersyjnym orężem, którym w sporach politycznych posługują się zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy oraz różne grupy w obrębie Ukrainy. Dlatego temat Hołodomoru jako „ludobójstwa” – a także ukraińskie powiązania i wpływy Lemkina – został wyodrębniony i stanowi część posłowia do niniejszej książki.

Główny temat jest bardziej konkretny: co naprawdę wydarzyło się na Ukrainie pomiędzy 1917 a 1934 rokiem? W szczególności zaś, co zaszło jesienią, zimą i wiosną 1932–1933? Jaki tok wydarzeń, jaki sposób myślenia doprowadziły do klęski głodu? Kto ponosi za nią odpowiedzialność? Jak ten straszliwy okres wpisuje się w szerszą historię Ukrainy i ukraińskiego ruchu narodowego?

I równie ważne pytanie: co było później? Sowietyzacja Ukrainy nie zaczęła się od głodu i na głodzie się nie skończyła. Wręcz przeciwnie, aresztowania ukraińskich intelektualistów i liderów trwały przez całe lata trzydzieste. Przez następne pół wieku kolejni sowieccy przywódcy dalej ostro zwalczali ukraiński nacjonalizm w każdej formie – czy to powojennej rewolty, czy ruchu opozycyjnego w latach osiemdziesiątych. W tym okresie sowietyzacja często wyrażała się rusyfikacją: język ukraiński marginalizowano, a ukraińskiej historii nie uczono.

Przede wszystkim zaś nie uczono historii Wielkiego Głodu. Wręcz przeciwnie, od 1933 do 1991 roku ZSRR po prostu odmawiał przyznania, że jakakolwiek klęska głodu kiedykolwiek się wydarzyła. Sowiecki aparat państwowy niszczył lokalne archiwa, pilnował, by akty zgonu nie sugerowały głodowego wycieńczenia, korygował nawet publicznie dostępne dane demograficzne – wszystko, aby ukryć prawdę[5]. Póki istniał ZSRR, nie było możliwości napisania w pełni udokumentowanej historii Hołodomoru i towarzyszących mu represji.

W 1991 roku ziściła się największa obawa Stalina: Ukraina ogłosiła niepodległość. Związek Sowiecki się rozpadł – częściowo w wyniku decyzji Ukrainy. Po raz pierwszy w historii powstała niezawisła Ukraina, a wraz z nią doszło do głosu nowe pokolenie ukraińskich historyków, archiwistów, dziennikarzy i wydawców. Dzięki ich wysiłkom można już opowiedzieć pełną historię Wielkiego Głodu lat 1932–1933.

Niniejsza książka zaczyna się w 1917 roku wraz z ukraińską rewolucją i ukraińskim ruchem narodowym, który zniszczono w latach 1932–1933. Kończy się na czasach obecnych i omawia trwające na Ukrainie spory polityczne dotyczące pamięci. Skupia się na Wielkim Głodzie, który – choć był częścią klęski głodu w całym ZSRR – miał własne przyczyny i cechy. Historyk Andrea Graziosi stwierdził, że nikt nie myli ogólnej historii „zbrodni nazistowskich” z bardzo konkretną historią hitlerowskich prześladowań Żydów czy Romów. Kierując się tą samą logiką, niniejsza książka omawia klęski głodu nękające cały Związek Sowiecki od 1930 do 1934 roku – które również powodowały wysoką śmiertelność, szczególnie w Kazachstanie i niektórych regionach Rosji – ale skupia się w szczególności na tragedii ukraińskiej[6].

Książka opiera się na ćwierćwieczu prac badawczych poświęconych Ukrainie. W początkach lat osiemdziesiątych Robert Conquest zebrał wszystkie dostępne wówczas dane o Wielkim Głodzie i wydał je w 1986 roku w książce The Harvest of Sorrow („Żniwo smutku”), która do dziś jest wzorem do naśladowania dla piszących o Związku Radzieckim. Jednak w następnym trzydziestoleciu rozpadł się ZSRR, narodziła się niezawisła Ukraina, a kilka głośnych, ogólnokrajowych kampanii gromadzenia wspomnień i pamiętników przyniosło tysiące nowych świadectw z całego kraju[7]. Jednocześnie archiwa w Kijowie – w odróżnieniu od moskiewskich – stały się otwarte i ogólnodostępne: obecnie Ukraina ma jeden z najwyższych w Europie odsetków ujawnionych materiałów. Stypendia ukraińskiego rządu zachęcają naukowców do publikowania zbiorów dokumentów, co dodatkowo ułatwia badania[8]. Wybitni badacze Wielkiego Głodu i okresu stalinowskiego na Ukrainie – między innymi Olga Bertelsen, Hennadij Boriak, Wasyl Danyłenko, Ludmyła Hrynewycz, Roman Krucyk, Stanisław Kulczycki, Jurij Mycyk, Wasył Maroczko, Heorhij Papakin, Rusłan Pyrih, Jurij Szapował, Wołodymyr Serhijczuk, Wałerij Wasylew, Ołeksandra Wesełowa czy Hennadij Jefimenko – stworzyli wiele publikacji i monografii, w tym zbiory reprintów oraz nagrania świadectw ustnych. Ołeh Wołowyna wraz z zespołem demografów – Ołeksandrem Hładunem, Natalią Łewczuk, Omelanem Rudnyckim – zabrał się do trudnego dzieła ustalania liczby ofiar. Harwardzki Ukrainian Research Institute współpracuje z wieloma naukowcami przy publikacji i upowszechnianiu ich prac.

Prowadzony w Toronto przez Martę Baziuk Holodomor Research and Education Consortium oraz jego partnerska organizacja na Ukrainie pod dyrekcją Ludmyły Hrynewycz wciąż fundują nowe stypendia. Młodsi badacze zajmują się innymi aspektami historii: należy tu wspomnieć o badaniach Darii Mattingly nad motywacjami i pochodzeniem ludzi zabierających jedzenie głodującym wieśniakom czy Tetiany Boriak nad przekazem ustnym; niniejsza książka wiele ich pracom zawdzięcza. Zachodni naukowcy też mają nowe osiągnięcia. Badania Lynne Violi nad archiwalnymi dokumentami o kolektywizacji i wynikłego z niej buntu chłopskiego zmieniły pryzmat postrzegania wydarzeń lat trzydziestych. Terry Martin jako pierwszy ustalił chronologię decyzji podejmowanych przez Stalina jesienią 1932 roku, a Timothy Snyder oraz Andrea Graziosi jako jedni z pierwszych uznali wagę tych ustaleń. Serhij Płochy wraz z zespołem na Harvardzie podjęli się niezwykłego zadania stworzenia mapy głodu, aby lepiej zrozumieć przebieg wydarzeń. Jestem wdzięczna wszystkim tym badaczom za ich prace – a w niektórych przypadkach i dar przyjaźni – które tak znacząco przyczyniły się do powstania niniejszej książki.

Być może, gdyby książka powstała w innych czasach, ten krótki wstęp do złożonego tematu by wystarczył. Ponieważ jednak klęska głodu zniszczyła ukraiński ruch narodowy, ponieważ ruch ten odżył w 1991 roku i ponieważ obecnie przywódcy rosyjscy nadal kwestionują legitymację ukraińskiej państwowości, powinnam zaznaczyć, że o potrzebie napisania ponownie historii Wielkiego Głodu pierwszy raz rozmawiałam z kolegami z harwardzkiego Ukrainian Research Institute w 2010 roku. Wiktor Janukowycz został właśnie, przy rosyjskim poparciu i wsparciu, wybrany na prezydenta Ukrainy. Kraj nie przyciągał wówczas szczególnej uwagi reszty Europy i niemal nie pojawiał się w relacjach prasowych. Nie było powodów, by sądzić, że ponowna analiza wydarzeń z lat 1932–1933 może zostać uznana za jakąkolwiek deklarację polityczną.

Byłam w trakcie pisania książki, gdy nagle w 2014 roku wybuchła rewolucja na Majdanie, Janukowycz podjął decyzję o strzelaniu do protestujących i ostatecznie uciekł z kraju, Rosjanie zajęli i anektowali Krym, wkroczyli na wschodnią Ukrainę i rozpętali kampanię propagandową. Wszystko to nieoczekiwanie zwróciło oczy całego świata na Ukrainę. Wydarzenia te opóźniły zresztą moje badania – i dlatego, że o nich pisałam, i dlatego, że zajmowały całą uwagę moich ukraińskich kolegów. Ukraina znalazła się tego roku w sercu światowej polityki, niniejsza książka jednak nie zrodziła się w reakcji na tamte wydarzenia. Nie stanowi argumentu przeciw jakiemukolwiek ukraińskiemu politykowi czy partii (ani też na ich poparcie), nie jest komentarzem do obecnej sytuacji na Ukrainie. Stanowi natomiast próbę opowiedzenia Wielkiego Głodu z wykorzystaniem nowych zasobów archiwalnych, nowych świadectw i nowych badań łączących prace wymienionych powyżej wybitnych naukowców.

Nie twierdzę, że ukraińska rewolucja, wczesne lata sowieckiej Ukrainy, masowe prześladowania ukraińskich elit czy Hołodomor nie mają żadnego związku z obecnymi wydarzeniami. Wręcz przeciwnie: stanowią istotne tło, które dyktuje i wyjaśnia współczesną sytuację. Wielki Głód i jego spuścizna odgrywają olbrzymią rolę w toczących się rosyjsko-ukraińskich sporach o tożsamość, wzajemnych relacjach i wspólnych sowieckich doświadczeniach. Jednak zanim zaczniemy analizować argumenty i porównywać ich wagę, trzeba zrozumieć, co naprawdę się wydarzyło.

WSTĘP
KWESTIA UKRAIŃSKA

Kiedy umrę, to na wzgórzu

Wznieście mi mogiłę,

Pośród stepu szerokiego

Ukrainy miłej,

Aby łany rozłożyste

I brzeg Dniepru stromy

Można było widzieć, słyszeć

Jego grzmiące gromy.

Як умру, то поховайте

Мене на могилі

Серед степу широкого

На Вкраїні милій,

Щоб лани широкополі,

І Дніпро, і кручі

Було видно, було чути,

Як реве ревучий.

Taras Szewczenko, Zapowit („Testament”), 1845[1]

Przez całe wieki o losach Ukrainy decydowało jej położenie geograficzne. Południowo-zachodniej granicy strzegły Karpaty, ale ani lasy i pola w północno-zachodniej części kraju, ani otwarte, rozległe stepy na wschodzie nie mogły powstrzymać wrogich wojsk. Wszystkie wielkie miasta Ukrainy – Dniepr i Odessa, Donieck i Charków, Połtawa i Czerkasy oraz oczywiście stara stolica, Kijów – leżą na Nizinie Wschodnioeuropejskiej ciągnącej się przez większą część kraju. Piszący po rosyjsku Ukrainiec Nikołaj Gogol zauważył kiedyś, że Dniepr płynie przez sam środek Ukrainy i tworzy zlewisko. Dlatego też „wszystkie rzeki stanowią gałęzie tego pnia; żadna nie płynie wzdłuż granicy czy nie służy za naturalne rozdzielenie od ościennych narodów”. Fakt ten ma konsekwencje polityczne: „Gdyby po którejś stronie była naturalna granica w postaci gór czy morza, osiadły tu lud rozwinąłby byt polityczny i utworzył osobny naród”[2].

Brak naturalnych granic pomaga zrozumieć, dlaczego aż do końca XX wieku Ukraińcom nie udało się stworzyć niepodległego państwa. Już pod koniec średniowiecza istniał wyodrębniony język ukraiński, spokrewniony z polskim i rosyjskim, ale odmienny – tak jak włoski różni się od pokrewnego hiszpańskiego czy francuskiego. Ukraińcy mieli własną kuchnię, własne obyczaje i lokalne tradycje, własnych bohaterów i zdrajców, własne legendy. Podobnie jak w innych narodach europejskich poczucie tożsamości Ukraińców wzmocniło się w XVIII i XIX wieku. A jednak przez większość swojej historii tereny zwane teraz Ukrainą były – na podobieństwo Irlandii czy Słowacji – kolonią należącą do różnych europejskich imperiów.

Od XVIII do XX wieku Ukraina – nazwa kraju zarówno po rosyjsku, jak i po polsku nawiązuje do „pogranicza” – stanowiła część Imperium Rosyjskiego. Przedtem te same tereny należały do Polski, czy też raczej do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, która odziedziczyła je w 1569 roku po Wielkim Księstwie Litewskim. Jeszcze wcześniej ukraińskie ziemie leżały w sercu Rusi Kijowskiej – średniowiecznego państwa ukształtowanego w IX wieku przez słowiańskie plemiona i normańskich możnych; w pamięci zbiorowej stało się ono niemalże mitycznym królestwem, na które powołują się tak Rosjanie, jak i Białorusini i Ukraińcy.

Na przestrzeni wieków o Ukrainę biły się różne armie, a ukraińskojęzyczne oddziały czasem walczyły po obu stronach frontu. W 1621 roku polscy husarze wojowali z tureckimi janczarami o leżący na Ukrainie Chocim. W 1914 roku wojsko rosyjskiego cara ścierało się w Galicji z armią austro-węgierskiego cesarza. Od 1941 do 1945 roku żołnierze Hitlera walczyli z żołnierzami Stalina w Kijowie, we Lwowie, w Odessie i Sewastopolu.

Walka o kontrolę nad terytorium Ukrainy zawsze miała w sobie element intelektualny. Od kiedy tylko Europejczycy zaczęli rozważać znaczenie narodów i ducha narodowego, historycy, pisarze, dziennikarze, poeci i etnografowie spierali się o zasięg Ukrainy i naturę Ukraińców. Od zarania kontaktów we wczesnym średniowieczu Polacy zawsze uznawali językową i kulturową odrębność Ukraińców, nawet kiedy byli oni częścią tego samego państwa. Wielu Ukraińców, którzy w XVI i XVII wieku przyjęli polskie tytuły szlacheckie, pozostało wyznawcami prawosławia, nie katolicyzmu; ukraińscy chłopi posługiwali się językiem nazywanym przez Polaków „ruskim”, a ich obyczaje, muzykę i potrawy zawsze opisywano jako odrębne.

Choć Moskale u szczytu imperialnej potęgi przyznawali to mniej chętnie, oni też instynktownie czuli, że Ukraina – czasem nazywana przez nich „południową Rosją” lub „Małorosją” – różni się od ich północnej ojczyzny. Wczesny rosyjski podróżnik, książę Iwan Dołgorukow, opisał w 1810 roku chwilę „wjazdu na Ukrainę. Myślałem o [Bohdanie] Chmielnickim i [Iwanie] Mazepie [dawniejszych ukraińskich przywódcach narodowych] i aleje drzew zniknęły. [...] Wszędzie bez wyjątku stały gliniane lepianki, nie było innych domów”[3]. Historyk Serhij Bilenki zauważył, że dziewiętnastowieczni Rosjanie często przejawiali podobnie protekcjonalne podejście do Ukrainy jak Europejczycy z północy wobec Włoch. Ukraińcy jawili się Rosjanom jako wyidealizowany, odmienny naród, bardziej prymitywny, ale zarazem bardziej autentyczny, bardziej uczuciowy, bardziej poetycki niż oni sami[4]. Także i Polacy długo po utracie Ukrainy czuli tęsknotę za „swoją” ziemią i obierali ją za temat romantycznej poezji i prozy.

Jednak pomimo uznania różnic i Polacy, i Rosjanie czasami próbowali podkopać lub zanegować istnienie narodu ukraińskiego. „Historia Małorosji jest jak dopływ łączący się z główną rzeką rosyjskiej historii – pisał Wissarion Bielinski, czołowy teoretyk dziewiętnastowiecznego nacjonalizmu rosyjskiego. – Małorosjanie zawsze byli plemieniem, a nigdy narodem, a jeszcze mniej państwem”[5]. Rosyjscy naukowcy i urzędnicy traktowali język ukraiński jako „dialekt czy też półdialekt, czy też formę [języka] wszechruskiego, innymi słowy gwarę, która jako taka nie miała prawa do niezawisłego bytu”[6]. Rosyjscy pisarze posługiwali się nim potocznie, by wskazać niewyszukany, wiejski sposób mówienia[7]. Natomiast polscy pisarze podkreślali raczej „pustkę” wschodnich ziem, często opisując ukraińskie tereny jako „nieucywilizowane rubieże, na które przynieśli kulturę i państwowość”[8]. W odniesieniu do niezaludnionych przestrzeni wschodniej Ukrainy Polacy posługiwali się nazwą „Dzikie Pola”, która w zbiorowej wyobraźni funkcjonowała podobnie jak Dziki Zachód w Ameryce[9].

U podstaw takiego podejścia leżały solidne przesłanki gospodarcze. Sam grecki historyk Herodot pisał o słynnym ukraińskim czarnoziemie, tłustej, wyjątkowo żyznej glebie w dolnym dorzeczu Dniepru: „[...] na jego brzegach najlepiej udają się zasiewy zboża, a tam, gdzie się nie obsiewa ziemi, rośnie najbujniejsza trawa”[10]. Strefa czarnoziemu to około dwóch trzecich powierzchni współczesnej Ukrainy (skąd rozciąga się też w głąb Rosji i Kazachstanu). Stosunkowo łagodny klimat sprawia, że okres wegetacji jest długi. Zboża ozime sieje się jesienią i zbiera w lipcu i sierpniu, natomiast jarymi obsiewa się w kwietniu i maju, a zbiera w październiku i listopadzie. Dary wyjątkowo żyznej ukraińskiej ziemi zawsze nęciły ambitnych przedsiębiorców. Od końca średniowiecza polscy kupcy przewozili ukraińskie zboże na północ szlakami handlowymi prowadzącymi nad Bałtyk. Polscy książęta i szlachta wprowadzili ówczesną wersję stref przedsiębiorczości, proponując zwolnienie od podatku i służby wojskowej chłopom chętnym uprawiać ziemię na Ukrainie[11]. Wola zachowania tak cennych dóbr leżała u podstaw kolonialnej retoryki: ani Polacy, ani Rosjanie nie chcieli przyznać, że ich zaplecze rolne stanowi niezależny byt.

Jednak pomimo opinii sąsiadów na terenach obecnej Ukrainy zrodziła się odrębna, określona tożsamość. Już u schyłku średniowiecza mieszkańców tego regionu łączył sposób postrzegania siebie samych, często – choć nie zawsze – definiowany przez opozycję wobec okupujących cudzoziemców, czy to Polaków, czy Rosjan. Podobnie jak Rosjanie i Białorusini, Ukraińcy wywodzili swoje dzieje od władców Rusi Kijowskiej, a wielu czuło przynależność do wielkiej cywilizacji wschodniosłowiańskiej. Inni uważali się za niepokornych buntowników, szczególnym podziwem darząc wielkie siedemnastowieczne rewolty zaporoskich Kozaków pod przywództwem Bohdana Chmielnickiego przeciwko polskiej władzy i powstanie Iwana Mazepy przeciwko rządom rosyjskim na początku XVIII wieku. Ukraińscy Kozacy – na poły wojskowe społeczności rządzące się własnymi prawami i nieuznające obcego zwierzchnictwa – jako pierwsi Ukraińcy przekuli to poczucie tożsamości i niezadowolenia w konkretne projekty polityczne, uzyskując od carów niezwykłe przywileje i pewną niezależność. Trzeba pamiętać (a późniejsze pokolenia rosyjskich i sowieckich przywódców na pewno nigdy tego nie zapomniały), że ukraińscy Kozacy wsparli polskie wojsko maszerujące na Moskwę w 1610 i ponownie w 1618 roku, biorąc udział w oblężeniu i sprawiając, że ten polsko-rosyjski konflikt skończył się przynajmniej tymczasowym zwycięstwem Polski. Później, chcąc zapewnić sobie ich lojalność, carowie nadali Kozakom ukraińskim i rosyjskojęzycznym Kozakom dońskim specjalny status, pozwalający im zachować odrębność. Te przywileje sprawiły, że nie dochodziło do dalszych buntów. Jednak Chmielnicki i Mazepa odcisnęli trwałe piętno na polskiej i rosyjskiej pamięci, a także zostawili ślad w europejskiej historii i literaturze. „L’Ukraine a toujours aspiré à être libre” – pisał Wolter, gdy wieści o rewolcie Mazepy dotarły do Francji: „Ukraina zawsze aspirowała do wolności”[12].

Przez stulecia kolonialnych rządów różne regiony kraju niewątpliwie nabrały odrębnych cech. Mieszkańcy wschodniej Ukrainy, która dłużej znajdowała się pod kontrolą rosyjską, posługiwali się językiem nieco bliższym rosyjskiemu; byli też w większości prawosławni, czyli zachowali obrządek odziedziczony po Bizancjum i zwierzchność moskiewskich hierarchów. Mieszkańcy Galicji, Wołynia i Podola dłużej mieszkali pod polskimi rządami, a po rozbiorach Polski w końcu XVIII wieku znaleźli się w zaborze austriackim. Mówili bardziej „polską” wersją języka i byli w większości katolikami rzymskiego lub greckiego rytu – obrządek greckokatolicki przypomina prawosławny, ale zwierzchnikiem Kościoła jest papież.

Granice między wszystkimi regionalnymi potęgami przesuwały się jednak wielokrotnie, więc też wierni obu wyznań mieszkali – i nadal mieszkają – po obu stronach linii rozdzielającej dawne rosyjskie i dawne polskie tereny. W XIX wieku, kiedy Włosi, Niemcy i inni Europejczycy zaczęli się określać jako nowoczesne narody, na Ukrainie intelektualiści debatujący o „ukraińskości” byli i prawosławnymi, i katolikami, a wywodzili się tak ze „wschodniej”, jak i z „zachodniej” Ukrainy. Spoiwem Ukraińców z całego regionu był język – mimo różnic gramatycznych i ortograficznych. Wykorzystanie cyrylicy pozwoliło zachować odrębność od polskiego (w pewnym momencie Habsburgowie chcieli narzucić alfabet łaciński, ale się nie przyjął). Ukraińska wersja cyrylicy pozwoliła również utrzymać dystans do rosyjskiego, bo kilka liter wyraźnie odróżnia od siebie oba języki, nie dopuszczając do ich nadmiernego zbliżenia.

Przez większość dziejów regionu po ukraińsku mówiono głównie na wsi. Ponieważ Ukraina była polską kolonią, a następnie należała do Rosji i Austrii, główne ukraińskie miasta – jak zauważył kiedyś Trocki – stały się ośrodkami kolonialnej kontroli, wysepkami rosyjskiej, polskiej czy żydowskiej kultury w morzu ukraińskiego chłopstwa. Jeszcze w XX wieku istniała bariera językowa między miastem a wsią: większość mieszkańców miast posługiwała się rosyjskim, polskim bądź jidysz, podczas gdy wiejscy Ukraińcy mówili po ukraińsku. Żydzi poza jidysz preferowali rosyjski – język państwowy i handlowy. Chłopi widzieli w miastach symbol bogactwa, kapitalizmu i „obcych” – głównie rosyjskich – wpływów. Natomiast „miastowi” Ukraińcy postrzegali wieś jako zacofaną i prymitywną.

Te różnice oznaczały też, że promowanie „ukraińskości” wywoływało konflikty nie tylko z władzami kolonialnymi, ale też z mieszkańcami żydowskich sztetli, których przodkowie od średniowiecza osiedlali się na terenach późniejszej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Powstaniu Chmielnickiego towarzyszył wielki pogrom, w czasie którego wymordowano tysiące, a może dziesiątki tysięcy Żydów. Na początku XIX wieku Ukraińcy raczej nie uważali Żydów za największych rywali – ukraińscy poeci i intelektualiści kierowali swój gniew głównie przeciwko Rosjanom i Polakom – ale powszechny w rosyjskim imperium antysemityzm oczywiście wpłynął także na relacje ukraińsko-żydowskie.

Więź między językiem a wsią oznaczała też, że ukraiński ruch narodowy zawsze miał silnie chłopski charakter. Tak jak i w innych częściach Europy również na Ukrainie intelektualiści torujący drogę przebudzeniu narodowemu często zaczynali od odkrycia na nowo języka i obyczajów wsi. Folkloryści i językoznawcy badali sztukę, poezję i mowę codzienną ukraińskiego chłopstwa. Choć ukraińskiego nie uczono w szkołach, stał się preferowanym językiem pewnej warstwy niepokornych, buntowniczych pisarzy i artystów ukraińskich. Zaczęto go również nauczać w prywatnych patriotycznych szkółkach niedzielnych. Nigdy nie posługiwano się nim w sytuacjach oficjalnych, ale używano go w prywatnej korespondencji i w poezji. Urodzony w 1814 roku w rodzinie chłopów pańszczyźnianych, wcześnie osierocony Taras Szewczenko opublikował w 1840 roku pierwszy naprawdę wybitny zbiór ukraińskich wierszy w tomiku zatytułowanym Kobzar [„Kobziarz”]. Poezja Szewczenki łączyła romantyczny nacjonalizm i wyidealizowany obraz wsi z gniewem na niesprawiedliwość społeczną, co nadało ton wielu przyszłym sporom. W jednym z najsłynniejszych wierszy, Zapowit [„Testament”], poeta prosi, by go pochować na brzegach Dniepru:

Pochowajcie i wstawajcie

Kajdany zerwijcie,

I krwią wrogów podłych wolność

Pokropcie, obmyjcie

Поховайте та вставайте,

Кайдани порвіте

І вражою злою кров’ю

Волю окропіте[13]

Rola chłopstwa sprawiała również, że od samego początku ukraiński zryw narodowy oznaczał z natury populistyczny i – jak to później nazwano – „lewicowy” sprzeciw wobec rosyjsko- i polskojęzycznych kupców, posiadaczy ziemskich i arystokratów. Dlatego po zniesieniu pańszczyzny w Imperium Rosyjskim przez cara Aleksandra II w 1861 roku zryw ten szybko nabrał impetu. Wolność dla chłopów oznaczała bowiem wolność dla Ukraińców, a cios dla ich rosyjskich i polskich panów. Żądanie silniejszej ukraińskiej tożsamości równało się nawet wówczas żądaniu większej równości politycznej i gospodarczej – co dobrze zrozumiała carska klasa rządząca.

Jako że ukraińskie przebudzenie narodowe nigdy nie było związane z instytucjami państwowymi, od samego początku wyrażało się poprzez kształtowanie rozmaitych niezależnych i dobrowolnych struktur, które, mówiąc językiem współczesnym, składały się na „społeczeństwo obywatelskie”. Przez kilka krótkich lat po zniesieniu pańszczyzny „ukrainofile” nakłaniali młodsze pokolenie Ukraińców do organizowania samopomocy, kółek naukowych, drukowania gazet i periodyków, zakładania szkół i szkółek oraz do alfabetyzacji wsi. Aspiracje narodowe wyrażały się w apelach o swobodę intelektualną, powszechną edukację i awans społeczny chłopstwa. W tym zakresie ukraiński zryw narodowy od samego początku wzorował się na podobnych ruchach na Zachodzie, przejmując elementy zachodniego socjalizmu oraz zachodniego liberalizmu i konserwatyzmu.

Okres ten nie trwał długo. Gdy tylko ukraiński ruch narodowy – tak jak i inne – nabrał sił, Moskwa zaczęła go postrzegać jako potencjalne zagrożenie dla jedności imperium. Podobnie jak Gruzini, Czeczeni i inne grupy żądające autonomii, Ukraińcy zakwestionowali supremację języka rosyjskiego i rosyjskiej interpretacji historii, opisującej Ukrainę jako „południowo-zachodnią Rosję”, prowincję bez żadnej tożsamości narodowej. Groziło to również wzmocnieniem pozycji chłopów w czasach, gdy ci już i tak zdobywali wpływy gospodarcze. Bogatsze, lepiej wykształcone i lepiej zorganizowane ukraińskie chłopstwo mogłoby również domagać się większych praw politycznych.

Głównym celem ataku stał się język ukraiński. W 1804 roku, w czasie pierwszej wielkiej reformy oświatowej imperium, car Aleksander I dopuścił w nowych szkołach państwowych użycie niektórych języków poza rosyjskim – ale nie ukraińskiego, argumentując, że to nie język, lecz dialekt[14]. Niemniej rosyjscy urzędnicy, tak jak ich sowieccy następcy, znakomicie rozumieli polityczne przesłanki zakazu – który obowiązywał do 1917 roku – oraz zagrożenie, jakie język ukraiński stanowił dla centralnych władz. Generalny gubernator Kijowa, Podola i Wołynia stwierdził w 1881 roku, że stosowanie ukraińskiego w mowie i w podręcznikach szkolnych mogłoby doprowadzić do jego wprowadzenia w szkolnictwie wyższym, a potem też w legislaturze, sądach i urzędach publicznych, tym samym tworząc „liczne komplikacje i niebezpieczne zmiany w jednolitym państwie rosyjskim”[15].

Ukrócenie użycia języka ukraińskiego ograniczyło zasięg zrywu narodowego. Przełożyło się też na powszechny analfabetyzm. Wielu chłopów miało lekcje w języku, który ledwie rozumieli, niewielkie więc czynili postępy. W początkach XX wieku pewien połtawski nauczyciel skarżył się, że „uczniowie szybko zapominają, czego ich nauczono”, jeżeli zmusza się ich do nauki po rosyjsku. Inni zgłaszali, że ukraińscy uczniowie w rosyjskojęzycznych szkołach są „zdemoralizowani”, nudzą się na lekcjach i „chuliganią”[16]. Dyskryminacja prowadziła też do rusyfikacji: dla wszystkich mieszkańców kraju – Żydów, Niemców i innych mniejszości narodowych oraz dla samych Ukraińców – warunkiem awansu społecznego było opanowanie rosyjskiego. Do rewolucji 1917 roku stanowiska w urzędach publicznych, prywatnych biurach i handlu wymagały rosyjskojęzycznego wykształcenia. Oznaczało to w praktyce, że Ukraińcy o ambicjach politycznych, gospodarczych czy intelektualnych musieli władać rosyjskim.

Nie chcąc dopuścić do rozwoju ukraińskiego ruchu narodowego, rosyjskie państwo zakazało również działania ukraińskich organizacji „społecznych i politycznych [...], aby zapobiec niestabilności politycznej”[17]. W 1876 roku car Aleksander II wydał dekret zakazujący wydawania książek i periodyków po ukraińsku oraz posługiwania się ukraińskim w teatrach – nawet w librettach. Zakazywał też lub udaremniał powstawanie nowych stowarzyszeń, jednocześnie dotując prorosyjskie gazety i prorosyjskie organizacje. Tak więc zdecydowana wrogość sowieckiego reżymu – a jeszcze później także postsowieckiego rządu Rosji – do ukraińskich mediów i ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego miała oczywisty precedens w drugiej połowie XIX wieku[18].

Presję rusyfikacyjną pogłębiło też uprzemysłowienie, bo budowa fabryk ściągnęła do ukraińskich miast ludzi z innych zakątków rosyjskiego imperium. W 1917 roku już tylko jedna piąta mieszkańców Kijowa mówiła po ukraińsku[19]. Odkrycie złóż węgla i szybki rozwój przemysłu ciężkiego wpłynęły szczególnie mocno na Donbas, zagłębie górniczo-przemysłowe na wschodzie Ukrainy. Największymi przedsiębiorcami byli Rosjanie, z kilkoma znaczącymi wyjątkami z zagranicy: Walijczyk John Hughes założył miasto znane obecnie jako Donieck, początkowo na jego cześć nazwane Juzowką (od „Juz”, bo tak po rosyjsku wymawia się jego nazwisko). Rosyjski stał się językiem roboczym donieckich manufaktur. Między rosyjskimi i ukraińskimi robotnikami często wybuchały konflikty, czasem przeobrażając się w „najdziksze walki na noże” i zażarte boje[20].

Dużo mniejsze trudności ruch narodowy napotykał po drugiej stronie granicy, w Galicji – mieszanej, ukraińsko-polskiej prowincji cesarstwa Austro-Węgier. Austriackie państwo przyznało Ukraińcom zamieszkującym jego tereny dużo więcej autonomii i swobód niż Rosja czy później ZSRR – między innymi dlatego, że Ukraińcy wydawali się Austriakom przydatną przeciwwagą dla Polaków. W 1868 roku patriotyczni lwowscy Ukraińcy założyli towarzystwo kulturalne Proswita, które w późniejszych latach miało dziesiątki oddziałów w całym regionie. Od 1899 roku w Galicji działała Ukraińska Partia Narodowo-Demokratyczna, której posłowie zasiadali w wiedeńskim parlamencie. Nawet obecnie dawna siedziba ukraińskiego towarzystwa dobroczynnego jest jedną z najbardziej imponujących dziewiętnastowiecznych budowli we Lwowie. Stanowi uderzający przykład eklektyzmu architektonicznego: secesyjna fasada ze stylizowanymi ukraińskimi motywami ludowymi to doskonałe połączenie Wiednia i Galicji.

Jednak również w Imperium Rosyjskim lata poprzedzające rewolucję 1917 roku były dla Ukrainy pod wieloma względami pozytywne. W początkach XX wieku ukraińscy chłopi entuzjastycznie uczestniczyli w modernizacji kraju. W przeddzień pierwszej wojny światowej szybko się politycznie uświadamiali, a ich sceptycyzm wobec imperium rósł. W 1902 roku przez Ukrainę i Rosję przeszła fala buntów chłopskich; chłopi odegrali też znaczącą rolę w rewolucji 1905 roku. Związane z nią zamieszki zaniepokoiły cara Mikołaja II i zaowocowały wprowadzeniem pewnych swobód obywatelskich i politycznych na Ukrainie – w tym prawa do publicznego posługiwania się językiem ukraińskim[21].

Kiedy nieoczekiwanie upadły oba imperia – rosyjskie w 1917, austro-węgierskie w 1918 roku – wielu Ukraińców uwierzyło, że wreszcie uda im się założyć własne państwo. Na terenach znajdujących się uprzednio pod kontrolą Habsburgów ta nadzieja szybko została zduszona. Po krótkotrwałym, lecz krwawym polsko-ukraińskim konflikcie zbrojnym, który kosztował życie piętnastu tysięcy Ukraińców i dziesięciu tysięcy Polaków, wieloetniczne obszary zachodniej Ukrainy – w tym Galicję i jej największe miasto, Lwów – włączono w roku 1919 do państwa polskiego, którego częścią pozostały do 1939 roku.

Konsekwencje rewolucji lutowej 1917 roku w Petersburgu były bardziej złożone. Rozpad Imperium Rosyjskiego przelotnie dał władzę ukraińskiemu ruchowi narodowemu w Kijowie – lecz stało się to w chwili, gdy żaden z cywilnych ani wojskowych przywódców kraju nie był jeszcze gotowy przyjąć za niego pełnej odpowiedzialności. Kiedy w 1919 roku politycy zgromadzeni w Wersalu wytyczali granice nowych państw – między innymi współczesnej Polski, Austrii, Czechosłowacji i Jugosławii – Ukraina się wśród nich nie znalazła. Nie był to jednak czas w pełni stracony. Jak napisał Richard Pipes, ukraińska deklaracja niepodległości z 26 stycznia 1918 roku „nie znaczyła końca procesu kształtowania się ukraińskiej państwowości, lecz raczej jego prawdziwy początek”[22]. Tych kilka burzliwych miesięcy niepodległości i żywa debata na temat tożsamości narodowej na zawsze zmieniły Ukrainę.

ROZDZIAŁ PIERWSZY
UKRAIŃSKA REWOLUCJA, 1917

Ludu ukraiński! Wasza przyszłość jest w waszych rękach. W tej godzinie próby, całkowitego chaosu i rozpadu udowodnijcie swoją jednomyślnością i praworządnością, że wy, naród rolników, możecie dumnie i godnie zająć miejsce równe każdemu zorganizowanemu, silnemu narodowi.

Pierwszy Uniwersał Centralnej Rady, 1917[1]

Nie wejdziemy do królestwa socjalizmu w białych rękawiczkach i po wypolerowanym parkiecie.

Lew Trocki, 1917[2]

W następnych latach miały się gromadzić większe demonstracje, a bardziej elokwentni mówcy mieli głosić mniej amatorskie hasła. Jednak pochód, jaki przeszedł ulicami Kijowa w niedzielny poranek 1 kwietnia 1917 roku (19 marca według starego stylu), był niezwykły, bo pierwszy w swoim rodzaju. Nigdy przedtem ukraiński ruch narodowy nie pokazał się w takiej sile na terenach dawnego Imperium Rosyjskiego. Ale w tygodniach po rewolucji lutowej, która obaliła cara Mikołaja II, wszystko wydawało się możliwe.

Powiewały chorągwie – żółto-niebieskie flagi Ukrainy i czerwone sztandary socjalizmu. Tłum dzieci, żołnierzy, robotników, orkiestr strażackich i urzędników niósł transparenty: „Wolna Ukraina w wolnej Rosji!” albo – z odwołaniem do dawnego kozackiego tytułu wojskowego – „Niezależna Ukraina z własnym hetmanem!”. Niektórzy trzymali wizerunki narodowego poety Tarasa Szewczenki. Kolejni mówcy apelowali do zebranych o wsparcie powołanej kilka dni wcześniej Centralnej Rady, która zamierzała objąć władzę i rządzić krajem.

Wreszcie na podium wszedł nowo wybrany przewodniczący Centralnej Rady. Brodaty okularnik Mychajło Hruszewski jako jeden z pierwszych intelektualistów nadał Ukrainie podmiotowość. Był autorem dziesięciotomowej Historii Ukrainy-Rusi i wielu innych książek. Pod sam koniec XIX wieku zajął się działalnością polityczną – w grudniu 1899 roku, przebywając na uchodźstwie, pomógł założyć Ukraińską Partię Narodowo-Demokratyczną w habsburskiej Galicji. W 1905 roku ponownie osiadł w Imperium Rosyjskim, ale w 1914 roku został aresztowany i zesłany. Po rewolucji triumfalnie wrócił do Kijowa. Teraz tłum witał go gromkimi okrzykami: Sława bat’kowi Hruszewskomu [„Chwała ojczulkowi Hruszewskiemu”][3]. Odpowiedział: „W tej wielkiej chwili jak jeden mąż złóżmy przysięgę, że jednomyślnie podejmiemy się tego wielkiego dzieła i że nie spoczniemy, póki nie zbudujemy wolnej Ukrainy!”. Tłum odkrzyknął: „Przysięgamy!”[4].

Z obecnej perspektywy dziwne się wydaje, że przywódcą ruchu narodowego został historyk, wówczas jednak nie było w tym nic nadzwyczajnego. Od XIX wieku ukraińscy historycy – tak jak ich koledzy w wielu pomniejszych europejskich narodach – podejmowali się odtworzenia i spisania historii narodowej, którą długo traktowano jako zaledwie przyczynek do dziejów imperium. Stąd niedaleko już było do działalności politycznej. Tak jak Szewczenko powiązał ukraińskość z chłopską walką przeciwko prześladowaniom, podobnie Hruszewski w swoich książkach podkreślał rolę „ludu” w politycznej historii Ukrainy i centralne znaczenie oporu wobec różnych form tyranii. Było więc logiczne, że chciał skłonić tenże lud do słów i czynów w bieżącej polityce. Interesowała go przede wszystkim mobilizacja chłopów, specjalnie dla chłopskich czytelników zatem napisał książkę historyczną O dawnych czasach na Ukrainie. W 1917 roku miała trzy dodruki[5].

Hruszewski nie był jedynym intelektualistą, którego prace literackie i kulturalne promowały niezawisłą Ukrainę. Grafik Heorhij Narbut też wrócił do Kijowa w 1917 roku. Uczestniczył w zakładaniu ukraińskiej Akademii Sztuk Pięknych, zaprojektował ukraiński herb, banknoty i znaczki pocztowe[6]. Inny członek Centralnej Rady, Wołodymyr Wynnyczenko, był nie tylko działaczem politycznym, ale także powieściopisarzem i poetą. Bez niepodległości – bez aparatu państwowego, który mógłby wspierać polityków i urzędników – uczucia narodowe mogły wyrażać się tylko w literaturze i sztuce. Tak się działo w całej Europie: poeci, artyści i pisarze odgrywali istotną rolę w budowaniu polskiej, włoskiej czy niemieckiej tożsamości narodowej, zanim jeszcze te narody doczekały się własnej państwowości. W Imperium Rosyjskim taki zryw narodowy pojawił się zarówno w krajach bałtyckich – które uzyskały niezawisłość w 1918 roku – jak i w Gruzji czy Armenii, które pozostały podległe. I sympatycy, i przeciwnicy tych przedsięwzięć narodowych rozumieli, że intelektualiści odgrywają w nich kluczową rolę. Tłumaczy to, dlaczego carska Rosja zakazała ukraińskich książek, szkół i kultury oraz dlaczego Lenin i Stalin przywiązywali taką wagę do zwalczania intelektualistów.

Chociaż twórcy Centralnej Rady zaczynali jako samozwańczy rzecznicy sprawy narodowej, zależało im na demokratycznym mandacie. Siedzibą Rady był piękny, biały neoklasyczny budynek w centrum Kijowa, który przedtem służył za miejsce posiedzeń grupy pisarzy patriotycznych i działaczy społecznych zwanych Klubem Ukraińskim. Tu też ogłoszono zwołanie Ukraińskiego Kongresu Narodowego. 19 kwietnia 1917 roku[7] ponad półtora tysiąca osób – wybranych w ten czy inny sposób przez lokalne rady i fabryki – przybyło do kijowskiego gmachu Filharmonii Narodowej, aby wyrazić poparcie dla nowej ukraińskiej władzy. Tego lata w Kijowie odbyły się też kongresy żołnierzy, chłopów i robotników.

Centralna Rada chciała również zbudować koalicję z różnymi grupami politycznymi, w tym z organizacjami żydowskimi i przedstawicielami innych mniejszości. Zyskała nawet poparcie skrajnie lewicowego skrzydła Ukraińskiej Partii Socjalistów-Rewolucjonistów – dużej populistycznej partii chłopskiej, zwanej borotbistami od tytułu jej gazety „Borotba” („Walka”). Radę wspierała również część chłopów. Między 1914 a 1918 rokiem w armii carskiej służyło ponad trzy miliony ukraińskich poborowych, a w austro-węgierskim wojsku było ćwierć miliona ukraińskich żołnierzy. Wielu z tych chłopów-żołnierzy strzelało do siebie nawzajem w błotnistych galicyjskich okopach[8]. Jednak po zakończeniu wojny około trzystu tysięcy mężczyzn z „ukraińskich” jednostek zadeklarowało lojalność wobec nowo powstałego państwa. Niektórzy zachowali broń i wstąpili do nowych oddziałów Centralnej Rady. Kierowali się wolą powrotu do ojczyzny, ale też obietnicami ukraińskiego rządu zapewniającego o rewolucyjnych zmianach i odrodzeniu narodowym[9].

Przez kolejne miesiące Centralna Rada cieszyła się poparciem ludu, w dużej mierze dzięki radykalnej retoryce. Zgodnie z lewicowymi ideałami epoki proponowała obowiązkową reformę rolną, rozdanie chłopom dóbr wielkich posiadaczy ziemskich – tak osób indywidualnych, jak i klasztorów. „Nikt nie wie lepiej, czego nam potrzeba i jakie prawa są dla nas najlepsze” – deklarowała Centralna Rada w czerwcu 1917 roku w pierwszym z uniwersałów – manifestów skierowanych do wielkich mas odbiorców:

Nikt lepiej od naszych chłopów nie wie, jak uprawiać ich własną ziemię. Dlatego pragniemy, kiedy w całej Rosji ziemie należące do szlachty, państwa, klasztorów i cara zostaną skonfiskowane i przejdą w posiadanie narodu i kiedy odpowiednia ustawa w tej sprawie zostanie przyjęta przez wszechrosyjskie zgromadzenie ustawodawcze, by prawo do decydowania o ukraińskich ziemiach należało do nas, do naszego, ukraińskiego zgromadzenia. [...] Wybrali nas, ukraińską Centralną Radę, ze swojego grona i polecili nam [...] stworzenie nowego porządku w wolnej, niezależnej Ukrainie[10].

Ten sam uniwersał apelował o „autonomię”. Trzeci uniwersał, ogłaszający utworzenie Ukraińskiej Republiki Ludowej i zwołujący wybory do zgromadzenia ustawodawczego, został wydany w listopadzie, a czwarty i ostatni, będący deklaracją niepodległości – w styczniu następnego roku[11].

Odrodzeniu języka ukraińskiego sprzyjali szczególnie chłopi, choć oczywiście zdarzali się i przeciwnicy. Język ponownie stał się synonimem gospodarczego i politycznego wyzwolenia: kiedy urzędnicy i przedstawiciele władz zaczęli posługiwać się ukraińskim, chłopi zyskali dostęp do sądów i urzędów państwowych. Oficjalny status ojczystego języka był też źródłem dumy i służył jako „mocna podstawa poparcia emocjonalnego” dla ruchu narodowego[12]. Pojawiła się obfitość słowników i podręczników ortografii. Między 1917 a 1919 rokiem ukraińskie drukarnie wydały pięćdziesiąt dziewięć książek poświęconych językowi ukraińskiemu – dla porównania w całym poprzednim stuleciu ukazało się ich ogółem jedenaście. Wśród nowych publikacji były trzy słowniki ukraińsko-rosyjskie i piętnaście rosyjsko-ukraińskich. Duży popyt na te ostatnie wynikał z liczebności rosyjskojęzycznych mieszkańców kraju, którzy – chcąc nie chcąc – nagle musieli się porozumieć po ukraińsku[13].

Ukraiński rząd w czasie swojego krótkiego istnienia odniósł też pewne sukcesy dyplomatyczne, które w większości odeszły w zapomnienie. Po deklaracji niepodległości 26 stycznia 1918 roku dwudziestoośmioletni minister spraw zagranicznych Ukraińskiej Republiki Ludowej, Ołeksandr Szułhyn (też z wykształcenia historyk) uzyskał de facto uznanie swojego kraju od wszystkich głównych potęg europejskich, w tym: Francji, Wielkiej Brytanii, Austro-Węgier, Niemiec, Bułgarii, Turcji i nawet Rosji Radzieckiej. W grudniu Stany Zjednoczone wysłały dyplomatę, by otworzył konsulat w Kijowie[14]. W lutym 1919 roku oficjalna ukraińska delegacja podpisała w Brześciu traktat pokojowy z państwami centralnymi, a kilka tygodni później zawarła tam lepiej znane porozumienie z nowymi przywódcami Rosji Radzieckiej. Młodzi członkowie ukraińskiej delegacji zrobili na wszystkich duże wrażenie. Jeden z ich niemieckich rozmówców zapamiętał, że „zachowywali się dzielnie, a swoim uporem wymusili [na niemieckim negocjatorze] zgodę na wszystko, co z ich narodowego punktu widzenia było istotne”[15].

Było to jednak za mało – rozwój świadomości narodowej, międzynarodowe uznanie i nawet traktat brzeski nie wystarczyły, żeby zbudować ukraińską państwowość. Proponowane przez Centralną Radę reformy wywołały na wsi niezrozumienie i chaos – szczególnie plany wywłaszczenia posiadaczy ziemskich bez rekompensaty. Pochody, sztandary i swobody, które Hruszewski i jego zwolennicy z takim optymizmem witali wiosną 1917 roku, nie doprowadziły do powstania działającego aparatu państwowego, publicznej administracji zdolnej egzekwować reformy oraz przede wszystkim wojska wystarczająco silnego, by odeprzeć inwazje i chronić granice. Pod koniec 1917 roku plany podboju Ukrainy snuły wszystkie wojskowe potęgi regionu – w tym nowo powstała Armia Czerwona, Biała Armia poprzedniego reżymu oraz Niemcy i Austria. Każda z nich, atakując ukraińskie ziemie, w jakimś stopniu atakowała też ukraińskich patriotów, ukraiński ruch narodowy czy nawet ukraiński język.

W styczniu 1918 roku Lenin zezwolił na pierwszy atak na Ukrainę, a w lutym powołał w Kijowie krótkotrwałą antyukraińską władzę, o czym więcej powiemy dalej. Ta pierwsza bolszewicka przymiarka do podboju Ukrainy zakończyła się po kilku tygodniach wraz z wkroczeniem wojsk niemieckich i austriackich, które deklarowały, że chcą „egzekwować” porozumienie brzeskie. Zamiast jednak ratować postępowych ustawodawców z Centralnej Rady, poparły Pawła Skoropadskiego, ukraińskiego generała znanego ze słabości do krzykliwych mundurów z kozacką szablą i czapką.

Skoropadski przez kilka miesięcy dawał nadzieję zwolennikom dawnego ustroju, jednocześnie zachowując niektóre elementy ukraińskiej autonomii. Założył pierwszą Ukraińską Akademię Nauk i pierwszą bibliotekę narodową, posługiwał się językiem ukraińskim w oficjalnych okolicznościach. Mienił się Ukraińcem i używał tytułu hetmana. Jednocześnie jednak przywrócił carskie prawa i carskich urzędników, opowiadał się też za przyłączeniem Ukrainy do przyszłego państwa rosyjskiego. Pod rządami Skoropadskiego Kijów na krótko stał się ostoją dla uchodźców z Moskwy i Petersburga. Mieszkający wówczas w Kijowie Michaił Bułhakow tak ich opisał w powieści Biała Gwardia (1926):

Uciekali szpakowaci bankierzy ze swoimi żonami, uciekali przedsiębiorczy handlowcy [...]. Uciekali dziennikarze, moskiewscy i petersburscy, sprzedajni, chciwi, tchórzliwi. Kokotki. Uczciwe damy z arystokracji. Ich wypielęgnowane córki, blade petersburskie ladacznice o karminowych umalowanych ustach. Uciekali sekretarze dyrektorów departamentów [...] poeci i lichwiarze, żandarmi i diseuse’y cesarskich scen[16].

Skoropadski wzmocnił też dawne prawa własności i wycofał zapowiedzi reformy rolnej. Oczywiście jego decyzja bardzo się nie spodobała chłopom, którzy „nienawidzą całego tego pana hetmana jak wściekłego psa i myślą sobie [...], że żadnej tam [...] parszywej reformy im nie potrzeba”[17]. Sprzeciw wobec władzy, wkrótce uznanej za niemiecką marionetkę, szybko zaczął przybierać różne formy wojskowe: „tego rewolucyjnego lata byli pułkownicy, samozwańczy generałowie, kozaccy atamani i bat’ki [lokalni watażkowie] rozkwitali jak dzikie róże”[18].

W połowie 1918 roku ruch narodowy połączył się pod egidą Symona Petlury, socjaldemokraty z talentem do organizacji paramilitarnych. Współcześni mieli do niego skrajnie różne nastawienie. Niektórzy uważali go za niedoszłego dyktatora, inni – za niedocenionego proroka. Bułhakowowi nie podobały się idee ukraińskiego nacjonalizmu, więc odrzucił Petlurę jako wytwór chłopskiej wyobraźni: „Mit. Mitem jest Petlura [...]. Trzeba było ten właśnie chłopski gniew przywabić na jakiś jeden trakt”[19]. Na działaczu Serhiju Jefremowie Petlura w młodości zrobił niedobre wrażenie „chełpliwością, doktrynerstwem i bezceremonialnością”. Jefremow zmienił później zdanie i stwierdził, że Petlura został „jedynym niewątpliwie uczciwym człowiekiem”, jakiego wyprodukowała ukraińska rewolucja. Podczas gdy inni wycofywali się bądź wdawali w miałkie wewnętrzne spory, „tylko Petlura trzymał się swego i nie uległ”[20]. Sam Petlura napisał później, że pragnie ujawnić całą prawdę o swoich działaniach: „negatywne aspekty mojej osobowości, moje czyny trzeba naświetlić, nie ukryć [...]. Sąd historii nade mną się rozpoczął. Nie boję się”[21].

Historia nie osądziła go jednoznacznie. Niewątpliwie miał odwagę wykorzystać okazję, gdy uznał, że koniec pierwszej wojny światowej przynosi ukraińskiemu ruchowi narodowemu drugą szansę. Kiedy niemieckie oddziały wycofały się z kraju, połączył tych „byłych pułkowników, samozwańczych generałów, kozackich atamanów i bat’ków” w proukraińską jednostkę zwaną Dyrektoriatem i obległ stolicę. Choć rosyjskojęzyczna prasa nazywała Dyrektoriat „złodziejską bandą” i określała zamach stanu jako „skandal”, oddziały Skoropadskiego poddały się zadziwiająco łatwo, niemalże bez walki[22]. 14 grudnia 1918 roku oddziały Petlury z zaskoczenia wkroczyły do Kijowa, Odessy i Mikołajowa, a władza jeszcze raz przeszła w nowe ręce.

Dyrektoriat sprawował władzę krótko i brutalnie, między innymi dlatego, że Petlurze nigdy nie udało się uzyskać pełnej legitymacji i wdrożyć rządów prawa. Pod względem gospodarczym Dyrektoriat był bardzo lewicowy, tak jak poprzednio Centralna Rada. Odzwierciedlając coraz bardziej radykalne poglądy swoich zwolenników, przywództwo postanowiło zwołać nie parlament, lecz „Kongres Robotniczy”, skupiający przedstawicieli chłopów, robotników i inteligencji pracującej. Jednak prawdziwym źródłem autorytetu Petlury było jego chłopskie wojsko, które – słowami jednego z przeciwników politycznych – nie sprawdzało się „ani jako władza, ani jako armia”[23]. W dużej mierze składało się z awanturników odzianych w niedobrane mundury i kozackie stroje, gotowych wyciągnąć broń i obrabować każdego, kto po prostu wyglądał zamożnie. W mieszczańskim Kijowie mieszkańcy na zmianę stali na straży swoich kamienic[24].

Jak szydził pewien pamiętnikarz, jedną z niewielu decyzji, które Dyrektoriat „nie tylko podjął, ale i wdrożył”, było usunięcie w Kijowie rosyjskojęzycznych oznakowań i zastąpienie ich ukraińskimi: „Nie pozwolono nawet zostawić rosyjskich napisów obok ukraińskich”. Zmianę zarządzono ponoć dlatego, że wiele oddziałów Dyrektoriatu pochodziło z Galicji, słabo mówiło po rosyjsku i czuło się zagubionych w rosyjskojęzycznym mieście. W rezultacie „na kilka szalonych dni całe miasto zmieniło się w pracownię szyldów”, a mieszkańcy Kijowa ponownie zdali sobie sprawę z głębokich więzi między językiem a władzą[25].

Poza stolicą Petlura kontrolował bardzo niewiele terenów. Bułhakow opisuje ówczesny Kijów jako miasto, w którym są i „policja [...], ministerstwa, nawet wojsko, i wychodzące pod różnymi tytułami dzienniki, ale co dzieje się dookoła, na owej prawdziwej większej od Francji Ukrainie, która ma dziesiątki milionów mieszkańców – tego nikt nie wiedział”[26]. Richard Pipes pisał, że w Kijowie „wydawano dekrety, rozwiązywano kryzysy gabinetowe, prowadzono rozmowy dyplomatyczne – ale reszta kraju żyła własnym życiem, a władzę sprawował ten, kto miał więcej bagnetów”[27].

Ruch narodowy, którego powstaniu towarzyszyło tyle entuzjazmu i nadziei, pod koniec 1919 roku już się załamywał. Walki zmusiły Hruszewskiego do opuszczenia Kijowa, a wkrótce i do emigracji[28]. Ukraińcy się podzielili na zwolenników i przeciwników dawnego ustroju; na zwolenników i przeciwników zachowania więzi z Rosją; na zwolenników i przeciwników reformy rolnej. Spory o język stały się coraz bardziej zacięte i gorzkie. Uchodźcy z Moskwy i Petersburga przenosili się już na Krym, do Odessy i za granicę[29]. Jednak najgłębsza linia podziału – która nadała kształt kolejnym dziesięcioleciom – przebiegała między wyznawcami idei ukraińskiego ruchu narodowego a zwolennikami bolszewików – rewolucyjnego ugrupowania o zgoła innej ideologii.

W początkach 1917 roku bolszewicy byli w Rosji niewielką, mniejszościową partią – radykalnym odłamem marksistowskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji. Cały rok jednak agitowali na ulicach rosyjskich miast, posługując się prostymi hasłami, typu: „Ziemi, chleba i pokoju”, mającymi trafiać do najszerszych rzesz żołnierzy, robotników i chłopów. Przeprowadzony przez nich w październiku zamach stanu (7 listopada według przyjętego później przez nich kalendarza gregoriańskiego) pozwolił im w zamieszaniu przejąć władzę. Bolszewicy – którym przewodził Lenin, brutalny, dogłębnie niedemokratyczny paranoik i wyznawca teorii spiskowych – uważali się za „awangardę proletariatu”, a swoje rządy nazwali „dyktaturą proletariatu”. Łaknęli władzy absolutnej; ostatecznie – dzięki kampaniom terroru, przemocy i nienawistnej propagandy – udało im się unicestwić wszystkie inne partie i przeciwników politycznych.

Na Ukrainie w pierwszych miesiącach 1917 roku mieli jeszcze mniej zwolenników niż w Rosji. Partia liczyła dwadzieścia dwa tysiące ukraińskich członków, z których większość przebywała w dużych miastach i w zagłębiach przemysłowych: Doniecku i Krzywym Rogu. Niewielu z nich mówiło po ukraińsku. Ponad połowa uważała się za Rosjan. Mniej więcej co szósty był Żydem. Garstka – w tym kilku, którzy później mieli zająć ważne stanowiska w sowieckich władzach Ukrainy – rzeczywiście wierzyła w możliwość powstania niezależnej, bolszewickiej Ukrainy. Jednak kiedy w czerwcu 1917 roku, zaledwie kilka tygodni po przemówieniu Hruszewskiego, Jurij Piatakow – urodzony na Ukrainie, ale nieuważający się za Ukraińca – powiedział na posiedzeniu kijowskich bolszewików, że „nie powinniśmy wspierać Ukraińców”, wyraził opinię większości członków. Wyjaśnił, że Ukraina nie jest „odrębnym regionem gospodarczym”. Przede wszystkim jednak Rosja liczyła na ukraińskie cukier, zboże i węgiel, a potrzeby Rosji Piatakow stawiał na pierwszym miejscu[30].

Taki pogląd nie był nowy: pogarda dla samej idei ukraińskiego państwa charakteryzowała myśl bolszewicką jeszcze przed rewolucją. W dużej mierze wynikało to z faktu, że wszyscy bolszewiccy przywódcy – Lenin, Stalin, Trocki, Piatakow, Zinowjew, Kamieniew i Bucharin – wychowali się i wykształcili w rosyjskim imperium, ono zaś nie uznawało takiego tworu jak „Ukraina” w regionie znanym jako „południowo-zachodnia Rosja”. Kijów był dla nich dawną stolicą Rusi Kijowskiej, królestwa stanowiącego zarodek Rosji. W szkole, w prasie i w życiu codziennym przyswoili sobie rosyjskie uprzedzenia wobec języka powszechnie uważanego za rosyjską gwarę i wobec narodu szeroko postrzeganego jako prymitywne chłopstwo pańszczyźniane.

Zresztą wszystkie ówczesne stronnictwa polityczne w Rosji podzielały tę pogardę – od bolszewików przez centrystów po skrajną prawicę. Wielu odrzucało samą nazwę „Ukraina”[31]. Nawet rosyjscy postępowcy odmawiali legitymacji ukraińskiemu ruchowi narodowemu. Ta ułomność – i wynikający z niej fakt, że żadne z rosyjskich ugrupowań nie zamierzało zawiązywać antybolszewickiej koalicji z Ukraińcami – okazała się jednym z powodów porażki białych w wojnie domowej[32].

Bolszewicy kierowali się więc uprzedzeniami narodowymi, ale mieli też szczególne powody polityczne, żeby sprzeciwiać się ukraińskiej niepodległości. Ukraińcy nadal stanowili naród w przeważającej mierze chłopski, a według teorii marksistowskiej – którą bolszewiccy przywódcy się zaczytywali i bez przerwy omawiali – chłopi byli kategorią w najlepszym przypadku niejednoznaczną. W słynnym eseju z 1852 roku Marks tłumaczył, że nie stanowią „klasy”, nie mają więc świadomości klasowej: „Są przeto niezdolni do obrony swych interesów klasowych we własnym imieniu, czy to za pomocą parlamentu, czy też konwentu. Nie mogą sami siebie reprezentować, muszą być reprezentowani”[33].

Choć Marks uważał, że chłopi nie odegrają istotnej roli w nadciągającej rewolucji, bardziej pragmatyczny Lenin częściowo zmienił ten pogląd. Sądził, że w chłopach tkwi potencjał rewolucyjny – wspierał ich żądanie radykalnej reformy rolnej – ale że musi im przewodzić bardziej postępowa klasa robotnicza. „Nie wszyscy chłopi, którzy walczą o ziemię i wolność, mają całkowicie świadomy stosunek do tej walki” – pisał w 1905 roku. Uświadomieni klasowo robotnicy będą musieli ich nauczyć, że prawdziwa rewolucja wymaga nie tylko reformy rolnej, ale „walki przeciw panowaniu kapitału”. Lenina dręczyło też niepokojące podejrzenie, że wielu chłopów na małych gospodarstwach rozumuje jak drobni kapitaliści, bo mają ziemię. To tłumaczyło, dlaczego „nie wszyscy drobni chłopi stają w szeregach bojowników o socjalizm”[34]. Myśl, że najdrobniejsi posiadacze ziemscy, zwani później kułakami, są z natury siłą kontrrewolucyjną i kapitalistyczną, będzie miała olbrzymie konsekwencje kilka lat później.

Ambiwalencja bolszewików wobec ruchów narodowych skłaniała ich również do nieufności wobec ukraińskiego zrywu niepodległościowego. Tak Marks, jak i Lenin żywili skomplikowane i niestałe poglądy na nacjonalizm, uważany to za siłę rewolucyjną, to za ideę odrywającą od prawdziwego celu, jakim jest powszechny socjalizm. Marks rozumiał, że demokratyczne rewolucje 1848 roku miały częściowo charakter zrywów narodowych, ale wierzył, że te „burżuazyjno-nacjonalistyczne” uczucia są przejściowym zjawiskiem na drodze do komunistycznej międzynarodówki. W miarę znikania państw w ten czy inny sposób znikną też narody i poczucie przynależności narodowej. „Panowanie proletariatu spotęguje jeszcze ich zanikanie”[35].

Lenin był też orędownikiem autonomii kulturowej i prawa narodów do samostanowienia, chyba że nie było mu to na rękę. Nawet przed rewolucją sprzeciwiał się szkołom z innym niż rosyjski językiem wykładowym – czy to jidysz, czy ukraińskim – twierdząc, że stworzą niepotrzebne podziały wśród klasy robotniczej[36]. Choć teoretycznie opowiadał się za prawem nierosyjskich regionów – w tym Gruzji, Armenii i krajów środkowoazjatyckich – do oderwania się od Imperium Rosyjskiego, chyba nigdy nie wierzył, że naprawdę mogłoby do tego dojść. Poza tym uznanie „prawa” do oderwania się nie oznaczało, że popierał sam akt oderwania. W przypadku Ukrainy pochwalał ukraiński ruch narodowy, kiedy ten ścierał się z carem lub w 1917 roku z rządem tymczasowym, ale potępiał go, kiedy wydawało mu się, że zagrozi jedności rosyjskiego i ukraińskiego proletariatu[37].

Stalin dorzucił własne poglądy do tej złożonej układanki ideologicznej. Był partyjnym ekspertem do spraw mniejszości, początkowo dużo mniej otwartym niż Lenin. W 1913 roku opublikował szkic Marksizm a kwestia narodowa, wyjaśniając, że ruch narodowy oddala od socjalizmu. „Potrzebna jest zgodna i nieustanna praca konsekwentnych socjaldemokratów przeciwko otumanieniu nacjonalistycznemu bez względu na jego źródła”[38]. Rozwinął tę myśl w 1925 roku, twierdząc, że ruch narodowy to siła zasadniczo chłopska: „Podstawę kwestii narodowej, jej wewnętrzną istotę stanowi [...] zagadnienie chłopskie. Tym się właśnie tłumaczy, że chłopstwo stanowi podstawową armię ruchu narodowego, że bez chłopskiej armii nie ma i być nie może potężnego ruchu narodowego”[39].

Ten argument – niewątpliwie odzwierciedlający jego analizę wydarzeń na Ukrainie – zyska później znaczenie. Skoro bowiem nie ma silnego ruchu narodowego bez chłopskiej armii, to ktoś, kto pragnąłby zniszczyć ruch narodowy, powinien zapewne zacząć od zniszczenia chłopstwa.

[...]

PRZYPISY
PRZEDMOWA
[1] W.W. Kondraszyn i in. (red.), Gołod w SSSR: 1929–1934, Rossija XX wiek, t. 1 (Moskwa: Mieżdunarodnyj fond Diemokratija, 2011), s. 163–165, cyt. [za:] W.S. Łozycki, Hołodomor 1932–1933 rokiw: złoczyn włady – trahedija narodu: dokumenty i materiały (Kyjiw, Heneza, 2008), s. 37–40.
[2] CDAHOU 1/20/5254 (1932), s. 1–16, [w:] R. Ja. Pyrih (red.), Hołodomor 1932–1933 rokiw w Ukrajini: Dokumenty i materiały (Kyjiw, Kyjiewo-Mohylanska Akademija, 2007), s. 130.
[3] ibid., s. 134.
[4] Słowo Haładamor pojawia się w czeskich wydawnictwach ukraińskiej diaspory w latach 30. XX wieku. Na Ukrainie publicznie po raz pierwszy użył go zapewne Ołeksij Musijenko w przemówieniu wygłoszonym w Związku Pisarzy, a cytowanym w „Literaturnej Ukrajinie” z 18 lutego 1988 roku.
[5] Hennadii Boriak, Sources and Resources on the Famine in Ukraine’s Archival System, „Harvard Ukrainian Studies” 27 (2004–2005), s. 117–147.
[6] Andrea Graziosi, The Soviet 1931–1933 Famines and the Ukrainian Holodomor: Is a New Interpretation Possible, and What Would Its Consequences Be?, „Harvard Ukrainian Studies” 27 (2004–2005), s. 100.
[7] Tetiana Boriak podsumowała ich znaczenie w książce 1933: „I czoho wy szcze żywi?” (Kyjiw: Clio, 2016).
[8] Boriak, Sources and Resources, s. 117–147.
WSTĘP. KWESTIA UKRAIŃSKA
[1] Taras Szewczenko, Testament, z tomu Kobziarz, przeł. Piotr Kupryś (Lwów–Lublin, Wydawnictwo KUL, 2012), s. 418.
[2] Nikolai Gogol, Arabesques, trans. Alexander Tulloch (Ann Arbor, MI, Ardis, 1982), 104.
[3] I.M. Dołgorukow, Sławny bubny za gorami, ili moje putieszestwie koje-kuda, 1810 goda: Soczinienije Kniazia Iwana Michajłowicza Dołgorukogo s predisłowiem O.M. Bodianskogo, Cztenija w Impieratorskom Obszczestwie Istorii i Driewnostiej Rossijskich pri Moskowskom Uniwiersitietie 2 (kwiecień–czerwiec 1869): gława II, Matierijały otieczestwiennyje, s. 46.
[4] Serhiy Bilenky, Romantic Nationalism in Eastern Europe: Russian, Polish and Ukrainian Political Imaginations (Stanford, CA, Stanford University Press, 2012), s. 96–97.
[5] ibid., s. 244, cyt. za recenzją Bielinskiego z książki Mykoły Markewycza Istorija Małorossii, [w:] Bielinskij, Polnoje sobranije soczinienij, t. 7 (Moskwa, Izdatielstwo Akadiemii Nauk, 1953), s. 60.
[6] Aleksandra Jefimienko, Jużnaja Rus’: Oczerki, issledowanija i zamietki, t. 2 (Sankt-Pietierburg, Obszczestwo im. T.G. Szewczenki 1905), s. 219.
[7] George Y. Shevelov, The Ukrainian Language in the First Half of the Twentieth Century, 1900–1941: Its State and Status (Cambridge, MA, Harvard Ukrainian Research Institute, 1989), s. 54.
[8] Paul Robert Magocsi, A History of Ukraine: The Land and its Peoples, 2nd ed. (Toronto, University of Toronto Press, 2010), s. 17.
[9] Henryk Sienkiewicz oparł opisy krajobrazów ukraińskich w Trylogii na tym, co widział podczas podróży po Stanach Zjednoczonych.
[10] Serhii Plokhy, The Gates of Europe: A History of Ukraine (New York, Basic Books, 2015), s. 9. Cyt. polski [za:] Herodot, Dzieje, t. 1, przeł. Seweryn Hammer (Warszawa, Spółdzielnia Wydawnicza Czytelnik, 1959), s. 293.
[11] Plokhy, op. cit., s. 69.
[12] Voltaire, Histoire de Charles XII rey de Suède, t. 1 (Basel, Revis, 1756), s. 171.
[13] Szewczenko, op. cit.
[14] Magocsi, A History of Ukraine, s. 364.
[15] Hennadij Boriak (red.), Ukrajinska identicznyst i mowne pytannija w Rosijskij imperii: sproba derżawnoho rehuliuwannija, (1847–1914): Zbirnyk dokumentiw i materialiw (Kyjiw, Instytut Istoriji Ukrajiny NAN Ukrajiny, 2013), s. 3.
[16] Bohdan Krawchenko, Social Change and National Consciousness in Twentieth-Century Ukraine (Edmonton, Alberta, Canadian Institute of Ukrainian Studies, 1987), s. 24.
[17] Francis William Wcislo, Soslovie or Class? Bureaucratic Reformers and Provincial Gentry in Conflict, 1906–1908, „Russian Review” 47, nr 1 (1988), s. 1–24, szczególnie s. 4; cyt. [za:] Andrea Graziosi, Stalinism, Collectivization and the Great Famine, [w:] Holodomor Series (Cambridge, MA, Ukrainian Studies Fund, 2009), s. 9–10.
[18] Dobre opisy ukraińskiego odrodzenia narodowego można znaleźć [w:] Orest Subtelny, Ukraine: A History (Toronto, University of Toronto Press, 1988), s. 221–242; Magocsi, A History of Ukraine, s. 467–488; oraz Plokhy, The Gates of Europe, s. 147–198.
[19] Andrea Graziosi, Bolszewiki i krestianie na Ukrainie, 1918–1919 gody: Oczerk o bolszewizmach, nacjonal-socjalizmach i krestianskich dwiżenijach (Moskwa, AIRO-XX, 1997), s. 19–21.
[20] Hiroaki Kuromiya, Freedom and Terror in the Donbas: A Ukrainian-Russian Borderland, 1870s–1990s (Cambridge, Cambridge University Press, 1998), s. 43.
[21] Graziosi, Stalinism, Collectivization and the Great Famine, s. 9–10; Plokhy, The Gates of Europe, s. 192–193.
[22] Richard Pipes, Introduction, [w:] Taras Hunczak (red.), The Ukraine, 1917–1921: A Study in Revolution (Cambridge, MA, Harvard University Press, 1977), s. 3.
ROZDZIAŁ PIERWSZY
[1] Robert Paul Browder, Alexander F. Kerensky (red.), The Russian Provisional Government, 1917: Documents (Stanford, CA, Stanford University Press, 1961), s. 383–385.
[2] Leon Trocki, Sochinienija, Sierija 1: Istoriczeskoje podgotowlenije Oktiabria, t. 3:2 (Moskwa, Gosizdat, 1925), s. 202.
[3] Victor Chernov, The Great Russian Revolution, trans. Philip Mosely (New Haven, CT, Yale University Press, 1936, rpt. New York: Russell and Russell, 1966), s. 266–267; Thomas M. Prymak, Mykhailo Hrushevsky: The Politics of National Culture (Toronto, University of Toronto Press, 1987), s. 128–129; Serhii Plokhy, Unmaking Imperial Russia: Mykhailo Hrushevsky and the Writing of Ukrainian History (Toronto, University of Toronto Press, 2005), s. 17–91.
[4] Prymak, Mykhailo Hrushevsky, s. 129.
[5] Plokhy, Unmaking Imperial Russia, s. 80.
[6] Serhii Plokhy, The Gates of Europe: A History of Ukraine (New York, Basic Books, 2015), s. 207.
[7] Wszystkie daty w tym rozdziale podano zgodnie z kalendarzem „nowego stylu” (gregoriańskim), przyjętym w lutym 1918 roku.
[8] Orest Subtelny, Ukraine: A History (Toronto, University of Toronto Press, 1988), s. 340.
[9] Plokhy, The Gates of Europe, s. 206.
[10] „Pierwszy Uniwersał Ukraińskiej Centralnej Rady”, cytowany [w:] Paul Robert Magocsi, A History of Ukraine: The Land and its Peoples, 2nd ed. (Toronto, University of Toronto Press, 2010), s. 473.
[11] „Trzeci Uniwersał Ukraińskiej Centralnej Rady”, cytowany [w:] ibid., s. 480.
[12] Orlando Figes, Tragedia narodu: rewolucja rosyjska 1891–1924, przeł. Beata Hrycak (Poznań–Wrocław, Wydawnictwo Dolnośląskie Oddział Publicat, 2009), s. 101.
[13] George Y. Shevelov, The Ukrainian Language in the First Half of the Twentieth Century, 1900–1941: Its State and Status (Cambridge, MA, Harvard Ukrainian Research Institute, 1989), s. 78–79.
[14] Mark von Hagen, The Entangled Eastern Front and the Making of the Ukrainian State: A Forgotten Peace, a Forgotten War and Nation-Building, 1917–1918’ (niepublikowane wystąpienie na konferencji), s. 9; George A. Brinkley, Allied Policy and French Intervention in the Ukraine, 1917–1920, [w:] Taras Hunczak (red.), The Ukraine, 1917–1921: A Study in Revolution (Cambridge, MA, Harvard University Press, 1977), s. 323–351.
[15] Von Hagen, The Entangled Eastern Front, s. 18.
[16] Michaił Bułhakow, Biała gwardia, przeł. Irena Lewandowska, Witold Dąbrowski (Warszawa, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, 2002), s. 67.
[17] ibid., s. 83.
[18] Arthur E. Adams, Bolsheviks in the Ukraine: The Second Campaign, 1918–1919 (New Haven, CT, Yale University Press, 1963), s. 11.
[19] Bułhakow, op. cit., s. 76.
[20] Serhij Jefremov, Szczodennyky, 1923–1929 (Kyjiw, Hazeta Central Rada, 1997), s. 379–380.
[21] Yuri Shapoval, The Symon Petliura Whom We Still Do Not Understand, Den 18, ostatnia modyfikacja 6 czerwca 2006, dostęp 2017, http://www.ukemonde.com/petlyura/petlyura_notunder.html.
[22] Aleksiej Aleksandrowicz Goldenweizer, Iz Kijewskich wospominanij, 1917–21, [w:] Josif Władimirowicz Gessen (red.), Archiw russkoj rewoliucji, t. 6 (Berlin, n.p., 1922), s. 161–303.
[23] Adams, Bolsheviks in the Ukraine, s. 81.
[24] Goldenweizer, Iz Kijewskich wospominanij, s. 230–234.
[25] ibid., s. 232.
[26] Bułhakow, op. cit., s. 73.
[27] Richard Pipes, Czerwone imperium: powstanie Związku Radzieckiego, przeł. Władysław Jeżewski (Warszawa, Magnum, 2015), s. 139–140.
[28] Prymak, Mykhailo Hrushevsky, s. 163.
[29]Goldenweizer, Iz Kijewskich wospominanij, s. 234.
[30] Walerij Wasyljew, Polityczne keriwnyctvo URSR i SRSR: Dynamika widnosyn sentr-subcentr włady, 1917–1938 (Kyjiw, Instytut Istoriji Ukrajiny NAN Ukrajiny, 2014), s. 53–93; Jurij Borys, The Sovietization of Ukraine 1917–1923: The Communist Doctrine and Practice of National Self-Determination (Edmonton, Alberta, Canadian Institute of Ukrainian Studies, 1980), s. 129.
[31] Andrea Graziosi, Bolszewiki i krestianie na Ukrainie, 1918–1919 gody: Oczerk o bolszewizmach, nacjonal-socjalizmach i krestianskich dwiżenijach (Moskwa, AIRO-XX, 1997), s. 20–21.
[32] Takiego zdania jest Anna Procyk, [w:] Russian Nationalism and Ukraine: The Nationality Policy of the Volunteer Army During the Civil War