Wydawca: Wydawnictwo Kobiece Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2017

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 133 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Bracia Slater. Bronagh - L.A. Casey

Pasjonujące dopełnienie pierwszej części z najgorętszej serii o braciach Slater!

Bronagh Murphy w ciągu ostatnich lat przeszła wiele, zatem kiedy zbliżają się jej dwudzieste pierwsze urodziny, jedyne, o czym marzy, to relaks z rodziną. Na spokojnie.

Jej chłopak, Dominic Slater, nie zna pojęcia „na spokojnie”. Mówiąc szczerze, nigdy nie znał i nie zamierza poznać. Adrenalina to jego narkotyk. Wymyśla doskonały plan – jednocześnie romantyczny i ekscytujący. Jednak jego wersja słowa „ekscytujący” bardzo różni się od tej znanej przez Bronagh. Wkrótce się dowie, jak bardzo.

Kiedy sprawy przyjmą niekorzystny obrót, a Dominic znowu będzie walczyć o swoją dziewczynę, Bronagh stanie w obliczu bardzo trudnej decyzji. Trwać u boku swojego gorącego faceta albo odejść i nigdy nie oglądać się za siebie.

Bronagh zatrzymuje to, co kocha

__

L.A. Casey – bestsellerowa autorka „The New York Times” i „USA Today”. Pochodzi z Irlandii, mieszka w Dublinie. Jej życie składa się z dwóch podstawowych elementów: wychowywania cudownej córeczki oraz „czarowania” kolejnych powieści. Uwielbia rozmawiać ze swoimi fankami na Facebooku. Zainspirowana literaturą erotyczną ciężko pracowała nad własną książką i determinacją wywalczyła jej wydanie. Całe szczęście! Tak powstał kultowy Dominic z serii Bracia Slater. Choć miała zaledwie dziewiętnaście lat, przygodę z pisarstwem rozpoczęła od hitu. Dominic według recenzji sklepu internetowego Amazon to spektakularny sukces i bestsellerowa książka.

Opinie o ebooku Bracia Slater. Bronagh - L.A. Casey

Fragment ebooka Bracia Slater. Bronagh - L.A. Casey

Z dedykacją dla dziewczyn

z grupy na Facebooku,

które nieustannie mnie wspierają.

Dziękuję Wam z całego serca.

Rozdział 1

Wszystkiego najlepszego! – Usłyszałam śpiewny, radosny głos siostry. Chciałam jej odpowiedzieć, naprawdę, ale byłam zbyt zmęczona, by otworzyć usta.

– Bee? – zaczęła Branna. – Hej? Dzisiaj kończysz dwadzieścia jeden lat, podnoś z łóżka ten swój leniwy tyłek!

Jęknęłam w odpowiedzi i ani drgnęłam.

– Okej – powiedziała, prychając pod nosem. – Chciałam być miła, ale skoro nie chcesz wstać, to nie zostawiasz mi wyboru.

Usłyszałam, jak wychodzi z pokoju. Brzmiała na pokonaną. Uśmiechnęłam się do siebie i zanurzyłam głębiej w swojej pościeli, okrywając się nią ciasno. Było mi tak wygodnie i czułam się szczęśliwa, jednak moje zadowolenie skończyło się kilka minut później, kiedy moja siostra wróciła do sypialni. Uzbrojona.

W śmiertelnie niebezpieczną broń.

– Pobudeczka! – krzyknęła.

Na ułamek sekundy nastała cisza, ale potem zrobiło mi się zimno i mokro. Wrzasnęłam zszokowana i zaczęłam kaszleć, zachłystując się nie powietrzem, a wodą. Spanikowana zrzuciłam z siebie kołdrę. Podniosłam się z trudem, stając na środku łóżka. Zaczęłam sapać głośno, bo czułam lodowatą wodę mrożącą każdy nerw mojego ciała.

– Branna! – krzyknęłam.

Siostra rzuciła na podłogę miskę po wodzie, którą na mnie wylała.

– Kazałam ci wstawać – powiedziała ze śmiechem. – Ale ty mnie nie posłuchałaś.

Zacisnęłam ręce w pięści i otarłam powieki z zimnej wody. Dopiero teraz otworzyłam oczy i zobaczyłam plecy Branny, która właśnie uciekała z mojego pokoju.

– Ja cię, kurwa, zabiję! – krzyknęłam za nią.

Zeskoczyłam z łóżka z bojowym okrzykiem, prawie łamiąc przy tym kark, bo podłoga była cała mokra. Nie miałam zamiaru tego sprzątać. Gdy już odzyskałam równowagę, wyszłam z pokoju, ostrożnie stawiając nogi, i w końcu znalazłam się na suchej powierzchni. Wytarłam mokre stopy o dywan i zbiegłam szybko po schodach. Stanęłam w korytarzu i spojrzałam na zamknięte drzwi od kuchni. Podeszłam i otworzyłam je z zamaszyście.

– Wszystkiego najlepszego!

Zignorowałam okrzyki mężczyzn, które rozległy się w całej kuchni – szukałam wzrokiem mojej ofiary.

To znaczy siostry.

– Cholera, Pchełko, słyszałaś kiedykolwiek o spodniach od piżamy? – zapytał Kane zachrypniętym głosem.

Kane Slater to brat mojego chłopaka, Dominica Slatera. Dominic miał trzech starszych braci – Rydera, Aleca i Kane’a, a także młodszego o trzy minuty Damiena Slatera, jego brata bliźniaka. Bracia Slater byli piątką zapalczywych, boskich facetów, a ja, taka zwykła dziewczyna, miałam zaszczyt nazywać jednego z nich swoim chłopakiem.

Zerknęłam na Kane’a. Uniosłam brwi, gdy zobaczyłam, jak lustruje moje ciało od góry do dołu. Zdezorientowana spojrzałam na Aleca i Rydera, którzy również przyglądali się dolnej części mojego ciała.

Kiedy skupiłam wzrok na Dominicu, zauważyłam, że zagryza wargę i patrzy na moje ciało, jakby chciał mnie zjeść. Spojrzałam na swoje nogi i dotarło do mnie, że mam na sobie tylko majtki. I to mokre – ale wcale nie w seksowny sposób. Nie założyłam spodni od piżamy ani szortów.

Czy byłam zawstydzona? Nie.

Czy byłam wściekła? Tak, do cholery!

– Branna – warknęłam niczym rozjuszony pies.

Bracia parsknęli śmiechem i spojrzeli ponad ramionami w kierunku miejsca, w którym ukrywała się Branna – kucała schowana za Ryderem.

– Wy zdradliwe gnojki! – krzyknęła, a potem wrzasnęła dziko, gdy zauważyła, że biegnę w jej stronę.

Siostra rzuciła się przed siebie, przeciskając obok Kane’a, który zaczął pocierać swoją pierś z wyrazem bólu na twarzy. Biedak ostatnio nie czuł się za dobrze. Zatrzymałabym się, żeby sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku, ale byłam w trakcie ważnej misji. Zignorowałam go, a także okrzyki braci, którzy kazali mi zostawić Brannę w spokoju. Siostra tymczasem uciekła z kuchni i wybiegła do ogrodu za domem.

– Zostaw mnie w spokoju. Robiłam tylko to, co kazał mi Dominic! – krzyknęła Branna, wdrapując się na ogromną trampolinę, którą Dominic wygrał w fejsbukowym konkursie w zeszłym roku.

Nie wiedziałam nawet, po co wziął w nim udział. Naprawdę myślałam, że ta trampolina będzie stała nieużywana. O dziwo, chłopcy bardzo często na niej skakali, zachowując się jak małe dzieci.

– Wcale nie powiedziałem, że masz polać ją wodą, ty mała…

– Nie waż się kończyć tego zdania, Dominic – krzyknął Ryder, przerywając swojemu młodszemu bratu.

Zdjęłam z włosów mokrą gumkę i zebrałam moje zmierzwione, wilgotne loki w nieporządnego koka. Zaśmiałam się, widząc Dominika, który chciał się postawić Ryderowi, ale mimo to wiedział, że lepiej tego nie robić. Dominic pewnie mógłby wygrać pojedynek z Ryderem, lecz z drugiej strony nigdy nie widziałam, jak walczy Ryder. Równie dobrze mógłby zniszczyć mojego chłopaka.

– Myślę, że chciał użyć mojego ulubionego słowa na „p”… I to by bardzo pasowało do mojej siostry – zawołałam, patrząc ze złością na Brannę.

Czy to było zbyt ostre? Nie, niewystarczająco.

Dominic parsknął.

– Chciałem ją nazwać zołzą, nie miałem zamiaru użyć tego słowa!

Ryder uderzył Dominica w ramię, a chłopak syknął z bólu. Rozbawiło mnie to. Obróciłam się ponownie w kierunku trampoliny, na której moja siostra skakała jak naćpany cukrem dzieciak.

– Trzymaj się ode mnie z daleka, Bronagh – ostrzegła, ale z tego, co widziałam, uśmiechała się.

Czy ona naprawdę uważa, że to jest takie zabawne?, pomyślałam ze złością. Zobaczymy, czy będzie się śmiała, gdy położę na niej swoje łapy.

– Myślisz, że to śmieszne? – zapytałam, wspinając się na trampolinę. – Myślałaś, że polanie mnie wodą było zabawne?

– Śmieję się, bo gonisz mnie w mokrym podkoszulku i majtkach – powiedziała, chichocząc głośno. – W dodatku te babcine gacie wyglądają okropnie.

Cofnęłam się, jakby mnie uderzyła.

– Masz to w tej chwili odszczekać! To są bardzo wygodne majtki. Nie mogę spać w stringach lub czymś podobnym, bo wchodzą mi w tyłek!

Irytowała mnie wżynająca się w ciało bielizna. Nie byłam na tyle cierpliwa, by cały dzień wyciągać sobie stringi z tyłka. Branna uśmiechnęła się drapieżnie.

– A co Dominic myśli o twoich babcinych gaciach?

Zmrużyłam oczy i krzyknęłam, nie odwracając wzroku od siostry:

– Dominic, przeszkadza ci, że śpię w babcinych gaciach?

– Eee, nie. Wolę, gdy nie masz na sobie żadnych majtek, a jeśli już, to chociaż stringi, ale one wszystkie ściągają się z taką samą łatwością, więc dla mnie nie ma różnicy.

Usłyszałam, jak Alec wybucha śmiechem, więc pokręciłam głową zawiedziona. Dominic nigdy mnie nie zawiódł i zawsze potrafił powiedzieć najmniej odpowiednią rzecz w danej sytuacji.

– Widzisz? Jemu to nie przeszkadza – powiedziałam.

Branna nie przestawała się uśmiechać.

– Właśnie słyszałam.

Poczułam, jak drga mi powieka.

– Chodź tutaj.

– Nie – odpowiedziała.

Uśmiechnęłam się złośliwie.

– Dlaczego nie?

– Masz mnie za głupią? – zapytała z uniesionymi brwiami.

Zamrugałam.

– Tak.

Branna zignorowała moje słowa i rzekła:

– Nie zbliżę się do ciebie, bo wiem, że mnie uderzysz, gdy to zrobię.

Odnalazłam równowagę na trampolinie.

– Wylałaś na mnie lodowato zimną wodę i zniszczyłaś mój materac. Myślę, że małe uderzenie to niewielka cena za tę okropną pobudkę.

Branna ani drgnęła.

– Ale twoje uderzenia są bolesne.

Uniosłam brwi.

– Każdy cios boli.

Moja siostra pokręciła głową.

– Ty uderzasz jak facet, więc twoje bolą bardziej.

Czułam satysfakcję, gdy powiedziała, że jestem silna, ale nie chciałam jej okazywać. Skrzyżowałam ramiona na piersi i powiedziałam:

– Branna, jesteś trzydziestojednoletnią kobietą, zacznij się zachowywać adekwatnie do swojego wieku.

Branna zachłysnęła się powietrzem.

– Ty dzisiaj kończysz dwadzieścia jeden lat, a ganiasz mnie po całym domu, jakbyś miała dziesięć. Powinnaś spojrzeć w lustro, zanim powiesz komuś, żeby dorósł.

– Wszystko jedno, za dziewięć lat i tak będziesz miała już czterdziestkę.

Odkąd Branna skończyła trzydzieści jeden lat, zakazała nam wypowiadać liczbę „czterdzieści” w swojej obecności. Oczywiście ja cały czas to powtarzałam.

No chodź tutaj, ty mendo.

Gdy już skończyłam się z nią droczyć, Branna rzuciła się na mnie jak rozjuszony byk. Niestety znajdowała się na trampolinie, więc straciła równowagę i upadła przede mną, zanim położyła na mnie swoje łapy. Usłyszałam, jak bracia wybuchają śmiechem. Ja również zachichotałam, jednak nie było mi do śmiechu, gdy siostra złapała mnie za kostki i szarpnęła. Poleciałam w dół i upadłam plecami na trampolinę, odbijając się od niej.

– O, mój Boże. To było niesamowite! – krzyknęłam ze śmiechem. – Dominic, widziałeś to?

– Tak – odparł, chichocząc. – Widziałem, skarbie… I widzę też, że Branna czołga się w twoją stronę.

– Stary, zrujnowałeś element zaskoczenia! – warknął Alec w stronę swojego młodszego brata.

Przestałam się śmiać i w ostatniej chwili uniosłam głowę, by zobaczyć, jak Branna rzuca się na mnie.

– Zero litości! – wrzasnęłam i przekulałam się na bok.

Branna wylądowała twarzą na trampolinie. Przez moment się nie ruszała, więc rzuciłam się na nią i przytrzymałam jej ręce za plecami, siadając na tyłku siostry, by nie mogła mi uciec.

– Złaź ze mnie! – wrzasnęła, wierzgając pode mną.

Uniosłam brwi i pochyliłam się nad nią, przykładając usta do jej ucha.

– Czego w wyrażeniu „zero litości” nie rozumiesz?

– Niczego! – krzyknęła. – Puść mnie. Jestem od ciebie starsza, odsuń się!

Jednak ja ani drgnęłam.

– Przeproś za to, że polałaś mnie wodą i wtedy cię puszczę.

Branna fuknęła, sfrustrowana, ale nic nie powiedziała.

– Nie zejdę z ciebie, dopóki mnie nie przeprosisz.

Moja siostra odetchnęła głęboko parę razy i powiedziała ze złością w głosie:

– Przepraszam, okej?

Zastanowiłam się przez chwilę nad jej przeprosinami, a potem z niej zeszłam. Siostra jęknęła i wstała powoli, by nie przewrócić się na niestabilnej trampolinie. Wyciągnęła rękę i dotknęła swojego tyłka, a potem mruknęła pod nosem z niezadowoleniem.

– Przez ciebie jestem teraz tak samo mokra, jak ty.

Należało się jej.

– Jak bardzo mokre jesteście? – zawołał Alec.

Branna i ja spojrzałyśmy na niego i pokręciłyśmy głowami, słysząc jego zboczone pytanie.

– Jesteś obleśny.

Parsknął pod nosem i odparł:

– Wiem.

Prychnęłam cicho i znowu spojrzałam na siostrę, która właśnie szła ostrożnie w moją stronę. Myślałam, że coś mi zrobi, więc zasłoniłam się rękoma, ale zamiast łaskotek czy uszczypnięcia poczułam, jak siostra obejmuje mnie ramionami.

– Wszystkiego najlepszego, kochanie – wymamrotała, trzymając mnie mocno w objęciach.

Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się, odwzajemniając uścisk.

– Dzięki, Bran.

Myślałam, że teraz siostra mnie puści, jednak ona nagle oplotła swoją nogę wokół mojej i szarpnęła, sprawiając, że straciłam równowagę. Popchnęła mnie, a ja upadłam na trampolinę. Powietrze uleciało mi z płuc.

– Za co to było? – zapytałam, z trudem łapiąc oddech.

– Za to, że przed chwilą unieruchomiłaś mi ręce i usiadłaś na mnie – odparła Branna i zaczęła skakać, śmiejąc się wesoło.

– Przestań! – krzyknęłam, turlając się od jednej krawędzi trampoliny do drugiej.

Otworzyłam oczy i patrzyłam, jak siostra w końcu schodzi na ziemię z pomocą Rydera. Uniosłam rękę i pokazałam jej środkowy palec. Spojrzała na mnie i wybuchnęła śmiechem, a potem zaciągnęła Rydera i Aleca do domu. Dominic wspiął się na trampolinę, by sprawdzić, czy wszystko ze mną w porządku. Zamknął za sobą siatkę ochronną i przyczołgał się do mnie, po czym usadowił się między moimi nogami i spojrzał na mnie z góry.

– W czym mogę ci pomóc? – zapytałam rozbawiona.

Dominic uśmiechnął się do mnie.

– Możesz dać mi buziaka. Nie dostałem żadnego od wczorajszej nocy.

– Jeszcze nie myłam zębów.

– No i co z tego?

– Śmierdzi mi z ust.

– Wcale nie.

Pochylił głowę i ułożył usta do pocałunku. Zaśmiałam się i pocałowałam go krótko.

– To był kiepski pocałunek – powiedział, oddychając głęboko. – Spróbuj jeszcze raz.

Musiałam mu odmówić.

– Pocałuję cię po tym, jak umyję zęby… i wezmę prysznic.

Dominic uśmiechnął się szeroko.

– Też przydałby mi się prysznic.

Poczułam, jak usta mi drgają.

– Brałeś już prysznic dzisiaj rano, po powrocie z biegania. Słyszałam.

Dominic potarł swoim nosem o mój.

– Wiesz, o której to było?

– To była pewnie jakaś nieludzka pora.

– O piątej trzydzieści.

Tak jak mówiłam, nieludzka pora.

Moja twarz skrzywiła się z przerażenia.

– Ty jesteś nienormalny. To zdecydowanie za wcześnie, by robić cokolwiek poza spaniem.

Mój chłopak parsknął śmiechem.

– Zawsze budzę się wcześnie. Wiesz o tym.

– Tak, wiem, bo zawsze macasz mój tyłek, zanim wychodzisz z łóżka. I wtedy mnie budzisz.

Dominic zmarszczył brwi.

– Muszę pożegnać się z moim kochaniem i zapewnić ją, że wrócę.

Powstrzymałam się od uśmiechu.

– Przestań odnosić się do mojego tyłka jak do oddzielnej osoby, zaczyna mnie to niepokoić.

Dominic podparł się jednym ramieniem, a wolną ręką zakrył mi usta.

– Ciii! Bo cię usłyszy.

Polizałam wnętrze jego dłoni. Dominic uznał, że to obrzydliwe.

– To obleśne – powiedział, krzywiąc się.

Parsknęłam śmiechem i powtórzyłam za nim, naśladując jego sposób mówienia:

– „To obleśne”.

Dominic zmrużył oczy i powiedział, przedrzeźniając mnie:

– „O, mój Boże, to jest okropne, do cholery”.

Wybuchnęłam śmiechem.

– Dobra, przyznaję, powiedziałeś to idealnie.

– Jestem genialny, jeśli chodzi o naśladowanie twojego głosu.

– Tak? – powiedziałam z szerokim uśmiechem. – A ja jestem genialna, jeśli chodzi o owijanie sobie ciebie wokół małego palca.

Dominic przyjrzał się mojej twarzy szarymi oczami.

– A żebyś wiedziała.

Uśmiechnęłam się do niego, a on pochylił głowę i nakrył moje usta swoimi. Chwycił mnie za ręce i unieruchomił mi je za głową, wpychając mi jednocześnie język w usta. Jęknęłam, zachwycona, gdy poczułam na sobie jego ciężar. Uwielbiałam, gdy znajdował się na mnie. Otworzyłam oczy w chwili, gdy poczułam, jak jego sprzęt twardnieje, stając na baczność. Obróciłam głowę, przerywając nasz pocałunek.

– Nawet o tym nie myśl! Jesteśmy na zewnątrz – oznajmiłam, zdyszana po naszym pocałunku.

– Siatka wokół trampoliny jest czarna. Trudno coś przez nią dostrzec, więc inni nie zobaczą, co się dzieje w środku.

Czy on mówił o seksie przed domem?

– Dominic – powiedziałam bez tchu – ty chyba nie mówisz poważnie!

W odpowiedzi tylko poruszył brwiami, a potem uwolnił moje ręce z uścisku i chwycił gumkę moich majtek. Ściągnął je jednym płynnym ruchem, rozrywając przy tym materiał.

– Dominic! – wrzasnęłam i próbowałam zacisnąć nogi, jednak to było niemożliwe, bo on znajdował się już między nimi.

Kiedy to nie pomogło, zakryłam dłońmi moją cipkę, próbując w ten sposób odzyskać trochę godności.

– Czy wszystko w porządku? – Usłyszałam głos Aleca dochodzący od progu tylnych drzwi. – Ten twój okrzyk nie brzmiał jak wyraz przyjemności. Słyszę go dość często, więc widzę różnicę.

To nie była moja wina, że oni zawsze pojawiali się w domu, kiedy uprawialiśmy seks. Właśnie dlatego powinno się uprzedzać gospodarzy o swoim przybyciu.

– Nie – krzyknęłam. – Dominic…

– Dominic próbuje zaliczyć – przerwał mi. – Powiedz jej, czy coś widać przez siatkę.

Uniosłam rękę, bo chciałam uderzyć Dominica, ale chwycił mnie za nią, zanim udało mi się strzelić go w twarz. Znowu unieruchomił mi rękę nad głową i wyglądał przy tym na cholernie zadowolonego z siebie.

– Dominic zapiął siatkę. Niczego nie widać, Bee. A to wszystko dzięki temu, że siatka jest w czarnym, matowym kolorze – zapewnił mnie Alec.

Jezu, dopomóż.

Próbowałam uwolnić się z jego uścisku.

– Mam. To. Gdzieś. Chcę…

– Włącz jakąś muzykę! – przekrzyczał mnie Dominic.

– Dobra – odparł Alec. – Przyniosę moje głośniki.

Co tu się, do cholery, dzieje?

– Alec, nie słuchaj go! – nakazałam, ale chłopak mi nie odpowiedział.

Obróciłam głowę w stronę Dominica i spojrzałam na niego z mordem w oczach.

– Ja nie żartuję – ostrzegłam. – Puść mnie albo, przysięgam na Boga wszechmogącego, wykastruję cię!

– Potrzebujesz moich jaj, by mieć w przyszłości dzieci. Nigdy w życiu byś mi ich nie odcięła.

Na myśl o dzieciach poczułam się bardzo, bardzo szczęśliwa, ale i tak patrzyłam na Dominica z niezadowoloną miną.

– Jesteś tego pewny? – zapytałam wyzywająco.

Dominic zawahał się, ale po chwili pokiwał głową.

– Tak. Tak. Jestem stuprocentowo pewny.

Muszę policzyć do dziesięciu.

– Jak ty mnie cholernie wkurzasz – warknęłam.

– W takim razie to dobrze, że trzymam cię teraz mocno i nie pozwalam się ruszyć, co?

Zaczęłam się pod nim kręcić, chcąc użyć bioder jak broni i odepchnąć go, ale to mi w niczym nie pomogło.

– Co ty wyprawiasz? – zapytał, rozbawiony.

Zamknęłam oczy i odparłam płaczliwym tonem:

– Ja chcę tylko iść pod prysznic. Jest mi zimno i jestem cała przemoczona.

Dominic nic nie odpowiedział. Po chwili otworzyłam oczy i zauważyłam, że mi się przygląda.

– Wiem, kiedy jesteś naprawdę zrozpaczona, a kiedy tylko narzekasz, ślicznotko. W tej chwili nie jest ci smutno, jesteś tylko zła, bo nie chcę zrobić tego, czego sobie życzysz.

Uniosłam rękę, którą zakrywałam swoją myszkę, i spróbowałam chwycić go za włosy, by mieć nad nim trochę przewagi, ale on znowu unieruchomił moje ramię.

– Wiesz co? – powiedział, marszcząc brwi. – Jestem rozczarowany, że tak często chcesz mnie uderzyć, ale nigdy nie trafiasz. Zawsze albo złapię wcześniej twoją rękę, albo chybiasz. Powinnaś mieć doskonały cel. Serio, skarbie, niczego się nie nauczyłaś, będąc ze mną?

Zmrużyłam oczy w szparki.

– Nauczyłam się, że męski gatunek to banda dup…

– Nie obrażaj moich pobratymców tylko dlatego, że jesteś zła na mnie.

Nie wiedziałam, jak mu odpowiedzieć, by moje słowa nie zawierały gróźb lub przekleństw, więc po prostu zamknęłam buzię i spojrzałam na bok, nie chcąc dłużej oglądać swojego chłopaka i jego głupoty.

– Chwileczkę… czy ty… postanowiłaś się do mnie nie odzywać? – zapytał Dominic.

Nie miał powodów, żeby udawać zaskoczonego.

– Naprawdę się do mnie nie odzywasz? – zapytał.

Nie odpowiedziałam mu. Nadal nie odwracałam głowy w jego stronę.

– Bronagh? – zapytał ze śmiechem.

Nie odzywam się do ciebie, do cholery!, krzyknęłam w myślach.

– Kocham cię, moja ślicznotko – wymruczał Dominic, co tylko rozzłościło mnie jeszcze bardziej, bo próbował wykorzystać miłość, żeby wzbudzić we mnie poczucie winy i nakłonić do wypowiedzenia chociażby słowa.

Niech lepiej o tym zapomni! Nie miałam zamiaru się do niego odzywać przynajmniej przez dziesięć godzin.

– Sto lat, sto lat – powiedział miękko śpiewnym głosem.

O, mój Boże.

– Niech żyje, żyje nam.

Niech on przestanie.

– Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam. Jeszcze raz, jeszcze raz, niech żyje, żyje nam. Niech żyje nam!

Dominic!, chciałam krzyknąć.

– Wszystkiego najlepszego, moja droga ślicznotko.

To nie było fair.

Powoli obróciłam głowę i popatrzyłam na Dominica.

– Okropnie śpiewasz – wyszeptałam.

Uśmiechnął się, pokazując swoje dołeczki w policzkach.

– Złamałaś śluby milczenia.

– Skąd wiesz, że poprzysięgłam milczenie?

– Gdy jesteś zła, poprzysięgasz wiele rzeczy – powiedział żartobliwie.

Obróciłam głowę, bo nie mogłam powstrzymać się od lekkiego uśmiechu.

– Ha, ha – powiedział zwycięskim tonem. – Wybaczyłaś mi.

Pokręciłam głową rozbawiona i ponownie spojrzałam na Dominica.

– Dziękuję, że zaśpiewałeś to dla mnie. To było słodkie, skarbie.

Uśmiechnął się i oparł swoje czoło o moje.

– Kocham cię – powiedział, muskając czubkiem nosa mój nos.

– Ja też cię kocham, skarbie.

Dominic otworzył usta, by coś powiedzieć, ale w tej chwili podniósł wzrok i pokiwał głową.

– Dobra, zostawiam tutaj moje głośniki, więc nie zapomnij przynieść ich do domu, bo może później padać. Wszyscy wychodzimy, więc nie martw się, nikt tu nie przyjdzie. Bawcie się dobrze!

Pieprzony Alec Slater!

Miałam ochotę zacząć go przeklinać, ale i tak by mnie nie usłyszał, bo z głośników leciała właśnie piosenka Jeremih o tytule Birthday Sex.

– Wybrał świetną piosenkę – powiedziałam ze złością, wyzywając chłopaka w myślach.

Dominic uśmiechnął się drapieżnie, a potem zakrył mi usta twarzą i po chwili poczułam na sobie ciężar jego ciała. Puścił moje ręce i podparł się na łokciach, by mnie nie zmiażdżyć. Przesunęłam dłońmi po jego ramionach, barkach i plecach, a następnie pociągnęłam za materiał koszulki.

– Zdejmij to – wyszeptałam tuż przy jego ustach.

Dominic usiadł na piętach i ściągnął koszulkę przez głowę. Jak zwykle widok jego nagiej klaty natychmiast mnie podniecił.

Dominic był ucieleśnieniem perfekcji.

– Zerżnij mnie – powiedziałam bez tchu.

Dominic mruknął gardłowo.

– Taki mam zamiar.

Rozdział 2

Dominic znowu pochylił się nade mną. Przesunęłam ręce na jego nagie plecy. Czułam pod palcami każdy twardy, wyrzeźbiony mięsień. Potem przyłożyłam dłonie do jego brzucha.

– Uwielbiam ten sześciopak i mięśnie w kształcie litery V. Są takie seksowne.

Dominic pochylił głowę, aż jego usta znalazły się tuż przy moim sterczącym sutku.

– Zauważyłem to. Masz prześwitującą koszulkę – powiedział. Jego ciepły oddech muskał moją skórę.

Oblizałam wargi.

– Podziękujmy Brannie za oblanie mnie wodą.

Zamknęłam powieki, gdy poczułam, jak jego usta zbliżają się do sutka. Zagryzłam dolną wargę, kiedy Dominic przesunął gorącym językiem po moim ciele.

– Dominic.

Pieścił moją pierś ustami, a materiał koszulki, który ocierał się o moją skórę, sprawiał, że doznania były o wiele intensywniejsze. Wygięłam plecy w łuk. Dominic torturował mnie swoimi ustami przez kilka sekund, a potem wypuścił mój sutek z ust z głośnym dźwiękiem. Zbliżył swoją twarz do mojej i nasze usta złączyły się w pocałunku. Całował mnie mocno i namiętnie. Po chwili położył mi rękę pod szyją i podciągnął mnie do pozycji siedzącej. Od razu zaczęłam się zastanawiać, co on wyprawia. Nagle przerwał nasz pocałunek i zdjął mi koszulkę. Westchnęłam i zadrżałam mimowolnie, gdy poczułam na skórze chłodny wiatr. Dominic popchnął mnie delikatnie, bym położyła się na plecach. Nakrył moje ciało swoim, dzięki czemu chłód przestał mi przeszkadzać. Moja cipka zaczęła pulsować z potrzeby. Gdy wyciągnęłam rękę, by się dotknąć i ulżyć sobie, Dominic złapał mnie za ramię.

– Moja – powstrzymał mnie.

Boże, jaki on był seksowny.

– Potrzebuję… – powiedziałam z jękiem.

– Wiem, czego potrzebujesz, ślicznotko – przerwał mi niskim i zachrypniętym głosem. – Ale to ja dam ci to, czego chcesz.

Gdy Dominic zniknął z mojego pola widzenia, ujrzałam nad sobą niebieskie niebo. Kiedy uniosłam głowę, zobaczyłam, jak chłopak rozwiera palcami moje wargi sromowe i zaczyna lizać mnie w najwrażliwszym miejscu.

– O, mój Boże – jęknęłam i zacisnęłam ręce w pięści, starając się kontrolować swoje ciało.

Gdy lizał i ssał moją cipkę, nie mogłam powstrzymać się od dyszenia. Ucztował na niej tak, jakby był głodny. To sprawiło, że zapragnęłam go jeszcze bardziej, jednak wciąż się wahałam. Byłam przekonana, że ktoś może nas zobaczyć, i czułam się zażenowana tym, że tak mi się to wszystko podobało.

„Birthday sex, birthday sex…”

Jęknęłam, słysząc słowa piosenki rozbrzmiewające w ogrodzie. Zaczęłam kręcić biodrami w rytm muzyki, wypychając je w stronę twarzy Dominica. Warknął gardłowo i delikatnie przesunął zębami po mojej cipce. Ścisnęło mnie w dolnej części ciała.

Dominic wyciągnął rękę, by złapać mnie za biodro i przytrzymać w miejscu. Jego twarz nadal znajdowała się między moimi nogami. Drugą ręką zbliżył do mojej kobiecości i zaczął zataczać palcem wskazującym koła po mojej szparce, znęcając się nade mną dalej.

Zaczęłam drżeć.

– Och, proszę – jęknęłam, starając się mówić cicho.

Dominic nucił pod nosem piosenkę, wsuwając we mnie najpierw jeden palec, a potem drugi. Och, tak.

Zaczął pieprzyć mnie palcami, jednocześnie zataczając okręgi językiem wokół mojej łechtaczki. Po chwili doznania stały się nie do zniesienia.

Mój oddech przyspieszył, a serce zaczęło bić głośno. Skóra pokryła się cienką warstewką potu.

– Dominic – wydyszałam. – Jestem już blisko.

Ręką, którą przed chwilą trzymał mnie za biodro, przesunął na moją pierś. Pieścił ją, przez co skóra zaczęła mnie mrowić. Zwilżyłam językiem suche usta i zacisnęłam dłonie w pięści, bo nie miałam czego się złapać.

Jęknęłam.

Poczułam, jak moje wewnętrzne mięśnie zaciskają się wokół palców Dominica. To znajome uczucie zawsze było wskazówką mówiącą, że moje ciało zaraz doświadczy ekstazy.

– Tak! – sapnęłam, gdy Dominic nagle zagiął palce i musnął nimi punkt G. Pocierał go nieprzerwanie, jednocześnie ssąc mocno moją muszelkę.

Moje ciało eksplodowało.

Wypchnęłam biodra w stronę twarzy Dominica. Czułam, jakby oczy uciekły mi w głąb głowy. Wygięłam plecy w łuk, mój oddech stał się urywany, a każde zakończenie nerwowe w moim ciele ożyło i płonęło. Kiedy już odzyskałam oddech i udało mi się otworzyć oczy, zauważyłam nad sobą twarz Dominica.

Uśmiechał się z zadowoleniem.

– Pierwszy prezent urodzinowy został dostarczony.

– Nie wiem, o czym mówisz – wysapałam. – I szczerze mówiąc, mam to gdzieś.

Oczy Dominica błysnęły w rozbawieniu.

– Jak się czujesz? – zapytał, chociaż byłam pewna, że wiedział, iż ogarniało mnie błogie uczucie.

Westchnęłam cicho.

– Jestem caaaałkowicie zaspokojona.

Dominic pocałował mnie krótko w usta.

– Ty jeszcze niczego nie widziałaś, kochanie.

Uniosłam brwi i rozłożyłam nogi nieco szerzej.

– Jestem gotowa.

Dominic chwycił mnie za uda.

– Wiem, że jesteś, zboczuszku, ale penetracja będzie ostatnim prezentem tego dnia.

Ścisnęło mnie w żołądku.

– Chcesz mi powiedzieć, że mnie teraz nie przelecisz? – zapytałam, wytrzeszczając oczy. – Co jest z tobą nie tak? Jesteś chory? Czy to coś poważnego?

Nie odpowiedział.

O, Chryste. To jest coś poważnego!

– Bronagh – zaśmiał się cicho, w ogóle nieporuszony tym, jak bardzo byłam przerażona. – Nic mi nie jest.

Kłamca.

– Nie, nieprawda – odparłam. – Po pieszczotach oralnych zawsze następuje seks. Zawsze. Jeśli nie, to coś jest nie tak…

– Wszystko jest okej – odparł ze śmiechem. – Po prostu mam listę, której chcę się dzisiaj trzymać.

Listę?

Zamrugałam powiekami, zdziwiona.

– Nie rozumiem.

– To świetnie, chodźmy.

Jednak ja ani drgnęłam.

– Jestem naga… Rzuciłeś moje ubrania za siebie. Najpierw mi je przynieś.