Wydawca: Charaktery Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 77 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Bliżej ciała. Co nosimy w ciele - Piotr Żak

Nasze ciało to nie tylko skóra czy mięśnie, to także historie przez nas przeżyte, źródło energii życiowej, nasza chluba lub strapienie. Jak je traktować, by stało się naszym prawdziwym przyjacielem?

Nasze ciało to nie tylko narządy wewnętrzne, skóra, kości, mięśnie. To także historie naszego życia, zapisane w tkankach. Właśnie ciału i temu, co w nim nosimy, poświęcony jest pierwszy minibook wydawnictwa „Charaktery” – „Bliżej ciała. Co nosimy w ciele”.
O tym, co nasze ciało nam przekazuje, jak je czytać, jak się z nim porozumieć, opowiadają wybitni specjaliści, m.in. ceniony terapeuta Wojciech Eichelberger, znakomity badacz stresu prof. Aleksander Perski, wybitny znawca snu prof. J. Allan Hobson.
Zbiór wywiadów „Bliżej ciała… ” rozpoczyna serię „Bliżej Siebie”, na którą złoży się sześć minibooków, przygotowanych przez wydawnictwo „Charaktery”.

 

Opinie o ebooku Bliżej ciała. Co nosimy w ciele - Piotr Żak

Fragment ebooka Bliżej ciała. Co nosimy w ciele - Piotr Żak

Przygotowanie serii: Paulina Pająk, Piotr Żak

Projekt okładki: Edyta Chachulska

Korekta: Anna Zdonek

© Copyright by Charaktery Sp. z o.o. Kielce 2014

ISBN 978-83-938267-5-9

Wydanie I

Wydawnictwo Charaktery

25-512 Kielce

ul. Paderewskiego 40

tel. 41 343 28 40

fax 41 343 28 49

e-mail:redakcja@charaktery.com.pl

http://www.charaktery.eu

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Fot. z archiwum Aleksandra Perskiego

Dr ALEKSANDER PERSKI jest psychologiem klinicznym. Pracuje w Instytucie Karolińskim w Sztokholmie, jednej z największych w Europie uczelni medycznych. Z Polski wyemigrował w 1969 roku, ukończył studia na Uniwersytecie w Uppsali, tam też doktoryzował się. Stworzył pierwszą w Szwecji klinikę chorób stresowych, która obecnie jest centrum badań nad stresem. Na bazie doświadczeń z leczenia ponad 500 pacjentów powstała jego książka Poradnik na czas przełomu. Inna jego książka nosi tytuł Zestresowane serce. Opublikował ponad 60 artykułów z zakresu problematyki stresu.
CAŁA PRAWDA CIAŁA
z ALEKSANDREM PERSKIM rozmawia DOROTA KRZEMIONKA

Poganiamy je, wyrzucamy z łóżka, katujemy dietami i treningami, wreszcie – faszerujemy lekami. Zapominamy, że ono fantastycznie pracuje, gdy mu nie przeszkadzamy. Nasze ciało. Jak możemy mu pomóc, by samo się odradzało?

DOROTA KRZEMIONKA: Mam wrażenie, że nasza kultura ma do ciała stosunek ambiwalentny: z jednej strony ciało jest traktowane nieco wstydliwie i pogardliwie, jako „marność nad marnościami”, a z drugiej stało się przedmiotem kultu...

ALEKSANDER PERSKI: Ale też coraz częściej ciało traktowane jest jak samochód, który ma być ładny i ma dobrze służyć. Przy wszechobecnym kulcie młodości może się wydawać, że ciało zawsze będzie sprawne, ale przecież ono działa „automatycznie” przez pewien czas, a potem trzeba reperować. Nie ma co udawać, że jesteśmy wiecznie młodzi i nie do zdarcia.

Chcemy, żeby tak było. Pewnie dlatego świetnym biznesem są salony odnowy biologicznej, które obiecują, że po kilku wizytach poczujemy się jak nowo narodzeni.

To pokłosie filozofii głoszącej, że wszystko można łatwo podreperować, że wcale nie trzeba uważać na siebie, dbać na co dzień, tylko wystarczy od czasu do czasu zrobić głodówkę, iść do spa albo zafundować sobie jakiś turnus dla zmęczonych. Owszem, to nas może wzmocnić, zregenerować na jakiś czas, ale na dłuższą metę nie działa.

A co działa na dłuższą metę, co służy naszemu ciału?

Sporo światła na tę kwestię rzucił prof. Howard Friedman z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside, który wraz z dr Leslie Martin przeanalizował dane dotyczące zdrowia i życia półtora tysiąca ludzi objętych słynnym badaniem amerykańskiego psychologa Lewisa Termana – ten rozpoczął obserwację dzieci urodzonych w 1910 roku w Kalifornii. Do badania wybrano utalentowane dzieci, które wcześniej zostały poddane testowi inteligencji, bowiem badacz chciał sprawdzić, czy geniusze są słabsi fizycznie i bardziej chorowici niż ich mniej uzdolnieni rówieśnicy. Po śmierci Termana opiekę nad jego projektem przejęli młodsi naukowcy, dzięki czemu udało się zebrać dane dotyczące zdrowia, stylu życia, relacji z całego życia uczestników. Rezultaty są bardzo ciekawe, bo na ogół nasza wiedza na temat zdrowego życia dotyczy stulatków, o których nie wiemy wiele poza tym, jak się obecnie odżywiają i jak radzą sobie ze stresem. W przypadku badań Termana dowiadujemy się, jak objęci nimi ludzie żyli 60–80 lat temu. Do jakich wniosków dochodzą badacze? Że jednym z czynników psychologicznych, który najbardziej wpływa na długie, zdrowe życie jest... sumienność – cecha osobowości, ujęta w tzw. Wielkiej Piątce, czyli pięcioczynnikowym modelu osobowości. Innym ważnym czynnikiem jest konsekwencja. Ludzie, którzy dożyli sędziwego wieku, prowadzili dość regularny tryb życia, nie zmieniali zbyt często pracy ani partnerów. Wygląda na to, że osoby sumienne i konsekwentne stwarzają swojemu organizmowi lepsze warunki na przetrwanie.

Ich ciało wie, czego może się spodziewać?

Tak, zmniejszają się więc koszty adaptacji. W fizjologii jest pojęcie tzw. allostazy, czyli jednoczesnego dostosowywania się organizmu w wielu różnych okolicznościach życiowych. Im wyższy jest ten ładunek allostatyczny naszego funkcjonowania, np. gdy żyjemy w dużym i powtarzającym się stresie, tym szybciej „zużywamy się” – zapadamy na chorobę wieńcową, miażdżycę tętnic, otyłość brzuszną, osteoporozę...

Zatem współczesny styl życia, wymagający zmian miejsca pracy, zawodu, modelu rodziny, mimo wielu nowoczesnych udogodnień zużywa nas bardziej?

Im częściej fundujemy sobie drastyczne zmiany, tym bardziej skracamy czas naszego życia w zdrowiu. Ale nie wystarczy unikać zmian i prowadzić regularny tryb życia, by zdmuchnąć sto świeczek na urodzinowym torcie. Ważna też jest świadomość, że nasz organizm potrzebuje snu, reagowanie na oznaki zmęczenia.

A my zamiast wsłuchiwać się w swoje ciało, w sygnały ostrzegawcze, jakie nam wysyła, chcemy szybko poczuć się dobrze i faszerujemy się lekami, zapominając o efektach ubocznych. Świetnie to pokazuje film „Side effects”.

Ależ tak już się dzieje, i to w rzeczywistości, a nie w scenariuszu filmowym. Ograniczamy sen, nie mamy czasu dla siebie, na robienie tego, co lubimy. Żyjemy nieregularnie, źle się odżywiamy, nie ruszamy się. Żyjemy zadaniowo, w niemal nieustannej aktywności. Z trudem tolerujemy takie życie, więc wspomagamy się lekami, używamy środków pobudzających, gdy jesteśmy zmęczeni, potem bierzemy środki nasenne, aby zasnąć. Wkrótce będą dostępne środki przeciwko zmęczeniu, takie jak modafinil, organiczny związek o działaniu stymulującym, inhibitor zwrotnego wychwytu noradrenaliny, który zmniejsza senność i pobudza. W Ameryce używają go studenci i naukowcy, żeby móc dłużej pracować. Te wszystkie lekarstwa mają skutki uboczne i na dłuższą metę taki styl radzenia sobie z dolegliwościami jest bardzo niebezpieczny.

Komórki do wymiany

W Szwecji żyje ponad 1500 stulatków, niektórzy z nich mają mięsień sercowy lub inne części ciała zupełnie zdrowe. Jak to możliwe, by w tym wieku organizm był sprawny niczym u dwudziestolatka?

W historii medycyny wiele razy zadawano sobie pytanie: jak to jest, że nasz organizm zbudowany jest z wrażliwych i łatwych do zniszczenia cegiełek, czyli komórek, a mamy organy, które mogą przetrwać 100 i więcej lat? Sydney Brenner, biolog z południowej Afryki, 20 lat temu postanowił znaleźć odpowiedź na to pytanie. Zajął się małym, kilkumilimetrowym robakiem – nicieniem (Caenorhabditis elegans), którego układ nerwowy zbudowany jest z 959 komórek. Brenner zaczął przyglądać się temu robakowi i zauważył, że jego komórki w regularny sposób pojawiają się i znikają. Badacz stworzył teorię apoptozy, czyli zaprogramowanej śmierci komórek (to planowe „samobójstwo”, dzięki któremu usuwane są komórki zużyte, uszkodzone, zmutowane, po prostu zbędne. Zaburzenia apoptozy towarzyszą między innymi alergiom, nowotworom i chorobom degeneracyjnym).

Grupa badaczy, która opisała apoptozę – Sydney Brenner, H. Robert Horvitz i John E. Sulston – dostała w 2002 roku Nagrodę Nobla. Okazało się, że ludzki organizm w zorganizowany sposób wycofuje te komórki, które przeżyły swoje, bo istnieje ryzyko, że rozwiną się one nieprawidłowo. I dzięki temu możemy przeżyć sto i więcej lat..

Łykamy tabletki, oddajemy się w ręce specjalistów odnowy biologicznej... Chyba nie doceniamy zdolności regeneracyjnych ciała?

Owszem, zapominamy o tym, że ono fantastycznie pracuje, gdy mu nie przeszkadzamy. Ostatnio prowadziłem wykłady dla młodych ludzi, którzy byli bardzo zaskoczeni, gdy dowiedzieli się, że im bardziej są aktywni, tym bardziej ich organizm potrzebuje odpoczynku i snu. Ta niemal matematyczna formuła jest wbudowana w nasz organizm, a my dzisiaj zachowujemy się na odwrót – przez coraz większą aktywność redukujemy czas na odpoczynek.

Dlaczego sen jest tak ważny?

Bo w tym czasie odbudowuje się energia, którą zużyliśmy w ciągu dnia. Głównie mózg ją zużywa i zarazem jej potrzebuje. Po 20 minutach od zaśnięcia wszystkie komórki w naszym centralnym układzie nerwowym zaczynają działać w jednym rytmie. Nie zajmują się niczym innym, tylko sobą, odnową energii. Nie muszą reagować na żadne sygnały. W czasie snu odbywa się też odbudowa ciała. Zgodnie z teorią apoptozy organizm stale w sposób zorganizowany wycofuje komórki, które się zużyły. W ich miejsce pojawiają się nowe. Co sekundę przypuszczalnie podlega wymianie 20 mln komórek w naszym ciele. A w ciągu doby odnawia się w sumie około 1,5 kg masy ciała. Ciało musi mieć na to czas, jego regeneracja odbywa się, gdy nie jesteśmy zaangażowani w bieżące działania, czyli we śnie i podczas wypoczynku.

Skąd wiemy, że to się odbywa głównie we śnie?

W czasie snu głębokiego zwalnia metabolizm, znikają hormony stresu: kortyzol i katecholaminy. Za to pojawiają się steroidy, które pomagają odbudować ciało, np. u mężczyzn produkcja testosteronu zaczyna się, kiedy zasypiają, i trwa przez całą noc, aż do rana; wtedy stężenie tego hormonu jest największe. U kobiet też działa testosteron, także estrogen jest aktywny w czasie snu głębokiego. A przede wszystkim u obu płci podczas snu wydziela się anaboliczny hormon wzrostu, który służy do reparacji tkanek. 60 do 80 procent tego hormonu wydziela się właśnie podczas snu.

Co się dzieje, jeśli nie śpimy wystarczająco długo i głęboko?

Wtedy