Wydawca: Axis Mundi Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2013

Bob Marley. Przyszłość to początek ebook

Bob Marley

(0)

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Bob Marley. Przyszłość to początek - Bob Marley

Książka Boba Marleya, pełna aforyzmów, wiedzy, przypowieści, poezji i zwykłych rozmów. Może to niewielka książeczka, ale zawierająca wielką logikę Rastafarianizmu. To Bob, jakim był, jakim jest, jakim zawsze będzie - przemawiający do Ciebie.

Książka przygotowana została przez fundację Rity Marley, Tuff Gong Books, z przedmową Cedelli Marley – przy jej tworzeniu współpracował Gerald Hausman, redaktor \"Kebra Nagast: The Lost Biblie of Rastafarian Wisdom and Faith from Ethiopia and Jamaica\", specjalista do spraw kultury karaibskiej i kultury rastafariańskiej.

 

W tej jedynej w swoim rodzaju książce, słowa legendy reggae Boba Marleya (wśród nich wiele nigdy niepublikowanych w formie książkowej) zebrane zostały zebrane z wycinków prasowych dekorujących ściany domu Marleya przy Hope Road 56 w Kingston na Jamajce.

 

Mądrość Boba Marleya płynie nie tylko z jego piosenek, ale także z jego poetyckich wypowiedzi w wywiadach, które niosą jego ponadczasowe przesłanie wiary, jedności i miłości.

Opinie o ebooku Bob Marley. Przyszłość to początek - Bob Marley

Fragment ebooka Bob Marley. Przyszłość to początek - Bob Marley

Okładka

Karta tytułowa

WPROWADZENIE

MÓJ TATA POWIEDZIAŁ bardzo wiele rzeczy bardzo wielu ludziom. Zazwyczaj, kiedy udzielał wywiadów, mówił za siebie, przekazując przesłanie światu, ale nie potrzebował do tego zadawania pytań – po prostu mówił.

Spędzał wiele czasu na Hope Road 56, czasem siedząc, czasem grając w piłkę, czasem doglądając swoich pszczół i miodu.

Na tyłach Island House – jak go wtedy nazywano – była huśtawka, gdzie mój tata lubił siadać z jedną nogą w górze i udzielać wywiadów w cieniu drzew. Często można go było zastać leżącego na masce samochodu, wyciągniętego swobodnie, uśmiechającego się, rozmawiającego, odpowiadającego na pytania zadawane przez braci i siostry.

Odpowiedzi mojego taty pochodziły zawsze prosto z serca – czasem spod gwiazd lub księżycowej poświaty, czasem mówił w prostych słowach w świetle dnia. Kiedykolwiek, jakkolwiek. Taki, jakim był od zawsze. Był sobą, bez przebieranek, czy poprawek, po prostu człowiekiem, który kiedyś był chłopakiem ze wsi Nine Miles, wnukiem rolników ze wzgórz St. Ann, który kochał swoje życie tak, jak ptaki kochają niebo, jak ryby kochają morze. Był sobą – w swoim świecie. Powiedział kiedyś: „Żyję w świecie, ale z tego świata nie jestem”.

Mój tata nie pracował dla pieniędzy, czy sławy. Pracował dla muzyki. „Pieniądze – mawiał – to jak tkanka tłuszczowa na sercu człowieka”. Powiedział także: „Ja nie pracuję dla pieniędzy. Nie zależy mi na zostaniu supergwiazdą. Robię tylko to, czego pragnie ode mnie Bóg”.

Jego gotowość do robienia tego, co potrzeba była czymś zadziwiającym dla wielu ludzi – zwłaszcza w latach siedemdziesiątych, kiedy rozpoczęła się era wielkich gwiazdorskich karier i kiedy niektórzy artyści zaczęli być uwielbiani wyłącznie z powodu swojej sławy. Mój tata nie postrzegał siebie w ten sposób. Dlaczego? No cóż, powiedział kiedyś: „Popatrz na mnie. Pierwszą rzeczą, jaką musisz o mnie wiedzieć jest to, że zawsze bronię swoich racji. Drugą rzeczą jaką musisz wiedzieć o sobie jest to, że słowa potrafią prowadzić na manowce”.

Mój tata mówił szczerze i używał prostych słów, które nigdy nie prowadziły na manowce. Pochodziły z biblijnych przypowieści, a także z tradycyjnych prawd jamajskiego ludu.

Powiedział kiedyś: „Jamajka jest uniwersytetem dla całego świata; miejscem w którym objawia się prawda”. Dla niego ta prawda została objawiona, a jego mądrość płynie nie tylko z wersów jego piosenek, ale z tego, co mówił. Wyjawił to kiedyś, śpiewając: „I nie ma na to łatwych sposobów. Z ledwością udaje się to wypowiedzieć”.

Kiedy mówił, prawie śpiewał. Jego słowa płynęły jak zwrotki. Jego mądrość wyprzedzała szkolną wiedzę, wyprzedzała informacje. Większość z tego, co wiedział pochodziła z natury, dlatego często mówił o sobie, że przede wszystkim jest rolnikiem, a potem piosenkarzem.

Niezależnie od wszystkiego, mój tata był optymistą. To nie była reakcja na rzeczywistość. To był jego sposób na życie – optymizm.

Był także realistą. „Babilon musi upaść” – mawiał. „To jasne, bo to szaleństwo musi się skończyć – ale kiedy?”

Nie dawał odpowiedzi na pytanie kiedy, albo w jakim czasie, mówił jedynie: „Może to potrwać lata i być może poleje się krew. Ale sprawiedliwi kiedyś wygrają”.

Postrzegał przyszłość jako początek.

Oto jego słowa – wypowiedziane w nowym dniu, który rodzi się co rano.

Cedella Marley

SŁOWO OD REDAKCJI

TA KSIĄŻKA ZACZĘŁA SIĘ od kilku wycieczek w latach osiemdziesiątych, kiedy – pracując jako nauczyciel literatury – zabierałem swoich uczniów do Muzeum Boba Marleya na Hope Road 56 w Kingston. Wchodziliśmy po schodach na drugie piętro, a tam – w pierwszym otwartym pomieszczeniu z wielkimi oknami, wychodzącymi na Hope Road – wszystkie ściany, od podłogi aż po sufit zapisane były słowami Boba Marleya.

Studiowaliśmy te