Burzliwa młodość Hitlera - Bob Carruthers - ebook + książka

Burzliwa młodość Hitlera ebook

Bob Carruthers

4,3

Opis

Czerpiąc obficie z autobiograficznej relacji zawartej w Mein Kampf, pisarz i historyk Bob Carruthers pokazuje, jak wydarzenia burzliwej młodości Hitlera ukształtowały jego światopogląd i doprowadziły prostą drogą do puczu monachijskiego 1923 roku.

Trudne relacje Hitlera z nadmiernie surowym ojcem, ciężkie przeżycia w Wiedniu i udział w Wielkiej Wojnie uwarunkowały go w taki sposób, że napawał się aktami brutalnej przemocy. Zgodnie z własną relacją Hitlera, jego umiłowanie przemocy i całkowita obojętność na konsekwencje swoich działań były uzasadnione szeregiem zwycięstw w zajadłych konfrontacjach, takich jak bijatyki w piwiarniach i walki uliczne. Każdy kolejny triumf nad przeciwnikami wpływał na proces podejmowania decyzji i znalazł swoją kulminację w niefortunnych wypadkach listopada 1923 roku, w następstwie których Hitler trafił do więzienia po raz drugi. Równoczesny rozwój SA od małej grupki ochroniarzy do budzącej postrach formacji paramilitarnej też został szczegółowo opisany w kontekście dramatycznych wydarzeń, które rozgrywały się w latach 1920-1923 i ukształtowały ten osławiony instrument terroru politycznego.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 453

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,3 (3 oceny)
2
0
1
0
0

Popularność




Tytuł oryginału Hitler’s Violent Youth

Projekt okładki i stron tytułowychPaweł Panczakiewicz

Redaktor prowadzącyZofia Gawryś

Redaktor merytorycznyJacek Biernacki

KorektaGrażyna Ćwietkow-Góralna Ewa Grabowska

Redaktor technicznyAgnieszka Matusiak

Copyright © for the Polish edition and translation by Dressler Dublin Sp. z o.o., Ożarów Mazowiecki 2019 Copyright © Coda Books Ltd. Published under licence by Pen & Sword Books Ltd.

Wydawca Bellona ul. J. Bema 87 01-233 Warszawa tel. +48 22 620 42 91

www.bellona.pl Dołącz do nas na Facebooku:www.facebook.com/Wydawnictwo.Bellona Księgarnia internetowawww.swiatksiazki.pl

Dystrybucja Firma Księgarska Olesiejuk Sp. z o.o. 05-850 Ożarów Mazowiecki, ul. Poznańska 91 e-mail: [email protected], tel. 22 733 50 10 www.olesiejuk.pl

ISBN 978-83-11-15409-4

Wstęp

W następstwie straszliwej tragedii, jaka spadła na żydowską ludność Europy, nazwisko Adolfa Hitlera na zawsze pozostanie synonimem ideologii skrajnego antysemityzmu. Ze względu na nieludzkie rozmiary cierpień, jakie stały się udziałem ludności żydowskiej, przyjmuje się powszechnie, że ludobójstwo było podstawowym celem i nadrzędnym imperatywem Hitlera. Prosta prawda jest jednak taka, że chociaż antysemityzm stanowił potężny czynnik w zlepku idei, które ukształtowały Weltanschauung, czyli światopogląd Hitlera, nie był to klucz do dzieła jego życia. Na podstawie jego własnej relacji zamieszczonej na kartach Mein Kampf możemy stwierdzić, że – przynajmniej w oczach samego Hitlera – jego największym życiowym dokonaniem było urzeczywistnienie wizji pangermańskiego nacjonalizmu. Od zdumiewająco wczesnego okresu przyznawał temu celowi politycznemu najwyższy priorytet i możemy być pewni, że nacjonalizm stał się najważniejszym bodźcem w formowaniu jego poglądów politycznych. Mimo to straszliwa w kategoriach ludzkich cena reżimu Hitlera jeszcze i dziś wymaga wyjaśnienia. Jak cywilizowany naród, pod wieloma względami podobny do naszego, pozwolił się wciągnąć w taką otchłań barbarzyństwa?

Odpowiedź zawiera się w tej szczególnej i enigmatycznej postaci. Hitler był kłębkiem paradoksalnych sprzeczności. Był ekstremistą w każdym sensie tego słowa, bez wątpienia miał dar krasomówczy i potrafił wzbudzić uwielbienie narodu; ale był również naiwny, prostacki, nerwowy i niezręczny. Przejawiał geniusz, jeśli chodzi o wielkie idee i sposób ich przedstawiania, wiedział, jak rozniecić namiętności całego narodu i pobudzić organizacje do czynu, a mimo to był całkowicie niezdolny do empatii i nie potrafił wczuć się w położenie innych ludzi. Prawa człowieka stanowiły dla Adolfa Hitlera pojęcie obce, ale jak na ironię był prawdziwym estetą, który w ciasnych granicach własnych zainteresowań żył operą, muzyką, sztuką i architekturą. Znamienne jest jednak to, iż żadna z wartości liberalnych, które zabarwiają sztuki piękne, nie zdołała przeniknąć do jego świata. Zawsze opowiadał się za najbardziej konserwatywnymi i radykalnymi rozwiązaniami kwestii politycznych i społecznych.

Najbardziej znaczącą cechą Hitlera u władzy było jego przekonanie, że wszystkie kwestie strategiczne lub polityczne można rozwiązać jedynie zdecydowanym działaniem militarnym. Hitler rozwinął w sobie taką postawę w okopach Wielkiej Wojny i w zgiełkliwej atmosferze obskurnych piwiarni, a walki uliczne lat dwudziestych i trzydziestych nadały temu ostatni rys. Chociaż te wczesne doświadczenia mają zasadnicze znaczenie dla zrozumienia motywów, którymi kierował się Hitler, robiąc to, co robił, historycy aż nazbyt często je pomijają. Na początku dwudziestego stulecia miliony młodych ludzi zetknęły się ze światem przemocy w okopach Francji i Belgii. Adolfa Hitlera jednak Wielka Wojna naznaczyła w fundamentalny i dalekosiężny sposób, który zbyt chętnie się lekceważy. Hitler, człowiek niezwykle ambitny, był ideologiem, zanim jeszcze trafił do okopów, a jego rodzące się aspiracje polityczne dojrzewały stopniowo w błocie Flandrii. To tam jego długoletnie umiłowanie militaryzmu i wrodzona skłonność do podejmowania ryzyka znalazły dopełnienie w radości, jaką czerpał z przemocy. Hitler postrzegał prowadzenie wojny nie jako działalność niszczycielską, lecz jako instrument postępu społecznego, a jego doświadczenia w okopach nie odwiodły go od tego poglądu.

W rezultacie swoich przeżyć podczas Wielkiej Wojny Hitler nabrał jeszcze mocniejszego przekonania, że wszystkie problemy, niezależnie od przeciwności, które trzeba przezwyciężyć, można rozwiązać nagłym i zdecydowanym działaniem. W początkach swojej kariery politycznej w pełni przyjął tę filozofię i w efekcie doznał porażki podczas puczu monachijskiego w listopadzie 1923 roku, a potem został osadzony w twierdzy. Hitler nie zraził się jednak tym i od „nocy długich noży” poczynając, odniósł wiele zwycięstw politycznych i militarnych, których osiągnięcie stało się możliwe dzięki połączeniu sztuki lawirowania, zaskoczenia, intryg i przemocy. Jego zamiłowanie do hazardu zaowocowało takim nieprzerwanym pasmem sukcesów, od Sudetów do bram Moskwy, iż doszedł do przekonania, że bez względu na przeciwności stojące przed Niemcami zawsze można je przezwyciężyć nieoczekiwanym i zdecydowanym działaniem opartym na niezłomnej stanowczości. To niewzruszone przekonanie miało doprowadzić Niemcy do katastrofy, hańby i niesławy.

Chociaż Hitler mógł emanować ogromną energią, był też niezwykle leniwy i niedbały. Ta cecha przejawiała się w inklinacji do uchylania się od odpowiedzialności za rozległe obszary polityki państwowej. Miał też niefortunny nawyk cedowania odpowiedzialności za sprawy państwa na licznych i rywalizujących ze sobą funkcjonariuszy. W ten chaotyczny sposób pozwalał, aby sprawy rozwiązywały się same. Hitler uważał aparat państwowy i jego funkcjonariuszy (wobec których stosował wszechogarniające pojęcie „Rzesza”) za organiczny mechanizm, który dostarcza rozwiązań dla wielu bieżących kwestii. Dla Adolfa Hitlera Rzesza była w istocie maszyną, która nie potrzebuje operatora. Szokujące może się wydawać stwierdzenie, że nawet straszliwa katastrofa, która spadła na Żydów, nadmiernie nie zaprzątała jego uwagi, ale tak właśnie było.

Niniejsza książka podejmuje na nowo tę ważną dziedzinę badań, łącząc zrewidowane i uaktualnione ustalenia dwóch poprzednich książek, które wcześniej ukazały się oddzielnie. Była to Private Hitler’s War, która omawiała jego doświadczenia wojskowe podczas Wielkiej Wojny, i Hitler’s Demons, gdzie opisane zostały czynniki społeczne i polityczne wpływające na rozwój Hitlera. Patrząc z perspektywy, błędem było oddzielenie doświadczeń wojskowych od wpływów społecznych oddziałujących na niego. Aby przedstawić bardziej zwarty obraz różnych czynników kształtujących Hitlera, zrewidowałem i połączyłem te dwa odrębne wątki w jednej pracy. Mam nadzieję, że niniejsza książka ujmuje wszystkie najważniejsze kwestie dotyczące lat, które ukształtowały jego osobowość, i łączy je w jedną całość. Aby źródło historyczne mogło przemówić samo, przytoczyłem obszerne cytaty z własnej wersji wydarzeń Hitlera, przedstawionej przez niego na kartach Mein Kampf. Korzystałem z tłumaczenia Jamesa Murphy’ego z 1937 roku, które ukazało się w Zjednoczonym Królestwie nakładem Hutchinson & Co Ltd, i jako takie było jedyną usankcjonowaną oficjalnie wersją dostępną powszechnie w okresie nazistowskim.

Uważa się powszechnie, że Mein Kampf nie nadaje się do czytania i z pewnością tak było i wówczas, kiedy wielu nazistowskich dygnitarzy, w tym Göring, żartowało prywatnie, iż nigdy tej książki nie przeczytali. Włoski dyktator faszystowski i sojusznik nazistów Benito Mussolini wyraził się o tym dziele równie krytycznie, stwierdzając, że książka jest „nudnym tomiszczem, którego nie byłem w stanie przeczytać”. Zauważył też, że przedstawione w książce poglądy Hitlera są „niewiele więcej aniżeli wyświechtanymi frazesami”. W przypadku studentów historii, polityków i zwyczajnych czytelników zainteresowanych tym okresem z pewnością tak nie jest. Choć to prawda, że obszerne fragmenty wywodu politycznego są rozwlekłe i napuszone, zapewniają mimo to czytelnikowi wgląd w funkcjonowanie umysłu Adolfa Hitlera. Książka zawiera również bardziej przystępne elementy autobiografii, niezwykle intrygujące, ponieważ pozwalają nam wejrzeć z bliska w jego prywatny świat. Ogólnie rzecz biorąc, przypuszczam, że większość czytelników zgodziłaby się z Winstonem Churchillem, który niedługo po dojściu Hitlera do władzy stwierdził, iż żadna inna książka nie zasługuje na bardziej wnikliwą analizę.

Nadal uważam, że Churchill miał rację. Nie należy odrzucać Mein Kampf tak ochoczo, jak się to często robi. Z Hitlerem u władzy Niemcy stały się groźną potęgą, tak jak to obiecywał na kartach Mein Kampf. Od 1933 roku Niemcy były krajem, gdzie rewolucja społeczna i gospodarcza dokonywała się dzięki niesprawiedliwości, uciskowi, rasizmowi, arbitralnym aresztowaniom, pracy przymusowej i pozasądowym wyrokom śmierci. Zapowiedzi nadchodzących koszmarów można było dostrzec wyraźnie od 1924 roku. Hitler rządził światem, gdzie okrucieństwo i nadużycia były na porządku dziennym, a wszystko to zostało przepowiedziane i jasno naświetlone na kartach Mein Kampf.

Ani na chwilę nie wolno nam przymykać oczu na to, że Hitler był uzdolnionym politykiem piszącym dla celów politycznych. Oczywiście powinniśmy podchodzić do jego słów z niezwykłą ostrożnością, lecz mimo to należy je studiować i starannie analizować, a tam, gdzie nie ma powodu, aby postępować inaczej, powinniśmy być gotowi nadać fragmentom autobiograficznym pewną wagę. Jest to wskazane zwłaszcza tam, gdzie relację Hitlera można skonfrontować z innymi, takimi jak wspomnienia Kubizka i Hanischa.

Na pierwszy rzut oka Mein Kampf naprawdę zdaje się potwierdzać tezę, że istotą światopoglądu Hitlera był pangermański nacjonalizm. I jako taka książka stanowi zasadniczy element sporu pomiędzy funkcjonalistami a intencjonalistami. Intencjonaliści utrzymują, a ich argumenty odznaczają się dużą siłą przekonywania, iż osławiony ustęp, gdzie jest mowa o tym, że gdyby zagazowano od dwunastu tysięcy do piętnastu tysięcy Żydów, to „ofiara milionów żołnierzy nie byłaby daremna”, dowodzi całkiem jasno, iż Hitler od początku miał ogólny plan unicestwienia narodu żydowskiego. Historycy funkcjonalistyczni odrzucają to twierdzenie, zwracając uwagę, iż autor nie nawołuje tam do zniszczenia całego narodu żydowskiego, i podkreślają również, że jest to jedyne miejsce w całej książce, gdzie Hitler nawiązuje wprost do mordowania Żydów. Ponieważ Mein Kampf liczy 720 stron, historycy funkcjonalistyczni przestrzegają, iż prawdopodobnie nadaje się temu pojedynczemu zdaniu zbyt wielkie znaczenie. Niezależnie od tego, który punkt widzenia przyjmiemy, tym, co przebija z kart Mein Kampf głośno i wyraźnie, jest gotowość Hitlera do sięgania po brutalne i nieludzkie rozwiązania do celów politycznych i do publicznego zalecania masowego mordu. Promowanie idei wymordowania piętnastu tysięcy domniemanych mącicieli może nie równa się nawoływaniu do wytępienia całej rasy, ale jest wystarczająco szokujące, aby uzasadniać konkluzję, że autor mógł projektować i sankcjonować późniejsze wydarzenia.

Ja sam jestem skłonny zgodzić się ostrożnie z historykami funkcjonalistycznymi; istniejące dowody wskazują, że wraz z wprowadzeniem ustaw norymberskich w 1935 roku Hitler faktycznie pokonał swoich żydowskich wrogów i od tej pory skupiał się przede wszystkim na celach ekspansjonistycznych. Innym decydującym czynnikiem jest dla mnie fakt, że program masowego ludobójstwa rozpoczął się naprawdę dopiero w 1941 roku. W tym momencie Hitler nie był już politykiem, gdyż był całkowicie zaabsorbowany swoją rolą naczelnego dowódcy sił zbrojnych. Pozostaję jednak otwarty na argumenty i z pewnością jest mi trudno, a jak podejrzewam, nie tylko mnie, zgodzić się z poglądem, iż brak jakichkolwiek dokumentów wspiera tezę, że Hitler nie dysponował dokładną wiedzą o programie ludobójstwa. Ale z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia i chociaż trudno w to uwierzyć, nie ma cienia twardego dowodu na istnienie konsekwentnego ogólnego planu, nie ma żadnych dyrektyw, żadnych rozkazów, żadnych ustaleń budżetowych, żadnych świadectw. Wielu funkcjonalistów popiera pogląd, iż memorandum Heinricha Himmlera dla Hitlera z 25 maja 1940 roku, zawierające propozycje dotyczące „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” (propozycje, które Hitler zaakceptował), dowodzi, że nie było żadnego ogólnego planu ludobójstwa sięgającego lat dwudziestych. W memorandum Himmler wystąpił przeciwko programowi usankcjonowanego przez państwo ludobójstwa, twierdząc „z całkowitym wewnętrznym przekonaniem”, iż należy odrzucić „bolszewicką metodę fizycznej eksterminacji narodu jako nieniemiecką i niewykonalną”. Dalej Himmler napisał, że preferowanym „terytorialnym rozwiązaniem” dla „kwestii żydowskiej” powinno być coś w rodzaju „planu madagaskarskiego”. Ze względu jednak na komplikującą się sytuację militarną, siłę Royal Navy i walki o władzę w obrębie niewydolnej niemieckiej biurokracji polityka ekspulsji nie była już możliwa. W styczniu 1942 roku konferencja w Wannsee z udziałem wyższych dygnitarzy pod przewodnictwem Heydricha wyznaczyła pierwszy krok na drodze ku systematycznemu masowemu mordowaniu Żydów. Pomysł, że miliony ludzi można „wyniszczyć przez pracę”, został otwarcie usankcjonowany i ustanowił precedens.

Na poparcie swojej tezy, że siłą napędową stojącą za programem ludobójstwa była biurokracja, historycy funkcjonalistyczni przytaczali również argument, iż jedynym wyrazem polityki antysemickiej w Mein Kampf jest dwudziestopięciopunktowy program partii nazistowskiej (przyjęty w lutym 1920 roku). Ten dokument postulował, aby tylko Niemcom „aryjskim” wolno było wydawać gazety i posiadać na własność sklepy, wprowadzał zakaz imigracji żydowskiej, domagał się wydalenia wszystkich Ostjuden (czyli Żydów z Europy Wschodniej, którzy przybyli do Niemiec po 1914 roku) i pozbawienia niemieckich Żydów obywatelstwa. Chociaż te żądania odzwierciedlają zajadły antysemityzm, daleko im do programu ludobójstwa. Poza tym niektórzy historycy utrzymywali, że chociaż Hitler był wyraźnie przesiąknięty antysemityzmem, jego nienawiść do Żydów zawarta w Mein Kampf nie jest ani większa, ani mniejsza niż w pismach i wypowiedziach wcześniejszych autorów volkistowskich, takich jak Wilhelm Marr, Georg Ritter von Schönerer, Houston Stewart Chamberlain i Karl Lueger, z których wszyscy zwyczajowo nazywali Żydów „zarazą” i „robactwem”.

Co niezwykłe dla tego rodzaju książki, opierałem się w znacznym stopniu na wspomnieniach Reinholda Hanischa, towarzysza Hitlera z czasów pobytu w wiedeńskim domu noclegowym dla mężczyzn i przez jakiś czas jego wspólnika w działalności zarobkowej. W przeszłości niektóre autorytety odrzucały relację Hanischa jako niewiarygodną. Stopniowo historycy zaczęli jednak oceniać ją inaczej i akceptować prawdziwość tego, co czytelnik tutaj znajdzie. Obecnie przyjmuje się powszechnie, że Hanisch jest źródłem zasadniczo rzetelnym, choć czasem nastawionym na autoprezentację. Do niedawna, i do rehabilitacji Hanischa, badacze i zwyczajni czytelnicy szukający relacji z pierwszej ręki o wczesnym okresie życia Adolfa Hitlera musieli się zadowalać wspomnieniami jego przyjaciela z młodości, Augusta Kubizka. Sugerowano, że książkę Kubizka napisał dla niego ktoś inny, lecz nawet jeśli tak było, nie ma wątpliwości, że opisane wydarzenia rozegrały się naprawdę. Obecnie panuje opinia, że oba te źródła są generalnie rzetelnymi relacjami o znajomości ich autorów z Hitlerem.

Podobnie świadectwa większości kolegów Hitlera z czasów wojny są akceptowane jako wiarygodne, a najważniejsze zostały tutaj zamieszczone. Źródłem, które wyszło na światło dzienne niedawno, jest relacja Alexandra Moritza Freya o ich wspólnych doświadczeniach wojennych i późniejszych spotkaniach w Monachium. Moritz Frey był zażartym przeciwnikiem Hitlera i niektóre fragmenty jego wspomnień, jak ten, kiedy wpadł na wyraźnie podekscytowanego Hitlera w przeddzień puczu monachijskiego, wydają się wysoce nieprawdopodobne, inne jednak brzmią prawdziwie. Następnym ważnym źródłem, któremu często pozwalałem przemawiać, jest kolejny przeciwnik Hitlera w osobie Ottona Strassera, który w 1940 roku napisał bardzo stronniczą relację o swoich doświadczeniach z Hitlerem, obszernie tutaj cytowaną.

Ufam, że wyrażone w książce idee wydadzą się czytelnikowi interesujące i przekonujące. Spory na temat wydarzeń minionego stulecia toczą się jednak nadal i dobrze jest zachować otwarty umysł. Naprawdę nie ma żadnej definitywnej odpowiedzi, a ocena każdego poszczególnego czytelnika jest tak samo słuszna. Tym, co rzeczywiście się liczy, jest suma zgromadzonej przez nas wiedzy na temat tych niewytłumaczalnych wydarzeń i nasza gotowość do badania przeszłości w duchu szczerej otwartości. Dziękuję za kupienie tej książki i mam nadzieję, że zwróci ona czytelnikowi zainwestowany czas i pieniądze.

Bob Carruthers

Rozdział 1  Od Schicklgrubera do Hitlera

Korzenie drzewa genealogicznego, które wydało Adolfa Hitlera, są zawikłane i dosyć poplątane, toteż przedstawienie jasnej i jednoznacznej relacji o przodkach Hitlera nie jest proste. Wiemy na pewno, że Adolf Hitler był czwartym dzieckiem małżeństwa zawartego w styczniu 1885 roku pomiędzy owdowiałym austriackim urzędnikiem celnym Aloisem Hitlerem (znanym wcześniej jako Alois Schicklgruber) i jego ciężarną gospodynią Klarą Pölzl. W cieniu tych nagich faktów czają się jednak z pewnością jakieś mroczne rodzinne tajemnice. Były nierozstrzygnięte wątpliwości dotyczące tożsamości dziadka Hitlera ze strony ojca, a prawdziwy charakter stosunków rodzinnych pomiędzy jego rodzicami jest wysoce niejasny. Przez całe życie Adolf Hitler był znany z tego, że nie lubił się rozwodzić na temat swojej genealogii. Było to kłopotliwe w przypadku polityka, wokół którego zbudowano kult jednostki niespotykany wcześniej w dziejach świata. Polityka partii hitlerowskiej skupiała się na kwestiach narodowości i rasy, należało zatem liczyć się nieuchronnie z tym, że w jakimś momencie jego rodzinna przeszłość zostanie wystawiona na skrupulatną publiczną lustrację. Kiedy nadszedł ten czas, okazało się to dla Adolfa Hitlera doświadczeniem naprawdę nieprzyjemnym.

W wieku trzydziestu czterech lat, odsiadując wyrok w twierdzy landsberskiej, Hitler zabrał się do opisywania swojego życia i filozofii politycznej na kartach Mein Kampf[1]. Był świadom „natrętnego wścibstwa”, z jakim przeciwnicy wnikali w jego wczesne życie. Autobiograficzne wątki Mein Kampf powinny w teorii zapewnić nam prawdziwy opis prywatnego życia Hitlera z punktu widzenia autora; należy jednak traktować te fragmenty z niezwykłą ostrożnością, ponieważ zostały napisane przez wytrawnego polityka z myślą o masowym odbiorcy.

Autobiograficzne fragmenty Mein Kampf są wyraźnie obliczone na przedstawienie uładzonej wersji jego wczesnego życia rodzinnego i warto zwrócić uwagę, iż nie ma tam absolutnie żadnej wzmianki o dziwnym i znamiennym zdarzeniu zmiany przez jego ojca nazwiska z Schicklgruber na Hitler. Jeśli chodzi o ścisłość, na kartach Mein Kampf Hitler zamieścił jedynie dwa krótkie, i wyraźnie sprzeczne, stwierdzenia dotyczące całego wcześniejszego życia swojego ojca, ograniczone do dwóch niezwykle bałamutnych linijek. Początkowo Alois został opisany w sposób następujący: „Był synem ubogiego wieśniaka, a jako chłopiec nie mógł wytrzymać biedy i opuścił dom”. Później, opisując swój pobyt w Wiedniu, Hitler stwierdził, że Alois „był biednym synem wiejskiego szewca”. Bardzo dobrze wiedział, że świat chciałby się dowiedzieć dużo więcej o kolejach losu Aloisa Schicklgrubera, ale świadomie postanowił dać światu tylko te dwa wielce wątpliwe strzępki, najwyraźniej obliczone na upiększenie niewygodnej i dwuznacznej prawdy o wczesnym okresie życia jego ojca.

Zanim Hitler przystąpił do pisania Mein Kampf, stał się już osobą publiczną i miał dobry powód do zaciemniania przeszłości swojego ojca. Szczegółowe informacje na temat wczesnego okresu życia Aloisa Hitlera mogłyby być bardzo kłopotliwe dla człowieka o nacjonalistycznych aspiracjach politycznych. Hitler nie mógł ukryć faktu, że jego ojciec wywodził się z niewykształconego środowiska wiejskiego, co samo w sobie nie było kontrowersyjne, a w kategoriach politycznych mogłoby mu nawet wyjść na korzyść. Dla niego jednak problemy wykraczały daleko poza niepewność dotyczącą prawdziwej tożsamości jego dziadka ze strony ojca. Bolesna dla Adolfa Hitlera rzeczywistość wyglądała tak, że żył w cieniu sporządzonego w 1876 roku dokumentu, który uznawał go prawnie za owoc związku pomiędzy kuzynami. To była gotowa amunicja polityczna dla jego przeciwników, a wobec szerzących się pogłosek, że jego rodzice mogli być faktycznie wujem i siostrzenicą, nieuchronnie pojawiłyby się insynuacje i zarzuty dotyczące kazirodztwa i endogamii, które miały ciągnąć się za Adolfem Hitlerem.

Problemów przysparzała mu ojcowska gałąź jego drzewa genealogicznego, którego korzenie można znaleźć w wiosce Strones w okręgu Waldviertel w Austrii. Dzisiaj nie da się przeprowadzić żadnych badań na temat pochodzenia Aloisa ani w Strones, ani w pobliskim Döllersheim, z tego prostego powodu, że obie te miejscowości już nie istnieją. W następstwie dokonanego w 1938 roku Anschlussu i pomimo faktu, że jego matka spoczywała tam w grobie otaczanym czcią przez lokalną partię nazistowską, Adolf Hitler pozwolił na całkowite zniszczenie Strones. Oficjalna wykładnia była taka, że wioska została włączona do sąsiedniego poligonu Döllersheim w związku z rozbudową bazy wojskowej. Zważywszy na brak inklinacji Hitlera do ocalenia wioski, trudno wyciągnąć inny wniosek niż ten, że decyzja wiązała się z faktem, iż tam urodził się Alois i w Strones znajdowały się korzenie męskiej linii rodziny Hitlera.

Dopóki wioska istniała, oczywista droga do badań nad historią rodziny Hitlera pozostawała otwarta dla nieprzyjaznych czynników. W miarę jak mit Hitlera rósł i rozkwitał, jego przejawy docierały też do Strones i Döllersheim, gdzie w 1938 roku główny plac przemianowano na Adolf-Hitler-Platz. Niebawem w eksponowanych miejscach pojawiły się drzewa genealogiczne Hitlera i tablice pamiątkowe, lecz lokalna społeczność zachowywała własną pamięć zbiorową, a miejscowe plotki były dostępne dla wszystkich, którzy zadali sobie trud, żeby zadać kilka podstawowych pytań. Zniszczenie wioski było tym bardziej złowieszcze, iż leżała ona na peryferiach bazy wojskowej Döllersheim. To historyczne miejsce z łatwością można by było oszczędzić, lecz brak osobistej interwencji ze strony Hitlera przesądził o tym, że Strones zostało obrócone w perzynę, a wszelkie ślady po nim starte z powierzchni ziemi.

Wehrmacht pomógł dokonać systematycznego dzieła wymazania Strones z mapy, a wszelkie świadectwa archeologiczne zostały całkowicie i bezpowrotnie zniszczone. Domysł, że za tym wszystkim stał Hitler, wspierają dodatkowe obciążające dowody. Mieszkańcy wioski nie zostali przesiedleni do jednego miejsca, lecz rozproszeni w rozrzuconych po całym kraju nowych domach. Tym samym wioska i jej społeczność zniknęły z historii, a wraz z nimi możliwość, że jakieś wrogie siły odkryją prawdziwe pochodzenie ojca Hitlera i męskiej linii jego rodziny. Ostateczny rezultat jest taki, że spór dotyczący genealogii Führera toczy się do dzisiaj.

Jest oczywiście możliwe, że Hitler nie dysponował żadną wiedzą o historii swojej rodziny ze strony ojca. Tak z pewnością było w przypadku jego siostry Pauli, która w 1945 roku podczas pierwszego przesłuchania przez wydział kontrwywiadu armii amerykańskiej udzieliła jednoznacznego wyjaśnienia:

„Tylko krewni ze strony naszej matki byli nam bliscy. Schmiedowie i Koppensteinowie są naszymi ukochanymi krewnymi, zwłaszcza kuzynka [Maria] Schmied, która poślubiła Koppensteina. Nie znałam nikogo z rodziny swojego ojca. Moja siostra Angela i ja często mawiałyśmy: »Ojciec musiał mieć jakichś krewnych, ale my ich w ogóle nie znamy«”[2].

Jeśli jego informacje i kontakty rodzinne były tak szczątkowe, jak twierdziła Paula, a nie ma żadnego powodu, aby jej nie wierzyć, to można zrozumieć, dlaczego Hitler reagował nerwowo na rozliczne spekulacje dotyczące jego drzewa genealogicznego. Wreszcie podjął coś, co z pewnością uznał za zdecydowane działanie, i 29 lutego 1932 roku wynajął znanego wiedeńskiego genealoga Karla Friedricha von Franka, aby za znaczną sumę trzystu marek zbadał jego koligacje rodzinne. Wyniki zostały przedstawione Hitlerowi w kwietniu 1932 roku i początkowo Hitler był tak zadowolony, że 25 czerwca 1932 roku napisał do von Franka list z podziękowaniami[3].

Niestety, dobry nastrój Hitlera nie trwał długo. Okazało się, że uczony popełnił błąd i w rezultacie w rodowodzie Hitlera pojawiło się brzmiące zdecydowanie żydowsko imię Salomon. 16 czerwca 1932 roku na łamach „Neue Zürcher Zeitung” ukazał się list, którego autor zwrócił uwagę na ten fakt i wystąpił z twierdzeniem, że Hitler i jego zwolennicy nie uznają imienia Salomon za etnicznie niemieckie[4]. W 1933 roku von Frank przedstawił przejrzane i poprawione drzewo genealogiczne Hitlera, ale szkoda już została wyrządzona i od tej pory wszystkie tego rodzaju zabiegi wyglądały na próbę zatajenia prawdy. W tym przypadku jednak Hitler nie próbował niczego ukryć, a fakty przemawiały na jego korzyść. Aby położyć kres pogłoskom, zmienił genealoga. Zatrudnił Rudolfa Koppensteinera, który dodatkowo dysponował głęboką wiedzą na temat Waldviertel i powiązań rodzinnych[5]. Koppensteiner też sporządził dokładne drzewo genealogiczne, gdzie nie występowało imię Salomon, ale mimo to pogłoski krążyły nadal i w 1938 roku, w typowym przypływie złości, Hitler po prostu zakazał publikowania jakichkolwiek dalszych prac genealogicznych dotyczących jego pochodzenia. Zadbał zwłaszcza o to, aby działalność związana z upamiętnianiem jego korzeni, która rozkwitała w rejonie Döllersheim i Strones, została ukrócona. W listopadzie 1938 roku Gauleiter okręgu Dolnego Dunaju poinformował swojego podwładnego, że Führer zabronił wystawiania drzew genealogicznych i tablic pamiątkowych poświęconych jego przodkom[6].

Utrzymujące się wątpliwości związane z prawdziwą tożsamością jego dziadka ze strony ojca zrodziły nieuchronny domysł, że Hitler coś ukrywa, a w chorobliwym klimacie politycznym lat trzydziestych mogło to oznaczać tylko tyle, iż ma w sobie domieszkę krwi żydowskiej. Ta pogłoska krążyła uporczywie w latach trzydziestych, podsycana przez zagraniczną prasę, która często zamieszczała sensacyjne doniesienia dotyczące przeszłości rodzinnej Hitlera. Najsłynniejszy był artykuł w „Daily Mail”, który odnajdywał rzekomo grób dziadka Adolfa na cmentarzu żydowskim w Budapeszcie. W epoce powojennej oliwy do ognia dolewały zdyskredytowane obecnie pisma Josefa Greinera[7], który twierdził, że dobrze znał Hitlera. Po wojnie wątek żydowski uwypuklił Hans Frank, dawny gubernator generalny okupowanych ziem polskich, który, oczekując na egzekucję, przysięgał, jakoby Hitler wiedział, że jego ojciec został poczęty w okresie, kiedy jego babka służyła u żydowskiej rodziny nazwiskiem Frankenreiter, mieszkającej wówczas w Grazu. Ta legenda już dawno została odrzucona na takiej oczywistej podstawie, że w latach trzydziestych XIX wieku nie mieszkała w Grazu żadna rodzina żydowska o nazwisku Frankenreiter, a w istocie aż do lat sześćdziesiątych w ogóle nie było w tym mieście Żydów. Do tego czasu Żydom nie wolno było osiedlać się w Grazu ani w całej prowincji Styrii.

Nie jest zatem zaskoczeniem, że na kartach Mein Kampf Hitler był szczególnie powściągliwy, jeśli chodzi o pochodzenie jego ojca, człowieka, który nazywał się pierwotnie Alois Schicklgruber. Co dziwne, Alois wiódł życie pod tym nazwiskiem aż do wieku średniego, kiedy to w 1876 roku, zaledwie cztery lata przed narodzeniem Adolfa Hitlera, trzydziestodziewięcioletni Alois nieoczekiwanie zmienił nazwisko z chłopskiego Schicklgruber na bardziej szacowne Hitler. W dziewiętnastowiecznej Austrii umiejętność czytania i pisania nie była powszechna i do jego nowego nazwiska stosowano bardzo różną pisownię. Pojawił się domysł, że nazwisko mogło nawiązywać do pospolitego czeskiego nazwiska Hidlar. Panuje jednak zgoda co do tego, że Hitler to po prostu inna pisownia niemieckiego słowa Hüttler, oznaczającego drobnego posiadacza. W epoce, kiedy poziom nauczania był niski, a umiejętność czytania i pisania daleka od powszechnej, błędy ortograficzne były na porządku dziennym i nie przywiązywano do nich większej wagi niż w szekspirowskiej Anglii. W XIX wieku nazwisko pisano na przemian jako Hütler, Hüttler, Hüettler, Hiedler i Heitler. Na podstawie drzewa genealogicznego samego Hitlera można wnosić, że nie było niczym niezwykłym, aby nawet rodzeństwo używało różnych wersji pisowni tego samego nazwiska. Ta konkretna wersja, która doprowadziła do „Hitlera”, pojawiła się po raz pierwszy w XV wieku, ale przed 1876 rokiem, kiedy Alois zaczął się posługiwać nowym nazwiskiem, wyszła z użycia.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

1 Uważa się często, że Hitler podyktował całą książkę Rudolfowi Hessowi. W rzeczywistości rozpoczął pracę na pożyczonej maszynie do pisania jakiś czas przed przybyciem Hessa. Zob. Timothy Ryback, Prywatna biblioteka Hitlera: książki, które go ukształtowały, Świat Książki, Warszawa 2010, przeł. Małgorzata Szubert, s. 94–96.

2 Paula Hitler była przesłuchiwana przez Amerykanów dwukrotnie. Pierwsze przesłuchanie prowadził George Allen ze 101. Oddziału Korpusu Kontrwywiadu przy sztabie 101. Dywizji Powietrznodesantowej 12 lipca 1945 roku. Drugie przesłuchanie prowadził agent oznaczony jako C-1o, a odbyło się ono 6 czerwca 1946 roku.

3 W celu pełnego opisu wydarzeń dotyczących drzewa genealogicznego Hitlera zob. Brigitte Hamann, Wiedeń Hitlera, Rebis, Poznań 2013, przeł. Jolanta Dworczak.

4 Nie do końca tak było. Pfeffer von Salomon był ważną postacią w NSDAP.

5 Paula Hitler: „On też nie dbał o naszych krewnych. Tylko krewni ze strony naszej matki byli nam bliscy. Schmiedowie i Koppensteinowie są naszymi ukochanymi krewnymi, zwłaszcza kuzynka Schmied, która poślubiła Koppensteina. Moja siostra Angela i ja często mawiałyśmy: »Ojciec musiał mieć jakichś krewnych, ale my ich w ogóle nie znamy«. Ja sama czuję się związana z rodziną. Lubię swoich krewnych z Waldviertel, Schmiedów i Koppensteinów. Zwykle pisałam do brata list z życzeniami urodzinowymi, a wtedy on pisał krótką odpowiedź i przysyłał paczkę. Była tam hiszpańska szynka, mąka, cukier i tego rodzaju rzeczy, które dostał na swoje urodziny”.

6 Ibidem.

7 Josef Greiner, Das Ende des Hitler – Mythos.