Wydawca: MUZA SA Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2015

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 1235 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Bogactwo i nędza narodów - David S. Landes

Jest to zapierająca dech w piersiach swoim rozmachem panorama dziejów świata.

Autor, historyk i ekonomista, emerytowany profesor Uniwersytetu Harvarda, postawił sobie za zadanie wyśledzić i pojąć, jak przebiegał główny nurt postępu ekonomicznego i modernizacji: jak doszliśmy do tego, gdzie jesteśmy i kim jesteśmy. Landes mistrzowsko operuje anegdotą, szczegółem, zaskakującym porównaniem, sam zaś sprawia wrażenie demona erudycji.

Opinie o ebooku Bogactwo i nędza narodów - David S. Landes

Cytaty z ebooka Bogactwo i nędza narodów - David S. Landes

Każdy uczeń we Francji zapoznawał się kiedyś z historią pięknej wazy z Saissons, zrabowanej z pewnego kościoła przez Franków, toczących wojnę z Galami. Wódz Klodwig chciał ją zwrócić, by się przypodobać pewnej chrześcijance, co wpadła mu w oko, ale nie zgodził się na to wojownik, który zdobył wazę (albo przypadła mu przy podziale łupów). Na mocy prawa była jego własnością i żeby tego dowieść, rozbił ją na oczach Klodwiga. Co moje, to moje, a co twoje, to twoje – oznajmił w ten sposób swemu wodzowi. Następnym razem, gdy oddziały Klodwiga stały w szeregu, ten zatrzymał się przed wojownikiem, który rozbił wazę, i zapytał, co się stało z jego sandałem. Gdy wojownik się schylił, Klodwig rozpłatał mu głowę toporem. Co twoje, to twoje, ale ty należysz do mnie [20] .
Nic lepiej nie ilustruje świadomości własnej przewagi. Wiadomo bowiem, że ten, kto ma lepszą broń, może zabijać z daleka, sam nie ryzykując, podczas gdy słabszy, chcąc zwyciężyć, musi się zbliżyć i zdać się na przewagę w walce wręcz.
Pierwszy kontakt z tubylcami: pokazać im różne towary i metale (korzenie, wosk, miedź), by się zorientować, czy są znane na wyspie; jeśli tak, zapytać, gdzie są i jak można je nabyć. Ustalić, co tubylcy chcą w zamian.
Zorientować się, czy do portów zawijają inne statki. Skąd przybywają? Co wiozą? Czy handlują swoim ładunkiem na innych wyspach czy też wiozą różne rzeczy w różne miejsca? Skąd pochodzą kupcy i załoga tych statków?
brakowało rozmachu, umiejętności skupienia się, a przede wszystkim ciekawości. Chcieli sami się zaprezentować, a nie patrzeć i uczyć, chcieli zaszczycać swoją obecnością, ale nie zostawać; przyjmować hołd i daninę, ale nie kupować. Byli sobą i nie musieli się zmieniać.
podkreśla obojętność doktryny konfucjańskiej wobec handlu z jednej strony i zapędy imperialne z drugiej. Dążenie do rozwoju handlu oznaczałoby przyznanie się, że Chiny potrzebują czegoś od innych, a „samo wyrażenie takiej potrzeby uwłaczało Tronowi Smoka”. When China Ruled the Seas , s. 180.
osoby prywatne miały swój udział nawet w takich królewskich przedsięwzięciach jak poszukiwanie drogi morskiej do Indii. Zapewniało to dodatkowe źródła finansowania i gwarantowało racjonalność. Nic takiego nie działało w Chinach, gdzie państwo konfucjańskie z nienawiścią odnosiło się do kupieckich sukcesów.
Patrząc naprzód, musimy się zastanowić nad rozmaitymi rezultatami. Pytania takie pozwalają skoncentrować się na przyczynie i skutku, pomagają nam odróżnić rzeczy doniosłe od pomniejszych, wpływy bezpośrednie od pośrednich, podpowiadają możliwości, które w innym wypadku zostałyby przeoczone.
Takie jednostki polityczne są z konieczności wyrażeniem czystej siły. Nie opierają się na lojalności poddanych, brak w nich prawdziwej legitymizacji władzy, wydzierają bogactwo, grożąc zadaniem bólu.
Choć wyglądają na potężne, jest to tylko pozór, a prosty lud często z radością wita zastąpienie jednej bandy tyranów przez inną, żywiąc nadzieję na przekór nadziei, że wraz ze zmianą zelżeje ucisk. W rzeczywistości wspaniałość tych tworów to tylko blichtr, twarde z pozoru, są jak krucha muszla.
Musieli podjąć walkę lub zginąć. Albo czekał ich jeszcze gorszy los: Aztekowie, wywieszając na murach okrwawione, odarte ze skóry trupy, postarali się, by przybysze dowiedzieli się, co spotkało meksykańskich jeńców.
Indianie sprawiali wrażenie cierpliwych i posłusznych, ale szukanie ucieczki w alkoholu i narkotykach jest zawsze niedobrym znakiem. Można ten stan rzeczy częściowo przypisać temu, że dzieci wychowywano bez miłości: nigdy ich nie przytulano, nawet podczas karmienia piersią. W każdym razie panująca kultura pozbawiała przeciętnego człowieka inicjatywy, autonomii i osobowości.
Jak wielka przepaść dzieli biednych i bogatych i co się z nią dzieje? W największym skrócie: różnica w dochodzie na jednego mieszkańca między najbogatszym państwem przemysłowym, powiedzmy Szwajcarią, a najuboższym nieuprzemysłowionym, dajmy na to Mozambikiem, kształtuje się jak 400 do 1. Dwieście pięćdziesiąt lat temu stosunek ten wynosił prawdopodobnie pięć do jednego, różnica zaś między Europą a na przykład Azją Wschodnią czy Południową (Chinami albo Indiami) to było mniej więcej półtora albo dwa do jednego [3] .
Nasze (bogatych krajów) zadanie polega na tym, by we własnym i cudzym interesie pomóc biednym stać się bogatszymi i zdrowszymi. Jeśli tego nie zrobimy, będą chcieli sobie wziąć to, czego nie są w stanie wyprodukować. Nie mogąc zarobić na eksporcie towarów, będą eksportować ludzi. Krótko mówiąc, bogactwo działa jak magnes, bieda zatruwa i może wywoływać gniew. Podziału wprowadzić się nie da, nasz pokój i dobrobyt zależą w dłuższej perspektywie od dobrego samopoczucia innych.
„Europa nie popadła w otępienie, które stałoby się jej udziałem, gdyby była jednolitym imperium; nieustanna konkurencja między jej składowymi częściami miała ją pchnąć naprzód”. Podkreślić trzeba, że utrata imperialnego raju – paradoksalnie okazała się wybawieniem: „Gdyby Europa zdołała stworzyć imperium, pozostałaby społeczeństwem preindustrialnym”. Crone, Pre-Industrial Societies , s. 161, 172.
Jeśli tak się sprawy mają, to dlaczego Europa rozwinęła się tak późno, tysiące lat po Egipcie i Sumerze? I znowu geografia daje odpowiedź: lasy o twardym drewnie. Edmund Burke dobrze to wyraził, przeciwstawiając mieszkańców Indii Anglikom: „lud, który od wieków miał już cywilizację i kulturę […] podczas gdy my żyliśmy jeszcze w lasach” [2] . Dopiero gdy w pierwszym tysiącleciu przed naszą erą ludzie zaczęli wytwarzać żelazne narzędzia, mogli karczować żyzne równinne tereny na północ od Alp.
Pojęcie prawa własności wywodzi się z czasów biblijnych, zostało przekazane i przetworzone przez nauki chrześcijaństwa. Wśród Hebrajczyków w czasach egipskiej niewoli i na pustyni zrodziła się wrogość wobec autokracji, nawet rodzimej; czy istniał kiedykolwiek bardziej hardy naród? Pozwolę sobie przytoczyć dwa przykłady, w których reakcja na inicjatywę ludu ma bezpośredni związek ze świętym charakterem własności. Gdy kapłan Korach stanął na czele buntu przeciw Mojżeszowi, ten ostatni bronił się przez oskarżeniem o uzurpację, mówiąc: „Żadnemu z nich nie wziąłem nawet osła i nikogo z nich nie skrzywdziłem” (Lb 16,15). I podobnie, gdy Izraelici, osiadłszy już w Ziemi Obiecanej, domagają się króla, prorok Samuel spełnia ich życzenie, ale ostrzega przed konsekwencjami, stwierdzając, że król nie będzie taki jak on. „Czy wziąłem komu wołu, czy zabrałem czyjego osła” (1 Sm 12,3).
Jak na ironię, Europa zawdzięczała więc swoją pomyślność upadkowi Rzymu oraz okresowi słabości i podziałów, jaki po tym nastąpił. (Tyle o ubolewaniach całych pokoleń miłośników kultury klasycznej i nauczycieli łaciny). Rzymskie marzenie o jedności, władzy i porządku ( pax Romana ) nadal żyło, przetrwało w istocie do dzisiejszych czasów. W końcu rozbicie uważano zwykle za wielkie nieszczęście, gotowy przepis na konflikt; nie jest kwestią przypadku, że w zjednoczeniu Europy upatruje się dzisiaj remedium na wczorajsze wojny. A jednak w owym pośrednim okresie między epoką starożytną a nowożytną rozczłonkowanie stanowiło najmocniejszy hamulec rozmyślnej opresji. Rywalizacje polityczne i prawo odejścia przesądziły o odmiennych losach Europy [13]
jednak w owym pośrednim okresie między epoką starożytną a nowożytną rozczłonkowanie stanowiło najmocniejszy hamulec rozmyślnej opresji. Rywalizacje polityczne i prawo odejścia przesądziły o odmiennych losach Europy [13]
I tutaj rozczłonkowanie Europy odegrało swoją rolę. Kościół zdołał umocnić swe polityczne pozycje w niektórych krajach, zwłaszcza na południu kontynentu, ale w innych nie, były więc w Europie obszary, gdzie wolna myśl mogła rozkwitać. Swoboda ta znalazła później wyraz w protestanckiej reformacji, ale nawet przedtem Europie została oszczędzona kontrola myśli, która okazała się przekleństwem dla islamu.