Bogate życie. 10 inwestycji, które zapewnią ci wolność finansową - Beau Henderson - ebook
Opis

Bardzo niewielu ludzi potrafi jednocześnie dobrze gospodarować pieniędzmi i budować życie, które by ich zachwycało.

Doradca finansowy oraz certyfikowany trener sukcesu Beau Henderson proponuje nowe spojrzenie na kwestię budowania majątku i inwestowania. Powie ci o pieniądzach coś, czego nie usłyszysz od nikogo innego. Wyjaśni ci, czym pieniądze są i czy one mają służyć tobie, czy ty im. Przedstawi też wpływ pieniędzy na różne sfery twojego życia, w tym na twoje zdrowie, relacje z innymi ludźmi i działalność biznesową.

Nie ma znaczenia, jak się w tej chwili przedstawia stan twoich finansów. W każdej sytuacji możesz zdecydować się na dziesięć inwestycji i zastosować główną zasadę przedstawioną w tej książce, aby w ten sposób podnieść swoje finansowe IQ i wejść na ścieżkę, która prowadzi do budowania prawdziwego bogactwa oraz spuścizny dla przyszłych pokoleń. Co najlepsze, wcale nie jest to ani tak trudne, ani tak skomplikowane, jak się powszechnie wydaje.

Ta książka pomoże ci inaczej spojrzeć na świat, omawiając między innymi następujące kwestie:

• Jak mądrze gospodarować swoim stanem posiadania i tworzyć sobie warunki sprzyjające osiągnięciu sukcesu?

• Jak nakreślić mapę pieniędzy, która pozwoli ci się znaleźć w górnych 5 procentach?

• Jaki wpływ pieniądze mają na nasze relacje z innymi ludźmi?

• Jak przestać w kółko powtarzać te same błędy?

• Jak tworzyć portfel, który umożliwi nam osiągnięcie prawdziwego bogactwa?

• Jakie zależności występują między pieniędzmi a stanem naszego zdrowia?

• Jak osiągnąć bezcenny spokój ducha?

***

Beau Henderson przedstawił kwestię bogactwa w zupełnie nowym świetle, pomagając nam zrozumieć, czym jest tak naprawdę jego Bogate życie. Proponuje nam proste i skuteczne, głębokie, ale jednocześnie łatwe do realizacji, a nade wszystko spersonalizowane podejście do budowania bogactwa, które pozwoli nam nie marnować czasu i energii na inwestowanie zgodnie z cudzymi zasadami. Jeśli chcesz zaznać w życiu spełnienia, powinieneś koniecznie wysłuchać Beau.

Sean Smith, CEO, MVP Success Systems

Beau Henderson rozumie, na czym tak naprawdę polega bogate życie. Za sprawą jego programu w radiu WDUN mogliśmy poznać prawdziwych ludzi i ich prawdziwe historie o tym, jak rodzina, społeczność i finanse współistnieją obok siebie jako składniki bogatego życia.

Joel Williams, WDUN

Beau potrafi w jasny sposób wyłożyć różne koncepcje, które wielu ludziom wydają się skomplikowane lub zagmatwane. Zastanawiając się nad relacją z klientem, często posługujemy się hasłem „Poznać, polubić, zaufać”. Beau świetnie sobie z tym radzi, zwłaszcza zaś z tym, co w tym najtrudniejsze – czyli ze zdobywaniem zaufania.

Sharon O’Day

Beau to spełnienie marzeń każdego laika. Finanse to coś, na czym wielu ludzi po prostu się nie zna. Tymczasem ty, Beau, jesteś kimś, do kogo my – zwykli zjadacze chleba – możemy zwrócić się po pomoc i radę. Ty na pewno o nas zadbasz. To się w świecie doradców rzadko zdarza. Dziękuję Ci!

Danny Hagel

W dzisiejszym świecie finansów nie brakuje doradców, którzy twierdzą, że chcą nam pomóc. Beau Henderson mocno się jednak na tym tle wyróżnia, ponieważ jego program „bogatego życia” zakłada dopasowanie tej pomocy do indywidualnych potrzeb danego człowieka. Na coś takiego może się zdobyć tylko człowiek, który się nie boi ciężkiej pracy i jest gotów pomagać innym, nawet jeśli w zamian miałby się cieszyć wyłącznie sukcesem klienta. Beau Henderson to naprawdę ktoś, kto pomaga swoim klientom zmienić podejście do finansów i zacząć budować dobrobyt na solidnym fundamencie prawdziwych praw i zasad sukcesu.

Deana Baum, prezes i CEO, The Baum Group, LLC

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 341

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Tytuł oryginału: THE RICHLIFE: Ten Investments for True Wealth

Przekład: Magda Witkowska

Redakcja: Elżbieta Wojtalik-Soroczyńska

Korekta: Lilianna Mieszczańska

Projekt okładki: Michał Duława | michaldulawa.pl

Skład: JOLAKS – Jolanta Szaniawska

Opracowanie wersji elektronicznej:

Originally published in the USA by Sound Wisdom, LLC Publishers Shippensburg, PA USA under the title The RichLife by Beau Henderson Copyright © 2015 – Beau Henderson – USA. All rights reserved

Copyright © 2017 for the Polish edition by MT Biznes Ltd.

All rights reserved

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentów niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci zabronione. Wykonywanie kopii metodą elektroniczną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym, optycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Niniejsza publikacja została elektronicznie zabezpieczona przed nieautoryzowanym kopiowaniem, dystrybucją i użytkowaniem. Usuwanie, omijanie lub zmiana zabezpieczeń stanowi naruszenie prawa.

Warszawa 2018

MT Biznes Sp. z o.o.

www.mtbiznes.pl

[email protected]

ISBN 978-83-8087-633-0 (format epub)

ISBN 978-83-8087-634-7 (format mobi)

Beau Henderson przedstawił kwestię bogactwa w zupełnie nowym świetle, pomagając nam zrozumieć, czym tak naprawdę jest jego bogate życie. Proponuje nam proste i skuteczne, głębokie, jednocześnie łatwe do realizacji, a nade wszystko spersonalizowane podejście do budowania bogactwa, które pozwoli nam nie marnować czasu i energii na inwestowanie zgodnie z cudzymi zasadami. Jeśli chcesz zaznać w życiu spełnienia, powinieneś koniecznie wysłuchać Beau.

Sean Smithdyrektor generalny MVP Success Systems

Jeśli chcesz coś zmienić i cieszyć się bogatym życiem na włas­nych warunkach, Beau Henderson pokaże ci, jak możesz osiąg­nąć ten cel w różnych sferach swojego życia.

Ron Broussardzałożyciel i dyrektor generalny firmy Imagine!

Beau Henderson rozumie, na czym tak naprawdę polega bogate życie. Za sprawą jego programu w radiu WDUN mogliśmy poznać prawdziwych ludzi i ich prawdziwe historie o tym, jak rodzina, społeczność i finanse współistnieją obok siebie jako składniki bogatego życia.

Joel WilliamsWDUN

Znam Beau Hendersona od jakiegoś czasu, mogę więc z przekonaniem stwierdzić, że dysponuje on niezwykłą wiedzą i doświadczeniem, a przy tym ma wyjątkowe podejście do pracy i obowiązków. Jego koncepcja bogatego życia jest genialna. Sprawdzi się w przypadku każdego, kto szuka równowagi między zarabianiem pieniędzy, czerpaniem radości z życia i wypełnianiem sensu własnego istnienia. Dzięki niemu zrozumiałem, że moja muzyczna pasja nie musi pozostawać tylko marzeniem.

Nathan Currinmuzyk

Beau potrafi w jasny sposób wyłożyć różne koncepcje, które wielu ludziom wydają się skomplikowane lub zagmatwane. Zastanawiając się nad relacją z klientem, często posługujemy się hasłem „Poznać, polubić, zaufać”. Beau świetnie sobie z tym radzi, zwłaszcza zaś z tym, co jest najtrudniejsze – czyli ze zdobywaniem zaufania.

Sharon O’Day

Beau to spełnienie marzeń każdego laika. Finanse są czymś, na czym wielu ludzi po prostu się nie zna. Tymczasem ty, Beau, jesteś kimś, do kogo my – zwykli zjadacze chleba – możemy zwrócić się po pomoc i radę. Ty na pewno o nas zadbasz. To w świecie doradców rzadko się zdarza. Dziękuję Ci!

Denny Hagel

W dzisiejszym świecie finansów nie brakuje doradców, którzy twierdzą, że chcą nam pomóc. Beau Henderson zdecydowanie jednak się wyróżnia na tym tle, ponieważ jego program bogatego życia zakłada dopasowanie tej pomocy do indywidualnych potrzeb danego człowieka. Na coś takiego może się zdobyć tylko człowiek, który nie boi się ciężkiej pracy i jest gotów pomagać innym, nawet jeśli w zamian miałby się cieszyć wyłącznie sukcesem klienta. Beau Henderson to naprawdę ktoś, kto pomaga swoim klientom zmienić podejście do finansów i zacząć budować dobrobyt na solidnym fundamencie prawdziwych praw i zasad sukcesu.

Deana Baumprezes i dyrektor generalna The Baum Group, LLC

Dzisiaj radzę ci uważnie wsłuchać się w to, co ma do powiedzenia Beau Henderson. Zabiegaj o coś więcej niż tylko pieniądze. Zabiegaj o bogate życie. Zasługujesz na nie!

Sandi Krakowskidyrektor generalna A Real Change Int’l, LLC

Szczęśliwy, kto mądrość osiągnął,mąż, który nabył rozwagi:bo lepiej ją posiąść niż srebro,ją raczej nabyć niż złoto.

Księga Przysłów, rozdz. 3, wers. 13–14, Biblia Tysiąclecia

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Recenzje

Motto

Przedmowa I

Przedmowa II

Wprowadzenie Historia o bogatym życiu

Inwestycja 1. Doskonalenie się w sztuce gospodarności

Inwestycja 2. Jasność

Inwestycja 3. Szkoła życia

Inwestycja 4. Ważne relacje

Inwestycja 5. Świadome budowanie wyjątkowego doświadczenia

Inwestycja 6. Wprawne posługiwanie się planem finansowym

Inwestycja 7. Transfer ryzyka

Inwestycja 8. Zespół bogatego życia

Inwestycja 9. Ochrona podstawowych zasobów

Inwestycja 10. Własny wkład

Inwestycja główna. Zasada Trudno–Łatwo

Przemyślenia końcowe

Bibliografia

Nie zapomnij pobrać darmowego poradnika

Przedmowa I

Bardzo niewielu ludzi potrafi jednocześnie dobrze gospodarować pieniędzmi i budować życie, które by ich zachwycało.

Ludzie zdecydowanie zbyt często gonią za pieniędzmi, tak jakby stanowiły one odpowiedź na wszystkie ich życiowe problemy. Tymczasem w rzeczywistości stan majątkowy człowieka stanowi jedynie odzwierciedlenie jego sytuacji życiowej.

Przez ostatnie 14 lat doświadczyłam wielkiego szczęścia, ale też nierzadko niemałych kłopotów, pracując nad tworzeniem kolejnych firm. Choć wartość każdej z naszych firm wyraża się dziś w kwocie sześcio- lub siedmiocyfrowej, nie każda z nich wzbogaciła moje życie, nie każda dała mi poczucie czasu i wolności, nie każda przyczyniła się do urzeczywistnienia moich marzeń. Jedna z nich to wielomilionowa korporacja, która prowadziła działalność internetową, jeszcze zanim pojawił się Google. W 2001 roku została jednak zamknięta, ponieważ rozchorowałam się tak bardzo, że lekarze bezradnie rozkładali ręce.

Stworzyliśmy potężną firmę na fundamencie długu: pracowałam po 70 godzin tygodniowo, uczyłam dzieci w domu i żyłam złudzeniem, że jestem superwoman. W końcu jednak od własnego ciała – a tak naprawdę od samego Boga – usłyszałam: „Dość!”. Sprzedaliśmy wszystko i skupiliśmy się w pełni na tym, aby utrzymać mnie przy życiu. Musieliśmy zmagać się z wieloma wyzwaniami jednocześnie. Inaczej sobie wyobrażałam przepis na sukces.

Nigdy nie zapomnę pewnego dnia, kiedy leżałam na oddziale intensywnej terapii z powodu bakteryjnego zapalenia płuc i walczyłam o życie, wspierana przez dwa antybiotyki podawane jednocześnie. Nie myślałam wtedy: „Jaka szkoda, że nie mogę więcej zarobić. To by rozwiązało wszystkie moje problemy”. Po głowie chodziły mi raczej inne myśli: „Boże, jeśli pozwolisz mi przeżyć choćby jeszcze rok, to obiecuję, że dobrze ten czas wykorzystam i przestanę się uganiać za złudzeniami”.

Bóg pozwolił mi przeżyć jeszcze rok, a nawet więcej. Od siedmiu lat cieszę się zupełnie dobrym zdrowiem. W pewnym momencie znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Straciliśmy wszystko, co wcześniej udało nam się osiągnąć. Rodzina jednak pozostała silna, a gdy ja odzyskałam zdrowie, liczyło się tylko to, żeby znów iść naprzód. To właśnie wtedy, moi drodzy, zbudowałam własne bogate życie.

Prowadzę dużą firmę internetową, która obsługuje ponad 100 tysięcy klientów z całego świata. Zajmujemy się działalnością informacyjną, dodatkowo organizujemy również wydarzenia i kursy internetowe i stacjonarne. Mój plan zakłada, że poświęcam na pracę niespełna 30 godzin tygodniowo, a resztę zadań zlecam współpracownikom. Nie mamy długów, a ja jestem całkowicie zdrowa. Osiągnęłam spokój ducha, którego nie poświęciłabym w imię żadnych dodatkowych pieniędzy.

Łatwiej jest zaplanować od nowa przyszłość finansową niż na nowo napisać swoje życie. Mnie Bóg obdarzył łaską, dzięki której udało mi się osiągnąć oba te cele.

Zachęcam do uważnego zapoznania się z tym, co ma do powiedzenia Beau Henderson.

W życiu liczą się nie tylko pieniądze. Liczy się bogate życie. Każdy z nas na nie zasługuje!

Sandi Krakowski dyrektor generalna A Real Change Int’l, LLC

Przedmowa II

Po napisaniu książki zatytułowanej The Prosperity Paradigm otrzymałem kilka propozycji wygłoszenia wystąpień na temat pieniędzy i dobrobytu. W większości przypadków zgłaszali się do mnie organizatorzy imprez mających promować usługi finansowe. Słuchaczami mieli być w 95 procentach mężczyźni. Jedna z tych propozycji wyróżniała się jednak spośród pozostałych. Otóż poproszono mnie, abym wystąpił podczas spotkania organizowanego przez Holistic Moms Association w kościele w Rochester w stanie Nowy Jork. Kościół znajdował się w na terenie zamożnych przedmieść, a grono słuchaczy stanowiły dobrze wykształcone kobiety w wieku od 36 do 60 lat, w większości o wysokich kwalifikacjach zawodowych, które przerwały karierę, żeby zająć się dziećmi. Byłem jedynym mężczyzną w sali, a przemawiałem do blisko stu kobiet. To była wyjątkowa okazja, aby uzyskać szczere odpowiedzi na jedno pytanie, na które mężczyźni podczas spotkań grupowych zwykle reagowali skrępowaniem. Gdy więc zostałem przedstawiony, zadałem moim słuchaczkom interesujące mnie pytanie, a potem posłałem mikrofon na salę. Pytanie brzmiało: „Co was najbardziej martwi w przypadku pieniędzy?”. Każda z uczestniczek spotkania miała mi coś do powiedzenia. Ich szczerość była bardzo znamienna. Z ich odpowiedzi zaś wyłaniały się następujące przemyślenia na temat pieniędzy:

Ja

tego po prostu nie rozumiem;

Kiedy

się pojawia ten temat, czuję się głupia, bo im bardziej się staram, tym mniej z tego rozumiem;

Jestem

księgową/inżynierem/prawnikiem, a i tak ledwo wiążę koniec z końcem;

Usiłuję się w tym wszystkim połapać, ale gubię się w różnych, sprzecznych opiniach ekspertów;

Jestem

inteligentną osobą i dlatego nie rozumiem, dlaczego temat pieniędzy jest dla mnie taki trudny.

Ich szczerość była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Odpowiedzi potwierdzały jednak to, co już wielokrotnie słyszałem od mężczyzn podczas sesji coachingowych realizowanych w konwencji jeden na jeden, gdy moi klienci wypowiadali się szczerze i bez zażenowania. Wszyscy byli bardzo mądrymi ludźmi. Niektórzy nawet zajmowali się zawodowo finansami. Z jakiegoś jednak powodu wszyscy zmagali się z poczuciem braku kontroli nad sytuacją. Kwestia finansów zaburzała ich wewnętrzny spokój i odbierała im wiarę w siebie.

Gdyby przez chwilę się zastanowić nad przyczynami problemów dręczących dziś Amerykanów, szybko dojdziemy do wniosku, że w większości przypadków pieniądze odgrywają bardzo istotną rolę. Gdziekolwiek się ruszymy, wszędzie napotykamy pieniądze. Ludzie kradną dla pieniędzy i zabijają dla pieniędzy. Politycy kłamią dla pieniędzy, dyrektorzy generalni oszukują dla pieniędzy. Większość tak zwanych dobrych ludzi powtarza zaś sobie, że „jest, jak jest” i godzi się z myślą, że nic się z tym nie da zrobić. Dlatego właśnie uważam, że Beau Henderson napisał odpowiednią książkę w odpowiednim momencie.

Większość książek o pieniądzach koncentruje się na kwestiach pragmatycznych, takich jak budżetowanie czy wybór właściwych rozwiązań inwestycyjnych. Beau tymczasem definiuje precyzyjnie bogate życie i przedstawia drogę, która do niego prowadzi. Analizuje zagadnienie budowania bogatego życia z kilku różnych perspektyw: psychologicznej, emocjonalnej, logicznej, a nawet duchowej.

Przekazuje nam wiedzę, która w świecie finansów stanowi rzadkość. To wiedza, którą zdobywał przez wiele lat gromadzenia doświadczeń w pracy nie tyle doradcy finansowego, ile raczej mentora doradców finansowych. Zastosowanie tej wiedzy w sposób proponowany w tej książce pozwoli każdemu nauczyć się skuteczniej oszczędzać i pomnażać pieniądze, a także nabyć czegoś nawet ważniejszego, a mianowicie ekonomicznej pewności siebie.

Większości z nas bogactwo kojarzy się z posiadaniem przeróżnych aktywów o charakterze płynnym, takich jak gotówka, domy, samochody czy inne przedmioty utożsamiane z dobrobytem materialnym. Wiele osób nie zdaje sobie jednak sprawy, jak wielka odpowiedzialność i presja wiąże się z posiadaniem tych wszystkich rzeczy i należytym dbaniem o nie. Czy przeciętny człowiek nadal by tego wszystkiego chciał, gdyby wiedział, z jak wielkim stresem wiąże się ich posiadanie? Beau pokazuje więc swoim czytelnikom, jak za pomocą posiadanych środków mogą osiągnąć rozsądne cele. Wyjaśnia, jak mądrze gospodarować tym, co się już posiada, i dzięki temu osiągnąć finansowy spokój wewnętrzny.

Finansowy spokój wewnętrzny to cel, który może osiągnąć każdy, kto skupi się na prawidłowym gospodarowaniu posiadanymi środkami. Ta książka właśnie w tym ma nam pomóc. Beau bardzo wprawnie wyjaśnia pewną prawdę, o której zapomina wielu autorów popularnych książek finansowych – że dzięki przyjęciu pewnych konkretnych zasad dotyczących budowania majątku każdy może prowadzić bogate życie.

Steve D’Annunzio założyciel Soul Purpose Institute

WprowadzenieHistoria o bogatym życiu

„Powinniśmy się zastanawiać nie tylko nad światem, który widzimy, ale również nad tym, przez jakie okulary na niego patrzymy”.

Stephen Covey autor książki 7 nawyków skutecznego działania

Będziemy rozmawiać o pieniądzach. W trakcie tej rozmowy powiem zapewne różne rzeczy, które mogą cię zaskoczyć. Niektóre z moich rad dotyczących pieniędzy znajdą zastosowanie również w innych sferach twojego życia. Ludzie wokół wpajali nam przez lata różne przekonania – dotyczące pieniędzy i życia w ogóle – które są nie tylko nieprawdziwe, ale w wielu przypadkach również potencjalnie szkodliwe. Moim celem jest te błędy naprawić.

Nad tym, co to znaczyć być bogatym, zacząłem się zastanawiać po spotkaniu z pewnym bardzo poważnym klientem, multimilionerem. Na potrzeby naszych rozważań przyjmijmy, że miał na imię Richard. Tamtego wieczoru wracałem do domu i nagle – po ośmiu latach wysłuchiwania historii ponad 2 tysięcy ludzi – w mojej głowie zaświtała pewna myśli. Nieoczekowanie zacząłem patrzeć inaczej na moją pracę, a właściwie na moje życie w ogóle. Tak właśnie narodziła się koncepcja bogatego życia.

O Richardzie wiele osób powiedziałoby, że mu w życiu się udało. Był potężnym biznesmenem. Miał nosa do pieniędzy. Osiągnął w życiu sukces i zgromadził ogromny majątek. Sam również zmierzałem do tego celu, ja także miałem nosa do pieniędzy. Kiedy więc Richard skontaktował się ze mną i powiedział, że chciałby porozmawiać o swojej sytuacji finansowej, zaproponowałem, że możemy spotkać się u niego w domu. Przejechałem przez bramę rozległej posiadłości i moim oczom ukazały się połacie szmaragdowej trawy. Zaparkowałem samochód i zapukałem do drzwi. Chwilę później poznałem człowieka, który osiągnął w życiu każdy finansowy cel, jaki sobie wyznaczył.

Myliłem się jednak, gdy sobie wyobrażałem, do czego doprowadziły Richarda pieniądze. Stało się to dla mnie jasne, gdy tylko go zobaczyłem.

Nie był stary, ale z trudem podnosił nogi, ponieważ właśnie przeszedł rozległy atak serca. Prowadził mnie korytarzem pięknego, ale zimnego domu, w którym dojrzałem wiele drogich przedmiotów całkowicie pozbawionych duszy. Usiedliśmy w jego gabinecie i zaczęliśmy rozmawiać. Nie uśmiechnął się ani razu. Opowiedział mi swoją historię i rozłożył ręce. „Do tego się to sprowadza”, stwierdził. Spojrzałem na jego puste dłonie i od razu stało się dla mnie jasne, że stracił wszystko, co miało dla niego jakąkolwiek wartość.

Tamtego wieczoru opuszczałem posiadłość Richarda w wielkim szoku. Nagle zdałem sobie sprawę, że wszystko, w co dotychczas wierzyłem, nie jest prawdą. Czułem się trochę tak, jak gdybym nagle odkrył, że nie ma Świętego Mikołaja. Ludzie często opowiadają mi swoje historie, a ja słucham ich uważnie, ale tamtego wieczoru coś mi się w głowie przestawiło. W drodze do domu rozmyślałem o ludziach, których poznałem przez wszystkie lata. Szczególnie dobrze zapamiętałem jednego z nich. Miał na imię Mark. Odwiedziłem go zaledwie kilka dni wcześniej. On również zgłosił się do mnie po radę w kwestii finansowej, tyle że nie zależało mu na pomnażaniu swojego stanu posiadania, a raczej na umiejętnym zarządzaniu dochodem typowym dla klasy średniej w celu zapewnienia sobie i żonie przyzwoitej emerytury na stałym poziomie. Zostałem u niego na kolacji, więc miałem okazję poznać jego dorosłe dzieci i ich rodziny. Przy stole wszyscy się śmiali i opowiadali sobie różne rzeczy, a wkoło biegały dzieci. Wszyscy byli szczęśliwi i tak dobrze się znali, że rozumieli się niemal bez słów. Gdy na zakończenie wieczoru Mark zapytał mnie przy drzwiach: – I co? Będzie pan w stanie mi pomóc? – odpowiedziałem mu, że tak, oczywiście, ale tak naprawdę pomyślałem: „Pan już przecież wszystko ma poukładane. Czeka mnie bardzo łatwe zadanie”.

Nikt nie staje się bogaty ot tak, po prostu. Do tego potrzeba planowania i uwagi. Trzeba podejmować konkretne decyzje i przestrzegać określonych zasad. Większość ludzi nie wyznacza sobie jednak właściwych zasad, które gwarantują zdobycie największego majątku, najwspanialszych dóbr i bogatego życia. Po spotkaniu z Richardem uświadomiłem sobie, że podążam niewłaściwą drogą. Sformułowałem na nowo definicję słowa bogaty, a także zupełnie nowe podejście do inwestowania.

Większość ludzi skupia się na inwestycjach, ja tymczasem myślę przede wszystkim o inwestorze. Oczywiście jestem w stanie pomóc klientowi typować najlepszy fundusz inwestycyjny czy najlepszy sposób na alokację środków, ale teraz staram się przede wszystkim pomóc ci wytyczyć ścieżkę inwestowania w życie pod znakiem spełnienia. Niektóre wnioski wyciągnąłem po trudnych dla mnie doświadczeniach, ale korzystałem też z pomocy niezwykłych mentorów i mądrości klientów, którzy przeżyli już na tym świecie 60 albo 70 lat. Udało mi się sformułować nową definicję słowa bogaty. Za chwilę przedstawię kilka kolejnych kroków, które prowadzą do budowania bogatego życia, czyli życia w najpełniejszym tego słowa znaczeniu. Będę mówić o pieniądzach i sensie życia, będę rozważać kwestie związane z relacjami międzyludzkimi i zdrowiem. Zastanowimy się też nad kwestią zarządzania posiadanymi aktywami, wszystkimi posiadanymi aktywami. Podpowiem, jak osiągnąć w życiu to, co się chce, i jak zapewnić sobie siatkę bezpieczeństwa, która chroniłaby nasze aktywa. Będę mówić o tym, co należy zrobić, aby o niczym ważnym nie zapomnieć.

Ta książka zawiera 10 rad inwestycyjnych i jedną radę mistrzowskiego inwestowania, które razem tworzą plan budowania prawdziwego bogactwa. Omawiając kolejne zasady, będę zachęcać nie tylko do zmiany spojrzenia na kwestię inwestowania, ale też do porzucenia wszelkich przekonań i opinii na temat pieniędzy, które nie przystają do nowego sposobu myślenia. Na końcu każdego rozdziału przedstawione zostało ćwiczenie, które pomaga w pracy nad portfelem. Są to sugestie dotyczące działań, które możesz podjąć już teraz, już dziś, aby zapewnić sobie bogate życie. Dobra wiadomość jest taka, że nie ma w tej kwestii dobrych i złych odpowiedzi. Są tylko twoje odpowiedzi.

Pomóż innym żyć możliwie zdrowym, bogatym i spełnionym życiem.

Wystarczy sformułować własną definicję bogatego życia i zacząć robić z niej użytek, aby się przekonać, że ma to natychmiastowy wpływ na rzeczywistość wokół nas. Pracując w ten sposób z klientami i kolegami, wielokrotnie przekonałem się, że można w ten sposób osiągnąć coś bardziej wartościowego niż sukces zawodowy. Wielu klientów zostało moimi przyjaciółmi, niektórzy są mi dziś tak bliscy jak rodzina. Im częściej opowiadam ludziom swoją historię, tym częściej mam okazję się przekonać, że robi ona na ludziach wrażenie i skłania ich do przyjęcia koncepcji bogatego życia. Cieszy się ona coraz większym uznaniem wśród doradców finansowych i wielu innych fachowców, którzy teraz przyglądają się człowiekowi jako pewnej całości, i zamiast skupiać się wyłącznie na pieniądzach, każdego klienta traktują jako uosobienie cennej relacji. Wszyscy ci ludzie wcielają się w rolę doradców bogatego życia i wspierają nas w naszej misji.

Mój bliski przyjaciel i mentor Steve D’Annunzio pisze: „Prawdziwe bogactwo odnajduje się wtedy, gdy się płynie z życiem, wtedy bowiem napotyka się rzeczy najlepsze, które najlepiej przyczyniają się do osiągnięcia wyższego dobra”. Sformułowanie i zastosowanie własnej definicji bogatego życia to największy dar, jaki można dać sobie, swoim bliskim i światu.

Uprzedzałem, że będę cię zaskakiwać. Pora rozpocząć rozmowę.

Beau Henderson założyciel The RichLife Group

Inwestycja 1Doskonalenie się w sztuce gospodarności

„Człowiek głupi wypatruje szczęścia w oddali. Mądremu rośnie ono pod stopami”.

James Oppenheim amerykański poeta i powieściopisarz (1882–1932)

Odpowiedzialność

Pieniądze to sprawa wewnętrzna, podobnie zresztą jak wszystko, co się wiąże z bogactwem. Wszystko, co mamy i posiadamy, bierze swój początek w wewnętrznej myśli, w pomyśle lub w pragnieniu. Pragniemy towarzystwa partnera życiowego. Przychodzi nam na myśl, że dobrze byśmy wyglądali w tym konkretnym garniturze. Wpadamy na pomysł, aby sprzedać jakąś ilość jakiegoś dobra, aby w ten sposób zarobić na spłatę kredytu hipotecznego. Właśnie w taki sposób powstaje absolutnie wszystko, z czym się stykamy w świecie materialnym. Aby zatem zmienić sposób funkcjonowania pieniędzy i zasobów, musimy zacząć inaczej o nich myśleć. Pierwszy krok na drodze do tego procesu polega na mądrym gospodarowaniu.

O gospodarności niewiele ostatnio się mówi i choć samo słowo też brzmi odrobinę staroświecko, kryje się za nim ponadczasowa i bardzo ważna koncepcja. Wiąże się ona bezpośrednio z kwestią odpowiedzialności. Gospodarność wymaga więc wzięcia na siebie odpowiedzialności, która stanowi jedną z podstawowych zasad budowania bogatego życia. Musisz uznać, że to ty trzymasz pałeczkę, ale jednocześnie nauczyć się odróżniać odpowiedzialność od poczucia winy.

„Poczucie winy sugeruje, że świadomie popełniło się błąd. Poczucie odpowiedzialności świadczy zaś o świadomości wpływu na sytuację. Wina zatrzymuje nas w miejscu, podczas gdy odpowiedzialność skłania do działania i czynienia dobra”.

Chérie Carter-Scott autorka książki Jeśli życie jest grą, oto jej reguły

Namawiam więc do wzięcia na siebie odpowiedzialności za własną obecną sytuację i za własny stan posiadania. W zależności od tego, jakim jesteś człowiekiem, ucieszysz się z tego albo nie. Jeśli twoje wewnętrzne dziecko oburzy się na myśl o odpowiedzialności, przypomnij sobie bajkę o kurze, która znosiła złote jajka. Jeśli masz taką kurę, na pewno nie pozwolisz jej umrzeć z głodu, nie pozwolisz też, aby samopas biegała po mieście, a już na pewno nie upieczesz jej na obiad. Nawet dziecko czegoś takiego by nie zrobiło. O taką kurę się dba, ponieważ jest ona źródłem bogactwa. I właśnie dbając o tę swoją kurę, musisz wykazać się cechami dobrego gospodarza.

Gospodarność można by scharakteryzować jako postępowanie typowe dla człowieka, który czuje się odpowiedzialny za swój stan posiadania. W tym kontekście pomocne okazuje się słowo gospodarz, które oznacza kogoś, kto dba o ludzi i o rzeczy. Koncepcja starannego gospodarowania wszystkim, co się posiada, znajduje zastosowanie w odniesieniu do wszystkich aspektów naszego życia, nie tylko do pieniędzy. Zmiana podejścia do stanu posiadania, w tym również do pieniędzy, może jednak oznaczać zasadniczą zmianę stylu życia. Wszystko sprowadza się do odpowiedzi na jedno ważne pytanie: Czy nasze uzdolnienia i dobra materialne to jest coś, co posiadamy i co nam się należy, czy może raczej należy to traktować jako wyjątkowy dar, który został powierzony naszej pieczy?

Le Jardin

Marguerite pracowała jako hostessa w niewielkiej, ale ekskluzywnej francuskiej restauracji prowadzonej przez pewne małżeństwo. Do jej obowiązków należało nie tylko przydzielanie stolików, ale również obsługa rachunków – bez względu na to, czy goście regulowali należność za pomocą karty kredytowej, gotówki, czy bonów prezentowych. Pracownicy Le Jardin wyróżniali się profesjonalizmem, większość kelnerów pracowała w branży przez całe swoje życie. Wszyscy uzyskiwali bardzo przyzwoite zarobki na poziomie przekraczającym 60 tysięcy dolarów rocznie, pracowali jednak przez większość wieczorów w tygodniu oraz w weekendy i ważniejsze święta. Każdy z nich miał własny styl pracy. Na tym tle wyróżniał się pewien kelner, który zawsze uzyskiwał dochody wyższe niż inni.

W typowy wieczór Anton rozpoczyna pracę od sprawdzenia nakryć przy wszystkich swoich stolikach. Poleruje kieliszki i noże, dba o nienaganny rozkład wszystkich elementów nakrycia. Tymczasem jego kolega Fernando rozpoczyna wieczór od przejrzenia listy rezerwacji. Stwierdza, że o szóstej ma się pojawić w restauracji dziesięcioosobowa grupa. Od razu układa w głowie strategię, która ma mu zapewnić możliwość obsługi ich stolika. Rozmawia w tej sprawie z Marguerite, a potem z chłopakiem od znoszenia brudnych naczyń i z barmanem. Rozmawia też z właścicielami, aby dowiedzieć się czegoś więcej o tych konkretnych klientach.

– Przychodzą uczcić moment przejścia na emeryturę – dowiaduje się Fernando. Zapamiętuje sobie tę informację. O czwartej w restauracji pojawiają się pierwsi goście. Marguerite kieruje ich do stolika obsługiwanego przez Antona. On jest już gotowy. Wita ich i dba o to, aby wieczór upłynął im w przyjemnej atmosferze. Pojawiają się kolejni goście: dwie osoby trafiają do stolika obsługiwanego przez Fernanda, a potem Anton dostaje pod opiekę kolejnych czterech klientów. Fernando zaczyna się denerwować, ponieważ Anton ma już dwa czteroosobowe stoliki, a on na razie ciągle tylko dwójkę. Ten stan rzeczy znajdzie bezpośrednie przełożenie na jego zarobki, ponieważ większa liczba gości oznacza więcej zamówionych posiłków, czyli wyższy rachunek i wyższy napiwek. Gdy nadchodzi czas przydzielenia kolejnego stolika i Fernando znów dostaje tylko dwoje gości, idzie do Marguerite z pretensjami.

– Nie zamierzam obsługiwać kolejnej pary – mówi do niej. – Zlituj się!

– Wydawało mi się, że zależy ci na tym dziesięcioosobowym stoliku – odpowiada Marguerite. – Staram się dbać o to, żeby wszyscy mieli tyle samo nakryć do obsłużenia.

Fernando dokonuje w głowie szybkich obliczeń. Znów spogląda na listę rezerwacji i zlicza w głowie gości, którzy mają się zjawić w dalszej części wieczoru. Dochodzi do wniosku, że skoro przy jego dziesięcioosobowym stoliku goście zamierzają świętować moment przejścia na emeryturę, to zapewne zjawi się grupka siwych głów, które zamówią po jednym daniu głównym na dwie osoby, za to będą godzinami przesiadywać nad kawą. Goście przy obsługiwanych przez niego stolikach cierpliwie czekają. Pomocnik kelnera podaje im wodę, nikt na razie nie zamówił drinków. Anton tymczasem wnosi parujące przystawki, których zapach roznosi się po całej sali.

– No dobra – mówi Fernando. – To niech Anton bierze tę dziesiątkę. Daj mi za to ten sześcioosobowy stolik i następne dwie czwórki.

– Czyli dwójki już nie chcesz? – pyta Marguerite. W drzwiach staje właśnie czworo elegancko ubranych gości, więc Fernando stwierdza, że chętnie ich weźmie, a parę zostawi Antonowi. Niespełna 10 minut później pojawia się kolejna czwórka gości oraz grupa sześcioosobowa, którą Marguerite obiecała Fernandowi. Marguerite próbuje z nim porozmawiać, ale on teraz nie ma czasu, ponieważ ma do obsłużenia zbyt wielu gości naraz.

– To może niech Anton weźmie tę czwórkę, żebyś mógł się skupić na szóstce? – pyta. Fernando twierdzi, że sobie poradzi. Wydaje mu się, że nadal panuje nad wszystkim.

O szóstej pojawiają się goście, którzy zamówili stolik na dziesięć osób. Ostatecznie jest ich tylko ośmioro, ponieważ jedna para nie zdołała dotrzeć. Zgodnie z umową trafiają pod opiekę Antona. Fernando kątem oka ocenia ich wiek i stroje. W pierwszej chwili stwierdza, że podjął dobrą decyzję, ale potem słyszy, jakie zamawiają wino. Opus One! Po 400 dolarów za butelkę! Fernando znowu przelicza sobie coś w głowie i znowu się wścieka. Skarży się Marguerite, skarży się barmanowi, idzie na skargę do właścicieli. Zapomina przez to o gościach przy sześcioosobowym stoliku, którzy zmuszeni są przywołać pomocnika kelnera, żeby ten zwrócił się do Marguerite z prośbą o przekazanie barmanowi, aby wysłał po Fernanda w sprawie zamówienia kolejnej butelki wina. Ostatecznie goście zdążyli jednak się rozmyślić, zanim Fernando do nich dotarł.

– Ostatecznie – mówi Marguerite – obaj kelnerzy obsługiwali taką samą liczbę gości, ale Anton zdołał zarobić prawie dwa razy więcej. – Ten dwuosobowy stolik, z którego Fernando zrezygnował na początku wieczoru? Siedzieli przy nim bardzo mili ludzie, którzy zostawili Antonowi spory napiwek – uśmiecha się Marguerite. – Tak jest właściwie co wieczór. Fernando to świetny facet. Potrafi rozmawiać z każdym i o wszystkim, ale stale myśli tylko o tym, ile kto dostanie, zamiast skupić się na tym, co już ma.

Mentalność niedoboru

Różnica między Fernandem a Antonem sprowadza się do tego, że każdy z nich inaczej podchodzi do kwestii stanu posiadania. Fernando zakłada, że goście przy stolikach mu się należą, podczas gdy Anton widzi siebie raczej w roli ich gospodarza. Anton dba o to, aby miło spędzili wieczór, Fernando myśli o tym, jak on na tym wszystkim wyjdzie. Wróćmy na chwilę do bajki o kurze. Liczy się ten ptak, którego już się ma. Nie ma nic ważniejszego niż człowiek, który już przed tobą siedzi. W tym momencie powinno cię zajmować tylko to, aby się nim zająć.

Od dziecka wpajano nam, że powinniśmy myśleć o przyszłości, naśladować najlepszych i zwracać na siebie uwagę. My w to wierzymy i staramy się wcielać te zasady w życie. Paradoksalnie jednak myślenie wyłącznie o sobie – a nie o innych – utrudnia nam osiąganie sukcesów, co tylko potwierdza przypadek Fernanda, który nie poświęcał klientom dostatecznie dużo uwagi.

Jeśli wychodzimy z założenia, że coś nam się należy, zaczynamy wywyższać się ponad to, co posiadamy, ponad tych, którymi powinniśmy się opiekować. Gdyby nad tym się zastanowić, to poczucie uprawnienia bierze się z głębokiego braku wewnętrznego spokoju, którego przyczyną jest strach, że to, co już posiadamy, zostanie nam odebrane lub wykorzystane przeciwko nam, albo że jeśli my tego nie dopilnujemy, trafi to w ręce kogoś, kto zasługuje na to mniej niż my. Zastosowanie tej zasady w odniesieniu do zasobów, a konkretnie do pieniędzy, skutkuje ukształtowaniem mentalności niedoboru. Dziewięćdziesiąt procent ludzi na świecie tak właśnie zapatruje się na swój stan posiadania. To skutek przekonań, które nam wpajano, kiedy byliśmy dziećmi. Powtarzano nam, że dla wszystkich nie wystarczy, że trzeba brać, co się da, bo inaczej ktoś inny to zagarnie – i że pieniądze nie rosną na drzewach. I tak dalej, i tak dalej. Jeśli w tym momencie kiwasz głową w geście potakiwania, jak i ja to kiedyś czyniłem, to prawdopodobnie również padłeś ofiarą mentalności niedoboru.

Z chwilą uświadomienia sobie tego faktu możesz podjąć próbę zmiany spojrzenia na kwestię swoich zasobów – fizycznych, finansowych i ogólnoludzkich. Możesz zostać ich gospodarzem. Zacznij po prostu z wdzięcznością myśleć o ludziach i rzeczach składających się na twój stan posiadania. Skup się na tym, co możesz dzięki nim uzyskać. Pozwoli ci to nauczyć się wspierać ich w rozwijaniu własnej produktywności, co znajdzie bezpośredni wpływ na poziom twojego bogactwa.

Pochylmy się nad tym stwierdzeniem jeszcze raz – wcale bym się bowiem nie zdziwił, gdybyś nie był skłonny w pierwszej chwili się ze mną zgodzić, o wcielaniu tych myśli w życie nie wspominając. Jeśli masz długi na karcie kredytowej albo jeśli zarabiasz tyle, że ledwo wystarcza ci na czynsz, to prawdopodobnie nie skaczesz z radości i nie opowiadasz na prawo i lewo, jakie to masz dobre życie. Pewnie myślisz raczej: „To za mało. Mam za mało”. Wróćmy na chwilę do Antona i Fernanda. Jeśli twój kolega z pracy uzyskuje więcej, niżby ci się wydawało sprawiedliwe, od razu wzbiera w tobie poczucie żalu, któremu towarzyszy przeświadczenie, że tobie też się należy. Jak sobie z tym poradzić? Co zrobić, żeby nauczyć się być wdzięcznym za to, co się ma, nawet jeśli wydaje ci się, że masz za mało?

Zdradzę ci teraz tajemnicę, która dotyczy wszystkich twoich zasobów. Najprostszy sposób na to, aby mieć w życiu więcej, to zacząć wreszcie doceniać to, co już się ma. Nieważne, ile masz – jeśli będziesz tego dobrze doglądać, twój stan posiadania się powiększy. Możesz mi wierzyć albo nie, ale tak to już jest. Przypomnij sobie o tej kurze, która znosi cenne jaja. Który ptak będzie znosić większe jajka z najszczerszego złota? Ten, który jest otoczony troską i miłością, czy taki zaniedbany, który stale żyje w strachu?

Gospodarność jako sposób na dobry zwrot z inwestycji

Mam dla ciebie jeszcze jedną dobrą wiadomość. Otóż im lepiej będziemy gospodarować tym, co już posiadamy, tym częściej będziemy otrzymywać dary i tym lepszej będą one jakości. Właśnie tak. Dobry gospodarz zawsze uzyskuje dobry zwrot z inwestycji. Dzieje się tak z trzech prostych powodów.

Po pierwsze, jeśli nie dba się o dobra materialne, to podlegają one działaniu żywiołów, zastaniu lub ogólnemu zniszczeniu. Żywotność różnych rzeczy zaniedbanych ulega skróceniu. Dotyczy to wszystkiego, nie tylko silnika, w którym nikt nie zmienia oleju.

Po drugie, gdy człowiek jest dobrym gospodarzem w stosunku do innych ludzi, dzieje się rzecz niezwykła. Jak twierdzi psycholog Robert Cialdini w książce zatytułowanej

The Psychology of Persuasion,

w większości takich przypadków do głosu dochodzi tak zwane prawo wzajemności. Zgodnie z tym prawem jeśli ktoś jest gotów jako pierwszy dać coś od siebie, to większość ludzi odpowie życzliwością, która może znaleźć wyraz w postaci konkretnych dóbr, uczynków czy przysług – bez względu na nasze pierwotne oczekiwania (choć najlepszy rezultat osiąga się wtedy, gdy niczego w zamian się nie oczekuje). Innymi słowy, powinniśmy się troszczyć o ludzi, a wtedy oni w odpowiednim momencie zatroszczą się o nas (co oznacza, że uzyskamy więcej złotych jaj).

Po trzecie, człowiek zniewolony mentalnością niedoboru ma skłonność do gromadzenia rzeczy i zaciskania pięści, a w ten sposób zamyka się na różne dobre rzeczy, które mogłyby go w życiu spotkać. Gdy w końcu jakaś okazja się pojawia, on mówi „nie” – nie potrafi rozpoznać prawdziwej natury zaistniałych okoliczności, ponieważ za dużo myśli o tym, aby jakoś przeżyć do pierwszego. Jest jak dom zabity deskami: przez okna nie dostanie się do środka nawet jeden promień światła, a dobra wiadomość zastanie zamknięte drzwi.

Najpierw działaj, potem myśl

Każdy z nas może to na co dzień obserwować wokół siebie. Wszyscy znamy takich ludzi jak Fernando, większość z nas od czasu do czasu zachowuje się tak jak on. Często tak bardzo skupiamy się na pozyskiwaniu pewnej sumy pieniędzy albo dóbr materialnych, że zapominamy o bożym świecie. Mało kto myśli o tym, żeby być dobrym gospodarzem. Rzadko się zdarza, abyśmy w innych ludziach widzieli coś więcej niż tylko środek do celu.

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby się uwolnić od tej powszechnej mentalności. Na własne oczy widziałem, jak ludzie to robią. Wystarczy przyjąć filozofię gospodarności, a od razu wszystko się zmienia. Człowiek zaczyna inaczej myśleć, inaczej podchodzi do innych, inaczej się komunikuje, uzyskuje inne rezultaty. Zaczyna budować bogate życie. To pierwszy krok, który trzeba wykonać, żeby zapewnić sobie upragniony los. Trzeba docenić to, co się już ma, i zacząć się o to troszczyć. Dopiero wtedy można wykonać następny krok, czyli przeprowadzić analizę bieżącej sytuacji i wskazać docelowy punkt swojej podróży.

Aby uwolnić się od mentalności niedoboru, trzeba zapomnieć o tym, co zapewne powtarzała nam mama – trzeba bowiem najpierw działać, a potem myśleć. (Mam nadzieję, że twoje wewnętrzne dziecko właśnie się uśmiechnęło). Ciesz się, odbierając wypłatę. Nie myśl o zadłużeniu na karcie kredytowej i o rachunkach do zapłacenia. Nie myśl o tym, że miałeś zapisać córkę na lekcje pływania. Zanim dopuścisz do siebie jakiekolwiek negatywne myśli, popatrz na te pieniądze i je doceń. Wykorzystaj, to co masz, i bądź wdzięczny za to, co możesz dzięki temu zrobić. Potem zacznij stosować tę zasadę do innych sfer swojego życia, w szczególności tych wskazanych poniżej.

Zasoby ludzkie

Energia

Gdy pada hasło „energia”, większość ludzi myśli o samopoczuciu. Energii brakuje koło południa, gdy nagle zaczynają nam się zamykać powieki. Wracając z pracy do domu, czujemy się całkowicie wyczerpani i wykończeni. Nie do końca rozumiemy, dlaczego dorosłym wiecznie brakuje energii, skoro dzieci wiecznie nią tryskają.

Na kwestię energii można jednak spojrzeć inaczej. Otóż energia, tak samo jak pieniądze, to kwestia wewnętrznego nastawienia. Pewną rolę odgrywa tu oczywiście czynnik fizyczny, zupełnie dla nas oczywisty, poza tym liczy się jednak również jeszcze coś, a mianowicie nasze myśli. Tak, właśnie tak – w naszych myślach tkwi mnóstwo energii! Myśli wpływają na nasz stan fizyczny, zanim zaczniemy wcielać je w życie. Uruchamiając takie, a nie inne schematy myślowe, generujemy pozytywną lub negatywną energię. Możesz w to wierzyć albo nie, ale na to są już dowody naukowe.

Badania w dziedzinie fizyki kwantowej doprowadziły do odkrycia, że na poziomie subatomowym atom jest bądź cząsteczką, bądź falą. Te fale są niewidoczne – a nam znane jako energia. Cały wszechświat, a więc również nasze myśli, bierze swój początek w energii występującej w takiej bądź innej postaci. Badania naukowe i obserwacje potwierdzają, że materia (czyli cząsteczki) oraz energia (czyli fale) ciągną w kierunku tego, co się charakteryzuje podobnymi wibracjami. Wniosek z tego taki, że przyciągasz to, na co spożytkowujesz swoją energię i na czym się skupiasz – czy to świadomie, czy podświadomie, celowo lub przypadkiem. Do tego sprowadza się istota prawa przyciągania.

Udowodniono już naukowo, że myśli to energia, którą można poddać pomiarom. Zastanów się więc, jak sobie radzisz z gospodarowaniem energią swoich myśli? Czy pozwalasz negatywnym myślom swobodnie sobie hasać? Czy często dopuszczasz do głosu strach, gniew, żal, zazdrość i zgorzknienie? Jeśli tak, to nie najlepiej świadczy o twojej gospodarności i może się wiązać z marnotrawieniem energii na bardzo dużą skalę.

Większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo negatywnie odnoszą się do świata. W przypadku większości ludzi ponad połowa myśli ma raczej negatywny charakter i jest podszyta strachem. To naprawdę niezwykłe, ile energii można zyskać tylko dzięki zatrzymaniu tego wewnętrznego wycieku.

Nieżyjący już doktor Masaru Emoto zasłynął jako badacz i fotograf wody. Warto pamiętać, że woda stanowi 71 procent powierzchni naszej planety i że nasze ciało składa się z niej w trzech czwartych. Doktor Emoto przeprowadził przełomowe badania, których wyniki przedstawił w książce Tajemnice wody i jej wpływ na człowieka i naszą planetę. Na podstawie własnych analiz sformułował zdumiewające wnioski dotyczące wpływu myśli na naszą fizyczną rzeczywistość. Jego dorobek został również przedstawiony w filmie dokumentalnym What the Bleep Do We Know. Kto widział ten film, być może pamięta scenę, w której woda w szklankach miała rejestrować oddziaływanie negatywnej energii. Uczestnicy eksperymentu mieli do nich podchodzić i wysyłać w ich stronę konkretne myśli. Po upływie określonego czasu rezultaty eksperymentu stały się widoczne jak na dłoni, a następnie zaprezentowane opinii publicznej.

Moja przyjaciółka Claire, która obejrzała ten film, zwróciła uwagę przede wszystkim na widoczną różnicę między dwiema skrajnościami. Zauważyła, że woda w szklance, do której kierowane były słowa pełne nienawiści (oskarżenia, krytyczne oceny i wyrzuty), stała się dosłownie czarna i mętna, natomiast woda w szklance, która odbierała pozytywny przekaz zachęty i wdzięczności, pozostała krystalicznie czysta i miła dla oka.

Wtedy też Claire uzmysłowiła sobie, że ma różne negatywne nawyki – robi ludziom wyrzuty i narzeka. Zainspirowana tym filmem, postanowiła przeprowadzić własny eksperyment i przez cały miesiąc nie narzekać. Odznaczała sobie kolejne dni w kalendarzu i prowadziła dziennik, w którym notowała rzeczywiste zaobserwowane u niej zmiany. Pod koniec miesiąca zapytałem, jak jej idzie, a ona uśmiechnęła się do mnie szyderczo i wyznała: – Muszę dużo milczeć.

Potem wyjaśniła. – Za każdym razem, gdy się spotykam z przyjaciółkami, rozmowa schodzi na temat mężów czy chłopaków, a wtedy zaczyna się narzekanie. Wiem, że to brzmi okropnie. Nie mamy nic złego na myśli, po prostu marudzimy sobie. Musiałam sobie pogadać, żeby wyrzucić z siebie te wszystkie negatywne myśli. Potem czułam się lepiej, więc z początku wydawało mi się, że to jest dobre, ale z kolei zauważyłam, że ukształtował się pewien specyficzny schemat. Wspominałyśmy pewne sprawy z przeszłości i później zaczynałyśmy rozwodzić się nad tym, jak to następnym razem będzie tak samo. Wcale nie uwalniałyśmy się od tej energii, a wręcz podsycałyśmy ją, raz po raz opowiadając o tym samym. Po takiej rozmowie z koleżankami byłam ogromnie poruszona z powodu czegoś, co się wydarzyło dawno temu. Czasami się obawiałam, że to może się powtórzyć, mimo że takiego ryzyka w ogóle nie było. To miało realny wpływ na moje myśli i na to, jak się zachowywałam w towarzystwie mojego chłopaka. Postanowiłam więc po prostu się nie odzywać. Miałam z tego powodu trochę kłopotów podczas tych spotkań, ponieważ musiałam dosłownie przeszkolić mózg na nowo. Ostatecznie jednak mój związek z chłopakiem realnie na tym zyskał.

Dwa tygodnie po tej rozmowie Claire poinformowała, że się zaręczyła.

Narzekanie i pretensje pochłaniają duże ilości energii myślowej, a ostatecznie nic dobrego nigdy z tego nie wynika. Rozwiązania formułowane tą drogą zwykle okazują się nietrwałe, a przykre słowa padają z naszych ust pod adresem innych ludzi tylko po to, żebyśmy my mogli poczuć się lepiej. Narzekanie zresztą zwykle wcale nie ma prowadzić do rozwiązania problemu. Na ogół też nie trafia do osoby, której dany problem faktycznie dotyczy. Claire uświadomiła sobie, że wypowiada przykre słowa pod niewłaściwym adresem i tylko niepotrzebnie marnuje na nie energię – i wtedy z nich zupełnie zrezygnowała. Uznała, że lepiej będzie spożytkować te zasoby na konkretne działania. Zaczęła więc skupiać się na tym, co się udaje, a ewentualne wątpliwości czy zastrzeżenia omówiła z samym chłopakiem. Dzięki temu oboje mogli wykonać krok naprzód, a ona stała się dla swoich przyjaciółek wzorem do naśladowania. Początkowo dziwnie to wychodziło, ale potem ich relacja tylko się zacieśniła, ponieważ Claire przyciągała je do siebie mocą swojej pozytywnej energii.

Konieczność przeszkolenia mózgu na nowo może wielu osobom wydawać się odstręczająca, ale gwarantuję, że uzyskuje się w ten sposób nadzwyczajne rezultaty. Gniew, gorycz i żal, nawet jeśli całkowicie uprawnione, szkodzą wyłącznie tobie. Nie tylko pochłaniają twoją energię fizyczną, ale jeszcze dodatkowo przyczyniają się do rozwoju różnych chorób. Wpływają na uwalnianie się coraz to nowych ładunków negatywnej energii, co sprawia, że zaczynamy przyciągać do siebie kolejnych ludzi emanujących negatywną energią, nieszczęśliwe zdarzenia i problemy wynikające z niedoboru zasobów.

Martwiąc się, tylko zwiększasz prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzeń, których chciałbyś uniknąć.

W przypadku Claire i jej przyjaciółek dyskusje charakteryzujące się wysokim ładunkiem negatywnej energii utrudniały im rozwijanie relacji z mężczyznami, których dotyczyły. Jeśli zaś chodzi o finanse, to rozpamiętywanie własnej biedy i różnych niedostatków tak naprawdę skazuje człowieka na życie w stanie niedoboru i niezadowolenia. Nawet jeśli nie od razu uda nam się wyzbyć negatywnych myśli, warto sobie uświadomić ich istnienie. To pierwszy krok na drodze do tego, aby zacząć dobrze gospodarować własną energią.

Czas

Ludzie poświęcają dużo uwagi na tworzenie różnych nowych urządzeń i systemów, które pozwalają nam zaoszczędzić czas. Jako społeczeństwo głęboko wierzymy, że czas to pieniądz. Pytanie tylko, co konkretnie robimy z tym czasem, który teoretycznie udało nam się zaoszczędzić. Jeśli mamy więcej czasu, niepotrzebnie przeciągamy i rozwlekamy różne zadania, aby go wypełnić. Dotyczy to w równym stopniu pracownika wynagradzanego na podstawie stawki godzinowej, jak i przedsiębiorcy czy emeryta – szczególnie dotyczy jednak ludzi, którzy nie wiedzą, dokąd zmierzają, i jeszcze nie odkryli sensu swojego życia. Ich życie realizują przeróżne zadania, które w żaden sposób nie nadają mu treści i nie przyczyniają się do wypełnienia ich powołania. W wielu przypadkach pochłaniają one tak dużo energii, że w praktyce uniemożliwiają efektywne wykorzystanie dostępnego czasu.

Zagadnienie sensu życia będziemy szeroko omawiać jeszcze w następnym rozdziale, w pewnym stopniu wiąże się ono jednak z kwestią gospodarności, więc należy zalecić uważne obserwowanie własnych reakcji na różne propozycje wymagające zaangażowania określonych zasobów czasu. Jack Canfield, autor książki Balsam dla duszy, tak to wyjaśnia: „Jeśli otrzymujemy propozycję (na przykład ktoś proponuje nam objęcie funkcji w organizacji obywatelskiej, której działalność jest bliska naszemu sercu) i stwierdzamy, że nie wywołuje ona natychmiastowej reakcji typu: »Rany! Tak!«, najprawdopodobniej powinniśmy odpowiedzieć: »Rany! Nie!«”.

Taką regułę należy oczywiście traktować z przymrużeniem oka, z całą pewnością powinniśmy jednak dobrze się zastanowić, na co poświęcamy swój cenny czas. Czas to bowiem zasób skończony. Każdego dnia mamy go tylko określoną ilość. Człowiek podążający przez życie bez planu będzie się zgadzać na różne rzeczy bez większego zastanowienia. Człowiek skupiony na pewnych konkretnych celach będzie natomiast często odmawiać, ponieważ kieruje się w życiu określonymi priorytetami. Gospodarując czasem, możemy przybliżać się do osiągnięcia naszych celów lub się od nich oddalać. To oczywiście nie oznacza, że oddajemy się rozrywkom z gruntu złym lub że zajmujemy się nie tym, co trzeba. Trzeba jednak pamiętać, że pewne formy naszej aktywności są z natury bezużyteczne. Podejmujemy je kosztem innych, które lepiej by nam się przysłużyły i przybliżyłyby nas do upragnionych celów.

Jeśli rozdajemy swój czas na prawo i lewo bez większego zastanowienia, to zabraknie nam go na to, co jest dla nas najważniejsze. Warto zatem pamiętać, że każdego dnia mamy do dyspozycji taką samą liczbę godzin. W miarę dopracowywania planu budowy bogatego życia będziesz coraz lepiej rozumieć, na co powinieneś spożytkować każdą z tych godzin.

Życie

Sens twojego życia ma ścisły związek z darami i uzdolnieniami, w które zostałeś uposażony. W następnym rozdziale zastanowimy się uważniej nad kwestią sensu życia, poszukiwania go i jego spełnienia. Na razie ograniczmy się do stwierdzenia, że najprościej sens swojego życia można wskazać poprzez odnalezienie odpowiedzi na pytanie: „Czym byś się zajmował, gdybyś mógł całymi dniami zajmować się tym, co kochasz, i nie musiał się martwić o wynagrodzenie pieniężne?”. Odpowiedź na to pytanie powinna pozwolić ci stwierdzić, po co pojawiłeś się na Ziemi.

Gdy już wskażesz ten sens życia, zastanów się nad tym przez pryzmat kwestii poruszanej wcześniej w kontekście gospodarności. Czy twoje uzdolnienia i dobra materialne to jest coś, co posiadasz i co ci się należy, czy może raczej powinieneś to traktować jako wyjątkowy dar, który został powierzony twojej pieczy?

Jeśli własne życie postrzega się w kategoriach daru dla świata, dbałość o nie staje się czymś zupełnie oczywistym. W dalszej części książki będziemy zajmować się ważną kwestią troski o własne zdrowie. Zapewne nie jeden raz wysłuchiwałeś rad na ten temat od różnych lekarzy, rządowych ekspertów czy własnej matki. Teraz wysłuchasz ich od specjalisty do spraw planowania finansów. Jeśli dotychczas pieniądze były dla ciebie ważniejsze niż zdrowie, pora to zmienić. W tej książce zajmujemy się twoimi zasobami, a ponieważ ty jesteś najważniejszym ze swoich zasobów, sobą powinieneś zająć się w pierwszej kolejności.

Również w kwestii finansów to ty jesteś najważniejszym zasobem – wcale nie jakiś plik zadrukowanych papierków. To ty masz zdolność zarobkowania. Sprzedaż ubezpieczeń na życie opiera się w większości przypadków na potęgowaniu w ludziach strachu. Klienci wykupują takie polisy, ponieważ boją się z tego zrezygnować. Miałbym coś do powiedzenia ludziom, którzy nie decydują się na takie działanie lub którym się wydaje, że nie stać ich na opłacanie składek.

Otóż życie należy ubezpieczyć na pełną jego wartość, tak samo jak ubezpiecza się dom czy samochód. Takie działanie stanowi przejaw gospodarności, skutkuje bowiem zabezpieczeniem naszego najcenniejszego aktywa, czyli siebie i własnego potencjału zarobkowania. Łatwo można sobie wmówić, że nie stać nas na takie ubezpieczenie. Takie myślenie stanowi jednak przejaw mentalności niedoboru i wyraz przekonania, że pieniądze są ważniejsze niż ludzie, dla których one przecież powstały.

Wykupienie polisy na życie stanowi również przejaw troski o ludzi, którzy są dla nas najważniejsi – o naszą rodzinę i bliskich. Miałem kiedyś okazję wysłuchać wzruszającej opowieści kobiety, która miała na imię Lynne. Zadzwoniła ona do radia w trakcie jednego z moich programów. Łamiącym się głosem opowiadała o swoim mężu Arturze, który zmarł kilka lat wcześniej.

– Nawet nie wiedziałam, że wykupił polisę na życie. Ale gdy zmarł, mogliśmy z wypłaty spłacić kredyt hipoteczny. To było dla mnie ważne, bardzo ważne. Sama mam tylko stały dochód. To mi dało spokój ducha – wyjaśniła.

Większość z nas potrzebuje całego życia, żeby sobie uświadomić, że spokój ducha to zasób. Nie trzeba jednak wcale tak długo czekać. Można to sobie uświadomić już teraz.

Powiązania

Moja babcia zwykła mawiać: „Ciągnie swój do swego”. To prawda. Mamy skłonność do naśladowania zachowań ludzi, z którymi się spotykamy. Najwyższa pora zacząć zastanawiać się nad tym, dlaczego przebywamy tak często akurat z tymi konkretnymi ludźmi. Wiele osób spędza w pracy więcej czasu niż w domu z rodziną czy z przyjaciółmi – ponieważ wydaje im się, że gromadzenie pieniędzy ma większe znaczenie niż budowanie tych relacji. Nieraz już jednak widziałem, że ludzie odczuwają z tego powodu pustkę i niezadowolenie. Przekonanie, że praca jest najważniejsza i że cel uświęca środki, skutkuje nadwyrężeniem naszych najważniejszych relacji rodzinnych i towarzyskich, w żaden sposób nie przyczyniając się do budowy zdrowej atmosfery w naszym miejscu pracy.

Powiązania mają tak duże znaczenie, że zamierzam poświęcić im cały osobny rozdział. Na razie, w kontekście rozważań o dobrym gospodarowaniu, chciałbym zachęcić do poszukiwania odpowiedzi na następujące pytania:

Jakim jesteś gospodarzem w stosunku do ludzi, którzy są ci najbliżsi? Czy dokładasz wszelkich starań, aby pielęgnować łączącą cię z nimi relację?

Czy poza kręgiem rodzinnym spędzasz czas w towarzystwie ludzi, którzy wydobywają ze ciebie to, co najlepsze? Czy słyszysz od tych ludzi słowa zachęty? Czy rzucają ci oni wyzwania?

Czy wśród twoich przyjaciół są ludzie, którzy szydzą z twoich marzeń i wizji? Jeśli tak, to czy zastanawiałeś się nad rezygnacją z tych znajomości?

W jednym z dalszych rozdziałów będziemy analizować nowy model budowania zespołu specjalistów. Spróbujemy sobie wyobrazić, że otaczają cię ludzie, którzy myślą podobnie jak ty – że są w tym gronie doradcy finansowi, księgowi, prawnicy, agenci ubezpieczeniowi, trenerzy i coachowie. Będę cię zachęcać do rozglądania się za ludźmi, którzy mają w życiu konkretny cel i którzy wykonują swój zawód z poczuciem misji i z pasją. Ci ludzie będą dostrzegać w tobie przede wszystkim człowieka, w drugiej zaś kolejności klienta, dzięki czemu zapewnią ci najwyższą jakość usług. Na tym jednak nie koniec. Utrzymywanie kontaktów z takimi specjalistami przybliży cię do budowania bogatego życia.

Moje doświadczenia z ludźmi, który kierują się w życiu poczuciem misji, rozpoczęły się wkrótce po spotkaniu z Richardem, gdy zacząłem formułować nową definicję bogactwa. Wydarzenia następowały po sobie w sposób niemal organiczny, w miarę jak opowiadałem kolejnym osobom o tym, co przeżyłem. Przekonałem się, że niektórzy ludzie czerpią ze swojej pracy wielką satysfakcję, dlatego że faktycznie pomagają ludziom. Wielu z nich bardzo dobrze przy tym zarabia i cieszy się dobrą opinią w swoim środowisku. Zacząłem z nimi rozmawiać i słuchać ich opowieści. W ten sposób dowiedziałem się, co robią i dlaczego. Każdy z nich wywarł na mnie pozytywny wpływ. Niektórzy nawet w konkretny sposób mi pomogli. To właśnie takich ludzi należy szukać, gdy się tworzy zespół wspierający proces budowy bogatego życia. Doradców finansowych i specjalistów od rozliczeń podatkowych nie brakuje, jednak tylko ci, którzy kierują się poczuciem misji, naprawdę się angażują i starają się wnieść coś naprawdę wartościowego do życia swoich klientów. To właśnie z takimi ludźmi powinieneś robić interesy.

Podejście do ludzi ma ogromny wpływ na nasz spokój ducha, podobnie jak nasze codzienne interakcje. O gospodarności świadczyć więc będzie dokładanie wszelkich starań, aby okazywać ludziom życzliwość na każdym kroku oraz dbać o sprawy najbardziej dla nas użyteczne. Sami oczywiście też na tym zyskamy, odnotowując przypływ dodatkowej energii, wzrost poczucia własnej wartości i większy spokój ducha. Ten ostatni ma wielki wpływ na realizację naszej życiowej misji, ponieważ zwiększa naszą produktywność i kreatywność.

Zasoby fizyczne

Rzeczy

Mam znajomą, która w swojej pracy dużo podróżuje i w związku z tym spędza sporo czasu na lotniskach. Juli to istota drobnej budowy, więc często ktoś do niej podchodzi i proponuje jej pomoc w noszeniu bagażu. Ona zawsze grzecznie odmawia. – Moim zdaniem do walizki można spakować tylko to, co jest się w stanie samemu unieść. Taką wyznaję zasadę i takiej zasady się trzymam. Dzięki temu mogę swobodnie się przemieszczać i nie muszę czekać, aż ktoś zechce mi pomóc. W przypadku samotnie podróżującej kobiety ma to szczególnie duże znaczenie – tłumaczy Juli.

Każdy z nas posiada pewną ilość rzeczy. Jedni więcej, inni mniej. Każdy z nas powinien dbać o swój stan posiadania i odpowiedzialnie korzystać z tego, co ma – nade wszystko należy jednak wystrzegać się nadmiernego przywiązania do rzeczy. Trzeba pamiętać, że to rzeczy są dla nas, a nie my jesteśmy dla rzeczy. Przywiązywanie zbyt dużej wagi do przedmiotów materialnych to prosta droga do rozczarowań i życiowego niezadowolenia. Chyba mało kto na łożu śmierci będzie żałować tego, że nie zdążył w życiu kupić kolejnego jachtu czy większego domu.

W tym zakresie gospodarność polega na odpowiednim ustawieniu priorytetów i właściwym stosunku do posiadanych rzeczy. Ludzie często lekceważą konieczność dbania o posiadane przedmioty – nie znajdują czasu, aby wykonać niezbędne czynności konserwacyjne, więc po prostu kupują nowy przedmiot albo nie przejmują się stanem dotychczasowego. W tym drugim przypadku problem może mieć związek z brakiem energii. Czasami rzeczywiście może nam brakować czasu, aby zająć się wszystkim, co mamy do zrobienia w domu. Czasami zaś mamy po prostu zbyt wiele rzeczy, które wymagają naszej uwagi. W takiej sytuacji możemy albo zatrudnić kogoś, kto nam w tym pomoże, albo ograniczyć liczbę posiadanych rzeczy tak, abyśmy mogli sami się tym wszystkim zająć.

Jeden z moich kolegów ze studiów ma syna, który uczy się grać na fortepianie. Jego nauczycielka – utytułowana pianistka – powiedziała mu, że wykonując utwór, należy grać w takim tempie, które pozwoli poprawnie zagrać najtrudniejszy jego fragment. Innymi słowy, ten najtrudniejszy fragment decyduje o tym, w jakim tempie będzie wykonywany cały utwór. Liczy się bowiem to, aby w żadnym momencie się nie pomylić. To samo dotyczy przedmiotów materialnych. Należy zadbać o to, aby przypadkiem nie zaczęły one sterować naszym życiem, pochłaniając zbyt dużo naszego czasu bądź energii.

Nie należy brać na siebie więcej, niż jesteśmy w stanie spokojnie zrobić w naszym normalnym tempie.

Jeśli będziesz musiał zwolnić, żeby zająć się szczególnie trudnym zadaniem – choćby utrzymywaniem domu, który jest za duży na twoje potrzeby – ucierpi na tym cały utwór twojego życia.

Zasoby finansowe

Pieniądze

Ostatnie miejsce na liście dobrego gospodarowania zajmuje kwestia, którą wiele osób spodziewałoby się widzieć na początku. Ludzie bardzo często tłumaczą sobie, że muszą całe życie spędzać w biurze, żeby „wspiąć się trochę wyżej w organizacyjnej hierarchii”. Wydaje im się, że zarabiając nieco więcej, troszczą się o rodzinę. Skutek jest taki, że pieniędzy na koncie w banku im przybywa, ale cierpi na tym ich życie rodzinne. Przykład nieszczęśliwego multimilionera, o którym wspominałem na początku tej książki, dobitnie pokazuje, że pieniądze nie są najważniejsze. On do tego stopnia nadwyrężył swoje relacje z rodziną, że gdy przyszedłem do niego rozmawiać o zarządzaniu jego fortuną, żadne z jego dzieci nie utrzymywało z nim kontaktu. Miał już trzecią żonę, z którą – jak się później dowiedziałem od jego prawnika – właśnie się rozwodził.

Syndrom nagłego bogactwa

Większość ludzi wierzy w to, co zwykło się mówić – że pieniądze dają szczęście. To jednak nieprawda. Zupełnie bezzasadnie zwykliśmy przypisywać skrawkom zadrukowanego papieru wagę i wartość większe niż ludziom, dla których one zostały stworzone. Gdyby pieniądze wystarczyły człowiekowi do szczęścia, naukowcy nigdy nie opisaliby zjawiska, które upowszechniło się pod nazwą „syndrom nagłego bogactwa”. W większości przypadków okazuje się tymczasem, że wraz z nagłym pojawieniem się pieniędzy człowiek przestaje być szczęśliwy.

Wielkie pieniądze w krótkim czasie zdobywają – a potem trwonią – gwiazdy sportu i rozrywki, a także zwycięzcy loterii. Tacy ludzie zaczynają wydawać posiadane środki na kolejne przedmioty, które wraz z każdym następnym zakupem tylko tracą na wartości. Kupują posiadłości, jachty, samochody i biżuterię, wydają na przyjęcia i przeróżne inne rzeczy pozbawione wymiernej wartości osobistej.

Ten szalony maraton trwa zwykle tak długo, jak okres zarobkowania, w przypadku zwycięzców loterii kończy się natomiast w chwili wyczerpania puli wygranej. Przykłady można by mnożyć, ale ja ograniczę się tylko do jednego. Przyjrzyjmy się pokrótce postaci byłego gwiazdora NBA Latrella Sprewella. Kupił on siedemdziesięcioletnią nieruchomość o powierzchni blisko 500 metrów kwadratowych, z sześcioma sypialniami i czterema kominkami. Teoretycznie miał w niej mieszkać, ale rzadko bywał w domu, a w pewnym momencie zabrakło mu pieniędzy na obsługę kredytu w wysokości 920 tysięcy dolarów. Z powodu zaległości w spłacie kredytu Sprewell najpierw stracił jacht wart 1,5 miliona dolarów, a potem również posiadłość.

Liczne dane statystyczne potwierdzają, że syndrom nagłego bogactwa może mieć bardzo różny wpływ na ludzi. Wielu z nich stwierdza po fakcie, że żałują zdobycia pieniędzy. Mówią zupełnie poważnie.

Pieniądze w kontekście – dobre czy złe?

Niektórzy ludzie nie mogą się wyzwolić z paradygmatu pieniądza, ponieważ żywią – na ogół w pełni podświadome – przekonanie, że pieniądze to coś złego. Pragnąć pieniędzy, posiadać zbyt dużo pieniędzy czy zabiegać o pieniądze to błąd. Kto z nas nie usłyszał kiedyś, że pieniądze są źródłem wszelkiego zła? To przekonanie to kolejny mit, z którym chciałbym się w tym miejscu rozprawić. Zdradzę więc pewien sekret. Pieniądze same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Pieniądze jako takie to coś zupełnie neutralnego. Negatywne czy pozytywne skutki ich posiadania, ich korzystny lub niekorzystny wpływ na nasze życie zależeć będzie od tego, jak z nich będziemy korzystać. Kontekst korzystania z pieniędzy nie ma z samymi pieniędzmi nic wspólnego – wszystko zależy bowiem od człowieka, który faktycznie nimi dysponuje.

Pomyśl o swoich najbliższych. Wyobraź sobie, że stoją obok ciebie na brzegu szerokiej, wartko płynącej rzeki. Po drugiej stronie rzeki, na wyspie, stoją domy i rosną drzewa, za waszymi plecami szaleje zaś pożar.

Wokół was biegają ludzie, którzy skaczą do rzeki. Stoicie pośrodku piekła. Nagle dostrzegasz przy pomoście mężczyznę, który sprzedaje tratwy po tysiąc dolarów za sztukę. Jeśli kupisz taką tratwę, będziesz mógł wraz z rodziną przedostać się bezpiecznie na drugi brzeg. Wielu ludzi próbuje pokonać rzekę wpław, ale prąd jest zbyt silny, więc źle to się kończy. Ty masz w kieszeni tysiąc dolarów. Patrzysz na szalejące płomienie i myślisz sobie: „Świetna okazja!”. Bez większego zastanowienia płacisz tysiąc dolarów za tratwę. Pakujesz na nią rodzinę i płyniecie na bezpieczną wyspę.

Docieracie na brzeg. Jesteś tak zadowolony z tratwy, że wszędzie ją ze sobą nosisz. Ma dla ciebie dużą wartość, w końcu sporo kosztowała, a do tego pomogła ci ocalić rodzinę. Za nic w świecie nie zamierzasz jej się pozbywać. Jest ciężka, a jej pilnowanie wymaga sporego wysiłku. Nieraz musiałeś się namęczyć i napocić. Czasami miałeś tego serdecznie dość. Potem jednak nadchodzi susza. Brzeg rzeki staje się błotnisty, woda przestaje być zdatna do picia. Wody pitnej brakuje, jej ceny rosną, a część twoich bliskich zaczyna chorować.

Zgłasza się do ciebie grupa ludzi, którzy proponują ci butelkowaną wodę w zamian za transport ich ładunku przez rzekę. Robią nie najlepsze wrażenie, masz wątpliwości co do ich zamiarów. Wkrótce odkrywasz, że ten ich ładunek to nie tylko woda, ale również kobiety i dziewczęta. Szybko staje się dla ciebie jasne, że to przemytnicy. Mimo wszystko przewozisz ich ładunek raz w tygodniu, pod osłoną nocy. Przecież w zamian otrzymujesz od nich wodę, a poza tym czasy są trudne… Proceder trwa do momentu, w którym o sprawie dowiaduje się twoja żona. Prosi cię, żebyś sprzedał tratwę, ale ty nie chcesz się zgodzić. Ona odmawia picia wody, którą przynosisz do domu, i wkrótce zaczyna chorować. Ty nadal nie chcesz sprzedać tratwy.

Pojawia się informacja, że gdzieś w dole rzeki powstała studnia artezyjska – że woda wypływa tam samoczynnie ze skał. Dowiadujesz się, w jakim mieście znajduje się ujęcie wody, i chociaż dzieli cię od niego odległość blisko 500 kilometrów, natychmiast wyruszasz w trasę. Masz zamiar przywieźć dla swoich bliskich beczki pełne wody. Dobrze wiesz, że jeśli chcesz wrócić z takim ładunkiem, musisz pilnować tratwy i dbać o jej konserwację. Problem polega na tym, że po drodze napotykasz burze i rwące prądy. Tratwa staje się całym twoim światem. Raz po raz zatrzymujesz się, żeby coś naprawić. Dokładasz wszelkich starań, żeby nie stracić tratwy. Gdy w końcu na horyzoncie pojawia się miasto, w którym znajduje się źródło, jesteś tak zajęty swoją tratwą, że nawet go nie zauważasz. Rzeka staje się szersza, a prąd silniejszy. Gdy w końcu dobijasz do brzegu, znajdujesz się tysiące kilometrów od swojej rodziny i zupełnie nie wiesz, gdzie jesteś.

Tratwa z tej historii symbolizuje pieniądze. Tak samo jak pieniądze, jest tylko środkiem do pewnego celu. Jej wartość wynika z tego, że pozwala ci coś osiągnąć. Tak samo jak pieniądze, jej wartość rośnie wraz z liczbą ludzi, którym służy. Na ziemi na niewiele się zdaje. Na wodzie jest warta fortunę.

Pytanie brzmi zatem: czy tratwa to coś dobrego, czy złego? Odpowiedź: tratwa to coś dobrego i złego zarazem. Wszystko zależy od tego, jak z niej się korzysta. Była dobra, gdy pomogła ci ocalić rodzinę. Była zła, gdy stała się dla ciebie uciążliwością. Była zła, gdy za jej sprawą innym ludziom stała się krzywda. Była dobra, gdy dzięki niej mogłeś wyruszyć na poszukiwanie lepszych zasobów. Była jednak zła, gdy skupiła twoją uwagę na tyle, że zapomniałeś o tym, co dla ciebie najcenniejsze. Właśnie na tym polega osadzenie kwestii pieniędzy w kontekście.

Zastanawiając się nad pieniędzmi, które masz w banku czy w kieszeni, należy rozpatrywać je w kontekście. Należy zastanowić się nad tym, jak te pieniądze są wykorzystywane i jak przyczynią się do osiągnięcia twoich celów. Należy spojrzeć na nie przez pryzmat dobra, które mogą uczynić innym. Warto jednak również pamiętać, że zarabianie pieniędzy może czasem odbywać się ze szkodą dla innych ludzi, a w rezultacie również ze szkodą dla nas. Choć oczywiście może być również odwrotnie, ponieważ pieniądze wykorzystywane w służbie innym ludziom tylko zyskują na wartości i pomagają mnożyć własny dobrobyt. Wszystko zależy od kontekstu.

Celem tej książki jest pomóc ci budować możliwie bogate życie. Bogate życie to takie, w którym ma się pełny dostęp do wszystkich swoich zasobów – tych ludzkich, tych fizycznych i tych finansowych. Być może zdziwisz się, że pierwszy na tej liście jesteś ty i że pieniądze są ostatnie. Tak to właśnie jest. Ty jesteś swoim najważniejszym zasobem. W następnym rozdziale zastanowimy się nad tym, jak odkryć prawdziwy sens twojego życia. Z chwilą wskazania tego sensu można – stosując zasady gospodarności – przystąpić do zabiegania o największy możliwy zwrot z największej możliwej inwestycji.

Praca nad portfelem

Dobry gospodarz to ktoś, kto dba o swój stan posiadania. To pierwszy krok na drodze do sukcesu finansowego. Praktyka gospodarności zapewni ci dodatni zwrot z inwestycji – i to natychmiast.

Wnioski na przyszłość

Można wyróżnić trzy rodzaje zasobów: ludzkie, fizyczne i finansowe. Gospodarnością należy wykazywać się w odniesieniu do wszystkich rodzajów aktywów, nie tylko w kwestii pieniędzy.

W odniesieniu do wszystkich życiowych zasobów obowiązuje zasada, która głosi, że aby je pomnażać, trzeba doceniać to, co już się posiada.

Najpierw należy działać, a potem myśleć. Przestań myśleć w kategoriach niedoboru i świadomie rozbudzaj w sobie wdzięczność za wszystko, co już w życiu masz. Najpierw działaj, a potem myśl, a przy tym doceniaj wszystko to, co już posiadasz.

Pieniądze nie są ani dobre, ani złe. Same w sobie są neutralne.

Wartość pieniędzy zależy od kontekstu i od tego, w jaki sposób się ich używa.

Kroki do poczynienia

Zrób listę wszystkich zasobów, które posiadasz. Wypisz działania, które mógłbyś zacząć podejmować w każdym z tych obszarów już dziś, wykazując się w ten sposób gospodarnością. Naszym bodaj największym fizycznym zasobem jest ten, po którym chodzimy. Być może mógłbyś zacząć wykazywać się gospodarnością w stosunku do naszej planety. Kiedy idziesz ulicą albo nawet podczas dnia spędzonego w biurze podnieś z ziemi jakiś śmieć, nawet jeśli to nie ty go wyrzuciłeś. To jest coś, co możesz zacząć robić od razu, zarówno na świeżym powietrzu, jak i w pomieszczeniach. Gdy jeździliśmy z ojcem pod namiot, on przed powrotem do domu zawsze kazał nam na chwilę się zatrzymać i rozejrzeć wokół siebie. Pytał: „Czy pozostawiam to miejsce lepszym, niż je zastałem?”. Jeśli odpowiedź brzmiała „tak”, mogliśmy wsiadać do samochodu.

Już dziś możesz zostać lepszym gospodarzem przestrzeni, w których funkcjonujesz. Poza tym jednak warto sporządzić również listę celów na przyszłość – listę działań i pewnych założeń, które potem można by w realistycznym czasie realizować. Poniżej przytaczam kilka przykładów:

Gospodarowanie czasem.

Zastanów się, gdzie i w jaki sposób spędzasz znaczną część swojego czasu. Czasem można gospodarować dokładnie tak samo, jak pieniędzmi. Spróbuj sporządzić graficzny wykres swoich kolejnych dni czy tygodni, żeby rozpoznać ewentualne wycieki czasu. Czy marnujesz minuty, czy godziny na zupełnie przyziemne i bezwartościowe czynności? Być może uda ci się wskazać jakiś obszar, w który warto zainwestować czas, aby w ten sposób zapewnić długoterminowe korzyści sobie lub szerszej społeczności?

Gospodarowanie rzeczami.

Utrzymywanie domu czy samochodu bywa czasochłonne, ale nie warto tego odkładać na później, bo koszty tylko rosną. Zrób listę drobnych prac konserwatorskich, które odkładasz od dłuższego czasu, a następnie opracuj konkretny plan, który pozwoliłby ci się z tym uporać. Możesz na przykład zaangażować całą rodzinę w jakieś prace domowe albo w regularne mycie samochodu. Znajdź w kalendarzu czas na wymianę oleju, przegląd techniczny czy konserwację wszystkich istotnych urządzeń mechanicznych (nie zapomnij o maszynie do odśnieżania). Jeśli jakieś urządzenie wymaga naprawy, od razu zabierz je do serwisu. Nie czekaj, aż problem się nasili i zamiast naprawiać sprzęt, trzeba go będzie wymienić na nowy.

Gospodarowanie pieniędzmi.

Dobry gospodarz wie, że liczy się przede wszystkim kontekst oraz to, aby pieniądze służyły ludziom. Zgodnie z koncepcją bogatego życia inwestować należy w pierwszej kolejności w siebie – w swoje życie i w swoje cele. Przyjmij zasadę, która nakazuje ci płacić najpierw sobie. Dzięki temu nauczysz się żyć za mniej, niż zarabiasz. Odkładaj pewną część swojej wypłaty na rzecz oszczędności. Jeśli to możliwe, polecam robić to automatycznie. Wysokość tych oszczędności to kwestia indywidualna, uzależniona od konkretnej sytuacji finansowej. Nieważne, czy to będzie 5 czy 5 tysięcy dolarów. Ważne, aby wyrobić sobie taki nawyk. Przejawem gospodarności finansowej byłoby też inwestowanie pieniędzy w zdobywanie wiedzy, dzięki której mógłbyś rozwijać swoją karierę, lub w pogłębianie własnej świadomości finansowej. Możesz również podjąć współpracę z doradcą finansowym, który miałby poczucie misji, zainwestować w narzędzia niezbędne do rozkręcenia własnej firmy lub książki umożliwiające poszerzenie wiedzy. Zrób listę wszystkich inwestycji, które mogłyby służyć tobie, a nie na odwrót.

Dodatkowy krok.

Na stronie

www.RichLifeActionGuide.com

znajdziesz wszystkie powyższe ćwiczenia. Zostały one zawarte w darmowym poradniku

The RichLife: Ten Investments for True Wealth.

Inwestycja 2Jasność

„Większości ludzi życie upływa w cichej rozpaczy, a swoją pieśń zabierają potem do grobu”.

Henry David Thoreau

Jak wspominałem na początku, bogate życie to nie jest coś, co po prostu może się przydarzyć. Bogate życie wymaga planowania, uwagi i przestrzegania pewnych zasad. Aby osiągnąć wyznaczony cel, trzeba mieć jasność w trzech sprawach. Trzeba wiedzieć, co już się posiada, dokąd chce się dotrzeć i jak można się tam dostać. W tym rozdziale postaramy się skupić na trzech ważnych aspektach jasności. Będziemy mówić o sensie życia i o definicji bogatego życia. Porozmawiamy również o celach i założeniach, które trzeba przyjąć, aby ten sens życia zrealizować i żyć bogatym życiem.

1. Sens życia. Dary i uzdolnienia

Być może masz całkiem ładny dom czy mieszkanie, do pracy jeździsz przyzwoitym samochodem, a obok twojej szczoteczki do zębów stoi druga, należąca do kogoś bliskiego. Być może prowadzisz zupełnie przyzwoite życie, masz trochę pieniędzy w banku, a po kolacji od czasu do czasu zostają ci jakieś resztki na później. Być może jednak mimo wszystko czasem coś ci nie pasuje. Gdzieś w głębi duszy odczuwasz jakiś niepokój. Być może masz poczucie, że robisz za mało – a konkretniej, że za mało się od ciebie oczekuje.

Wsłuchaj się w ten niepokój. Otwórz się na to wrażenie, że masz w sobie jeszcze coś, co mógłbyś dać światu. To ważne, ponieważ właśnie po to tu jesteś. Każdy z nas otrzymał pewien określony zbiór darów i talentów, zainteresowań i pragnień, charakterystyczny tylko dla niego. Podążając tą ścieżką, możemy dać światu coś wyjątkowego i wspaniałego. Thomas Edison napisał kiedyś: „Gdybyśmy wszyscy w pełni wykorzystywali swoje możliwości, sami siebie wprawilibyśmy w osłupienie”. Nadszedł czas, abyśmy się wprawili w osłupienie. Nadszedł czas wskazać sens naszego życia.

Niektórzy wiedzą, jakie dary i talenty otrzymali od losu, ponieważ z biegiem lat mieli okazję je poznać i tylko z takiego lub innego powodu z nich nie korzystali. Być może dlatego, że rodzice życzyli sobie czegoś innego. Być może było to źle widziane z racji określonego statusu społecznego. Być może zabrakło wokół nich kogoś, kto by robił to samo, więc wydawało się to po prostu niemożliwe.

Zupełnie niewykluczone, że ty zaliczasz się do niewielkiego grona, które miało okazję poznać swoje dary i talenty, a następnie podjęło próbę zapewnienia im należnego miejsca w życiu – nie do końca jednak zwieńczoną powodzeniem.

Poza tym są też ludzie, którzy w ogóle w tej kwestii się nie orientują.

Odnajdujesz siebie w którymś z tych scenariuszy? Musisz wiedzieć, że rzecz może się przedstawiać jeszcze inaczej. Są bowiem ludzie, którzy odnajdują sens życia, a następnie starają się go za wszelką cenę urzeczywistniać, przezwyciężając własne lęki i za nic mając opinie otoczenia. Wyznaczają sobie określony cel, a następnie z wielką energią przystępują do działania. Zamiast myśleć o pieniądzach, skupiają się na tym celu, stając się tym samym dobrymi gospodarzami swojej energii. Wykazują się przy tym fizyczną i psychiczną siłą niezbędną do skutecznej realizacji wyznaczonego zadania i wypełnienia własnego powołania. Ostatecznie bowiem udaje im się to powołanie wypełnić, osiągają swój cel. Dzięki temu osiągają też w życiu spełnienie. To o takich ludziach pisze się potem w książkach historycznych. Tacy ludzie wiedzą, o co im w życiu chodzi i z czym sobie radzą najlepiej.

Poszukiwania