Wydawca: Kurhaus Publishing Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2015

Chiny, Stany Zjednoczone i świat według Wielkiego Mistrza Lee Kuan Yewa ebook

Lee Kuan Yew  

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 228 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Chiny, Stany Zjednoczone i świat według Wielkiego Mistrza Lee Kuan Yewa - Lee Kuan Yew

„W ciągu minionego półwiecza miałem zaszczyt spotkać wielu światowych przywódców; od żadnego jednak nie nauczyłem się tyle, co od Lee Kuan Yewa, pierwszego premiera, a potem duchowego przywódcy Singapuru”, pisze legendarny Henry Kissinger w Słowie Wstępnym do niniejszej książki.
Ujęte w formę wywiadu przesłanie najważniejszego polityka współczesnej Azji. Jak będzie wyglądał świat w nadchodzących dziesięcioleciach? Lee Kuan Yew mówi o tym w prosty i klarowny sposób. Gospodarka Chin może prześcignąć Stany Zjednoczone. Te będą się bronić, ale nie znaczy to, że dojdzie do konfrontacji.
Co z resztą świata? Powinna się uczyć od Amerykanów przedsiębiorczości oraz zorientowania na sukces.
A co z Polską? Może, podobnie jak Singapur, stać się państwem-tygrysem, jeśli dobrze zrozumiemy lekcję Wielkiego Mistrza.

Opinie o ebooku Chiny, Stany Zjednoczone i świat według Wielkiego Mistrza Lee Kuan Yewa - Lee Kuan Yew

Fragment ebooka Chiny, Stany Zjednoczone i świat według Wielkiego Mistrza Lee Kuan Yewa - Lee Kuan Yew

Chiny, ‌Stany Zjednoczone iświat ‌woczach Wielkiego Mistrza ‌Lee Kuan Yewa

Opracowanie

Graham Allison, ‌Robert D. ‌Blackwill, ‌Ali Wyne

Przełożyła: Halina Bińczak

Warszawa ‌2013

Tytuł ‌oryginału:Lee Kuan Yew: The ‌Grand ‌Master’s ‌Insights on ‌China, ‌the United States, ‌and the ‌World

Copyright © ‌2012 Belfer ‌Center for ‌Science

and International Affairs

All rights ‌reserved

No part of this ‌book may be reproduced ‌in ‌any ‌format byany electronic ‌or ‌mechanical ‌means (including ‌photocopying, recording ‌or information storage and ‌retrieval) ‌without ‌permission in writing ‌from ‌the ‌publisher.

Wydanie ‌polskie

Kurhaus Publishing ‌Kurhaus ‌Media sp. zo.o. ‌sp.k. Prawa dotłumaczenia

Kurhaus ‌Publishing Kurhaus Media sp. ‌zo.o. sp.k.

Wszelkie prawa ‌zastrzeżone. Żadna ‌część tekstu nie może ‌zostać przedrukowana ‌ani ‌wykorzystana wjakiejkolwiek formie bez ‌zgody Wydawcy.

Tłumaczenie: ‌Halina Bińczak

Redakcja: Jan ‌Cipiur

Korekta: Jolanta Tyczyńska

Projekt okładki: ‌Dariusz Krupa Zdjęcie Lee ‌Kuan Yewa naokładce: ‌PAP/DPA

Opracowanie typograficzne ‌iłamanie: Marek Wójcik

ISBN:978-83-63993-43-6

Dobre ścieżki ‌literatury

www.kurhauspublishing.com

Kurhaus ‌Publishing Kurhaus Media ‌sp. zo.o. sp.k.

00‒511 Warszawa, ‌ul. Nowogrodzka 18A ‌lok. ‌21

Dział sprzedaży: kontakt@kurhauspublishing.com, ‌tel. ‌531 055 705

Przedmowa do wydania ‌polskiego

Kiedy pierwszy raz sięgnąłem ‌po książkę Chiny, Stany Zjednoczone iświat woczach Wielkiego Mistrza Lee Kuan Yewa, zamierzałem ją tylko szybko przekartkować. Po godzinie wiedziałem, że to jedna z najlepszych i najbardziej wartościowych pozycji ostatnich lat i że muszę ją przeczytać w całości, a do fragmentów będę chciał wrócić. Sposób narracji zręcznie prowadzi nas przez meandry koncepcji i poglądów prezentowanych przez Lee Kuan Yewa, stratega, wizjonera, budowniczego potęgi Singapuru. Tym samym dostajemy do rąk wyjątkowe kompendium wiedzy i przewodnik po aspiracjach i dążeniach, ale także wyzwaniach stojących przed USA, Chinami i całym światem w dobie globalizacji. Książka jest również wnikliwą analizą stosunków międzynarodowych i pochwałą systemu wartości konfucjańskich – uczciwości, dyscypliny, wreszcie poszanowania dla władzy.

Trzy lata temu w Singapurze wsiadłem do taksówki i po kilku minutach wspólnej drogi kurtuazyjnie zapytałem taksówkarza, jak się tu żyje. Odpowiedź była krótka i pamiętam ją do dzisiaj: „In Singapore, you don’t want tobe on the wrong side of the law, Sir”*. Dało mi to wtedy do myślenia. Nie wykluczam, że w Polsce książka, którą mają Państwo w ręku, wywoła dyskusję o tym, na ile można ograniczyć wartości demokratyczne w życiu społecznym, aby skutecznie rozwijać gospodarkę i silne państwo. Nie chodzi przecież o to, aby zbudować nad Wisłą drugi Singapur. Wierzę jednak, że droga do rozwoju państwa, które wyrosło w ciągu pięćdziesięciu lat na jedną z najważniejszych gospodarek Azji, może nas wiele nauczyć, a przynajmniej zainspirować do myślenia o ambitnym rozwoju Polski.

Postać Lee Kuan Yewa jest u nas mało popularna, a książki jego autorstwa są sprzedawane zazwyczaj w oryginale, po angielsku. Lukę tę – mam nadzieję – wypełni niniejsza pozycja. Singapurski mąż stanu jest bowiem od dziesięcioleci autorytetem i cichym doradcą wielu światowych liderów – od kolejnych prezydentów Stanów Zjednoczonych po przywódców azjatyckich. Jego wypowiedzi są analizowane i przytaczane przez największych tego świata.

Lee Kuan Yew był pierwszym premierem i wieloletnim przywódcą Singapuru. Stał na jego czele przez trzydzieści lat, a następnie wpływał na jego kształt jako minister senior i do niedawna minister mentor. Był z całą pewnością twórcą sukcesu tego miasta-państwa, małego punktu na mapie na południowym krańcu Malezji. Państwa, które nie było autonomiczne – podczas II wojny światowej Singapur znalazł się pod okupacją Japonii, a przed nią i po niej (aż do 1959 r.) istniał jako brytyjska kolonia. Był też jednym z najbiedniejszych krajów i musiał zmierzyć się z problemem ogromnego bezrobocia, kryzysu mieszkaniowego, z brakiem zasobów naturalnych i ziemi. Mimo to, pod czujnym okiem Lee Kuan Yewa w ciągu zaledwie pięćdziesięciu lat stał się drugim po Japonii najbardziej rozwiniętym państwem Azji, potęgą na światową skalę, najczystszym i najbezpieczniejszym krajem na globie, a także jedynym we współczesnym świecie w pełni suwerennym miastem-państwem.

Singapur, choć jego nazwa dosłownie oznacza „miasto lwa”, uważany jest za azjatyckiego tygrysa. Od wielu lat zajmuje czołowe miejsce w rankingu krajów cieszących się największym zaufaniem przedsiębiorców i zagranicznych inwestorów – Doing Business. Lee Kuan Yewowi udało się to, o czym marzy każdy przywódca. Przyciągnął do swojego kraju – i nadal przyciąga – międzynarodowe inwestycje na dużą skalę. Wszystko to za sprawą odpowiednich zachęt: niskich podatków i przejrzystych procedur.

Książka Chiny, Stany Zjednoczone iświat woczach Wielkiego Mistrza Lee Kuan Yewa to w istocie zebrane i uporządkowane przez amerykańskiego politologa Grahama Allisona oraz dyplomatę Roberta D. Blackwilla wypowiedzi Lee Kuan Yewa dotyczące spraw fundamentalnych dla przyszłości świata: znaczenia Stanów Zjednoczonych i Chin na arenie międzynarodowej, ich wzajemnych stosunków, specyfiki Indii, roli islamu oraz przyszłości demokracji. W końcowych rozdziałach Lew Kuan Yew dostaje również szansę podzielenia się bardziej uniwersalnymi przemyśleniami, a także wyjaśnienia, co leży u podłoża jego przekonań.

Lee Kuan Yew z nieukrywaną fascynacją wypowiada się o Stanach Zjednoczonych. Jego zdaniem Amerykę wyróżnia społeczeństwo – kreatywne, prężne, łatwo przyciągające i asymilujące ludzi utalentowanych. Społeczeństwo, które przewyższa inne pod względem kultury przedsiębiorczości, w którym zarówno ryzyko, jak i porażka jest naturalnym elementem osiągania sukcesu. Właśnie ze względu na ducha przedsiębiorczości Amerykanie są dla niego najbardziej dynamicznym i innowacyjnym społeczeństwem świata. Jego zdaniem Europejczycy czy Japończycy mają jeszcze przed sobą długą drogę, zanim nauczą się takiego podejścia do biznesu, a tym samym poprawią swoją efektywność i konkurencyjność. Lee Kuan Yew chwali również Amerykanów za to, że chociaż są supermocarstwem ze względu na osiągnięcia w nauce i technice, a także potęgą gospodarczą i militarną, wciąż kierują się wielkimi ideałami. Potrafią dzielić się swoim bogactwem i wspierać inne kraje w odbudowie lub w dążeniu do postępu. Były premier konkluduje, że „dopóki ich gospodarka ciągnie świat, a w nauce i technice wyprzedza innych, dopóty ani Europa, ani Japonia, ani Chiny nie usuną Stanów Zjednoczonych z zajmowanej przez nie obecnie pozycji dominującej”. I chociaż widzi pewne zagrożenia stojące przed USA, jest przekonany, że taki stan rzeczy pozostanie aktualny co najmniej przez najbliższe kilkadziesiąt lat.

Wielką zaletą ojca-założyciela Singapuru jest umiejętność klarownego formułowania myśli i stawiania jasnych tez, chociaż – do czego z rozbrajającą szczerością przyznaje się sam Lee Kuan Yew – nie zawsze w sposób politycznie poprawny. Mówi wprost: Chińczycy potrzebują USA. Potrzebują tamtejszego rynku, technologii, możliwości czerpania wiedzy. Jest przekonany, że Chinom uda się utrzymać wysoki wzrost gospodarczy również w następnym dziesięcioleciu. Nie kryje także przekonania, że kraj ten nigdy nie stanie się liberalną demokracją, chociaż z całą pewnością – twierdzi były premier Singapuru – obecny ustrój Chin nie utrzyma się przez następne pięćdziesiąt lat. Jak w takim razie będzie wyglądał? Tego nie mówi, ale już teraz daje nam małą wskazówkę. Jego zdaniem nie bez znaczenia jest fakt, że Chiny coraz częściej zaczynają dostrzegać znaczenie rządów prawa dla kierowania nowoczesnym państwem.

Lee Kuan Yew w sposób otwarty wyraża rozczarowanie Indiami i nie daje temu krajowi zbytniej nadziei na dobrze prosperującą gospodarkę. Jako przyczynę podaje przytłaczającą biurokrację stojącą na przeszkodzie rozwojowi przedsiębiorczości i napływowi zagranicznych inwestycji, a także brak odpowiedniej infrastruktury, systemu edukacji i zbyt małą część społeczeństwa zamieszkującą tereny miejskie.

W książce Chiny, Stany Zjednoczone iświat woczach Wielkiego Mistrza Lee Kuan Yew koncentruje się również na szansach i wyzwaniach, które są konsekwencją globalizacji. Mówi także o nowym wymiarze konkurencji, która przekroczyła granice państw. Zwraca jednocześnie uwagę, że to, co jest swego rodzaju barierą, może być też szansą, ponieważ towary i usługi można wytwarzać czy świadczyć wszędzie. W tym sensie globalizacja powoduje wyrównanie szans różnych graczy.

Przekładając filozofię Lee Kuan Yewa na nasz rynek, nie sposób nie zgodzić się z poglądem, że dla rozwoju gospodarczego państwa ważne jest, aby zachęcać międzynarodowe firmy do inwestowania w Polsce. Warto również zauważyć, że wiele polskich przedsiębiorstw ma duży potencjał do tego, aby działać i podbijać zagraniczne rynki, a produkty i marki, jakie oferują, są na światowym poziomie. Powinniśmy pamiętać, jak ważne jest przyciąganie młodych, utalentowanych ludzi, również z zagranicy. I chociaż polskie firmy są dość homogeniczne, to właśnie większa otwartość na wiedzę i kapitał ludzki spoza Polski byłaby właściwą realizacją przesłania o budowaniu dużej siły małego kraju.

Gdybym na koniec miał powiedzieć, czy książka daje jednoznaczną odpowiedź, jak będzie wyglądał świat za dwadzieścia czy trzydzieści lat – to musiałbym przyznać, że nie. Tego Lee Kuan Yew dokładnie nie wie, chociaż wielu przywódców świata polegało na jego wizjach, a sama Margaret Thatcher mówiła, że nigdy się nie mylił. Czy rzeczywiście i tym razem ten strateg i wizjoner przewidział przyszłość? A może swymi wypowiedziami wyznaczył globalne trendy gospodarcze i społeczne? Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Państwa do zapoznania się z ciekawymi poglądami Lee Kuan Yewa i pozwolić, aby czas je zweryfikował.

Sławomir S. Sikora**

październik 2013

* Tłum.: W Singapurze nie chciałby Pan być po złej stronie prawa.

** Sławomir S. Sikora jest menedżerem i bankowcem. W latach 1989‒1994 współautor polskiej transformacji sektora finansowego, od ponad 20 lat menedżer w zarządach banków notowanych na GPW. Od 10 lat Prezes Zarządu Banku Handlowego w Warszawie S.A. i Citi Country Officer.

Słowo wstępne

W minionym półwieczu miałem zaszczyt spotkać wielu światowych przywódców; od żadnego jednak nie nauczyłem się tyle, co od Lee Kuan Yewa, pierwszego premiera, a potem duchowego przywódcy Singapuru. Jeśli nawiązać do starego sporu o to, czy jednostki kształtują wydarzenia, czy też są przez nie kształtowane, to w przypadku Lee Kuan Yewa – człowieka niedoścignionej inteligencji i rozsądku – odpowiedź nie budzi wątpliwości.

Wydawałoby się, że jeśli Singapur, zdecydowanie najmniejszy kraj w południowo-wschodniej Azji, w ogóle mógł zachować niepodległość, to jego przeznaczeniem było stać się klientem potężniejszych sąsiadów. Lee myślał inaczej. Miał wizję państwa, które nie tylko przetrwa, ale będzie brać górę poprzez doskonałość. Wybitna inteligencja, dyscyplina i pomysłowość staną się substytutem zasobów naturalnych. Wezwał swoich rodaków do spełniania obowiązku, którego nigdy wcześniej nie dostrzegali: najpierw, żeby posprzątali miasto, potem, żeby poświęcili się osiąganiu doskonałych wyników i w ten sposób przezwyciężyli początkową wrogość sąsiadów oraz wewnętrzne podziały etniczne. Współczesny Singapur to jego spuścizna.

Gdy Lee objął władzę, dochód na osobę wynosił tam rocznie około 400 dolarów; dziś to ponad 50 tysięcy dolarów. Z jego inspiracji wielojęzyczna ludność przekształciła Singapur w intelektualne i techniczne centrum rejonu Azji i Pacyfiku. Pod jego kierownictwem to średniej wielkości miasto stało się znaczącym graczem międzynarodowym i ekonomicznym, zwłaszcza jeśli idzie o rozwijanie wielostronnych więzów transpacyficznych.

W trakcie swego życia Lee stał się niezastąpionym przyjacielem Stanów Zjednoczonych, co wynikało głównie nie z potęgi, jaką sobą reprezentuje, ale z doskonałości jego umysłu. Jego analizy cechuje taka jakość i głębia, że partnerzy traktują spotkanie z nim jak okazję do nauki. Gdy Lee przyjeżdża do Waszyngtonu, spotyka się z wieloma osobami z górnych szczebli amerykańskiego rządu i społeczności zajmującej się polityką międzynarodową. Ten zwyczaj utrzymuje się już od trzech pokoleń. Dyskusje z nim odbywają się w atmosferze rzadkiej szczerości, wypływającej z ogromnego szacunku i długiej wspólnej historii. Każdy z kontaktujących się z nim amerykańskich prezydentów odnosił korzyść z faktu, że w kontekście kwestii międzynarodowych Lee utożsamiał przyszłość swego kraju z przyszłością demokracji. Co więcej, Lee może powiedzieć nam wiele o naturze świata, z którym się stykamy, zwłaszcza zaś dogłębnie i przenikliwie przedstawić sposób myślenia dominujący w jego regionie.

Analizy Lee rzuciły światło na najważniejsze wyzwanie, z jakim Stanom Zjednoczonym przyjdzie się zmierzyć w długim okresie: jak zbudować zasadnicze i naturalne stosunki z Azją, w tym z Chinami. Nie ma nikogo, kto o naturze i zakresie tych starań mógłby nam powiedzieć więcej niż Lee Kuan Yew. Jak jednak pokazuje ta książka, jego spostrzeżenia wykraczają daleko poza stosunki amerykańsko--chińskie i obejmują wszystkie dosłownie wyzwania ze sfery relacji międzynarodowych. Czytelnicy bez trudu zorientują się, dlaczego Lee jest nie tylko jednym ze znaczących przywódców naszych czasów, ale także myślicielem, szanowanym za wybitną przenikliwość strategiczną.

Henry A. Kissinger w kwietniu 2012 roku

Kim jest Lee Kuan Yew?

Strategiem strategów

 

Przywódcą przywódców

 

Kto słucha, gdy mówi Lee Kuan Yew?

Prezydenci

Barack Obama, prezydent Stanów Zjednoczonych:

Lee jest jedną zlegendarnych osobistości Azji XX iXXI wieku. Jest kimś, kto pomógł uruchomić azjatycki cud gospodarczy (29 października 2009 r.).

Bill Clinton, 42. prezydent Stanów Zjednoczonych:

Życie Lee upłynęło wsłużbie publicznej, cojest zjawiskiem unikatowym igodnym uwagi... Pracując jako premier, aobecnie jako minister mentor, pomógł dosłownie milionom ludzi wSingapurze iwcałej Azji Południowo-Wschodniej wosiągnięciu lepszego, dostatniejszego życia. Mam nadzieję, żeprzywódcy ASEAN [Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej] będą rozwijać wybitną spuściznę Lee Kuan Yewa... Dziękuję wam [Radzie Biznesu USA-ASEAN] zauhonorowanie człowieka, którego tak bardzo podziwiam (27 października 2009 r.).

George H.W. Bush, 41. prezydent Stanów Zjednoczonych:

Podczas mojego długiego życia wsłużbie publicznej zetknąłem się zwieloma inteligentnymi, kompetentnymi ludźmi. Nikt znich nie wywarł namnie większego wrażenia niż Lee Kuan Yew (rekomendacja książki Lee MyLifelong Challenge: Singapore’s Bilingual Journey, 2011 r.).

Jacques Chirac, prezydent Francji w latach 1995–2007:

Lee Kuan Yew skupił wokół siebie najbardziej błyskotliwe umysły iwprowadził najwyższe standardy dosystemu rządzenia. Priorytet, który nadał w trakcie swych rządów interesowi ogółu, kult wykształcenia, pracy ioszczędności w gospodarowaniu pieniędzmi oraz zdolność przewidywania potrzeb miasta umożliwiły Singapurowi to, conazywam „drogą naskróty dopostępu” (rekomendacja książki Lee From Third World toFirst: The Singapore Story: 1965–2000, 2000 r.).

Frederik Willem de Klerk, prezydent Republiki Południowej Afryki w latach 1989–1994:

Przywódcą, który wywarł namnie największe chyba wrażenie, był Lee Kuan Yew zSingapuru... Był indywidualnością, która zmieniła kurs historii... Lee Kuan Yew powziął dla swojego kraju trafne decyzje: wybrał właściwe wartości iodpowiednią politykę gospodarczą, żeby społeczeństwu zapewnić udany rozwój. Był wtym dziele artystą, amalował nanajwiększym zmożliwych płócien, jakim jest społeczeństwo. Był także bardzo przenikliwym sędzią spraw światowych, agdy spotykałem się znim napoczątku lat 90. XX wieku, przedstawiał bardzo rozważną irealistyczną ocenę sytuacji wAfryce Południowej (30 marca 2012 r.).

Przywódcy chińscy

Xi Jinping, zapewne przyszły prezydent Chin1:

Lee jest naszym seniorem, który cieszy się naszym szacunkiem: Dziś nadal niestrudzenie pracuje Pan nad poprawą naszych stosunków dwustronnych, cobudzi mój wielki podziw. Nigdy nie zapomnimy istotnych Pana zasług dla rozwoju naszych stosunków dwustronnych (23 maja 2011 r.).

Inni szefowie państw

Tony Blair, premier Wielkiej Brytanii w latach 1997–2007:

Lee to najinteligentniejszy przywódca, jakiego zdarzyło misię spotkać (Blair: AJourney: MyPolitical Life, 2010 r.).

John Major, premier Wielkiej Brytanii w latach 1990–1997:

Lee Kuan Yew słusznie może być nazywany ojcem współczesnego Singapuru. Wprowadził tam rozwiązania, które były kopiowane wcałej Azji iktóre bardzo poprawiły wizerunek oraz pozycję Singapuru. Tospuścizna, która matrwały charakter (wypowiedź w książce Toma Plate’a Conversations with Lee Kuan Yew: Citizen Singapore: How toBuild aNation, 2010 r.).

Margaret Thatcher, premier Wielkiej Brytanii w latach 1979–1990:

Kiedy pełniłam ten urząd, czytałam ianalizowałam każde przemówienie Lee. Miał umiejętność odrzucania propagandowej waty iprzedstawiania zwyjątkową jasnością ważnych problemów naszych czasów, atakże sposobów radzenia sobie znimi. Nigdy się nie mylił (rekomendacja książki Lee From Third World toFirst: The Singapore Story: 1965–2000, wydanej w 2000 r.).

Helmut Schmidt, kanclerz Niemiec w latach 1974–1982:

Odkąd pierwszy raz spotkałem mojego przyjaciela Lee Kuan Yewa, byłem pod ogromnym wrażeniem jego błyskotliwego umysłu iprzedstawianych wprost poglądów. Jego życiowe osiągnięcia jako przywódcy politycznego imęża stanu sąimponujące. Korzenie ekonomicznego ispołecznego awansu współczesnego Singapuru tkwią wposiadanej przez Lee umiejętności ustanowienia właściwej osnowy politycznej dla etnicznego zróżnicowania Singapuru. Taksiążka stanowi kolejny dowód jego przenikliwości ikompetencji (rekomendacja książki Lee MyLifelong Challenge: Singapore’s Bilingual Journey, 2011 r.).

Szefowie firm globalnych

oraz instytucji gospodarczych

Rupert Murdoch, prezes i dyrektor News Corporation:

Choć stale miał wokół wrogo nastawione siły, coś, cobyło ubogą, chylącą się kuupadkowi kolonią, Lee Kuan Yew przekształcił ponad 40 lat temu wpełną blasku, bogatą, nowoczesną metropolię. Mabłyskotliwy iostry umysł; uważa się go zajednego znajbardziej szczerych –aż dobólu –iszanowanych mężów stanu. Taksiążka to„lektura obowiązkowa” dla każdego, kto prowadzi studia nad współczesną Azją (rekomendacja książki Lee From Third World toFirst: The Singapore Story: 1965–2000, wydanej w 2000 r.).

John Chambers, prezes i szef Cisco Systems:

Istnieją dwa czynniki wyrównujące poziom życia: Internet oraz edukacja. Lee Kuan Yew jest tym światowym przywódcą, który torozumie iktóry wykorzystuje potęgę Internetu wcelu odpowiedniego przygotowania Singapuru doprzebicia się winternetowej gospodarce iodnoszenia wniej sukcesów (rekomendacja książki Lee From Third World toFirst: The Singapore Story: 1965–2000, 2000 r.).

Sam Palmisano, prezes IBM:

Cieszę się niezmiernie zodwiedzin wLee Kuan School of Public Policy. Jest todla mnie wydarzenie szczególne ztego względu, żewłaśnie minister mentor Lee Kuan Yew todżentelmen, którego bardzo podziwiam iodktórego tak wiele się nauczyłem. Udzielił mimnóstwa nauk wsprawie Azji iChin, iIndii, ajego spostrzeżenia sąnaprawdę rewelacyjne (1 lutego 2011 r.).

Rex Tillerson, przewodniczący, prezes i dyrektor Exxon Mobil:

Przez wiele lat chętnie bywał Pan [zwracając się doLee] mentorem dla szefów rządów, liderów biznesu idla mnie osobiście. Medal Lincolna nadawany jest przez Ford’s Theatre2jednostkom, które... uosabiają trwałą spuściznę poprezydencie Abrahamie Lincolnie icechującą go siłę charakteru. Wewspółczesnej historii niewielu jest przywódców spełniających te kryteria wstopniu większym niż dzisiejszy laureat... Abraham Lincoln powiedział kiedyś...: „Wyróżniający się geniusz gardzi utartymi drogami”. Dla ludzi zSingapuru Lee Kuan Yew był takim wyróżniającym się przywódcą, który przedstawił narodowi śmiałą wizję. Nie prowadził go utartą ścieżką wąsko pojmowanego protekcjonizmu, ale szeroką aleją zaangażowania wskali globalnej ikonkurencyjności gospodarczej (18 października 2010 r.).

Robert Zoellick, prezes Banku Światowego w latach 2007–2012:

Gdy tylko wiele lat temu usłyszałem oLee Kuan Yew School, odrazu zacząłem się zastanawiać, jak bytudoniej trafić. Nie wyobrażam sobie lepszego upamiętnienia przywódcy, który pozostawił posobie naświecie tak wyraźny ślad (18 grudnia 2008 r.).

James Wolfensohn, prezes Banku Światowego w latach 1995–2005:

Bywałem doradcą ministra mentora. Była tobardzo ciężka praca. Wiele razy podróżowałem doSingapuru izakażdym razem, gdy akurat miałem coś powiedzieć ministrowi mentorowi, on mnie wstrzymywał imówił właśnie to, cozamierzałem mu przekazać. Potem wracałem doStanów Zjednoczonych i„sprzedawałem” jego rady dalej. Panie ministrze mentorze, dziękuję bardzo zawszystko, czego mnie Pan nauczył. Próbowałem udzielać Panu rad. Tak naprawdę jednak toPan uczył mnie (10 lipca 2007 r.).

Muhtar Kent, prezes i dyrektor Coca-Coli:

Historia odnotuje niewielu przywódców, którzy dla swojego kraju icałej południowo-wschodniej Azji zrobili tyle, coJego Ekscelencja Lee Kuan Yew. Będąc siłą napędową rozwoju iewolucji ASEAN, przyczynił się również dotego, żemiliony ludzi wpołudniowo-wschodniej Azji żyją wwarunkach pokoju iwzrostu gospodarczego (27 października 2009 r.).

David Rothkopf, prezes i dyrektor Garten Rothkopf:

Wzorem wielu innych odwiedzających zaczynasz się zastanawiać, czy tamaleńka wyspa [Singapur] –która do1965r. nie była nawet wpełni niezależnym państwem –nie jest przypadkiem najlepiej rządzonym miastem naświecie iczy starożytni Grecy, atakże założyciel Sinpapuru Lee Kuan Yew nie mieli jakichś asów wrękawie, gdy decydowali się naideę miast-państw... Lee, który rządził Singapurem podczas drugiej połowy stulecia, stał się wtedy jednym znajbardziej skutecznych, choć czasem kontrowersyjnych przywódców (Rothkopf, „Power Inc.”, 2012 r.).

Wyżsi rangą politycy

Hillary Clinton, sekretarz stanu USA w latach 2009–2013:

Jestem zachwycona, żemogę dziś tu[wBiałym Domu] powitać ministra mentora... Singapur todługotrwały iceniony partner wwielu ważnych sprawach. Sądzę, Szanowny Panie [zwracając się doLee], żenależy powiedzieć, iż maPan bardzo wielu wielbicieli. Zaproszono Pana wcelu wręczenia ważnej nagrody [nagroda Rady Biznesu USA-ASEAN –Lifetime Achievement Award], przyznawanej zaosiągnięcia całego życia. Dołączam dolicznych Amerykanów, którzy składają Panu podziękowania zasłużbę publiczną (6 października 2009 r.).

George Schultz, sekretarz stanu USA w latach 1982–1989:

[zwracając się do Lee] Pan nas wszystkich bardzo dużo nauczył –tym, coPan zrobił, tym, coPan mówił, atakże wagą, jaką miały Pańskie wypowiedzi. IzatoPanu dziękuję (27 października 2009 r.).

Madeleine Albright, sekretarz stanu USA w latach 1997–2001:

Dawno nie spotkałam nikogo, kto miałby poglądy tak bardzo nowoczesne przy jednoczesnym wybitnym nastawieniu strategicznym (30 lipca 1997 r.).

Zbigniew Brzeziński, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA w latach 1977–1981:

Należy donajbardziej czynnych intelektualnie przywódców światowych... Jest wstanie długo izeznawstwem rozprawiać odosłownie wszystkich problemach międzynarodowych; jest najbardziej wnikliwym obserwatorem sceny azjatyckiej; apoza tym jest szczery, gdy przekazuje nam, jaki jest wAzji odbiór naszej zmieniającej się roli wtej części świata (16 września 1977 r.).

Larry Summers, w latach 2009–2010 dyrektor Krajowej Rady Ekonomicznej USA oraz sekretarz skarbu USA w latach 1999–2001:

Mówić osystemie rządzenia tuż przez wystąpieniem Lee Kuan Yewa tonaprawdę onieśmielające (15 września 2006 r.).

Robert Rubin, sekretarz skarbu USA w latach 1995–1999:

Lee magłęboką wiedzę osprawach geopolitycznych ikulturowych... Zdarzyło się, żeministra mentora poznałem podczas azjatyckiego kryzysu finansowego, kiedy towykazał się niesłychanie dogłębną znajomością uwarunkowań geopolitycznych oraz zrozumieniem problemów regionalnych (Rubin w In an Uncertain World: Tough Choices from Wall Street toWashington, współautor Jacob Weisberg, 2003 r.).

Joseph Nye, przewodniczący Narodowej Rady Wywiadu USA w latach 1993–1994:

Dziś jest to[Singapur] bogaty, kwitnący kraj. Gdyby reszta świata dokonała tego, czego dokonał Singapur, świat byłby miejscem lepszym izamożniejszym... Lee jest człowiekiem, który nigdy nie przestaje myśleć, nigdy nie przestaje spoglądać wprzód, zwizją przyszłości. Dojego poglądów odnoszą się zszacunkiem wysokiej rangi politycy nawszystkich kontynentach (17 października 2000 r.).

Komentatorzy

Nicholas Kristof, autor komentarzy w New York Timesie:

Przeobrażeń narodu dokonali też inni przywódcy –Kemal Atatürk wTurcji, Lenin wRosji, Deng Xiaoping wChinach –żaden jednak nie odcisnął naludziach wyraźniejszego piętna niż Lee... Można się znim nie zgadzać, trzeba jednak przyznać, żenietolerancja iautorytaryzm nigdy nie miały tak wymownego ipobudzającego rzecznika. Te obszerne wspomnienia [„From Third World toFirst”] tospuścizna nadzwyczajnego człowieka, aiksiążka jest pod wieloma względami taka sama jak Lee: błyskotliwa, skłaniająca domyślenia, bezceremonialna iprowokująca (5 listopada 2000 r.).

David Ignatius, autor komentarzy w Washington Post:

Spośród polityków, zktórymi wciągu ponad 25 lat pracy dziennikarskiej przeprowadzałem wywiady, on jest chyba najbardziej inteligentny (28 września 2002 r.).

Fareed Zakaria, redaktor Time’a:

Lee Kuan Yew przejął skrawek lądu wAzji Południowo-Wschodniej –który w1965r., powielu zmaganiach icierpieniach, stał się niezależny –bez żadnych bogactw naturalnych, zatozwielojęzyczną ludnością, składającą się zChińczyków, Malajów ihinduskich robotników, iprzekształcił go wjedno zcentrów gospodarczych świata. Żeby tego dokonać, Lee musiał prowadzić nie tylko sprytną politykę gospodarczą, ale iprzebiegłą politykę zagraniczną... Jest nadal niekwestionowanym ojcem Singapuru. Byłem przytłoczony jego dogłębnym zrozumieniem świata –Chin, Rosji iStanów Zjednoczonych, którym brylował, wdodatku wwieku 85 lat (21 września 2008 r.).

 

1 W chwili wydania oryginału nie sprawował jeszcze tego urzędu. Głową Chińskiej Republiki Ludowej został 14 marca 2013 r. – przyp. Kurhaus Publishing.

2 Centrum edukacji usytuowane w budynku teatru, w którym w 1865 r. Lincoln został śmiertelnie postrzelony – przyp. tłum.

Przedmowa

Lee Kuan Yew jest wśród mężów stanu minionego półwiecza unikatem. Ten „ojciec założyciel”, i przez ponad pięć dekad dominująca w Singapurze postać, przejął biedne, skorumpowane miasto-państwo i zbudował nowoczesny kraj, którego obywatele mają dziś wyższe dochody niż większość Amerykanów. Jest nie tylko twórcą, ale również pierwszoplanowym uczestnikiem tej transformacji i wie o niej wszystko.

Na arenie międzynarodowej nie ma osobistości, która wśród całego pokolenia przywódców amerykańskich, chińskich i z innych krajów świata cieszyłaby się takim powodzeniem, do której tak często zwracano by się o radę i której słuchano by tak uważnie jak „mędrca z Singapuru”. Wszyscy amerykańscy prezydenci – od Richarda Nixona, gdy w latach 1971–1972 wraz z Henrym Kissingerem zaprojektował „otwarcie na Chiny”, po Baracka Obamę – zbaczali z drogi, żeby zatrzymać się w Singapurze, a gdy Lee odwiedzał Stany Zjednoczone, zapraszali go do Gabinetu Owalnego. Dla przywódców Chin, od Deng Xiaopinga – gdy ten zaczął wstępnie rozważać zdecydowany marsz ku gospodarce rynkowej, który zainicjował trzy dekady dwucyfrowego wzrostu – po prezydentów Hu Jintao i Xi Jinpinga Lee jest najbardziej wpływowym doradcą spoza kraju.

Źródło inspiracji znajdują w jego osobie nie tylko wielkie mocarstwa, ale także mniejsze państwa, takie jak Izrael, którego przetrwanie zależy od wyczuwania tendencji narastających poza jego granicami. Nursułtan Nazarbajew z Kazachstanu, gdy stanął na czele niepodległego kraju, który nigdy wcześniej nie istniał jako państwo, szejk Khalifa bin Zayed ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Paul Kagame z Rwandy czy wielu innych przywódców, stając w obliczu wielkich wyzwań, znajdowało u Lee strategiczne współrzędne, które pomagały im odnajdywać drogę wśród problemów międzynarodowych.

Celem tego niewielkiego tomu nie jest przegląd minionych 50 lat, choć Lee wywarł na nie godny uwagi wpływ. Nasz zamiar to raczej skupienie się na przyszłości oraz szczególnych wyzwaniach, jakie czekają Stany Zjednoczone w następnym ćwierćwieczu. Próbowaliśmy wyobrazić sobie pytania, jakie osoba, która 20 stycznia 2013 r. złoży przysięgę prezydencką, uzna za wymagające natychmiastowej reakcji, by zaraz potem przedstawić esencję wypowiedzi Lee, które odnoszą się do owych pytań w najbardziej bezpośredni sposób. Jesteśmy przeświadczeni, że odpowiedzi te okażą się cenne nie tylko dla osób kształtujących amerykańską politykę zagraniczną, ale także dla liderów biznesu i społeczeństwa obywatelskiego w USA, którzy inwestują trudne do zdobycia dolary i czas – o który bywa jeszcze trudniej – na podstawie oczekiwań odnoszących się do istotnych, ujawniających się w świecie trendów. Anthony Tan i Yeong Yoon Ying ułatwiali nam wywiady z Lee – należy im się za to nasza wdzięczność.

Rozdziałów jest dziesięć. Książka zaczyna się od wzrostu potęgi Chin, czyli od kwestii, o której Lee wie bez wątpienia więcej niż jakikolwiek inny zewnętrzny obserwator czy analityk. Czy Chiny zagrożą pozycji Ameryki jako czołowego mocarstwa – najpierw w Azji, a za jakiś czas w świecie? Większość architektów polityki i ekspertów odpowiada na to zasadnicze pytanie mgliście, a zarazem abstrakcyjnie. Odrzucając obłudę i ostrożność, Lee odpowiada natomiast: „Oczywiście. Ich ponownie rozbudzone poczucie własnego przeznaczenia to wszechmocna siła. Zamiarem Chin jest stać się największym mocarstwem świata i zyskać akceptację jako Chiny właśnie, a nie jako honorowy członek Zachodu”.

Pytamy następnie o Stany Zjednoczone oraz stosunki amerykańsko-chińskie, które w XXI wieku kształtować będą politykę międzynarodową. Lee spodziewa się konfrontacji dwóch wielkich potęg: „Będzie walka o wpływy. Współzawodnictwo między nimi jest nieuniknione”. W odróżnieniu jednak od pesymistycznie nastawionych realistów Lee nie uważa tego konfliktu za nieunikniony, pod warunkiem że przywódcy obydwu krajów będą dokonywać właściwych ocen sytuacji.

Kolejne rozdziały dotyczą między innymi Indii, ekstremizmu islamskiego, geopolityki i globalizacji, a także demokracji. Każdy rozdział zaczyna się od kluczowych pytań, a następnie przedstawia zwięzłe zestawienie odpowiedzi Lee. Wiele z nich jest ostrych, gdyż od zawsze był przeciwny „politycznej poprawności” i nigdy nie unikał kontrowersji. Jako autorzy i twórcy tej książki oparliśmy się pokusie komentowania tych stanowisk czy przedstawiania własnych poglądów w przekonaniu, że prezydenci oraz ich najbliżsi doradcy skorzystają głównie z uwag Lee, a nie naszych.

Wyodrębniliśmy kluczowe spostrzeżenia i główne argumenty Lee, żeby można je było szybko przebiec wzrokiem. Nie należy rozumieć tego opacznie: jesteśmy przekonani, że każde słowo na każdej z następnych stron zasługuje na uwagę, ale to czytelnicy sami o tym zdecydują. Podejrzewamy, że czytelnicy zamierzający książkę szybko jedynie przejrzeć, stwierdzą, że spędzają nad nią więcej czasu, niż się spodziewali, a słowa Lee skłonią ich do zatrzymania się i zastanowienia nad tymi jego stwierdzeniami, które wydają się im dziwne, nawet niepokojące, ale jednocześnie oświecające.

Możliwość spędzenia wielu godzin na słuchaniu Lee i przekopywania się przez przepastne zbiory jego artykułów, wywiadów i przemówień dała nam więcej satysfakcji niż oczekiwaliśmy. A jeśli uda się nam jeszcze namówić czytelników do posmakowania tego, co dla nas okazało się taką ucztą, będzie to oznaczać realizację naszych dążeń.

Rozdział 1

Przyszłość Chin

Czy przywódcy chińscy poważnie myślą o zastąpieniu USA jako mocarstwa numer jeden w Azji? W świecie? Co oznacza bycie tym najważniejszym mocarstwem? Jak zmieni się postępowanie Chin wobec innych państw, jeśli Państwo Środka stanie się dominującą potęgą azjatycką? Jaka jest chińska strategia na osiągnięcie tej pozycji? Jakie są główne przeszkody w realizacji tej strategii? Na ile pilne – w odczuciu przywódców chińskich – jest osiągnięcie prymatu w regionie i poza nim? Jak według przywódców Chin zmieniać się będzie rola USA w Azji, kiedy już ich kraj stanie się numerem jeden? Czy w następnych kilku dziesięcioleciach uda się utrzymać dwucyfrowy wzrost, jaki Chiny osiągały przez trzy dekady? Czy Chiny staną się demokracją? Czy Chiny naprawdę będą najważniejszym mocarstwem? Jak się powinno oceniać Xi Jinpinga? Te pytania mają zasadnicze znaczenie dla prawdopodobnego kursu, jaki obierze historia Azji i świata. Zawarte w tym rozdziale przemyślane odpowiedzi Lee Kuan Yewa odzwierciedlają dziesiątki lat obserwacji i analizowania Chin oraz ich przywódców.

* * *

Czy chińscy przywódcy poważnie myślą o zastąpieniu Stanów Zjednoczonych w roli najważniejszego mocarstwa w Azji? W świecie?

Oczywiście. Czemu nie? Za pomocą cudu ekonomicznego przeobrazili biedne społeczeństwo, stając się drugą co do wielkości gospodarką świata i – jak przewiduje Goldman Sachs – są na dobrej drodze, aby w ciągu następnych 20 lat zostać największą. Depczą po piętach Amerykanom w umieszczaniu ludzi w przestrzeni kosmicznej i zestrzeliwaniu satelitów pociskami. Mają liczącą 4000 lat kulturę oraz 1,3 miliarda ludzi, w tym wielu bardzo uzdolnionych. Mogą czerpać z ogromnego zasobu wielkich talentów. Jak więc mogliby nie aspirować do bycia potęgą numer jeden w Azji, a po jakimś czasie także w całym świecie1?

Wśród państw rozwijających się Chiny rosną dziś najszybciej, w tempie 50 lat temu niewyobrażalnym, dokonując przy tym radykalnych przeobrażeń, których nikt nie przewidział... Wzrosły oczekiwania i aspiracje mieszkańców. Każdy Chińczyk chce silnych i bogatych Chin, kraju tak dostatniego, rozwiniętego i kompetentnego pod względem technicznym jak Ameryka, Europa i Japonia. Rozbudzone na nowo poczucie własnego przeznaczenia stanowi siłę wszechmocną2.

Chińczycy będą chcieli dzielić to stulecie z USA jak równy z równym3.

Chiny chcą być największym mocarstwem świata. Wszystkie rządy, zwłaszcza krajów sąsiedzkich, już to uwzględniają w swej polityce wobec Chin. Zmieniają swoje podejście, bowiem wiedzą, że poniosą konsekwencje, jeśli pokrzyżują Chinom szyki w sprawach dla tego państwa zasadniczych. Chiny mogą zastosować wobec nich sankcje gospodarcze, odmawiając po prostu dostępu do rynku liczącego 1,3 miliarda ludzi z rosnącymi dochodami i coraz większą siłą nabywczą4.

W odróżnieniu od innych państw wschodzących, Chiny chcą być Chinami i cieszyć się akceptacją jako Chiny, a nie jako honorowy członek Zachodu5.

Co to znaczy być numerem jeden? Jak zmieni się postępowanie Chin wobec innych państw, gdy będą już dominującym mocarstwem azjatyckim?

Ich sposób rozumowania wywodzi się ze świata sprzed ery kolonialnej oraz wyzysku i poniżenia, jakie ta przyniosła ze sobą. Słowo „Chiny” oznacza po chińsku „Królestwo Środka”. Przypomina ono o świecie, w którym Chiny dominowały w regionie, inne państwa odnosiły się do nich jak petenci, a do Pekinu przybywali wasale z daninami, tacy jak na przykład sułtan Brunei, który przywiózł w darze jedwab, zmarł tam czterysta lat temu i ma do dziś grobowiec w Pekinie6.

Czy uprzemysłowione i silne Chiny będą dla Azji Południowo--Wschodniej równie dobroczynne, jak od 1945 r. były dla niej Stany Zjednoczone? W Singapurze nie są tego pewni, podobnie jak w Brunei, Indonezji, Malezji, Tajlandii, Wietnamie i na Filipinach. Już teraz zauważamy, że Chiny są pewniejsze siebie, bardziej skłonne do zajmowania twardego stanowiska7.

Obawy Ameryki skupiają się na tym, z jakim światem przyjdzie się jej zmierzyć, gdy Chiny będą w stanie podważyć jej prymat... Wiele średnich i małych krajów w Azji również się tego obawia. Niepokoi je, że Chiny mogą chcieć wznowienia statusu imperialnego z wcześniejszych stuleci. Ogarniają je złe przeczucia, że mogą zacząć być traktowane jak państwa wasalne, zobowiązane – jak w minionych wiekach – składać Chinom hołd8.

Chiny spodziewają się, że w miarę wzrostu ich wpływów Singapurczycy zaczną się do nich odnosić z większym respektem. Mówią nam, że kraje – czy to duże, czy małe – są równe; powtarzają: nie jesteśmy hegemonem. Ale gdy robimy coś, co im się nie podoba, mówią nam, że unieszczęśliwiliśmy 1,3 miliarda ludzi... Mamy zatem znać swoje miejsce w szeregu9.

Jaką strategię przyjęły Chiny, żeby stać się numerem jeden?

Chińczycy uznali, że najlepszą strategią jest zbudowanie silnej i pomyślnej przyszłości oraz wykorzystanie wysoko wykwalifikowanych i wykształconych pracowników po to, żeby sprzedawać i budować lepiej niż wszyscy inni. Będą unikać wszelkich działań, które zepsułyby stosunki z USA. Rzucenie wyzwania silniejszemu i mającemu przewagę techniczną mocarstwu, takiemu jak USA, przerwałoby ich „pokojowy wzlot”10.

Chiny stosują podejście zbieżne z ideami emitowanego w chińskiej telewizji serialu Wzrastanie wielkich potęg, który partia wyprodukowała, żeby nadać odpowiedni kierunek dyskusjom, jakie toczą się na ten temat wśród chińskich elit. Błąd Niemiec i Japonii11 polegał na próbach zakwestionowania istniejącego porządku. Chińczycy nie są głupi: oni tego błędu unikają... W kategoriach siły liczy się ogólna wielkość PKB [produktu krajowego brutto], a nie PKB na mieszkańca... Pod względem zdolności militarnych Chiny z pewnością nie osiągną szybko poziomu amerykańskiego, ale ich gwałtowny, choć asymetryczny rozwój ma na celu odstraszenie USA. Chiny rozumieją, że ich wzrost zależy od importu, w tym od sprowadzanej energii, surowców i żywności... Chinom potrzebne są również swobodne szlaki morskie. Pekin odczuwa niepokój z powodu uzależnienia od Cieśniny Malakka, więc dąży do zmniejszenia tej zależności12.

Chińczycy wyliczyli, że na dogonienie innych, na rozbudowę własnego systemu i na przejście z systemu komunistycznego na rynkowy potrzebują 30, 40, może nawet 50 lat w pokoju i spokoju. Muszą unikać błędów popełnionych przez Niemcy i Japonię. Podjęta przez te dwa państwa rywalizacja o władzę, wpływy i zasoby doprowadziła w minionym stuleciu do dwóch strasznych wojen... Błędem Rosjan było z kolei to, że przeznaczali ogromne środki na cele wojskowe i bardzo małe – na technologie cywilne. W rezultacie ich gospodarka się załamała. Sądzę, że chińskie kierownictwo pojmuje, że jeśli ktoś chce konkurować z Ameryką w zbrojeniach, to przegra, doprowadzając samego siebie do bankructwa. Trzeba więc tego unikać, nie wychylać się i uśmiechać. I tak przez jakieś 40 albo 50 lat13.

W dążeniu do osiągnięcia konkurencyjności Chiny nastawiają się na kształcenie młodych ludzi, wybierając najbystrzejszych, których skierują najpierw do nauki i techniki, a w dalszej kolejności do studiowania ekonomii, zarządzania w biznesie i nauki języka angielskiego14.

W pierwszej reakcji na określenie „pokojowy wzrost” powiedziałem jednej z tamtejszych organizacji eksperckich: „To określenie zawiera w sobie sprzeczność; w każdym wzroście jest coś ze wstrząsu”. Oni na to: „A jak Pan by to określił?”. „Pokojowe odrodzenie albo ewolucja, albo jeszcze inaczej, rozwój” – odparłem. Ożywienie starodawnej chwały, odwołanie się do wielkiej niegdyś cywilizacji. To już jednak zrobiono. Teraz Chińczycy muszą dokonać wspomnianej ewolucji, i to najlepiej, jak tylko potrafią. Jakiś rok temu chiński przywódca pod siedemdziesiątkę zapytał mnie: „Wierzy Pan, że jesteśmy nastawieni na pokojowy wzrost?”. „Tak, wierzę” – odpowiedziałem – „ale z jednym zastrzeżeniem. Wasze pokolenie przeżyło wojnę przeciwko Japończykom, wielki skok, rewolucję kulturalną, bandę czworga, a w końcu politykę otwartych drzwi. Wiecie, że zdarzają się pułapki, a więc po to, żeby Chiny mogły posuwać się naprzód bez wpadek, potrzeba wam stabilności wewnątrz kraju, a na zewnątrz – pokoju. Tymczasem zaszczepiacie waszej młodzieży ogromną dumę z postawienia Chin na nogi i patriotyzm... To może przynieść nieprzewidywalne skutki”. Ów chiński polityk odpowiedział, że dopilnują, aby młodzież właściwie to zrozumiała. Cóż, mam nadzieję, że tak. Ale może się zdarzyć, że jakieś pokolenie nabierze przekonania, że już dorosło, choć to jeszcze nie nastąpiło15.

Strategia Chin wobec Azji Południowo-Wschodniej jest dość prosta: Chiny mówią temu regionowi: „rośnij wraz ze mną”. Jednocześnie przywódcy chińscy chcą stworzyć wrażenie, że wzlot Chin ku potędze jest nieunikniony i że gdy „nadejdzie” już epoka Chin, inne kraje będą musiały zdecydować, czy chcą być przyjaciółmi Chin, czy wrogami. Chiny gotowe są jednocześnie dostosowywać skalę swojego zaangażowania w taki sposób, żeby otrzymać akurat to, czego chcą albo żeby wyrazić swoją dezaprobatę16.

Ogromny rynek i rosnąca siła nabywcza sprawiają, że Chiny zasysają kraje Azji Południowo-Wschodniej w obręb swojego systemu gospodarczego. Nieuchronnie wessane weń zostaną także Japonia i Korea Południowa. Wchłania on różne kraje bez konieczności stosowania siły. Sąsiedzi Chin chcą, żeby Stany Zjednoczone utrzymały zaangażowanie w rejonie Azji i Pacyfiku, bo wtedy nie byliby oni zakładnikami Chin. Strefę wolnego handlu z krajami Azji Południowo-Wschodniej USA powinny ustanowić już 30 lat temu, na długo przed tym, zanim chiński magnes zaczął przyciągać ten region w kierunku swojej orbity. Gdyby USA uczyniły coś takiego, ich siła nabywcza byłaby znacznie większa, niż jest teraz, a wszystkie kraje Azji Południowo-Wschodniej byłyby powiązane z ich gospodarką, nie zaś uzależnione od Chin. Zasadnicze tendencje ustala gospodarka. Rosnące wpływy ekonomiczne Chin będzie bardzo trudno zwalczyć17.

Chiny kładą nacisk na rozszerzanie wpływów poprzez gospodarkę. W sensie geopolitycznym interesuje je obecnie posługiwanie się w polityce zagranicznej dyplomacją, a nie siłą18.

Jakie są główne przeszkody na drodze do realizacji tej strategii?

Główne wyzwania wewnętrzne to kultura, język, brak umiejętności przyciągania oraz integracji talentów z zagranicy, a także, z czasem, sposób rządzenia19.

Gdyby nawet Chiny były tak otwarte na uzdolnionych imigrantów jak USA, to czy bez mistrzowskiej znajomości chińskiego mogliby oni zintegrować się ze społeczeństwem? Języka chińskiego bardzo trudno się nauczyć – jest monosylabiczny i tonalny. Po paru latach można się nauczyć języka mówionego, ale bardzo trudno nabyć umiejętność szybkiego czytania.

Nie wiem, czy Chiny będą w stanie przezwyciężyć tę barierę językową i towarzyszące jej trudności w przyciąganiu talentów zewnętrznych, jeśli nie nadadzą angielskiemu statusu języka dominującego, jak to jest w Singapurze.

Dzieci uczą się tam najpierw chińskiego. Potem uczą się angielskiego. Jako nastolatki mogą jechać do USA i tam doskonalić znajomość języka angielskiego, ale mają w głowie 4000 lat chińskich epigramów20.

Chiny na pewno dogonią USA, jeśli chodzi o absolutną wielkość PKB. Ale ich kreatywność być może nigdy nie dorówna amerykańskiej, ponieważ tamtejsza kultura nie dopuszcza wolnego przypływu idei i konkurencji między nimi. Jak inaczej wyjaśnić fakt, że w kraju, który ma cztery razy więcej ludności niż USA, a więc przypuszczalnie także cztery razy więcej osób utalentowanych, nie pojawiają się przełomowe pomysły techniczne21?

Czy Chińczycy mogą się wyłamać z własnej kultury? Wymagać to będzie pójścia pod prąd 5000 lat chińskiej historii. Gdy centrum jest silne, kraj prosperuje. Kiedy zaś centrum jest słabe, cesarz daleko, a góry wysokie, to w prowincjach i w powiatach jest mnóstwo małych cesarzy. Taka jest tam historyczna spuścizna... Chińskie tradycje tworzą zatem bardziej jednolitą klasę mandarynów22.

Największym powodem do obaw są dla chińskich przywódców destrukcyjne skutki łapówkarstwa oraz odraza, jaką wywołuje ono w ludziach. Nigdy nie są pewni, kiedy doprowadzi to do wybuchu23.

Ogromne napięcia będą też wynikać z wielkości kraju i trudnej do rozwiązania natury jego problemów, tj. z braków infrastruktury, słabych instytucji oraz złych systemów, które ci przywódcy sami wprowadzili, wzorując się na systemie sowieckim z czasów Stalina24.

Chiny zmagają się z ogromnym problemem ekonomicznym w postaci nierówności w dochodach między bogatymi miastami przybrzeżnymi a prowincjami leżącymi wewnątrz kraju, a także z nierównościami wśród mieszkańców samych miast przybrzeżnych. Muszą zwracać uwagę na tę kwestię, bo inaczej nierówności mogą doprowadzić do poważnego niezadowolenia i niepokojów społecznych25.

Wskutek rozwoju techniki ich system sprawowania rządów staje się przestarzały. W 2030 r. 70 proc. ludności – a może nawet 75 proc. – znajdzie się w miasteczkach, małych miastach, wielkich miastach i megamiastach. Ci ludzie będą mieć telefony komórkowe, Internet, telewizję satelitarną. Będą dobrze poinformowani i będą w stanie sami się organizować. Nie będzie można rządzić nimi w taki sposób, jak rządzi się dzisiaj, kiedy wystarczy udobruchać i nadzorować parę osób, ponieważ będzie ich do upilnowania bardzo dużo26.

Coraz tańsze i coraz dostępniejsze urządzenia techniczne, a także ogromne fale migracji powrotnych sprawiają, że ludzie zdobywają wiedzę i poznają prawdę o wyzyskiwaniu odizolowanych dotychczas od świata rolniczych regionów Chin. Chińczycy wiedzą ponadto, że w miarę uprzemysławiania co roku 10 milionów albo i więcej ludzi będzie się przenosić do nowych miast, które są właśnie w budowie... Jeśli Chiny zmienią się w sposób pragmatyczny, tak jak czynią to do tej pory, utrzymując przy tym ścisłą kontrolę bezpieczeństwa, nie dopuszczając do zamieszek i rebelii, a jednocześnie łagodząc system... dając więcej uprawnień władzom prowincji, więcej uprawnień miastom, więcej władzy u podstaw... to system jest do utrzymania27.

Gdy Chiny były cesarstwem, nie musiały się martwić o resztę świata. Obecnie muszą się o nią martwić, ponieważ bez znajdujących się w tejże reszcie świata zasobów – ropy, niklu i czegokolwiek – ich wzrost zostanie zahamowany28.

Dzisiejsze Chiny mają do czynienia z bardzo rozwiniętymi Stanami Zjednoczonymi, Europą i Japonią, a także z nieźle rozwiniętą Azją Południowo-Wschodnią oraz Indiami... Chińscy przywódcy wiedzą zatem, że choć w 2050 r. pod względem PNB [produktu narodowego brutto] Chiny staną się największą gospodarką świata, to ich PNB per capita nadal będzie mały, a pod względem technicznym kraj wciąż będzie daleko w tyle. W staraniach o dorównanie muszą mieć poczucie realizmu... Muszą być jak przywódcy Singapuru, z ogromnym wyczuciem tego, co jest możliwe, a co nie. Muszą wiedzieć, że dominacja nad Azją nie jest możliwa29.

Dokonanie liniowej ekstrapolacji dotychczasowych niezwykłych osiągnięć jest nierealistyczne. Większość obserwatorów nie zdaje sobie sprawy, jak wiele pułapek będą musiały ominąć Chiny i jak dużo pokonać przeszkód w swoim marszu naprzód. Najważniejsze problemy dotyczą sprawowania władzy: ponieważ nie ma tam rządów prawa, sytuacja przypomina dziś rządy cesarskie; w tym olbrzymim kraju mali cesarze korzystają na rozległych obszarach z wielkich lokalnych wpływów; nawyki kulturowe ograniczają wyobraźnię i kreatywność, a nagradzają konformizm; problemem jest język, kształtujący myślenie poprzez epigramy oraz tworzone od 4000 lat teksty, sugerujące, że wszystko, co warto powiedzieć, już zostało powiedziane – i to lepiej – przez wcześniejszych pisarzy; język, którego cudzoziemcowi niezwykle trudno się nauczyć w stopniu wystarczającym do tego, żeby pojął Chiny i żeby Chiny go przygarnęły; poważne ograniczenia zdolności przyciągania i asymilacji talentów wywodzących się z innych społeczeństw.

Choć Singapur łączy z Chinami wiele zasad filozofii konfucjanizmu, to przez ostatnie 40 lat dążyliśmy do tego, aby angielski stał się naszym pierwszym językiem, a chiński – drugim. Dlaczego? Na pewno nieprzypadkowo i nie bez wywoływania silnych sprzeciwów. Zrobiliśmy to po to, żeby otworzyć się na świat i dać sobie szansę na udział oraz na korzystanie z głównych nurtów odkryć, wynalazczości i kreatywności, które wiążą się akurat nie tylko z językiem angielskim, ale także z angielską mentalnością.

W małym mieście-państwie z silnym przywództwem byliśmy w stanie to uczynić. Wprawdzie sam radziłem kiedyś chińskiemu przywódcy, żeby uczynić z angielskiego język pierwszy, jednak w kraju tak wielkim oraz tak pewnym siebie oraz swej kultury nie jest to z pewnością realistyczne. Ale to rzeczywiście poważna przeszkoda30.

Na ile pilnym celem jest w odczuciu chińskich przywódców zdobycie prymatu w regionie i poza nim?

Chińczycy nie śpieszą się do zastępowania USA w roli najważniejszego mocarstwa na świecie i do ponoszenia obciążeń, stanowiących nieodłączną jej część. Teraz są w całkiem wygodnej pozycji, stanowiąc część większego ugrupowania takiego jak G20 (grupa dwudziestu), gdzie ich głos jest traktowany poważnie, a interesy gospodarcze są zabezpieczone i gdzie odpowiedzialność dzieli się na 20 państw członkowskich31.