Wydawca: GWP Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2012

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 169 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Ciąża i poród bez obaw - Iga Czarnawska-Iliev

Ciąża to dla kobiety czas wyjątkowy i niezwykły, poród to wydarzenie przełomowe. Niestety, często kojarzy się z bólem i łączy ze strachem. Co możemy zrobić, żeby to zmienić? Jak możemy przygotować się do porodu, żeby pozbyć się lęku, a ciąża i poród stały się najpiękniejszym przeżyciem w naszym życiu?
Kobieta pragnąca przeżyć ciążę, poród i wczesne macierzyństwo w sposób harmonijny i optymalny dla oczekiwanego Maleństwa może, stosując proste techniki i zdobywając odpowiednią wiedzę, nauczyć się trzech rzeczy:
rozpoznawania swoich prawdziwych potrzeb,
słuchania komunikatów własnego ciała i podświadomości,
nawiązywania takiej komunikacji z otoczeniem, także z personelem medycznym, by mieć pełną kontrolę nad aktem rodzenia.

Autorka książki przekonuje, że poród bez lęku jest możliwy!

Opinie o ebooku Ciąża i poród bez obaw - Iga Czarnawska-Iliev

Cytaty z ebooka Ciąża i poród bez obaw - Iga Czarnawska-Iliev

(wdech) czuję, jak się odprężam (wydech) czuję, jak się uśmiecham (wdech) jestem wdzięczna/y za tę chwilę (wydech) tę piękną chwilę Po kilku razach możesz dla ułatwienia powtarzać w myśli tylko pojedyncze słowa: (wdech) odprężenie (wydech) uśmiech (wdech) ta chwila (wydech) piękna chwila

Fragment ebooka Ciąża i poród bez obaw - Iga Czarnawska-Iliev

Co­py­ri­ght by Gdań­skie Wy­daw­nic­two Psy­cho­lo­gicz­ne & Iga Czar­naw­ska-Iliev 2010.

Wszyst­kie pra­wa za­strze­żo­ne. Książ­ka ani żad­na jej część nie może być prze­dru­ko­wy­wa­na ani w ża­den spo­sób re­pro­du­ko­wa­na lub od­czy­ty­wa­na w środ­kach ma­so­we­go prze­ka­zu bez pi­sem­nej zgo­dy Gdań­skie­go Wy­daw­nic­twa Psy­cho­lo­gicz­ne­go.

Wy­da­nie pierw­sze

Re­dak­tor pro­wa­dzą­cy: Pa­try­cja Pa­cy­niak

Re­dak­cja po­lo­ni­stycz­na: Be­ata Dem­ska

Ko­rek­ta: Pa­try­cja Pa­cy­niak

Skład: Piotr Ma­cho­la

Pro­jekt okład­ki: Mo­ni­ka Pol­lak

Zdję­cie na okład­ce: © Da­vid P. Hall/Cor­bis

Zdję­cie na stro­nach ty­tu­ło­wych roz­dzia­łów: © 123RF/PIC­SEL

ISBN 978-83-7489-452-4

Gdań­skie Wy­daw­nic­two Psy­cho­lo­gicz­ne Sp. z o.o.

ul. J. Bema 4/1a, 81-753 So­pot tel./faks 58 551 61 04

e-mail:gwp@gwp.pl

www.gwp.pl

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

Dzię­ki tej książ­ce na­uczysz się, po pierw­sze, jak roz­po­zna­wać swo­je praw­dzi­we po­trze­by pod ką­tem po­ro­du i wcze­sne­go ma­cie­rzyń­stwa, w tym tak­że, jak od­róż­niać je od tego, co usi­łu­je na­rzu­cić Ci spo­łe­czeń­stwo i ko­mer­cyj­ny styl ży­cia.

Po dru­gie, na­uczysz się, jak słu­chać ko­mu­ni­ka­tów wła­sne­go cia­ła i wła­snej pod­świa­do­mo­ści, któ­re je­śli nie zo­sta­ną uświa­do­mio­ne, mogą ne­ga­tyw­nie wpły­nąć na po­ród i po­łóg.

Po trze­cie, bę­dzie tu mowa o ta­kiej ko­mu­ni­ka­cji z ota­cza­ją­cy­mi Cię ludź­mi, szcze­gól­nie z per­so­ne­lem me­dycz­nym, któ­ra uchro­ni Cię przed nie­po­ro­zu­mie­nia­mi, nie­do­po­wie­dze­nia­mi oraz utra­tą kon­tro­li nad prze­bie­giem Two­jej cią­ży i po­ro­du.

Znaj­dziesz tu tak­że po­moc­ne wska­zów­ki do­ty­czą­ce tego, jak zli­kwi­do­wać za­wcza­su po­ten­cjal­ne na­pię­cia i ewen­tu­al­ne kon­flik­ty na fo­rum ro­dzin­nym.

Im le­piej bę­dziesz zda­wać so­bie spra­wę z wła­snych po­trzeb, […] im le­piej bę­dziesz w sta­nie prze­ka­zy­wać świa­tu, kim je­steś i cze­go po­trze­bu­jesz w tej no­wej dla Cie­bie sy­tu­acji, tym więk­sza bę­dzie Two­ja szan­sa na pe­łen ra­do­ści po­ród i har­mo­nij­ny okres po­po­ro­do­wy.

Pa­mię­ci trau­ma­tycz­ne­go po­ro­du, któ­re­go je­stem owo­cem – w na­dziei, że na­dej­dą dni, kie­dy każ­da mat­ka bę­dzie mia­ła wy­star­cza­ją­cą wie­dzę, aby uczy­nić zdro­wy po­ród ak­tem mi­ło­ści.

Podziękowania

Pra­gnę zło­żyć go­rą­ce po­dzię­ko­wa­nia wszyst­kim, któ­rzy przy­czy­ni­li się do po­wsta­nia ni­niej­szej książ­ki, a w szcze­gól­no­ści: dok­to­ro­wi Mi­che­lo­wi Oden­to­wi, wie­lo­let­nie­mu kie­row­ni­ko­wi ośrod­ka po­łoż­ni­cze­go w Pi-thi­viers we Fran­cji, któ­ry jest dla mnie nie­usta­ją­cym źró­dłem na­tchnie­nia w pra­cy za­wo­do­wej; zna­ko­mi­tej pol­skiej po­łoż­nej Ire­nie Cho­łuj za fa­cho­wą kon­sul­ta­cję oraz in­spi­ru­ją­ce roz­mo­wy; lon­dyń­skiej do­uli Lia­lia­nie Lam­mers za by­cie ży­wym przy­kła­dem mą­dro­ści ko­bie­cej i wspie­ra­nie mnie w to­wa­rzy­sze­niu po­ro­dom; wszyst­kim mat­kom, któ­re zgo­dzi­ły się oży­wić swo­je wspo­mnie­nia i wy­peł­ni­ły an­kie­tę na te­mat po­ro­du; mo­jej go­spo­si Ja­dwi­dze La­so­cie, bez któ­rej co­dzien­nej po­mo­cy nie mia­ła­bym cza­su, by pi­sać, zaj­mu­jąc się dwoj­giem dzie­ci. Wresz­cie, swo­je po­dzię­ko­wa­nia kie­ru­ję pod ad­re­sem Gdań­skie­go Wy­daw­nic­twa Psy­cho­lo­gicz­ne­go za re­dak­cję książ­ki i sta­ran­ną edy­cję.

Wstęp

Czy­tel­nicz­ko!

Bie­rzesz do ręki pu­bli­ka­cję, któ­ra po­mo­że Ci zro­zu­mieć, jak waż­ną je­steś oso­bą – szcze­gól­nie te­raz, gdy doj­rze­wasz do peł­ne­go roz­kwi­tu ro­dzi­ciel­stwa. Z wiel­ką dba­ło­ścią o Two­je do­bre sa­mo­po­czu­cie w cza­sie po­ro­du, w cza­sie na­ro­dzin Two­je­go dziec­ka, Au­tor­ka wy­ja­śnia waż­ne kwe­stie zwią­za­ne z ro­dze­niem dzie­ci. Robi to z wiel­ką wraż­li­wo­ścią i ser­decz­no­ścią w sto­sun­ku do po­trzeb ko­biet w sta­nie bło­go­sła­wio­nym, no­szą­cych dziec­ko pod ser­cem. Uczy je ro­ze­zna­wa­nia wła­snych pra­gnień, po­trzeb, prze­mian do­ko­nu­ją­cych się w ich or­ga­ni­zmach w cza­sie wcze­sne­go ro­dzi­ciel­stwa, a tak­że od­waż­ne­go ich wy­po­wia­da­nia wo­bec osób, któ­re spo­tka­ją w go­dzi­nach po­ro­du. Uczy cier­pli­wie i w zro­zu­mia­ły spo­sób, jak słu­chać ko­mu­ni­ka­tów wła­sne­go cia­ła w tym okre­sie.

Je­stem po­łoż­ną. Ode­bra­łam po­nad 12 ty­się­cy po­ro­dów szpi­tal­nych, przy­ję­łam po­nad pół ty­sią­ca po­ro­dów do­mo­wych. Przez pra­wie 47 lat opie­ko­wa­łam się po­nad 50 ty­sią­ca­mi ro­dzą­cych ko­biet. Przed­sta­wiam się w ten spo­sób, gdyż ta­kie do­świad­cze­nie za­wo­do­we umoż­li­wia mi wy­po­wia­da­nie się o po­trze­bach ko­biet ro­dzą­cych, upraw­nia do oce ny tego, co jesz­cze moż­na zmie­niać w szpi­tal­nym po­łoż­nic­twie, by ko­bie­ty ro­dzi­ły pięk­nie, by ich po­ro­dy były dla nich do­brym do­świad­cze­niem ży­cio­wym, któ­re chęt­nie wspo­mi­na­ją, o któ­rym mó­wią z roz­rzew­nie­niem.

W ostat­nich 10-15 la­tach wie­le zmie­ni­ło się w pol­skich szpi­tal­nych po­ro­dów­kach na ko­rzyść ro­dzą­cych. Cie­szy, że zmie­nia­ją się po­sta­wy per­so­ne­lu me­dycz­ne­go. I na­praw­dę już nie­wie­le bra­ku­je, by ro­dzi­ce wy­bie­ra­ją­cy szpi­tal na miej­sce uro­dze­nia swo­ich dzie­ci zna­leź­li tam to, co mają w domu: po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa i in­tym­no­ści oraz przy­ja­zne im po­sta­wy osób, któ­rych opie­ce po­wie­rza­ją się na czas waż­ny dla ich mał­żeń­stwa i ro­dzi­ciel­stwa. Ko­bie­ty ro­dzą­ce i/lub ro­dzą­cy ra­zem ro­dzi­ce mogą zna­leźć tu wa­run­ki do wła­sne­go na­tu­ral­ne­go ryt­mu ro­dze­nia.

Nie­ste­ty, nie wszę­dzie tak jest. Dla­te­go czę­sto trze­ba sa­me­mu po­sta­rać się o ta­kie wa­run­ki: po pro­stu spraw­dzić przed po­ro­dem, po­znać po­łoż­ne pra­cu­ją­ce w da­nym szpi­ta­lu (umó­wić się na spo­tka­nie), spy­tać o spo­so­by ich pra­cy, o ru­ty­no­we dzia­ła­nia za­trud­nio­ne­go per­so­ne­lu po­łoż­ni­cze­go. Wy­czu­jesz lub nie: czy oso­by te lu­bią swo­ją pra­cę, czy są go­to­we po­ma­gać, czy ro­zu­mie­ją i ak­cep­tu­ją Twój plan ro­dze­nia, na przy­kład że nie chcesz ro­dzić w po­zy­cji le­żą­cej, nie chcesz bo­le­sne­go ma­sa­żu szyj­ki ma­ci­cy dla szyb­kie­go jej roz­wie­ra­nia. Tre­ści za­war­te w tej książ­ce po­mo­gą Ci zna­leźć w so­bie od­wa­gę do po­szu­ki­wa­nia wła­snej „dro­gi po­ro­do­wej” i na­kre­śle­nia wła­sne­go pla­nu po­ro­du.

W wie­lu szpi­ta­lach sche­ma­tycz­ne pro­ce­du­ry zbyt czę­sto sto­so­wa­ne pod­czas po­ro­du fi­zjo­lo­gicz­ne­go za­bu­rzy­ły albo znisz­czy­ły na­tu­ral­ną umie­jęt­ność ro­dze­nia wpi­sa­ną w or­ga­nizm ko­bie­ty, znisz­czy­ły in­tym­ność i emo­cjo­nal­ną moc prze­ży­wa­nia na­ro­dzin.

Wy­zna­cza­ne są pla­ny spraw­ne­go prze­bie­gu po­ro­du, sche­ma­ty okre­śla­ją­ce czas po­szcze­gól­nych jego okre­sów, tak­ty­ki par­cia w dru­gim okre­sie po­ro­du do­sto­so­wa­ne do po­zy­cji le­żą­cej i pół­le­żą­cej, ści­śle okre­ślo­na tech­ni­ka „wy­ta­cza­nia głów­ki” w dru­gim okre­sie, któ­rą po­win­na sto­so­wać po­łoż­na od­bie­ra­ją­ca po­ród od ro­dzą­cej w po­zy­cji le­żą­cej. Nadal w wie­lu szpi­ta­lach obo­wią­zu­je le­kar­ski na­kaz do­ty­czą­cy ko­niecz­no­ści na­ci­na­nia kro­cza ro­dzą­cej. Rzad­ko ko­bie­ta ma moż­li­wość wy­bo­ru spon­ta­nicz­nej po­zy­cji, w ja­kiej mo­gła­by uro­dzić swo­je dziec­ko.

Stan­dar­do­wy, czy­li cią­gle sty­mu­lo­wa­ny przez po­łoż­ną i le­ka­rza, spo­sób pro­wa­dze­nia po­ro­du stał się dla zdro­wych ro­dzą­cych bar­dziej wy­da­rze­niem tech­nicz­nym niż ży­cio­wym, emo­cjo­nal­nym. W ta­kich przy­pad­kach nie uzna­je się war­to­ści in­stynk­tu ro­dze­nia, któ­ry jest siłą ko­biet ro­dzą­cych na­tu­ral­nie, we­dług wła­sne­go ryt­mu i po­trzeb cia­ła. Przej­mo­wa­nie ak­tyw­no­ści w po­ro­dzie przez per­so­nel me­dycz­ny jest przy­czy­ną bier­no­ści ro­dzą­cej, jej nie­pew­no­ści, za­gu­bie­nia. Ro­dzą­ca może mieć wte­dy prze­ko­na­nie, że bez dzia­łań me­dycz­nych po­ród jest nie­moż­li­wy, może na­wet nie­bez­piecz­ny. Ro­dze­nie dziec­ka sta­ło się wy­da­rze­niem me­dycz­nym pod spe­cjal­nym nad­zo­rem.

Me­dy­ka­li­za­cja sto­so­wa­na w po­ro­dach fi­zjo­lo­gicz­nych ob­ni­ży­ła war­tość na­tu­ral­nej sfe­ry emo­cjo­nal­nej i psy­chicz­nej – a na­wet ją znisz­czy­ła – funk­cjo­nu­ją­cej w cza­sie na­ro­dzin, wy­da­rze­nia waż­ne­go w ży­ciu ro­dzi­ny, w mał­żeń­stwie. Au­tor­ka po­ka­zu­je, jak to zmie­nić, jak od­two­rzyć pięk­ną pra­cę, jaką wy­ko­nu­ją w or­ga­ni­zmie ko­bie­ty hor­mo­ny en­do­gen­ne (wła­sne, wy­twa­rza­ne przez or­ga­nizm). Hor­mo­ny od­po­wia­da­ją za do­brą dy­na­mi­kę po­ro­du i jego po­zy­tyw­ne za­koń­cze­nie, za emo­cje. Te wy­twa­rza­ne pod­czas po­ro­du są w tej ksią­żecz­ce opi­sa­ne jako ser­decz­ni przy­ja­cie­le ko­bie­ty. Au­tor­ka nada­ła im imio­na! Dzię­ki temu ła­two jest zro­zu­mieć, jaki wpływ mają one na emo­cje, na ko­rzyst­ne lub nie­ko­rzyst­ne zmia­ny w or­ga­ni­zmie ro­dzą­cej.

Każ­da ko­bie­ta, nie­za­leż­nie od miej­sca za­miesz­ka­nia, ma pra­wo ocze­ki­wać, a na­wet do­ma­gać się, by in­ge­ren­cje me­dycz­ne pod­czas jej po­ro­du były sto­so­wa­ne wy­łącz­nie ze wska­zań me­dycz­nych i za jej zgo­dą. Kie­ro­wa­nie ro­dzą­cą i róż­ne me­dycz­ne spo­so­by przy­spie­sza­nia po­ro­du mogą za­bu­rzać lub nisz­czyć jej na­tu­ral­ne za­cho­wa­nia.

Ko­bie­ty, któ­re w szpi­tal­nej po­ro­dów­ce ze stra­chu lub nie­wie­dzy ak­tyw­nie upo­mi­na­ją się, cza­sem z krzy­kiem: „zrób­cie coś ze mną, ja nie uro­dzę sama”, dużo wcze­śniej, naj­póź­niej kil­ka ty­go­dni przed po­ro­dem, po­win­ny do­wie­dzieć się, jak bę­dzie funk­cjo­no­wać ich cia­ło pod­czas po­ro­du. Nie cho­dzi o to, by ko­bie­ta na­uczy­ła się, jak ma uro­dzić, tyl­ko ra­czej, by słu­cha­jąc o fi­zjo­lo­gii i przyj­mu­jąc tę wie­dzę, w go­dzi­nach ro­dze­nia pod­da­ła się si­łom ży­cia tkwią­cym w jej or­ga­ni­zmie, by po­słu­cha­ła na­ka­zów swo­je­go cia­ła. Po­win­na dać się pro­wa­dzić tym si­łom mimo od­czu­cia, że ją to cza­sa­mi prze­ra­sta. Wte­dy, we współ­dzia­ła­niu z wła­snym cia­łem, może być współ­twór­cą swo­je­go po­ro­du, a nie bez­bron­ną isto­tą wy­da­ną na ła­skę losu lub ła­skę per­so­ne­lu me­dycz­ne­go, któ­ry „coś zro­bi”, by dziec­ko wresz­cie się uro­dzi­ło. Po­ród nie jest czy­sto bio­lo­gicz­nym ak­tem, jest prze­ży­ciem peł­nym emo­cji, w któ­rym bar­dzo waż­ną rolę od­gry­wa psy­chi­ka ko­bie­ty ro­dzą­cej. Rów­nież na ten waż­ny aspekt zwra­ca uwa­gę Au­tor­ka.

Od­kąd na­ka­za­no ko­bie­tom ro­dzić w szpi­ta­lach, za­tra­ci­ły­śmy, za­gu­bi­ły­śmy (my, ko­bie­ty) umie­jęt­ność wy­da­wa­nia na świat no­we­go ży­cia. Utra­ci­ły­śmy od­wiecz­ną mą­drość tkwią­cą w ukształ­to­wa­niu przez Stwór­cę cia­ła czło­wie­ka i jego funk­cjo­no­wa­niu, spraw­czą mą­drość stwa­rza­nia świa­ta. Sko­ro moż­na na nowo ją od­two­rzyć, moż­na też uczyć i na­uczyć się sztu­ki ro­dze­nia, bo na­sze cia­ła „za­po­mnia­ły” o niej, „za­po­mnia­ły” o wir­tu­oze­rii prze­mian do­ko­nu­ją­cych się pod­czas po­ro­du w dro­gach rod­nych ko­bie­ty. Jak to moż­li­we, że przez tak małą prze­strzeń dziec­ko prze­ci­ska się z wnę­trza cia­ła mamy na ze­wnątrz? Co czu­je ro­dzą­ce się ma­leń­stwo? Pod­dać się sche­ma­tycz­nym in­ter­wen­cjom, żą­dać znie­czu­le­nia czy spo­koj­nie i bez tych in­ge­ren­cji uro­dzić swo­je dziec­ko we wła­snym, in­dy­wi­du­al­nym ryt­mie, ma­jąc opar­cie w oso­bie za­pro­szo­nej (mąż, part­ner – oj­ciec dziec­ka, po­łoż­na) do tego waż­ne­go wy­da­rze­nia i czu­jąc jej wspar­cie? To nor­mal­ne py­ta­nia – ko­bie­ty czę­sto je so­bie za­da­ją.

Bar­dzo do­brze znam fi­zjo­lo­gię po­ro­du, tech­ni­kę „od­bie­ra­nia po­ro­dów” – ba! – na­wet uczy­łam tego przez wie­le lat mło­de ko­bie­ty przy­go­to­wu­ją­ce się do za­wo­du po­łoż­nej. Po la­tach prak­ty­ko­wa­nia w za­wo­dzie, a kon­kret­nie od kie­dy za­czę­łam przyj­mo­wać po­ro­dy na­tu­ral­ne, prze­ko­na­łam się, że moim naj­lep­szym na­uczy­cie­lem była na­tu­ra ko­bie­cej umie­jęt­no­ści ro­dze­nia. Mat­ka Na­tu­ra jest na­uczy­cie­lem wy­ma­ga­ją­cym tak wo­bec ko­bie­ty, jak i wo­bec po­łoż­nej. Uczy­ła mnie, jak nie być ak­tyw­nym nad­zor­cą po­ro­du, jak roz­po­zna­wać rze­czy­wi­ste po­trze­by mo­ich ro­dzą­cych: uczy­ła mnie cier­pli­wo­ści, wraż­li­wo­ści, pięk­na ro­dze­nia się czło­wie­ka bez mo­ich in­ge­ren­cji. Trud­na to na­uka po wie­lu wcze­śniej­szych la­tach dy­rek­tyw­ne­go spo­so­bu „pro­wa­dze­nia po­ro­dów”. Te­raz po­ro­dy przyj­mu­ję, a nie od­bie­ram. Jaka jest róż­ni­ca? Pro­sta – jak po­mię­dzy przyj­mo­wa­niem daru i od­bie­ra­niem cze­goś, co do mnie nie na­le­ży.

Z ca­łe­go ser­ca ży­czę każ­dej ko­bie­cie, Czy­tel­nicz­ce tej książ­ki, otwar­to­ści na przy­ję­cie prze­sła­nia Au­tor­ki. Jak od­róż­nić wła­sne po­trze­by od „do­brych rad” czy na­wet na­ka­zów wszyst­kich osób „życz­li­wych”, choć­by ich ży­cze­nia i do­bre rady były prze­ka­zy­wa­ne w naj­lep­szej wie­rze? Jaka jest war­tość ko­mu­ni­ka­cji in­ter­per­so­nal­nej po­mię­dzy bli­ski­mi, życz­li­wy­mi oso­ba­mi o od­mien­nych od na­szych prze­ko­na­niach?

Spró­buj pod­dać się tej mocy, któ­ra jest w To­bie, daj się po­nieść tej sile, tej umie­jęt­no­ści ro­dze­nia wpi­sa­nej w Twój or­ga­nizm przez Stwór­cę. Cia­ło ko­bie­ty wie prze­cież, jak ro­dzić.

Ży­czę, by na­ro­dzi­ny Wa­szych dzie­ci były dla Was do­brym, szczę­śli­wym po­cząt­kiem ro­dzi­ciel­stwa!

Ire­na Cho­łuj

Słowo od Autorki

Sko­ro masz tę ksią­żecz­kę w ręku, to pew­nie ocze­ku­jesz przyj­ścia na świat swo­je­go dziec­ka. Naj­pierw więc po­zwo­lę so­bie zło­żyć Ci ser­decz­ne gra­tu­la­cje!

Nie­za­leż­nie od tego, czy miesz­kasz w wiel­kim mie­ście czy w ma­lut­kiej miej­sco­wo­ści, czy jest to Two­je pierw­sze dziec­ko czy czwar­te, czy z pa­sją roz­wi­jasz ka­rie­rę czy też masz za­miar po­świę­cić się bu­do­wa­niu szczę­śli­we­go domu, jest coś, co łą­czy Cię ze wszyst­ki­mi in­ny­mi cię­żar­ny­mi ko­bie­ta­mi na świe­cie: pra­gniesz uro­dzić zdro­we ma­leń­stwo i pra­gniesz tak­że, aby po­ród był jak naj­ła­twiej­szy.

Moja bab­ka wzru­szy­ła­by w tym mo­men­cie ra­mio­na­mi i po­wie­dzia­ła, że bę­dzie, co ma być, że to w rę­kach sa­mej na­tu­ry i – le­ka­rzy. Ale nie tyl­ko. Do­świad­cze­nie wie­lu świa­to­wych po­łoż­nych po­ka­zu­je, że bar­dzo wie­le za­le­ży od czyn­ni­ków, na któ­re Ty, jako ocze­ku­ją­ca mat­ka, masz istot­ny wpływ.

Ko­mu­ni­ka­cja to po­most mię­dzy Tobą a świa­tem. Z jed­nej stro­ny Ty mó­wisz świa­tu, kim je­steś i ja­kie są Two­je po­trze­by. Z dru­giej zaś stro­ny świat mówi To­bie, kim po­win­naś być, jaka jest Two­ja po­zy­cja spo­łecz­na i Two­je pra­wa.

Dla­cze­go ko­mu­ni­ka­cja jest szcze­gól­nie waż­na dla ko­bie­ty w cią­ży? Otóż, kie­dy no­sisz w so­bie nowe ży­cie, Two­je cia­ło jest w in­nym sta­nie niż przez po­zo­sta­łe lata. Inne są za­rów­no Two­je po­trze­by fi­zycz­ne, jak i psy­chicz­ne. A tak­że, nie­za­leż­nie od tego, czy zo­sta­niesz mat­ką po raz pierw­szy czy ocze­ku­jesz na­ro­dzin ko­lej­ne­go dziec­ka, siłą rze­czy Twój świat spo­łecz­ny ule­ga głę­bo­kie­mu prze­obra­że­niu.

Może Cię to za­sko­czy, lecz wie­le po­ro­dów, któ­re prze­bie­ga­ją z kom­pli­ka­cja­mi lub też zo­sta­wia­ją w mat­ce emo­cjo­nal­ny „nie­smak”, jest ta­ki­mi nie ze wzglę­du na me­dycz­ne nie­pra­wi­dło­wo­ści nie do unik­nię­cia, ale wła­śnie dla­te­go, że za­szwan­ko­wa­ła ko­mu­ni­ka­cja!

A to le­karz czy po­łoż­na „za­po­mnie­li” po­in­for­mo­wać ko­bie­tę o moż­li­wych skut­kach ubocz­nych za­sto­so­wa­nych le­ków czy za­bie­gów, a to ko­bie­ta uświa­do­mi­ła so­bie, co na­praw­dę jest dla niej waż­ne, do­pie­ro na sali po­ro­do­wej. Bywa i tak, że uko­cha­na oso­ba z ro­dzi­ny, któ­rej to­wa­rzy­stwo przy po­ro­dzie wy­da­wa­ło się tak po­żą­da­ne, two­rzy w nas na­pię­cia, któ­re w wy­ni­ku re­ak­cji psy­cho­so­ma­tycz­nych opóź­nia­ją po­ród.

Dzię­ki tej książ­ce na­uczysz się, po pierw­sze, jak roz­po­zna­wać swo­je praw­dzi­we po­trze­by pod ką­tem po­ro­du i wcze­sne­go ma­cie­rzyń­stwa, w tym tak­że, jak od­róż­niać je od tego, co usi­łu­ją na­rzu­cić Ci spo­łe­czeń­stwo i ko­mer­cyj­ny styl ży­cia. Po dru­gie, na­uczysz się, jak słu­chać ko­mu­ni­ka­tów wła­sne­go cia­ła i wła­snej pod­świa­do­mo­ści, któ­re je­śli nie zo­sta­ną uświa­do­mio­ne, mogą ne­ga­tyw­nie wpły­nąć na po­ród i po­łóg. Po trze­cie, bę­dzie tu mowa o ta­kiej ko­mu­ni­ka­cji z ota­cza­ją­cy­mi Cię ludź­mi, szcze­gól­nie z per­so­ne­lem me­dycz­nym, któ­ra uchro­ni Cię przed nie­po­ro­zu­mie­nia­mi, nie­do­po­wie­dze­nia­mi oraz utra­tą kon­tro­li nad prze­bie­giem Two­jej cią­ży i po­ro­du. Znaj­dziesz tu tak­że po­moc­ne wska­zów­ki do­ty­czą­ce tego, jak zli­kwi­do­wać za­wcza­su po­ten­cjal­ne na­pię­cia i ewen­tu­al­ne kon­flik­ty na fo­rum ro­dzin­nym.

Im le­piej bę­dziesz zda­wać so­bie spra­wę z wła­snych po­trzeb, im le­piej Twój umysł bę­dzie umiał się ko­mu­ni­ko­wać z Two­im cia­łem, a cia­ło z umy­słem, im le­piej w koń­cu bę­dziesz w sta­nie prze­ka­zy­wać świa­tu, kim je­steś i cze­go po­trze­bu­jesz w tej no­wej dla Cie­bie sy­tu­acji, tym więk­sza bę­dzie Two­ja szan­sa na pe­łen ra­do­ści po­ród i har­mo­nij­ny okres po­po­ro­do­wy. Od­rzuć za­tem lęk, a wy­peł­nij się zro­zu­mie­niem i mi­ło­ścią – w ta­kich wa­run­kach po­ród może stać się naj­pięk­niej­szą chwi­lą ży­cia ko­bie­ty.

1. PSYCHOLOGIA ZDROWEJ CIĄŻY I PORODU

Poród nie jest wydarzeniem tylko biologicznym

Przy­wy­kli­śmy w na­szej kul­tu­rze roz­pa­try­wać akt na­ro­dzin dziec­ka jako wy­da­rze­nie czy­sto bio­lo­gicz­ne. Nie trze­ba szu­kać da­le­ko, aby zna­leźć szcze­gó­ło­wy opis fi­zjo­lo­gii po­ro­du. Ter­mi­ny ta­kie, jak: „skur­cze”, „fazy po­ro­du”, „roz­war­cie szyj­ki ma­ci­cy” prze­wi­ja­ją się na pra­wo i lewo. Po pro­stu: „ro­dzi cia­ło ko­bie­ty”. Czło­wiek jed­nak nie skła­da się tyl­ko z cia­ła. Po­myśl, jak nie­sły­cha­nie mar­ne sta­ło­by się Two­je ży­cie, gdy­byś mo­gła za­spo­ka­jać tyl­ko swo­je po­trze­by cie­le­sne, a wszyst­kie inne nie by­ły­by na­wet za­uwa­żo­ne! Opis czy­stej fi­zjo­lo­gii po­ro­du jest rów­nie nie­peł­nym ob­ra­zem tego, co się z Tobą dzie­je pod­czas na­ro­dzin dziec­ka, jak nie­peł­nym ob­ra­zem Two­je­go ży­cia by­ło­by roz­pa­try­wa­nie go pod ką­tem je­dze­nia, spa­nia i wy­próż­nia­nia się.

Czło­wiek ma cia­ło, ma rów­nież umysł i po­trze­by psy­chicz­ne oraz emo­cjo­nal­ne. Wiel­kim błę­dem jest uzna­nie tych ostat­nich za dru­go­rzęd­ne. Czło­wiek jest z na­tu­ry stwo­rze­niem psy­cho­so­ma­tycz­nym! W koń­cu na­wet na­zwa na­sze­go ga­tun­ku: homo sa­piens, czy­li „czło­wiek my­ślą­cy”, wska­zu­je, jak nie­sły­cha­nie istot­ne jest w nas to, co nie­bio­lo­gicz­ne. Bez umy­słu i bez zdol­no­ści od­czu­wa­nia je­ste­śmy nie­peł­ni. Zo­sta­je „homo nie­wia­do­mo”, jak to się mó­wi­ło w moim li­ceum.

Pod­czas po­ro­du cia­ło i umysł współ­pra­cu­ją ze sobą tak ści­śle, że nie moż­na ja­sno okre­ślić, co jest dzie­łem ja­kiej czę­ści na­szej na­tu­ry.

Jest to teza, do któ­rej będę wra­cać jesz­cze wie­le razy na ła­mach tej książ­ki – po­nie­waż to wła­śnie do­głęb­ne zro­zu­mie­nie tej współ­za­leż­no­ści da Ci moż­li­wość wpły­wu na ak­cję po­ro­do­wą i na­ro­dze­nia dziec­ka w spo­sób świa­do­my.

Znaczenie porodu w innych kulturach

W wie­lu kul­tu­rach tra­dy­cyj­nych po­ród był i po dziś dzień jest uzna­wa­ny za zja­wi­sko przede wszyst­kim du­cho­we, cza­sem tak­że ma­gicz­ne. Uogól­nia­jąc, mo­że­my po­wie­dzieć, że przyj­ście dziec­ka na świat ko­ja­rzo­no ze stycz­no­ścią dwóch świa­tów: na­sze­go do­cze­sne­go – cie­le­sne­go oraz świa­ta du­chów czy też dusz – po­za­zmy­sło­we­go. Lu­dzie przyj­mo­wa­li, że du­sza dziec­ka przy­cho­dzi prze­cież „skądś” – czę­sto z tego sa­me­go „miej­sca”, w któ­rym prze­by­wa­ją po śmier­ci du­sze zmar­łych. Ro­dzą­ca ko­bie­ta sta­wa­ła się po­mo­stem dla obu świa­tów, a co za tym idzie, jej sfe­ra psy­chicz­na i du­cho­wa były nie­sły­cha­nie istot­ne. W nie­któ­rych ple­mio­nach uwa­ża­no, że mło­da mat­ka musi się­gnąć da­le­ko w głąb sie­bie, aby zna­leźć od­wa­gę i siłę po­trzeb­ne do na­ro­dze­nia dziec­ka – a kie­dy trzy­ma­ła je już w ra­mio­nach, czczo­no nie tyl­ko no­we­go człon­ka spo­łecz­no­ści, ale tak­że sil­ną i twór­czą ko­bie­cość świe­żo upie­czo­nej mamy.

Z tych wzglę­dów ocze­ku­ją­ca i ro­dzą­ca ko­bie­ta czę­sto była oto­czo­na licz­ny­mi zwy­cza­ja­mi, któ­rych ce­lem było przy­go­to­wa­nie i ochro­na psy­chi­ki mło­dej mamy. Prze­róż­ne tabu, cza­ry i bło­go­sła­wień­stwa, choć dla nas nie za­wsze lo­gicz­ne, naj­czę­ściej to wła­śnie mia­ły na celu.

Głę­bo­ko du­cho­wy ob­raz po­ro­du moż­na zna­leźć tak­że u chrze­ści­jan. Jed­na z po­łoż­nych, któ­rych re­la­cje w Sta­nach Zjed­no­czo­nych ze­bra­ła Pen­field Che­ster, wi­dzi w prze­ży­ciu po­ro­du dzie­ło Bo­skie, a od­czu­cie ro­dzą­cej opi­su­je tak:

Naj­waż­niej­sza lek­cja, ja­kiej się na­uczy­łam (od­bie­ra­jąc po­ro­dy), to uj­rze­nie siły du­cha. […] Jako po­łoż­ne, mamy oka­zję ob­ser­wo­wać to przy każ­dym po­ro­dzie. To zu­peł­nie tak, jak­by wstę­po­wał w czło­wie­ka Bóg. I trzę­siesz się, bo Jego moc jest tak wiel­ka […]. Naj­czę­ściej to wte­dy wła­śnie ro­dzą­ca ko­bie­ta mówi: „Nie dam rady”. My wie­my, że to zna­czy, iż dziec­ko jest tuż tuż. Kie­dy tyl­ko ko­bie­ta wy­rze­ka się kon­tro­li, wte­dy wstę­pu­je w nią Bóg: Jego Moc i Duch Świę­ty1.

Zwróć­my uwa­gę na to, że w po­wyż­szej re­la­cji po­łoż­nej z Wi­scon­sin mat­ka ma do speł­nie­nia waż­ne za­da­nie du­cho­we: musi uczy­nić miej­sce dla Du­cha Świę­te­go. Je­śli tego nie zro­bi, lecz bę­dzie chcia­ła wła­sny­mi si­ła­mi kon­tro­lo­wać po­ród, nie bę­dzie on prze­bie­gał opty­mal­nie.

Wpływ psychiki na akcję porodową