Coaching relacji z sobą i bliskimi - Beata Mąkolska, Małgorzata Krawczak - ebook
lub
Opis

1. Czy choleryk jest zawsze zły?

2. Czy introwertyk zamyka się w sobie

3. Jak flegmatyk może zainteresować melancholika

Na te i inne nurtujące pytania odpowiadają w swojej najnowszej książce trenerki rozwoju, Beata Mąkolska oraz Małgorzata Krawczak. Zabierają one czytelników w fascynującą podróż w głąb ludzkiego umysłu, byśmy łatwiej zrozumieli siebie, ale i lepiej budowali relacje z innymi. Często zadajemy sobie pytanie „kim jesteśmy”? Skąd u nas takie, a nie inne cechy charakteru. Dlaczego jedni są do nas podobni, a inni tak zupełnie różni? Autorki książki postanowiły się zmierzyć z tematem własnego „ja” rozmawiając o tym jakie czynniki decydują o kształcie naszej osobowości, jak ważną rolę pełni temperament i na ile my sami możemy wpływać na nasz charakter. Książka jest zapisem dyskusji między obiema autorkami, która nie tylko wciąga czytelnika, ale i pozwala mu się na chwilę zatrzymać i zastanowić się nad meandrami własnej osobowości. Ta książka pomoże ci:

• odkryć i zrozumieć kim jesteś

• zaakceptować i polubić siebie

• budować zdrowe relacje z innymi

• żyć w zgodzie ze sobą i ze światem

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 256


Copyright © by Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Sp. z o.o., 2015.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w żaden sposób reprodukowana lub odczytywana w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.

Wydanie pierwsze 2015 rok

Redaktor prowadząca: Patrycja Pacyniak

Redakcja: Agnieszka Adamska, Patrycja Pacyniak

Korekta: zespół

Skład: Mirosław Tojza

Projekt okładki: Monika Pollak

Zdjęcie na okładce: © Getty Images

ISBN 978-83-7489-647-4

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Sp. z o.o.

ul. J. Bema 4/1a, 81–753 Sopot

e-mail: gwp@gwp.pl

www.gwp.pl

www.wydawnictwogwp.pl

Skład wersji elektronicznej: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

Zamiast wstępu

Spojrzenie na własne wybory i decyzje przez pryzmat osobowości pozwala nam lepiej zrozumieć siebie, lepiej wyznaczać cele i żyć bardziej świadomie. Nasza osobowość wpływa nie tylko na relacje z innymi czy na ścieżkę zawodową – wpływa także na tak drobne decyzje jak wybór konkretnych aktywności ruchowych, miejsca, w którym spożywamy posiłek, czy… głośności słuchanej muzyki.

Zrozumienie, „dlaczego ja mam tak, a ty masz inaczej”, pogłębia naszą tolerancję i wzmacnia postawę otwartości. Stąd już tylko krok do wzmocnienia poczucia własnej wartości, do budowania pewności siebie na solidnych filarach asertywności.

Na co dzień spotykamy się z ogromną liczbą podziałów, schematów, typów charakterologicznych. Niektóre wprost mówią nam, jak żyć, inne są równie enigmatyczne, co ogólne, i w zasadzie… niepotrzebne. A jednak człowiecza natura wymusza na każdym z nas potrzebę pewnej przynależności przy jednoczesnym pragnieniu wyjątkowości, dlatego tak namiętnie szufladkujemy siebie i innych, dlatego szukamy cech wspólnych z innymi ludźmi. W tym gwarze informacji uniwersalizm temperamentów to pewna wskazówka, która nie ogranicza, a otwiera drzwi do zrozumienia siebie i innych, jednocześnie dając możliwość rozwoju. Każdy z nas jest bowiem unikatową mieszanką czterech typów temperamentu – każdy jest wyjątkowy, choć mamy cechy wspólne z innymi ludźmi.

Współpraca z Małgosią rozpoczęła się na dobre od uruchomienia na prowadzonym przeze mnie portalu dla kobiet Wellnessday.eu cyklu wywiadów „Rozmowy z coach”. Poruszana przez nas tematyka spotkała się z ogromnym zainteresowaniem czytelniczek i czytelników, co potwierdzały nie tylko szybujące w górę statystyki odwiedzin, ale także e-maile napływające do redakcji.

Publikowane artykuły miały jednak ograniczoną objętość, tymczasem nasze spotkania przeradzały się w coraz dłuższe rozmowy na temat ludzkiej osobowości, stereotypów, zachowań i całej gamy relacji. Moja melancholijna przezorność sprawiła, że wszystko skrupulatnie dokumentowałam, a nasze choleryczne cechy pchnęły nas do podjęcia odważnej decyzji o zebraniu całości materiału w jednym miejscu. Sangwiniczny entuzjazm i optymizm Małgosi były jak niewyczerpane źródło energii, dzięki której książka ta ma właśnie tyle odcieni, co ludzkie emocje, i porusza różne aspekty życia człowieka. Mnie nie brakowało wytrwałości, a Małgosi wiary, że nasza praca spotka się z zainteresowaniem czytelników. Obydwie wierzymy, że znajomość tematyki dotyczącej temperamentów znacząco wpływa nie tylko na rozwój własny człowieka, ale także na poprawę relacji z najbliższymi czy jakości życia w ogóle. W tym przekonaniu utwierdziły mnie także spotkania z kobietami podczas prowadzonych przeze mnie warsztatów z zakresu rozwoju osobistego, zarządzania stresem i negatywnymi myślami.

Zapraszam zatem w podróż przez aspekty czterech temperamentów. Potrzebujesz jedynie skupienia i otwartego umysłu. Niebezpieczeństwo związane z poznawaniem temperamentów tkwi w zbyt pochopnym osądzaniu innych i przyklejaniu etykiet. Pamiętaj, że nikt nie reprezentuje jednego czystego typu temperamentu, zawsze mamy do czynienia z mieszanką różnych cech przyporządkowanych czterem typom osobowości. To właśnie sprawia, że człowiek jest niezwykłą istotą, a złożoność osobowości inspiruje nas do poznawania siebie nawzajem, zrzucania niepotrzebnych masek i zmiany na lepsze.

Beata Mąkolska

Zanim poznałam Beatę, miałam przynajmniej dwa pomysły na książkę. Zbierałam materiały, robiłam notatki, zapisywałam kolejne tytuły rozdziałów i ciągle coś było nie tak, ciągle czułam pewien niedosyt nie tyle treści, bo ta się mnożyła, ile uporządkowania zapisków w sensowną i czytelną dla innych całość. Mój entuzjazm, mimo że rozumiał wyrażenie „usiądź, uporządkuj, przeanalizuj”, nie potrafił się do tego zastosować. Z pomocą przyszedł mi wewnętrzny choleryk, który zadał kluczowe pytanie: „Skoro sama nie potrafisz się do tego zabrać, to kto mógłby ci w tym pomóc?”. W tym czasie stawałam się coachem, a tworzenie, zadawanie pytań i poszukiwanie odpowiedzi na nie sprawiało mi ogromną radość – odkrywałam siebie bardziej i głębiej. Tego też chciałam dla innych.

Kiedy poznałam Beatę, nie myślałam o książce – te myśli odłożyłam na później, do czasu, aż znajdę osobę, która pomogłaby mi okiełznać moje entuzjastyczne pomysły. Nasze rozmowy poruszały dokładnie te aspekty, które były mi najbliższe, które najbardziej poznawałam podczas sesji coachingowych. W wywiadach mogłam dzielić się z innymi swoją wiedzą i refleksjami. To było cudowne. A dodatkowej cudowności dostarczały mi rozmowy z Beatą. Jej wnikliwe, całkiem inne niż moje pytania pozwalały mi brylować podczas odpowiadania. Ileż to razy z jednego materiału wychodziły dwa…

Czas spędzony z Beatą uświadomił mi, że moje wcześniejsze pomysły na książki były niedojrzałe. Pewnie dlatego czułam wspomniany niedosyt. Dopiero praca coachingowa i współpraca z Beatą pozwoliły mi na tyle zgłębić własną wiedzę i nabrać doświadczenia, aby poczuć to, co chciałabym w książce przekazać czytelnikom. Wtedy też zaczęłam lepiej dostrzegać, jak z tych zapisków i wątków wybrać te, które tworzą pewną całość. Wówczas również zrodził się pomysł wspólnego napisania książki. I wtedy zobaczyłam jej formę i właśnie tego chciałam.

Zapraszam na nietypową przygodę, na wyprawę do głębi jestestwa człowieka, na nieznane lądy naszych osobowości. Będzie to podróż niesamowita, podczas której razem z Beatą przedrzemy się przez gąszcze stereotypów, niedomówień, różnych zasad i przekonań. Wybierając się na tę wyprawę, nie potrzebujesz odwagi. Wystarczy, że będziesz chcieć. Odwaga pojawi się po drodze i będzie wzrastała. Odczujesz ją w wyrażaniu siebie, w rozumieniu zachowań ludzi, w rozmowie z nimi i w nawiązywaniu nowych znajomości. Tak naprawdę to my sami jesteśmy specjalistami od naszego życia, o czym pozwolono nam zapomnieć, albo wcale nam tego nie powiedziano. Przed tobą cały arsenał zakamuflowanych narzędzi. Znajdź je, wybierz te, których potrzebujesz, i używaj ich. Będzie ci łatwiej zrozumieć świat, ludzi, a przede wszystkim siebie…

Małgorzata Krawczak

O książce

Wszelkie historie przytoczone w tej książce stanowią wypadkową różnych sytuacji, z jakimi spotykałyśmy się w trakcie naszej pracy zawodowej. Wykorzystałyśmy także informacje uzyskane z przeprowadzonej anonimowo ankiety kwestionariuszowej dla par, badającej temperament i różne aspekty związku. Szanując osoby, które zaufały nam na spotkaniach coachingowych, konsultacjach czy warsztatach rozwojowych, a także które spotykałyśmy na swojej drodze i których zachowanie miałyśmy możliwość obserwować, zmieniłyśmy imiona, daty, fakty i zdarzenia, aby zagwarantować anonimowość, a jednocześnie pokazać pewne schematy, w jakie wpadamy. Czasami łączymy zdarzenia, czasami fakty, innym razem przedstawiamy jedynie fragment podobnego zdarzenia – wszystko po to, aby za pomocą przykładów lepiej oddać naturę temperamentów i typowych zachowań. W trakcie swojej pracy wysłuchałyśmy wielu tak podobnych historii, że główne wątki postanowiłyśmy przelać na papier. Choć czytając książkę, niejednokrotnie poczujesz, iż piszemy dokładnie o tobie, pamiętaj, że wszelkie przedstawione tutaj zdarzenia i osoby stanowią jedynie przykłady typowych zachowań i sytuacji.

Znając tendencje niektórych temperamentów do wyrywkowego czytania, lojalnie uprzedzamy, że mimo wszystko najlepiej czytać naszą książkę od początku do końca. Dzięki temu pełniej zgłębisz temat we właściwej kolejności – najpierw poznasz siebie, potem otworzysz się na innych.

W pierwszej części skupiamy się bardziej na wyjaśnianiu kwestii dotyczących poznawania własnego temperamentu i aspektów osobowości. Znajdziesz tutaj pomocne tabele oraz pytania coachingowe, które pozwolą ci poznać swoją osobowość i umożliwią pracę nad własnym rozwojem. W drugiej części książki przedstawiamy przede wszystkim relacje z innymi ludźmi – z typowymi dla danych temperamentów zachowaniami i wszelkimi ich konsekwencjami.

Część 1Relacje z sobą

Rozdział 1Temperament – co to takiego?

Beata Mąkolska: Określenie „charakter” jest jednoznaczne. „Osobowość” także coraz częściej pojawia się w powszechnym użyciu. Jednakże „temperament” wielu osobom wciąż kojarzy się z… aktywnością seksualną. A przecież temperament to przede wszystkim cechy osobowości, które mamy od urodzenia.

Małgorzata Krawczak: Każdy rodzi się z zalążkiem temperamentu. To te cechy, które od początku nas charakteryzują i rozwijają się w nas niezależnie od sytuacji czy otoczenia. Widać to już w przypadku dzieci – jedno jest spokojne, inne bardziej płaczliwe, jeszcze inne wyjątkowo radosne. Na bazie temperamentu budują się charakter i osobowość, ale te cechy są już kształtowane przez wychowanie, rodziców, środowisko i otoczenie.

B. M.: Są cztery typy temperamentów: sangwinik, choleryk, flegmatyk, melancholik. Każdy z nich w czystej postaci dysponuje specyficznymi cechami. Ponieważ jednak życie jest bardziej skomplikowane od teorii, u jednej osoby nie występuje wyłącznie jeden typ temperamentu. Zazwyczaj jeden dominuje, ale równie dobrze może się zdarzyć, że dwa typy temperamentu będą u danego człowieka jednakowo rozwinięte.

M. K.: Może również być tak, że z zewnątrz reprezentujemy inny temperament, nawet taki, którego ledwie mamy namiastkę, tylko po to, by chronić swoje kruche Ja, albo dlatego, że zostaliśmy tak wychowani. Zanim jednak przejdziemy do przykładów z życia, posłużmy się bajką, która w przerysowanej formie przybliża charakterystykę czterech temperamentów.

B. M.: Dodajmy jeszcze, że chociaż w naszej bajce cztery temperamenty przyjmują męską postać, to poszczególne cechy każdego temperamentu z równą siłą występują u kobiet. Czasem nawet z powodu naleciałości związanych ze stereotypami są one bardziej widoczne bądź przeciwnie – kobiety podejmują próby maskowania tych cech, które powszechnie są uważane za męskie. Ale o tym później…

Królestwo Czterech – bajka o temperamentach

Za niewygodnymi nawykami, za niezrozumiałymi stereotypami, za wieloma smutkami i tęsknotami, za morzem niezadowolenia i wodospadami zazdrości i nienawiści, pośródzłowrogich szczytów ambitnych wymogów, na głębokiej nizinie beznadziejności znajduje się Królestwo Czterech. W krainie tej największy wpływ na mieszkańców mają cztery postaci: Choleryczny Majestat Jego Królewskiej Mości, Sangwinicznie Beztroski Błazen, Flegmatycznie Obserwujący Mędrzec i Melancholijnie Szara Eminencja Czarnoksiężnik.

Choleryk

Władzę niepodzielnie sprawował Choleryczny Majestat Jego Królewskiej Mości. Choleryczny Król, przekonany o swej wspaniałości, zakładał, że wszyscy jego poddani powinni byćidealni według jego zamysłu. Denerwował się, gdyż okazywało się to niemożliwe. Nikt nie stawał na wysokości zadania, nikt nie potrafił wykonać niczego zgodnie z jego poleceniem. I on, taki doskonały i jedyny wiedzący, pośród takiej miernoty ma wieść swój los! Cóż za niegodziwość!

Cios w samo serce zadawała mu nikczemność dworu. Ludzie szeptali po kątach z niezadowolenia, ci odważniejsi wprost zarzucali mu, że nie pyta ich o zdanie i zgodę. Króla oburzała taka bezczelność: kogo, u diabła, ma pytać, skoro to on wie najlepiej?! To przecież on wie, jak i komu pomóc, jak i kogo pouczyć, kto czego potrzebuje!

Czas mijał, a poddani odwracali się od niego, mówili, że zrobią, a nie robili, obrażali się, gdy udzielał im dobrych rad, ignorowali, gdy mówił, co dla nich najlepsze.

Król nie rozumiał buntu i oporu, nie rozumiał zniechęcenia. Wściekał się, że rozkazy nie są należycie wypełniane: albo za wolno, albo nie tak, jak sobie wyobrażał. Ponieważ mówił szybciej niż myślał, nie pamiętał słów, które wypowiadał, raniąc i obrażając. Zadaniem Króla wszak nie jest pamiętać własne słowa – liczy się tylko jego cel i to o nim pamięta. Skoro nie pamięta słów, to za co ma przepraszać? O co chodzi tym ludziom? Skoro on coś powiedział, to nie ma co się obrażać, tylko należy wziąć się do pracy!

Król dostawał szału, gdy mówiono mu, aby się nie denerwował. Sypiał coraz gorzej, często budził się w nocy i martwił sytuacją w królestwie. Ciągłe zamartwianie się i złość na poddanych doprowadziły do dużej nerwowości, bólów żołądka, serca i kręgosłupa. Król sięgał po pigułki, aby zasnąć, potem po kolejne mikstury na ból, a nawet po mocne trunki. On, Król, musi być silny, nie może pokazać innym swoich słabości!

Pewnego dnia znaleziono go schorowanego w jego komnacie. Tragizmu całej sytuacji dodawała myśl, że wkoło nie ma nikogo godnego, kto mógłby go zastąpić. Co będzie z królestwem? Co będzie z dworem? Jak ci niegodziwcy sobie poradzą? Dlaczego nikt, do jasnej cholery, nie jest w stanie zatroszczyć się należycie o jego królewskie samopoczucie? A przecież wystarczyłoby, żeby inni robili to, co on, Król, uznaje za słuszne!

Sangwinik

Lepsze życie zdawał się wieść Sangwinicznie Beztroski Błazen. Miał lekkie podejście do życia, żonglując sarkazmem i cynizmem, unikał wszelkiej pracy, z wyjątkiem jednego: robił wszystko, by każdy go zauważył.

Mówił szybciej niż myślał, więc często obrażał innych, kpił z nich, dokazywał. A gdy się opamiętał, przychodził i przepraszał, koloryzując sytuację tak, jakby sam był ofiarą i niechcący musiał kogoś krzywdzić. Piorunująco szybkie i mistrzowskie skojarzenia pozwalały mu na snucie wyjątkowo barwnych opowieści. Łatwość ulegania emocjom czyniła zeń wybitnego aktora, zatem odgrywał takie role, by jego wyczyny nie schodziły ludziom z ust. Wszystko po to, aby być w centrum zainteresowania. W końcu był Błaznem! A to bardzo ważna rola na dworze królewskim. Nie był głupcem, o nie! Był elastyczny w swym działaniu, choć zarazem naiwny. Miał też wiele talentów, które wykorzystywał na różne sposoby. Dużo zaczynał, niewiele kończył. To, co było potrzebne wczoraj, stawało się niepotrzebne dziś. Denerwowało go, gdy ktoś zwracał mu uwagę, że wczoraj mówił coś innego. Przecież wczoraj to nie dziś, to były inne okoliczności!

Błazen był postacią przesadzoną i przekoloryzowaną. Nie znał granic. Nie wiedział, kiedy przestać, bo nikogo nie słuchał. On swoje wie, nikt nie jest tak blisko króla jak on! Nie wyciągał wniosków z żadnej sytuacji. Jego pogmatwana i chaotyczna postawa czyniła zeń prawdziwego mistrza niedomówień, pustych obietnic i zapominania o ważnych rzeczach.

W pewnym momencie Beztroski Błazen zaczął odczuwać cierpienie. Dziwne, bo nie bolała go głowa czy serce, jak Króla. Ciało zdawało się w porządku. A jednak ten ból gdzieś w środku rozpraszał jego wygłupy, jego barwne wizje przyszłości. Bolały go myśli, bolała go dusza. Nie bawiły go wybryki innych, przestał bywać w miejscach publicznych, coraz rzadziej wdawał się w rozmowy. Denerwowały go zaczepki dzieci, uśmiechy ludzi. Nie miał ochoty żartować. Zagubienie i beznadzieja zaczęły zżerać jego energię od środka.

Flegmatyk

Na dworze królewskim mieszkał też Flegmatycznie Obserwujący Mędrzec. Ze swojego wygodnego fotela, ustawionego w najdogodniejszym miejscu dworu, obserwował wszystko i wszystkich. Nie miał celów, bo i po co? Wystarczy, że Król ma ich aż zanadto i że Błaznowi się wydaje, że je ma. Jego zdaniem życie toczy się tu i teraz i nie ma co się wychylać. Co ma być, to i tak będzie, a jak ktoś chce inaczej, to niech robi, ale potem niech nie narzeka, że mu nie wyszło. On sobie popatrzy, poprzygląda się, poobserwuje. Nie działa, zatem nie ryzykuje, więc nie ponosi odpowiedzialności za to, że w królestwie dzieje się coraz gorzej.

Strategią Flegmatycznego Mędrca było przeczekanie. Zawsze bowiem jest dobry moment, by czekać na dobry moment. Tak, właśnie tak. Wpadał w gniew, gdy słyszał, że ma tak nie siedzieć, że coś powinien zrobić. Ale co on ma robić? Ludzie nie myślą, porywają się na ryzykowne rzeczy, zabierają się za coś bez planu działania i kończą z różnym skutkiem. I on ma w tej sytuacji się ruszyć i coś zrobić?! A czy on to zaczął, czy on to zepsuł, czy on zawinił? Skoro nie, to dlaczego on ma coś zrobić? Jedyne, co on może, to udzielić dobrych rad, wysnuć teorię, według której można by działać, żyć. A trzeba przyznać, że choć myślał wolno, to mówił, dobierając odpowiednie słowa.

Z biegiem lat Mędrzec przyrósł do swojego fotela. Stanowiło to doskonałą wymówkę dla dalszego unikania działania. Przecież on nie może wstać! Przecież nie może się ruszyć! Zresztą, tu gdzie jest, jest wygodnie. Aby nawet nie podejmowano prób angażowania go w żadne działania, dławił każdy oryginalny pomysł, podważał zasadność niemal każdego przedsięwzięcia. A gdy już ktoś przyszedł do niego po radę, to po wysłuchaniu go obiecywał zająć się sprawą później. Następnie, zrzędząc i gderając, wypowiadał się na temat nieudolności władzy i pochopności ludu, aby zakończyć stwierdzeniem, że każdy ma to, na co zasłużył, i skoro ludzie żyją w takim chaosie, to niech sami sobie z tym radzą. Dostawał uderzeń wściekłości, gdy mu przerywano lub go popędzano. Obruszony przestawał się odzywać. Tyle mądrości, tyle czasu spędzonego na obserwowaniu, na czekaniu, a ludzie tego nie szanują, nie doceniają. To się nie mieści w głowie!

Mędrca przestano odwiedzać. A że przyrósł do fotela, to sam także się nie ruszał. Nagle się okazało, że nie ma kogo obserwować, bo został sam. Już nie jest częścią miłej całości dworu, bezpieczny w swoim fotelu, wśród gwarów i pogawędek innych. Przyrośnięty do tronu lenistwa zaczął być duszony przez samotność. I choć wokół było pusto, jemu coraz bardziej brakowało powietrza.

Melancholik

Stojącą nieco z boku wieżę zamieszkiwał Melancholijnie Szara Eminencja Czarnoksiężnik. Wieża była jego azylem niedostępnym dla nikogo, bo nikt nie miał się interesować tym, jak mieszka i co robi Czarnoksiężnik. Tymczasem on pracował nad własnymi miksturami, nad ulepszaniem tej trywialnej koncepcji świata, w której ludzie idiotycznie tracą czas na błahostki, nie zostawiając po sobie żadnej wartości. Znany ze swej skrupulatności i niezwykłej dokładności bywał proszony o radę, choć niełatwo było zdobyć odrobinę jego czasu. Dążył do perfekcji w swojej pracowni, a że sam był swoim największym krytykiem, to efekty zwykle nie zadowalały go w należytym stopniu. Aby wykazać czyjąś niekompetencję, w czym był wyjątkowo dobry, tak długo szukał dziury w całym, aż znalazł. Wtedy świętował w samotności swoją absolutną doskonałość, swoją nieomylność.

Czarnoksiężnik myślał dużo więcej niż mówił. Ponieważ był bardzo oszczędny w słowach, nikt nie wiedział, o czym myśli. W zasadzie nie do końca było jasne, czym Czarnoksiężnik się zajmuje. Jego niewzruszone oblicze potrafiło doprowadzić ludzi do szału.

Niechętnie bywał wśród ludzi, a gdy już się pojawiał, to raczej tajemniczo przemieszczał się w ciszy i skupieniu, wzbudzając lęk. Zawsze był bardzo krytyczny wobec innych i nie pozostawiał złudzeń, że oto świat dąży do katastrofy przez swój beztroski i bezmyślny konsumpcjonizm, że pochopność niewątpliwie doprowadzi do tragedii, że oto nadchodzą złowrogie czasy. Bezlitośnie kazał się zastanawiać nad swoimi potrzebami materialnymi i drwił ze wszystkiego, co było dla niego bez znaczenia. Tych, którzy odważyli się działać, uważał za bezczelnych i zarozumiałych, a tym, którzy wiedli życie w spokoju, zarzucał brak zaangażowania i wygodnictwo.

Zniechęceni ciągłą krytyką lub okrutnym milczeniem ludzie zaczęli unikać Czarnoksiężnika. Woleli popełniać swoje błędy, niż wysłuchiwać ciętych słów. Niedługo potem Czarnoksiężnik zaczął podupadać na zdrowiu. Trudno powiedzieć, jaki ból zaczął odczuwać jako pierwszy – ból ciała czy ból duszy. Cierpiał niewyobrażalnie i początkowo nawet łykał jakieś mikstury, jednak przestał, bo nie odczuwał poprawy. Zamknął się w swojej wieży i nie wpuszczał nikogo. Zresztą nikt już nawet nie chciał do niego przyjść. Wieża zaczęła się chwiać, więc Czarnoksiężnik musiał przytrzymywać ją całym sobą. I tak dźwigał rozpaczliwie te kamienne, przytłaczające ściany, bez nadziei na odmianę losu.

Odkrywanie własnego temperamentu

B. M.: Nasza bajka dość mocno przerysowuje poszczególne cechy typów temperamentu, skupiając się przede wszystkim na negatywnych aspektach. Myślę jednak, że dobrze oddaje kwintesencję różnic.

M. K.: To taki sygnał, że nieuświadomione cechy, skumulowane przez nawyki i stereotypy, mogą wyrządzić ogromną krzywdę. Przede wszystkim tę krzywdę wyrządzamy sobie sami, jednak cierpi też nasze otoczenie. Typy temperamentu poznajemy po to, aby nauczyć się lepiej ze sobą komunikować – i to zarówno z samym sobą, jak i z drugim człowiekiem. Każdy z czterech typów w naszej bajce nie potrafił należycie wykorzystać swojego ogromnego talentu, co skończyło się chorobami, bólem, opuszczeniem, nieszczęściem.

B. M.: To samo, choć oczywiście w bardziej skomplikowanej i zawoalowanej formie, dzieje się w życiu codziennym. W internecie jest mnóstwo stron, gdzie można wykonać test na profil osobowości, dzięki któremu dowiemy się, jaki temperament u nas dominuje. Tego typu narzędzie rozpowszechniła Florence Littauer, autorka książki Osobowość plus1.

M. K.: Samo wykonanie testu być może pozwoli spojrzeć na siebie nieco inaczej, ale nie stanowi jeszcze właściwego drogowskazu. Jest to pewien wynik, a do wyników często podchodzimy w sposób zerojedynkowy. Ponieważ nie o to chodzi, aby się pogrążyć czy popaść w swoistą egzaltację. Dopiero właściwa interpretacja wyników może być pomocna.

B. M.: Tym bardziej że nie zawsze dominuje u nas tylko jeden temperament. Bywa, że równie silne są dwa przeciwstawne temperamenty, na przykład sangwinik i melancholik, które nieco łagodzą kilka cech flegmatyka lub zaostrzają kilka cech choleryka. Bez właściwej interpretacji wyniki testu są bezużyteczne, mogą wręcz przynieść więcej złego niż dobrego.

Joasia rozwiązała taki test i przybiegła do mnie zawiedziona, gdyż otrzymała wynik: flegmatyczka. Niepocieszona stwierdziła, że przecież ona nie jest taka „rozlazła”. Gdy przyjrzałyśmy się jej odpowiedziom, okazało się, że choć rzeczywiście dominują u niej cechy flegmatyka, to jest to dominacja, ale… o jeden punkt nad cholerykiem, a wielką rolę w jej temperamencie odgrywają także najpiękniejsze cechy sangwinika: Joasia jest pogodną, czarującą, dowcipną osobą.

M. K.: I bardzo często tak jest, tymczasem rozwiązując interaktywny test, dostajemy tylko informację na temat jednego temperamentu. Teoretycznie tego, który przeważa, jednak w praktyce przewaga ta może dotyczyć tylko jednej cechy! Wszystkie temperamenty tkwią w nas – jesteśmy ich mieszanką.

Poza tym testy zawierają podział na wady i zalety, bywa więc, że frustrację fundujemy sobie od ręki. Zupełnie niepotrzebnie, gdyż temperament to zbiór cech, które dopiero doprowadzone do skrajności stają się wadami.

Cechy przedstawione jako wady wcale nie muszą nimi być w takim rozumieniu tego słowa. Analogicznie jest z zaletami. Przecież nie ma nic złego w byciu miłym, prawda? Jest to zaleta. Tylko jeśli jesteś za miła, możesz być wykorzystywana przez innych i odczuwać przygnębienie. Natomiast jeżeli jesteś zbyt mało miła, możesz być postrzegana jako ponura.

B. M.: Czasem miła osoba jest uważana za naiwną.

M. K.: Właśnie, naiwność bywa traktowana jako wada. A tymczasem odpowiednia dawka naiwności otwiera na ludzi, na świat, jej brak zaś czyni człowieka niedostępnym.

Hipokrates powiedział: „Wszystko jest lekarstwem i wszystko jest trucizną. To kwestia dawki”. To samo można powiedzieć o cechach temperamentu. Wszystkie cechy mogą być zaletami i wszystkie mogą być wadami. To zależy od okoliczności i czynników zewnętrznych, które uwydatniają jedne cechy, a tłamszą inne. Pomocne są tu poznanie i świadomość, że tylko od nas samych zależy, jacy chcemy być.

B. M.: Bywa, że testy osobowości znajdują się w tych samych działach co horoskopy i rozrywka. To sprawia, że bagatelizujemy wiedzę o temperamentach, która dobrze wykorzystana może być naprawdę świetnym narzędziem do pracy nad sobą, do świadomych wyborów czy to w kwestii zawierania znajomości, czy też w kwestii kształtowania kariery.

M. K.: Horoskopy w kolorowych gazetach to forma rozrywki. Są w miarę krótkie, mają zaintrygować i pobudzić do zabawy. Podobnie testy typu: „Jaki jesteś jako…”. To ma być rozrywka, zabawa. Tymczasem ludzie podchodzą do nich wyjątkowo poważnie, nie zdając sobie sprawy, że za tymi testami stoi zwykły marketing, mający na celu zwiększenie oglądalności serwisu bądź sprzedaży gazety. Prasa kolorowa ma bawić, bo gdyby nie bawiła, byłaby popularnonaukowa.

Temperament jest nam dany w chwili poczęcia. Ja to nazywam własnym jestestwem. Nie ma dwóch takich samych osób, nawet przy zachowaniu tych samych metod wychowawczych czy okoliczności. Nawet bliźniaki jednojajowe mają różne temperamenty. Zatem warto zgłębić temat, korzystając z bardziej ambitnych testów, które są interpretowane indywidualnie, zamiast zadowalać się garstką sensacji po wykonaniu szybkiego, kolorowego teściku.

Znajomość swojego temperamentu oraz obserwacja temperamentów innych ludzi przydają się zarówno na gruncie zawodowym (menedżerom łatwiej jest budować zespoły i dobierać personel z uwzględnieniem nie tylko kwalifikacji, ale i temperamentu, aby każdy czuł się dobrze w tym, co robi), jak i na gruncie prywatnym – w relacjach z najbliższymi.

Temperament a charakter

B. M.: Zatem temperament to coś, co już mamy w sobie. Możemy go kształtować, rozwijać, możemy o niego dbać, a możemy go zaniedbać bądź żyć niemalże wbrew niemu. Aby lepiej to zrozumieć, warto odnieść się do ciała – w końcu łączenie cech charakteru czy osobowości z funkcjonowaniem ciała i występującymi dolegliwościami było powszechne setki lat temu. Współczesna medycyna podzieliła nas na „części”, zajmując się leczeniem fragmentów bądź farmakologicznym zaleczaniem poszczególnych objawów, rzadko kiedy holistycznie podchodząc do człowieka, który przecież funkcjonuje jako całość. W greckiej medycynie różne organy, tkanki czy części ciała mają nie tylko swoje funkcje, ale także i swoje właściwości. Wątroba, dajmy na to, jest określana jako ciepła, gąbczasta i ciemna, przyczynia się do oczyszczania krwi, a w życiu płodowym – do jej produkowania. Jest też związana z produkcją ciepła. Grecy szybko powiązali te funkcje z odpowiedzialnością za nastrój i emocje człowieka.

M. K.: Tak, temperamenty mają swoje źródło w ciele. Tę koncepcję przedstawił wspomniany już przeze mnie Hipokrates, zwany właśnie ojcem medycyny. To on zauważył, że ludzi można podzielić na cztery typy zgodnie z dominującym u nich płynem ustrojowym. I tak, u choleryka dominuje żółć (cholé), kojarzona z wątrobą. U sangwinika zaś krew (sanguis), którą rozporządza serce. U melancholika przeważa czarna żółć (mélas cholé), która znajduje się w odcinku między wątrobą a śledzioną. Płynem, którego najwięcej ma flegmatyk, jest śluz (phlegma), przepływający przez organizm bardzo wolno i powodujący zatory. Tak też działa flegmatyk – płynie powoli, ale bywa, że się zatnie i nikt go do niczego nie przekona. Z kolei żółć wydostaje się z wątroby, aby eliminować zmetabolizowane lipidy, na przykład cholesterol, substancje mineralne i leki. Tak jak choleryk, który osobiście musi pozbyć się tego, co niepotrzebne, i zaprowadzić swój ład. Krew krąży w organizmie bez przerwy, dlatego sangwinik nie usiedzi długo i cicho w jednym miejscu. Melancholik to ten typ, u którego nie ma gwałtowności, tylko spokój, opanowanie i pewien bezruch, podobnie jak między wątrobą a śledzioną…

B. M.: Urodziliśmy się z takim, a nie innym temperamentem. Bywa, że trudno jest nam to zaakceptować, albo wręcz podejmujemy próby zmieniania temperamentu na siłę. Tymczasem świadomość własnego potencjału, tego, czym dysponujemy, daje nam możliwość rozwoju.

M. K.: Odwołałabym się do metafory temperamentu jako nasionka. Nie mamy wpływu na to, czy jest to nasienie brzozy, dębu, jesionu czy sosny. Mamy wpływ na to, czy będziemy je podlewać, dbać o nie, pielęgnować. Brak pielęgnacji z naszej strony oznacza jedynie to, że będziemy „pielęgnowani” według czyichś upodobań. A przecież wiele osób może chcieć pielęgnować nas po swojemu. Wtedy zamiast pięknego rozłożystego dębu wyrośnie dąb, który będzie pokaleczony płotem, z poobcinanymi konarami, na którym powieszą huśtawki lub który zetną i zrobią zeń stolik ogrodowy.

B. M.: Albo będzie ociosany wedle odgórnych upodobań… Warto rozróżnić jeszcze pojęcie temperamentu od charakteru – ponieważ na skutek wychowania czy pracy nad sobą właśnie charakter najczęściej ulega przeobrażeniom i metamorfozom.

M. K.: Charakter kształtuje się na kanwie temperamentu pod wpływem otaczających nas ludzi i otoczenia oraz własnej aktywności życiowej. O ile temperament jest stały i podlega tylko nieznacznym modyfikacjom, czyli większemu lub mniejszemu eksponowaniu właściwości psychicznych człowieka, o tyle charakter ulega bardziej zauważalnym, jednak niezbyt częstym, zmianom w wyniku działania długotrwałych czynników zewnętrznych, które są powiązane z etapami życia człowieka, takimi jak dzieciństwo, młodość, szkoła, praca, dorosłość czy dojrzałość. Charakter stanowi pewien zapis naszych norm moralnych, zgodnie z którymi żyjemy i działamy. Łatwiej mówić o temperamencie, pomijając charakter, niż odwrotnie. Na podstawie swoich doświadczeń z coachingu mogę powiedzieć, że charakter to wyeksponowanie w danym momencie życia określonych cech temperamentu.

B. M.: Temperament i charakter składają się na to, co określamy mianem osobowości człowieka.

M. K.: Osobowość, czyli temperament, zachowanie, aktywność, charakter. Temperament to nasze jestestwo, z którym się rodzimy, nasze korzenie i nasze skrzydła jednocześnie. Na to oczywiście nakładają się pewne role życiowe, czasem zakładamy maski, udając kogoś, kim nie jesteśmy. A kim jesteśmy? Warto skupić się właśnie na poznaniu własnego temperamentu. Psycholog Hans Eysenck stworzył na podstawie teorii Hipokratesa i jego następców bardzo przejrzystą typologię osobowości. Osobiście nazywam ją elementarzem człowieka.