CHINY Zrozumieć imperium - Piotr Plebaniak - ebook

CHINY Zrozumieć imperium ebook

Piotr Plebaniak

0,0
49,00 zł

lub
Opis

Motto książki:

分久必合,合久必分

Co było zjednoczone, musi ulec rozbiciu,

co było rozbite, musi się zjednoczyć

To starożytne prawidło rozpala serca i wyobraźnię niezliczonych pokoleń adeptów historii Państwa Środka, w tym współczesnych decydentów politycznych.

Książka zawiera 81 sentencji i maksym, po dziewięć w każdym z rozdziałów. Ich tematy to: chińskie cykle dynastyczne, perypetie wojenne władców starożytnych, najstarsze echa starożytności i mitów. Sentencje zostały dobrane tak, aby niosły jak najwięcej mądrości użytecznej dla nas, ludzi współczesnych. Jednocześnie są świetnymi przykładami do opisania ciekawostek o dawnych Chinach - obyczajach, słynnych postaciach i życiu zwykłych ludzi.

Czy da się pokonać Chiny?

Czym dla chińskich współczesnych decydentów jest „stulecie narodowego poniżenia”?

Jak Chińczycy rozumieją własną historię?

Kim byli i jak rozumieli świat ludzie, których czyny ukształtowały historię Chin?

Odpowiedzi znajdziesz w tym tomie.

REKOMENDACJE:

Niezwykła, świetnie napisana, nowatorska publikacja. Piotr Plebaniak z niebywałą erudycją i elokwencją Znawcy przedstawia długą historię dziejów, tradycji i życia politycznego Chin. Opierając się na przekazach ówczesnych „świadków historii”, koryguje i przewartościowuje dotychczas pokutujące tradycyjne osądy, burząc współczesne mury ich akademickiej interpretacji.

— dr hab. Krzysztof Miszczak, prof. SGH, Instytut Studiów Międzynarodowych, Szkoła Główna Handlowa

Chiny to ciągłość kulturowa. Imperia się przewracają, władze i reżimy przemijają, ale Chiny trwają. Państwo można pokonać, cywilizacji — nie. Dlaczego? Przeczytajmy zawarte w tym tomie sentencje, wiekopomne słowa i opowieści osób tę cywilizację kształtujących. Warto. — prof. dr hab. Bogdan Góralczyk, dyplomata, sinolog, autor m.in. książki Wielki Renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje (2018)

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 178

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Piotr Plebaniak

CHINY Zrozumieć imperium Pulsujący matecznik cywilizacji

Polskie Towarzystwo Geopolityczne Kraków 2021

To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Piotr Plebaniak

CHINY Zrozumieć imperium

Pulsujący matecznik cywilizacji

z posłowiem prof. Krzysztofa Miszczaka

Polskie Towarzystwo Geopolityczne Warszawa 2021

https://chiny.pl/ksiazki

Niniejszy plik został zakupiony w sklepie portalu sklep.defence24.pl i jest zabezpieczony znakiem wodnym.

Na wołanie Piotra Pustelnika miliony ludzi popędziło wyjść na spotkanie Wschodowi; słowa halucynującego entuzjasty takiego jak Mahomet wygenerowały siłę zdolną zatriumfować ponad greko-rzymskim światem; jakiś tam nieznany mnich Luter skąpał Europę we krwi. Głosy Galileusza i Newtona nigdy nie rozbrzmiewają echem pomiędzy masami. Wynalazcy i geniusze przyspieszają marsz cywilizacji. Ale to fanatycy i szaleńcy tworzą historię.

– Gustave Le Bon, francuski psycholog i socjolog

To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Wstęp

Żywioł obdarzonych Wolą (impresja)­

Właściwy moment dziejowy, właściwa idea i właściwy człowiek zbiegają się czasem na oceanie historii, tworząc superfalę – niszczycielską, historyczną siłę zmieniającą świat. Złączywszy się w synergię, te trzy elementy chwytają w cugle serca milionów ludzi i dają im do rąk narzędzia morderstwa w imię Sprawy… Pchają jednych na drugich w orgii tworzenia nowego porządku. Pchają do czynów, które wywracają stary świat do góry nogami… i pokrywają go lasem mogił.

Te przepotężne Siły wyczekują cierpliwie pod kruchą pokrywą codzienności, by co kilka pokoleń zawalić stare koryto rwącej rzeki historii zwałem trupów i skierować nurt dziejów w mroczną, pełną niepewności przyszłość… ucieleśniając myśl rządzącego losem ludzkości prawidła: nie ma nic silniejszego ponad ideę, której czas nadszedł1.

W wywiadzie u Edwarda R. Murrowa w 1955 roku współtwórca amerykańskiego programu budowy bomby atomowej Robert Oppenheimer stwierdził efektownie, ale nie do końca zgodnie z prawdą: „Świat natury nie skrywa już sekretów. Ale myślom i intencjom ludzi sekretów nie brak”2. Historia kronikuje wydarzenia, ale stanowi też narzędzie osądu i potężną broń tych, którzy toczą wojny narracji. Czymże jest więc historia? Kto winien ją badać? Kto zdoła zrozumieć? Socjolog? Psycholog? A może poeta? Prymatolog! Nie, to zbyt pesymistyczne.

Kto ma większą władzę kierowania historią? Czy jednostki takie jak Napoleon i Czyngis-chan? A może, będąc produktem swych czasów, tylko wypełnili sobą niszę życiową, którą Mechanizmy Historii3 stworzyły nie dla nich z imienia, ale dla takich jak oni? Chińczycy mają na to przysłowie: „świat w chaosie zradza bohaterów” (zobacz →). Pchani ambicjami wskoczyli – mówiąc innym chińskim przysłowiem, zamieszczonym dalej w tej książce – na grzbiet rozjuszonego tygrysa, by ujechać na nim tyle, na ile pozwolą: szczęście, determinacja i talent.

Co powodowało Oppenheimerem, gdy kierował projektem budowy narzędzia masowej śmierci, a potem sukces swojego zespołu skwitował nieśmiertelnym, efekciarskim „Stałem się śmiercią, niszczycielem światów”4? Czymże są intencje? Czymże zdolność przewidzenia konsekwencji swoich czynów – a może śmiałość ich dostrzeżenia? Które z nich oceniać? Kto ma prawo oceniać, co w historii jest dobrem, a co złem? „Ofiary!”, ktoś może rzucić, parafrazując słowa „tylko ofiary się nie mylą” z pieśni Jałta Jacka Kaczmarskiego.

Ale wciąż nie wiemy, jak osądzać człowieka wielkiego. „Któż wie na pewno, do czego zmierza, jakie są motywy jego postępowania i jakie będą tegoż konsekwencje?”, zapytuje narrator w powieści Cyrila M. Kornblutha Syndykat. Wielcy ludzie zmian generują Wielką Zmianę kosztem przygodnych ofiar, skuszonych sprytnie skonstruowaną ideologią. Prowodyrzy zmian proponują transakcję: moja sława i władza. Wy jako narzędzie zmian w mych rękach. Być może postradacie życie – ale w zamian, jako część „zbrojnego motłochu”5, poczujecie choć przez chwilę, że tworzycie lepszy świat dla przyszłych pokoleń, że też władacie cząstką tej siły.

Kto orzeknie, że zbudowanie fundamentu cywilizacyjnego dla następnej dynastii Han zadośćuczyniło totalitarnym zbrodniom Pierwszego Cesarza? Kto oceni Lutra, na szalach kładąc z jednej strony potrzebę reformy Kościoła, a z drugiej – stosy ofiar wojen religijnych, które spustoszyły Europę XVII wieku? Woła Kornbluth dalej z kart swojego dzieła6:

Możemy czcić Kromaniończyka za wynalazek łuku, a jednocześnie pomstować na niego za rozpoczęcie wyścigu zbrojeń. Możemy być wdzięczni krępym Sumeryjczykom za sporządzenie wspaniałych zwierciadeł ze złota i odkrycie lapis lazuli, a zarazem ganić ich za grzebanie żywcem służebnic w jednej mogile ze swoją panią; dziękować Shi Huang Di za to, że zbudował Wielki Mur, oddzielając barbarzyńską północ od południowej kultury, i pomstować na niego, bo kazał spalić wszystkie książki w Chinach. Możemy wychwalać króla Minosa za budowę toalet wodnych w Knossos i przeklinać go za przekazywanie co roku Grekom człowieka na żywą ofiarę (…). Możemy być wdzięczni Grekom za nałożenie podatków, dzięki którym utrzymywali bogate przyczółki wojskowe na zachodzie, a zarazem kląć ich za prostytucję, sodomię i wojny kolonizacyjne służące zakładaniu tych baz (…).Możemy (…) dziękować Justynianowi za pierwszy kodeks prawa lub przeklinać go za niezliczone zdrady, które dały początek haniebnemu tysiącleciu bizantyjskiemu. (…) Możemy dziękować żeglarzom, którzy nękanej głodem Europie otworzyli drogi do Nowego Świata, a zarazem przeklinać ich za syfilisa; wysławiać czerwonoskórych za uprawę kukurydzy, jedynego ratunku dla głodujących mas, albo kląć ich za tę samą kukurydzę, która najsilniej wyjaławia gleby. Możemy wychwalać plantatorów z Wirginii za najlepsze odmiany tytoniu albo ganić ich za zostawienie po sobie czerwonych bagnisk w miejscu dawnych lasów (…). Możemy wychwalać chłopców z Czwartej Eskadry za wytępienie moskitów malarycznych na Cejlonie albo przeklinać, że w ten sposób przyszło na świat tylu Syngalezów, iż nawet pięć Cejlonów nie byłoby w stanie ich wyżywić.

Jeden skutek ma tysiące przyczyn, a jedna przyczyna – tysiące skutków. Dobre i złe zdarzenia zachodzą niezależnie od intencji tych, którzy przewrócili pierwszą kostkę domina w łańcuchu zdarzeń, czasem będących, a czasem niebędących „historyczną koniecznością”. Ale czy są dobre, czy złe? Dla ilu? Dla kogo? Po jakim czasie?

Wizję przedziwnych zależności, które pracują w takich chwilach, po mistrzowsku uchwyciła w swojej słynnej wypowiedzi amerykańska działaczka Brigitte Gabriel:

Większość Niemców była bezkonfliktowa, ale to naziści dyktowali cel i w rezultacie sześćdziesiąt milionów ludzi straciło życie (…). Cicha większość była w tym nieistotna. (…) Większość Rosjan również była bezkonfliktowa. A jednak Rosjanie byli w stanie zabić dwadzieścia milionów ludzi. Cicha większość była w tym nieistotna. (…) Większość Chińczyków również była bezkonfliktowa. A jednak Chińczycy byli w stanie zabić siedemdziesiąt milionów ludzi. Cicha większość była w tym nieistotna. Jeśli spojrzysz na Japonię przed II wojną światową, większość Japończyków też chciała żyć w pokoju. A jednak Japończycy niczym rzeźnicy wyrąbali sobie drogę przez Azję Wschodnią, zabijając dwanaście milionów ludzi, głównie bagnetami i łopatami. Chcąca żyć w pokoju większość znów była nieistotna7.

„Nazwy zasłaniają rzeczy”, mówi pisarz Krzysztof Kąkolewski. Słowa zasłaniają rzeczy. Nasza percepcja historii zasłania fakty – uwikłana w nasze emocjonalne przywiązanie do kłamstw założycielskich. Nasza wizja własnej tożsamości wikła nas często w agresywną obronę (uwielbiam oksymorony) tych kłamstw… Kłamstw, które pozwalają żyć.

W tej książce znajdzie Czytelnik moje kłamstwo o tym, czym jest historia, mój obraz mentalny tego, czym jest historia Chin. Spróbowałem tutaj popatrzeć na historię Chin nie oczami akademików, ale oczami jej uczestników i świadków. Ci świadkowie to targani emocjami żywi ludzie, tacy jak my. Na nasz pożytek przenieśli z własnych serc do naszych czasów przestrogi na przyszłość w formie maksym, dydaktycznych bon motów i opowieści o zagmatwanych ludzkich losach.

Obok mnie stoi granitowy posąg Koxingi, lojalisty dynastii Ming. Siedzę na malutkiej Wysepce Wielkiego Czynu (Jiangongyu 建功嶼; Jiangong to chińskie imię Koxingi). Przez lata kontynuował on opór wobec Mandżurów, którzy pod rządami dynasti Qing przejęli Państwo Środka w 1644 roku.

Wysepka zabudowana jest kompleksem bunkrów z woli Czang Kaj-szeka, przywódcy reżimu, który w 1949 roku przegrał wojnę domową z komunistami Mao Zedonga i ewakuował Rząd Narodowy na wyspę Tajwan. Czang żył ambicją powrotu na kontynent. W roku 1952 wygłosił tu, na wyspie Kinmen, ledwie kilka kilometrów od wybrzeża kontynentu, słynną przemowę zapowiadającą powrót z miejsca ucieczki. Historia się nie powtarza. Historia dopisuje rymy.

Patrzymy na zachód. Ja, Koxinga i unoszący się nad nami duch Czang Kaj-szeka – razem jest nas trzech. Patrzymy w milczeniu. Na mrowie wieżowców miasta Xiamen. Ale nie widzimy wieżowców. Widzimy rymy, które historia Chin pisała przez tysiąclecia.

Kinmen, sierpień–wrzesień 2019

Powyższa impresja to dostosowany do tego tomu ekstrakt ze wstępu do książki Siły psychohistorii (planowane wydanie: listopad 2021). Fraza „razem jest nas trzech” w ostatnim akapicie tekstu nawiązuje do ikonicznego, pełnego melancholii wiersza poety epoki Tang, Li Baia, pt. Pijąc samotnie przy blasku księżyca (月下獨酌).

Oryginalną frazę, która pojawia się w tomiku Drogi wędrownych doradców (wyd. Zona Zero, 2019, s. 199), rozpozna praktycznie każdy Chińczyk:

Unoszę kielich, by zaprosić księżyc, on rzuca cień i jest , nas już trzech.

Rozdział 3 Cykle dynastyczne

Wiecznie obracający się wzorzec cyklu świetności i upadku stanowi esencję chińskiego rozumienia biegu dziejów, a ogólniej – także natury Wszechświata. Żyjącym w tych czasach pokoju i dostatku szczęśliwcom, na przykład nam, mieszkańcom Europy drugiej połowy XX i początku XXI wieku, czasy geopolitycznej beztroski wydają się końcem historii. Ale nigdy nie są.

„Takie są koleje historii: to, co podzielone, jednoczy się; to, co zjednoczone, dzieli się”. Te słowa otwierające powieść Dzieje Trzech Królestw opisują prawidłowość biegu historii: okres prosperity brzemienny jest w swój nieuchronny koniec. Ale z chaosu i niedoli wyłania się nowa, wspaniała dynastia, która przywraca utraconą harmonię i upragnione czasy pokoju.

Za najważniejszy precedens Chińczycy mają dzieje dynastii Zhou. Choć trwający stulecia powolny upadek tej dynastii był czasem nieustannych wojen, w tej destrukcji kryło się ostrożnie kiełkujące ziarenko drugiej skrajności. Wojenny chaos stanowił siłę napędową postępu cywilizacji i kuźnię innowacji. Miał zrodzić wspaniałe imperium Han.

Ten z wojujących władców, który zdoła podporządkować sobie pozostałych, uzyska Mandat Niebios i stanie się władcą świata. Przywódców rebelii, watażków i hegemonów zawsze elektryzowała perspektywa zdobycia najwyższej potęgi – ponownego zjednoczenia Wszystkiego, Co Pod Niebem.Wcześniej chodziło tylko o Równiny Centralne (Zhongyuan 中原), potem także o dorzecze Jangcy.

Znak gu古 – starożytny

U góry 十 (shi), „dziesięć” ponad 口 (kou), „usta” –czyli przekaz, który przeszedł już przez dziesięć par ust, słowa przekazane sztafetą dziesięciu pokoleń.

Su Shi (蘇軾)

Żył w latach 1037–1101. To pisarz, poeta, artysta, kaligraf, aptekarz i mąż stanu. Urodził się w Meishan, blisko góry Emei (współcześnie prowincja Syczuan). W wieku dziewiętnastu lat wraz z bratem uzyskał najwyższy możliwy rezultat jinshi (進士) w egzaminach cesarskich.

Zbudował nazwaną jego imieniem groblę przy słynnym Jeziorze Zachodnim w mieście Hangzhou. Służył jako sędzia gubernator, aż w końcu – mając smykałkę do narażania się zwierzchnikom – został kilkukrotnie skazany na wygnanie, m.in. na wyspę Hainan, na dalekim południu. Tam założył akademię Dongpo, w której wygłaszał swoje referaty i tworzył poezję.

W roku 1100 Su Shi w końcu uzyskał przebaczenie i ułaskawienie. Został przy tym wyniesiony na bardziej prominentne stanowisko w mieście Chengdu. Niestety poeta nie dotarł na miejsce – zmarł w roku 1101 w Changzhou, będąc w drodze na przydzielony mu urząd. Miał sześćdziesiąt cztery lata.

Po śmierci jego dzieła zyskiwały coraz większą popularność. Kaligrafie jego autorstwa, jego portrety, kamienie upamiętniające jego wizyty były bardzo znane. Budowano nawet świątynki upamiętniające jego osobę. Postać poety pojawiała się w twórczości późniejszych mistrzów. Jednym z najbardziej znanych był obraz Su Dongpo przy Czerwonych Klifach namalowany przez malarza Li Songa.

大江東去, 浪淘盡, 千古風流人物

Dàjiāngdōngqù, làng táo jìn, qiāngǔ fēngliú rénwù

Wielka Rzeka na wschód płynie, na falach niosąc pieśń bohaterów tysięcznych

Potężna Jangcy była świadkiem większości historycznych burz, które dotknęły mieszkańców Państwa Środka.

Jego historię tworzyli bohaterowie, patrioci, władcy i prości ludzie. Życie oddawali za sprawy, które po pięciu, dziesięciu pokoleniach stawały się ludziom obojętne. Idee i aspiracje podrywające do tytanicznych zmagań całe narody i imperia przemijają niczym jętki jednodniówki.

Ale świadkująca Rzeka jest wieczna. I pamięta…

Źródło: Su Shi 蘇軾, Chibi huaigu 赤壁懷古 [Medytacje nad przeszłością przy Czerwonych Klifach]; dynastia Song.

Brama do mauzoleum Sun Yat-sena w Nankinie

Nad środkowym wejściem widoczna jest pozłacana druga część sentencji po prawej.

大道之行也天下為公

Dàdào zhī xíng yě tiānxiàwéigōng

Gdy Dao przeważa, wszyscy ludzie świat współdzielą

Taka jest natura Wszechświata. Naprzemienne okresy chaosu i harmonii kosmicznego ładu będą nieuchronnie wzbierać i przemijać. Każda taka nieuchronna zmiana brzemienna jest wojnami, chaosem i niedolą.

W szczęśliwych momentach pokoju władca emanuje dobroczynnym wpływem swych cnót. Dzięki temu ludziom wojenne niedole są obce, mogą za to znojną pracę zmieniać na dostatek dla najbliższych… i dobra wspólne, takie jak bezpieczne ulice i drogi czy porządek społeczny. Czas pokoju to – słowami geopolityków – czas geopolitycznej pauzy, w czasie której układ sił zastyga.

Druga część frazy stała się promowanym przez Sun Yat-sena mottem Republiki Chińskiej. Ustanowiono ją po obaleniu ostatniej dynastii cesarskiej, a zarazem systemu feudalnego w Chinach, w 1911 roku.

Ojciec Narodu – tak do dziś Sun Yat-sen nazywany jest nie tylko na Tajwanie, ale i w Chinach Kontynentalnych. Miał nadzieję, że rewolucja Xinhai i ustanowienie państwa pod przywództwem Narodowej Partii Chin (KMT) powstrzymają nadejście mrocznych czasów. Obalenie mandżurskiej dynastii Qing miało płynnie przejść w nowy okres prosperity. Niestety! Nieubłagane siły historii upomniały się o cztery dekady wojen i chaosu. Taka jest natura Wszechświata.

Źródło: Księga rytuałów; dynastia Zhou.

話說天下大勢, 分久必合, 合久必分

Huàshuō tiānxiàdàshì, fēn jiǔ bì hé, hé jiǔ bì fēn

Takie są historii koleje: to, co podzielone, w jedność musi się złączyć; to, co zjednoczone, na części podzielić się musi

To słowa otwierające epicką powieść o czasach upadku dynastii Han i początkach czasu chaosu międzydynastycznego zwanego Okresem Trzech Królestw.

Czasy zmagań państw Shu, Wei i Wu to okres trzech–czterech pokoleń, w którym populacja terenów dynastii Han skurczyła się z sześćdziesięciu milionów do ledwie trzeciej części tej imponującej liczby.

Załamanie harmonii i upadek państwa to kwestia najwyższej troski władców starających się przedłużyć żywot własnych reżimów – pisał o tym Sun Zi na samym początku swojego słynnego traktatu.

Ale to też troska zwykłych, ciężko pracujących ludzi, z trwogą wypatrujących oznak załamania i nadejścia czasów, w których oni sami i ich ukochane dzieci będą cierpieć głód i wojny.

Źródło: Dzieje Trzech Królestw; dynastia Ming.

Symbol Yin-Yang przy wejściu do świątyni Yuntiangong (雲天宮) w Tongxiao (通霄), Tajwan

Symbol Yin-Yang jest graficzną reprezentacją tego, że zjawiska i rzeczy cyklicznie transformują swoją naturę. Musimy pamiętać, że taoizm jako filozofia i system myślowy (kosmologia) opisujący zdarzenia zachodzące w świecie to coś niemal zupenie odrębnego od „religii taoistycznej” z jej panteonem bóstw.

„Skrajność zmienia się w przeciwieństwo” (物極必反)

Jeśli mielibyśmy wybrać jedno jedyne zdanie mające podsumować to, jak Chińczycy rozumieją otaczający ich Kosmos i logikę zdarzeń w nim zachodzących, będzie nim właśnie ta starożytna maksyma-przysłowie.

Słońce, doszedłszy do zenitu, zniża się; księżyc, doszedłszy do pełni, zaczyna się zmniejszać. Te i wiele innych chińskich przysłów głoszą, że oscylacje zjawiska między swoimi skrajnościami są nieuchronne. Po nocy następuje dzień. Po zimie wiosna i lato… a po nich ponownie zima. Potężne imperium rośnie w siłę, by potem nieuchronnie upaść. Taka jest natura Dao – Odwiecznej Zasady Wszechrzeczy. Ten, kto to rozumie, nie robi nic na siłę. Kroczy Drogą Środka, z dala od niebezpiecznych skrajności – jedynie synchronizuje swoje działanie z pulsującymi leniwie i niewzruszenie rytmami Dao.

Ale i Europejczycy swój język mają. „Nic w nadmiarze” (gr. mēdèn ágan), czytamy na ścianie świątyni Apolla w Delfach. Heraklit z Efezu rzekł przecież: „Wszystko płynie”. Szkoda tylko, że chociaż zmiana jest nieunikniona, to nigdy nie jesteśmy na nią gotowi, dopowiada anonimowy złośliwiec.

Co zaś do chińskiej maksymy, polecam nauczyć się wypowiadać ją z pamięci po chińsku. A nuż pojawi się okazja przyhamować poznanego Chińczyka, który zachwala swój kraj wyliczanką „mamy największe to, mamy największe tamto”. Efekt powinien być spektakularny – dyskusja wygrana przez nokaut, a i szacunek przeciwnika zyskany.

Źródło: Guiguzi 鬼谷子 [Księga Mistrza Doliny Duchów] oraz Lü shi Chunqiu 呂氏春秋 [Roczniki wiosen i jesieni rodu Lü]; dynastia Zhou. Sentencja została już zamieszczona w tomie Starożytna mądrość chińska w sentencjach.

人心思漢

Rén xīn sī Hàn

Serce ludu tęskni za czasami Han

Czasy chaosu, niepewności i nieustannych wojen, choć na dłuższą metę stanowią wylęgarnię innowacji i postępu, dla przeciętnego człowieka, który wstaje na siódmą do roboty, nie są powodem do świętowania.

Upadek dynastii Han pociągnął za sobą najdłuższy okres międzydynastycznej zapaści cywilizacyjnej, jakiej doświadczyła cywilizacja konfucjańska na przestrzeni ostatnich dwóch tysiącleci. Obszar kwitnącego niegdyś imperium, liczącego ponad 10 milionów domostw, zmienił się w arenę walki trzech państw.

Wojny te wraz z klęskami głodu, migracjami i inwazjami barbarzyńców przetrzebiły poddanych Han, zostawiając trzem królestwom ledwie sześć–osiem milionów poddanych. Geopolityk George Friedman w jednej z prelekcji przytoczył celną paralelę. Stwierdził retorycznie, że Europejczycy cieszący się latami pokoju po I wojnie światowej żyli w błogiej nieświadomości, że już za kilka lat dziesiątki milionów z nich umrą w imię polityki i przekonań ideologicznych. Paralela odnosiła się nie do starożytnych czasów dynastii Han. Odnosiła się do nas.

Źródło: Dzieje Trzech Królestw.

Dynastia Han (漢)

Han to nazwa krainy geograficznej, królestwa wokół rzeki o tej samej nazwie. Królestwem tym został obdarzony Liu Bang przez swojego wodza, a zarazem arcyprzeciwnika Xiang Yu. Nazwa etniczna chińczyków to Hanzu – dosłownie „ród Hanów”. Określeniem tożsamości chińskiej poza samymi Chinami jest Hanren (漢人, dosłownie „człowiek Han”), choć chińscy migranci rozrzuceni po całym świecie nazywają siebie Huaqiao (華僑) w nawiązaniu do legendarnej dynastii Hua.

Idźmy dalej. Język chiński to język Hanów (Hanyu 漢語). Znaki pisma chińskiego zaś to hanzi (漢子, dosłownie „znaki Hanów”, czyt. han-dzy), gdyż ich kompleksową reformę, będącą przedłużeniem złowieszczych działań unifikacyjnych czasów Qin, zrealizowano już pod szyldem nowego reżimu. Tak na marginesie: japońskie znaki kanji (czyt. kan-dżi, brzmi podobnie, prawda?) to grupa znaków pisma chińskiego, którą zaadaptowano w Japonii.

Liu Bang, Pierwszy Cesarz dynastii Han, Wkrótce po ustanowieniu dynastii wprowadził bardzo rozsądny system rządów. Otóż zatwierdzał on tylko memoranda proponowane przez urzędników nadwornych. Unikał w ten sposób problemu przytakiwania wszelkim pomysłom władcy. Zasada ta funkcjonowała na szczeblu zarówno pałacu cesarskiego, jak i administracji licznych prowincji, królestw i komandorii cesarstwa.

Liu Bang już jako cesarz przyznał rozległe terytoria towarzyszom broni oraz arystokracji wywodzącej się z własnego klanu. Zarządcy ci, nierzadko arystokraci podbitych przez Qin państw, tytułowali się królami, posiadali własne armie, nakładali podatki, bili własny pieniądz i zarządzali nominacjami urzędniczymi na obszarze, który kontrolowali. Władzę centralną należało umocnić.

Dzieła konsolidacji dokonał cesarz Wu (漢武帝, rządził 187–140 p.n.e.). Imię cesarza oznacza wojskowość, waleczność, oręż – upamiętnia właśnie ten aspekt jego rządów. Po objęciu władzy dokonał reform ograniczających władztwo królów. Z mocy jego rozporządzenia dziedziczyli wszyscy ich potomkowie, a nie tylko ten najstarszy. Dzięki temu terytoria królestw rozpadły się na rządzone przez markizów dzielnice, które podporządkowano już bezpośrednio władzy centralnej. Kolejnym krokiem było pozbawienie markizów ich tytułów szlacheckich.

Cesarz Wojowniczy prowadził liczne wojny. Podbijał i pacyfikował plemiona i ludy pograniczne. Zagarnął Mandżurię w 128 roku p.n.e. oraz opanował królestwa środkowej i północnej Korei (109–106 rok p.n.e.). Drugą kluczową zmianą wprowadzoną przez tego cesarza było ustanowienie konfucjanizmu jako oficjalnej ideologii państwowej.

Ale feudalne porządki odchodziły, stawiając zaciekły opór. Trzy wieki później, gdy dynastia chyliła się ku ostatecznemu upadkowi, urzędnicy cesarscy wymusili dziedziczność stanowisk, rozzuchwalając się i przerzucając koszt szalejącej korupcji na warstwy pracujące. No skąd my to znamy!

Do załamującej się sytuacji wewnętrznej dołączyła seria katastrof naturalnych: powodzi, susz i plagi szarańczy. Sporadyczne bunty o podłożu politycznym stopniowo przekształciły się w ruchy ludowe, które zdestabilizowały całe państwo.

Czasy Han to okres kolejnego wielkiego skoku cywilizacyjnego. Rozkwit myśli Okresu Walczących Państw w połączeniu z unifikacją zaprowadzoną siłą przez pierwszego cesarza efemerycznej dynastii Qin dostarczył imperium Han platformy startowej do lawinowego postępu. Reżim Qin zrobił czarną robotę stworzenia politycznej i ekonomicznej podwaliny pod potęgę panującej przez czterysta lat dynastii Han.

W rezultacie dopełniła się likwidacja wpływu Stu Szkół, a administracja została przejęta i kompletnie zdominowana przez uczonych konfucjańskich. Słynny edykt znienawidzonego Pierwszego Cesarza o rekwizycji ksiąg został cofnięty dopiero piętnaście lat po ustanowieniu dynastii Han. Pozwoliło to utrwalić tym samym przyczółki nowej ideologii i definitywnie przejąć kontrolę nad aparatem państwa.

Nowa władza do usprawiedliwienia swojego istnienia potrzebowała czegoś bardziej wyrafinowanego niż zaprowadzony przez Pierwszego Cesarza bezwzględny zamordyzm. Podstawą jej stabilności stało się małżeństwo konfucjanizmu z siłą polityczno-militarną urzędu cesarza.

Czasy chaosu

Upadek imperium Han niósł dla jego poddanych bardzo dotkliwe następstwa. Kolejne dziesięciolecia stały się niemal nieprzerwanym pasmem wojen i niedoli. Złoty wiek dostatku i bezpieczeństwa, a przede wszystkim relatywnej stabilności i porządku społecznego, nieuchronnie się skończył. To, jak głęboki był upadek cywilizacyjny, najwymowniej obrazuje wspomniana wcześniej liczba mieszkańców na terenach cesarstwa – spadła równie drastycznie co w innych okresach chaosu, jak choćby w czasie rebelii An-Shi za czasów dynastii Tang.

Czasy bezpośrednio po rozpadzie imperium Han to podział jego terytorium na trzy potęgi konkurujące o prymat i ponowne zjednoczenie. To tzw. Okres Trzech Królestw. Po dziś dzień jest to czas wręcz magicznie oddziałujący na wyobraźnię historyczną Chińczyków. Jeśli usłyszymy, że w telewizji puszczą dramat historyczny, można śmiało się zakładać, że będzie on o wydarzeniach właśnie z tego okresu. To do tego okresu przynależą postacie takie jak makiaweliczny Cao Cao czy wybitny strateg Zhuge Liang. W umysłach chińskich czyny faktyczne i fikcyjne mieszają się w fascynujący sposób – ma to miejsce także w tej książce. Wiele słynnych fraz w niej zamieszczonych pochodzi z powieści historycznej Dzieje Trzech Królestw, która sama jest kompilacją przekazów ludowych.

Żadne z trzech królestw nie uzyskało zdecydowanej przewagi nad pozostałymi. Dodatkowo rozkawałkowanie władzy oraz upadek handlu doprowadziły do brzemiennej w skutki izolacji północy i południa. Północ zalały barbarzyńskie plemiona, państwa, a nawet imperia ludów stepowych.

Świeżo zsinizowane południe stało się schronienim dla elit, a tym samym – dla dorobku cywilizacji chińskiej. W starożytności, w Okresie Walczących Państw, chińska kolonizacja rejonów dorzecza rzeki Jangcy (generalnie na południe) była sporadyczna. Teraz tendencja zmieniła się w trwałe wcielenie tych obszarów w obręb cywilizacji konfucjańskiej. Na złączenie obu terenów w jedno imperium trzeba było poczekać. A choć dzieła dokonała dynastia Sui niemal półtora tysiąclecia temu, różnice obyczajów, języka i temperamentu istnieją po dziś dzień.

Przysięga braterstwa w sadzie śliwowym (桃園三結義)

Spotkanie trzech przyjaciół zakończone przysięgą braterstwa to wydarzenie otwierające epickiej powieści Dzieje Trzech Królestw z czasów dynastii Qing. Trzej bracia, jak możemy się domyśleć, rzuceni zostaną przez los na przeciwne strony konfliktu wstrząsającego upadającym światem dynastii Han.

Dynastie Północne i Południowe. Znowu chaos i rozbicie brzemienne są zjedoczeniem

Koniec istnienia Trzech Królestw, a potem trwające półtora stulecia „pięć minut” dynastii Jin i czasy Szesnastu Królestw. Kalejdoskop zmian politycznych, migracji i towarzyszącej im ludzkiej niedoli po każdym potrząśnięciu pokazywał to mniejsze, to większe kawałki, na które dzielił się chiński świat.

W międzyczasie w tym gulgoczącym przez całe stulecia bałkańskim kotle powoli akumulował się efekt mrówczej pracy pokoleń twórców cywilizacji. Na południu pojawiały się państwa zakładane przez zbiegów z północy. A w chińskim mateczniku na północy władcy i mieszkańcy państw zakładanych przez „barbarzyńców” sinizowały się, szukając awansu cywilizacyjnego, który z kulturą chińską związany był podobnie jak postęp naukowy Zachodu z wartościami etycznymi cywilizacji chrześcijańskiej (in. łacińskiej).

Z Północnego Wei pochodzi legenda o Mulan, która idzie na wojnę przeciw kolejnej fali najazdu z północy, sama będąc częścią poprzedniej... a jej motywem jest konfucjańska, „synowska” cnota troski o rodziców. Z tegoż kraju pochodził słynny geograf Li Daoyuan (酈道元), którego monumentalne dzieło było zwieńczeniem pracy etnicznych Hanów. Czy siły chaosu i zniszczenia mogą odegrać symfonię harmonii? Wygląda na to, że tak.

國家將興, 必有禎祥; 國家將亡, 必有妖孽

Guójiā jiāng xìng, bì yǒu zhēnxiáng; guójiā jiāng wáng, bì yǒu yāoniè

Gdy krainie rozkwit pisany, dobre znaki wypatrzeć nietrudno; jeśli zaś upadek jej przeznaczony, omenów złowieszczych mnogość zobaczysz

Słowa te, choć w teorii bardzo prawdziwe, są równie zwodnicze w praktyce. Jak głosi żartobliwe powiedzenie,w teorii teoria i praktyka to jedno. W praktyce jednak nie do końca.

I społeczeństwa starożytnego świata, i nasze współczesne były i są niewiarygodnie wręcz skomplikowane. Dodatkowo nie są jednolite na swoich cielskach, tylko łaciate. Tu się polepsza, tam się poprawia. Tu gałąź przemysłu upada, a w innym miejscu powstaje i rozkwita zupełnie nowa. Słowem: po stanie jednej sprawy trudno odgadnąć stan innych. Która z nich zakończy się nieuchronnym, katastrofalnym upadkiem bądź go nieomylnie zwiastuje?

Ten kalejdoskop prawideł wojny i pokoju jest przedmiotem obserwacji najtęższych umysłów. Rytm pulsujących zmian winien stanowić otwartą księgę dla władcy.

Źródło: Księga rytuałów.

Dynastia Sui jednoczy północ (matecznik Chin) i południe (sanktuarium dla ludzi i ich dorobku)

Liczne migracje spowodowane naporem ludów stepowych sprawiły, że obszary.na południe od Jangcy stały się ostoją nie tylko dla nękanych wojnami ludzi, ale i dla dorobku chińskiej cywilizacji, w tym wiedzy służącej podtrzymaniu infrastruktury. Wymuszona okolicznościami przyspieszona sinizacja.

Dynastia Sui i Wielki Kanał

Rządy dynastii Sui zakończyły definitywnie czasy chaosu. Po latach wojennych zawieruch dynastia ta ponownie zjednoczyła chiński świat. Choć utrzymała się zaledwie trzydzieści siedem lat, jej dwóch cesarzy zbudowało stabilne fundamenty dla kolejnego reżimu: imperium Tang. Czasy rządów Sui i Tang chińscy historycy często traktują jako jeden okres historyczny. Stopniowa akumulacja postępu cywilizacyjnego stała się inkubatorem dla niespotykanego wcześniej rozwoju wynalazczości i kultury.

Większość rzek w Chinach płynie z zachodu na wschód. Tak więc niemal zawsze odczuwano potrzebę istnienia biegnącego w osi północ–południe kanału wodnego, który przyczyniłby się do połączenia politycznego i ekonomicznego dwóch dorzeczy i dwóch regionów geograficznych. W istocie kilkukrotnie rozpoczynano budowę takiej drogi transportowej, ale jedynym efektem tych prób było powstanie paru niepołączonych odcinków.

Sui udało się dokończyć dzieła. Wysiłkiem władców tej dynastii powstał Wielki Kanał (Da Yunhe 大運河), którego ten wariant nazwy dosłownie znaczy „wielka rzeka transportowa”. W liczący 2700 kilometrów kanał włączano, gdzie tylko się dało, jeziora i rzeki. Jego północny kraniec znajdował się w powiecie Zhuojun (obecnie w granicach Pekinu), a kraniec południowy w Yuhang (obecnie to miasto Hangzhou na południe od Szanghaju).

Szeroki na 30–70 metrów, mógł przyjmować statki o ładowności do 800 ton. W czasach mongolskiej dynastii Yuan (1271–1368) został poszerzony i pogłębiony. Jego istnienie umożliwiło przepływ towarów na skalę nie do pomyślenia przy transporcie kołowym, którego koszt ogranicza rozwój cywilizacji we wszystkich zakątkach świata.

Po ukończeniu budowy ostatni cesarz Sui udał się na południe, stojąc na czele floty zajmującej 100 kilometrów długości kanału. Niestety zbyt ambitne plany przyczyniły się do upadku dynastii – gigantyczne prace budowlane i kampanie wojenne na terenie współczesnej Korei zrujnowały budżet imperium Sui.

Wielki Kanał funkcjonuje do dziś. Na zdjęciu odcinek na przedmieściach miasta Suzhou.

夫天下將治, 則人必尚行也。天下將亂, 則人必尚言也。

Fū tiānxià jiāng zhì, zé rén bì shàng xíng yě;tiānxià jiāng luàn, zé rén bì shàng yán yě

Gdy świat ku ładowi zmierza, ludzie do czynów skorzy; gdy świat w chaos się pogrąża, ludzie ku słowom się skłaniają

„Gdy preferowane jest działanie, przeważają zwyczaje uczciwości i szczerości; gdy preferowana jest mowa, przeważają praktyki hipokryzji i podstępu”, brzmi dalej ten passus. To kolejna ponadczasowa prawidłowość. Preferowanie przez ludzi pustego gadania jest symptomem tego, że źle się dzieje. „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; Nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”27, moglibyśmy jeszcze dodać.

Gdy ludzie wolą działać, ich działanie sprawia, że mogą uczynić świat lepszym. Nie są spętani narosłą przez lata biurokracją. Ich indywidualne aspiracje, pracowitość i wola budowy lepszego jutra dla potomków składają się na ducha epoki, który sprzyja ekspansji i postępowi. Swoim kolektywnym wysiłkiem ludzie ci stwarzają czasy stabilności. I tu warto przytoczyć słowa Thomasa Jeffersona, które takiego ducha czasów wręcz perfekcyjnie opisują: „Będziemy żołnierzami, aby nasi synowie byli farmerami, a ich synowie – artystami”.

Źródło: Shao Yong 邵雍, Yu qiao duiwen 漁樵問對 [Rybaka i drwala wzajemne rozpytki]; dynastia Song.

Okres Walczących Państw oraz zapis znaku ma馬 (koń) w różnych rejonach władztwa dynastii Shang i Zhou

Poniższa mapa pokazuje jedynie wybrane wizualizacje. Na początku funkcjonowania dynastii Zhou istniało ponad dwieście państw i państewek. Lu, ojczyzna Konfujusza, była „ściśnięta” w centrum chińskiego matecznika i wraz z podobnie małymi wycinkami podległymi Zhou było nazywane państwami środka. Rozrost „wpółbarbarzyńskich” państw zewnętrznych był zasilany możliwością ekspansji terytorialnej i sinizacji kosztem ziem barbarzyńców.

O przekuwaniu mieczy na lemiesze w wersji chińskiej

W Okresie Walczących Państw państwa Chu i Liang graniczyły ze sobą. Oba miały nad granicą placówki wojskowe. Żołnierze w nich stacjonujący uprawiali na własne potrzeby proso i warzywa. Jednak to żołnierze Liang przykładali się bardziej do pracy – pielili i nawozili pola. Dzięki temu ich zbiory były obfite. Żołnierze Chu nie przykładali się do swojej pracy, co – mówiąc delikatnie – dało się zobaczyć na pierwszy rzut oka.

Którejś nocy żołnierze Chu powodowani złośliwością przekradli się na pola Liang i zdewastowali uprawy. Żołnierze Liang zapałali żądzą odwetu, powstrzymał ich jednak dowódca. Powiedział: „Żołnierze Chu zrobili źle, a wasza zemsta również będzie zła. Zabraniam. Zrobimy coś innego – zbudujmy harmonię. Od dziś będziecie chodzić na ich pola, aby dbać o ich uprawy”.

Żołnierze zrobili, co im rozkazano. W rezultacie wkrótce melony zasadzone na polach Chu prezentowały się równie wspaniale co po stronie Liang. Gdy żołnierze Chu zorientowali się w sytuacji, było im bardzo wstyd. W efekcie z czasem między oboma państwami zawiązała się głęboka przyjaźń.

Kaligrafia: wiersz towarzyszący kolejnej sentencji (Państwo przepadło...)

國雖大, 好戰必亡; 天下雖安, 忘戰必危

Guó suī dà, hàozhàn bì wáng; tiānxià suī ān, wàng zhàn bì wēi

Państwo wojownicze, choćby i potężne było, przepaść musi; lecz kraj, co w pokoju siłę swą buduje, a o wojnie zapomni, [podobna] zguba czeka

Ani siła, ani pokój nie trwają wiecznie. Państwa i narody są więźniami nieubłaganych cykli historycznych. To cykle wzlotu i upadku, chwały i poniżenia. Czy technologia otworzy ludzkości drogę do ucieczki od tych historycznych zamkniętych kręgów? Czy ludzkość zechce z tej drogi skorzystać? Albert Einstein miał powiedzieć: „Wyzwolenie energii z atomu zmieniło wszystko za wyjątkiem naszego sposobu myślenia (…)”. Oby udało się nam udowodnić, że się mylił.

Trudne czasy rodzą twardych ludzi, a czasy beztroski – słabych. Tak głosi anonimowe spostrzeżenie opisujące cykle wzrostu i upadku narodów i imperiów. Ale do większych głębi wspina się inna obserwacja: „Wiedza rodzi zaufanie. Zaufanie rodzi pokój. Pokój rodzi rozkwit. Rozkwit rodzi apatię. Apatia redukuje wiedzę” (AF)28.

Źródło: Zapiski historyka.

W kaligrafii powyżej znak po (破) namalowany został w stylu o nazwie latająca biel feibai (飛白). Stylu tego używa się zazwyczaj wybiórczo do znaków, których znaczenie w jakiś sposób usprawiedliwia wykorzystanie nieco mniej nasączonego tuszem pędzelka. To taki kaligraficzny homonim.

國破山河在

Guó pò shānhé zài

Państwo przepadło, góry i rzeki pozostały

Słynny Du Fu czytał każdy nowy wiersz pewnej starej kobiecie. Poprawiał dzieło, aż i ona, ze skromnym rozumieniem świata prostego człowieka, mogła je zrozumieć.

Tę samą myśl oddaje wiersz innego wielkiego poety epoki Tang – Bai Juyi:

離離原上草,一歲一枯榮。

火燒不盡, 春風吹又生。

Trawa wielkiego stepu ożywa i umiera każdego roku, Ogień nie może jej całej spalić. Gdy wiatr wiosenny zawieje, wyrośnie znów.

Źródło: poezja Du Fu oraz Bai Juyi; dynastia Tang.

庭樹不知人去盡, 春來還發舊時花

Tíng shù bùzhī rén qù jìn, chūn lái hái fājiù shí huā

Drzewo na dziedzińcu, nie wiedząc, że ludzie dawno odeszli, każdej wiosny wypuszcza kwiaty jak za dawnych lat

Poeta nawiązuje do wspaniałych ogrodów zbudowanych z rozkazu księcia Lu Wu w czasach początkowego rozkwitu dynastii Han, dziewięć wieków przed przyjściem poety na świat. Wiersz opisuje to, jak obojętna jest przyroda na pojawianie się i znikanie ludzkich imperiów. I ludzi samych.

Ci, co znają poezję angielską XIX wieku, wspomną tu być może wiersz Percy’ego Shelleya pt. Ozymandias. Czytamy w nim o opowieści podróżnika do antycznych krain. Podróżnik opowiada o kamiennych kikutach nóg wyrastających spod piasku. Obok nich leży obtłuczona twarz posągu Ramzesa II, jednego z najpotężniejszych władców starożytnego Egiptu. Ułomki chłostanego wiatrem gruzu gdzieś hen na pustkowiu to wszystko, co z trzęsącego światem i wspaniałego imperium pozostało.

Źródło: Cen Shen 岑參, Shanfang chunshi 山房春事 [Wiosenne sprawy w domku pośród wzgórz]; dynastia Tang.

Reprodukcja: fragment obrazu Panorama letnich gór, epoka Song.

To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Rozdział 8 Sprytne plany i determinacja

Często zwyciężyć to wytrzymać tylko trochę dłużej niż pozostali. Determinacja. Nic niby skomplikowanego, ale działa zadziwiająco skutecznie w większości spraw: na wojnie, przy szukaniu pracy czy staraniu się o afekt pięknej niewiasty.

Oprócz uporu i determinacji są oczywiście inne sposoby na sukces. Trzeba lepiej niż przeciwnik rozumieć sytuację. Staranniej niż tamten wydatkować siły i zasoby. Albo zacisnąć zęby i doczekać do zmiany okoliczności, które tamtemu każą odpuścić dalszą walkę.

Ale Chińczycy najbardziej lubią kroczyć Drogą Środka, z daleka od ryzykownych skrajności. Ta prawidłowość ludzkiego działania tkwi w nich bardzo głęboko. Tracą przez nią zdolność do tworzenia innowacji… ale unikając ryzyka, w wielu przypadkach osiągają więcej sukcesów niż ryzykanci z żyłką do hazardu.

Opowieść o mistrzu, który dostrajał się do cykli przyrody

Cao Cao skonsolidował swoją władzę na północy. Ale na obszarach upadłego cesarstwa pojawiło się dwóch rywali: Sun Quan w środkowej i dolnej części dorzecza rzeki Jangcy oraz Liu Bei rządzący obszarem współczesnego Syczuanu, a więc górnego dorzecza Jangcy. W roku 208 Cao Cao poprowadził swoją armię dwustu tysięcy ludzi przeciw połączonym armiom obu przeciwników, liczącym razem zaledwie sto tysięcy.

Armię pieszych żołnierzy Cao zaokrętowano, by szukała wroga na brzegach rzeki Jangcy. Na pewnym etapie ekspedycji flota zatrzymała się w miejscu zwanym Czerwone Klify. Tu właśnie rozegrała się bitwa, która po dziś dzień jest jednym z najbardziej poruszających wyobraźnię epizodów historii Chin. Bitwa na fortele i podstępy.

Słynny strateg Zhuge Liang, ten, który dał się wyciągnąć z trzcinowej chatki, służył swoim intelektem u Liu Beia. Wcześniej doradził swojemu panu utworzenie sojuszu z Sun Quanem. Teraz opracował plan pokonania Cao Cao i wcielił go w życie. Plan zakładał pozorowane przejście jednego z generałów na stronę Cao. Zdrajca miał przyprowadzić przy tym dziesięć okrętów.

Flota wioząca armię Cao Cao była zakotwiczona w rzecznej zatoce, tak by ulżyć cierpiącym na chorobę morską żołnierzom. Statki powiązano łańcuchami, by pomniejszyć dokuczliwe bujanie. To wystawiało je na atak.

Końcowa sztuczka Zhuge Lianga, zwieńczenie całej symfonii zabiegów, polegała na wykorzystaniu sił natury. W okolicy przyszłego pola bitwy w określonej niemal co do dnia porze roku wiatry odwracały kierunek z zachodniego na wschodni. Nadpływające okręty fałszywego uciekiniera miały zostać w odpowiedniej chwili podpalone i puszczone w kierunku kotwicowiska.

Przeciwnik może i by się w tym wszystkim zorientował, ale wcześniej został podstępem wmanewrowany w egzekucję dwóch doświadczonych admirałów, którzy rozumieli kaprysy lokalnych żywiołów i mogli ostrzec swojego wodza.

Flota doszczętnie spłonęła. Szalejący ogień przeniósł się też na rozbity na brzegu obóz armii Cao Cao. Wykorzystując pandemonium w obozie, przeciwnicy zaatakowali i rozpędzili ocalałe z pożogi wojska. Cao Cao wraz z niedobitkami swojej armii musiał wycofać się na północ.

Jego klęska była zupełna.

萬事俱備, 只欠東風

Wànshì jùbèi, zhǐ qiàn dōngfēng

Wszystko gotowe. Teraz niech zawieje wschodni wiatr!

Przygotowania zakończone, teraz należy tylko poczekać na odpowiedni moment. To przysłowie opisuje kluczowy manewr w centralnym, najważniejszym zdarzeniu ostatnich lat istnienia dynastii Han – bitwy przy Czerwonych Klifach (赤壁).

Bitwa ta przesądziła o tym, że bezwzględny i makiaweliczny Cao Cao, urzędnik, który zawładnął resztkami dynastii Han, nie zdołał zebrać imperium na powrót w jedną całość. Jeśli spojrzeć na wysiłki Sun Yat-sena (sentencja →) i innych przywódców, to ta sztuka nikomu się nie udaje.

Źródło: Dzieje Trzech Królestw.

Opowieść o tym, jak to mały występek nie jest wcale taki mały

W czasach dynastii Song w powiecie Chongyang urzędujący sędzia okręgowy Zhang Guaiya zmagał się z plagą złodziejstwa. Pewnego dnia sędzia, dokonując obejścia budynku magistratu, zauważył, że ze skarbca wymyka się chyłkiem jakaś postać. Natychmiast zareagował. Schwytanego drobnego urzędnika przeszukano, ale strażnicy znaleźli jedynie jedną miedzianą monetę ukrytą pod opaską na głowie.

Wzięty na tortury urzędnik szedł w zaparte, ale sędzia też. Przypisywał złodziejaszkowi także wcześniejsze kradzieże. Pechowiec bronił się, mówiąc, że za jedną miedzianą monetę nie warto stosować tak drastycznie niewspółmiernej kary jak ścięcie, którym mu grożono.

Sędzia był innego zdania. Z irytacją uciszył cwanego złodzieja i wydał wyrok, który zapowiadał. W czasie egzekucji miał powiedzieć: „Codziennie jedna moneta to tysiąc monet w tysiąc dni. Stępiona piła wciąż może ciąć drewno, a kapiąca woda może z czasem przebić skałę”.

滴水穿石

Dī shuǐ chuān shí

Kropla drąży skałę

Nie od razu Rzym zbudowano. Przez wytrwałość do sukcesu. Metodyczna, cierpliwa praca przyniesie sukces. Trzeba pozwolić niewielkiej sile zakumulować efekty jej działania. Ileż mamy podobnych mądrości i powiedzeń!

Źródło: Luo Dajing 羅大經 [Wielka Księga pana Luo], dynastia Song.

必出奇兵

Bì chū qíbīng

Czas sił qi użyć

Czas na fortele!

Jedną z podstawowych koncepcji chińskiej starożytnej sztuki militarnej jest użycie sił specjalnych qibing (奇兵). W przeciwieństwie do sił zwykłych zhengbing (正兵) są to siły skrzętnie skryte, których istnienia i koncepcji użycia przeciwnik nie zna. W zamyśle ich zadaniem jest całkowicie zmienić sytuację, aby plany przeciwnika, jego przygotowania i rozumienie sytuacji poszły w diabły.

W głębszym sensie to fortel lub nietypowy postępek, który radykalnie zmienia logikę całej rozgrywki – dobrym jego określeniem jest anglojęzyczna fraza game changer (coś, co radykalnie zmienia zasady gry). Słowniki rutynowo tłumaczą qibing jako „genialne/kreatywne posunięcie militarne”.

Mistrz Wei Liao radzi:

正兵貴先奇兵貴後

Zhēng bīng guì xiān qíbīng guì hòu

Wpierw użyj zwykłej siły, a potem fortelu i działań niespodziewanych, aby wykonać działania pozorujące (głównymi siłami), a potem, gdy przeciwnik uwikła się w walkę z nimi – zaatakuj siłami przełamującymi lub specjalnymi.

Chińscy stratedzy przez całe stulecia doskonalili swój kunszt. Jego elementem stała się płynna i zaskakująca przeciwnika zmiana natury ruchów wojsk. To, co było zaledwie odwróceniem uwagi, stawało się rzeczywistym atakiem; to, co było rzeczywistym atakiem, stawało się pozorem.

Potomkowie Sun Zi bardzo często używają innej metafory do opisania płynnej zmiany pozoru w coś prawdziwego – zamieniają pełnię w pustkę. Gdy zmianę natury działań przeprowadzić właściwie, przeciwnik się pogubi i źle rozmieści swoje siły.

Źródło: Tang shu 唐書 [Księga dynastii Tang]; dynastia Song.

出門如見敵, 雖克如始戰

Chūmén rú jiàn dí, suī kè rú shǐ zhàn

Wychodząc z obozu, zachowuj się tak, jakbyś już zobaczył przeciwnika; gdyś bliski zwycięstwa, nadal zachowuj się tak, jakbyś zaczynał wojnę

W czasie walki nawet najkrótsza utrata czujności może mieć katastrofalne następstwa. Nawet gdy nasze zwycięstwo wydaje się przesądzone, nie możemy utracić czujności – ze świętowaniem trzeba czekać aż do czasu, gdy pełny sukces zostanie potwierdzony. Ani sekundy krócej.

Księga mistrza Wu to traktat opisujący pięć przyczyn wojen: żądzę sławy, zysku, skumulowane zło moralne, niepokoje wewnętrzne i głód; opisuje także pięć rodzajów żołnierzy: prawy, silny, pewny, gwałtowny i buntowniczy. Traktat kładzie znaczny nacisk na wszechstronnie pojętą gotowość do wojny.

Źródło: Księga mistrza Wu, Okres Walczących Państw.

自強不息, 厚德載物

Zìqiáng bù xī, hòudé zài wù

Doskonal siebie bez ustanku, byś opatrznością i siłą cnót swoich sprawami świata powodował

Ten passus Księgi przemian stał się mottem pekińskiego uniwersytetu Qinghua. W kontekście oryginału da się on ująć tak:

Świat ziemski jest rozległy i wspaniały, szlachetnemu więc wpływać nań [wypada] poprzez cnotę i troskliwość.

W całej swojej długości poucza on, że Ruchy Niebios są pełne wigoru, a szlachetny mąż – tu pada starożytne słowo junzi 君子 używane m.in. w spiżowych maksymach Konfucjusza – winien bez ustanku i wytrwale zmierzać ku doskonałości.

Źródło: Yijing 易經 [Księga przemian]; czasy prehistoryczne.

風雨無阻

Fēng yǔ wú zǔ

Ni wiatr, ni deszcz z drogi cię nie zawróci

Jeśli nie poddasz się i wytrwasz, nikt i nic nie zdoła cię powstrzymać. Świetna sentencja na tatuaż.

Być może twoje marzenie jest wciąż dalekie od spełnienia albo na takie wygląda. Pracuj systematycznie. A może twój wysiłek albo cel życiowy jest wyśmiewany przez innych? Patrz drwiącym prosto w twarz. Odwrócą wzrok.

Jedną z największych tajemnic, a zarazem paradoksów ludzkiej natury jest to, że ludzie nie zazdroszczą sukcesu. Zazdroszczą prowadzącej do niego wytrwałości, siły charakteru. To właśnie ta zazdrość, ten jej rodzaj, jest zwykle najsilniejszym wichrem, który będzie spychał cię z drogi. Cokolwiek cię zniechęci, miej w głowie słowa naszego literata Adolfa Nowaczyńskiego: „Nie ten biedny, któremu żaden sen młodzieńczy się nie spełnił, ale ten, który jeszcze młodzieńcem – już nic nie śnił”.

Źródło: Cao Xueqin 曹雪芹, Hongloumeng 紅樓夢 [Sen czerwonego pawilonu]; dynastia Qing.

攻心為上

Gōng xīn wéi shàng

Najlepiej uderzyć na zamiary wroga

Z czysto pragmatycznego punktu widzenia, aby uchronić swoje zasoby przed roztrwonieniem w wyczerpującej konfrontacji, lepiej wymyślić coś sprytnego. Należy poszukać rozwiązania, które pozwoli nie tylko zaoszczędzić życie żołnierzy i czas, ale też osiągnąć cel bez wysilania się. Mistrz Sun, autor słynnej Sztuki wojny, poucza:

Dla tej właśnie przyczyny stoczenie bitew licznych i a każdej wyjście zwycięskie nie jest najlepszym wcale wydarzeń przebiegiem. Najlepszym jest bowiem wroga wojska pod własną komendę przejąć, takim sposobem jednakże, by walki nie toczyć. Przeto najwłaściwszym wojny rodzajem jest zamysły i plany przeciwnika wniwecz obrócić34.

Ta porada stanowi emanację doktryny niedziałania: uderz nie w pełnię sił tamtego, potężną armię, ale w jego plan jej stworzenia i użycia. Uderz pełnym w puste. Kamieniem w jajko.

Źródło: Sanguo Zhi 三國志 [Kroniki Trzech Królestw]; Okres Trzech Królestw.

Atakuj umysł – interpretacja zaawansowana

Najbardziej ogólnym zaleceniem jest sprawić, aby przeciwnik powstrzymał się od wykorzystania pełni swoich sił i zasobów bądź odstąpił od wykonania przygotowanego wcześniej planu.

Współczesne nam pojmowanie wojen w przestrzeni informacyjnej pozwala zinterpretować tę sentencję jeszcze inaczej – w kategoriach subwersji ideologicznej, w której procesie przeciwnik traci elementy własnej tożsamości pozwalające mu generować zdolność osiągania kolektywnych celów (demoralizacja). Prostymi słowami: chodzi o pozbawienie przeciwnika woli walki i umiejętności współdziałania na najbardziej organicznym poziomie.

We współczesnych analizach tzw. konfliktów nieliniowych analitycy podkreślają jeszcze inny aspekt takiej walki: brak rozliczalności (w tym kontekście to też anonimowość), czyli niemożność przypisania wrogich oddziaływań, którym ktoś podlega. Zastosowanie terminu „wojna” w znaczeniu stanu definiowanego przez prawo międzynarodowe jest niemożliwe.

W starożytnych chińskich traktatach militarnych pojawiają się wzmianki, które są poszlakowym dowodem na to, że z rozmysłem planowane kampanie w przestrzeni informacyjnej, mające zdemoralizować i zdezorganizować poddanych kraju przeciwnika, były toczone już trzy tysiące lat temu35.

Znak 心 – serce i umysł

Księga umysłu (心書) to krótki traktat napisany przez Zhuge Lianga, słynnego stratega i mistrza podstępu. Jego dogłębne rozumienie ludzkiej psychiki i nieskończony zasób forteli rozsławiła powieść Dzieje Trzech Królestw.

Serce to dla Chińczyków umysł, symbol rozumu, a nie emocji, jak to jest u nas, na Zachodzie. Psychologia to po chińsku „nauka o prawidłach umysłu” (心理學).

Właśnie psychologia łączy to nasze i to chińskie pojmowanie ludzkich czynów. Emocje są integralną częścią procesu decyzyjnego, jaki zachodzi w mózgu, służą w roli mechanizmu spustowego dla reakcji na zdarze nia w świecie zewnętrznym. Ich pojawianie się i rodzaj uruchamiają całe zestawy zachowań – od nawyków do decyzji podjętych pod wpływem chwili.

計勝怒則強, 怒勝計則亡

Jì shèng nù zé qiáng, nù shèng jì zé wáng

Jeśli twa wola zwycięży nad gniewem, silny będziesz; jeśli gniew nad rozsądkiem przeważy, będziesz stracony

Nasz Julian Tuwim ujął to w słowa wręcz znakomicie: „Świat należy do entuzjastów, którzy umieją zachować zimną krew”. Jeżeli zbalansujesz w swoim życiu oba przeciwieństwa, dokonasz rzeczy nadzwyczajnych.

Zdolność panowania nad emocjami i chłodnego ważenia faktów ma wielką wartość. W naszych europejskich tradycjach królewscy następcy tronu byli szkoleni do podejmowania decyzji w oderwaniu od urażonej dumy czy też innych czynników… hm… pozamerytorycznych.

Źródło: Xunzi 荀子 [Księga Mistrza Xuna]; Okres Walczących Państw.

Wachlarz z malunkiem bambusa, epoka Qing.

胸有成竹

Xiōng yǒu chéng zhú

Miej w duchu gotowy bambus

Oznaczało to, że za każdym razem, kiedy coś robisz, powinieneś mieć w swoim umyśle jasny obraz tego, co chcesz osiągnąć, strategię, jak to zrobić.

We współczesnym języku chińskim fraza oznacza tyle co „mieć dobrze obmyślony plan lub fortel”. Ale poradę można zastosować do każdego rodzaju działalności: cokolwiek robisz, a jeśli chcesz zrobić to po mistrzowsku… musisz mieć wizję gotowego dzieła.

To chengyu jest skrótem opowieści o mistrzu malarzu, który kochał malować bambus. Korzystał z każdej okazji, aby szczegółowo studiować okazy tej rośliny. Potrafił dzięki temu malować tak realistyczne bambusy, że ludzie mieli wrażenie, iż ożywają one na płótnie.

Chińskie malarstwo tuszem, ale też i kaligrafia, to bardzo wymagające dziedziny sztuki. „Zanim sporządzający kaligrafię dotknie pędzlem nośnika, powinien ją najpierw dokładnie przestudiować. Dowiedzieć się, jak jest napisana, zastanowić się nad tym, jak ma powstać każda kreska. Dopiero wtedy pędzelek może dotknąć podłoża”. Tak mówił mistrz kaligrafii z czasów dynastii Tang, Yan Zhenqing.

Przyczyna jest prozaiczna: chińscy malarze i kaligrafowie malują na jedwabiu lub papierze, które pochłaniają tusz. Nie mają więc luksusu dokonywania poprawek, jak przy malarstwie olejnym, w którym element można zamalować lub poprawiać parę razy. W Państwie Środka sztuka używania pędzla to sztuka głębokiej koncentracji i skupienia. Tworzywo artystyczne wymusza na artystach, by byli mistrzami w tych dwóch sztukach.

Źródło: Su Shi, Hua he guan gu yan zhu ji 畫菏官谷偃竹記 [Bambusy doliny Heze], dynastia Song.

To jest próbka książki Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Spis treści

Strona tytułowa

Motto książki

Żywioł obdarzonych Wolą (impresja)­

Państwo Środka – pulsujący matecznik cywilizacji (tekst zaawansowany8)

Część I. Cykle dynastyczne

Rozdział 1. Wnuki Yandi i Huangdi

Rozdział 2. Perypetie książąt udzielnych

Rozdział 3. Cykle dynastyczne

Rozdział 4. Administratorzy imperiów

Rozdział 5. Banici i królowie

Rozdział 6. Słudzy chaosu, słudzy harmonii

Część II. Targani wichrami historii

Rozdział 7. Malutcy i ich niedola

Rozdział 8. Sprytne plany i determinacja

Rozdział 9. Spostrzeżenia na dni przyszłe

Posłowie Krzysztofa Miszczaka:

Stulecie narodowej hańby. Stulecie odrodzenia

Aneksy

O chińskim systemie datowania historycznego

Chronologia chińskich okresów historycznych

Indeks chronologiczny map

Indeks polskich przekładów sentencji

Indeks alfabetyczny sentencji według pinyin­­

Indeks ramek informacyjnych

Indeks kaligrafii

Indeks fotografii i reprodukcji malarstwa

Polecane książki

Podziękowania

Punkty orientacyjne

Spis treści

Spis treści