Wydawca: WAB Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 239 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Colin Firth. Zostać królem - Sandro Monetti

Brytyjski aktor filmowy i teatralny, laureat Oscara, Złotego Globu i nagród BAFTA.

Typowy wyważony zdyscyplinowany Anglik? Nic bardziej mylnego! W gruncie rzeczy nie ma w nim prawie nic brytyjskiego.

Od dręczonego w szkole dzieciaka do aktora obsypywanego nagrodami, od zahukanego nastolatka do bożyszcza kobiet, od etatowego amanta do jednego z największych talentów dramatycznych swojego pokolenia – tak w telegraficznym skrócie można by opisać życie Colina Firtha.

Aktor, pytany w wywiadach, czy żałuje udziału w jakimś filmie, odpowiada: „Proszę spojrzeć na moje CV”. Rzeczywiście, pełno w nim niespodzianek: obok wybitnych produkcji, wzbudzających uznanie widzów i krytyków, pojawiają się ciężkostrawne szmiry. Sandro Monetti podejmuje w swojej książce próbę wytłumaczenia tych zaskakujących wyborów artystycznych. Znakomity brytyjski dziennikarz z humorem przeprowadza czytelników przez karierę zawodową i osobiste perypetie jednego z najpopularniejszych dziś aktorów. Odkrywa nie tylko nieznane szerszej publiczności fakty z życia Firtha, lecz także pokazuje jego filmowe fascynacje i metodę pracy, dzięki której otrzymał Oscara.

Sandro Monetti – znany i ceniony dziennikarz brytyjski odkrywający tajemnice show-biznesu oraz ekspert w dziedzinie mediów. Relacjonował wydarzenia w Hollywood dla telewizji BBC i Sky. Przeprowadził wywiady między innymi z Madonną, George’em Clooneyem, Scarlett Johansson czy Bradem Pittem. I oczywiście z Colinem Firthem. Karierą Firtha Monetti interesuje się jako dziennikarz, a także jako wielbiciel jego talentu.

Monetti jest jednym z założycieli i wykładowców pierwszego na świecie wydziału uniwersyteckiego, na którym naucza się dziennikarstwa specjalizującego się w informowaniu o celebrytach. Należy również do Brytyjskiej Akademii Filmowej i Telewizyjnej (BAFTA). W 2009 roku opublikował biografię Mickey Rourke: Wrestling with Demons. Strona autora: www.sandromonetti.com.

Opinie o ebooku Colin Firth. Zostać królem - Sandro Monetti

Fragment ebooka Colin Firth. Zostać królem - Sandro Monetti

Sandro Monetti

Colin Firth

Zostać królem

Przełożyła Kamila Slawinski

Tytuł oryginału: Colin Firth: The Man Who Would Be King

Copyright © Sandro Monetti 2011

Copyright © for the Polish edition by Grupa Wydawnicza Foksal, MMXIV

Copyright © for the Polish translation by Kamila Slawinski, MMXIV

Wydanie I

Warszawa

Wstęp

Niepoprawni uwodziciele, ludzie łamiący prawo, narkomani, maniacy, kanalie niewidzące nic poza własnym pępkiem… Wiele gwiazd filmowych zalicza się niestety do tych właśnie kategorii. W tej książce mam jednak zamiar udowodnić, że zdarza się, iż w show-biznesie dostaje się na szczyty naprawdę przyzwoity człowiek. Przypadek Colina Firtha, czarującego i utalentowanego zdobywcy Oscara za pierwszoplanową rolę w filmie Jak zostać królem potwierdza tę tezę.

W mojej wieloletniej karierze hollywoodzkiego reportera, pracującego między innymi dla BBC, Sky oraz dla czołowych światowych tytułów prasowych, a także będącego członkiem BAFTA, nieustannie spotykam się z ludźmi ze świecznika, jednak niewielu z nich to osoby tak niezwykłe i sympatyczne jak Colin Firth. Widywałem się z nim na konferencjach prasowych, przyjęciach i premierach – i wszędzie znajdował się w gronie najsympatyczniejszych osób, jakie można tam było spotkać.

Ta biografia opowiada o jego życiu i miłościach. Bazując na wywiadach, wypowiedziach i opiniach ekspertów, starałem się dotrzeć jak najgłębiej, by zbadać, jak dzieciństwo pełne przeprowadzek, kilka ważnych spotkań i wielki talent stworzyły człowieka o iście królewskiej osobowości. Mam nadzieję, że ta historia przypadnie Czytelnikom do gustu.

Sandro Monetti,

Beverly Hills, Kalifornia, listopad 2011

IO Colinie po kolei

A ty, Firthuś, c…, na co się, ku…, tak gapisz? – rzucił szyderczo szkolny łobuz, po czym przywalił pięścią w twarz przyszłego gwiazdora.

To nie był pierwszy raz, kiedy obrywało się temu nieszczęsnemu młodemu człowiekowi. Zawsze był chłopcem do bicia w państwowym liceum imienia księcia Montgomery’ego z Alamein, byle jakiej szkole dla chłopców w robotniczym Winchesterze, w hrabstwie Hampshire. Tam zawsze rządził silniejszy.

Biorąc pod uwagę, ile razy przez wszystkie lata swej kariery Colin wcielał się w postacie z wyższych sfer, aż dziw bierze, że nie chodził do wytwornej prywatnej szkoły, gdzie w przerwach między rozgrywkami w krokieta i krykieta podjadało się tartinki z ogórkiem, tudzież przytulało misie. W biografii tego nagrodzonego Oscarem amanta jest więcej takich zaskakujących szczegółów.

To prawdziwa ironia losu, że z powodu swego wyważonego tonu i autoironicznego poczucia humoru Firth jest powszechnie uważany za typowego Anglika. Mimo że się tam urodził – tam, czyli w Grayshott, w hrabstwie Hampshire, 10 września 1960 roku – w gruncie rzeczy nie ma w nim prawie nic brytyjskiego.

Jego oboje rodzice pochodzili z rodzin misjonarzy pracujących w Indiach i tam się wychowali. Colin miał zaledwie dwa tygodnie, gdy jego rodzice wyjechali do Nigerii. Późniejszą część dzieciństwa spędził w St. Louis, w amerykańskim stanie Missouri. Ostatecznie osiadł z powrotem w Hampshire, ale nigdy nie czuł, że gdzieś jest naprawdę u siebie.

Jako dorosły człowiek również sporo czasu spędził poza Anglią – i jako aktor, i jako działacz organizacji charytatywnych pracujący na rzecz innych krajów. Porzucał także Wielką Brytanię, idąc za głosem uczucia, bo w swych sercowych wyborach grawitował zawsze ku kobietom, które nie są Angielkami – jak mieszkająca w Kanadzie aktorka Meg Tilly, urodzona w Stanach Zjednoczonych Jennifer Ehle, z którą grał w Dumie i uprzedzeniu, czy wreszcie jego żona, Włoszka Livia Giuggioli.

Firth jest kosmopolitą, obywatelem świata przemierzającym go wzdłuż i wszerz, a mimo to zbudował swoją karierę na wcielaniu się w postacie naznaczone niemal mitologiczną angielskością.

Colin Andrew Firth był pierwszym z trojga dzieci Davida i Shirley Firthów, pary wykładowców uniwersyteckich. Jego rodzeństwem są czterdziestosiedmioletni aktor drugoplanowy Jonathan Firth (który także odniósł sukces, choć nie tak spektakularny jak Colin; ma w swym dorobku udział w telewizyjnych filmach kostiumowych, takich jak Wuthering Heights, Middlemarch i Pompeii: The Last Day, a także gościnne występy w serialach Midsomer Murders i Inspector Morse) oraz pięćdziesięciodwuletnia Kate Firth (przez jakiś czas również zajmująca się aktorstwem – występowała w Teatrze Narodowym – ale potem pracowała jako doradczyni do spraw antykoncepcji, aż wreszcie została cenionym logopedą i trenerem emisji głosu; jej umiejętności bardzo przydały się Colinowi, gdy przygotowywał się do roli jąkały Jerzego VI w Jak zostać królem).

Colin spędził najwcześniejsze lata życia w Nigerii, gdzie jego ojciec pracował jako nauczyciel historii w państwowej szkole średniej. Kate natomiast tam się urodziła.

Rodzina zamieniła w końcu afrykańskie słońce na angielską szarugę, przeprowadzając się z powrotem na Wyspy Brytyjskie, tym razem do Chelmsford w hrabstwie Essex, gdzie Colin zaczął chodzić do przedszkola. Możliwe, że lodowata aura pomogła przyszłemu zdobywcy Oscara przygotować się do debiutu scenicznego, gdy w wieku pięciu lat wystąpił w tytułowej roli w szkolnej pantomimie Jack Frost. Nawet w tak wczesnym występie można odnaleźć cechy typowe dla jego późniejszych, najbardziej znanych kreacji: kostium postaci, w którą się wcielał, stanowiły zwiewna biała koszula w stylu Darcy’ego oraz królewska korona. Rola w tym przedstawieniu zainteresowała go teatrem. Wiosną 2011 roku tak opowiadał o tym studentom wydziału aktorskiego w Los Angeles:

Po przedstawieniu czułem się jak bóg. Przedstawicielki płci pięknej szalały za mną, wręcz wyrywały mnie sobie z objęć. Nie ulegało dla mnie wątpliwości, że już taki ze mnie gwiazdor, iż lada chwila będę wciągał kokę na tylnym siedzeniu limuzyny.

Jednak następnym krokiem na drodze przygotowań do wędrownego życia były kolejne przeprowadzki, które czekały rodzinę, czyli przenosiny z miejsca na miejsce najpierw w Essex (Brentwood, Barking i Billericay), a potem do Alresford, malowniczego miasteczka w Hampshire, nieopodal Winchesteru.

Gdziekolwiek Colin zawędrował, dawał się poznać jako urodzony aktor. Tłum szkolnych kolegów zbierał się wokół niego na placach zabaw w podstawówce, by słuchać historyjek, które wymyślał na poczekaniu.

Gdy Colin miał jedenaście lat, a jego brat Jonathan pięć, Firthowie znowu wyruszyli za granicę, tym razem do Ameryki. Ich rzutki ojciec, złożywszy ofertę w ramach programu wymiany międzynarodowej, otrzymał roczną posadę we Florissant Valley Community College w St. Louis. Shirley Firth, która spędziła siedem lat dzieciństwa w stanie Iowa, była zachwycona perspektywą tej przeprowadzki. W St. Louis Colin uczęszczał do gimnazjum – Hazelwood West Junior High School – w roku szkolnym 1971–1972. Ze swoim brytyjskim akcentem i dziwnym obejściem czuł się jednak w Missouri jak outsider. Gdy próbował się dopasować i mówić jak miejscowi, wszyscy zauważali jedynie brytyjskie naleciałości w jego wymowie, od razu komentując: „O, jaki masz fajny akcent!”.

Ameryka podobała mu się – szczególnie Teksas, dokąd rodzice zabrali go na wakacje, żeby mógł zobaczyć Alamo i inne miejsca znane z setek westernów – ale nie znosił licealnego życia. W dostosowaniu się do niego nie pomagał fakt, że w wyniku różnic między brytyjskim i amerykańskim systemem szkolnictwa wylądował w klasie, gdzie wszyscy byli o rok starsi od niego. Trudno mu było z kimkolwiek się zaprzyjaźnić. Colina zajmowały kolejki zabawki, zaś jego koledzy zaczynali się interesować narkotykami; oni nosili wojskowe kurtki, on ledwie wyrósł z krótkich spodenek. Colin spędził te samotne miesiące z nosem w książce, pogrążając się w świecie fantazji, który wydawał się dużo atrakcyjniejszy od rzeczywistości.

W 1973 roku Firthowie wrócili do Wielkiej Brytanii. Rodzice Colina podjęli pracę jako wykładowcy w King Alfred’s College (obecnie University of Winchester), gdzie David uczył historii i nauk społecznych, zaś Shirley wykładała religioznawstwo – przedmiot, z którego zrobiła doktorat. Pisała też o zagadnieniach kulturoznawczych i poświęciła się działalności na rzecz uchodźców oraz osób ubiegających się o azyl, co stało się jej wielką pasją.

Frithowie, teraz już oboje na emeryturze, spotkali się w Indiach jako dzieci i mieli podobne spojrzenie na wiele kwestii: zgadzali się, że swoje dzieci chcieliby wychowywać w otoczeniu książek, wśród inteligentnych rozmów, muzyki Joan Baez i Woody’ego Guthriego, w nadziei, że wyrosną na mądrych ludzi i kiedyś pójdą ich śladem i zaczną wykładać na uniwersytecie. Chcieli trzymać je z dala od programów komercyjnych telewizji, które uważali za rozrywkę niskich lotów, co oznaczało, że Colin nie mógł oglądać takich seriali jak Magpie, Crossroads czyCoronation Street, w przeciwieństwie do jego szkolnych kolegów dyskutujących na ten temat na podwórku.

To nie była jedyna wyróżniająca go rzecz. Mówił z lekkim amerykańskim akcentem, którego nabył, gdy próbował się upodobnić do swoich kolegów z St. Louis. Dzięki niemu był teraz nazywany Jankesem. Próbując za wszelką cenę nie odstawać od reszty, Colin robił, co mógł, żeby mówić jak rodowity mieszkaniec Hampshire.

Jednak bez rezultatu. Tak jak przedtem w St. Louis, stał się obiektem ostracyzmu, przy czym w szkole imienia Montgomery’ego dręczono go nie tylko psychicznie, ale i fizycznie.

Oczywiście nie tylko jego. Najnowsze statystyki wskazują, że na dziesięcioro dzieci aż siedmioro pada ofiarą dręczenia przez szkolnych kolegów. W czasach kiedy Colin dorastał, dość popularne było przekonanie, że znoszenie takich ataków kształtuje siłę charakteru, tymczasem dla młodego Firtha nie było absolutnie nic budującego ani kształcącego w tym, że bez przerwy dostawał po głowie.

Nie przepadał więc za kolegami ze szkoły (wówczas tylko dla chłopców, mieszczącej się dwa kroki od surowych budynków urzędu gminy Stanmore), ale jeszcze bardziej nie cierpiał nauczycieli, bo czuł, że nie lubią go za brak zapału do nauki. W szkole Colin nigdy nie był orłem. Oblał końcowy egzamin w podstawówce, a na jednej z klasówek z chemii w Montgomerym dostał trzy na sto możliwych punktów. Do czasu gdy zebrał się w sobie na tyle, żeby zdać maturę, jedynym egzaminem, który zaliczył bez problemu, był test na kartę rowerową. Nauka niespecjalnie go pociągała – a już szczególnie odrzucały go sztywne programy nauczania. Nadal jednak zachłannie czytał i był dobry z literatury angielskiej. W domu jego rodziców wykładowców było mnóstwo książek i Colin mógł przebierać w nich do woli. Chętniej czytał więc Homera i Camusa, po których sięgnął sam, niż powieści będące szkolnymi lekturami. Jedynymi przedmiotami, które lubił, były muzyka i zajęcia teatralne. Wraz z rodzeństwem chodził na poranne niedzielne kółko teatralne w domu kultury i występował w organizowanych tam amatorskich przedstawieniach.

Jednak dzięki występom w szkolnych spektaklach nie zyskiwał w oczach kolegów, zwłaszcza w środowisku, gdzie sztuka nie miała szczególnie wysokich notowań. Dla Colina było to dość przykre doświadczenie – w niczym nie przypominało przeżyć bohaterów Glee.

Jego dawna szkoła (której sławnymi wychowankami są komik Jack Dee i gwiazda futbolu Wayne Bridge) ma dzisiaj znacznie lepszą reputację. Jej nazwę zmieniono na Kings’ School, zaczęto przyjmować także dziewczęta, a średnie oceny na egzaminach należą tu do najlepszych w całym regionie. Szkoła trafiła jednak ostatnio do gazet z powodu swojej twardej polityki dotyczącej mundurków. Wzburzeni rodzice twierdzili, że ich pociechy zmuszano do noszenia określonego rodzaju bielizny – chłopcy mogli podobno nosić jedynie białe lub czarne slipki, a dziewczyny wyłącznie białe staniki bez poduszek. Tymczasem władze szkoły utrzymywały, że ich wskazówki dotyczące ubioru były jedynie sugestią, nie zarządzeniem. Szkoła ma też bardzo ścisłe reguły dotyczące fryzur – trzynastoletnia Kirby Moore została w 2008 roku zawieszona w prawach ucznia za ufarbowanie włosów. Trzydziestosześcioletni James Lowman, były uczeń Kings’ School, tak ją wspomina:

Nikt nam nawet słowem nie wspominał, że Colin Firth był absolwentem naszej szkoły. Z pewnością nie chwalono się tym szczególnie. Wiedzieliśmy, że Jack Dee chodził do Kings’ School – i z tego, co rozumiem, fatalnie ją wspominał. Bez względu na to, czy nosiła imię Montgomery’ego czy nazywała się Kings’, zawsze była to szkoła o dość surowych regułach. Wszystko w niej było nieco staroświeckie, zarówno wymagany ubiór, jak i inne obyczaje: uważało się na przykład, że uczniowie powinni wstać, kiedy nauczyciel wchodził do klasy. Panował dość hierarchiczny system, którego elementem była instytucja starostów klasowych. To była dobra szkoła, ale bardzo w duchu swoich czasów.

Colin był wniebowzięty, gdy wreszcie się stamtąd uwolnił, i odżył, gdy dostał się na studia teatralne w Barton Peveril College w Eastleigh w hrabstwie Hampshire. W tym okresie życia teatr stał się już jego wielką pasją. Program teatralny na tej uczelni cieszył się dobrą opinią. Firth był szczęśliwy, mogąc powierzyć swój talent tamtejszym nauczycielom, i miał nadzieję, że oni właśnie utorują mu drogę do kariery aktorskiej.

Młody Firth nie wyobrażał sobie, że jakieś konwencjonalne zajęcie mogłoby mu dać satysfakcję czy poczucie zawodowego spełnienia. Przerażała go myśl o dorosłym życiu wypełnionym chodzeniem do pracy w garniturze. Aktorstwo pociągało go między innymi dlatego, że nie wiązało się z koniecznością wbijania się w garnitur, lecz jak na ironię, w większości swoich filmów występował właśnie w garniturze.

Pierwszym filmem, który sam zobaczył, był Le Mans. Colin niemal natychmiast zapragnął zostać kierowcą rajdowym i wziąć udział w słynnym dwudziestoczterogodzinnym wyścigu. Wielkie wrażenie zrobił na nim także film W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości, po którym zaczął marzyć o karierze szpiega podróżującego po całym świecie. Dopiero po obejrzeniu w telewizji filmu Oto jest głowa zdrajcy, który urzekł czternastoletniego wówczas Colina, postanowił on uczynić z aktorstwa pracę na całe życie. Nagrodzona Oscarem kreacja Paula Scofielda jako Thomasa Moore’a zaczarowała Colina zupełnie. Poruszony niezwykłą siłą charakteru, z jaką ten bohater przeciwstawiał się tyranii Henryka VIII, chłopiec zaczął marzyć o tym, by kiedyś samemu zagrać postać równie silną i szlachetną.

Rozmawiał o tym z Fredą Kelsall, swoją nauczycielką z niedzielnego kółka teatralnego, a ona zachęcała go do zajęcia się aktorstwem zawodowo. Colin oficjalnie oznajmił więc rodzinie i znajomym, że zamierza zostać aktorem, jak Paul Scofield. Mimo że już wtedy marzył o oscarowych kreacjach, które później faktycznie zagrał, jego rodzice nie podzielali entuzjazmu syna ani jego przekonania, że zrealizowanie tych marzeń jest możliwe – i bez ogródek mu o tym powiedzieli.

Ojciec zawsze podkreślał, jak ważne jest poczucie zawodowego bezpieczeństwa, które wiązało się z tytułem akademickim. Było to rzecz jasna w czasach, kiedy w niektórych zawodach istniało jeszcze coś takiego jak zawodowe bezpieczeństwo.

Pewnego wieczora, podczas oglądania telewizji z Colinem, jego matka powiedziała, wskazując zbiorową scenę rozgrywającą się właśnie na ekranie:

Widzisz tych ludzi, chodzących po ulicy na dalekich planach? To właśnie aktorzy. Czy rzeczywiście chcesz dzielić ich los? Większość z nich tylko tyle ma do roboty: całe ich tłumy spacerują w tle, podczas gdy dwójka pierwszoplanowych postaci wypowiada swój dialog.

Ale Colin nie zamierzał zostać statystą: chciał być jednym z tych, którzy wygłaszają dialog.

Nie miał pojęcia, jak się zabrać do osiągnięcia tego celu. Na tym etapie nie wiedział dokładnie, jak wygląda życie aktora, ale deklaracja, że jego jedyną ambicją jest aktorstwo, pozwalała mu wykręcić się od większości szkolnych obowiązków i skupić energię na realizacji swojego przeznaczenia.

Jedyną opcją, którą brał jeszcze pod uwagę, było zostanie gwiazdą rocka, ponieważ jako młody chłopak najbardziej podziwiał i chciał naśladować takich muzyków jak Mick Jagger, John Lennon, a zwłaszcza Marc Bolan.

Kupił nawet gitarę i zaczął brać lekcje gry, ale zamiast nauczyć się Hot Love czyPaint it Black, opanował tylko dwie ulubione piosenki swoich rodziców – Kumbaya i Lord of the Dance. W szkole gitara nie uchodziła za „poważny” instrument, więc nie uczono gry na niej. Na cenzurowanym był także saksofon – zamiast niego nauczyciele sugerowali eufonium, rodzaj mniej seksownej tuby. Colin stracił w końcu zainteresowanie gitarą; do gry na instrumencie wrócił dopiero jako dwudziestoparolatek. Aktorstwo jednak pozostało dla niego największym źródłem radości i nadzieją na przyszłość. Gdy Firth skończył szkołę, rosnąca groźba wojny nuklearnej była tak przytłaczająca, że chłopak miał wątpliwości, czy będą jeszcze istniały teatry, w których mógłby występować, i ludzie skłonni przychodzić na przedstawienia. Wspomina, że w tamtym czasie mówił do ojca: „Żadne dotąd pokolenie nie było przerażone na tak masową skalę”. Ojciec jednak świadom, że historia lubi się powtarzać, nie podzielał jego obaw. Wzruszał tylko ramionami i odpowiadał: „Nie słyszałeś o kryzysie kubańskim?”.

W czasie oczekiwania na aktorską sławę, Colin musiał zacząć zarabiać, toteż tego lata podjął pracę – jego pierwszą stałą posadą był etat śmieciarza. Mimo że pracował w smrodliwym zaduchu, czerpał przyjemność z opróżniania śmietników hrabstwa Hampshire i dobrze dogadywał się ze współpracownikami. Podczas następnych wakacji na uczelni wrócił do śmieciarskiej roboty.

Po maturze rozpoczął studia aktorskie w Barton Peveril College i szybko znalazł w nowym otoczeniu zarówno przyjaciół, jak i fanów. Koledzy z roku pamiętają, że zawsze był ośrodkiem zainteresowania i gromadził wokół siebie tłumek wielbicieli – szczególnie po znakomitym występie w szkolnym przedstawieniu Sweeney Todd. Ku jego wielkiej radości większość wielbicieli stanowiły przedstawicielki płci przeciwnej. Jednym z wielkich plusów tych weekendowych zajęć i amatorskich produkcji była możliwość przebywania w damskim towarzystwie; w męskiej szkole Colin nie miał ku temu okazji. Mimo że był przystojny, Colin nie miał szczęścia do kobiet. Czuł się niezręcznie i niepewnie w kontakcie z przedstawicielkami płci pięknej. W trakcie studiów stopniowo stawał się śmielszy. Czasami nawet nieco szarżował, zachowując się jak idealny dżentelmen. Zajęło mu trochę czasu, zanim zdał sobie sprawę, że kobieta to człowiek jak każdy inny i nie ma w tym nic złego, jeśli się rozluźni i po prostu będzie przy nich sobą.

Firth powrócił do Barton Peveril w 2010 roku, by odebrać przyznaną mu nagrodę za wybitne osiągnięcia. Wydawał się szczerze wzruszony tym, że wielu studentów mówiło, jak wielką był dla nich inspiracją. Co ciekawe, zainspirował nawet własnego ojca. Dzięki znacznej wiedzy filmoznawczej, przyswajanej z podwójnym zaangażowaniem za sprawą kariery syna, David Firth włączył do swojego kursu uniwersyteckiego seminarium zatytułowane „Męskie postawy w kinie amerykańskim”.

Colin nigdy nie spełnił ambicji pokładanych w nim przez rodziców, jeśli chodzi o karierę akademicką, ale David i Shirley pękali z dumy, gdy w 2007 roku ich synowi przyznano honorowy tytuł doktorski na Uniwersytecie Winchester w uznaniu jego osiągnięć aktorskich i działalności charytatywnej.

Jednak gdy osiemnastoletni Colin przeprowadził się na stałe do Londynu, rozpoczynając samodzielne życie, nie myślał o nagrodach. Chciał tylko dostać się do szkoły aktorskiej i rozwijać swój talent. Od razu pokochał Londyn – tam nie czuł się wyrzutkiem. Miasto było tyglem kultur, w którym każdy mógł sobie znaleźć miejsce, tam nikt nie musiał się czuć outsiderem.

Firth bardzo szybko został obsadzony w roli „trzeciego elfa z lewej” w  Śnie nocy letniej, wystawianym przez National Youth Theatre. Mimo że rola była maleńka, zyskane wtedy doświadczenie przekonało Colina, że właśnie aktorstwo jest jego marzeniem i że chce spędzić życie pośród zapachu teatralnych szminek i aplauzu widowni.

Zajęcia poza sceną były pierwszymi londyńskimi pracami, które dostawał. Przez sześć miesięcy pracował jako portier w Shaw Theatre, gdzie do jego obowiązków należało głównie odbieranie telefonów, a przez następne pół roku był asystentem i stażystą scenicznym drugiego stopnia w National Theatre; w praktyce jego obowiązki sprowadzały się do parzenia wszystkim herbaty.

W tym samym czasie starał się o przyjęcie do którejś ze szkół aktorskich. W końcu jego plany się ziściły, gdy otrzymał wiadomość, że znalazło się dla niego miejsce w prestiżowym Drama Centre, mieszczącym się w londyńskiej dzielnicy Chalk Farm.

To właśnie miejsce uczyniło Colina Firtha takim, jaki jest dzisiaj. To tam pozbył się prowincjonalnego akcentu z Hampshire i zaczął mówić głosem dżentelmena z wyższych sfer, znanym dziś całemu światu. Tam także przyswoił sobie konkretne idee dotyczące sztuki aktorskiej. Tam się nauczył, jak komunikować wewnętrzne rozterki bohaterów. W tej szkole uczono, by podczas swej pracy nad rolą aktor wychodził od wewnątrz, nie polegał na zewnętrznych obrazach i wrażeniach – do tego stopnia, że poza maleńkim zwierciadełkiem w jednej z łazienek w całej szkole nie było luster. Niekonwencjonalne podejście nauczycieli sprawiło, że w wieku zaledwie dziewiętnastu lat Colin został obsadzony w roli Króla Leara, tradycyjnie zarezerwowanej dla starszych aktorów. Inni studenci nie przepadali za Szekspirem, preferując Martina Scorsese – do kin wchodził właśnie Wściekły byk i przeklinanie wydawało im się bardziej pociągające niż recytowanie jambicznych pięciozgłoskowców barda z Avon.

Choć obecnie Firth korzysta z wielu technik aktorskich, w tamtych czasach zawierzył podejściu Drama Centre i z fascynacją słuchał charyzmatycznych i cenionych nauczycieli tej szkoły, między innymi jej założyciela Yata Malmgrena, który wcześniej uczył Anthony’ego Hopkinsa i Seana Connery’ego. Innym inspirującym mentorem był ówczesny dyrektor szkoły, Christopher Fettes, który reżyserował Hamleta z Colinem w roli tytułowej i porównał jego talent aktorski do umiejętności jego pierwszego idola, Paula Scofielda.

Fettes nieustannie skłaniał Colina do absorbowania wszystkiego, co można znaleźć w otaczającym świecie – od codziennych rozmów ludzi, przez bieżące wydarzenia, po kulturę – i wykorzystywania tego jako stymulacji w pracy aktorskiej.

W owym czasie Firth żył jak typowy biedny student: mieszkał w zapyziałych kawalerkach i brudnych kwaterach jako dziki lokator albo spał kątem u znajomych, jednocześnie starając się tak gospodarować studenckim stypendium, żeby wystarczyło na wino, jedzenie i bilety do teatru. Trzymał się z podobnymi sobie biedującymi przyjaciółmi, których towarzystwo pomagało kształtować jego światopogląd. Wszyscy mieli zdecydowane zapatrywania na kwestie sprawiedliwości społecznej i z całego serca nienawidzili kultury yuppies, która coraz bardziej się panoszyła. Colin przyjął styl życia zmagającego się z biedą studenta wydziału aktorskiego i podobnie jak jego przyjaciele – początkujący aktorzy, artyści i inne kreatywne osobowości – uważał, że każdy, kto zarabia pieniądze, sprzedaje przy tym duszę. Uznał wówczas, że bogactwo jest wulgarne, i ślubował, że nigdy nie będzie typem aktora, który spędza życie, bywając na napuszonych premierach, nieustannych imprezach show-biznesu, pokazuje się w telewizji i na internetowych czatach. I tego postanowienia przez długi czas w swojej karierze wytrwale się trzymał.

Jego kontrkulturowe poglądy przejawiały się także w wyglądzie – w pewnym okresie Colin był fanem grunge’u, nosił długie włosy, miał trzy kolczyki w uszach i przez chwilę zastanawiał się, czy nie zrobić sobie jeszcze jednego w nosie. Po studiach jednak ściął włosy i dojrzał, a jego styl zbliżył się do starannego, wypielęgnowanego wyglądu, który tak dobrze znamy dzisiaj. W jego głowie jednak nadal toczyła się walka, trwał konflikt między światem sztuki a biznesu.

Gdy nadchodził moment zakończenia studiów w szkole aktorskiej i Firth zaczął się niepokoić o przyszłość, przyśnił mu się niezapomniany koszmar: producenci i agenci jak rogate diabły kusili go kontraktami za wielkie pieniądze, ale w wątpliwej jakości produkcjach, podczas gdy przyjaciele zaklinali go, by nie oddawał im władzy nad swoim życiem i pozostał wierny zasadom.

Jak się okazało, chude czasy nie trwały długo dla Colina. Od chwili ukończenia szkoły aktorskiej rzadko bywał bez pracy.

Gdy opuszczał Drama Centre, do szczęścia wystarczyłoby mu uzyskanie choćby niewielkiej roli w małym prowincjonalnym teatrze. Tymczasem trafił prosto na deski West Endu, gdzie zagrał w wielkim hicie Another Country (Inny kraj).

Another Country był sztuką, w której objawiały się największe gwiazdy całego ówczesnego pokolenia londyńskich aktorów. Jest to fabularyzowana wersja prawdziwej historii o tym, jak Guy Bennett (nazwisko osoby, na której biografii oparto dramat, brzmiało Guy Burgess) – szpieg, homoseksualista i wychowanek ekskluzywnej angielskiej szkoły lat trzydziestych – zaprzedał się komunistom. Przed Colinem występowali w niej Kenneth Branagh, Daniel Day-Lewis, James Wilby i Rupert Everett. Gdy ogłoszono poszukiwania nowego odtwórcy roli Guya Bennetta, na przesłuchanie zgłosiło się tysiące aktorów. Wśród chętnych kandydatów znalazł się także chcący spróbować swoich sił Colin. Gdy nadeszła jego kolej, stanął w mrocznej sali przesłuchań w świetle reflektora – i zaprezentował się doskonale. Od tej chwili wszystko działo się błyskawicznie. Dostał rolę, a wraz z nią kartę członkowską związku zawodowego aktorów oraz agenta.

Jego rodzina była pod wielkim wrażeniem. Wątpliwości rodziców, czy Colin zdoła zarobić na życie jako aktor, rozwiały się bardzo szybko. Teraz mógł starać się o role i żyć ze swojej wymarzonej profesji. Dumny ojciec nieustannie fotografował plakaty i recenzje wiszące pod Queen’s Theatre na Shaftesbury Avenue – teatrem, który dziś jest londyńską sceną prezentującą Nędzników.

Jeśli Firth myślał, że ta rola zbudziła do życia jego karierę zawodową, nie spodziewał się nawet, jak wiele znakomitych ról miał dopiero przed sobą. Jego kolejnym angażem była praca w filmowej wersji Innego kraju. Świeżo upieczona gwiazda miała zadebiutować na dużym ekranie…

IIPierwsze role

Byłoby dużym eufemizmem powiedzieć, że Colin Firth i Rupert Everett niespecjalnie się polubili, gdy na planie Innego kraju w 1984 roku obydwaj rozpoczynali karierę filmową.

Rupert wspomina Colina z tamtych czasów jako „okropnego, przemądrzałego szarpidruta socjalistę, który przysięgał, że swój pierwszy milion odda na cele dobroczynne”.

Firth powiedział mi po latach: „To chyba nie odbiegało zbyt daleko od prawdy. Wszystko wtedy traktowałem straszliwie serio”.

Everett dorastał w zamożnej i uprzywilejowanej rodzinie, ale zawsze było w nim coś z buntownika; wyrzucono go nawet z londyńskiej Central School of Speech and Drama za niesubordynację. Pomimo tej wpadki szybko zyskał status wschodzącej brytyjskiej gwiazdy, głównie dzięki doskonale ocenianym wczesnym występom w telewizji i swojej wielokrotnie nagradzanej scenicznej kreacji Guya Bennetta. Dla Ruperta Inny kraj był o tyle bliski jego własnym doświadczeniom, że aktor był bratankiem okrytego niesławą dyplomaty Donalda Macleana, jednego z piątki absolwentów Uniwersytetu Cambridge, którzy szpiegowali dla Sowietów. Rupert dostał rolę Guya w filmowej wersji Innego kraju, zaś Colin miał zagrać Judda, także zdrajcę. Postać ta była częściowo wzorowana na Macleanie. Dla Colina wyzwaniem była nie tyle nowa rola, ile zmiana medium, przejście z desek teatru na plan filmowy, ale jak się okazało, początkujący aktor zabrał się do pracy nad ekranową rolą z równie dobrym skutkiem jak wcześniej nad kreacją sceniczną.

Produkcja filmu – w którym wystąpił także brat księżnej Diany, Charles Spencer (w trzech scenach, jako statysta) – kosztowała mniej niż dwa miliony funtów i szybko zwróciła się ze sporym zyskiem. Obraz został dobrze przyjęty przez widzów na całym świecie.

To, że film od razu zauważono, mogło częściowo wynikać z faktu, że emitowany niewiele wcześniej w telewizji Powrót do Brideshead stał się wielkim hitem i widzowie byli spragnieni kolejnych opowieści z lat trzydziestych o młodych Anglikach w białych flanelowych garniturach.

Po premierze filmu Firth z Everettem wyruszyli w międzynarodową trasę promocyjną. Z nich dwóch ten drugi był o wiele bardziej ekstrawagancką, towarzyską i pewną siebie postacią. Colin, mający znacznie krótszą praktykę w zawodzie, był mniej swobodny; w niektórych wywiadach robił wrażenie przytłoczonego sytuacją i niepewnego, jak dalej rozwinie się jego kariera na ekranie. Życie Firtha uległo całkowitej i niemal natychmiastowej zmianie: dopiero co był skromnym studentem szkoły aktorskiej, a chwilę później uczestniczył w konferencjach prasowych na festiwalu filmowym w Cannes, na które wożono go limuzynami.

Rupert Everett czuł się w całym tym przepychu jak ryba w wodzie, rozkoszował się poświęcaną mu uwagą i uważał towarzystwo Colina za porażająco nudne. Każdy z nich odniósł potem sukces i wielokrotnie występowali razem jako gwiazdy w jednym filmie – między innymi w Zakochanym Szekspirze, w Bądźmy poważni na serio i Dziewczynach z St. Trinian – ale mimo że Everett wybił się jako pierwszy, Firth ostatecznie go przyćmił. Mniej wygadany z nich dwóch został znacznie większą gwiazdą.

W następnym projekcie Firth dostał szansę, by udowodnić, że ma talent amanta – w Damie kameliowej. W tym amerykańskim filmie telewizyjnym, opartym na powieści Aleksandra Dumasa rozgrywającej się w XIX-wiecznym Paryżu, Colin wciela się w rolę zakochanego młodzieńca uwikłanego w skazany na klęskę romans z kurtyzaną. W tym melancholijnym dramacie kostiumowym nie brakowało pięknych strojów i wnętrz, ale i to nie pomogło, ponieważ scenariusz był okropny, a produkcja kulała. Nawet doborowa obsada – z Benem Kingsleyem, Denholmem Elliottem, Gretą Scacchi i Johnem Gielgudem – nie była w stanie uratować kiepskiego materiału. Firth nie najczulej wspomina tę produkcję. Nawet przyjaciele uczciwie mu mówili, że film nie należy do udanych. Jeden wręcz powiedział: „Jedno, co cię może pocieszyć, Colin, to to, że nikt nie obejrzy więcej niż dwadzieścia minut tak fatalnego filmu...”.

Dla Firtha niezapomniany był za to ostatni dzień zdjęć do Holenderskich dziewczyn, komedii o dorastającej młodzieży. Charyzma i wdzięk młodego Colina zaczynały robić zadziwiające wrażenie na kobietach – i jak się okazało, również na mężczyznach. Gdy zdjęcia dobiegły końca, jeden z członków ekipy, dość tęgi jegomość, nie mogąc powstrzymać entuzjazmu i  uwielbienia, podbiegł nagle do Firtha, złożył na jego ustach namiętny pocałunek – i pomknął dalej.

W Holenderskich dziewczynach, produkcji filmowej komercyjnego kanału telewizyjnego, Colin wystąpił w głównej roli, wychowanego pod kloszem i pełnego zahamowań siedemnastoletniego Neila Truelove’a. Chłopak wyjeżdża do Amsterdamu na szkolną wycieczkę, ale bardziej niż oficjalnym programem zwiedzania jest zainteresowany poderwaniem jakiejś dziewczyny. Wśród jego klasowych kolegów, również łasych na wdzięki miejscowych piękności, są Timothy Spall i James Wilby. I choć minęło już ponad dwadzieścia pięć lat, film nadal ogląda się z przyjemnością.

Pamiętacie, jak w szkole teatralnej porównywano Colina do młodego Paula Scofielda? Zaledwie kilka lat później zdarzyło mu się zagrać młodszą wersję postaci odtwarzanej przez jego pierwszego aktorskiego idola w mało znanym filmie 1919. Wcielił się w nim w rolę Aleksandra Szczerbatowa, rosyjskiego arystokratę, którego rosnąca w siłę bolszewicka rewolta 1917 roku wygnała do Wiednia, gdzie później został pacjentem ojca psychoanalizy – Zygmunta Freuda – i odpowiadał na jego dociekliwe pytania dotyczące swego życia seksualnego i funkcjonowania swoich jelit. Dla Firtha momentem kulminacyjnym pracy nad tym filmem było spotkanie ze Scofieldem na planie. Mówi się często, że człowiek nie powinien spotykać swoich bohaterów, bo to grozi rozczarowaniem – ale w tym wypadku tak się nie stało. Aktor weteran okazał się miły, przyjazny, otwarty i gotów wspierać młodszego kolegę.

Kolejne przedsięwzięcie, w którym Firth wziął udział – siedmioodcinkowy miniserial telewizyjny Światła kabaretów z 1986 roku – również było produkcją kostiumową. Akcja serialu toczyła się przed I wojną światową w brytyjskich teatrzykach bulwarowych, które podobno miały za zadanie budzić tęsknotę za zapomnianymi gigantami sceny i wielkimi teatrami, jakich dziś już nie ma.

Większość zdjęć kręcono w ponadstuletnim, lecz ciągle prosperującym Grand Theatre w moim rodzinnym mieście, Blackpool. Zarządzał nim wtedy John Shedwick, który tak wspomina tamte czasy:

Pamiętam, jak Colin codziennie stawał w kolejce po lunch, który wydawano z samochodu stołówki zaparkowanego na ulicy za teatrem. Dopiero zaczynał karierę, ale w każdej roli wypadał znakomicie i wykazywał się imponującą wszechstronnością. Dzięki doświadczeniu związanemu z pracą przy tym serialu – do którego zdjęcia ciągnęły się przez dwanaście miesięcy – zaistniał i w niespełna rok później już osiągnął znaczny sukces.

W serialu opartym na nostalgicznej (i częściowo autobiograficznej) powieści J.B. Priestleya Lost Empires Colin wcielił się w rolę Richarda Herncastle’a, małomównego młodzieńca z Yorkshire, który dostaje pracę asystenta swego wuja, złowrogiego prestidigitatora, i wyrusza na tournée po Wielkiej Brytanii z gromadą śpiewaków, komików, tancerzy i rozmaitych ekscentrycznych postaci. Podróż ta, poprzedzająca jego pobór do wojska i wysłanie na front I wojny światowej, okazuje się doświadczeniem, które na zawsze zmieni życie Richarda. W Światłach kabaretów